Zima, zima, zima.. pada, pada śnieg!

Zasypało mnie! Powiem więcej.. z każdej strony mnie zasypało! I powiem więcej.. zasypało mnie tak, że czuję się jakbym na Syberii mieszkała!
Do pracy mam około 40km. Wczoraj wstałam wcześniej, odśnieżyłam sobie samochód, wsiadłam, odpaliłam i się zaczęło. Nie mogłam ruszyć z podwórka. Całe szczęście po ok 30min udało mi się. Po przejechaniu 15km kolejna przeszkoda.. a mianowicie tir który wpadł do rowu i droga była zablokowana. Po jakiejś godzinie pojechałam dalej. Daleko oczywiście nie zajechałam bo w pewnym miejscu było tak ślisko że samochody nie mogły wyjechać pod górkę i ślizgały się w miejscu. Długo zmagałam się z tą przeszkodą ale udało się.. a udało się tylko po to żeby za 2km znowu postać na drodze godzinę czasu gdyż kolejny tir się zakopał i zablokował ruch. Gdy już droga była przejezdna i po przejechaniu ostatnich kilometrów do mojej pracy ucieszyłam się że w końcu dotarłam. Wjechałam na parking ale w taki sposób że jakiś gość obok się zakopał i gdybym tam stała to by nie wyjechał.. więc zepchnął moje auto w inne miejsce z którego nie miałam szans wyjechać. Zostawiłam samochód i pobiegłam do pracy. Miałam tylko 3,5h spóźnienia.
Teraz będzie droga powrotna..
Przyszłam na parking, wsiadam do samochodu i ni cholere nie ruszy. Ani do przodu ani do tyłu. Przyszło dwóch panów (jeden ok 30 lat a drugi ok 60) i zaproponowali pomoc. Otworzyłam szyby żeby słyszeć jak będą mi udzielać jakichś wskazówek.. Pan starszy kazał mi wrzucić wsteczny i pchał samochód do tyłu a Pan młodszy jedynkę i do przodu.. przez 30min nie mogli dojść do porozumienia. W końcu zobaczył całą sytuację inny bardzo miły Pan który wsiadł do mojego samochodu i bez niczyjej pomocy wyjechał mi z parkingu. Ucieszona pojechałam do domu. Jakoś w połowie drogi rozpętała się pieprzona zamieć śnieżna albo nie wiem co to nawet było! Świata nie widać, samochodem buja na wszystkie strony (tak wiało) że nie dało się jechać. Zatrzymałam się na poboczu (tak myślałam), zjadłam sobie kanapkę, zapaliłam papierosa, posiedziałam jeszcze chwilę i zaczęło wszystko ucichać. Kiedy już można było cokolwiek zobaczyć SZOK! Kilkanaście samochodów stało praktycznie jeden na drugim, kilka w rowie, autobus się zderzył z tirem (całe szczęście nic poważnego) a ja jak się okazało też stałam na środku drogi tylko dziwnym sposobem w przeciwnym kierunku niż do tego co jechałam cały czas. W końcu ruszyłam dalej.. po drodze mijałam pozostawiane samochody (jak w horrorach). Do domu zostało mi ok 10km. Przede mną zakopał się samochód i znowu powstał korek. Przyjechał gość traktorem i go wyciągnął. Później wrócił po mnie ale niestety nie miałam haka żeby zaczepić linę więc olali mnie i wyciągali samochody które stały za mną. Zostałam sama 🙁 Po chwili przyjechał gość samochodem terenowym i zaczepił jakoś tą linę. Gdy miałam już 1km do domu znowu ktoś przede mną się zakopał. Gdy już go wyciągnęli wszystkie samochody pięknie przejechały a mnie ściągnęło i wpadłam w tą zaspę co mój poprzednik. Oczywiście każdy miał mnie w dupie i przejechał sobie obok zostawiając mnie w tej zaspie. Po 30min oczekiwań zatrzymał się starszy Pan który niestety nie miał tyle siły żeby popchnąć mój samochód. Ale… miał łopate. Wykopał takie wielkie kawałki ziemi, poukładał mi pod kołami i wyjechałam. W sumie to samochód musiałam zostawić pod sklepem bo pieprzone odśnieżarki nie odśnieżyły do mnie drogi. Dzisiaj rano zapierdalałam z łopatą żeby zabrać samochód na podwórko.

53
61

Komentarze do "Zima, zima, zima.. pada, pada śnieg!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jakaś naciągana ta historia:)

    0

    0
    Odpowiedz
  3. ja osobiście czekam na komentarz mesia w stylu, że jakbyś go miała to byś nie miała takich problemów 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  4. po pierwsze to zwieksz mase, jakbys zwiekszyla mase to sama bys sie wszedzie odkopala i wyciagnela auto

    0

    0
    Odpowiedz
  5. mesia nie ma.mesia zasypało na ałtostradzie prywatnej między chałupą a sraczem i teraz czeka na hierlikopter aby mesia zratował ale 17 tysi to za cięńko na hierlikopter więc dupa marznie w zaspie jakby w trambancie mieszkał.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Tu bardziej przydała by się wypowiedź w stylu „Jakbyś była leśnikiem jak ja i jeździła samochodem terenowym”……..

    0

    0
    Odpowiedz
  7. @4 dokładnie tak jak mówisz

    0

    0
    Odpowiedz
  8. @4
    you win 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Prosimy o przeniesienie posta na portal „wiejska chujnia” Dziękujemy. Ps. Zwiększ masę i kup mesia !

    0

    0
    Odpowiedz
  10. no to ile trwa ta twoja doba? bo moja 24 h

    1

    0
    Odpowiedz