Za chwilę wybory, to pomyślałem sobie, że przydałoby się jakieś obiektywne, niezależne ani od politruków z TVN i wyborczej ani od politruków z TVP(iS) porównanie rządów PiS i wcześniejszych rządów PO (akurat po 8 lat). Może się komuś przyda. To jedziemy…
1. Zerknijcie sobie do wyszukiwarki Google. Wpiszcie: „Poland GDP”. Wyświetli wam się wykres z danymi Banku Światowego (czyli instytucji całkowicie niezależnej od nikogo w Polsce) i link do strony tego banku. To są dane dotyczące tzw. PKB nominalnego (czyli nie liczonego w tzw. parytecie siły nabywczej). I teraz tak. Jak weźmiecie kwotę z 2007 roku i kwotę z 2015 roku, czyli kiedy obejmowała i oddawała władzę PO i policzycie różnicę, to wam wyjdzie, że za PO polskie PKB SPADŁO o 10,5%. I to spadło w czasach generalnie bardzo dobrej koniunktury gospodarczej (wyjątkiem było około roku kryzysu z 2008 roku, który w większości dotknął Zachód, nas jedynie pośrednio z uwagi na to, że słabiej byliśmy z Zachodem powiązani i mieliśmy słabszą gospodarkę niż dziś). To samo zróbcie w przypadku rządów PiS. Weźcie dane z 2015 i porównajcie z danymi z 2022 roku (z obecnego danych jeszcze nie ma). Co wam wyjdzie? Otóż wyjdzie wam, że za PiS polskie PKB nominalne WZROSŁO o 44%. I to wzrosło pomimo wojny, pomimo pandemii, pomimo ocieplenia klimatu uderzającego w rolnictwo, pomimo kosztów tzw. transformacji energetycznej i pomimo tego, że Niemcy via UE uderzają w naszą gospodarkę kiedy tylko mogą. W szczycie kryzysu energetycznego każą nam zamykać elektrownie i kopalnie je zasilające, a u siebie takie otwierają, blokują też należne Polsce środki z UE pod pretekstem rzekomej „praworządności” gdy de facto jest tak, że przeszkadza im to, że w Polsce zostałby wprowadzony system sądownictwa niemal taki sam jak w RFN (siebie oczywiście nie uznają za niepraworządnych, ciekawe nie?).
2. Popatrzcie na dane przeładunków w portach. Np. port w Gdańsku za PO przeładowywał około 30 mln ton rocznie. Dziś? Dziś przeładowuje około 90 mln ton. Trzy razy tyle. To jest jeszcze nie wszystko. Być może nie wiecie, ale poza pracą, zyskiem firm obsługujących port, podatkami itp., infrastruktura tego rodzaju generuje dodatkowe miejsca pracy poza samymi portami. Cztery nasze główne porty (Szczecin, Świnoujście, Gdańsk i Gdynia), dają dodatkowe ok. 250 tys miejsc pracy w innych gałęziach gospodarki na terenie kraju. I teraz tak. Czemu port Gdańsk tak zwiększył przeładunek? Bo w ostatnich latach zostały zrobione przez rząd inwestycje, które pozwalają nie tylko wyładować towar w porcie, ale przede wszystkim z i do tego portu te towary przywieźć i wywieźć. Za PO się nie dało… I dodać warto, że to PO/opozycja wsparta ze strony Niemiec (cóż za zaskoczenie, nie? ;)) jest przeciwna rozbudowie portu w Świnoujściu, która to rozbudowa zabierze niemieckim portom, takim jak Hamburg, znaczną część klientów.
3. Przy okazji tematu portów. Wyśmiewany przekop Mierzei jest wbrew pozorom bardzo dobrym pomysłem. Choć moim zdaniem powinno się go od początku zrobić w ten sposób, by z Elbląga powstał port podobny do Gdańska, Szczecina itp. Ale rozumiem, że przy tym poziomie oporu i wyśmiewania nie dało się wyłożyć aż tak dużych pieniędzy, by to zrobić od razu. Trudno, najważniejsze, że przekop został zrobiony, to w przyszłości się go powiększy i pogłębi. Dlaczego to takie ważne. Po pierwsze, rozbudowa portu pomoże gospodarce regionu (a jest to jeden z biedniejszych regionów kraju) – patrz powyżej: fragment o tym, ile dodatkowych miejsc pracy generują porty. Po drugie, potrzebujemy dużego portu w tamtej części kraju. Portu, który obsługiwałby ten rejon Polski, był tzw. portem feederowym dla Gdańska, i w przyszłości, gdy baćkę i kacapów szlag trafi, był portem obsługującym całą Białoruś. Po trzecie, transport morski jest transportem najtańszym i najbardziej ekologicznym. Po czwarte, przekop pozwala NATO na szybkie przerzucenie wojska i zaopatrzenia w strategiczny rejon tzw. przesmyku suwalskiego. Czyli dochodzą nam do tego całkiem konkretne kwestie bezpieczeństwa. Aha,a wiecie, czemu pomimo otwarcia przekopu niewiele tam pływa? Bo samorząd PO z Elbląga ponad rok blokuje pogłębienie wejścia do tego portu… Tak „dba” o polskie interesy PO.
4. Pozostając na Wybrzeżu oraz przy kwestiach bezpieczeństwa. To dzięki PiS mamy bezpieczeństwo energetyczne, które tak bardzo przydało się w ostatnich latach (pomyślcie o tym, że uniknęliśmy w ten sposób masowych bankructw, bezrobocia, a także mieliśmy zapewniony gaz i ciepło w domach i innych obiektach, np. w szpitalach, pomyślcie, ilu ludzi zawdzięcza temu wszystkiemu zdrowie i życie), bo to PiS był pomysłodawcą Gazoportu (PO go dokończyła, bo po prostu musiała, inwestycja została rozpoczęta, a przede wszystkim została w dokumentach rządowych wpisana jako strategiczna i PO nie miało się jak z niej wykręcić) i to PiS doprowadził do otwarcia tzw. Baltic Pipe, czyli rurociągu gazowego z pól norweskich, którego Tusk, a wcześniej SLD, za Chiny otworzyć nie chciał, bo szkodził on gazowym interesom niemiecko-kacapskim zwizualizowanym przez Nord Stream 1 i 2, które miały uzależnić UE od kacapskich surowców. BTW, to PO i Niemcy są współwinnymi – obok samych kacapów – agresji kacapskiej na Ukrainę (a wcześniej na Syrię, Gruzję itp.), bo to oni w myśl własnych interesów de facto sponsorowali dekadami zbrojenia putina, pozwalali na agresję oraz z pełną świadomością uzależniali UE od kacapskich surowców. Są współodpowiedzialni za wszystkie zbrodnie i ofiary tej agresji, a co najważniejsze: świadomie narazili nas na stanie się taką samą ofiarą kacapskiej agresji, bo byliśmy następni na liście. Innymi słowy, PO za nasze pieniądze, i to nie tylko te, które musieliśmy płacić za np. gaz, także i te w formie takich „prezentów” jak podarowanie przez rząd PO kacapom miliarda zł należnych Polsce za tranzyt gazu (a w tym czasie nam rząd mówił: „pieniędzy nie ma i nie będzie”), sponsorowała kacapom przysłowiowe rakiety, którymi równaliby nas z ziemią… I nie chodzi o tę sławetną obronę na Wiśle. Chodzi o samo to, że świadomie, dla własnych prywatnych biznesów, doprowadzali do tego, by ta agresja wobec nas koniec końców miała miejsce. Na nasze szczęście putin się pospieszył, Ukraińcy stawili fenomenalny wręcz opór, a Anglosasi, których putin nie docenił, postawili na twardy brak ustępstw i na pomoc Ukrainie, widząc, jak się broni, a przede wszystkim, jak chce się bronić.
5. Kolejny celowo wyśmiewany przez opozycję i jej media projekt – CPK. Nie kupujcie ani jednego słowa mówiącego, że to zły pomysł. Bo prawda jest taka, że to jest najlepszy pomysł od czasów budowy Gdyni i COP jeszcze przed II wojną. Po kolei jednak… Po pierwsze, tego rodzaju projekty stawiają kraj w światowej czołówce i stanowią niezbędną podstawę do olbrzymiego skoku gospodarczego (a co za tym idzie, każdego innego – cywilizacyjnego, technologicznego, społecznego). Po drugie, IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych) prognozuje że do 2060 roku polskie lotniska będą rocznie obsługiwać około 140 mln pasażerów (obecnie jest to około 50 mln pasażerów rocznie). To oznacza, że będziemy potrzebować takiego lotniska, które obsłuży większość z tego ruchu, i jednocześnie oznacza, że bez niego te 140 mln pasażerów (i wszystkie kolosalne profity z tego płynące) rocznie się nie pojawi. Przy okazji. CPK ma obsługiwać połowę z tego. Pozostałe 70 mln przypadnie na lotniska regionalne. To zaś oznacza, że również ten wyśmiewany Radom będzie lotniskiem przynoszącym duże zyski. Bo lotnisk regionalnych w Polsce jest, wraz z Okęciem, które zostanie zlikwidowane, 16 – policzcie, ilu pasażerów średnio wyjdzie na jedno… Dodać trzeba, że podobnie jak porty morskie, lotniska są olbrzymim generatorem wzrostu gospodarczego dla regionów i całego kraju. Dodać przy okazji trzeba, że oprócz pasażerów są też loty cargo – kolejna korzyść i kolejny zysk. Co więcej, CPK jest potrzebne dla NATO w celu szybkiego przerzutu wojska i sprzętu na pomoc dla nas na wypadek kacapskiego ataku. Od niego bezpośrednio będzie zależeć nasze bezpieczeństwo. Lotnisko regionalne takie jak Rzeszów zaopatrujący Ukrainę nam nie wystarczy do takich zadań. Jest po prostu za małe. Ponadto warto wiedzieć, że samo lotnisko to nie wszystko. Do lotniska w ramach CPK dochodzi nowoczesny szybki transport kolejowy (oraz olbrzymia infrastruktura usługowo-rozrywkowa). Znów więc inwestycje (a więc wzrost gospodarczy przez nie generowany), znów zyski z tego gdy już będzie funkcjonował i przewoził te miliony ludzi i tysiące ton towarów (przypominam to, co pisałem o porcie w Gdańsku – on przeładowuje 3 razy tyle niż za PO DZIĘKI ROZBUDOWANEJ INFRASTRUKTURZE DOJAZDOWEJ), do tego kolej jest tańsza i bardziej ekologiczna od transportu kołowego – czyli to przyszłość gospodarki (zresztą wymagana też przez Unię).
A co wam powie opozycja o budowie lotniska? Powie: „Po co, skoro jest lotnisko w Berlinie”. I tu jest pies pogrzebany – oni wszystko mają „w Berlinie”. To prowadzi do wniosku, że stamtąd płyną dla nich polecenia i to akurat wcale nie jest propaganda PiS. Nie wierzycie, popatrzcie z powrotem na początek tego tekstu i na porównanie PKB za rządów PO (-10,5%) i PiS (+44%). Za to się później dostaje ciepłą, choć nie mającą żadnego faktycznego znaczenia (z powodu tego, że ktoś ją mający nie może podejmować faktycznych decyzji) „króla Europy” z gigantyczną pensją i emeryturą m.in. z naszych podatków, żeby Niemcy za zasługi nie musiały bezpośrednio łapówki w reklamówce dawać. Wszystkie inwestycje strategiczne, które gwarantowałyby nam rozwój są przez PO/opozycję torpedowane (zarówno gdy rządzą, jak i obecnie). Stocznie – niemieckie były dotowane, nasze Tusk zamykał, kopalnia z elektrownią – naszą chcą zamknąć, u siebie otwierają, porty, lotniska, planowane elektrownie atomowe itd. – wszystko „Nein”… A przy okazji ciekawostka… Gdy w latach 50-tych RFN planowało budowę lotniska-hubu we Frankfurcie, to wiecie ile tamtejsze lotnisko obsługiwało pasażerów? Dwa mln rocznie. A Niemcy zaprojektowali i zbudowali lotnisko na 30 mln pasażerów rocznie… I po 25 latach musieli je powiększyć o kolejne 30 mln pasażerów. To m.in. dzięki takim inwestycjom zbudowali czwartą potęgę gospodarczą świata, a wy w tym planie, rękami polityków opozycji, byliście przeznaczeni do zbioru szparagów, pracy w montowniach i kupowania produktów niemieckich, jako tania siła robocza. To jest tzw. koncepcja „Mitteleuropy” – znana i realizowana, choć bez sukcesów, w Niemczech od ponad 100 lat – poczytajcie sobie, to zobaczycie, po co Niemcom Unia. I macie teraz do wyboru, albo „lotnisko w Berlinie” i powolny upadek naszej gospodarki, albo jej rozwój i nasz dobrobyt.
6. Inflacja ostatnich lat. Inflacja wybuchła na całym świecie raz z powodu pandemii, dwa z powodu kacapskiej agresji i wcześniejszej wielomiesięcznej manipulacji cenami ropy i gazu przez kacapów straszących zakręcaniem kurka. Pominąwszy pandemię, rzecz losowa (w ekonomii tzw. czarny łabędź), większość inflacji wynikła z szoków cenowych surowców energetycznych. I teraz pytanie: kto uzależniał Europę i Polskę od kacapskich surowców? Niemcy i rząd PO na ich pasku… To oni są bezpośrednio odpowiedzialni za to, że ten szok cenowy był tak duży. A kogo opozycja i jej „niezależne” i „prawdomówne” media obwiniały za inflację? PiS i NBP.
Posłuchajcie mnie uważnie. Jestem z zawodu ekonomistą, mam 30 lat doświadczenia w tym zawodzie. I powiem wam jedno: Glapińskiemu powinniście pomnik w każdym mieście postawić za to, jak NBP i RPP pod jego wodzą działała w celu powstrzymania i zwalczenia inflacji. Dlaczego? Już tłumaczę. Przede wszystkim większość czynników powodujących inflację to były czynniki tzw. zewnętrzne, czyli niezależne od polskiego rządu i gospodarki. To była w tym wypadku pandemia, to był wzrost cen np. gazu na giełdach światowych o 500% itp. Czyli cokolwiek by władze nie zrobiły, inflacja i tak by była. W przypadku inflacji NBP/RPP ma niewiele narzędzi celem jej zawalczenia. Jednym z głównych są stopy procentowe. Dlaczego? Bo jak stopy % są wysokie, to drogi jest kredyt, a jak jest drogi kredyt to generalnie zamiera popyt, bo kurek z pieniędzmi dla firm i ludzi jest przykręcony. Im słabszy popyt, tym wolniej rośnie, a potem zaczyna szybciej spadać, inflacja. Tak to działa, ale działa tylko w określonych okolicznościach, z których wynika, że czynniki proinflacyjne są krajowe – pochodzą z naszej gospodarki. Gdy są zewnętrzne – tak jak teraz było – stopy % działają tylko częściowo. Osłabiają popyt, ale inflacja mimo to dalej dość szybko rośnie a potem wolniej spada. No bo jak macie np. drogą cenę gazu na światowych rynkach, wywołującą światową inflację, to ona się nie zmieni z naszego tylko powodu. I teraz tak. Stopy % trzeba było podnieść, by pomimo wszystko osłabiać inflację tak, żeby gdy te czynniki zewnętrzne znikną (cena gazu wróciła do poziomów sprzed wojny) okazało się, że inflacja urosła mniej niż mogła i że szybciej i mocniej zacznie spadać. Ale przy tym wszystkim należy stopy % podnosić delikatnie i w ostatecznym rozrachunku tylko o kilka punktów %. Jeśli zrobi się to szybko (bardzo duża podwyżka naraz) i podniesie się te stopy powyżej tych kilku %, gospodarka doświadczy takiego szoku, jak nasza po upadku PRL-u gdy przyszedł ten jebany balcerowicz (za to, co wtedy zrobił, z pierdla nigdy nie powinien wyjść). Skutek jest wtedy taki, że następują masowe bankructwa firm, jedna pociąga drugą za sobą, i gigantyczne bezrobocie (miliony osób) i wielkie ubóstwo, oraz tragedie społeczeństwa, wraz z jednoczesnym wzrostem wszelakich patologii. Po czymś takim gospodarka i społeczeństwo odrabia straty dekadami, a wszystkich i tak nigdy nie odrobi.
I patrzcie teraz. Z jednej strony macie tego szkalowanego i oczernianego latami Glapińskiego, który – to wam, jako ekonomista, mogę przysiąc – zrobił wszystko „by the book”, koncertowo, by nie zaszkodzić gospodarce a jak najszybciej doprowadzić do obniżenia inflacji, z drugiej macie opozycję z PO na czele i jej medialnymi „ekspertami” pokroju balcerowicza (a co jeden to w jakąś aferę ostatnich 30 lat umoczony), którzy – po dziś dzień, gdy inflacja spadła o ponad połowę i nadal się obniża – domagają się minimum kilkudziesięcioprocentowych stóp procentowych. Rozumiecie? W sytuacji gdy 4-, 5-, 6-procentowe stopy długoterminowo doprowadzają do recesji (patrz np. obecne Niemcy) oni chcą stóp minimum 10 RAZY WYŻSZYCH! Pomyślcie, jaki by był w polskiej gospodarce Sajgon…, na całe dekady. I robią to z pełną świadomością skutków oraz z pełną świadomością tego, że to jest kompletnie NIEPOTRZEBNE działanie. Taka jest różnica pomiędzy Glapińskim, a PO i jej „ekspertami” – wszystkimi tymi belkami, orłowskimi, dudkami, balcerowiczami, o takiej już pokrace jak rysio „6 króli” petru nie wspominając. A propos, bo to też ważne… Wiecie co powiedział jeden z takich ekspertów ekonomicznych opozycji, bogusław grabowski, w maju tego roku? Powiedział, że „opozycja musi kłamać, by wygrać wybory”… No i kłamią nawet jeszcze lepiej niż TVP, które ma propagandę jak za bolszewizmu… Zastanówcie się więc, co jest w tym wypadku mniejszym złem… Bo to jest klucz do odpowiedzi, na kogo głosować.
7. Masowa migracja z krajów islamskich. Prawdą jest, że PiS sprowadza „ciapatych”. Prawdą jest, że ktoś tam w MSZ zrobił wałek z wizami. Ale. Po pierwsze, PiS sprowadza mimo wszystko „wyselekcjonowanych” ciapatych (nie każdy dostaje polską wizę), bo naszej gospodarce brakuje rąk do pracy. I im bardziej będzie się rozwijać (a to, jak nigdy, zależy od tych wyborów), tym będzie ich potrzeba więcej. Po drugie, PiS ich sprowadza do roboty na konkretny termin, a potem wypad, a nie na stałe. I to jest kolosalna różnica. Bo opozycja wam te tysiące, może nawet i miliony ciapatych sprowadzi na stałe – nada im obywatelstwa. I w ten sposób już się nie da ich legalnie pozbyć. Nigdy. A oni się mnożą jak króliki i te hordy siedzące na Białorusi i w Zachodniej Europie do roboty nie chcą. Zrobią nam tu dosłownie Somalię – z szariatem, wojnami klanowymi i ostatecznie z wojną domową (nawet nie z nami toczoną, choć to też, a między sobą, bo tam są setki klanów i dziesiątki nacji nienawidzących się wzajemnie od stuleci). Widzicie ostatnie obrazki z Izraela (Zachodnia „Jewropa” ma na razie to na pół gwizdka tylko)? To samo nas czeka, jeśli ich się tu osiedli. Tuskowi, Trzaskowskiemu itp. to nie przeszkadza – on wykona każdy rozkaz z Niemiec, nawet, kurwa, najgłupszy, a w razie czego forsy ma jak lodu to spierdoli gdziekolwiek, żyjąc ultra-luksusowo za forsę z tego, co z nami zrobił.
Aha, co do wałka z wizami. Nie jest prawdą, że to były setki tysięcy wiz. Było góra kilka tysięcy i było z powodu nieuczciwości jakiegoś podrzędnego urzędnika (zdarza się, nie powinno, ale zdarza się). Gdyby to były setki tysięcy wiz to znacznie wcześniej Zachód zacząłby wrzeszczeć wniebogłosy. A tymczasem co? Zaczął wrzeszczeć dopiero po nas… Czyli znów PO kłamie co do skali afery. Niemcy po prostu wykorzystali kolejną okazję, by przed wyborami wzmocnić PO, wrzaskami o tym, że rzekomo rząd nie panuje nad „mafią wizową”, i to robią to na bezczelnego w sytuacji, gdy od ponad 2 lat bronimy (jakoś nikt im wiz nie sprzedaje, a przecież ponoć to biznes na taaaką skalę…) także i Niemiec przed zalewem „muslimów” z Białorusi (za co z „wdzięczności”Niemcy sponsorują propagandowe paszkwile jak za Goebbelsa w postaci filmu holland…). No cóż…, ponownie kłania się b. Grabowski…: „opozycja musi kłamać, by wygrać wybory”…
8. Co jest największym minusem PiS? Największym minusem PiS, od zawsze, jest dążenie przez Kaczyńskiego do autorytaryzmu a do dyktatury najlepiej. I to jest problem, bo takie rządy ZAWSZE koniec końców degenerują, a wraz z nimi degeneruje kraj, jego gospodarka i jego społeczeństwo. Samo to powinno w zasadzie dyskwalifikować PiS. Tylko problem jest w tym, że na razie jaki by PiS nie był, oni faktycznie są pierwszym od 1990 roku rządem, który pomimo wszystkich tzw. „afer” robi co może, by rozwijać kraj i to w imponujący z ekonomicznego punktu widzenia sposób. Co więcej. 1. Faktycznie to PiS stoi między nami, a niemieckimi dążeniami do pewnego rodzaju neokolonializmu, jakim jest odwieczna niemiecka chęć do dominacji (i z czasem wchłonięcia) narodów naszej części Europy (przeczytajcie sobie „Mitteleuropę” Friedricha Naumanna, znajdziecie tam wiele odniesień do tego, co Niemcy robią w UE od dekad, a książka powstała ponad 100 lat temu (!)), czyli opozycja doprowadzi nas do utraty państwowości i w efekcie tego do całkowitego zniknięcia z upływem czasu narodu polskiego (tak jak zniknąłby on w ciągu 2 pokoleń gdyby zabory trwały po 1918 roku), i 2. to PiS stoi pomiędzy nami a islamską migracją, która zagraża nam może nawet i bardziej niż niemieckie plany dominacji. Bo czym innym jest sprowadzenie iluś tam pracowników sezonowych, których w każdej chwili na kopach można wywalić, nawet deportować, a czym innym osiedlanie ich na stałe z obywatelstwem (BTW, uważam, że w Konstytucji powinno być zapisane, że żaden obcokrajowiec nie ma nigdy prawa do polskiego obywatelstwa i że nie można mieć tzw. podwójnego obywatelstwa). PiS trzeba będzie odsunąć kiedyś od władzy, ale obecny czas jest taki, że moim zdaniem, z m.in. powyższych powodów, najkorzystniej byłoby, gdyby mieli jeszcze jedną kadencję. Po co, skoro dyktatura zawsze degeneruje? Niech dokończą inwestycje strategiczne dla państwa, typu CPK, atom itp., jedna kadencja na to wystarczy (bo opozycja ich na pewno nie zrobi, mało tego, zrobi wszystko by stopniowo niszczyć gospodarkę, jak za rządów PO – po latach znów sobie wtedy zrobicie zestawienie PKB i znów wam wyjdzie ileś % na minus) i niech się problem z migracją do Europy uspokoi, wtedy będzie sens PiS wykopać (Może też do tego czasu jakaś normalna niezależna od Berlina opozycja powstanie? Bo jak PO nie wygra wyborów, to się rozleci z hukiem.). A potem PiS należy z hukiem odsunąć od władzy, by do tej dyktatury ostatecznie nie dopuścić.
_______
Tego rodzaju spraw, jakie tu macie w punktach, jest dużo więcej, ale to i tak „tasiemiec” 😉 (admin, umieść, to ważne). Może to zestawienie paru faktów pomoże wam w wyborze, na kogo głosować. W waszym własnym interesie. Ale jedna tylko rzecz: na kogokolwiek będziecie głosowali, jak tam kto uważa, WEŹCIE UDZIAŁ W REFERENDUM (Berlin i jego kumple w partiach opozycyjnych się go bardzo boją…, tak bardzo, że za wszelką cenę chcą ludzi zniechęcić, wręcz im zabronić brać udziału w referendum; tacy „demokraci” – nie podoba im się głos społeczeństwa, gdy im jest nie na rękę, a mówią, że „kaczor” to zamordysta…) i dajcie przez to do zrozumienia raz na zawsze politykom, co myślicie o osiedlaniu tu i obywatelstwie dla hord muzułmanów.
No chyba, że chcecie żyć w Somalii… 😉
Kciuk w dół dają górnicy
Te jebane krety zawsze miały dobrze nawet za komuny mieli lepiej niż wszyscy.Za to zawsze narzekali że im źle i jacy z nich bohaterzy że węgiel wydobywają
Zostań górnikiem to też dostaniesz forsę.
Nie masz pojęcia o czym piszesz.
Polski węgiel jest dużo lepszej jakości niż ten miał węglowy importowany z Kolumbii, Australii i chuj go wie jeszcze skąd. Nawet na składach węgla mówi się otwarcie, że te gówno z importu jest chuja warte, gównianej jakości, ma dużo kamienia i chujową wartość opałową. Do tego dochodzi zajebisty koszt transportu z drugiego końca świata.
Tłumoku doszło do tego, że odbiorcy tego węgla z importu wracają na składy i chcą go oddać, bo na chuj się nadaje.
Pierdolisz takie głupoty, że nie da się tego czytać.
Dodam swoje dwa grosze. Tak się składa, że mieszkałem w pobliżu kopalni.
Po pierwsze górnikiem w tym kraju się zostać nie da, chyba że kopalnia jest prywatna. Ta praca jest dziedziczona z pokolenia na pokolenie więc na kopalnię się z ulicy łatwo nie dostaniesz. Nie bez powodu trzymają się szponami i zębami tych lukratywnych posad. Jak przechodzą na emeryturkę to stanowisko przechodzi na dzieci, dalszą rodzinę lub znajomych i dopiero jak te wszystkie opcje nie są możliwe to z łaski biorą kogoś z ulicy. I tak się dzieje nie tylko na dole, ale i na górze w administracji.
Nie rób kurwy z logiki i sam nie pierdol głupot. Skoro mamy taki dobry węgiel to jak myślisz, dlaczego sprowadzamy go z ponad 20 krajów? Odpowiem ci tak na wszelki wypadek. Dzieje się tak ponieważ koszty wydobycia węgla w Polsce są jednymi z najwyższych na świecie. W innych krajach węgla nie wydobywają z kopalni bo jest odkryty więc jest tani. W naszych własnym kraju w elektrowniach zamiast polskim węglem palimy importowanym. Nasze syfiaste elektrownie już dawno pracowały by tylko na importowanym węglu nawet gorszej jakości gdyby nie rząd, który zmusza je do kupna drogiego polskiego węgla. Czaisz to? Bardziej opłaca się importować gorszej jakości węgiel gdzie płacisz za węgiel + transport do kraju + cła + spedycję na terenie kraju + marża ze sprzedaży w kraju do miejsc docelowych niż kupić od rodzimej kopalni. A to, że rząd kupił chujowej jakości miał z Indii to jest tylko chciwość i wina niekompetencji ludzi przy korycie.
Tak tak, przejdźmy całkowicie, w tak strategicznym sektorze jak energetyka, na paliwa z importu. Zawirowania na rynkach światowych, blokada morska, blokada od ruskich (tu akurat sami się po kretyńsku zablokowaliśmy) czy cokolwiek i leżymy, kwiczymy. O, może niemiaszki pozwolą nam odkupić z przebitką 300% węgiel rozładowany w Hamburgu, czy tranzytowany z Rotterdamu. Niezależność energetyczna kraju jest warta przepłacania za własny węgiel. Inna sprawa, że już dawno ktoś powinien się zabrać za prostowanie naszego górnictwa, by było bardziej rentowne. Bo, wbrew pozorom, to nie wypłaty górników są główną przyczyną braku rentowności. Główne przyczyny to:
1. Pijawy narosłe na branży, związkowcy i firemki ich kolegów dostarczające w ustawionych przetargach materiały i narzędzia, często z wielokrotną przebitką. W tym i kretyńska obsesja certyfikowania wszystkiego. Jak to się znajomy śmieje – na kopalnie przyjeżdzają te same kilofy co do Castoramy, tylko kosztują 6 razy więcej. Bo kolega tego i owego przystawia pieczątkę, że certyfikowane. I tak z wieloma zwykłymi materiałami czy prostymi narzędziami, gdzie nawet nie ma co certyfikować. Bo wiadomo, że jak się walnie stalowym kilofem w kamień to polecą iskry. Czy ma certyfikat czy nie. Zresztą smieją się, że mydło do łaźni też chyba ma certyfikat – zwykłe najtansze z marketu, a kopalnia płaci za to jak za zboże.
2. Układy kolesi pośredniczący w handlu węglem. Niejednokrotnie węgiel na wagonie czy ciężarówce trzy razy zmieni właściciela, zanim dojedzie do celu. Przekładają faktury, dokładają marże, cena rośnie w ch…. Wykoszenie tych pijaw pozwoli kupującemu zapłacić mniej, a produkującemu zarobić więcej.
3. Słabe zarządzanie przy samym wydobyciu. Znam kilku górników i regularnie słyszę opowieści o spacerach po 5km tam i z powrotem, bo nie ma kolejki czy innego transportu. Czyli już na dzień dobry strata 2 godzin i chłopy przychodzą zmęczone na miejsce, szczególnie jak muszą łazić góra-dół po upadach i coś jeszcze nieść. Przy 35 stopniach ciepła. To są tysiące złotych strat dziennie na każdą grupę pracowników, czyli gruube miliony, setki milionów na rok w branży. Niejednokrotnie siedzi się też jak kołek, bo nie dowieźli takiego materiału czy innego i nie ma czym robić. Do tego wszystkiego marnotrawienie – porzucanie dobrego materiału, który został z roboty w zawale. Porzucanie tam uszkodzonego lub zużytego sprzętu. Zupełny brak recyklingu stali z obudów chodnikowych. Gdzie jako złom jest to warte wielokrotnie więcej od węgla. I tego są całe tony, dziesiątki ton! Zostaje, bo brak jest zorganizowanego systemu odzysku i transportu takich elementów. A w Czechach dla odmiany testują nawet maszyny, które pozwalają, jeszcze pod ziemią, wyprostować elementy takich obudów z demontażu ( oczywiście odkształconych w rozsądnym zakresie i nie zgnitych) i użyć ich w kolejnych chodnikach. Czyli mniej kupują nowych i na dodatek oszczędzają na transporcie pionowym, który jest najdroższy. Bo jak widać, u nich się opłaca. A u nas jak zwykle nie. No ale wiadomo, w dostawie obudów pośredniczy jakiś kolega tego czy tamtego, to nie może być chłop stratny.
I tak to mniej więcej wygląda.
Kto ci broni pizdo isc do roboty na kopalnie? Tez im zazdroszcze, ale zdrowie nie pozwala mi na to by tam pracować, dlatego zostaje mi jebanie w fabryce
Popracuj w kopalni na przodku to zmienisz zdanie.
Popracuj sobie jako budowlaniec, strażak, elektryk na liniach wysokiego napięcia, pielęgniarz, laborant,śmieciarz, hutnik to zmienisz zdanie.
To jest takie tłumaczenie z dupy górników z tym ich powiedzonkiem. Jest masa innych zawodów równie niebezpiecznych, jeżeli nawet nie bardziej aniżeli górnictwo. Tam ludzie pracują za gorsze pieniądze i dłużej niż górnicy. Im w przeciwieństwie do tych darmozjadów bonusy i podwyżki nie przysługują.
Chcieliście kurwo wolny rynek, to macie, za komuny kazdy mial dodatki
Ty nie rozumiesz, że to po to, żebyśmy mieli tani węgiel i bezpieczeństwo energetyczne, i strategiczne. Polska węglem stoi – dzięki temu nie grożą nam blackouty albo wysokie rachunki za energię. Ostatnie lata pokazały, że jesteśmy w pełni niezależni energetycznie. Możemy mieć wysrane na Putina, Niemców, Amerykę i Światowe Forum Ekonomiczne. Polska jako jeden z niewielu krajów pokazała środkowy palec Agendzie 2030 i osrała Fit for 55. Buduje się u nas nowe kopalnie węgla i tanie elektrownie węglowe jak w Chinach. Dzięki taniej energii i państwowej ręce trzymającej strategiczne sektory nasza gospodarka kwitnie, podatki maleją a budżet każdego roku odnotowuje nadwyżki, z którymi nie ma co robić.
Nie grożą nam wysokie ceny za energię , taaa…piłeś jak to pisałeś ? Ile płacisz za kilowatogodzinę ? Ile zapłacisz w przyszłym roku ? A ile w 2024 ?
To się chyba na mnie uwzięli bo od 2 lat przychodzą coraz większe rachunki. Ty z PiSu że wszystko widzisz przez różowe okularki?