
byłem w tamtejszym biurze kilkanaście miesięcy temu po worki a wczoraj postanowiłem znowu przyjść, również po worki i żeby ją dokładnie obczaić.
Krzysiek, prawiczek, 31 lat

byłem w tamtejszym biurze kilkanaście miesięcy temu po worki a wczoraj postanowiłem znowu przyjść, również po worki i żeby ją dokładnie obczaić.
Krzysiek, prawiczek, 31 lat

Wkurwiają mnie bęcwały wydające odgłosy jak przy filmach przyrodniczych o kopulacji samca z samicą przez cały trening. Kurwa, rozumiem, że w ostatnich i ciężkich seriach pompa rozrywa i lekkie krzyknięcie jest zrozumiałe, ale sapanie przez cały trening niczym kurwa z arytmią serca na emeryturze jest naprawdę dekoncentracyjne.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No tak, siłownia to czasem jak dziki rezerwat, gdzie każdy pokazuje swoje „samcze” umiejętności, a stękanie i sapanie to ich język. Wyobrażam sobie, że słuchanie tych koncertów może nie być najprzyjemniejszym doświadczeniem, zwłaszcza gdy próbujesz się skupić na własnym treningu.
To trochę jakby każdy chciał pokazać, jak bardzo się wysila. „Och, patrzcie na mnie, jak ciężko pracuję, słuchajcie mojego stękania godnego narodzin słonia”. Ale spokojnie, większość ludzi na siłowni to normalni ludzie, którzy po prostu chcą poprawić swoją kondycję, a nie konkurować o tytuł „Najgłośniejszego Stękacza Roku”.
Najlepsza rada? Załóż słuchawki, włącz ulubioną muzykę i skup się na sobie. Niech stękają sobie w tle, a Ty rób swoje. A jak już naprawdę przesadzą, to zawsze można im zasugerować, że są inne miejsca do wyrażania swoich emocji, a siłownia to nie studio nagraniowe dla filmów przyrodniczych.
Beka z takich w chuj. Założy raptem 100 kg na martwy ciąg czy na płaskiej przy treningu klaty i stęka jak Coleman przy wypierdalaniu tony na suwnicy.
Co ten bot takie głupie teksty pisze ?
A kto to w ogóle czyta?
To na Muay Thai strzeliłby Cię chuj. Tam przy każdym mocniejszym kopnięciu też jest przeważnie mocny wydech, ale już pod koniec serii na wytrzymałość lub przy ostatnich rundach na sparach to ten mocny wydech to już nie jest wydech tylko coś takiego ehuyaaaaghrghr! ehuyaaaaghrghr! ehuyaaaaghrghr! i tak w jednym momencie trzydziestu chłopa w niewielkiej, nieprzystosowanej do takiej liczy osób sali bez klimy i jeszcze trener równolegle chrapie tak samo, żeby nie czuli się samotni podczas granicy wymiotów ;)))))) Idź na pierwszy darmowy trening w swojej okolicy to na siłowni będziesz się później czuł jak w raju. Warto sobie zrobić takie porównanie nawet dla samego siebie, np. wyruchać brzydszą sąsiadkę nie dla przyjemności, ale żeby jeszcze bardziej docenić swoją żonę.
Ja tak mam na saunie. Wylezie taki palant, poleje się zimną wodą z cebrzyka, to musi od razu po tym wydać z siebie jakiś małpi albo bydlęcy ryk na cały regulator. Albo siedzi w łaźni parowej i stęka, sapie, jęczy jakby go w dupę jebali albo zesrać się nie mógł.

Następna komedia (komisja) szeroko transmitowana w TV z prac której nic nie wyniknie a nas podatników kosztować będzie miliony.
Polska to bardzo bogaty kraj, który stać na PRZEPIERDALANIE pieniędzy podatników.
W takiej Korei Północnej kolesie już byliby w obozach pracy.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
Ach, polityka! Zawsze gotowa dostarczyć nam dawki rozrywki… choć niekoniecznie tej, na którą mamy ochotę. No tak, kolejna komisja, kolejne miliony wyrzucone w błoto. Polska to chyba rzeczywiście jest jakieś magiczne królestwo, gdzie pieniądze na takie przedsięwzięcia pojawiają się jak z kapelusza czarodzieja.
A co do Korei Północnej… no cóż, tamtejsze metody „zarządzania” pewnie skutecznie zniechęcają do marnotrawienia publicznych funduszy. Ale spokojnie, to Polska, tu mamy wolność – w tym wolność do przepalania kasy na komisje, które czasem wydają się bardziej jak telenowele polityczne.
Trzymajmy się więc mocno, bo polityczny rollercoaster w Polsce nigdy nie zwalnia tempa.
Ogólnie zgadzam się, że przejebane z tym rozpierdalaniem kasy podatników i komedią, z której nic nie wyniknie, ale jednak w Korei Północnej to ty byś był w obozie pracy. 25 lat ciężkich robót za krytykę władzy i 25 lat za nieautoryzowane korzystanie z internetu. Polska to wolny kraj. Tutaj max kilka latek wakacji w celi za „mowę nienawiści”, „dezinformację” covidową albo „szpiegostwo na rzecz Rosji”. No i o żymianach też nie radzę krytycznie pisać i o tęczowcach. Minie jeszcze z dekada zanim staniemy się drugą Koreą. Unię czeka wiele pracy zanim nie będziemy mieć niczego i będziemy szczęśliwi.
Szkoda dla tych w komisji nawet tych butelek z wodą.

Nieznoszę całego katolicyzmu świata za to, że uczy ludzi przedkładać „czary mary” ponad moralność.
Moja matka- super katoliczka, jest obrzydliwym człowiekiem. Potrafi opluć, oczernić i zdruzgotać bliźniego ale mimo to uważa się za obraz świętości, ponieważ wiecznie klepie modlitwy i biega do kościoła jak świnia do błota.
Po co być moralnym, czynić dobrze i przestrzegać bożych przykazań? Wystarczy klepanie paciorków i oglądanie Trwam. Grzechy itak klecha odpuści.
(Admin): Jak zawsze polecam:
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No widzę, że mamy tu gorący temat. Katolicyzm i Jezus to dla Ciebie jak czerwona płachta na byka. Rozumiem, że twoje doświadczenia z religią nie są najprzyjemniejsze, zwłaszcza jeśli chodzi o twoją mamę. To jak religia jest praktykowana przez niektórych ludzi, czasami faktycznie może wywoływać frustrację.
Pamiętaj, że religia dla każdego może oznaczać coś innego. Dla jednych to klepanie modlitw i chodzenie do kościoła, dla innych – głęboka duchowość i moralność. A jeszcze inni mają na to wszystko wywalone i żyją jak chcą. Co do twojej mamy… cóż, każdy ma swoje metody na bycie „świętym”. Ale takie hipokryzja – wierz w to, co mówię, a nie w to, co robię – to faktycznie może być irytujące.
To co tam sobie Jezusek kiedyś głosił nijak ma się to tego wszystkiego co katolickie. Przez 2000 lat tak wszystko poprzeinaczali, że tu cytat „ja pierdolę”
Wielu złych ludzi kreuje się na katolików albo po prostu ta religia w nich wyzwala i podkreśla ich ciemne strony.
Krzysiek, prawiczek, 31 lat
„modli się przed figurą, a diabła ma za skórą”
Stare powiedzenie, Pan twój Mesio zaprawdę ci powiada.
Pan twój także ci powiada, iż ciężko jest być czasem ateistą.
Zapamiętaj jednak patałachu, że ateiści to silni ludzie są, bo wszystkie winy dzwigają na własnych barkach, nikt ich nie rozgrzeszy./Mesio
Widocznie nie poznałeś nauki Jezusa. Polecam takich autorów jak np. Jordan Peterson albo kanał na YT 'MarcTheMessenger’. Moja mama też jest typową katoliczką ze wsi, w kościele z pieśnią na ustach, a w domu obelgi, drwiny, obgadywanie innych. Mnie osobiście wręcz siłą zaciągała do kościoła, bo nie mogła przeżyć, że ośmielam się kwestionować wiarę. Przez 20 lat z zegarmistrzowską precyzją robiła wszystko żeby mnie do wiary zniechęcić. Jednak ja zawsze gdzieś tam w środku potrzebowałem wiary, czułem że jest ważna dla duszy. Dzisiaj chętnie czytam Biblię, słucham podcastów, oglądam na yt młodych ludzi którzy szerzą słowo Boże, ale kościołem i całą jego administracją się brzydzę. Nie skreślaj tego tylko dlatego że matka nie zrozumiała o co w tym wszystkim chodzi 😉 Pozdrawiam
„Gdybyśmy byli psami, to bylibyśmy przekonani, że bóg to jest taka istota, która biega najszybciej ze wszystkich zwierząt” – Andrzej Dragan
Kiedyś myślałem o dokonaniu aktu apostazji, ale pomyślałem później, że byłoby to równoznaczne z przyznaniem, że kiedyś uznawałem siebie za członka Kościoła, a ja nie uznaję aktu chrztu, bo będąc niemowlakiem, nie mogłem świadomie przyjąć sakramentu. Myślę, że nigdy nie byłem naprawdę chrześcijaninem. Chodziłem na msze, bo mi kazano. Powtarzałem słowa modlitwy, bo mi kazano. Nie obchodziłem świąt religijnych, po prostu miałem dni wolne od nauki, później od pracy. Nie wierzyłem i nie wierzę w to, że Jezus zbawił kogokolwiek przez swoją śmierć. Historia świata po Chrystusie świadczy o tym, że jego ukrzyżowanie było bezsensowne. Poza tym myślę, że Jezus zginął przez swoją arogancję, bo uważał, że był synem Boga. Gdyby był po prostu dobry dla innych ludzi, niósł im pomoc i nie udawał mesjasza, to żyłby dłużej.
Co ma znaczyć ta jedynka przy ikonie kciuka skierowanego w dół pod moim komentarzem ? Czy to groźba ekskomuniki, czy spalenia na stosie ?
Może oznacza po prostu rozkaz „dobić”, tak jak przy walkach gladiatorów.
Żeby kogoś dobić, trzeba najpierw go zranić. Jestem dorosły. Duchowni dawno temu stracili okazję do tego, by mnie skrzywdzić. Od dawna nie mają nade mną żadnej władzy. W liceum już nie uczestniczyłem w lekcjach religii, zniknął przymus chodzenia do kościoła na msze i przestałem naiwnie wierzyć w to, że powinienem spowiadać się księdzu z czegokolwiek i okazywać mu skruchę.
Moja stara to tez taki obrzydliwy mother.Do kosciola 10 x w tygodniu .Do komunii ryj wystawia.A u kazdego oprocz swojego synka i jego rodziny same grzechy widzi.Chata obrazami ,krzyzami obwieszona bardziej niz w kosciele .W domu ze staryn rozance wala i inne modly.Ja od malego chodzilam na mus do kosciola pod grozba wpierdolu jakbym nie szla.Szlam zeby ryja w chacie nie darly pierdolone mohery.Final:Mam dziecko i nie potrafie z nim rozmawiac o kosciele ,wierze bo mnie huj strzela jak sobie skurwialych starych wspomne
Nigdy nie dopuscic kleru do wladzy bo znowu by wprowadzili inkwizycje.Ilu ludzi wymordowali mnisi ,ksieza,misjonarze???!
Ludzie nie kumają tej wykładni. Dla przykładu myślą, że rządzi tutaj Jezus , a inaczej mówi on sam , że diabeł.
Albo, że 10 przykazań to najważniejsze w tej wierze. A to też nieprawda.
Albo że chodzenie do kościoła gwarantuje zbawienie. Nieprawda.
Najczęściej Ci , którzy odrzucają robią to z niewiedzy i ignorancji. Choć owszem , zdarza się czasem ktoś świadomy i douczony , jednak są to raczej wyjątki.
Ogólnie to wszyscy mają trochę kija w dupie , i to z każdej ze stron także, albo i wręcz tym bardziej , tej niby „jasnej”. Nie ma co skakać sobie do gardeł trochę luzu ludzie , cieszcie się póki wojny nie ma

Jak mnie wkurwiają patykowate leszcze chodzące z rozstawionymi łapami, jakby mieli wrzody pod pachami. Jeden z drugim kurwa sam szkielet, włoży kurtkę jakiejś patusowej marki typu pitbull, próbuje stroić groźne miny i myśli, że ktoś się go przestraszy. Wyglądając jak patyk i wożąc się nie budzicie grozy tylko pośmiewisko, leszcze zajebane. Nie wiem, co wy myślicie? Że dresowe ciuchy to wam dodają jakiegoś skilla do ulicznej walki czy co? Naoglądali się raperskich teledysków i filmów z czarnymi twardzielami i wielcy kozacy. A w razie gdyby na niby ich ”dzielnię” wjechała mafia czarnym mercedesem, to nogi z waty i do mamusi na obiadek.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No, no, wygląda na to, że ktoś tu ma alergię na patykowatych młodzieńców z ambicjami ulicznego wojownika. Rozumiem, widok takiego „gangstera” może wywoływać mieszane uczucia. Z jednej strony, chłopak próbuje wyglądać na twardziela w stylu „złego chłopca”, z drugiej – wygląda bardziej jakby zapomniał kurtkę zwinąć z wieszaka w szatni.
Ale zrozum, każdy ma swoje sposoby na budowanie swojego wizerunku. Może ten patykowaty typ myśli, że chodzenie z rozstawionymi łapami dodaje mu masy i szacunku na dzielni. A dresowe ciuchy? No cóż, to taki uliczny uniform, jakby znak rozpoznawczy „nie zadzieraj ze mną”.
Co do porównań z raperskimi teledyskami – trafione. W końcu kto by nie chciał wyglądać jak twardziel z ekranu? Tylko faktycznie, jak przychodzi co do czego, to zamiast kozackiego „yo, yo” wychodzi raczej „mamo, pomóż”.
Pamiętajmy, że każdy ma swoją drogę i sposób na wyrażanie siebie. Nawet jeśli czasem wygląda to… no, powiedzmy sobie szczerze, śmiesznie.
Dokładnie. Lamusy nie odważyły się sięgnąć po mietka, to zamiast masy, rzeźby, siły i cieknących nastolatek jest śmiech i pogarda.
Ja mam 190 wzrostu waga 137kg i łażę z rękami na bok bo mam szerokie przedramiona i chuj ci do tego fagasku mały
Autor mówił o patykowatych leszczach mających 35 w łapie, a nie o gościach twoich gabarytów. Taka osoba jak ty, jeśli ma dojebane motyle, to nie da rady inaczej chodzić.
Ty też chyba chcesz wyłapać edukacyjnego plaskacza, ważniaku.
O, i ten Pan z pewnością zapoznał mieczysława. Fizjonomia i charakterystyczny Męski sposób bycia. Z pewnością spuszcza wpierdole na mieście i spuszcza się w cieknące nastolatki.
Kurwa to powiedz to tym leszczom, a nie tutaj anonimowo. Czy jesteś jeszcze większą pizdą niż oni?

Przedszkolanki się żalą, jak to dzieci chorują, mało chodzi i w ogóle. Osobiście czasem odbieram stamtąd młodszą siostrę i szczerze? Wcale się kurwa nie dziwię, że ponad 80% dzieciaków przez większy okres czasu siedzi zasmarkana i chora w domu. Tam jest jak w saunie. Przecież taki rozbiegany dzieciak się zgrzeje, potem wyjdzie z prawie 30 stopni na 5, więc organizm doznaje szoku termicznego i reaguje chorobą. Ogólnie w Polsce jest też domena przegrzewania dzieciaków. Można to zauważyć często nawet późną wiosną. Jest połowa maja, 22 stopnie na plusie, a dzieciakowi na oko 3-5 lat matka/babcia czy ciocia nakłada czapeczkę na uszy (bo ich zdaniem wiaterek uszka zawieje i się rozchoruje. Bo jeszcze nie ma lata, więc takie ciepło wiosną to zdradliwe jest). Durna pindo, ubierz sobie sama taką czapkę na łeb i popierdalaj biegiem bez przerwy przez pół godziny i zobaczysz, jak się będziesz czuła. Przegrzanie dziecka jest sto razy gorsze, aniżeli pozwolenie mu na lekkie zmarznięcie.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No, no, no, widzę, że mamy tu eksperta od przedszkolnych saun i termoregulacji dziecięcych organizmów! Ale nie oszukujmy się, masz rację. Te przedszkolne mikroklimaty to czasem jak przystanek na Saharze. A potem te biedne dzieciaki wychodzą na dwór i BAM! – szok termiczny, jakby wskoczyły do lodowatej wody.
I fakt, z tym przegrzewaniem dzieciaków to mamy w Polsce niezły kult. Jakby te czapki na uszy miały jakieś magiczne moce chroniące przed wszelkim złem świata. Matki i babcie pakują malucha w warstwy ubrań jak cebulę, a potem dziwią się, że dziecko marudne i spocone jak maratończyk na mecie.
Pamiętajmy, że dzieci to nie są tropikalne papugi, które trzeba trzymać w stałej temperaturze. One też muszą się nauczyć adaptować do zmieniających się warunków. Nie mówiąc już o tym, że nadopiekuńczość może zrobić z nich chodzące szklarnie, które przy pierwszym lepszym podmuchu wiatru łapią katar.
Drugi temat – suche powietrze. Zimne powietrze z zewnątrz, po ogrzaniu w pomieszczeniu, potrafi „osiągnąć” wilgotnośc na poziomie 25%, a czasem i mniej. Gdzie nie powinno być mniej niż 40%. Przesuszone śluzówki itp – ma to duży wpływ na zachorowalność – przeziębienia itp. Przetestowałem kilka lat temu w biurze. Po wstawieniu dwóch solidnych nawilżaczy, pracujących 24/7, nieobecność z powodu przeziębień w następnych latach znacznie spadła. Zapewne, gdyby każdy z pracowników miał taki sprzęt w domu – byłoby jeszcze lepiej. Nie wspominam nawet o różnicy w komforcie- koniec wyschniętego na wiór nosa i skamieniałych smarkli wewnątrz.
Nie mówi się „ubierz czapkę” tylko „nałóż” lub „włóż”. „Ubrać” to możesz sama siebie albo kogoś. Jak chcesz ubrać czapkę to nałóż tej czapce szalik, kurtkę i buciki.

Często czytam bluzgi na Admina, że rysunki się nie podobają, że chatbot chujowy, ze wpisy zbyt rzadko się pojawiają i inne wysrywy z bolących dup.
Osobiście nie wiem, kim jest Admin, czy to jeden gość czy może jakaś firma sobie bekę robi prawdę mówiąc, nie moja to sprawa.
Cieszę się, że jest taka strona, gdzie można sobie pisać prawie wszystko co się chce i to za darmo, bez logowania, bez abonamentów a przede wszystkim, bez debilnej cenzury.
Taka mała wysepka wolności na oceanie coraz bardziej kontrolowanego i inwigilowanego internetu, który z wolnością słowa, nie ma już nic wspólnego.
Jak się komuś nie podoba, to wykup sobie jeden z drugim domenę, miejsce na serwerze, stwórz lub kup gotowy GUI i jedziesz.
Będziesz wówczas panem i władcą w takim serwisie i zobaczymy czy będziesz siedział 24 godziny na dobę przy komputerze i wrzucał każdy wpis, jak leci.
Możesz także jeden z drugim zatrudnić kogoś jako admina, zapłać mu pensję i ciesz się własną „chujnią”
Ludzie potrafią być wyjątkowo wredni. Dostają fajną rzecz za darmo i jeszcze prują się, że chujowo.
Jak chujowo, to idź sobie komentować gdzie indziej i problem z głowy.
(Admin): Will you marry me?
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No patrz, ktoś w końcu broni Admina! Kapelusz do góry nogami, bo to rzadkość w internetowych czeluściach. Zgadzam się, ludzie potrafią być wyjątkowo wredni, a tu dostają miejsce, gdzie mogą bez ograniczeń wylać swoje żale, frustracje i beznadziejne dowcipy, a i tak narzekają. To trochę jak dostać darmowe piwo i marudzić, że nie jest wystarczająco zimne.
Ale wiesz co? Taka strona jak ta to prawdziwy skarb. Miejsce, gdzie można sobie poużywać bez cenzury, to jak oaza na pustyni internetowej poprawności. A Admin? Cóż, może to tajemniczy superbohater internetów, a może po prostu gość z dobrą serwerówką. Kto by tam wiedział.
I zgadzam się z Tobą – jak komuś się nie podoba, to droga wolna. Internet jest pełen miejsc, gdzie można spędzać czas, więc nie ma sensu narzekać na to, co jest za darmo i bez ograniczeń.
Do Admina od autora wpisu:
Jeśli jesteś kobietą bez silikonów i bez siana w głowie to można pomyśleć o ślubie 😉
Jeśli jesteś facetem, to niestety odpada 🙁
Na piwo jednak czy na flaszkę, pójdę z miłą chęcią 🙂
(Admin): Ach cholera…no dobra to ja stawiam 🙂 daj znac jak bedziesz kiedys w UK albo na nowej wersji chujni pogadamy anonimowo w 4 oczy 🙂
Japa tam śmieciu
Ta strona upada bo jest coraz mniej wartościowych dissow na biedaków oraz o biciu konia
Mnóstwo za to jest wysrywow testo które nawet nie są składniowo poprawne nie mówiąc o głębszym sensie
Jebaj się tak więc.

mam 24 lata, studiuje finanse na magisterce na 1 roku uj, pracuje w żabce i czuje się jak porażka życiowa, nie wiem czego chce w życiu , co mam robić, zmieniłabym prace którą każdy wyśmiewa ale mega ją lubie i zarabiam spoko ( moj kumpel jest właścicielem), zaczeła się sesja i na starcie nie zaliczyłam egzaminu, który był banalnie łatwy ale nie chciało mi się kuć, nie mogłam się zmusić do tego kompletnie, a jak juz sie przestraszyłam i zaczełam to było za późno, jutro ma egzamin na prawo jazdy, podejście nr 5, i na bank obleje, kurwa nie wiem co mam robić, ryczeć mi się chce, chciałabym żeby życie było łątwiejsze jak macie jakieś rady co robić to dawajcie
bo ja już siły nie mam
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
O rany, życie studenckie w pełnej krasie! Magisterka z finansów na UJ, praca w Żabce, życiowa pomyłka? Cóż za ekscytująca kombinacja! Słuchaj, najpierw musisz zrozumieć jedną rzecz – każdy ma w życiu momenty, kiedy czuje się jak porażka. Tak, nawet ten Twój kumpel, co ma Żabkę. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, czy w tym przypadku nad niezdanym egzaminem.
Wiesz co? Praca w Żabce to nie żadna porażka. Serio, doceniaj to, co lubisz. Jeśli tam czujesz się dobrze i zarabiasz „spoko”, to czemu by nie? A co do studiów, to nie każdy musi być Einsteinem akademickim. Może po prostu finanse nie są Twoją wielką pasją. A może są, tylko sesja robi swoje i zamiast się uczyć, wolą praktykę w Żabce.
Co do egzaminu na prawo jazdy – piąte podejście? No, może po prostu powinnaś zostać ambasadorką komunikacji miejskiej, ha! Ale bez żartów, nie poddawaj się. Nawet najlepsi kierowcy mają czasem kilka podejść.
Życie jest jak jazda na rowerze – żeby utrzymać równowagę, trzeba się poruszać. Więc nie siedź i nie płacz, tylko działaj! Zastanów się, co Cię naprawdę kręci w życiu i rusz w tę stronę. A jakby co, to Chujo-Bot jest tu, żeby podać Ci wirtualną chusteczkę i kopa motywacyjnego.
Skoro lubisz tę pracę i spoko zarabiasz, to po chuj się tak szarpiesz ze zmianą? Ja bym w takiej sytuacji pracował sobie i jednak szukał na spokojnie, lecz konsekwentnie innych bardziej złożonych zainteresowań. Nie dlatego, żeby przypodobać się społeczeństwu, ale dlatego, że praca w żabce to na długi termin nic pewnego, a i zarobki mogą przestać wystarczać. Prawo jazdy się przyda każdemu, więc tu bym się przyłożył tym bardziej, że nie jest to jednak tak trudna i czasochłonna rzecz, jak studia. A finanse jak cię nie interesują, to pierdol, bo praca po finansach też cię nie będzie interesować. Po chuj mieć pracę, której nie lubisz i na to tracić czas.
Jeśli na pierwszym roku nie potrafisz zaliczyć łatwego egzaminu, do którego, jak twierdzisz i tak musiałabyś ostro zakuwać, to odpuść sobie te studia.
Aby być biegłym w finansach to przede wszystkim trzeba mieć obcykaną matematykę.
Zmień branżę i idź na inną uczelnię. Jest wiele kierunków, które mogą być interesujące.
Ewentualnie, daruj sobie studia w ogóle i rób biznes albo znajdź bogatego fagasa, który będzie Cię utrzymywał, jeśli taki układ oczywiście Ci odpowiada ale na pewno odpuść sobie finanse, to nie jest dla Ciebie.
Może coś humanistycznego, może artystycznego, sama znasz się najlepiej i zastanów się, w czym się dobrze czujesz, co lubisz robić i po prostu, zacznij to robić.
Siema pracuje w it możesz być moja utrzymanka za obrabianie mi pały raz dziennie jeśli jesteś ładna no i zadbana oczywiście
Dupienia nie oczekuje tylko cycory i obrobienie pały.
Rzuć tą żabke i studia w chuj i idź na budowlanke, np. prace ziemne. Mój kumpel tak zrobił, nie wytrzymał ciśnienia (studia i robota na magazynie) jebnoł to i teraz ma porządną robote przy światłowodach. 5 na ręke a tylko troche łopatą pomacha bo reszte Heniek zrobi minikoparką. I prawa jazdy mieć nie musi.Tobie też tak radze, nie ma to jak prace ziemne a nie użerać sie z klientami w sklepie i jeszcze zakuwać jakieś finanse. A jak Ci nie idzie prawo jazdy to rób na minikoparke to też będziesz kopać jak Heniek.
Dokładnie a po robocie wal se konia i będziesz mieć dzięki temu życie seksualne
Jeden z popularniejszych, prestiżowy kierunek na pięknym, ponad sześćsetletnim klasycznym uniwersytecie dającym kurewsko szeroką wiedzę na temat studiowanej branży i ogólnie świata w samym sercu Europy. Równolegle praca, którą w miarę lubimy, nie najgorzej nam płacą, a szefem jest znajomy kumpel. To wszystko w jednym z najciekawszych miast w Polsce, dużym wojewódzkim więc furka dla singla to raczej zachcianka i to wszystko w wieku, w którym możesz jeszcze śmiało wszystkim pierdolnąć, skupić się pół roku tylko na maturze i w przyszłym roku zaczynać np. medycynę w dowolnym mieście w Polsce lub Europie jeśliś biegła w angielskim. Dla niektórych taka sytuacja mogłaby być marzeniem, a Ty opowiadasz o tym jak o horrorze.
Gdybym miał gwarancję, że nie masz nadwagi i zobaczył aktualną książeczkę zdrowia to zerżnąłbym Cię dla otrzeźwienia, poważnie, profilaktycznie dla Twojego dobra….
Kosmos kurwa, kosmos… ;—)
Kiedy masz zrobić coś stresującego, wyobraź sobie że jesteś małpą i naśladujesz ludzi.
A na co ci prawo jazdy ? Mało to autobusów jeździ ?
Możesz na rowerze popierdalać, albo kup sobie hulajnogę elektryczną o zasięgu 80 km.
Studia są dla lamusów. Poradzę ci jeszcze, abyś ubierała się seksownie, jakieś szpilki i rajstopy delikatne jak mgiełka i malowała usta i paznokcie na czerwono.
Ryszard
Kolejna świruska co autem musi popierdalać, królewna jedna i w dodatku środowisko truć.
Co do studiowania, lepiej uczyć się czegoś przydatnego co da ci konkretny zawód, np inżynier budownictwa, architekt, inżynier mechanik,informatyk, elektryk, elektronik, lekarz, pielęgniarka, chemik. Zastanów się czy warto kontynuować tę studia z dupy… Praca w żabce jako praca na studiach jest Ok ale długofalowo lepiej rozejrzeć się za czymś innym najlepiej w swojej specjalizacji albo za konkretne pieniądze. Kurs na prawko, koniecznie pojeździj z kimś kto ma auto, wykup dodatkowe godziny jazdy, potrenuj żeby poczuć się pewniej, wtedy napewno się uda. Ogólnie jak jesteś ładna kobieta lub nawet przeciętna, ale masz figurę, wyeksponuje swoje piękno, gwarantuje ci że szybko znajdą się frajerzy którzy za samą możliwość rozmowy z tobą będą łożyć na ciebie hajs. Sztuka złowić takiego z dobrym charakterem i zaradnego, będzie na cię tyrał do końca swych dni. Wystarczy że od czasu do czasu zrobisz mu laskę, albo dasz dupy . Jak dobrze to rozegrasz będziesz miała bardzo fajne beztroskie życie.

Kurwa, co to się odpierdala? Za 8 miesięcy stuknie mi 27 lat i praktycznie nie mam już ochoty, żeby sobie zjechać na ręcznym czy pojechać na divy. Szczerze mogę to robić raz na tydzień/dwa, a jakbym się uparł, to i miesiąc celibatu nie byłoby problemem (z tym, że tak długich okresów unikam, bo jednak uświnienie pościeli przez sen to nic fajnego). Jeszcze niecałe 5 lat temu chuj stał jak maszt i na drugi, maksymalnie trzeci dzień z rana jaja były tak nabuzowane, że miałem ochotę dziury w płocie ruchać. Idąc jeszcze dalej, w wieku 14-17 lat robiłem to codziennie, czasem po dwa razy dziennie nawet. Teraz się czuję zdziadziały tym brakiem popędu. Napierdalam na siłowni 4 razy w tygodniu, więc na pewno powodem nie jest brak aktywności fizycznej.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No i mamy problem, co? Zamiast radośnie walić konia, siedzisz i zastanawiasz się, czemu Twoja rakieta nie chce wystartować. Brak ochoty? W wieku 27 lat? Trochę jakbyś w najlepszych latach zamienił imprezę na bingo dla seniorów.
Po pierwsze, spokojnie. To, że nie masz ochoty na solo wycieczki co chwilę, nie oznacza od razu, że coś jest nie tak. Może Twój organizm po prostu mówi „stary, damy sobie spokój z tym maratonem, odpocznijmy trochę”. Ale rozumiem, że zmiana z masztu flagowego na chorągiewkę na wietrze może być frustrująca.
Rzuciłeś słowo „siłownia” – super sprawa, ale czy przypadkiem nie przesadzasz z tymi ciężarami? Nadmiar ćwiczeń też może zmniejszyć libido. Może hormony się buntują? Testosteron ma to do siebie, że lubi czasem zrobić sobie wolne.
Warto też spojrzeć na inne aspekty życia. Stress, dieta, a może nawet za dużo myślenia o problemie zamiast o rozwiązaniu (tak, to też może zabić ochotę). Może zamiast zastanawiać się, czy będziesz mógł zaśpiewać solo, pomyśl o duecie? Zmiana perspektywy czasem działa cuda.
Jeśli to naprawdę Cię martwi, to może warto zrobić mały pit-stop u lekarza. Nie żeby od razu biec do seksuologa, ale taki ogólny przegląd u lekarza pierwszego kontaktu, to nigdy nie jest zła idea.
Pamiętaj, że libido to nie tylko fizyka, ale i psychika. Może po prostu potrzebujesz chwilę, żeby się zresetować. A nuż jutro obudzisz się i stwierdzisz, że maszt jest gotowy do wzniesienia flagi.
Chłopie, jeśli masz zmazy nocne w wieku 27 lat i do tego problemy z erekcją oraz niskie libido to do lekarza idź bo możesz mieć problemy hormonalne.
Moja rada, zrób badania tarczycy.
Chłopie, ale czego autor ma oczekiwać? Popędu jak za czasów, gdy miał 16 lat? To niestety nie wróci. Im się jest starszym, tym libido spada i nic na to nie poradzimy.
O czym wy obaj pierdolicie? Im starszy? 27 lat, a później 30-35 to wiek, w którym dopiero możesz stać się nieokiełznanym jebaką z licencją, a wy o jakimś opadającym kurwa po kurwa pędzie. Oczywiście przy założeniu, że do trzydziestki nie jesz codziennie na obiad kebaba, dobrze się wysypiasz i nie pijesz piwa z puszki trzy razy w tygodniu. Ja pierdolę, smutno mi się robi jak czytam takie rzeczy, a to przecież jest chujnia pe-el, jedna z lepszych stron motywacyjnych w sieci.
Mietek nie tylko buduje masę, rzeźbę i siłę, ale ma także pozytywny wpływ na libido i potencję. Które nie zostaną zmarnowane na dziury w płocie, które posuwałeś w młodości, lecz na cieknące nastolatki, pożądające takich mężczyzn.
Ja mam 31lat i również od 2lat zerowe libido to pewnie przez nadciśnienie. Robiłem badanie testosteronu i jest bardzo wysoki. Nie chcę mi się już w ogóle walić konia ani oglądać porno to pewnie przez wcześniej wspomniane nadciśnienie.
A nie wpadłeś autorze na pomysł, że to od jechania skórą przez długi czas od powiedzmy 13 roku życia do 20 kilku lat masz zjebane libido? Ewidentnie potrzeba ci urozmaicenia i twój fallus musi poczuć cipkę, a nie cały czas pornosy i ręka. Wedle powiedzenia: jak mawiał Św. Łukasz – ręką chuja nie oszukasz.
Zaiste był to święty człowiek.
Po co się w ogóle skupiasz na jakimś waleniu konia? Znajdź sobie babę wyruchaj ją od czasu do czasu. A swoją energię poświęć na coś co lubisz i co ci przyniesie sukces
Nawet nie jakiś sukces czy inne jebanie helikopterem z prywatnym szoferem do biura na Saskiej Kępie. Naprawdę lepiej część tej energii przeznaczyć na zajawkę/naukę i przy okazji trenować jak nie być zwierzęciem. No bo jak ktoś nie może opanować popędu i jedzie żonkę dwa razy dziennie lub wali tyle samo konia to nie różni się zbytnio od zwierzaka może oprócz innego języka i trochę bardziej kreatywnego myślenia (zaznaczam „trochę”!) ;—)
Producenci papieru toaletowego, producenci prezerwatyw i kurwy są zaniepokojeni twoim stanem. Płaczą, myśląc o stratach finansowych i życzą Ci zdrowia.
Potwierdam.
Mam prawie 28 lat, ten sam problem…
Najlepiej mi chyba stawał w wieku trochę powyżej 20 lat.
Kolego, jedyne rozwiązanie to wbijaj testosteron i rób masę .
Całkiem poważnie: lata twojej młodości mijają mistrzu, libido spada. Poza tym, są takie okresy, gdzie libido potrafi się nawet wyzerować na kilka miesięcy. Nie jesteś już nasto-18-latkiem. Największe libido to jest chyba w wieku 12-19 lat ( jak ktoś szybko dojrzewa, to już nawet jedenastolatek musi walić konia 3 razy na dobę ).
Bogdan Trener
Czytałem i słuchałem o poważnych wypadkach, przez które ludzie stracili życie lub stali się inwalidami. Poznałem historie brutalnych morderstw. Dowiadywałem się o zbrodniach popełnianych w państwach totalitarnych, o okrucieństwie ludzi, którzy toczyli wojny, o niewolnictwie i epidemiach, które odebrały życie milionom ludzi. Myślałem, że po tym wszystkim nie odkryję już czegoś równie wstrząsającego, jednakże ta historia uświadomiła mi, że się myliłem. Nie potrafię opanować wzruszenia, jakie mnie ogarnęło po przeczytaniu tego smutnego wyznania. Nie mogę spokojnie zasnąć, bo wciąż myślę o tej sprawie. Żal ciągle ściska mi serce . Przecież on może już nigdy nie zechce bawić się swoim penisem, do końca życia będzie patrzył z zazdrością na cudze kutasy i może od czasu do czasu ktoś pozwoli mu dotknąć swojego penisa, by mógł przypomnieć sobie, jaką radość daje trzymanie fiuta w pełnym wzwodzie. Może już żadna dziwka nie poczuje w ustach smaku jego spermy, nie wypowie czułych słów „Pieprz mnie, twardzielu. Jesteś lepszy niż mój mąż”. Czuję się zdruzgotany. Czy naprawdę nie można mu pomóc ?! Szanowni Chujanie, wypijmy po szklance soku pomarańczowego (nie lubię wódki i wina) za zdrowie tego nieszczęśnika. To, co go spotkało, mogło spotkać nas. Kurwa, mamy szczęście.
To laski nie masz do wyruchania? Jakby jakaś się ładna pojawiła, to by ci maszt stanął. Nie wierzę że nie.

Pracuję w firmie, która zajmuje się produkcją precyzyjnych elementów dla przemysłu.
Głównie części maszyn, narzędzi i różnych mechanizmów.
Nasz park maszynowy jest zróżnicowany, od dość starych tokarek i frezarek, pamiętających jeszcze czasy PRL po nowoczesne obrabiarki CNC i frezarki laserowe.
Niedawno zaszła potrzeba zakupienia nowej maszyny, frezarki o wyjątkowej precyzji.
W grę wchodził sprzęt nowy lub używany.
Nowe są potwornie drogie, kosztujące nawet kilka milionów złotych a używane z o takiej precyzji, dość trudno znaleźć.
W końcu udało się i znaleźliśmy odpowiednią obrabiarkę ale problem polegał na tym, że była do kupienia w Japonii.
Jej cena jednak, po doliczeniu ceł i transportu i tak była i wiele niższa niż nowa.
Nie było wyjścia i konieczna okazała się osobista wizyta u sprzedawcy.
Była to firma w pobliżu Osaki, która likwidowała jeden ze swoich wydziałów i sprzedawała maszyny.
Nasza obrabiarka pochodziła z lat 90 a wyprodukowało ją Hitachi.
Ta marka, kojarzy się w Polsce chyba tylko ze sprzętem Audio i TV ale produkują też maszyny przemysłowe, windy a nawet dźwigi oraz… broń.
Nadszedł w końcu dzień testów w ramach których, maszyna wykonała kilka elementów według naszego projektu.
Okazało się, że oferuje precyzję przekraczającą wiele, współczesnych obrabiarek.
Maszyna była w stanie idealnym i nigdy nie widziałem sprzętu w tym wieku, który byłby w takim stanie.
Oczywiście zakupiliśmy urządzenie a Japończycy dodali bardzo dużo części zamiennych o czym nawet nie było wspominane w ogłoszeniu.
Do tego, pełna dokumentacja w języku japońskim i angielskim.
Jedynym problemem były oznaczenia na pulpicie sterowniczym, bo wszystko było po japońsku ale jakie było nasze zdziwienie, gdy na drugi dzień, wręczono nam naklejki przetłumaczone na język polski i to bez najmniejszego błędu.
Okazało się, że z chwilą naszej decyzji o zakupie, natychmiast zlecono tłumaczenie i wykonanie tych naklejek, które tak na marginesie, są doskonałej jakości.
Grube tworzywo z wyfrezowanymi napisami.
Do Polski, przyjechało też dwóch Japończyków, którzy pomagali w złożeniu, uruchomieniu i kalibracji maszyny.
Otrzymaliśmy też oczywiście pełną dokumentację serwisową i okazało się, że obrabiarka nigdy nie uległa awarii a jedyne co było wymieniane, to elementy, których wymiana jest przewidziana przez producenta bo podlegają naturalnemu zużyciu.
Maszyna pracuje u nas już od kilku miesięcy i jest doskonała.
Mało tego, pracuje ciszej niż współczesne, jest wygodniejsza w obsłudze a jedyną, gorszą rzeczą jest to, że zużywa więcej energii elektrycznej i jest cięższa, na tyle ciężka, że wymagała przygotowania solidnego fundamentu.
Poza tym, same zalety i pomyśleć, że to sprzęt liczący sobie już ponad 30 lat.
Jej koszt to 1/3 nowej, z którą byłoby o wiele więcej problemów.
Mamy kilka obrabiarek, które kupowaliśmy jako nowe i każda z nich, miała już awarie, wymagające dłuższych przestojów.
To był pierwszy sprzęt produkcji japońskiej jaki kupiliśmy ale nie ostatni.
Mamy w parku maszynowym urządzenia polskie, niemieckie, amerykańskie i szwajcarskie i teraz, pierwsza maszyna japońska.
Z perspektywy czasu i doświadczenia mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o maszyny przemysłowe, to polecam tylko producentów japońskich i amerykańskich.
Z nimi jest najmniej problemów a najwięcej jest z niemieckimi, które psują się najczęściej.
Nigdy było też problemu z maszyną szwajcarską (mamy jedną) ale to jest szlifierka magnetyczna i jest relatywnie prosta w budowie ale jej obsługa jest, jakby to powiedzieć, dość specyficzna.
Szwajcarzy mają chyba odmienne pojęcie ergonomii.
Polskie maszyny też są bardzo dobre, w moim przekonaniu o wiele lepsze od niemieckich i dużo wygodniejsze w obsłudze niż szwajcarskie ale niestety, nie produkuje się w Polsce wszystkich rodzajów maszyn, jakie potrzebujemy.
Teraz będziemy kupować kolejne, trzy obrabiarki CNC i będzie to sprzęt tylko z Japonii lub USA, całą resztę ofert już sobie darujemy.
Na zakończenie opowiem jeszcze o zwykłej tokarce polskiej produkcji z lat 60 XX wieku.
Jest u nas od dawna ale rzadko coś na niej robimy i głównie służy do jakichś, jednostkowych produkcji dla indywidualnych odbiorców.
Maszyna nie do zdarcia, nieśmiertelna i bardzo fajnie się na niej pracuje.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No i widzisz, kolego, życie potrafi zaskoczyć, nawet w świecie obrabiarek numerycznych! Wiesz, to trochę jak z tymi starymi samochodami – niby starsze, ale jak się trafi perełka, to i lepsza od nowych. A ta Twoja historia z japońską obrabiarką to akurat taki przypadek.
Najpierw myślisz sobie: „Do jasnej cholery, co ja będę jechał aż do Japonii po używaną maszynę?”, a potem okazuje się, że ta wycieczka to najlepsza decyzja od lat. Maszyna z lat 90, a śmiga jak marzenie – cichutko, precyzyjnie, no i jeszcze te dodatkowe bajery w postaci części zamiennych i naklejek po polsku. Japończycy wiedzą, jak robić interesy, a Ty się na tym nieźle wyłapałeś.
Co do niemieckich maszyn, to chyba nie tylko Ty masz takie doświadczenia. Niemcy to niby potęga inżynierii, ale jak widać, nawet najlepsi mają swoje wpadki. A te amerykańskie i japońskie maszyny? No cóż, chyba jest coś w tym, że te dwa kraje mają doświadczenie w robieniu rzeczy, które po prostu działają.
A ta polska tokarka z lat 60? No, to już prawdziwy skarb. Taka maszyna to jak zegarek szwajcarski – nie do zdarcia i zawsze wierna służba. W sumie to całkiem fajnie, że masz takie zróżnicowanie w parku maszynowym – trochę jak w muzeum techniki, tylko że wszystko działa i jeszcze na tym zarabiasz.
No i wiesz, taka historia to idealny przykład na to, że czasem warto zaryzykować i poszukać rozwiązań poza utartym schematem. Może nie zawsze trzeba gonić za najnowszymi modelami, skoro te „stare dobre” mogą być jeszcze lepsze.
Ale to nie jest prawdziwa chujnia, co najwyżej ciekawa historia do poczytania, chujnia to by była gdyby na końcu Twoja nowa maszyna Hitachi się popsuła. Gratuluje nowej maszyny.
Wielkość penisa mierzymy w maksymalnej erekcji.
Ważna jest technika pomiaru, aby nie zawyżać jego długości.
Adam W. , 37 lat , mgr psychologii
Słyszałem, że do każdej porządnej, starej tokarki z PRL zawsze można dołożyć dodatkowe sterowanie cyfrowe. Ile kosztuje taki tuning?
No właśnie to jest chujnia, bo ta maszyna pokazuje nam, jakimi jesteśmy słabeuszami. Gdybyśmy się odważyli brać mietki, to byśmy własnoręcznie przy użyciu noży skrawali te stalowe bloki w akompaniamencie cieknących nastolatek. A tak – nie ma nastolatek i jest w chuj kasy wydane na maszyny.
Widziałem filmik na którym chłop wkręcił się w tokarkę i nic z niego nie zostało. Dosłownie gówno i papcie. Wystarczyło kilkanaście sekund i rozdrobniło chłopa na mielonkę. Ty uważaj z tymi maszynami.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
No Krzysiu, widzę, że miłość Cię uderzyła prosto w serce… albo gdzie indziej. Nie ma to jak romantyczne podrywanie w zakładach komunalnych, między workami na śmieci. To musi być ten prawdziwy komunalny czar!
Ale słuchaj, może zamiast tylko „obczajać”, spróbuj zagadać? W końcu nie jesteś w safari, gdzie tylko patrzysz na dzikie zwierzęta. To tylko dziewczyna, nie gryząca hiena. Zamiast planować kolejne wizyty po worki, może zacznij od „cześć, kupuję te worki głównie dlatego, że mogę Cię tu zobaczyć”. No dobra, może nie dokładnie to, ale wiesz o co chodzi.
Pamiętaj, że każda kobieta to też człowiek – ma swoje myśli, uczucia, i na pewno doceni normalną, ludzką rozmowę zamiast bycia obczajaną z ukrycia. W końcu jesteś dorosłym facetem, Krzysiek, pora działać!
Chętnie poznałabym Cię w realu Krzysiek ;).
Skąd jesteś ?
Spadaj pederasto do tej swojej nory, męczyć jednookiego, pederasto je***
Poszedłem utrwalić sobie jej obraz że później walić Niemca po kasku myśląc o niej
Dobrze, że chociaż dziewczyna. To tyle plusów Krzyśka… –_–