Astra, nie umieraj!

Dziś podczas podróży po polskich fantastycznych drogach, na jednej z bardziej skrajnych nierówności poszło mi zawieszenie w moim staruszku… konkretnie mocowanie amortyzatora z tyłu. Musiałem 20km jechać do mechanika z prędkością 30km/h i kontrolowaniem bujania się auta poprzez odpowiednie manipulowanie pedałem gazu. Gdy dobrnąłem wreszcie do celu mechanik wziął kombiaka na podnośnik, od razu było widać co się stało. Pan Mietek rzucił okiem na astrę od dołu i rzekł znamienne „trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. To auto już się „kończy”. Te słowa brzmiały jak wyrok dla mojego, wysłużonego co prawda, ale wciąż dobrego auta. I wiąże się z nim tyle pięknych wspomnień… ech, żal panowie. Przecież to dobra fura była… 😐

28
48

Komentarze do "Astra, nie umieraj!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ale Beton!!!hahahah!ŻAL!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Kto przepuszcza takie komentarze jak pierwszy do tego posta?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Kolego drugiego komentarza : każdy normalny przepuszcza bo tylko pojeby potrafią pisać coś takiego jak autor 1 komentarza.Do autora tekstu : może warto teraz zmienić Astrę na nowszy model chociażby na wielkie związanie emocjonalne i po to by zawsze wracać do niej wspomnieniami jak będzie się do niej wsiadać, czy warto ? odpowie sobie sam autor.

    0

    0
    Odpowiedz