Chujnia zarobkowa

Absolwent wyższej uczelni, z konkretnym zawodem, oczywyście bez pracy w zawodzie 😉 WKuriwa mnie to, że nie mogę znaleźć nawet pracy za minimalną krajową, która spora część z Was uważa kurwa za śmieszną. Pracuje na jebanych umowach śwmieciowych, która żadna nie zapewnia mi więcej niż 1000 zł dochodu. Jebane słuchawki, wciskanie kitu starym ludziom, który są biedniejsi ode mnie, po to by stali się jeszcze bardziej biedni, odpuściłem sobie. Ostatnio pracuje na akord. Wpisuje dokumenty do programu komputerowego. Płacą akordowo, ale stoją nade mną i krzyczą, że idą na jakość ( nie mam płacone jeśli popełnię literówkę, lub w czymś się po prostu pomylę). Sprawdzają po mnie cały czas, wystarczy, że inaczej odczytają napisaną przez kogoś literę ( ludzie piszą na prawde różnie i wiele razy jest po prostu strzelanie) i już po hajsie. Wkurwia mnie to, też ze często nie dają mi dokumentów do wpisania, wtedy nie zarabiam tylkoi czekam… Ogólnie to oszczędzam na bilet w jedną stronę do może bardziej cywilizowanych krajów. TYlko ciężko coś odłożyć jak się nawet 1000 nie ma. wynajmuje pokój, kupuje najtańsze podróbki jedzenia, czasami sobie nawet odmawiam. Wypierdalam stąd. Jak mam myśleć kurwa o założeniu rodziny z takimi zarobkami? o własnych czterech ścianach? o dobrze luksusowym jakim jest kurwa jebany stary rozpadający się kurwa pierdolony samochód? Toć to najlepszy środek antykoncepcyjny kurwa. Gdy będę z tego kurwidołka wypierdalał, z tej kolonii gospodarczej puszczę sobie reni jusis – jak najdalej stąd… i z uśmiechem na ustach pojadę lepić klopsy z gówna innych ludzi z innych krajów, ale za normalną stawkę.

132
55

Komentarze do "Chujnia zarobkowa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ech, biedaki, biedaki. Czasem zastanawiam się, jak to jest być takim stacjonarnym patałachem, który nie może nawet na bilet odłożyć, żeby wyjechać. Jakbyś miał głowę na kartku, to byś zarabiał i 10k, bo to nie jest wielki problem i w tym kraju. Trzeba tylko myśleć konkretnie i umieć przełamywać konwenanse. Wtedy byś co miesiąc latał na wakacje za granicę, a nie tylko jebał cały czas na jakiś jeden nędzny bilet. Kupiłbym ci ten jebany bilet nawet, ale nie zasłużyłeś. Kto ma łeb na karku, ten zarabia – i to jest sprawiedliwość.

    1

    1
    Odpowiedz
  3. To może na dupie zarób? Będziesz opierdalał usikane kutasy tirowcom za dwadzieścia złoty pod lasem

    0

    1
    Odpowiedz
  4. TEATRZYK ZIELONA CEBULA NIECZYNNY DO ODWOŁANIA (Towarzysze, kto za, może opuścić ręce i odejść od ściany). Ale nie martwta się, patałachy. SER(GEY) LAROV DREAMWORKS PREZENTS. 🙂 Nad brzegiem Nilu spotykają się dwa krokodyle. – No i jak poszło dzisiaj polowanie? ***** – Zjadłem trzech Murzynów. A ty? – Jednego Rosjanina. – Nie wierzę! Chuchnij. ***** Chruszczowowi przedstawiono listę kandydatów na rabina Moskwy, ten ją przeglądał, robił się coraz bardziej czerwony aż w końcu wrzasnął: -Czy wyście powariowali? Przecież to sami Żydzi! ***** W jednym z moskiewskich przedszkoli pani pyta dzieci: – W jakim kraju dzieci mają najładniejsze zabawki? – W Związku Radzieckim! – odpowiadają chórem dzieci. – A w jakim kraju dzieci mają najładniejsze ubranka? – W Związku Radzieckim! – znów odpowiadają dzieci. – A w jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie? – W Związku Radzieckim! – jeszcze raz odpowiadają dzieci. Nagle nauczycielka zauważa, że jedno z dzieci stoi w kącie i płacze. – Wowa, dlaczego płaczesz? – Bo ja tak bardzo chciałbym mieszkać w Związku Radzieckim!… ***** Rybacy z Władywostoku złowili wieloryba. Zmierzyli go i okazało się, że od ogona do głowy ma 25m, a od głowy do ogona 30m. Zwrócili się do instytutu w Moskwie z zapytaniem, dlaczego tak jest. Po pewnym czasie przyszła odpowiedź, że na razie nie wiadomo dlaczego, ale nauka radziecka zna podobne przypadki. Na przykład poniedziałek od piątku dzielą cztery dni, a piątek od poniedziałku tylko trzy. ***** Rozmawia rosyjski żołnierz z amerykańskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, że mają dobry sprzęt, że dobrze ich szkolą itp. Aż doszło do tematu „wyżywienie”. Amerykanin mówi, że oni dostają dziennie równowartość 8 tys. kalorii. Na to Rosjanin: – Kłamiesz! Żaden człowiek nie zje dziennie 30 kilogramów ziemniaków! ***** – Czy to prawda, że po katastrofie w Czarnobylu nie można jeść jabłek? – Nieprawda. Jabłka można jeść ile się chce, natomiast ogryzki należy zakopywać w ziemi. W betonowych sarkofagach. ***** Leży Rusek w szpitalu i wola do siostry: – Siestra, siestra pamieszajtie mnie jajca! – Zboczeniec! Na drugi dzień: – Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca! – Zboczeniec! Na trzeci dzień: – Siestra, siestra, nu pamieszajtie mnie jajca. Siostra ściągnęła Ruskowi spodnie i zrobiła co chciał. A Ruski na to: – Siestra-świntuch, toż ja chciał kogiel-mogiel… ***** -Jaka jest różnica pomiędzy mądrym Ruskiem a jednorożcem? -Żadna. W obu przypadkach to zmyślone postacie. ***** -Co to jest: ma 200 metrów długości i je kartofle? -Kolejka w Moskwie za mięsem. ***** -Co zawiera instrukcja obsługi Łady? -Rozkład jazdy autobusów i pociągów. ***** -Co było w Rosji przed lampą naftową? -Elektryczność. ***** Więźniowie łagru pytają nowego więźnia. -Ile lat dostałeś? -15 lat. -A za co? -Za nic. -Nie kłam. Za nic dawali 10… ***** Podczas manifestacji pierwszomajowej kolumna starców niesie transparent z napisem: „Dziękujemy towarzyszowi Stalinowi za nasze szczęśliwe dzieciństwo!” Podchodzą funkcjonariusze NKWD. – Co to ma znaczyć? Gdy byliście dziećmi, towarzysza Stalina jeszcze nie było na świecie! – I za to właśnie mu dziękujemy… ***** Na wieść o śmierci Stalina dwóch robotników wyskoczyło z Pałacu Kultury. Jeden po wódkę, drugi po zakąskę. ***** Stalin spotkał generała podczas oblężenia Moskwy: – A wy jeszcze żyjecie??? Podpisałem przecież wyrok… Generał z rezygnacją oczekiwał aresztowania… Jakiś czas potem, gdy wojska niemieckie były już odrzucone od Moskwy, Stalin znów spotyka generała: – A wy jeszcze żyjecie? Przecież osobiście podpisałem wyrok! Generał przekonany o rychłym końcu popadł w depresję… Po zdobyciu Berlina, na bankiecie znów Stalin spotyka tego samego generała… Stalin wznosi toast: – Wypijmy za to, że nawet w tak ciężkich czasach umieliśmy sobie trochę pożartować… ***** Stalin zmartwychwstał. Spaceruje coraz bardziej wkurwiony po Moskwie. Nie minęła godzina, jak zdecydował się pójść prosto na posiedzenie Biura Politycznego. – W kraju bałagan – wykłada struchlałemu kierownictwu – anarchia… W ten sposób nigdy komunizmu nie zbudujemy! – Co więc robić, towarzyszu? – pyta struchlały Gorbaczow. – Po pierwsze: rozstrzelać wszystkich deputowanych! Po drugie: pomalować Mauzoleum na zielono… – Dlaczego na zielono? – Wiedziałem, towarzysze, że co do pierwszego, to dyskusji nie będzie… ***** Kiedy odbyły się pierwsze na świecie wybory według wzorca stalinowskiego? – W raju, gdy Pan Bóg stworzył kobietę i powiedział do Adama: „Wybierz sobie żonę”. ***** Urzędnik przyszedł do pracy pięć minut wcześniej – posadzili go za szpiegostwo. Przyszedł do pracy pięć minut później – posadzili go za sabotaż. Przyszedł więc do pracy z dokładnością do sekundy – posadzili go za antysowiecką propagandę, bo miał szwajcarski zegarek… ***** Rosja. Rok 1940. – NKWD? Mój sąsiad żre kawior! – Już jedziemy! Rosja. Rok 1970. – KGB? Mój sąsiad żre czerwoną rybę! – Już jedziemy! Rosja. Rok. 2015: – Policja? Mój sąsiad coś żre… ***** Przyjechał Eisenhower z wizytą do Moskwy. – Jak wam się tutaj podoba? – pyta go Chruszczow. – Są kraje biedniejsze, to prawda – przyznał Eisenhower – ale tylu pijaków na ulicach, to chyba nie ma nigdzie na świecie! – Chętnie bym się o tym przekonał w Waszyngtonie – odparował Chruszczow. – Przyjedź więc! Każdego spotkanego pijaka możesz zastrzelić! Chruszczow wziął służbowy pistolet i udał się do Stanów Zjednoczonych. Chodzi po ulicach i nadziwić się nie może, nigdzie pijaków! W końcu po dwóch godzinach znalazł jednego. Zastrzelił go z satysfakcją i wrócił do Moskwy. Rano sekretarz czyta mu prasę z całego świata. – Jak donosi? Washington Post: Wczoraj w godzinach wieczornych łysy gangster zastrzelił sowieckiego dyplomatę… ***** Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych Chruszczow zwiedza wzorowe gimnazjum. Właśnie trwa lekcja religii. – Kim byli Adam i Ewa? – pyta znienacka jednego z uczniów. – Rosjanami! – Dlaczego? – ciekawi się Chruszczow. – Nie dość, że byli goli i bosi, to jeszcze kradli jabłka… ***** Oficer NKWD przeprowadza inspekcję w podległej jednostce. W podziemiu koszar widzi trzy trupy. Pyta więc po kolei: – Ten, co? – Zmarł, bo zjadł trujące grzyby. – A ten? – Także zjadł trujące grzyby. U trzeciego widzi w głowie dziury od pocisku. Pyta zatem: – A temu, co się stało? – Nie chciał jeść trujących grzybów. ***** Na zjeździe KPZR Breżniew otrzymuje kartkę z pytaniem: Leonidzie Iliczu, dlaczego w kraju nie ma mięsa? Odpowiada: – Kroczymy do komunizmu milowymi krokami! Niestety, bydło za nami nie nadąża… ***** Lata dziewięćdziesiąte. Z katastrofy rosyjskiego statku na dziką wyspę przypływa szalupą garstka uratowanych marynarzy. Z krzaków wypadają ludożercy, otaczają ich i oznajmiają, że zostaną wszyscy zjedzeni. Najstarszy stopniem bosman zaczyna negocjacje: – Czy u was rewolucja była? – Nie – odpowiada zaskoczony kacyk. – A kolektywizacja? – drąży bosman. – Nie – coraz bardziej niepewnym głosem mówi kacyk. – A kult jednostki? – Nieee!!!! – A czyny społeczne w dzień urodzin Lenina? Też nie??? – Nie. – No to skąd w was takie, kurwa, zezwierzęcenie??? ***** – Wszystko u was drożeje? – Nie wszystko. Rubel coraz tańszy. ***** Jaka jest różnica między kaczką normalną a dziennikarską? – Na pierwszą wołają: „taś, taś, taś”; na drugą: „TASS, TASS, TASS”… ***** Moskwa. Plac czerwony. – Gdzie pan zdobył ten papier toaletowy? – Z czyszczenia chemicznego niosę… ***** – Dlaczego u was nie ma strajków? – pyta Nixon Breżniewa. – Nasz naród zawsze popiera wszystkie uchwały partii i rządu! Jutro będzie mityng, zapraszam. Na drugi dzień na wiecu w obecności Nixona czytają nowe uchwały. – Od jutra wszystkie zarobki będą obniżone o dziesięć procent! Burzliwe oklaski. – Co dziesiąty obywatel wyjeżdża jutro na budowę magistrali kolejowych na Dalekim Wschodzie. Owacja. -Jutro co dziesiąty obywatel zostanie powieszony! Cisza. Nixon zatarł ręce z zadowolenia. – No i co panie Breżniew? Breżniew nie zdążył odpowiedzieć, bo ktoś z tłumu zapytał: – Sznurek swój przynieść, czy związek zawodowy zapewni? ***** – Co to jest gołąbek pokoju? – Duch święty po ideologicznym przeszkoleniu. ***** – Co to jest rosyjska wolność słowa? – Uświadomiona potrzeba milczenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jak będziesz stąd wypierdalał to puść sobie „Męczy mnie Polska, wisi mi krzyż”. Ta piosenka towarzyszy mi od jakiegoś czasu. Pozdrawiam i życzę lepszego życia, w lepszym kraju niż ten pierdolony rezerwat rozciągnięty między Bugiem, a Odrą.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Skończyłeś jakiś bananowy kierunek typu politologia, ewentualnie inne gówno i teraz płaczesz? chuj ci w kakao od geja Romana i dwie tony śrutu dupny wykształciuchu jebany

    0

    0
    Odpowiedz
  7. „Zawodowcy” jebane, zrozumta w końcu, że ukończone_studia ≠ posiadanie_zawodu. Zawód ma ten co coś potrafi. Ten co skończył studia ma papierek. „Skończyłem studia to mi się kurwa należy pensja większa niż minimalna” – chuja ci się należy gamoniu.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Kobiety mają rozum pod bielizną

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Powiedzcie kurwa ludzie czy to jest normalne?? W TYM KRAJU NIE DA SIĘ ŻYĆ KURWA I NIE PIERDOLCIE ŻE KTOŚ JEST NIEUDACZNIKIEM JAK TU NORMALNIEJ ROBOTY NIEMA ŻEBY WYŻYĆ TYLKO U STARYCH SIEDZIEĆ DO 40-STKI A POTEM SĄ WIECZNE PRAWICZKI WY KURWY JEBANE!

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Dobra chujnia. Mi w warsztacie zaproponował 5-6zl na godzinę… Kurwa za granicą miałem 7! Też myślę skończyć szkołę zaoczną i na wiosnę sayonara.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Tu w Polsce od razu po szkole wszędzie będziesz zarabiał 1000 zł. Te śmieszne znajomości którymi każdy się zasłania to co dużo więcej wam dadzą? Nie sądzę. Znajomości pomagają jedynie znaleźć pracę, a wynagrodzenie to oddzielny temat. Oczywiście rzecz jasna praca po znajomości wymaga bycia grzeczną i zapierdalającą mrówką. Tak więc szkoda pierdolić już o tej pracy czy tam jej braku bo to nic nie zmieni. Tu jedynie rozwiązaniem jest bycie wiecznym studentem jak ktoś ma możliwość. Inna możliwość to wyjazd na stałe za granice.

    1

    0
    Odpowiedz
  12. jade z tobą

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Stary, rozjebała mnie Twoja chujnia, daj namiar na siebie – pomogę Ci – jak ktoś kiedyś mi pomógł.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Lubię spuszczać wpierdol takim patałachom jak ty.

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Ziom, znam ten ból, wyjechałam i tutaj praca nie jest jakaś nadzywczajna, ani nie w zawodzie(kelnerka) jednak jestem w stanie oplacic sobie mieszkanie, rachunki,ciuchy, wyjascia, przyjemnosci i zarabiam wiecej ponad najnizsza krajowa tutaj. Serio zycie w Polsce to wegetacja, smutne ale prawdziwe. Wole tutaj miec byle jaka prace ale moc sie utrzymac i byc niezalezna niz w polsce klepac biede na dobrym stanowisku.nara

    0

    0
    Odpowiedz
  16. wypierdalaj do Etiopii murzynom kiełbachy opierdalać

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Konkretny zawód tzn. psycholog czy socjolog?

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Mam to samo,życzę Ci żebyś wyrwał się z tego zapyziałego kraju,biedą i nędzą płynącego.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. a ja się martwiłem, że dymam jako fizol za 170zł/dzień. o qrwa, dzięki ci Panie, że nie poszedłem na studia.
    bo emerytury i tak nie dożyję, podobnie jak absolwenci z mgr przed nazwiskiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. zaraz cie pewnie zgnoją wykwalifikowani spawacze po co ci studia były,ale mniejsza z tym, czasami zastanawiam sie kiedy rozjebią to wszystko rodacy nasi bo tak dalej na pewno byc nie może

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Szanowny Autorze. Nic w Kraju naszym nie wymyslisz. Wyjedz, zobaczysz, jak to jest naprawde. Bo do tej pory to znasz to wszystko zapewne tylko z prasy i opowiadan na chujni.pl i w gronie znajomych czy kolegow. Zrob co uwazasz. Ale zanim to uczynisz, naucz sie przynajmniej jako tako jezyka danego kraju. Nie polegaj zawsze i wszedzie tylko na angielskim. Bo Ludzi danego kraju to nieraz nieludzko wkurwia, kiedy zaczynasz np. w Niemczech czy Francji po angielsku, a dany czlowiek, urzednik, pracownik biurowy zna ten jezyk mizernie,albo wcale, i w takiej sytuacji kompromitujesz go przed samym soba a takze nieraz przed przelozonymi czy kolegami z pracy. Bo taki czlowiek nieraz zgrywal chojraka, jaki to mocny w tym jezyku, jakie gazety czy ksiazki czyta w tym jezyku, a faktem jest, ze ostatnia ksiazka jaka mial w swoim reku, nie byl ambitny kryminal w j. angielskim tylko modlitewnik na mszy swietej niedzielnej. A wiec autorze, raz jeszcze: Ostro zabierz sie za okreslony jezyk. Bierz to doslownie. Przy

    0

    1

    Odpowiedz
  22. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  23. „Absolwent wyższej uczelni, z konkretnym zawodem” Niech zgadnę – Politologia?

    0

    0
    Odpowiedz
  24. My tu gadu gadu, a tymczasem w jednym z wszechświatów równoległych… Oto „Annales Imperii Cebulum, czyli Kronika Najjaśniejszej Cebulackiej przez Dartha Debiliusa spisana”. MCXIII rok istnienia umiłowanej Cebulandii. XV rok panowania Imperatora Byczywąsa I Spasłego i jego przydupasa, Lorda Mesia Cnotliwego. Zimy tej srogiej nastała era chłodu i ciemności. Wraży Cebulandii Palputin III Gazownik dogadał się z Kitajcami i zakręcił kurki z gazem, aż do tej chwili zajebiście wielką rurą ku Cebulandii wartko płynącym. Piece w kotłowniach wygasły, znów pojawiły się „przejściowe-chwilowe” problemy z prądem, co wg. demografów rychły wyż demograficzny zwiastowało, a Imperator Byczywąs I już trzeci dzień nie wychodził spod pierzyny, oświetlając komnatę mesiowej willi za dwie bańki resztkami kopcącej gromnicy i z niecierpliwością dwóch godzin walczył o erekcję. Poziom jego wkurwienia zaś dodatkowo podnosił radiowy grajek, śpiewający przy wtórze szczękających z zimna zębów wypinającego gołą dupę Mesia: „Za oknem śniegu kuuuuupaaaaa… Znowu będzie marzła duuuuupaaaaa…”. Sytuacja ta ciągnęłaby się może i dalej i skutkowała obcięciem dotacji dla Radyja ze zbieranego na tacę od pospólstwa, patałachami zwanego, abonamentu, obcięciem grajkowi różnych części ciała i złożeniem zamówienia na Allegro nowej dostawy Viagry, gdyby nie wejście czegoś co po minimum pół litrze przypominałoby dziewoję, poprzedzone łomotaniem do drzwi. „Ich bin Haidi, aus Bayern. Przysyła mnie ciocia Angela…”. CDN.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Spierdalaj pókiś młody i póki jeszcze możesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. ,,Kurwa jebany stary rozpadający się kurwa pierdolony samochód” – CÓŻ ZA EMOCJE!

    0

    0
    Odpowiedz
  27. trzeba było zdobywać umiejętności a nie zapychać łeb szkolnymi formułkami.Po to żeby zdobyć papier do wytarcia dupy

    0

    0
    Odpowiedz
  28. całkowita racja… podpisuję się obiema rękami… w tym kraju na prawdę nie opłaca się kształcić. wydaje fortunę na studia (bo nawet państwowe kosztują kupę szmalu) tylko po to, żeby nie móc znaleźć później żadnej pracy…

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Doktorat by się przydał.

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Niestety, w Polsce zarabiamy zbyt mało. Udowadnia to Adam Leszczyński w „Gazecie Wyborczej”. Jak wskazuje, Polacy według badań w ciągu godziny pracy tworzą wartość dodaną 21 euro. Niemcy – 44 euro, Portugalczycy – 26 euro. Nie są to dramatycznie wielkie różnice.

    Inaczej jest w zarobkach, bo tu są one ogromne! Niemcy zarabiają 4-5 razy więcej, Portugalczycy ponad dwa razy więcej. Nie trzeba też być geniuszem, by wiedzieć, że płace w wielu firmach są tak niskie, że czasem trudno się z nich utrzymać. Studenci w Warszawie, zarabiając np. dwa tysiące, zazwyczaj połowę (albo chociaż 1/3) wydają na wynajem mieszkania. Jeśli więc chcą w miarę zdrowo i normalnie jeść, to nagle się okazuje, że z pensji zostaje im niewiele. A przecież to tylko dwa najbardziej podstawowe wydatki.

    Czemu zarabiamy za mało?
    Leszczyński w swoim tekście słusznie odrzuca tłumaczenie, że zarabiamy za mało, bo jest kryzys albo dlatego, że jesteśmy biednym państwem. Ja bym od razu odrzucił też wyjaśnienia, jakoby koszty pracy były wysokie – w innych krajach bywają wyższe i nikt na to nie narzeka. Rafał Hirsch w swoim ostatnim wpisie pokazuje zresztą, że firmy zapewne stać na to, by płacić pracownikom więcej – tyle, że zarobione pieniądze wolą ciułać dla siebie albo przeznaczać na coś innego.

    Hirsch zaznacza przy tym, że pracownikom łatwo jest dzisiaj odmawiać podwyżek – wystarczy powiedzieć, że jest kryzys. Czy firma ma pieniądze na wyższe wynagrodzenie, tego już raczej nie sprawdzimy, więc pozostaje wierzyć, że „jest kryzys” i „może kiedyś będzie lepiej”.

    Oczywiście taka sytuacja nie zachodzi we wszystkich firmach. Jestem jednak pewien, że u wielu polskich przedsiębiorców zarabia się mało, bo po prostu oszczędzają na pracownikach. Pod tym względem, niestety, nasza kultura pracy wciąż mocno różni się od zachodniej, głównie amerykańskiej.

    Człowiek najważniejszy
    Tam już dawno szefowie firm zorientowali się, że pracownik to największe dobro i wartość firmy. Wielokrotnie rozmawiałem o tym zarówno z HR-owcami, managerami, szefami firm, jak i specjalistami od zarządzania. Wszyscy oni są zgodni: twoi pracownicy są zadowoleni, będą pracować dobrze. Im lepiej ich potraktujesz i im więcej da im od siebie firma, tym bardziej wydajnie i chętnie będą dla ciebie pracować. Będziesz ich traktować źle: stresować, nie doceniać – szybko spadnie im produktywność.

    Międzynarodowe korporacje, również w Polsce, realizują ideę doceniania pracowników. W pewnym prawniczym, międzynarodowym korpo, w którym mam kilkoro znajomych, podwyżki dostaje się raz do roku – niezależnie od wyników. Oczywiście, im ktoś lepszy, tym wyższą podwyżkę dostanie, ale i tak ją dostanie – nawet na najniższym szczeblu. Do tego dochodzą rozmaite bonusy: roczne, gwiazdkowe i tak dalej.

    0

    0
    Odpowiedz
  31. W 2004 roku otwarto rynek pracy w UE i od tej pory Polskę miało opuścić 2 miliony ludzi, przeważnie młodych, najbardziej obrotnych i wykształconych. Sytuacja na rynku pracy poprawiła się nieznacznie. Na pewno zyskali na tym rządzący, którzy oddalili widmo społecznego wybuchu. Będziemy więc sobie rozprawiać o wolnym rynku i niepotrzebnym państwie, a globalizacja zepchnie Polskę – kraj peryferyjny względem UE – w pułapkę średniego dochodu. Choćbyśmy się nie wiem jak napinali, zawsze będziemy zarabiać mniej, tworzyć mniej miejsc pracy, a jeśli już, to dla słabo wykwalifikowanych pracowników. Będziemy jedynie podwykonawcami u niemieckiego czy francuskiego producenta – pisze Jakub Biernat w magazynie „Koncept”.

    Ostatnio historyk prof. Jerzy Eisler uświadomił mi, że dzisiejsza Polska powoli pod względem zatrudnienia młodych i wykształconych ludzi zaczyna przypominać tę przedwojenną z okresu wielkiego kryzysu, gdy inteligenci chodzili po ulicach z planszami „przyjmę każdą pracę”. Czytając artykuł „Walt Disney bankrutował pięć razy, uodpornił się na bezrobocie” autorstwa Jarosława Gajewskiego miałem wrażenie, że wszystko jest spoko, trzeba po prostu zagryźć zęby – bo bezrobocie to szansa.

    Na początku ustalmy fakty – które przytacza autor tekstu: „Już blisko co trzecia młoda osoba (do 34. roku życia) nie ma roboty, w tym ponad 250 tys. absolwentów uczelni”. To nie wszystko, od kilkunastu lat w Polsce utrzymuje się bezrobocie na poziomie powyżej 10 proc. W 2004 r. otwarto rynek pracy w UE i od tej pory Polskę miało opuścić 2 mln ludzi, przeważnie młodych, najbardziej obrotnych i wykształconych. Sytuacja na rynku pracy poprawiła się nieznacznie. Na pewno zyskali na tym rządzący, którzy oddalili widmo społecznego wybuchu.

    W polskiej gospodarce jest coś głęboko dysfunkcyjnego, tymczasem Jarosław Gajewski proponuje „gruboskórność i odporność na stały element naszej rzeczywistości, jakim jest bezrobocie”. A obecny kryzys pokazuje, że „marzyciele projektujący nasz kraj jako państwo opiekuńcze a’la kraje skandynawskie, muszą porzucić wszelką nadzieję.” Ciekawe stwierdzenie w świetle tego, że kraje skandynawskie najmniej zostały dotknięte kryzysem, mimo że państwo opiekuńcze było ich priorytetem.

    Podobno wolny rynek może zapewnić nam dobrobyt. A okazuje się, że choć polski pracownik jest jednym z najtańszych w UE, to i tak pracy nie ma. Rozwiązanie rynkowe podpowiada – dalsze obniżanie stawek, tylko problem polega na tym, że niskie pensje koniunktury wewnętrznej nie nakręcą, ale na pewno wspomogą producentów tandety z Bangladeszu czy Chin.

    Będziemy więc sobie rozprawiać o wolnym rynku i niepotrzebnym państwie, a globalizacja zepchnie Polskę – kraj peryferyjny względem UE – w pułapkę średniego dochodu. Tzn. choćbyśmy się nie wiem jak napinali, zawsze będziemy zarabiać mniej, tworzyć mniej miejsc pracy, a jeśli już, to dla słabo wykwalifikowanych pracowników. Będziemy jedynie podwykonawcami u niemieckiego czy francuskiego producenta – rozwiązania technologiczne wymyślą gdzie indziej, a nasz „tani” robotnik je wykona. I do tego cały czas pod groźbą, że we wspomnianym Bangladeszu produkcja jest jeszcze tańsza. Potrzeba tymczasem skoku innowacyjnego i rozsądnego kompromisu między pracodawcami i pracownikami, zapewniającego trwały rozwój na lata. Do tego przydałoby się świeże spojrzenie na polskie problemy i podjęcie nieortodoksyjnych działań. I mam nadzieję, że młode pokolenie nie będzie na tyle gruboskórne, by za szczyt swoich ambicji uważać pracę w supermarkecie czy call center, i zażąda czegoś więcej.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. My potrzebujemy w Polsce panstwa opiekunczego jak w Skandynawii. To jest najlepsze rozwiazanie dla naszych polskich problemow. Wszystko jest do zrobienia, tylko trzeba dobrej woli i nioortodoksyjnych zmian, reform. jesli to nie nastapi w najblizszych latach, to katastrofa jest murowana i miliony ludzi wyjda na ulice. jeszcze sie tego wszyscy doczekamy.

    0

    0
    Odpowiedz
  33. mam podobnie 🙁 ja jebię, jakie to kurwa smutne, prawdziwe i nic nie wskazuje, że będzie lepiej, sam mam zamiar po nowym roku wypierdalać z tego pojebanego kraju

    0

    0
    Odpowiedz
  34. A co byś chciał w kraju, z którego w ciągu zaledwie ćwierć wieku zrobiono rezerwuar taniej siły roboczej bez jakiejkolwiek własnej myśli technicznej ?
    Jesteśmy jedynie zagłębiem montowni, hurtowni, magazynów i supermarketów. Co bystrzejsi, nawet prowadząc własny biznes już dawno spierdolili z produkcją do krajów, w których nie tylko jest taniej
    ale przede wszystkim nie musisz cały czas drżeć, że przyjdzie jakiś pojebany urzędas i pozbawi cię dorobku życia jedną swoją decyzją, za którą zresztą nie odpowiada. Już niejedną firmę w ten sposób polski fiskus spuścił w kanał.
    Wiej młody człowieku, póki jesteś młody, bo za te pięć czy dziesięć lat już przestanie Ci się chcieć.
    Życie jest za krótkie na to, by je marnować.

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Wtpierdalaj do jukeja na zmywak albo do raichu u turasa zapierdalac, wtedy zobaczysz ile warte jest twoje wyzsze wyksztalcenie i od razu zejdziesz na ziemie. W polsce sa 2 uczelnie wyzsze, reszta to odroczenie bezrobocia, idac na ‚studia’ wpierdoliles sie na mine i nie latwo ci sie bedzie z szamba wydostac bo jak widze samoocena ci tam tylko wzrosla.

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Ręce mi opadają jak czytam wypociny kolejnej pizdy życiowej. Spuściłbym ci zaraz wpierdol i to porządny!

    0

    1
    Odpowiedz
  37. To Edyta Górniak, nie Reni Jusis.

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Witam Szanownego autora, jak i resztę chujowiczów. Tak, tak, tak… wiem. Dawno mnie nie było ale tylko dlatego, że tak po prostu wciągnęło mnie granie w bierki z Gandalfem, Dumbledorem i resztą przyjaciół. Tak więc, Wasz Pan Mesiunianiunia… odbywał karę w Ugandzie, za obrazę mojego Majestatu. Niebawem powróci nawrócony, spokorniały, wasz prezes Ł.W.F. Hm. Drogi autorze, jakże tego rozpaczliwego postu, jak mawiał wasz szaman, wódz i król: „praca jest, tylko robić nie ma komu..” Chyba wyraził się jasno, albo miska ryżu, albo nic. Ty się odważyłeś, i masz tą swoją miskę ryżu. Jedz ją powoli, i zawsze zostawiaj na dnie, na następny raz.. Ja Wam nie jest wstanie pomóc, mam bardzo ograniczone możliwości.. służę radą.. a o to i ona, dla Ciebie i reszty pobratyńców: Wypierdlajcie! póki jeszcze granice są jeszcze otwarte, nic więcej was tu już nie czeka, w tym patole zginiecie.. zajebywszy się pracą na taśmie u Waszego tfu! pana Mesiunie.. Powiadają, że Byszywąs ma nowego kochanka, niejakiego Kaliego.. jest to info nie potwierdzone. 🙂 Chociaż Mea by się to pewnie nie spodobało. Ludu Polski, pracujcie, pracujcie.. bo tylko to już wam zostało, a nawet i nie!!! Wasz Mędrzec nad Mędrcami.. Mądry Bogdan!! i nie zapominajcie wszyscy co w życiu liczy się najbardziej.. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  39. Rzygać mi się chce z obrzydzenia, gdy widze w sklepach jak przy kasie, dotykacie palcami do jezyka by rozkleić sklejone torebki. To ohydne – jechałyscie do sklepu, trzymałyscie dłoń na rurce w tramwaju, gdzie wcześniej dotykał ją robol co po wysraniu się w toy toyu nie umył dłoni, albo osoba chora na kurzajki, w sklepie dotykacie jajek z salmonellą, i owóców które każdy dotyka tłustymi łapskami, i później te wszystkie ohydztwa umieszczacie sobie na jezyku.

    A jeszcze później, spotykacie się ze mną na „randce ze słynnym guru”, i guru wam wsadza jezyk do ust….

    0

    0
    Odpowiedz
  40. 40. Dresiarski matole włącz pornola, zwal sobie i ci ulży a możesz podmyć fiuta, wsiąść w „furem” nałożyć szlaiczek na ryj i może ci popuści szpary jakaś dresiara. Takich jak ty coraz więcej czyli bezmózgiej hołty……..bantustan niedorozwojów i tanich roboli aaaaaa!

    0

    0
    Odpowiedz
  41. Ad 7. A tyn kto chujku? Pewnie byzmesmen. Pewnie u nas w naszym katobolandzie liczy sie „urodzenie” jak w średniowieczu. Jak jesteś synalkiem czy córeczką możesz być cep po płatnej szkole lansu i baunsu ale „należy sie” bo to „szlachta” a reszta powinna tyrać za racje żywnościowe i po łapach całować czyż nie prostaczku?

    0

    0
    Odpowiedz
  42. 39. Coś sie tak kartoflaczku chamaczku rozindyczył:D Jakieś frustracje, kompleksy?Za twoje żyje, u ciebie pracuje, masz jakiś w tym interes? Można i na zmywak(trzeba jakoś wystartować) byle z dala od takiej agresywnej chołty jak ty przyjebańcu.

    0

    0
    Odpowiedz
  43. Autor: Marek Kotonski. Jego bardzo znana w POlsce ksiazka (zbior felietonow) „Co z tymi Kobietami?”

    33 ostre i bezkoktórym mpromisowe felietony, dzięki dowiesz się… co z tymi kobietami?

    Książka ta zabierze Cię w męską podróż po meandrach głębi kobiecej psychiki, i wytłumaczy Ci w niezwykle lekki i konkretny sposób:
    – Niezwykle częsty fenomen, utraty przez Twoją kobietę ochoty na seks po ślubie, czemu tak się dzieje?
    – dlaczego kobiety kochają drani, a spokojny i porządny facet staje się wcześniej czy później obiektem drwin, pogardy i nienawiści?
    – jak w praktyce wygląda podrywanie, i czemu nie zawsze warto używać tej wiedzy?
    – dlaczego bez wiedzy o podświadomości i o tym jak ona działa, rozsypie Ci się nie tylko każdy związek, ale i wszystko co ważne w życiu?
    – w jaki sposób kobieta realizuje swoje plany wobec Ciebie, nie zawsze dla Ciebie korzystne, i jak nie skończyć przez swoją naiwność pod mostem?
    – Jak to możliwe że tyle osiągnąłeś, a nadal czegoś Ci w życiu brakuje?

    Książka ta sprawi, że spojrzysz z zupełnie innego punktu widzenia na kobiety, oraz na swoje życie. Wiele przykrych rzeczy które w życiu Cię spotkały, a których nie rozumiałeś, stanie się nagle jasne jak słońce. Jeśli bierzesz do ręki moją książkę, i zastanawiasz się czy warto poświęcić jej swój czas, otwórz ją chociażby na pierwszym felietonie, „Gdy Twoja małżonka odtrąca Cię w alkowie”, poświęć minutę na lekturę, i sam oceń ile możesz zyskać mając taką wiedzę, i jaką miażdzącą przewagę zyskujesz dzięki temu nad tymi, którzy nie rozumieją kilku w zasadzie prostych rzeczy o kobietach. Tak prostych, że nikt się nad nimi nie zastanawia…

    Zdecydowana większość z kilkunastu tysięcy kobiet, które znają niektóre felietony z sieci, jednoznacznie uznała że są szowinistyczne i seksistowskie, a autor był obrzucany stekiem wyzwisk i obelg przez rozsierdzone i rozszalałe Panie. Czy może istnieć lepsza, i bardziej skuteczna recenzja dla książki o kobietach dla faceta?

    0

    0
    Odpowiedz