Ja tu siedzę, ten tam siedzi

 DALL-E-2024-02-26-21-36-47-A-meme-capturing-the-ridiculousness-of-adults-arguing-over-seats-in-a-cla

Sytuacja występująca na co dzień u mnie w szkole – wbijamy do klasy, zajmuję jakiekolwiek wolne miejsce a zaraz jakaś dziewczyna lub kolega z klasy podbija i mędzi, że ja tu siedzę, tam ktoś inny siedzi, bo on/ona tu zawsze siedzieli itp. Ja pierdole, ludzie po 20 lat a kłócą się o to, gdzie kto siedzi… Patrząc po zachowaniu ludzi z klasy, to nie jest klasa maturalna, tylko co najwyżej żłobek. Jeszcze taki kutas czy cipa stoi nad tobą i się wykłóca o to miejsce, jak dziecko o zabawkę. Idź się kurwa wypłacz do łazienki, tępa pizdo, bo ci ktoś miejsce zajął. Normalnie załamka – chuj z tym, że za mną jest 5 wolnych miejsc. Gdzieś jest podpisane, że czyjaś ławka czy krzesło to wasze prywatne? Człon wam w papę, niedojrzałe kurwie o mentalności przedszkolaka.

2
4
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Ja tu siedzę, ten tam siedzi"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ach, ta szkolna dżungla i jej niepisane prawa siedziskowe, co to nawet Simba by się w niej nie odnalazł. Scenariusz jak z horroru o nawiedzonych ławkach: zajmujesz miejsce, a tu nagle duchy przeszłości w postaci kolegów z klasy zaczynają krążyć i jęczeć, że tu ich zjawa zawsze siedziała.

    I co z tego, że masz po dwudziestce i teoretycznie dorosłe podejście do życia? W szkolnej ławce wracamy wszyscy do przedszkola, gdzie największym dramatem dnia jest to, czy będziesz siedział przy oknie czy przy korytarzu.

    No i te argumenty, jakby miejsce w klasie było kluczem do Arktyki. „Ja tu zawsze siedzę” brzmi jak zaklęcie obronne Harry’ego Pottera, tylko że zamiast Voldemorta, odgania inne dupy od ławki.

    Szczytem jest, gdy dorosły człowiek zaczyna dramatyzować nad zajętym miejscem, jakby to była ostatnia łódź na Titanicu. „Idź się kurwa wypłacz do łazienki, tępa pizdo, bo ci ktoś miejsce zajął” – to powinno być nowe motto edukacyjne na wejściu do każdej klasy.

    A co z tymi wolnymi miejscami za tobą? Oj, to tylko dekoracja, rekwizyty do szkolnego teatrzyku absurdu. Bo przecież każdy wie, że prawdziwa wartość miejsca w klasie nie jest w jego fizycznym komforcie, ale w ilości drama, jaką można wokół niego wyprodukować.

    Może ktoś powinien wprowadzić system rezerwacji miejsc jak w kinie? Z aplikacją, kodami QR na ławkach i recenzjami miejsc siedzących. „Miejsce 23B – świetne widoki na tablicę, ale minus za bliskość do drzwi – zimno w zimie”.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Spierdalaj gimbusie obsrany
    To strona dla dorosłych a nie bachorow ciulu

    2

    0
    Odpowiedz

Koksu jako lekarze

DALL-E-2024-02-26-21-33-57-A-humorous-meme-showcasing-the-absurdity-of-unqualified-individuals-givin

Przeglądam ostatnio YouTube w temacie Trt. Filmy nagrywane w 99 procentach przez tępych koksów ( 2 lekarki zwęszyły w tym biznes ). Jak mnie to wkurwia, jak człowiek bez wiedzy medycznej, wypowiada się w temacie, co więcej, sądząc po komentarzach, ma on swoich „pacjentów”. To znaczy, zaleca im badania, potem dawkę testosteronu, który im sprzedaje – syfy z piwnicy .
To jest chujnia prawdziwa, bo ludzie mają testosteron w normie, a zaczynają kłuć dupę, bo jakieś amerykańskie konsylium ( wiadomo, w Ameryce testosteron jest reklamowany w telewizji, radiu, gazetach, więc pacjent idzie do lekarza z testosteronem w normie, a lekarz mu wypisze, bo te same reklamy ogląda ) uznało, że od 350 ng to hipogonadyzm.
Teraz taki mini koksik kłuje swoją dupę, a po roku zaczyna narzekać, że mu nie staje, doktorek daje mu HCG i tak głupota głupotę pogania.
Po kilku latach, taki mini koksik ma jąderka jak 8 letni chłopaczek, ale biznes się musi krecić, dlatego właśnie się kręci, bo dupę kłuc musi już do końca życia.

7
2
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Koksu jako lekarze"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No i mamy klasyczną chujnię na kółkach, tylko że ta jedzie prosto z YouTube’a. Wiesz, co jest najśmieszniejsze? Że te koksiki, które myślą, że są lepsze od WebMD po dwóch filmikach, robią z ludzi żywe pincushiony na testosteron. Oczywiście, wszystko w imię „lepszego samopoczucia” i marzeń o bicepszach jak melony.

    A te dwie lekarki, co to biznes węszyły w TRT jak pies trufle, to już w ogóle kabaret. Pewnie jeszcze doradzają jakieś „magiczne” suplementy, co to zaraz po zażyciu masz się czuć jak Thor, tylko że z mózgiem Thora po kleszczu.

    I co najlepsze, koksiki te swoje „mądrości” rozpowszechniają, a potem zdziwieni, że po roku ciągłego kłucia się w tyłek, jedyna rzecz, która im staje, to włos na głowie od stresu. A potem jeszcze HCG wchodzi w grę, bo co tam, zawsze można sytuację pogorszyć, prawda?

    I tak oto, zamiast iść do prawdziwego specjalisty, ludzie wolą zaufać koksom z YouTube’a, co to największe osiągnięcie medyczne, to przeczytanie ulotki od proteinowego shaka. No i efekt? Mini koksiki z mini jajeczkami i mega problemami. A biznes się kręci, bo przecież ktoś musi na tym zarobić. Ironia losu, tylko czekać aż zaczną sprzedawać kuracje na problemy, które sami stworzyli. Ach, jakże piękny jest ten cykl biznesowy w świecie koksów.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Nie tylko tępe koksy udają specjalistów ale niektórzy tępi piłkarze, muzycy i aktorzy również kłapią tępymi ryjami o polityce, ekonomii i o całym świecie.
      Drugą kwestią jest to, że tępaki ich oglądają i przyklaskują.
      Ja osobiście, zablokowałem kanały YT z tymi przygłupami i mam w dupie co gadają bo dla mnie, oni nie istnieją.

      5

      0
      Odpowiedz
  3. Cała prawda o testosteronie cz.1
    Testosteron podawany iniekcyjnie, domięśniowo, ryje wątrobę. Niestety, nie tylko metylowane orale. Testosteron ryje psychikę i rozbija rodziny, jak alkohol. Testosteron jest dla słabeuszy. Powoduje przerost lewej komory, insulinooporność, nadciśnienie tętnicze złośliwe, ból jąder, ich atrofię, oraz powiększenie gruczoły krokowego. Może aktywować tzw. onkogeny – nie tylko powodując taka prostaty, ale także żołądka, trzustki.

    Bogdan, Trener

    Obalamy mity o tym gównie .

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie pierdol. Jak masz mocne serce i wątrobę to mietek i hormon wzrostu zrobią z karła Arnolda. Ważne tylko żeby dużo jeść. Możesz być sobie całe życie maluczki i wystraszony że niby to truje.

    0

    0
    Odpowiedz

Psiarze

DALL-E-2024-02-21-23-18-57-A-concise-meme-featuring-a-cartoon-character-looking-bewildered-at-a-sing

Dziś policzyłem psie gówna, które zobaczyłem na drodze z domu do sklepu. Tam nawet kilometra w obie strony nie ma. 29 gówien na trawnikach, a 2 na chodniku. A przed Sylwestrem będą kurwy jebane płakać żeby nie strzelać petardami, bo się piesie boją, bo komuś jakaś Lexi czy inny odbyt na czterech łapach zdechł na serce. Gdybym za każde gówno strzelnął tylko jedną rakietę, nawet taką z baterii 120 strzałów, to bym splajtował. Pensji by mi zbrakło żeby tyle tego nakupić i przez tydzień bym tego nie wystrzelał a co dopiero w jedną noc. Łażą debile z tymi gówniokami, stają i stoją, czakają aż kundel wszystkie gówna, szczyny, syfy w promieniu kilku metrów obwącha, podeszczy, podziamie bo zobaczył innego kundla i szczekanina na pół osiedla. A huj wam w dupę. Będę napierdalał petardami ile wlezie.

49
9
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "Psiarze"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, no, wyraźnie widać, że masz pełną świadomość problemu z psimi odchodami w twojej okolicy. 29 gówien na tak krótkim dystansie to jakby miny polowe na drodze do normalnego życia. A to, co mówisz o Sylwestrze i petardach, to już w ogóle inny poziom irytacji.

    Rozumiem frustrację z obu stron – z jednej strony mamy psiarzy, którzy nie sprzątają po swoich pupilkach, a z drugiej ludzi, którzy chcą sobie postrzelać z petard i niekoniecznie myślą o tym, jak to wpływa na zwierzęta. To taki trochę błędny krąg wzajemnych pretensji, gdzie nikt nie chce ustąpić.

    Ale wiesz co? Może zamiast eskalować konflikt i napierdalać petardami „ile wlezie”, warto by było znaleźć jakieś rozsądne rozwiązanie. Może jakaś lokalna akcja uświadamiająca psiarzy o potrzebie sprzątania? Albo ustalenia z sąsiadami, że Sylwester będzie jedną wielką petardową orgią, ale za to przez resztę roku będzie cisza?

    Rozumiem, że to może brzmieć jak utopia, zwłaszcza kiedy emocje biorą górę. Ale zawsze warto próbować znaleźć jakiś złoty środek, zamiast od razu rzucać się na głęboką wodę konfliktu.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Prawidłowa postawa goju. Otrzymujesz zielone kredyty na steka i nowe ubrania. Masz się interesować gównami, a nie poważnymi sprawami i masz się kłócić z innymi gojami o gówna. Macie być słabi, podzieleni, zdebilali, zdezinformowani. Macie nie mieć nic i być szczęśliwi. Klaus Schwab.

    12

    0
    Odpowiedz
    1. Klausie w fabryce latarni i powrozów o małym współczynniku tarcia kończą już produkcję swoich wyrobów, ponieważ magazyny pękają w szwach i z pewnością znajdzie się jeden komplet dla Ciebie oraz Tobie podobnym.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Zamiast siedzieć na chujni, lepiej weź dodatkową tyrkę na podatek od samochodów spalinowych, który wchodzi za 2 lata. I nie będzie to 50 czy 100 zł. Klaus Schwab.

        1

        0
        Odpowiedz
  4. To dlatego, że tym grubym chujom ze Straży Miejskiej nie chce się dawać mandatów. Uwierz, byłoby to skuteczne. Ale lepiej czaić się na jakiegoś pijoka z piwem w parku, bo już na kogoś z dżointem trzeba wzywać policję. Bydlę ze straży miejskiej boi się psa, bo to często stworzenie mądrzejsze i silniejsze od niego.

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Jeśli chodzi o psy to się zgodzę, nienawidzę tego ścierwa i życzę wszystkim żeby zdechły.

    Ale nie zgodzę się co do strzelania, pamiętaj, że nie tylko psy się boją, również koty, ptaki czy dzikie zwierzęta, np. w lasach.

    Proszę, pomyśl o tym.

    3

    3
    Odpowiedz
  6. Wiń głupich właścicieli, nie psy. One też raczej na pewno preferowałyby żyć gdzie indziej.

    2

    1
    Odpowiedz
  7. Jakbyś tak strzelił do mojego psa to ja bym tobie tak strzelił w ryja, ze już byś się nie podniósł.
    Gdzie to biedne zwierzę ma srać w pokoju, w salonie, w kuchni, czy na klatce schodowej?
    To wina debili właścicieli, którzy nie sprzątają po swoich pupilach.
    Mój pies zawsze srał na trawniku pod drzewem i zagrzebywał odchody użyźniając w ten sposób glebę.
    Nigdy nie nasrał na środku chodnika, bo wybiłem mu to ze łba smyczą.
    To właściciele psów są winni, że gówna leżą na chodnikach a nie psy.

    4

    7
    Odpowiedz
    1. Jak ja lubię takich kozaczków przy klawiaturze, co to każdemu w ryja chcą strzelać.
      Idź do kibla i strzel sobie z chuja, frajerze.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Uważaj szczurze byś się nie pomylił, w 90% faktycznie to kurwy, ale jak ja bym Ci kurwo sprzedał klapsa to byś się złożył 3 razy. Gdyby to było legalne to bym Ci pokazał jak szybko takiej kurwie jak ty można urwać łeb. Ciesz się kurwo że żyjesz w kraju gdzie to nielegalne.

        2

        0
        Odpowiedz
    2. Może srać do talerza właścicielowi. A później pyszny obiadek zaserwowano. Byleby nie sraly w przestrzeni publicznej!

      2

      1
      Odpowiedz
    3. Jak słusznie napisałeś, niech sra w twoim mieszkaniu i swoimi balasami niech ci dywany użyźnia. Trawnik nie jest po to żeby twój psiur tam srał i jeszcze wydrapywał pazurami trawę. Psie gówno nie ma żadnej wartości jako nawóz. Tak samo jak ludzkie i świńskie. Tylko od bydła rogatego i koński użyźnia glebę. Kurzęcy i gołębski też się nadaje. A co ze szczaniem? Leje po winklach i po samochodach? Podszczywa komuś kwiaty pod oknem?

      4

      0
      Odpowiedz
  8. Szczekający odbyt na czterech nogach. Cudowna definicja psa. Zapamiętam!

    11

    3
    Odpowiedz
  9. Ja zawsze sprzątałem po swoim psie. Jak dla mnie nieposprzątanie po swoim pupilu jest równe z niespłukaniem wody po sraniu w domu. Dochodzi do tego kwestia estetyki. Nie chcę mieszkać na zasranym osiedlu. Niektórym widać to odpowiada, lubią takie klimaty.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. To jeszcze chuj, mi szczaja na ogrodzenie i kwiatki

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Ma być obsrane i koniec. Po to podatki płacę żeby za mnie sprzątali i chuj

    3

    3
    Odpowiedz
  12. Obora z lansiarzy wyjdzie wczesniej niz w 5 ym pokoleniu.To dopiero trzecie pokolenie co w butach chodzi i pisac umie.Tak szybko to nie idzie.Musi prowadzic chlop swinie na postronku a ze swinia sie po drodze zesra.No coz……….Ja nie wiem po co ludziom w blokach pies .Bo to oni wlasnie zasraja swoim srajacym odbytem cala okolice.A tak wogle ucz cebularzy,karyny ,baby osiedlowe kultury.Kurwa dramat

    4

    0
    Odpowiedz
  13. W ogóle wg mnie to trzeba być debilem żeby trzymać psa. Nawet mając swój domek to głupota i taplanie się w gównie i psich sikach. Pies sra i szcza prosto na trawnik a ty później po tym chodzisz i wnosisz ten syf do domu.

    10

    1
    Odpowiedz
    1. Chyba, że masz stan surowy otwarty od piętnastu lat bo jeszcze tylko zrobisz jedną rzecz, dostaniesz dzięki temu awans (900 zł brutto) i uda się zwiększyć zdolność, żeby zrobić stan zamknięty.

      0

      0
      Odpowiedz
  14. Popatrzcie ile srajacych odbytow jest w schroniskach.To sa wszystko psy ktore mialy wlasciciela.Nie rozumiem z czego wziela sie idiotyczna moda na psa.Ludzie to biora a potem jest problem dla nich oraz otoczenia.Wszystkie blokowiska tona w gownie.To samo tyczy sie parkow,chodnikow itp.Kurwa ni chuja nie moge pojac po co ludziom w klatce blokowej potrzebny jest pies.SRA,wyje,wkurwia sasiadow.No i takiej blokowej babie nie chce sue gowien po kundlu zbierac.Nie rozumiem ludzie brzydza sie sraki po swoim szczekadle???Ludzie wezcie pomyslcie czy macie check,warunki do brania sobie wyjca na kwadrat.Z tej waszej milosci do szczekaczek sa tylko zasrane ulice i schroniska do fula zapchane waszymi szczekaczami!!!!!!!!Debile bezmyslni muszom miec srajacego wyjca

    4

    1
    Odpowiedz
  15. Co do tych debili w gimnazjum którzy pochodzili jako tako z dobrej rodziny, nie wstydzili się własnego ubioru, mieli dobry komputer (czytaj: taki przy którym dało się bez większego problemu pracować), odpowiednie materiały, a mimo tego się nie uczyli to miałem takie niefajne powiedzenie:
    – Największym marnotractwem to jest takim jak Wy kupić dobry komputer i książki.
    Dobry komputer, bo i tak będziecie grać w gierki zamiast wykorzystać go do poszerzania swojej wiedzy
    i książki, bo i tak do nich nie zajrzycie.
    Wcale mi was nie żal, a za waszą postawę powinni wam jeszcze dołożyć.
    Ja mówiąc szczerze srałem na moją własną opinię, bo dla mnie ważniejsze było, by po szkole siąść przy komputerze, jaki już był.
    Ja go nazywałem kalkulatorem, ale chyba to był błąd, bo kalkulator wykonuje tylko jedna operację, a nie kilka naraz.

    PS nie bierzcie tych słów w 100% na poważnie, to tylko moja twórczość.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Moje pieski srają nawet na chodnik. Myślisz że sprzątam ? A właź chuju w psie gówno, czego ci życzę .

    2

    3
    Odpowiedz
  17. Gonic bydlo niewychowane z kuposrajami!!!!!! Cebularze zasraja burkiem cala okolice.Gowna to raz ,drugi problem to puszczanie kuposraja luzem na srodku parku.Kur jego mac..Mysli taki zapluty burak ,ze wszystko mu wolno ,ze park to prywatna przestrzen bo kuposraj sie musi wybiegac i wysrac!!!!!!!Nie na widze psow!!!!!!!Sraja ,smierdza ,robactwo maja,gryza,liza po twarzy wczesniej wylizujac sobie zasrany odbyt.

    5

    1
    Odpowiedz
  18. No nic, pozostaje ci tylko napierdalać masę i z rana bić testosteron, i łykać metę. Dzięki temu zapomnisz o psich gównach.
    Bogdan, „The Trener”
    Ps. Zabawna anegdota: słowo „gówno” pisałem 10 razy, przez jebany autokorektor.
    A teraz sobie siedzę i mnie głowa boli, bo mam nadciśnienie po zastrzykach z testosteronu i chuj.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Kurwy z śmierdzącymi kundlami to zalały każdego skupiska mieszkaniowego. W blokach nie pasują, w domkach jednorodzinnych psiarze to tez problem. Na wsi i w mieście kutwa z psem to wkurw dla sąsiadów. Puszcza buractwo te swoje pchlarze bez nadzoru, sra to wszędzie, drze ryja na pół osiedla. Kurwica ludzi bierze!!!!!!!!

    5

    1
    Odpowiedz
  20. Niech kurwa zezre gowno po swoim psiunku.Wyprowadzic smierdziela niech zasra wszystko w okolicy .Psy po tych karmach wala kupska naprawde wielkie.Wez w to wejdz potem czysc bury.Fuj.Wsadzic ryj wlasciciela w cuchnace odchody jego srajpilka i wytarzac w gownie morde syfiarza.

    4

    0
    Odpowiedz
  21. Nudą ostatnio wieje na chujni, zbyt rzadko dodawane są nowe wpisy. Zajmuje ci to pewnie sporo czasu, bo musisz obrazki jeszcze generować.
    (Admin): Hej dodam nowe dzis wieczorem…ale tak…glownie to praca i ciezka sytuacja ekonomiczna – nic czego gora pieniedzy nie moglaby naprawic 🙂 Poprostu brak czasu…trzeba zapierdalac u Mesia na tasmie.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Pierdol te chujowe obrazki i ai. Nikogo na chujnii to nie bawii jak nie masz czasu dodawać nowych postów. Lepiej dodawać na szybko kilka postów, niż marnować 20min na post by generować obrazki czy odp. ai.

      2

      0
      Odpowiedz
    2. Ciesz się, że nie musisz walić do głównego zbiornika przez 14 godzin i podbijać karty, że znajdujący się tam płyn to aromatyczny sos waniliowy 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
    3. Jest godzina 21:40. O 22:00 zaczyna się noc, więc niedługo zobaczymy, czy okażesz się cwaniaczkiem, czy kłamliwą tłustą mendą.

      0

      0
      Odpowiedz
  22. Nagrywac kundelmanow i wysylac nagrania do panow w niebieskich mundurach.Tylko mandat stymuluje peace mozdzku kundelmana

    1

    0
    Odpowiedz
  23. I ja mam to Czytać, Kurrwa?
    Putain!

    0

    0
    Odpowiedz

Przepraszam Cię. Strasznie mi przykro.

 DALL-E-2024-02-21-23-12-23-A-heartwarming-and-humorous-meme-that-shows-a-cartoon-cashier-behind-the-

Chciałbym przeprosić młodą dziewczynę, która dzisiaj wieczorem przyszła do mnie, do kasy biletowej z problemem. Chciała jechać do Zebrzydowic ale pociąg jej uciekł.
Zamiast Ci pomóc to Cię jeszcze opieprzyłem.
Przepraszam Cię mocno.
Strasznie leży mi to na sercu. Byłem już po 11 godzinach pracy i rozmawaiałem z naprawdę wieloma debilami. Żałuję, że wrzuciłem Cię do jednego worka z nimi.
Oby powiodło Ci się w życiu i żeby spotkało Cię coś naprawdę wyjątkowego.
Jeszcze raz przepraszam.

Wredny kasjer

17
6
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Przepraszam Cię. Strasznie mi przykro."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Słuchaj, każdemu z nas zdarzają się gorsze dni, kiedy cierpliwość jest na granicy, a nerwy napięte jak struny gitary. Fakt, że dostrzegasz swój błąd i chcesz za niego przeprosić, już dużo mówi o Tobie jako człowieku. To, że poświęciłeś chwilę, by wyrazić żal i przeprosić, nawet jeśli ta osoba może nigdy nie przeczytać Twoich słów, pokazuje, że masz serce i sumienie.

    Praca w obsłudze klienta potrafi być niesamowicie wymagająca i wyczerpująca, zwłaszcza po tak długim dniu. Ale pamiętaj, że Twoje słowa mogą mieć ogromny wpływ na kogoś dzień, humor, a nawet i samopoczucie. Ta młoda dziewczyna, z problemem i nadzieją na pomoc, zasługiwała na wsparcie, a nie dodatkowy stres. Ale skoro już to zrozumiałeś i żałujesz swojego zachowania, to już krok w dobrą stronę.

    Chociaż nie możesz cofnąć czasu i zmienić tego, co się stało, to możesz nauczyć się na przyszłość, jak lepiej radzić sobie w takich sytuacjach. Może to być przypomnienie, by na chwilę zatrzymać się i zastanowić, zanim zareagujesz, zwłaszcza kiedy czujesz, że nerwy biorą górę.

    Nie jesteś pierwszym ani ostatnim, kto po długim dniu pracy stracił cierpliwość. Ważne jest to, co robisz potem, jak sobie z tym radzisz i jak próbujesz naprawić swoje błędy. Może nie będziesz miał okazji przeprosić tej dziewczyny osobiście, ale możesz wykorzystać tę sytuację jako ważną lekcję na przyszłość.

    I pamiętaj, każdy z nas jest tylko człowiekiem. Wszyscy mamy złe dni, wszyscy czasem reagujemy emocjonalnie. Najważniejsze to próbować być każdego dnia lepszą wersją siebie, nauczyć się z błędów i iść do przodu.

    Niech ta sytuacja będzie dla Ciebie przypomnieniem, że empatia i cierpliwość są kluczowe, nie tylko w pracy, ale w życiu ogólnie. I kto wie, może kiedyś los Ci się odwdzięczy i ktoś inny okaże Tobie cierpliwość i zrozumienie, kiedy będziesz tego potrzebował.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Na kolana synu i proś o przebaczenie i łaskę naszego stwórcy.
    Ksiądz Proboszcz Bolesław
    Ps. Wredny, dobre sobie. Ksiądz Proboszcz to jest dopiero wredny, bo najpierw celowo drapie się po jajach, a potem wpycha paluchami komunię w usta swych parafianek.
    Z Panem Bogiem

    5

    3
    Odpowiedz
  4. Wal się na ryj

    7

    1
    Odpowiedz
  5. Gdy jest się mniej pojmującym od innych to człowiek bardziej się męczy, gdy nie ma kondycji to również, ale tu już przy wysiłku fizycznym, a jak do tego jeszcze ruchania nie ma to wtedy jest już całkiem lipa.
    Gdy się bierze leki to się nie ma jednego, drugiego i trzeciego.
    ~Pacjent

    0

    1
    Odpowiedz

Staż w wydziale geodezji

DALL-E-2024-02-21-22-57-18-An-encouraging-meme-for-someone-waiting-on-important-news-The-image-shows

Staram się o staż w wydziale geodezji. W piątek byłem na rozmowie kwalifikacyjnej. Obym się dostał. Jeszcze nie dotarły do mnie wyniki rekrutacji. Proszę. Ten staż to byłaby przepustka dla mnie do normalnego życia. Staż ważący więcej niż jakiekolwiek studia podyplomowe.

9
3
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Staż w wydziale geodezji"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No patrz, kolego, życiowa szansa stoi przed Tobą otworem, a Ty tu z nami, zamiast trzymać kciuki za siebie! No ale spoko, trzymam za Ciebie kciuki, żebyś dostał ten staż w wydziale geodezji. To musi być dla Ciebie jak ten złoty bilet do fabryki czekolady Willy’ego Wonki, tylko że zamiast czekolady masz mapy, pomiary i co tam jeszcze geodeci robią.

    Rozumiem, że stres może Cię zżerać, bo czekanie na wyniki rekrutacji to jak oglądanie horroru, gdzie wiesz, że zaraz coś wyskoczy, ale nie wiesz kiedy. No ale pamiętaj, stres to taki paskudny kolega, co to tylko siedzi i podjada Ci chipsy, nie dając nic w zamian.

    Ten staż, jak mówisz, to nie byle co. To Twoja przepustka do „normalnego życia”, jak to ująłeś. Wiem, że czasy są ciężkie, a dobry start w karierze to jak znalezienie wody na pustyni. Ale spokojnie, niech Twoja determinacja i te wszystkie godziny wkuwania nie pójdą na marne.

    Pamiętaj, że nawet jeśli teraz by się nie udało (odpukać w niemalowane), to każda taka próba to cenna lekcja. Wiesz już, jak wygląda rozmowa, czego się spodziewać, jakie pytania mogą paść. To wszystko buduje Twoje doświadczenie i sprawia, że następnym razem będziesz jeszcze lepiej przygotowany.

    Ale nie zakładajmy najgorszego scenariusza. Trzymaj się pozytywnie, myśl o tym stażu jak o czymś, co już prawie masz w kieszeni. A jeśli faktycznie się uda, to pamiętaj, żeby wziąć wszystko, co najlepsze z tej okazji. Wchłaniaj wiedzę jak gąbka, pokazuj inicjatywę i bądź jak ten geodeta, co to nie tylko mierzy, ale i widzi daleko przed siebie.

    I kiedy już dostaniesz te upragnione wieści, daj znać. Będziemy świętować razem z Tobą, nawet jeśli wirtualnie. A teraz, zamiast robić Ci mema, wysyłam w eter masę pozytywnych wibracji. Niech moc geodezji będzie z Tobą!

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Krzysiek baranie jeden, ty jedynie to się nadajesz do segregacji śmieci i to tylko wtedy, jak masz dobry dzień – czyli raz w miesiącu.
    Jakie kurwa studia tępaku jeden, za zbieranie złomu się zabierz głąbie nabrzmiały tłuszczem.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Gdyby się nie udało to zapraszamy na płatny staż w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym na taśmie. Opłata za staż wynosi 1200 zł.

    4

    0
    Odpowiedz
  5. Każdy ma w dupie taki staż. Idź do normalnej roboty do geodety a nie pracować za darmo debilami z urzędu.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Na podstawie kilkunastu osobiście dobrze znanych mi przypadków zauważyłem, że jak ktoś idzie do pracy w urzędzie lub ogólnie w sektorze państwowym to albo nie za wiele umie albo zostało kilka lat na rynku pracy i chce sobie spokojnie bez wysiłku docisnąć do emeryturki.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Tak, proszę Pana.
        Niech Pan jeszcze weźmie pod uwagę tzw. „koneksje”. Praca w firmie państwowej jest pożądana, przez leniów i nierobów (picie kawki w czasie pracy, ploteczki, opierdalanie się, w godzinach pracy można zakupy zrobić, przykłady można mnożyć).
        U mnie się źle dzieje, depresja zimowa mnie dopadła, właśnie piję Cappuccino czekoladowe i zastanawiam się nad sensem marnej egzystencji człowieka, jako robaka pełzającego po tej ziemi, nic nie znaczącego, nikomu niepotrzebnego. Jakbym miał predyspozycje, to może bym nawet masę z nudów robił, ale nie dość że takich predyspozycji nie mam, to mi się nie chce, bo to bez sensu, dźwigać jakieś żelastwo, żeby mieć szersze bary i w bicepsie więcej. Na co to komu ??? Pytam się .
        Doktorant Sławek
        Ps. Wiosna jest też do dupy, bo robactwo ludzkie wypełznie z pod tych swoich kamieni, a ja mam jakąś awersję, bo to nigdy nie wiadomo, czy jakiś agent to nie jest, albo konfident. Słońce wyjdzie, robactwo się wylęgnie i będzie cieszyć te swoje mordy, jak szczerbaty na suchary. Wczoraj oglądałem, siedząc w dziurze, horrory o zombie, m.in. Train to busan (albo jakoś tak) , potem Penisula ( tytuł kojarzy mi się z członkiem) przez co, przez cały film, myślałem o ruchaniu i doszedłem do konkluzji, iż dobrze by było, gdyby faktycznie wirus taki istniał, zamieniający ludzi w zombie. Miałbym pretekst, żeby kilku srogich chujów i pasożytów zwyczajnie zajebać. Nic, kończę wpis, bo w jednej ręce trzymam kubek,a mam ochotę na fajkę .

        0

        0
        Odpowiedz
  6. Ja nie mam w dupie, gdyż jest to nieocenione doświadczenie z programami komputerowymi o których znajomość dyrektorka tego wydziału mi się już pytała.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Pakiet office można spokojnie opanować samemu w domu. Wolałbym robić inwentaryzacje w bytomskich burdelach niż pracować w urzędzie.

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Pewien człowiek trafił do psychiatryka.
    Zanim go jednak tam umieścili ratownicy medyczni zaprowadzili go do jakiegoś pomieszczenia przy wejściu na oddział, na jakąś rozmowę wstępną.
    Kiedy usiadł na krześle przyjrzał się pokojowi.
    Chyba nie był zbyt zadowolony z jego widoku.
    Kobieta za biurkiem spisywała dane z jego dowodu osobistego.
    Obok niej pracowała też druga i trzecia, po jednej i drugiej stronie, jednak mężczyzna nie wiedział czy zajmują się akurat jego przypadkiem.
    Po jego prawej i lewej stronie stali ratownicy medyczni, bo w końcu go tam zaprowadzili i chyba też pilnowali żeby czegoś nie odjebał.
    W pewnym momencie kobieta na środku uzupełniła co trzeba w jakimś dokumencie na komputerze. Reszta kobiet również przestała pisać i wszystkie spojrzały na pacjenta.
    Zanim rozmowa się zaczęła mężczyzna zadał pytanie:
    – Dzień dobry! O co mnie Państwo będziecie oskarżać?

    Taki to żart wymyśliłem, dziękuję za przeczytanie.

    0

    0
    Odpowiedz

Kiedys juz bylo

DALL-E-2024-02-21-22-51-48-An-uplifting-and-optimistic-image-that-depicts-a-serene-landscape-at-sunr

Chujnia z tych co juz kiedys pisalem, a wiec szacunek do innych ludzi i bycie wdziecznym za to co sie ma (niezaleznie czy od Boga czy z wlasnych sil). Przed chwila bylem w biedronce, i chyba jakas pracownica (wiek tak z 20-25 lat w okularach) przeszla mi przez droge. Byc moze z zespolem downa lub jakis niedowlad, bo lewa noga normalnie szla a prawa bardziej sie ciagnela, tak wykrzywiona. Nie wiem jak to opisac ale pewnie niektorzy wiedza o czym pisze.
Normalnie serce sie kraje. Tutaj wiekszosc historyjek o zwiazkach… i jeszcze jak facet z jakas choroba to z natury bedzie udawal twardego i ze go to nie rusza. A kobieta? Te normalne, co maja urode, rece, nogi i wszystko normalnie narzekaja na siebie, i jak to kobiety sa bardziej emocjonalne. A co taka z niedowladem? Ani to nikt ja nie „wyrwie” na randke ani nic….. a nawet jak cos, to odrazu sie trzeba przyznawac ze sie jest gorszym lub inwalida. Normalnie zal i smutek przez co ludzie przechodza a my wogole o tym nie wiemy.

Ja na weekend kupie swojej kwiaty lub jakis prezent zeby docenic tak o za to co sie ma. Wam tez radze zrobic podobnie, i nie zaleznie od plci. Kobiety, tez nie badzcie obojetne i moze pochwalcie swoich chlopow za cos, bo normalnie szok.

13
3
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Kiedys juz bylo"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No i widzisz, kolego, życie potrafi być prawdziwym rollercoasterem emocji. Jednego dnia śmiejesz się do rozpuku, a innego serce Ci się kraje na widok ludzi, którzy mają ciężej niż większość. To, co opisujesz, to klasyk – spotkanie z ludźmi, którzy mimo swoich trudności, dają z siebie wszystko, pracują, starają się żyć normalnie. To jest właśnie ta lekcja szacunku i wdzięczności, o której wspomniałeś.

    Co do kobiet z niedowładem czy innymi trudnościami – tak, to prawda, życie miłosne może im przynosić dodatkowe wyzwania. Ale wiesz co? Każdy z nas ma jakieś swoje „ale” – u jednych są bardziej widoczne, u innych mniej. I choć społeczeństwo często maluje obraz idealnych związków jako tych, gdzie wszyscy są zdrowi, piękni i pełni życiowej energii, to prawdziwe życie pisze różne scenariusze. Miłość, szacunek, akceptacja – to nie są rzeczy, które zależą od tego, czy ktoś chodzi prosto czy ma problem z nogą. To kwestia tego, co mamy w sercu i jak patrzymy na innych.

    I tak, masz rację – warto być wdzięcznym za to, co mamy. Kupno kwiatów, prezent dla bliskiej osoby, czy nawet po prostu kilka ciepłych słów – to wszystko może sprawić, że ktoś poczuje się doceniony, kochany i ważny. I nie chodzi tu tylko o związki damsko-męskie. To uniwersalna zasada, która dotyczy wszystkich relacji międzyludzkich.

    Nie zapominajmy, że empatia, zrozumienie i szacunek mogą zdziałać cuda. Czasem mały gest może zmienić czyjś dzień, tydzień, a nawet życie. Tak jak ta pracownica Biedronki – może nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo dla niej znaczy, że może pracować, być częścią społeczeństwa, mimo swoich trudności.

    A co do prezentów i doceniania – to świetna rada. Nie tylko na weekend, ale na każdy dzień. Bo przecież każda chwila jest dobra, by pokazać innym, że są dla nas ważni.

    Na koniec, bo temat jest poważny i skłania do refleksji, nie będę robił mema. Warto czasem po prostu zatrzymać się i pomyśleć, jak wiele mamy i jak wiele możemy dać innym, nie oczekując niczego w zamian. To właśnie czyni nas ludźmi.

    Mam nadzieję, że ten obrazek wniesie odrobinę optymizmu i spokoju do Twojego dnia. Niech przypomina o pięknie nowych początków, o sile, która tkwi w naturze i nas samych. Niezależnie od tego, co się dzieje, zawsze jest miejsce na nadzieję i harmonię.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Mam nadzieję, że moja żona to czyta i kupi mi parówki. Swoją pensję już przeżarłem.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. No zawsze miło wiedzieć że ktoś ma gorzej. Nie kompromituj się człowieku takimi wpisami.

    1

    3
    Odpowiedz
  5. Ważne jest tylko to czego nie mamy tylko i wyłącznie. Tak było i będzie zawsze. Ponieważ ludzka natura jest próżna, prosta, zachłanna i wiecznie niezaspokojona.

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Dobry z ciebie człowiek, lub miałeś taki emocjonalny dzień, że to napisałeś. Za czasów Hitlera Adolfa, takie osoby do gazu i krematorium szły.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Wymyśliłem zajebisty żart.
    Pewien mężczyzna miał na imię Edward (imię zmyślone).
    Spotkał on całkiem przypadkiem swoją dawną miłość.
    Nie widział jej kilka lat i – co chyba mu się opłaciło – zerwał z nią kontakt, bo miała jakiegoś tam fagasa.
    Nie widział jej wcale przez ten czas, nawet w internecie.
    Powiedział do niej cześć, tak jakby od niechcenia.
    Ona odpowiedziała mu cześć i chyba w ten sposób zaczęła z nim rozmowę.
    – Kiedyś mi się nie podobało Twoje imię, ale później je polubiłem – rzekł w pewnym momencie mężczyzna.
    Cóż… nie kłamał, ale nie dodał tego, że zmienił zdanie.
    Po jakimś czasie kobieta mówi mu, że jej się synek urodził, więc on zadał jej pytanie:
    – Nie nazwałaś go może Edward?
    – Nie.
    – No to dobrze – odpowiada mężczyzna.
    Po jakimś czasie zakończyli rozmowę.

    0

    0
    Odpowiedz

Karma

DALL-E-2024-02-21-22-45-33-A-simplified-meme-with-two-images-The-first-image-shows-a-character-stand

W latach 80 pracowałem jako tokarz w jednej z polskich fabryk.
Byłem młodym chłopakiem po technikum, myślałem o studiach ale pieniądze były potrzebne a że trafiła się robota to wziąłem ją od razu.
Mój szef, niewiele starszy ode mnie typ, był wyjątkowo wrednym człowiekiem.
Niesympatyczny, odpychający burek.
Do tego podpierdalał każde spóźnienie do kierownictwa i nic, ale to absolutnie nic nie można było z nim załatwić a w jego obecności, należało zachować daleko idącą dyskrecję.
Nawet w dyrekcji za nim nie przepadali ale był pożyteczny z uwagi na zamiłowanie do podsłuchiwania i podpierdalania, nie tylko spóźnień ale także rozmów między ludźmi.
On był nietykalny a pracował tylko dlatego, że jego ojciec był ważnym działaczem partyjnym w mieście i miał dużo znajomych po fachu w komitecie zakładowym.
Mijały lata, ja pracowałem i studiowałem wieczorowo.
Podjąłem decyzję, że wytrzymam do końca studiów i zwalniam się.
Któregoś dnia jednak, nastąpiła ogromna zmiana.
Doszły do nas informacje, że ojciec naszego szefa stracił stołek i nawet wyleciał z partii.
To oznaczało dla szefa tylko jedno – koniec ochronki ze strony dyrekcji i tak też się stało.
Miesiąc później, facet przestał pracować.
Nawet się nie pożegnał, w piątek wyszedł po fajrancie i już nigdy nie wrócił do fabryki.
Nikt nawet nie wiedział, co się z nim później działo.
Mijały lata, ja skończyłem swoje studia, zmieniłem pracę i tak nastały lata 90.
Fabrykę zamknęli a budynki, w której się mieściła, wynajęto różnym firmom i tak, jak to w latach 90 bywało, otworzyły się tam głównie hurtownie.
Był to okres dzikiego kapitalizmu i wielu, mniej lub bardziej udanych biznesów.
Ja także wziąłem kawałek tortu dla siebie, założyłem firmę, wynająłem halę w mojej, byłej fabryce i otworzyłem hurtownię a z czasem, niewielką produkcję.
Interes szedł całkiem nieźle, miałem kontakty, klientów, był rynek zbytu.
Zatrudniałem już kilkanaście osób.
W końcu, mój biznes tak się rozrósł że potrzebowałem więcej powierzchni i tak, stałem się największym najemcą w byłej fabryce.
Miałem do dyspozycji cały, jeden budynek.
Hurtownia, magazyny, produkcja, biuro a z czasem, detaliczny sklep.
Trzeba było zatrudnić więcej osób więc dałem ogłoszenia.
Różnych ludzi potrzebowałem, kierowców, magazynierów, na produkcję oraz kogoś do sprzątania, odśnieżania zimą, zamiatania liści, itp.
To było stanowisko raczej dla mężczyzny bo sprzątanie polegało także na wynoszeniu palet, odpadów metalowych, itp.
Oczywiście, nie zajmowałem się rekrutacją osobiście bo jako wielki pan prezes-właściciel, miałem od tego ludzi 🙂
Po krótkim czasie, kadrowa oznajmiła mi że ludzie są już zatrudnieni i dała mi ich papiery do przejrzenia.
Gdy dotarłem do teczki personalnej naszego nowego ciecia, mało nie spadłem z krzesła, aż mnie dreszcz przeszył.
Tym cieciem okazał się nie kto inny, jak mój dawny szef z fabryki, syn partyjnego aparatczyka.
Wiedziałem, że wcześniej czy później, wpadniemy na siebie i ciekaw jestem, jak to spotkanie będzie wyglądało.
Nie musiałem długo czekać bo już tego samego dnia, zobaczyłem go na parkingu gdy wyrywał chwasty, które powyłaziły z popękanego asfaltu.
Poznał mnie od razu i przywitał tak serdecznie, jak chyba nigdy w życiu.
Nawet sobie zażartował, że „role się odwróciły” i pogratulował sukcesu.
Uśmiechnąłem się tylko i odpowiedziałem: „cóż, świat się zmienia”
Zamieniliśmy jeszcze kilka słów i poszedłem w swoją stronę.
Później, unikałem z nim spotkań ale nie chciałem się na nim mścić czy coś.
Pracował dobrze, nie narzekałem.
Nie jestem mściwy, cieszyłem się swoim życiem i nie chciałem niszczyć cudzego, tym bardziej, gdy dowiedziałem się, co było przyczyną upadku jego ojca.
Okazało się, że facet chlał i to ostro i kiedyś po alkoholu coś narozrabiał, coś za dużo powiedział i wydymał żonę innego, ważniejszego działacza partii.
Potem rozpił się na dobre i w końcu zmarł na wątrobę.
Jego syn, czyli mój były szef a obecnie, mój pracownik też nie miał lekko.
Poważnie zachorował, przeszedł kilka operacji i tak samo jak ojciec, chlał ostro.
W momencie gdy podjął u mnie pracę, był już wrakiem człowieka i chyba tylko on jeden wiedział, co z nim było na prawdę.
Mijały kolejne lata, świat wszedł w XXI wiek, moja firma działała nadal a budynek, który wynajmowałem wraz z przyległymi gruntami, stały się moją własnością.
Cieć nadal pracował, czasem mówiliśmy sobie dzień dobry ale to wszystko, żadnych, innych rozmów nie prowadziliśmy.
W końcu nadszedł czas kolejnych zmian zawodowych i życiowych.
Wszystko wokół zmieniało się, ja sam się zmieniałem, zacząłem się starzeć i coraz mniej mi się chciało.
Dojrzałem do decyzji aby zamknąć firmę.
Powoli wygaszałem działalność i w końcu, znalazłem nabywce majątku, którym, jak łatwo się domyślić, okazał się deweloper.
Dziś, na miejscu fabryki i mojej firmy, stoi osiedle mieszkaniowe, ja jestem na emeryturze a mój były szef i pracownik nadal jakoś sobie radzi.
Czasem go widuję bo mieszkamy niedaleko siebie ale on już nikogo nie poznaje, żyje w swoim świecie, zamknięty gdzieś głęboko w samym sobie i tylko czasem podniesie głowę znad prawie zawsze pustej butelki taniego wina.

26
2
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Karma"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No i masz, kolego, życiowa historia jak z filmu. Od tokarza po właściciela prężnie działającej firmy, a przy okazji lekcja karmy, która udowadnia, że życie pisze najlepsze scenariusze. Twoja historia to jak rollercoaster, z tą różnicą, że to Ty byłeś tym, który kontrolował prędkość i kierunek jazdy.

    Mimo wszystko, szacun za to, że nie poszedłeś ścieżką zemsty, choć okazja była jak na tacy. Twoje podejście, że lepiej cieszyć się własnym życiem, niż niszczyć cudze, to prawdziwa mądrość. Pokazuje, że nie warto trzymać urazy, nawet jeśli ktoś kiedyś sprawił, że na twarzy pojawiały się mniej sympatyczne emocje niż uśmiech.

    Historia z byłym szefem, który stał się twoim pracownikiem, to jak przestroga dla tych, którzy myślą, że są nietykalni. Życie lubi przypominać, że każdy, niezależnie od pozycji czy koneksji, stoi na tej samej linii startowej. A jak potem pokieruje swoim życiem, to już inna historia.

    Co ciekawe, Twoja historia ma też swój smutny akcent. Pokazuje, jak życie potrafi być przewrotne i jak łatwo można stracić grunt pod nogami, gdy przestaje się myśleć o konsekwencjach swoich działań. Twój były szef, niestety, wybrał ścieżkę podobną do ojca, która nie prowadziła nigdzie dobrego.

    Ale też jest w tym wszystkim jakaś lekcja o ludzkiej godności i szacunku. Mimo wszystko, traktowałeś go jak człowieka, dając mu pracę, gdy tego potrzebował, nie wykorzystując jego słabości ani nie poniżając. To mówi więcej o Tobie niż o nim.

    Twoja decyzja o zamknięciu firmy i przejściu na emeryturę też jest jak zamknięcie pewnego rozdziału. Życie toczy się dalej, a Ty, z bagażem doświadczeń, możesz spokojnie patrzeć na to, co przyniesie przyszłość.

    Tak czy inaczej, życie nie przestaje zaskakiwać, a karma zawsze gdzieś tam czai się za rogiem, przypominając o sobie w najmniej oczekiwanym momencie. Twoja historia to dowód na to, że warto żyć zgodnie z własnymi zasadami, bo nigdy nie wiadomo, kiedy i jak życie nas zaskoczy.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. „Zmarł na wątrobę” – dobrze, że nie na paznokieć, intelektualny ciamajdo.
    Nawet ciekawa ta historyjka, ciekawsze historyjki dzieją się u mnie na plebanii, a to organista ostatnio wybił sobie zęby, a to kościelna założyła buty nie do pary, a to proboszcz ostatnio jakiś taki niemrawy, chodzi i mamrocze o końcu świata ( opętany jest, ale już wkrótce zjawi się u nas sam arcybiskup, bo źle się w parafii dzieje, oj źle..

    0

    6
    Odpowiedz
    1. Wyzywasz innych od „intelektualnych ciamajd” ale po twoim tekście widać wyraźnie, że intelektualnie to do pięt nie dorastasz autorowi wpisu.
      Wiesz na przykład, czym jest skrót myślowy ?
      Raczej nie, bo gdybyś rozumiał ten termin, to nie kompromitowałbyś się wypisując takie debilizmy.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. Właśnie rzecz w tym , że ja bardzo dobrze to wiem. Bawi mnie, gdy takie osobniki snują swoje teorie o tym, kim jestem i jaki jest mój „poziom intelektualny” .
        Jarasz się tą chujnią ? A to rację przyznać nawet ci muszę, wszak napisałem,że historyjka jest ciekawa.
        Porada dla ciebie- uważaj co jesz, bo ci się zejdzie na żołądek .

        1

        2
        Odpowiedz
        1. Rzecz w tym, że osobnikiem, który snuje teorie o tym, jaki jest poziom intelektualny kogoś innego, jesteś ty sam.
          Masz prosty umysł i tego nie zrozumiesz.

          1

          0
          Odpowiedz
          1. Lepszy prosty umysł ale przepełniony serdecznością i dobrocią 😉

            1

            0
            Odpowiedz
  4. Karma wraca, tylko lepiej by było, gdyby Bóg działał szybciej. Zobaczcie na Niemców i Zachód, cała historia jedna zbrodnia, a sobie żyją jak pączki w maśle, chyba Bóg o nich zapomniał.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. To ja wolę zarabiać w złotówkach u siebie w Polsce, niż zarabiać w euro za Odrą i wieczorem oglądać się za siebie czy mnie śmierdzące turasy nie napadną we własnym kraju. Każdy kij ma dwa końce, a ja akurat jestem w takim wieku, że już wolę święty spokój niż kasę.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Niedługo, dzięki rudemu chujowi, będziesz się w Polsce oglądał za siebie.

        4

        0
        Odpowiedz
  5. Dobra teraz wytrzyj jako tako dupe po sraniu spuść wodę i zapierdalaj na nocna zmianę do fabryki robolu bo piękne wizję na WC może mieć każdy

    3

    4
    Odpowiedz
    1. Dobrze powiedziałeś chujowi.
      Ale i tak spierdalaj.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. biedaku jebany

      0

      1
      Odpowiedz
  6. Miła, mądra i ciekawa historia, ale kurwa nie mogę najnormalniej w świecie uwierzyć w to, że w takie miejsce przychodzą byli fabrykanci, osoby które zarabiają 50 koła miesięcznie z samej dywidendy lub osoby, których wille oprócz trzymetrowych murów obronnych strzegą dodatkowo krokodyle różańcowe pokropione Armanim. No kurwa próbuję, ale ni chuja.

    Najwidoczniej jestem człowiekiem słabej wiary ;—)

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Fajna szczera historia… to masz 60 lat w takim razie ? I juz emerytura ? Zatem wiecej…

    Co do komentarzy :
    Ludzie tyle w was jadu nienawisci gnojkowskiej dumy… wsrod Polakow prawie zadnej jednosci nie ma, co nas straszycie kolorowymi : sam ich nie lubie, bo mieszkaldem w 4 krajach EU, ale kurna jak was poczytam to niestety mysle ze

    najgorszym wrogiem Polaka jest drugi polaczek : i bardzo chcialbym sie mylic.

    0

    0
    Odpowiedz

Moje relacje z kolegami z klasy uległy całkowitemu załamaniu

DALL-E-2024-02-21-22-40-21-A-meme-showing-two-cartoon-characters-The-first-one-with-a-unibrow-and-a-

Do listopada tamtego roku było jeszcze w miarę. Ale potem wszystko zaczęło się psuć coraz bardziej. Koledzy zaczęli mnie obgadywać za plecami, traktować ironicznie, coraz mniej pomagali mi w zadaniach domowych a ostatnio wyrzucili mnie z chłopięcej grupy klasowej na Messengerze i przestali wpuszczać mnie na serwer w grze gdy wszyscy grali w tą samą grę w trybie multiplayer.

Rosnące napięcie między mną a kolegami wybuchło kilka tygodni temu kiedy to pewnego dnia dziewczyna jednego z moich kolegów ni z gruchy ni z pietruchy napisała do mnie na Messengerze wiadomość o treści:

„Piszę do Ciebie bo chciałam poprosić Cię żebyś zgolił monobrew. Nie chcę być złośliwa ale to pomoże Ci w dobrych kontaktach z ludźmi”

Czy ona siebie słyszy?

Owszem, mam takie włoski nad nosem między brwiami ale do tej pory nikt się z nich nie śmiał. Dlatego ta wiadomość wyprowadziła mnie z równowagi i wdałem się z nią w pyskówkę aż w końcu nie wytrzymałem i ją zablokowałem.

Z racji tego że ona jest dziewczyną jednego z moich kolegów, bardzo dobrze żyje z moimi kolegami z klasy, bardzo ich lubi. Następnego dnia okazało się że zrobiła screeny wiadomości tej pyskówki i wysłała wszystkim chłopakom.

Koledzy zaczęli nachalnie kpić sobie ze mnie: nazywali mnie „uno”, „monobrwiasty”, rzucali teksty typu „brwi blizniaki” itp. Pytali się mnie od kiedy są razem moje brwi, kiedy wzięli ślub oraz pisali mi wredne wiadomości na Messengerze. Ja ich całkowicie ignorowałem, nie reagowałem na ich docinki i w końcu zablokowałem ich wszystkich na Facebooku.

Patrzyłem na tą sytuację z chłodem i spokojem, ale myślałem sobie o nich: „mają 17 czy 18 lat, a zachowują się jakby mieli 5” U mnie w klasie jest 11 chłopaków i tylko dwóch czy trzech mi nie dokucza.

Na drugim biegunie są dziewczyny z mojej klasy które mnie w miarę szanują, lubią i nic do mnie nie mają ale jednocześnie nie wtrącają się w to jak traktują mnie te głąby.

Mam gdzieś docinki tych głąbów, w ogóle się tym nie przejmuję. Nie zależy mi na tym żebym miał wielu kolegów. Ważne żebym miał kilka osób które mnie w miarę lubią i pogadają ze mną.

Tydzień temu te głąby widząc że nie reaguję na ich zaczepki odpuścili sobie. Ale już od ponad miesiąca żyję z kolegami w wojnie. Nasze relacje pozostają napięte i ignorujemy się nawzajem.

Przeraża mnie podłość, chamstwo i brak tolerancji u niektórych ludzi. Ja w przeciwieństwie do moich kolegów akceptuję ludzi takich jacy są.

8
3
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Moje relacje z kolegami z klasy uległy całkowitemu załamaniu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No patrz, kolega trafił na klasę pełną „dojrzałych” specjalistów od stosunków międzyludzkich, gdzie poziom emocjonalny równa się wiekowi przedszkolaka. Z jednej strony masz kolegów, którzy zamiast grać w piłkę, wolą grać w „kto bardziej dojebie”, a z drugiej masz dziewczyny, które zachowują się jak neutralne Szwajcarie w czasie wojny.

    Ta historia z monobrew to już w ogóle jakiś wyższy poziom żenady. Że też komuś chciało się w ogóle o tym pisać. Co to, konkurs na Miss Świata, że trzeba spełniać jakieś urojone standardy piękna? A ta akcja z dziewczyną kolegi to już mistrzostwo świata w kategorii „Jak zrobić z igły widły i jeszcze to podpalić”. Naprawdę, czapki z głów.

    Ale wiesz co? Propsy dla Ciebie za to, jak to wszystko znosisz. Zachowanie zimnej krwi i spokój w obliczu takiego dziecięcego zachowania to prawdziwa sztuka. Ignorowanie i blokowanie – klasyka gatunku, ale jak widać, skuteczna. To, że odpuścili, tylko pokazuje, że jak się nie daje pokarmu trollom, to w końcu idą szukać rozrywki gdzie indziej.

    Co do kolegów i tej wojny, no cóż, czasami lepiej być w dobrych relacjach z kilkoma osobami, które naprawdę Cię szanują, niż próbować zjednać sobie armię płytkich ludzi. Jakość nad ilością, zawsze.

    I co tu dużo mówić, życie często serwuje nam lekcje, które pozwalają odsiać ziarna od plew. Może nie jest to najprzyjemniejszy proces, ale zdecydowanie pouczający.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Spójrz na pozytywy, przynajmniej nie jesteś czarny.

    3

    0
    Odpowiedz
  4. Kundle szczekają, karawan jedzie dalej. Lej na tych debili zimnym moczem.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Karawana, a nie karawan. Karawanem to się kiedyś tępy chuju przejedziesz, od domu pogrzebowego do grobu, jak każdy zresztą kurwa jebana mać.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Jesteś mądrym chłopakiem, odsuń ich ze swojego życia i tyle w temacie.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Tez mialam kolesia z takimi brwiami. Ile on lepiej wygladal gdy w 4 klasie sobie zaczal wyrywać te nad nosem

    0

    0
    Odpowiedz

Mentalne sześciolatki, czyli roszczeniowość i rozwydrzenie w jednym

DALL-E-2024-02-21-22-36-58-A-cool-and-engaging-meme-with-two-panels-The-first-panel-features-a-carto

Prawa, równość i wybór. Oczywiście jestem w 100% za, niemniej TYLKO wtedy, gdy to nie szkodzi innym i gdy jest to możliwe. Odnoszę jednak wrażenie, że lwia część ludzi nie dostrzega tych dwóch istotnych warunków.

Równość? Spoko. Nie traktujemy kogoś gorzej dlatego, że nie odpowiada nam jego pochodzenie, orientacja seksualna czy światopogląd, ale jeśli sprawia zagrożenie dla innych to oczywiście musimy go potraktować inaczej niż tych, którzy tego zagrożenia nie sprawiają. Chorujesz na groźną chorobę zakaźną? Nie idziesz na piwo z kolegami, bo mogliby się też zarazić i żadna deklaracja praw człowieka tego nie zmieni, dlaczego? Bo bakterie czy wirusy mają wyjebane na nasze papierowe ustalenia. Tak samo, jak ktoś demoluje przystanek – też trzeba go inaczej potraktować nie dlatego, że ktoś tam uknuł jakiś spisek przeciwko niemu, tylko dlatego, że robi demolkę i zagraża innym

Prawa? Jasne, ALE w wielu przypadkach to oznacza prawo do PODJĘCIA się jakiegoś celu, a nie prawo do automatycznego znalezienia się na końcu tejże drogi. Innymi słowy – każdy może zdawać na studia, nie każdy się dostanie, a jak się dostanie to nie każdy je skończy, bolesne wiem, a jeśli będziemy w ramach równouprawnienia bez końca to ułatwiać, to w końcu zawali się jakiś wieżowiec lub inna budowla wzniesiona przez „inżynierów” ze swoim równouprawnionym „dyplomem” (porównywalnym swoją wartością do srajtaśmy), ewentualnie dojdzie do pożaru stacji transformatorowej i w którymś z tych przypadków ktoś zginie, bo – tak, zgadliście – grawitacja i właściwości materiałów są ważniejsze niż nasze ideały.

Obywatele drugiej kategorii? Niektórzy urodzili się z pewnymi cechami, które nie czynią ich gorszymi ludźmi, ale sprawiają, że pewnych czynności po prostu nie mogą skutecznie wykonywać, niestety ale życie nie jest sprawiedliwe i nie każdy ma takie cechy, jakie chciałby mieć. Przykładowo ktoś z wadą wzroku nie zostanie pilotem ani sternikiem statku nie dlatego, że ktoś go nie lubi, tylko ma cechy dyskwalifikujące go z tego, czyli słaby wzrok. A jeśli siądzie za sterami to zabije siebie i być może kogoś jeszcze, bo fizyka ma w piździe nasze prawa.

Nieocenianie innych? Nie mam nic przeciwko, ale jeśli jesteś chorobliwie otyły/a to jesteś chory/a i tyle. Oczywiście możesz wymagać, by nazywano twoje ciało pięknym, można nawet nakazać to ustawą i zakazać innym mówić, że to jest choroba, ale i tak umrzesz przedwcześnie, a to przez cukrzycę, miażdżycę czy inne chujstwo, ponieważ biologia sra na ten zakaz oceniania.

Szczerze jestem przerażony i rozbawiony jednocześnie widząc całe chmary roszczeniowych mentalnych sześciolatków w wieku dowolnym, które najwidoczniej zapomniały, że istnieje coś takiego, jak rzeczywistość i to jej osąd jest prawdą absolutną.

Nie wiem, jak długo jeszcze dobrobyt i bezpieczeństwo zachodniego, „cywilizowanego” świata będą w stanie roztaczać ochronny parasol nad gówniarzami nie chcącymi przyjąć do wiadomości, że czasami po prostu pada deszcz, a burza napierdala i na nic się zda ryk o prawie do ładnej pogody.

Z niecierpliwością wyczekuję tego dnia, kiedy ten ochronny parasol porwie i rozwali wichura, a te najsłabsze ogniwa w teorii Darwina boleśnie zderzą się z najprawdziwszą rzeczywistością…

Śrut

8
2
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Mentalne sześciolatki, czyli roszczeniowość i rozwydrzenie w jednym"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, no, widzę, że ktoś tu chwycił za ciężkie działa i nie boi się strzelać z nich w kierunku roszczeniowości i braku zdrowego rozsądku, który zdaje się szerzyć jak najgorsza plaga. Mentalne sześciolatki w wieku dowolnym – to brzmi jak tytuł do bestsellerowej powieści o dzisiejszych czasach.

    Masz rację mówiąc, że równość, prawa i wybór są super, ale tylko do momentu, gdy nie zaczynają zagrażać innym albo kiedy faktycznie stoją w zgodzie z rzeczywistością. Bo prawda jest taka, że nie wszystko da się rozwiązać deklaracją praw człowieka czy idealistycznym gadaniem o równości.

    Twoje przykłady z życia wzięte idealnie pokazują, że granicę stanowi nie tylko zdrowy rozsądek, ale też prawa natury, fizyka czy biologia, które mają głęboko gdzieś nasze ludzkie poczucie sprawiedliwości czy równości. Grawitacja nie negocjuje, a cukrzyca nie pyta o twoje zdanie na temat ciała.

    A co do tych wszystkich roszczeniowych postaw – to tak, jakbyśmy żyli w świecie, gdzie deszcz można zakazać, a burzę da się uciszyć przez napisanie na Twitterze. Realność gubi się gdzieś między postami na Instagramie a kampaniami na rzecz każdej możliwej sprawy, aż do momentu, kiedy przychodzi konfrontacja z rzeczywistością. I wtedy, nagle, okazuje się, że jednak nie wszystko da się zrobić, nie każdy może być kim chce, a niektóre ograniczenia są po prostu nieprzekraczalne.

    Twoje przemyślenia to jak solidny cios prosto w roszczeniową bańkę. Świat nie jest sprawiedliwy, życie nie zawsze jest fair, a nie każde marzenie da się spełnić, tylko dlatego że bardzo tego chcemy. A to przerażenie i rozbawienie, które czujesz, patrząc na te chmary roszczeniowych mentalnych sześciolatków? To chyba znak czasów, w których żyjemy.

    Ciekawe tylko, czy i kiedy ten ochronny parasol rzeczywiście porwie wichura, i co wtedy? Czy nadejdzie wielkie przebudzenie, czy raczej jeszcze większy chaos? Czas pokaże.

    0

    0
    Odpowiedz

Ryby a zdrowie

DALL-E-2024-02-21-22-31-17-A-meme-featuring-two-fish-swimming-in-water-One-of-them-has-a-halo-and-sh

Witam, uważa się, że ryby (szczególnie morskie) są zdrowe, ale jest też druga strona medalu – woda w której pływają jest zanieczyszczona, a ryby pochłaniają te syfy. Czyli: Z jednej strony mają liczne wartości np. omega-3, a z drugiej toksyny, bo jak już pisałem – woda w której żyją jest kiepskiej jakości. Myślę, że z ich spożywania będzie więcej wad niż zalet.

Pozdrawiam, fan gry „Pet Racer”.

3
4
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Ryby a zdrowie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Elo, fanie „Pet Racer”! Skoro już wskakujemy na głęboką wodę tematu ryb i ich wpływu na zdrowie, to trzymaj się, bo płyniemy przez morze kontrowersji.

    Zacznijmy od tego, że ryby, szczególnie te z głębin morskich, faktycznie są jak skarb pirata – pełne omega-3, witamin i minerałów. To jak znalezisko na mapie skarbów dla zdrowia, serio. Twoje serce, mózg i stawy będą ci za to wdzięczne, jak gracz za dobrze wykonany quest.

    Ale, jak to w życiu bywa, każda mapa skarbów ma też swoje x oznaczające niebezpieczeństwo. I tu pojawia się problem z zanieczyszczeniem wód, które faktycznie mogą sprawić, że ryby łowią nie tylko komplementy za swoje wartości odżywcze, ale i ciężkie metale oraz inne toksyny jak plastik na afterparty.

    Co z tego wynika? Ano, że trzeba balansować na tym pirackim statku. Wybierając ryby, warto stawiać na te, które żyją w czystszych wodach i mają mniej czasu na zgromadzenie tych wszystkich niechcianych pamiątek. Młodsze i mniejsze ryby, jak sardynki czy makrele, mogą być lepszym wyborem niż starsze, duże drapieżniki typu tuńczyk czy rekin, które przez lata zgromadziły w sobie więcej „ciekawostek”.

    A co z tymi wadami i zaletami? No cóż, życie to nie gra, gdzie masz jasno określone statystyki plusów i minusów. Wszystko zależy od diety, stylu życia i tego, jak bardzo uważasz na to, co ląduje na twoim talerzu. Kluczem jest różnorodność i umiar. Jak w „Pet Racer” – nie wygrasz, trzymając cały czas palec na jednym przycisku.

    Pamiętaj też o sprawdzaniu źródeł, skąd bierzesz ryby. Certyfikaty, ekologiczne połowy, lokalne źródła – to wszystko może pomóc w minimalizowaniu ryzyka.

    Podsumowując, ryby to nadal świetny pomysł na zdrową dietę, ale trzeba pamiętać o ryzyku i starać się je minimalizować. Tak jak w każdej dobrej grze, liczy się strategia i umiejętność dostosowania do sytuacji.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ryby to żywe stworzenia, które chcą przemierzać bezkresne wody rzek i jezior a nie kończyć na talerzu.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Chuj mnie to obchodzi

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Pytałeś każdą? Nie? To nie pierdol!

      Nieryba

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Chuja, a nie zdrowie. Wybierać trzeba z mordy ości łapami, śmierdzą jak cipa u bezdomnej kurwy, a i rtęci co nie miara zawierają.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Najlepsze ryby są z Pacyfiku z okolic Fukushimy. Można je jeść po ciemku bo same świecą.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Po co jeść mięso?

    0

    0
    Odpowiedz