Chujowe życie, bez celu, bez sensu. Jak żyć?

Jeszcze kilka lat temu byłem wspaniałym chłopcem. Masa celów, ogromne ambicje, życie prowadziłem takie, jakie chciałem prowadzić w tamtym momencie. Masa znajomych, dużo zabawy, dużo kobiet – i tych do towarzystwa i tych do łóżka. Czułem się wtedy naprawdę dobrze ze sobą i w jakimś stopniu spełniony, chociaż na karku byłem ledwie 20-21 lat. Potem sukcesywnie wszystko przestało sprawiać mi radość i utknąłem w tym miejscu, w którym jestem obecnie. Chociaż mam wrażenie, że ten syf cały czas się pogłębia, bo lat przybywa, czasu ubywa, a niczego wielkiego na swoim koncie nie mam, zabezpieczony też nie jestem. Właściwie każdy dzień jest powielony – praca, czasami trochę potrenuję, się spotkam z kumpel, z jakąś dupą. Chociaż od jakiegoś czasu spotykam się tylko z jedną, obiecałem jej, że nie będę latał za innymi spódniczkami przez ten czas – ciężko wytrzymać, bo mefistofeles kusi. Cały czas chciałbym rżnąć inne, zdobywać kolejne. A moje konto jest już wystarczająco bogate i ma wyrobioną normę za kilkunastu chłopa, zakładając średnią krajową. Są takie wieczory jak ten, że zrobiłbym cokolwiek, żeby tylko nie myśleć o swoim położeniu. Ale wiem, że to nie ma sensu, bo życie komunikuje mi, że trzeba kurwa coś zmienić. Problem w tym, że nie wiem co i jak. Bo nic nie podpala mojego serca, na żadną myśl nie czuję podniecenia. Nie wiem już co chcę w życiu robić, czy chcę cokolwiek osiągać. Byłem raz u psychiatry, dała jakieś leki, ale koniec końców nie wykupiłem, bo skutki uboczne nie były tego warte, a poza tym stwierdziła, że na problemy egzystencjalne leki nie pomogą, ale warto spróbować psychoterapii. – Myślicie, że ma to sens? Był ktoś z Was w podobnym miejscu? Jak sobie z tym poradziliście? Ja już jestem zmęczony tą całą sytuację, ale za nic w świecie nie potrafię zaakceptować wizji tego, że mam przestać i zacząć żyć jak Kowalski – taśma produkcyjna, wakacje raz w roku z Karyną nad polskim morzem i weekendowe najebki. – Mnie to po prostu nie bawi, takie prozaiczne życie. Cierpię w chuj, moja dusza cierpi, moja głowa cierpi.

33
55

Komentarze do "Chujowe życie, bez celu, bez sensu. Jak żyć?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Co zrobiłeś w ostatnich 7 dniach, aby było lepiej?

    4

    2
    Odpowiedz
    1. „moja dusza cierpi, moja głowa cierpi” – chyba wiem co ci jest. Trzeba dodać „i mój wacuś cierpi”. „Cały czas chciałbym rżnąć inne, zdobywać kolejne” i tu sobie odpowiedziałeś. Jak przy niej masz już teraz takie tęsknoty to daj kobicie spokój, polataj sobie jeszcze, poszukaj przygód bo nie dorosłeś do związku. Jeszcze jej dziecko zmajstrujesz, a wtedy to na 100% ją zostawisz.

      4

      1
      Odpowiedz
  3. ale Ty żyjesz jak kowalski- masz jakąs Maryne, ale marzysz o innych, poimprezowałeś za młodu, teraz nic cie niue kręci, nie myslałeś o przyszłości bo masz jakieś ambicje więc to wystarczy, nie odkładałeś bo po co, później będziesz odkładał. I teraz budzisz się, bez żadnych dokonań. Ze niby mieć laski do łóżka to jest dokonanie? I co teraz z tego masz? Satysfakcje? Usatysfacjonowani ludzie nie mają depresji, ani bólów egzystencjalnych. Można Cie porównać do kobiety, która codziennie sobie dogadzała czekoladami i fastfoodami (które uwielbiają wszyscy), i po kilku latach, gdy na wadzę zobaczyła 100 kg i depresję, zadała sobie pytanie : „Dlaczego nie jestem szczęśliwa, dlaczego nie czuję satysfakcji, skoro tyle lat dogadzałam sobie jak mogłam, wtedy gdy inni liczyli kalorie, i marzyli o tym, by jeść bez zahamowań jak ja”.
    Ktos mądry powiedział, że przeciętny człowiek nie umiera w wieku 75 lat, tylko w wieku 25 lat, (i nie dlatego, że ma rodzinę) tylko dlatego, że to czas na prawdziwe życie, na walkę, weryfikację tego czy się ma jaja, a przeciętny Kowalski ucieka od problemów a nie walczy z nimi, dlatego też się nie rozwija i jego agonia trwa 50 lat.
    Najprościej poznać tych ludzi po tym, że bardzo tęsknią za dzieciństwem, za latami studenckimi, żeby mieć znów wszytsko w dupie i niczym się nie martwić, tęsknią za „utraconym rajem”.
    Dorosły dobrze radzący sobie człowiek nie tęskni za wiekiem dojrzewania, dzieciństwem czy latami studenckimi, bo właśnie wtedy, gdy jego znajomi latali za dupami, wtedy właśnie oni mieli ból zycia i zadawali sobie pytania „dokąd to zmierza? jaki jest mój cel? Dlaczego nie potrafię mieć tego wszystkoiego w dupie jak ci, którzy ciągle imprezują i latają za dupami?”. Odpowiedzieli sobie, i zrodzili się wolni na nowo w egzystencjlanych bólach.
    Ty jednak przegapiłeś ten moment i już zawsze będziesz tęksnił za czymś, czego nie potrafisz nazwać, i czego nie odnajdziesz. Wyjątkiem będą tylko te miesiące w których będziesz zakochany, póżniej jednak ta sama pustka Cie odnajdzie, zamienisz Maryne na inną, i tak aż do momentu, w którym zauważysz, ze nie jesteś już atrakcyjny dla nikogo, bo Fred już nie działa, a kasy na koncie nie ma. Wtedy zrozumiesz,że przegrałeś życie.

    53

    6
    Odpowiedz
    1. Na swój sposób mnie zaintrygowała ta wiadomość. Liczyłem, że znajdę rozwiązanie w niej. Jakieś solucje, rady – na poprawę obecnej sytuacji?

      1

      0
      Odpowiedz
      1. jednyną rzeczą na jaką nie ma rady, to zmarnowany czas.

        7

        0
        Odpowiedz
    2. A co z tymi, którzy nie znaleźli odpowiedzi filozofie i nadal tkwią z trzydziechą na karku w tym stanie, pomimo tego, że myśleli o tych problemach egzystencjalnych na studiach a nawet i wcześniej?

      7

      0
      Odpowiedz
      1. Albo stawiali złe pytania, albo nie słuchali odpowiedzi, albo zapomnieli, że życie to nie tylko myślenie, ale myślenie + działanie. I póki sam nie spróbujesz to szkoda gadania. Acha, jeszcze przyda się umiejętność wstawania jak się człowiek potknie czy wyłoży.
        No i jeszcze sztuka polega na znalezieniu tej iskierki, żeby się chciało chcieć. No i jeszcze coś …, ale już mi się nie chce. I tak nie skorzystasz z tego co piszę tylko będziesz się spierać, że to nie ma sensu. No bo właśnie tak to już jest, że często wcale nie chcemy usłyszeć odpowiedzi.

        3

        1
        Odpowiedz
        1. Nie pierdol, tylko pisz co sądzisz. Wyrzuć to z siebie, a niech reszta zrobi z tym co zechce. – Jak znaleźć iskierkę, żeby się chciało chcieć?

          4

          0
          Odpowiedz
          1. Tradycyjnie bez odzewu. W każdym temacie jest cała masa „doradców życiowych” jak w normalnym życiu suche teksty pociskają w stylu „weź sie w garść”, „rusz dupe” czy „zacznij działać” a jak zapytasz co konkretnie to zbywają milczeniem albo głupawymi uśmieszkami. Bo sami nie wiedzą co. Takie mundre w gębie. Chcieć to sobie możesz, trzeba mieć troche tzw. „szczęścia” lub mieć kogoś kto ci pomoże w jakiś sposób bo jak nie masz to możesz sobie działać, ruszać paluszkiem w nosie conajwyżej.

            9

            0
            Odpowiedz
          2. od autora komenatrza o umieraniu po 25 roku życia:

            Ten cebulak, który się pode mnie podszył ma trochę racji. Myślenie bez działania nie zmienia życia, a tylko pogarsza, bo masz świadomość tego, że życie ucieka.
            Jedyną rzeczą, którą przegapiłeś, a która jest tak ważna do tego by żyć z sensem jest… PRAWDA.
            PRAWDA w życiu człowieka ma olbrzymią wagę. Kto szuka prawdy w sobie nigdy nie będzie czuł się bez celu, bo będzie wiedział, że podąża swoją drogą, a nie jest, jak czujesz się Ty, rzucany przez los między chujowe wydarzenia z przerwą na odspanięcie to na jakichś wakacjach, to na spotkaniu z kumplami to znów być może na jakiejś randce. Koniec końców, gdy zostajesz sam znów łapie Cię to samo uczucie pustki.

            Jakie jest zadanie każdego człowieka? Jak znależć swoją prawdę?

            Człowiek musi szukać tego, co się chce z niego wydobyć. Potrafią to nieliczni, ale każdy, kto już raz zasmakował w swojej własnej drodze, nie tęskni za ideałami mas, są mu one obce. Nie jest ważne to że masz już tyle a tyle lat, a inni mają rodzinę i kasę, to już wtedy nie sprawia Ci bólu, nie czujesz się opuszczonym wypierdem wszechświata tylko jego częścią.

            Tyle z pierdolenia. Jak to zrobić?

            Otóż jedyną i podstawową ważną cechą jest życie w zgodzie ze samym sobą.
            Każdy ma w sobie własną wewnętrzną etykę, i wie, gdzie w życiu zrobił błąd.

            Wbrew pozorom to wszytsko ma sens, każda zdrada prawdy oddala człowieka od jego drogi, bo wydaje mu się,że chwilowo na czymś zyska, jednak w odległej mierze tylko sobie tym szkodzi, sam się od siebie oddala, tak ,że po latach przed lustrem zadaje sobie pytanie: „Czy to naprawdę ja? Czy to naprawdę moje życie?”

            Niestety, bracie chujanie, nie ma na nic złotego środka, na swój los pracujesz całe życie. sekret tkwi w tym, by nie dążyć do tego by stać się takim a takim jakąś kosmiczną wizualizacją miliona dolarów, tylko do tego by odnaleźć samego siebie, by poznać czym szemrze nasza własna krew. To jednak wymaga wysiłku, droga jest ciężka i samotna, nieliczni przez nią przebrną, większość kończy na „Wysypisku straconych szans” (przyp.red. była taka chujnia cebulaki). Bo co by się stało gdybyś skupił się na własnym wnętrzu i poczuł potrzebę otworzenia domu dziecka dla dzieci z porażeniem?

            Bo nie chodzi o to by założyć sobie i zosatć poetą, pisarzem czy prezydentem, chodzi o to, by odkryć swój los, który dla każdego jest niewiadomą, ale do którego zbliżyć można się jedynie poprzez wierność samemu sobie, tzn. wierność prawdzie. A prawda nigdy nie krzywdzi innych, i ingdy nie krzywdzi nas samych, po prostu czasami wydaje się niebezpieczna i mało opłacalna.
            Jednak póżniej zamiast pytać: : Czy ten żałosny typ to ja?” powiesz sobie: ” Naprawdę zaszedłem aż tutaj?”.

            7

            1
            Odpowiedz
          3. Od autora tematu.

            Nie potrafię tego zdefiniować, ale te Twoje wiadomości jakoś na mnie wpływają. Czuję, że mógłbym się od Ciebie dowiedzieć czegoś, co mogłoby mi pomóc zrozumieć pewne rzeczy. Napisz do mnie na maila, a później przejdziemy na jakiś komunikator – jak będziesz miał trochę czasu. To istotne dla mnie.

            mexx691@gmail.com

            0

            0
            Odpowiedz
          4. niech będzie.

            0

            0
            Odpowiedz
          5. Hmm… To jest sytuacja, kiedy nie muszę niczego z siebie wyrzucać, ale jeśli serio chcesz mogę spróbować Ci odpowiedzieć. Pieprzyć tych co będą kpić. Piszę o SOBIE i o MOICH sposobach i nie każdemu to będzie pasowało. Możesz usiąść i spisać marzenia czy cele, które Cię wcześniej kręciły. Wykreślić to co już nieaktualne, dopisać co się w międzyczasie pojawiło. I podumać nad tym co byłoby Ci naprawdę żal odpuścić i co trzeba by zrobić, żeby to osiągnąć. Mogą to być na początek całkiem niewielkie cele np. odnowić mieszkanie/pokój – pierwsza zmiana. Byle od czegoś zacząć. JA nie cierpię stagnacji, monotonii. Staram się podchodzić do zmian jako do nowych doznań, przygód. To daje powera. Tym bardziej, że u mnie zmiany (czasem bolesne) okazywały się początkiem czegoś dobrego. Otwierają nowe, nieznane dotąd przestrzenie. Owszem często jest też trema, ale ciekawość bierze górę. No chyba, że czuję w ciele takie tężenie mięśni, że odpuszczam bo będzie porażka. Nic na siłę. Nie dla mnie np. skoki spadochronowe czy występy na scenie. Ważne też, żeby nie uzależniać swoich celów od dobrej woli innych ludzi. To musi zależeć wyłącznie od ciebie, Twojej energii, pracy i Twoich możliwości. Jeśli się znajdzie ktoś, kto wesprze to super, ale nie może być niezbędny. Do mnie, kiedyś mocno trafiły słowa Stachury – „Nie żyjemy nigdy, ale spodziewamy się żyć”. A to życie jest już teraz. I tak ciurka sobie dzień za dniem i nagle mamy 40 lat. A potem już coraz szybciej leci. Masz 30 lat. Dobry wiek do działania. Głupawka dorastania się wycisza (to nie znaczy, że już masz być tylko stateczny), a siły i energia są. Mam też w pamięci pewnego człowieka. Odkąd pamiętam jeździł na wózku. Wiadomo było, że już wiosna bo Mirek wyszedł z domu i śmiga na wózku między blokami. Życzliwy do ludzi, zawsze miał z kim pogadać. I chyba mało kto wiedział jak nieraz, kurwa cierpiał z bólu. Kiedy załapię doła i jojczę nad sobą, a on mi się przypomni to mi wstyd. Jest też jedno ćwiczonko. Z pozoru głupie, ale dające całkiem niezłe efekty: każdego wieczoru, przed snem spróbuj znaleźć 5 fajnych sytuacji z minionego dnia. Z początku może być trudno, ale jak się rozkręcisz … To mniej więcej tyle. A Ty, jeśli będziesz chciał to znajdziesz coś co podziała na Ciebie.
            Acha, pewnie się uśmiejesz, ale uważam, że jest coś w tym, że myśl jest twórcza.
            W końcu, podobno najpierw było słowo.

            3

            2
            Odpowiedz
          6. nie podszywaj się trollu.

            0

            0
            Odpowiedz
          7. Czego by tu nie pisać to prawda jest taka, że nikt odpowiedzialny nie da Ci gotowej recepty na „iskierkę” czy na życie w ogóle. Każdy jest inny, co innego go napędza, co innego motywuje. Przestań już szukać „doradców życiowych” spróbuj sam szukać odpowiedzi na własne pytania. Od innych dostaniesz odpowiedzi dobre dla nich i często mało konkretne bo to jest tak jakbyś chciał dostać kamień filozoficzny lub przepis na wytworzenie złota. Nie ma jednego przepisu na życie. Twórz SWÓJ.

            3

            0
            Odpowiedz
          8. Trollu? Mogę być trollem. Lubię Fantasy.
            Pod nikogo się nie podszywam, piszę swoje komentarze.
            I jeszcze jedno – przypomniało mi się fajne motto: „Rób jak uważasz. Uważaj jak robisz.”
            Troll 🙂

            2

            0
            Odpowiedz
          9. Co Ty pierdzielisz? Każdy ma prawo się tu wypowiadać. Jeśli komuś zależy na skierowaniu wypowiedzi do konkretnej osoby to przytacza jego pierwsze słowa. Wtedy wiadomo. A może to ty się podszywasz? Dziecinada. Może to do mnie było pytanie?
            „Nie pierdol, tylko pisz co sądzisz” było do mojego tekstu. Czy to takie ważne? Autor niech sobie sam wybierze co tam chce i tyle.
            Dla mnie to motto. Znam je od lat w takiej właśnie formie i mi pasuje. A Chujnię, jeśli kiedykolwiek będę pisać to chyba na takie pajace jak ty. Nie będziesz mnie wystawiać bo to twoja piaskownica. Co? Guru zagrożony? Nie ścierpi konkurencji? Nie płacz. Już i tak nie potrzebuję tu nic pisać.

            2

            1
            Odpowiedz
          10. Iskierkę spoko ale jak znaleźć papier toaletowy jak sraka ciśnie?

            0

            0
            Odpowiedz
          11. Babcia Zynia radzi: Jak się nie pomyślało wcześniej o zakupach to pozostaje cieszyć się, że jeszcze są liście.
            Ewentualnie zacisnąć dupę i zrobić porządek.
            Może pod kupą skarpetek do prania?

            0

            0
            Odpowiedz
          12. Nie wiem przyjacielu. Sam mam 32 lata i choć zawodowo jestem spełniony, cały czas się rozwijam to problemy egzystencjalne ciagle rzucają cień na moje życie. Było kilka kobiet, nawet raz prawie zaszedłem przed ołtarz, też przez pewien moment sypiałem z wieloma ale stwierdziłem że to, o ironio, nie ma sensu i niszczy moje serce oraz umysł – tak więc przestałem. Ciągle nie mogę się zdecydować czy zaakceptować bezsens życia czy na bieżąco go tworzyć i weryfikować. Znam Twój problem, też czuję w sobie pustkę tak głęboką, że zastanawiam się czy z niej kiedykolwiek wyjdę – a to na chwilę obecną, wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne. Nie jesteś w tym sam, wielu z nas przechodzi przez podobne trudności. Chodzę na terapię od wielu miesięcy – poprawy na razie nie widzę. W życiu robiłem sporo – zwiedziłem trochę świata, skończyłem dobre studia, mam osiągnięcia i ekscytującą pasję ale mimo tego wszystkiego, tej otoczki która sprawia że z zewnątrz teoretycznie wszystko powinno być w porządku, w środku czegoś brakuje. Jakiegoś tajemniczego składnika, który to wszystko by połączył i sprawił że potrawa zwana życiem, będzie smacznym daniem. Bez wytchnienia szukam odpowiedzi, pracuję nad tym, czasami nie śpię po nocach – póki co praktycznie bezproduktywnie. Czuję się coraz gorzej – psychicznie i fizycznie. Mimo tego, ciągle mam nadzieję że w końcu znajdę odpowiedź ponieważ wiem jedno: życie ma być doświadczeniem, a doświadczenia nie zawsze bywają przyjemne. Są doświadczeniami które nie posiadają pozytywnego lub negatywnego wydźwięku – poprostu są i dotyczą Ciebie. Po drugie – wszystko się zmienia i ciagle zaskakuje. Wydaje mi się że trzeba poprostu ciagle szukać odpowiedzi właściwych dla Ciebie, doświadczać, czuć, myśleć pozytywnie a szczególnie ważne jest by doceniać to, co się ma. Czas pokaże czy ktokolwiek miał rację ale niech ma ją sam dla siebie – bo każdy z nas jest inny i idealnie jest kiedy można czuć się dobrze sam ze sobą. Nie ma na tym świecie cenniejszej waluty niż to. Tak więc głowa do góry bo prędzej czy później, każdy kryzys mija. A jeśli będzie zbyt trudno dla Ciebie – cóż, jesteś wolnym człowiekiem. Zawsze jest jakiś wybór tylko trzeba dojść do tego, co tak na prawdę chcesz, jakim jesteś człowiekiem i czego chcesz od życia. Kiedy się tego dowiesz, zaczniesz żyć w większej harmonii bo będziesz wiedział, że żyjesz w zgodzie ze sobą a to przyniesie ukojenie. Przynajmniej tak lubię myśleć o sobie – u Ciebie recepta może być inna i życzę Ci abyś ją odkrył. Pozdrawiam.

            1

            0
            Odpowiedz
    3. Ja pierdolę, ale tekst! Aż mi kieliszek z ręki wypadł 🙂 Ale jednak zwykła gimbaza by tego nie wymyśliła, więc szacun. Zrobię kopiuj-wklej do notatnika, przyda się na późniejsze okazje 😉

      2

      0
      Odpowiedz
    4. To rzeczywiście ma sens

      0

      0
      Odpowiedz
  4. A ja mam 27 lat i nigdy nie uprawiałem seksu.Też mam ból egzystencji.Ale może to dobrze,w końcu kapłan w kosciele mówił ze seks to wymysł Lucyfera.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. Ja mam 30 lat i też nigdy nic z kobietą, ale ręką sobie nie odmawiam nigdy, nawet w pracy walę.

      11

      0
      Odpowiedz
    2. Ja tylko 20, ale:
      -chciałbym wreszcie się tak namiętnie przytulać z jakąś dziewczyną. Nigdy nie robiłem tego dłużej, niż 10 sekund, takie koleżeńskie przytulanie. X_X
      -oczywiście całowania oraz seksu nigdy nie otrzymałem (o tym drugim nawet nie myślę)
      -boję się spojrzeć ludziom w oczy dłużej, niż pół sekundy (przez co to głupie polskie społeczeństwo uznaje mnie za dziwaka >.

      3

      1
      Odpowiedz
  5. Idź na psychoterapię, warto. Polecam terapię Gestalt. Do tego idź do dr. Tenzina Jangczuba – być może masz problem w organizmie, który powoduje obniżenie nastroju. Trzymam kciuki 🙂

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Young czub… osz ja pierdoolę..

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Jesteś nadal wspaniałym chłopcem:* Chcę Cię poznać.Gey Roman.

    20

    2
    Odpowiedz
  7. Pierdolisz, masz lepiej niż większość, to potwierdza że im więcej człowiek ma dobrobytu tym bardziej sie mu w głowie pierdoli… Mnie bystarczyłoby zarabiać 2800+ netto, i posiadać wierną dziewczynę dziewicę(ja jestem prawiczkiem to norma że ja chcę dziewicę).. Jak psychologii nie pomagają to Za robotę do ŁWF sie weź kurwa!

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Ja mam 4500 zł netto i czuję się jak biedak.

      1

      2
      Odpowiedz
      1. za dużo wydajesz na dziwki…

        2

        1
        Odpowiedz
        1. Nie po prostu życie drogie. Chyba że żywisz sie w biedronce ale skąd ty masz o tym wiedzieć.

          1

          2
          Odpowiedz
          1. …patałachu.

            0

            0
            Odpowiedz
          2. Sproboj pożyć za 1600. Nie jestem osobą po
            podstawowce. W. wyższe i 16 lat pracy.

            1

            0
            Odpowiedz
    2. Od roboty to jesteś ty cebulaku bez ambicji.Takich jak ty trzeba w tej umęczonej bolandzie byznesmenom katolikom.

      1

      0
      Odpowiedz
    3. Jakie to piękne, kurwa – lepsze niż ten ciepły kieliszek, który już drugi raz mi z ręki wypadł z wrażenia 🙂
      Dziewczynę dziewicę? No, w sumie coś w tym jest. Najważniejsze, żeby była wierna, przez całe życie. Plus zachowanie dziewictwa 😉 To już będzie pełnia szczęścia i mistrzostwo świata 🙂
      Ale coś nas łączy: też chciałbym zarabiać 2800+ , może nawet 2800++++++++++ 🙂

      1

      0
      Odpowiedz
  8. Ty, autor, chwalisz się czy żalisz? Bo nie umiem się połapać.

    9

    1
    Odpowiedz
  9. Czytaj książki tam jest wiele odpowiedzi wiele

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Rzuć konkretnymi tytułami.

      2

      0
      Odpowiedz
      1. Wszystkie tytuły z pod pióra Marka Kotońskiego

        0

        2
        Odpowiedz
      2. Catz, Playboy, Sexolatki, Geytaboo

        0

        1
        Odpowiedz
  10. Jakbym czytała o sobie, tyle że jestem dziewczyną. Wszystko jak u mnie,łącznie z chęcią nowych seksulanych podbojòw vs. Byciem wierną nowemu chłopakowi.ehh

    4

    1
    Odpowiedz