ABC czyli absolutny brak cycków

Jedna z kolejnych chujnia z lekko erotycznym zabarwieniem, otóż przez wiele lat byłem samotny, owszem zdarzało się zamoczyć kija tu i ówdzie, od zawsze też byłem fanatykiem kobiecych piersi. Czasem to same cycki mi wystarczyły do orgazmu, a moim ideałem kobiecej urody była cycata, inteligentna blondynka. Po latach znalazłem dziewczynę którą pokochałem z wzajemnością, opowiadała mi na jednym z pierwszych spotkań że ma koleżankę która wygląda jak ona, tylko różnią się tym że tamta ma cycki, ja zażartowałem – tak mówisz, jakbyś ty nie miała. I ona powiedziała że rzeczywiście nie ma. W czasach liceum miałem jedną koleżanką z którą wszedłem w głęboki kontakt, wtedy po raz pierwszy zobaczyłem co to jest stanik typu push-up… otóż moi mili moja luba miała rację, ona niestety nie ma cycków, nigdy jej tego nie powiem bo za bardzo ją kocham, ale jest płaska jak deska, a nadrabia to stanikami z gąbki. Nie powiem że się rozczarowałem bo uprzedziła mnie i przy pierwszym seksie wiedziałem czego się spodziewać, ale i tak jest mi smutno. Blond już jest, cycków jak nie było tak nie ma, chujuffka

53
123

Komentarze do "ABC czyli absolutny brak cycków"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Byku, nie czekaj na cycki. Gdy znajdziesz w końcu cycki dostaniesz gratis pusty łeb, albo szorstką pochwę, fuj! Gliniok i umięśnony tors to prawdziwa przygoda, bezmiar rozkoszy i męskiego pojednania. Zostań gayem, bierz w kichę i lej do środka bez gumy! Pozdro Gej Roman.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. wykurwistan pierniczki i szafa grająca brutto

    0

    0
    Odpowiedz
  4. jebnij się w łeb, pustaku. jedna gwiazdka.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ciesz się bo chociaż możesz sobie wyobrazić że 11-naskę dupisz hehe

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Zrób jej dziciora to jej cyce urosno nawet o 2 rozmiary i juz take bydom – tak babom sie robi i bedziesz szalał jak dzik w kartoflisku zadowlniony. Nie wierzysz poczytoj na eternicie o tym.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Moja loszka ma piękny zadarty biust, który mogę miętosić, robić hiszpana i spuszczać się na niego, i to jest esencja miłości.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ja też przez większość życia jestem samotny,a jedyne dwie dziewczyny z którymi byłem niestety miały małe cycki…więc nie zaznałem jeszcze nigdy takich porządnych,dużych cycuszków… (czytaj: od C w górę).Może kiedyś…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. 4/5 Fajna chujnia. Jesteś ok, a tutaj po męsku. Skocz sobie w bok czasem, a tutaj działaj ze spokojem ;-).

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Co za pojeb. Swój świat na cyckach budujesz. Weź sobie jakiegoś napompowanego pustaka.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Dziecko skończ gimnazjum

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’ego co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!

    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Deziluzje
    Nie chodzi przecie o to, aby się nabuchać cudzych myśli i następnie wyrzygiwać w stanie niestrawionym: ten powiedział to, a ten tamto (jak to sobie pewni panowie wyobrażają studium filozofii) tylko o to, aby poznać najstraszliwsze problemy istnienia i zdobyć sobie jaki taki swój własny pogląd, patrząc jak walczą z nimi największe łby naszej planety. Witkacy
    Absurd istnienia
    Być może wszystko co istnieje, istnieje dzięki istnieniu czegoś innego. Pessoa

    Być to cierpieć. Czym węższy krąg mojej samoidentyfikacji tym dotkliwsze cierpienie powodowane pragnieniem i lękiem. Nisargadatta Maharaj

    Nie buduj sobie wieży z kości słoniowej, mówią moraliści. Ale ja jestem wieżą z kości słoniowej przez ledwie fakt, że jestem.
    Na surowym fizycznym poziomie, ciało jest konstrukcją (słoniowych) kości do których przyczepione są mięśnie, ukoronowanej przez (słoniową) kość czaszki mieszczącej mózg – osłaniającej go od ciosów „rzeczywistości” by mógł on kontynuować swą absurdalną pracę bez przeszkód. Na nie fizycznym poziomie moja Ja-istość jest wieżą z kości słoniowej uporządkowanych indywidualnych poglądów i zapatrywań osłaniających „mnie” od bycia pochłoniętym przez chaos. Drodzy moraliści, czyż nie widzą oni, że życie jest stałą ucieczką w górę i w dół po niezliczonych schodach ciemnej wieży z kości słoniowej szukając ucieczki przed strasznym chaosem rzeczywistej wolności. Nanamoli Thera

    Kto wie, dla jakich wyższych sił, bogów lub demonów Prawdy, w których cieniu błądzimy, nie jestem niczym więcej niż lśniącą muchą, która na chwilę przed nimi przysiada? Łatwa refleksja? Banalna obserwacja? Filozofowanie bez głębszej myśli? Być może, ale ja nie pomyślałem: ja poczułem. Dokonałem tego śmiesznego porównania cieleśnie, bezpośrednio, z mrocznym i głębokim przerażeniem. Pessoa

    Ile razy słyszałem ten zwrot symbolizujący cały absurd, całą nicość, całą wyartykułowaną niewiedzę ich egzystencji, zwrot, którym się posługują w odniesieniu do każdej materialnej przyjemności: „Tyle ma człowiek z tego życia”. Gdzie ma to coś? Dokąd to ze sobą zabiera? I po co? Smutno byłoby obudzić ich z drzemki takim pytaniem …

    Takiego zwrotu używa materialista, bo każdy kto go używa, jest – choćby tylko podświadomie – materialistą. Co chce mieć z tego życia i w jaki sposób? Dokąd zamierza zabrać wieprzowe kotlety, czerwone wino i przypadkową dziewczynę? Do jakiego nieba, w które nie wierzy? Do jakiej ziemi, w którą wniesie tylko zgniliznę, bo to nią było w istocie całe jego życie? Nie znam zwrotu, który byłby równie tragiczny i który by równie dobrze demaskował istotę człowieczeństwa. Pessoa

    Wystarczy zajrzeć w przejście podziemne i zobaczyć to rojowisko tych zabieganych ludzi. Dokąd się śpieszą? To nie jest miałkie pytanie dotyczące śmierci lecz zdziwienie, że tak ważne jest dla nich to, co nieistotne. Poranne wstawanie, potem higiena rodzinna, środki komunikacji; osiem godzin pracy – przeważnie nieistotnej, nie należącej do egzystencji – potem zakupy, znów środki komunikacji, trochę – możliwie dalekiej od egzystencji – rozrywki, w najlepszym razie spółkowanie, i w końcu sen albo nocna bezsenność. Żyją w taki sposób, że w ogóle nie biorą udziału w swoim życiu, jednak to, co się z nimi dzieje, muszą wcześniej czy później uznać za to czym jest – za swoje życie. – Mnie dopiero na koniec udało się wydostać spod tego bezosobowego losu; moją największą przygodą jestem ja sam. Kertesz

    Kiedy się poznaje zło natury, zaczyna się gardzić śmiercią; kiedy się poznaje zło społeczeństwa, zaczyna się gardzić życiem. Chamfort

    Gdybym miał dziecko, co bym mu powiedział? „Moje dziecko” mógłbym powiedzieć, „jesteś tu na tym świecie z powodu mojej własnej przyjemności i niewstrzemięźliwości. Nie mogę ci ofiarować niczego niż tylko stanie się jeszcze jednym ‚małym człowiekiem’ jak ja sam, dla którego jest obecna moda na polityków i upodobanie do idolizacji mas i wyzysk i ignorowanie jednostki. Jeżeli odniesiesz sukces w ‚polepszaniu’ swej pozycji, to może być tylko kosztem innych i wzmoże ich niestabilność. Jeżeli twoja pozycja pogorszy się, będzie to tylko twoim własnym kosztem. Za parę lat, bez wątpienia, będziesz powtarzał te same słowa”. Nanamoli Thera

    Nasze życie jest jak krótki wypad samochodem bez hamulców w dół wzgórza ku przepaści. Nie ma większej różnicy kto prowadzi samochód, gdyż z każdą próbą zawrócenia pod górę jego własne momentum przewróci go i pośle w przepaść. Zręczne prowadzenie tylko zapobiega przewróceniu. Nanamoli Thera

    Podstawowy irracjonalny Akt, który jest odnawiany w każdym momencie życia, to nie popełnienie samobójstwa. Nanamoli Thera

    Wraz z przebudzeniem pojawiły się fizyczne mdłości całego życia. Przerażenie przymusem istnienia wstało z łóżka razem ze mną. Wszystko wydało mi się puste i odniosłem chłodne wrażenie, że dla żadnego problemu nie ma rozwiązania. Pessoa

    Bohater Sartre’a czuł, że istnienie jest „grzechem” przede wszystkim dlatego, że więzi ono nieuchronnie człowieka w „oblepiającej” wszystko „brudnej”, „nowotworowej” materii. „Grzech istnienia” to zgoda człowieka na całkowicie bezzasadne istnienie, czego powodów człowiek zwykle nie potrafi wyjaśnić. Chwin

    Myśl ze swej istoty brzydzi się cielesnym istnieniem, zwraca się więc swoją niezgodą przeciwko istnieniu, ale samą czynnością myślenia potwierdza istnienie, bo sama jest formą istnienia.
    Odraza wobec świata i samego siebie rośnie więc w miarę jak człowiek uświadamia sobie własne uwiązanie w egzystencjalnej pułapce, którą Sartre w swej powieści opisywał w prawdziwie demaskatorską pasją. Chwin

    Pascal o rozrywce. To samo odczucie, które tak dobrze znam. Dla ludzi istnienie jest nieznośne i w najmniejszym stopniu nie biorą swego życia poważnie. To niezwykle ważna konstatacja, którą jedynie największe umysły ośmielają się wypowiedzieć. Z jednej strony lekkie traktowanie życia – z drugiej lęk z powodu istnienia, co zdawałoby się wzajemnie wykluczać. Jednak tylko w świetle logiki, ale logika nie jest życiem. Życie to paradoks. Co najmniej dwie sprzeczności naraz. Kertesz

    Ulubione powiedzenie żony filozofa Mendelssohna: „Jakże mdli mnie od wszechświata”. Kafka

    „Mdłości” wywołuje nie ten, czy inny przedmiot, lecz sam uogólniony „dotyk” świata. Chwin

    Ludzie – tak odczuwa ich obecność bohater Sartere’a – są okropni, bo „tekturowa maska” twarzy każdego z nas mówi, że życie polega w istocie na tym, że z minuty na minutę coraz bardziej upodabniamy się do „swego przyszłego trupa”. Chwin

    Jeśli chrześcijaństwo życie nazywa darem, bohaterowi Sartre’a życie jawi się jako „obrzydliwy” przymus bezzasadnego istnienia. Nie dość, że jesteśmy skazani niepojętym wyrokiem na to, by istnieć, to jeszcze na dodatek – jak to odczuwa Roquentin – jesteśmy skazani na istnienie w dość paskudnej formie cielesnej, która budzi naszą odrazę. Wedle jego prywatnej definicji – skrajnie reifikującej byt ludzki – człowiek to „wilgotne ciepło brudzące koszulę”. Chwin

    Podobnie akt autoagresji potwierdza tylko istnienie, któremu chciał zaprzeczyć („jestem, gdyż myślę, że nie chcę być”) i człowiek znów wraca do pułapki istnienia z której chciał się uwolnić. Chwin

    Dobry jest sen, lepsza jest śmierć – jednakże
    Najlepiej byłoby nigdy się nie urodzić.
    H. Heine

    Pada, a ja czuję nagle dojmująca mękę bycia zwierzęciem, które nie wie, czym jest, które śni zarówno swój umysł, jak i swoje uczucia, skulone w przestrzennej luce istnienia jak w norze, zadowalając się odrobiną ciepła jak wieczną prawdą. Pessoa

    Nieznośna nuda tych wszystkich twarzy, tępych zarówno wtedy gdy jest w nich inteligencja, jak wtedy gdy jej w nich brak, groteskowych aż do mdłości w swoim szczęściu lub nieszczęściu, przeraźliwych przez samo istnienie – izolowana fala żywych rzeczy, które są mi obce … Pessoa

    Wszystko jest urojeniem, rodzina, biuro, przyjaciele, ulica – wszystko urojeniem dalszym lub bliższym (…), prawdą najbardziej bezpośrednią jest tylko to, że przyciskasz głowę do ściany bezokiennej celi bez drzwi. Kafka

    Strach przed byciem, nigdy jeszcze nie był tak wielki jak dzisiaj. Heidegger

    Być to izolować się poprzez istnienie. Levinas

    Czas nosi w sobie piętno nieistotności, dopóki nie wypełni się jego odrażający nakaz, a mianowicie starość i śmierć. W Europie wszystko rozwiązuje się przez pracę, a ściślej przez służbę pracy.

    Na jaw wychodzi całkowita, ontologiczna samotność ludzkiego podmiotu zderzającego się z obcym „pokawałkowanym” światem. Pod wpływem takich stanów człowiek w lękowym odruchu raptownie chce się wycofać z istnienia. Chwin

    Pojęcie nieuchronnego i bycia, z którego nie ma wyjścia, ustanawia głęboką absurdalność bycia. Bycie jest złem nie dla tego, że jest skończone, lecz dlatego, że jest byciem bez granic. Levinas

    Człowiek to nagi, ślepy fakt. Jest tutaj tak sobie, bez powodu. Właśnie to Heidegger i Sartre nazywają jego sztucznością. Każdy z nas kolejno znajduje się tutaj, tutaj teraz, nikt nie wie, dlaczego raczej tu niż tam; to idiotyczne. Gdy budzi się do świadomości i do życia, już tutaj jest, choć nie prosił o to. To tak, jak gdyby go wrzucono, kto? – nikt – dlaczego? bez przyczyny. Tak się odczuwa nasza pierwotną sytuację, jest to uczucie najwyższe, poza którym nic już nie ma. Budzę się, biorąc udział w zwariowanej historii. Mounier

    Byt jako całość jest całkowicie obojętny na fakt naszego istnienia – tak przedstawia się nasza podstawowa sytuacja egzystencjalna. Jest to obojętność o charakterze ontologicznym nie psychologiczno-moralnym, nie ma zatem żadnego charakteru uczuciowego, część jednak ludzi tą ontologiczną obojętność odczuwa w sposób szczególnie dotkliwy i obraźliwy, to znaczy „bierze do siebie” jako intencjonalny, wymierzony w nich osobiście akt obojętności świata. Chwin

    Mieć uczucie, że się jest spętanym, a równocześnie inne uczucie, że po uwolnieniu z pęt byłoby jeszcze gorzej. Kafka

    Wieczorem bali się, że przyjdzie im umrzeć. Rano boją się, że trzeba żyć. Marai

    W ocenie Saltusa, „właściwy i słuszny pogląd na ludzkie życie właściwie i słusznie determinowałby ludzkie życie jako to czego nie powinno być”. Ligotti

    W Tragicznym sensie życia człowieka i narodów, hiszpański pisarz Miguel Unamuno mówi o świadomości jako chorobie zrodzonej z konfliktu pomiędzy racjonalnym i irracjonalnym. Racjonalne jest identyfikowane z konkluzjami świadomości, przede wszystkim tej, że wszyscy umrzemy. Irracjonalne reprezentuje wszystko to co jest w ludzkości witalne, włączając w to uniwersalne pragnienie nieśmiertelności w fizycznym jaki i niefizycznym stanie. Koegzystencja racjonalnego i irracjonalnego obraca ludzkie doświadczenie w kłótnię sprzeczności, przed którą możemy w rezygnacji schylić głowy, bądź stawić im opór, jako herosi daremności. Ligotti

    Ludzie jak Benatar, którzy dowodzą, że „idealna populacja świata wynosi zero” są opisywani jako będący o niezdrowym umyśle. Ligotti,

    Głębokie doznanie indywidualnej egzystencji. A wraz z nim poczucie, że indywidualne istnienie to największa pomyłka – albo ironia – uniwersum, jeśli można coś takiego przypuścić. Kertesz

    … gdyż nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, co jest źródłem przyczyny naszego istnienia, nigdy nie poznamy celu naszej obecności i nie dowiemy się dlaczego mamy stąd zniknąć, skoro się kiedyś pojawiliśmy. Kertesz

    Ludzie giną bez żadnych przewin, jak to zwykle bywa i jak wypada podczas rewolucji; ich winą jest nie to, że coś tam zrobili czy powiedzieli, ich winą jest po prostu to, że żyli czy żyją. I to wielka wina. Marai

    Życie jest chorobą, w której sen przynosi ulgę co szesnaście godzin. Jest to paliatyw. Śmierć jest środkiem. Chamfort

    Kiedy ktoś utrzymuje, że wszystko zważywszy, ludzie najmniej wrażliwi są jeszcze najszczęśliwsi, przypominam sobie przysłowie indyjskie: Lepiej siedzieć niż stać, lepiej leżeć niż siedzieć; lecz lepiej nie żyć niż to wszystko razem. Chamfort

    Życie nie wysubtelnione w marzeniach, przypomina Apokalipsę głupoty i wulgarności. Kto by je zniósł bez współczynnika nierealności. Cioran:

    Czymże jest strach przed śmiercią, przed ciemnością, przed nie-byciem wobec strachu przed samym sobą?

    Ten kto u progu kariery dostrzegł śmiertelne prawdy, dochodzi do punktu, w którym nie może już z nimi żyć. Jeśli pozostanie im wierny, jest zgubiony. Zapomnieć o nich, wyrzec się ich, to dla niego jedyny sposób, by przystosować się do życia, by zejść z drogi Wiedzy, Nieznośnego.

    „Poczucie, że jest się wszystkim i pewność, że jest się niczym” (Paul Valery). Oto konkluzja poety, obowiązkowa dla każdego, kto obcował ze świętymi.

    Uświadomiwszy sobie, że absolut istnieje tylko w wyrzeczeniu, przylgnąłem do pozorów.

    Stworzenie było pierwszym aktem sabotażu.

    Stwórcę można wyobrazić sobie tylko jako złośliwca bądź, w najlepszym razie, fuszera. Koncepcja ta, po kilku wiekach zapomnienia, dziś znów odzyskuje wigor.

    Przeczytałem pismo człowieka. Włóczyłem się między stronami, kartkowałem idee. Wiem, dokąd doszła ludzkość, jak daleko zawiodła ich pokusa umysłu. Niektórzy cierpieli, by stworzyć formuły, inni — by wydać na świat herosów lub by nudę skrystalizować w postać wiary. Wszyscy roztrwonili swe bogactwa, bo bali się widma pustki. A gdy już przestali w cokolwiek wierzyć, gdy im zabrakło żywotności podtrzymującej iskrę płodnych oszustw, oddali się rozkoszom dekadencji, tęsknotom wyczerpanego umysłu.

    Ludzie nie wstydzą się, że istnieją, wiem to już od dawna, od bardzo dawna. Zawsze zadziwiała mnie pewność ich kroków, ich pytające lecz nigdy nie udręczone — spojrzenia, arogancja tych pionowo wyprostowanych dżdżownic.

    Historia człowieka i Boga to dzieje wzajemnego rozczarowania.

    Że ktoś się zabija, bo jest, to rozumiem; ale zabić się z powodu jakiejś klęski, tzn. cudzej opinii – to przekracza moje rozumienie. A przecież niemal wszystkie samobójstwa stąd się biorą. Gdyby cała ludzkość napluła mi w twarz, oczywiście bym to zauważył, ale nie wyciągnąłbym z tego konsekwencji.

    Wszystko, co robi człowiek, wydaje mi się sztuczne i niepotrzebne. Tylko zwierzę znajduje łaskę w moich oczach. Jakimż absurdem jest ta małpa idąca do biura! Zamykać się w pokoju, siadać przy biurku i tkwić za nim przez wiele godzin – nie, najlichsze zwierzę jest bliżej prawdy niż człowiek.

    Zazdroszczę Jezusowi, bo udał mu się duży numer w Historii.

    Papież, który by utracił wiarę i czmychnął z Watykanu po publicznym wyznaniu swego ateizmu…

    Bylibyśmy wszyscy o wiele normalniejsi, gdyby w naszych katechizmach uczono nas, że Stwórca to ktoś podejrzany, a nawet winny. Cioran

    A może świat dookoła to jedynie potiomkinowska dekoracja na inspekcję jakiegoś demiurga? Lec

    Trzeba wiele rzeczy doprowadzić do absurdu, niech poznają swego rodzica! Lec

    „Koło fortuny” jest lepszą alegorią historii niż „ewolucja ludzkości”. Gomez Davila

    Niemoralność prokreacji wychwalanej jako świadoma polega na tym, że zbrodnia zrobienia człowieka, wydania na świat jeszcze jednego zła i jeszcze jednego cierpienia, nie dokonuje się nieświadomie, w dramatyczniej ekstazie i w mroku kopulacji, ale z zimną premedytacją, przez usunięcie na ten czas zwykłych zabezpieczeń i powtarzanie aktu, póki nie osiągnie się celu. Jest jednak coś jeszcze gorszego: prokreacja sztuczna z zamrożonym nasieniem; manipulator i obiekt-brzuch nie odczuwają grozy tego, co czynią, a przecież nie ma tu nawet działania na gorąco, rozkoszy, będącej poniekąd okolicznością łagodzącą. Ceronetti

    Żeby w aktywnych siłach zniszczenia nie widzieć Boga, którego szukamy i kochamy, wymyślenie Szatana było bardzo użyteczne: maskuje przed nami nieznośną prawdę. Ceronetti

    Jak można uważać, że ci, których najbardziej przeraża twarz ludzka, są anormalni i chorzy na umyśle? Nie bać się jej, nie wstydzić się jej, wiedząc do czego jest zdolna, oto prawdziwe szaleństwo. Przerażające uczucie, że jest się otoczonym, oblężonym przez człowieka, że w każdej chwili prawo i hamulce moralne mogą pęknąć, zerwać się, wylecieć w powietrze i że czasami wytrzymują – cudem lub dzięki chwilowemu wyciszeniu. Ceronetti

    Życie wydaje mi się metafizyczną pomyłką materii, przeoczeniem bezruchu. Pessoa

    Człowiek pospolity, choćby miał najcięższe życie, ma przynajmniej to szczęście, że o nim nie myśli. Na ogół ludzie żyją w sposób w sposób płynny, uzewnętrzniony, jak kot albo pies, i tak właśnie trzeba przeżywać życie, jeśli się chce osiągnąć zadowolenie kota lub psa. Pessoa

    Nie chodzi przecie o to, aby się nabuchać cudzych myśli i następnie wyrzygiwać w stanie niestrawionym: ten powiedział to, a ten tamto (jak to sobie pewni panowie wyobrażają studium filozofii) tylko o to, aby poznać najstraszliwsze problemy istnienia i zdobyć sobie jaki taki swój własny pogląd, patrząc jak walczą z nimi największe łby naszej planety. Witkacy

    Wytrzymać istnienie bez obłędu, rozumiejąc choć trochę jego esencję, bez zatumaniania się religią czy społecznikowstwem, to nadludzkie już niemal zadanie. Witkacy

    Przychodzą tak straszne chwile poczucia bezsensu wszystkiego, nie tylko całego istnienia, ale najnormalniejszego, najszczęśliwszego, najbardziej bydlęcego życia, że chęć gryźć granity i popijać benzyną. Witkacy
    Z tego poczucia zupełnej nieważności faktu narodzenia się człowieka na Ziemi, rodzi się pragnienie bycia nienarodzonym, i żal że się przyszło na świat. Chwin
    Niebo wcale nie musi być puste jak twierdzą ateiści – zdaje się mówić nam Beckett – tylko co z tego, skoro między Niebem i Ziemią, gdzie ludzi czeka tylko ból, nędza, przemoc i śmierć, nie ma żadnej komunikacji. Chwin

    W roku 1930 w eseju Proust Samuel Beckett, nawiązując w tym punkcie do tradycji gnostycznej, napisał: „Bohater tragiczny to obraz pokuty za grzech pierworodny, jego i wszystkich jego socii malorum [towarzyszy niedoli], za pierworodny i wieczny grzech urodzenia się”. I zdanie to dopełnił znamiennym cytatem z dramatu Calderona Życie jest snem w przekładzie Jarosława Marka Rymkiewicza:

    ale przecież każdy
    rodzi się a więc każdy jest
    przestępcą.

    „Mdłości” – odruchowa reakcja odepchnięcia całości bytu, totalnego odrzucenia świata istniejącego, mająca w sobie elementy gnostycznego lęku przed brudzącym „dotknięciem” materii – naznaczały psychologię między innymi bohaterów powieści Sartre’a, Kafki, Wata czy Gombrowicza. Chwin

    Wedle Jacka Trznadla, autora polskiego przekładu powieści Sartre’a, „mdłości” to „wstrząsająca semantycznie utrata trwałego gruntu pod nogami”, „bunt i przerażenie wobec istnienia”, paradoksalne poczucie „konieczności wyzwolenia istnienia od istnienia”, a więc silny wstrząs psychiczny, który prowadzi do egzystencjalnej frustracji, a także do myśli o samobójstwie i eutanazji. Chwin

    Bohater Sartre’a wielokrotnie kontempluje „obrzydliwość” samego faktu istnienia, to znaczy okropność samego słowa „jestem”. Chwin

    Życie jest labiryntem w którym skręciliśmy w złą stronę zanim nauczyliśmy się chodzić. Connolly
    Nikt nie zaczyna gry bez poznania jej zasad. A jednak większość z nas gra w niekończącą się grę życia bez nich, ponieważ nie jesteśmy w stanie odkryć jakimi one są. Connolly

    „Mdłości, strach, istnienie” – ta triada popycha duszę człowieka ku śmierci i równocześnie broni do niej dostępu. Chwin

    … lęk to egzystencjalna świadomość niebytu. Tillich
    Nie musisz kończyć na krzyżu, bo urodziłeś się ukrzyżowany. Cioran

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Autor: Marek Kotonski. Jego bardzo znana w POlsce ksiazka (zbior felietonow) „Co z tymi Kobietami?”

    33 ostre i bezkoktórym mpromisowe felietony, dzięki dowiesz się… co z tymi kobietami?

    Książka ta zabierze Cię w męską podróż po meandrach głębi kobiecej psychiki, i wytłumaczy Ci w niezwykle lekki i konkretny sposób:
    – Niezwykle częsty fenomen, utraty przez Twoją kobietę ochoty na seks po ślubie, czemu tak się dzieje?
    – dlaczego kobiety kochają drani, a spokojny i porządny facet staje się wcześniej czy później obiektem drwin, pogardy i nienawiści?
    – jak w praktyce wygląda podrywanie, i czemu nie zawsze warto używać tej wiedzy?
    – dlaczego bez wiedzy o podświadomości i o tym jak ona działa, rozsypie Ci się nie tylko każdy związek, ale i wszystko co ważne w życiu?
    – w jaki sposób kobieta realizuje swoje plany wobec Ciebie, nie zawsze dla Ciebie korzystne, i jak nie skończyć przez swoją naiwność pod mostem?
    – Jak to możliwe że tyle osiągnąłeś, a nadal czegoś Ci w życiu brakuje?

    Książka ta sprawi, że spojrzysz z zupełnie innego punktu widzenia na kobiety, oraz na swoje życie. Wiele przykrych rzeczy które w życiu Cię spotkały, a których nie rozumiałeś, stanie się nagle jasne jak słońce. Jeśli bierzesz do ręki moją książkę, i zastanawiasz się czy warto poświęcić jej swój czas, otwórz ją chociażby na pierwszym felietonie, „Gdy Twoja małżonka odtrąca Cię w alkowie”, poświęć minutę na lekturę, i sam oceń ile możesz zyskać mając taką wiedzę, i jaką miażdzącą przewagę zyskujesz dzięki temu nad tymi, którzy nie rozumieją kilku w zasadzie prostych rzeczy o kobietach. Tak prostych, że nikt się nad nimi nie zastanawia…

    Zdecydowana większość z kilkunastu tysięcy kobiet, które znają niektóre felietony z sieci, jednoznacznie uznała że są szowinistyczne i seksistowskie, a autor był obrzucany stekiem wyzwisk i obelg przez rozsierdzone i rozszalałe Panie. Czy może istnieć lepsza, i bardziej skuteczna recenzja dla książki o kobietach dla faceta?

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Jak masz siano to jaki problem? Zro. Jej cycki stary takie jak ci się podobają żebyś mógł sie na nie przyjemnie spuszczać, ale jebnij dziwce tatuaż na dupie ze swoim imieniem, żeby inny frajer sie kiedys wkurwial jak będzie ja rznal od tylu i macal po twoich cyckach, bo cie zostawi ona tak czy tak, ale pare lat minie wiec warto zainwestować w cycki pisałem to ja Gienek

    1

    0
    Odpowiedz
  16. musisz Jasiu poczekać az urośnie ci kobita, na razie skończcie przedszkole, idzcie do szkoły a cycki sie pojawia koło 14 roku życia

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Tak ta ksiazka Marka Kotonskiego („Co z tymi Kobietami?”)jest bardzo dobra.
    To będzie prawdziwy hit. Jeden z największych polskich blogerów przeniósł swoje
    myśli na papier. Przyjdzie taki czas, że nietaktem będzie nie-posiadanie tej
    książki na półce w domu. To powiedziałem ja, jarzą… tzn. TooN

    0

    0
    Odpowiedz
  18. rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @11.Kocham Cię i wiem,że to nie ma sensu.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Małe cycki są sportowe i zajebiste… Miałem kiedyś Koleżankę z mega cycami, szybko się męczyła i było chujowo. Małe cycki są zajebiste szczególnie podczas karmienia… Przy lekkim nacisku tryskają na metr… Ale gimbaza nie Kumara…

    0

    1
    Odpowiedz
  21. Też taką kiedyś miałem i oszukiwałem się, że jest dobrze bo się kochamy itp. ale w końcu ją zostawiłem bo ciągle o dużych cyckach marzyłem. Teraz mam kobietę z dużymi piersiami i jest bosko. Dla mnie najważniejsze to zgrabne nogi i duże cycki no i najlepiej dlugie włosy. Twarzy kobieta może dla mnie nie mieć wcale oprócz ust oczywiście bo dobry lodzik to podstawa każdego udanego związku.

    0

    1
    Odpowiedz
  22. @11 i 12 autorze tych wpisów lecz się na oddziale zamkniętym. Dla autora wpisu super jesteś. Każdy zdrowy facet wiek obojętny patrzy na biust, na tyłeczek, na usta, na nogi… tego swojego ideału kobiety. Niestety na samym końcu na charakter itp.

    0

    1
    Odpowiedz
  23. hwdp, debilu

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Cycki to nie wszystko panie. Eh wy młode chujowicze to gówno kurwa wiecie. Jak nie ma popierdolone pod czaszką ta lala to już do ślubu sie nadaje. Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz