Strasznie mnie wkurwia moj szef w korpo. Nie zna sie na robocie, którą robi, dodatkowo w ogóle nie ma pojęcia czym ja się zajmuję, a nawet jakby wiedział to i tak nie ma w tym żadnych kompetencji. Ale oczywiście musi sie skurwysyn mądrzyć na każdy temat, mimo że mogę go sprowadzić do poziomu idioty 2 pytaniami merytorycznymi o pracy. Jebany skurwysyn, mądrzy się, zmienia moje decyzje 'bo tak’, zęby tylko pokazać kto tu rządzi.
87
86

po nr ip cie wytropiłem, wiem kim jesteś! jutro lecisz z roboty ha ha ha ale to śmieszne 😉
Szef „korpo” który sie nie zna na robocie?????????? Jak został szefem? Można sie domyślać w tym obsranym polskim dole że to kolejny synaleczek jakiegoś prominentnego gnoja który dostał prace „z polecenia”,choć matoł i głąb bez wiedzy to jest szefem im lubi sie dowartościować byle coś udowodnić zakompleksione zero. To POlska panie.
Dopadnij chuja w kiblu jak będzie srał i wyruchaj go szybko w kichę. Tylko pamiętaj bez gumy i lej do środka.
Załóż swój biznes,wtedy to Ty będziesz rozdawał karty.Na razie to jesteś jego sługusem na posyłki patałachu.
Tak kończą wszyscy, którzy oddalili się od Kościoła. Nic tak nie osłabia wiary jak praca w korporacji. Odmów różaniec, przyjdź na mszę i daj na tacę, ponieważ doszły mnie słuchy,że księża z twojej parafii nie mają z czego opłacić rat za nowe ferrari f12 berlinetta. Jeśli chcesz się wyspowiadać to przyjdź do mnie. Obciąganie mojej krótkiej pały daje bonus +50 do odpuszczenia grzechów. Powinieneś też założyć rodzinę i spłodzić dużo dzieci(najlepiej chłopców). Oczywiście nie wolno Ci używać prezerwatyw, bo to nie po bożemu. Następnie nakłoń swoich synów, by zostali ministrantami, ponieważ odbyty tych,którzy aktualnie u nas służą są już zbyt rozepchane. A co do twojego szefa, myślę że jest on opętany przez szatana i próbuje sprowadzić Cię na drogę zła. Gdy będziesz w pracy
powieś krzyż nad drzwiami do jego biura i puść Radio Maryja. Jeśli to nie pomoże, natychmiast skontaktuj się ze mną. Jestem egzorcystą z 20-letni stażem. Gdy uwolnię go od złego, na pewno się nawróci i wspomoże Kościół skromną daniną. Porozmawiaj też ze swoimi kolegami i koleżankami z pracy i postaraj się z sprowadzić na łono Kościoła,ponieważ bardzo potrzebujemy pieniędzy i
ministrantów, których moglibyśmy penetrować analnie. Pozdrawiam Biskup Proboszcz Egzorcysta Pakosław
Żygotka i przyszły papież
Hahaha i dlatego to on jest twoim szefem a nie odwrotnie bo ty jesteś zwykłym patalachem, wiec słuchaj i grzecznie wykonuj polecenia Pana i szefa swego kmieciu bo od tego tam jesteś, na twoje miejsce czeka 459 innych patalachow takich samych jak ty niczym sie nie wyróżniasz rządzi szef i huj morda w kubeł i do roboty
Jako Twój lekarz zapytam wprost:Czy stolec był? Jeśli był to o czym rozmawialiście?
Mily Autorze. Co sie tyczy tej roboty i czarnych wizji, to masz zupelna racje. jak zle trafisz, a tak przeciez jest najczesciej, to dupa zbita, malaria i syf. Chodzisz do tej roboty, patrzysz na tych niby-kolegow i kolezanki z pracy, i jakze czesto zbiera Ci sie na wymioty. Nie mozesz sie doczekac konca dniowki i juz w poniedzialek tesknisz za weekendem – a tu trzeba przepracowac pare dni. Znam ludzi, i jest to czestsze niz myslisz, a takze drodzy chujowicze, ktorzy zapewne zaraz Cie zjada, i podsumuja raczej negatywnie, wiedza o tym rownie dobrze jak ja, a wiec wiele ludzi ma w poniedzialek rano bole zoladka i biegunke, tak bardzo bowiem ciesza sie, ze ida do swojej ukochanej roboty. Wszedzie jest podobnie. A na Zachodzie, jak dobrze trafisz, a zalezy to tez od charakteru pracy, to jest dobrze. Ale jak masz prace do bani i pracujesz na zmywaku czy w podobnym miejscu pracy, z tlumem absolutnie nieciekawych ludzi, ktorzy czesto absolutnie niczego nie reprezentuja, nie mowiac o tym, ze nie maja nic do powiedzenia, to w ogole szkoda gadac. Chujnia do potegi dziesiatej. Nie wiem, co Ci jeszcze napisac, ogolnie zyjemy w bardzo parszymwym czasie, na lepsze sie nie zanosi. jestem ladnych pare lat starszy od Ciebie, przezylem kawal zycia w Polsce, mam lata tulaczki po Europie Zachodniej, obecnie, dla zlapania oddechu, jestem znowu w Ojczyznie Ukochanej. Nawet nie pisze tego z ironia. jest cos w tym kraju, ze przyciaga jak magnes. Gdybym sie gdzie indziej urodzil, napewno myslalbym inaczej. Ale urodzilem sie tutaj, i tak juz pozostanie.
Szefowie to najczesciej chuje pierdolone, sto razy jebane, ktorzy niejednego autentyccznie wykonczyli. Bo nie kazdy jest z zelaza, nie kazdy jest mocno psychicznie. MOich trzech dobrych znajomych robota do bani i atmosfera w pracy kosztowala doslownie to ich jedyne , krociotkie zycie: Zmarli w wieku 32, 38 i 45 lat. Zastanow sie nad swoim zyciem i swoja dalsza droga. Mysle, ze dojdziesz do wlasciwego wniosku. nie z
Autorze, warto rzucic w diably te robote, bo moze sie zdarzyc, ze pewnego dnia walniesz tego szefa w gebe, tak mocno, ze padajac na ziemie, zlamie sobie kark, a Ty pojdziesz do wiezienia na ladnych pare lat. Mimo ze nie chciales tak naprawde pozbawic go zycia. Dlatego zastanow sie nad moja ponizsza refleksja dotyczaca pracy:
Praca, której powinienes szukac, niech nie będzie jedynie wyrazem zdrowego rozsądku i kalkulacji – choć niewątpliwie to wszystko jest bardzo potrzebne przy podejmowaniu decyzji, ale także wyrazem głosu serca. Po przyjeździe do Wielkiej Brytanii, trzech tygodniach intensywnych poszukiwań i trzech rozmowach kwalifikacyjnych, znalazłem się z trzema ofertami w dłoni. W jednej z firm proponowano mi stanowisko kierownicze i wyższą pensję niż w dwóch pozostałych. Kontemplując swój wybór, największą radością wypełniała mnie jednakże myśl o pracy w inny miejscu, bez tytułu kierownika i z niższą pensją. I tą ofertę wybrałem. Praca była niezwykle pasjonująca i ekscytująca, cieszyło mnie wstawanie każdego ranka – i jak patrzę już z pewnej perspektywy czasu, ogromnie wiele się w niej nauczyłem i zyskałem. Co więcej, cztery miesiące po jej rozpoczęciu, w uznaniu dla mojego zaangażowania, otrzymałem sporą podwyżkę, która uczyniła tą ofertę najbardziej atrakcyjną spośród wszystkich… Tak więc, słuchaj wewnętrznego głosu, glosu swego brzuacha, intuicji, zawsze i wszędzie, nawet – albo zwłaszcza – wtedy, kiedy trzeba podejmować pozornie mało uduchowione i przyziemne decyzje.
no i dalej on jest twoim szefem a ty robolem. jedz kebaby!
Kolego, szef znający się na rzeczy to rzadkość. Niestety w tym chorym kraju kierownikami i dyrektorami zostają osoby, które potrafią manipulować, gnoić i opowiadać bajki. Często są to osoby, które na niczym się nie znają, ale pokończyły różne kursy menedżerskie lub dyrektorskie.
Jasne, że każy szef się nie zna na swojej robocie. Dlatego pierdol to i otwórz własną korpo. Bedziesz sam swoim szefem – sterem, żeglarzem i okrętem.
Spuść szefowi porządny wpierdol.
rób doktorat
12. Czy wy „byg siefy” macie takie małe miemania osobie?:) Musicie sie dowartościować i podkreścić wasz status osiągnięty często przy pomocy tatusia lub mamusi? Ja rozumiem. Ta podświadomość „jestem cycem,nic nie umiem, jestem nikim naprawde a wszystko zadzięczam komuś” ale bez przesady. Gdyby nie robole by nie było waszej firemki bo kto by tyrał na was wy nieudaczne niedoróbki? Robol to często potrzebny trybikmw machinie firemki w przeciwieństwie do niekumatych debilków poutykanych na synekurach po znajomościach nierobach i obibokach. Często robol ma więcej wiedzy niż „derektor” ustawiony na stołku przez kolege tatusia.
Tylko wyobraź sobie tępy chuju, że ten twój szef musiał się nieźle natyrać żeby być na takim stanowisku i tyle osiągnąć. Więc rusz dupe jebany nierobie i zacznij wreszcie pracować a nie narzekać
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
– No to ile dziś zrobił pan transakcji? – pyta sprzedawcę.
– Jedną, szefie.
– Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
– Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
– Trzy… sta osiem… dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
– No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby…
– Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
– Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
– I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
– Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby…
BEZROBOCIE W ŁODZI
• W województwie łódzkim jest 193 tysiące bezrobotnych. Jak im pomóc? Wojewódzki Urząd Pracy zorganizował warsztaty dla bezrobotnych. Informowały o nich lokalne media i internetowa strona urzędu. Na warsztat o temacie „Autoprezentacja podczas rozmowy kwalifikacyjnej” zgłosiła się… jedna osoba. Na tym warsztaty zakończono.
Spotyka kawaler żonatego kolegę i pyta:
– Tyle lat jesteście razem i wciąż się kochacie. Jak to możliwe?
– Dwa razy w tygodniu chodzimy do restauracji. Światło świec, dobra kolacja, romantyczna muzyka, trochę tańca i seks do rana. Ona chodzi we wtorki, a ja w piątki.
Żona, wracając do domu z zakupów, zastała swojego męża w łóżku z atrakcyjną osiemnastolatką. W momencie, gdy skończyła się pakować i chciała opuścić dom, mąż zatrzymał ją tymi słowami:
– Zanim wyjdziesz, chciałbym, żebyś posłuchała, jak do tego wszystkiego doszło. Gdy jechałem z pracy do domu autostradą w czasie wielkiej ulewy, zobaczyłem tę miłą dziewczynę, zmęczoną i przemoczoną. Zaoferowałem jej, że ją podwiozę. Ale gdy zorientowałem się, że była głodna i bez pieniędzy, przywiozłem ją do domu i przygotowałem jej posiłek, z tej pieczonej wołowiny, którą kiedyś kupiłem, a ty o niej zapomniałaś w lodówce. Na nogach miała bardzo zniszczone sandały, wiec dałem jej parę twoich dobrych butów, których nie nosisz, bo wyszły z mody. Było jej zimno, więc dałem jej sweter, który podarowałem ci na urodziny, a którego nigdy nie włożyłaś, bo kolor ci nie odpowiadał. Jej spodnie były bardzo zniszczone, wiec dałem jej parę twoich. Były jak nowe, ale dla ciebie już za małe. I w momencie, gdy ta dziewczyna już opuszczała nasz dom, zatrzymała się i zapytała: „Czy jest jeszcze coś, czego twoja żona już nie używa?”
Nie tylko w korpo tak jest… skończyłem szkołę w swoim zawodzie, potem lic…mgr… praktyka ponad 10 lat i przyłazi Ci taka np. Mama Szefowej, co absolutnie nie chodzi po temacie i mówi co masz robić…bez wiedzy, kompetencji, umiejętności… widzi to tak i tyle… Jak to mawia się w mej branży: a idź pan do chuja…