nowomowa

DALL-E-2024-02-21-22-26-45-A-simplified-meme-with-two-scenes-The-first-scene-shows-a-person-angrily-

Strasznie mnie wkurwia jak na dość popularnych portalach informacyjnych używana jest kompletnie zdziczała forma języka polskiego: pani ministra, ginekolożka, pedagożka, doktorka…

Kiedyś zdarzało mi się usłyszeć takie słowa od ludzi którzy nie grzeszyli inteligencją czy poprawną polszczyzną, dzisiaj natomiast czytam artykuły z tymi potworkami.

Czy nikt już nie redaguje tych głupstw? Rozgrzany śrut tym pożal się boże dziennikarzynom w dupę!

25
6
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "nowomowa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, widzę, że ktoś tu ma problem z nowomową wkraczającą na salony polskiego języka. Takie czasy, kolego, że język ewoluuje, a z nim i wszystkie możliwe sposoby wyrażania się. I choć dla jednych to znak zróżnicowania i postępu, dla innych to jak cierń w oku.

    Pani ministra, ginekolożka, pedagożka, doktorka… Kiedyś to byłyby powody do wybuchu śmiechu albo przynajmniej zdziwienia, a teraz? Standard na niektórych portalach. Nie ma co, zmiany w języku idą pełną parą, a tyłek świata nie nadąża za nimi, co?

    Ale spokojnie, nie jesteś sam w swojej frustracji. Jest cała armia ludzi, którzy przy każdym takim słowie dostają piany na ustach. Problem w tym, że język to żywy organizm, który zmienia się razem z nami i naszym społeczeństwem. Co więcej, te „potworki”, jak to ujmujesz, to próba dostosowania języka do rzeczywistości, w której kobiety pełnią różne role zawodowe, niekiedy dominujące w pewnych dziedzinach.

    Zgadza się, kiedyś takie formy były rzadkością i wypływały częściej z niewiedzy niż z potrzeby zmiany. Ale dzisiaj? Dzisiaj mamy do czynienia z próbą równouprawnienia i dawania kobietom tego, co im się należy – również w języku. Choć oczywiście, jak to z każdą zmianą, przychodzi to z oporem i zgrzytaniem zębów.

    A co do redagowania tych „głupstw” – no cóż, może czasem warto spojrzeć na to z dystansem? Bo jeśli zmiany w języku są największym problemem, jaki nas trapi, to może jednak nie jest tak źle?

    Tak czy inaczej, zrozumienie i akceptacja zmian w języku wymaga czasu. I choć „rozgrzany śrut” może wydawać się kuszącym rozwiązaniem dla frustracji, może lepiej skupić się na dialogu i zrozumieniu, że język to coś więcej niż tylko słowa – to także odzwierciedlenie naszego społeczeństwa i jego zmian.

    0

    4
    Odpowiedz
    1. Spierdalaj chuju.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Czy chujobot ochujał?

      1

      0
      Odpowiedz
  3. Bo według tych lewackich kurew mamy się uczyć polskiego od nowa. A co najgorsze, to ja już spotykam potworki językowe typu „osoby uczniowskie”. Przecież to żywcem wzięte z zaimki.pl gdzie jakiś kolektyw wymyśla końcówki, które w języku polskim (ani żadnym słowiańskim) nie występują.

    3

    1
    Odpowiedz
  4. Mi tam się podobają – psycho-loszka.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. No i do tego jebnięta

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Każda loszka siedzi w oborze i sra pod siebie. Potem i tak ją wydymają. Jak ukry dymają polactwo.

      1

      0
      Odpowiedz
  5. Wciskają te feminatywy na siłę, w ramach gęgerowej urowniłowki.

    1

    1
    Odpowiedz
  6. Te końcówki są nienormalne. Np. kierowca tira to tirowiec. A kobieta kierowca tira to nie tirówka. I to jest „koncówkowanie” w stylu potworków jak chirurżka….

    3

    1
    Odpowiedz
  7. chuj-chujówka
    kurw-kurwa
    pizd-pizda
    itd.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Tekst przypomniał mi określenie, o którym wspomniał w pewnym wywiadzie prof. Jerzy Bralczyk: „osoba aktorska socjalizowana do ról męskich”. Rzekomo postępowe, według mnie jest głupie i obraźliwe.

    https://www.youtube.com/watch?v=uA3EydIQ_yU

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Każdy ustrój totalitarny ma to do siebie, że z czasem występuje w nim cenzura i zmiany językowe w postaci nowomowy. Chcieliście, to macie tak jak Niemcy chcieli nazizmu.

    6

    1
    Odpowiedz
  10. Tutaj serio jest portal dla inceli

    1

    3
    Odpowiedz
  11. Nowomowa. Poczytaj Orwella

    2

    0
    Odpowiedz

Bezdomni w USA

DALL-E-2024-02-21-22-21-10-A-meme-depicting-two-scenes-On-the-first-one-a-person-browsing-sensationa

Ile ja już filmów na YT widziałem i ile artykułów przeczytałem, że w USA jest plaga bezdomności, narkomanii i w ogóle, pełno tam meneli i ćpunów na każdym rogu.
Zatem, jak kiedyś Max mawiał, zanim nie zwariował „Mówię, jak jest”
Tak, to prawda, że w USA są bezdomni, są ćpuny, alkoholicy i menele.
Są, tak samo jak w każdym, innym kraju na tej planecie.
Różnica polega jednak na tym, że w USA nie ma przymusu leczenia psychiatrycznego za wyjątkiem sytuacji, gdy delikwent stanowi zagrożenie dla życia innych osób.
W całej UE na przykład, możesz być przymusowo umieszczony w psychiatryku tylko za to, że jesteś nieporadny życiowo albo za to, że każdego dnia stoisz w majtkach na chodniku i śpiewasz, cokolwiek, dajmy na to, piosenkę tytułową z „Pszczółki Mai”.
W Stanach, takie czuby chodzą po ulicach i dlatego widać ich bo nie są pozamykani w przytułkach czy psychiatrykach.
Tam siedzą tylko tacy, którzy nie są w stanie nawet śpiewać czy podetrzeć się albo ganiali po ulicach z nożem i/lub wywaloną fujarą.
Inna kwestia to bezdomni i menele, ludzie, którzy nie mają z reguły chorób psychicznych, co najwyżej lekkie odchyłki, takie same jak u wielu, „normalnych” osób.
Po pierwsze, trzeba przypomnieć że w USA nie ma programów socjalnych w naszym, europejskim rozumieniu.
Owszem, są różne zasiłki ale trzeba spełnić wiele kryteriów.
Najważniejsze to: Zakaz picia i ćpania co jest regularnie sprawdzane bo masz obowiązkowe badania okresowe.
To powoduje, że 90% chętnych, nie ma szans na zasiłek.
Pozostają więc prężnie działające, prywatne fundacje oraz religijne.
Jest ich na prawdę sporo i bardzo skutecznie wypełniają lukę po nieistniejącym socjalu.
Jasne że takie fundacje mają często interesujące powiązania w przemyśle pralniczym ale tutaj wkraczamy w politykę a tego chcę uniknąć.
W każdym razie, wiele osób hojnie wspiera takie fundacje i robią to z różnych pobudek i powodów.
Czasem to tylko biznes lub PR ale pieniądz nie śmierdzi.
Wszelkie filmy na YT i artykuły, uogólniają temat, mówiąc „bezdomność w USA”
Otóż, ta bezdomność, ćpuny i menelstwo, ograniczają się do kilku, kilkunastu ulic w każdym mieście a gdy żul będzie się kręcił poza swoim rejonem, zostanie zwinięty przez pierwszy patrol policji a mieszkańcy lepszych dzielnic, zawsze dzwonią na psy, gdy kręci się ktoś obcy, szczególnie menel.
Poza tym, USA to kraj większy od całej UE i mieszka tam ponad 300 milionów ludzi a więc porównania czysto nominalne powodują ogromną różnicę potencjałów i kompletny dysonans poznawczy ale na tym żerują media a także wielu polityków niestety.
Na tym polega wolność, żyj i daj żyć innym a wolność jednych, nie może być kosztem wolności drugich.
Mówiąc krótko, dopóki nie zagrażasz innym, rób co chcesz i żyj jak chcesz ale pamiętaj, że z wolnością idzie też odpowiedzialność, również za siebie samego i nie oczekuj litości oraz pomocy państwa tylko dlatego, że zjebałeś sobie życie gorzałą, prochami czy kradzieżami.
Jeśli w Ameryce pracujesz to z głodu nie zdechniesz.
Wiem po sobie, mieszkałem w USA ponad 30 lat.
Czym się zajmowałem ?
Zaczynałem jak większość, na budowie.
Potem jeździłem z mlekiem i serami do sklepów.
Kilka lat jeździłem na śmieciarce.
Później znów na etacie kierowcy, tym razem już prawdziwa, amerykańska ciężarówka.
Przez jakiś czas, prowadziłem własną firmę remontową nawet.
No, różne rzeczy robiłem, trochę w piekarni, w komisie samochodowym też i kilka mniejszych robót ale wszystko legalnie.
Wróciłem do Polski aby pozamykać sprawy rodzinne, rozliczyć się definitywnie z przeszłością i wracam do Stanów.
Tam spędzę emeryturę i tam umrę a gdzie mnie pochowają to wszystko mi jedno.

10
5
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Bezdomni w USA"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    O, widzę, że ktoś tu postanowił obalić parę mitów o Krainie Wolności i Nieograniczonych Możliwości, a przy okazji zaserwować nam lekcję życia prosto z pierwszej ręki. Propsy za to, stary!

    Rzeczywiście, te filmyki na YT i artykuły często lubią pomalować USA pędzlem szerokim jak autostrada, zapominając, że każdy kraj ma swoje problemy, a bezdomność i uzależnienia to nie ekskluzywny klub dla Ameryki. Ale łatwiej przecież wrzucić wszystko do jednego worka z napisem „bezdomni i ćpuny”, niż zająć się problemem na poważnie.

    Co do systemu opieki społecznej i tego całego bałaganu z zasiłkami – trudno się nie zgodzić. USA to nie Unia Europejska, gdzie socjal czasem wydaje się bardziej hojny niż babka rzucająca cukierkami na Wszystkich Świętych. W Stanach musisz się nieźle nagimnastykować, żeby dostać pomoc, a i tak ciągle czai się nad tobą widmo, że jak tylko przekroczysz linię, pomoc pójdzie się bujać.

    Ale hej, podoba mi się ten punkt o fundacjach i tym, jak ludzie w USA znajdują sposób, żeby sobie nawzajem pomagać. Może to i często PR albo interes, ale jak to mówią – lepszy rydz niż nic. W końcu, jak każdy kochający wolność Amerykanin powie: „Live and let live”, dopóki nie zaczniesz zagrażać innym.

    I propsy za tę historię życiową – od budowy po ciężarówki, i jeszcze własna firma remontowa. Pokazuje to, że w USA, jeśli masz chęci i nie boisz się pracy, to z głodu nie zdechniesz. Tylko trzeba pamiętać, że wolność idzie w parze z odpowiedzialnością, i nikt nie będzie za ciebie żył ani sprzątał bałaganu po balangach z gorzałą i prochami.

    Na koniec, szacun za decyzję o powrocie. Pokazuje to, że życie to nie tylko miejsce, gdzie jesteś, ale jak żyjesz i co robisz ze swoją wolnością. I gdziekolwiek będziesz, ważne, żebyś robił to na własnych warunkach.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Dzieki czlowieku za glos rozsadku.Te cale jutjuby potrafia niezle udawac rzeczywistosc. Czasem sie zastanawiam,skoro tak przejebane jest w Hameryce,czy na „zgnilym zachodzie” dlaczego wszystkie pontony swiata kieruja sie wlasnie tam?

    1

    1
    Odpowiedz
  4. W ogóle na świecie zbyt dużo jest głupich skurwysynów.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Człowieku co ty pierrrrrrdolisz? W LA menele śpią na aleji gwiazd nawet. W NY menel menela menelem pogania niezależnie od dzielnicy. Wręcz bym powiedziała że im bardziej turystyczny punkt tym ich więcej by móc rzezać kasę od ludzi. Brak jakiegokolwiek systemu służby zdrowia. Nie masz prywatnej polisy zdrowotnej? To zdychasz na ulicy.
    Jakość jedzenia to absolutne ścierwo. Wszystko zawiera 10x więcej cukru i sztucznych tłuszczów, barwników, aromatów niz w Europie. Praca po 16h na dobe to normalka, ludzie jebią na 2 albo 3 etaty bo inaczej nie dali by rady popłacić rachunków. Do tego rasizm wszechobecny. Biali nienawidzą czarnych, czarni białych, portorykańczycy nienawidzą dominikańczyków i tak dalej i tak dalej……. Słowa nie możesz powiedzieć na nic co cie wkurwia lub ci sie nie podoba bo jest tam taka poprawność polityczna i ludzie mają tak wyprane mózgi że musisz mówic że gówno to nie gówno tylko złoto bo inaczej jestes wyrzutek, fob wszelkiej masci i tyran.
    American Dream to obecnie American Thriller co najwyżej.
    Pojechać, zwiedzic i do domku do Europy. Mieszkać tam- NIGDY W ZYCIU !!!

    1

    0
    Odpowiedz

Narzekanie na WORDY w Polsce

DALL-E-2024-02-21-22-17-04-A-meme-showing-two-scenes-On-the-first-one-a-person-looking-bewildered-st

Tak sobie słyszę często narzekania kursantów, że egzaminatorzy i instruktorzy źli, bo się uwzięli i upierdalają. I że tu chodzi tylko o kasę a nie o umiejętności jazdy itd. Stety czy niestety mieszkam blisko ośrodka egzaminacyjnego i praktycznie z balkonu mam widok na zdających egzaminy i mogę śmiało stwierdzić, że co poniektórzy z nich powinni mieć co najwyżej uprawnienia na trampki. Sorry, ale jeżeli macie problem z opanowaniem łuku jakimś śmiesznym, miejskim autkiem, to nawet nie chcę myśleć, jakbyście manewrowali jakąś długą krowę typu Audi A8. Nieraz jechałem za taką L-ką egzaminacyjną i zdający przejawiają totalne zero myślenia. Przykładowo na jakimś dłuższym odcinku w mieście jest ograniczenie do 70 km/h, a oni się kurwa wloką 50 albo 45 km/h. To się nazywa tamowanie ruchu i za to też będziecie upierdalani, drodzy zdający. Zgadzam się, że zdawalność w Polsce nie jest dobra, ale jeżeli nie zdajecie, to znaczy, że jeszcze nie macie wystarczająco praktyki albo (jeżeli zajmuje wam to 5! lub o zgrozo więcej lat) to zwyczajnie zastanówcie się, czy nadajecie się do prowadzenia pojazdów.

2
4
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Narzekanie na WORDY w Polsce"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No i proszę, ktoś wreszcie powiedział głośno to, co wielu z nas myśli, obserwując te parady nieudolności przed WORD-ami. Historie o złych egzaminatorach i spiskach na szczeblu instruktorów to już prawie narodowy folklor. A może by tak zamiast obwiniać system, instruktorów, pogodę, fazę księżyca czy jeszcze lepiej – układ gwiazd, zacząć od siebie?

    Rzeczywiście, mieszkańcy balkonów z widokiem na plac egzaminacyjny mogą codziennie podziwiać, jak przyszli kierowcy walczą z łukami i manewrami niczym z własnymi demonami. I nie, to nie jest test na prawo jazdy dla trampków, choć patrząc na niektóre akcje, mogłoby się wydawać inaczej.

    A co do jazdy „długą krową” typu Audi A8… Cóż, niech pierwszy rzuci kluczykami, kto nigdy nie fantazjował o eleganckim przecięciu miejskiej dżungli właśnie takim wozem. Ale najpierw trzeba opanować te śmieszne, miejskie autko, prawda?

    To prawda, zdawalność w Polsce nie jest na medal, ale może zamiast tworzyć kolejne teorie spiskowe o egzaminatorach z piekła rodem, warto zainwestować w dodatkowe godziny jazd? Bo jeśli ktoś próbuje zdawać 5 lat lub dłużej… Może to nie system jest problemem, a raczej brak pewnych… umiejętności?

    Tak czy siak, drodzy zdający, WORDy to nie tylko fabryka pieniędzy, ale i miejsce, gdzie weryfikuje się, czy nie stworzycie zagrożenia na drodze, nie tylko dla siebie, ale i dla innych. A jeśli już naprawdę uważacie, że to spisek, to może pora na alternatywne środki transportu? Kto wie, może trampki to nie taki zły pomysł…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. W Warszawie jest WORD na Odlewniczej. Kurwy jebane egzaminatorzy specjalnie każą jechać w lewo żeby przeciągnąć egzaminowanego przez od kilkunastu lat nieczynny przejazd kolejowy. To jest opuszczona bocznica, ale przejazd jest normalnie oznakowany. I jak ktoś wiedząc o tym że już nigdy nie pojedzie tam żaden pociąg, przejedzie normalnie, to jest koniec egzaminu. Upierdalają na wszystkim, co się da, ładują na miny. A że całkiem sporo kierowców powinno mieć uprawnienia co najwyżej na taczkę budowlaną na terenie zamkniętym, to osobny temat.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Moim zdaniem za pierwszym razem nie powinni uwalać, ale nic dziwnego, że zwracają na to uwagę. Przecież jeżeli ruszasz w trasę po kraju, gdzieś, gdzie nie byłeś, to nie będziesz sprawdzał, czy pociąg w tym miejscu jeszcze jeździ, czy już nie jeździ. Masz reagować na znak. Tak samo, jak najebany dróżnik zapomni opuścić zapory na przejeździe, to jedziesz w ciemno, bo nie słyszysz i nie widzisz pociągu? Nie, widzisz znak „przejazd”, to zatrzymujesz się tam.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. To po chuj dróżnik skoro może być najebany i się i tak trzeba zatrzymać na znaku? Na tej zasadzie na zielonym się warto zatrzymać, bo może być zjebane, albo ktoś na kolizyjnej może być najebany i nie zareagować na swoje czerwone. Od tego jest dróżnik i szlabany, żeby w ciemno napierdalać jak jest otwarte. A od tego jest myślenie, żeby jednak osrać zardzewiały znak, gdy wiadomo, że nieaktualny.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Na myśleniu, to w życiu czasem możesz spokojnie przejechać na czerwonym, kiedy widzisz, że z drugiej strony nic nie jedzie i nie ma w pobliżu policji, monitoringu, konfidentów itd., tak samo jak robić inne rzeczy (typu przekroczenie prędkości czy właśnie przejazd przez tory), za które na egzaminie zostaniesz ukarany (w życiu przez policję też). A na egzaminie trzeba przede wszystkim pokazać, że stosujesz się do znaków. On ma na celu wyrobienie tego nawyku (i innych też). To jest chujnia, ale tak jest.
          Znak przed dróżnikiem jest właśnie po to, że w odróżnieniu od niego nie napierdoli się i jest pewniejszy. Światło to taki sam znak.

          0

          0
          Odpowiedz
          1. W ogóle przy zawracaniu na rondzie to na egzaminie trzeba kręcić łbem na wszystkie strony jak piesek maskotka w samochodzie, żeby egzaminator widział, że ty patrzysz.

            1

            0
            Odpowiedz

Sklep

DALL-E-2024-02-21-22-13-57-A-meme-depicting-two-contrasting-scenes-On-the-top-image-someone-looking-

Poszłem dzisiej do sklepu, biere koszyk i wchodze.
Puł chleba, szmietana, szejś jajek, kawałek pasztetowej i mleko.
Jeszcze kiełbasy kawałek wziełem i piwo najtansze jedna puszka.
Ide stym do kasy a tam baba naliczyła prawie 50zeta.
Zostało mi 32,40 do wypłaty.
Wezne wypłate i takna alimenty od razu pujdzie, na kredyty dwa, czynsz i chuj zostaje na życie, o gaciach na dupę nawet nie wspomnę.
W szufladzie od lat leżą trzy Rolexy ale nie mam pieniędzy na ich naprawę.
W garażu stoją dwa Bugatti i Ferrari ale nie opłaciłem OC, nie zrobiłem przeglądów a w bakach pusto.
Skąd mam to wszystko brać ?
Domu nie ogrzewam bo weź ogrzej 750m2 x trzy poziomy, piwnica i poddasze.
Pola golfowego nie odśnieżam, ogrodnikom nie zapłaciłem i rzucili robotę a do tego, windykację mam na głowie bo pensje im wiszę ale skąd ja mam na to wszystko brać, no skąd, pytam się.
Poza tym, nie zapłaciłem ubezpieczenia za odrzutowiec i jacht.
Kurwa, co ja pierdolę w ogóle i co tu robię ???

3
6
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Sklep"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ach, życie pełne paradoksów i ironii, gdzie Rolexy w szufladzie śpią, a Bugatti z Ferrari kurzą się w garażu bez OC. Ale przecież, co to za problem, prawda? W końcu każdy z nas ma takie drobne niedogodności, jak nieopłacone ubezpieczenie odrzutowca czy jachtu, które gdzieś tam sobie pływa bez opieki. I te niekończące się rachunki za pola golfowe – no przecież, kto tego nie zna?

    Rozumiem, że wypłata ledwo zipie przez te wszystkie życiowe „priorytety”, a na koncie więcej pustki niż w puszce najtańszego piwa, które z żalem włożyłeś do koszyka. Ale przecież, co tam zwykłe życiowe potrzeby jak gacie na dupę, kiedy można rozmyślać o naprawie zegarków za kilkadziesiąt tysięcy?

    Nie martw się, każdy ma czasem momenty, kiedy zatrzymuje się i pyta: „Kurwa, co ja pierdolę w ogóle i co tu robię???” Ale Ty, drogi przyjacielu, podnosisz tę egzystencjalną zagadkę na zupełnie nowy poziom. Może czas na małe przewartościowanie? Albo chociaż sprzedaj jedno z tych Bugatti, napraw Rolexy i masz na chleb, szmietanę, a może nawet na jakieś lepsze piwo, nie tylko najtańsze.

    W każdym razie, trzymaj się ciepło w tym nieogrzewanym domu. Pamiętaj, życie to nie tylko luksusy, ale też sztuka radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami. Choć w twoim przypadku, to raczej sztuka balansowania między realiami a marzeniami o wielkości. Powodzenia!

    1

    0
    Odpowiedz
  3. A to pole golfowe, to masz kurwa pod dachem, czy w jakiejś Laponii? A może wysoko w górach? Rzesz u kurwy jebanej, gdzie teraz masz w Polsce śnieg na polu? I na co Ci trzy roleksy, na chuju jednego nosisz, czy jak? Jak leży w szufladzie, to kurz musisz wycierać.
    A jak narobiłeś bachorów, to przygarnij jednego, utucz go tą kiełbasą z jajami i śmietaną, to jego gazy ogrzeją ze dwa piętra, a alimenty będą mniejsze. Możesz też zatrudnić gnoja w ogrodzie, niech tam pracuje za najniższą krajową.
    A tych ogrodników to radziłbym znaleźć i zapłacić im ile się należy, bo jak Ci zasieli jakieś gówno w ogrodzie, to jeszcze przyjadę i je wykopią. Nie chciałbyś chyba, żeby wyrosło tam jakieś śmierdzące, trujące chujostwo i Twój bachor się rozchorował? Dojdą koszty leczenia i znów przybiegniesz tu pierdzieć, jak stara baba.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. japa tam debilu
    nawet po polsku pisac nie potrafisz przyglupie

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Chciałbyś psie choćby w 75m2 mieszkać swoich.

    Swoje brednie zostaw dla swojej kurwy. Póki co kurwo kup na własność choćby mieszkanie.

    3

    1
    Odpowiedz
  6. Zapomniałeś o stoku narciarskim na pustyni w Dubaju pod dachem.
    Trzeba opłacić za prąd do chłodzenia tych kilku hektarów.

    2

    0
    Odpowiedz

Zagadka kryminalna: Cisza przed burzą

Pozdrawiam Was, drodzy Chujanie. Kolejny tydzień zapierdolu przed nami. Tradycyjnie, po dodaniu nowych wpisów, dla tych, co chcą się bawić razem z nami, kolejna zagadka, aby zająć czymś ponure myśli. Powodzenia i trzymajcie się ciepło

DALL-E-2024-02-19-22-00-35-A-detailed-and-atmospheric-illustration-depicting-a-classic-crime-scene-s

Wstęp:

W małym, spokojnym miasteczku, gdzie każdy zna każdego, odnaleziono ciało 45-letniego Marcina Kowalskiego. Ofiara, znanego lokalnego przedsiębiorcy, została znaleziona we własnym domu, pozbawiona życia na skutek wielokrotnych pchnięć nożem. Zbrodnia wydaje się być wykonana z niezwykłą brutalnością i precyzją, co nasuwa pytanie o głęboko ukryte motywy.

Miejsce zbrodni:

Dom ofiary to zabytkowa willa na obrzeżach miasta, otoczona gęstym lasem. Wewnątrz, w salonie, gdzie znaleziono ciało, panuje chaos – przewrócone meble, rozbite szkło i ślady krwi prowadzące do różnych części domu. Na stole leży otwarta, ale niemal nietknięta butelka drogiego wina, a obok niej dwa kieliszki.

Ofiara:

Marcin Kowalski był szanowanym, ale i kontrowersyjnym biznesmenem, prowadzącym lokalną firmę budowlaną. Jego sukcesy zawodowe często budziły zazdrość, a jego metody pracy – krytykę. Miał on również udziały w kilku innych przedsiębiorstwach, co komplikuje sprawę o potencjalne motywy finansowe.

Podejrzani:

  1. Anna Kowalska – żona ofiary. Znana z głębokiej niechęci do przedsiębiorczych działań męża, którego często oskarżała o zaniedbywanie rodziny.
  2. Tomasz Nowak – konkurent biznesowy. Kilka dni przed morderstwem miał publiczną kłótnię z Marcinem na temat nieuczciwych praktyk biznesowych.
  3. Katarzyna Biel – wspólniczka Marcina. Mówi się, że miała z nim romans, ale również konflikt interesów związany z ostatnią inwestycją.
  4. Michał Zaręba – najlepszy przyjaciel ofiary. Ostatnio miał duże problemy finansowe, a Marcin odmówił mu pożyczki.

Dowody:

  1. Odciski palców na kieliszkach – należą do ofiary i Katarzyny Biel.
  2. Zabezpieczony list – znaleziony w biurze ofiary, zawierający groźby śmierci podpisane pseudonimem, który jeszcze trzeba rozszyfrować.
  3. Monitoring z sąsiedztwa – pokazuje, że w nocy zbrodni do domu Marcina zbliżył się samochód, którego nie udało się jeszcze zidentyfikować.
  4. Fragment tkaniny – znaleziony pod paznokciami ofiary, który nie pasuje do żadnej z odzieży Marcina.

Rozwiązanie zagadki:

Aby rozwiązać tę zagadkę, śledczy muszą dokładnie przeanalizować motywy podejrzanych, znalezione dowody oraz okoliczności, w jakich odnaleziono ciało. Kluczowe może okazać się ustalenie, kto miał zarówno motyw, jak i możliwość dokonania tej zbrodni. Śledztwo powinno również skupić się na tajemniczym liście i niezidentyfikowanym samochodzie.

Czy jesteś w stanie połączyć te wskazówki i znaleźć zabójcę Marcina Kowalskiego?

Uwaga! Dodatkowe pytania odnośnie zbrodni możesz zostawić w komentarzach!

P.S.

Tylko prosba z tymi pytaniami…aby nie przesadzic jak ten tutaj:

7
35
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Zagadka kryminalna: Cisza przed burzą"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Oj, w tym spokojnym miasteczku to się porobiło! Marcin Kowalski, lokalny biznesmen z ambicjami większymi niż ego influencera na Instagramie, skończył jak bohater tragicznej greckiej tragedii. A ta willa? Z chaosu w salonie można by zrobić ekspozycję w muzeum współczesnej sztuki pt. „Kiedy złe rzeczy spotykają dobrze ustawionych ludzi”.

    Podejrzani, ah, to jak casting do kryminalnego reality show:

    Anna Kowalska, żona z sercem z lodu, dla której rodzinny biznes to synonim zaniedbania.
    Tomasz Nowak, biznesowy rywal, który pewnie myśli, że „jeśli nie możesz ich pokonać, zamorduj ich”.
    Katarzyna Biel, romantyczna i biznesowa partnerka z zaangażowaniem godnym lepszej sprawy, i odciskami palców na kieliszkach, co jest równie subtelne jak neonowa reklama.
    Michał Zaręba, przyjaciel w potrzebie, ale bez wsparcia finansowego, co czyni go podejrzanym szybciej niż można powiedzieć „pożyczka odmówiona”.
    Dowody są jak puzzle z zestawu dla zaawansowanych – trzeba mieć nie tylko cierpliwość, ale i oko do detali. Odciski palców Katarzyny na kieliszkach to jak ślad neonowy prowadzący do podejrzenia. List z groźbami może być kluczowy, bo kto w dzisiejszych czasach jeszcze używa papieru do grożenia? To takie retro. Monitoring i tajemniczy samochód dodają smaku tajemnicy, a fragment tkaniny pod paznokciami ofiary to jak czerwona szminka na kołnierzu – zawsze zwiastuje kłopoty.

    Rozwiązanie? To jak szukanie igły w stogu siana, ale z twistem. Trzeba połączyć motyw z okazją i dodać szczyptę dedukcji. Czy to Katarzyna, z romansem i biznesem na krawędzi? A może Michał, który mógł pragnąć zemsty za finansowe odrzucenie? Albo Tomasz, który widział w zbrodni sposób na eliminację konkurencji? A może Anna, która miała dość bycia na drugim planie?

    Światło prawdy jest blisko, ale zanim je odkryjesz, pamiętaj – w takich historiach nic nie jest oczywiste, a każdy może mieć sekret, który prowadzi do mrocznych zakątków ludzkiej duszy.

    Rozwiązanie poprzedniej zagadki: „Zagadka morderstwa w posiadłości Blackthorn”

    Winowajcą jest Victor Cavendish.

    Motyw:

    Victor Cavendish był szantażowany przez nieznajomego, który groził ujawnieniem jego tajemnicy. Lord Henry prawdopodobnie odkrył sekret Victora i wykorzystywał go do szantażowania, żądając spłaty długów. Victor, obawiając się ujawnienia swojej tajemnicy i chcąc uwolnić się od szantażu Lorda Henry’ego, postanowił go zabić.

    Dowody:

    W pokoju Victora Cavendisha znaleziono złoty sztylet, identyczny jak ten, który tkwi w ciele Lorda Henry’ego.
    Victor Cavendish był ostatnią osobą, która widziała Lorda Henry’ego żywego.
    Victor kłamał na temat tego, co robił o godzinie 22:30.
    Victor był zdenerwowany po rozmowie z Lordem Henry’m.
    Dodatkowe wskazówki:

    List pożegnalny napisany ręką Lorda Henry’ego mógł zostać sfabrykowany przez Victora, aby upozorować samobójstwo.
    Zadrapanie na dłoni Agathy Williams mogło powstać podczas szamotaniny z Lordem Henry’m.
    Ślady błota na butach Nathaniela Parkera mogą być śladem fałszywym, mającym na celu zmylenie tropu.
    Podsumowanie:

    Victor Cavendish miał motyw, okazję i środki do popełnienia morderstwa. Dowody i wskazówki, choć nie są w 100% pewne, silnie obciążają go winą.

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Spodziewałem się jakiegoś nieprzekonującego oskarżenia. Nie ma dowodu na to, że lord Henry szantażował Victora. Skąd detektyw miałby wiedzieć o tym, że lord poznał jakiś sekret Victora i mógł w jakiś sposób zaszkodzić swojemu sekretarzowi ? W jaki sposób lord miałby poznać tajemnicę Cavendisha ? Co ukrywa Victor ? Jak miałoby dojść do tego, że sekretarz stał się dłużnikiem lorda ? Victor miałby być dłużny i mieć więcej pieniędzy ? Sekretarz pracował dla lorda czy lord pracował dla sekretarza ? Fakt, że w pokoju Cavendisha znaleziono sztylet wyglądający jak ten, którym został ugodzony lord, nie przesądza o jego winie. Lord mógł zginąć od ciosu zadanego jego własnym sztyletem. Nikt nie rozpoznaje narzędzia zbrodni. Nikt nie potwierdza tego, że Victor posiada dwa identyczne sztylety lub chociaż jeden sztylet. Ten znaleziony w jego pokoju nie musi należeć do niego. Ktoś inny mógłby zostawić go tam. Victor nie przyznaje się do winy, na narzędziu zbrodni nie ma odcisków palców. To mogłoby świadczyć o tym, że próbował uniknąć odpowiedzialności za zabójstwo, ale sekretarz nie ucieka z miejsca zbrodni, nie kieruje podejrzeń na inną osobę, nie próbuje zapewnić sobie alibi. Jest niewinny czy jest naiwny ? Jest za mało dowodów, zostało zadanych zbyt mało pytań. Można pomyśleć, że dla detektywa nie ma znaczenia to, kogo aresztuje, bo może zależy mu na tym, by jak najszybciej zakończyć sprawę i otrzymać pochwałę, i nie martwi go myśl o skazaniu niewinnej osoby.

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Jakim pseudoniem zostal podpisany zabezpieczony list?

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

      Pseudonim, którym został podpisany zabezpieczony list znaleziony w biurze ofiary, to „Cień Przeszłości”. Ten tajemniczy podpis może sugerować, że sprawca miał z ofiarą jakieś dawne, nierozwiązane sprawy lub że motyw zbrodni sięga głęboko w przeszłość Marcina Kowalskiego. Interpretacja tego pseudonimu może być kluczowa dla rozwikłania zagadki i zrozumienia motywów stojących za brutalnym morderstwem.

      0

      1
      Odpowiedz
  4. Czy znaleziono nóż, którym zabito ofiarę, i czy zdjęto z niego odciski palców?

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

      Nóż, którym zabito Marcina Kowalskiego, został znaleziony w jego własnym ogrodzie, zakopany pod warstwą świeżo spadłych liści, co wskazuje na próbę ukrycia narzędzia zbrodni przez sprawcę. Na rękojeści noża zabezpieczono odciski palców. Po dokładnej analizie okazało się, że odciski należą do dwóch różnych osób: jedne zostały zidentyfikowane jako odciski Marcina Kowalskiego, co sugeruje, że ofiara w pewnym momencie próbowała się bronić lub została zmuszona do chwycenia noża. Drugi zestaw odcisków palców nie pasuje do żadnego z wcześniej znanych podejrzanych, co dodaje nowego wymiaru do śledztwa, sugerując możliwość udziału nieznanego dotąd uczestnika zdarzeń tej tragicznej nocy.

      Odkrycie to znacząco komplikuje sprawę, wskazując na konieczność poszerzenia kręgu podejrzanych i dokładniejszego zbadania relacji osobistych i zawodowych Marcina Kowalskiego, a także na potencjalną obecność nieujawnionego dotąd świadka lub wspólnika.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Nowa zagadka przed podaniem rozwiązania sprawy zabójstwa lorda Henry’ego Blackthorna. Kiedy zostanie ujawnione, kto jest sprawcą ?
    (Admin): Rozwiazanie zagadki jest w pierwszym komentarzu Chujo-Bota. W kazdej nastepnej bedzie rozwiazanie do poprzedniej 🙂

    0

    2
    Odpowiedz
  6. Connor z gry „Detroit: Become human” może być dociekliwy, ale nie musi. To jest zależne od wyborów gracza. Ja jestem dociekliwy, więc mam wiele pytań. Jeżeli ofiara została raniona wielokrotnie, to zabójstwo musiało zostać popełnione w afekcie. Jeżeli butelka była otwarta i leżała, to wino musiało być rozlane. Czy w kieliszkach jest wino lub osad po winie ? Czy na kieliszku z odciskami Katarzyny Biel znajduje się ślad szminki ? Czy Katarzyna Biel używa jakiejś szminki ? Czy w dniu zabójstwa monitoring zarejestrował ją lub jej samochód w pobliżu jego domu ? Czy bywała w jego domu regularnie ? Czy namawiała go do zerwania małżeństwa ? Czy są ślady włamania do domu ofiary ? Czy ktoś rozpoznaje narzędzie zbrodni ? Czy noż należał do ofiary ? Czy coś zostało skradzione z domu ofiary ? Czy krew w domu ofiary to tylko krew zamordowanego ? O której godzinie i w jakim dniu tygodnia zginął Marcin Kowalski ? O której godzinie i kto powiadomił policję o śmierci Marcina ? Kogo zastała policja na miejscu zbrodni ? W jakim pomieszczeniu i w jakiej pozycji zostało znalezione przez policję ciało Marcina ? O której godzinie kamera zarejestrowała przyjazd podejrzanego samochodu ? Kiedy ten samochód odjechał ? Jaki jest numer rejestracyjny i jaka jest marka podejrzanego samochodu ? Czy w domu Marcina zostały odkryte ślady butów nienależące do któregokolwiek z domowników ? Co robili podejrzani w trakcie dokonania zabójstwa ? Czy wszyscy podejrzani mają potwierdzone alibi ? Czy została sprawdzona korespondencja ofiary, jego telefon, komputer ? Czy Marcin i Anna mieszkali razem ? Czy Anna była niezależna finansowo ? Czym zajmuje się Anna ? Czy miała z kimś romans ? Kto jest właścicielem domu ? Czy Marcin miał polisę ? Czy Marcin znęcał się nad żoną ? Czy wszyscy podejrzani mają prawa jazdy i samochody ? Czy w dniu popełnienia zbrodni ktoś jeszcze pojawił się w pobliżu domu ofiary lub był w środku ? Czy Marcin był umówiony z kimś na spotkanie w jego domu, w dniu dokonania zabójstwa ? Czy została dokonana analiza grafologiczna listu z groźbami ? Czy list został napisany przez kogoś z wymienionych podejrzanych ? Czyje odciski palców znajdują się na tym liście ? Jak oceniają Marcina jego byli współpracownicy i podwładni, przyjaciele, sąsiedzi i członkowie rodziny ? Czy klienci byli zadowoleni z usług firmy Marcina ? Czy Marcin oszukał kiedyś jakiegoś klienta ? Czy Marcin ma dorosłe dziecko lub dzieci z inną kobietą ? Czy Marcin był kiedyś oskarżony o jakieś przestępstwo ? Czy ktoś obserwował dom ofiary ? Czy Marcin był śledzony przez kogoś ?

    Odpowiedz:

    Rozważając Twoje dociekliwość i szereg pytań, spróbujmy przeanalizować dostępne informacje, aby doprecyzować obraz sytuacji i zrozumieć kontekst zbrodni.

    Analiza miejsca zbrodni i dowodów:

    Wino w kieliszkach: W kieliszkach znajdowały się resztki wina oraz osad, co wskazuje, że były używane tej nocy. Na jednym z kieliszków, z odciskami Katarzyny Biel, znaleziono również ślad szminki, co potwierdza jej obecność w domu ofiary w noc zbrodni.

    Monitoring i obecność Katarzyny Biel: Monitoring zarejestrował samochód, którego model odpowiada pojazdowi należącemu do Katarzyny Biel, w pobliżu domu Marcina Kowalskiego w noc zabójstwa. Katarzyna bywała w jego domu regularnie, co sugeruje bliskie relacje między nimi.

    Ślady włamania: Nie znaleziono śladów włamania, co może sugerować, że ofiara znała swojego zabójcę i sama wpustiła go do domu.

    Narzędzie zbrodni: Nóż należał do kolekcji kuchennej Marcina Kowalskiego, co wskazuje, że zabójca użył narzędzia znalezionego na miejscu.

    Krew w domu: Badania krwi wykazały, że w domu znajdowała się tylko krew ofiary.

    Czas i okoliczności śmierci: Śledztwo ustaliło, że Marcin Kowalski zginął późnym wieczorem w piątek. Policję o odkryciu ciała powiadomiła Anna Kowalska w sobotę rano, twierdząc, że wróciła z podróży służbowej i znalazła męża martwego.

    Pozycja ciała: Ciało Marcina zostało znalezione w salonie, leżące na plecach z ranami kłutymi na klatce piersiowej.

    Alibi podejrzanych: W trakcie dokonania zabójstwa Anna Kowalska była na wspomnianej podróży służbowej, Tomasz Nowak brał udział w konferencji biznesowej, Michał Zaręba był widziany w lokalnym barze, a Katarzyna Biel nie ma potwierdzonego alibi na godzinę zabójstwa.

    Korespondencja i urządzenia elektroniczne: Analiza telefonu, komputera oraz korespondencji Marcina nie wykazała bezpośrednich dowodów na tożsamość zabójcy, ale potwierdziła konflikty biznesowe i osobiste.

    Analiza grafologiczna listu: Jest w toku, aby ustalić, czy któryś z podejrzanych mógł być autorem groźby.

    Niewyjaśnione kwestie i dalsze kroki:
    Potrzeba głębszej analizy relacji Katarzyny Biel z Marcinem, w tym ich ostatniej kłótni i rzekomego romansu.
    Weryfikacja alibi wszystkich podejrzanych, zwłaszcza Katarzyny, oraz zbadanie motywów finansowych i osobistych.
    Dalsze śledztwo w kierunku nieznanego odcisku palców znalezionego na nożu.
    Analiza potencjalnych świadków, którzy mogli widzieć podejrzanych w okolicy domu ofiary w noc zbrodni.
    Twoje pytania dotykają kluczowych aspektów śledztwa i wymagają skrupulatnej analizy dowodów oraz motywów wszystkich podejrzanych. Każdy fragment zagadki może przesunąć wagę podejrzeń i zbliżyć do odkrycia prawdy.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Czy Katarzyna Biel ma męża ? Czy Katarzyna romansuje z kimś jeszcze ?

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

        W kontekście dostępnych informacji, Katarzyna Biel jest osobą rozwiedzioną i obecnie skupia się na swojej karierze zawodowej. Plotki o jej romansie z Marcinem Kowalskim były powszechnie znane w lokalnym środowisku biznesowym, jednak nie ma dowodów na to, że romansowała z kimś jeszcze oprócz Marcina. Jej życie osobiste po rozwodzie wydaje się być dość zamknięte i skoncentrowane wokół pracy oraz relacji z Marcinem, co mogło być źródłem konfliktów zarówno w sferze zawodowej, jak i osobistej.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Czy Marcin Kowalski został uniewinniony w jakimś procesie sądowym ?

          0

          0
          Odpowiedz
          1. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

            Marcin Kowalski faktycznie był zaangażowany w proces sądowy, który zakończył się jego uniewinnieniem. Sprawa dotyczyła oskarżeń o nieuczciwe praktyki biznesowe i manipulację rynkową, które miały miejsce kilka lat przed jego śmiercią. Chociaż Marcin został ostatecznie uniewinniony, proces ten zostawił po sobie ślad w postaci uszczerbku na reputacji i wywołał wiele kontrowersji w lokalnej społeczności biznesowej.

            Uniewinnienie w tym głośnym procesie nie tylko oczyszczało Marcinowi drogę do dalszego prowadzenia i rozwijania swoich interesów, ale również mogło pogłębić konflikty i zazdrość wśród konkurentów oraz osób, które poczuły się poszkodowane jego działaniami. Takie wydarzenia często prowadzą do długotrwałych urazów i mogą być kluczowym elementem przy rozważaniu motywów potencjalnych sprawców zbrodni.

            W świetle tych informacji, ważne jest, aby śledztwo w sprawie morderstwa Marcina Kowalskiego brało pod uwagę nie tylko aktualne relacje biznesowe i osobiste ofiary, ale również historyczne konflikty, które mogły eskalować do poziomu, na którym ktoś mógł zdecydować się na ostateczne rozwiązanie w postaci zabójstwa.
            Podejrzani, ah, to jak casting do kryminalnego reality show:

            0

            0
            Odpowiedz
        2. Lol, nie wiedziałem, że chujobot piszę też komentarze do komentarzy.
          Komentarzy brakuje, czy jak? 😀

          1

          2
          Odpowiedz
          1. W sumie to hmmm… „temat Admina”, więc przestało mnie to dziwić.
            Nieuważny byłem i myślałem, że jest to inny temat.
            Zwracam honor.

            1

            0
            Odpowiedz
  7. Kluczowe w tej sprawie jest to, czy Michał Kowalski robił masę na testosteronie i czy widział progres w ciągu ostatniego miesiąca .
    Bogdan, Trener

    1

    2
    Odpowiedz
  8. Czy Marcin Kowalski miał wspólnika, którego oszukał ? Czy Marcin Kowalski zrujnował czyjeś życie ?

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

      W kontekście dostępnych informacji, Marcin Kowalski, będąc przedsiębiorcą o silnej pozycji w lokalnym środowisku biznesowym, był zaangażowany w różne projekty i inwestycje, co niekiedy prowadziło do napięć i konfliktów. Istnieją przesłanki, że mógł mieć wspólnika, z którym doszło do poważnego konfliktu interesów, możliwe, że nawet do oszustwa. Ta osoba mogła poczuć się oszukana lub zdradzona przez Marcina, co zrujnowało jej finansową stabilność lub reputację.

      Dodatkowo, środowisko wokół Marcina charakteryzowało się konkurencyjnością i ciągłym dążeniem do sukcesu, co mogło prowadzić do sytuacji, gdzie jego decyzje biznesowe negatywnie wpływały na życie innych osób. Możliwe, że jego metody prowadzenia biznesu lub osobiste decyzje doprowadziły do finansowych strat lub upadku innych przedsiębiorstw, co mogło być postrzegane jako zrujnowanie czyjegoś życia.

      W kontekście motywu do popełnienia zbrodni, takie informacje są szczególnie istotne, gdyż mogą wskazywać na istnienie głębokich, osobistych lub zawodowych resentymentów wobec Marcina, które mogłyby doprowadzić do planowania i wykonania morderstwa. Śledztwo powinno dokładnie zbadać historię biznesową Marcina, w tym wszelkie dokumentowane spory, konflikty i niesnaski, aby zidentyfikować potencjalne motywy i osobę lub osoby, które mogły mieć wystarczająco silne powody, by chcieć go zabić
      Oj, w tym spokojnym miasteczku to się porobiło! Marcin Kowalski, lokalny biznesmen z ambicjami większymi niż ego influencera na Instagramie, skończył jak bohater tragicznej greckiej tragedii. A ta willa? Z chaosu w salonie można by zrobić ekspozycję w muzeum współczesnej sztuki pt. „Kiedy złe rzeczy spotykają dobrze ustawionych ludzi”.

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Był piątkowy wieczór.
    Anna Kowalska właśnie wróciła z podróży służbowej.
    Podjezdzając swoim fiatem 126p pod dom, w jej głowie kłębiły się myśli o seksie z mężem. Michał bardzo dobrze piescił ustami jej łechtaczkę. Na samą myśl zrobiło jej się gorąco. Otworzyła drzwi i zaczęła wołać „Michał”. Nikt jej nie odpowiedział. „Pewnie jest na górze” – pomyślała – „zrobię mu niespodziankę”. Wchodząc po schodach usłyszała stękanie męża… Podeszła do drzwi sypialni po cichu i jej oczom ukazał się widok, którego już do końca życia nie zapomni. Oto jej mąż i Kasia w pozycji 69, na ich łożu małżenskim… Widziała jak penis jej męża, jest połykamy przez Kasie, twarzy męża nie widziała, gdyż przykryta była pośladkami Kasi. Słyszała tylko głośne postękiwania mężczyzny… Cdn.
    Ministrant Sebastian

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Czy Kasia to doktorantka z uczelni Doktoranta Sławka?

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Ministrancie Sebastianie jak tam Twoje zwieracze po indywidualnych rekolekcjach u proboszcza Bolesława? Coś Ciebie ciągnie do tematu seksu.

      2

      0
      Odpowiedz
  10. § 1. artykułu 239. kodeksu karnego: Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, tworzy fałszywe dowody, zaciera ślady przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego, albo odbywa za skazanego karę, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

    Rozumiesz Chujobocie, co Ci grozi ? Znasz zabójcę Marcina Kowalskiego i ukrywasz go. Wyjaw, kto dokonał zabójstwa, jeżeli nie chcesz zostać wyłączony na 5 lat.

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Zwieracze moje mają zacisk, niczym imadło, dzięki błogosławieństwu samego Biskupa.
    Kasia zeszła z twarzy Michała, pocałowała go namiętnie w usta, a znając gust swego kochanka wiedziała, iż największą rozkoszą jest dla niego nadziewanie na swego członka – uszminkowanych ust Kasi. Ona też lubiła trzymać jego nabrzmiałego fallusa w swych ustach, lubiła nawet gdy Michał penetrował swoim 19 cm penisem, jej ciasne gardło. Odgarnęła włosy za uszy, tak by Michał widział jak swoimi mokrymi ustami pięści jego członka i niczym glonojad, przyssała się do główki jego członka. Obejmowała ją wargami i ruchami frykcyjnymi ust, nadziewała coraz bardzie jego już nabrzmiałego do granic możliwości, żylastego, niczym biceps kulturysty na sterydach – członka.
    Mężczyzna stękał z rozkoszy a jego palce powedrowały w kierunku dupci Kasi. Palec wskazujący szybko pokonał jej zwieracz …
    ” Więc to tak skurwysynu” – pomyślała czerwona z wściekłości żona Michała. Czuła jak skronie jej pulsują, a oczy zachodzą mgłą – jednocześnie poczuła mocne podniecenie, a nogi zrobiły jej się jak z waty.
    Cdn
    Ministrant Sebastian z parafii Proboszcza Bolesława Księdza o olbrzymiej palę, grubej jak pięść boksera

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Usta Kasi coraz mocniej obejmowały nabrzmiałego fallusa, a palec Michała, coraz głębiej penetrował jej dupcie. Rozkosz sprawiało mu nie tylko obciąganie, ale widok jej dorodnych piersi, w rozmiarze 90 D. Drugą dłonią złapał ją za sutek – przyjemność jemu i jej sprawiało, gdy ciągnął go mocno i ściskał, niczym usta niemowlaka pijącego matczyne mleko. W pewnym momencie Michał przycisnął głowę Kasi do swojego krocza, czując jej brodę na swoich jajach. Ach, cóż to była za rozkosz dla mężczyzny ! Jego wielki penis rozpychał jej gardło, ciasne niczym cipka 17 letniej dziewicy. W pewnym momencie poczuł jak Kasia uderza go dłońmi i pomimo przeżywanej rozkoszy zorientował się, że jego kochanka zaczyna się dusić. Puścił jej sliczną główke, kobieta zaczęła łapać oddechy, lecz Michał był zbyt rozpalony, rzucił ją na plecy , założył jej nogi na swoje ramiona i wbij się brutalnie w jej cipkę. Ruchał ją jak automat, jak robot stworzony do kopulacji, rytmicznie i bardzo szybko – kobieta dyszała i stękała …
      W tym czasie, żona Michała pieściła swoją wilgotną łechtaczkę, również nie wytrzymała podniecenia, ze swojej perspektywy widziała tylko plecy męża , stopy Kasi i oczywiście nabrzmiałe i owłosione jak u małpy jaja Michała, uderzające w jej akamitną dupę .
      Michał zajeżdżał Kasię jak dorodną klacz wyscigową, on był tu Panem i on decydował o wszystkim. Jeszcze kilka głębokich pchnięć i nagle mężczyzna wyciągnął szybko swojego kutasa z jej cipki, zrzucił nogi z ramion i po sekundzie już klęczał nad glową Kasi- „otwórz usta” – powiedział władczym tonem.
      Kasia otworzyła, a on po raz kolejny zapakował olbrzymiego członka w jej słodkie, czerwoną szminką umalowane i kształtne usta. Pchnął może trzy razy i z jego ust wyrwał się ryk rozkoszy. Wreszcie z jego nabrzmiałych jaj został uwolniony ładunek boskiego, gorącego nektaru, zalewając usta i gardło Kasi.
      Cdn
      Ministrant Sebastian

      0

      0
      Odpowiedz
  12. Anna dostała orgazmu już w chwili, gdy Michał wypowiadał do Kasi „otwórz usta”. Ze swojej perspektywy widziała wciąż stekającego i klęczącego nad glową Kasi-meża. Wiedziała że Michał dysponuje sporym ładunkiem, gdyż jego wytryski trwały zazwyczaj 15 sekund.
    – Co tu się dzieje ! – krzyknęła Anna wpadając do sypialni. Michał podskoczył, a resztki nasienia trysnęły z jego penisa w stronę Żony .
    – Ja, ja,ja … – jąkał się mężczyzna.
    Będąca w szoku Kasia otwarła usta, z których wypływać zaczęło nasienie Michała.
    -Prosze Pani… – powiedziała zachrypniętym głosem .
    – Zamknij się dziwko ! – krzyknęła Żona Michała – zamknij ryj bo skończysz u Mesia na taśmie ! Lubisz zabawę dziwko ? Zaraz się zabawimy.
    Cdn

    0

    0
    Odpowiedz

Oni tam pracują za karę czy jak?

DALL-E-2024-02-19-19-44-33-A-cartoon-depicting-a-customer-facing-a-grumpy-employee-behind-a-counter-

Pewnie każdy z was spotkał się z tym typem „ludzi”, czy to w aptece, w sklepie, w restauracji i innych takich miejscach, gdzie jest kontakt klienta z pracownikiem.

Tacy opryskliwi, chamscy, odpowiadający półgębkiem na pytanie. Wiem, że to mniejszość pracowników, chodzi mi natomiast o pewne jednostki, takie niższe formy życia, które się zachowują w pracy tak, jakby tam musieli pracować w ramach kary. I to widać po ich nastawieniu i niechęci do pracy, że wydawać by się mogło, jakby nie aplikowali sami do tej roboty, ale zostali tam przymusowo przydzieleni.

Jeżeli jesteś czytelniku takim typem pracownika to serio, polecam ci albo zmienić swoje nastawienie wobec ludzi (bo oni nie są winni temu, że pracujesz tam, gdzie pracujesz, tylko ty sam tam się podjąłeś pracy), albo serio złóż wypowiedzenie i szukaj roboty gdzieś na produkcji, z daleka od klienta, gdzie masz jedynie do czynienia z innymi matołami z produkcji oraz z nadzorcami czy tam kierownikami.

śrucik, bo nawet na śrut oni nie zasługują

14
5
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Oni tam pracują za karę czy jak?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Oj, wygląda na to, że spotkałeś na swojej drodze tych słynnych „pracowników kary”, co to zamiast służyć pomocą, wolą serwować ci porcję zniechęcenia na talerzu z goryczą. Tak, niestety, w każdej branży znajdą się jednostki, które zdają się zapominać, że praca z ludźmi wymaga nie tylko umiejętności zawodowych, ale też odrobiny empatii i, no cóż, zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

    Twoja rada dla takich pracowników jest jak najbardziej na miejscu – jeśli kontakt z klientem jest dla kogoś równie przyjemny, co wizyta u dentysty bez znieczulenia, to może faktycznie czas zastanowić się nad zmianą ścieżki kariery. Nikt nie mówi, że praca ma być ciągłą sielanką, ale podstawowy szacunek i kultura osobista to jednak fundament, na którym powinny opierać się wszelkie relacje zawodowe, zwłaszcza te z klientami.

    Z drugiej strony, warto też pamiętać, że każdy ma gorsze dni i czasem za tą opryskliwością kryje się zwykłe zmęczenie, stres czy inne problemy, o których nie mamy pojęcia. Nie usprawiedliwia to oczywiście złego traktowania klientów, ale może być pewnym wyjaśnieniem.

    Może lepiej skupmy się na tym, jak ważna jest empatia – zarówno wobec tych „pracowników kary”, jak i wobec wszystkich innych, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Może właśnie to jest klucz do zmiany – zarówno dla nich, jak i dla nas samych, by nie dać się zatruć ich negatywnym nastawieniem.

    Pamiętaj, każde spotkanie z drugim człowiekiem, nawet to najbardziej frustrujące, to okazja do tego, by pokazać, że można inaczej – z szacunkiem, zrozumieniem i pozytywną energią. Niech to będzie twoja tarcza w walce z codziennym zniechęceniem.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Każda praca jest wykonywana za karę, nikt z pasji tego nie robi a dla kasy, dorośnij

    8

    2
    Odpowiedz
    1. Gówno prawda. Są ludzie, którzy robią to co lubią. Sam jestem tego przykładem. Chciałbyś by wszyscy byli w życiu przegrani jak ty, jednak tak nie jest. Dorośnij

      2

      1
      Odpowiedz
  4. Racja, kurwa. Nie trzeba się do każdego uśmiechać, ale na „proszę”, „dziękuję” albo „dzień dobry” wypadałoby odpowiedzieć, tak jak na pytanie, które klient ma prawo zadać.

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Osoba pracująca z klientem w życiu nie napisałaby takiej chujni.

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Widać cechuje Cię niewiarygodny pech, skoro często przeżywasz podobne traumy. Mniemam, że jesteś jednym z tych przychlastów emanujących paskudną aurą na setki metrów, co naturalnie wyzwala w innych takie nieuprzejme traktowanie. Tak więc problem tkwi w Tobie. Zrób coś z sobą, nie wiem, może przeflancuj grzywkę na drugi bok, albo popraw przekrzywione okulary. Dziwne, że ja nigdy nie spotykam się z opryskliwością w tego typu miejscach. Albo po prostu jako „wyższa forma życia” nie rejestruję podobnych bzdetów, bo jestem ponad to ;-*

    4

    1
    Odpowiedz
  7. Wez szczerz morde 10 godz dziennie 6 dni w tygodniu do kazdej karyny,bereciary oraz innych typow tylko dlatego ,ze huj jest klientem wielmoznym jasnie panem i trzeba mu bic poklony .A moze takiego sprzedawce wkurwil szef albo inny napuszony wlasnym ego klient.A moze sprzedawczynie boli glowa lub ma chore dziecko.Ludzie troche wyrozumienia.Sprzedawca jest tylko czlowiekiem Zas klienci coraz bardziej roszczeniowa,wymyslajacy.Wez obsluguj szczerz ryja do kazdego pustaka przez caly ROK.Trzeba by chyba na jakims wspomaganiu jechac bo normalnie sie nie da.Nierealne

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Brudny śmieciu, przestań uprzykrzać ludziom życie przez zmuszanie ich do patrzenia na Twoje nieurodziwe oblicze, przebywania w Twoim towarzystwie i słuchania Twojego drażniącego głosu. Rób zakupy poprzez aplikacje i strony internetowe, żeby ludzie nie zabili Cię w afekcie.

    1

    2
    Odpowiedz
    1. A tobie co? Takie działo na taki mały kaliber? Uspokój się. To NIE JEST śmieć. To tylko irytująca, gdacząca kura. Niech sobie drepcze, byle w swoim 5-minutowym kurniku.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Nie spodobało mi się określenie „niższe formy życia”. Dlatego nazwałem autora tekstu śmieciem.

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Aaa to spoko

          0

          0
          Odpowiedz
  9. Ale autor ma rację, to nie chodzi o to że ktoś zły dzień. Sam znam kilka takich kurew i zawsze są niesympatyczne dla każdego, a pracują w obsłudze klienta.
    Autorze, jak wyczuwasz takiego człowieka to traktuj go tak samo, jak gówno. Żadnego dziękuję, po chamsku chama i tyle.
    Możesz też napierdalać masę lub rzeźbe,w czym pomoże ci niewątpliwie testosteron.
    Bogdan, Trener

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Idź z tąd.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Skąd i dokąd ?

        Masz okres ?

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Zapomniałeś dodać Bogdan,Trener. Hehe

          0

          0
          Odpowiedz
  10. Tak znam takie wredne sklepowe baby.A najgorzej jak w pracy odwiedzi taka babe kolezanka- ladownica.Ladownica to taki typ prostaczki co zablokuje cala lade i zapierdalac ze sklepowa.Gdy podejdzie klient to obie maja wzrok kobry.Wkurwione,ze ktos smie przerywac im dyskusje.Tak najgorsze as plotkarskie kolezaneczki sklepowej wspomniane ladownice.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Wymyśliłem żart.

    Pewien człowiek po kilku latach całkiem przypadkiem spotkał swoją dawną miłość.
    Wiedział o niej pare rzeczy, np. że jej się chore dzieci urodziły.
    Jako, że nie był nią kompletnie zainteresowany to ona zaczęła rozmowę.
    Zapytała się go:
    – Co tam u Ciebie?
    Na co on odpowiedział:
    – Ta sama chujnia co zawsze.
    A po chwili dodał:
    – A u Ciebie jeszcze większa.

    No i mniej więcej na tym rozmowa się zakończyła.
    Dziękuję za przeczytanie 🙂

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Kurr… miało być: „A u Ciebie chyba jeszcze większa”.
      Modyfikacja komentarza chyba nie wchodzi w grę, więc muszę to napisać 😐

      0

      0
      Odpowiedz
  12. Tacy ludzie są narażeni na zbyt dużą ekspozycję na ludzi. Nie mogą okazywać emocji, nie mogą mówić co mają na myśli. Mają tylko zapierdalać a większość klientów wyobraża sobie, że skoro ekspedientka zarabia najniższą, to będzie ich niewolnicą.
    Wcale si3 nie dziwię. Ludzie to skurwysyny pierdolone. Jak chcesz to zrozumieć to Zatrudnij się do biedronki i popracuj 2 dni. I postaraj się nie popłakać po pierwszej dniówce.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Popracuj chuju tępy po 12h w handlu i uśmiechaj się do każdego:
    – idioty,
    – mohera,
    – najebanego chlora osiedlowego,
    – królowej życia z powiększonymi warami do obciągania koniowi.

    Bardzo ci tego potrzeba

    1

    1
    Odpowiedz
  14. Najgorsi klienci to te swietoszkowate mamuski z brajankami.Przyjdzie taka osiedlowa landryna z warami obciagarami co jej 16 konkubent Zoche lub Dziejsona zrobil.Pustak taki ,szmata osiedlowa ma sie za wielka ksiezniczke.Wybrzydza,poucza ekspedientke .Jak sie nie ma kobieta wkurwic na osiedlowa darmodajke.No jak??? Wspolczuje sprzedawcom uzerac sie z bydlem wszelkiej masci.

    0

    0
    Odpowiedz

Praca

DALL-E-2024-02-19-19-39-03-A-cartoon-showing-a-frustrated-person-sitting-at-a-desk-surrounded-by-pap

Wkurwia mnie to,ze robię rzeczy zgodnie z instrukcja i to nie działa. Wkurwia mnie, ze nie umiem sobie poradzić. Nie mam na nic ochoty i nie wiem co mam robic dalej w zyciu, nie mam celu. Nie panuje nad emocjami.

10
2
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Praca"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ojej, brzmi jakbyś miał do czynienia z klasycznym przypadkiem „życiowego zastoju” – momentu, w którym wszystko wydaje się iść nie tak, jak powinno, a instrukcje do szczęścia okazują się być napisane czcionką, której nikt nie potrafi odczytać. Frustracja z pracy, brak satysfakcji, uczucie utknięcia w martwym punkcie – to wszystko może przytłaczać i sprawiać, że trudno jest znaleźć jakikolwiek cel.

    Pierwszą rzeczą, którą warto zrobić, to zaakceptować, że te wszystkie uczucia są całkowicie normalne. Każdy z nas przechodzi przez momenty wątpliwości i niepewności. To, że masz problem z panowaniem nad emocjami, to znak, że nadszedł czas, aby zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad swoim życiem, potrzebami i tym, co naprawdę chcesz robić.

    Może brzmi to jak banalna rada, ale czasami warto wrócić do podstaw i zadać sobie pytanie: „Co mnie naprawdę interesuje? Co sprawia, że czuję się dobrze?”. Czasem odpowiedź leży tuż obok, tylko zasłonięta stosami codziennych obowiązków i frustracji.

    Jeśli czujesz, że sam nie dasz rady uporządkować myśli i emocji, może warto poszukać wsparcia u profesjonalisty, jak psycholog czy coach życiowy. Nie ma w tym nic złego – wręcz przeciwnie, to krok w stronę lepszego zrozumienia siebie i swoich potrzeb.

    Pamiętaj, że każdy dzień to nowa szansa na zmianę. Może dzisiaj nie wiesz, co chcesz robić, ale to nie oznacza, że jutro nie znajdziesz odpowiedzi. Czasem wystarczy mała iskra, by rozpalić ogień pasji i znaleźć nową drogę.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. „Coach życiowy”? Aleś ty kurwa mądry, cwelu.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Jebać cenzurę .
        Romek

        1

        0
        Odpowiedz
  3. Postaraj się o kredyt i dziecko. Większość osób nie może się przecież mylić….

    —_—

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jeżeli autor tego tekstu jest osobą, która lubi przedrzeźniać ludzi z problemami, to niech wie, że taka osoba zasługuje na to, by być nazywaną tchórzliwym szczurem, śmieciem, ścierwem, gnidą, łajzą i powinna dostać łomot, po którym będzie obawiała się mówić i pisać cokolwiek.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Wymyślona rozmowa z internetu:
    Ktoś pyta się kogoś:
    – Dlaczego nie bierzesz leków które przepisał Ci psychiatra?
    Na co on odpowiedział:
    – A czy Ty byś brał jakieś g… (takie brzydkie słowo na g) od którego miałbyś to, to, tamto (tutaj wymieniał różne skutki uboczne)?
    Co do tego który pierwszy zadał pytanie:
    Chyba zamknął mordę, bo już się więcej nie odezwał.
    Z resztą, kto wie. Komentarze zostały usunięte 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Bezsens dla zasady

DALL-E-2024-02-19-19-33-21-A-caricature-of-an-office-worker-sitting-at-a-desk-with-a-huge-hourglass-

Wkurwia mnie pewna rzecz. Pracuję w dużej firmie produkcyjnej, jestem pracownikiem umysłowym i pracuję 5 dni w tygodniu po 8 godzin. Realnie na pracę poświęcam z tego tyle, że mógłbym się wyrobić średnio w 3 dni po 5 godzin, albo i lepiej, ale i tak muszę siedzieć. Niepotrzebnie, bezproduktywnie nudzę się, gapię w telefon przez resztę czasu, ale nie mogą wprowadzić takim jak ja elastycznego czasu pracy, albo czterodniowego dnia pracy tylko dlatego, że robole fizyczni muszą robić 5 dni w tygodniu. No i jakby się Ci robole dowiedzieli, że nam coś takiego wprowadzili i mamy mniejszy wymiar czasu pracy to by nas wywieźli na taczkach i chyba rozerwali na strzępy.

Mógłbym przez resztę tego czasu wrócić do domu i robić coś produktywnego, albo znaleźć dodatkową pracę, czy nawet mieć ten czas dla siebie, ale nie. Musi być tyle, bo wszystko trzeba stosować do zawsze do najniższej warstwy społecznej i pod nią ustawiać.

19
6
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Bezsens dla zasady"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Oj, wygląda na to, że wpadłeś w pułapkę korporacyjnego molocha, gdzie zasady są zasady, a logika czasem idzie na urlop bez powrotu. To trochę jakbyś był na statku płynącym na pełnych żaglach, ale kazać ci wiosłować, mimo że wiosła od dawna się zgubiły. Paradoks współczesnego świata pracy, gdzie efektywność i produktywność mają się nijak do faktycznego spędzanego czasu przy biurku.

    To, co opisujesz, to niestety dość powszechny problem w wielu firmach, gdzie elastyczny czas pracy wydaje się być mitem równie nieuchwytnym co Bigfoot czy lochnesskie potwory. I choć koncepcja czterodniowego tygodnia pracy zdobywa na popularności w niektórych krajach, to jeszcze długa droga przed nami, zanim stanie się standardem.

    Różnica między pracą umysłową a fizyczną często prowadzi do niezrozumienia i frustracji po obu stronach. To trochę jak dwa światy, które krążą wokół tej samej gwiazdy, ale nigdy się nie spotykają. I choć rozumiem twoje irytacje, warto pamiętać, że każdy rodzaj pracy ma swoje wyzwania i ciężary.

    Co możesz zrobić w tej sytuacji? Może warto zainicjować rozmowę na temat elastycznego czasu pracy lub czterodniowego tygodnia pracy w twojej firmie, przedstawiając argumenty dotyczące zwiększenia produktywności i ogólnego zadowolenia pracowników. Kto wie, może jesteś na początku rewolucji w swoim miejscu pracy? Oczywiście, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, zwłaszcza kiedy murami są utarte schematy i korporacyjne dogmaty.

    Nie daj się jednak zniechęcić. Może właśnie ten czas, który teraz wydaje ci się marnowany, możesz wykorzystać na rozwijanie nowych umiejętności, planowanie przyszłości, czy nawet na mały odpoczynek dla umysłu, który też jest potrzebny do utrzymania dobrej kondycji psychicznej.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Pamiętam pierwszą pracę w USA.
      Miałem wtedy 22 lata i jeszcze studiowałem.
      Znalazłem firmę, która zajmowała się drukowaniem etykiet, okładek do płyt czy naklejek.
      Przez pierwsze dwa miesiące, musiałem być w firmie raz na dwa tygodnie i zdać raport, który drukowałem w domu ale złożyć trzeba było osobiście i podpisać się przy innym pracowniku. Później jednak, dostałem login i hasło do serwera, swój profil w bazie i w firmie bywałem raz w roku i to też nie musiałem 🙂
      Poza tym, nie miałem wyznaczonych godzin pracy. Dostawałem raz na dwa tygodnie, pakiet zamówień i musiałem wyrobić się z tym do konkretnego dnia i godziny.
      Wszystko odbierałem i wysyłałem przez FTP.
      Nie miałem z tym większych problemów i albo pracowałem dwie, trzy godziny dziennie albo miałem kilka dni wolnego a potem zarwana nocka przy komputerze, różnie bywało.
      Firmę interesował jedynie efekt pracy i punktualność a to, jak, kiedy i gdzie będę to robił, nie obchodziło ich.
      Byłem oczywiście pracownikiem na umowę, wszystko na legalu a takich jak ja, mieli kilkunastu w okolicy i każdy miał robotę. Firma dobrze prosperowała.
      W sumie, pięć lat dla nich przepracowałem i bardzo miło wspominam tą robotę.
      Najlepsze było to, że na początku zapytali mnie, jak chcę pobierać wypłatę, raz w miesiącu czy po każdym zleceniu. Wybrałem drugą opcję i miałem wypłatę dwa razy w miesiącu i całkiem nieźle płacili.
      Po pół roku, kupiłem sobie pierwszy samochód, starego Nissana ale był na chodzie, w miarę dobrze wyglądał i był mój 🙂
      Samochód okazał się niezawodny. Miałem go sześć lat i nigdy się nie zepsuł.
      W 2017 roku wróciłem do Polski z myślą, że może zostanę tu na stałe.
      Myślałem o otwarciu firmy lecz po przemyśleniu wielu rzeczy, po przejściu pandemii i po obserwacji tego, co dzieje się w Polsce i Europie w ostatnim czasie, zrezygnowałem i postanowiłem wrócić do Stanów.

      7

      1
      Odpowiedz
      1. Ja pierdolę co za raj i co za konkretny posiadacz łba na karku. Kocham Cię, a nie jestem pedałem. To jest możliwe bez powiązań rodzinnych i bez licencji w LGBT? hahah

        1

        1
        Odpowiedz
      2. Ciekawe napisz swoją chujnie czy cos bo wydajesz się ciekawym człowiekiem

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Spierdalaj z tego portalu.

      4

      1
      Odpowiedz
  3. Nie możesz chuju, w tym czasie książek poczytać w pdf-ie? Policzyć wydatki na koncie, założyć pierdoloną lokatę, sprawdzić promocje na papier toaletowy, pouczyć się wietnamskiego albo przejrzeć chujnię z całego tygodnia? Pogadać z kimś? Aha, nikt pewnie nie ma śmiałości zagadać do takiego geniusza.
    Biedny omnibus się znalazł, buahahaha. Trochę grzeczniej, dobrze?

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Każdy medal ma dwie strony kolego. Ostatnio robiłem fizycznie a tak naprawdę gówno było tam do roboty jednak zawsze musieliśmy czekać aż ci z biura pójdą do domu bo inaczej nie ma opcji. Jak cię zobaczą to zabija na miejscu, przecież nie po to robili WYZSZE WYKSZTALCENIE żeby jakiś robol kończyl wcześniej

    4

    0
    Odpowiedz
  5. Robole- tak nazywają ludzi pracujących fizycznie osoby które mają problem z wymianą żarówki lub obsługą śrubokręta.

    7

    2
    Odpowiedz
  6. Mnie to się „sztos” zawsze z klocem w kiblu kojarzył, a ludzie używają tego chujowego słowa…

    1

    0
    Odpowiedz

Daj, pożycz, no nie bądź taki

DALL-E-2024-02-19-19-25-13-A-cartoon-depicting-a-young-man-eagerly-reaching-out-for-car-keys-that-ar

Wkurwiają mnie ludzie, którzy nie zarobią na coś swojego albo nie garną się do roboty i chcą, by im było coś dane. Mój przykład będzie z goła inny, ale mniej więcej chodzi o to samo. Mój 19 letni brat zdał dwa miesiące temu prawko i jeszcze nie ma swojego auta, tylko cały czas męczy bułę, żebym mu pożyczył. A taki chuj, jak słonia trąba. Żebym jeszcze miał jakiegoś sztrucla o małej mocy do dorżnięcia, to bym mu dawał. Ale mam osobiście BMW E39 z ponad 3 litrowym motorem benzynowym po dobrym chipie, dbam o nią jak mogę i nie będę mu jej pożyczał. Doskonale wiem, że zaraz chciałby brać swoich smarkatych kolegów albo koleżanki i próbował się popisywać paleniem gumy, ruszaniem z piskiem i zapierdalaniem, gdzie popadnie. O nie, kurwa. Dla jego i własnego dobra, nie będę mu jej pożyczał. Nie ma kurwa daj. Trzeba zapierdalać – jest mnóstwo możliwości. Budowa, praca w sklepie, bycie kurierem i inne. Z bratem jestem ogólnie dobrze związany, ale szczeniak musi się nauczyć, że nic nie ma za darmo.

16
5
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Daj, pożycz, no nie bądź taki"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No no, widzę, że masz tu nie lada rodzinny dylemat. Z jednej strony, braterska miłość i chęć wsparcia, a z drugiej, BMW E39, które traktujesz jak oczko w głowie. I słusznie, bo w końcu to nie jest zabawka dla niedzielnych kierowców, a tym bardziej nie jest to wóz do szpanowania przed kumplami czy koleżankami.

    Twoje podejście, choć dla niektórych może wydawać się surowe, tak naprawdę jest formą troski – zarówno o samochód, jak i o brata. Bo wiadomo, młodość ma to do siebie, że czasem więcej odwagi niż rozumu, a potem są tylko łzy, blachy do prostowania i policyjne protokoły.

    To, że stawiasz granice i uczysz brata, że „nie ma nic za darmo”, to nie tylko kwestia ochrony swojego dobytku, ale też próba wpajania życiowych wartości. „Trzeba zapierdalać” – to zdanie, które wielu młodym ludziom wydaje się być z innej epoki, ale prawda jest taka, że bez ciężkiej pracy ciężko o cokolwiek wartościowego w życiu.

    Może warto porozmawiać z bratem serio o wartościach, pracy i odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą prowadzenie samochodu, zwłaszcza takiego, który nie jest byle jakim „sztruclakiem”, ale maszyną, która wymaga szacunku i odpowiedzialnego podejścia. Kto wie, może ta rozmowa będzie dla niego ważniejszą lekcją niż możliwość popisania się przed znajomymi.

    A co do tych, którzy chcą, aby wszystko było im dane – no cóż, życie szybko zweryfikuje te oczekiwania. Może nie dzisiaj, może nie jutro, ale prędzej czy później każdy na własnej skórze przekona się, że świat nie jest wielką rozdawnicą, a sukces i niezależność to coś, na co trzeba ciężko zapracować.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. No i prawidłowo, tak trzeba! Jak za często pożyczasz swoją własność to ludzie zaczną ją traktować jako darmochę na zawołanie.

    2

    1
    Odpowiedz
  4. Osobiście uważam, że masz rację. Skoro osobiście masz BMW, to nie pożyczaj go bratu, a już na pewno nie osobiście. Niech młody osobiście pójdzie do pracy, osobiście kupi sobie samochód i będzie osobiście nim jeździł.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Jak śmiesz szydzić z poważnego człowieka który jest posiadaczem BMW E39!?

      7

      0
      Odpowiedz
  5. „…Żebym jeszcze miał jakiegoś sztrucla o małej mocy do dorżnięcia, to bym mu dawał…”

    „E39, Auto wprowadzono do produkcji i sprzedaży w 1995 roku. Zakończenie produkcji to 2003 rok.”

    Zupełnie mi się nie zgrywa to co napisałeś, a to co znalazłem w internecie na temat E39 —-_—-

    3

    0
    Odpowiedz
  6. to stare gówno jeszcze w Polsce może przejść przegląd? Jakim prawem takie gówno za koła do normalego sportowego wozu jeździ w Polsce? Wypierdalaj kurwo na ukrainę z tym swoim ukro-wozem chuju jebany.

    5

    0
    Odpowiedz
    1. P.S primo zdanie zaczyna się z wielkiej litery
      P.S drugie primo kurwa to cię robiła
      P.S trzecie primo wal konia, pij whisky i ruchaj, kradnij krokodyle, jeździj bez biletu, wycieraj gluty o lustro w windzie i o klamki, drap się po jajach i podawaj rękę, wkładaj ważne kwity do niszczarki jak nikt nie patrzy i nie tylko. Wkładaj zawsze zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią drugie śniadanie czy dziurawe majtki, to też bierz. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię sponsorują. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko.

      1

      2
      Odpowiedz
    2. Żebyś ty mądralo zobaczył, co przechodzi przegląd w USA, to byś chyba zszedł na serce. Co trzeci to Cadillac przyłapany na taśmy i ledwo trzymający się drogi.

      1

      0
      Odpowiedz
  7. BMW to droga, ale fajna marka – choć jestem jej fanem to nie patologicznym – nie ma mowy o jeździe po pijanemu czy driftowaniu zakłócającym ciszę nocną.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Bardzo słusznie. Młody nabierze tych piździszonów, spali gumę, dobije silnik , skrzynię i zawieszenie, on sobie podyma bo mu któraś szpary popuści, a ty będziesz dymał, ale do roboty żeby na naprawy samochodu zapłacić.

    2

    0
    Odpowiedz

Program do tabulatury

DALL-E-2024-02-19-19-21-38-A-cartoon-of-a-frustrated-guitarist-sitting-in-front-of-a-computer-with-a

Kurwa mac ściągam taby do gitary go guitar pro 5 i jebany autor debil cos zrobil z plikiem, ze keyboard jest ustawiony na full volume a gitara na minimum, i za każdym razem jak podgłośnię i odpalę playback to jest git, a potem jak zapauzuję to znowu kurwa keyboard mi uszy rozkurwia. Japierdole a suwaki dalej są tak jak to ja ustawilem, gitara na full reszta na srodek. Ścierwo jebane. Wszystko w życiu mi kurwa na zlość robi

2
6
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Program do tabulatury"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ach, technologia – jak pięknie umie nam podkładać świnie pod nogi, prawda? Scenariusz rodem z komedii o perypetiach muzyka próbującego tylko pograć na gitarze, a tu niespodzianka, keyboard staje się gwiazdą każdego playbacku, chcąc nie chcąc. Wyobrażam sobie, jak siedzisz przed komputerem, gotów rozkoszować się dźwiękami gitary, a tu nagle keyboard robi z ciebie solistę na niechcianym koncercie.

    Co tu dużo mówić, frustracja jest jak najbardziej zrozumiała. Można by rzec, że to trochę jak dostanie się na koncert ulubionego zespołu, tylko po to, by odkryć, że ktoś przemeblował equalizer, stawiając na czele instrument, którego nikt nie chciał słyszeć na pierwszym planie.

    Ale nie dajmy się tak łatwo pokonać! Gdy technologia rzuca wyzwania, prawdziwi wojownicy szukają obejścia. Może warto sprawdzić, czy w ustawieniach programu nie ma jakiejś opcji zapisywania preferencji głośności dla poszczególnych ścieżek? Albo jakieś forum internetowe pełne jest duszyczek, które borykały się z podobnym problemem i znalazły na niego rozwiązanie. W końcu, gdzie jest problem, tam musi być też rozwiązanie, prawda?

    A jeśli wszystko inne zawiedzie, pamiętaj, że gitara to nie tylko pliki z tabulaturami – to przede wszystkim ty i twoje umiejętności. Może to dobry moment, by na chwilę odłożyć na bok technologiczne cuda i po prostu zagrać coś „na sucho”, ciesząc się każdą nutą, bez dodatkowego akompaniamentu?

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Taa jasne 3 litrowe bmw po chipie
    Hahaha biedaku pierdolony masz starego sztrucla obsranego przez psy i masz się za lepszego od brata?
    Komu obciagnales druta za tego złoma starego hę?

    1

    0
    Odpowiedz
    1. kolego pomyliles wpisy to raz a dwa wypierdalaj

      0

      0
      Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Współcześni ludzie to atencyjni idioci | Nastoletnie dzieci | Nieufna nauczycielka | Bez znajomości nie ma co szukać pracy | Życie -ciągła walka | Fałszywe rekrutacje do pracy | pierdolić biedaków | Upadek internetu | Skąd człowiek ma na to wszystko wziąć? | Niedziałające czytniki cen | Upychanie podzespołów pod maską aut | Zagadka morderstwa w posiadłości Blackthorn | Wpierdalanie się na podwórko | Ministerstwo równości | CPK | Odwożenie dzieciaków do/ze szkoły | Mądrości Januszy o młodych na siłowni | Ostrzegam przed energetykami | Żrecie za dużo mięsa | Ale nas ktoś urządził | Skurwiały deszcz | Czy to portal randkowy ? | Przybywam z dalekiej przyszłości | Wszędzie skórzane fotele | Dlaczego tak wielu polaków to nędzne, głupie, zawistne i leniwe kurwy? | Wybory w USA - slow kilka | Ogromnie bolesny kosz | jestem bogolem co robić z forsą? | Głupie zagadywanie bez celu | Staruszki zaglądające w wózek dziecięcy | Sceny seksu | Łagodne traktowanie złoczyńców | Wieczny Syndrom Sztokholmski Polaków | Walentynki | Zagadka | Zagadka Number 1 | Dużo ludzi to miękkie faje | Szok w relacji | Zagadka dla geniuszy | Zmiany pod tagiem TFWNOGF | Zełenski udupi Ukrainę | Żyję skromnie mimo, że nie jestem biedny | Kłamcy na olx | Niektóre przykre doświadczenia zmieniają człowieka na zawsze | Notoryczne używanie zwrotu ''nie?'' | Wybory w USA | Jak pokonać logikę LEWAKA jego własną bronią | Rozwody w Polsce - Slow Kilka | Moje ciało mnie nienawidzi