Chyba się wjebałem w to gówno. Nigdy nie lubiłem piwa, piłem wódkę okazyjnie, rzadko bo wszyscy walili browar. (Wóda tylko na urodziny i jakieś imprezy) Wszystko w normie, najebany 2-4 razy w roku. Później dla towarzystwa i z nudów zacząłem pić browar z ziomkami. Nie szedł mi, ale jakieś słodkie typu strong, czy z sokiem wchłonąłem.
Później zaczął mi smakować, i norma raz w tygodniu później 2,3,4. I doszedłem, że nie mam dnia bez alko, muszę piznąć browara, a najlepiej 2. Wracam z roboty i zamiast iść do domu, wpadam na bro (3 minimum). Jak nie pracuję to nie ciągnie tak mocno, ale przychodzi wieczór i muszę się napić, bo w bebechach mi się trzęsie (chociaż jedno, dwa piwka). Ostatnio zauważyłem również, że trzęsą mi się ręce. Tragedii jeszcze nie ma, bo mam pracę, dziewczynę, znajomych nic nie zawalam (na razie), ale boję się, że to wszystko spierdolę, a jak to zjebię to wiem sam po sobie, że popłynę w alko :/
OK – nie marudź jak Królewna Śnieżka po bukakke z 7 chujoludami, tylko kup te kimono i zapisz się na JUDO. Ćwicz wytrwale, wymagaj od siebie dwa razy więcej niż SenSei od chłopaków. Za pół roku, jak no który podskoczy, jebniesz mu Seoi Nage bez amortyzacji i kutas zamilknie na wiele dni, gdyż z odbitymi płucami i przetrąconym kręgosłupem kiepsko się gada. Jeżeli dobrze poćwiczysz wyrwiesz mu ramię ze stawu lub złamiesz obojczyk. Po roku walniesz następnemu Uchimata i oczy wypłyną mu za uszy, a jaja pod brodę. Nasz Mały Rycerz zawsze mawiał – ” Jak się będą ciebie bali, to cię będą szanowali”.
Lubisz to, sprawia Ci to frajdę, satysfakcje czy co tam jeszcze? Jeżeli tak, to rób to co lubisz i nie przejmuj się zdaniem innych. To twoje życie i Ty masz być w nim szczęśliwa. Trzymaj się i rób swoje:)
Odpuść sobie judo. Judoczki mają płaskie klaty. Zajmij się czymś bardziej kobiecym, jakimś go-go tańcem czy gotowaniem.
Głupi ten wpis jak chuj! O co tu chodzi, co to za bełkot jest?! Bla, bla, bla. Chujnia i śrut.
Dziewczyno, nie pierdol tylko zapisuj się czym prędzej. U mnie w klubie (muay thai) trenuje kilka dziewczyn i nikt im nie dokucza, nie porównuje do kolesi. One mi natomiast bardzo imponują, i gdyby nie kilka przeszkód chętnie bym się z jedną z nich umówił 😉