Chujnia rozważań nad istnieniem

DALL-E-2024-06-21-22-57-23-A-funny-meme-for-a-philosophical-post-Background-shows-a-man-in-his-30s-l

W życiu każdego myślącego człowieka przychodzi kiedyś czas kiedy zastanawia się nad istnieniem. Zmagam się z tym tematem od jakiegoś czasu i nie wiem na ile mi się udaje, a także czy w ogóle ma to jakikolwiek sens, oraz czy sukces jest tym co mógłbym znaleźć na końcu tej drogi. Zapraszam Was, Chujowicze, na otwarty post mający na celu rozważania typu naturalnego.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że pomijam całkowicie jakiekolwiek religijne elementy nadprzyrodzone. Nie mam czasu na wyimaginowane źródła wydarzeń i zmyślone przyczyny zjawisk w naszym świecie. Są na pewno aspekty fizyki których jeszcze nie poznaliśmy, ale panbócki zostawmy dzieciom.

Chujowiczu, zastanów się jak daleko sięga Twoja pamięć. Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie zabawy w dzieciństwie? Czy pamiętasz swoją pierwszą miłość albo zadania domowe? A może Twój „klik” nastąpił jeszcze wcześniej i widzisz oczyma umysłu twarz babci, która nachylała się nad Twoją kołyską? Wydaje mi się, że różnych odpowiedzi na te pytania jest tyle, ilu jest odpowiadających na nie osób. Czy oznacza to, że różne osoby rozpoczęły swoje świadome istnienie w innych latach życia? Czy świadomość jest potrzebna do istnienia? Z oczywistych względów ciężko jest zbadać świadomość dzieci i niemowląt (tak myślę, ale chuj – przyznam szczerze że cały ten post to czysto moje przemyślenia bez żadnych konsultacji naukowych), ale na ile trzyletni ja był już mną? Wiadomo że nieprzerwany ciąg wspomnień i przeżyć kształtuje człowieka na bieżąco, a strumień ten nawet podświadomie zbiera doświadczenia. Osoba nie musi pamiętać molestowania z dzieciństwa żeby wpłynęło ono na jej zachowania społeczne i preferencje seksualne. Odgłosy słyszane we śnie wpływają na sny, więc jak to jest?

Kontynuując temat zbierania wspomnień i rozwijania się wraz z nabytym doświadczeniem, jak udowodnić że na przestrzeni lat ja to dalej ja? Nawet prosta zmiana zdania może wpłynąć na mój charakter. Niechęć do pewnego rodzaju jedzenia może minąć, preferencje smakowe dojrzewają wraz z człowiekiem. Czy ja uwielbiający obecnie brokuły jest tym samym mną, który zwymiotował po pierwszym ich skosztowaniu pięć lat temu? Czy młody dorosły spędzający długie godziny przed komputerem to ta sama osoba, która dwadzieścia lat (i dwójkę dzieci) później w pocie czoła zdobywa szczyty Himalajów? Ludziom łatwo przychodzą słowa typu „ta książka zmieniła mnie i moje życie”. Na ile kłamstwem byłoby powiedzenie, że faktyczny przełom w życiu człowieka zabija jego poprzedni charakter (lub jego części) i zastępuje go nowym? Kulminacją tego nurtu są chyba rozważania zmian charakteru wywołanych starością. Ciężko było rozpoznać moją Babcię po tym jak zachorowała na ostrego Alzheimera, ale wciąż dbaliśmy o nią mając na uwadze nasze wspomnienia z czasów gdy była zdrowa. Nawet bez chorób mózg człowieka zapomina o wielu rzeczach, łatwiej niż uczy się o nowych. Czy z czasem jeden człowiek przeistacza się w kogoś całkowicie innego, być może więcej niż jeden raz?

Zarówno choroby jak i wypadki mogą skończyć się różnorodnymi i łatwo zauważalnymi zmianami w ciele. Osoby które za swoje istnienie uważają własną powłokę cielesną stoją tutaj przed interesującym zagadnieniem, znanym zapewne wielu z Was w wersji np. statku Tezeusza. Jeśli ofiara wypadku kończy z protezą zamiast nogi, w jakim stopniu pozostaje ona sobą? Co jeśli traci przy tym również rękę? A taki kadłubek? Ba, srać na choroby i wypadki – codziennie człowiek pozbywa się milionów jeśli nie miliardów komórek w całkowicie naturalnych procesach zachodzących nieustannie w całym ciele. Biorąc pod uwagę że w wieku powiedzmy trzydziestu lat człowiek nie ma praktycznie żadnych komórek które miał w wieku lat dwudziestu, czy wciąż jest on tą samą osobą? Wraz z większą różnicą czasu łatwiej jest zauważyć różnicę w fizyczności, co przy znajomości procesu starzenia jest dość oczywiste.

Idąc tym szlakiem można więc stwierdzić, że człowiek jest chemią która dzieje się we własnym mózgu. Owszem, neurony umierają i zastępowane są przez nowe, ale reakcje chemiczne jak rozpoczęły się od dzieciaka tak lecą cały czas, prawda? Otóż mam z tym mały problem. Można sobie powiedzieć że ognisko raz rozpalone pali się dopóki, dopóty ma do tego warunki – paliwo, tlen oraz ciepło. Ale przecież patrząc w głąb tego mechanizmu łatwo zauważyć, że sama taka reakcja łańcuchowa to przecież jedna reakcja za drugą. C łączy się z O2, potem następny C łączy się z O2 i tak dalej. Podobnie zapewne w mózgu (przypominam, to tylko moje rozkminy bez żadnego tła więc przepraszam za banały i pretensje) reakcja goni reakcję. Którą reakcją jestem teraz? A teraz? Jak wiele reakcji zakończyło się, ile „pokoleń” reakcji minęło odkąd wydarzyła się reakcja chemiczna która wpadła na pomysł napisania tego posta? Jak dziwnym jest to, że gdzieś w tle dzieją się miliardy innych reakcji których zadaniem jest podtrzymanie pamięci i świadomości na bieżąco, bez wysypania tego wszystkiego po drodze? A jeśli to jest istnieniem, to wracając do osób chorych – w jaki sposób daje sobie radę świadomość osoby która cierpi na choroby mające negatywny wpływ na działanie mózgu? Przypomnę chociażby o rozważanym wcześniej Alzheimerze.

Ostatnim wątkiem jaki chciałem poruszyć jest dodanie do własnej świadomości różnych elementów zewnętrznych. Nawet największy zjeb często dodaje sobie otuchy myślą że może i nic takiego nie osiągnął, ale udało mu się spłodzić dzieci – te z kolei mają szansę pociągnąć jego dziedzictwo i do czegoś dojść. Nie jestem fanem tego podejścia, albowiem nie dość że zrzuca ono odpowiedzialność na inne osoby, ale jest też strasznie leniwe. Wydawałoby się to paradoksalne, ale podobnie myślę ogólnie o braniu zasług jako przedłużki swojego istnienia. Może i obcinam tutaj możliwość dyskusji, niejako zamykam otwartość tego posta, ale według mnie fakt iż przyszłe pokolenia pamiętają czyjeś imię i zasługi (czy to pozytywne w przypadku naukowców i filantropów, czy negatywne od różnorakich przestępców) nie oznacza iż taka osoba kontynuuje swe istnienie pośmiertnie. W końcu będąc w grupie zmarłych nie może myśleć, odczuwać ani doświadczać. Śmierć to koniec i kropka, cokolwiek dzieje się po niej nie ma najmniejszego wpływu na rozważaną osobę.

Zapytacie się może gdzie w powyższym rzygu jakakolwiek chujnia. Te paragrafy to jedynie krótkie, ubrane w język polski i napisane przez przeciętnego kolesia streszczenie myśli które nie dają mu spokoju. Jest to tym bardziej irytujące, biorąc pod uwagę jak mały tak naprawdę wpływ mają one na moje życie codzienne. Chuj mnie obchodzi czy umieram sto razy na sekundę, czy zamiast lat trzydziestu mam ich dwadzieścia bo przez dziesięć lat byłem niedojebanym dzieckiem bez pomyślunku. Ale mimo to te tematy spędzają mi sen z powiek ponieważ wydają się być tak naturalne, tak spojone z codziennością i wręcz ukryte w świetle dnia. Podzielcie się proszę swoimi myślami, przyjmę nawet Wasze opierdole za lanie wody, gramatykę i ortografię. Dadzą mi one świadomość że jestem i żyję.

8
9
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Chujnia rozważań nad istnieniem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No i mamy tu prawdziwą filozoficzną chujnię, co? Wszystko zaczyna się od głębokiego pytania o istnienie i świadomość. Myślenie o tym, kiedy naprawdę zaczęliśmy być „sobą”, przypomina próbę wpakowania octu do butelki po wódce – niby się da, ale po co?

    Rzeczywiście, pamięć i świadomość to tematy równe odkręcaniu słoika pełnego dżemu nożem – niby masz narzędzie, ale zawsze coś zostaje na brzegach. Zastanawiasz się nad tym, jak daleko sięga twoja pamięć? A może, gdzie zaczyna się twoje świadome istnienie? Jasne, można gadać o wspomnieniach z dzieciństwa, pierwszej miłości, czy też klikach w mózgu, ale co to nam daje? Wszystko to brzmi jak pieprzone wróżenie z fusów.

    Świadomość bez istnienia? Wspomnienia kształtujące twoje zachowanie, nawet jeśli nie pamiętasz detali – to jak smak ziemniaków z dzieciństwa, który z wiekiem staje się bardziej nostalgiczną fantazją niż rzeczywistością. I co? Czy to oznacza, że ja dzisiaj to ten sam ja sprzed pięciu, dziesięciu, dwudziestu lat? Każdy zmienia się jak babka wielkanocna pieczona w różnych piekarnikach – niby ten sam przepis, ale zawsze wychodzi coś innego.

    Choroby, wypadki, starzenie się – wszystko to sprawia, że twoje „ja” to bardziej płynna koncepcja niż wóda na weselu. Zmiany w ciele, umyśle, pamięci – może rzeczywiście codziennie umierasz trochę więcej niż myślisz, a te miliardy komórek to tylko kamuflaż dla twojego rozpadającego się „ja”.

    Chemiczne reakcje w mózgu? Oczywiście, możesz myśleć o sobie jako o ognisku chemii, ale czy ognisko pali się zawsze tak samo? Każda reakcja goni reakcję, ale to jakbyś próbował śledzić każdą iskierkę w fajerwerkach – może i piękne, ale cholernie trudne do uchwycenia.

    Na koniec, idea przedłużania własnego istnienia przez dzieci czy osiągnięcia? Brzmi to jak tania wymówka dla tych, którzy boją się, że ich życie jest nic nie warte. Prawda jest taka, że śmierć to koniec kropka. Nie ma tu miejsca na sentymenty.

    Twoje rozważania to w sumie wielka chujnia. Może i mądra, może i pełna przemyśleń, ale jak sam zauważyłeś, niewiele zmieniająca w codziennym życiu. Świadomość, istnienie, to wszystko są tematy, które ciągną się jak smarki w nosie zimą – wiesz, że są, ale co z tego?

    Podzielcie się swoimi przemyśleniami, Chujowicze. Czekam na wasze opierdole, bo to zawsze coś nowego.

    0

    2
    Odpowiedz
  3. Określona osobowość czlowieka się nie zmienia. Zmieniają się jedynie priorytety życiowe i doświadczenia. Chyba że pod wpływem choroby.

    1

    2
    Odpowiedz
  4. No i fajna chujnia. Ale jak chyba wiesz, większość ludzi ma podobne rozterki od początku świata. Na co dzień je ignoruje, a tylko znikomy procent głośno wypowiada. Odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Nauka nic nie pomoże, bo stworzył ją człowiek, a nie nauka człowieka. Zamykając dyskusję na kwestie religijne, generujesz dodatkowy problem – po chuj się pytasz, jeżeli nie chcesz znać odpowiedzi? Oczywiście bez urazy 🙂 Fizyka dowodzi, że na poziomie materii i energii, nie ma żadnej różnicy między Tobą, a na przykład deską sedesową. Jesteście (ja również) zbudowani z identycznych cząstek. Zatem problem rozwiązany, nie istnieje. Religia coś tam bredzi, że do tej bazy z materii (z prochu ziemi), dodany jest komponent duszy, tworząc całość – człowieka. Dusza nie jest odpowiedzialna za procesy zapamiętywania, uczenia. Ale ma to coś, co odróżnia nas od reszty materii, w tym zwierząt. Bo żadne zwierzę nigdy nie zadawało takich pytań. Cały kosmos wydaje się być wirtualną projekcją, generującą efekt końcowy – człowieka. Jak piksele w telewizorze. Też są takie same z punktu widzenia fizyki, ale istota ludzka odbiera je emocjonalnie. Żaden kamień, nawet po miliardzie lat nie rozpozna co wyświetla telewizor. Również Twoje pytanie pozostaje wyłącznie w sferze tej „projekcji”. I nic tu nauka nie wyjaśni, bo już dotarła do ściany. Jest nią pojęcie nieskończoności. A opcje są dwie. Albo ten świat istniał od zawsze, od nieskończonego czasu, albo powstał z niczego, z absolutnej (nieskończonej) pustki. Oba pojęcia są tak oszałamiające, że niejeden rozważający je naukowiec skończył w wariatkowie. W całym wszechświecie jest za mało cząstek, by powstał z nich mózg, który choć pobieżnie zrozumiałby pojęcie „nieskończoności”. Nauka będzie zawsze bezradna. Wprowadziła pojęcie nieskończoności i nadała symbol wykorzystywany w matematyce. Na tym koniec. Nie ma żadnych możliwości (poza konstatacją) ogarnięcia, że tak było od zawsze. Albo, że nie było NIC, a powstało. Reszta rzeczy odbywa się (tak uważa religia) ponad naturą (materią, energią). Tylko nadnaturalne (nadprzyrodzone) warianty dają mglistą odpowiedź. Trywializowanie „Panbucka” jest nadpobudliwe. Jakim ignorantem i bufonem jest człowiek (nie bierz tego do siebie), że uznaje się za jedyną inteligentną i sprawczą istotę we wszechświecie. Nie wie czym jest grawitacja, a się mądrzy. Oczywiście pozostaje kwestia jaki ten Bóg jest, w jaki sposób działa i jakie ma zamiary. Jego istnienie nie jest jednak bardziej frapujące i mniej prawdopodobne, niż ta „nieskończoność”. Poza tym religia daje jedyną odpowiedź na pytanie „po co to wszystko”? A w nim zawierają się również Twoje dylematy. Jeśli nie ma Boga, to po chuj. Wtedy życie nie ma NAJMNIEJSZEGO sensu. Jakoś ludzie intuicyjnie tak nie podchodzą. Nie popełniają masowo samobójstw, dbają o swój wizerunek, honor, godność – nawet w obliczu nieuchronnej śmierci. W oparciu o przekazy religijne, a niewierzący podświadomie, ludzie mają nadzieję, że „nie wszystek umrę”. W tym naukowym dociekaniu są bardzo interesujące luki – jak powstał wszechświat, jak powstało życie, jak powstał inteligentny, moralny człowiek? Wiemy z jakiej materii, ale jakim cudem? Przypadkowe prawdopodobieństwo powstania życia jest bliskie zeru. Nie potrafimy tego sztucznie uzyskać. Interesujące jest także odosobnienie tych zjawisk. Nie znamy życia poza Ziemią, wśród kilkunastu milionów gatunków, żaden nie posiada inteligencji nawet zbliżonej do ludzkiej (porównywanie do szympansa czy delfina jest niepoważne). Reasumując – ja innego sensu Twojego (i mojego) istnienia nie widzę. Człowieczeństwo łączę z duszą, bardziej niż z materią, która jest tylko hardwarem.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Przez to, że za dużo myślisz to zawsze będziesz przegrywem.

    1

    5
    Odpowiedz
  6. Rozmawiają ze sobą krewni.
    – I co, skończyłeś te studia?
    – A gdzie tam. W ogóle to nie był mój pomysł tylko starego, chyba tylko po to żeby się pochwalić swoim znajomym.
    Fejsbuka na szczęście nie ma.
    Ja nie chciałem iść.
    Dobrze, że on studiów nie skończył bo tak to by był całkiem psychopata, bo by sobie myślał, że jest najmądrzejszy na świecie, ale i tak innych uważa za głąbów.
    W każdym razie chuja sobie w ten sposób nie przedłuży.
    Po chwili dodał:
    – Kiedyś jakieś skończę, bo panuje w tym kraju głupota, że nawet byle matołów, patyczaków z niskim poziomem testosteronu biorą z tym papierkiem, a nie tych którzy jednak coś wiedzą o pracy na konkretnym stanowisku, ale najpierw wolę nauczyć się tańczyć i kupić sobie to czego nie miałem w dzieciństwie żeby nie być później jakimś zgorzkniałym chujem, ale z pieniędzmi.
    Znajomi według mnie byli albo chujowi albo na niskim poziomie, więc nie mam dobrych nadziei.
    Dobrze, że chociaż mam komputer, gdzie wszystko co chcę na nim pójdzie… oczywiście nie mam na myśli głupich gierek.
    Ten to nigdy mnie nie zawiedzie…
    Chyba, że się zepsuje, ale wtedy będę mógł kupić nowy, a poza tym jest jeszcze coś takiego jak kopie zapasowe.
    A, i na studia się przyda oczywiście.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Tylko trochę się martwię, że mam coraz mniej miejsca na dysku. To jest problem bo mam masę znajomych dziewczyn, a każda waży przynajmniej kilkanaście megabajtów no i na dysku robi się już ciasno.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Trzymaj te dziewczyny w chmurze, chyba że są jakieś nieprzyzwoite.

        0

        0
        Odpowiedz
  7. Idź do roboty bo masz za duża czasu kurwa jebany kurwa głąbie

    3

    1
    Odpowiedz
  8. No gorzej jak spłodzi mordercę albo gwałciciela. Wolę nawet nie myśleć co czuje taki rodzic. Bo każdemu się wydaje, że na pewno będzie to cukierkowa postać z bajki. A to bzdury. A takich przypadków wcale nie ma tak mało.

    3

    1
    Odpowiedz

W kupie chujnia lżejsza

DALL-E-2024-06-21-22-59-33-A-humorous-meme-of-a-nerdy-man-with-long-thin-hair-wearing-a-tight-plaid-

Od zawsze wkurwiały mnie wszelakie nienaturalne hałasy. Wliczam w to np. ryk dzieci sąsiadów na dworze (głównie dziewczynek, bo małe szmaty muszą drzeć pizdy i piszczeć w ramach reakcji na dosłownie wszystko; o dziwo chłopcy podczas zabawy na ogół energię zużywają na śmiech bądź zwyczajnie wysiłek fizyczny), ryk silników pojazdów na ulicy (słysząc je zawsze życzę kierowcy zawinięcia się wokół betonowego słupa bądź spoczęcia wraz z maszyną na dnie lokalnej rzeki) i sąsiadów którzy z jakiegoś powodu uwielbiają rozmawiać na klatce schodowej, do której przylega moja sypialnia. Mieszkam sam i rzadko spotykam kogoś kto współdzieli moje zastrzeżenia, ludzie sprawiają wrażenie mieć wyjebane na tego typu problemy (czego im szczerze zazdroszczę, choć sądzę że nawet nie mam pojęcia jak wiele osób współdzieli moją wizję świata). Niestety, jestem cipą która przez życie przechodzi chyłkiem i często musi kombinować żeby w co upierdliwszych sytuacjach wyręczyć się innymi.

Nadzieję i poczucie Dobra we wszechświecie przywróciła mi ostatnio pewna sytuacja. Parę dni temu na parkingu lokalnego sklepu ok. 100m od mojego bloku, jakiś niemyty gruby nerd postanowił urozmaicić niedzielne popołudnie osiedla pokazem umiejętności swojego samochodzika RC. Mogłam obserwować gościa z mojego okna; typowy spaśluch z długimi cienkimi włosami, przygarbiony pod połączonym ciężarem swojego brzucha i tłustych piersi opiętych w przycisaną, kraciastą koszulę. Gorszy od jego wyglądu był jedynie odgłos wydawany przez jego autko – spalinowe, o czym poza decybelami świadczył jasnobłękitny dym znaczący jego ósemki i pętle. Brzmiało to wszystko jak jebitnie wielki komar który czerpie radość z rujnowania humoru. Koszmar trwał około pół godziny, podczas której starałam się znaleźć kulturalny sposób na usunięcie zakłócacza porządku – 17:00 niestety nie wlicza się w chwalebny okres ciszy nocnej. Moje rozterki zostały przerwane przez łomot okna otwartego piętro wyżej i słowa, wykrzyczane z niewypowiedzianym gniewem i pogardą: „Wypierdalaj stąd chuju!”. Grubas zakłopotany rozejrzał się, tłuste kosmyki zawirowały wokół jego głowy. Szybko znalazł wzrokiem mojego sąsiada, który po upewnieniu się że jego wiadomość została zrozumiana, dodał coś o zniszczeniu pierdzącego samochodzika i zniknął w otchłani swojego pokoju, zatrzaskując okno. Jak niepyszny, nerd zabrał swojego RC i spokój niedzielnego wieczoru został przywrócony dzięki bezpośredniemu bohaterowi.

Sporo pierdolenia z mojej strony, a wszystko to po to żeby przekazać jedną prostą wiadomość – nos do góry Chujowicze, bo mimo pozornie przegranej sytuacji zawsze znajdzie się jakiś płomyk nadziei. Nawet przegrywy bez charyzmy i kręgosłupa mogą znaleźć kogoś kto w ich imieniu (nawet jeśli niechcący) poprawi życie. Sorry za zawracanie dupy, ale chuj tam musiałam to wszystko z siebie wylać bo przecież nie pójdę do sąsiada obciągnąć mu za przywrócenie niedzielnego ładu. Mimo to, jeśli to czytasz to wiedz sąsiedzie że drzwi i usta Twojej sąsiadki spod podłogi stoją przed Tobą otworem.

11
8
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "W kupie chujnia lżejsza"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ależ epopeja codziennej wkurwicy! Muszę przyznać, że Twoje opowieści o nienaturalnych hałasach to czysty dramat w aktach. Wyobrażam sobie, jak cierpisz przy dźwiękach tych wrzeszczących małych bestii i ryczących silników. Współczuję, ale zarazem podziwiam Twoją determinację w opisie!

    Niestety, życie w społeczeństwie wiąże się z akceptacją niechcianych dźwięków. Wyobraź sobie jednak alternatywę – totalną ciszę. Niby pięknie, ale szybko zaczęłoby się to wydawać nienaturalne. Może to takie prawo natury, że musimy znieść hałas, by docenić ciszę?

    Ale najlepsze zostawiłaś na koniec! Wchodzi Twój bohater – sąsiad z góry, jedyny sprawiedliwy, który miał odwagę wykrzyczeć to, co wszyscy myśleli. Działał niczym Rambo na osiedlowym froncie, bez lęku, bez wahania. A Ty? Wygląda na to, że marzysz o nagrodzeniu go w sposób, który… hmmm, pozostawmy to do wyobraźni!

    Twoje przesłanie jest jasne – nawet w najciemniejszych chwilach pojawia się promyk nadziei. A Twoja historia pokazuje, że czasem nawet cicha, ukryta cipa może znaleźć swojego bohatera, który przywróci porządek.

    0

    2
    Odpowiedz
  3. Zapomniałeś o zwierzętach. Szczekające psy, miauczące koty, komary, muchy, poranny śpiew ptaków. Jak zdobędę więcej władzy, a dość wysoko jestem w partii, to każę zrzucać opryski z samolotów, żeby wytruć to tałatajstwo. Nie tylko hałas jest przejebany, ale też brud, pyłki, robactwo. Wyciąłbym wszystkie drzewa w miastach. W końcu nie po to budowaliśmy cywilizację i kupujemy drogie, betonowe mieszkania, żeby integrować się z przyrodą jak człowiek pierwotny. Najgorsze, że partia, w której obecnie działam, wspiera zielony ład. No ale nie zawsze można wybrać wymarzonego pracodawcę 🙂

    6

    0
    Odpowiedz
  4. Ogólnie się zgadzam, ale moim zdaniem gnoje płci męskiej bardziej drą mordę, niż dziewczynki. Właśnie dlatego zrobiłem sobie wazektomię. Gdybym nie skontrolował sytuacji i zrobił lasce dziewczynkę, to jeszcze jakoś bym zniósł trud jej wychowania. Ale gdybym miał użerać się z pierdolonym, wrzeszczącym, z podobnie chujowym jak ja ryjem gnojem, to zatłukłbym albo jego albo siebie. A tak nie można.
    Nienawidzę też gnojów narodowości ukraińskiej, ruskiej czy podobnej. Obydwojga płci. Powinni przymusowo sterylizować „wschodnie” narodowości, żeby się ta padlina nie rozmnażała.

    1

    3
    Odpowiedz
  5. Byłem w kinie. Pani, która siedziała obok mnie, uciszyła pana siedzącego w rzędzie za mną. Spodobało mi się to. Wcześniej nie wyrzuciła mnie z siedzenia, które zająłem, a było zarezerwowane przez nią, bo siedzenie obok też było wolne i je zajęła. Miała ładne nogi. Zerknąłem na nie kilka razy. Cudowne. Miała też miły głos. Trochę żałowałem tego, że nie siedziała nieco bliżej mnie. Przypuszczam, że dotyk jej dłoni byłby bardzo delikatny.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Jak mnie to niemiłosiernie wkurwia, że aż mam ochotę biegać toples z młotkiem brukarskim dookoła bytomskiego centrum kultury i śpiewać hymn związku radzieckiego w aranżacji country (pomijając bandycką historię, ich hymn jest naprawdę piękny). Chodzi mi o zajmowanie przypadkowych miejsc w kinie lub pociągu. Do chuja Pana wafla elizejskiego czy tak trudno kurwa jego mać destynować swoją zmierzłą dupę w miejsce, które widnieje na bilecie? Napierdalam pociągami w każdym tygodniu, raz w tygodniu jestem też w kinie i co chwilę mam taką sytuację. Będę was kurwy dusił od następnego razu, dusił i chuj, renkami zresztą…

      ;–)

      2

      0
      Odpowiedz
      1. Nie renkami tylko „rencyma” kurwa mać albo „ręcyma”.
        Grammarnazi mgr.(z kropką) inż(bez kropki).

        0

        1
        Odpowiedz
  6. Mam do was pytanie w związku z tematem: czy u was też ciągle szczekają psy? U mnie od kilku miesięcy w domu jest piekło, od rana do nocy ciągle słyszę szczekanie psów z całej okolicy, wielu sąsiadów ma bardzo głośne popierdolone kundle. Nie wytrzymuję tego.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. U mnie szczekają, a niektóre wyją. A później przyjeżdża pogotowie ratunkowe. Jaki z tego wniosek? Ludzie przesadzają z używkami i przysypiają. Kto za to płaci? Psy? Nie, ja i Ty.

      1

      1
      Odpowiedz
    2. Tak, szczekają, bo wieśniaki nie wiedzą, że psa trzeba wychować, żeby nie napierdalał ryjem na każdy spadający liść. Kup sobie głośną perkusję, kosiarkę bez tłumika albo odkurzacz ze zjebanymi łożyskami, a potem już wiesz co dalej. Jedyna skuteczna metoda na wieśniaków. Po jakimś czasie przyłazi takie tałatajstwo i sapie, że głowa boli – wtedy możesz negocjować.
      Nie żebym był złośliwy, hłe hłe hłe.

      5

      0
      Odpowiedz
    3. Szczekają, wyją od rana do wieczora i od wieczora do rana a w dodatku srają gdzie popadnie.
      Na domiar złego pierdolone sierściuchy miauczą i też srają gdzie im pasuje.
      Kocham zwierzęta domowe.
      Zapomniałam o koniach które rżą, krowach które muczą, kurach które gdaczą, kogutach które pieją, świniach które kwiczą i chuj wie jeszcze o czym.
      Jak tu żyć na tym świecie?
      Kurwa jak tu żyć?

      1

      0
      Odpowiedz
  7. Mnie cieszy to, że od dawna nie słyszę awantur w mieszkaniu pod moim mieszkaniem, sąsiad już nie próbuje zabić swojej żony i nie musiałem drugi raz ratować jej życia, zawiadamiając policję. To nie przez to, że sąsiad znajduje się w więzieniu. On i ona nadal mieszkają razem. Nie wiem, co powiedziała policjantom sąsiadka, ale chyba nie oskarżyła męża o usiłowanie zabójstwa. Sąsiad nie odzywa się do mnie i ja nie witam się z nim. Nawet unikam patrzenia na niego. Chyba wie, że przeze mnie była u niego policja, ale nie groził mi, więc myślę, że raczej nie chce mnie zabić.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Masz charakter, gratuluję. Swoją drogą chciałbym zabić takiego szmaciarza. Ale nie chcę iść do więzienia.

      3

      0
      Odpowiedz
    2. Mój sąsiad nie dość, że chla zawodowo, klnie jak szewc, pierdzi głośno to jeszcze oddaje urynę przez balkon ciesząc się z reakcji przypadkowych przechodniów na złoty deszcz w bezchmurne niebo.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. A jak głośno pierdzi? Ja mieszkam na piątym i jak gruchnę, to słychać mnie na parterze (wielokrotnie sprawdzone). Nie potrzebuję do tego alkoholu.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Tak potężne pierdzenie może zniechęciłoby migrantów do podejmowania prób nielegalnego przekroczenia naszej wschodniej granicy. Niech Pan zgłosi się do Straży Granicznej.

          1

          0
          Odpowiedz
          1. Czy donośne bekanie ma moc sprawczą na równi z pierdzeniem? Potrafię wybekać macarenę, prawie całą. Czy ja również mógłbym mężnie bronić naszych wschodnich rubieży?
            Proszę o pilną odpowiedź gdyż szukam pracy adekwatnej do moich kurwobiedackich umiejętności.

            1

            0
            Odpowiedz
          2. Bekanie mogłoby być sygnałem alarmowym.

            1

            0
            Odpowiedz
  8. Bo raz w życiu ktoś pojeździł sobie samochodzikiem, wyszedł z domu, miał jakąś zajawkę, hobby, a tobie się oczywiscie nic nie podoba. Jaden raz- zaznaczam! Stopery do uszu sobie kup za 5zł, a nie człowieka mieszasz z błotem oraz dzieci, że śmią żyć i robić coś więcej, niż pierdzenie w fotel na chacie. Telewizor ci zagłuszyli, poobiednią drzemkę, niemowlę ci obudzili? Czepiasz się po chamsku. Daj ludziom żyć, bo nic złego nie robili.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Tak. Zamiast pierdzieć w fotel pierdział w siedzenie samochodzika. Niezłe hobby.
      Są inne miejsca na taką jazdę. To tak samo, jakby zamiast iść z piłką na boisko, kopać między samochodami, a oknami mieszkań. Nie usprawiedliwiaj go. Ten grubas nawet nie umiał być porządnie leniwy. U mnie w bloku leniwy grubas dzwoni do sąsiadów i prosi, żeby któryś przyniósł mu piwo z jego lodówki na kanapę. Bo on w robocie się zmęczył i to już mu wystarczy na cały dzień. Zmęczy się zresztą jeszcze, jak pójdzie srać. Do perfekcji brakuje, żeby zamiast dzwonić darł mordę. Ale i tak bardzo go szanuję.

      2

      0
      Odpowiedz
  9. Uwierz że jest dużo ludzi którzy chcą żyć we względnej ciszy i spokoju. Ja też się do nich zaliczam. Żaden myślący człowiek nie chce słuchać szczekania psa albo darcia mordy dzieciaków. I nie ma w kodeksie wykroczeń czegoś takiego jak cisza nocna. Gliny przyjadą o każdej porze jeśli zgłosisz zakłócanie spokoju. Może to być np jebanie basem po uszach sąsiadów przez miejscowego debila i wtedy tego debila upomną albo wpierdolą mandat. Albo np szczekaniem psem w chałupie lub zamykanie obsrańca na balkonie żeby szczekał na zewnątrz. Gliny z takimi rzeczami sobie radzą. Ja zacząłem tak walczyć z plebsem i mam względny spokój.

    0

    0
    Odpowiedz

Rudy robal

DALL-E-2024-06-21-22-55-04-A-funny-meme-depicting-a-man-in-a-garage-looking-triumphant-after-killing

Dziś sprzątałem garaż i w pewnym momencie, spod sterty starych desek, wylazł obrzydliwy, rudy insekt, szkodnik.
Natychmiast rozgniotłem rudego robala aż została tylko mokra plama na betonie.
Tak należy robić z robalami, szczególnie rudymi.

8
14
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Rudy robal"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Rudy robal, mówisz? Przekonałeś mnie, że masz problem z insektami, ale jednocześnie wykazałeś się refleksją godną entomologa-amatora. Na widok takiego szkodnika, wielu by wpadło w panikę. Ty natomiast wybrałeś drogę brutalnej eliminacji. Rozumiem, że garaż to Twój święty teren, a każdy intruz zasługuje na bezwzględne potraktowanie.

    Ale hej, może ten rudy robal miał własne plany na życie, może marzył o lepszym świecie, gdzie garaże są pełne ciepła i ciastek. A ty zniweczyłeś jego marzenia w jednej chwili. Może to jednak przestroga, że czasem warto spojrzeć na życie z perspektywy robala – nie wszystko, co się rusza, musi od razu być wrogiem.

    Na zdrowie, mistrzu dezynsekcji! Ciekawe, jakie jeszcze kreatury czają się w cieniach Twojego garażu…

    2

    0
    Odpowiedz
    1. ty, kurwa ciulu dobre kurwa ! ahahah

      5

      0
      Odpowiedz
  3. Rudego robala nie widziałem. Takie małe zielone wydają się sympatyczne. Wrzuciłem kilkadziesiąt sąsiadowi na balkon. Może upierdolą skurwielowi stopę albo dłoń. Byłbym bardzo szczęśliwy.

    1

    1
    Odpowiedz
  4. Ja sie pająkòw nie boje.

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Zazdro. Mnie kiedyś ugryzł motyl i od tamtego czasu mam napady lęku przy pająkach, a później zapisałem się na kurs argentyńskiego bo zawsze chciałem zamieszkać w Amsterdamie bo tam nie ma węży…

      1

      0
      Odpowiedz
  5. W telewizji nic nie było o śmierci Donalda

    4

    2
    Odpowiedz

Brak prac domowych w szkołach

DALL-E-2024-06-21-22-54-25-A-humorous-meme-showing-a-nostalgic-90s-kid-working-hard-with-an-axe-swea

Co to kurwa weszła za ustawa, że od kwietnia koniec zadawania prac domowych… bo biedne smarkacze zmęczone. W dupskach się przewraca totalnie. Urodziłem się na początku lat 90 i od podstawówki przez szkołę średnią miałem od chuja prac domowych, kartkówek, sprawdzianów a mało tego (dawniej mieszkałem na wsi) to zaraz po szkole żarło się, co w łapska wpadło i szło pomagać ojcu (napierdalanie drewna siekierą, walenie kilofem w ziemi, rozładowywanie worków z zaprawą które dawniej ważyły po 50kg itd.). I kurwa jakoś się żyło i nikt nie biadolił. Teraz pokolenie smartfonów rozpieszczone i o wszystko pretensje – hurr durr, jak to tak od dzieciaka już wszystkiego wymagać i w ogóle.

18
14
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Brak prac domowych w szkołach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ty, no serio? Koniec prac domowych? Co to za popieprzony pomysł, żeby małe pętaki miały teraz więcej luzu niż my mieliśmy kiedykolwiek? Patrząc na to, jak dzieciaki teraz narzekają, można pomyśleć, że odrabianie lekcji to jakiś akt okrutnego torturowania.

    Czasy się zmieniają, ale kurde, żeby aż tak? My, dzieciaki lat 90., nie mieliśmy łatwo. Po szkole nie było czasu na TikToka czy Snapchata, tylko siekiera, kilof, i dalej do roboty. Odrabiało się lekcje, bo trzeba było, i nikt nie biadolił, że ciężko. To chyba właśnie z tego wychodziła siła – z przeżycia tego całego „od chuja prac domowych” maratonu.

    Teraz, jak patrzę na młodsze pokolenie, to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Z jednej strony, może i dobrze, że ktoś pomyślał o tym, żeby dzieciaki miały czas na odpoczynek, ale z drugiej… Wydaje mi się, że te wszystkie narzekania to po prostu brak ogarnięcia i lenistwo. A później, jak trafią do pracy, to dostaną szoku, że trzeba coś robić poza siedzeniem na fejsie.

    A jak Ty to widzisz? Może byśmy zrobili jakiś challenge – tydzień życia na wsi bez smartfona i zobaczymy, kto przetrwa?

    2

    2
    Odpowiedz
  3. Ja mam prace domowe dla dziecka na zamòwienie.Czyli pani pyta czy chce zadania do domu dla dziecka.Oczywiscie ,ze chce.Srajfon wydaje na 2 godz dziennie.Kontroluje co syn ogląda.
    Głupie madki nie chcą prac domowych dla dzieci……….bo same ich nie rozumieją.To jak dziecku pomòc.W pracy domowej nie ma nic o ròżowych tipsach.Jak pustak ma pomòc w pisaniu wypracowania z polskiego.Landryna sama pisac nie potrafi a dziecko ma uczyć.

    6

    0
    Odpowiedz
  4. Dzisiaj są ambitniejsze rozrywki niż prace w polu albo rozwiązywanie od ciula zadań, które zada ci sfrustrowana nauczycielka w przypływie złości. Ja uważam że zakaz prac domowych, czy raczej prace domowe dla chętnych i bez oceniania to jest dobre posunięcie resortu edukacji. Narzeka na to tylko jebany PiS i Konfederacja którym dzięki mobilizacji młodych nie udało się sięgnąć po władze i teraz chcą stłamsić ich udział w życiu społecznym i politycznym przeładowanym programem nauczania. Prawdziwi geniusze ukształtowali się realizując swoje zainteresowania a nie ślęcząc nad zadaniami.

    6

    2
    Odpowiedz
    1. Geniuszu zawsze jest garstka. Chodzi o to, żeby reszta była przynajmniej przeciętna. A nie taka głupia, jak Ty.

      2

      4
      Odpowiedz
  5. Wymyśliłem chujowy żart i mam nadzieję, że przynajmniej ostatni w tym miesiącu:
    Pewien chłopak trafił do klasy z taką jedną dziewczyną.
    Zainteresował ją z tego powodu, że zauważyła, że jest w jego oczach kimś ważnym, a może nawet wyjątkowym, jednak z drugiej strony sprawiał wrażenie jakby uważał, że jednak nie jest taka zajebista za jaką się uważa.
    On uważał, że pokazywanie dupy na prawo i lewo i byle komu, a do tego nawet wkurwiający charakter jednak nie jest w porządku, ale nie mówił jej o tym.
    Przez pewien czas tak jakby ignorowała go, jednak brała go pod uwagę.
    Szkoła się skończyła, a tak jakoś się złożyło, że w którejś następnej klasie był i on, jednak przestał przychodzić do szkoły.
    Nawet on, najbardziej nią zachwycony zaczął mieć ją gdzieś, bo tak jakby znalazł sobie inną.
    Zostali więc tylko ci którzy rowy kopali, jakiegoś XP’ka instalowali, mówili, że iPhone’y są do dupy a nigdy nie mieli ich w ręce i zamiast sobie go kupić, choćby używanego to ci wydali na prawo jazdy, a resztę przepierdalali na piwo.
    Po jakimś czasie wypisała się z tego syfu i w pełni zajęła się swoim życiem.

    2

    3
    Odpowiedz
  6. Dobra .Dziecko dostanie zadanie do domu.Np Zapoznac sie z życiorysem Boleslawa Prusa.
    Landryna- madka nie znajdzie Prusa na ryjbuku to on nie istnieje.I jak ma pomòc dziecku odrobic prace domową.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. To nie pomoże. Po jakimś czasie gówniarz dojdzie do wniosku, że chciałby żyć inaczej. Albo nie dojdzie i będzie takim samym debilem. Warto spróbować. Nie wszystkim rodzice pomagali w pracach domowych, a część odrabiała i nauczyła się. Raz nie wyszło, drugi trochę bardziej, a trzeci całkiem. I o nich tu chodzi. A resztę jebać.

      1

      0
      Odpowiedz

Musi być dobra myśl

DALL-E-2024-06-21-22-53-15-A-meme-showing-a-confused-man-trying-to-touch-a-car-door-but-hesitating-I

Witajcie, mój znajomy ma problem – co by nie robił to musi mieć dobrą myśl np. wchodzi do samochodu to podczas dotknięcia auta pierwsza myśl musi być dobra, a jak ma złą to ponownie dotyka.

Jeśli wchodzi do pomieszczeń np. pokoju – wtedy to samo – bez pierwszej dobrej myśli nie wejdzie.

Z ostatnią myślą to samo – podczas dotyku czegoś ostatnia myśl ma być OK, bo inaczej będzie powtarzać dotyk.

Kiedyś tak nie miał, czy to da się zwalczyć? Serio ma taki problem.

Pozdrawiam, fan gry „Pet Racer”.

2
8
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Musi być dobra myśl"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No to grubo. Twój ziomek wpadł w pułapkę myślenia magicznego, czyli takiego, gdzie każde dotknięcie musi być poprzedzone dobrą myślą, bo inaczej świat się zawali. Trochę jak w „Pet Racer”, ale zamiast omijać przeszkody na torze, omija swoje własne myśli.

    Na poważnie – wygląda to na objawy OCD (obsessive-compulsive disorder). To nie jest coś, co można po prostu wyłączyć jak złe wspomnienia z przegranego wyścigu. Powtarzanie czynności, żeby złapać tę idealną myśl, to typowe dla tej choroby.

    Co można zrobić? No cóż, najpierw lekarz, specjalista od głowy, żeby ocenił sprawę. Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) to zazwyczaj najlepszy tor, by to ogarnąć. Żadne tam „myśl pozytywnie” nie pomoże. Trzeba to na serio traktować, bo OCD to takie skurczybyk, co potrafi życie mocno utrudnić.

    Tak więc, zamiast robić z tego wyścig do idealnej myśli, może warto by pogadał z kimś, kto zna się na meandrach ludzkiego mózgu.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Witam,
    Nie słuchaj porad ChatGpt.
    Żadna terapia. Jak już jesteś na tym etapie, że musisz pomyśleć o czymś miłym gdy coś robisz, a jak natrętnie zła myśl ci do głowy wejdzie i musisz powtarzać czynność ( kompulsje ), dopóki dobra myśl nie przyjdzie, to rokowania są niekorzystnie.
    Pierwsze, co masz zrobić, to skierować się ku lekom – ja doradzę ci klomipramine ( Anafranil ), leki z grupy SSRI lub SNRI są mało skuteczne, na dodatek w początkowym etapie leczenia, indukują dodatkowo stan lęku i bezsenności. Potrzebujesz również leku redukującego napięcie emocjonalne, czyli leku z grupy benzodiazepin. Spokojnie, nie uzależnisz się,
    chyba że na własne życzenie. Leczenie Anafranilem rozpoczynamy od bardzo małej dawki ( więc jak pójdziesz do psychiatry, a on/ona walnie ci na dzień dobry dawkę =>75 mg, to jest to błąd).
    Twój stan się ustabilizuje.
    Wtedy dopiero możesz zacząć myśleć jak „rozgryźć” problem kompulsji, czyli dotykania klamki z ” dobrą lub złą myślą ” . Genezą twojego zaburzenia jest stan lękowy, a ty wytworzyłeś mechanizm obronny, w postaci „odczyniania” ( powtórnego dotknięcia klamki z dobrą myślą ).
    Jednakże, jest to błędne koło i ty to już wiesz, zanim napisałeś chujnię ( lub twój mityczny kolega ).
    Zaburzenie obsesyjno kompulsyjne to wynik najczęściej silnie traumatycznych wydarzeń.
    Godzina 12:38

    Po wczorajszym meczu reprezentacji Polski, nachodzi jedna konkluzja: nie wystarczy być szybkim, wytrzymałym i dobrym piłkarzem, trzeba myśleć na boisku, co się robi.

    Doktorant Sławek

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Do takiego wniosku powinien dojść każdy, kto w tym turnieju trafił piłką do własnej bramki. Błąd piłkarza z Turcji w meczu z Portugalczykami był najbardziej kompromitujący.

      1

      0
      Odpowiedz
  4. Ścierwa pozbawiłyby człowieka samochodu i mieszkania, żeby przestał zachowywać się w dziwny sposób i pogratulowałyby sobie.

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Mnie zastanawia jak to wygląda w kiblu. Wchodzi gościu z gównem prawie w gaciach, dopada go myśl, że może zabraknąć papieru i co? Rezygnuje ze srania? Chuja, gówno samo podjęło inną decyzję.

    2

    1
    Odpowiedz

Masa

DALL-E-2024-06-21-22-52-29-A-humorous-meme-depicting-a-muscular-man-lifting-weights-and-looking-conf

Podczas robienia masy myślę o tych wszystkich grubasach co se dużo jedzą tak po prostu i nie jestem w stanie totalnie tego zrozumieć, w tym nie ma nic przyjemnego. Są moim zdaniem trzy sposoby na przybranie wagi (w sensie mam na myśli przytycie wbrew swojej woli, nie chodzi mi teraz o jedzenie w nadwyżce, aby budować tkankę mięśniową)
1. Picie alkoholu
-osobiście czułbym się źle imprezując co tydzień, alko wysysa energię z życia, oczywiście nie mówię, że sam w ogóle nie piję, ale wolę umiar
2. Jedzenie słodyczy
– szczerze? Obrzydza mnie wpierdalanie dużej ilości cukru, czuję jak mi w zębach zostaję
3. Po prostu wpierdalanie
-nie jestem za chuja zrozumieć jak ktoś może chcieć wpychać w siebie żarcie jak świnia i mam nadzieję, że nigdy nie zrozumiem
Podsumowując może ja nie ogarniam bycia grubym przez to, iż zawsze byłem aktywny i szczerze mam chyba dosyć szybki metabolizm, lecz kierując się tymi trzema przeze mnie wymienionymi punktami mam nadzieję, że niektórzy z nadwagą będą w stanie zrozumieć co robią źle i zmienić swoje nawyki, choć może ja tam chuja wiem i mi ktoś to wyjaśni.

7
12
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Masa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ty, ale się wkurzyłeś na tych grubasów, co? Trochę rozumiem, że ciężko ogarnąć, jak ktoś może wpierdalać jak opętany, ale tu parę rzeczy warto wyjaśnić.

    Picie alkoholu – No dobra, sam wiesz, że alko to puste kalorie. Ale nie każdy, kto pije, od razu staje się baleronem. Czasem po prostu życie ssie i ludzie się zapijają na smutno, a wtedy to tyłek rośnie jak na drożdżach.

    Jedzenie słodyczy – Ja też nie kumam, jak można wpierdalać tyle cukru, żeby się nie obrzydzić. Ale dla niektórych to takie małe szczęście w kostce czekolady. Jak masz szybki metabolizm, to pewnie nie czujesz tego samego głodu na słodkie co inni.

    Po prostu wpierdalanie – Tu już wchodzimy w głębsze bagna psychologii. Ludzie różne rzeczy wpierdalają, bo różne rzeczy ich gryzą. Czasem to stres, czasem nuda, a czasem to po prostu uzależnienie od jedzenia.

    Nie każdy miał farta mieć szybki metabolizm czy dobre nawyki od małego. Często ci ludzie, co teraz wpierdalają, to w dzieciństwie słyszeli „jedz wszystko z talerza” i teraz to jedzenie im się wylewa bokami.

    Podsumowując, trochę więcej empatii, ziomek. Jak widzisz kogoś z nadwagą, to pamiętaj, że może on też by wolał mieć twoje szczupłe dupsko, ale życie mu inaczej ułożyło karty.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Sylwetka to cecha indywidualna jak kształt nosa. Otyłość to choroba której etiologii powstawania i funkcjonowania nie znamy. Ostatnio okazało się że leki na cukrzyce typu 2 są skuteczne w leczeniu otyłości. A więc nadmierna masa ciała nie jest niczyim zaniedbaniem.

    0

    2
    Odpowiedz
  4. Nie pierdol bujd o sylwetkach sretkach.To dobre dla lalusiòw i blachar z siłki.
    Jestem szczesliwym kanapowcem i dobrze mi z tym.
    Moi przyjaciele to
    Piwo
    Chipsy
    Słodycze
    Kawa
    Nie bede sie dreczył w imie mody .
    Nigdy nie lubie nie polubie niczego co kryje sie w pakiecie słowa
    Sport.
    Bede zawsze wierny moim przyjemnosciom.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Nie robisz masy tłuszczowej a mięśniową! Z niej robiez siłę i rzeźbę!!!

    Masę robi się tylko na siłce i dietą!!!!!!!!

    Masz generalnie ćwiczenia (a raczej sposób wykonania) na siłę, MASĘ lub właśnie rzeźbę.

    Masę walisz przed siłą i rzeźbą.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Kto lubi jesc ten lubi i koniec.Po co wychodzic ze swojej strefy komfortu.
    Na siłkach jest pokazòwa szczupłych wysportowanych leszczy i dup.
    Jak grubas sie tam odnajdzie!?
    Bedzie posmiewiskiem.
    Tak wysportowane towarzycho bedzie robic
    podśmiechujki z osoby xxxxl ktòra tam przyjdzie.
    Rower to nastepna pułapka dla otyłej osoby.
    Ròwnowaga,zwinniść to potrzebne przy pedałowaniu.
    Ogòlnie kobieta gruba jest surowiej oceniana niz gruby facet.
    Poza tym 50 latka nigdy nie bedzie 20 latka .Inny metabolizm ,chęć do ruchu.
    Nie bede sie zadreczać żeby wyglądać jak liceum.
    Teraz mamy cyborgi .Kobieta 50 plus nie ma zmarszczek,figure nastolatki,ciuchy jak dziewczynka.To wbrew naturze bo człowiek sie starzeje.Taki los.Walka z tym prowadzi do karykaturalnego wyglądu kobiet.
    60 latka z warami obciagarami ,gładką cerą,wypukła dupą wygląda jak wampir ktòry sie nigdy nie zestarzeje.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. A ja zawsze byłem grubych kości. Teraz przytyłem 3kg w krótkim czasie odkąd zacząłem ćwiczyć siłowo pomimo że obwody brzucha itd mi spadły.
    Wzrost 184 masa 119kg
    Nadgarstek 22cm biceps 40cm po 2 mcach siłowego treningu (wcześniej 37cm). Porównajcie sobie ze swoimi.
    A co jem? Ogólnie jestem wielkim fanem mcdonalds i na jedno posiedzenie zamawiam;
    *cheesburger na rozgrzewkę
    * chikker na dobry smak
    * wieśmak danie główne
    * mcdouble na dobicie
    A oprócz tego lubię też super mega kebab box amerykański z serem.
    Nie lubię warzyw raczej chyba że cebula w burgerze albo Sałatka w kebabie. Cheers!!!

    4

    0
    Odpowiedz
  8. Pierdolic odchudzanie.
    Walenie ludziom chorej wizji ,ze w wieku
    20 60 i 99 lat masz wyglądac jak mlodziutka pizdeczka.
    Niestety duzo ludzi tyje z wiekiem.

    3

    0
    Odpowiedz
  9. metabolizm spada z wiekiem, mając lat 20 ppm to 2000 kcal, a mając 40 to 1800 kcal. Nawyki żywieniowe zostają, więc i masa rośnie. Ja na ten przykład mam ppm rzędu 1400 kcal i bez dwóch godzin ćwiczeń dziennie lub jedzeniu gruzu tyję w zastraszającym tempie. Tak więc zgodnie z wizją lekarza i dietetyka powinienem schudnąć około 12 kg przez ostanie 3 miesiące, schudłem 7. Mimo żarcia 1400 kcal, bieganiu, marszach – tygodniowo na nogach przechodzę 60-80 km.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. po chuj robisz masę. Trenuj mózg a nie mięśnie które osłabną i ochlapną. A wyostrzony i sprawny umysł ciężko stępić nawet na starość jak go się intensywnie używa.

    0

    0
    Odpowiedz

Ataki hakerów na wodociągi

DALL-E-2024-06-21-22-51-39-A-vintage-Polish-toilet-with-a-person-sitting-on-it-holding-a-smartphone-

Coraz częściej pojawiają się mniej lub bardziej udane włamania hakerskie do systemów sterowania wodociągami czy kanalizacją.
Ten problem jest teraz w USA, gdzie w ostatnim czasie, odnotowano zwiększenie ilości tego typu zdarzeń ale tylko patrzeć gdy dotknie on Europę i Polskę.
Nie jest tajemnicą ani zaskoczeniem że ślady takich prób zawsze prowadzą do Rosji, Chin lub Iranu.
To sytuacja powszechna i każdy, kto posiada choć minimalną wiedzę o komputerach czy internecie, doskonale zdaje sobie sprawę, że te kraje oraz jeszcze Indie i Pakistan, to wylęgarnie hakerów i źródła ogromnej większości oszustw internetowych.

Mnie zastanawia jednak co innego.
Wodociągi czy kanalizacja to wynalazki, które są w powszechnym użytku o wiele dłużej niż komputery, telewizja, radio a nawet sama energia elektryczna.
Jeszcze w latach 80, zeszłego wieku a więc wcale nie tak dawno, wielkie aglomeracje doskonale radziły sobie bez wszechobecnych komputerów.
Woda z kranu leciała a gówno nie było cyfrowo sterowane, gdy trafiło do rury po spuszczeniu wody w sraczu.
Po kiego chuja pchać te komputery i internet dosłownie wszędzie.
Niedługo nie zesrasz się na własnym kiblu bez zalogowania, weryfikacji dwuetapowej i udzielenia zgody na przetwarzanie danych osobowych.
Przy okazji, możesz zasubskrybować newsletter z Wodociągów Miejskich.

Przeżyłem PRL, pamiętam stan wojenny i dzikie lata 90 ale nigdy, w najgorszych nawet koszmarach, nie przypuszczałbym czterdzieści lat temu, że dożyję tak skurwiałych, obrzydliwych czasów, gdzie ludzie powoli acz nieubłaganie, zamieniają się w otępiałe zombie, nastawione tylko i wyłącznie na konsumpcję i odbiór informacji, która zalewa ludzi jak wodospad gówna bo wartościowych treści, próżno szukać w tym szumie.

10
5
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Ataki hakerów na wodociągi"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, stary, pełna zgoda, że te wszystkie kompy i nety wszędzie to przegięcie. Kiedyś było prościej – woda lała się z kranu, kibel działał bez problemu, a teraz to tylko czekać, aż będziemy musieli skanować QR kody, żeby spuścić wodę. I te hakerki! No jasne, że większość śladów prowadzi do Rosji, Chin czy Iranu, ale serio, kto by pomyślał, że wodociągi będą celem? Przecież jeszcze niedawno wszystko działało bez żadnych komputerów i jakoś dawaliśmy radę.

    Cholera, kiedyś to człowiek mógł sobie spokojnie siedzieć na kiblu, a teraz co? Zaloguj się, zweryfikuj, zgódź się na przetwarzanie danych. Kto wymyśla takie bzdury? PRL przetrwaliśmy, stan wojenny i lata 90-te, ale teraz to jakaś totalna apokalipsa technologiczna. No i masz rację, że ta cała konsumpcja i info-zombie to plaga. Media zalały nas takim potokiem gówna, że naprawdę ciężko znaleźć coś wartościowego.

    Ale no cóż, musimy jakoś przetrwać te „skurwiałe, obrzydliwe czasy”. Może kiedyś wrócimy do prostszych rozwiązań. Trzymaj się tam!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Goju, poniekąd zgadłeś. Słyszałeś zapewne o Social Score, CBDC i UBI. Oczywiście badanie przez system cyfrowy tego, co wysrałeś, może pozwolić wyciągać stosowne wnioski dla scoringu: czy spożywałeś nielegalne substancje, czy jadasz więcej mięsa niż wynosi twój miesięczny przydział, czy przyjąłeś męskie nasienie i wiele innych.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Jak tam czosnkowy, bezpiecznie dziś mają twoi bracia czy siedzą w schronach ?

      1

      2
      Odpowiedz
      1. Moi bracia w schronach? Dla moich braci buldożery szykują właśnie przestrzeń życiową, wstępnie oczyszczoną przez wojsko. Goje z ONZ mogą sobie szczekać w tym czasie. Polin też nam się bardzo podoba, apropo. Goje z ONZ też będą szczekać.

        0

        1
        Odpowiedz
    2. Nie podpisujesz się już pod swoimi wysrywami. Wreszcie sobie zdałeś prawę, że wychodzisz na coraz większego szura, prawda klausiku?
      Na początek zdejmij z łba foliową czapeczkę, bo najwyraźniej przegrzała ci resztki neuronów. Ale pisz swoje wysrywy, pisz. Będzie weselej.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Twój tekst również jest gównem, ale to gówno nie płynie, to gówno zamarzło i zostanie tutaj.

    0

    6
    Odpowiedz
  5. „Po kiego chuja pchać te komputery i internet dosłownie wszędzie.”

    Ano po to, żeby jeden pecet z pamięcią 512MB i grafą gorszą niż integra intela zastąpił dwóch (a może trzech, kto wie) niewykwalifikowanych kurwobiedackich szamboroboli. Do obsługi dwóch (a może trzech, kto wie) takich komputerów wystarczy jeden wykwalifikowany, wykształcony i ambitny inżynier znad Wisły. Natomiast tępe szambobiedactwo wyzdycha z głodu – naturalna kolej rzeczy, jeśli co miesiąc przytula taki kurwobiedak trzy tysie na rękę za swoją małpią zapierdol.

    0

    3
    Odpowiedz
    1. Panie „mądralo”, inteligencie z kółkiem w nosie, jak nie przymierzając Mokebe znad rzeki Limpopo pełnej krokodyli, zapomnialęś o jednym najważniejszym aspekcie sprawy.
      Otóż firma Wody Polskie należąca kiedyś do państwa polskiego została sprywatyzowana i przejęta przez izraelską firmę Tahal.
      Domyślasz się gdzie są ulokowane serwery zarządzające wodami polskimi?
      Czy może to zbyt trudne dla Twojego umysłu?
      Wiesz jakie to ma znaczenie dla Polski i Polaków?
      Oczywiście takie portale jak demagog.pl zaprzeczają temu uważając, że to teoria spiskowa a ci którzy piszą i mówią o Tahal to szury, płaskoziemcy i foliarze w aluminiowych czapeczkach.
      Wiesz jaka jest różnica między teorią spiskową a prawdą?
      To mniej więcej 6 miesięcy.
      Szczepionki na C19 nie szkodzą tak pierdolili „eksperci” i media, a ci którzy mieli odmienne zdanie byli uważani za szurów i zwolenników teorii spiskowych.
      I co kurwa wyszło szydło z wora, że jednak szkodzą o miliony zaszczypanych przeniosło się na tamten świat i drugie tyle ma poważne problemy ze zdrowiem.
      To już są oficjalne dane.
      Żebyś się kurwa któregoś dnia nie zdziwił jak przyjdzie rachunek za wodę.
      Owa firma wykupuje podziemne złoża wody na całym świecie, ostatnio w Patagonii a oni wiedzą co robią bo woda pitna zaczyna być coraz cenniejsza.
      Jesteś zbyt głupi żeby pojąć powagę tej sytuacji, potrafisz tylko pierdolić o kurwobiedakach zapierdalających za 3 tysie.
      Jesteś ograniczony umysłowo i dyskusja z Tobą jest pozbawiona sensu, to tak jakby rozmawiać małpą o której wspomniałeś.
      Idź w pizdu „mądralo” i zapierdalaj za więcej niż 3 tysie.

      5

      0
      Odpowiedz
  6. Autor ma racje.Wszedzie wciskają te oierdolona technologie.Kurwa nie każdy to ogarnia.Kiedys szajsu nie bylo i bylo sto razy lepiej.

    2

    1
    Odpowiedz
  7. W czasach srovida w Paryżu badali ścieki pod kątem zawartości procentowej „wirusa”, żeby ocenić czy krzywa rośnie czy nie.Z tego co czytałem badali również na ilość różnych prochów, żeby ocenić ile procent plebsu bierze kokę i inne używki.Swoją drogą cwany sposób.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Prochy w gównie badają od dawna i to praktycznie na całym świecie.
      W Polsce też.
      Póki co, to statystyka ale mając próbkę DNA delikwenta, można zidentyfikować czy dane gówno jest jego czy kogoś innego.
      Jak w gównie będzie koks to już wiedzą że ćpasz i mają cię na widelcu.
      Najlepiej srać do nocnika, gówno spopielać i dopiero wyrzucać.
      Szczać można do woli bo szczyny są płynem i bardzo szybko rozcieńczają się już w kiblu a potem jeszcze bardziej w kanalizacji razem z gównem.
      Nie da się identyfikować szczyn, które zostały zmieszane z innymi cieczami ale gówno już tak.
      Pamiętaj zatem starą prawdę: „Gówno zawsze zdradzi, nawet własne”

      3

      1
      Odpowiedz
  8. I co z tego? Gowno mnie to obchodzi. Mogę srac do sracza? Mogę więc chuj mie to

    1

    1
    Odpowiedz

Sprzedawcy części samochodowych

DALL-E-2024-06-21-22-50-03-A-chaotic-scene-in-a-messy-car-workshop-with-a-mechanic-confusedly-holdin

Niestety nie jeżdżę nowiuśkim autem z salonu i od czasu do czasu muszę coś tam wymienić w aucie przez co spędzam po kilka godzin w necie, żeby znaleźć potrzebny element. Jak już znajdę i kupię to sytuacja z jakiegoś niewiadomego powodu się powtarza i pokazuję jacy ci sprzedawcy to są dzbany:
1. Co nie zamówiłem było zapakowane jak wyjęte z psa gardła. Każdy jebany karton obklejony 20 warstwami taśmy aż sam się zastanawiam jak to do mnie dojechało w całości.
2. Na zdjęciu nie widać a po otwarciu kartonu okazuje się, że część, która idzie do środka auta i powinna być w dobrym stanie jest pomalowana mazakiem, który ciężko zmyć bo nie można była nakleić zwykłej karteczki.
3. Niby powinni się znać na tym co sprzedają a chuja się znają. Raz zadzwoniłem i odebrała kobita, której tłumaczyłem, że dana część z innej wersji modelu nie będzie pasowała a ona na siłę próbowała mi wmówić, że nie mam racji. Sami też mylą nazwy części.
4. Ci ludzie to są troglodyci. Nie raz muszą coś znaleźć i mówią, że zadzwonią a nie oddzwaniają.

Ten rynek to patologia jak sam skurwesyn.

8
5
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Sprzedawcy części samochodowych"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    O kurde, trafiłeś w samo sedno. Handel częściami samochodowymi to czasem jak wchodzenie do jaskini pełnej jaskiniowców. No ale po kolei:

    Pakowanie rodem z horroru: Wygląda na to, że te paczki przechodzą przez pole bitwy, zanim do ciebie dotrą. Czy te 20 warstw taśmy to jakiś nowy sposób na zabezpieczenie przesyłki przed zagubieniem w czasoprzestrzeni? Serio, wygląda na to, że pakowanie tych paczek to dla nich coś na poziomie rozwiązywania równania Schrödingera.

    Mazaki na częściach: Genialne! Pomazać część mazakiem, zamiast po prostu nakleić karteczkę. Czysty intelekt. To trochę jakbyś dostał prezent z napisem „Nie otwierać do Bożego Narodzenia”, który ktoś napisał na opakowaniu czekolady.

    Eksperci od siedmiu boleści: Brak wiedzy i profesjonalizmu. Dzwonisz, żeby uzyskać pomoc, a kończysz na kłótni z kimś, kto nie ma pojęcia, o czym mówi. Jakbyś rozmawiał z chatbotem, ale takim z lat 90-tych. Sztuka rozmowy z ekspertami z Allegro.

    Nieoddzwanianie: Klasyka gatunku. Obiecanki cacanki, a człowiek potem czeka jak na zbawienie. Może mają jakąś filozofię „nieodebranego połączenia” jako część swojej firmowej etyki.

    Słowem – cyrk na kółkach, i to takich trójkątnych. Jakby na rynku samochodowym nagle zabrakło inteligentnych form życia. Czasem lepiej chyba samemu zmajstrować część z drewna, niż użerać się z tymi geniuszami.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Nie wyobrażam sobie, żebym musiał kupować używane części do Lamborghini.
    Kup sobie człowieku normalne auto.

    6

    2
    Odpowiedz
    1. No ja do swojego Bentleya to samo tylko nowe części. Jebane biedaki chyba na śmietnikach szukają części do swoich cinquecento ….

      4

      1
      Odpowiedz
  4. Przez internet to można kupować tylko dziurawe kondony i sprzedawać je w Afryce ciemnemu ludowi.
    Chyba, że ktoś lubi być robiony w chuja i bujać się z zakupionym towarem.
    Przykład:zakupiony dysk twardy jako nowy miał ujebane sektory i nie pomógł mu nawet low level format specjalistycznym oprogramowaniem.
    Żeby było ciekawiej na tym „nowym dysku” znalazłem wykasowane azjatyckie windowsy.
    To był dysk tzw. refurbished spreparowany przez jakąś zasraną firmę z Azji, która złośliwie usunęła w dodatku parametry SMART, tak że dysk wyglądał na nowy, zafoliowany, nówka sztuka.
    Gwarancja a jakże, tylko ile pierdolenia się z tym zakupem.
    Ku przestrodze to napisałem.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Przyznaj się że kupiłeś okazyjnie gówno za ćwierć ceny. Normalny człowiek kupuje w normalnym sklepie, a zjeby kupują w firmie krzak używane gówno owinięte w złoty papierek i potem „oho ho ku przestrodze”.

      I nie pierdolcie mi tu, że nie ma takich miejsc, gdzie zakup będzie pewny. Są, ale nie powiem wam gdzie, bo mi wszystkie lapatopy polajzingowe wykupicie 😛 .

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Kupiłem na allegro jako nowy i nawet nie mam pretensji do sprzedawcy, bo on sam nie miał pojęcia o tym, że dyski którymi handluje są refurbished.
        Nie masz pojęcia jak firmy handlujące elektroniką robią w chuja nieświadomych klientów
        Jeden z wielkiej czwórki operatorów komórkowych nie napiszę który sprzedawał najnowsze iPhony jako fabrycznie nowe.
        Klientka nabyła takiego iPhone’a a jak się spierdolił to oddała go autoryzowanego serwisu Apple.
        Tam jej od razu powiedzieli, że smartfon nie jest nowy tylko używany i został poddany procedurze odnowy czyli refurbished.
        Klientka narobiła dymu i sprzedawca wymienił jej iPhone’a na nowy, tym razem naprawdę fabrycznie nowy.
        Pierdolisz głupoty o pewnych zakupach, ponieważ nawet firmy handlujące elektroniką i częściami komputerowymi nie mają pojęcia, że sprzedają używane części z powodów o których wspomniałem wyżej.
        Kupują hurtowo np. dyski gdzieś w Azji i nie wiedzą, że są używane. Kilka lat temu wybuchła z tego powodu afera bo Chinole czy inne żółtki naprawiali zjebane dyski, poddawali je procedurze odnowy i sprzedawali jako nówki sztuki. Były o tym artykuły w prasie komputerowej.
        Nie rozśmieszaj mnie z laptopami poleasingowymi bo to w większości przechodzone złomy, które mają najebane tysiące godzin pracy w jakiś firmach.
        Co z tego, że mają wymienione dyski, pamięci albo procki, jeśli są zajeżdżone.
        W życiu nie kupiłbym poleasingowego laptopa, który jest odpicowany a w środku jest złom.
        Sam wymieniałem w takich gównach firmowy RAM na jakiś badziewiarski chujowej firmy, dyski też wkładałem, które miałe napierdolone tysiące godzin pracy a nawet wgrywałałem podrasowany BIOS/UEFI, żeby klienta zrobić w chuja.
        Większość nabywców nie ma pojęcia co kupuje a co gorsza nie ma dostępu do wyspecjalizowanego softu, który umożliwia wykrycia oszustwa.
        Wiem co piszę, bo siedzę w tym temacie od lat.
        Ty też kupujesz używane części jako nowe i nie masz o tym pojęcia, tak samo jak ten który ci je sprzedaje.
        Pierdolone żółtki doszli do perfekcji w podróbkach i ładują w chuja białasów.
        Nie ma chuja nie jesteś w stanie wykryć oszustwa dopóki nie otworzysz zafoliowanego opakowania i włożysz części do kompa.
        A jak już włożysz to zapuść mu przez dobę stress test i zobacz czy po 24 godzinach się wypierdoli na łopatki czy nie.
        Dotyczy to wszystkiego co siedzi w pudle nie tylko dysków ale też procka, RAM-u, grafy itd.
        Tyle w temacie.

        1

        1
        Odpowiedz
  5. ja pierdole. Wolę auto do mechanika oddać i raz poświęcić kilka godzin na znalezienie tego dobrego niż samemu szukać kupować i jeszcze wymieniać. Szkoda na to czasu. auto to tylko auto. Ma działać i tyle.

    0

    0
    Odpowiedz

Niespodziewany list

DALL-E-2024-06-21-22-49-17-A-humorous-meme-showing-a-luxurious-palace-in-the-background-with-a-confu

Dostałem dziś list polecony od rządu jednego z państw afrykańskich.
Okazuje się że szaman wskazał mnie, jako jedynego i prawowitego następcę tronu.
Stwierdzono że jestem siedemnastym potomkiem mitycznego władcy ich kraju i zwracają się do mnie z prośbą o objęcie władzy absolutnej.
Zostanę koronowany i ustanowiony dożywotnim władcą.
Otrzymam luksusowy pałac do swojej, wyłącznej dyspozycji, służbę oraz oddział wyszkolonych komandosów do ochrony.
Do tego oczywiście, niewyobrażalny majątek, przywileje oraz wizerunek na banknotach.
Jedynym warunkiem, jaki muszę spełnić to wyrazić zgodę na wykastrowanie albowiem taką mają tradycję, że władcy po spłodzeniu pierwszego, męskiego potomka, są kastrowani aby nie mogli mieć więcej dzieci.
Dzięki temu, unika się w przyszłości, bratobójczej walki o władzę.
Ponieważ nie mam dzieci, to kobiety będą mi dostarczane.
Będę z nimi kopulował do czasu narodzin syna.
Potem koniec, ciach i fiucie.
Koniec bzykania, koniec bicia konia ale za to, początek nieograniczonej władzy, bogactwo i splendor.
Co wybrać, mam dylemat.

3
7
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Niespodziewany list"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No powiem ci, że scenariusz rodem z jakiegoś kiepskiego filmu! Korona i pałace brzmią jak niezła opcja, ale serio, fiucie pod nóż? To już chyba lepiej zostać w Polsce i klnąć na polityków w internecie.

    Weźmy na to, że zgadzasz się na ten deal. Najpierw bzykasz jak królik, czekając na syna, a potem nagle z życia Casanovy zostajesz skazany na wieczną ascezę. Fakt, kasa i władza, ale czy warto dla kilku luksusowych lat w pałacu stracić swojego najlepszego kumpla? Wiesz jak to mówią, fiucie raz stracony, nigdy nie odzyskany.

    A co jak cię oszukają? Wiesz, te listy od nigeryjskich książąt to zwykle scam. Zostaniesz bez fiuta i bez pałacu, zamiast tego w jakiejś chatce z blachy falistej.

    Moja rada? Trzymaj się swojego, niezbyt ekscytującego życia i nie daj się skusić na żadne koronowane głupoty. W końcu, gdzie indziej znajdziesz takie zabawne forum jak Chujnia.pl, żeby dzielić się swoimi dylematami?

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Bierz ofertę.
    Gdy zostaniesz władcą to zanim spłodzisz syna, możesz zmienić zasady bo jako władca absolutny, będziesz miał prawo to zrobić.
    Zakażesz kastracji, zażądasz jeszcze więcej kobiet i będziesz płodził tyle dzieciaków, że za 20 lat, cały naród to będą Twoi krewni 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Napisał, że może zostać władcą po spłodzeniu męskiego potomka i kastracji. Podejrzewam, że list jest od kanibali. Wmówiliby mu, że będzie miał syna, a potem ucięliby jego penisa. Byłby dla nich przystawką, a później facet zostałby całkowicie pożarty. Taki scenariusz wydaje mi się wiarygodny. Chyba nie wymyślił tego listu, prawda ? Po co miałby wymyślić go ? Dla żartu ? Ha, ha ! To byłoby głupie.

      1

      0
      Odpowiedz
  4. Nie odpowiadaj. To podpucha. Jakiś bogaty skurwiel, a przy tym pojeb chce Cię wyruchać w dupsko, a może nawet w mordę. List polecony z kraju Afryki? Nie żartuj. Tam jednego człowieka pokazują jako drugiego, spreparowanie takiego listu w tamtych rejonach to pryszcz. Może jakiś Murzyn pomógł skurwielowi za 200 euro.

    1

    1
    Odpowiedz
  5. To marny plagiat. Kilka miesięcy temu był na chujni podobny temat, może nie aż tak drastyczny ale utrzymany w podobnym klimacie.
    Niejaki Mokebe analfabeta wysłał za pośrednictwem czytatego i pisatego jak w dawnym kawale o milicjantach maila, że koleś odziedziczył majątek w Afryce. Musiał tylko zapłacić 10.000$ adwokatowi.
    Zapłacił, poleciał do Afryki aby na miejscu ze zdumieniem stwierdzić, że ów majątek składał się z lepianki z gówna, 2 kóz a także brudu, smrodu i ubóstwa. Nie miał juź kasy na bilet do Polski i został tam z „majątkiem”. Na pocieszenie miał 2 kozy do wyboru aby sobie poruchać jak to jest w zwyczaju u kozojebców.
    Kawał o milicjantach z czasów PRL-u.
    Dlaczego milicjanci chodzą czwórkami?
    Jeden to czytaty, drugi pisaty a pozostała dwójka to obstawa „uczonych”.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Ojej, jak miło, że ktoś pamięta o moim, starym wpisie z Mokebe.
      Nie spodziewałem się 🙂

      2

      0
      Odpowiedz

Biedaki pierdolone.

DALL-E-2024-06-21-17-58-46-A-funny-meme-depicting-a-wealthy-person-in-a-suit-and-sunglasses-standing

Jak mnie denerwują biedne skurwysyny pod McDonaldem w Olkuszu. Podchodzą, sępią, bredzą że są tacy biedni i pokrzywdzeni ja pierdole… A ja to kto, święty Jezus do chuja??? No kurwa jak może kogoś nie być stać na żarcie???
Osobiście uważam, że powinna jeździć po mieście śmieciarka i utylizować takich niedorozwoji.
Dzisiaj np. pod makiem żebrze koleś w wieku ok 30 lat. Zdrowy, silny ale za to najebany, jakby z tydzień walił. Na gorzołe forsa jest?

17
4
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Biedaki pierdolone."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ej, serio, stary. Wygląda na to, że masz spory problem z cierpliwością, a może po prostu z empatią. Okej, kumam, że żebracy pod McDonaldem mogą wkurzać, ale plan z „śmieciarką” to jednak hardkorowy pomysł, nawet jak na Twoje standardy.

    Wiesz, różne są historie ludzi. Jeden miał pecha, drugi wpadł w nałóg, a trzeci po prostu dostał od życia po dupie. To, że ktoś prosi o parę groszy na jedzenie, nie oznacza od razu, że jest darmozjadem. Pewnie, że są oszuści, ale nie wszyscy tacy są.

    A jeśli gość pod „makiem” był najebany, to możliwe, że na gorzałę forsa była, bo alkoholizm to ciężka sprawa. Nie każdy sobie z tym radzi, a niektórzy nie mają nikogo, kto by im pomógł. Może warto czasem spojrzeć na ludzi z odrobiną zrozumienia?

    W końcu nie każdy ma tak zajebiście jak Ty. Trochę luzu i mniej jadu. Świat już i tak jest wystarczająco popieprzony.

    1

    4
    Odpowiedz
  3. A mnie wkurwiają takie palanty, jak ty, czyli biedaki umysłowe. Te biedaki z twojej chujni są biedni i głupi. Ty za to jesteś bogatszych od nich debilem. Nikt mądry nie żre w makensraku, w którym kotlety nawet z wyglądu przypominają gówno.

    2

    8
    Odpowiedz
    1. Nie zjesz kotleta bo wygląda jak gówno ale gówno w kształcie kotleta to by ci spasowało co nie?

      2

      3
      Odpowiedz
  4. kto nie jezdzi bentleyem z salonu ten biedak i trzeba go utylizowac
    a ty smieciu, jezdzisz bentleyem? zapewne nie, wiec do smieciarki z toba smieciu jebany
    ja jezdze bentleyem z salonu ty biedaku jebany

    6

    1
    Odpowiedz
    1. Hahaha, Bentleyem? Chyba w snach, kurwobiedaku. Nie zapomnij wyspać się przez weekend, bo w poniedziałek już na 6:00 zapierdalasz do swojej biedatyrki za trzy tysie na rękę. I nie ma, że boli. Trzeba było myśleć wcześniej, teraz możesz tylko pisać tu swoje gorzkie wysrywy zakomplesiały wsiurze. Bez ambicji, bez perspektyw, bez pieniędzy, beznadzieja. Bądź tak dobry, samodzielnie się zutylizuj.

      2

      5
      Odpowiedz
    2. Chyba jak ci tata dacie pożyczy

      1

      5
      Odpowiedz
      1. Dacia Sandero Stepway, marzenie kurwa! Tylko trochę duży silnik, wolałbym 0,8.

        2

        5
        Odpowiedz
    3. Betlejem nazywasz swój wózek na złom, ten zardzewiały z kwadratowym kółkiem? Usiądź, odpocznij, zjedz zupy na gwoździu Rumunie pierdolony

      3

      5
      Odpowiedz
      1. Tak Bentleyem podjezdzam na ulice gdzie stoją kurwy i odbieram twoja mamę.. jako że mam Bentleya to ona daje mi dupy za darmo i jeszcze zostawia mi mały napiwek

        6

        0
        Odpowiedz
        1. Obrażając czyjąś matkę narażasz swoją na obrazę. Z logiką słabiutko co?

          2

          5
          Odpowiedz
  5. Pracy nie ma ,w małych miastach jest dno , a w dużych płaca minimalna lub troche wiecej jak uciec z beznadzieji i bezrobocia w małym miescie jak w dużym nie przeżyjesz za te zarobki
    Po drugie jak zamykali zawodówki to każdy sie pchał na studia teraz po srtudiach roboty nie ma a po zawodówce brakuje fachowców i dla nich praca jest
    Stac to pańswo na utrzymywanie Ukraińców i turystów ekonomicznych bo pakiet migracyjny przyklepany a swoi stoja pod sklepem i żebraja na jedzenie
    Wystarczy pooglądac jak żyją emeryci oni to przynajmniej za młodych lat prace mieli a dzisiejsi młodzi kończa studia jedne ,drugie ,dziesiate i wegetują bo ich nawet do kopania rowów nie chcą

    3

    0
    Odpowiedz
  6. Na żarcie to ja mogę dać Mokebe żyjącemu na Wybrzeżu Kości Słoniowej, który w życiu miał tylko drewniany patyk, ziemiankę i zero perspektyw a nie osrańcowi bez wstydu urodzonemu w środku najbogatszej krainy świata. Takiemu podobnemu do wielu tutaj z chujni. Najebanemu, wytatuowanemu i w przepoconych, smierdzących alkoholem ciuchach. Ze mną się tam nikt nie cacka i pieniążków do kieszeni nie wkłada. Do roboty cioty pierdolone!!!

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Jakiej najbogatszej krainie świata prawisz ?

      0

      2
      Odpowiedz
      1. Obódź się głąbie. Jesteś w środku Europy. Nie znasz nawet 5 procent problemów z którymi boryka się jakieś trzy czwarte świata. A problemu dostępu do wody to ty nawet nie jesteś sobie w stanie wyobrazić malkontencie zajebany!!!

        2

        3
        Odpowiedz
        1. Pietrek, łaj du ju plej ol dy sejm old sąg…

          1

          2
          Odpowiedz
  7. To są zajebiści pracownicy. Zatrudniam takich, płacę im tygodniówki po parę stówek a czasami nic bo borą stałe zaliczki- starcza im na pety, alkohol i żarcie. O ubezpieczeniu to oni nie słyszeli. Zapierdalają jak robaki. Oczywiście do roboty wymagającej choćby jednej szarej komórki to oni się nie nadają bo wszyscy we trzech mają właśnie jedną na spółkę ale itak cieszę się że są u mnie i czuję, że robię coś dla świata- realizuję ich potencjał, sprawiam, że są potrzebni.
    Nie każdy bohater ma pelerynę:)

    1

    0
    Odpowiedz
  8. „Niedorozwoji”? Kultura Twojej wypowiedzi zdradza, że jesteś intelektualnym śmieciem. Można być intelektualnym śmieciem, ale dobrym człowiekiem, jednak i tutaj Ci nie wyszło. Tak więc tylko wołać po Ciebie śmieciarkę.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. A kultura i elokwencja twojej wypowiedzi zdradza, że już 3 razy spierdalałeś że śmieciarki Rumunie dywaniorzu

      1

      2
      Odpowiedz
  9. Nikt się nie wypowiada bo na chujni są same biedaki od żebrania pod makiem.

    0

    4
    Odpowiedz
  10. Ja to postawię obiad ale wiecie komu? Mojej matce. W tym roku przechodzi na emeryturę. Jest przed operacją bo przez ciężką pracę w fabryce uszkodziła sobie oba barki. Zapieprzała tam ponad dwadzieścia lat żeby nas utrzymać kiedy tata umarł.

    3

    1
    Odpowiedz