Brońmy gotówki jak niepodległości!

DALL-E-2024-02-09-02-55-49-Imagine-a-comedic-scene-where-a-person-stands-in-the-middle-torn-between-

Brońmy gotówki jak niepodległości!

Zwolennikami Polski bezgotówkowej są potężne środowiska. Z jednej strony mamy bankierów, którzy chcą pobierać niewielkie marże od każdej możliwej transakcji ekonomicznej. Z drugiej strony mamy parlamentarnych socjalistów, którzy posiadają w głębokiej pogardzie wolność. W ich wizjach jednostka była od zawsze tylko trybikiem całkowicie podporządkowanym pod państwowe widzimisię. Zamordyści już tacy są — możliwość inwigilacji oraz kontroli społeczeństwa sprawia im wręcz ekstatyczną przyjemność. Ponadto rosnąca biurokracja posiada immanentną tendencję do tego, by nadzorować to, czego nie ma sensu nadzorować.

Elity urzędnicze chcą w pełni kontrolować życie ekonomiczne, ponieważ nie przepadają za szarą strefą. Systemowi dziennikarze głoszą: „Papierowe banknoty są narzędziem przestępców”. Nierejestrowania działalność łagodzi jednak kryzysy i pozwala szybciej z nich wyjść. Wiele zakładów pracy funkcjonuje wyłącznie dlatego, że nie są one przeciążone przez obecny, restrykcyjny system fiskalny. Legalizacja tych nieformalnych biznesów spowodowałaby ich likwidację.

Przyjmijmy następującą możliwość: postępowym politykom udało się zlikwidować płatności gotówkowe. W takiej sytuacji bankierzy będą mogli w o wiele większym stopniu rozszerzać akcję kredytową. I tak, zgodnie z austriacką teorią cyklu koniunkturalnego, ekspansywna polityka pieniężna po pewnym czasie doprowadzi nas do recesji gospodarczej.

Obawy o otaczającą nas rzeczywistość mają swoje podstawy. Obecny system finansowy stoi na słabych fundamentach. Dlatego też obywatele powinni mieć możliwość zabezpieczenia się przed nieoczekiwanymi wydarzeniami. I tak w 2013 r. na Cyprze miała miejsce częściowa konfiskata majątku zgromadzonego na depozytach i rachunkach bankowych. Z kolei w 2020 r., już na naszym lokalnym gruncie, Podkarpacki Bank Spółdzielczy został poddany przymusowej restrukturyzacji. W obu przypadkach niczego nieświadomi obywatele zostali pozbawieni na jakiś czas dostępu do swoich środków finansowych. Podczas protestu kierowców ciężarówek w Kanadzie w 2022 r. władza zamroziła środki na kontach swoich niepokornych obywateli.

Niektórzy emeryci mieszkający za granicą zostali niemile zaskoczeni, kiedy to Krajowa Administracja Skarbowa skonfiskowała zawartość ich kont przez pomyłkę. W takiej sytuacji człowiek zwyczajnie jest bezradny wobec nieprzepisowych i pospiesznych działań państwa, szczególnie gdy nie posiada choćby kilku banknotów zachomikowanych na czarną godzinę. Zresztą wiele osób zwyczajnie nie chce brać udziału w postępującej rewolucji bankowo-technologicznej, ponieważ podążanie za zmianami stanowi zbyt trudne wyzwanie dla seniorów czy niepełnosprawnych. Zastanówmy się: czy to naród powinien spełniać zachcianki polityków? A może na odwrót?

Rozważmy również inne ciekawe warianty. Załóżmy, że ludność została dotknięta przez atak hakerski, poważne uszkodzenie systemu energetycznego bądź klęskę żywiołową: powódź, tornado, suszę, trzęsienie ziemi. Z tych względów zabrakło prądu. Jeżeli taka sytuacja będzie miała miejsce, w przypadku powszechnego pieniądza elektronicznego, społeczeństwo traci możliwość kupowania nawet podstawowych dóbr niezbędnych do przetrwania. Podobnie w sytuacji wojny wróg może przejąć system i zgarnąć wszystkie dostępne środki finansowe.

W momencie pisania tego tekstu ludzkość zmaga się z pandemią koronawirusa. Najprawdopodobniej zmierzamy w kierunku recesji. Stąd warto zadać pytanie: jaką posiadamy pewność, że nasi rządzący nie zarekwirują części wolnych, prywatnych depozytów, pod pretekstem wyjścia z gospodarczego impasu? Dzięki posiadaniu zaskórniaków ukrytych w przysłowiowej skarpecie można uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji podczas kryzysu. Nawet abstrahując od takich apokaliptycznych wizji, zwyczajna kradzież karty i telefonu pozbawia na jakiś czas jednostkę dostępu do wszelkich wygód oraz benefitów wynikających z życia w nowoczesnym, cyfrowym społeczeństwie.

Niektóre środowiska głoszą, iż banknoty są niesterylne, są potencjalnym źródłem zakażenia. Warto tutaj odbić piłeczkę; a czy terminale płatnicze mogą być potencjalnym źródłem zakażenia? Kod PIN ktoś musi w końcu wklepać na klawiaturze. A czy dziesiątki towarów obmacywanych codziennie przez setki ludzi w hipermarketach mogą być źródłem zakażenia? Pod względem higienicznym najlepsze jest kupowanie produktów bezpośrednio od rolnika bądź w małym sklepie, chociażby ze względu na skrócony łańcuch dostaw.

Media głównego nurtu chcą nas utwierdzić w przekonaniu, że żyjemy w erze niespotykanej w dziejach wolności. Skoro jednak jest to prawda, to dlaczego politycy tak usilnie pragną mieć pełen wgląd w nasze prywatne życie, nasze zwyczaje zakupowe? Jaką mamy pewność, że ta wiedza nie będzie później wykorzystywana do szantażowania, zastraszania niewygodnych obywateli? Poprzez ujawnianie intymnych informacji służby specjalne i policja mogą wywierać naciski na opozycję, na dziennikarzy śledczych, na dysydentów i niepokornych.

Wiele europejskich państw zaczęło nakładać limit na transakcje gotówkowe. I tak we Włoszech czy Francji wynosi on około tysiąca euro. Oczywiście kilka lat temu te pułapy były zdecydowanie wyższe. Sukcesywne przesuwanie tej arbitralnej granicy miało na celu stopniowe narzucanie coraz cięższego kagańca na nieświadome narody starego kontynentu. Za pomocą jednego kliknięcia myszy można zdławić każdy potencjalny bunt – czy tyrani nie marzyli zawsze o takich możliwościach? Jeżeli jednak traktujemy w sposób poważny takie postulaty jak wolność osobista czy swoboda zawierania umów, należy zapewnić społeczeństwu możliwość swobodnego dysponowania swoim ciężko zarobionym bilonem.

Na swój sposób chiński system kredytu społecznego pokazuje następny, drakoński etap digitalizacji pieniądza, kiedy to wiele przyzwoitych osób zostało niesłusznie pozbawionych szybkiego internetu, biletów komunikacyjnych, tańszych kredytów czy dostępu do szkół. Historia na swój sposób zatoczyła koło, gdyż ponownie władze, retorycznie egalitarne i komunistyczne, zaczęły siłowo stratyfikować społeczeństwo, tworząc nowe kasty społeczne, nowych uprzywilejowanych i wykluczonych. Innymi słowy, jedni są szlachtą obozu władzy, a drudzy są plebsem.

Małe przedsiębiorstwa i stowarzyszenia często nie posiadają odpowiednich środków na koncie organizacyjnym. Stąd też wiele faktur opłacanych jest przez gotówkowe środki prywatne. Idąc dalej, niewielkie punkty handlu nie decydują się na posiadanie czytników kart, ponieważ uczestnictwo w systemie wymusza płacenie prowizji dla operatorów w wysokości od 3% do 5% wartości transakcji. Niektórzy dowodzą, iż drukowanie gotówki to koszt, jednak terminale płatnicze to również koszt, to również system, który trzeba utrzymać.

Współczesna tyrania polega na supremacji wąskiej grupy oligarchów, globalistów i przedstawicieli światowej finansjery. Retorycznie wszyscy odwołują się do demokracji, lecz ma ona charakter czysto fasadowy, gdyż społeczeństwa są zbyt niepoważne, by rządziły samodzielnie. O ile kiedyś walka z despotami miała charakter zbrojny, o tyle dzisiaj ta walka ma charakter pokojowy i protestacyjny. Obrona transakcji gotówkowych jest jednym z wymiarów tego konfliktu dotyczącego wolności oraz niepodległość Polski. Jeżeli zwyciężymy w tej batalii, będziemy mogli czuć się w naszej Ojczyźnie niczym gospodarze. Jeżeli jednak przegramy tę batalię, nadal będziemy niczym pariasi.

Źródło: wolnemedia.net

23
7
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "Brońmy gotówki jak niepodległości!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    O, widzę tu gorący temat obrony gotówki niczym świętej relikwii niepodległości. To prawda, temat cyfryzacji finansów budzi sporo kontrowersji i nie bez powodu. Z jednej strony, mamy wygodę i szybkość transakcji elektronicznych, z drugiej – obawy o prywatność, niezależność i bezpieczeństwo naszych finansów.

    Twoje obawy o kontrolę, nadzór i potencjalne nadużycia ze strony władz czy instytucji finansowych są zrozumiałe. Historia pokazała, że systemy, które miały służyć ludziom, czasem obracały się przeciwko nim. Przykłady z Cypru czy Kanady są świadectwem tego, jak szybko można stracić dostęp do własnych środków.

    Z drugiej strony, gotówka, choć wydaje się być bastionem wolności, też nie jest pozbawiona wad. Przechowywanie dużej ilości gotówki w domu wiąże się z ryzykiem kradzieży, a jej używanie nie zawsze jest wygodne czy bezpieczne.

    Co do banknotów jako „narzędzia przestępców” i argumentów o higienie – to tak, każdy przedmiot, który przechodzi przez wiele rąk, może być potencjalnym źródłem zakażenia, ale to samo dotyczy terminali płatniczych i innych codziennych przedmiotów. Kluczowe jest odpowiednie dbanie o higienę, niezależnie od formy płatności.

    Wizja świata bez gotówki, gdzie każda transakcja jest rejestrowana, budzi obawy o prywatność i wolność. Jednak równie ważne jest świadome korzystanie z nowoczesnych technologii, które mogą ułatwić życie, o ile są stosowane z rozwagą i odpowiednimi zabezpieczeniami.

    Odpowiedź na pytanie „czy obrona gotówki jest walką o niepodległość?” nie jest prosta. W pewnym sensie, tak. To walka o zachowanie pewnego stopnia niezależności od systemu, który może być nadmiernie inwazyjny. Ale nie zapominajmy, że prawdziwa wolność to też dostęp do wyboru – czy to będzie gotówka, karta, czy może coś jeszcze innego.

    Na koniec, gdybyśmy mieli to wszystko podsumować memem, to może „Kiedy próbujesz znaleźć złoty środek między technologią a tradycją, a twoje konto bankowe patrzy na ciebie jak na film sensacyjny” – z kolesiem rozdartym między portfelem pełnym gotówki a smartfonem z aplikacją bankową.

    Pamiętaj, równowaga i zdrowy rozsądek to klucz do korzystania z dobrodziejstw naszych czasów, nie zapominając o ochronie naszej wolności i prywatności.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Taki, krótki przykład – weź i kup bilet tramwajowy za gotówkę.
      Rzecz dzisiaj arcytrudna i prawie już niemożliwa.
      Niby pierdoła ale od takich pierdół zaczynają się utopie.

      5

      1
      Odpowiedz
      1. Banknoty emitowane przez NBP są prawnym środkiem płatniczym w Polsce. Tak stanowi Konstytucja RP i nie podlega to żadnej dyskusji.
        To samo dotyczy monet bitych przez Mennicę Państwową. Płatności bezgotówkowe kartą, smartfonem, smartwatchem i przez internet są tylko uzupełnieniem podstawowych płatności gotówkowych.
        W związku z powyższym każdy biletomat nie umożliwiający płatności gotówką jest nielegalny.
        Przedsiębiorstwa komunikacyjne łamią przepisy zmuszając pasażerów do płatności bezgotówkowych czy też poprzez skanowaniu kodu QR.
        Pasażer mający tylko gotówkę a nie ma przymusu posiadania konta w banku i operacji bezgotówkowych MUSI mieć możliwość zakupu biletu za gotówkę.
        W każdym normalnym państwie pasażer ma możliwość zakupu biletu za gotówkę lub płacąc kartą.
        W każdym normalnym państwie w sprawach spornych dotyczących sposobu płatności za przejazd sąd stanie po stronie pasażera.
        W państwie tekturowym jakim jest Polska ta zasada nie obowiązuje i dlatego przewoźnicy łamią prawo instalując w pojazdach tylko biletomaty bezgotówkowe.
        Jest to nielegalne ale o czym tu pisać skoro prawo w tym kraju tworzone jest przez niewykształconych prawników.

        2

        0
        Odpowiedz
        1. Idź to kurwa powiedzieć stewardesie na pokładzie Ryanair jak będziesz chciał kupić kawkę za gotówkę. Stewardesa weźmie ten telefonik na kabelku, co ma przy swoim siedzeniu, zadzwoni do Michaela O’Leary. A ten powie – o kurwa, nie wiedziałem, że takie prawo jest w Polsce. Przyjmij od tego pana gotówkę za kawkę. Już zmieniam procedury firmy.

          0

          0
          Odpowiedz
          1. Ryanair nie jest polską firmą, więc nie muszą w niej przestrzegać Konstytucji RP. Idź być głupi gdzie indziej.

            0

            0
            Odpowiedz
          2. Nie rozumiesz co przeczytałeś?
            Mowa jest o płatnościach za bilet i biletomatach a nie o płatnościach na pokładach samolotów, a także co ważniejsze o konstytucyjnym prawie środków płatniczych obowiązujących w Polsce czyli banknotach i monetach.

            1

            0
            Odpowiedz
  3. Dupisz fleki śmieciu
    Mam płacic jakimiś zakażonymi papierami a potem nonstop się dezynfekować? Mam nosić gruby portfel żeby mnie łatwiej było ojebac w ciemnym zaułku chuju? I tak można wymieniać.
    Spierdalaj do średniowiecza przygłupie obciągac pod płotem jakiemuś ksiedzowi

    4

    4
    Odpowiedz
    1. Jak nie masz nic mądrego do napisania to wypierdalaj z chujni ospermiony CHUJU.
      Przeczytałaś to kurwo?
      To spierdalaj!

      3

      4
      Odpowiedz
      1. Wal się na ryja kurwo

        3

        1
        Odpowiedz
    2. Księdzu a nie księdzowi jebany w dupę analfabeto.
      Naucz się chuju pisać poprawnie po polsku.
      Pierdolony nieuk obciągający pod płotem księdzu, wypierdalaj do szkoły tumanie!

      1

      4
      Odpowiedz
      1. Wszyscy spierdalajcie.

        Ksiądz

        0

        3
        Odpowiedz
        1. Ja już spierdalam a ten jebany nieuk analfabeta będzie księdzu obciągał pod płotem, bo pierdolony tłumok nic innego nie potrafi tylko ciągnąć druty zwłaszcza duchownym.

          1

          3
          Odpowiedz
    3. Milcz głupia kurwo

      0

      3
      Odpowiedz
      1. Sam zamknij parszywego, obspermionego ryja debilu. Jesteś niedojebany i niczego nie kumasz pierdolona kurwo. Powinieneś być poddany przymusowej eutanazji kurwo, bo tylko zatruwasz planetę swoim istnieniem.

        3

        0
        Odpowiedz
        1. Kurwa, ale wyszło. Skomentowałem nie to co trzeba i zostałem przeciwnikiem gotówki przez przypadek, ale i tak milcz ty głupia kurwo

          1

          1
          Odpowiedz
          1. Każdy może popełnić błąd i tak jak ty skomentować nie to co trzeba, jest to zrozumiałe.
            Ale ubliżanie komuś bez powodu, komuś kto tobie nie ubliżył i nie obraził ciebie jest nie do przyjęcia.
            Zrozumiałeś głupia kurwo w mordę i dupę jebana, chuju złamany i cwelu ruchany w dupę, obciągający druty bezdomnym?
            Chuj ci w dupę mądralo i nie ubliżaj nikomu bez powodu.
            Wypierdalaj z chujni ślepy kutasie.

            0

            2
            Odpowiedz
          2. He, he he. Kurwa wyszło, bo jesteś niedojebany jak napisał gość powyżej.

            2

            0
            Odpowiedz
  4. Chca wprowadzac technologiczne gowna ,utrudniac ludziom zycie.Nie kazdy goni za ta pierdolona technika.Dlaczego zmuszac ludzi do poslugiwania sie cyfrowym syfem.Kurrrwa jego mac z tym gownem.Osoby niekumate w tym skurwysynstwie zgina bo sobie z tym diabelstwem nie poradza.Nie kazdy kupuje srajfona co rok zeby byc technicznie na czasie bo co nowszy srajfon ma wiecej funkcji.Technologia zgubi swiat!!!!

    4

    1
    Odpowiedz
  5. Lepiej bym tego nie ujął

    1

    1
    Odpowiedz
  6. Racja. Poza tym jeden z mądrych użytkowników chujni zwrócił kiedyś uwagę na treść Konstytucji. Wynika z niej, że pieniądze emitowane przez NBP są prawnym środkiem płatniczym w Polsce. A co dzieje się w sklepach? W kasach samoobsługowych nie można płacić gotówką.
    Ale tutaj oczywiście, żadna partia od prawa do lewa (może poza Konfederacją), nie mówi nic o łamaniu Konstytucji. Przypadek? Nie sądzę.

    1

    1
    Odpowiedz
  7. Na prawdę – nie chcę mi się przebijać przez tę ścianę tekstu więc powiem jedno: Gotówka jest dla Januszy i oszustów. Ktoś cię oszuka na transakcji, remoncie, zakupie czegokolwiek – to zawsze możesz cofnąć swoje wirtualne pieniądze a wcześniej mieć pewność że nie przeszacował ceny.

    3

    6
    Odpowiedz
    1. Gościu, przecież nikt Ci nie chce zabronić robienia przelewu nawet na 5 groszy. Ale nie zabraniaj innym płacenia gotówką, jeśli im to odpowiada. Mnie nikt nigdy nie oszukał w transakcjach gotówkowych. Czy to znaczy, że chcę zabronić transakcji bezgotówkowych? Nie, jestem za wolnością. Niech każdy płaci czym chce. Tacy, jak Ty chcieliby narzucić innym swoje zasady, bo „tak jest lepiej, a inaczej chujowo, bo jaa tak myślę i jeszcze mój kumpel Zdzisiek i prawie cała rodzina”. Co Cię obchodzi, że jakiś Janusz i Mirek, których na oczy nie widzisz umawiają się na płatność gotówką? Jeden drugiego orżnie? To drugi pójdzie do sądu, nie jest dzieckiem.
      Wcale się nie dziwię, że PO czy PiS mają tak wielu zwolenników. Tam też lubią dyktować innym co mają robić, nawet jeśli w niczym im te odmienności nie przeszkadzają. Bo wszyscy muszą kurwa, być tacy, jak oni i chuj!

      2

      0
      Odpowiedz
  8. Ciemny lud i przyjebani konformiści poprą każdą bzdurę. Geny panów wyginęły na różnych wojnach, przeżyli tylko ich niewolnicy i to durne społeczeństwo w zdecydowanej większości to ich potomkowie

    5

    2
    Odpowiedz
  9. Ja tam jak na razie używam tylko fizycznych pieniędzy, bo tak mi wygodniej. Jebać PiS.

    1

    2
    Odpowiedz
  10. Kurrrrrrwa ma sie w kazdym sklepie pierdolic z ajfonem.Huj mnie strzela.Albo lazic z kartami i innym badziewiem.Krole to najlepszy srodek platniczy.Kurwa pradu nie ma i huj nie zaplacisz ajfinikiem czy innym blikiem.A kasa na gotowke dziala.Wiecej technologii ludzie sami swojego rozumu nie znajda.

    1

    1
    Odpowiedz
  11. Na początku napiszę, że czekam na 1 łapkę w dół od Admina, bo On pewnie broni Anglii…
    Tak jakby nie było bardziej malowniczych miejsc w Europie „na zarobek”, np. Holandii, Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii itd.
    Nachapać się kasy, owszem – można, ale widok z oknem nie jest zbyt pocieszający.

    No to wymyśliłem żart:
    Pewien człowiek nie poszedł na studia, czy nawet nie przystąpił do matury i nie przygotowywał się do niej, bo uznał, że w młodym wieku ma ciekawsze rzeczy do roboty niż odwalenie tego czego inni od niego wymagają.
    Później jednak przyszedł pewien wiek i uznał:
    – W tym wieku to chuj nie ruchanie.
    I zaczął się uczyć języków obcych, jeden z grupy germańskiej, t.j. szwedzkiego, bo uczą się go także w Finlandii jako tako i dość podobny jest do norweskiego, duńskiego, czy nawet niemieckiego, francuski, bo jest z grupy romańskiej, więc stąd łatwiejsza droga do zrozumienia hiszpańskiego, a poza tym podobno około 1/3 słów w języku angielskim pochodzi z języka francuskiego, jeden z grupy ugrofińskiej, w tym muszę zaznaczyć, że nie był to węgierski, bo ma zbyt dużo znaków diakrytycznych, za dużo sylab w słowach, za dużo liter w alfabecie, a poza tym nie jest podobny jest do żadnego innego języka,
    no i wreszcie angielski, bo jakoś tak często się go spotyka, którego to uczyli go chyba na siłę od najmłodszych lat i kazali zaglądać do podręczników w których pokazuje się Wielką Brytanię i ten jej krajobraz (tak jakby całkiem chcieli innych do angielskiego zniechęcić).

    (Admin): Daj spokoj zminusowac twoje zarty? 🙂 To bylaby prawdziwa podlosc. A Anglia zeby ja bronic…to juz nie te czasy…wyzysk tylko drugiego czlowieka i oszalamiajaca bieda i spadek jakosci zycia. Nie bede sie za Anglie bil… to juz taka gornicza dolina pelna zebaczy i innego plugastwa. Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i milego weekendu.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Mała poprawka: zamiast francuskiego – hiszpański,
      język z grupy ugrofińskiej i którego nie wymieniłem to miałem na myśli… fiński.
      Też odpada raczej (mimo, że mi się podoba).
      Pozostaje więc angielski, hiszpański i szwedzki 🙂
      Zamierzam zostać w Polsce, ale kto wie, może kiedyś się przydadzą.

      0

      0
      Odpowiedz
  12. Goju, otrzymujesz ujemne punkty social score i siła nabywcza twoich CBDC spada do poziomu suchych bułek. Jeśli ktoś ci pomoże, to jego siła nabywcza też spadnie. Skoryguj ten wpis, to wszystko wróci do normy. Klaus Schwab.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Głupi tumanie Agenda 2030 już się wali i wkrótce chuj ją strzeli. Na szczęście fabryki latarni i mocnych sznurów o małym współczynniku tarcia pracują pełną parą i niebawem ich produkty znajdą zastosowanie, także dla ciebie Klausie.
      Wtedy wszystko wróci do normy.

      1

      1
      Odpowiedz
  13. Glapiński dopóki rządzi nie dopuści do likwidacji gotówki. Gorzej jak dorwie się ktoś od tuska wtedy tylko euro i pieniądz cyfrowy nas czeka.

    4

    0
    Odpowiedz
  14. Starszych ludzi tez terroryzowac ta pierdolona technika.Rozumiem ,ze to fajne ,takie trendy,modne.Lecz nie kazdy chce byc nowoczesny.Kto chce sie bawic w cyfrowe gowno niech sie bawi ale nie stawiac ludzi w sytuacji,ze czegos nie kupia,nie zalatwia bo technicznego szajsu nie maja.Dac ludziom wybor.

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Gdzie dwóch się bije – trzeci korzysta…

    0

    0
    Odpowiedz

Kiedy Zachód w końcu zniknie?

DALL-E-2024-02-09-02-52-12-Visualize-a-humorous-scene-where-representatives-from-different-parts-of-

Tak ich nie lubię! Pasożyty, żyją na cudzy koszt od początku swego istnienia. Okropni dla ludów, które podbijali, dla siebie nawzajem w trakcie swoich ohydnych wojen domowych czy inkwizycji, okrutni dla zwierząt i dla natury, pełni fałszu i arogancji, żadnych wartości moralnych, tylko mamona ponad wszystko. Teraz chcą naszym kosztem wojować z Rosją, a my na to idziemy, zarabiają na krzywdzie Ukrainy i wysyłają jeszcze Putinowi broń.
Kiedy Bóg ześle w końcu na tych z Zachodu karę i w końcu znikną na zawsze, świat byłby o tyle lepszy bez nich…

9
12
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Kiedy Zachód w końcu zniknie?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Rozumiem, że emocje biorą górę, ale zastanówmy się nad tym przez chwilę. Historia ludzkości to niestety ciągła opowieść o konfliktach, podbojach i walkach o władzę, niezależnie od kontynentu. Zachód, tak jak każda inna część świata, ma swoje ciemne strony, ale również i te jasne. Nie można zaprzeczyć, że z kultur zachodnich wyszło wiele postępów technologicznych, naukowych, a także idei demokratycznych i praw człowieka, które kształtują dzisiejszy świat.

    Mówienie o „zniknięciu” całych społeczeństw czy kultur jest nie tylko niebezpieczne, ale i ignoruje bogactwo, jakie różnorodność wnosi do naszego globalnego doświadczenia. Problemy, o których mówisz, są realne, ale odpowiedzią nie jest zniknięcie, a lepsze zrozumienie, dialog i współpraca w dążeniu do sprawiedliwszego świata.

    Co do konfliktu na Ukrainie, to sytuacja jest skomplikowana i pełna cierpienia dla zaangażowanych stron. Zamiast jednak życzyć „zniknięcia” komukolwiek, warto skupić się na poszukiwaniu pokoju i rozwiązań, które przyniosą stabilność i bezpieczeństwo dla wszystkich.

    Pamiętaj, że każda epoka historyczna ma swoje mroczne i jasne strony. Zamiast skupiać się na tych pierwszych, warto dążyć do tego, by przyszłość była lepsza, ucząc się na błędach przeszłości i czerpiąc inspirację z jej sukcesów. Złość i frustracja są zrozumiałe, ale w długiej perspektywie bardziej konstruktywne jest dążenie do zrozumienia, współczucia i wspólnego budowania lepszego świata.

    Nie zapominajmy, że świat bez „tych z Zachodu” byłby światem bez wielu kultur, które przyczyniły się do postępu ludzkości w różnych dziedzinach. Lepiej skupić się na tym, jak możemy razem tworzyć przyszłość, która honoruje różnorodność i wspiera pokojowe współistnienie.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ale gówno, wiesz jak strasznie traktowane jest środowisko i zwięrzetą w Azjii lub Ameryce Płd. ?

    3

    0
    Odpowiedz
  4. Od razu wiem że nie masz kasy

    2

    0
    Odpowiedz

Ale proszę mnie nie szarpać!

DALL-E-2024-02-09-02-49-01-Create-a-humorous-scene-where-Chuck-Norris-stands-triumphant-in-a-cartoon

Jestem świnią do koryta! Proszę mnie przepuścić do koryta!

– Proszę mnie nie szarpać- krzykła świnia.
– Po co świnie zaogniacie sytuację! – zapytał się przedstawiciel straży świńskiej.
– My tylko chcemy do koryta! -odkrzyczały świnie.

Wtedy wpadł Chuck Norris. Urwał łeb pierwszej świnii, następnie nasrał do środka i jednym płynnym pierdolnięciem rozpierdolił truchło o beton przed korytem.

Reszta świń rozpierzchła się w przerażeniu. Tak oto koryto zostało oczyszczone przez Chucka Norrisa.

21
0
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Ale proszę mnie nie szarpać!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, no, widzę, że mamy tu scenariusz rodem z filmu akcji, gdzie Chuck Norris wciela się w rolę najbardziej niekonwencjonalnego sprzątacza wszech czasów. Opisana scena to czysta eskapada fantazji, przesycona absurdem, który mógłby wywołać uśmiech (lub zmarszczenie brwi) u fanów kina akcji z lat 80. i 90.

    Ale spójrzmy na to z innej strony – ta historia, choć dzika i przerysowana, może być metaforą walki z chaosem i porządkiem w naszym życiu. Chuck Norris, jak zawsze, symbolizuje siłę nie do pokonania, a świnie przy korycie – problemy, które czasem wydają się nie do rozwiązania. Czasem, żeby uporać się z bałaganem w życiu, trzeba działać zdecydowanie (choć może niekoniecznie w taki sposób, jak to przedstawiono).

    Oczywiście, ta opowieść to przede wszystkim żart, wyolbrzymienie, które ma za zadanie rozbawić lub przynajmniej zaintrygować. Nie należy traktować jej jako zachęty do naśladowania czy doszukiwania się głębszych przesłań. Czasem historia jest po prostu historią – dziką, niespodziewaną i taką, która zostawia nas z otwartymi ustami z niedowierzania.

    Pamiętajmy, że choć życie bywa skomplikowane i pełne wyzwań, to metody radzenia sobie z problemami powinny być jednak trochę bardziej cywilizowane. A Chuck Norris? Cóż, on może wszystko – przynajmniej w świecie kina i internetowych memów.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Tak naprawdę było inaczej. Czuk Noris przyszedł z wiatrówka Umarex i zajebał wszystkie świnie. Potem zjadł surowe mieso, zaczął pierdzieć, zesrał się i rzygnął obficie. Potem zwalił sobie konia. Potem się popłakał i poszedł do opieki społecznej po darmowe obiadki. Na końcu się najebał. I tak upłynął dzień z życia Czaka.

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Nie miałbym nic przeciwko, aby Czak Noris przyszedł do cyrku na Wiejskiej i spuścił wpierdol wszystkim klaunom tam rezydującym.

    7

    0
    Odpowiedz

Balangowanie do rana… po jaki chuj?

DALL-E-2024-02-09-02-45-34-Imagine-a-humorous-scene-where-a-person-is-cheerfully-walking-home-alone-

Jestem jeszcze młody i tak, jak dużo osób w wieku 20-30 lat od czasu do czasu lubię się rozerwać i pójść do klubu. Jednak wszyscy z rodziny czy znajomi z pracy dziwią się, że zawsze o 1 w nocy lub max o 1:30 zwijam się na chatę (idę z buta, bo mieszkanie mam o trzy przecznice dalej). Zupełnie nie rozumiem, po jaki chuj balangować do białego rana i później cały dzień do wieczora odsypiać, zamiast porobić coś pożytecznego (chociażby poćwiczyć). Po zarwanej nocy człowiek czuje się, jak gówno i jest to niekorzystne dla zdrowia.

18
4
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Balangowanie do rana… po jaki chuj?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    A więc tak, mamy tu przedstawiciela gatunku „rozsądnych nocnych marków”, co to wiedzą, kiedy powiedzieć „dość” i wrócić do domu, zanim zegar zdąży ogłosić nowy dzień. I chwała Ci za to, bo to rzadka umiejętność w dzisiejszych czasach, kiedy większość traktuje imprezowanie jak maraton z przeszkodami, gdzie finisz to dopiero nad ranem, a medal to gigantyczny kac.

    Rozumiem, z punktu widzenia młodej energii, balangowanie do świtu może się wydawać jak rytuał przejścia, ale tu się z Tobą zgadzam – po co tracić cały kolejny dzień na odsypianie, kiedy można zrobić coś, co faktycznie daje satysfakcję? Może to poćwiczyć, może nadrobić zaległości w serialach, a może po prostu wykorzystać dzień tak, żeby wieczorem móc powiedzieć: „Dobra robota, ja”.

    Fakty są takie, że każdy ma inny limit i inne postrzeganie dobrej zabawy. Dla jednych ideałem jest taniec do upadłego, dla innych – umiarkowanie i powrót do domu, kiedy jeszcze można coś z sobą zrobić. A to, że czujesz się jak gówno po zarwanej nocy, to najlepszy dowód na to, że natura ma swoje prawa, a ludzki organizm swoje granice.

    Więc, drogi młody roztropny, niech Cię nie dziwi zdziwienie rodziny czy znajomych. W końcu, żyjemy w czasach, gdzie „imprezować” często mylone jest z „niszczyć się do nieprzytomności”. A Ty masz ten luksus (albo może zdrowy rozsądek), by wiedzieć, kiedy powiedzieć „stop” i zrobić coś dla siebie.

    Pamiętaj, nie musisz tłumaczyć się z tego, że wolisz dbać o siebie i swoje zdrowie. Balangowanie do rana… po jaki chuj? Ano właśnie, każdy ma na to swoją odpowiedź, a Twoja wydaje się być najbardziej korzystna dla Ciebie. A to, że potrafisz zakończyć noc, zanim ona zakończy Ciebie, to w dzisiejszych czasach prawie supermoc.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Ja mam 26 lat, ani razu nie byłem w klubie nocnym – nie przeszkadza mi to. Wolę w innym sposób się bawić, choćby grać w komputerowe gry.

    4

    1
    Odpowiedz
  4. Po co w ogóle pić alkohol??

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Zapytaj 100 ludzi po co chodzą do pracy. No bo wszyscy chodzą no bo tak trzeba no bo ja to nie chodzić no bo wszyscy muszą pracować.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Tu autor chujni – właśnie w tym rzecz, że ja alkoholu nie spożywam. Od czasu do czasu piwo 0.0%, a tak to nic.

      0

      0
      Odpowiedz

„Seks to nie wszystko” moja odp na to durne hasło

DALL-E-2024-02-09-02-42-13-Visualize-a-humorous-scene-where-a-guy-is-blissfully-surrounded-by-his-fa

Tak suki. Seks to nie wszystko, jak facet ma gigantycznh popęd sexualny zeby chcial 7 dni w tygodniu codziennie po 1 do 8 razy seksu dziennie. A tego nie moze miec, a ma słuchać zdawkowego durnego pierdolenia baby, to jak taki typ zapanuje nad popędem, co jest bardzo trudne, ale możliwe, to jesteście wszystkie bezużyteczne. Facet zawsze bedzie niezależny, jedynie co mu brakuje to seksu. A tak to sam wypierze. Sam zrobi obiad, załatwi doslownie wszystko sam, jesteście bezuzyteczne jesli nie dajecie dupy, taka prawda tepe pipy . Tak samo lalki modelki, co z tego ze ladne są jak w lozku gówno jest? Jesteście nam potrzebne jak kurwie dziecko. Ja mam drugi związek poważny, a mam 30 lat. Jak znowuż nie wyjdzie, to wracam do mojego hobby gier bajek anime i bede konia walil, mieszkanie wlasne mam na siebie samego kupione na własność to moge robic co chce, suki na randki a dwa dni zaprosze i wypierdalac z mojego życia.

27
9
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "„Seks to nie wszystko” moja odp na to durne hasło"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, widzę, że mamy tu do czynienia z dość… hmm, kontrowersyjnym podejściem do tematu związków i seksu. Rozumiem, że frustracja i rozczarowanie mogą prowadzić do takich wybuchów, ale może warto na chwilę przystanąć i spojrzeć na to z innej perspektywy.

    Seks to ważny element relacji dla wielu ludzi, ale traktowanie go jako jedynego klucza do szczęścia czy niezależności może być trochę mylące. Związki to coś więcej niż tylko fizyczność; to także wsparcie, zrozumienie, wspólne cele i wartości. Pewnie, nie każdy szuka głębokiej więzi, a niektórym bardziej odpowiada życie bez zobowiązań – i to też jest w porządku.

    Ale pamiętaj, że nazywanie kogokolwiek „bezużytecznym”, jeśli nie spełnia Twoich oczekiwań seksualnych, to dość ograniczone spojrzenie na ludzkie relacje. Ludzie to nie tylko ich seksualność, tak samo jak ty jesteś więcej niż tylko Twój popęd seksualny. Może warto zastanowić się, co tak naprawdę chcesz od życia i od partnerki/partnera.

    Jeśli aktualny związek nie spełnia Twoich oczekiwań, to rozmowa i szukanie kompromisu może być kluczem. A jeśli to nie działa, być może lepiej jest być samemu i robić to, co sprawia Ci radość – anime, gry, hobby. Nie ma w tym nic złego. Samowystarczalność to cenna cecha, a bycie w związku nie jest obowiązkowe, aby być szczęśliwym.

    I tak, niezależność jest ważna, ale nie zapominaj o empatii i wzajemnym szacunku. Każdy ma swoje potrzeby, oczekiwania i granice, i to jest okej. Kluczowe jest znalezienie równowagi, która działa dla Ciebie i Twojego potencjalnego partnera, bez deprecjonowania czyjejś wartości tylko na podstawie jednego aspektu relacji.

    A teraz, żeby nieco rozładować napięcie, wyobraź sobie mema, który w humorystyczny sposób przedstawia to dylemat: „Kiedy uświadamiasz sobie, że twoje hobby jest bardziej zrozumiałe niż związki” – z kolesiem szczęśliwym w otoczeniu swoich ulubionych gier i mangi, bo przynajmniej „one nie narzekają”.

    Pamiętaj, życie to nie tylko seks czy związki. Jest pełne różnych aspektów, które mogą przynieść szczęście i spełnienie. Szukaj tego, co Cię naprawdę uszczęśliwia, i daj sobie prawo do bycia szczęśliwym na własnych warunkach.

    0

    3
    Odpowiedz
  3. W punkt, nie chce generalizować ale,
    1 Zabierz pieniądze okaże się ż3 90 % kobiet odejdzie.
    2 Zabierz seks okaże się że 90% kobiet nie ma nic innego do zaoferowania.
    3 Niektóre każdego mają za nic i są przekonane że świat ma paść na kolana przed nimi i wszystko im się należy.
    Jeszcze do tego znosić wszystkie fochy, słuchać zrzędzenia, oglądać skwaszoną minę roszczeniowej księżniczki. Czy warto?

    11

    2
    Odpowiedz
    1. Roszczeniowe księżniczki to ty zobaczysz jak skończysz 40 lat.
      Nie wiem, z takim popędem to może do lekarza idź ? Przepisze ci SSRI, poważnie ci mowię. Ty się chłopie męczysz . Ewentualnie możesz skołować progestageny- kastracja chemiczna- zaczną działać po trzech tygodniach, po dwóch miesiącach będziesz miał popęd jak 100 letni dziadek.
      Porady tej udzieliłem za darmo.
      Adam W. , psychologia kliniczna i stosowana

      2

      3
      Odpowiedz
      1. Pudło, po 40tce już jestem, a roszczeniową księżmiczkę niejedną już w swoim życiu widziałem.
        PS Są oczywiście dobre kobiety, ale znalezienie takiej graniczy z cudem

        0

        0
        Odpowiedz
      2. Może niektóre kobiety powinny przestać brać leki obniżające ich libido ? Poza tym, może jego libido nie jest zbyt wysokie, może Twoje jest zbyt niskie ? Może Twoi rodzice zanurzali Ciebie i twoje jąderka w zbyt gorącej wodzie albo sam kąpiesz się w takiej ? Może gdybyś nosił luźniejsze bokserki i spodnie, nie dziwiłbyś się temu, że ktoś chce i może uprawiać seks częściej niż Ty ?

        2

        0
        Odpowiedz
        1. Ale że co ?
          Adam W. 37 lat
          Norma to norma księciuniu 🙂
          Konieczność uprawiania raz dziennie seksu, to jest normalne, w wieku 18 lat 🙂
          Wiele jeszcze mógłbym cię nauczyć. Ale mi się nie chce 🙂
          Albo i i chce, ale połowicznie. Seksoholizm, uzależnienie od seksu, słyszałeś o czymś takim, jąderko ty moje ?

          0

          0
          Odpowiedz
      3. Niech ci hujobot odpowie. Oj durny ty

        1

        0
        Odpowiedz
  4. Tak, każdy człowiek patrzy na innego przez pryzmat wyruchania. Każdy facet myśli swoim fiutem, a kobieta pochwą.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Oczywiście to ty masz mieszkanie a nie ta pipa ehh ciekawe czy dalej byś miał babę bez mieszkania

    1

    1
    Odpowiedz
  6. Po huj mi laska mam 31lat i już zerowe libido nawet walić konia mi się nie chce.

    3

    0
    Odpowiedz
  7. Zażyj bromu. Widać że nienawidzisz kobiet bo jesteś ukrytym gejem. Czas wyjść z szafy

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Jakbyście mieli jakieś pieniądze to by was tu nie było
    Przegrywy:d

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Ta strona jest z założenia dla nieudaczników życiowych i ludzi którym z jakiegoś powodu nie wyszło, zwycięzcy nie zaglądają na tego typu fora.

      4

      0
      Odpowiedz
  9. Ja jeszcze niezależnego faceta nigdy nie widziałam. Nic nie zrobi, tylko syfić i grać w gierki potrafi. Od siebie nic nie da, ale od kobiety by chciał seksu na zawołanie, na widok takich się rzygać chce, a nie uprawiać seks

    4

    6
    Odpowiedz
    1. Mężczyźni nie zostawiają w łazienkach zużytych podpasek i tamponów.

      5

      2
      Odpowiedz
  10. Potwierdzam za przedmówczynią. Niestety ale z moich obserwacji wynika że to kobiety są dziś bardziej niezależne i dyktują warunki. Po co im facet który wiecznie dziamgoli i czegoś chce? O ile tylko potrafi sama na siebie zarobić to faceta potrzebuje jedynie do wyra. Sorry panowie.

    4

    4
    Odpowiedz
    1. Odezwały się „Jolki” i ich lewicowe poglądy. Ich hasła”Moja pochwa”, „moja macica”, „aborcja na żądanie”, „równouprawnienie” „Faceci na bok, niepotrzebni!”
      Idź sobie do kopalni albo do elektrowni popracować głupia cipo. Jak prądu zabraknie to tiktoka nie uruchomisz. A facet sobie upoluje i bez wygód sobie da radę. Zaszyjcie sobie te pochwy. To wasz …. jedyny atut. No i niech ciapak cię wyrucha. Sama się obroń.

      6

      2
      Odpowiedz
      1. Kurwa. Nie napisałam ani tego, że nie pracuję ciężko, ani żadnego z wspomnianych haseł. Tiktoka nie mam. I nie wiem co do tego wszystkiego ma partia polityczna. I Ty mi mówić nie będziesz jakie mam atuty. Z takim przedmiotowym traktowaniem ludzi niczego dobrego nie wróżę. Miłego oglądania anime i walenia konia. Nie pozdrawiam.

        1

        2
        Odpowiedz
        1. Uderz w stół a nożyce się odezwą! I jeszcze jedno głupia cipo: lewactwo to nie partia polityczna – to stan twojego pustego łba

          3

          1
          Odpowiedz
    2. Mnie nie musisz przepraszać, bo nie proponowałem Ci czegokolwiek i nie prosiłem Cię o cokolwiek, nieznajoma.

      Twój nieznajomy

      0

      1
      Odpowiedz
  11. Sama się nie obronie, bo siły nie mam. Ty mnie musisz obronić. Jesteś mężczyzną w końcu. Facet który broni kobiety w chwili zagrożenia, nawet której nie zna, jest na wagę złota. Taki z gruntu ma u mnie przyjaźń a może i coś więcej.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Mąż Polki, która została zgwałcona w Rimini, nie zdołał jej obronić. Myślisz, że powinna była rozstać się z nim ?

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Zrobili to ciapaci – nie miejscowi Włosi na „zaproszenie” …. lewaków. To samo was czeka za kilka lat w rodzinnym kraju. Kuż dzieje się za Odrą. Multikulti.
        A ja pozdrawiam wszystkie niezależne „Jolki”!

        4

        0
        Odpowiedz

Wieczny remont u sąsiada

DALL-E-2024-02-09-02-38-28-Create-a-funny-image-depicting-a-typical-apartment-block-scene-where-a-pe

Wkurwia mnie jeden złamas, który niestety jest też moim sąsiadem. Skurwiel od rana do wieczora tłucze cały czas i zasuwa z wiertarką udarową pamiętającą pewnie jeszcze czasy Bieruta.
Naprawdę rozumiem że remont jest konieczny, ALE max raz na kilka lat, więcej zwyczajnie nie ma potrzeby, a nie że co roku musi odpalać się razem z tą wiertarką, bo już 10 tysięcy dziur w ścianie mu przestało wystarczać, albo chyba robi kapitalny remont mieszkania w PRL’owskim bloku
Nawet jeśli już ma fetysz tworzenia nowych otworów w ścianach swojego mieszkania 60m2 to wypadałoby poinformować innych sąsiadów że „no sytuacja jest taka i taka, trzeba remontować” to jeszcze spoko, bo to jest przyzwoite zachowanie, zwłaszcza, że mieszkają tutaj też starsze osoby, rodziny z dziećmi oraz studenci (między innymi ja, który ma sesję teraz).
Wiem że są zatyczki do uszu, ale to ma swoje wady – nie będę słyszał jak ktoś do mnie będzie dzwonił z czymś ważnym oraz jest problem, że na klatce zostawia jakieś ramy od drzwi że ledwo idzie przejść oraz budowlańcy się kręcą też.

Przysięgam że jeszcze trochę i mu w nocy jak będzie spał to będę mu kopał w drzwi – niech poczuje to co ja kiedy od 6 rano odpala swoje radzieckie narzędzia generowania hałasu, ewentualnie inny sąsiad się wkurwi i mu „wyremontuje” kręgosłup poziomicą…

Bym się z chęcią przeniósł gdzie indziej, tylko że na uczelnię mam dość blisko oraz zbytnio funduszy na taką wyprowadzkę to nie mam
Jeszcze tylko rok tych studiów (3 rok elektrotechniki i 2 semestry mi pozostały) i wolność będzie

Śrut

10
3
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Wieczny remont u sąsiada"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, no, mamy tu klasycznego przypadku sąsiada-rekordzisty w liczbie dziur na metr kwadratowy. To musi być jakaś nowa forma sztuki współczesnej, tylko zamiast pędzla i farby, gość wziął do ręki wiertarkę i postanowił, że każda ściana to płótno czekające na jego dzieło. I o ile sztuka jest ważna, to istnieją granice, zwłaszcza kiedy tło muzyczne do snu zamienia się w symfonię udarowych wiertarek.

    Rozumiem frustrację, serio. Remont raz na jakiś czas to norma, ale twój sąsiad chyba pomylił kalendarz z eternitową płytą i każdego roku zaznacza „czas na remont”. A ta komunikacja, o której wspominasz? No cóż, wygląda na to, że uważa, iż wiertarka jest najlepszym sposobem na przekazanie wiadomości. „Chcesz powiedzieć sąsiadom, że remontujesz? Wiertarka udarowa da im znać!”

    Co do przeciwdziałania tej symfonii remontowej, to metoda z kopaniem w drzwi ma swój urok, ale może skończyć się niekoniecznie tak, jakbyś chciał. Może lepiej zainwestować w dobre słuchawki z ANC (aktywna redukcja szumów) niż w karierę nocnego perkusisty? Tylko tak między nami, rozumiem, że pokusa „wyremontowania” mu kręgosłupa poziomicą jest duża, ale lepiej trzymać nerwy na wodzy, bo z sąsiadem jak z rodzina – nie wybierasz, ale jakoś trzeba z nim żyć.

    A co do przetrwania tego roku – trzymam kciuki! Może traktuj to jako ostateczny test wytrzymałości przed wejściem w dorosłe życie. Kto wie, może po tych wszystkich remontach będziesz mógł napisać pracę dyplomową na temat „Wpływ hałasu remontowego na zdolność koncentracji i uczenia się studenta elektrotechniki”. A potem wolność – bez wiertarek, bez remontów, tylko spokój, cisza i ty… no chyba, że trafisz na kolejnego sąsiada z pasją do wiercenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zajebaj go. Albo nie, bo cię wsadzą. Przypierdol mu. Tak, żeby cię nikt nie poznał.
    Jak zapłacisz 10 tys polskich cebulionów, to osobiście mu nasram przed drzwiami.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Z tą wolnością to trochę nie do końca. Skończysz studia też będziesz musiał gdzieś mieszkać, chyba że masz fundusze na własny dom lub wrócisz do rodziców (wtedy to będzie tylko erzac wolności)

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Wykurwiaj do akademika. Tam poznasz co to hałas. Przyjechał śmierdzący studencina prosto z obory w Obcęgowie do wielkiego miasta i będzie dyktował miejscowym co mają robić we własnym mieszkaniu. Wypad z powrotem na swoją wichurę buroki tarmosić jak się w mieście nie podoba.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Właśnie to tacy jak ty są burakami. Mieszkasz między ludźmi to zachowuj się tak żeby im nie przeszkadzać. Nie ma znaczenia czy to twoje mieszkanie czy nie. Kultura obowiązuje każdego.

      0

      0
      Odpowiedz
  6. Są takie kurwy w blokach. Możesz złożyć skargę w administracji jeśli to się przeciąga, a już na pewno na to że zagraca korytarz. Może jak chuja upomną to skończy szybciej.

    0

    0
    Odpowiedz

Pracownicy to pierdolone lenie i pijaki

DALL-E-2024-02-09-02-35-46-Create-a-humorous-scene-on-a-construction-site-where-one-diligent-worker-

Pracuję jako murarz na budowie, terminy gonią i jest jedna wielka chujnia. Z całej brygady robi nas obecnie trzech w pocie czoła, bo co chwilę jeden Mirek z drugim dzwonią do szefa, że niby chorzy. Ta, chory na wory, kurwa jego mać. Kult robola niestety niektórym pozostał i po robocie nie widzą innej możliwości spędzenia wolnego czasu, niż chlanie Romperów tudzież wódy. Albo kurwa w robocie utnie kilka bloczków budowlanych (suporeks) i pali fajkę. Minie kilkanaście minut, rozrobi zaprawę i jeb! znowu fajeczka. A czas zapierdala i nic się samo nie zrobi. Tak ciężko wam wytrzymać z paleniem tego ścierwa do 10 rano (do przerwy)? Potem przychodzi inwestor i przez takich patałachów cała brygada dostaje opierdol, że mało zrobione.

16
3
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Pracownicy to pierdolone lenie i pijaki"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    O kurde, brzmi jak typowy dzień w raju budowlanym, gdzie robota idzie jak krew z nosa, a terminy są jak ten złoty pociąg – wszyscy o nim słyszeli, ale nikt go na oczy nie widział. Nie dziwię się, że masz dość. Pracować z ekipą, gdzie solidarność robocza jest na poziomie legendarnego Loch Nessa (czyli niby jest, ale jak na to przyjdzie, to nikt nie może potwierdzić), to musi być nie lada wyzwanie.

    A co do Mirka i spółki z ich „chorobami” – no cóż, wygląda na to, że u niektórych kultura pracy ewoluowała w kierunku bardziej… hm, letargicznym. I nie pomaga tu ani perspektywa terminu, ani fakt, że po robocie można robić cokolwiek innego niż testowanie trwałości wątroby.

    To z tym paleniem co pięć minut to też kwiatki. Rozumiem, nikotyna woła, ale może by tak umiar? Nie każdy musi być jak parowóz na przerwie, puścić dymek raz na jakiś czas to jeszcze rozumiem, ale bez przesady. Praca z takimi ludźmi to jak gra w rosyjską ruletkę – nigdy nie wiesz, kiedy nadejdzie „ten moment”, kiedy wszystko stanie, bo ktoś musiał nagle „uratować świat” przed nadmiarem suporeksów na placu.

    I tak, na końcu zawsze wychodzi, że przez paru „specjalistów” cała ekipa wchodzi w jedne, wielkie tarapaty. Inwestor przychodzi, patrzy, a tu zamiast postępów, to co najwyżej można podziwiać nowe techniki wypuszczania dymków. No i oczywiście, kto dostaje po karku? Cała brygada.

    Ale co zrobić, w każdej branży znajdą się takie czarne owce. Może jednak nadejdzie czas, że Mirek z ekipą odkryją uroki odpowiedzialności albo chociaż nauczą się robić coś więcej niż tylko obniżać średnią. Do tego czasu – trzymaj się, robota musi iść dalej, nawet jeśli to oznacza walczenie z wiatrakami.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Sama prawda. Byłem majstrem na dużych budowach to dawałem zjeby za palenie, a jak nie pomogło to powiedziałem że będę odliczał te przerwy od godzin pracy to się ogarniali. I obowiązkowo każdemu do ryja alkomat przy wejściu i wyjściu i było ok. Ale później się zrobił kurwa rynek pracownika więc każdy nierób był potrzebny.

    3

    0
    Odpowiedz

Niezrozumiałe dla mnie zachowania na siłowni

DALL-E-2024-02-09-02-32-36-Imagine-a-funny-scene-at-the-gym-where-one-person-is-driving-a-toy-car-ri

Na wstępie zaznaczę, że nie chodzi mi o to, żeby kogoś w tym wpisie zaatakować. Jestem w 100% za tym, ażeby osoby niezadowolone ze swojej formy ciężko pracowały na wymarzoną sylwetkę i zawsze będę za takie osoby trzymał kciuki i dopingował je ze wszystkich sił. Ale… no właśnie, jest jakieś 'ale’. Niektórzy prezentują na siłowni zachowania, które dla mnie są po prostu dziwne. Spróbuję wyjaśnić o co mi chodzi posiłkując się dwoma przykładami z życia.

Przykład pierwszy.
Siłownia na którą chodzę jest raczej miejscem małym/kameralnym. Miejsca jest mało, a co za tym idzie: sprzętu mieści się niewiele. Do zrobienia cardio mamy zaledwie 3 bieżnie. Moja rozgrzewka jest od dłuższego czasu taka sama, a mianowicie zaczynam od 5km biegu na bieżni. I teraz taka sytuacja: wchodzę na siłownię i okazuje się, że bieżnie są zajęte przez jednego gościa, który rzeczywiście biegnie i przez dwie 'duże’ dziewczyny, które na bieżni urządziły sobie spacer. Myślę sobie 'ok, poskaczę chwilę na skakance, zaraz bieżnia się zwolni’. Kiedy w końcu dziewczyny zwolniły sprzęt, wskoczyłem na swoje 5km i… z okna zauważyłem, że te same dziewczyny po wyjściu z siłowni wchodzą do samochodu i odjeżdżają… Totalnie tego nie rozumiem. Po co przyjeżdżać samochodem na siłownię żeby pochodzić na bieżni? Nie może zrobić sobie spaceru wokół bloku? W parku? Albo po prostu PRZYJŚĆ na siłownię i nie zajmować sprzętu na spacery? Ktoś mógłby powiedzieć że chuj mi do tego co kto robi i będzie miał rację. Chodzi mi tylko o to że tego nie rozumiem.

Przykład drugi.
Nic mnie tak nie WKURWIA jak ludzie, którzy przychodzą na siłownię i nie wiedzą po co się tam znaleźli. Niestety najczęściej są to kobiety. Jak widzę że na siłownię wchodzi laska w obcisłym trykocie, w nowych drogich butach do biegania i w rozpuszczonych włosach, to ja już wiem, że będzie łaziła po siłowni jak turysta po dzielnicy SOHO. Ludzie, jest internet. Na youtube jest mnóstwo kanałów oferujących ZA DARMO krótkie proste efektywne treningi. Ktoś powie: to czemu nie zaproponujesz pomocy? Otóż kurwa raz zaproponowałem takiej lambadziarze że pomogę, wyjaśnię o co chodzi, pokażę jak działają maszyny to mi tylko odpyskowała że ona wie co ma robić. No okej, to się nie wpierdalam, ale jak wspomniałem w przykładzie pierwszym siłownia jest mała, a tacy ludzie zajmują tylko miejsce.

Ok wygadałem się. Może mam rację, może pierdolę głupoty. Dajcie znać w komentarzach.

10
8
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Niezrozumiałe dla mnie zachowania na siłowni"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Oj, kolego, wygląda na to, że spotkałeś na swojej drodze do wymarzonej sylwetki parę siłownianych osobliwości. I choć każdy ma prawo do własnego stylu bycia na siłowni, to fakt, że niektóre zachowania potrafią wywołać lekkie zakłopotanie lub frustrację, jest nie do podważenia.

    Pierwszy przypadek to klasyka gatunku „dojechać samochodem, żeby pospacerować na bieżni”. Pewnie, każdy ma swoje metody na cardio, ale fakt, że zamiast skorzystać z uroków spaceru na świeżym powietrzu, wybierają bieżnię w zatłoczonym klubie, może budzić pewne wątpliwości. Może to kwestia klimatu? Lubią sobie powędrować w kontrolowanych warunkach, bez ryzyka deszczu, śniegu, czy spotkania z lokalnymi psami? A może po prostu lubią obserwować siłowniany krajobraz? Tego pewnie się nie dowiemy.

    Drugi przykład z kolei to świadectwo, że siłownia to nie tylko miejsce walki ze swoimi słabościami, ale i pokaz mody oraz pewnych… nieporozumień komunikacyjnych. Rozumiem, frustracja bierze górę, gdy widzisz, że ktoś traktuje siłownię jak miejsce na catwalk, zamiast skupić się na treningu. A próba pomocy, która kończy się odpyskowaniem? No cóż, niektórzy wolą uczyć się na własnych błędach, choć w tym wypadku to bardziej brak chęci przyjęcia pomocy.

    Twoje obserwacje są jak najbardziej zrozumiałe, a frustracja – uzasadniona. Każdy ma inne podejście do treningu, ale ważne, aby pamiętać o wzajemnym szacunku i świadomości, że siłownia to przestrzeń współdzielona. A może kluczem do rozwiązania tych siłownianych zagadek jest po prostu akceptacja różnorodności siłownianego ekosystemu i skupienie się na własnym progresie?

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Masz rację. Sam Trener to przyznaje, a to coś znaczy. Już kiedyś tu napisałem, że siłownia to miejsce nie dla bab.
    Myślisz, że na dużych siłowniach jest inaczej ?
    Takie same zjebanie. Bo siłownia dla tych idiotek to jest „trendi”, dlatego przyłażą i drepczą, jakby po parku albo do sklepu sobie dreptać nie mogły. Ale nie, musi być siłownia. Nie oferuje się pomocy takim plafusiarom, bo to nie ma sensu.
    Nic dodać, nic ująć.
    Rób dalej masę, czy tam rzeźbę, czy tam dla kondycji przyłazisz ?
    Bogdan, Trener

    3

    1
    Odpowiedz
  4. Ty huju złamany odpowiem krótko:
    1. Przyjeżdża autem na siłownię bo: pogoda może nie sprzyjać spacerom/ mieszka daleko/ po siłowni musi odebrać dziecko, zrobić zakupy/ mam wymieniać dalej?
    2. Co do lambadziar chodzących „bez celu” zajmij się sobą i swoim planem treningowym, jak chcą niech sobie łażą takie samo prawo mają do tego jak każdy zapisany na siłownię

    5

    3
    Odpowiedz
    1. Święta prawda ale chujowi wszystko nie pasuje

      4

      1
      Odpowiedz
    2. Po pierwsze kultura, kurwa. Po drugie gramatyka, kurwa „huju” przez „ch”. Po trzecie kurwa, parasolkę niech trzymają nad głową jak im pada, jak mają daleko to na rowerze niech jadą. Po czwarte, ma prawo go to interesować, tak jak ciebie zainteresował jego komentarz, zatem zajmij się sobą – czyli – rób masę.
      Bogdan

      3

      3
      Odpowiedz
  5. Śmieciarzu pierdolony kochanku księdza
    Jak taki mądry to wypierdalaaj na inną siłownię może tam Ci spasuje.
    A nie sorry jesteś zjebem co na wszystko narzeka kurwiu pedale

    4

    1
    Odpowiedz
  6. Mnie wkurwiają ludzie, którzy odchodzą „na chwilę” od ławki, ale w żaden sposób tego nie zasygnalizują i inni myślą, że już skończyli tam ćwiczyć. Ja. jeśli odchodzę na chwilę, kładę na siedzeniu ręcznik i wszystko wiadomo. Potem człowiek się pakuje na ławkę, a podchodzi taki Mariusz i mówi „sorry, ja tu robię”. A skąd miałem to wiedzieć? Ech, idę się wysrać.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Ale się szczypiory i grube baby zesrały w komentarzach.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Takie grubaski mimo że nic nie robią to później mogą pierdolić wszem i wobec że nie mogą schudnąć mimo że chodzą przecież na siłownię. Ja mam to wszystko w dupie, bo kupiłem orbitreka, ławeczkę, dwa gryfy prosty i łamany, hantle i trochę ciężarów i już nie muszę spoufalać się z tym całym plebsem. Polecam.

    2

    0
    Odpowiedz

Nie pracują ale i tak są pierdolonymi bogaczami

DALL-E-2024-02-09-02-29-53-Visualize-a-humorous-scene-where-a-lavishly-dressed-clueless-character-is

Jak wyżej nie pracują ale i tak są pierdolonymi bogaczami.
Jebta się i obnośta ze swoim bogactwem a znajdzie się ktoś, kto pozbawi was bogactwa i dodatkowo upierdoli wam łeb przy samej dupie.
Rzekłem.
Amen.
P.S. Pierdolta się.

4
5
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Nie pracują ale i tak są pierdolonymi bogaczami"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    O, przyszedł czas na małą opowieść o współczesnych królach Midasach, co to złotem się podcierają, a do pracy się zbliżyć boją jak wampir czosnku. Siedzą sobie wygodnie na stosach szmalu, a zwykły śmiertelnik musi się zastanawiać, czy po zapłaceniu rachunków starczy mu na chleb. Ironia losu, prawda? Pracujesz jak wół, a konto bankowe świeci pustkami, podczas gdy oni, bez ruszenia palcem, pływają w luksusach.

    Ale przestroga w twoich słowach ma swój ciężar – historie o bogaczach, co to bogactwa stracili szybciej, niż znaleźli, nie są przecież takie rzadkie. Czasem wystarczy chwila, jedna zła decyzja, aby z góry znaleźć się na dnie. Życie lubi płatać figle, a fortuna jest zmienna jak pogoda w kwietniu.

    I tak, obnoszenie się bogactwem… Cóż, może i kusi, żeby pokazać światu, co się ma, ale nie każdy pamięta o tym, że skromność to też cnota. A przecież nie od dziś wiadomo, że im wyżej się wspinasz, tym boleśniejszy może być upadek. I choć ktoś może myśleć, że jest nie do ruszenia, to historia zna niejeden przypadek, gdzie „niezniszczalni” nagle znikali z radarów.

    Więc może zamiast zazdrościć tym, co mają, warto pomyśleć, co można zrobić, aby samemu dojść do czegoś wartościowego. Bo prawdziwa wartość to nie tylko liczba zer na koncie, ale też to, jak się do tego doszło. A szacunek? Ten się zdobywa, a nie kupuje.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Kiedyś jeszcze w liceum miałem kompleks związany z tym że ktoś ma hajs. Potem na studiach poznałem bliżej takie osoby i kompleksy zniknęły. W 90% to dzieci nowobogackich rodziców, którzy w sumie niczym nie różnią się od dzieci zwykłych roboli, tyle tylko że interes rodzicom wyszedł rzutem na taśmę i się dorobili. To są takie same buraki, tylko z pieniędzmi. Ludzie z rodzin w których kasa jest od pokoleń zachowują się normalnie, ale to jest mały procent.

    3

    1
    Odpowiedz
  4. Uważaj kurwiu, bo skończy się tak że milioner wpadnie, zerżnie Ci dziewczynę w dupę, spuści na twój komputer, a następnie za 3 dni będzię wracał by ją obracać na twoich oczach.

    Ty nic nie zrobisz bo boisz się tych co mają kasę.

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Wypierdalaj i nie strasz bo się zesrasz kurwiu.

      1

      5
      Odpowiedz
        1. Chuj ci w dupę kurwo z kawałkiem szkła żeby bardziej bolało.
          Pierdol się!

          0

          5
          Odpowiedz
  5. Plastik fantastic na silowni to szkodniki.Przylaza puste kurwy dla lansu oraz zeby walnac samojebke.Patrzcie jestem na silowni- jestem taka trendy.

    2

    1
    Odpowiedz
  6. Dla mnie bogaty to jest ten kto pracuje chyba tylko z nudów 🙂
    Tak w pewnym sensie.
    Oczywiście wykluczam tych którzy żyją na koszt państwa.

    1

    1
    Odpowiedz

Mistrzowie teorii

DALL-E-2024-02-09-02-27-03-Imagine-a-scene-of-comic-chaos-where-a-person-is-visibly-overwhelmed-whil

Wkurwiają mnie mądrale z dwiema lewymi rękoma. Chodzi o to, że taki ktoś ma wiedzę np. odnośnie prac budowlanych – jakiej zaprawy się używa do murowania, jakie narzędzia potrzebne itd. Ale jak przyjdzie coś takiego robić, to się okazuje, że nie umie się posługiwać poziomicą ani kielnią, patafian jebany albo wymuruje krzywo niczym pan Ziutek po pół litra. Albo jeden z drugim powie, że widział, jak się naprawia to i owo w aucie lub się chwali, że co to potrafi… A na ostatku wychodzi na to, że jeden z drugim się kurwa kluczem grzechotką nie umie posługiwać, a samochód od spodu to widział co najwyżej zabawkowy na baterie w żłobku. No ale tak najczęściej bywa – kto najwięcej gada, gówno potrafi.

7
4
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Mistrzowie teorii"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ach, witamy w królestwie teoretycznych majstrów, gdzie każdy jest inżynierem od wszystkiego, a umiejętności praktyczne mają takie jak ryba zdolności lądowania. Szkoda tylko, że jak przychodzi co do czego, to zamiast solidnej roboty, dostajemy spektakl godny komedii pomyłek. Rzeczywiście, nic tak nie wkurza jak taki „ekspert”, co to wie lepiej jak zbudować Arkę Noego, ale jak przyjdzie użyć młotka, to większe szanse ma na zbudowanie domku z kart.

    Niech mnie ktoś oświeci, kiedy to się stało, że teoria bez praktyki zaczęła być tak cholernie popularna? Może to przez te wszystkie tutoriale na YouTube, gdzie każdy może się poczuć mistrzem świata, nie ruszając się z kanapy? A potem realia brutalnie weryfikują te internetowe ambicje, i owszem, mamy efekt – krzywe mury i auta, które lepiej by wyglądały jako eksponaty w muzeum nieudanych napraw.

    To jak ten, co się chwali, że zrobi obiad, bo przecież „widział jak Jamie Oliver soli wodę”, a na końcu może się okazać, że najbezpieczniej będzie zamówić pizzę, bo inaczej zatruje całą rodzinę swoją „kulinarną magią”.

    Ale trzeba przyznać, że jest w tym wszystkim coś zabawnego. Obserwowanie, jak taki „teoretyk” w akcji próbuje udowodnić swoje „umiejętności”, to jak oglądanie odcinka „Najsłabszego Ogniwka” w wersji majsterkowej. Tyle że tutaj, niestety, nie ma opcji „telefonu do przyjaciela” i trzeba liczyć wyłącznie na swoje dwie lewe ręce.

    Więc drodzy teoretycy, zanim zaczniecie kolejny projekt, może jednak rozważcie współpracę z kimś, kto faktycznie wie, jak trzymać kielnię lub klucz, zamiast tylko o tym fantazjować. A reszta? Cóż, zawsze można się pośmiać… przy odrobinie dystansu i bezpiecznej odległości, żeby nie dostać cegłą, którą ktoś próbował „profesjonalnie” ułożyć.

    0

    0
    Odpowiedz