Klasyka czyli sąsiadka

Klasyka gatunku, czyli wkurwiający sąsiad. A właściwie sąsiadka, tudzież można nawet powiedzieć sąsiedzi. Nie jestem jakimś nadwrażliwcem, od urodzenia mieszkam w kamienicach i blokach, także wiem że sąsiadów zawsze trochę słychać, czasem trafi się nawet głośniejsza impreza, czasem ktoś chwilę głośniej muzę puści. Takie wątpliwe uroki jak się nie ma domku jednorodzinnego. Ale tu gdzie teraz mieszkam jest jawne przegięcie i to ze strony starszej kobiety, gdzieś przed siedemdziesiątką.

Zacznijmy od tego że babsko się namiętnie w samotności upierdala alkoholem. Nieraz mija się ją na klatce to zapach wódy, a jak się odezwie to gorzelnia. Nie zawsze ale często. I tak to czasem po najebanemu sobie zapoda w nocy telewizor na pełny regulator i ogląda do nocy gdzie u mnie to słychać jakby było za drzwiami. Zdarza się jej zasnąć i tak mi napierdala tv wówczas do rana. Byłem niejednokrotnie w nocy prosić o ciszę, napierdalałem w drzwi z pięści bo pijanego obudzić ciężko. Albo nie otwierała w ogóle, albo otworzyła i coś tam wymamrotała że ściszy po czym w ogóle nie ściszała. A potem oczywiście obrażona chodzi tydzień, że śmiałem przyjść w nocy.

Po drugie rozmowy przez telefon z synusiem, czterdziestokilkuletnim maminsynkiem który gdzieś tam mieszka i przyjeżdża raz na czas. Idealna dla niej pora to na przykład zacząć rozmowę o 24:00, albo o 6:00 rano. Ale nie, to nie jest zwykła rozmowa, to jest darcie ryja na maxa w ten telefon, wyzwiska, lecą kurwy, chuje, wypierdale, pojeby itd. I nie, nie trwa to 15-20 minut. Godzina to minimalny (!) czas rozmowy, a bywa że tak drze do niego mordę na przykład 3 godziny. Serio! Zacznie o 23:00 i kończą o 2 w nocy! I tak średnio ze 3 razy na tydzień, bywa częściej. Też nie raz schodzę i proszę o ciszę, to do mnie z ryjem wyskakuje że nie będę jej zabraniał przez telefon rozmawiać. Zastukałem raz w rurę od kaloryfera bo mi się nie chciało łazić do niej, to jak jebła w ten kaloryfer to myślałem że rura odpadnie. No pojebana. Już pomijam fakt że słucham o problemach jakiegoś niedojeba co też jest pijakiem, głównie obgadują jego konkubinę, a stara prukwa ciągle tylko mu gada że jest pojebany, że jest pijakiem (przyganiał kocioł…), że powinien do niej wrócić zamieszkać, i go od chuji wyzywa tak jak i jego tą laskę. Co mnie obchodzą te ich patologiczne problemy nie mam ochoty tego słuchać, ale muszę.

No i oczywiście danie główne to jak synalek przyjedzie na kilka dni, co zdarza się tak raz na miesiąc. No wtedy to jest już hardcore. Chodzą oboje najebani przez kilka dni, ciągle się wyzywają i drą, trzaskają wszystkim, muza i tv kurwa buczy non stop. A synalek już kilka razy był u mnie wyjaśniać sprawy, że mu matkę gnębię, że najgorszy cham jestem. Oj ostre to rozmowy były, choć zawsze staram się minimum klasy zachować. Patologia level hard.

I co tu zrobić z takimi patusami? Inni sąsiedzi mówią że nie chcą mieć z nimi nic do czynienia (boją się chyba). Policja na nich wrażenia nie robi najmniejszego. Masakra. Poza tym raz wezwałem policję bo u prukwy buczał telewizor + darła się w ten telefon, była 3 w nocy. I potem widziałem drwiące uśmieszki funkcjonariuszy, że do starej baby ich wzywam, wkurwiło mnie to. Co mam na drogę sądową wkroczyć? Cholera ja chcę tylko spokojnie żyć, wyspać się do pracy, i w spokoju odpocząć po pracy.

No nic, dzięki że mogłem z siebie wyrzucić tą chujnię, które mi zatruwa życie i nie pozwala się mi i mojej rodzinie wyluzować. A jako że a na razie nie mam opcji się wyprowadzić, to muszę cierpieć. Ale plan jest spierdalać, bo niestety w Polsce państwo nie chroni normalnych obywateli i taka patologia robi co chce. Pozdrawiam będących w podobnym, chujowym położeniu.

67
5

Komentarze do "Klasyka czyli sąsiadka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. gdybyś miał psychikę richarda kuklinskiego wiedzałbyś co z nimi zrobić…

    4

    1
    Odpowiedz
  3. kup sobie stopery do uszu

    3

    2
    Odpowiedz
  4. Metylu jej podrzuć i po sprawie. 😉 /Mesio
    PS. Albo wiesz, patałachu… 3 stówki w łapę, CV w zęby i pod bramę… Jak tylko przyzwyczaisz się do smrodu, to w naszych barakach będzie ci jak w raju…

    3

    17
    Odpowiedz
  5. Współczuję, sam miałem nie raz przeprawy z pojebanymi sąsiadami i wiem jak to psuje nerwy. Stara bladź może zdechnie przedwcześnie w wyniku zamiłowania do alkoholu, ale tu różnie może być, równie dobrze stare kurwisko może żyć jeszcze latami. Gdyby ci się sprowadził, na jej miejsce, jej syn patus, to też nie byłoby dobrze. W przypadku osobnika płci męskiej, dobrze jest obić mordę jeśli dasz radę (sprawdzone), ale kobiety nie będziesz bił, więc droga prawna wydaje się najrozsądniejsza. Wezwaną policję proś o sporządzenie notatki z interwencji, gówno zrobią, ale dopilnuj, żeby były ślady twoich wezwań do wglądu, dla sądu lub administracji. Wzywaj często i się nie przejmuj. Zgłoś sprawę w administracji, na piśmie, poproś o interwencję. Jeśli to nie pomoże, napisz do administracji o ponowną interwencję i zapowiedz, że będziesz wnosił o obniżenie czynszu za względu na uciążliwe warunki zamieszkiwania lokalu, zaznacz, że jesteś gotów iść do sądu w razie czego (korespondencję zbieraj). To powinno ich zmobilizować. Dobrze na piśmie do administracji zebrać podpisy sąsiadów – wtedy to już działanie murowane. Wbrew pozorom administracja ma kilka narzędzi do dyscyplinowania lokatorów, od nakładanych kar, do eksmisji w ciężkich przypadkach, tylko trzeba im przysmażyć dupę. Policji zresztą też, oni w końcu mogą zacząć wystawiać mandaty, a kiedy już zaczną to robić, to patusom faja mięknie. Są też dalsze możliwości prawne ze strony policji, jeśli mandaty nie działają – poczytaj w necie, ludzie ten temat wałkują. Tak więc nie jest to sprawa tak beznadziejna jak się wydaje, ale wymagająca dużego zaangażowania i zawracania dupy sobie i innym. Życzę wytrwałości. A doraźnie, jeśli jeszcze nie znasz: idź do apteki i poproś o stopery (koniecznie woskowe!), będziesz się o wiele lepiej wysypiał w nocy. Na pohybel patusom i hołocie.

    17

    1
    Odpowiedz
    1. Witam.
      Bardzo dobrze napisane. Mógłbym rzec, poradnik „Jak zlikwidować patologię w tydzień”.
      Widzę tylko mały szkopuł. Element może się później mścić i psuć krew na wiele innych sposobów, niekoniecznie pozwalających na interwencję policji. Takie klasyki jak „gówno na wycieraczce”, „wybite okno”, czy „napierdalanie po uszach telewizorem i wyłączenie przed przyjazdem policji” to tylko kilka możliwości na które może się narazić.
      Pozdrawiam

      PS Do autora chujni: Jak długo tam mieszkasz?

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Na pewno bym sie temu nie przyglądał biernie , tylko zgłaszał gdzie to tylko możliwe , aż do skutku . Nawet codziennie . Sąsiad miał w sądzie taką sprawe i wygrał a pozwana czyli chałasująca miała kolegium do płacenia z paragrafu – zakłócanie spoczynku nocnego- czy coś takiego ,. Pomogło 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Wiem czym to pachnie.
    Ja mam pod sobą zjebaną parkę pseudo bogackich kredytowych co się zachowują jak studenciaki, którym starzy chatę na weekend wolną zostawili. Małżeństwo gówniarskie co na każdy weekend dziecko do dziadków wożą i dawaj impreza na całego. Ten pierdolony bas dudni kurwa całą sobotę aż do północy. Napierdalają tymi wszystkimi enejami, podsiadłymi, szpakami i innymi pedałami że pierdolca można dostać. W kółko ten sam zestaw. Tylko że w tym przypadku jest odwrotnie. To oni uważają że mieszkają miedzy patusami i mogą robić co chcą. Kiedyś to sąsiadka założyła szlafrok i po nocy zasuwała na komisariat z buta i zrobiła im tam niezłą zadymę bo ją radiowozem do domu przywieźli i we czterech do tego mieszkania poszli to przez miesiąc był spokój. A właściciel budynku ma w dupie. Aby tylko hajs się zgadzał.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. dobrze gadasz byle był hajs a resztę właściciel ma głęboko w dupie

      3

      0
      Odpowiedz
    2. Do północy? U mnie basik od zjeba lecieć potrafił do 2-3 nad ranem. No może nie muza na full ale to jebane dudnienie. Próbujesz spać a tu takie jebane buczenie że się kurwa nie da. To powinno być karane mandatem minimum 2 tysiące złotych. A jak to u nas wygląda?

      Wzywasz policję, policja przyjeżdża, puka. Patus nie otwiera bo albo ma wyjebane albo śpi najebany. Policja rozkłada ręce, mówi że możesz założyć sprawę i odjeżdża. Pojebany kraj.

      3

      0
      Odpowiedz
  8. Daj pan spokój z tym krajem. Mieszkałem i w Niemczech i w Anglii i nigdzie nie było to dopuszczalne. Takie rzeczy tylko w polsce…

    3

    0
    Odpowiedz
    1. No właśnie przeglądając neta można odnieść wrażenie że ten problem jest powszechny w Polandii. Zamiast zajmować się jakimiś chujstwami, to nasza wspaniała władza mogłaby wreszcie coś z tym gównem zrobić, żeby patologia nie uprzykrzała życia normalnym, kulturalnym, pracującym obywatelom. Przecież to nie kwestia kosztów, których wiecznie w Polsce brak, tylko kwestia prawa, wysokości kar, uprawnień policji w sytuacji kiedy naruszenie prawa jest ewidentne. Nie może być tak że policjanci stoją pod drzwiami i słyszą dudniącą muzykę o 1 w nocy, ale mówią ci że nic nie mogą zrobić bo ktoś nie otworzył drzwi. Przecież to śmiech na sali. Powinni wejść do środka a koszta ewentualnie rozjebanych drzwi ponosić powinien zakłócający spokój. Zresztą długo by pisać.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. Policja nie musi się wdzierać do środka. Jak samochód zostawisz nie tam gdzie trzeba, to cię nie szukają, tylko zastajesz mandat za wycieraczką, albo puste miejsce po samochodzie, bo zlawetowany. Tu mogłoby być podobnie. Zostawiają mandat w drzwiach, a później niech się patus martwi. Należność ściągają z konta i koniec pieśni. Ale u nas jest wiele takich przypadków, gdzie można by łatwo coś ukrócić, tylko nie ma komu się tym zająć. Dziki kraj.

        2

        0
        Odpowiedz
  9. Autor powyższego komentarza wyczerpał chyba temat. Jak nie chcesz czekać na śmierć tej „pani”, to pozostaje Ci droga prawna. Życzę powodzenia.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. A do lasu Ci się nie kazała wyprowadzić? To typowy tekst polskiej patologi blokowej. Masz się do lasu wyprowadzić skoro nie akceptujesz darcia ryja po nocach. Zawsze mnie ten tekst bawił, bo dobitnie pokazuje, masz wówczas pewność, że gadasz ze skończonym debilem.

    5

    0
    Odpowiedz
    1. Nawet w lesie, gdybyś darł ryja, to by w końcu ci ktoś zwrócił uwagę.

      5

      0
      Odpowiedz
  11. Takie stare, wredne kurwy są najgorsze, bo to życie przejebało i będzie się teraz mścić i na złość robić, bo bycie dla kogoś wrednym to jedyna atrakcja jej zjebanego życia. Posiadanie wroga dla niej lepsze niż nieposiadanie nikogo.

    Patologią jebie na kilometr, rozumiem z mamą wypić lampkę wina, czy drina, ale najebywać się i wyzywać, drzeć mordy? Wiekowa kobieta i dorosły facet? Jak na moje oko baba z chłopskiej rodziny dostała przydział za Gierka na mieszkanie i swoje nawyki z zagrzybiałego przedwojennego domu na wsi przeniosła na blok.

    Synowi się nie dziw, jak stara chleje i jest patuską, to na co miał wyrosnąć? Też na pijaka i patusa. W jego oczach takie coś jest normalne a pojebani są tacy jak ty normalni ludzie. Nie chlejesz? Jesteś laluś. Przeszkadzają ci hałasy w nocy? No jakiś wrażliwy pojeb.

    6

    0
    Odpowiedz
  12. Problem przejebany szczegolnie jesli to kobieta. Pamietam, ze w bloku o mojej Ex byla wspolna skrzynka bezpiecznikowa do calego pionu mieszkan – dostep tylko od piwnicy. Moze dalo by rade robic jej reset zasilania co wylaczylo by televizor. Powodzenia.

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Kurwa patusy są tak ograniczone w rozumowaniu, że nawet Atari xl posiada bardziej złożony algorytm myślenia! Te popierdolone ścierwa mają za zadanie tylko jedno, bawić się dobrze (nie ważne jak…. alkohol,narkotyki itp.) i wszystko mieć w dupie. Żyje w bloku z takimi chujami. Ja pierdolę, to koszmar. Oni mają wyjebane na sąsiadów, bo są u siebie i wszystko im wolno!

    9

    0
    Odpowiedz
    1. święta racja tylko skoro patola jest u tzw siebie to gdzie jest kurwa cała reszta…

      4

      0
      Odpowiedz
  14. moze pogadaj z dzielnicowym.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Mogę się w pełni podpisać pod Twoimi słowami; „niestety w Polsce państwo nie chroni normalnych obywateli i taka patologia robi co chce.” Mam podobne doświadczenia. Mieszkam w Warszawie na Żoliborzu na osiedlu „apartamentowców”. Przeprowadziłam się tam z dzielnicy Praga Północ gdyż byłam wykończona patologicznym sąsiadami i nocnymi hałasami. Tu w w budynku z marmurów, piaskowca, z ochroną, Konsjerżem i chuj wie czym „mam powtórkę z rozrywki”. Po prostu akustyka jest masakryczna, a ludzie bez kultury. Ciągle coś przesuwają, chodzą jak słonie, trzaskają drzwiami tak że słychać chyba w całej dzielnicy. Dodam, że uaktywniają się w godzinach nocnych. Nie raz już wzywałam policję, zeznawałam na komisariacie, ale odniosłam takie samo wrażenie, że prawo stoi po stronie prześladowcy. Niby są jakieś przepisy o ciszy nocnej, zarówno w kodeksie cywilnym jak i statucie wspólnoty, ale walka z takim bydłem to walka z wiatrakami. Policja przyjdzie, wyjdzie, a bydło złośliwie zachowuje się jeszcze głośniej. Tak rozumiana wolność w wydaniu chama z PL jest bardzo uciążliwa i przykra.
    Moje wyrazy współczucia dla Pana.

    2

    0
    Odpowiedz