Plaga szczurów!

Witam. codziennie wieczorem zasypiam około godziny 1 w nocy. Budzę się tak około 4 i nie mogę zasnąć już gdyż nie dają mi spokoju szczury. Hałasują i są po prostu wszędzie! Nie wiedziałam co mam robić! Trutki porozkładałam po całym domu i nic! Dalej to samo! W końcu nie wytrzymałam i wezwałam fachowca. Okazało się, że muszę wymienić im poidełko i naoliwić kołowrotek. Normalnie chujnia!

12
69
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Plaga szczurów!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. trza być popierdoloną do granic wyobraźni, żeby szczury trzymać w domu!!! a żeby cie wpierdoliły którejś nocy!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jeszcze nie zapomnij ,musisz kupić im sprzęgło do żuka i będzie okej!Szczury znikną

    0

    0
    Odpowiedz
  4. idiotko bo sprzęgła do żuka nie kupiłaś

    0

    0
    Odpowiedz
  5. hahhaa polewa z tym sprzęgłem do żuka

    0

    0
    Odpowiedz
  6. O chuj wam chodzi z tym sprzęgłem od żuka?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. ej co to za debil napisal?!

    0

    0
    Odpowiedz

Jestem beznadziejny!

Ja też jestem beznadziejny. Mam kompleks niższości w stosunku do… mojego szwagra. On jest ważnym „senior managerem”, ma służbową, wypasioną – luksusową limuzynę, którą firma wymienia na mową co 3 lata. Zna wielu, ważnych ludzi, zarabia niewiarygodną kasę i wszyscy go uwielbiają. Ja przy nim jestem zerem. Ledwo wydalam do pierwszego, jeżdżę starym VW, liczę każdy grosz. Za każdym razem gdy spotykają się nasze rodziny czuję się upokorzony przed własnymi dziećmi i żoną. Nie wiem, co robić, czuję się człowiekiem trzeciej kategorii. Tak bardzo chciałbym mu dorównać, ale jestem za słaby i za głupi. Przechodzę depresje i załamanie nerwowe. Chujoza i chujnia – co najmniej 2 razy w roku.

54
85
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Jestem beznadziejny!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. KURWA! DOCEŃ TO CO MASZ ! i lej na szwagra, po chuj Ci on do szczęścia? Degraduje Cię nie jego pozycja ale twoje myślenie, porównywanie..zmień je, twoje życie będzie lepsze 🙂 a limuzyny może i się dorobisz 😛 ciesz się życiem!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Mam podobnie. Ale na szczęście tylko dwa razy w roku 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  4. E, Stary! Ja nie mam żadnej roboty. W tym tygodniu z ostatniej się zwolniłem, bo kazali mi kantować klientów 🙂 Jestem szczęśliwy.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. ło kurwa, jak można jeździć starym VW i żyć od 1 do 1..? faktycznie, jesteś zerem…

    0

    2
    Odpowiedz
  6. Pierdol to i żyj po swojemu!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A ja czuję się beznadziejny bo nie mam samochodu i zbieram butelki by dorobić

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Za bardzo się oglądasz na innych. Żyj swoim życiem i tyle, a co do szwagra, to na każdego kozaka jest większy kozak, więc wydaje mi się, że za bardzo go ubóstwiasz 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ludzie go szanują dopóki ma tą swoją pozycję. Jak by ją stracił to by się ukazało prawdziwe oblicze tej sytuacji. Nie masz czego mu zazdrości i żyj swoim życiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. nie przejmuj się facetem – bogacze mają zwykle zjebany charakter, bo są wielce przeświadczeni o swojej „boskości”. Ty – masz żonę, dzieci, na pewno Cię kochają. A on? Na starość palma mu odbije, rozwiedzie się z żoną, bo mu sie zachce młodej, będzie chlał, chodził na ekskluzywne dziwki i tyle. Ty zawsze będziesz miał wsparcie, kochaj swoją żonę, mów jej to, okazuj, bądź dobry dla dzieciaków. Pamiętaj, życie mamy tylko jedno – jakie by nie było – wykorzystuj je uczciwie. Zobaczysz, szczęście przyjdzie niespodziewanie. A ten, co teraz ma tak dobrze, jeśli nie będzie tego szanował, straci coś, co najważniejsze – sens życiowy.
    Ah, i nie zazdrość mu, bo to grzech. Ma, co ma, niech mu z tym będzie jak jest. A Ty pamiętaj, że dasz radę.
    Powodzenia. Pozdrawiam:)
    Chujowiczka K.

    1

    1
    Odpowiedz
  11. Chujowiczka K (9) i inni -> problem polega na tym, że inni zapierdalają do przodu jak rakiety, a ja stoję w miejscu jak kołek i nie mogę podskoczyć na milimetr. Jestem po prostu do dupy i niech tak zostanie. (Autor)

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Autorze drogi! Ni próbuj podskakiwać na siłę. Zrób to, kiedy będzie gotowy. Ciesz się życiem, nie zadręczaj tym, że inni maja lepiej. TAKIE jest życie. Wg nas zawsze INNI mają lepiej. Według innych – my. Są wyjątki uznające siebie za pępek świata, ale tylko potwierdzaja regułę, że komuś zawsze będzie źle. Posłuchaj. Nie mysl o tym w ten sposób, że jestes do dupy, że żyjesz w jego cieniu. Rób to, co umiesz robić najlepiej, nie staraj się brnąć w rzeczy, które mogą spowodować Twą porażkę. Pamiętaj, że dobro zawsze zostaje nagrodzone, może wcześniej, może później – ale ZAWSZE.
    Zobaczysz. Dasz radę. Myśl pozytywnie. Znajdź sobie hobby, cos w ten deseń, oddaj się temu, poszukaj rzeczy, w których jesteś dobry i nimi sie zajmuj. Twoja samoocena od razu podskoczy. Nie próbuj go przebić, dorównać mu – pieniądze to nie wszystko. Nie one świadczą o człowieku.
    Pozdrawiam. K.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Chujowiczko K. -> najgorsze jest to, że ja czuję i nawet wiem, że inni tak o mnie myślą, że jestem cienias, nieudacznik i beznadziejne zero. Naśmiewają się ze mnie i szydzą. Nie mam już odwagi spojrzeć komukolwiek w oczy, bo albo się boję albo wstydzę. Żyję w poniżeniu i ze świadomością, że wszyscy poszli do przodu, a ja tkwię osamotniony w miejscu i tylko wącham kurz po tych, który dobrze wystartowali i ciągną cała na przód.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. poszukaj CELU jutro. zogniskuj się na nim.

    nie szukaj CELU na zasadzie: ile z tym problemów i „ale”…

    skoncentruj się na CELU.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. otwórz własny biznes – może się uda.
    ty się dorobisz fortuny, a on w końcu zleci z tego stołeczka i sobie wyrównacie rachunki 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  16. zacznij ćpać, będziesz miał chociaż troche przyjemności w nędznym życiu.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Kochaj swoją rodzinę i pamiętaj, że pieniądze to nie wszystko.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Ciesz się tym, że masz kochającą żonę i dzieci. Ja skończyłem dobre studia, znalazłem rewelacyjną pracę i świetnie zarabiam, mam swój nowy dom, samochód, mogę podróżować po świecie i nie martwię się o pieniądze. Ale tak naprawdę wszystko to jest niewiele warte, jeśli nie masz z kim dzielić swojego szczęścia. Znalazłem dziewczynę, wydawała się wspaniała, piękna, kochająca, wszyscy mi zazdrościli. Teraz jesteśmy już po rozwodzie, a ja zostałem sam. Okazała się wredną jędzą, która leciała tylko na pieniądze.Wiele bym dał, żeby było inaczej, ale czasu nie cofniesz. Dlatego pamiętaj, za pieniądze szczęścia nie kupisz…

    0

    1
    Odpowiedz
  19. odkryj swoje talenty, obroc to w kariere i przestan narzekac! co czekasz az szwagier sie z toba podzieli albo cos ci zalatwi? mysl … mysl!

    0

    1
    Odpowiedz

Rasizm w Polsce

Co byś zrobił, gdybyś miał na imię Karim, wyznawał inną religie, i oczywiście wyglądał trochę inaczej niż reszta? Co z tego, że urodziłem się w Polsce. Denerwuje mnie ten rasizm! A swojego kraju nawet na oczy nie widziałem! W szkole – tak, chodzę do szkoły, teraz idę do 6 klasy – Wszyscy uczniowie są do mnie mocno uprzedzeni, GARDZĄ mną! Zmieniałem szkołę już 3 razy, w każdej było to samo. Czemu?

28
77
Pokaż komentarze (26)

Komentarze do "Rasizm w Polsce"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Czemu? bo Polska to zacofany kraj gdzie większość mieszkających tu ludzi to tylko polactwo, a trafić na kulturalnego Polaka to niestety rzadkość

    2

    1
    Odpowiedz
  3. Dokładnie.. zgadzam się z pierwszą wypowiedzią. Co jak co , ale Polacy to świnie !

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Akcja działa się ze 12 lat temu w metrze w Warszawie. Jadą sobie obok siebie Murzyn – kultularnie wyglądający, stosownie ubrany. Obok niego Polak – kolczyki w uszach, w nosie i nie wiem gdzie jeszcze, tatuaże, ubranie takie, że strach na wróble „nosi” ładniejsze. Pomyślałem sobie, że przecież ten Murzyn jest 500 razy normalniejszy od tamtego Polaka. Aczkolwiek z góry uprzedzam, to tylko moje odczucia, może się myliłem. Od tego czasu zdecydowanie nie jestem rasistą i uważam, że o człowieku świadczy nie kolor skóry, ale to, co sobą reprezentuje.

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Bo większośc Polaków to katolicy,fanatyczni,zapatrzeni w siebie,uważający się za ósmy cud świata,gardzący każdym kto choć trochę odbiega od schematu.A tak nawiasem,95% procent Polski to katolicy,a największa u nas ze wszystkich krajów przestępczość i rasizm.Polacy są zbyt dumni,co niektórzy nasi rodacy uważają się za naród wybrany którego misją jest „nawracanie” innych państw i jego obywateli.Ale jedyne co Polacy potrafią to krytykować wszystkich innych dookoła,że są gorsi bo są czarni,innej wiary itp.Druga sprawa to wojny.Polska stale chce być postrzegana jako naród wiecznie skrzywdzony przez Niemcy,Rusków i chuj wie kogo jeszcze.A co trzeci Polak sam najchętniej by zabił żyda/czarnego/chińczyka/wyznawce innej wiary itp. Jesteś młody więc ciężko Ci będzie to zrozumieć,ale w każdym razie współczuję Ci i trzymaj się,nie przejmuj się takimi ludźmi.Ja też w szkole byłem szykanowany ale z bardziej błahych powodów.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. no jeśli to nie fake to serdecznie ci współczuję życia w polsce. Zawsze znajdzie się tu ktoś uprzedzony, na każdym kroku. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to znajdź sobie jakaś grupkę dobrych przyjaciół i z nimi trzymaj 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  7. @1 Popieram! Niestety tak to już jest, że Polacy nie potrafią często spojrzeć na siebie krytycznie przez co mamy tu takie zacofanie. Homofobia, rasizm, antysemityzm na porządku dziennym a jak to wypomnisz to zaraz cię zjadą, że przecież Polska to wysoko rozwinięty kulturowo kraj, takie ich pierdolenie. Ale spoko Karim, pomyśl, że nie wszyscy są tacy, może spotkasz jakiegoś normalnego dzieciaka i się zakumplujecie 🙂 Powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Gdybym musiał codziennie w klasie oglądać terrorystę to też byłbym uprzedzony!

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Stary nie dziw się, idąc do 6 klasy byłbyś tępiony w większości krajów. Polska jest zacofana pod tym względem, ale w tym wieku nikt nie ma mózgu tylko siano. Niestety całe gimnazjum będzie to samo, a w licem może jak dobrze trafisz się coś zmieni, a na studia pójdziesz to tam będzie mieszanka różnych narodowości i dopiero to się stanie normalne, bo w wieku 20 lat ma się w głowie cokolwiek poukładane. Polska jak Polska katole fanatycy, współczuje Ci tu żyć jeszcze pośród tych dzieci-debili z młodego pokolenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Bo Polacy to rasiści i nic z tym nie zrobisz ! m/

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Murzyn murzynowi nie równo, polak polakowi tak samo – zobacz, są jednostki, są i grupy – grupa niestety nie myśli.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. No niestety w naszym kraju istnieje rasizm, antysemityzm, nacjonalizm. Neonaziści mają się w naszym kraju świetnie. Powiem ci tak – ja też miałam w tym kraju problemy, mimo że jestem Polką to miałam ciężkie dzieciństwo. Moje rodzice są nie wierzący, więc tym samym nie chodziliśmy do kościoła a ja na lekcje religii. To była katorga, kiedy wszyscy się o tym dowiedzieli to byłam wyszydzana, kpiono ze mnie, wyzywano mnie, były problemy z promocjami do następnej klasy (mimo, że świetnie się uczyłam to zakonnica nie mogła przeboleć, że nie chodzę na religie, podpuszczała dzieciaki przeciwko mnie, moi rodzice musieli interweniować u kuratora). Podstawówka i gimnazjum były dla mnie piekłem, szkoła średnia już była ok, ludzie byli bardziej tolerancyjni. Przeszłam przez to piekło, choć było ciężko. Ty też dasz sobie radę, trzymam za ciebie kciuki, nie poddawaj się, bądź dumny z tego kim jesteś, jakie masz poglądy, nie daj się im. I tak na marginesie są jeszcze tolerancyjni, fajni ludzie w tym kraju, spotkasz ich na swojej drodze życia, a na razie masz tego pecha widzieć ciemnogród…

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Ej, trzeci komentarz…MÓWI SIĘ CZARNOSKÓRY. Pierdolisz, że źle robią, a lepszy nie jesteś.

    0

    1
    Odpowiedz
  14. Ja jestem białym katolikiem, z dziada czystym Polakiem. I popatrz na powyższe komentarze… Widzisz? To mnie tu się prześladuje, wyzywa i obraża.
    Gnębią Cię w szkole, bo jesteś pizdą, a nie dlatego, że jesteś ciemniejszej karnacji. Pomyśl o tym i złap się za jaja, Karim.
    Powodzenia!

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Tu Karim. Ty, z komentarza siódmego – jesteś taki sam, jak i reszta
    (PS: najczęściej właśnie mówią do mnie „terrorysta”)

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Myślicie, że to taka prosta sprawa wysiąść na plaży w Afryce, złapać w siatkę zwinnego, silnego murzyna i wywieźć go za ocean? No jasne, że nie. Udało się białym, ponieważ wywozili tylko takich, co albo nie potrafili spierdolić przed siatką, albo byli największymi głąbami z plemienia i wódz sprzedawał ich za paczkę fajek, bo i tak nie miałby z nich pożytku. I ci wszyscy nieudacznicy pojechali do Ameryki, pożenili się, porobili dzieci. Świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty. Ale co z tego, jeżeli ich serca pompują tę samą krew ? są potomkami człowieka, który na własnym podwórku dał się złapać w siatkę. kapujecie? No co wy chłopaki, wszyscy Polacy to jedna rodzina, biały czy czarny, pedał czy lesbijka. Toleracja rlz. polactwo pozdrawia cywilizowany świat

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @16 część z Twojej wypowiedzi, to wypisz-wymaluj słowa Wojciecha Cejrowskiego. Chyba za dużo naoglądałeś/-aś się jego programów, tudzież naczytałeś/-aś książek.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Banda idiotów spójrzcie na sytuacje we Fracji lub Anglii, zamieszki wywoływane bez powodu przez imigrantów

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @17 Jeżeli dobrze się domyślam, o który fragment Ci chodzi, to jest to tekst z cytatu z świetnej polskiej komedii. Przytoczyłem go dla kontrastu z tą nagonką na katolików i w ogóle na Polaków w komentarzach wyżej. I tym też jak się domyślam „nowoczesnym światowcom i obywatelom ełrojpejskim” powiadam, że tolerancja powinna działać w obie strony. Jak można wymagać od Polaków tolerancji wobec czarnoskórych, innych religii itp. skoro sami nie są tolerowani jako katolicy, patrioci, konserwatyści, czy tradycjonaliści. Zastanawia mnie w jakim celu ostatnio tak usilnie próbuje się na wyrost podbudowywać Polakowi stereotyp zaściankowego, nietolerancyjnego i zawistnego katola fanatyka. Przykład Karima ma się do tego nijak, jak już ktoś wspomniał, człowiek do 20 roku życia ma siano w głowie. Ze mnie w podstawówce śmiali się, że jestem niski, z kolegi, że nosił okulary, ale jakoś nikt z tego powodu nie płakał, a już na pewno nie zmieniał szkół.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. @14 dawno się tak nie uśmiałem, dzięki. A co do Ciebie Karim jeśli jesteś muzułmanem to dobrze Ci tak. Urodziłeś się w Polsce, kraju chrześcijańskim u korzeni i dziwisz się że tu są ludzie uprzedzeni. A w dodatku jak Ci się nie podoba to wypierdalaj na Bliski Wschód, na ziemie Twoich ojców.

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Jakbyś nazywał się Karima el Mahroug zaprosiłbym cię na małe bunga-bunga. A tak pozostaje mi jedynie ubolewanie, że jesteś chłopakiem. Chujniowicz Silvio B.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. urodzony Białym możesz tu budować swój dom, urodzony tylko Białym na tej ziemi jesteś jak plon!

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Wielu białych uczniów, np. ja ma piekło w szkole. Rozumiem cię w pełni.
    Ludzie nie śmieją się w takim razie dlatego, bo jesteś inny, ale dlatego, bo to dla nich jest atrakcja oglądać cię. A że buraki nie umieją tego inaczej wyrazić to naśladują rodziców – zazdroszczą, wyśmiewają. I co? I chuj! Ciężko każdemu… ale masz za to może szczęśliwą rodzinę.
    Wyobraźmy sobie Karim jacy twoi koledzy są biedni: ojcowie do nich przeklinają, biją za byle gówno, matka obsmarowuje od kurw swoich sąsiadów…
    I reasumując czego uczą tego dziecka? Tego co widzisz na co dzień w szkole.
    Trzymaj się i miej w zadzie niektóre prostackie komentarze z tej stronki.
    Polecam ci zapisać się na jakiś sport i odnaleźć się w mniejszym gronie ludzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Tutaj jest problem: „swojego kraju nawet na oczy nie widziałem!” jak się urodziłeś w Polsce i mówisz, że swojego kraju na oczy nie widziałeś, to może czas go odwiedzić ? PASZOŁ WON ! Brudasie !

    1

    0
    Odpowiedz
  25. Pierwsza sprawa, w Polsce jest za mało katolicyzmu akurat (tzn.mamy społeczeństwo słabo znające podstawy swojej wiary). Katolik nie może być rasistą, koniec kropka, inaczej nie jest katolikiem (dusza nie ma określonego koloru). Dla przykładu, w katolickiej Ameryce Południowej nie ma rasizmu, jest za to np.w USA, ze względu na to, że ten kraj stworzyli protestanci(dłuższy temat). Moja rada, nie przejmować się, zapisz się chłopie na jakieś sztuki walki, i jak już coś zaczniesz łapać w tym temacie, pacnij tego który ci dokucza, możliwe że dostaniesz, ale na dłuższą metę będzie spokój, bo ludzie wcale nie są specjalnie chętni ruszać kogoś z kim może wygrają, ale będzie wymagało to wysiłku;)

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Dla mnie BOMBA! (Jeśli wiecie o co chodzi.) ;D

    0

    0
    Odpowiedz

12% mojego zwalonego życia, bo wiecej się nie mieści

Nie mam gdzie się wyżalić więc opiszę moje życie… a raczej moją walkę z ciągłym życiowym pechem. Nawet moje narodziny były jednym wielkim pechem- akurat remontowali szpital w moim mieście, w pobliskim nie było miejsc i moja mama rodziła mnie tak ok. 70 km od domu. Mam dwie siostry- one urodziły się w pobliskim szpitalu. Przez wiele lat myślałam że byłam adoptowana… Odziedziczyłam po rodzicach/rodzinie wiele dziwnych schorzeń fizycznych i psychicznych. Mój tata jest wielkim furiatem- wkurza się z byle powodu (jak normalny wkurzony ojciec tyle że 10000x razy więcej). Od zawsze się go boję bo wkurzał się o byle co. Najczęściej o to że w chwili gdy się na mnie patrzy nic nie robię. Potrafił bić mnie… moje siostry mniej. Jestem środkowa i starsza miała i ma najgorzej- od zawsze robiła za niewolnika/sprzataczkę. Od podstawówki to oba bardziej gotowała obiad niż mama. Za to dla taty byłam i jestem jego największą życiową porażką. Modelem dziecka który się popsuł i nie da się oddać na gwarancję. Po kolei. Mój tata jak był mały miał problemy z kolanem, ale mu przeszło- kiedyś wpadł zimą do stawu ale po miesiącu mu przeszło. Gdy byłam mała byłam względnie zdrowa… ale w zerówce zaczęło mnie boleć kolano. Cały czas. Mówiłam, ale myśleli że się wywróciłam/cokolwiek/zmyślam. Ale po tygodniu gdy nie mogłam już normalnie chodzić poszliśmy do rodzinnego. Kolano mi wtedy spuchło i wyglądało jak balon- nosili mnie na rękach, ja byłam mała… nie rozumiałam co się ze mną dzieje. Dali skierowanie do szpitala (tego w którym powinnam się urodzić). To, co tam przeżyłam i dalej ciągnie się za mną i ta trauma nigdy się nie skończy… Lekarze nie wiedzieli co mi jest. Trzymali mnie na ciągłych obserwacjach. Codziennie rano robili mi zastrzyki w tyłek na uspokojenie (tak mi mówili… ale co mieli powiedzieć 6letniemu dziecku? Do dziś nie dowiem się prawdy). Było to przed zakończeniem w zerówce. Mieliśmy tańczyć na zakończenie pseudokrakowiaka. Wszystko mnie ominęło- pierwsze dyplomy, zakończenie… Przywieźli mi dyplom ukończenia i nic po za tym. Ale wracam do opowieści szpitalnej. Przez dwa tygodnie robili mi niewiadomo jakie badania. Zakazali chodzić- do łazienki, do jedzenia, gdziekolwiek nosili mnie na rękach. Zakuli mnie w szyny bym nie zginała nogi. Było coraz więcej zastrzyków. Nie wiedziałam o co chodzi. Byłam tam długo, aż nie miałam miejsca na kolejne zastrzyki w tyłek… Zaczęłam krzyczeć że nic mi nie jest, chciałam wracać do domu (a widać było że jest coraz gorzej- kolano cały czas puchło). Codziennie pytali się mnie o przyczynę, cokolwiek, byle jaka informacja- na początku mówiłam że nie wiem, to tak z samo siebie (bo tak było), potem mówiłam że udaję bo miałam dosyć… Zastanawiałam się dlaczego mnie to spotkało- to pojawiło się nagle, samo z siebie. Przyjeżdżała do mnie nawet rodzina którą widziałam może raz w życiu- jakbym miała umrzeć… Stuczyli mnie słodyczami, kupowali prezenty co było dla mnie dziwne- w domu się nie przelewało. Miałam kupę chrupków, soczków, grę (kiedyś popularne- tetris i takie samochodziki były). Dzieci nie mogły przebywać na sali wiec straciłam kontakt z siostrami. Kolejne dzieci przychodziły i odchodziły już zdrowe… też tak chciałam. Większość nie chciała sie ze mną bawić- w końcu co można robić z kimś kto musi nieruchomo leżeć w łóżku. Raz, w nocy bałam się zawołać pielęgniarkę i postanowiłam iść do łazienki o własnych siłach. To był pierwszy raz jak spróbowałam wstać. I normalnie nie miałam sił- poszłam tam się czołgając. Po jakiś 3 tygodniach, tydzień bo zakończeniu roku w przedszkolu przyszła pani ordynator i stwierdziła że nie wiedzą co mi jest. Postanowili wysłać mnie do szpitala na bielany. Zapakowali mnie na noszach do karetki. Do dziś pamiętam płaczącą mamę na parkingu i kierowcę który powiedział „Patrz, twoja mama płacze… bo nie prędko cię zobaczy”. Przez niego myślałam że rodzice nie wiedzieli o tym gdzie mnie wożą (tego dnia widziałam tylko mamę na parkingu- była to pora kiedy normalnie mnie odwiedzała- szła do szpitala i widziała tylko jak mnie pakują do karetki. Lekarze po prostu przyszli rano i kazali mi się pakować bo nie wiedzą co mi jest i lecę do warszawy). Chciało mi się płakać, myślałam że albo jestem porzucona albo rodzice nie będą wiedzieć gdzie jadę. Dojechaliśmy do warszawy i zapakowali mnie na wózek inwalidzki- po raz pierwszy jechałam na czymś takim. Byłąm przerażona, chciałam iść ale kazali mi tam siedzieć. Chcieli mi założyć mi kartę przed przyjęciem i dziwili się, że 6letnie dziecko w takiej sytuacji nie pamięta jak się nazywa i gdzie mieszka. Wpisali to co pamiętałam i zawieźli na oddział chirurgiczny. Rozrzut wiekowy był duży- byłam najmłodsza, a wokół sama młodzież (dla mnie byli to duzi ludzie). Zaczęłam płakać że rodzice nigdy mnie tu nie znajdą. Młodzież zapytala się dlaczego płaczę i co tu właściwie robię. Sama chciałam wtedy wiedzieć co ja tu właściwie robię i powiedziałam że wywieźli mnie tu nie mówiąc nic rodzicom. Pocieszali mnie że wiedzą na pewno i już do mnie jadą… Ale nie pokazywali się przez cały dzień. Dali mi wszystkie słodycze jakie mieli bo zrobiło im się mnie szkoda- był to oddział chirurgiczny, a nic mi to nie mówiło… W końcu poszłam spać i obudziłam się w nocy- przyjechali. Uspokoili się że nic mi nie będzie i że tutaj na pewno dowiemy się co mi jest. Zaczęła się kolejna seria badań. USG kolana, ciągłe pobieranie moczu/kału/krwi przez cały czas (bałam się zastrzyków- wszczepili mi w rękę tą końcówkę co się wsadza kroplówkę i z tego ,,spuszczali” mi krew). Czułam jak kolano mi pulsuje- zbierało się coraz więcej wody. W szpitalu zakochałam się w komiksach o kaczorze donaldzie, bardziej chyba jednak w komiksie o Sknerusie (o jego życiu Dona Rosy- do dzisiaj mam ten komiks, nie w załadnym ale zawsze stanie). To mi jakoś dodawało siły- ten kto czytał może sobie porównać. Znowu ekipa sie zmieniał i poznałam dużo fajnych, ale i złych ludzi. P pierwsze spotkałam człowieka który zaraził mnie całkowicie rysowaniem- narysował mi bociana i żabę. Powiedzial mi, że jeżeli będę ćwiczyć zostanę najlepszych rysownikiem na świecie i będę rysownikiem w tych swoich ,,kaczakach”. Zaczęłam rysować na potęgę wszystko co się dało, wymyślałam swoich bohaterów… I musze powiedzieć że dzięki niemu nieźle dzisiaj rysuję. Poznałam dziewczynę (około 18l) którą potrącił TIR- była cała w gipsie. Miała wredną matkę- zawsze gdy leciały zwariowane melodie albo wieczorynka ona przełączała na wiadomości albo filmy 16+ i oglądała z curusią. Trzecia postać i nie zapomnę jej nigdy w życiu- pewnego dnia jak zwykle lezałam i nic nie robiłam była pora na zwariowane melodie. Wredna matka dziewczyny oczywiście przełączyła na wiadomości. A tam było o dziewczynce, którą pogryzły psy i omal nie zabiły na śmierć (szła ulicą i napadły na nią psy sąsiada). Nagle wjeżdża dziewczyna na wózku cała w szwach, na głowie miała ręcznik, wózek prowadzi dziewczyna (jej siostra prawdopodobnie) i mówi- patrz Monika, jesteś w telewizji… Do dzisiaj nigdy tego nie zapomnę. Była ona cała w szwach, wszystko porechetane… i nie traciła nadziei. Razem oglądaliśmy zwariowane melodie i graliśmy kartami w makao albo kuku z kaczora Donalda z innymi dziećmi/młodzieżą… Do dzisiaj mam nadzieję że kiedyś ją spotkam. Przekonałam się, że ja też moge wyjść cało z tej dziwnej choroby której nikt nie zna. Na spacery czy gdziekolwiek obowiązywał wózek inwalidzki- mina przechodniów gdy wstawałam na chwilę bo wózek mi utknął bezcenna. Nie rozumiałam dlaczego karzą mi jeździć skoro nagle zaczęłam chodzić- z drugiej strony jednak kolano nadal było jak balon, po prostu przyzwyczaiłam się do bólu który towarzyszył mi przez tyle czasu… i towarzyszy mi do dziś. W końcu nadszedł ten dzień, kiedy dowiedziałam się co to jest ten cały odział chirurgiczny. Nagle dali mnie na stół i zaieźli na jakąś salę. Kazali zamknąć oczy- wbili mi igłę ze znieczuleniem. Nie otwierałąm oczu, otworzyłam po wszystkim… Oni ściągali mi wodę z kolana. Widziałam wielką strzykawkę i różowo- czerwony płyn z mojego kolana… Nadal nie wiedzieli co mi jest, ale po tym woda przestała się zbierać. I usłyszałam zbawienne słowa- że mogę iść do domu. Wszystko było gotowe do wyjazdu… ale znowu kazali mi zostać bo znowu coś się zaczęło dziać. Bolało tak jaz zawsze, ale na szczęście woda przestała się zbierać. Nie wiem jakim to cudem, ale lekarze wpadli na pomysł by wsadzić mi tą nogę w gips. Mogłam wybrać kolor (był taki… z siatki). Wybrałam sobie zielony. Potem wypisali mnie do domu i za tydzień, półtora (dobrze nie pamiętam) zdjęcie gipsu. Dali receptę na leki które brałam w szpitalu a było tego sporo). W domu dowiedziałam się że teraz są wakacje i nie wiedziałam na serio co to jest… Potem wróciliśmy do szpitala na zdjęcie gipsu. Okazało się że lekarze mają wszystko by ten gips założyć, ale nie mają narzędzi by zdjąć ten rodzaj gipsu (!!!). Chirurg zdjął mi go zwykłymi nożyczkami. Wiele razy przebił się do mięsa, porechetał skórę. Tata groził że wszystkich pozabija jak patrzył jak wiłam się z bólu. Po wszystkim opatrzył nogę i kazal zgłosić się zaniedługo czy ten ”cudowny gips” coś pomógł. oczywiście że nic to nie dało. Postanowiono wzmocnić nogę i zalecano rehabilitację w szpitalu, tym razem na oddziale dziecięcym. W salce byłam z reguły sama, raz dzieliłam pokój z dziewczyną która miała wadę serca. Grałam z nią w karty, potem ją wypisano. Była bardzo miła i też mile ją wspominam.Lekarze dziwili się że nie mam szlafroka i sami kupili mi szlafrok. Codziennie chodziłam na ćwiczenia przechodząc przez dziwny tunel między częściami szpitala bielańskiego- jak w jakimś filmie. Na koniec wakacji wypisano mnie mimo że kolano nadal mnie bolało tylko że w inny sposób- gdy je nadwyrężałam albo były to nagłe ataki bólu. powiedzieli że mam z tym żyć i nic mi nie powinno być. Ustalili że można to zaliczyć jako bóle reumatyczne (czułam się jak stara babcia mieć coś takiego w taki wieku). Chodziłam to pani doktor reumatolog do szpitala na wizyty, przepisywała coraz to nowe leki. Nie poprawiało mi się. Kazali mi ćwiczyć na wuefie by kondycja nogi była jak najlepsza. Na następne wakacje, a potem w październiku wysłano mnie do sanatorium jaś i Małgosia w Jeleniej górze. Robili mi masaże, szprycowali lekami. Każdy dzień wygladał tak samo- rano pobudka przed wszystkimi na basen, potem śniadanie, potem okłady z błota, potem wirówka, przebrać się w strój, pseudo wf, przebrać się, pseudo szkoła, obiad, godziny leżakowania, spacer, mycie się, spać. I tak codziennie. rodzice przyjeżdżali na weekend. Czułam się strasznie niepotrzebna. Przyjaźnie z podstawówki wygasały- zastanawiałam się jak to jest mieć wakacje. W październiku wysłali mi laurkę z podpisami i życzeniami powrotu do zdrowia… chciało mi się płakać. Czulam się niepotrzebna- tyle jeżdżenia do mnie, czasu, nerwów a i tak lekaże nadla nie byli pewni co mi jest… Sanatarium skończyło wyprawy po szpitalach ale tylko dlatego że pani doktor reumatolog z bielańskiego zaczęła leczyc tylko dorosłych i nie było innego lekarza. Bezczelnie powiedzieli że mimo że nadal mam problemy żadna rehabilitacja albo sanatorium nic mi nie da, za mam tak sobie żyć. Więc żyłam. Zaciskałam zeby, odstawiłam leki i żyłam normalnie- tylko że bolało mnie kolano. Po powrocie do domu zauważyłam, że ta chuda dziewczynka z zerówki się zmieniła. Nie byłam już chudzinką. te wpychane na siłę już słodycze, szprycowanie lekami, brak aktywności fizycznej sprawiło że wyglądałam dosłownie jak gruba świnia. Do dziś mimo że mieszczę się w BMI ( z wiekiem jakoś się odchudziło ale nie już nigdy nie byłam chuda) zostały mi się z tego okresu zwisające oponki na brzuchu i szramy na szyi. Miałam słabe wyniki na WF, tłumaczyłam się czym to jest spowodowane- dostawałam śmiech nauczyciela i uczniów że to stare babcie mają reumatyzm. W klasach 4-6 było gorzej- z kolana zaczęły boleć także kostki- bolą cały czas, nawet do dzisiaj… kolano tez zaczęło boleć. A na kolonii w górach przed pójściem do gimnaznazjum znowu horror. Ta kolonia była pretekstem dla organizatorów by za darmochę spędzić wakacje. Zamiast normalnych spacerów po górach było to najczęściej zbiegania ze szczytów (tak ZBIEGANIE z góry by zdążyć na czas). Kolano zaczęło i puchnąć, kostki odmówiły posłuszeństwa. Siostra niosła mnie do ośrodka. Powiedzieliśmy opiekunce o sytuacji i o tym, że mam czasem problemy z kolanem ale nie spuchło mi od czasów zerówki- ta nas wyśmiała że reumatyzm to mają stare babcie i udaję by nie iść na następny dzień w góry (zauważę że gdybym nie poszła ona musiałaby zostać mnie pilnować). Tu zaznaczę że od małego chodzę po górach i nigdy kolano mi nie spuchło- musiałam cały czas je nadwyrężać by mieć jak najlepszą kondycję). Po powrocie w mękach do domu lekarz rodzinny stwierdził że jednak jest lekarz który może mi pomóc (próbowaliśmy wszędzie, nawet w Dziekanowie ale nikt nie był w stanie nawet udawać że wie co mi dolega jak poprzednia doktorka od reumatyzmu). Instytut Reumatologiczny w Warszawie. Ale oczywiście kit pomogło bo… lekarka miała z dobre 70 lat, co chwilę zapominała co mówiła, kazała przynieśc historie mojej choroby którą od razu zapominała, zrobili mi prześwietlenie nogi i stwierdziła że tak ma być, mam z tym żyć, po prostu mimo młodego wieku mam ciało jak babcia a i powinnam schudnąć ale może lepiej nie bo lepiej nie nadwyrężać nogi). Te wizyty trwały rok, po prostu nie ćwiczyłam w drugiej klasie gimnazjum.Do dzisiaj żyję z bólem który mnie napada np. na wuefie w liceum mimo że boli mnie noga normalnie ćwiczę- papierkowo na nic nie choruję więc nawet lewego zwolnienia nie mogę mieć. Oczywiście to nie ejdyne choroby z jakimi się borykam… jako dziecko musiałam przez nerwy brać leki na uspokojenie- miałam nerwicę i ataki furii jak tata. W gimnazjum pojawiła sie kolejna choroba na którą cierpi tez i mój tata- CHOROBA SCHEUERMANNA, co bardziej straszne jest to że ta choroba genetyczna występuje głównie u chłopców- chodziłam na rehabilitację ale lekkie skrzywienie jest.A teraz naprawdę los mi dowalił- bardzo prawdopodobne że będę miała genetyczną chorobę hormonalną po mamie- okres potrafię mieć czasem nawet co d-3 miesiące normalnie… Mam niski poziom iałych krwinek i co 3 miesiace muszę sobie robić badanie krwi… często choruję na przeziebienia. Teraz jeździłam po neurologach ponieważ mam migrenę- bardzo prawdopodobne że przez kręgosłup. Byłam dobrą uczennicą. Ale w gimnazjum i teraz w liceum średno mi idzie z nauką. Po krótce- rodzice schodzili się wiele razy i wracali, w końcu się rozwiedli. Najpiękniejsze 3 lata mojego życia bez krzyków i stresu. Ale i ciąglego ujadanie jaki to ten tata jest zły. Odwiedział nas co 3 miesiące ale w sumie miałam to gdzieś. Ale mamie dawno ktoś brzydko mówiąc nie wyruchał i wręcz błagala by wrócił. Teraz oczywiście jest on świętą krową i czysty jak łza- we wrześniu biorą ślub. Gadają że w listopadzie będę miała 18 lat to jak coś mi nie pasuje moge się wyprowadzić (tata nie płacił alimentów, teraz nie kupują mi nic- ubrania sobie kupuję tylko dlatego że roznoszę ulotki). Wypominają „szpitaliadę” że gdyby nie oni to nigdy nie byłabym w stanie nawet chodzić. Ale to że większość chorób mam po nich… Moje siostry miały szczęście- im nic nie dolega są zdrowe. CZasem mam dość życia i chce się zabić i jedyne co mnie trzyma przy życiu to obietnica dana tamtemu chłopakowi… że kiedyś będę najlepszym rysownikiem na świecie. I ten cel trzyma mnie przy życiu. Mogłabym tak pisać i pisać… ale ta moja chujnia jest już zdecydowanie za długa. Mogę dopisać że miałam przyjaciółki- jedna trzyma ze mną kontakt jak potrzebuje pieniędzy- druga wpadła zaraz po swojej osiemnastce i będzie miała dziecko… Tak wiem, mam KURWA ZJEBANE ŻYCIE ŻE NIKT MI NIE UWIERZY W MOJĄ HISTORIĘ. Chciałabym mieć te wasze problemy… z chłopakami, w co się ubrać… a życie każe mi siedzieć w starym ciele z reumatyzmem…

35
64
Pokaż komentarze (27)

Komentarze do "12% mojego zwalonego życia, bo wiecej się nie mieści"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jesteś wspaniałą dziewczyną, życzę ci dużo zdrowia i jestem pewien, że twoje życie nabierze kolorów. Trzymaj się ciepło.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Hm.. przeczytałam całą historię i jedyne co mogę zrobić , to Cię pocieszyć. Mam nadzieję , że wszystko się ułoży i będzie dobrze.Rodzice na pewno Cię kochają !

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Kochana, każdy ma jakieś problemy zdrowotne. Może powinnaś patrzeć na to inaczej, np. cieszyć się, że nie masz raka albo innej paskudniejszej choroby. Wydaje mi się, że Twoim głównym problemem jest raczej to, że czujesz się pokrzywdzona, nieakceptowana i inna. Niepotrzebnie. Musisz uwierzyć w siebie, wziąć się mocno w garść i spełniać swoje marzenia. No bo jak nie w tym życiu, to w którym?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Przeczytałam wszystko jednym tchem. Współczuję Ci. Jak nie ma zdrowia to na prawdę jest chujnia.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. też mam przejebane podobnie to znaczy miałam bo wychodzę na prostą 🙂 i teraz się cieszę że miałam większe zmartwienia niż większość kobiet, jestem dzięki temu silna, mam dystans itd. ludzie lgną do mnie bo oprócz tego mam też urodę i to jest bardzo miłe 🙂 Przetrwasz i Ty kochaniutka, wierzę w Ciebie 😀

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Przeczytałem całą Twoją chujnię.Wspołczuję Ci bardzo.Najwazniejsze w życiu jest mieć zdrowie,ludzie tego nie rozumieją i włąsnie stąd biorą się chujnie na temat „w co się ubrać” itp.Wiesz teraz medycyna poszła w przód,może jednak istnieje jakiś szpital który potrafiłby Cię wyleczyć z tego kolana?Ja mam takie doświadczenia że lekarze przewaznie chuja się znają.większość z nich siedzi w gabinecie lekarskim tylko dzięki znajomościom.Mialem kiedyś jednego takiego lekarza,który gdy byłem poważnie chory nie dał mi zwolnienia ze szkoły,a drugim razem gdy przyszedłem na wizyte kontrolną i byłem zdrów jak ryba,ten stwierdził iż jest źle i zwolninienie mi dał.Śmiech na sali!Choć Twój wpis był długi,to dobrze mi się czytało.Ja tez lekko nie miałem w życiu,krzywy kręgosłup,astma,nerwica,zjebany ojciec itp.Jakbyś chciała się komuś wyżalic,pogadać,to możesz napisać do mnie na gg 28494901 ja chętnie wyslucham

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Kup Sprzęgło do Żuka

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Jak to mówią „karta nie świnka, po północy się odwraca”, więc czekaj na lepsze czasy, życzę Ci wszystkiego dobrego.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. szczerze, choć chciałbym coś napisać, nie wiem co. Historia warta przeczytania i przemyślenia. Ja także nam chorobę scheuermanna, możesz na to sobie załatwić zwolnienie z wf jeśli chcesz. Wydajesz się być bardzo inteligentna, jeśli masz talent, zostaniesz dobrym rysownikiem , napewno wszystko się ułoży, trzymam kciuki.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Shit to dopiero chujnia sam w tym roku kończę 18lat będąc młodszym też często chorowałem ale ostatnimi latami się poprawiło od tak nagle może i z tobą tak będzie grunt to pozytywne myślenie, przeżyłaś wiele złego teraz więcej dobrego przed tobą i trzymaj się swojej pasji, rysuj cały czas

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Po przeczytaniu zrobiło mi się bardzo smutno.. Wiem, że łatwo mówić, ale nie poddawaj się, żyj, pamiętaj o swoim celu.. Jestem z Tobą całym sercem.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Kuuurde za długie 😛 ale fajnie by było na żywo posłuchać twojej historii koleżanko 😉 3m się

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Jeżeli twoi rodzice znów wypomną Ci „szpitaliadę” to po prostu odpyskuj, że sama się nie pchałaś na ten świat. Jeżeli faktycznie jesteś dobrą rysowniczką postaraj się o jakieś stypendium w szkole artystycznej/rysowniczej po szkole. Wyjedź od rodziny i miej na nich (za przeproszeniem)WYJEBANE! Jeżeli oni nie potrafią docenić, że mają tak niesamowitą córkę to nie są ciebie warci. I nigdy ale przenigdy nie myśl o samobójstwie wbrew pozorom wszyscy mamy niewiarygodne szczęście, że w ogóle się narodziliśmy. To taka szansa jak jeden na milion (jak wygrana w totka). Kiedy pierwszy raz to usłyszałem to dało mi to niewiarygodnego kopa w momencie kiedy był mi potrzebny. Trzymaj się, wierze w ciebie, never give up!

    0

    1
    Odpowiedz
  15. ale epopeja 3 sekundy przewijałem

    0

    0
    Odpowiedz
  16. @14 to raczej nowa wersja Iliady, ale do rzeczy! Życie takie właśnie jest – czasem szare jak papier i do dupy, a czasem jednak kolorowe jak tęcza. Najważniejsze to nie zrażać się do koloru szarości, a przynajmniej nie od razu. Przyjdą i lepsze chwile, na pewno. Wiem to z własnego doświadczenia, ale to już historia na inną chujnię… Pozdrawiam i wszystkiego dobrego! Przede wszystkim ZDROWIA!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Pobiłaś rekord chujni tym wpisem, przeczytałem całe yeah

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Dzięki Tobie już nigdy nie będę narzekać na swoje życie. Jesteś wspaniała, trzymaj się , a Twoje `5` minut przyjdzie niebawem. :*

    0

    0
    Odpowiedz
  19. „PORECHETANE” :)))

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Aurorka: Dziękuję wam wszystkim… a najbardziej za to że chciało się wam to czytać. Macie rację, powinnam przeszłość dawno zostawić za sobą i spróbować nie wracać do tego okresu chociaż to będzie bardzo trudne… Przede mną ostatni rok w szkole muszę z siebie dać wszystko i spełnić swoje marzenie… Może kiedyś ktoś zobaczy pierwszego polaka który załapał się w Egmoncie do rysowania komiksów. Dziękuję wam wszystkim.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Popieram 13. Trzymaj się.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Dr House byłby dumny z Twojego przypadku.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Wszystko przeczytałem naprawdę współczuję również mam genetyczną chorobę z nogami przez co dość dziwnie chodzę. Jelenia Góra moje miasto te sanatorium to lipa sam w nim byłem teraz mają je zamykać…
    Czasem myślę ze godzina śmierci będzie moim wybawieniem

    0

    0
    Odpowiedz
  24. To jest chujnia ponad chujnie!!! aż mi się smutno zrobiło po przeczytaniu całej chujni. Chujowicze już dużo poradzili więc już ja nie poradze. Trzymaj się.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Wcześniej wstyd mi było dawać szczere komentarze na chujni, chciałam tylko zaszpanować.
    Teraz odmieniłaś moje życie. Ja nie jestem na nic chora. Jak byłam mała spadłam z roweru stacjonarnego na taką dźwignię. Bo rodzice do 24. płukali ogórki w wannie, żeby je rano sprzedać na placu, a nie mieli czasu się nami zająć. Miałam przepuklinę, ale nie poszliśmy do lekarza i w podstawówce samo się zagoiło.
    To śmieszny uszczerbek na zdrowiu w porównaniu do twojego. 🙂
    Każdy ma/miał coś ze zdrowiem złego. Bo ja mogłabym się nie żyć gdyby nie mój tata. Jakiś doktor powiedział, gdy byłam w mamy brzuchu, że ja to jakiś 'mięśniak’. Nie wiem dokładnie jak to było, ale dzięki temu, że tata poszedł do innego lekarza, a nie polegał na tym jednym to ten drugi dobrze stwierdził, że to ja jestem w brzuchu.
    Pozdrawiam i składam chęć do modlitwy za ciebie 😛

    0

    1
    Odpowiedz
  26. Życze Ci wszystkiego co najlepsze. Zdrowia przedewszystkim.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Trzeba przyznać Chujnia jakich mało. Mam nadzieję że będziesz najlepszym rysownikiem w Kosmosie. Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz

Poprawka

Moi znajomi pojechali, nad morze, na wakacje, opierdalać się, imprezować, spać do południa i cieszyć się życiem. Mi niestety to nie było dane. Muszę siedzieć na dupsku, bo za parę dni czeka mnie poprawka maturalna z matematyki. I nie jest tak, ze się nie uczyłam do egzaminu w maju, wszystko zajebiście pozdawane, jednak matoł matematyczny jest ze mnie straszny, a korki nic mi nie dawały. Jak sobie pomyślę, że ja muszę siedzieć nad tymi zadaniami, a oni gdzieś popijają piwko na plaży i bawią się do rana, to mnie chuj strzela.

14
66
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Poprawka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. ta już na bank się uczyłeś… Ciesz się dzieciaku, że nie musisz czekać roku tak jak kiedyś było…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. stare jak swiat! Jak se pościelisz, tak się wyśpisz 🙂 nie pierdol bo Ci co zdali i sobie teraz wczasuja zdążyli się już napracować przy nauce, patrz na siebie i do roboty 🙂 przyjdzie czas by odpoczywać 😛

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Do nauki dziecko!Piwko to dla pełnoletnich tylko.Bo cię podam na milicję.Pan Henio

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jeżeli nie możesz zdać matmy na poziomie podstawowym, zastanów się, czy tak naprawdę musisz mieć tę maturę. Dosyć już jest lipnych magistrów i inżynierów. Krawcowa, sprzątaczka, kucharka – to bardzo potrzebne zawody!

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Ale tam też trzeba myśleć, mieć dryg do roboty i zmysł manualny. Znam panią doktor filologii angielskiej, która przypali wodę.

      0

      0
      Odpowiedz
  6. jakiej nauki do chuja? na matme podstawową nauki? Od kiedy? Czy Ty se jaja robisz? Mature chcesz z poziomem inteligencji rozwielitki?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. do 4. tak jasne, dziewczyna wszystko zdała i przez jedną matmę ma zrezygnować z matury? puknij się w łeb…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Do 6 – nawet doktor historii sztuki lub socjologii na kasie w Dublinie musi umieć liczyć. Pytania są na poziomie 1 gimnazjum. Jakby się uprzeć, na mnożeniu u dzieleniu pisemnym można by odwalić … przynajmniej 50% maturzystów. Więc o czym tutaj piszemy ? (4)

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Krótko i na temat – żeby na maturze nie zdać podstawy z matmy, i to jeszcze po reformie, trzeba być głowonogiem. Pewnie jeszcze pójdziesz na socjologię, debilizm się wśród młodzieży szerzy; idź na spawacza, zarabia 4 kafle.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Spawanie to wcale nie jest taki łatwy zawód. Jestem całkiem dobry z matmy, z innymi przedmiotami, poza językami obcymi, też nie miałem żadnych problemów, a spawać nie potrafię się nauczyć- brak zdolności manualnych.

      0

      0
      Odpowiedz
  10. do 7. i 8. a ja nadal upieram się przy swoim. Nie mówcie że poziom jest taki jak w gimnazjum bo w gimnazjum nie ma ciągów, rachunku prawdopodobieństwa, logarytmów itp. rzeczy. Jakby poziom był taki sam to po cholerę by miała być ta matura? poza tym matura jest tak skonstruowana że niestety jak napiszesz „x należy do <1,2>” zamiast „x należy do (1,2)” to już tracisz połowę punktów za zadanie, mimo że zrobiłeś wszystko inne perfect. Każdy nagle w kwestii matmy wielki znawca a jednak w maju 1/4 ludzi nie zdała właśnie przez matmę, a najwięcej wypowiadają się ci co w ogóle nowej matury pewnie nie zdawali.. A liczenie które na prawdę się w życiu do czegoś przydaje nabywa się już właśnie moim zdaniem po głupim gimnazjum

    1

    0
    Odpowiedz
  11. do 8 a co cię obchodzi na co pójdzie? to jej życie więc odpierdol się od niej. jak będzie miała szczęście to znajdzie po tym pracę, lub też po znajomości, taka prawda. Istnieje teraz takie dziwne przekonanie że jak nie jesteś dobry z matmy tzn że od razu jesteś idiotą, debilem i w ogóle najlepiej się wieszać. OGAR ludzie, OGAR!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. sie było kurwa uczyć już w podstawówce a nie w pizdu 3 miechy przed maturą…

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Wy się pierdolnijcie w głowe, po pierwsze jestem dziewczyną, po drugie nie jestem „głowonogiem” bo maturę rozszerzoną z polskiego zdałam na ponad 85%. Stereotypy Wami rządzą – nie zdał matury z majcy = cwel, idiota, debil. Mamy XXI wiek, liczą za nas komputery, po co mi na humanistycznym kierunku ta majca? Szkoda gadać:)

    0

    1
    Odpowiedz

Jestem załamany

Jestem chujem, krótko mówiąc dość kłamliwym niedojrzałym i nie odpowiedzialnym 21 latkiem. Moją nieświadomą obłudę beztroskiego życia przełamał ogromny życiowy kopniak prosto w dupę. Straciłem coś czego nie doceniałem, coś co kocham całym sobą, coś czym żyje i co pozwala mi żyć, kogoś kto sprawiał że jestem spełniony, kogoś kto zamieniał ulewę problemów, w blask szczęścia… I tu w tym momencie zaczyna się moja chujnia… Przez prawie 5 lat (do pełnych pięciu brakuje dokładnie: 36 dni 17 godzin około 50 minut, a sekundy pierdolę…) Nie zdałem sobie sprawy że nawarstwiam problemy które, skłębione razem, stanowią istny armageddon. W przeciągu całego tego czasu kłamałem, spóźniałem się, przepraszałem, znowu kłamałem, znów się spóźniałem, znów przepraszałem itd. W końcu nadszedł moment, gdy kobieta mojego życia rozdała mi już wszystkie „kolejne szanse” jakie miała i powiedziała: – Dość! Wtedy dotarło do mnie, powoli i coraz mocniej aby nagle wybuchnąć! Mianowicie – że to nie moja mama, która nakrzyczy gdy coś zbroje, da mi karę i niedługo po tym przytula, bo przecież jestem jej dzieckiem i nie muszę się starać żeby mnie kochała… To kobieta, której mam zasrany obowiązek, pokazywać na każdym kroku że jest jedyna w swoim rodzaju, mówić jak bardzo ją kocham, starać się sprostać jej wymaganiom… Ale nie… z uwagi na to że jestem chujem! Dałem ciała. Klamka zapada, decyzja podjęta – z nami koniec. No to ja w ryk, że dlaczego i srego? Ale z upływem chwili byłem coraz bardziej pewny że znam odpowiedzi na te pytania, zamiast dążyć do tego aby w ogóle nie zostały zadane. No ale po szkodzie to każdy mądry. Więc siadam no do kompa, i zaczynam streszczać całość. Czekam na obiektywne opinie i komentarze z waszej strony.
Pozdrawiam /(załamany chuj)

16
56
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Jestem załamany"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Bez jaj, myślisz że jakbyś był idealny to też byłoby ok? Mówisz że powinieneś jej mówić jak bardzo ją kochasz, otóż GÓ*NO prawda. Tak naprawde zawsze jest szansa że może ona do Ciebie wrócić, ale nie lepiej zacząc poznawać inne? KOBIETA TWOJEGO ŻYCIE – to brzmi ironicznie i śmiesznie! chcesz o tym pogadac, napisz. Dotknęło mnie to bo kiedyś myślałem całkiem podobnie do Ciebie. gg-1001572 – bez żalenia się, moge pomóc.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Hmm popełniłeś błąd,ale wiesz co jest najważniejsze?To że żałujesz i widzisz winę w sobie,a nie w tej kobiecie.Widać że porządny z Ciebie koleś.Zwłaszcza że wsród młodzieży teraz cięzko znaleźć kogoś choć trochę inteligentniejszego od buta.Możę się jeszcze zejdziecie razem z tą dziewczyną?Wiesz ja miałem podobną chujnię,miałem przyjaciółkę,która była dla mnie najwazniejszą osobą,nie czułem się samotny gdy wiedziałem że ona istnieje itp.Ale ja nadużywałem alkoholu,robiłem rzeczy które się jej nie podobały,w złości zdarzyło powiedzieć mi się niemiłe słowa…Ona wiele razy mi mówiła wprost,że nie lubi tego co robię,że jej już coraz mniej zależy.Wielokrotnie dawala mi szanse gdy obiecywałem poprawe.Ale stało się,niedawno zerwala ze mną kontakt.Wpadłem w depresję,bo ja byłem w niej zakochany „po kryjomu”.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. He, he, … ciesz się, że nie dostałeś kopniaka w splot słoneczny, nasadę nosa lub po prostu w jaja – to ostatnie byłoby chyba najcelniejsze w tej sytuacji. Nie rozczulaj się nad sobą lalusiu, bo od tego skomlenia wyrośnie ci psi ogon z znad dupy. Reprezentujesz typowe syndromy łajzy i bamboccione w jednym. Wbijaj chuja w raszple i nie becz, bo przytuli cię jeszcze i pocieszy jakaś psycho-niezaspokojona. Nie jest łatwo z chicken-a zrobić faceta. Ale i tak przed tym nie uciekniesz … nikt nie ucieknie.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. tak to jest jak się nie szanuje tego co się ma. Teraz błagaj o przebaczenie. Jeśli ładnie się postarasz, pokażesz swoją dojrzałość i się zmienisz to może coś z tego będzie

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Grunt, że to sobie uświadomiłeś. Ja zmarnowałam 5 lat na kogoś, kto do tak konstruktywnych wniosków nie doszedł.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. No więc tak. Po pierwsze, pokazuj, ze Ci kurwa zależy! Nie możesz olać sprawy, bo sobie tego później nie wybaczysz. Staraj się jak możesz. Pogadaj z jej znajomymi, napraw to. Jeśli macie naprawdę być ze sobą, to wszystko sobie wybaczycie. Powodzenia 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Pierdolisz, masz dopiero 21 lat. Wyciągnij wnioski, traktuj to jako lekcję. A jeszcze kurwa jedno jeśli żyjesz w iluzji iż jest to ta jedyna i niepowtarzalna to poczytaj w internecie artykuły jak odzyskać byłą, powinno się udać ale czy warto? Sam zdecyduj. I nie kłam lasek, mają tą pierdoloną intuicję że nawet najmniejsze kłamstewko dla dobra obojga nie przejdzie.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Czasem trzeba dostać porządnego kopa, żeby nauczyć się cenić rzeczy, które spotykamy w życiu. Niestety, właśnie otrzymałeś swojego. Pozostaje Ci jedynie wyciągnąć z tego wnioski, przemyśleć swoje zachowanie i zrozumieć, że są też inni ludzie na świecie, oraz że są też i tacy, o których trzeba dbać ze szczególnością. Masz rację, dziewczyna to nie matka, ona nie musi wiecznie przymykać oka na Twoje wybryki, nie musi łazić za Tobą jak pies. Wybaczy raz, drugi.. Ale pewnego dnia już nie. Dziewczyna musi widzieć, że Ci na niej zależy. Ale dobrze, że przynajmniej znasz powody swojej porażki, jest duża szansa na to, że w przyszłości więcej tych błędów nie popełnisz, jeśli tylko nie wybaczysz sobie za szybko i za łatwo. Masz 21 lat – o, akurat tyle co ja – jeszcze będziesz miał więc szansę pokazać, że potrafisz być wartościowym facetem.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. ale z ciebie chuj ;p złamany ;P
    Leć z kwiatami i przeproś (tylko nie odpuszczaj odrazu one lubią jak się ktoś stara) jak kocha to wybaczy..
    nie? 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Napisz do niej list, może coś da się jeszcze uratować…

    0

    0
    Odpowiedz
  12. @1
    dokładnie! Jakbyś był super, troskliwy, kochany, czułaby się przy Tobie świetnie to by NIC NIE DAŁO! Stary wierz mi! Z autopsji to mówie. Każda kobieta, którą olewam do mnie leci, a kobieta, którą obdarzyłem uczuciem po parunastu miesiącach się znudziła! Nie popełniaj tego błędu! Bądź facetem dobrym z honorem, niezawodnym i trzeźwo myślącym. Pierdol wieczne uniżanie się przed kobietą i pokazywanie Jej jaka to jest boska. Taki gest się robi raz na miesiąc i ma starczyć.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Nie możesz siebie winić. Szukała powodu by Cię zostawić. Przeżyłem to samo co Ty. Wytrwałości, to nie Twoja wina. Jakbyś ją tak adorował jak piszesz, to by Ci powiedziała, że jesteś za dobry. Przepowiem coś: Za kilka dni usłyszysz o tym, że ma kogoś. To był pretekst. potem będzie chciała wrócić. Nie muszę Ci mówić czego masz nie robić. POWODZENIA!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Czy rzeczywiście zasrałeś, czy nie, teraz to już nie ważne. Przyjmij na klatę. Jeśli czujesz się winny, przeproś po męsku i przyjmij na klatę!!! Jak musisz płakać, to płacz, byle tego nikt nie widział. Przemyśl swoje postępowanie na sucho – nie w dołku. Życzę powodzenia u boku innej kobiety. Im szybciej przyswoisz moje słowa, tym lepiej.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Zieeeeeeew….
    Czy na sali jest ktoś z poważnymi problemami? I jeszcze się ROZPŁAKAŁEŚ!? Co z ciebie za facet?!

    1

    1
    Odpowiedz
  16. najbardziej podoba mi się Twój podpis. dość ciekawie się nazywasz 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  17. #14 Facet nie facet, ale to chyba ludzkie zachowanie sztywniaku, jeżeli mu bardzo zależy, to chyba ma mu prawo być przykro z tego powodu…

    1

    0
    Odpowiedz
  18. pierdolisz bejbe, jak ci starzy umrą i pójdziesz pod most, wtedy ci się życie zawali…

    0

    0
    Odpowiedz

Podłe chamy, nie kierowcy

Jeżdżąc po polskich drogach zauważam coraz większe schamienie kierowców. Oto kilka z zaobserwowanych zasad:

1. Gdy chcesz włączyć się do ruchu, powiedzmy wyjeżdżając „rozbiegówką” ze stacji (gorzej jak tej rozbiegówki nie ma), to nawet jeśli widzisz jakąś lukę między pojazdami, które przepuszczasz, a widzi cię kierowca zamykający tę lukę, to przyśpiesza on celowo, tylko po to, byś nie mógł/nie zdążył włączyć się do ruchu. Jeśli mimo wszystko to zrobisz, to oprócz tego, że zostaniesz obtrąbiony i „oświecony” długimi, będziesz miał tego cwela na zderzaku przez jakiś czas usilnie starającego się pokazać ci, że jesteś dupa nie kierowca i że uczyniłeś wieeeelką mu krzywdę.

2. Ruszanie spod świateł. To jest dopiero masakra! Szczególnie w miastach o dużym natężeniu ruchu, gdzie sprawne i szybkie ruszanie spod świateł jest kluczowe dla kwestii rozładowania korków. Pomarańczowe – stoją. Zielone – stoją. Wreszcie rusza pierwszy. Drugi stoi. Czeka nie wiadomo na co. Rusza. Między nim, a pierwszym, zmieściłoby się kilka osobówek. Rusza trzeci… i pomarańczowe, czerwone… i tak w koło Macieju. A to biegów szukają, a SMSy piszą, a to gapią się chuj wie gdzie. Nosz… jasna cholera!!

3. Jedziesz trasą, niby jest pobocze, ale widzisz, że chodzą nim częst opiesi, jeżdżą rowerzyści (ot choćby odcinek lubelskiej od Zakrętu do Wiązownej pod W-wą). Nie zjeżdżasz, a i tak zasuwasz setą (ogr. do 70 i fotoradar w Góraszce). Ale już jakiś tępak siedzi ci na zderzaku i mryga długimi. Ćwiczymy asertywność. Nie zjeżdżamy. W końcu moglibyśmy tam kogoś przejechać albo sami w coś wjechać (tam często na poboczy stoją jakieś auta). Ni chuja, nie zjeżdzamy. Wreszcie widzimy, a nasz mobilek z tyłu wyprzedza. Ciśnie, ciśnie i zajeżdża nam drogę tak, że mało nie zawadzi tyłem o nasz lewy reflektor, po czym… ostro hamuje! A co! Pokazać trzeba i nauczyć jak się w Polsce jeździ!

4. Kałuża po deszczu przy krawężniku. Chodnikiem idą ludzie. Nie zwalniamy, ochlapujemy brudną woda ludzi, z których duża część idzie do np. do pracy.

5. Awaria auta na trasie, gdzie prędkość jest ograniczona do 90. Trójkąt wystawiony za autem, ale… 10 kroków za nim… Oczywiście – w razie gdybym nie zauważył, mój samochód zatrzyma się w miejscu.

6. Wjeżdżanie na skrzyżowania na czerwonym i blokowanie ruchu dla jadących z prostopadłego kierunku (przykładowo). Trąbisz na takiego wała, a ten siedzi w środku i udaje, że nic nie wie, nic nie widzi, nic nie słyszy, tylko wzrok tępo w horyzont… To już trzeba być posrańcem do kwadratu, widząc czerwone i widząc tył samochodu poprzedzającego tuż za skrzyżowaniem, żeby mimo to wjechać na skrzyżowanie.

7. Parkowanie na parkingach po skosie, na dóch miejscach, parkowanie krzywo, parkowanie niedable – większość dupków nie umie parkować – to smarkacze i debile, nie kierowcy.

8. Bluzgi na 19 na CB. Bez komentarza. Ja jeżdżę bez małych dzieci, ale jak słyszę co Polacy robią na CB… kurwica mnie bierze. Do tego pogaduchy prywatne na 19, no i… torlle… cała Polska.

9. Kierowca, którego wyprzedzasz, przyśpiesza, żabyś se czasem człowieku ie wyprzedził.

10. Brak kierunkowskazów (dorogowe niechlujstwo) w super drogich brykach. Nonszalancja? Ja nie muszę?

11. TIR jadący pobczem, „zbierający” kołami naczepy cały syf, kurz i co gorsza – kamienie, i wyrzucający to wszytko tobie na maskę, szybę, itd… Chuj strzelił lakier i nie tylko.

12. Traktory i inne maszyny rolnicze, pojazdy z budów, wyjeżdżając nanoszą na asfalt syf, błoto, gnój. Jest to świetna szansa na poślizg w sytuacji gdy będziesz akurat potrzebował przyczepności…

13. Chamski stosunek „miejscowych” do przyjezdnych, na „obcych” blachach. Zamiast traktować kogoś uprzejmie (może ktoś jest gościem w danym mieście, może pierwszy raz), traktuje się go jak buraka ze wsi, którem trzeba jak najszybciej pokazac gdzie jego miejsce.

14. Parkowanie na skrajnych pasach ruchu (np. ul. Gagarina w W-wie).

15. Gdy na dordze z ograniczeniem 70, 150 km/h to za mało dla jakiegoś cwela.

16. Dopisz sam.

31
64
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Podłe chamy, nie kierowcy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. 16- ja dopiszę omijanie półrogatek na przejazdach kolejowych i/lub jazda tuż przed pociągiem. To niestety rzeczywistość na niemal wszystkich drogach. Ja mieszkam w małym mieście i jest podobnie. Tylko że u nas przyjezdnych nie tylko traktują jak buraków ale i rysują lakier lub przebijają opony. Mi kiedyś w mojej miejscowości pocięli dwie. W obu było po 9 dziur wyjątkowa złośliwość. Musiałem kupić drugie. Do takich idiotów powinno się strzelać

    0

    0
    Odpowiedz
  3. coś o kierunkach było, ale ja dopisze coś na ten temat od siebie. Otóż stoję sobie ostatnio na skrzyżowaniu, ruch jak diabli. z lewej i prawej strony napierają samochody. Nagle patrzę – z prawej wolne, ale z lewej jedzie jakiś patafian. Nie mruga, więc myślę, że pojedzie prosto, a co ten chuj zrobił??? Skurwiel włączył kierunek przed samuśkim skrętem!! No i przez niego czekałem sobie jeszcze przez parę chwil.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ciekawe, wszyscy narzekają na chujowych kierowców. To skąd oni się biorą, skoro wszyscy jesteśmy tacy idealni i nie popełniamy błędów i nie chojraczymy na drogach?

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Oj zgadzam się z Tobą w zupełności, szczególnie w kwestii traktorów i bryczek poruszających się po głownych drogach.Chuj strzela człowieka, gdy z naprzeciwka pędzą samochody, a Ty wleczesz się za takim syfem 20 km/h. Wkurwiają mnie jeszcze skutery i rowerzyści, którzy zapierdalają środkiem drogi, tak, że ciężko cwela wyprzedzić przy nateżonym ruchu. Grrrr

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Już chyba wszystko zostało napisane. Zgadzam się z tobą w 100%, ostatnio jechałam do Zakopanego, był prosty odcinek drogi, ograniczenie do 80. Auto przede mną jechało non stop 50 km/h, nie wytrzymałam i zaczynam wyprzedzać i co się okazuje, że kierowca tego auta zaczyna dodawać gazu, żebym tylko nie wyprzedziła (ja mam starego golfa III a tamte auto to chyba był lanos z tego co pamiętam). Byłam wkurzona niesamowicie, ale zebrałam się drugi raz do wyprzedzenia a auto przede mną znów dodała gazu, ale jednak mi się udało wyprzedzić (przy okazji zauważyłam, że za kierownicą auta jechała jakaś cipa urządzająca sobie pogaduszki z telefonem w reku, aż miałam ochotę ją udusić). Takich i wiele innych sytuacji jest wiele, nie dziwie się, że w Europie jesteśmy uznawani za najgorszych kierowców.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Zgadzam się w 100%. Chamstwo i bezmyślność na drodze trzeba tępić w zarodku. W końcu nie na darmo w autach zamontowali klakson i długie. Pamiętam, kiedyś stałem za takim cwelem, co zaspał na zielonym i nie ruszył, aż się zmieniło z powrotem na czerwone. Poprostu wysiadłem, podszedłem i dałem w ryj. Teraz z pewnością wie już, jak jeździć.

    0

    2
    Odpowiedz
    1. powinienes za to odpwiedziec karnie kutafonie

      1

      0
      Odpowiedz
  8. Prawo jazdy powinno być od plus minus 25 lat.Młodzi kierwocy jeżdżą dla szpanu,aby się popisać przed blacharami.Jazda 150 km/h,ignorowanie świateł,jazda pod wpływem alk,to są efekty gdy takim „dzieciom” da się auto.To nie jest zabawka dla takich dzieciuchow.Samochod to głównie narzędzie pracy,środek komunikacji a nie zabawka.Dodam do tego jeszcze totalny brak kultury wśród młodych kierowców,trąbienie bez potrzeby,darcie ryja z samochodu itp.Rząd się zastanawia nad wprowadzeniem prawka dla jeszcze młodszych „dzieci”,od 16 lat.A ja sie pytam po co?Żeby już się nie dało spokojnie ulicą jeździć?Mało im śmierci na drogach.Panowie ministrowie,puknijcie się we łby!

    2

    0
    Odpowiedz
  9. dopisuję, jako kierowca z doświadczeniem: brak umiejętności jazdy na rondach (włączanie kierunkowskazu wraz z ruchem kierownicą do skrętu – kierunkowskaz powinno włączyć się po minięciu ostatniego zjazdu, którym nie zjeżdżamy, ułatwia i przyspiesza to reakcję osób czekających na włączenie się do ronda), nakurwianie maxymalną prędkością gdzie się tylko da i zmuszanie innych do ustąpienia, aby taki tempy chvj mógł sobie wyprzedzić, skrajny kretynizm tirowców, wymuszanie pierwszeństwa, wpjerdalanie się na wąskie, lokalne drogi i stwarzanie niebezpieczeństwa, parkowanie na dwóch miejscach na raz, generalnie brak przewidywania i myślenia, chamstwo, prostactwo i brawura. Poniosło mnie, ale po tylu przypadkach skrajnie nieprawdopodobnej głupoty, ile widziałem niejednemu by puściły nerwy. pozdro dla kumatych (kierowców:)

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ja jeszcze dodam od siebie przepuszczanie pieszych przez pasy. Pech chciał, że mój dm rodzinny leży niedaleko ruchliwej ulicy, więc cy chcę wyjść na miasto, do pracy czy sklepu muszę przez nią przejść. Nie raz i nie dwa stałem na przejściu do pieszych 15 minut bo żaden chuj nie stanie i nie przepuści tylko zapierdalają i mają cię w dupię. Dodam, że pasy są widoczne z odległości około 700 metrów więc cwele widzą z daleka, że stoję ale żadne chamidło nie puści. Ostatnio byłem na Węgrzech i tam jest kulturka. Podchodzę do pasów i jeszcze nie było sytuacji, że jakiś samochód się nie zatrzymał nawet na drodze szybkiego ruchu z 4 pasami gdzie ruch był niebanalnie wysoki nie miałem problemów z przejściem.

    0

    1
    Odpowiedz
  11. nie czytałem, a spróbuj jeszcze raz wepchnąć się przede mnie z jakimś wpisem to masz po lusterkach!;)

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Tak samo wkurwia jak wyprzedzają na trzeciego.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. @ No, to niezły burak z ciebie. Gratuluję.

    0

    0
    Odpowiedz

Twarzowiec ;( część 2

W związku z moim wcześniejszym tematem wiąże się kolejna chujnia. Otóż w moim przeklętym mieście, gdzie jestem spalony nie dość, że nie chcę tu pracować ze względu na mobbing, który nie dawał mi spokoju wszędzie (od szkół do ostatniego zatrudnienia), przestępczość i popier*****ch ludzi, brak znajomych, samotność, zero przyszłości… mam tej dziury tak dość że najchętniej bym się nie budził rano. W związku z moimi pasjami (m.in kolejnictwo), cudem udało mi się nawiązać znajomość z kilkoma osobami z większych miast których nigdy nie zapomnę. Ci ludzie są po prostu inni, szok jacy w porządku… Chujnia wiąże się z tym że nie ma pracy w ich stronach, nie stać mnie na kwaterę tam, a szkoda bo mogli byśmy razem tam rozwijać swoje zainteresowania i mamy na to spore szanse… Nie tak dawno chciałem założyć firmę związaną z jedną z moich zainteresowań (muzyka) ale nie dostałem pożyczki z pośredniaka – odrzucili mnie:( To niesamowite ci ludzie mnie zapraszają, kontaktujemy się wydaje mi się że mnie polubili no szok! Kiedy jestem z nimi (a rzadko mnie stać na wyjazd do nich) atmosfera jest niesamowita, a mi z tej obrzydłej twarzy nie znika uśmiech (sam się sobie dziwię) i nie wiem jakim cudem potrafię żartować i ich rozbawiać no niesamowite sam siebie nie poznaję przez kilka godzin byłem jakby w innym świecie aż zapomniałem o swoich problemach. Niestety co dobre szybko się musi skończyć i kiedy wracałem do tej cholernej mojej rodzinnej dziury mało mi łzy nie poleciały. Gdybym miał kasę… to by było… tak na przeżycie, na kwaterę, jakiś czas by minął aż wspólnymi siłami byśmy coś rozkręcili razem (nawet mamy plany), ale niestety wszystko opiera się o kasę. A ja tu g n i j ę, dalej i każdy dzień mnie przytłacza. Teraz pisząc to, patrzę za okno – pogoda super, inni na urlopach na jeziorach czy gdzieś, wieczorami grille, ogniska a ja siedzę na necie bo nie mam co robić. Przed wczoraj pociąłem się z rodzicami, oni kompletnie mnie nie rozumieją, ale nie wracają do tematu bo chyba za bardzo nerwowo zareagowałem czego trochę żałuję. Myślałem o pracy za granicą ale tam nie jest już tak łatwo o robotę jak kiedyś. Zresztą ja kokosów nie potrzebuję po co zaraz wyjeżdżać wystarczy mi tylko na życie w tamtych stronach oczywiście, bo tu nie ma mowy żebym został. Bo chcę żyć w końcu jak człowiek czyli nie poniżany! mający normalnych znajomych, żyć bez ciągłej depresji i traumy… A poza tym wszystkim wesele mojego braciaka zbliża się a ja nadal nie mam szans na znalezienie osoby towarzyszącej i nie będzie mnie stać na ogłoszenie i zapłacenie jakiejś dziewczynie za pójście ze mną:( Niestety ci fajni ludzie nie wchodzą w grę bo to małżeństwo plus koledzy plus koleżanka, która też ma inne wesele tego samego dnia. Reasumując: Pojawiło się na horyzoncie lepsze życie ale jest za murem którego nie mogę rozbić. Jak to dobrze że chujnia.pl jest anonimowa bo inaczej nic bym nie napisał, a to jedyny słuchacz któremu mogę się wygadać choć wirtualny ale dobre i to…

22
55
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Twarzowiec ;( część 2"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jeśli to większe miasto to jakaś praca na pewno jest.Może poproś tych znajomych żeby się zorientowali i sam szukaj ogłoszeń w internecie. Na początek znajdź jakąkolwiek pracę nawet nie związaną z twoim wykształceniem, tak żebyś miał na wynajęcie mieszkania i jedzenie, a w międzyczasie mógłbyś myśleć o swoim własnym biznesie i krok po kroku realizować swoje cele z nim związane. A na wesele idź sam! Po co masz na siłę kogoś ciągnąć, może poznasz tam kogoś fajnego z rodziny z kim pogadasz.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Pomyśl o pracy na morzu. Wypłaty nie osiągalne w tym dzikim kraju… Szybko odłożyłbyś pieniądze na skromne lokum gdziekolwiek chcesz. Usamodzielnij się, to wiele nie kosztuje!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Współczuję Ci.Ja mam to samo.Jestem zryty z wyglądu,nie mam wielu znajomych,może ze 3,ale oni są tacy jak ja,brzydcy i odrzuceni.Jeśli chodzi o dziewczyny,to nie mam zadnych koleżanek,nigdy sie mną nie interesowały i nie chcą się ze mną zadawać.Nie mam szans na poznanie nie dośc że brzydki to jestem nieśmiały i nudny.W moim mieście wszyscy się śmieją ze mnie,z powodu mojej trudnej sytuacji finansowej i tego że za młodu zbierałem złom.Też pragnąłbym znaleźć kilku fajnych przyjaciół,dziewczynę która by mnie kochała i rozumiała,chciałbym się wyprowadzić zmienić otoczenie ,ale to nierealne,brak pieniędzy i brzydota przekreślają wszystko:(

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Skoro jesteś brzydki i nie masz kasy, to jedyne co Ci pozostaje to rozwijać swoją wiedzę.
      Podszkól się w jakiejś dziedzinie, za kilka lat załóż działalność z tym związaną, zarobisz na tym pieniądze i Twój świat się odmieni a i jakaś dziewczyna też się na pewno koło Ciebie zakręci.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Normalnie szok!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. bunkrów nie ma ale nie tak jest zajebiście ;D

    0

    1
    Odpowiedz
  7. A mi zawsze powtarzali, że każda potwora znajdzie swego amatora. To działa też w drugą stronę, naprawdę. Jest tyle paskudnych facetów, dziewczyn – a znajdują sobie w końcu kogoś z kim chcą być już do końca życia… No, albo skakać z kwiatka na kwiatek. ;3
    Mało jest takich naprawdę ładnych dziewczyn, przystojnych facetów. Idzie zadawać się z tymi, którzy nie cenią sobie tego jak wyglądasz, a tego jaki jesteś. Są tacy, zawsze się znajdą. Świat bez nich byłby już naprawdę chujowy do reszty. ^^

    0

    0
    Odpowiedz

Obiecanki cacanki.

Obiecał mi ktoś wyjazd za granicę. Miałam jechać na truskawki. Mięli do mnie zadzwonić. A tak wyszło, że tylko zwodzili mnie z tą pracą i chuj, nigdzie nie pojechałam. Jest mi przykro i beznadziejnie się czuję, że też mnie spotkała taka chujnia 🙁 Ludzie to są świnie!

18
62
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Obiecanki cacanki."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. No trudno. Nie udało sie trafić do burdelu. Może w przyszłym sezonie…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Droga koleżanko, jeżeli wiesz jaka to praca tzn. w jakich warunkach się odbywa i jak jest opłacana, to może byś jednak się ucieszyła? Standardowo to zapierdol w pełnym słońcu za grosze 🙁

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Od Autorki do AD1 Człowieku, jakiego burdelu? Pisałam wyraźnie: zbiór truskawek. I nie żaden burdel bo byłam już tam w tamtym roku. Praca na akord. Spokojonie przez miesiąc można wyciągnać 5koła. Zanim coś napiszesz, to się dwa razy zastanów. Bo nie dość, że mi robota nie wypaliła to jeszcze mnie pojebańcu wkurzasz.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Zawsze istnieje ryzyko, że mogły to być truskawy, ale do opierdalania. Takie w gaciach. Więc może lepiej się stało?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Dziewczyno takie jest życie. Jeśli jakiś pracodawca mówi, że zadzwoni to 95% możesz być pewna, że nie zadzwoni. Jeżeli pracodawca jest tobą zainteresowany i chcę cię widzieć pracującego u siebie to jak najszybciej podpisuje z tobą umowę o pracę. Więc moja rada jest taka, żebyś nie przeżywała, nie rozpaczała bo to normalna rzecz w dzisiejszym świecie, a widać, że jesteś młodziutka skoro nie jesteś przezorna.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Jedź w ciemno

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Rozumiem Cię.Ja też chętnie wyjechałbym za granicę ale nie ma mi kto załatwić.Mam już dość tego siedzenia w Polsce,jestem młody i nie ma tu dla mnie żadnych perspektyw,jedynie tyranie jak wół do końca życia nie mając z tego nic,i siedzenie ze starymi w jednej chałpie.Inni mają znajomości i wyjeżdżają za granicę,potem są zarobieni,budują domy i żyją godnie.Ale innym swoim „biednym” rodakom nie chcą pomóc w znalezieniu roboty.To niesprawiedliwe!

    0

    0
    Odpowiedz
  9. po co jechać do zagranicznego burdelu, jak można do swojskich? owszem, kasa troche mniejsza, ale przynjamniej z klientami se pogadasz!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ciesz się, że były obiecanki cacanki, bo mogły być obiecanki macanki.

    0

    0
    Odpowiedz

Boli mnie moje

Jestem młody, bo mam 24 lata i pracuję od jakichś łącznie 5 lat, uczę się i nic z tego nie ma. Mimo stażu pracy i doświadczenia, pochwał itp. to nacinam się na ludzi, którzy mi mówią, że jestem dobrym pracownikiem, ale dostaję najniższą krajową (w dodatku obecnie pracuję na czarno). Pierwsza firma dawała godne pieniądze, ale okazało się, że ktoś wpierdzielił ją w długi i firma padła. A żeby było gorzej to mam mieszkanie na kredyt… we frankach. Chyba nic mnie nie cieszy. Oprócz dodatkowych pieniędzy, które pozwalają jakimś cudem wyjść z dołka… finansowego.

17
56
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Boli mnie moje"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Po co ci ten kredyt był? Jestes niewolnikiem

    0

    1
    Odpowiedz
  3. @1 Przecież napisał, że na mieszkanie. Czytać nie umiesz?

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Kredyt był mu na mieszkanie, pierdolcu!

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Na co był ten kredyt?

    0

    1
    Odpowiedz
  6. A na co ten kredyt:>

    0

    1
    Odpowiedz