
Ile ja już filmów na YT widziałem i ile artykułów przeczytałem, że w USA jest plaga bezdomności, narkomanii i w ogóle, pełno tam meneli i ćpunów na każdym rogu.
Zatem, jak kiedyś Max mawiał, zanim nie zwariował „Mówię, jak jest”
Tak, to prawda, że w USA są bezdomni, są ćpuny, alkoholicy i menele.
Są, tak samo jak w każdym, innym kraju na tej planecie.
Różnica polega jednak na tym, że w USA nie ma przymusu leczenia psychiatrycznego za wyjątkiem sytuacji, gdy delikwent stanowi zagrożenie dla życia innych osób.
W całej UE na przykład, możesz być przymusowo umieszczony w psychiatryku tylko za to, że jesteś nieporadny życiowo albo za to, że każdego dnia stoisz w majtkach na chodniku i śpiewasz, cokolwiek, dajmy na to, piosenkę tytułową z „Pszczółki Mai”.
W Stanach, takie czuby chodzą po ulicach i dlatego widać ich bo nie są pozamykani w przytułkach czy psychiatrykach.
Tam siedzą tylko tacy, którzy nie są w stanie nawet śpiewać czy podetrzeć się albo ganiali po ulicach z nożem i/lub wywaloną fujarą.
Inna kwestia to bezdomni i menele, ludzie, którzy nie mają z reguły chorób psychicznych, co najwyżej lekkie odchyłki, takie same jak u wielu, „normalnych” osób.
Po pierwsze, trzeba przypomnieć że w USA nie ma programów socjalnych w naszym, europejskim rozumieniu.
Owszem, są różne zasiłki ale trzeba spełnić wiele kryteriów.
Najważniejsze to: Zakaz picia i ćpania co jest regularnie sprawdzane bo masz obowiązkowe badania okresowe.
To powoduje, że 90% chętnych, nie ma szans na zasiłek.
Pozostają więc prężnie działające, prywatne fundacje oraz religijne.
Jest ich na prawdę sporo i bardzo skutecznie wypełniają lukę po nieistniejącym socjalu.
Jasne że takie fundacje mają często interesujące powiązania w przemyśle pralniczym ale tutaj wkraczamy w politykę a tego chcę uniknąć.
W każdym razie, wiele osób hojnie wspiera takie fundacje i robią to z różnych pobudek i powodów.
Czasem to tylko biznes lub PR ale pieniądz nie śmierdzi.
Wszelkie filmy na YT i artykuły, uogólniają temat, mówiąc „bezdomność w USA”
Otóż, ta bezdomność, ćpuny i menelstwo, ograniczają się do kilku, kilkunastu ulic w każdym mieście a gdy żul będzie się kręcił poza swoim rejonem, zostanie zwinięty przez pierwszy patrol policji a mieszkańcy lepszych dzielnic, zawsze dzwonią na psy, gdy kręci się ktoś obcy, szczególnie menel.
Poza tym, USA to kraj większy od całej UE i mieszka tam ponad 300 milionów ludzi a więc porównania czysto nominalne powodują ogromną różnicę potencjałów i kompletny dysonans poznawczy ale na tym żerują media a także wielu polityków niestety.
Na tym polega wolność, żyj i daj żyć innym a wolność jednych, nie może być kosztem wolności drugich.
Mówiąc krótko, dopóki nie zagrażasz innym, rób co chcesz i żyj jak chcesz ale pamiętaj, że z wolnością idzie też odpowiedzialność, również za siebie samego i nie oczekuj litości oraz pomocy państwa tylko dlatego, że zjebałeś sobie życie gorzałą, prochami czy kradzieżami.
Jeśli w Ameryce pracujesz to z głodu nie zdechniesz.
Wiem po sobie, mieszkałem w USA ponad 30 lat.
Czym się zajmowałem ?
Zaczynałem jak większość, na budowie.
Potem jeździłem z mlekiem i serami do sklepów.
Kilka lat jeździłem na śmieciarce.
Później znów na etacie kierowcy, tym razem już prawdziwa, amerykańska ciężarówka.
Przez jakiś czas, prowadziłem własną firmę remontową nawet.
No, różne rzeczy robiłem, trochę w piekarni, w komisie samochodowym też i kilka mniejszych robót ale wszystko legalnie.
Wróciłem do Polski aby pozamykać sprawy rodzinne, rozliczyć się definitywnie z przeszłością i wracam do Stanów.
Tam spędzę emeryturę i tam umrę a gdzie mnie pochowają to wszystko mi jedno.