Brush Roller na NESa

Witajcie, zastanawia mnie czym jest ta śmieszna, fioletowa postać z menu gry pt. Brush Roller na NESa. Bez obrazy, ale jedna z hipotez jest taka, że to Byczywąs, prezes ŁWF po spożyciu denaturatu.

Piszcie w komentarzach co to może być 😀

2
7
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Brush Roller na NESa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Mój kutas przed detonacją

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Łooo…, patałachu…, toś teraz podpadł… Pan twój, Mesio, nawet nie chce myśleć (bo po co mu takie koszmary; wystarczającym koszmarem jest patrzenie na byczywąsowe oblicze, na które Pan twój patrzeć musi…), co JE Wieczny Prezes Byczywąs z tobą zrobi, gdy cię wierne „Teletubisie” dowloką przed Jego oblicze… /Mesio PS. W każdym razie na „dzień dobry” zapoznanie się z kolekcją ORMO-wskich pałek Byczywąsa masz jak w banku. Też pewnie będziesz bliżej niezidentyfikowaną fioletową postacią po tym doświadczeniu… Ale Pan twój ma nadzieję, że to przeżyjesz, po czym dojdziesz do siebie na kolejne atrakcje…

    2

    1
    Odpowiedz

ateizm

Tacy z was intelektualiści to powiedz mi jeden z drugim jak z niczego mogł wybuchnąć przypadkiem wszechświat i poskładał się przypadkiem w planety, ludzi, gwiazdy, prawa fizyki i pierdyliard innych rzeczy które są logiczne. Policz mi ateistyczny mądralo jakie jest prawdopodobieństwo powstania samych warunków do życia jakie znamy… Pomogę ci – takie samo jak byś wypierdolil petardę która poskladala się w mercedesa s600 V8-TT 4.0 m176 4matic. Pozdrawiam

16
10
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "ateizm"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja jestem ateistą, wierzę w tzw. wielki wybuch to jednak uważam, że Wszechświat nie wybuchł z niczego. Poszukaj w Google o tzw. cyklicznym Wszechświecie.

    3

    2
    Odpowiedz
  3. Na wysypisku śmieci, przez „mialiardy lat” nie powstanie sam z siebie samolot pasażerski z paliwem, pilotami i załogą gotowy do startu.
    Dobrze że są jeszcze myślący ludzie na tej planecie.

    2

    3
    Odpowiedz
    1. „Na wysypisku śmieci, przez „mialiardy lat” nie powstanie sam z siebie samolot pasażerski z paliwem, pilotami i załogą gotowy do startu.
      Dobrze że są jeszcze myślący ludzie na tej planecie.”

      Tylko ty jesteś „myślący inaczej” – taki sam matoł jak autor powyższej chujni.

      Literuj uważnie i do skutku…

      „Samolot z paliwem i załogą” nie powstanie „sam z siebie”, bo NIE JEST naturalnym dla świata/wszechświata wytworem. To stworzył już człowiek. Dlatego o ile inteligentny gatunek może gdzieś we wszechświecie – drogą ewolucji – powstać, bo powstaje według „reguł gry Natury”, o tyle samolot – twór sztuczny z punktu widzenia Natury – na tym wysypisku nie powstanie.

      14

      2
      Odpowiedz
  4. Wszechświat nie ma początku ani końca. Są to nieskończone cykle rozszerzania i kurczenia się Wszechświata i akurat w tym cyklu zaszły takie a nie inne prawa fizyki umożliwiające powstanie życia. Istnienie Boga jest bez sensu.

    6

    3
    Odpowiedz
  5. Jeszcze te planety, gwiazdy czy coś, jakoś się obronią przy pomocy grawitacji. Poprzyciągało, posklejało w kule itp. Ale życie? Jak ktoś kiedyś podał – to tak jakby wrzucić do skrzynki kilka rozłożonych na części zegarków, potrząsać tą skrzynią i liczyć, że prędzej czy później, któryś się od tego potrząsania złoży z powrotem. Nierealne. A najbardziej nawet skomplikowany mechaniczny zegarek jest niczym w porówaniu z najprymitywniejszą nawet formą życia.

    1

    2
    Odpowiedz
    1. Z tymi częściami zegarów to złe porównanie. Dlatego błędny wniosek wyciągasz. Części (dowolne) maszyn są sztucznym wytworem ludzkim. Nigdy by nie wystąpiły naturalnie w środowisku. Natomiast elementy stanowiące budulec życia organicznego w środowisku występują i mają możliwości łączenia się ze sobą w określone formy. I to jest różnica między jednym (częściami maszyn) a drugim (życiem biologicznym).

      Zresztą zauważ, że człowiek, tak samo jak organizmy wielokomórkowe, nie pojawił się na Ziemi od razu. Najpierw pojawiły się najprostsze możliwe organizmy protokomórkowe. To ewolucja dopiero pozwoliła na to, by po miliardach lat coś większego z tego było. Ergo? Nie przyszła jakaś bozia która ulepiła człowieka, tylko była materia organiczna, potem protokomórki, potem prokarioty, potem jednokomórkowe eukarioty, potem wielokomórkowe eukarioty o coraz większym stopniu skomplikowania. Naturalny proces w sprzyjających okolicznościach i tyle.

      3

      2
      Odpowiedz
  6. Ty po romperku tak incelu?

    3

    3
    Odpowiedz
  7. Drogi Panie !
    Sam zajmowałem się tym problemem dawno temu , gdy lat miałem 12 . Wtedy najbardziej podpasowała mi koncepcja wiecznego powrotu i tego się trzymam. Takie piekło życia , jest Pan zarazem żywy i martwy , jest nieskończenie wiele tych „razów” , Pan i ja wracamy z otchłani i tak w kółko. Ale ja filozofem nie jestem.
    Przez kilka miesięcy życia w lesie nauczyłem się strzelać celnie z procy – kulami stalowymi. Wyobraź Pan sobie , że siedzę ostatnio na drzewie, a tam trzech facetów ze strzelbami i psem kręci się koło mojej dziury . Jako, że jestem biegły w strzelaniu , a byłem pewny, że to agenci Mossadu, to każdemu w łeb strzeliłem , oprócz psa . Potem zszedłem z drzewa i ich obszukałem. To byli myśliwi…
    Musiałem wykopać kolejną dziurę , zastanawiałem się co zrobić z psem , ale po krótkim namyśle go zjadłem .
    Doktorant Sławek

    1

    4
    Odpowiedz
  8. „Tacy z was intelektualiści to powiedz mi jeden z drugim jak z niczego mogł wybuchnąć przypadkiem wszechświat i poskładał się przypadkiem w planety, ludzi, gwiazdy, prawa fizyki i pierdyliard innych rzeczy które są logiczne. ”

    A powiedz mi, frajerze, który się od dziecka nałykał bredni pajaców w czarnych kiecach, którzy pierdolą je z ambony, bo z tego żyją bez wysiłku jak pączki w maśle i do tego jeszcze są niemal całkowicie bezkarni, pomimo najgorszych czasem zbrodni, jakie mają na koncie (a cała ta pierdolona instytucja jest bardziej zbrodnicza niż nazizm faszyzm i cała reszta zbrodniarzy razem do kupy wzięta – zbrodnie popełniają non stop od 2000 lat), dlaczego bez tej twojej urojonej bozi nie mógł powstać wszechświat? Tylko bez żadnego pierdolenia kościelnych/religijnych bredni, a konkret: kto gdzieś zabronił powstania wszechświata bez maczania palców w tym przez twoją bozię? No? Konkret. Dajesz…

    A jak mógł powstać wszechświat, planety, ludzie, gwiazdy, prawa fizyki i pierdyliard innych rzeczy? Normalnie – odsyłam do książek z takich przedmiotów jak chemia, fizyka, astronomia, biologia itp. Tam jest wszystko jak na tacy.

    I nie jest tak, że to wszystko do kupy poskładało się „przypadkiem”. Wszechświat miał w praktyce nieograniczony czas na to, by wszystkie rzeczy w nim istniejące mogły zaistnieć. Po prostu… Jeśli nic nie wychodziło z połączenia atomów X, Y, Z, które gdzieś tam losowo się ze sobą zetknęły, zgodnie z prawami fizyki i chemii, to powstało coś w końcu, za n-tym razem, z połączenia innych atomów. A gdy poszczególne rzeczy powstały, zaczęły wpływać na otaczające je środowisko, wskutek czego, znów metodą „prób i błędów”, powstawały kolejne rzeczy. To się nazywa (szeroko rozumiana, bo nie tylko biologiczna) EWOLUCJA, chłopcze.

    A sam wszechświat jak powstał? Tak samo. Zadziałały po prostu siły fizyczne i chemiczne, które do powstania wszechświata doprowadziły. Tu nie ma żadnego bóstwa, które sobie pstryknęło palcami, albo lepiło z błota, czy innego gówna, pacynki, które nazwało ludźmi. Tylko po prostu materia podlega prawom fizyki i chemii, więc kompletnie bezmyślnie (bo przecież atom czy jakaś cząstka elementarna nie myśli) w myśl tych praw reagowała w zetknięciu z inną materią co miało skutki uboczne. Na dokładnie tej samej zasadzie, jak reakcja chemiczna, jaką ci belfer w szkole na tablicy pisał, miała skutek uboczny w postaci powstania innych, niż wyjściowe i reagujące ze sobą w obecności katalizatora, pierwiastków.

    „Policz mi ateistyczny mądralo jakie jest prawdopodobieństwo powstania samych warunków do życia jakie znamy… ”

    Tylko, że to głąbie, nie ma znaczenia jakie jest prawdopodobieństwo… 😛

    Uzmysłów to sobie w ten sposób. Jest jedna na ileś milionów (bodaj coś koło 13 mln, ale nie pamiętam dokładnie, a nie chce mi się sprawdzać) szansa na to, że z 49 liczb wylosowane zostanie 6, które skreśliłeś, tak?

    I teraz tak… Jeśli nie trafisz tej „6” w totolotka, do końca życia będziesz biedakiem zapierdalającym u Pana twojego, Mesia, na taśmie. Skutkiem tego całe życie będziesz w robolskim baraku trzepał się do rozkładówki, a w najlepszym wypadku trafisz na jakąś tępą, grubą lochę, po wejściu na którą zrobisz bachora, który z braku kasy nie skończy porządnej szkoły i skutkiem tego w najlepszym wypadku będzie wegetował jak ty, w najgorszym się stoczy na kompletne dno. A skutkiem dowolnego z tych scenariuszy następne pokolenie będzie miało to samo gówniane życie, i następne i następne…

    Ale… jeśli, patałachu, trafisz tę „szóstkę” w totolotka, to… Już inna bajka, nie? 🙂 Wszystko się zmieni i nie zaistnieje wyżej przedstawiony scenariusz (no chyba, że będziesz głupi i forsę przepuścisz).

    A teraz sobie wyobraź, że wszystkie atomy we wszechświecie to takie kulki losowane w totolotku, tylko, że wszechświat ma być może nawet i setki miliardów lat czasu na to, by sobie losować, losować i losować, aż w końcu kiedyś trafi tę „szóstkę” czytaj: aż w końcu z danej kupki pochodzącej z tych wszystkich atomów coś sensownego wyjdzie (gwiazda, planeta, bakteria etc.). Łapiesz dryf?

    Dlatego nie potrzeba do tego żadnej bozi. „Samo” się dzieje. Atomy i cząstki elementarne z racji swej budowy mają pewne właściwości, te właściwości pozwalają im się w specyficznych warunkach łączyć w większe struktury np. w atomy gazu takiego jak wodór. Te nowo utworzone atomy wodoru z kolei mają już własny zestaw właściwości, co znów powoduje, że oddziałują na siebie. Powstaje skutkiem tego gwiazda. I co się dzieje? Nagromadzenie atomów wodoru na niewielkim (stosunkowo) obszarze powoduje zapierdolisty wzrost ciśnienia i temperatury i następuje reakcja chemiczna w skutek, której wodór się zapala. Gwiazda zaczyna świecić. I co się dalej dzieje? Po pierwsze, reakcja chemiczna spalania wodoru emituje ciepło, które zostaje wypromieniowane na zewnątrz (a z którego potem np. my korzystamy; bez tego byśmy nie powstali, lub życie na tym padole wyglądałoby zupełnie inaczej). Po drugie, powstaje nowy pierwiastek z jego własnymi unikalnymi cechami – hel: siły „fizyko-chemiczne” powodują po prostu rozpad i nowe połączenie cząstek elementarnych w miejsce tych, które wcześniej istniały, gdy te cząstki tworzyły atom wodoru. Po trzecie, wielkość gwiazdy powoduje, że ma ona własna grawitację, którą przyciąga atomy z okolicy. Zagęszczenie tych atomów w jednym miejscu powoduje znów zjawiska fizyczne i reakcje chemiczne i powstaje planeta, która czym większa, tym więcej materii zasysa jako swój budulec, a jednocześnie takie „stężenie” atomów wywołuje kolejne nowe reakcje chemiczne w różnych i zmieniających się warunkach fizycznych (ciśnienie, temperatura itd.). I tak to się toczy. Prędzej czy później wszechświatowi po prostu udaje się „wylosować” odpowiednie kulki, które się poskładają ze sobą, a jedno dobre posunięcie pociąga za sobą drugie, po czym to drugie powoduje kolejne… Do tego ten proces przyspiesza i na dokładkę się komplikuje w ten twój „pierdyliard innych rzeczy, które są logiczne”, a które wynikają z tego stykania się ze sobą i oddziaływania na siebie, w miarę kolejnych efektów tych pierwszych reakcji chemicznych – powstają nowe ciała niebieskie, nowe pierwiastki, nowe bakterie, nowe gatunki, od czasu do czasu coś z tego się rozlatuje, ale rozsypana materia pod wpływem praw fizyki łączy się znów tyle, że w coś nieco innego w szczegółach.

    I tak to się toczy… Wszechświat ma czas. Może próbować (w sensie: póki istnieje te procesy mogą się niezależnie od nikogo mającego świadomość toczyć) łączyć to wszystko i rozwalać to, co już połączone, do woli. Ty też jak wyślesz ileś milionów kuponów totolotka, to tę szóstkę w końcu z matematyczną dokładnością trafisz. Tylko ty nie masz na tyle czasu i kasy (Dlatego sądzisz według siebie i uważasz, że skoro ty możesz sobie pozwolić na wysłanie tylko jednego kuponu, to wszechświat na zbudowanie tego wszystkiego też ma tylko jedną szansę. A tak nie jest.), ale zasada jest taka sama. /Mesio PS. Co religia (dowolna) z was, barany, robi… Opium dla mas…

    PS2. Tak przy okazji… Tego faceta (nieodżałowany Harlan Ellison 🙁 z Jego niewyparzoną gębą… ;)) posłuchajcie, bo mądrze mówi:
    https://www.youtube.com/watch?v=le-vDxmIKOI
    Książki też fajne pisał.

    PS3. Tak w temacie bozi i powstawania różnych rzeczy (niektórych niepotrzebnie – i aż się prosi by tą zarazę usunąć z powierzchni Ziemi – bo świat byłby dużo lepszym miejscem bez kacapstwa, szwabstwa, i Chińczyków):

    Jak powstały niemcy?
    Otóż siedział sobie Bóg nad rzeką Odrą, mocząc nogi w płynącej wodzie, i z gliny lepił piękny kraj – Polskę. A to, co mu nie wyszło, wyrzucał za siebie. 😉

    3

    6
    Odpowiedz
    1. Masz Mesia znowu rację 🙂 co do powstania wszechświata rzecz jasna 🙂 Bogdan , Trener – pochodził z bardzo biednej i doświadczonej życiem rodziny . Dlatego w wieku 9 lat zbudował sobie lunetę . Potem skrzętnie odkładał pieniądze aż w wieku 13 lat kupił sobie teleskop Newtona . W liceum był zawsze delegowany na olimpiady z fizyki . Zgadnij jaki kierunek skończył fizykę z astronomią na Uniwersytecie Jagiellońskim.
      Oczywiście Trener w „zawodzie ” nie pracuje , bo zbyt małe z tego pieniądze były .
      Bogdan , Trener

      0

      0
      Odpowiedz
      1. „Masz Mesia znowu rację ”

        Boguśka…, Ja mam ZAWSZE rację. 🙂

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Ziomuś, jesteś taki wyjątk0wy! Z perspektywy widzialnego wszechświata
      (jakieś 2 000 000 000 000 galaktyk) jesteś kurwa czymś w rodzaju bakterii przylepionej do ziarenka piasku na Saharze, ale nie, wszechświat powstał dla ciebie i wydałeś już wyrok, masz opinie, to znaczy że wiesz. Tak jak prymitywne formy życia nie kumają (np. rybki w akwarium) co się dzieje dookoła nich, tak nikt z ludzi nie ma pojęcia o niczym. Naukowcy dostają pierdolca badając świadomość i mechanikę kwantową a ateiści czują się tak pewnie w swojej bańce, która może pierdolnąć najpóźniej w chwili śmierci. Pokory trochę, arogancie.

      1

      1
      Odpowiedz
      1. „Pokory trochę, arogancie.”

        Konkret, konkret dawaj, patałachu, a nie jakieś głodne kawałki, inaczej nie mamy o czym rozmawiać.

        A to, że nauka nie odkryła jeszcze wszystkiego w kwestii np. wszechświata i mechanizmów jego działania, niczego nie zmienia. One i tak istnieją i nauka kiedyś do nich dotrze, na dokładnie takiej samej zasadzie, jak odkryła, że kapłani w Egipcie kit wciskali swoim „owieczkom” strasząc ich np. zaćmieniami słońca, jak teraz klechy z ambon pierdolą o „pokorze” itp.

        Klechy kiedyś pierdoliły o płaskiej Ziemi i piekle z diabłami w jej wnętrzu – i też musiały to odszczekać, gdy nauka podała na tacy dowody na to, jak jest naprawdę. Dlatego morda w kubeł i „pokory trochę”, nawiedzony religijnie patałachu, bo jak do tej pory brednie twojego kościółka (i innych religii też) raz za razem były obalane i jeszcze nigdy się nie sprawdziły.

        0

        0
        Odpowiedz
    3. „Zadziałały siły fizyczne i chemiczne” i tu można zakończyć twój felieton. Kto najpierw ustalił zasady fizyki i stworzył wszystkie pierwiastki chemiczne. Oczywiście to przypadek że są tysiące rodzajów roślin , wirusów , bakterii , zwierząt , owadów , gadów , płazów , ryb itd itd. Wszystkim rządzi przypadek a lawina zwana „ewolucją” sama zaczęła i sama wykreowała to wszystko co mamy na ziemii. To już nawet ludzie ze świata nauki nie mają twierdzącej tezy jak to się wszystko zaczęło. Tu nie chodzi o żadne religie tylko czysto naukowe podejście.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. „„Zadziałały siły fizyczne i chemiczne” i tu można zakończyć twój felieton. Kto najpierw ustalił zasady fizyki i stworzył wszystkie pierwiastki chemiczne.”

        Ale tego NIKT nie musiał „ustalać”. Tak po prostu jest, bo takie właściwości ma materia w danym otoczeniu. Nie stoi za tym jakaś „myśl”, że to tak ma działać.

        „Oczywiście to przypadek że są tysiące rodzajów roślin , wirusów , bakterii , zwierząt , owadów , gadów , płazów , ryb itd itd.”

        Po części to jest przypadek. Przypadek typu: pierdolnie kometa, przez co zmieni się np. temperatura i atmosfera na planecie i większość gatunków wyzdycha. Po części zaś jest to efekt mechanizmów rządzących tzw. naturą (co właśnie odkrył Darwin na Galapagos) – to znaczy każdy gatunek musi „wpasować się” w zastane środowisko inaczej wyginie, a to z kolei prowadzi do zróżnicowania flory i fauny. One przecież nie powstały w ten sposób, że siedziała bozia na dupie pod piecem i lepiła wszystko naraz.

        „To już nawet ludzie ze świata nauki nie mają twierdzącej tezy jak to się wszystko zaczęło”

        No nie całkiem tak, a prawie czyni różnicę…

        Nauka wysuwa hipotezy i potem je weryfikuje. Czyli dopiero weryfikacja – czyli znaleziony konkretny dowód, że np. gdzieś na świecie ewolucja nie miała/nie ma miejsca – może obalić teorię Darwina. A czegoś takiego po dziś dzień nigdzie nie stwierdzono, za to teoria ta n-ty raz jest potwierdzona kolejnym zbadanym przypadkiem, więc w nauce ona nadal obowiązuje.

        Natomiast naukowcy nadal czynią badania, jakby nie mieli dość dowodów na tę teorię, bo na tym właśnie polega nauka. I to, że oni robią kolejne badania czy eksperymenty dotyczące np. teorii ewolucji, nie oznacza, że oni z góry zakładają, że ta teoria jest nieprawdziwa, czy że w nią „nie wierzą”.

        I to samo dotyczy wszystkich innych dziedzin nauki i przedmiotów badań. Także tych dotyczących początków wszechświata.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. „Ale tego NIKT nie musiał „ustalać”. Tak po prostu jest, bo takie właściwości ma materia w danym otoczeniu. Nie stoi za tym jakaś „myśl”, że to tak ma działać.”

          Rozumiem najpierw materia powstała na zasadzie , bo tak po prostu jest. Z zasad fizyki znamy akcje i reakcje więc jaka siła najpierw utworzyła pierwsza komórkę , atom ? Co było na samym początku ? Takie pisanie że tak po prostu to działa jest conajmniej śmieszne. Chodzi o sam początek wszystkiemu co dało życie jakiejkolwiek komórce itd. Poniżej wklejam dwa cytaty ważnych osób z dziedziny nauki , jest ich oczywiście o wiele więcej więc warto poszukać.

          Werner Arber

          genetyk i mikrobiolog: nagroda Nobla w dziedzinie medycyny

          „Chociaż jestem biologiem, muszę przyznać, iż nie rozumiem w jaki sposób powstało życie… Uważam, iż życie zaczyna się dopiero na poziomie funkcjonalnej komórki. Najbardziej prymitywna komórka może wymagać przynajmniej kilkuset różnych specyficznych makromolekul biologicznych. W jaki sposób takie już dosyć złożone struktury mogły się połączyć pozostaje dla mnie tajemnicą. Możliwość istnienia Stwórcy, Boga, stanowi dla mnie satysfakcjonujące rozwiązanie tego problemu.”

          Dennis Gabor

          fizyk: nagroda Nobla w dziedzinie fizyki

          „Po prostu nie potrafię uwierzyć, że wszystko rozwinęło się poprzez przypadkowe mutacje…”

          0

          0
          Odpowiedz
          1. „Rozumiem najpierw materia powstała na zasadzie , bo tak po prostu jest.”

            Bardzo dobrze, patałachu… Zrobimy jeszcze z ciebie, no…, może nie noblistę, ale profesora… 🙂

            Widzisz. Rzecz jest w tym, że wszechświat prawdopodobnie nie jest jedyną istniejącą rzeczą, choć na dzień dzisiejszy nie mamy na to naukowych twardych dowodów. Musi mieć coś w swoim otoczeniu. I to stamtąd może pochodzić „impuls”, który spowodował jego istnienie. To nie oznacza istnienia jakiegoś stwórcy, tylko po prostu kolejne naturalne – choć ludzkiej nauce jeszcze nieznane (no bo daj spokój… – ledwo „przed chwilą” nie tylko nie znaliśmy silnika parowego, ale dopiero co wypełzliśmy z jaskini…) – procesy fizyczne i chemiczne i/lub nieodkryte jeszcze miejsca istniejące poza znanym już wszechświatem.

            Oglądałeś kiedyś może „Star Trek: The Motion Picture”? Fabuła mówi o supermaszynie, która uzyskała świadomość i latała po kosmosie, szukając swego stwórcy. Świetne jest zakończenie tego filmu. Maszynie nie podoba się uzyskana w końcu odpowiedź (tak jak tobie się nie podoba to, co piszę), więc odmawia przyjęcia jej do wiadomości (tak samo, jak ty to robisz). I leci tam taki tekst:


            – Co może istnieć oprócz wszechświata?
            – Inne wymiary, wyższe poziomy istnienia…
            – …Których istnienia nie da się udowodnić, dlatego V’Ger nie jest w stanie w nie uwierzyć.”

            I ty masz tak samo, co ta maszyna z filmu. Uważasz, że skoro od czegoś musiało się zacząć, to musi istnieć ktoś, kto świadomie rozpoczął proces. Tymczasem nie…, nie musi. Wystarczy, że sam materiał, od którego się zaczęło, w naturalnym dla siebie procesie, rozpoczął reakcję, której skutkiem było np. powstanie wszechświata.

            A nawet jeśli by był ktoś, kto ten proces rozpoczął, to nie jest to jakaś (dowolna) bozia, bo jest to w swych mechanizmach podobny proces do np. zainicjowania przez człowieka reakcji łańcuchowej skutkującej nuklearną eksplozją (I co? Człowiek jest jakimś bogiem, bo stworzył bombę atomową? Oczywiste jest, że nim nie jest, prawda?).

            „Takie pisanie że tak po prostu to działa jest conajmniej śmieszne.”

            Tak? 🙂 A weźmy taki np. ogień… Żeby zaistniał, muszą zostać spełnione pewne warunki fizyko-chemiczne. Nie ingerencja kogoś, kto by ten ogień zainicjował czy stworzył, a same, niemające żadnej świadomości ani celowości, warunki fizyko-chemiczne, tak? No więc czy nieprawdą jest powiedzenie, że „tak to działa”, że jak np. pieprznie piorun w drzewo, albo jak sucha na wiór trawa się nagrzeje do odpowiednio wysokiej temperatury, to wybuchnie pożar? A przecież nikt palcem kiwnąć nie musiał… I co mi powiesz na widok tego ognia? Że cud?

            To z czym masz problem? 🙂

            „Werner Arber

            genetyk i mikrobiolog: nagroda Nobla w dziedzinie medycyny

            „Chociaż jestem biologiem, muszę przyznać, iż nie rozumiem w jaki sposób powstało życie… (…) Możliwość istnienia Stwórcy, Boga, stanowi dla mnie satysfakcjonujące rozwiązanie tego problemu.””

            Tylko widzisz… To jedynie świadczy o tym, że, wbrew pozorom, z tego faceta jest dupa nie naukowiec…

            Dlaczego?

            Z prostego powodu. Gość zaprzecza swą postawa wszystkiemu, czym jest nauka i czym powinien być naukowiec.

            Nauka i naukowiec z prawdziwego zdarzenia przyznaje, że czegoś nie wie, ale nie osiada na dupie, jak ten cały Arber, zadowalając się byle wygodnym wytłumaczonkiem, tylko szuka PRAWDZIWEGO rozwiązania problemu i PRAWDZIWEJ odpowiedzi (jaka by ona nie była, byle miała twarde dowody na swe istnienie).

            No bo wyobraź sobie, że, powiedzmy kilkaset albo kilka tysięcy lat temu, jakiś ówczesny naukowiec wyszedł z założenia, że on pierdoli szukanie odpowiedzi na dowolny ówczesny problem naukowy, bo zadowala go w zupełności, że dowolne urojone przez niego „mzimu” odpowiada za to, że coś, co stanowi ten naukowy problem, ma miejsce… Jak by wyglądał rozwój naszej cywilizacji? Do dziś moglibyśmy z takim podejściem siedzieć w jaskiniach i zdychać na byle przeziębienie. Ogarniasz? Nawet o tej swojej – katolickiej jak przypuszczam – bozi, w którą tak ślepo wierzysz, byś wtedy nie słyszał, bo po dziś dzień byś składał ofiary jakiemuś „mzimu”, jak twoi przodkowie x tysięcy lat temu, bo zamiast dojść do tego, co powoduje np. pożary, trzęsienia ziemi, zaćmienie słońca, albo choćby dzień i noc, wierzyłbyś, razem z tym pajacem Arberem i jemu podobnymi „naukowcami”, w brednie, że odpowiada za to „mzimu”, i tylko, kurwa, dlatego byś w to wierzył, że tak ci jest wygodniej, bo wtedy „sprawa załatwiona” i nie potrzeba już kompletnie żadnego wysiłku ponosić, by dojść do prawdziwego rozwiązania zagadki i do sedna sprawy.

            Rozumiesz już, dlaczego z Arbera jest gówno nie naukowiec?

            „Dennis Gabor

            fizyk: nagroda Nobla w dziedzinie fizyki

            „Po prostu nie potrafię uwierzyć, że wszystko rozwinęło się poprzez przypadkowe mutacje…””

            A to jest już tylko problem Gabora, że nie potrafi w to uwierzyć. Jako naukowiec jednak, MA OBOWIĄZEK przyjmować do wiadomości fakty, że tak jest. A nie ignorować to, wykonując zawód naukowca, bo mu się z jego światopoglądem nie zgadza, czy wykorzystywać pozycję naukowca do pierdolenia bzdetów o urojonych przez siebie „bóstwach”. A jeśli nie potrafi, to cóż… Nie ma obowiązku bycia naukowcem.

            0

            0
            Odpowiedz
          2. I tak się kończy dyskusja z gościem który wpada we wścieklizne i słowotok jak mu się przytoczy podstawowe prawa fizyki. Nigdzie tu nie napisałem o katolizyźmie ani „bozi” jak to nazywasz. To że ty z góry zakładasz co inni myślą i uważają to już twój problem , na podstawie własnych urojeń wyrzucasz oskarżenia totalnie z dupy. Rozumiem że żaden noblista nie jest w stanie doścignąć takiego „no name” z chujni.pl hehe. Widzę że masz totalny problem z przyswojeniem jakichkolwiek informacji które burzą twoj urojony światopogląd. Znajdź jakąś najbliższą klinikę może ogarną ci dobre leczenie psychiatryczne. Słownik w rękę i naucz się odpowiadać merytorycznie oraz sensownie na zadane pytanie ale podejrzewam że przez swoje psychozy bądź urojenia niestety nie będzie ci dane nic dobrego napisać. Żegnam prymitywie , może kiedyś podstawówkę skończysz zaocznie jak cię wypuszcza z zakładu.

            0

            0
            Odpowiedz
          3. „I tak się kończy dyskusja z gościem który wpada we wścieklizne i słowotok ”

            W jaką „wściekliznę i słowotok”??? Odpowiedziałem ci możliwe wyczerpująco na twój komentarz. Na tym polega dyskusja. Więc o co chodzi?

            Swoje urojenia zostaw, chłopcze, na kozetkę u psychiatry… A jak nie masz argumentów, to po prostu spierdalaj, zamiast się pogrążać.

            „jak mu się przytoczy podstawowe prawa fizyki.”

            A jakie konkretnie prawo fizyczne w poprzednim komentarzu przytoczyłeś? No wymień choć jedno? I wymień też choć jedno prawo fizyczne, któremu zaprzeczyłem, skoro mi to zarzucasz.

            „Nigdzie tu nie napisałem o katolizyźmie ani „bozi” jak to nazywasz. To że ty z góry zakładasz co inni myślą”

            Tak? To o czym jest ta cała dyskusja tutaj, jak nie o tym, że twierdzisz (na dodatek dorzucając do tego rzekomo mające coś udowadniać – a gówno udowadniają, bo są jedynie osobistymi opiniami ludzi, którzy z takimi poglądami, które najwyraźniej uważają za nadrzędne nad etyką naukowca, ewidentnie nie powinni zostać naukowcami – wypowiedzi naukowców pierdzielących coś o tym, że im wystarcza do szczęścia wyjście z założenia, że to wszystko jakaś bozia stworzyła i w związku z tym nie zamierzają szukać prawdy na temat powstania wszechświata), że się mylę, mówiąc, że żadne bóstwo nie stworzyło wszechświata i całej reszty tego, co ten wszechświat zawiera? Skoro jesteś przeciwny mojemu zdaniu w tym temacie, to znaczy, że ewidentnie twierdzisz, że to robota jakiejś bozi/mzimu/jak tam chcesz te swoje urojenia nazwać… Zresztą sama chujnia, od której ta dyskusja wyszła, jest przecież właśnie o tym, że ten, który ją napisał, uważa, że ateizm nie ma racji, co oznacza, że wg niego, umownie to nazywając,”bozia” istnieje.

            „Rozumiem że żaden noblista nie jest w stanie doścignąć takiego „no name” z chujni.pl hehe.”

            To źle rozumiesz. Natomiast trzymajmy się faktów. Facet, którego cytowałeś, ewidentnie przedkłada swoje własne wierzenia (pomijam już to, że wyssane z palca, bo nie ma na to żadnego dowodu i jakoś mu to – naukowcowi podobno! – nie przeszkadza podawać swoich wierzeń jako pewnik) nad naukę, co go dyskwalifikuje i tyle. A to, czy gdzieś tam coś odkrył czy nie, nie ma tu żadnego znaczenia. Może odkrył, może ukradł, może miał polityczne chody i plecy na uczelniach i one mu załatwiły nagrodę, może faktycznie póki postępował zgodnie z regułami swojej dziedziny, to miał jakieś sukcesy zawodowe… Ale tak czy inaczej, trzeba oddzielić to, że gość wykonywał dowolny zawód, od tego, co pierdoli, a co wskazuje ewidentnie na to, że jest nawiedzony i tym samym podważa jego autorytet jako naukowca, a właściwie powoduje, że on przez swoje podejście nie zasługuje na miano naukowca i nagroda (zwłaszcza tak mocno upolityczniona jak „Nobel” ) nie ma tu nic do powiedzenia, nie jest żadnym argumentem.

            Po chuj strzelasz więc do posłańca? Czy ja mu kazałem mieć poglądy fanatyka religijnego? Ja to tylko palcem pokazałem…

            Wielu jest zresztą noblistów, którym np. odpierdoliło (albo może nie odpierdoliło, ale np. ktoś im dobrze zapłacił za zlecenie)… Jeden był uznanym ekspertem od szczepionek, a całą ostatnią pandemię pierdolił jak potłuczony totalne bzdety, że „szczepionki to zło” i miał w dupie ewidentne konsekwencje takiego pierdolenia w postaci dużo wyższej ilości zgonów wśród tych, którzy tępemu skurwielowi uwierzyli w to co bredzi. I chuj z tego, że x lat temu nagrodę dostał. Jak ci taki „nagrodzony” każe skoczyć z dachu wieżowca, albo się oblać benzyną i podpalić, to też to bezmyślnie zrobisz, bo jakiś ciul-noblista powiedział, że tak masz zrobić? No rusz choć raz w życiu tymi swoimi zwojami we łbie, zamiast łykać bezmyślnie każde gówno, którym ci łeb w kosciółku od dziecka prali.

            „Widzę że masz totalny problem z przyswojeniem jakichkolwiek informacji które burzą twoj urojony światopogląd.”

            To o czym tu piszesz, to się, chłopcze, w psychiatrii nazywa „projekcja” i właśnie w tym powyższym cytacie z twojego komentarza to ty ją robisz, nie ja.

            Mnie nie przeszkadza, że ten twój „noblista” sobie w coś wierzy. Ja oceniam to, co mówi. A pierdoli od rzeczy, nadużywając pozycji naukowca do szerzenia wybranych przez siebie (bo nie każdych jednych, tylko akurat wiary w „mzimu”, w które on wierzy, a przecież różnych bogów ludzkość ma na pęczki… dlaczego akurat to ma być to, które jest „jego”, no?) zabobonów, i to w sytuacji, gdy doskonale wie, że nie tylko nie ma na to dowodów, ale jeszcze, przynajmniej jak dotąd, potwierdzają się wyłącznie naukowe hipotezy (takie jak np. ewolucja). No i oczywiście nie podaje kompletnie niczego na podparcie tego, co bredzi, a jako naukowiec powinien wiedzieć, że argumentacja i twarde fakty są wszystkim.

            Innymi słowy: gość ze swoich prywatnych i niezweryfikowanych nigdy i przez nikogo wierzeń na bezczelnego chama i gołosłownie chce zrobić oficjalne naukowe stanowisko (wypowiada się przecież w imieniu nauki, skoro posługuje się w tej wypowiedzi swoim zawodowym autorytetem, który w tym momencie powinien być w gruzach za to podejście), tylko na podstawie tego, że tak mu się podoba, a nie, że naukowo potwierdzone fakty mówią, że takie są realia. I ty mi mówisz, że to ja mam problem z rzeczywistością??? No chyba nie jesteś aż tak tępy, by ten prosty wniosek do ciebie nie docierał?

            „Żegnam prymitywie , może kiedyś podstawówkę skończysz zaocznie jak cię wypuszcza z zakładu.”

            No tak… Klasyka… Ewidentnie pierdolniętemu religijnemu fanatykowi skończyły się argumenty, a każdy, jaki wcześniej wysunął, został skutecznie obalony, to się zaczęły „argumentum ad personam”…, bo tak bardzo boli, że trafiła kosa na kamień.

            A to cię dyskwalifikuje jako rozmówcę w jakimkolwiek temacie, i obnaża tylko, kim naprawdę jesteś – fanatycznym pajacem po prostu.

            0

            0
            Odpowiedz
  9. Mnie zawsze zastanawiało skąd na świecie jest tyle języków ? Skoro wszystko powstało przez przypadek ja pierdole , jak języki mogły się wykształcić w tak różnorodny sposób łacznie z pismem. Nie pojęte.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. „Mnie zawsze zastanawiało skąd na świecie jest tyle języków ? Skoro wszystko powstało przez przypadek ja pierdole , jak języki mogły się wykształcić w tak różnorodny sposób łacznie z pismem. Nie pojęte.”

      Normalnie. 🙂 Drogą ewolucji.

      Prawdopodobnie na początku był jeden sposób porozumiewania się (przynajmniej dla konkretnego gatunku małpoludów). Ale „człowiek pierwotny” (lub raczej ileś gatunków człowiekowatych) rozłaził się coraz dalej po świecie. W efekcie nastąpiły trzy rzeczy. Pierwsza: naturalną koleją rzeczy wędrujące i osiedlające się daleko od siebie grupki przez dłuższy czas były odizolowane od siebie. Druga: systematycznie zwiększała się wiedza poszczególnych grup w miarę odkrywania nowych rzeczy (zarówno istniejących w przyrodzie, jak i wynalezionych przez te „małpoludy”). Trzecia: odizolowane od siebie grupy w różniącym się od siebie przynajmniej do pewnego stopnia środowisku, zaczęły wytwarzać własne unikatowe normy społeczne. To wszystko razem do kupy wzięte miało wpływ na kształtowanie się języka danej grupy, bo pierwotny – ten, który mieli w momencie w którym zaczęli się rozłazić po świecie – przestał wystarczać. Potrzeba było nowych określeń opisujących rzeczywistość, w której taka grupa żyła. I te nowe o9kreślenia mieszały się ze „starym językiem”, wskutek czego następowała ewolucja języka w nowy.

      Dla przykładu… Języki mieszkańców Oceanii mają zbliżone słowa do tych używanych w Azji i Ameryce Południowej. Efekt właśnie migracji, która rzuciła daną grupę w nowe środowisko i odizolowała ją tam na ileś pokoleń – jakaś część podstaw dwóch porównywanych języków jest taka sama, reszta już jest inna, w efekcie nowy język.

      Tak więc bajki o „wieży Babel” to tylko mit. 🙂

      Teraz, współcześnie, zaś mamy proces odwrotny. Powoli języki „słabszych kultur” wymierają, bo albo dana nacja upada, albo coraz więcej jej członków z różnych własnych powodów zaczyna mówić innym, bardziej „uniwersalnym” językiem. Na przykład angielskim. Stopniowe tendencje do zrzeszania się państw w różnych organizacjach „typu UE”, które dążą do stworzenia z zrzeszonych państw jednego społeczeństwa (tak jakby jednego narodu) lub wchłonięcia ich przez najsilniejszą z kultur w danej organizacji (w UE czymś takim niestety jest szwabstwo), też spowodują, że ludność tych państw z czystej wygody zacznie posługiwać się jednym językiem zrozumiałym dla wszystkich „zrzeszonych”.

      Ale czemu taka tendencja ma możliwość zaistnienia? Bo poszczególne społeczności nie są już od siebie odizolowane. Jest więc dokładnie odwrotnie niż w czasach „pierwotnych”, stąd odwrotny jest też skutek.

      1

      1
      Odpowiedz
      1. Teoria rozpisana totalnie z dupy , totalna paplanina. Odizolowanie grup społecznych i kształtowanie się języka w taki sposób jaki wygląda dzisiaj jest praktycznie nie możliwy nawet w wieloletnim procesie. Nie ma na żadnych podobieństw języka japońskiego a chińskiego na przykład. Gdzie te dwie grupy etniczne żyły ze sobą całkiem w nie dalekiej odległości. Pismo ? To samo porównać suahili do mandaryńskiego ? Żadna ewolucja nie zapewni aż takich różnic. Dawno już takich bzdetów nie czytałem.

        1

        1
        Odpowiedz
        1. „Teoria rozpisana totalnie z dupy , totalna paplanina. Odizolowanie grup społecznych i kształtowanie się języka w taki sposób jaki wygląda dzisiaj jest praktycznie nie możliwy nawet w wieloletnim procesie.”

          Ale języki nie powstały „dzisiaj”.

          A nawet dziś istnieje szereg różnic pomiędzy jednym krajem a drugim (i jednym środowiskiem a drugim też) , które powodują, że do poszczególnych języków wchodzą nowe słowa, nowe zwroty, nowe formy wypowiedzi. Zróżnicowanie językowe spowolniło w dobie „globalnej wioski”, ale nadal istnieje.

          „Nie ma na żadnych podobieństw języka japońskiego a chińskiego na przykład. ”

          Oczywiście że są… 🙂 (i to zwróć uwagę że są pomimo tego, że Japonia bardzo długo się izolowała od świata).

          Masz:
          https://www.profi-lingua.pl/blog/jezyk-chinski-i-japonski-podobienstwa-i-roznice

          Pierwszy przykład z brzegu.

          I co? 😛

          0

          0
          Odpowiedz
    2. Jedź za granicę i zobacz jak szybko ewoluuje język naszych rodaków np. na Wyspach albo w Niemczech. Wtedy zrozumiesz. A pod Wilnem to dopiero jest jazda. Tamtejsi potomkowie przedwojennych Polaków mówią jakąś pojebaną odmianą polskiego zaśmieconą słowami litewskimi i rosyjskimi. To już nie jest polski, to jakiś nowy język.

      1

      2
      Odpowiedz
      1. „Jedź za granicę i zobacz jak szybko ewoluuje język naszych rodaków (…) To już nie jest polski, to jakiś nowy język.”

        Niekoniecznie. Gwara śląska też powstała z mieszaniny polskiego z niemieckim, a mimo wszystko uważa się go za jeden z dialektów polskiego. To samo było z gwarą poznańską.

        Zresztą, język Polaków z Kresów (od Dzikich Pól po Inflanty) nigdy nie był „czystym polskim”. To zawsze były dialekty wynikające zmieszania się polskiego z „językami ruskimi” czy bałtyckimi, ale to nadal był polski.

        Polski „czysty/standardowy” rozpowszechniony został w całym kraju dopiero po wojnie, gdy językoznawcy-poloniści doszli do wniosku, że należy go w końcu ujednolicić i zacząć tego standardowego polskiego uczyć w szkołach, by w naturalny sposób wszyscy się nim porozumiewali, a to i tak jeszcze nie wyrugowało całkowicie dialektów do dziś.

        0

        3
        Odpowiedz
        1. Nie jestem lingwistą ale inżynierem i nie interesuje mnie definicja co jest językiem, a co gwarą, co dialektem. Ale z Polakiem (?) z wioski pod Wilnem za chuj się nie mogłem dogadać, a ze Ślązakiem daję radę. Nawet Słowaka rozumiem lepiej.

          1

          0
          Odpowiedz
          1. „Nie jestem lingwistą ale inżynierem i nie interesuje mnie definicja co jest językiem, a co gwarą, co dialektem.”

            To, że cię coś interesuje lub nie, nie ma znaczenia. Liczą się fakty. Coś, co jest dialektem, nadal zaliczane jest przez naukę do danego języka.

            „Ale z Polakiem (?) z wioski pod Wilnem za chuj się nie mogłem dogadać”

            I czego ma to dowodzić? Dajmy na to z gitowcem, który będzie jechał samą grypserą, też się nie dogadasz, bo go nie zrozumiesz (o ile grypsery na dobrym poziomie nie znasz). A przecież mówi po polsku…

            No widzisz… 😛

            „a ze Ślązakiem daję radę. Nawet Słowaka rozumiem lepiej.”

            To jest co innego. Tu w grę wchodzi stopień zbliżenia do „standardowego” języka oraz stopień rozpowszechnienia w „kulturze masowej” danego dialektu. Tej przykładowej gwarze śląskiej jest tu łatwiej o porozumienie z kimś, kto używa czystego polskiego, bo wiele (liczone w tysiącach) polskich słów ma pochodzenie niemieckie lub łacińskie, szybko działa więc metoda skojarzeń u odbiorcy, no a do tego poszczególne słowa dialektu śląskiego dawno temu przeniknęły do „ogólnopolskiej” kultury i to też pomaga.

            Gdybyś natomiast był ze starszych roczników, które obowiązkowo musiały się uczyć kacapskiego, to tak samo łatwo jak znaczenia wypowiedzi w gwarze śląskiej czy w języku „pepików”, domyśliłbyś się znaczenia słów używanych współcześnie przez Polaków gdzieś na Litwie czy na Białorusi. Ergo: kwestia nie leży w tym, że jak ty nie rozumiesz, co mówią, to to już nie jest dialekt, tylko w tym, co językoznawcy z uzasadnionych naukowo powodów uznają za dialekt i pogódź się z losem.

            Natomiast faktycznie. Im więcej naleciałości obcych w danym dialekcie spowodowanych odizolowaniem (z powodu życia w innym kraju) społeczności nim się posługującej, tym szybciej przekształci się on w odrębny język, lub ludzie nim się posługujący zaprzestaną jego używania, przerzucając się na język urzędowy kraju, w którym żyją. Ale mimo szybszego tempa tego procesu, to i tak trwa pokoleniami.

            0

            1
            Odpowiedz
  10. „Opowiem wam miłą historyjkę, która ma w sobie odrobinę patosu. Oto człowiek przyjął religię i zapytał kapłana, co musi czynić, aby stać się godnym swego nowego stanu. Ksiądz powiedział: „Naśladuj naszego Ojca w Niebiesiech, staraj się być do niego podobny.”. Człowiek pilnie, dokładnie i ze zrozumieniem przestudiował Biblię; a potem modląc się o niebiańskie przewodnictwo, zaczął naśladować Stwórcę. Spowodował, że jego żona spadła ze schodów, złamała kręgosłup i została sparaliżowana na resztę życia; wydał brata w ręce oszusta, który ograbił go ze wszystkiego i osadził w przytułku dla ubogich; zaszczepił jednemu synowi glisty, drugiemu śpiączkę, trzeciemu rzeżączkę, jedną córkę obdarzył szkarlatyną i sprawił, że w wieku lat dziesięciu ogłuchła, otępiała i oślepła na całe życie; a pomógłszy jakiemuś łajdakowi uwieść drugą, zamknął przed nią drzwi, a ona umarła w burdelu, przeklinając go”.
    – Mark Twain „Listy z Ziemi”

    I w zasadzie tyle w temacie religii, patałachy.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Mark Twain to był ziom . Nie raz piliśmy jabole do rana . Potem pisał o Nicku Finnie. Tak naprawdę to były moje teksty …
      Czasem Mark przynosił whisky i raczyliśmy nasze podniebienia wybornym trunkiem , czasem rum piliśmy … Długo by opowiadać . Myślisz, że zmyśliłem sobie to wszystko???
      Co ty możesz wiedzieć o nas , podróżnikach w czasie … To my rządzimy historią i to my piszemy jej karty , każemy wam wierzyć w globalne ocieplenie i Yeti , to łykacie to jak pelikany jakieś .

      1

      1
      Odpowiedz
  11. Religia to umysłowe lenistwo. Po co szukać skomplikowanych odpowiedzi na trudne pytania, skoro ksiądz nam powiedział, że za wszystkim stoi Bóg, a nasze umysły są zbyt ograniczone żeby pojąć, kim albo czym jest. Nie myśl, nie pytaj, po prostu uwierz, módl się i wykonuj. Amen!

    3

    2
    Odpowiedz
  12. Natura entropia we wszechświecie rośnie a tylko życie przeciwstawia się tej zasadzie. Nie mam takiej wiary jak ateiści, że to się samo z siebie zorganizowało. Twierdzenie o cykliczności wszechświata jako argument przeciwko kreacji jest dęty. Rzuć kamieniem w wodę i będziesz mieć falę, cykliczną. Ale cykl ma też początek. Rzecz w tym, że istnienia Boga nie da się udowodnić. Podobnie nieistnienia. Tak samo i początku wszechświata.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Jak dotąd nie wiadomo co działo się przed wielkim wybuchem ponieważ jako ludzkość nie jesteśmy w stanie dokonać żadnych obserwacji sprzed tego wydarzenia.

    Kosmiczne promieniowanie tła daje możliwość prześledzenia wielkiego wybuchu dosyć dokładnie. Tego co działo się nawet ułamki sekund po jego rozpoczęciu, ale nigdy przed. Jeśli ktoś nie wie w jaki sposób jest to obserwowalne to chodzi o to, że cbr jest w uproszczeniu pewnym rodzajem światła. Światło z początków wszechświata dociera do Ziemi z opóźnieniem i jedynie w postaci mikrofal (no prawie), a po jego analizie można ustalić co działo się w czasie emisji.

    To dowodzi jedynie, że nie wiadomo co było wcześniej. Są oczywiście pewne teorie, mniej lub bardziej przekonujące. Osobiście bardziej skłaniałbym się ku kwantowym fluktuacjom niż religii, ale ostatecznie i tak jest to tylko gdybanie.

    Nonkonformista

    2

    0
    Odpowiedz

Zagadka

Jak najszybciej i najskuteczniej wkurwić pisiora, aby zagotować go na maxa, żeby dostał kurwicy?
Wysłać go na stronę wolnemedia.net albo nczas.info, aby najprawdziwsza prawda tam zawarta doprowadziła go do furii.

8
23
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Zagadka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. PiS będzie rządzić dalej , bo po stronie opozycji niema odpowiedzialnych ludzi .

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Tak jakby PiS miał odpowiednich ludzi, hehe! Po stronie opozycji jest 248 głosów, baranie. Do utworzenia rządu potrzeba 231. Ile ma PiS? Tylko to się liczy.

      0

      1
      Odpowiedz
  3. „Tam szecierz czeba czytadź a ja nie lubiem czytadź a jak tam czeba czytadź to ja tam nie lubiem bo nie chcem czytadź” – przeciętny pisior

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Buda, kacapie.

    PS. Admin, weź taką kacapską agenturę cenzuruj, co?

    2

    0
    Odpowiedz
  5. A skąd wiesz że akurat tam jest prawda?

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Pierdolicie Hipolicie…
    Wystarczy powiedzieć że Jarek rucha kota…

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Przecież to organy prasowe Konfederacji czyli kryptopisu.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Wystarczy powiedzieć: „Tusk bohater, Kaczyński złodziej” żeby to jeszcze była jakaś różnica

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Albo napisać to: ***** ***

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Wydaje mi się, że nie ma sposobu na wkurwienie insekta (wyborcy P.I.S.). Insekt, charakteryzuje się jedynie wolą przetrwania (genetycznie wrodzone źrić + srać, nic więcej). Nie da się zatem wnerwić czego (kogoś), co ma IQ na poziomie choćby jakiejś deski. Deska, to drewno. Dawnij drewno było drzewem a każde drzewo do życia potrzebuje śłonca, powietrza i wody. I to dokładnie dostaracz swoim wybrodzom P.I.S.
    Trochę chujowo, że za te wodę ponoć jest teraz około 10zł /m3 a za pogrzanie prawie 35zł.
    Nie wtrącam się jednak, widzę że naród polski uradowany od ucha do ucha, więc jeśli wszyscy się cieszą oznacza że im dobrze.

    Kurwa, wielka szkoda że urodziłem się bez wodogłowia. Cieszyłbym się i ja razem z Wami.

    1

    2
    Odpowiedz
    1. Pisząc to z pewnością masz chuja w dupie i w mordzie , skoro ty mnie nazywasz insektom zato że martwię się o Polskę to ja cię nazwę glistą ludzką .

      3

      0
      Odpowiedz
  11. Wyższa szkoła onanizmu stosowanego zaprasza na dni otwarte. Na hasło: „chujnia” walenie do podobizny Mesia, pana waszego, GRATIS!!!

    2

    1
    Odpowiedz
  12. Ile Ci zapłacili za ten wpis?

    1

    1
    Odpowiedz
  13. Mówiłeś coś czy koń pierdnął?

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Co to za zagadka dwie kulki i armatka?

    1

    0
    Odpowiedz
  15. A jak wkurwić konfederatę? Zapytać gdzie podziało się 40 posłów.

    1

    0
    Odpowiedz

Zarobki IT

Mam rozkmine. Wchodzę na stronę zarobky.pl i patrze ile ludzie zarabiają w poszczególnych firmach w IT. I normalnie nie potrafię zrozumieć jak goście na midzie i seniorze zarabiają max do 12 k brutto. Pracując jeszcze w Warszawie to szału nie ma. Taki gość na mid w firmach w Warszawie średnie 6-8 k brutto. To są niezłe jaja. Ile trzeba czasu włożyć w IT nauki a tu 6-8k brutto. To chyba lepiej w Niemczech wykończeniówke robić i zarobić z 15k albo więcej i to mniejszym dużo wysiłkiem niż w IT. Nie czaje ludzi co pchają się do IT za 8 tys brutto na stanowisko które jest z 12 technologii conajmniej wymagane. Ja bym wyśmiał pracodawce za takie ochłapy za tyle pracy głową.

7
5
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Zarobki IT"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Na miejscu developerów szukałabym pracy zdalnej z US

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Takie czasy, rynek pracownika się skończył. No po to te wszystkie akcje: „zostań programistą”, „możesz zarabiać 15 tysięcy po naszym kursie”, „dziewczyny na politechniki” itd. – a co wy myśleliście, że będziecie zarabiać po zachodniemu? : )

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Z jednej strony masz trochę racji, ale z drugiej – tego kwiatu jest pół światu i przybywa. Efekt? Na starcie musisz znać ileś tam języków, cały czas się uczyć nowych. Stąd pewnie sobie przebierają w kandydatach. Nie wiem, nie znam się.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Ja znam rumuński i obstawiam rumuńskie wyścigi konne. Było się uczyć cieniaski…

      3

      0
      Odpowiedz
  5. Jedyny sposób na zarabianie pieniędzy jest zarabianie ich poza Polską.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Działam na własny rachunek w większości przez internet i tylko dlatego jeszcze tutaj jestem, ale gdybym wybrał ścieżkę specjalisty/umowę o pracę w czyjejś firmie to kurwa 3 miesiące „przygotowania” i mnie tutaj nie ma. Nie widzę w tym żadnego sensu, a jedynym powodem wydaje mi się lenistwo (brak chęci ściśnięcia pośladków i nauczenie się komunikatywnie języka) i strach przed nieznanym Kuteńków (z łac. rodaków). Robisz tę samą robotę za trzy / czterokrotnie wyższą stawkę przy 25%-50% wyższych cenach jedzenia, produktów i usług czyli w najgorszym przypadku masz dwa razy lepiej na obczyźnie.

      a na każde pierdolenie w stylu „tutaj mam rodzinem”, „to som znajomi”, „tam nigdy nie bednem u siebiem” reaguję zawsze w ten sam sposób tzn. „pfffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff” –_–

      1

      0
      Odpowiedz
  6. KĄCIK POEZJI NIEDOCENIONEJ IMIENIA MESIA, PANA WASZEGO PRZEDSTAWIA:

    „Wśród nocnej ciszy,
    głos się rozchodzi…
    Wstawać robole!
    Mesio nadchodzi.
    Bierzcie łomy i łopaty,
    Zapierdalać mi tu, szmaty,
    na Mego mesia…

    Poszli, spotkali,
    Byczywąsa po drodze.
    Na ryje padli,
    w wielkiej swej trwodze.
    I jak Bogu cześć Mu dali,
    A witając, zawołali,
    Z wielkiej radości…
    I jak Bogu cześć Mu dali,
    A witając, zawołali,
    Z wielkiej radości…

    Ach, witaj Prezesie, dawno niewidywany.
    Cztery tysiące szycht wyglądany.
    Na Ciebie robole co nocy,
    Czekali, a Tyś tej nocy,
    Nam się pokazał…
    Na Ciebie robole co nocy,
    Czekali, a Tyś tej nocy,
    Nam się pokazał…

    I my czekamy na Ciebie, Pana.
    A skoro przyjdziesz na głos foremana,
    Padniemy na twarz przed Tobą,
    Wierząc, żeś jest pod osłoną
    Mesia „Muminków”…
    Mesia „Muminków”…

    Padniemy na twarz przed Tobą,
    Wierząc, żeś jest pod osłoną
    Mesia „Muminków”…
    Mesia „Muminków”…” /Dżek Miłodziad Kondom, kapo, 5 barak roboli w Łódzkim Wydziale Fabrycznym

    13

    0
    Odpowiedz
  7. Padły krokodyle na swe ryje

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Nim nastąpił świt

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Wywód na poziomie typowego ciemniaka, któremu nie chce się szukać odpowiedzi na trudne pytania: Jak powstał wszechświat? Co mi tu będziesz pierdolił o jakiejś nauce, ksiądz mi powiedział, że stworzył go Bóg! A czym albo kim jest Bóg? Nie pytaj, bo jesteśmy zbyt ograniczeni żeby to pojąć! Nie myśl, tylko uwierz! Amen.
    Może tobie to wystarczy ale widzisz, ateistów takie wyjaśnienie nie zadowala. Religia to umysłowe lenistwo.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Boom w IT skończył się z hukiem. Większość pracowników po tych szybkich kursach i tak gówno umiała, rynek wszystko zweryfikował. Nieliczni, najzdolniejsi zarabiają kupę siana, a reszta niech się lepiej przekwalifikuje na brukarzy albo elektryków.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. „Nieliczni, najzdolniejsi zarabiają kupę siana…” opisałeś sytuację w każdej jebanej branży, nawet sytuację krawcowych i zegarmistrzów. Wybierasz dziedzinę, którą uwielbiasz, stajesz się w niej przechujem, uczysz się równolegle podstaw sprzedaży i nieważne co by to było, golisz tyle ile trzeba…

      1

      0
      Odpowiedz

A może by tak… przejść na islam?

Przecież to zabobon skończonych debili i to zabobon dla skończonych debili, więc jeden chuj, bo i tak jestem ateistą. Ale islam da mi nawet i cztery posłuszne lochy, które po nadstawieniu otworów grzecznie pomaszerują do kuchni i w kompletnie żadnej sprawie nie będą miały nic do powiedzenia.

Poza tym będę mógł nawet za byle co oskarżać całą lewacką Europę o dyskryminację, to nie dość, że przeproszą, to może jeszcze jakieś odszkodowanie w zębach przyniosą (taki np. Brevik siedzi w pudle za strzelanie do lewackiego bydła i co chwilę lata po sądach z pretensjami, że np. nowych gier video nie ma). A jak już moi ciapaci bracia zaczną swe porządki w Europie, to mi przecież z ich strony wtedy nic nie grozi – to ja będę z nimi ścinał te tępe lewackie białe łby i „ubogacał kulturowo” niewierne suki (może sobie nawet jakiś harem założę… – któryś z XIX-wiecznych władców Syjamu miał 9000 loch w haremie…). Żarcie też mają dobre, głodówki (Ramadan) podobno są zdrowe, a poza tym abstynentem jestem, więc brak alkoholu to żaden problem… Żyć nie umierać.

9
16
Pokaż komentarze (54)

Komentarze do "A może by tak… przejść na islam?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A to dobre. Ale stać Cię na utrzymanie, na poziomie, czterech niepracujących żon? Wątpię, bo kogo stać, to na ten portal nie zagląda. Bo albo nie ma czasu, albo, jeśli jest bogaty z urodzenia, nie zniża się do czytania naszych wypocin.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. „Ale stać Cię na utrzymanie, na poziomie, czterech niepracujących żon? ”

      Stać.

      Ale tak poza tym, to co to za problem… 🙂 Zauważyłeś, że one – muzułmanki – wszystkie od stóp do czubka głowy chodzą w jakichś czarnych workach? Problem z modą więc właściwie odpada (poza tym odzież nie jest taka znów droga, a w ostateczności są też „lumpeksy” z dobrej jakości markowymi ubraniami, a jak tego im wszystkiego mało, to poza kuchnią niech się szycia nauczą, coś przecież robić muszą). Jedzenie to też w sumie nie problem, bo wystarczy przywieźć ze sklepu produkty i pogonić lochy do garów. A poza tym sprawić można kawałek pola na wsi to sporo żywności będzie własna (i zdrowa!), znów więc koszt się zmniejszy. No a reszta? Czy one siedzą we cztery w pokoju czy jedna, żarówka pali się tak samo, grzejnik też grzeje tak samo itd. Koszty więc wiele wyższe, wbrew pozorom, nie będą. Do tego dojdą jeszcze wszelakie, szeroko rozumiane, „pińcetplusy” – w końcu państwo ma problem (bardzo poważny zresztą, i to nie są żarty) z demografią.

      Nie bez powodu mawiają, że hurtem (przynajmniej pod niektórymi względami) jest taniej.

      To, co stoi powyżej, to jest wersja „bieda”. Wersja „luksus” jest oparta na niektórych elementach tej „biedawersji”, ale reszta może być już na bogato… Albowiem, gdybyś zarabiał kilkadziesiąt tysi netto miesięcznie, patałachu…

      Przy czym Pan twój może sobie nawet z czasem jeszcze poprawić te zarobki, bo to kwestia jedynie motywacji do tego, by poświęcić np. parę godzin więcej na coś co znacznie zwiększy przychody. Teraz się Mu po prostu nie chce, bo aż nadto wystarcza Mu to, co zarabia, sam tego nie przeje, a ze sobą nie zabierze.

      „Bo albo nie ma czasu, albo, jeśli jest bogaty z urodzenia, nie zniża się do czytania naszych wypocin.”

      Co ty wiesz, patałachu…, co ty wiesz… 🙂

      A może Pan twój ma takie skrzywione hobby i odskocznię od codziennych spraw? W końcu gdzie napisali, że jak się zarabia prawdziwe pieniądze, to z czegoś nie można już skorzystać? Przecież właśnie po to się tę forsę zarabia, by robić to, na co przyjdzie tylko kaprys. /Mesio PS. Allah-u-akbar. 😉

      3

      2
      Odpowiedz
      1. Pojęcia nie masz. Żeby ojciec czy brat oddał tobie taką ładną, młodą na kolejną żonę, to naprawde musisz być przy kasie. I jeśli myślisz, że te na poziomie naprawdę zadowolą się chodzeniem w starym czarnym prześcieradle, to tym bardziej. Pojedź sobie do jakiegoś zamożniejszego kraju arabskiego z kobietą, daj jej pochodzić po babskich sklepach i niech zda relacje. chłopa często do takich miejsc nie wpuszczą. To zobaczysz, ile kasy to czarne nakrycie może kosztować, a przede wszystkim co i za ile nosi się pod spodem, lub i na wierzchu w kobiecej części domu. I na to się nastaw. No chyba, że twój plan na żony to cztery brzydkie, śmierdzące i zapuszczone wieśniaczki z granicy Pakistan-Afganistan, to wtedy pomysły typu lumpeks czy własne pole do uprawy żarcia mają sens.

        3

        0
        Odpowiedz
        1. „Pojęcia nie masz. Żeby ojciec czy brat oddał tobie taką ładną, młodą na kolejną żonę, to naprawde musisz być przy kasie. ”

          A ty myślisz, że w krajach islamu to każdy jest szejkiem naftowym? 🙂
          Tam też jest dużo biedy, zwłaszcza w państwach, które nie są naftowymi potentatami. I co? I jakoś te baby przeciętny turbaniarz od ich tatusiów dostaje… 😛

          „I jeśli myślisz, że te na poziomie naprawdę zadowolą się chodzeniem w starym czarnym prześcieradle, to tym bardziej.”

          Ale po cholerę mi ich poziom? TO JEST „ŻYWY INWENTARZ”. Jak kupujesz krowę na targu, to też cię interesuje jej poziom intelektualny? Nie. Ma być zdrowa, mleko dawać i dobrze się rozmnażać, prawda?

          To czego nie rozumiesz? 🙂 One nie są od tego, by z nimi dysputy na tematy filozoficzne prowadzić, tylko by było co ruchać, a poza tym są też po to, żeby dorobić się „następnego pokolenia”, oraz żeby w domu było ugotowane, posprzątane itd.

          „No chyba, że twój plan na żony to cztery brzydkie, śmierdzące i zapuszczone wieśniaczki z granicy Pakistan-Afganistan,”

          Znasz takie powiedzenie, że nie ma brzydkich ludzi, tylko są biedni ludzie?

          No właśnie, patałachu… Wysil teraz te swoje zwoje i połącz ładnie kropki… 😛 /Mesio PS. Poza tym nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Ja przedstawiłem w komentarzu wyżej wersję „bieda” i wersję „luksus” (która obejmuje np. wyprawy do co lepszych sklepów). Rozsądek jest gdzieś pośrodku. A baba nie musi być „szejkówną” z pochodzenia. I wydana nie ma też już nic do powiedzenia, tylko cieszy się tym, co ma, a jak nie pasi, to kop na rozpęd – jest circa dwa miliardy muzułmanów na świecie, czyli miliard islamskich loch i loszek. Jest w czym wybierać i nie każda liczy na naftowego „księcia z bajki”.

          51

          1
          Odpowiedz
          1. Oczywiście, nie każdy jest szejkiem naftowym. I dlatego c.a. 99% procent Ahmedów czy innych Muhamadów ma jedną żonę. Bo na to ich stać.

            1

            0
            Odpowiedz
          2. „Oczywiście, nie każdy jest szejkiem naftowym. I dlatego c.a. 99% procent Ahmedów czy innych Muhamadów ma jedną żonę. Bo na to ich stać.”

            Wątpię w te twoje 99%. A i ten odsetek, który fanatycznie ma jedną babę, to raczej jest wina coraz większej globalizacji. Plus tego, że sporo krajów muzułmańskich lochom popuściło trochę luzu.

            Ale jeśli faktycznie islam zaleje świat (a ze swoim fanatyzmem i słabością dotąd dominującej kultury Zachodu ma na to sporą szansę), to wszystko wróci do muslimskiej tradycyjnej normy.

            0

            0
            Odpowiedz
          3. „Kto losze popuszcza luzu jego willa dozna gruzu” – Antonio Zajzajer

            3

            0
            Odpowiedz
      2. Ta, Ciebie stać na 4 żony. Jasne. Jak już piszesz o siedzeniu wszystkich przy jednej żarówce – co, 2 tysiące kilowatogodzin limitu prądu na rok boli? I wszystkie baby w jednym pokoju – czyli masz w swojej norze maks dwa pokoje? I ten grzejnik.. Co, znów musiałeś dopłacić sześć stów do ogrzewania w spółdzielni i trzeba było telewizor w lombardzie zastawić? O wliczaniu 500 plus w budżet nie wspomnę. Ludzie na poziomie finansowym, 500 plus to mają na dołożenie dziecku do kieszonkowego. I nie zajmują się liczeniem zapalonych żarówek czy rozkręconych grzejników. A nie, czekaj, ty masz takie hobby :). Gdybyś zarabiał kilkadziesiąt tysi, to byś nawet takich pomysłów nie miał. Kilkadziesiąt tysi to widziałeś na swoim rocznym zeznaniu podatkowym w rubryce przychód.

        Ciebie stać na jedną polską Grażynę. I to pod warunkiem, że chodzi do pracy i dołoży się do czynszu, bo inaczej będzie cienko.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. „Ta, Ciebie stać na 4 żony. Jasne. Jak już piszesz o siedzeniu wszystkich przy jednej żarówce”

          Nie zrozumiałeś, patałachu… To był jedynie przykład coś ilustrujący (konkretnie ilustrujący ten fakt, że dodatkowa osoba w domu niekoniecznie jest takim finansowym obciążeniem, jak się niektórym tu wydawało, i to nawet w przypadku dość ubogiego gospodarstwa domowego), a nie wynurzenia na temat tego ile to Pan twój, Mesio, ma żarówek w domu…

          A skoro nie potrafisz prostego tekstu przeczytać ze zrozumieniem, to o czym ty chcesz rozmawiać, półgłówku?

          „Ludzie na poziomie finansowym, 500 plus to mają na dołożenie dziecku do kieszonkowego. I nie zajmują się liczeniem zapalonych żarówek czy rozkręconych grzejników.”

          Primo: nawet gdyby to poszło na kieszonkowe, to z definicji dającemu to kieszonkowe ubywa mniej z własnych dochodów, prawda? Czy może jesteś aż tak tępy, że tego też nie ogarniasz. A więc jest to w przypadku tej „wersji bieda” istotny zastrzyk kapitału. Co było do udowodnienia…

          Secundo: mylisz się, patałachu…, ludzie bardzo zamożni są bardzo zamożni, bo nie tylko potrafią zarabiać, ale i SZANUJĄ (w zdroworozsądkowych granicach) pieniądze. Rockefellera kojarzysz? Facet kiblował x czasu, robiąc próby tego, ile kropel (KROPEL!) cyny potrzeba, żeby uszczelnić beczkę produkowanej przez jego Standard Oil ropy, dopóki nie znalazł idealnej ilości, dzięki której oszczędzał parę centów na beczce. A efekt skali robił swoje. I to nie jest jedyny przykład takiego postępowania bogaczy, który Pan twój, Mesio, mógłby ci podać, ale chyba wystarczy. Tobie się to w pale nie mieści, dlatego całe życie będziesz zapierdalał na etacie za grosze i przy pierwszej z brzegu okazji zastawisz nawet własne flaki, żeby przyszpanować znajomym. A ludzie zamożni i prawdziwi ludzie interesu mogą cię z twoim poziomem rozumowania tylko wyśmiać. /Mesio PS. PS-a Panu twojemu się nie chce pisać.

          1

          0
          Odpowiedz
          1. A to dobre. Ani nie zapierdzielam na etacie, ani nie wypruwam sobie flaków, ani nie muszę szpanować przez znajomymi. Piszesz o efekcie skali, a nie rozumiesz jego zastosowania. Tak, ma to sens przy produkcji milionów beczek. Ma znikome zastosowanie w budżecie domowym czy czynnościach okazjonalnych. Powinien to wiedzieć każdy, kto czymś zarządza. No ale ty pewnie jesteś z tych zarządzających, co zamierzają zbić fortunę, jeżdząc osobiście do hurtowni w sąsiednim mieście, by kupić robolom srajtaśmę tańszą o 50 groszy. I już liczysz zyski. Będzie z 50 zeta na miesiąc. Jakbyś zarządzał punktem naprawy biżuterii, to pewnie byś siedział i kombinował, czy da się pół kropli mniej srebra przy naprawie zużyć. Zamiast robić przemiał.

            Nie da się dorobić na oszczędzaniu. Dorabia się na zarabianiu. Nikt się nie dorobił poważnych pieniądzy gasząc nadmiarowe światło w domu, kupując tańsze o 10 groszy masło czy zbierając socjal z urzędu. Ty kombinujesz, jak oszczędzić dwie stówy rocznie na prądzie, żebyś nie musiał zarabiać 17020 na miesiąc, tylko nadal 17000, a ktoś inny w tym czasie zarabia pieniądze. Albo właśnie liczy krople cyny przy lutowaniu beczek. Bo wie, gdzie się oszczędza, a gdzie nie ma to sensu.

            A nie czekaj, nie znam się. W końcu największe fortuny zgromadzili emeryci, którzy wiedzą, w którym sklepie obecnie jest promocja na ziemniaki. Idź tą drogą!

            1

            1
            Odpowiedz
          2. Zgasiłeś go jak obślinionego peta.

            0

            1
            Odpowiedz
          3. „Piszesz o efekcie skali, a nie rozumiesz jego zastosowania. Tak, ma to sens przy produkcji milionów beczek. Ma znikome zastosowanie w budżecie domowym czy czynnościach okazjonalnych. ”

            I tu się mylisz. Po pierwsze: faktycznie przynosi to jakieś oszczędności (oczywiście groszowe, jeśli porównać to z zaoszczędzeniem przez firmę powiedzmy centa na wyprodukowanej sztuce towaru produkowanego na masową skalę, ale ta groszowa oszczędność odniesiona procentowo do wydatków w budżecie domowym to już może być sporo). Ważniejsze jest jednak po drugie. Otóż po drugie to, że np. Rockefeller szukał takich groszowych oszczędności na kropelce cyny, a jego konkurencja tego nie robiła, świadczy o mentalności Rockefellera. A tej mentalności ktoś taki nie włącza w momencie wyjścia z biura. Czyli w domu także działa zgodnie z jej wymogami.

            Poczytaj sobie choćby o Henrym Fordzie (jest np. taka książka „Fordlandia”) i jego podejściu nie tylko do biznesu ale w ogóle do życia (co wynika właśnie z mentalności i charakteru), to załapiesz, w czym rzecz.

            „Nie da się dorobić na oszczędzaniu. Dorabia się na zarabianiu. ”

            I tu się ewidentnie mylisz. Patrz na czołowych biznesmenów świata (obecnych i przeszłych). Właśnie na Rockeffelera, Forda, Bezosa, Gatesa itd. Oni są w praktyce zaprzeczeniem tego, co piszesz.

            „Nikt się nie dorobił poważnych pieniądzy gasząc nadmiarowe światło w domu, kupując tańsze o 10 groszy masło czy zbierając socjal z urzędu.”

            W przepadku biznesu: patrz wypowiedź piętro wyżej nad tym cytatem – patrz na „wielkich” biznesu. W przypadku gospodarstwa domowego: to mogą nie być wielkie kwoty ale procentowo są znaczne w stosunku do wydatków domowych. I teraz kwestia jest taka. Bogatego oczywiście stać jest nie oszczędzać, ale on jest bogaty dlatego, że mentalność jaka nim kieruje, to umożliwia. Więc on nie będzie forsą bez potrzeby szastał (chyba, że to jest np. tępy celebryta albo np. jakiś ważniejszy dres z mafii, którym duże pieniądze przyszły szybko i „łatwo”). Natomiast dla szarego Kowalskiego, który na drobiazgach może zaoszczędzić stówkę lub dwie miesięcznie, które stanowią np. 5 czy 10 procent jego miesięcznych dochodów, to już jest znacząca kwota.

            A więc w obu przypadkach takie oszczędności mają sens. Co było do udowodnienia. Może tylko jeden na ileś milionów dorobi się w ten sposób, ale reszta na dodatkowe pieniądze przecież nie będzie narzekać.

            Taki przykład. Mam w domu koty. Muszę mieć dla nich dziennie 4 saszetki po około 100g żarcia mimimum. Paczka w której są cztery saszetki kosztuje w sklepie średnio około 13 zł. Czyli miesięcznie wychodzi mi 390 zeta. Tak?

            Ale jak kupię zapas dokładnie takiej samej karmy w saszetkach na rok hurtem przez internet, to zapłacę może połowę z tego. Czyli zaoszczędzę miesięcznie 200 zł. Rocznie? 2400. Przez około 20 lat życia kotów? 48000 zł (nie licząc ewentualnych odsetek od tego, powiedzmy na potrzeby przykładu że odkładanego, kapitału). I co? Dalej uważasz, że to mało dla przeciętnego Kowalskiego żyjącego z etatu i że się w ten sposób nie dorobi? Przecież może za to wiele rzeczy zrobić (od np. szybszego spłacenia kredytu za chatę począwszy na biznesie skończywszy), co przyniesie mu dodatkowy zysk.

            I jak się rozejrzysz po domu i policzysz, że np. na energooszczędnych żarówkach i na wyłączaniu światła w miejscach domu, w których nie przebywasz zaoszczędzisz kilkadziesiąt % rachunku za prąd, nie tracąc nic na jakości oświetlenia, na wyłączaniu tzw. junkersa po skorzystaniu z ciepłej wody, zamiast pozwalać na to, by się płomień palił w takim trybie „stand by” kolejne ileś tam % na rachunku. Na czymś tam jeszcze kolejne pieniądze. To miesięcznie uzbiera się – dla przeciętnego zjadacza chleba – spora kupka. W skali dekady czy dwóch to już są poważne kwoty w porównaniu do przeciętnych polskich zarobków, za które coś można zrobić. I co najważniejsze, to wcale nie musi oznaczać jakiegoś biedowania wydzielając sobie każdą rzecz. Jak wszystko inne, oszczędzać też trzeba umieć. Ja wcale nie twierdziłem, że to się musi równać z klepaniem biedy po to, by 2 zł zaoszczędzić.

            Opowiem ci coś. Autentyk.

            Austria, Wiedeń, lata 80-te.

            Jedna z austriackich prywatnych firm budowlanych podpisała kontrakt z polskimi państwowymi firmami na dostarczenie z Polski iluś tam pracowników różnych branż związanych z budowlanką. Firma na tyle duża, że jej właściciel m.in. kupował stare kamienice w miastach Austrii i po remoncie przeznaczał je np. na hotele robotnicze dla swoich „roboli”. No i Polacy przyjechali do tego Wiednia, poszli do wyznaczonego pokoju hotelowego, rozpakowują się, i przychodzi nagle facet w okolicach pięćdziesiątki, zwyczajnie ubrany, z wielkim workiem pościeli na plecach. Nasi pomyśleli, że to obsługa hotelu, odebrali pościel i jeden do drugiego mówi: „Weź tam rzuć „Jugolowi” 20 szylingów [wtedy ok. 2 USD – przyp.]”. „Jugol” 20 szylingów wziął, ładnie powiedział danke schön” i „auf wiedersehen” i poszedł.

            Mija kilka dni. Ci sami Polacy już zapierdalają ze zdublowaną mocą na jednej z budów, gdy nagle na tej budowie poruszenie, przyjechał sam szef firmy… Poszli z ciekawości faceta zobaczyć. Podjechało dobrej klasy auto i wysiadł… „Jugol”. Ten sam od przyniesionej pościeli.

            A facet był od dawna dolarowym multimilionerem z jednym z większych przedsiębiorstw w branży na terenie Austrii. Po prostu zdarzyło się tak, że był we tym hotelu i nie uważał za coś niestosownego wykonać tej pracy z tą roznoszoną pościelą.

            Można? Można. Choć oczywiście nie trzeba. Ale właśnie… MENTALNOŚĆ. Tacy ludzie dochodzą do majątków nie przez to, że im spadło z nieba, jak jakiejś celebrytce z TV, co pokątnie dała dupy, żeby się w tej TV pokazać, tylko dlatego, że reprezentują sobą pewien poziom i mają mentalność, która m.in. każe im nie szastać pieniędzmi i nie stronić od pracy, której nie musieliby robić, bo stać ich kogoś nająć. To jest pewna wariacja tego samego, co robił Ford, Rockefeller i inni im podobni.

            1

            0
            Odpowiedz
      3. „Teraz się Mu po prostu nie chce, bo aż nadto wystarcza Mu to, co zarabia, sam tego nie przeje, a ze sobą nie zabierze.”
        O to, to – jedyne mądre słowa Mesia , jakie napisałaś 😛

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Mów za siebie. Biedacka tępota w swojej kurwotępocie sądzi według siebie – to jawny dowód na to, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i pierdzenia bez ambicji w kanapę. Jednak ja tu czasem zaglądam, głównie dla beki, albo żeby was kurwobiedaki do pionu ustawić, żebyście wiedzieli jakimi zerami jesteście. A teraz wypierdalać do tyrki na taśmie za trzy tysie do niedomytej łapy.

      0

      4
      Odpowiedz
  3. No cipek do ruchania byś miał do wyboru, do koloru. Ale w końcu te wszystkie żony by się zagryzły wzajemnie z zazdrości.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. A niech się zagryzą… 🙂 Będzie można mieć wtedy urozmaicenie w postaci nowej. 😉

      Poza tym islam to praktykuje z powodzeniem od setek lat. Dlaczego? Bo one są wychowane w odpowiedniej do tego „systemu” mentalności. Mało tego, to od nich zależy, czy ten system wraz z całym islamem się utrzyma, bo to kobiety w islamie w znacznej mierze odpowiadają za dbanie o tradycję islamską oraz za wychowywanie dzieci, którym wpajają ten islamski światopogląd, jaki widzisz na świecie.

      Ergo? W 9 przypadkach na 10 nie zagryzą się. Przeciwnie, będą razem współpracować w tych kwestiach, o jakich powyżej, a jak się ma wspólny cel, to to jednoczy.

      Zresztą, wystarczy żadnej nie faworyzować i żelazną łapą karać za agresję jednej wobec drugiej.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Islam to coś dla facetów.Tam żadna locha nie robi durnia i rogacza z faceta bo się prostu boi.W naszej kulturze to kobiety mają lepiej wykorzystując bezczelnie wszystko jak się da!.

    32

    0
    Odpowiedz
    1. 31 łapek? No, to kogoś poniosło, hehe.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. To musisz zapracowac na cztery żony. Jakbys to powiedział Arabowi; to by ci pokazał stukanie palcem w głowę. Jakbyś nic nie przynosl do kuchni wieczorem; to bys dostał CZTERY kopy w dupę. A nawet 8. Chyba że masz juz pałac i 10 pomp naftowych.
    Sahlem Allejkum

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Dokładnie, 100% racji. Gość coś se wkręcił i mu się zdaje, że oszuka system. A pojęcia o tej religii, a przede wszystkim kulturze, nie ma. Niech sobie żyje dalej w tej fantasmagorii.

      3

      2
      Odpowiedz
      1. „A pojęcia o tej religii, a przede wszystkim kulturze, nie ma.”

        Pojęcie mam większe, niż myślisz. Stykałem się z tym, jak się wam jeszcze, patałachy, nie śniło, że kacapski sojuz się rozleci i że jakiekolwiek ciapate tu zawędrują.

        8

        1
        Odpowiedz
        1. Ta, chyba jeździłeś właśnie, za sojuza, do Turkmenistanu czy innej Buriacji lać asfalt na drogi i grodzić pastwiska dla jaków. I na tym się twój kontakt z islamem skończył.

          1

          1
          Odpowiedz
          1. Nie. 🙂 Ale co ty o tym możesz wiedzieć, patałachu… A za długo by o tym pisać.

            Jedna biała z Cebulandii kiedyś zabujała się w Libijczyku. Jak wylądowała w Libii, to „Habibi” pokazał jej prawdziwe oblicze, swoje i islamu. Szybko miała dosyć i chciała spieprzyć z powrotem do Polski. Dotarła tylko do lotniska w Trypolisie. Tam zdążył dotrzeć też jej arabski mąż.

            Przeciągnął sukę za kłaki (dosłownie) po podłodze przez budynek dworca lotniczego przy wszystkich (pasażerach, obsłudze, lotniska, ochronie, policji itp.) i nikt nawet nie pisnął w jej obronie słowa.

            Pojąłeś, chłopczyku?

            To kogo ty chcesz uczyć…

            0

            1
            Odpowiedz
          2. No, w końcu się ujawniłaś. To ty byłaś tą suką, stąd tak dobrze, ze szczególami znasz sprawę 🙂

            0

            2
            Odpowiedz
          3. Raczej nie pisz o Mesi że jest suką , ewentualnie lochą

            0

            1
            Odpowiedz
          4. A może tak dobrze ciągnąłem tę sukę za kłaki? 😛

            1

            0
            Odpowiedz
    2. „To musisz zapracowac na cztery żony. (…) Chyba że masz juz pałac i 10 pomp naftowych.”

      Komu ty te bajeczki, patałachu, opowiadasz… 😛 Taaa… każdy z 2 miliardów muslimów ma pole naftowe i jest miliarderem… Buahahahaha…

      A jak już Pan twój wspomniał. Stać Go spokojnie. /Mesio

      PS. Jak w UE zapanuje obowiązkowy islam, lub chociaż będzie to znaczący już procent, wtedy jedną Pan twój wezmi sobie białą. 🙂 Najlepiej taką o lewackich poglądach, które kazały jej ciapatych zapraszać. I ja jej dam popalić… A pozostałe trzy muzułmańskie od urodzenia baby (bo to często religijne fanatyczki i tradycjonalistki), to dopiero jej dopierdolą.

      Wa `alejkum salam. 😉

      21

      1
      Odpowiedz
      1. Ty, z wczoraj o jedenastej: Ja, Bzibziak nie mam Żadnego „Pana” nad soba!
        Nie mam i NIE ZNAM! ani „Mesia” ani „Sresia”, kurawa mać! nie pierdol głupot i nie wkurwiaj nie! Co? „patałacha”… mogę ci pierdolnąć z patałacha
        czyli obsranym butem w twój głupi ryj, albo z pucki
        Bzibziak

        0

        1
        Odpowiedz
    3. I nie przynoś czasem mięsa świńskiego do kuchni! Żadnego schabowego, żadnej kiełbasy krakowskiej! Takie są podstawowe zasady kuchni arabskiej: „halluf” jest zabroniony przez religię! I zadnego alkoholu, kurwa! Jakby cała nasza Rosja przeszła na islam, to byś „zbaraniał”, no tak, tylko baranina, cielęcina ewentualnie kurczaki, drób.Pomyśl najpierw o jaką religię cichodzi.
      Sahlem Alley-kum

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Jem niewielkie ilości mięsa (niezdrowo jest jeść dużo mięsa; zresztą zawsze miałem umiarkowane jego spożycie, wolę inne rzeczy po prostu), więc mogę tego kotleta poświęcić. 😉

        2

        0
        Odpowiedz
  6. Dla mnie ateiści to niedoświadczeni ludzie są.
    Jeszcze by w tym nic złego nie było gdyby innych do swojego myślenia nie namawiali.
    Nawet szamani wierzą w istnienie czegoś ponad.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. „Dla mnie ateiści to niedoświadczeni ludzie są.”

      O tak… Masz straszne doświadczenie… – od dziecka jak baran byłeś prowadzony do kościółka na pranie mózgu, a dzięki stadu takich „owieczek” jak ty, klecha robił, co chciał, i nawet jak któryś dzieci dymał, to mu stado baranów klaskało…

      Sprawdź sobie w słowniku, co oznacza słowo: „parafianin”, a dopiero potem mi opowiadaj bajeczki o tym, jak to „doświadczony” jesteś. 😛

      „Jeszcze by w tym nic złego nie było gdyby innych do swojego myślenia nie namawiali.”

      Ale ja cię do ateizmu nie namawiam… Mnie pierdoli, w co tam chcesz sobie wierzyć, i dopóki to nie ma złych skutków ubocznych dla otoczenia, to masz prawo. Tak samo jak każdy ma prawo robić z siebie idiotę i wtedy go nazwę idiotą, ale mu nie zabronię bycia idiotą i nie będę go „nawracał”.

      „Nawet szamani wierzą w istnienie czegoś ponad.”

      A kto ci powiedział, że ja nie wierzę w „coś ponad”?

      Ateizm to brak wiary w (dowolnych) boga/bogów i w to, że jest/są stwórcą/stwórcami, a nie w to, że nie ma gdzieś tam istot na np. wyższym poziomie rozwoju niż ludzkość, albo takich, które posiadają zdolności uznawane przez nas za paranormalne.

      Mylisz jedno z drugim. Ja NIE WIERZĘ w to, że te istoty o wyższym poziomie rozwoju niż ludzkość, albo takie, które posiadają zdolności uznawane przez nas za paranormalne, istnieją. Ja WIEM, że istnieją.
      Natomiast nie wierzę w żadne bóstwo/bóstwa, bo to wymysł. A to są dwie różne rzeczy.

      0

      2
      Odpowiedz
      1. Ty wiesz że istnieją ? Bierz leki przeciwpsychotyczne.
        Kapusta Michał , lek. Med

        0

        1
        Odpowiedz
        1. „Ty wiesz że istnieją ? Bierz leki przeciwpsychotyczne.
          Kapusta Michał , lek. Med”

          Wiem, że istnieją, i nie jest to urojenie.

          Po pierwsze, wiem dlatego, że zwyczajna logika bazująca na dostępnych danych naukowych na to wskazuje.

          Po drugie, znam zarówno z autopsji, jak i doświadczeń osób, które znam tak dobrze, że ufam źródłu, sporo rzeczy rodem z „Z Archiwum X”, na które po dziś dzień nie mam tzw. racjonalnego wyjaśnienia. Ale nie będę o nich w szczegółach opowiadał, bo nie miejsce na to, a poza tym lubię być anonimowy i nie chcę tego tracić, dając konkretne dowody pozwalające na identyfikację, tylko dlatego, że jakiś pajac z internetu się tego ode mnie domaga.

          Dość powiedzieć, że wszystko to razem do kupy wzięte wskazuje, że rzeczy, o których wspomniałem w poprzednim komentarzu, istnieją, nawet jeśli dowody na to wymykają się dzisiejszemu stanowi ludzkiej wiedzy. Dokładne odkrycie przez naukę, co/kto to jest, to śpiewka przyszłości, ale bez wątpienia mogę ci przysiąc, że istnieją rzeczy, które dziś wrzucamy pod szyld „paranormalne”.

          PS. Niby „kapusta”, a tak naprawdę to „GŁĄB”…

          0

          0
          Odpowiedz
      2. No dobra.
        Cieszę się że zostałem w ten sposób doświadczony, wskazało mi to właściwą drogę.
        Zostałem doświadczony też w inny sposób, ale nie będę opisywał, bo i tak nikogo nie przekonam.
        Nawet nie mam takiego zamiaru.
        No, i to tyle.
        Każdy kto by był w moich butach i… nie uwierzył to by był według mnie głupcem albo człowiekiem niespełna rozumu.
        A strasznym głupcem by był gdyby jeszcze się opowiadał przeciwko temu.
        No, i to tyle.
        Już nie odpisuję.
        A powtarzać się też nie zamierzam.
        PS. Łapki w dół czy w górę „nie dałem”, bo mi się nie chciało.

        0

        0
        Odpowiedz
  7. الله أكبر

    2

    0
    Odpowiedz
    1. اللعنة على حزب القانون والعدالة والاتحاد!

      1

      0
      Odpowiedz
    2. ومحمد رسوله 😉

      1

      0
      Odpowiedz
      1. وضربهم بالكهرباء بلا رحمة

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Tak po arabsku sie pisze „PiS” Ale pochuj to pis zesz? Co ma PiS do wiatraka????

          0

          0
          Odpowiedz
  8. Zapomniałeś, że póki żony nie masz to ruchasz kozy.
    Jestes gotów na takie poświęcenie ?

    2

    0
    Odpowiedz
    1. „Zapomniałeś, że póki żony nie masz to ruchasz kozy.
      Jestes gotów na takie poświęcenie ?”

      W zasadzie można by powiedzieć, że „dziura jest dziura”, 😉 ale nie powiem…

      Nie powiem, bo w praktyce tak nie jest. No może jakiś wieśniak w górach Afganu musi, bo innej możliwości nie ma, ale cała reszta już nie. Zresztą rozejrzyj się już choćby po samej nieszczęsnej przez lewactwo Europie – ciapaci dymają na potęgę, a wy, incele zasrane, możecie sobie najwyżej wytrzepać kapucyna pod pamięciówkę, a i to w ukryciu (a co głupszy to jeszcze ze wstydem poleci się wyspowiadać i pokutę odbębni; pół biedy jak normalną pokutę, a nie na kolanach ciągnąc wikaremu… :P), a potem potulnie idziecie zapierdalać na socjal dla nich i dla bachorów, które porobią (a niektórzy pewnie będą te bachory wychowywać i na nie łożyć, gdy w desperacji wezmą taką, wyobracaną przez pół Azji i Afryki, lochę za „żonę”). 😛

      To kogo ty chcesz, patałachu uczyć… 🙂 /Mesio PS. Bez PS-a.

      0

      1
      Odpowiedz
  9. 4 kobiety? Nie idź w to goju, dobrze ci radzę. Nie jest to zgodne z naszymi normami zrównoważonego rozwoju i inkluzywnego społeczeństwa. Nie ma takiej siły, by w naszym nowym porządku świata twoje punkty CBDC były w stanie utrzymać taki model. Gdy AI wykrywa archaiczny związek kobiety i mężczyzny, to ich punkty społeczne spadają do tak niskiego poziomu, że trzeba być nie lada utalentowanym pracownikiem, żeby zarobić tyle CBDC, by te po wymnożeniu przez social score dały siłę nabywczą pozwalającą na przeżycie. W modelu mężczyzna + 4 kobiety, social score spada tak bardzo, że tylko mężczyźni z elit mają tak wysokie zasługi dla planety, że mogliby ten spadek zrekompensować do akceptowalnego poziomu – na przykład Pan Bill Gates. Ale jest na to rada. Skoro twoje potrzeby seksualne są tak duże, to w naszym świecie, gdzie od każdego według możliwości, a każdemu według potrzeb – są opcje. Weź 4 mężczyzn należących do czarnoskórej mniejszości homoseksualnej. Jeśli konsumpcję białka zwierzęcego (którego produkcja zżera cenne zasoby planety) ograniczysz do białka twoich partnerów, to wyżyjesz na standardowych punktach CBDC – twój social score wzrośnie. Klaus Schwab

    1

    2
    Odpowiedz
    1. Zapomniałeś o takim drobiazgu jak 5- krotne walenie łbem o posadzkę od świtu do wieczora, klęcząc na dywaniku skierowanym w kierunku Mekki, tudzież obowiązkowej wyprawie tam przynajmniej raz w życiu oraz karze śmierci przez ucięcia łba za przyjaranie chociażby jednego jointa a nawet za samo posiadanie go.
      Poruchasz sobie co najwyżej kozy dopóki nie ożenisz się w dodatku z taką loszką, którą wybierze jej ojciec dla Ciebie, może niezbyt urodziwą a może być jeszcze wredną.
      Jedź do Arabii Saudyjskiej a tam muttawa już nauczy Ciebie zasad islamu.

      2

      0
      Odpowiedz
      1. „Zapomniałeś o takim drobiazgu jak 5- krotne walenie łbem o posadzkę od świtu do wieczora, klęcząc na dywaniku skierowanym w kierunku Mekki,”

        Oj, co za problem… Parę skłonów… Potraktuj to jako dobre ćwiczenie na kręgosłup. 😉

        „tudzież obowiązkowej wyprawie tam przynajmniej raz w życiu ”

        Podróże kształcą. Nie jestem muslimem, ale sam chętnie bym się tam wybrał, żeby to zobaczyć. nie pozbierałem się do tej pory, żeby to zrobić bo nie lubię upałów,. a poza tym „niewiernych” nie wpuszczają tam wszędzie. A tak to będzie motywacja…

        „oraz karze śmierci przez ucięcia łba za przyjaranie chociażby jednego jointa a nawet za samo posiadanie go.”

        Ale ja nie ćpam, to w czym problem? 🙂
        Ćpanie jest dla idiotów.

        „Poruchasz sobie co najwyżej kozy dopóki nie ożenisz się w dodatku z taką loszką, którą wybierze jej ojciec dla Ciebie, może niezbyt urodziwą a może być jeszcze wredną.”

        O ruchaniu kóz już było w jednym z komentarzy wyżej… To stereotyp, bo najwyżej gdzieś w górach Afganu zdesperowany wieśniak tak robi. Reszta nie i nie musi. A nikt za mnie nie będzie wybierał, bo ojca już dawno temu pochowałem.

        Nasłuchałeś się piąte przez dziesiąte stereotypów, patałachu, i powtarzasz bezsensu.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. SPIERDALAJ na drzewo krytykancie wszystkich i wszystkiego!
          Przypierdalasz się do każdego i wypisujesz swoje ” mądrości” zarozumiały, nadęty bucu.
          Pokory trochę chamie bo nie jesteś tu na chujni alfą i omegą.
          Wyżej srasz jak dupę masz przemądrzały ciulu.
          Sram na ciebie jak większość chujan na tym portalu.
          Pierdol się i znajdź sobie inne miejsce do wypisywania kretynizmów.
          Chuj ci w dupę na drogę!

          3

          1
          Odpowiedz
          1. Boli, śmieciu, że nie dorastasz do pięt, co? 😛
            A teraz sio do budy.

            0

            1
            Odpowiedz
          2. Daj spokój, szkoda się tak denerwować, nie znęcajmy się nad upośledzonym 🙂 Przecież ten gość to jest jakiś piwniczniak. Naczytał się starych postów i teraz wydaje się mu, że jest Mesiem. Nawet styl („patałachu” itp) próbuje podrobić, bo własnego nie potrafi wymyśleć. I sam plącze się w zeznaniach. Raz pisze, że muslimów już oglądał za czasów sojuza. A teraz niby się dopiero do nich wybiera, bo upał mu przeszkadzał. No przeszkadzał, jak po miesiącach skuwania asfaltu w słońcu, z wypłaty nie wystarcza mu na najtańsze wakacje w Tunezji. Mnie by też przeszkadzał :). Zakręcił się chłop w swoich bredniach jak słoik. No i te lajki pod jego wypocinami. Ja nie wiem, co on się 50 razy przelogowywał z telefonem w sieci, żeby się samemu polajkować? Albo namawiał swoich równie upośledzonych kolegów, żeby mu klikali.

            0

            1
            Odpowiedz
          3. To nie tak patałachu. Jego teksty przyciągają osobników słabych psychicznie, młodych, niedoświadczonych . Chociaż może masz rację , że sam sobie te lajki robi. Kto go tam wie. Od kiedy zaczął mnie podrabiać , to przyjrzałem się jego postom , godzinom wpisów . Wyszło na to , że on tam na chujni siedzi cały ( lub prawie ) czas , czeka na publikację i jedzie z kolejnym komentarzem. / Mesio

            0

            1
            Odpowiedz
          4. „Raz pisze, że muslimów już oglądał za czasów sojuza. A teraz niby się dopiero do nich wybiera, bo upał mu przeszkadzał.”

            Nie, patałachu smrodliwy śmiący wątpić w Słowo Pana twojego… No ale tacy jak ty ograniczeni umysłowo analfabeci wtórni nie umieją czytać ze zrozumieniem. Pan twój napisał, że muslimów oglądał już „za czasów sojuza”, ale nie napisał, że w ogóle nie był tam (w jakimś „arabowie”), bo mu upał przeszkadza, tylko, że NIE BYŁ w Mekkce, bo mu upał przeszkadza i przez to nie chciało mu się tam ekstra wybrać.

            „No i te lajki pod jego wypocinami. Ja nie wiem, co on się 50 razy przelogowywał z telefonem w sieci, żeby się samemu polajkować?”

            Bo widzisz, patałachu… Pan twój, Mesio, ma chody na samej „górze” internetu – u samego „Cukierberga” i jego kolegów. 😛 /Mesio PS. A na PS-a nie zasłużyłeś śmiąc wątpić w prawdziwość Pana twojego…

            100

            0
            Odpowiedz
          5. No tak, nie był tam, ale wie jak tam jest 🙂 Klasyka. Coś w stylu: – Byłeś kiedyś w Ameryce? – Nie. – A ja, ja znam kogoś co był. Ot taka twoja wiedza, co jakiś bajkopisarz tobie sprzedał.

            0

            0
            Odpowiedz
          6. „No tak, nie był tam, ale wie jak tam jest Klasyka. Coś w stylu: – Byłeś kiedyś w Ameryce? – Nie. – A ja, ja znam kogoś co był.”

            Nadal nie wychodzi ci literowanie ze zrozumieniem, patałachu… 😛

            Jeszcze raz i tym razem skup się…

            Pan twój, Mesio, NIE BYŁ w Mekkce. Ale to NIE ZNACZY, że nie był w innych miejscach tzw. świata arabskiego.

            Ogarnąłeś w końcu, patałachu?

            Natomiast w tych innych miejscach świata arabskiego Pan twój, być musiał, bo wiązało się to z jego interesami. Dobrowolnie za chuja by tam nie pojechał, bo nie znosi takich upałów. Dlatego z jakiegoś ,całkowicie ekstra, prywatnego wyjazdu na wycieczkę do Mekki zrezygnował i nigdy tam nie pojedzie, bo upalny klimat Mu wysoce nie służy. Choć miejsce pewnie bardzo ciekawe. No ale niestety… Za gorąco. /Mesio PS. A wierzyć nie musisz, bo co to zmieni, czy Panu swojemu wierzysz czy nie.

            0

            0
            Odpowiedz
          7. Nie walcz z chorym psychicznie, nie ma sensu …
            Od kiedy pojawił się na chujni, to ta strona zrobiła się jakoś mniej fajna …

            0

            1
            Odpowiedz
          8. „Od kiedy pojawił się na chujni, to ta strona zrobiła się jakoś mniej fajna …”

            Bo takie patałachy jak ty są równane z ziemią za ich głupotę i to boli, prawda? 😛

            0

            0
            Odpowiedz

Współczesny świat

Jestem od jakiegoś czasu biznesmenem który sporo wykorzystuje sztuczną inteligencje, więc siłą rzeczy muszę bardzo siedzieć w temacie. Mam moi drodzy złe wieści. Świat jaki nam się wydaje skończył się w okolicach 2016 roku. Pewnie zauważyliście że większość społeczeństwa sprawia wrażenie chorych psychicznie? Otóż w okolicach tego roku zaczęto implementować bardzo agresywne algorytmy AI w czołowych portalach społecznościowych które sprawiły że zasadniczo te portale przejeły kontrolę nad ludźmi. Dalibyście radę żyć bez smartfona czy fb przez chociaż miesiąc? Technokraci mają tak potężne narzędzia że ich portale stały się niczym Bogowie a influencerzy, prorokami w rękach tych diabłów. Nie zatrzymamy tego, mówimy o infrastrukturze wielkiej niczym arsenały jądrowe wszystkich mocarstw, to jest właśnie dzisiejsze AI. Jak przetrwamy rozwój AI to za około 20 lat czeka nas prawdopodobnie utopia, ale przygotujcie się że w międzyczasie na bardzo ponure i smutne czasy technologicznej niewoli która może zakończyć się w każdej chwili końcem naszej cywilizacji.

19
8
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Współczesny świat"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Luz stary. Mój pies to wszystko sam ogarnie i nastanie porządek.

    5

    1
    Odpowiedz
  3. fejkbuk?
    nawet zdjęcia tam nie mam xd.
    dobrze, że chociaż ja nie próbuję zaistnieć.
    powiem tak:
    znajomych nie obserwuję, tylko tych z rodziny, bo na co mi „atrakcje” typu że inni mają lepiej.
    albo nawet ich wywody typu:
    „jestem pierdolnięty” albo „wariat pozostanie wariatem” (zapewne bo jakimś środku typu alkohol).
    pewnie są tacy którzy takie coś czytają, ale to ich sprawa.
    mógłbym usunąć konto, ale bym stracił kontakt z niektórymi znajomymi z okolicy.
    a poza tym może kiedyś się przyda, bo kto to tego nie ma? (pytanie retoryczne).

    PS
    Pewnie zaraz się ktoś przypierdoli że np. zdanie zaczynamy z dużej litery, ale mam to gdzieś.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Dobre podejście. Też mam tam konto, głównie dla kilku grup dyskusyjnych i paru znajomych. Żadnych celebrytów, gazet czy opiniotwórczych syfów nie śledzę. Czasem napiszę gdzieś komentarz. Przy czym są to prawie zawsze komentarze merytoryczne w sprawach techniki. Ot, dzielenie się wiedzą czy tzw. patentami. Pamiętam, jak dużo przed laty się nauczyłem z forów i grup i coś chcę społeczności oddać. Szkoda, że coraz częściej, w odpowiedzi na takie coś można dostać bluzgi czy wyszydzenie. Cóż, za jakiś czas będą sobie AI wyszydzać i tyle im zostanie.

      2

      0
      Odpowiedz
    2. Nie mam, nie wiem jak założyć, nie zamierzam mieć, znam sporo osób, które nie mają i żyją. Szczerze? Nie wiem po co by mi to było.

      7

      0
      Odpowiedz
    3. Ja tego nie mam i żyję. Nawet lepiej, niż wtedy, gdy miałem. Zdarzało się, że ktoś mnie spotkał i dziwił się, że nie polubiłem tego czy tamtego. Jeśli bez pejsbuka, miałbym stracić kontakt ze „znajomymi z okolicy”, to chuj z takimi znajomymi.

      7

      0
      Odpowiedz
      1. Polać mu i posypać,amen.

        0

        0
        Odpowiedz
  4. AI to ty najwyżej na obrazku, chłopcze, widziałeś… Kolejny szur z urojeniami o „kontroli nad ludźmi”…

    5

    2
    Odpowiedz
  5. Nie mam konta na ryjbuku.Marnowanie czasu na siedzenie w tym gownie.Nie interesuje mnie slub czy rozwod jakiejs znajomej lochy.Mam dzieci w podstawowce nie siedze na zadnych mamuskowych pierdolach,zeby omawiac sprawdziany itp. Na fb jest tylko tani lans oraz szpan.Nie mam kontaktu z rodzicami innych dzieci.Cos sie dzieje -rozmawiam z nauczycielem.Nie potrzebuje wywodow madek na fb

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Jako osoba siedzaca rowniez w temacie moge tylko potwierdzic to co przedmowca napisal.
    Tresci idealnie dopasowane do odbiorcy na poziomie newsow, filmow wideo, seriali, gier.
    Mowisz, ze masz wywalone, bo gry itd nie interesuja Cie? Spokojnie, beda wydawane rowniez ksiazki, opowiesci targetowane na konkretna osobe.
    To jest multibilionowy rynek. Jeszcze zobaczycie jak bedziecie hapac tresci podpieci pod VR jak w matrixie.
    Nie zebym jakos bardzo tego zalowal, bo sam jestem mocno w tym zakorzeniony. Chcialem tylko napisac, ze wypieranie tego nie pomoze Wam 🙂

    2

    1
    Odpowiedz
  7. Spolecznosciowki to bezproduktywne pozeracze czasu.Siedza na tym ludzie co nie wiedza co ze soba zrobic.Fascynuja sie zyciem znajomych oraz Nie znajomych.A bo jakas tam baba jechala w gory ,ktos tam mial urodziny i inne tego typu pierdoly.Kogo obchodzi zycie niby znajomych-desperatow,koniojebcow oraz plotkarzy.Forum klasowe na tych fb to patologia totala.Dziwnie sie ze ludzie maja czas godzinami roztrzasac duperele typu:co kupic pani na dzien nauczyciela.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Ten artykuł to wcale nie jest Chujnia tylko Kurwa-Burdel Polityczny
    śrut

    0

    2
    Odpowiedz
  9. Niezłe tu siedzą zjeby, że ten wpis zebrał tyle plusów.

    0

    0
    Odpowiedz

Google opinie nie są zweryfikowane

Szlag jasny trafi przez skurwysynów, którzy wyszykowali coś kolejnego dla Google. Nawet nie można poczytać opinii, bo są blokowane. Piszę na wyszukiwarce np. nazwę szkoły, uczelni, firmy lub instytucji. Sprawdzasz opinie innych, czy warto. A tu wyskakuje ,,opinie nie są zweryfikowane”. Kurwa mać, specjalnie tak zrobili, tylko po to żeby zrujnować psychę jakiemuś człowiekowi, który może uczęszczać do jakiejś szkoły, uczelni lub firmy i będzie tracić na to czas. Dlatego właśnie przez tych chujów mamy odebrane prawo do poznania opinii od innych użytkowników na dany temat.

13
4
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Google opinie nie są zweryfikowane"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. O jakich prawach piszesz goju? Jako goj masz prawo zapierdalać – to jest twoje prawo. Opinie są w trakcie weryfikacji, czy spełniają normy naszej inkluzywnej społeczności i zrównoważonego rozwoju. Żyjemy jednak w wolnym społeczeństwie. Masz prawo sobie założyć własne google z własnym systemem opinii. Nie ma obowiązku w ogóle korzystania z usług google. Klaus Schwab.

    3

    3
    Odpowiedz
    1. Mówiono ci, żebyś spierdalał?
      To na co czekasz?

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Rano o siudmej się nie spierdala, tylko wypierdala.
        Do roboty

        0

        1
        Odpowiedz
        1. Siódmej, a nie siudmej, analfabeto.
          Grammarnazi

          PS. Dobrze, że przynajmniej zdania zaczynasz wielką literą. Bo nie brakuje na chujni zarozumiałych spasionych inceli, którzy oprócz braku wielkiej litery nie stawiają kropki na końcu zdania.

          2

          0
          Odpowiedz
  3. To jest tak samo skurwysyńskie jak zakładane fake konta przez konkurencję, żeby specjalnie spierdolić opinię „niewygodnemu” podmiotowi. Ostatnio jak budę z żarciem u mnie na kaszebskiej wiosce otwierali to był wielki napis w stylu „za 2 tygodnie wielkie otwarcie, kurwa orgazm podniebienia, przy zamówieniu 10 spagetti 11 gratis, a obsługa nie wyzywa klientów” i mimo, że otwarcie dopiero za 2 tygodnie to było już tam w 4-6 dni ponad 35 samych „piątek” i czasem „czwórka”, że zajebiste jedzenie i nigdy nie jedli lepszego hambułgeła, a obsługa bardzo miła i rzeczywiście nie wyzywa klientów.

    Bronią się jedni i drudzy przed kupionymi opiniami (dobrymi i chujowymi), a prawdziwi chuje/popierdoleńcy i nieuczciwi przedsiębiorcy to naprawdę niewielki procent bo według mnie niewielu z nich chce świadomie szkodzić swoim klientom, przecież dzięki nim bujają się nowym leksiem i chodzą w Lavardzie, więc i ja bezgranicznie kocham swoich klientów nawet jeśli się z nimi nie zgadzam i zrobią mi koło dupy jakbym czegoś kiedyś delikatnie nie dopilnował bo dzięki nim siedzę sobie co kwartał na Ligurii. Ehhhh najbliższy 23 – 31 grudzień w Alassio, kurwa kocham ten region, a jak coś nie pasuje to godzinka jazdy furką (całą drogę morze z lewej strony) i cyk, Lazurowe. Temat nieprzyjemny, a jednak zrobiło mi się przyjemnie na myśl o końcówce grudnia ;—–)

    2

    0
    Odpowiedz
    1. To nie ma nic wspólnego z „Chujnią”. Nie ma nic takiego w Klinice Centralnej rosyjskiej Federacji.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Dopóki nie będzie odpowiedzialności cywilnej i karnej za wystawianie steków bzdur i pomówień to lepiej aby tego nie było ot co. Ludziom się w głowach pierdoli od bezkarności, w szczególności jak są anonimowi. Anonimowość to ogólnie świetna sprawa, ale chcesz pozostać anonimowy, nie powinieneś mieć prawa do wypowiedzenia opinii na tak wrażliwy temat, który wpływa na czyjś biznes/życie. Chcesz się wypowiedzieć? Zapomnij o anonimowości i ponieś potem konsekwencje.

    Dla mnie osobiście i tak te opinie są chuja warte. Chce się o czymś przekonać to to sprawdzę sam, zwłaszcza tak mało istotne rzeczy jak lokal gastronomiczny. Nawet jak się przysłowiowo na tnę, to najwyżej drugi raz tam nie zajrzę, ot co.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Cieszy mnie twoja postawa goju. Powinniście bardzo uważać na słowa. Odpowiedzialność karna na każdym kroku to przyszłość naszej inkluzywnej społeczności zrównoważonego rozwoju. Chcesz coś napisać w necie? To bardzo dobrze to przemyśl, bo stracisz wszystko, co masz i skończysz w więzieniu. Klaus Schwab.

      3

      2
      Odpowiedz
      1. Fałszywy wpis: o godzinie 02:08 szpital jest zamkięty. Nawet brandzlownia koni.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Nie ma takiego oddziału „Chujnia” w Szpitalu Kremlovka. Zresztą jest noc. Zadzwoń w godzinach pracy, może cię przyjmna na oddział „Brandzlownia” na Trzecim Piętrze.
      Prigłas

      0

      0
      Odpowiedz
    3. O północy Szpital jest zamknięty. Niemożliwe, żeby jakis chory idiota pisał w parku na ławce. Chujnie otwierają po 8.00
      Oszibka

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Niezłe tu zjeby przesiadują, że ten tekst zebrał tyle plusów.

    0

    0
    Odpowiedz

Nawet w święta kurwy pozostaną kurwami – część druga

Tych nie w temacie odsyłam do części pierwszej:

Nawet w święta kurwy pozostaną kurwami

Jak już wspomniałem w pierwszej części, to był dla mnie dzień który naprawdę mnie załamał i całkowicie odebrał mi wiarę i nadzieję że Święta Bożego Narodzenia jednoczą ludzi.

Gdy ochłonąłem po ataku furii w stosunku do setek dziewczyn na wskutek którego dostałem bana na tamtym portalu, zdałem sobie sprawę że mogłem trochę przegiąć.

Zacząłem się martwić czy nie znajdą się jakieś dziewczyny które zrobią zrzut ekranu i złożą na lokalnej komendzie policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 216 KK §  2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku

Bałem się że zapłacę wysoką grzywnę lub spędzę rok za kratami.

Jednak po jakimś czasie mnie olśniło że nawet jeśli ktoś próbował złożyć zawiadomienie przeciwko mnie to dostał notatkę o umorzeniu postępowania ze względu na zbyt niską szkodliwość czynu.

Nawet gdybym został poproszony na komisariat w celu przesłuchania mnie to jedyne co by mi zrobili to założyli teczkę i dopiero przy powtórce takiego występku wyciągnęliby konsekwencje w stosunku do mnie.

Niezależnie od wszystkiego, to co zrobiłem nie było warte czasu, nerwów, sił i zachodu.

2
12
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Nawet w święta kurwy pozostaną kurwami – część druga"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Po huj się tym przejmujesz. Ludzie na codzień robią 100.000x gorsze rzeczy od cb i kładą w to huj.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Spierdalaj kurwa

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Ty jesteś taki dosyć mocno znerwicowany typ. Posłuchaj dobrej rady, bo nikt ci lepszej, niż trener nie udzieli: wyluzuj kurwa typie i ciesz się życiem , bo jutra może dla ciebie nie być . Normalnie luz – rozumiesz ? Jeszcze raz powtarzam -luzuj majty chłopie .
    Poważnie myślałeś że ktoś złoży zawiadomienie , a milicja się nim zajmie ? Hehehe. Nawet jakby jakaś durna krowa złożyła , to zapewniam , że jest tak jak napisałeś – milicja sobie dupy takimi zawiadomieniami podciera.
    Jedyną szansą jest robienie masy – pewnie siedzisz teraz na fotelu i obgryzasz paznokcie z nerwów i raczej mnie nie posłuchasz i masy nie będziesz robił .
    Zatem : trenuje zwieracz .
    Bogdan-Trener

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Aaa trener zapomniał dopisać ( bo właśnie grał w Super Mario).
    Kurwa zawsze będzie kurwą niezależnie od okoliczności. Tyle.
    Bogdan

    3

    0
    Odpowiedz
    1. „Kurwa zawsze będzie kurwą niezależnie od okoliczności. ”

      I tu się, Boguśka, ze sobą zgodzimy. 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
  6. Kup sobie na przyszłość jakieś gacie. Będziesz miał na zmianę gdy znowu zesrasz się ze strachu. A nie, czekaj… kup sobie więcej, bo ty się zesrasz na samo wspomnienie.

    3

    0
    Odpowiedz

Hip thrust

Drogie dziewczyny chodzące na siłownie (bo głównie ich to dotyczy) gówno kogo obchodzi wasz rekord w hip thruście to tak jakby się chwalić rekordem we wznosach bokiem. Jak robię hip thrusty to nic mi nie daje robienie tego ogromnym ciężarem jak robię lżejszym mogę lepiej spiąć mięśnie, szczerze nigdy nie widziałem chłopa co by robił hip thrusty ciężarem większym niż 100 kg

3
5
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Hip thrust"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie rozumiem. Jakaś laska przystawiła Ci broń do głowy i powiedziała: „masz posłuchać, jakim ciężarem robię hip thrust, bo inaczej Cię zabije!”? Jeśli tak, to chujowo. A jeśli nie, to nie zawracaj dupy. Jak rozmawiały z Tobą, to mogłeś im powiedzieć to samo. A jeśli rozmawiały o tym tylko między sobą, czy wrzucały jakieś posty, to już tym bardziej nie rozumiem, co Cię to obchodzi.
    Też ćwiczę i ostatnio w szatni jakieś gnojki rozmawiały o rekordzie we wspięciach na łydki. Dziwne? Dla mnie tak. Ale, że to była prywatna rozmowa i nie próbowali mnie wciągnąć do „dyskusji”, to chuj mnie to obchodzi.
    Jeśli jest wolność słowa, to niech ludzie pierdolą o czym chcą, byleby nie obrażali innych. Są większe problemy.
    Ostatnio, siedząc na ławce, rozmawialiśmy z kumplem o sraniu. Częstotliwość, rozmiary, konsystencja, wpływ konkretnych posiłków i napojów na powyższe, po prostu fachowa dyskusja. Jakiś licealista, przechodząc spojrzał się na nas, pokazując swoje zgorszenie. Nic mnie nie to nie obchodzi, to jego sprawa. Pytanie tylko, czy napisze o tym chujnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Po co suki trenują dupska? Zeby bardziej pociagały? Do gwałtów prowokują glupie pizdy, albo ma fajna dupe a użytku nie robi bo cnotka niewydymka, jebane suki, silownie powinny zostać dla facetów jak kiedys, a nje dla bab i pizdusi

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Trener przyznaje ci rację . Chociaż nie ma żadnych uprzedzeń wobec kobiet .
      Wiesz co wkurwia trenera ? Jak przychodzą takie pizdusie, wygolone mają nawet włosy na przedramieniu i trenuje taki ( trenuje to za duże słowo ) taki pizduś , lala zwykła, potem się przegląda w lusterku przez pół godziny , pewnie myśli że jak Arnold będzie wyglądał . Ogólnie trener jest starej daty i wiele go wkurwia we współczesnej młodzieży . Przecież to takie miękiszony że aż żal patrzeć na to coś . Współcześni mężczyźni kurwa…
      Bogdan

      2

      0
      Odpowiedz
      1. Daj spokój, Boguśka… Wkurwia cię to, że ci miejsce do lustra zajmują i przez to sama nie możesz się godzinami przeglądać. 😛

        2

        0
        Odpowiedz
        1. Mesiu przyjaciółko , czy ty mni śledzisz 😉

          1

          1
          Odpowiedz
          1. „Mesiu przyjaciółko , czy ty mni śledzisz ”

            A po co? 🙂 Przecież z tego ZK w Strzelcach nigdzie nie uciekniesz… Tym bardziej, że przyznaj…: gdzie ci będzie się tak dobrze po mydło schylało jak nie tam. 😛

            0

            0
            Odpowiedz
          2. Złośliwa jesteś 🙂 być może to wina menopauzy 🙂 ale tym się różnimy : trener gdy się na kogoś wkurwi, to mu szybko przechodzi 😉 dlatego buziaki ci Mesia przesyłam i nawet szminkę oraz majteczki ci pożyczę 🙂 i szpileczki jak chcesz . A teraz idę na trening , będę o tobie myslał z życzliwoscią, czy tobie się to podoba czy też nie 🙂

            0

            0
            Odpowiedz
          3. „być może to wina menopauzy”

            He, he… 😉

            Za gacie dziękuję, nie skorzystam [fuuuujjj…;) ].
            A szpilki mam własne, na widok których Byczywąs oczopląsu dostaje… 😛

            A ty na tym treningu zakwasów nie dostań, bo znów nie wystoisz dziś pod latarnią całej nocy. 😛

            😉

            0

            0
            Odpowiedz
          4. Nie mogłem się wtedy skupić na treningu , dlatego przez kilka godzin przeglądałem się w lusterku, myśląc o tobie …
            😛

            0

            0
            Odpowiedz
        2. Mnie być miało 🙂

          1

          0
          Odpowiedz

Cholerna moderacja rutrackera

Zbanowali najlepszego gościa który wrzucał mecze w dobrej jakości bez pikseloz, spadków, przeskoków obrazów zawsze w 50 fps. dfkthbq1968 taki miał pseudonim. Byl godnym następcą użytkownika Striker który prawdopodobnie zginął na wojnie bo ostatni raz był na rutrackerze w marcu 2022. Teraz będą wrzutki od baggi który słynie z 25 fps pikseloz i chujowej jakości. Moderatorzy rutrackera to mendy. Dlatego Rosja nigdy nie będzie Europą. Wolą kiepską jakość obrazu.

3
4
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Cholerna moderacja rutrackera"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chuj to kogo obchodzi.

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Jak wejść na darknet?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jebać ciebie i te mecze dla idiotów. Jebane zamulacze mózgów i tak mało rozwiniętych debili.

    0

    0
    Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Pale Blue Dot | POLAKI ODSZKODOWAŃ OD NIEMCA CHCĄ... | Jak zagadać do dziewczyny na studiach podyplomowych | Izrael/Palestyna | Pyrrusowa chujnia | Niech żyje PIS ! | Psi zasrany obowiązek | Wspieranie Palestyny/Hamasu | Kalistenika | „Jaka To Melodia” bez Pana Roberta Janowskiego | Polska jako jedna wielka wieś? | Für Deutschland... | Trauma, jak trauma? | Dzień zmarłych | Wysokie oceny gównianych usług | Bałaganiarze na siłowni | Odtwarzacz MP3 | Nienawidzę ludzi urodzonych w okolicach 1993 roku | „Wheeler dealers” czyli fani czterech kołek | Dlaczego politycy są często łysi, łysiejący? | Ich troje Michał Wiśniewski | Samotność jest super | Chujnia Trenera Bogdana | Do tych co piszą w stylu p0lska i p0lacy | Youtube się wycwanił | Zemsta miłych facetów | Skoro Wy tacy | Spierd0leni p0lscy kier0wcy | "Kultowe" katastrofy, czyli III wojny światowej (póki co) jednak nie będzie? | Testo | Pierdolę społeczeństwo | Koniec mojej historii sprawił, że przestałam się czuć człowiekiem... | Odpowiedź na post "Egoistyczne i roszczeniowe stare pokolenia" z 15.10.2023 | Ponad 30 procent mężczyzn umrze jako prawiczki | Re Brak siły | Pierdolona zmiana czasu | Nie mogę oglądać filmów z serii "Piła" | Chujnia przyciąga też pojebów | Brak siły | Marudzenie na brak pracy po gównostudiach | Dylemat reprodukcji w chaotycznym świecie | Koniec Korwina-Mikke | Ja tylko nie chcę mieć przerąbane | Świat jest negatywny | Łukaszenka pochwalił dziś Polskę | Osoby niepełnosprawne jako bankomaty | Re: Referendum na chujni | Referendum na chujni | Studia jebane i po co mi ten dyplom