Nudne życie, w oczach innych kolejny nieudacznik

A więc mam 21 lat i moje obecne życie (co nie ciężko stwierdzić po tym, że wpis tu się znajduje) wygląda beznadziejnie. Zaczęło się od momentu, gdy na początku roku rozwiązałem umowę z moim byłym pracodawcą. Nie cierpiałem tej pracy, była niewolnicza za nędzne grosze, a wymagania zdecydowanie zbyt duże, innymi słowy ta praca to była kpina. Z początku gdy wylądowałem na bezrobociu, było mi dobrze, czułem że oddycham, w końcu znalazłem czas dla siebie i znajomych. Śmigałem na siłke (robię masę, ale mam taki metabolizm, że ciężko łapać kilogramy), spotykałem się ze znajomymi, postanowiłem sobie zrobić takie wakacje, co dziś jak zdążyłem zauważyć było błędem. Po pierwsze odczuwam samotność. Do tej pory miałem „aż” dwie dziewczyny, natomiast ostatni sex miałem (tak, już nie jestem prawiczkiem, ale co z tego) prawie równo rok temu, od tamtej pory sex mam tylko „z kciukiem i jego czterema córkami”. Boli mnie to niesamowicie, tym bardziej, że widzę jak spierdala ten czas, a ja nic nie robię z tym. Druga sprawa mam ogromny problem ze znalezieniem pracy, pomijając już fakt, że mieszkam w małym miasteczku gdzie ciężko o fuchę jakąkolwiek, to kompletnie nie wiem co ze sobą zrobić w ciągu dnia. Brak zajęcia mnie niszczy, niszczy psychikę i zdrowie, tym bardziej, że obecnie dwóch moich konkretnych kumpli wyjechało w pizdu, a ja zostałem sam. Ponad to brak hajsu w kieszeni przekłada się bardzo wyraźnie na moje wkurwienie, wkurwiam się na wszystko i wszystkich co mnie otaczają, a otacza mnie tylko rodzina, po czym żałuje bo wiadomo gdyby nie oni to nawet nie miałbym co jeść. Moje życie teoretycznie musi się poprawić bo zbyt dumny ze mnie skurwiel, ale chciałem się podzielić tym by zrzucić ten ciężar. Staram się nie dołować ale mimo wszystko mam kurwa jakiś kryzys osobowości, generalnie jestem uśmiechnięty częściej niż smutny, nie pamiętam żebym kiedyś płakał, ale czasami rzeczywistość mnie przerasta. Nienawidzę też tego jebanego postępu, zawsze wolałem gadać z ludźmi w realu niż przez jakieś gadu gadu, nie zastępuje mi to rozmowy, podobnie z gadaniem przez telefon, po prostu samotność mnie rozpierdala, z reguły dobrze działa na mnie opierdol ale nie tym razem. I w sumie teraz jak tak pisze to mam wrażenie, że życie to jebany żart, ponieważ kiedy masz dziewczynę, to wokół chętnych dziewczyn jest w chuj, kiedy nie masz żadnej pindy to nagle wszystkie gdzieś kurwa znikają, podobnie z imprezami towarzyskimi, kiedy nie chcesz chlać to jest w chuj ziomów i okazji, kiedy chciałbyś się napierdolić to nawet jednego „ziomka” nie ma na horyzoncie. Jebany paradoks, można by więcej wymieniać, ale po chuj? Co dziennie zanim wstanę i otworze oczy wyobrażam sobie to jakbym chciał żeby było, niestety jak już wstanę i wyjrzę przez balkon to widzę tą samą chujnie. Nie wiem jak innym osobom w podobnym położeniu ale mi coraz mniej na czymkolwiek zależy, a jak już przestanie zależeć to żadnej suki już chyba nigdy nie pokocham i będę do końca sam. To się nazywa pierdolona akomodacja, jest tylko jeden plus, przestałem się bać czegokolwiek… chuj styka idę spać! nara!

28
54
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Nudne życie, w oczach innych kolejny nieudacznik"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. współczuje.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. „żadnej suki już chyba nigdy nie pokocham i będę do końca sam.” Jak tak szanujesz kobiety to na pewno będziesz sam, ale dzięki za szczerość.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Mam 20 lat i tak samo się czuję jak ty, zupełnie jakbym czytał o sobie ;/

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ciesz się że przynajmniej niczego się nie boisz. To niezmiernie duży plus

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Znam to a autopsji

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Jestem 5 lat starszy ale dosłownie to o mnie napisałeś. Przykładem jest to że to czytam…

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Ja rowniez mam podobie z tym ze wlasnie podjalem decyzje i za tydzien jade autostopem po europie zeby zmienic stan rzeczy i odworcic chujowe zycie o 180st. i moze znalezc gdzies swoje miejsce na ziemi 🙂

    0

    2
    Odpowiedz
  9. No więc jak Ci tam (nie przedsawiles siee) „nieudaczniku” na imie nie wiem, Ale witam w klubie tych „nieudacznych 21-latków”, serio rani mnie to w huj. I najgorsze mam te myśli że zostane taka już do końca, i nic już mi w życiu nie wyjdzie

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ja mam 17lat i chcialam tylko powiedzieć,ze jeżeli nie pokażesz dziewczynie,ze Ci zależy,to nie myśl, że my będziemy na Ciebie czekać wiecznie. Chcesz byc kochanym? To kochaj.

    0

    2
    Odpowiedz
  11. Nawet inteligentnie napisane jak na takiego chama co dziewczyny nazywa sukami…

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Suki to suki, wystarczy że nogi rozłożą i mają wszystko. Nie przejmuj się cipkami.
    Generalnie mi nie zależy bo byłbym wtedy niewolnikiem humorkow. Szanuję jeśli jestem szanowany. Nie to nie. Taki ze mnie dumny skurwiel. Dobrze mi z tym.

    0

    0
    Odpowiedz

Zdrada?

Dostałam wczoraj sms-a, w którym ktoś „naskarżył” na mojego męża, że mnie zdradza. Ufam mu, jednak coś mnie ruszyło. Od pewnego czasu bierze nadgodziny, a przecież nie brakuje nam pieniędzy. Poza tym bardzo rzadko ma ochotę na seks. Nie mogę powiedzieć mu, że mam wątpliwości, bo aż mi głupio. Jesteśmy razem 5 lat po ślubie i od 6 lat razem, mamy 2-letniego synka. Mam drążyć temat, szukać, sprawdzać, czy dać sobie spokój?

31
63
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Zdrada?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. nigdy nie ufaj życzliwym 😉 prawda się sama wyda ..a mężowi pokaz smsa i zobacz jego reakcję …sama się domyslisz…pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  3. zapytaj męża wprost, pokaż mu sms-a

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Zdradza. Na bank.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Może ktoś specjalnie chce was rozłączyć? Jednak wszystko możliwe. Może nie mów mu nic, ale śledź go jakoś. Pomyśl uważnie kto to może sobie rodzić jaja przez telefon. Najważniejsze jest zaufanie, więc myślę, żebyś go nie posądzała.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Pokaż mu tego smsa, niech wyjawi -tylko uwaga -jeśli się przyzna pamiętaj -nie jesteś sama 🙂 jesteś wporządku jako mama, żona. Często nie docenia się takich. To on okazał się skurwielem, nie daruj mu na sucho, ja bym gościa nurkującego w innej szparce nie chciała nawet tknąć ani nazywać go ojcem swego dziecka. Trzymaj się ! :* i pamiętaj, lepiej pocierpieć ale znać prawdę niż żyć całe życie w chujni. Jeśli to nieprawda.. wtedy pogadaj o problemach z brakiem seksu itd. i dacie radę -facetom trzeba wprost !
    W każdym razie powiedz że chcesz bezwględnie prawdę znać i już.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Pewnie jakaś zazdrosna suka napisała tego smsa. Chciała go poderwać a ją olał 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  8. ja na twoim miejscu na wszelki wypadek bym go sprawdziła… nie zaszkodzi a napewno pomoże. ta sprawa naprawde dziwnie wygląda.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Anonimowy sms – do śmieci!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Przede wszystkim nie ma co tutaj panikować, to że jakiś burak zadzwonił i takie rzeczy Ci naopowiadał to nie znaczy że tak jest. Najważniejszy jest mąż i jemu trzeba ufać, bo związek bez wzajemnego zaufania nie może istnieć. Nie ma ochoty na seks bo może jest zmęczony po pracy. Nie masz dowodów na to że Cię zdradza, więc nie możesz mu czegoś zarzucić, bądź dobrej myśli, to przecież Twój mąż i Ciebie tylko kocha;)

    0

    1
    Odpowiedz
  11. Powiedz mu o tym smsie i posłuchaj co ma do powiedzenia, aczkolwiek nie oskarżaj go.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Ja myślę ze powinnaś to sprawdzić…pośledź go sama jakoś po godzinach albo zadzwoń do pracy i zapytaj czy jest faktycznie bo np. chciałaś żeby coś tam kupił a nie możesz dodzwonić się na komórkę(zakładam ze ją ma).

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Anonimowe smsy często pisze gówniarstwo, któremu się nudzi. Ja np. jakiś czas temu dostałem smsa, że parę dni temu mój tata zdradził mamę. Mogłoby się wydać podejrzane, gdyby nie to, że tata jest wdowcem.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. powiem tak , jak nawet ma coś na boku to jest tylko twoja wina , proszę bez urazy , ale po 5 latach się sobą znudzić , to jakieś śmieszne . Ja z żoną żyjemy razem 19 lat i żyć bez siebie nie potrafimy, to taka praca nad związkiem aż do śmierci , pozdrawiam . Bym zapomniał , nawet jak mu się coś trafiło nie karaj go tylko zacznijcie pracować nad waszym związkiem , nie warto czasem od razu skreślać całej przeszłości

    1

    1
    Odpowiedz

Prohormony i cały syf!

Mój chłopak od 15 roku życia bierze różne odżywki na przyrost siły, masy mięśniowej, prohormony i sterydy. Jest jeszcze młody, młodszy ode mnie, ma dopiero 17 lat, a już ma problemy ze zdrowiem. Ma zniszczoną wątrobę, odczuwa już silne bóle. Czasami jest rozkojarzony, jakby otumaniony. Widzę że na prawdę się zmienił… Nadal przyjmuje różne gówna i chodzi codziennie na siłownię. Martwię się o niego i jego zdrowie, ale on nie chce nikogo słuchać. Nie interesuje go to, że za kilak lat może mieć poważne problemy. Najgorsze jest to, że tatuś jeszcze wspiera synusia duchowo, i przede wszystkim finansowo. Ja zaczynam nie poznawać własnego chłopaka. Chujowe uczucie patrząc jak ukochana osoba się wyniszcza kosztem tymczasowej formy i dobrego wyglądu. Do tego czuję się zepchnięta na drugi plan, bo on zaczyna popadać w narcyzm… wiem, że nie przestanie brać tego syfu, nawet fakt, że niedługo będzie miał problemy z erekcją nie daje mu do myślenia! Czuję się bezradna, bo chciałabym odzyskać jego sprzed roku…

14
46
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Prohormony i cały syf!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. gratuluje chłopaka idioty

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Jego zdrowie. Współczuję ci, ale choć miłość nie ma granic to jak go zmusisz, żeby nie brał? „Jaki ojciec, taki syn”. Jest w tym coś prawdy, dlatego spójrz jaki jest jego ojciec na to wszystko i zastanów się czy chciałabyś z tym chłopakiem spędzić resztę życia.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Zostaw tego dziada, bo wiele tracisz z nim siedząc.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Co za debil ! tyle mu powiedz! i zaprowadź go do lekarza, pod groźbą że jeśli tego nie zrobisz, rozstaniecie się bo nie masz ochoty patrzeć jak ukochany umiera! to jest choroba i może do tego doprowadzić! amen! Niech uświadomi to sobie, sobie!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. ja pierdole ze tak napisze, opisujesz to jakbys miala juz z 30 lat i byla, byla uniezalezniona od kazdego i chciala sie z nim zaraz zenic ; o

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Znam to, tyle że oprócz odżywek w grę wchodzą narkotyki i alkohol.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. To olej debila; skoro sam sie truje to bedzie truł ciebie i twoje dzieci

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To po co się zadajesz z takim debilem, dla którego priorytetem w życiu jest zwiększenie masy? Bierzecie się za takich, bo silny, bo mnie obroni, a w łysej głowie kompletna pustka. Głupie pizdy!

    1

    0
    Odpowiedz
  10. 8@ Ja jestem dość nowoczesna i wiem, że liczy się szybkość i siła, a nie sztuczne mięśnie.

    0

    1
    Odpowiedz
  11. Odżywki i inne to cały syf. Szukałem sobie coś takiego, żeby szybciej stracić na wadzę, ale tylko naturalnego. Spytałem się na forum to mi odpowiedzieli że to syf, dali mi linki z tymi odżywkami, spalaczami tłuszczu, tą całą chemią. Tak a po 30 będę leżał w grobie. Dziękuję Bardzo. Wolę pożyć dłużej. Jak ktoś nie ma zdrowego rozsądku, to przywróci mu się, gdy przekona się na własnej skórze. Ale że ma już problemy ze zdrowiem i nadal nie przestaje, to mnie dziwi.

    0

    0
    Odpowiedz

Życie mi spierdala

Mam 36 lat i ostanie czasy każdego dnia dopadają mnie doły, że niczego w życiu nie dokonałem żeby zostawić jakieś ślady. I nie chodzi mi tu o dzieciaki, których mam dwoje. Chodzi mi o dokonania… fotografuję, znam się na wielu rzeczach, nie wyglądam najgorzej i czuję się cholernie niespełniony jako człowiek. Ciągle tylko praca – dom, dom – praca. Przychodzę z pracy i nawet nie ma już czasu żeby pośmigać na rowerze, po fotografować dla przyjemności o wyjeździe na wczasy już nie wspomnę. Wczasy i tak wybierze żona, która lubi palić się na słońcu, leżąc na piachu. Dla mnie taki odpoczynek to czysta męczarnia. najlepszym wypoczynkiem dla mnie to góry, rower, po prostu czynnie spędzać czas a nie się kurwa smażyć. Człowiek ,po dłuższym zastanowieniu nie żyje by żyć lecz by pracować . Pracować na rzeczy ,których ze sobą do trumny nie zabierze a po śmierci będą się kłócić w rodzince co kto zabiera… Praca , sen, dom… praca, sen, dom i tak kurwa w kółko… Oglądałem ostatnio Cejrowskiego w tv i akurat było o sielskim życiu w Peru.. .Ludzie tam nie martwią się o kasę, podatki czy czynsz… całymi dniami cieszą się tym co mają nie patrząc na dobra materialne… bajka normalnie i ledwo się trochę oderwałem od sielskich rozmyślań żona do mnie w te słowa : ” potrzeba kasy bo chcę na wczasy do Chorwacji”. Znowu się kasa odezwała, a ty cieciu rób na wczasy, na których tylko dzieciaków pilnować i patrzeć żeby się żonka nie przypaliła na słońcu… Małżeństwo to przereklamowana inwestycja… Ostatnio spotkałem kilku znajomych, których dawno nie widziałem. Wszyscy po rozwodach, a te ich dupy żyją sobie teraz dostatnio za ich ciężko zarobione pieniądze… No i jak tu być szczęśliwym? Z czego się cieszyć? Chciałem sobie spełnić jedno naprawdę małe marzenie z dzieciństwa, kostkę rubika se kupiłem… wypas za całe 30 zeta… zawsze chciałem potrafić ułożyć. Zawziąłem się i już potrafię… niecałe 50 sekund 😉 Ale co się wysłuchałem. Że wywaliłem kupę kasy (30zł), że jestem nienormalny, że nieodpowiedzialny i takie tam… marzenie za 30 zeta kosztowało mnie wiele nerwów. Po tym jak wysłuchałem, że wydatki się ustala z żonką, parę dni później, zobaczyłem że ma na zębach założony aparat ortodontyczny, żeby zęba jednego wyprostować. W wieku 38lat zachciało się jej mieć prostego zęba… więc nie uzgadniając ze mną zakupu zafundowała sobie aparat za prawie 8 tyś złotych… Jak sobie pomyślałem o mojej kostce rubika to szlag mnie trafia… No i mógłbym się tak żalić i żalić ale od tego życie nie przestanie spierdalać… a ja chyba już nie mam siły żeby go gonić… biegnę… pozdro. Goniący.

26
52
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Życie mi spierdala"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. stary, kasę na ukryte konto, rób swoje, wal konia kiedy chcesz, jedź gdzie chcesz, babę krótko trzymaj bo z tego co pisze to na głowę ci wlazła i nogi spuściła a ty jesteś w dupie. I będzie tak cie doić, doić, i wytykać ze zrobiłeś coś dla siebie aż jej się to znudzi i znajdzie innego frajera. Pamiętaj – to ty rozdajesz karty, baba to jak kolejny dodatek, ma dzieci wychowywać, domem się zajmować i dawać dupy a nie decydować co ty masz robić i na co zarabiać. Tez to przerabiałem, a teraz robię tak jak ci napisałem i jest ok. pozdr Alex

    2

    0
    Odpowiedz
  3. dzięki za wpis, umacnia mnie to w przekonaniu, że za chuja się nie ożenię.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. hehehe z tymi wydatkami masz tak jak ja. Zona ma pełna szafę. siedzi na allegro i dalej kupuje. butami mógłbym palić przez cala zimę w piecu!! i Jeszce co chwile wydaje kasę na wycieczki. szuka i wymyśla:/ nie wystarczy jej 1 raz w roku wczasy musi byc Jeszce parę innych wycieczek na 3-4 dni, ostatnio chciałem sobie kupić krótkie spodenki które kosztowały 100 i była mega awantura ze takie drogie albo adidasy za 200 a ona ma 50 par botów a ja chodzę na co dzień tylko w tych adidasach i musze miec jakieś pozadne a nie śmiecie !!wkurwia mnie to juz!!! masz dzieciaki ja na szczęście nie wiec nie możesz uciec:/ ja Teskie za wolnością. nieraz mam ochote zostawic wszystko i spierdalac!! małżeństwo to głupota!!

    1

    1
    Odpowiedz
  5. A masz kredyt hipoteczny?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. W momencie z tym aparatem ortodontycznym to jak dzień świra. Współczuję stary, nie ma dobrego wyjścia z takich sytuacji.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. co ty za babsko se wybrałes? Uwierz są na świecie normalne kobiety które by cie tak nie traktowały! Nie bądz kapciem i mów o swoich potrzebach! Musi byc jakies partnerstwo, nie bądz bierny w związku! Nie wiem czy już nie za późno, ale żal mi ciebie, że się męczysz…masz jedno życie…pogadaj z nią, spróbuj być szczęśliwy!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Dlatego się nie ożenię. Odchowaj dzieciaki i wypierdol ją do tej Chorwacji na zawsze. Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Dzięki wszystkim za wpisy…a propos wpisu nr.6 to muszę cię zmartwić że większość kobiet przed ślubem jest zupełnie inna…taki kokon…jak to powiedział mój dobry przyjaciel: ” jak się z niego coś wykluje to najlepiej nie dawać żreć po północy…” ;-)…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Powiem Ci to, co zawsze powtarzam swojmu mężczyźnie, kiedu mu się włącza narzekanie na byłą żonę: Widziały gały, co brały!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Odnoszę się do wpisu nr.8 , tak to jest kokon przed ślubem , ale to ty jesteś treserem w cyrku i jak wytresujesz tak masz , a pokarzesz jeden gest słabości , to jak rzeka po powodzi wyleje się na ciebie , więc z kobietą jak z chomiczkiem słodko ale w klatce 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Tez mam doła w podobnych klimatach, ale duch walki we mnie nie umarł (34 lata). Jeśli nie mieszkasz zbyt daleko, zapraszam. Nie mam z kim pogadać o mojej chujni, a wydaje mi się, że dobry z Ciebie kompan. Połazimy po lesie, popijemy browary i może cos się da wymysleć. Ja jestem na etapie podejmowania decyzji, by spierdalać i sie nie oglądać.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Miałem podobną sytuacje i po tylu latach znalazłem rozwiązanie 🙂
    Zacznij rozwijać nowy biznes, ktory da Ci niezależność i czas dla siebie, Twojej rodziny i twojego hobby….jesli to przeczytasz, odezwij sie na maila: cuba44fm@gmail.com.

    0

    1
    Odpowiedz

Jestem malkontentką

W tym roku udało mi się rozwiązać dwie największe chujnie życiowe, czyli samotność i kasę. Zacznijmy od tego, że mam 25 lat i przez większość swojego życia spędziłam na garnuszku rodziców. Jedne, drugie studia i tak jakoś wyszło, że nie udało mi się wcześniej uniezależnić. W końcu udało mi się znaleźć normalną pracę za całkiem niezłe pieniądze. Duża, międzynarodowa, renomowana firma. Wynagrodzenie sporo wyższe od średniej krajowej (nie ma jakiegoś mega szału, ale jak na pierwszą poważną pracę jest zdecydowanie dobrze). Jakiś czas przez znalezieniem pracy poznałam mężczyznę idealnego. Nie będę tu się specjalnie rozpisywać, grunt w tym, że facet ma wszystkie cechy, których zawsze szukałam u płci przeciwnej, jest we mnie zakochany tak samo mocno, jak ja w nim i za miesiąc się do mnie wprowadza. Mamy podobną wizję wspólnej przyszłości, a dojście do obecnego etapu wymagało od nas obojga sporo wysiłku, więc jesteśmy w stanie naprawdę docenić to, co nas łączy. No więc w czym problem?! W tym, że jestem pierdoloną malkontentką i wiecznie mi coś nie pasuje. Nie pasuje mi chociażby to, że wciąż mieszkam w tak zwanym mieszkaniu studenckim. Przeżyłam w swoim życiu naprawdę sporo i chyba zaczynam czuć, że najwyższa pora przejść na „kolejny etap rozwoju społecznego”. Wspólne kupno mieszkania w chwili obecnej nie wchodzi w grę. Mimo że chcę być ze swoim mężczyzną to uważam, że jeszcze zdecydowanie za wcześnie na tego typu przedsięwzięcia. Sama nie chcę się wiązać kredytem na 40 lat, tym bardziej, że nie mam pewności czy za rok czy dwa nie zmienię miejsca zamieszkania. Kolejna sprawa to poruszanie się po mieście – komunikacja miejska się wiecznie spóźnia, przemieszczanie się samochodem jest mega drogie i wiecznie się stoi w korkach, a na piechotę jest za daleko (roweru nawet nie mam, ale sądzę, że też by mi się nie chciało jeździć do pracy 40 minut w jedną stronę). Następna rzecz to alkohol. Wszyscy moi znajomi piją. Sporadycznie zdarzają mi się wyjścia/spotkania bezalkoholowe. Zaczynam uświadamiać sobie, że to może być niebezpieczne i trzeba w jakiś sposób proceder wszechobecnego picia ukrócić (to może wiązać się poniekąd z wspomnianym wcześniej przejściem na kolejny etap rozwoju społecznego). Pokrewne fajki – ja palę, mój facet pali, mnóstwo znajomych (w tym z pracy) też pali… I co z tego mamy? Poranną chrypkę, zwiększone ryzyko infekcji górnych i dolnych dróg oddechowych, już nie wspominając o poważniejszych schorzeniach, jak chociażby rak płuc, no a poza tym za 300 zł miesięcznie można polecieć do Paryża i z powrotem. Wiem, że powinnam rzucić, ale mi się nie chce. Odkładam to w czasie, wynajduję sobie coraz to nowe, bezsensowne wymówki i palę dalej. Ostatnia sprawa to pisanie pracy mgr – w sumie to nie mam nawet tematu, termin czerwcowy już mi przepadł, co września teoretycznie powinnam się wyrobić, ale nie mam na to czasu, ani specjalnie chęci, żeby ten czas wygospodarować.

18
43
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Jestem malkontentką"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Polecam wyjechać z Polski- u nas jest taki syf z biedy.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Mnie też denerwują te rzeczy, ale nie uważam się za malkontenta, bo nie jestem niezadowolony ze wszystkiego. Jak coś mnie denerwuje to staram się to zmienić. Jest mnóstwo rzeczy, które mnie cieszy, one są w większości, a problemy rozwiązuję jeden po drugim i jestem coraz bardziej zadowolony ze swojego życia. Malkontent jest wiecznie niezadowolony ze wszystkiego, ja tego u ciebie nie widzę. Może jesteś po prostu przemęczona, bo korki, komunikacja miejska, brak własnego kąta i nałogi to wkurwiają chyba każdego.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jesteś typem kobiet których nienawidzę. Bez obrazy. Ja np. mam 23 lata i mieszkam do tej pory z rodzicami,a ty masz ten komfort że mieszkasz w akademiku i jeszcze kurwa narzekasz. Piszesz że chcesz się ustatkować ale nie chcesz z nim zamieszkać bo „za wcześnie”, tylko że ja już chciałbym np. zamieszkać z moją kobietą ale nie mogę bo nawet kredytu bym nie dostał przez moją chujową mało płatną pracę. Ona jeszcze studiuje na dziennych więc nie pracuje więc podejrzewam że jedyny kredyt jaki bym dostał to 1000 zł. Ciężkie czasy mamy w kraju jeśli chodzi o mieszkania, ale ogarnij się troszeczkę. Musisz zadać sobie pytanie czego ty właściwie chcesz bo z tego co widzę to jedyny problem w twoim poście to to że nie możesz rzucić palenia i praca mgr. Studia – (oh kurwa jakie to straszne, męczarnia napisać parę stron), mam fajną pracę – o ja pierdolę idę się zabić, to straszne. Sorry za tę ironię ale nie mogę czytać postów ludzi którzy nie mają problemów. Pomyśl, masz ręce, nogi, jesteś zdrowa psychicznie, nie jeździsz na wózku, masz pracę, faceta, studiujesz więc W CZYM DO CHUJA MASZ PROBLEM? xD

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Szczera chujnia. Z nałogiem pomoże ci chyba jakaś terapia, choć mój dziadek miał silną wolę i po wielu latach palenia rzucił i nie pali, a ma już 80 lat! 🙂
    Co do mieszkania to poczekaj aż weźmiecie ślub, bo znam sytuację, że para zaręczona z mieszkaniem – w ostatniej chwili się rozpadła. Co do znajomych – to że oni piją to ich sprawa. Grunt, że ty i twój facet nie pijecie za dużo. Na koniec to zobacz jak twój mężczyzna odzywa się do matki czy siostry, bo „lepiej się do ciebie odzywać po ślubie nie będzie”. Pozdro.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Moim zdaniem potrzebujesz porządnego kopa w d..ę!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. @ 7,8,9 pierdolcie się bo pierdolicie, tyle powiem. Nie wiem skąd bierzecie takie kobiety, ale widać ciągnie swój do swego. Ja wiem czego chcę, zawsze mówię wprost i jeszcze nigdy nie miałam takich idiotycznych problemów z facetem.A autorko -ja pierdolę -powiedz to jemu, ciekawe czy sama okazujesz mu miłość?

    0

    0
    Odpowiedz

Zaoczne czy dzienne?

Witam! Jak w tytule – po zakończeniu technikum stanąłem przed dylematem. Studia zaoczne czy dzienne?
Wszyscy mówili, że dzienne bo imprezy i w ogóle życie studenckie jest wyjebane max… No i w zasadzie poimprezowałem za wsze czasy! Zdobyłem tytuł mgr inż.
Czas poszukać pracy. I co? Chodziłem od firmy do firmy, 3 miechy i nic! Fajne wykształcenie, ale brak doświadczenia – odezwiemy się… Musiałem obniżyć loty, poszedłem do firmy zajmującej się dostarczaniem materiałów budowlanych. Mówię kolesiowi, że mogę nawet zamiatać magazyny, bo kasę już trzeba jakąś zacząć zarabiać. Gadka szmatka, patrze a tu idzie kumpel z technikum. Pytam się co tu robi a on, że jest kierownikiem transportu… Po szkole poszedł do pracy, porobił kursy na jakieś koparki, ciężarówki i w chuj innych, teraz robi zaocznie inż, ale że pracuje tam już 5 lat to został kierownikiem. Zarabia lekko ponad 5 koła, fajna fura, zaczyna dom budować… a ja co kurwa? 26 lat i zero perspektyw na godną prace…

18
34
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Zaoczne czy dzienne?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Życiowe i dające do myślenia

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Nie do końca się z Tobą zgadzam. Ja w swojej pierwszej pracy (jeszcze w trakcie dziennych studiów) odbierałam telefony z banku za 2200 brutto. Mogłabym tam pracować równie dobrze gdybym w ogóle nie studiowała. Nic dziwnego, że po roku rzuciłam to gówno w cholerę. Przez dwa lata się opieprzałam i kończyłam studia. Od niedawna pracuję w dziale personalnym pewnej firma za 3000 zł na rękę. Pracy szukałam jakieś 3 miesiące. Wysłałam sto miliardów CV, na większość odzew był zerowy. Tak czy siak, można powiedzieć, że jest to moja pierwsza praca (bo odbieranie telefonów raczej nie jest doświadczeniem, które ma jakiekolwiek znaczenie). Nie ulega wątpliwości, że jestem w tej chwili nikim, ale być nikim za 2200 brutto, a być nikim za 3000 netto to zasadnicza różnica.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie idź na studia, gówno dają – porób kursy. Mechanika, technika, fryzjera, spawacza, tokarza. Żebyś miał fach w ręku a nie siano w głowie. Poczytaj mądre książki o podstawach ekonomii i pieniądza, żeby Cię nie dymali na każdym kroku.
    Pomyśl, połącz jedno z drugim i będzie. Powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Czasem trzeba wybrać. Zmarnowana młodość albo zmarnowane życie.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ty masz doświadczenie w imprezowaniu a on ma doświadczenie w pracy więc czego się spodziewałeś? Że ktoś ci 5 koła zapłaci tylko za to że skończyłeś studia? Te czasy minęły 15 lat temu.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Studia w tym kraju to chuj. Tak dużo ludzi je robi, że jakość wykształcenia wyższego się zdegradowała.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. To co opisałeś to fakt prosto z życia, Twojego i wielu innych polaków. Dziś najlepiej skończyć te technikum czy tam zawodówkę, narobić kursów jakich się da, na jakie jest możliwość i jesteś kimś więcej niż osobą z mgr . Jestem młodszy od Ciebie, ale niestety wiem i widzę jaka jest chujnia w tym kraju, wszyscy z mojego rocznika z którymi chodziłem do gimnazjum/liceum opuścili już dawno ten kraj. Jeden jakby się dobrze postarał to w wieku 21 lat już też mógłby chatę stawiać, a jest po zawodówce. Studiowanie dzienne to strata 5 lat.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Witamy w Polsce gdzie szybciej znajdziesz pracę po zawodówcę niż po studiach z magistrem. I wiele osób to potwierdza. Życzę powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Wiedza przydaje się na całe życie, a nie jedynie, by miec pracę. Wiem, że to nie pocieszające, ale taka prawda i po to się chodzi do szkoły.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. zaoczne! Byłam na dziennych i żałuję jak chuj.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Jak jesteś debilem który zmarnował czas na studia to dobrze ci tak.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. hahaha trzeba było iść do technikum.
    mnie śmieszą tacy ludzie co myślą, pójdę do najlepszego liceum będę kimś (po drodze ludzi z technikum uważają za tumanów) i kończą super studia a na końcu muszą wchodzić na stronę chujnia.pl i wypisywać takie głupoty:D

    1

    0
    Odpowiedz

Prokrastynacja moim największym problemem

Na termin „prokrastynacja” natknęłam się przypadkowo. Gdy pogrążyłam się w lekturze wyjaśniającą tą przypadłość, poczułam się, jakby mi ktoś przypierdolił w łeb. Prokrastynacja to zaburzenie psychiczne polegające na tym, że odkłada się ważne rzeczy na ostatnią chwilę wiedząc, jakie będą tego skutki i nic z tym nie robiąc, zajmując się milionem innych drobnych, niepotrzebnych spraw. Wszystkie symptomy, opisy, dosłownie wszystko się zgadza.
Od zawsze byłam wzorową uczennicą, ale wszystko zaczęło się psuć, gdy poszłam do liceum. Od tamtej pory nie potrafię zmusić się do zabrania się za naukę. W efekcie jestem zagrożona z fizyki. Wczoraj wezwano mnie do tablicy, a ja nie potrafiłam rozwiązać durnego zadania. Absolutnie nic! Wstyd jak nie wiem co, bo mam fizykę rozszerzoną. Dyrektor przyjął mnie do swojego liceum, zaufał mi, bo miałam wspaniałe oceny, a teraz wszystkim psuję średnią i opinię. Rodzice mają mnie za pierońskiego lesera, nauczyciele tak samo. Mam wiele nieprzyjemnych sytuacji przez to. Myślałam, że jestem cholernym leniem i że powinnam skończyć z tym wszystkim. Tak bardzo chciałabym się zabrać do pracy, ale nie mogę, po prostu nie mogę. Przynajmniej teraz wiem, że to nie jest lenistwo. Co mam zrobić? Gdzie szukać pomocy? Sama nie dam rady. W końcu machnę na to wszystko ręką i znowu dam sobie siana…

14
37
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Prokrastynacja moim największym problemem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja też to mam i też mi się wszystko zgadza. Tyle że ja mam tak odkąd pamiętam. Pierwszy raz te wyrzuty sumienia miałam w zerówce, nie nauczyłam się nazw miesięcy ale i tak najlepiej odpowiedziałam bo byłam przedostatnia na liście, więc zdążyłam się nauczyć 😀 Wtedy problem się pogłębił, ostatnia chwila była naprawdę ostatnią, a czasem żadną. Wszystko jednak było ok zawsze mi się udawało do czasu tegorocznej matury. Tak sobie olałam że matme podstawę zdam słabo, rozszerzenia na pewno nie, a na fizykę nawet nie poszłam (odłożyłam nastawienie budzika :)Rzecz w tym że musisz sobie radzić sama. Możliwe że będziesz z tym walczyć całe życie, ale trzeba być twardym, a nie miękkim, co nie? 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Z tą fizyką to jakbym czytała o sobie, miałam identyczne problemy w liceum. Też byłam w klasie z fizą rozszerzoną, też miałam zagrożenie, a przy tablicy umiałam jedynie stać z kredą w ręku i „tępą” miną, w myślach rozpaczliwie błagając „Pomocy, zabierzcie mnie stąd!”. Po jakimś czasie okazało się, że nabawiłam się przez ten i parę innych przedmiotów depresji. Wybierz się do psychologa, może u Ciebie jest podobnie, prokrastynacja także może być przejawem depresji. A nawet jeśli nie, to może przy okazji dowiesz się czegoś innego.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. O żesz fuck. Wiedz, że nie jesteś sama, bo moja chujnia jest identyczna. Skoro mówisz, że nie dasz rady sama, to może poszukaj pomocy u psychologa? A nóż widelec coś to da 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Prokrastynacja to jest tłumaczenie tego że jest się leniwym. Brakuje Ci motywacji poprostu.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Wpasuj się w sytuacje większości, załóż jakąś teorie, i jesteś sławny, tylko wcześniej zrób dyplom.
    Tak to wygląda

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Skąd ja to znam ;/

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Najlepiej to znaleźć naukowe wytłumaczenie dla swojego lenistwa. Dla analfabetyzmu językowego mamy z kolei dysleksje, dysortografię i wszelkiego rodzaju dysmózgi. A nieumiejący liczyć za to chlubnie mianują się samozwańczo humanistami.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Mam tak samo, może nie tak mocno, ale coraz gorzej idzie mi branie się za naukę. Mam rozszerzoną biolę i pojutrze mam spr, zadania maturalne z całego roku… Nawet połowy nie powtórzyłam. Mam nadzieję, że to tylko wyczerpanie baterii całym rokiem szkolnym i że wrócę z naładowaną po wakacjach w drugiej klasie.
    Trzymaj się 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  10. To normalne w liceum, a ty już byś chciała być wielką karierowiczką – właścicielką kancelarii prawnej w nowym jorku….

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Ciekawy termin. Dotyczy też mnie…

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Też o tym czytałem, nie przejmuj się. Czytając takie opisy można popaść w jeszcze gorsze zaburzenia psychiczne. Ale co by nie mówić, jest to chujnia ludzi zdolnych 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  13. hehe niedługo kończę studia z psychologii i zawsze bawiło mnie jak na zwykłe pierdoły istniejące od zawsze wymyślano jakieś pieprzone nazwy – oby tylko usprawiedliwić nasze wady i niedoskonałości. Teraz zwykły łgarz może się wybronić tym, że cierpi na mitomanię, rozbuchana seksualnie kobieta ma nimfomanię, a ktoś kto jest najnormalniejszym w świecie złodziejem to kleptoman. No i oczywiście Ty ze swoim problemem – jak zwał tak zwał – masz spadek motywacji, nic nie chce Ci się z tym zrobić, robi się więc błędne koło.. więc nazywasz to prokrastynacją, żeby nadal o sobie myśleć dobrze :] weź się w garść dziewczyno a nie się tu roztkliwiasz jaka to byłaś zajebista, a teraz nie jesteś bo cierpisz na tą egzotyczną chorobę. Przerzucasz przyczynę gdzieś poza siebie, ale krokiem do naprawy tego co się popsuło jest właśnie przyjęcie prawdy taką jaką ona jest. A potem praca nad sobą, samokontrola i znowu praca nad sobą !

    2

    1
    Odpowiedz
  14. Głupie wykręcanie się lenistwem od pracy z ta prokreacją

    0

    0
    Odpowiedz
  15. To się nazywa racjonalizowanie i usprawiedliwianie własnych wad !!!

    1

    0
    Odpowiedz
  16. To chyba normalene, bo nawet ja mam lenia. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Do 7@ moja Pani od matmy jest WSPANIAŁA! Ona właśnie ma do wszystkiego zdolności i jej trochę zazdroszczę. Ma umięśnione nogi, (sport, choc ma ok. 55 lat), lepiej pamięta treść „Krzyżaków” niż my, którzy to przerabialiśmy bierząco. SUPER KOBIETA!

    0

    0
    Odpowiedz
  18. łatwo wszystkim mówić że to jest wykręcanie się od pracy i usprawiedliwianie się od lenistwa jeśli ktoś tak nie ma… ja jestem załamana bo po prostu NIC mi się totalnie nie chce i po prostu jest coraz gorzej, a najgorsze że NIC nie jest mnie w stanie zmusić do działania noo NIC:( CHUJNIA

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Hej, tutaj autorka tekstu. Do tych, którzy mówią, że po prostu jestem leniwa i szukam sobie usprawiedliwienia: jeśli nie macie tego zaburzenia, to nie zrozumiecie tego, jak ciężko z tym żyć. Nie jestem leniem, wręcz przeciwnie. Jednak gdy muszę zabrać się za to, co najpilniejsze, wynajduję sobie milion innych zajęć, niekoniecznie łatwiejszych. I to, co było najważniejsze, spycham na drugi plan, choć mam z tego powodu straszne wyrzuty sumienia i źle się z tym czuję. Nie jest łatwo to wytłumaczyć, a Wam łatwo mówić… Gdybym była na Waszym miejscu, to pewnie również nie umiałabym tego pojąć i zwaliłabym wszystko na lenistwo. Ale to nie to.

    1

    0
    Odpowiedz
  20. 5 spraw: Energia, Nawyki, Nagrody i Kary oraz „Tylko minutę” Na brak motywacji, energii etc. proponuje rozmowę z rodzina, przyjaciółmi w celu przyłączenia się do jakiś ĆWICZEŃ FIZYCZNYCH z kimś kto jest na nie zmotywowany (aerobik, sztuki walki, siłownia, zumba, etc.) Ciało i psychika to naczynia połączone. Jak ci psychika pada, to podładuj ciało. Sama zobaczysz efekty. Poza tym proponuję zakorzenić jakieś NAWYKI. Koniecznie codzienne wykonywane. Jak masz smartphone’a to są do tego aplikacje (po angielsku), które ci pomogą zapisywać twoje postępy. Dlaczego? Bo nawyki rządzą światem. Myślisz za każdym razem do której ręki by tu wziąć szczoteczkę do zębów? Tak samo może być z nauką. To stanie się twoim nawykiem. NAGRODY I KARY. Prosta zasada. Będąc osoba prawie dorosła, trzeba być sobie rodzicem, trzeba się wychowywać, bo inaczej będzie się rozpieszczonym bachorem. Czyli: za kultywowanie dobrych nawyków: nagroda, za olewanie ich:kara. Musisz wymyślić sobie system kar:nie za srogich i nagród. Udoskonalaj swój system. Patrz które nagrody i kary najlepiej działają na ciebie. I najpotężniejsza broń: pracuj „TYLKO MINUTĘ”. Człowiek lubi sprawy dokańczać. Zacznij się uczyć na „tylko minutę”, sama poczujesz chęć dokończenia paragrafu, rozdziału, podręcznika. Pozdrawiam. K.

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Dyrektor Ci zaufał?! Co Ty chodzisz do jakiejś Akademii Pana Kleksa?!

    2

    0
    Odpowiedz
  22. Taa ja tak samo 🙂 od 4 podstawówki do 3 gimn zawsze z czerwonym paskiem,, a odkąd poszedłem do liceum to normalnie masakra. Nic nie mogę zrobić a do tego jeszcze zabrałem się za szlugi …za niedługo matura a ja normalnie cały czas jestem zmęczony pomimo że całymi dniami nic nie robię ! I raczej to nie jest lenistwo :/

    1

    1
    Odpowiedz

Syndrom dnia następnego po imprezie

Jak mnie to wkurwia. Człowiek pije, pije, bawi się, a następnego dnia nie dość, że kac to jeszcze zagadki co się robiło i gdzie było. Kasa przechlana, wątroba boli i po co to było?
I za każdym razem to samo: więcej się tak nie najebię. A wychodzi jak zawsze.
Wkurwia mnie to potwornie i albo się zmienię albo nie wiem.

25
54
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Syndrom dnia następnego po imprezie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wątroba nie może boleć, bo nie ma unerwienia czuciowego.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Jak się nie umie pić to tak jest

    0

    0
    Odpowiedz
  4. słaby zawodnik z Ciebie

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pociesz się że wszyscy tak mają, nie ma co brać życia tak strasznie serio ;P

    1

    0
    Odpowiedz
  6. No, też nienawidzę jak film się urywa, teraz staram się pilnowac bardziej… 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Przykro mi, mieszkasz w Polsce, a w Polsce się k*** pije.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Nie żałuj nigdy ostrego kaca i przyjmij to na spokojnie, dobra impreza to najczęściej mega kacor, ale nie żałuj bo dobry balet był! Pozytywne myślenie działa cuda:)

    1

    0
    Odpowiedz

Stagnacja życiowa

Siedzę w domu od 3 miesięcy, bo zwolniłem się z pacy, której nienawidziłem. Może i dało mi to sporą ulgę na psychice ale za to jestem teraz na garnuszku mamusi i nie potrafię wziąć się za jakąkolwiek prace. Stałem się takim leniem że pała siada. Chciałbym się spotkać z jakąś niuńką ale mam wszy w kieszeni ;( dni mijają, życie stygnie.

19
45
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Stagnacja życiowa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Życie nauczyło mnie, że nie zwalnia się z pracy, gdy nie ma się PEWNEJ lepszej opcji, bo zawsze źle się skończy.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Bezrobocie jest gorsze od najbardziej chujowej pracy. Właśnie się o tym przekonałeś.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. no to podrywaj dupę (własną na razie:), skonfiguruj sobie ładne CV i jazda. Jak tak przez tydzień, dzień w dzień będziesz wysyłał po kilka kilka naście to efekt będzie. Ja wysyłam półtora akurat ale już się odezwali z 3 miejsc i teraz wybieram tam gdzie lepiej płatne. Robota czeka, nie narzekaj.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Znajdź se bogatą niunie i siedź u niej w jakuzi na garnuszku;)

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Otwórz coś swojego a nie narzekasz.

    0

    0
    Odpowiedz

Wkurwia mnie dziecko mojego faceta

Wkurwia mnie dziecko mojego faceta, ma 4 lata, ja się z nim nie widuje w ogóle, ale sam fakt tego, że jest. Denerwuje mnie to maksymalnie, wysłałabym je w kosmos albo na Syberię.

33
58
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Wkurwia mnie dziecko mojego faceta"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To po co sobie takiego faceta brałaś? 😛

    0

    0
    Odpowiedz
  3. To czemu się wiążesz z facetami, którzy mają dzieci? Nie dziwię ci się, że cię denerwuje, ale jak kochasz faceta to zaakceptuj dziecko, a jak nie to rozstań się. Dziecko było pierwsze, a dopiero ty się z nim związałaś.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Wyluzuj, w czym ci to dziecko przeszkadza?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. A sama miałaś ojca i matkę? Szkoda że Ciebie nie wysłali na Syberię. To nie jest zwierzę, rozumiem, że wkurwia cię to, że facet spędza z dzieckiem więcej czasu niż z tobą i za to należy się kolesiowi szacunek, bo wie że dziecko jest ważne.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Ppo co Ci facet z dzieckiem ? po co Ci taka świadomość że nie Ty będziesz na jego pierwszym miejscu tylko jego dziecko. Nawet jeśli będziecie mieli wspolne dziecko to i tak ono nie będzie aż takie ważne – bo przecież tamte ” będzie takie biedne, że bez niego się wychowuje”. Poczucie winy i obowiązku wobec tamtego dziecka i chęć rekompensaty sprawi, że będziesz miała zatrute życie, on zresztą też. Znam to aż nazbyt dobrze.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Zrób sobie własne 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Widziały gały co brały

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Dziecko Ci nic nie zrobiło.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ja też miałem laskę z dzieckiem i stwierdziłem, że to nie dla mnie

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Co ci te dziecko złego zrobiło? Socjopatia i ogółem patologia…

    0

    2
    Odpowiedz
  12. Co Ci to dziecko zrobiło?Już prędzej Ciebie powinno się wysłać na Syberię za chamstwo!Wyobraź sobie jak byś się czuła jak by Twój ojciec miał Cię z innego związku i co Twoja Matka(z drugiego) by z tobą zrobiła?

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Chora podla stars korwa,napewno blachara.

    0

    2
    Odpowiedz