Klimat Świąteczny, a raczej jego trup

Moja chujnia polega na tym, że od ładnych paru lat klimat dawnych Świąt legł gdzieś daleko w gruzach. Już pomijam fakt, że najwspanialsza atmosfera panuje, kiedy to jesteśmy dziećmi, ale mi głównie chodzi o czasy teraźniejsze. Czasy kiedy dalsza część rodziny rozbiła się na obozy (jedni stoją za tymi, drudzy za tymi), a najbliżsi również są z reguły mocno skłóceni. I tak oto z resztą rodziny nie odzywamy się, bo np. jedni mają 2 auta a drudzy już 3 i etc.. Z ojcem nie mogę nawiązać normalnego dialogu – wszędzie banda złodziei i oszustów, a ja cokolwiek robię przyczyniam się do współtworzenia tego zła. Dla brata powinienem dawno olać studia i robić nawet w kopalni – byleby tylko pracować więcej i WIĘCEJ dokładać się do życia. To taki ogólny zarys atmosfery w domu. Meritum sprawy – Wigilia. Siadamy przed stołem. Szlag mnie trafia z każdym rokiem gdy widzę coraz bardziej schorowanych rodziców i zamiast radości myśli niczym igły wbijają mi się w serce mówiąc o tym, że taki skład przy stole nie będzie trwać wiecznie. Wszystko sztuczne i napięte. Życzenia. pół godziny temu ojciec wyzwał mnie od idiotów, bo stwierdził że za dużo wydaję na paliwo (za które notabene płacę z własnej kieszeni).Teraz składa mi życzenia. Brat. życzy mi wszystkiego najlepszego -chwila przerwy- i z mocno wyczuwalną ironią – mówi abym poszukał sobie w końcu lepiej płatnej pracy po czym przerywając mi dorzuca, że jemu nic już nie muszę życzyć bo on już wszystko w życiu osiągnął. Później zaczyna się gadanina ile to pracy, pieniędzy poszło na przygotowanie potraw wigilijnych. Komentarzy nie ma końca. Dalej zaglądanie każdy każdemu w talerz i pytania z serii: „dlaczego nie dojadłeś? dlaczego nie spróbowałeś tego?” etc.. Nie chcę się więcej rozpisywać. Napiszę czego chcę, a co już nigdy nie wróci. Chciałbym zasiąść przy stole, pieprze te potrawy – może być barszcz czerwony z serii gorący kubek i paluszki rybne. Może być sama choinka bez nawet jednej bombki, bez tego czy muzyczka w lampkach ma grać/jak tak to która i jak głośno i czy kolor łańcucha pasuje do reszty wystroju i czy choinka w tym roku ma być sztuczna czy może jednak prawdziwa, a jak prawdziwa to czy ją później wkopać do ogródka czy może jednak wyrzucić, a może lepiej pociąć i na rozpałkę jak znalazł. Chcę zobaczyć uśmiech domowników, że jesteśmy razem, że jesteśmy w miarę zdrowi i o siłach móc wspólnie się spotkać. Chcę złapać się za ręce i pośpiewać kolędy, ale bez zestawu 5.1 z jakimiś dupnymi show-gwiazdami. Chcę złożyć życzenia – ale takie szczere od serca i mocno uścisnąć te osoby za to że są i że mogę z nimi wspólnie spędzić Wigilię. Pieprzę prezenty, szlag mnie trafia jak niemalże ze łzami w oczach muszę dziękować za każdy upominek i tym samym też koniecznie samemu coś przynieść bo to jest niczym wejściówka w ten dzień do domu. I na nic gadka że największym prezentem dla mnie jest możliwość spotkać się razem. Nie przegadasz za nic. Wszędzie shit, promocja, reklama – jednym słowem przeładowanie. Dobrze, że zostają wspomnienia, czasy kiedy byliśmy biedną rodziną i każdy z nas miał w dupie ile potraw będzie bo nigdy na 12 nie było nas stać. Nie było też prezentów, a jak coś to symboliczne którymi na ogól dzieliliśmy się między sobą.. Pieniądz jest dla ludzi ale jak widać nie dla wszystkich.

23
59

Komentarze do "Klimat Świąteczny, a raczej jego trup"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nic nie musze dodawac, wyręczyłeś mnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Dokładnie, nic dodać nic ująć. Masz rację w każdym słowie.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Chyba nie doceniam moich świąt…
    A Tobie powiem tyle. Postaraj się, żeby w Twoim domu (kiedy go już założysz), była atmosfera taka, jak chcesz. Wiem, ze media niszczą wszystko co się da, ale jeśli się naprawdę postarasz, to stworzysz rodzinę, która będzie umiała docenić swięta same w sobie.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. kolego chujowiczu, ostatnie twoje zdanie jest najważniejsze z całej wypowiedzi. to pieniądz, marketing, reklama, handel i wielbienie ponad wszystko konsumpcji zabijają święta. ty masz problem z nadmiarem pieniądza, innym znów brakuje. a na święta i tak każdy narzeka z innego powodu… ciesz się, że przynajmniej rodzina w pełnym składzie, bo kiedyś będziesz wspominał te czasy.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Poruszyło mnie to…naprawdę szczera wypowiedź…ech czuję to samo…

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Tak…tak…Dokładnie tak.

    1

    0
    Odpowiedz