Ludzie to wkurwiające śmiecie.

Dostałam ostatnio dziwnej choroby, polegającej na podrażnieniu przewodu pokarmowego. W dodatku zmieniałam leki, co odbiło się na moim zdrowiu bardzo. Stało się, musiałam szybko wracać do domu, bo inaczej odleciałabym. Mimo obecności „przyjaciela” musiałam wracać sama, w dodatku pieszo. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów swojego „spaceru”, bo po pierwsze może Was to obrzydzić, po drugie kto bardziej kumaty domyśli się, o co dokładnie chodzi. Cały tydzień przeleżałam w łóżku. Nie mam pojęcia, jak znalazłam się z powrotem w domu, to nieistotne. Potem parę dni szpital, dopiero teraz wróciłam do domu. No i co kurwa mnie czeka? Ano parę osób doniosło mi[bardzo dobrze zrobili], co mój były przyjaciel robił za moimi plecami. Rozgadywał wszystkim, że moje choroby wynikają z bycia uzależnionym od narko[nie wiem, skąd to się wzięło, to niezbyt ważne], i innych dupereli. Do tego rozgadywał po ludziach różne rzeczy bardzo intymne. Przez cały okres naszej znajomości obrabiał mi dupę równo. Nie wiem, kurwa, nie wiem, dlaczego tak łatwo dałam się sfrajerzyć. Boli mnie ta sprawa, nie daje mi spokoju. Cały czas pomagałam, dawałam cały czas siebie, ile mogłam, a dostałam taką „podziękę”. Ludzie to niegodni zaufania śmiecie. Kurwa, chujnia, śrut, kupa wodorostów. Tyle ode mnie, bez pozdrowień.

80
107
Pokaż komentarze (38)

Komentarze do "Ludzie to wkurwiające śmiecie."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Współczuję. Ja miałem sytuacje podobnego pokroju lecz z byłymi partnerkami, staranie się, zabieganie żeby było dobrze a w podzięce podłe rzeczy. To smutne co mówisz, ale temu frajerowi „podziękuj”.

    5

    0
    Odpowiedz
  3. Wołaj w kichę! odkryjesz co to rozkosz!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie ma na mnie chuja we wsi! /Pozdro Krystyna Jebałło

    0

    0
    Odpowiedz
  5. pfff… że ludzie to śmiecie to ja wiem od 15 roku życia (tycia)

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Wypierdalaj szczeniaro do szkoły się uczyć.Chuj nas obchodzi co cię dopadło!

    0

    6
    Odpowiedz
  7. PO CO TUTAJ TO KOBIETO PISZESZ, PRZECIEŻ ZARAZ „SZAMCE ALFA” CIĘ ZJADĄ, ZA SAMO BYCIE KOBIETĄ- BO a)nie dawałaś mu posłusznie dupy
    b) TO WSZYSTKO TWOJA WINA
    c)BO JESTEŚ GŁUPIĄ KOBIETĄ I TAKI TWÓJ LOS ZA WYCHODZENIE Z KUCHNI

    9

    0
    Odpowiedz
  8. Przyjaciel, przyjaciel… Zakochał się, chciał zaruchać. Ty mu nie dawałaś. Trwało to długo i się obróciło właśnie w taką patologię.

    4

    0
    Odpowiedz
  9. Autorze, po co sie martwic i zoladkowac. Oblicza tego swiata nie zmienisz. Zycie jest krotkie i juz niebawem nie bedzie Cie na tym swiecie. Po bardzo krotkim czasie prawie nikt nie bedzie sobie mogl przypomniec twego imienia czy nazwiska, nie mowiac o wygladzie. Zajmij sie czytaniem dziel filozoficznych zajmujacych sie ta problematyka, np. sensu zycia, smierci, Boga, wiecznosci, pojecia,ktorych nie jestesmy ogarnac naszym malym rozumem.

    7

    0
    Odpowiedz
  10. Bezsens i sens życia

    „Życie jest bez sensu. Lepiej umrzeć, aniżeli żyć. Codzienność, to ocean absurdu, który ogarnia i podtapia ”. To wielka sprawa w pewnym momencie życia dojść do takich wniosków i odważnie je wyrazić przed samym sobą. Wielu ludzi nie ma odwagi wypowiedzieć tej trudnej prawdy, która przeszywa do granic wszelkich możliwości. Tragizm wielu ludzkich dróg polega na uporczywym nazywaniu „bez-sensu” „sensem”. A już niektóre sztuczne opowieści o rzekomo „pięknym życiu” mogą wywołać co najwyżej uśmiech politowania i szczere współczucie…

    W sumie sprawa jest bardzo trudna. Nazwanie swego życia „bezsensownym” jest równoznaczne z jego zakwestionowaniem. Kolejne godziny, dni, lata przeobrażają się w śmieci do wyrzucenia na śmietnik. To zbyt wielka próba. Dlatego częstym rozwiązaniem jest nazwaniem „absurdu” „sensem” i w ten sposób można jakoś dalej ciągnąć. Ale niestety jest to rozwiązanie bardzo powierzchowne. Pod maskującą warstwą iluzji, z głębi duszy wydobywa się bolesne „moje życie jest bez sensu”. Sposobem na neutralizację tego bólu staje się krytyka innych, wieloraki pęd, oraz paniczne zagłuszanie głosu sumienia. Ale opary przeżywanego „psychiatryka” dokuczliwie wciąż dają o sobie znać. Największą tragedią będzie jednak stanięcie „twarzą w twarz” wobec prawdy swego życia w momencie śmierci. Nie-uzdrowiony trąd dopadnie z całą siłą…

    Dlatego lepiej za całą absurdalność swego życia wziąć się już na ziemi. Ale od razu doprecyzujmy, że nie chodzi tutaj o popadnięcie w jakąś formę nihilizmu. Nihilizm charakteryzuje się trwałym przypisaniem życiu kategorii „nihil-nicość”. Wszystko jest pustym przemijaniem, pozbawionym jakiejkolwiek wartościowej głębi. W takiej nihilistycznej logice, człowiek nie powinien niczego szukać, bo i tak nic na pewno nie znajdzie. Na tej drodze pojawia się szczere wyznanie „życie jest trądem” i na tym koniec. Nie ma próby wyjścia z tej choroby. Plusem jest tutaj brak „słodkich formułek”, ale całość rzecz biorąc jest „absurdem do potęgi n-tej”.

    Warto zainspirować się pewnym przełomowym epizodem, jaki miał często miejsce w życiu wielu ludzi, którzy zostali pustelnikami. Właściwie u początków pustelniczego ruchu, to była cała potężna fala specyficznego zestawienia. Jakiego? To zestawienie można krótko wyrazić słowami: absurd-sens. Precyzyjnie mówiąc, niektórzy ludzie w pewnym momencie swego życia dochodzili do wniosku, że ich życie przypomina trwanie w trądzie bezsensu. Odważnie i bezkompromisowo mieli odwagę rzeczy nazwać po imieniu. Ale pierwszy człon zestawienia „absurd” był jedynie przygotowaniem do podjęcia drugiego etapu pt. „sens”. W ten sposób następowało porzucenie dotychczasowego sposobu życia i przejście do nowego.

    Dokonywało się to i nieustannie dokonuje w dwóch etapach. Najpierw jest ufne zwrócenie się do Jezusa ze słowami: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” (Łk 5, 12). Ta rozbrajająca i pokorna prośba zawsze porusza Boże Serce i Jezus przychodzi z darem uzdrowienia z trądu dotychczasowych absurdalności. Następnie, po tym fundamentalnym uzdrowieniu, dalsze leczenie i wzrastanie dokonuje się w klimacie pustyni. Wzorcem takiej postawy jest sam Jezus Chrystus, o którym św. Łukasz pisze: „On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się” (Łk 5, 16). Dla pustelnika pustynia staje się przestrzenią całego życia. Na innych drogach powołania, to tylko część. Ale istota jest wspólna dla wszystkich. Tylko ten, kto w swym życiu udaje się w miejsca pustynne i modli się, ma szansę mówić „życie ma sens” i będzie to czysta prawda, a nie kłamstwo lub naiwna iluzja.

    Sensowne życie jest możliwe, ale… Najpierw trzeba w pewnym momencie mieć odwagę powiedzieć „moje życie jest absurdem”. A następnie jeszcze odważniej trzeba powierzyć się Jezusowi, którego możemy spotkać najpełniej na modlitwie w miejscach pustynnych…

    5

    1
    Odpowiedz
  11. xoxobaby

    Great Miss 'Why?’☆: Życie jest ab­surdem. Człowiek rodzi się po to, by um­rzeć. Po­pełnia błędy po to, by się na nich uczyć. Uczy się po to, by po­tem wszys­tko za­pom­nieć i na no­wo zaczy­nać stu­diować każdy roz­dział życia. Budzi się po to, by wie­czo­rem znów móc iść spać. Je po to, by mieć ener­gię, a za­raz ją spa­lić i na no­wo szu­kać jej źródła. Życie to ba­nał. Za­taczające się koło powtórzeń. Jed­nak niektóre sy­tuac­je nie wra­cają. Dzieją się raz, raz je­dyny, i jeśli od­po­wied­nio nie wy­korzys­ta­my tej okaz­ji, możemy diamet­ralnie od­wrócić bieg swo­jego życia. Wys­tar­czy jed­no niedo­powie­dze­nie, jed­na omyłka, a baj­ka może zmienić się w koszmar. Wys­tar­czą dwa niepot­rzeb­ne słowa, a człowiek tra­ci wszys­tko, na co przez całe życie pra­cował. Wys­tar­czy, że od­wróci wzrok, a za­raz każdy us­ta­wia się prze­ciw­ko niemu i per­fidnie ob­ma­wia go za ple­cami. A w oczy mówi mu, jak strasznie jest dla niego ważny. Otocze­nie wy­korzys­tu­je ludzkie błędy, by się mścić. Tak, jak­by ludzie wokół nig­dy nie cier­pieli, nie czu­li bólu. A prze­cież człowiekiem czułym można naz­wać znaczną większość ludzkiej po­pulac­ji. Życie to ab­surd, nieroz­gry­ziony pa­radoks.

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Ja mam doswiadczenie, pracuje z Zusie jus od 24 lat. A tu przyszla do pracy mloda dziewczyna, skonczyla wprawdzie studia wyzsze w warszawie, ale z jakiego powodu szybko awansowala? Jest teraz moja kierowniczka i to ja musze jej robic rano kawe. Przeciez to jesto chore. Ona nalzey do osob, ktore trudno zadowolic, wiec musze charowac cale 8 godzin bez przerw na kawe, bo tak zyczy sobie jasnie pani. W moich czasach skonczenie studiow bylo trudne, a teraz kazdy gowniarz moze je miec. Tylko dlaczego my starsi musimy sluzyc mlodym?

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Życie bez wiary

    Jestem niewierząca. Nie byłam wychowywana w religijnej rodzinie, stąd nigdy nie nastapiło we mnie zerwanie z wiarą, bunt przeciwko niej, po prostu uważałam od zawsze, że Boga nie ma. Nikt mnie nie nauczył modlitw i nie prowadzał na mszę. Moja Mama uważała się za kobietę nowoczesną, materialistkę – nie marksistkę i była niewierząca, postanowiła być wierna swoim poglądom i wychować mnie zgodnie z przekonaniami ( przynależności partyjnej nie miała na koncie). Szanuję decyzję Mamy, bo w jej postawie nie było hipokryzji i tak charakterystycznego dla tamtych czasów dwójmyślenia.

    Wychowanie bez religii w moim przypadku nie było wychowaniem bez tradycji, czy bez zasad moralnych. Wpajano mi wartości, które są mniej więcej zgodne z dziesięciorgiem przykazań, no może bez tego pierwszego. Wiedziałam więc co to dobro i zło.

    Mieszkałam w wielkim mieście, nie było religii w szkołach, nie spotykałam sie z żadnymi przejawami dyskryminacji czy ostracyzmu z powodu owej odmienności.

    No więc do rzeczy. Dorosłam i chyba nawet dojrzałam i zaczęłam samodzielnie mysleć. I poczułam się w jakiś sposób okradziona, poznałam osoby wierzące i poczułam zazdrość. Ich życie było jakieś bogatsze. Nie musieli się zastanawiać nad swoja tożsamością, mogli się modlić kiedy było im w życiu źle, a to przynosiło im nadzieję i ukojenie. Wprawdzie zdumiewające było i nadal jest dla mnie jak mogli wierzyć w tą całą biblijną opowieść, w cuda, w całą fabularna otoczkę wyznawanej religii. Ja nie potrafiłam w to uwierzyć choć przeczytałam Biblię i przyznaję, że była to dla mnie ważna i w większości bardzo ciekawa lektura. Miałam okres w życiu kiedy chciałam uwierzyć w Boga, naprawdę bardzo się starałam, chodziłam do kościoła, próbowałam sie modlić, nauczyłam się „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”, ale to wszystko na nic.

    Brakuje mi w życiu tego elementu jakim jest religia, ale to nie jest kwestia racjonalnego wyboru. Nie można stać się osobą wierzącą samą siłą woli. Albo wierzysz albo nie , coś chyba jest w tym określeniu „łaska wiary”, ja jej nie doznałam.

    Uważam, i jest to wynik moich przemysleń, doświadczeń i lektur, że człowiek powinien mieć szansę być wychowany w wierze, może ją potem odrzucić, ale powinien mieć szansę. Religia jest filarem cywilizacji, społeczeństwa, kultury. Źródłem tradycji i obrzędów, które spajają społeczeństwa, stanowi ostoję i drogowskaz. Nie każdy potrafi sam sobie być drogowskazem, niektórzy potrzebują kija i marchewki – obawy przed karą i nadziei na nagrodę, potrzebują jasno określonych granic. Jeśli tego nie mają gubią się, a społeczności ulegają rozpadowi.

    Co gorsza natura nie znosi pustki i miejsce religii w życiu człowieka coś musi wypełnić, jakas ideologia, jakiś inny bożek, chyba jesteśmy świadkami tego procesu. Co zastąpi religię w Polsce i czy będzie to zmiana na lepsze. Śmiem watpić.

    0

    1
    Odpowiedz
  14. W życiu każdego z nas, może przyjść taki czas, że poczujemy bezsens istnienia…

    Ciągłe życie w biegu, bardzo duża liczba obowiązków i problemów po drodze, pogoń za pieniądzem żeby móc przetrwać, czasem jakieś chwilowe rozrywki i codziennie to samo.. powstaje pustka, bezsilność… Po co to wszystko?

    Na świecie mamy bardzo dużo religii, które poruszają ten i inne tematy, ale która z nich jest najlepsza?

    Obecnie w większości sytuacji wyznawana religia zależy od miejsca urodzenia na świecie.. dlaczego?

    Dlaczego jedni rodzą się w bogatych rodzinach, a inni w bardzo biednych?

    Dlaczego jedni rodzą się na wojnach, gdzie muszą cały czas walczyć o życie, a inni mają bardzo duże ilości bogactwa ziemskiego i nie muszą się prawie o nic martwić?

    Dlaczego jedni rodzą się zdrowi, a inni niepełnosprawni? Gdzie jest sprawiedliwość?

    Dlaczego jedni rodzą się już prawie geniuszami – odkrywają nowe rzeczy/wynalazki, które odmieniają świat, a inni nie?

    Jaki jest cel i sens życia? Po co żyjemy?

    Dlaczego musimy cierpieć?

    Skoro istnieje Wyższa Opatrzność, to dlaczego pozwala na to, że jest tyle wojen i cierpień na świecie? Dlaczego jedni mają cierpieć, a inni nie?

    Czy jest coś po śmierci? Jeśli coś jest, to co to jest? Gdzie to jest?

    Żeby odwrócić stan bezsensu życia, powinniśmy odnaleźć szczęście i miłość..

    Jeżeli dana teoria głoszona jest sprzeczna z logiką, to należy ją odrzucić.

    Jeżeli nie można odnaleźć odpowiedzi takiej, którą zaakceptuje rozum, to wtedy należy zacząć szukać odpowiedzi tam, gdzie inni nie szukają…

    Idealny/doskonały stan, to jest taki w którym Twoja wiara i rozum nie kłócą się ze sobą… Jeżeli w jakimś temacie dojdzie do sytuacji takiej, że rozum Twój zaprzeczy wiarę-teorie w niej głoszone, to odrzuć tą teorię i szukaj dalej…

    „Szukajcie, a znajdziecie…” – ktoś kiedyś powiedział…

    Zawsze warto szukać, bezczynność nie odpowie nam na pytania – tylko pogłębi naszą pustkę/bezsilność, a im więcej będziesz wiedział(a) o swoim pochodzeniu/egzystencji, tym lepiej wszystko będziesz rozumiał(a), dlaczego tak jest i dlaczego w Twoim życiu tak się dzieje…

    Bezsilność i pustka jaka Cię ogarnia jest po to, żeby wymusić na Tobie działania w poszukiwaniu szczęścia…

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Ateizm. Tęsknota za bezsensem istnienia.

    Świat jest doskonale bezduszny i obojętny – twierdzi światowy lider ateizmu Richard Dawkins. „Sens” i „celowość” to tylko fantasmagorie naszego umysłu nie istniejące naprawdę. Nie ma Boga. Co istnieje? Kosmos jako wielka maszyna do losowania i selekcji. Poza Kosmosem nie ma nic. Wewnątrz niego zaś nie pojawia się nawet ślad świadomego zamysłu, jakiejkolwiek duchowości. Rządzi przypadek.

    Większość ludzi, a w każdym razie Europejczyków, wydaje się podzielać poglądy Dawkinsa traktując je jako „obiektywne” i „naukowe”. Niektórzy, mniej radykalni, rezerwują dla Boga miejsce nieuchwytnej zjawy. Zjawy, dodajmy, całkowicie bezrobotnej, gdyż jakakolwiek Boża ingerencja naruszyłaby „naukowe” rządy Przypadku i zaburzyła „harmonię bezcelowości”.

    Co uwiarygodnia, zdaniem ateistów, ich poglądy? Darwinizm, który pozwala „być ateistą spełnionym intelektualnie”.

    Człowieka nie stworzył Bóg. Nasz gatunek wyewoluował z materii nieożywionej. Drogą długotrwałej serii przypadków, wspartych mechanizmem selekcyjnym, przechodząc stadia pośrednie, takie jak bakteria, robak, ryba, gad.

    Co z naszymi myślami, marzeniami? Złudzenie. Istnieją tylko jednostki informacji – memy, które powielają się i selekcjonują w naszych głowach. Nie mamy wolnej woli. Sztuka nie ma wartości. To tylko fantomy, które powstały w trakcie „walki o byt”.

    Jakie są praktyczne skutki ateizmu? Ludzkie życie traci wartość w oczach samych ludzi. Ateiści się z takim stanowiskiem nie zgodzą, powiedzą, że to właśnie oni nadali sens życiu uwalniając je „spod tyranii” nieistniejącego Boga.

    Czyny ateistów jednak przeczą tej deklaracji.

    Życie ma sens tylko w pełni zdrowia i bogactwa. Inne życie jest „nędzne”. Znany ateistyczny etyk Peter Singer mówi, że życie staruszków jest nędzne, nic nie warte. Ateiści domagają się eutanazji. Ten, kto przegra w kosmiczną ruletkę, zestarzeje się albo zachoruje, powinien umrzeć. Miliarderzy, ci najwięksi szczęściarze kosmicznej maszyny losującej, żądają od biednych, aby znikli z powierzchni Ziemi i nie zużywali jej cennych zasobów.

    Cóż, można powiedzieć, że to wszystko jest bardzo smutne, ale jednak „naukowe”. Czyżby?

    Aby obronić swoją tezę, że „istnieje tylko Kosmos” i „nie istnieje celowość i sensowność” ateiści muszą się bardzo nagimnastykować, wiele faktów dosztukować, a o innych zręcznie zapomnieć i „zamieść je pod dywan”.

    Zacznijmy od tezy, że człowiek wyewoluował w drodze serii przypadków z materii nieożywionej. Jest to teza skrajnie nieprawdopodobna. Richard Dawkins we „Wspinaczce na szczyt nieprawdopodobieństwa” wyjaśnia, że wspinaczka na stromy szczyt może się wydawać nieprawdopodobna, jest jednak zupełnie prosta, jeśli do szczytu prowadzi łagodna droga. Innymi słowy, mając dużo czasu, ewolucja mogła wszystko. Teza ta brzmi naukowo, jednak dowodów brak. Rozwinięte formy życia pojawiają się nagle w tak zwanej „eksplozji kambryjskiej” Żadnych form pośrednich. Żadnego „łagodnego podejścia”. Ciągle brak także „pośredniego ogniwa” między małpą a człowiekiem. Brak też pośredniego ogniwa łączącego materię ożywioną z martwą.

    Samo „wyewoluowanie przypadkiem z materii nieożywionej” wydaje się już być niesamowitym fuksem, jaki spotkał nas w kosmicznej ruletce. Jednak, byśmy mogli w ogóle o nim debatować, wcześniej musiała zajść seria innych zupełnie nieprawdopodobnych przypadków.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Czuje bezsens istnienia
    Wstaje rano,ciągle to samo..jem śniadanie itp,patrze przez okno…te same budynki,huśtawka,drzewa,ludzie i tak dalej i tak dalej.
    Zobojętniałem sie na świat,ludzi.
    Nie odczuwam przyjemności ani też smutku czy radości
    Pomimo to że pracuje,funkcjonuje,wychodze do ludzi to odczuwam bez sens życia
    Mam wrażenie jakbym odkrył ten świat,stał sie dla mnie prosty,schematyczny,przewidywalny
    Pytanie co by było gdyby wszyscy ludzie byli dla siebie dobrzy???
    Było by jeszcze bardziej nudno niż jest teraz
    I teraz pytanie co zrobić bym wrócił do punktu początkowego,do normalności i poprawnego widzenia tego świata???
    Prosze mi coś doradzić,z góry dziękuje

    3

    0
    Odpowiedz
  17. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’ego co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!

    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Ogranicz nadmierne spożywanie nasienia gimbo-smarkulo.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Typowy bełkot rozkapryszonej małolaty.Jedź do czeskiej Ostravy,naćpaj się bo to tam legalne i widzę że tobie bliskie./Rafał_Otaku ze Śląska.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Akurat,ludzie śmiecie czyli ty też nim jesteś.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Ogarnij się flejo!

    0

    0
    Odpowiedz
  22. swoją wypowiedzią udowodniłeś, że jesteś z PISu…

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Mnie tez kiedyś obgadywał rudy chuj. Kiedyś nie wierzyłem w ten stereotyp, ale to prawda. Każdy rudzilec to wredny śmiec. Olej tego śmiecia.

    1

    0
    Odpowiedz
  24. pisz uwerturę…

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Ja robię tak: śmieję się zawsze innym w twarz, jak mnie obrażają to dodaję od siebie jeszcze gorsze rzeczy i tak dalej. Odchodzą wtedy zdumieni, a ja się dalej śmieję z ich głupich wyrazów twarzy. Pozdrawiam, nie taki jeszcze stary kawaler.

    2

    0
    Odpowiedz
  26. to po co się z ludźmi tym dzielisz? OK, dwa pytania: 1) posrałaś się? 2) ruchał Cię?

    1

    0
    Odpowiedz
  27. Mieszkasz w poprawczaku? Bo ten język jakiś dziwny – „sfrajerzyć” itp.

    1

    0
    Odpowiedz
  28. Odnoszę wrażenie że krótko żyjesz na tym świecie. Na pewno poniżej 20 lat. Odnośnie tematu to niestety ale nie można ufać nikomu poza najbliższą rodziną i to też nie zawsze. Nie wiem jak było kiedyś ale w dzisiejszych czasach niestety tak to wygląda. Ludzie są fałszywi i zakłamani. Troszczą się jedynie o swój tyłek. Natomiast moim zdaniem nie można się tym przejmować bo dostanie się pierdolca. Ja od zawsze jestem indywidualistą ale wiadomo zdarzają się często sytuację gdzie trzeba komuś coś powierzyć, z kimś razem coś załatwić itd. Wtedy wychodzi kto ile jest warty. Moja rada to staraj się polegać tylko na sobie. A wtedy nikt cię nie wyrucha, w przenośni i dosłownie z resztą też. Pozdrawiam, singiel i indywidualista w jednym, znudzony już walką z wiatrakami.

    3

    0
    Odpowiedz
  29. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Rudy i jeszcze z rudym wasem to fałszywy człowiek,więc uważajcie na nich.skurwiele.

    2

    0
    Odpowiedz
  31. Na co liczysz i jakich odpowiedzi oczekujesz? Jak nie katotaliban to proste kołki i matołki może paru inteligentnych sie znajdzie ale giną przygnieceni prostotą, tępotą i chamstwem. Stań sie chamidłem bez uczuć bo żyjesz w Bolandzie.

    2

    0
    Odpowiedz
  32. napierdalaj doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Mnie kiedys tez wyruchała troche bliższa osoba niz przyjaciel moja była z którą spedziłem kilka lat i myslałem ze moge na niej polegać itp ale jak co do czego przyszło i jej potrzebowałem,ciezki okres w moim zyciu ,to znalazła sobie innego i nic jej moja osoba nie obchodziła czy zyje jak sie czuje co ze mna a chuj z tym ,sa kolezanki jest nowy amant i poszła ,nic tak nie boli jak zdrada choc sa jeszcze gorsze rzeczy ale ja nie o nich ,wracając do meritum sprawy wierzyc idzie tylko swojej rodzinie jak ktos tu napisał ale ja nie wierze np mojej szwagierce podła zmija,wiec tez nie do konca z tą wiara,mam taki test jezeli ty komus pomagasz i potem jest podobna sytuacja i ty prosisz o pomoc a tej pomocy nie ma (i nie chodzi mi tu o kase ale o pomoc w czyms czy nawet dobre słowo)to olej takie znajomosci bo do kieliszka pieniedzy imprez jak ty stawiasz to jest mase chętnych ale jak co do czego przyjdzie to cie obgadają i zostawią gdzies w rowie

    1

    0
    Odpowiedz
  34. A gdzie jest ta co nie ma orgazmu,no i ta co przesladuje konduktorów.

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Powiem krótko -Nie ufaj nikomu!

    3

    0
    Odpowiedz
  36. komentarze bezcenne.. to chyba dlatego, że bez pozdrowień XD

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Nie „ludzie” chuje tylko ta pizda małpoczłek z którym się zadajesz. Skończ na zawsze tą patologiczną znajomość dla własnego dobra.

    1

    0
    Odpowiedz
  38. To po chuj mu idiotko opowiadałaś o swoich prywatnych sprawach. Masz za swoje i wyciągnij nauczkę, że NIKOMU nic się nie mówi!

    4

    0
    Odpowiedz
  39. Wyciągaj wnioski i do przodu

    0

    0
    Odpowiedz

Życiowa chujnia: gej

Chcecie prawdziwej życiowej chujni? Jestem gejem. Jestem zupełnie normalnym facetem, ubieram się normalnie, mówię normalnym głosem, zachowuje się jak każdy facet. Jakby tego mało, poznałem naprawdę zajebistą dziewczynę, taką wiecie, jedyną w swoim rodzaju… Gdybym nie był gejem to bym od razu ją zruchał i miał bachory, ślub, wesele itd. A tak to dupa :/ Mam silną osobowość i potrafię wiele rzeczy zmienić, ale tego akurat nie zmienię. Więc próbuje żyć jakoś. Faceta próbuję znaleźć i niestety mi się to nie udaje – 98% tych gejów, których dane mi było poznać, to zjeby (najczęściej intelektualne, ale zdarzają się też cipki, brzydale, fałszywce itd). Efekt tego jest taki, że mam 23 lata, nigdy nie byłem w związku, mam za sobą jedną nieszczęśliwą miłość, nie będę miał ślubu, żony, dzieci, wnuków – chujnia, śrut i kotwica w plecy! I niech mi ktoś powie że nie, to dam w ryj!

97
108
Pokaż komentarze (63)

Komentarze do "Życiowa chujnia: gej"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. swoją wypowiedzią udowodniłeś, że jesteś z PISu…

    1

    3
    Odpowiedz
  3. pisz uwerturę..

    1

    0
    Odpowiedz
  4. gej nie gej, kurwa przynajmniej spotkałeś fajną laske a ja hetero i co z tego, no ale fakt lekko nie będziesz miał, masz perspektywe że nawet jak spotkasz jakiegoś kolesia to i tak 90% społeczeńśtwa tego nie zaakceptuje ale chuj z tym jestem w podobnej sytuacji z tym że płeć jest bez znaczenia bo i tak kurwa same dzidy tępe a jak fajna z charakteru to brzydka a ja to mam w pupie żeby jakiegoś brzydala mieć. Pamiętajcie Panowie pewność siebie, wygląd, pieniądze, intelekt no czyli kurwa wymagania duże jak na te czasy

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Rób doktorat

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Zalatuje trolowaniem ta chujnia.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. idę po popcorn

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Jesteś śrut nie gej

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To nie chujnia, to prawdziwe szczęście! Ja jestem hetero, ale uważam, że właśnie miłość (przemija po maksymalnie kilku latach), dzieci (niewdzięczne), partner (niewdzięczny i fałszywy) itd to jest dopiero kotwica w plecy! Pozdrawiam, szczęśliwy stary kawaler.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. 23 lata to niewiele. Sporo życia przed Tobą i z czasem kogoś znajdziesz. Chujnia to dopiero będzie jak zechcesz z nim zamieszkać pod jednym dachem. A wiem co pisze bo też jestem gejem i na co dzień spotykam się z naszą słynną już polską miłością do bliźniego. Powodzenia.

    4

    0
    Odpowiedz
  11. Szanowny Geju. Kurwa. Masz dopiero 23 lata, a sprawiasz wrażenie jakbyś pisał z łoża śmierci. Nawet kurwa nie wiesz ile jeszcze się w Twoim życiu wydarzy. Dobrego i złego. Życzę tego dobrego. Pozdro. M.

    3

    0
    Odpowiedz
  12. Bierz w kichę jak Pawello Boleslao.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. zycze ci smoerci i oby twoje zycie trwalo jak najkrucej jestes zaraza tego swiata

    0

    13
    Odpowiedz
  14. Jesteś cioto zwykłym odpadem społecznym,który należy zutylizować jako surowiec wtórny.

    0

    10
    Odpowiedz
  15. Nie dziwię się że jesteś gejem, bo słowiańskie polki to szmaty i kurwy i nie ma sensu życia z nimi układać… Gdybyś mieszkał w Japonii to nawet byś nie myślał o gejostwie, w sumie tam zamiast jebanych pedałów z tęczami to tam jest eleganckie Yaoi tyle w temacie. Pozdro Rafał SUPER_OTAKU i przyszły programista

    3

    0
    Odpowiedz
  16. Kup sobie ogórka wsadź go na 24h w swoją pedalską dupę i zwalaj z tej strony.

    0

    8
    Odpowiedz
  17. Siedź przed kompem i nie chwal się swoją orientacją bo nie ma czym.

    0

    2
    Odpowiedz
  18. Zawsze możesz zostać męską qrwą,dla ciebie to pewnie przyjemne i pożyteczne.

    0

    7
    Odpowiedz
  19. Wal konia do lusterka.

    1

    1
    Odpowiedz
  20. Zaproś kumpli,niech ci zrobią bukakke.

    0

    1
    Odpowiedz
  21. Zrób sobie koktajl ze swojego spustu,na zdrowie.

    0

    1
    Odpowiedz
  22. Przyjmę w kichę pozdro byczek Andrzej

    2

    0
    Odpowiedz
  23. „nie będę miał […] dzieci” — oby rzeczywiście tak było….

    1

    0
    Odpowiedz
  24. Chyba sie do końca nie akceptujesz,ja się ciesze, że jestem gejem i ominie mnie ten cały ślub,bachory itp.Tylko nie znam żadnych innych tęczowych a moja fobia społeczna dodatkowo wszystko utrudnia…

    6

    0
    Odpowiedz
  25. O damo z mych snów kiedy znów nawiedzisz mię?

    3

    0
    Odpowiedz
  26. Daj mi w ryj i do tyłka twego kija Byku. Pozdrawiam gej Roman

    4

    0
    Odpowiedz
  27. Wsadziles ta chujnia kij w mrowisko, bo zaraz posypia sie komentarze ograniczonych gimbow. Nie przejmuj sie, spoko z Ciebie gosc, pozdro.

    1

    0
    Odpowiedz
  28. Wejdź we mnie mój Ty gieroju! Zdobądź mnie! Jak konkwistadorzy przedzierali się przez dżunglę, tak ty przedrzyj się przez moje włosy koło odbytu i odkryj tajemnice domu Anubisa! /Gej Roman.

    5

    0
    Odpowiedz
  29. nie ( a teraz pakuj do ryja )

    1

    0
    Odpowiedz
  30. Bycie gejem, to nic złego. Może jedynie mniej się z tym afiszuj, bo ludzie są mało tolerancyjni, a będzie okej

    1

    0
    Odpowiedz
  31. nie bede duzo pisac, bo musze isc spac zaraz, ae potraktuj to powanie. bylam les przez cale swoje zycie, prawie 30 lat,
    od kilku lat zyje/odzywiam sie wg tradycyjnej medycyny chinskiej i robie ashtange joge – od czterech lat jestem WOLNA od bycia les, ja pierdole jakie to zajebiste uczucie, nie wiem czy to tcm czy joga, jedno albo drugie, labo dwie te rzeczy naraz wprowadzily po prostu rownowage we mnie

    1

    0
    Odpowiedz
  32. Mily Autorze. Niestety jest tak w wiekszosci spoleczenstw, ze gejostwo czy homoseksualizm meski absolutnie przez ludzi nie saakceptowane. W przeszlosci trzeba sie bylo z tym swoim defektem kryc ogromnie, poniewaz ta sklonnosc podchodzila pod kodeks karny.

    1

    0
    Odpowiedz
  33. @8 – dzieci? Dużo ma przecież tutaj do powiedzenia temat wychowania więc jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, nie uważasz tak? W kwestii partnera jednak należy się zastanowić czy strona którą obwiniamy w rzeczywistości nie ponosi aż tak dużej winy jak nam się może wydawać.

    1

    0
    Odpowiedz
  34. Autorze, pamietaj rowniez o tym, ze kontakty seksualne bez glowy moga sie przyczynic do wielu dolegliwosci, ktorych nalezy unikac. Oto krotka informacja na ten temat (STI= sexually transmitted infections):
    Sexually transmitted infections
    Richard J C Gilson, senior lecturera and Adrian Mindel, professorb
    Author information ► Article notes ► Copyright and License information ►
    See editorial „Sexually transmitted infections: control strategies ” on page 1135.
    This article has been cited by other articles in PMC.

    Rates of sexually transmitted diseases are increasing, particularly in people aged between 15 and 25. How best to tackle this increase is unresolved, although several tests have recently been developed that are providing new opportunities for screening, early detection, and prevention of sexually transmitted infections and their complications, particularly for Chlamydia trachomatis, herpes simplex virus, and human papillomavirus. Already these tests are being used in research studies, but their introduction into clinical practice raises complex issues. This articles describes the tests that are now available for the major sexually transmitted infections and discusses the important issues they raise in the management of those diseases.
    Go to:
    Methods

    We selected topics for inclusion by reviewing specialist journals and conference abstracts from 1998 to 2000. We chose areas that were the subject of most research reports and that are having a direct impact on patient care. We performed a search of Medline for the same period, based on keywords related to these topics. Earlier references were among those quoted in the publications retrieved by the systematic search. We have not considered advances in HIV disease and its management.

    0

    2
    Odpowiedz
  35. Już nie wiem co mam sama ze sobą zrobić. Mam 23 lata i zero pomysłów na siebie i swoje życie do czego dochodzi jeszcze przygnębiająca samotność. nie potrafię być sama ze sobą, potrzebuje innych ludzi obok,żeby być szczęśliwą. Zazwyczaj mój dzień wyglądał tak: praca a później znajomi a raczej znajome(bo kolegów nie mam). Bardzo często spędzałam czas ze swoimi koleżankami, prawie codziennie któraś z nich u mnie nocowała. Niestety do czasu..teraz prawie w tym samym czasie moje koleżanki poznały chłopaków, są w związkach i nasze spotkania ograniczają się do 1 na tydzień/dwa tygodnie.A jak już się spotkamy to opowiadają o tym, jak jest u nich fajnie i jakie są szczęśliwe. Ja nawet nie mam o czym opowiadać bo została mi tylko praca i dom. w tym wszystkim nie potrafię się odnaleźć, czuję się strasznie samotna nie mam z kim się spotkać, pogadać i uciekam w pracę. Wiem, że raczej nie znajdę sobie chłopaka szybko bo nikt nie zwraca na mnie uwagi.Strasznie ostatnio spadła mi pewność siebie, w zasadzie to nie wiem czy jeszcze jakąkolwiek cząstkę jej mam.Czuje się nieatrakcyjna i nudna.w dodatku niedawno zrezygnowałam ze studiów bo to nie było to, nie mam nawet pomysłu na nowy kierunek. Tkwię w tym wszystkim sama i nie mam ani siły ani ochoty na nic.

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’ego co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!

    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    0

    1
    Odpowiedz
  37. Dać w ryj to możesz swojego siura jakiemuś innemu dewiantowi. Kurwa płaczecie że tak wam źle, nikt was nie kocha i jesteście dyskryminowani a tak naprawdę macie pedały większe prawą od NORMALNCH ludzi. Nie napisze że mam cię w dupie bo pewnie byś chciał zboczylasie.

    2

    3
    Odpowiedz
  38. @26 Noi sie posypały xD Naszczęście nikt się przejmuje ich żałosną próbą wypowiedzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  39. Jesteś homoś nie gej 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  40. Szkoda że tak mało jest gejów. Człowiek by se troch popierdolił faceta, a tak kurwa trzeba dymać to kurestwo cycate bydło z ubojni z chlewa

    2

    0
    Odpowiedz
  41. A nosisz garnitury od Armaniego ? Pewnie nie.
    A nosisz buty Loyda ?
    Pewnie nie.
    A może jeżdzisz Bentleyem ?
    Nie ?
    To ty zwykły pedał jesteś a nie gej.

    2

    0
    Odpowiedz
  42. Jestem lewakiem,ale nigdy nie będę akceptował pedalstwa.Dla mnie to obrzydzenie i choroba która powinna być „leczona” napalmem.

    0

    4
    Odpowiedz
  43. jesteś wulgarny, bo co to za słowa „to bym od razu ją zruchał i miał bachory”, chamstwo. Życzę ci żebyś znalazł kolesia i ruchał go jęcząc w kako a on ciebie, ty nie zasługujesz na kobietę, więc dobrze,że jesteś gejem.

    0

    0
    Odpowiedz
  44. licze ze tej zimy zginiesz w wypadku na oblodzonej jezdni podczas wyprzedzania na podwojnej cieglej

    0

    2
    Odpowiedz
  45. @36 – Za dużo myślisz o problemach egzystencjalnych, właściwie to wpadłaś w taką złą klatkę i będziesz miała problem wyjść z niej. Zresztą tak szczerze to Twoje myślenie z boku wygląda jak na kogoś z depresją, serio. Może jednak nie masz tej depresji a takie jedynie przemyślenia jednak życiem należy się jednak cieszyć, choćby dlatego, że masz właśnie jak to twierdzisz jedno bo co dobrego budującego masz z takiej smęty? Równie dobrze można sobie poderżnąć gardło bo na jedno wyjdzie co jest według mnie głupie i bardziej bez sensu niż właśnie przeżycie tego krótkiego życia. Co jest też złego w powtarzaniu pewnych schematów jak np. to picie kawy albo chodzenie do pracy? Praca jest akurat człowiekowi potrzebna by zachować równowagę psychiczną. Problem to że w Polsce ta praca często nie jest taka jaka chcemy by była, ale za dużo też wymagać nie można. Ale dobra, nie rozpisuje się więcej. Nie rozumiem Twojego podejścia za bardzo pomimo, że sam widzę pewien bezsens tego świata, ale mi bardziej chodzi o np. oglądanie bzdetnych kanałów w TV aniżeli życie samo w sobie. Pozdro

    0

    1
    Odpowiedz
  46. Uwierz mi, że tylko ci się wydaje, że mówisz normalnie, ubierasz się normalnie i wyglądasz jak prawdziwy facet. Bardzo łatwo was rozpoznać.

    1

    0
    Odpowiedz
  47. 16 I taka jest prawda panie,wycisną jak cytrynę,te zimne zdziry.

    1

    0
    Odpowiedz
  48. Wiem jak to jest. Mam 25 lat. Prawie każdy myśli, że jestem hetero, tylko nie mam dziewczyny. A laski i tak se nigdy nie znajdę, z facetem natomiast też nie chcę być, bo mnie to jednak brzydzi. I całe życie kurwa sam. Czytałem książki, jak to można wyleczyć, ale mi to nie idzie. Nie wiem, czy chciałbym zakładać rodzinę, bo to jest w chuj problemów i potrzeba duzo hajsu, ale do chuja chciałbym choć raz se zwalić do zdjęcia LASKI a nie FACETA!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  49. Chuj ci w pikawe jebany pederasto. Takich jak ty powinno się nabijać na pal!

    0

    4
    Odpowiedz
  50. komentarz nr 36 to pseudointeligentne gówno do potęgi nieskończonej. Zyje się po to aby kochać, być kochanym, cierpieć, radować się i starać żyć dla innych nie tylko dla samego siebie, żyje się też po to aby poszukiwać swojej drogi i cieszyć gdy już się ją znajdzie co powoduje uczucie spełnienia. Drogi autorze, nikomu nic do tego by Cię oceniać. A do komentarza nr 36 – nie będziesz zaszczepiał w ludziach poczucia beznadziei pustki i poczucia bezwartościowości i bezsensowności istnienia. Istniejemy bo widocznie ten świat jest tak urządzony że mamy w nim egzystować, oddziałujemy na siebie nawzajem pozytywnie czy negatywnie, pośrednio czy bezpośrednio. Każdy, nawet najmniejszy człowiek jest ważny bo bierze udział w oddziaływaniu. Tak jak ziarnko piasku – które może wpaść komuś do oka powodując łzę czy o jedno za wiele spowodować lawinę piaskową (w przenośni). Np Edward Jenner – niby nic nie znaczący wiejski lekarzyk z końca osiemnastego wieku – takie ziarenko nic nie znaczące a przez splot okoliczności odnlanazł szczepionkę na ospę dzięki której uratował najwięcej istnień ludzkich w dziejach całej historii(wspominam również jako przykład – akurat oglądałam o nim wczoraj w tv).

    0

    2
    Odpowiedz
  51. „a tak to dupa” padłem.

    0

    0
    Odpowiedz
  52. nie wiem co ci poradzić

    0

    0
    Odpowiedz
  53. Taaa… Jestem kobietą i kurwa nie mam zamiaru brać ślubu, mieć tych cholernych bahorów itd itd. Miałam już chłopaków i dużo lepiej czuję się będąc singielką. Jestem wolna, .mogę robić co mi się podoba i kurwa nie mam zamiaru już się z nikim wiązać. Mam nadzieję, że dasz radę. Przed Tobą całe życie. Jeszcze wiele w życiu zrobisz, więc na prawdę nie łam się 🙂

    1

    1
    Odpowiedz
  54. Ja tobie też dam w ryj 🙂 później spuszczę ci się w dupsko i zrobię „torcik” 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  55. Do autora i wszystkich z podobną przypadłością piszących w komentarzach. Jest jeden sposób, na wyjście z homoseksualizmu. Wymaga naprawdę silnej woli i dużo, dużo pracy. Ale jak ktoś chce skorzystać, to mówię, choć nie wszystkim się spodoba. Zawierzenie się Jezusowi. Całkowita chęć do zerwania z grzechem, zamiast ciągłe przekonywanie się, że to nic złego. Oczyszczenie się przy spowiedzi. Przyjęcie Boga do swojego serca i oddanie mu kierownictwa. Zerwanie kontaktów z takimi środowiskami, z pornografią, wszystkim co to napędza. Za pierwszym razem się nie uda, to pewne. Wówczas cały proces powtórzyć. Jasne, że Jezus mógłby uwolnić od razu, ale człowiek ma wolną wolę, ciągnie go do grzechu i dlatego tyle to trwa, stale musi się podnosić. Przygotujcie się na walkę o siebie, to potrwa, ale nie wolno się zniechęcać. I są potwierdzone przypadki ludzi, którzy właśnie w taki sposób się z tym uporali. Przeszukajcie Internet, np. jutuba Sami nie mamy szans, z tego może uwolnić tylko Bóg, a jest to zadana słabość do zwalczenia. Ja wprawdzie jestem facetem hetero, ale też miałem inny problem, i długo nie mogłem sobie poradzić z nim sam, aż w końcu odkryłem, że tylko tak miałem jakieś szanse. Każdy ma jakieś słabości do zwalczenia. Wiele osób wychodziło z ciężkich uzależnień, i problemów właśnie tak samo. Pozdrawiam.

    0

    3
    Odpowiedz
  56. Odnośnie komentarza 56. Nie chrzań gościu. Ja se będę gniótł kolana w kościółku i wzdychał godzinami do monstrancji – a Bozinka i tak se zrobi co zechce. W dupie to mam. Mieszkałem gościnnie w różnych klasztorach, żyłem tam tak jak zakonnicy, odbywałem tam pokutę i rekolekcje. Przez kilka lat chodziłem na mszę trydencką. Zyskiwałem odpusty zupełne. I co, i gówno. Jak jestem homo tak byłem. Jeb się z tym swoim Bogiem, a ty sam po prostu miałeś szczęście.

    4

    0
    Odpowiedz
  57. @56 Pojebało ? Ty to dopiero potrzebujesz leczenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  58. 12 o ty skurwysnu jak człowiekowi mozesz śmierci życzyć a zarazy to są hetero i w dodatku świnie !

    2

    0
    Odpowiedz
  59. Bycie GEJEM nie jest normalne chłopie!!!
    I nie pierdol że taki się urodziłeś, bo to jest bullshit. Bycie GEJEM to wybór, a nie choroba( no chyba że psychiczna ).
    Dymanie jest do rozmnażania w każdym gatunku ( ludzkim też ) a walenie drugiego samca w dupsko i spuszczanie się tam mija się z misją przetrwania gatunku. Weź się najlepiej pierdolnij mocno młotkiem w ten głupi łeb a potem poszukaj jakąś samice do ruchania jak natura nakazuje i żyj jak człowiek a nie pierdolony GEJOWSKI zbok.

    0

    5
    Odpowiedz
  60. Podziękuj rodzicom, że szprycowali cię jedzeniem z dużą ilością konserwantów. To zaburza orientację:)

    0

    0
    Odpowiedz
  61. Piasek jest wolny, Jacyków hehe itd.:)
    Uważaj na tych co nie lubią gejów, mogą dać w mordę 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  62. idz do specjalisty,moze da sie to wyleczyc.albo idz sie zabij,zawsze o jednego geja mniej.

    0

    1
    Odpowiedz
  63. To nie chujnia, ze jestes gejem. Nie ma w tym nic zlego. I nie jest to zalezne od Ciebie, nie masz powodu by to zmieniac i nie ma takiej potrzeby. To tak jakaby zabronic dziewczyne zakochac sie w chlopaku. Nie mozna zabraniac gejowi kochac drugiego geja. Nikt Ci nie zabroni milosci. A jedynym problemem sa Ci tutaj zamknieci, pojebani ludzie, ktorzy nic o zyciu nie wiedza. To nie Ty jestes problemem, tylko Polacy. Pojedz na tydzien do Anglii, Niemiec, zobaczysz, ze Polacy sa 20 lat uwstecznieni. Ja sama mam duzo znajomych gejow, nie mieszkam w Polsce. I ich uwielbiam ! Nie ma nic lepszego niz spacerem z gejem i haslo `Niezla dupa`gdy jakis koles nas mija 😉

    2

    1
    Odpowiedz

W dupach się poprzewracało

Kurwa mać, że tak soczyście zacznę swoje nędzne wywody. Dawno tu nie byłem, więc czas dolać trochę sosu chujowości do tej całej beczki ze szczynami. Pisałem tu kiedyś o moim kumplu, który był z panienką długi czas (2 lata). Pisałem o tym jaką miłością się darzą, jak to wspaniale wyglądają i jak pasują do siebie. I wiecie co? TAKI CHUJ! Niedawno się rozstali. To dosyć długa historia i nie chce mi się o tym wszystkim pierdolić. Powiem tylko w skrócie że kumpel zjebał sprawę, a dziewczynie w dupie się poprzewracało od dobrobytu i od możliwości wyboru i postanowiła od niego odejść. Kurwa, dlaczego dożyliśmy czasów kiedy ludzie o wiele chętniej wolą coś rozjebać do cna i zaczynać od zera, albo najlepiej w ogóle nie zaczynać bo nie ma na to czasu, lepiej balować i uchlewać się na umór bo przecież wolność jest piękna. Kiedyś ludzie żyli razem po 50 czy 60 lat i kurwa to co się między nimi psuło naprawiali bo na tym polega związek, na samodoskonaleniu się, na tym że musisz dbać nie tylko o swoje własne nędzne dupsko. Wkurwia mnie też że z ludzi wychodzi prawdziwa natura dopiero po dłuższym czasie. JEBANE DWULICUSY! I to wszystko co ciekawe tyczy się głównie dziewczyn które się radykalizują, liczą się tylko z sobą i ze swoimi uczuciami i zrobią wszystko żeby być szczęśliwe, choćby i po trupach do celu. Nie ważne ile osób zranią, nie ważne ile przyjaciół stracą, ale będą szczęśliwe i tylko to się dla takich tępych idiotek liczy. Wracając jeszcze do tematu związków, jak czytam opinie niektórych osób które schodzą się i rozchodzą po kilka razy wmawiając sobie i innym że „to nie moja wina to przez monotonność, musimy dać sobie czas żeby znowu zatęsknić”. KURWA BARANIE JEDEN Z DRUGIM. Jeżeli jest ci z kimś dobrze to po chuj się z nim rozchodzić? Albo kurwa w jedną stronę albo w drugą, zdecyduj się i nie zachowuj jak niestabilny psychicznie. Jak zamieszkacie razem i pojawi się dziecko to też powiesz dla dzieciaka że rodzice muszą dać dla siebie czas żeby zatęsknić i na pół roku wypierdolisz z domu na czereśnie do Antwerpii? Takich umysłowych gimbusów powinni zamykać pod kluczem i żeby nigdy nie mieli prawa z nikim się związać bo to tylko niszczy społeczeństwo. Dzieciaki potem wychowują się w przeświadczeniu że po co o coś walczyć skoro można to wszystko rozjebać i znaleźć nową mamusię albo tatusia dla swojego bachora? No kurwa pierdolnijcie baranka w ścianę idioci. Nauczcie się walczyć o to co macie. Ja nie mówię tu o takich sprawach że zaraz odezwie się jakiś gimbus i zapyta „mój chłopak mnie bije ale ciągle o niego walczę, brakuje mi pomysłów, co mam robić?” albo „moja dziewczyna się puściła z moim ziomkiem, mam jej przebaczyć?” Odróżnijcie zwykłe kurewstwo albo znęcanie się od kogoś kto przejrzał na oczy w nieco bardziej trywialnych sprawach np imprezy. Dobra, kończę bo jeszcze zaraz rozpiszę się na serio i stracę jeszcze więcej czasu na pisanie rzeczy oczywistych które w normalnym świecie byłyby proste i logiczne. Pozdro dla kumatych i wychowanych na zasadach które sugerowały raczej naprawę czegoś a nie burzenie wszystkiego w okół a dla takich co jednak wolą wszystko rozpierdalać serdeczny chuj w dupę i oby przyszedł taki dzień kiedy zostaniecie na tym świecie sami jak włos na wąsie dojrzewającego gimnazjalisty. Z fartem!

108
87
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "W dupach się poprzewracało"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. swoją wypowiedzią udowodniłeś, że jesteś z PISu…

    1

    1
    Odpowiedz
  3. W pełni popieram! Mnie dwa miesiace temu zostawił chłopak którego naprawdę kochałam, nigdy go nie zdradziłam nie zrobiłam żadnego świństwa. Zwykła para, na ogół układało się dobrze. Ale zostawił bo tak po prostu się mną po 2 latach znudził. Do teraz tego nie ogarniam. CHUJNIA.

    3

    0
    Odpowiedz
  4. dałem radę doczytać tylko do połowy tych rzygowin – jesteś facetem, a zajmujesz się sprawami rodem z Mody na Sukces, ja pierdolę, co cię obchodzą czyjeś związki? idź sobie poplotkuj ze staruchami pod trzepak

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Ależ zaraz Ci ktoś napisze, że jesteś jeszcze młody i świata nie znasz albo że człowiek nie jest stworzony do monogamii ale taki osobnik sam nie rozumie czym jest wierność, jej budowanie i wiele innych dobrych długofalowych czynników dzięki którym cywilizacja zapewnia sobie długowieczność. Tacy są właśnie współcześni ludzie, dbają jedynie o własny tyłek, chociaż nie powiem, ja pewnie też nie raz taki byłem i być może nadal poniekąd jestem. Wiesz, że jedna z przepowiedni biblijnych jest właśnie o tym, że ludzie staną się bardzo egoistyczni i że dotyczy ona Czasów Ostatnich?

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  7. „Odróżnijcie zwykłe kurewstwo albo znęcanie się od kogoś kto przejrzał na oczy w nieco bardziej trywialnych sprawach np imprezy.” – a czym są według Ciebie imprezy jak nie kurestwem? Po co idzie się na impezę? Tak szczerze? Grać w szachy? Zadupczyć! I tyle w temacie.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Za dobrze jest, za dobrze wam…zdziry. To wasza wina, babsztyle. Kobieta to worek łajna- św. Tomasz z Akwinu.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Keep calm and jp2gmd.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Chuj tu kogo obchodzą twoje miłosne wywody gimbusie zasmarkany.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. jak ja cię lubię…!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Przyjmę w kichę pozdro byczek Andrzej

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Autorze, dobrze i madrze piszesz. Ciesze sie bardzo, ze na tym dziwnym portalu jednak wypowiadaja sie od czasu do czasu jacys kumaci i bystrzy goscie.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Wstajesz rano, jesz śniadanie czy tam pijesz kawę i idziesz do roboty/szkoły. Lubisz ją bardziej lub mniej, siedzisz tam 8 godzin i wracasz do domu. Nie wiem czy masz rodzinę. Jeśli nie masz to wracasz do pustego mieszkania/domu i robisz sobie obiad, albo zamawiasz coś lub wychodzisz. Jeśli masz rodzinę zbyt wiele się nie zmienia, może z wyjątkiem tego że napewno jesz w domu. Później oglądasz telewizor albo oddajesz się innym pustym czynnościom. Nawet gdybyś czytał Horacego albo Sartre’ego co z tego? Zaraz pójdziesz spać. I rano znowu wstajesz. W niedzielę powinieneś iść do kościoła, wiesz o tym?
    Od czasu do czasu wyjedziesz gdzieś pozwiedzać żeby uraczyć swoje oczy jakimiś pięknymi widokami. Wyspy, góry, dupy, jeziora, nieważne. Ubarwiasz swoje życie jak tylko możesz. Łazisz po tym świecie jak taki debil. Nie chcesz umierać? A właściwie czemu? Tak ci tu dobrze?
    Jesteś nikim. Niczym w perspektywie czasu i całego świata. Świat to absurd. Absurdem jest też twoje życie. Rodzisz się, męczysz w szkole i uniwersytecie, zakładasz rodzinę lub nie, pracujesz lub nie, podróżujesz, szukasz coraz to nowszych podniet by uczynić swoje życie ciekawszym po czym umierasz. Każdy tak ma. Może z wyjątkiem ludzi z plecami albo tych, którym się nie poszczęściło urodzić na w miarę żyznej glebie. Kim jesteś? Co ty tu robisz? Po co tu jesteś? Czy wiesz, że jesteś nikim? Czy wiesz, że za dwieście lat nie zostanie po tobie strzępek pamięci czy płyta nagrobna z twoim nazwiskiem i dwoma datami?
    Nasz świat to absurd.
    Nie zrobi mu różnicy czy będziesz żył wg schematów czy może wypierdolisz do lasu i spędzisz tam całe życie polując i mieszkając w lepiance. Możesz siedzieć całe życie na dupie bylebyś płacił czynsz i opłaty za tv które tak namiętnie oglądasz. Nie zapomnij o podatkach.
    Nieważne, że czytasz Szekspira i Platona oraz namiętnie słuchasz preludiów Szopena. Nikt tego nie doceni. A nawet jeśli to nie – nie martw się, nie jesteś nikim wyjątkowym. Po co to wszystko? Dla chwilowej przyjemności? Dla świadomości zrozumienia tragicznych bohaterów i boleści odtrąconego pianisty? Nie zmienisz świata a tym bardziej nie pozostawisz w nim nic po sobie. Omnis moriar. Tutaj nie ma nic. Wszystko jest absurdem.
    Czy jest coś co mogłoby nas uratować?
    Nie.
    Za tysiąc lat wszystko będzie nowsze, brzydsze i tak dalej. Mechanizm się będzie kręcił, tak jak kręcił się 1000 lat temu i jak kręci się dziś. Ale nie będzie już ciebie. A reszta i tak się będzie kręcić, by coś naprawić, stworzyć, ulepszyć. Wcale nie musiałeś istnieć, twoje istnienie to przypadek. Nasze istnienie to przypadek. Rodzisz się, definiujesz, potem tworzysz coś nowego. Niedługo ludzie zapomną kim był Jan Paweł II czy Curie. Po co żyjesz, pytam? Czym jest twoja egzystencja?
    Jesteśmy elementem w układance. Nie wiem tylko czy to ktoś się nami bawi, czerpiąc z tego jakąś korzyść, czy sami stworzyliśmy sobie taki świat, w którym każdy z nas jest częścią maszyny. Nieświadomej.
    Jesteśmy zbyt dużym absurdem.
    Chciałabym zobaczyć co będzie na końcu tego gówna w którym żyjemy.
    A filozofowie pytają jaki jest sens życia!

    Takie myślenie ukazuje mi tylko jeden drogowskaz wyłaniający się spośród mroku.
    Wypierdalaj na pustynię zaraz jak się urodzisz i żyj tam, albo zdechnij. Nieważne.
    Albo idź do dżungli. Tam przynajmniej przeżyjesz, jeśli nauczysz się rozpoznawać trujące żarcie oraz napastników.
    Taka opcja byłaby najlepsza. Siedzieć sobie w dżungli, być niemową, głupim, polować sobie i sobie umrzeć. Nie raniąc nikogo, nie płacąc nikomu, a tym bardziej nie wydawać potomstwa na świat.
    Nieważne czy żyjesz czy nie. Łapiesz się wszystkiego by nadać swemu życiu sens – gromadzisz się w swoim towarzystwie wmawiając sobie, że jesteś niezastąpiony, żyjesz sobie, jesz sobie, codziennie myjesz zęby i dajesz oznaki życia w formie głosu czy tekstu pisanego ujawnianych wszędzie gdzie się da. Słuchasz muzyki, czytasz książki, wychodzisz do kina.
    a to wszystko to gówno. i tak umrzesz i nic z tego. i innym ludziom też.
    równie dobrze możesz żyć w swoich szczynach gdzieś na południu amazonii wpierdalając spaghetti z kobry.

    kasa z książki którą kupisz, kasa z biletu który kupisz, kasa z płyty którą kupisz będzie się obracała jeszcze długo po twojej śmierci. Ty umrzesz, a firma która wczoraj sprzedała ci chleb będzie sobie prosperowała. Nie ci sami ludzie, ich potomkowie. I wszystko wkoło. Ale bez ciebie.
    I nie chrzań o metempsychozie i deja vu. Mamy tylko jedno życie. Wykonujesz serie bezcelowych ruchów by nadać sens swojemu istnieniu, by na koncu powiedzieć, że nie straciłeś sekundy życia. Nie rozumiesz jednak, że to i tak nie ma sensu, że i tak „i co z tego”…

    Zrozumiałam dzisiaj jedno i więcej. Nasze istnienie jest niczym, świat jest absurdem, wszystko w zasadzie jest bez sensu, a uzależnieni zostali usprawiedliwieni.

    Teraz należy sobie zadać jedno, zajebiście ważne pytanie.
    Czy życie jest warte tego by je przeżyć?

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Czy konsumpcyjne nastawienie do życia możemy uznać za absurd? Rozwinięcie tematu w odwołaniu do koncepcji egzystencjalistów i personalistów.

    „Czy konsumpcyjne nastawienie do życia możemy uznać za absurd?”

    Problem, czy konsumpcyjne nastawienie do życia można uznać za absurd pozostaje problemem spornym. Jedni nie widzą w nim nic złego, ponieważ człowiek posiada różne wartości i priorytety, które sprawiają, że czujemy się szczęśliwsi i spełnieni. Jednakże w czasach obecnych postawa ta jest zazwyczaj postrzegana jako brak opanowania umysłu, chciwość i pożądliwość. Zaspokajanie swoich potrzeb staje się głównym celem ludzi, mimo, że najważniejsze wartości to nie nowe buty, lecz coś trwałego i niezmiennego jak szacunek, zaufanie czy przyjaźń.

    Samo posiadanie to normalna rzecz. Każdy z nas coś posiada, na przykład ubranie. Część ludzi posiada też inne rzeczy: samochód, telewizor, telefon komórkowy. Aby żyć, musimy mieć. Nie da się żyć nie mając niczego. Trzeba też pamiętać o tym, że obecnie trudno jest stwierdzić, co jest prawdziwą potrzebą człowieka, bo to sama istota posiadania. To nasze podejście do tego świadczy o tym, czy nadmierne przywiązywanie wagi do zdobywania dóbr materialnych wszelkiego rodzaju jest dla nas absurdem, czy też nie. Erich Fromm w „Mieć czy być?” pisze:

    „Współczesny konsument mógłby za swoją dewizę wziąć formułę: Jestem = to, co posiadam, i to, co konsumuję.”[1]

    Opierając się na tym cytacie możemy stwierdzić, że bycie polega poniekąd na posiadaniu.

    Według egzystencjalistów człowiek jest kreatorem swojego bytu, a jego wartości są tylko takie, jakie sobie sam ustanowi. Co więc jeśli ktoś uznaje konsumpcjonizm za dobro?

    Każdy wybór, który został dokonany świadomie jest dobry, jest to jedno z podstawowych założeń tej doktryny filozoficznej. Innym z kolei jest motyw pesymizmu i nicości: życie jest wszystkim, reszta to tylko abstrakcja i fikcja. Wszystko, co trwałe jest wymysłem.

    W tej pracy spróbuję się przypatrzeć i odpowiedzieć na te pytania z punktu widzenia dwóch nurtów filozoficznych: egzystencjalizmu i personalizmu. Postaram się na początku przedstawić ich charakterystykę.

    Filozofia egzystencjalna została zainicjowana przez Sørena Kierkegaarda (1813-1855), który w swoim sposobie rozumienia filozofii wyróżniał trzy zasadnicze wartości:

    a) Interesował się wyłącznie człowiekiem, głównie jego stosunkiem do Boga. Zagadnienie życia było dla niego wyłącznie moralne i religijne.

    b) Programowo był myślicielem subiektywnym, lecz także pluralistycznym.

    c) Chciał filozofii wnikającej w samo konkretne istnienie człowieka i jego właściwości etyczne i religijne. Taką filozofię nazywał „egzystencjalną”.

    „Istnienie ludzkie zawsze jest czasowe, skończone, doczesne, a mimo to człowiek patrzy nań pod kątem wieczności.” Około 1930 roku nastąpił renesans Kierkegaarda jako filozofa. Po blisko stu latach filozofia Duńczyka stała się ponownie aktualna. Wznowił ją w Niemczech Martin Heidegger, podczas wojny została zaś rozpowszechniona we Francji, głównie przez Sartre’a. Heidegger, Jean-Paul Sartre, Karl Jaspers i inni wzięli od Kierkegaarda nie tylko zagadnienia czy nazwę, ale i podstawowe motywy. Filozofia egzystencjalna w zasadniczym punkcie jednak odeń odeszła. Od Kierkegaarda wzięła się ogólna koncepcja egzystencjalizmu, zasadnicze pojęcia, terminologia, uczuciowa postawa czy pesymistyczne spojrzenie na życie. Myślą Sørena było, że najgłębsza rzeczywistość wymyka się definicji pojęciowej. Według niego mogła być przeżyta, nie da się jednak zrobić z niej przedmiotu wiedzy intersubiektywnej. Warto też wspomnieć, że różni myśliciele zajmowali takie stanowisko już na długo przed Kierkegaardem, jednakże nie miało to wtedy nazwy i nie rozwijało się w sposób ciągły. Jeśli potraktujemy filozofów egzystencjalnych jako ludzi, którzy z egzystencji człowieka uczynili ośrodek filozofii, patrzyli przez jej pryzmat na świat, wręcz wszystko do niej sprowadzali, to możemy uznać, że egzystencjaliści bywali zawsze: Sokrates w przeciwieństwie do Arystotelesa czy Pascal – do Kartezjusza.

    Człowiek, który przywrócił światu egzystencjalizm, Martin Heidegger (1889 – 1976), wyszedł ze szkoły badeńskiej, był uczniem Rickerta, następnie zbliżył się do Husserla, ale prawdziwy wpływ na jego filozofię wywarł właśnie Kierkegaard oraz Scheler (jednak tylko w sposobie stawiania pytań, nie szukania rozwiązań). Jego główną pracą jest „Sein und Zeit” (1927). Poglądy na temat egzystencjalizmu zmieniły się, gdy jego ośrodek przeniósł się do Francji. Wcześniej filozofia ta wydawała się filozofią zagadkową, zrozumiałą tylko dla wtajemniczonych. Czołowym przedstawicielem egzystencjalizmu stał się Jean Paul Sartre (1905 – 1980), filozof, który oprócz wypowiadania się w dziełach filozoficznych („L’ȇtre et le nèant” (1940), „L’existensialisme est un humanisme” (1946)) pisał również powieści oraz sztuki sceniczne.

    W Niemczech jednocześnie z Heideggerem przedstawicielem egzystencjalizmu był jednocześnie Karl Jaspers (1883 – 1969), który był profesorem psychiatrii, a potem filozofii. Nadał on kierunkowi bardziej przystępną postać („Psychologie der Weltanschauungen” (1919), „Philosophie”,(3 tomy,1932). Z kolei we Francji, jeszcze przed Sartre’em, Gabriel Marcel (1889 – 1973) stworzył katolickie skrzydło kierunku („Journal metaphysique” (1927), „Être et avoir” (1935), „Homo Viator” (1945).

    Egzystencjalizm posiada przynajmniej cztery istotne motywy : motyw humanizmu – istnienie ludzkie jest uznane za największą wartość, jest głównym punktem odniesienia, motywy infinityzmu – pogląd, który przyjmuje nieskończoność przyrody i świata, podzielność przestrzeni i czasu. Motyw tragizmu – istnienie jest wypełnione negatywnymi uczuciami: troską, przeczuwaniem śmierci. Idealnie z tym łączy się również w tej filozofii obecny motyw pesymizmu: nie ma nic, na czym można by się oprzeć, człowieka otacza pustka, nicość. Oprócz tychże motywów bardzo ważny jest pogląd, że esencja nie stanowi o egzystencji, nie wyprzedza jej, gdyż w ogóle jej nie ma. Wpierw żyjemy, potem myślimy. Takie myślenie niesie ze sobą konsekwencje, bowiem esencja powinna być czymś stałym, a jeśli jej nie ma, to w rzeczach, których nie wyprzedza nie ma nic stałego, niczego, co określałoby ich przeznaczenie. Człowiek nie został stworzony wedle jakiejś konkretnej idei, nic nie przesądza o jego wartościach, to od niego zależy co się z nim stanie. Już w XV wieku Giovanni Pico della Mirandola mawiał, że „homo fortunae suae ipsis faber” – człowiek jest kowalem swojego losu, a więc każdy sam kieruje własnym życiem. Mimo, że nie ma on wpływu na to, że się rodzi czy umiera, może on swoje życie uznać za coś wspaniałego lub też sprawić, że będzie ono złe. Człowiek jest twórcą i kreatorem siebie samego. Rodzi się niczym i będzie taki, jakim siebie uczyni. Nie można więc (a szkoda) twierdzić, jak humanizm, że człowiek jest sam w sobie celem, bo przecież nie jest niczym określonym. Mimo wszystko egzystencjalizm pozostaje humanizmem, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jedynymi wartościami w świecie są te, które sami sobie stworzymy. Wszystko w świecie jest dla nas wynalazkami i twórczością. Kolejną cechą ludzkiego istnienia według twórców egzystencjalizmu jest świadomość. Świadomość bytu nie tylko swojego, ale też obcego, cudzego. Istnieją również „rzeczy”, których byt jest inny, nieświadomy siebie. Sartre nazwał to: „ȇtre en soi” („byt w sobie”), nie „pour soi” („dla siebie”). Dwoistość bytu to podstawa w filozofii, którą reprezentuje ten myśliciel. Następną właściwością ludzkiej egzystencji jest jej kruchość. Człowiek żyjący w świecie, który jest pełen zagrożeń dla istnienia w każdej chwili może owo istnienie narazić na szwank czy nawet zniszczyć. Świat nie rozgląda się na boki, nie zatrzymuje, czemu miałby więc patrzeć na nas? Musimy bronić swojego życia, ciągle trzeba się o nie troszczyć, ponieważ zawsze może ono nam zostać odebrane, nie jest wieczne ani stałe. Troska, trwoga, myśli o śmierci – to cechy egzystencji ludzkiej. Wiele filozofii usiłowało być „bez nastroju”, na przykład stoicyzm. Wiele rozwijało się w spokojnym tonie – epikureizm czy sceptycyzm. Filozofia tomistyczna czy kartezjańska z kolei tworzyła się w nastroju pewności. Marksizm z pewnością wyrósł z ufności w człowieka i w zapatrywaniu się w przyszłość. Dlaczego egzystencjaliści kreowali swoje poglądy w tak ponurym nastroju? Możliwe, iż była to reakcja na otaczający ich świat: Francja, Niemcy – to przecież kraje pokonane w wojnie, która właśnie miała miejsce. Mógł być to wyraz klęski. Trwoga jest naturalnym stosunkiem człowieka do istnienia. Normalne jest, iż boimy się nie tyle, co niebezpieczeństw, ale też samego istnienia. Uważam, że pobudza to nas jednak do działania, do szukania ratunku i ogólnie wysiłku w sytuacjach pozornie bez wyjścia. Właśnie przez to trwoga chroni nas od swojego rodzaju zagłady. W porównaniu z bytem ludzkim, a więc z czymś, wokół czego skupia się egzystencjalizm, wszystko inne jest abstrakcją. Jean Paul Sartre pisał: „Absurdem jest żeśmy się urodzili, i absurdem, że umrzemy”. A przecież co się zaczęło, musi się skończyć. Wszystko, co istnieje pewnego dnia umrze. Może to stanowić podwaliny tezy, jakoby byt ludzki ciążył ku śmierci odkąd został stworzony. Istnienie ludzkie jest „sein zum Tode”, jak mówił Heidegger. A śmierć nie jest według egzystencjalistów początkiem czegoś nowego, lecz nieodwołalnym końcem istnienia, którego cechą jest skończoność. Mimo, że każdy z nas zdaje sobie sprawę ze śmiertelności, to łatwiej nam uwierzyć w cudzą śmierć, niż jeśli miałoby to spotkać nas. Życie ludzkie jest kruche i według twórców filozofii egzystencjalnej należy o tym pamiętać. Nie wolno zatem zbytnio przyzwyczajać się do naszej codzienności. Zacznie się wtedy wydawać zwykłe, bez tajemnic, jakieś szare i „bure”. Stanie się naturalną postacią naszej egzystencji. Tylko nieprzewidziane i niezwykłe zdarzenia mogą nas z tej codzienności i rutyny „wyrzucić”. Dopiero wtedy zdamy sobie sprawę z tego, jak bardzo dziwne jest otoczenie, do którego przywykliśmy i które traktowaliśmy w sposób zupełnie dla nas normalny. To wtedy będziemy mogli spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, znajdując się na zewnątrz, a nie w środku. Wtedy również będziemy mogli zrozumieć nasze istnienie. Poczucie swojskości, naturalności i codzienności jest więc złudne, usypia również trwogę. Aby poznać dobrze nasz byt musimy postrzec go jako obcy.

    Według egzystencjalistów oprócz trwogi, troski i „czającej” się wszędzie na nas śmierci, co omówiłam wyżej, nie ma nic. W porównaniu z istnieniem doczesnym wszystko, co nim nie jest uważane jest jako abstrakcja, fikcja, coś nierealnego. Idee, wartości, religie, rzeczy materialne. Gdyby to wszystko było wieczne, pewnie i tak byłoby to bez znaczenia wobec śmiertelności człowieka. To nie jest wieczność, której chce on dla siebie, a ta, której pragnie, to wieczność własnego życia, a jak wiemy nie jest to możliwe. Dla człowieka nie zostało więc nic, w co może wierzyć, na czym może się oprzeć. Nic, prócz jego egzystencji, która (nie należy zapominać) jest krótka, przypadkowa i nietrwała. Może dlatego też trwoga wydaje się być tak słuszna w filozofii, którą nie bez powodu nazywano „filozofią nicości”. Człowiek nie może liczyć na pomoc, bo żadnej nie ma. Nikt nie da mu wskazówek jak żyć, nikt nie stworzy dla niego podręcznika z tekstem-gotowcem czy specjalnym wzorem, „przepis na życie” nie istnieje. Można szukać takich książek w bibliotekach, ale szanse, że coś takiego znajdziemy będą zerowe. Czemu? Gdyż istnienie otoczone jest przez pustkę, nicość. Sartre mówił, że człowiek został pozostawiony samemu sobie, nie znajduje Boga, bo byt nie potrzebuje racji; jest i już, po prostu, dlatego nie można było przyjmować jego istnienia jako racji bytu. Tak samo ludzie nie znajdują żadnych zakazów i nakazów (poza tymi, które sami sobie ustanowią). Nie ma żadnej etyki ogólnej, która mówi jak mamy żyć. Według egzystencjalistów, jeśli nie ma Boga, to nie ma nakazów. „Jesteśmy sami, nic nas nie usprawiedliwi”, tak powiedział Jean Paul Sartre.

    Większość egzystencjalistów wolność, a więc ten brak nakazów i zakazów, traktuje jako smutny fakt, gdyż dzięki tej wolności będzie trzeba wybierać i decydować, a to wpływa nie tylko na ich samych, ale też na innych ludzi. Według nich są oni wolni bez względu na to, czy tego chcą, czy nie. „L’homme est condamné à ȇtre libre” – „Człowiek jest skazany na wolność”.

    Próżno jednak szukać czegoś innego niż sensu istnienia. A skoro nic poza nim tak na dobrą sprawę nie istnieje, to jego sens zawierać może się tylko i wyłącznie w nim samym. Absurdem byłoby szukać wyjścia z jakiejś sytuacji, skoro poza nią nic nie ma. Dziwnie jednakże byłoby się jej poddawać. Kilka zdań wyżej napisałam, że przecież jesteśmy wolni. Jest to sprzeczność w tym nurcie filozoficznym. Z jednej strony wybrać trzeba, z drugiej nie ma się do tego podstaw. Każdy wybór jest wartościowy, jeśli jest dokonany w imię wolności, możemy więc wybrać styl życia Jima Morrisona lub też pójść śladem świętego Franciszka i będzie to bez większego znaczenia. Jedynym naszym zadaniem będzie wtedy wyjście poza samego siebie, poza schemat, jaki sami sobie stworzyliśmy, poza pudełko, które sami wymyśliliśmy. Bo skoro człowiek nie ma cech stałych, a jedynie takie, które sam sobie przypisze, to zawsze może przypisać sobie tych cech więcej (oczywiście mogą to być również lepsze przymiotniki).

    Właśnie dlatego egzystencjalizm nie jest wcale pesymistyczny – życie człowieka i jego los jest bowiem w jego rękach.

    Przekonanie o znikomości istnienia jest wspólne z filozofią chrześcijańską, jednakże według niej jest to jedynie moment w wieczności, a egzystencjalizm skupia się bardziej na nicości. Obydwie odbiegły od filozofii starożytnej, która mówiła, że śmierć to nic strasznego i wcale nie trzeba się jej obawiać, bo po niej nie będzie nic albo też będzie nowe życie. Jednak myślenie chrześcijańskie ma perspektywę wieczności, a to nadaje sens istnieniu. Zasadnicza różnica między Kierkegaardem, a ludźmi, którzy czerpali z jego dokonań , była taka, że Kierkegaard był myślicielem chrześcijańskim. Nieskończoność przenikała ludzkie życie, które było skończone. Katolicy w swoim myśleniu różnili się od filozofów nicości i beznadziejności tym, że w życiu znajdowali jednak podstawę do optymizmu i nadziei. Sartre odróżniał od swojego ateistycznego egzystencjalizmu egzystencjalizm chrześcijański, do którego należał m.in. Gabriel Marcel.

    Z innych różnic między egzystencjalistami warto wymienić tą między Martinem Heideggerdem i Sartrem. Czerpali oni z Kierkegaarda, ale dzieliło ich to, że obydwoje w przeciwieństwie do Duńczyka byli ateistami. Dla pierwszego trwoga miała naturę metafizyczną, z kolei dla drugiego była to już raczej natura moralna, była to trwoga wobec wolności i odpowiedzialności człowieka. Filozofia Niemca zajmowała się ontologią, a Sartre’owska głownie etyką. Ten pierwszy zajmował się istnieniem ludzkim, lecz był to dla niego jedynie punkt wyjścia. Przeciwnie do Karla Jaspersa (1883 – 1969), który najbliższy był Sørenowi Kierkegaardowi. „Moim zagadnieniem” – pisał M. Heidegger w 1937r do J. Whala -„nie jest egzystencja człowieka, lecz byt w całości”. Kwestii postawionej w Sein und Zeit nie ma ani u Kierkegaarda, ani u Nietzschego, a Jaspers zupełnie je wymija”[2].

    Personalizm z kolei czerpie inspiracje z nauczania Arystotelesa, św. Tomasza z Akwinu oraz św. Augustyna, którzy za podstawę rzeczywistości uznawali osobę ludzką, a więc rzecz ma się podobnie jak w egzystencjalizmie. Filozofia personalistyczna akcentuje w swoich rozważaniach pojęcie osoby, jako indywidualnego i niepowtarzalnego bytu. Człowiek według personalistów został obdarzony przez Boga wolnością i godnością, celem jego egzystencji jest więc nieustanne dążenie do Niego. Według personalizmu katolickiego religia tworzy więź osobową człowieka z Bogiem. Sam człowiek jako byt jest dynamiczny, nieustannie się staje i realizuje poprzez działanie. Widzimy również tutaj, że to, co człowiek uczyni z siebie zależy tylko i wyłącznie od niego. Jacques Maritain (1882 – 1973) mówił, że człowiek jest „w całości jednostką i w całości osobą”[3]. Nie odróżniamy tutaj dualizmu człowieka. Jednostka i osoba to dwa bieguny tej samej istoty.

    Zwykły człowiek bardzo często woli mieć nadmiar czegoś niż nic. Nie jest to z pozoru nic dziwnego – któż z nas chce mieć „nic”? Dobra konsumpcyjne, które uprzednio nabywać mogli jedynie nieliczni, bogaci członkowie społeczeństwa stały się ogólnodostępne. Dotyczy to wielu dóbr trwałego użytku, ale też artykułów żywnościowych. Postęp nauki i techniki wykreował wiele zupełnie nowych potrzeb i produktów, takich jak telewizor, telefony komórkowe, tablety, odtwarzacze mp3 czy choćby mikrofalówki. Człowiek żyjący współcześnie jest całkowicie nimi zauroczony, odnajduje sens w kupowaniu i nabywaniu coraz to nowszych dóbr materialnych. Z pewnością odzwierciedla się to w jakiś sposób w konsumpcjoniźmie, który niekoniecznie jest tylko zaspokajaniem wszystkich naszych potrzeb, które wykraczają poza niezbędne do przetrwania minimum. Gdybyśmy patrzyli na to w taki sposób, niemal każdy (obojętnie z jakiej nawet epoki) musiałby zostać uznany za konsumpcjonistę. Uleganie reklamom, masowej kulturze i jej modom nie do końca oddaje też znaczenie tego terminu. Jest to zjawisko na znacznie większą skalę. Stawia ono na pierwszym miejscu dążenie do posiadania, mnożenia (ale też używania) dóbr materialnych pomijając jednak wartości duchowe. Człowieka zaczyna się oceniać jako konsumenta, nie zaś osobę. Od zawsze starał się on polepszyć warunki swojego bytu, żyć wygodnie, ułatwiać sobie życie. Bardzo dobrze, że tak się stało, wszakże gdyby nie ten naturalny proces możliwe, iż nadal polowalibyśmy na zwierzęta i mieszkalibyśmy w jaskiniach. Marzenie o bogactwie zawsze towarzyszyło ludziom. Jednocześnie stanowiło ono motywację do zmian, które przyniosły wiele korzyści. Z drugiej strony, co rozumie się samo przez się, nie same zalety z takiej postawy płyną, gdyż często termin „konsumpcjonizm” kojarzy się negatywnie. „Zastaw się, a postaw się” to jedno z haseł, którymi wielu ludzi uległych konsumpcjonizmowi się kieruje. Takie osoby tracą pieniądze, których nie mają, na imponowanie ludziom, których często to nie obchodzi. Do innych dziwnych zachowań należy z pewnością irracjonalna potrzeba spożywania produktów szkodliwych dla naszych organizmów (alkohol, nikotyna). Niszczenie własnego zdrowia właściwie nie wiadomo po co samo w sobie jest absurdalne. Wartości moralne, jakie niesie ze sobą konsumpcjonizm są bardzo nikłe. Możemy jedynie pocieszać nasze sumienie kupowaniem zeszytów, podczas tworzenia których nie ucierpiało żadne drzewo. Ale czy wartość, z której ktoś czerpie zysk wciąż jest taką samą wartością?

    Podobnie rzecz ma się z reklamą, której z pozoru nie da się zignorować. Teoretycznie dzięki niej możemy sprzedać wszystko. Doskonałym przykładem jest film „Czeski Sen” z 2004 roku, który został zrealizowany przez Víta Klusáka oraz Filipa Remunda. W przeciągu kilku miesięcy zorganizowali oni kampanię reklamową nieistniejącego hipermarketu. Smutne jest to, że tak wielu ludzi uwierzyło siłę reklamy. I kolejny już absurd – reklamowanie złej jakości towaru staje się normą, ale reklamowanie towaru, który nie istnieje wydaje się być nieco egzotyczne. „Czas to pieniądz”, sporo konsumentów nie analizuje składu produktów, producentów i krajów pochodzenia, często dzieje się tak, że większą uwagę zwracają na cenę. Konsumpcjonizm działa jak dealer narkotyków. Uzależnia ludzi od swoich ofert. I nie jest ważna jakość towaru, ważne jest to, aby się sprzedało. I to jak najlepiej. A dla ludzi, którzy kupują, życie staje się jednym wielkim wyścigiem. A to po nową lodówkę, a to po kosiarkę, a tu znowu po kolejny wspaniały wazon w nadzwyczajnej cenie. Pogoń za pieniędzmi i przedmiotami powoduje oddanie się pracy, które z czasem, gdy wyścig przyśpieszy, staje się wręcz niewolnicze. Nadmiar kortyzolu niszczy im hipokamp. Pojawia się stres, niepokój. Bywa, że prowadzi to do zaburzeń na tle psychicznym, np. depresji, stanów lękowych. Właściwą reakcją na to nie jest jednak wyrzeczenie się wszelkich dóbr doczesnych. Nie da się w pełni cieszyć się życiem i rozwijać swojej osobowości nic nie mając. Dewiza Arystotelesa, mówiąca o tym, że „we wszystkim należy zachować umiar”, jest chyba ze wszech miar dewizą właściwą. Wątpię, żeby ktoś z nas chciał żyć w ciągłej, niemalże tej egzystencjalistycznej trosce o swój byt. Dlaczego więc dokładnie tak się dzieje? Ludzie nie potrafią już pohamować się przed zakupami rzeczy, które nie dają im spełnienia ani szczęścia. Które są tylko po to, aby „były”. Troszczą się nie o swój rozwój duchowy, bezpieczeństwo. Bycie prawdziwym konsumentem zaczyna stanowić ich jedyny cel. Jeden bankier z Wall Street powiedział o tym szczerze:

    „Zarabianie pieniędzy ma taką wartość, jaką sami mu nadamy”.

    „Wiara w Boga nieskończonego, wzywającego człowieka do doskonałości, otwiera drogę dla cywilizacji nieograniczenie aktywnej i zdolnej do postępu.” [4]

    Personaliści głosili nadrzędność osoby ludzkiej wobec uwarunkowań społeczno-ekonomicznych i historycznych. Według personalizmu katolickiego życie społeczne powinno być podporządkowane dobru osoby, niestety we współczesnej cywilizacji tak nie jest. Pomimo postępu technicznego i nieskończonego procesu wynajdywania urządzeń, które powinny nam życie ułatwić, człowiek w jakiś sposób wpływa destruktywnie na swoje życie. Współczesny człowiek, według personalistów, staje nieustannie przed dylematem „mieć”, albo „być”. Wielu ludzi doprowadziło samych siebie do osłabienia poczucia godności osoby ludzkiej. Według personalistów konsumpcjonizm to wręcz zagrożenie dla społeczeństwa. Czy jest więc również absurdem?

    Albert Camus, pisarz, eseista oraz publicysta, wiele uwagi poświęcał filozofii, związał się z nurtem egzystencjalizmu. Jego dzieło „Dżuma” z 1967 roku posiada dwa wymiary. Pierwszy to wymiar realistyczny, drugi z kolei to filozoficzno-symboliczny. Z punktu widzenia tego pierwszego powieść jest opowieścią, która zdaniem narratora jest prawdziwa, a wydarzenia się w niej rozgrywające miały miejsce w latach 40-tych w Oranie. Główny wątek to wybuch epidemii tytułowej choroby oraz postawy mieszkańców miasta wobec niej i zagrożenia życia ich i najbliższych. Kolejny raz mamy troskę o swoje istnienie, tak często spotykany motyw w filozofii egzystencjalnej. Camus opisał ją w świecie bardziej dla nas ludzkim, na który składa się cierpienie oraz świadomość nadchodzącej śmierci. Przez ten realizm powinniśmy bardziej zrozumieć drugą warstwę książki, a więc jej paraboliczny charakter, odnoszący się przecież do każdej innej „dżumy”, którą mogą być przecież choroby cywilizacyjne naszych czasów, a które dla duszy człowieka są równie groźne. Obdzierają go z godności, niszczą osobowość. Faszyzm, totalitaryzm, fanatyzm polityczny, religijny. Ale taką „dżumą” jest też konsumpcjonizm. Podporządkowanie siebie i swojej egzystencji dążeniu do osiągnięcia materialnego sukcesu. Ludzie w Oranie podejmują walkę. A my?

    Identyfikowanie się z myślą egzystencjalistów z pewnością już dawno spowodowało w nas pogodzenie się z tezą, iż życie to absurd. Tragizm istnienia ludzkiego to konieczność wzięcia odpowiedzialności za to, co robimy, kim jesteśmy i jak żyjemy. Odczuwamy wtedy lęk przed życiem, ale i przed nieuchronną śmiercią. Co do tragizmu, to kolejnym jego wyrazem jest omawiana uprzednio sprawa wolności w tej filozofii. Jest ona nieograniczona, a wolność totalna nas przerasta, nie potrafimy się nią poprawnie posługiwać. Filozofowie egzystencji chcieli wskazać sui generis egzystencjalną alternatywę zagubionemu i oszołomionemu człowiekowi XX wieku, który doświadczył bezsensu i okrucieństw I i II wojny światowej, zniewolenia w totalitarnych systemach władzy, czyli opisywanej wcześniej kruchości – czy mówiąc dosadniej – nicości ludzkiego bytu. Taki obraz kondycji człowieka, określony za pomocą par opozycyjnych pojęć, takich jak: pełnia bytu i nicość, życie i śmierć, byt autentyczny i nieautentyczny, prawda i fałsz, sens i absurd, wartość i antywartość – na trwałe wpisał się w XX-wieczną kulturę. Podobnie jak konsumpcjonizm, który w dużej mierze składa się z fałszywych zapewnień producentów reklamy oraz z często niezdrowego dążenia ludzi do posiadania. Ponieważ zasadniczą czynnością umysłu jest odróżnianie prawdy od fałszu, w dochodzeniu do odpowiedzi oprócz uporu istotna jest wytrwałość i przenikliwość, „najlepsi obserwatorzy”, zdaniem Camusa – „nieludzkiej gry, w której absurd, nadzieja i śmierć wymieniają swoje repliki”. Camus odrzuca rozwiązania, jakie zaproponowali poprzedni myśliciele filozofii nicości. „Absurd ma sens tylko o tyle, o ile się na niego nie zgadzamy” – dodaje Camus, „i wyznacza w ten sposób zadanie człowieka: żyć i myśleć w tym rozdarciu, by wiedzieć, czy należy zgodzić się, czy odmówić zgody (…), czy można z absurdem żyć, czy też trzeba od absurdu umrzeć”. A skoro konsumpcjonizm nie zawsze jest świadomy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że bardzo często środki masowego przekazu nami manipulują, to czy na serio zgadzamy się na to, co z nami robi taka postawa?

    „Absurd i dopełnienie życia, które absurd niesie, nie zależą więc od woli człowieka, lecz od jej przeciwieństwa, to znaczy od śmierci – chodzi teraz o to, aby żyć.” [5]

    Podsumowując, nie taki diabeł straszny jak go malują, da się żyć w świecie konsumpcjonizmu. Można nawet stwierdzić, że bez niego bylibyśmy o wiele lat do tyłu. Czy jest to jednak absurd? Uważam, że tak. Śmieszne jest założenie, że tworzenie masowych, globalnych wzorców konsumpcji, które tworzą wielkie korporacje, a które zostaną bardzo szybko rozpowszechnione po świecie, trafią do osób, tak bardzo różniących się przecież od siebie. Nie da się trafić w gusta, potrzeby każdego człowieka na Ziemi, a to niektórzy starają się zrobić. Słuchając wypowiedzi przeciwników postawy konsumpcyjnej można popaść w lekko pesymistyczny nastrój, nawet mimo tego, że niektórzy z nas są przecież optymistami. Czy Jean Paul Sartre miał rację twierdząc, iż wszystko wokół nas to jeden wielki absurd? Czy może przeciwieństwo takiego myślenia będzie bardziej odpowiednie dla ludzi, którzy właśnie zadają sobie to pytanie, pytanie o absurd postawy konsumenckiej? Żadne skrajności nie są dobre, radykalny konsumpcjonizm czy nierealistyczna jego pochwała przy deprecjonowaniu jej wad i zagrożeń. Jak to zazwyczaj bywa, najbardziej słuszny jest „złoty środek”, ten, który równoważy poszczególne poglądy i pozwala je ustabilizować na równym poziomie.

    0

    1
    Odpowiedz
  16. Za długie nie czytam.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Podobno 50% małżeństw w Polsce kończy się rozwodem obecnie. W USA i Kanadzie jest to 70%. Małżeństwo to przeżytek kolego z którego facet niema zupełnie nic, a kobiecie umożliwia zabranie większości tego co masz po rozwodzie + dożywotnie alimenty dla byłej żonki i dzieciaków dopóki się uczą.

    Kobiety patrzą na facetów pod kątem tego co może im zapewnić, one pragną wygodnego życia. Jak facet wygląda i jaki jest to sprawy drugorzędne.
    Tutaj niema uczuć, one zawsze kalkulują na chłodno.
    Facet, który nie pracuje to z ich punktu widzenia szmata

    0

    0
    Odpowiedz
  18. @14???któżeś ty???

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @13 Ja pierdolę, chłopie, czytałem to, co napisałeś, i dosłownie jakbym sam to mówił. Od lat dokładnie to samo powtarzam.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. przestań tyle pisać,czytać się nie chce

    0

    0
    Odpowiedz
  21. 5 gwiazd dawidowych za najlepszą chujnię od czasów filozofa Sokratesa. Jak mawiali mędrcy, tacy jak: Heraklit z Efezu, Tales z Miletu i sedes z bakelitu: tego kwiata pół świata, a trzy czwarte chuja warte. Skup się na własnym poszukiwaniu perełki na śmietniku, a na resztę lej sikiem prostym pikującym

    0

    0
    Odpowiedz
  22. @16 W końcu jakiś rozsądny komentarz. Sama prawda. Nie ma czegoś takiego jak miłość. Liczy się forsa i ruchanie. Te głupie pizdy tylko kombinują jak się ustawić czyimś kosztem. Tym bardziej że czasy mamy jakie mamy. Kto myśli kutasem ten się wpierdoli wcześniej czy później na minę. Ja od zawsze byłem singlem, teraz się połapałem o co w tym wszystkich chodzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. pewnie sam jesteś niedorozwojem przegrywie 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Ja go rozumiem , tez byłem w związku. Miała wszystko, kawki, kina, kwiatki, długie spacery, uczucia. I huj to strzelił,bo ukrywała drogi zagraniczny wyjazd. A ze nie pojechałem, bo za późno mi powiedziała, to musiała spierdolić ode mnie. Bo oczywiście pierdolone wakacje zagraniczne ważniejsze. A potem chwalenie sie na facebooku zdjęciami, jaka to kurwa obłuda. Teraz już wiem na czym najbardziej zależy kobietom, na pierdolonej kasie. Tyle w temacie

    1

    0
    Odpowiedz

Polaczki

Wkurwia mnie ta nowa moda nazywania naszych rodaków polaczkami/cebulakami (która swoją drogą przywędrowała od naszych kochanych ,,sąsiadów” którzy tak u nas pięknie gościli przez wieki)i przypisywanie nam wszystkich najbardziej spierdolonych cech a wychwalanie pod niebiosa wszystkich innych zasranych państw. 3/4 naoglądało się w telewizji jak to wszędzie jest dobrze, czego to oni nie mają a 1/4 spierdoliła podcierać obsrane dupy niemców za równie obsrane euro. Nie wiem czy ci ludzie są tacy niedowaleni że przypisują taką sytuacje w kraju wszystkim obywatelom lub sprzedajnym ludziom, głównie politykom których mordy widać od czasów komuny lub wielkich jej wyzwolicieli i ogromnych autorytetów którzy całkiem PRZYPADKIEM zapomną postawić jakiegoś ważnego dopisku w ustawach przez co kiedy ma wejść do uchwalenia okazuje się że nieważna i to sekretarka PRZYPADKIEM coś źle dopisała! Ach już nie chce się pisać o ich innych machlojkach, ale dziwota że sporo osób nawet o tym nie ma pojęcia. Ciągle się słyszy jaka to zawiść w polakach jaki to jad sączy im się przez żyły. A jak zginie jakiś sprzedajny komuch i ktoś go po śmierci obrazi! Och nie to już jest skreślony, zmarłego można tylko wychwalać pod niebiosa i wybaczyć mu wszystko i o wszystkim zapomnieć.Ciągle się słyszy jak to się rzucają na promocjach na rzeczy jak bydło. Kurwa to samo jest też za granicą w biedniejszych dzielnicach czy krajach. Ale skąd przeciętny kowalski moze mieć o tym pojęcie? Szczególnie jak nie ma nikogo w rodzinie kto widział te wszystkie przekręty przez lata i jedyne źródło informacji to blaszane pudło lub równie ,,prawdomówne” media. Dla mnie ludzie którzy nazywają siebie nawzajem polaczkami i kontynuują tą propagandę są kompletnymi zaślepionymi spierdolinami. Nie moge znieść tego że wszystko przypisuje się styranemu narodowi którego każdy dyma od każdej strony w każdą dziure i robią to jacyś kretyni uważając to za bardzo zabawne. Wyśmiewają to że rozpamiętujemy przeszłość… a co nam zostało? Wziąć się w garść? Z kim? – Tłumy ludu wypranych ze swej godności, tradycji, ideałów, ogłubieni przez kolejne obietnice i zakłamane media które każdy z chęcią łyka, w którym niewygodni ludzie wspaniałomyślnie sami się zabijają. Ten naród został doszczętnie zniszczony i jedyne co nam zostało to język i ziemia, i paru staruszków których jeszcze coś się tli, ale oni też niedługo odejdą… i wcale nie chodzi tu o biede, bieda była tu już i wcześniej a potrafili w ramie w ramie walczyć o jedną sprawe, teraz z trudem jeden drugiemu podaje rękę, społeczeństwo podzielone na jednostki, nie znajdujacę w drugiej osobie nic podobnego, każdy dla każdego obcy, zero integracji, zero wspólnoty. Nazywajac kogoś polaczkiem tylko kopie się leżącego i wmawia się innym ten sam porąbany pogląd, zwieszając na nas wszystkie psy i przypisywanie jakiś spierdolonych cech naszej mentalności.

128
90
Pokaż komentarze (52)

Komentarze do "Polaczki"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chuj wam w dupę polaczki!
    Borat.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. JP jebał małe dzieci.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A ja jestem typowy polaczek. Dużo chlam, nie pracuje, nic nie umiem i jestem kręt. Aha, no i dużo bym chciał dymać, ale nie chce mi sie spotykać, gadać i sponsorować. Najlepiej jakby sunie same wskazywały do wyra

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ból dupy robaczka cebulaczka xDD Zemrzyj kalaruchu od obierania kg cebuli XDXDD

    1

    1
    Odpowiedz
  7. POlsko-słowiański lud to największe ścierwo jakie przylazło na świat a jeszcze gorsze chujstwo to RUSY! Gdybyś mieszkał w Japonii to nie miałbyś taki problemów bo tam ludzie nie plują na siebie jadem a MIŁOSIERDZIEM! Wiem bo to widać na Anime jak np. w „Little Busters” obejrzałem wszystkie odcinki ale zagram też sobie w Visual Novel bo to super anime było… Ach dobra wracając do tematu to: Mieszkasz w tym POlskim padole i nic nie można osiągnąć tylko 2000 netto i mieć świnię która wstawia fotki na fejsuczka i wypisuje „moje bejbi rozpierdoliło się z sraką jaka słodziaśnia kupcia” itd ipt. ale już nie chce mi się pisać bo to niczego nie zmieni, gówno pozostanie gównem więc wracam do swoich super książek z Heliona i będę czytał. Pozdro Rafał SUPER_OTAKU i przyszły programista PS. ci co się podszywają za mnie i mówią że ja lubie czechy czy inne mentalne czy ćpuńskie i lewackie padole to WAL CIE SIE NA RYJ!

    0

    2
    Odpowiedz
  8. Terminy „Polaczki”, „Cebulaki”, „Pijusy”, „Złodzieje” są używane w ściśle określonym procesie demoralizacji wartości narodu. Jest to działanie kontrolowane przez ukrytych wrogów Rzeczpospolitej (tj. Niemiec, Rosji). Polecam film Jurij Bezmienow – Jak napaść na państwo na youtube.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Długie to a mi jebać się chce – o zejdź niewiasto z niebios i ulżyj w mych cierpieniach spij nasienie z wora mego!

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Ps. w tym miejscu ,,..kraju wszystkim obywatelom LUB sprzedajnym ludziom, głównie politykom których…” zamiast LUB miało być ZAMIAST.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Jak można kochać kraj,gdzie nazywa się królem Stasiem człowieka,który walnie przyczynia się do rozebrania państwa?Jak można kochać kraj,gdzie bohaterami nazywa się dowódców,którzy wysyłają dzieciaków bez uzbrojenia do walki z wojskiem uzbrojonym po zęby,a sami z bezpiecznych kwater przyglądają się zagładzie miasta,cierpieniu i śmierci jego mieszkańców?Jak można kochać kraj,gdzie z honorami żegna się kogoś,kto był wysłannikiem i zwolennikiem reżimu,który trzymał to państwo 45 lat za pysk i jeszcze przypisuje się temu komuś zasługi w obronie wolności?Jeżeli ci ludzie są nazywani patriotami to nie jest dziwne,że Polska jest taka słaba.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Wolę podcierać dupsko niemieckiemu Bauerowi za grube euro, niż siedzieć w cebulandii i wegetować w nędzy

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Biorę w kiszkę, pozdro byczek Andrzej.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Przyjmę w kiszkę, pozdro byczek Andrzej.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Dobra chujnia, też mnie to oburza. Sami sobie Polacy przez te określenia wpajają sobie poczucie niższości wobec innych. Polska to tysiącletni kraj, jeden z największych w Europie, który musiał przechodzić przez to co prawie żaden inny na świecie, a mimo tego i tak nadal mocno stoi na nogach i daje radę. To o czym piszesz jest do tego stopnia posunięte, że zdarzyło mi się nawet zagranicą spotykać ludzi, którzy ukrywali przed innymi, to że są z Polski. Noż ja pierdolę.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Tak samo Czesi się wkurwiają jak nazywa się ich „pepiczkami”.Nikt się jakoś nie obraża,przeszkadza to tylko pseudo patriotom.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Zakochałem się w San Marino.Rafał_Super_Otaku hanys i przyszły programista.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Dobra chujnia,jedna z lepszych,pozdro 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Jedno jest pewne. Polki muszą nauczyć się wiele w kwestiach cumswapu od Niemek. Czegoż nie znajdziesz w niemieckich pornolach?

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Weź moje 5 gwiazdek1

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Weź moje 5 gwiazdek! Mnie też to wkurwia

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Polak zawsze pozostanie Polaczkiem / Cebulakiem / Burakiem / Wieśniakiem. Jesteśmy ścierwem, mamy absolutny brak własnych cech kultury. Widac to u gimbusów – lecą na modę amerykańską, bo my nie mamy własnej, a jeśli ktos już przejął styl amerykański, to zaczyna kopiować styl Europejski – zachodni i tak kółko się zamyka. Jesteśmy debilnym narodem, każdy chce pracować w biurze i jebać innych polaków, wszyscy chcą być prezesami i walić chujowymi warunkami – jak wygląda Polska polityka, jak wyglądaja spoty do wyborów samorzadowych ?? no jak ?? jak jedna wielka rzygowina, bo wszyscy ida nawpierdalać się hajsu! Jak kurwy, właśnie dlatego dla mnie Polak będzie na zawsze zwykłym śmieciem, polaczkiem, ścierwem i cebulakiem!

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Przykra rzeczywistość w kraju i za granicą. Szkoda bo Polacy to taki piękny naród, ale ludzi kurwy.

    Pytanie jak to zmienić?

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Taka jest niestety prawda.W końcu wiem kto wymyślił tą nazwę,,cebulaki,,.A ziemia niedługo zostanie sprzedana innym.Pozdr.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Wiesz z tymi obsranymi euro to bym nie przesadzał, są czyste, uczciwe i jest ich dużo, znacznie więcej niż u jakiegoś parówczana który poniża ludzi i wyzyskuje za parę, kilkanaście stów miesięcznie. To niegodziwe i nie ma się co wstydzić. Zresztą dyskusje na ten temat ucichły już poarę lat temu. Ale ja nie o tym… Zobacz kolego, jak można nazwać tych wszystkich złośliwych gnojków plujących na siebie nawzajem. jak nazwać tą głupotę, zawiść wszechobecną, brak kultury na każdym kroku, brak szacunku dla siebie nawzajem? No jak? takie złośliwe mesie, które tylko umieją dosrać, takie loszki z jednym węzłem mózgowym, doktoraty, tępaki lecące do bicia na ulicach… Wiesz jak łatwo jest rozpoznać polaka na wakacjach? Angole tez robia syf, włosi drą mordy, tylko w polakach jest jakaś niepohamowana zawiść, chęć dojebania drugiemu, i to cholerne „ja to kurwa żondzem” co mnie najbardziej dziwi i ni chuja nie mogę tego przełknąć. Pozdrawiam wszystkich Polaków, tępmy tych polaczków bo tylko w ten sposób możemy coś zmienić w tym umęczonym kraju

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Niestety ale Polacy to jest skurwiały mściwy i zawistny naród !

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Jestem gej Roman, zapraszam do mnie byczku-cebulaczku, będziesz dymany na wszystkie możliwe dziurki, aż cie dupsko zaboli, bo jestem zajebistym aktywem, ale jak trzeba to też biorę w jelito

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Wojny nam trzeba, kurwa wojny

    0

    0
    Odpowiedz
  29. ty spierdolino moralna, i kto takie coś przepuszcza ?

    0

    0
    Odpowiedz
  30. jesteś z PISu?

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Ja uważam tylko że powinniśmy służyć kotom, a nie niemcom

    0

    0
    Odpowiedz
  32. swoją wypowiedzią udowodniłeś, że jesteś z PISu

    0

    0
    Odpowiedz
  33. pisz uwerturę…

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Ale o co ci chodzi pisiorze?

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Jesteś ekspertem z tego tematu – zrób o tym doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Najlepiej zrobił Roman Polański,wyruchał małolatę później znalazł młodą żonę i wrócił na stare śmieci(do Francji).Na co mu Polandia.

    0

    0
    Odpowiedz
  37. @6 Właśnie takimi tekstami, wyzywając w tak prostacki sposób innych ludzi udowadniasz swój smutny paradoks, a mianowicie taki, że sam jesteś zawistnym, negatywnie nastawionym, nienawidzącym innych, zakompleksionym, zapatrzonym w siebie socjopatą. Jednym słowem: sam uosabiasz wszystkie cechy, których tak nie znosisz u swoich rodaków – cwaniactwo, prostactwo i pogardę dla innych. Nie jesteś żadnym „mentalnym Japończykiem”. Żaden Japończyk nie pisałby ociekających nienawiścią tekstów o słowiańskich ścierwach i innych takich. Sam piszesz, że tam „ludzie nie plują na siebie jadem a MIŁOSIERDZIEM”, a ty bluzgasz i siejesz pogardę w każdym swoim komencie. Możesz sobie jechać do Japonii i kupić parę pluszowych misiów na pamiątkę, ale nie wmawiaj sobie, że jesteś japońską duszą w polskim ciele. Jak byk widać, że tak nie jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Tu Rafał_Super_Otaku Hanys i mentalny światowiec.Kocham Gibraltar i ludzi tam mieszkających bo szanują Polaków i nie śmieją się z nas.

    0

    0
    Odpowiedz
  39. już to kurwa pisałeś na chuj się powtarzasz ?? zasrany chłopaku!

    0

    0
    Odpowiedz
  40. 14. Chooja wiesz o świecie ciemna maso. Tak my mejsasz narodów najwięcej cierpieliśmy,itp. Nawet nie wiesz ile cierpienia przeszły kraje bałkańskie(panowanie osmanów), Albania, Macedonia, Bułgaria ile najazdów, Rumunia z rąk Turków a żydowski buk nie kiwnął palcem, ile przeszli obywatele państw Eurazji z rąk carskiej Rosji a potem Sowietów, ile przezsli Afrykanie z rąk muslimów(nawracanie na islam, handel niewolnikami) a potem białych, ile przeszli indianie w chrystianizacji i nawracaniu na jedyną słuszną wiare.Twa pała tego nie pojmie. My mieliśmy luksus a zabory to bardziej przez głupote zapijaczojnych szlachetków, zdrajców, kolaborantów i twój święty kościółek bo tu zawsze „każdy ch.j rządził na swój strój”.

    1

    0
    Odpowiedz
  41. Do 36@ Jestem miłosierny do ludzi z pięknymi duszami a nie ścierwami, nie moja wina że 99,98 słowian jest takich. Pozdro Rafał SUPER_OTAKU i przyszły programista PS. Pluszowe misie? Nie, tylko japońskie figurki z anime i Japońska lalka-miłości ze super cyberskóry, pełno tego na ebay xD

    0

    0
    Odpowiedz
  42. swoją wypowiedzią udowodniłeś, że jesteś z PISu…

    0

    0
    Odpowiedz
  43. Coś Wam powiem, prawda stara jak świat. Trzeba robić swoje – najlepiej jak się potrafi – i dawać przykład. Ci, którzy myślą przyszłościowo i którym dobro wspólne nie jest obce pójdą za Twoim przykładem, i będzie możliwość na zmiany. A Ci, którzy „robią masę”, „doktorat”, pracują „u Mesia” ( lub nim są ) i inni tym podobni wymrą śmiercią naturalną – po prostu zabraknie dla nich miejsca, bo otaczać ich będą ludzie kreatywni i chcący coś RZECZYWIŚCIE zmienić 🙂 Tak będzie i to już niedługo. Pozdrawiam Wszystkich!
    P.S.

    0

    0
    Odpowiedz
  44. Gdyż iż aczkowlwiek generalnie muszę skończyć studia socjologiczne żeby ci to napisać specjalnie bo jestem takim kretynem że myślę że studia to wszystko i jesem jebnienty w dekiel że iż generalnie muszę mieć 6 z j. polskiego żeby ci to panisać a potem zrobie doktorat z humanistyki i dopiero ci to powiem. TAK MYŚLĘ OBIEKTYWNIE JAK RESZTA POOOYEBUUW ŻE STUDIA TO WSZYSTKO

    0

    0
    Odpowiedz
  45. mam całe jądra tłuste i śliskie,Potem spotykam takie otyłe babsztyle z wózkami.najlepiej zamknęłabym je w pokoju bez okien i klamek i niech siedzi sobie tam do usranej smierci.są wścibskimi osobami którym przeszkadzają ludzie.A teraz to zmywarki, pralki automatyczne, odkurzacze i jeszcze im źle!!!Bo Stalkerzy są wszędzie!

    0

    0
    Odpowiedz
  46. @2 nie wiem czy jebał czy nie jebał, ale napewno chronił pedofili przez całe lata i wszystko zamiatał pod dywan. Był bardzo konserwatywny w tych kwestiach i interesy kościoła przekładał nad cierpienie gwałconych dzieci. Nie wierzycie? Poszukać kim był Paetz i jak go papies chronił.

    0

    0
    Odpowiedz
  47. @3 no i napisałeś teraz to co wszyscy faceci robią czyli chleją dymają i mają gdzieś pracę

    0

    0
    Odpowiedz
  48. Jak się do butów przyzwyczaję, to jak się rozwalą idę do szewca, choć nie były za drogie i mógłbym kupić nowe.Jedna gwiazdka dawidowa, po twoim wpisie widac ze gówno wiesz o życiu (jesteś jeszcze w gimbazjum), a twoi rodzice pewnie głosują na PO.Twoja matka to taka dzidzia-piernik.Potem spotykam takie otyłe babsztyle z wózkami, które dumnie toczą się chodnikiem zajmując całą jego szerokość.Cały łeb mokry jak skurwysyn, aż musiała na początku suszyć.

    0

    0
    Odpowiedz
  49. A ja już mam w dupie że tak to ujmę tą całą sytuację gospodarczą w tym kraju. Doradzę ci, nic i tak nie zdziałasz już na poprawę ,na pewno nie za naszego żywota. Więc szkoda pierdolić już o tym na darmo. Trzeba być wytrwałym i odpornym. Chcesz działać? Wyjedz za granicę. Tu na bank cię nic ciekawego nie spotka. Tutaj tylko ustawieni rodzice i znajomości inaczej gówno zdziałasz i to jest pewne.

    0

    0
    Odpowiedz
  50. Ponad pół wieku chujni w postaci PRL i metodycznego niszczenia tego Narodu przynosi efekty. Od 1939 roku ci co wchodzili najpierw mordowali nasżą inteligencję i to systematycznie, wg list a po wojnie dalsza część eksperymentu na ludziach. Pozbawiono nasz szacunku do cudzej własności, dumy, poczucia wartość itd. Odbudowanie tego zajmie kilka pokoleń.

    0

    0
    Odpowiedz
  51. chłopku roztropku, pierdolisz że się golisz

    0

    0
    Odpowiedz
  52. 43. Nic sie nie zmieni w tym kraju. Kreatywnych w tym kraju jest jak na lekarstwo i zostaną oni zdominowani przez pospolite mendy, wciągnięte, przerobione. I oni albo zmienią sie w taką mende niczym zombie od pogryzienia lub wirusa w tym wypadku mendomutacji albo ci mniej odporni na tegoż wirusa zostaną zagryzieni wdeptani w ziemie,zniszczeni, stłamszeni.

    0

    0
    Odpowiedz
  53. Zostań księdzem 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Tłuste włosy

Drodzy chujasi! Mam problem z włosami, bo tłuszczą mi się przezajebiście. Już po paru godzinach od umycia wyglądam jak Travolta w Gorączce sobotniej nocy. Musiałbym myć włosy chyba ze dwa razy dziennie, żeby jakoś wyglądać. Popadam przez to w skrajną chujozę. I nie piszcie proszę o doktoratach i licencjatach ani o robieniu masy tylko napiszcie jak z tego wyjść albo złagodzić. Wiem, że to nie czyrak na dupie i da się siedzieć z tłustym łbem na fotelu, ale mi to przeszkadza.

99
87
Pokaż komentarze (48)

Komentarze do "Tłuste włosy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Myj włosy szamponem ziołowym, bo wysusza, a podczas mycia NIE DRAP KURWA głowy i zmyj ten szampon dokładnie. I myj najlepiej co 2 dni. Albo lepiej: spraw sobie łysą glacę.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. no musisz zapytać specjalisty, chociażby swojego fryzjera, niech Ci doradzi odpowiedni szampon, lub niech kogoś ci poleci, kogoś, kto się na tym zna, a może nawet dermatologa, na chujni wątpię, że znajdziesz poradę…

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Zgol głowę na max pół centymetra. Problem zniknie. Jak miałem dłuższe włosy to też miałem cały łeb w łoju po 2 godzinach od mycia, a po twarzy spływał mi wodospad łojoniagara.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Moja loszka nie ma z tym problemów. gdyż robię jej często spust na głowę, dzięki takiemu bukkake jej długie włosy są zdrowe i mocne, a moja pani umazana na biało słodko wygląda.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Moja łóżka od zawsze ma tłuste włosy. Bardzo mi się to podoba, bo jak mi zapierdala pałe, to mam całe jądra tłuste i śliskie i to jest kurwa to patałachy.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Kup sobie coś takiego jak suchy szampon, miałam ten sam problem i psikam sobie na włosy, preparat zbiera tłuszcz, przeczesuję włosy i jest dobrze. Dzięki temu wystarczy jak myję głowie raz dziennie a nie dwa lub trzy.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Są szampony dla włosów przetłuszczających się, ale chyba o tym powinieneś wiedzieć. Może coś w stylu dermatologa ci pomoże lub jakiś lekarz a poza tym to poczytaj na necie, bo tu chujanie nie są ekspertami od takich problemów XD/ pozdro Rafał SUPER_OTAKU i przyszły programista.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Zrób sobie fryzurę na krótko, będziesz sexi wyglądać.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Widocznie masz jakiś problem z włosami albo skóra głowy, polecam udac się do lekarza zwanego Trycholog. On zbada Ci włosy i skórę pod mikroskopem, powie co i jak,co stosować, czego nie, jak to leczyć. Za wizyte zapłacisz cos koło 100 zł (w Poznaniu 90zł) ale dowiesz się jaka jest tego przyczyna, jak temu przeciwdziałać. Poszukaj w necie trychologa w Twojej okolicy i już. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Myj włosy rano, susz suszarką (dosyć gorącym powietrzem, ale bez przesady), a jeśli naprawde masz super przetłuszczone włosy, jak ja kiedyś – to nałóż sobie żel, lakier, pastę lub piankę na włosy, ułóż fryzurę, lub nie – i wtedy susz – gwarantuję, żebędą suchutkie, prościutkie i zajebiście układające się 🙂 Pozdrawiam!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. zetnij na łyso. noś peryłkę

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Idź do dermatologa

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Zetnij je na bardzo krótko i problem zniknie. Kup maszynke i ścinaj je często albo chodź często do fryzjera.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Obetnij łeb na łyso, łuj zbieraj do słoików. Smaż na nim kurwa smaruj kanapki oraz skrzypiące drzwi rób mydło.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Biorę w kichę, pozdro byczek Andrzej.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. no to myj łeb dwa razy dziennie, proste

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Jak umiesz robić deepthroat, a potem rimming zakończony scatem, to jest mi to obojętne, że masz tłuste włosy.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Gdybyś mieszkał w japońskiej Shibuy’i i chodził przez największe skrzyżowanie świata do renomowanych salonów fryzjerskich,ten problem by nie istniał.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Zgol włosy całkowicie,wcieraj w skórę wyciąg z rumianku.On blokuje pory łojowe odpowiedzialne za nadmierne tłuszczenie się głowy.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Pocieszę Cię, niedługo zaczniesz łysieć.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Tłuszczą się bo ZA DUŻO myjesz. Nie myj tak z dwa tygodnie i zobaczysz poprawe. A potem tylko samą wodą myć.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Możesz parę razy dziennie posypywać se włosy zwykłym talkiem u nasady, wetrzeć i pozostałość strzepać. Ja tak robię, jak mi się nie chce myć i git. Są też suche szmpony w sprayu, ale to jest praktycznie to samo, tylko sposób dozowania się różni.
    Jeśli masz rodzaj tłusty rodzaj skóry, to masz odpowiedź co jest przyczyną Twoich tłustych klatrów. Kup se też jakiś dobry szampon, typowy dla włosów przetłuszczających się(ponoć head&shoulders jest spoko, ale jakieś dla dzieci na łojotok też niby działają), a w między czasie staraj się leczyć przyczynę. Idź do dermatologa. Możesz mieć za mało witamin, źle się odżywiać, mieć zaburzenia hormonalne, albo po prostu dalej dojrzewasz i takie Ci psikusy młodość plata. Zapuść je na jakiś czas-nie myj przez parę dni, żeby je trochę odzwyczaić. Skoro i tak wyglądają na tłuste, to co Ci to nie robi, a pomaga(sprawdzone info). I jesli uzywasz suszarki, to skoncz. Cieplo pobudza gruczoly łojowe. Ale mówię Ci talk talk i jeszcze raz talk!

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Może po umyciu spłukać włosy z dodatkiem łyżki octu.Pozdr.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Zmieniałeś szampon, dietę? Może masz brak lub nadmiar czegoś. Byłeś z tym u lekarza? Dwa razy dzienne będziesz mył i będzie gorzej niż przed. Zbyt częste mycie też nie jest dobre.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Używaj różnych szmponów na przetłuszcające się włosy.Niw używaj cały czas tego samego,bo wlosy się przyzwyczają i przestanie działać.Pomóc może też peeling głowy specjalnymi preperatami.Jeśli nic ci nie pomaga to idź do dermatologa.

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Biorę w kichę pozdro byczek Andrzej

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Tu gej Roman, mnie nie przeszkadza twoje nędzne owłosienie, wydepiluj jedynie tyłek i zapraszam do mnie byku na prawdziwą męską przygodę

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Myj rano włosy a w ciągu dnia używaj suchego szamponu (najlepszy Klorane). Proste. To żadna chujnia. Trzeba się myć u używać odpowiednich kosmetyków. Powodzenia !

    0

    0
    Odpowiedz
  31. może masz zapalenie jakieś- idź do dermatologa

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Przynajmniej masz włosy….
    Pozdrawia Łysy Maczo

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Używaj szamponu dla psów.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. swoją wypowiedzią udowodniłeś właśnie, że jesteś z PIS-u

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Gdyż iż aczkowlwiek generalnie muszę skończyć studia socjologiczne żeby ci to napisać specjalnie bo jestem takim kretynem że myślę że studia to wszystko i jesem jebnienty w dekiel że iż generalnie muszę mieć 6 z j. polskiego żeby ci to panisać a potem zrobie doktorat z humanistyki i dopiero ci to powiem. TAK MYŚLĘ OBIEKTYWNIE JAK RESZTA POOOYEBUUW ŻE STUDIA TO WSZYSTKO

    1

    0
    Odpowiedz
  36. masz łojotok- idź do dermatologa. nie słuchaj tych bzdur o suchych szamponach, octach itd., bo tylko zniszczysz sobie włosy. i używaj ziołowych szamponów, mogą byc nawet te najtańsze.

    0

    0
    Odpowiedz
  37. hehe chciałbym mieć twoje problemy. Niestety wyszły mi włosy i jedyne co mogę zrobić to przetrzec rano głowę mokra szmatką

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Tylko dermatolog. Po co się męczyć tudzież ćwiczyć jakieś wynalazki – idź do lekarza.

    0

    0
    Odpowiedz
  39. wyklucz z diety mieso, nabial, cukier, kawe, prztworzone gowna i skonczy sie Twoj koszmar

    0

    1
    Odpowiedz
  40. Użyj szamponu Kerium DS do przetłuszczających się włosów i jak myjesz to najpierw umyj zwykłym szamponem (np Head&SHoulders) żeby zmyć chujstwo ze łba, potem nałóż Kerium, zrób w chuj piany (szampon dobrze się pieni więc dużo go nie nakładaj) i trzymaj na głowie 10-15 minut i potem spłucz. Ja tak robię i już jest git, poleciła mi go znajoma i działa. Szampon kosztuje ~50zł, ale starcza na długo, tylko trzeba na początku (przez miesiąc) używać co drugi dzień, a potem to raz na 3 tygodnie i jest bajka. Powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  41. Masz po prostu łojotokowe zapalenie skóry głowy. Dermatolog się kłania.

    0

    0
    Odpowiedz
  42. Idz do apteki i poproś o szampon z kotkiem. Do tłustych włosów.

    0

    0
    Odpowiedz
  43. @40 – to co on ma jeść, kukurydzę?

    0

    0
    Odpowiedz
  44. ojebaj się na 0 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  45. Pewnie za często myjesz i dlatego się przetłuszczają. Albo jesteś małolatą w wieku dojrzewania:)

    0

    0
    Odpowiedz
  46. Słuchaj gościu w naszych czasach jest coś takiego jak internet wystarczy wejść w niego i wpisać swój problem , ale jak już miałbym ci polecić coś to KURWA OGÓL TE PAŁE!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  47. używaj head&shoulders

    0

    0
    Odpowiedz
  48. Jakbyś był babą to powiedziałabym Ci żebyś dodawał skrobie do odżywki ale pewnie jej nie uzywasz. Możesz popróbować z np. Dodaniem jej do szamponu zmyciu i ponownym umyciu leba

    0

    0
    Odpowiedz

Ludzie mnie wkurwiają

Nie ma nic bardziej wkurwiającego niż ludzie. jak masz kogoś w dupie to jest źle, jak zaczyna ci na kimś zależeć, jeszcze gorzej. jak ktoś coś od ciebie potrzebuje to starasz się pomagać, jak ty potrzebujesz pomocy to stoisz dupą do wiatru. pierdolona zgnilizna, sztuczne mordy serwowane przez telewizyjnoradiowe buractwo. jak myślisz po swojemu i wyrażasz swoje poglądy, nie tolerując pewnych zachowań to jesteś cham i prostak, przecież wolność słowa leży tylko po jednej stronie. nie ma bardziej zjebanego zwierzęcia niż człowiek, brzydzę się każdym z osobna tak samo jak samym sobą. jak można twierdzić że jesteśmy wolni, jeśli wszystko na czym polega nasza marna egzystencja to budowanie tronów dla kilku skurwieli, których przypadek postawił ponad zgniłą resztę? poprzez brednie pakowane nam w głowy przez polityków, media, popkulturę i kościół staliśmy się tylko marnym obrazem upadku, w obecnych czasach tak na prawdę nikt nie jest sobą. jest wypadkową skurwienia, które go otacza. nie istniejący boże, nie miej nad nami litości.

167
100
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Ludzie mnie wkurwiają"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Dlatego największą ilość czasu spędzam w domu by nie patrzeć na głupie mordy.

    11

    0
    Odpowiedz
  3. Mnie też ludzie wkurwiają. A wy tutaj komentujący chuje najbardziej. Wy nędzne robaki. Na kolana i do gały.

    P.S. Ten pode mną, to chuj

    5

    1
    Odpowiedz
  4. Rób doktorat

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Dobra chujnia, masz ode mnie maks gwiazdek. Myślę podobnie ale kanalia moder nie przepuścił mojego wpisu więc Ty pisz częściej.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Brzydzisz się ludźmi, swoim gatunkiem to spierdalaj żyć do lasu albo na bezludną wyspę. To nie ludzie dookoła Ciebie mają problem tylko ty aspołeczna gnido.

    1

    15
    Odpowiedz
  7. Biorę w kichę, pozdro byczek Andrzej.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. To prawda,świat i cała ludzkość zeszły na psy.Tylko 3 wojna światowa wyprostowała by obecną wykolejoną cywilizacje.Wtedy ludzie docenią np.kromkę chleba.

    5

    1
    Odpowiedz
  9. Według LaVeya człowiek jest w pewnym sensie zwierzęciem bo ma podobne cechy egzystencjalne/666.

    1

    1
    Odpowiedz
  10. Za to cumswap to współpraca trzech osób.

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Amen. 100% racji.

    3

    0
    Odpowiedz
  12. Niewolnictwo w matrix niestety, zapierdalać i nie zadawać za dużo pytań. Tylko to zostało szaremu człowiekowi. Nawet te pizdy z rządu są tak naprawde niewolnikami, tylko za troche wiekszą kase. A kasa to tylko puste papierki i numerki biorące swoją wartość z głupoty i idiotyzmu ludzi. Pojebany świat, niestety.

    6

    0
    Odpowiedz
  13. Heheheh. Poczytaj przepowiednie biblijne, się sprawdzają obecnie bardziej niż kiedyś.

    2

    2
    Odpowiedz
  14. A gdzie jest ta odktórej wszystko przeszkadza.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Zgadzam się w 100 %

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Bardzo dobra chujnia ! Ludzie to ścierwa z naprawdę bardzo małymi wyjątkami !

    5

    0
    Odpowiedz
  17. Tutaj gej Roman, jak mam kogoś w dupie to jest mi cudownie zajebiście, a jeśli miałbym w niej twojego kija byku to byłbym podniecony do granic możliwości. Zapraszam do mnie na wzajemne dymanie.

    4

    0
    Odpowiedz
  18. 13.Wasze biblijne żydowskie bajki. Nic z tego nie wynika kompletnie nic to wasze chore urojenia katofanatycy.

    2

    0
    Odpowiedz
  19. pisz uwerturę…

    0

    0
    Odpowiedz
  20. A co się nie odzywa ta,cokonduktorów podrywała i przeszkadzała pić piwo.

    1

    0
    Odpowiedz
  21. A gdzie jest ta co nie ma orgazmu pochwowego.

    1

    0
    Odpowiedz
  22. @13 – ależ wynika bo w Biblii są pewne dobre nauki życiowe. Sam się zachowujesz jak fanatyk jeśli twierdzisz inaczej 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Czy konsumpcyjne nastawienie do życia możemy uznać za absurd? Rozwinięcie tematu w odwołaniu do koncepcji egzystencjalistów i personalistów.

    „Czy konsumpcyjne nastawienie do życia możemy uznać za absurd?”

    Problem, czy konsumpcyjne nastawienie do życia można uznać za absurd pozostaje problemem spornym. Jedni nie widzą w nim nic złego, ponieważ człowiek posiada różne wartości i priorytety, które sprawiają, że czujemy się szczęśliwsi i spełnieni. Jednakże w czasach obecnych postawa ta jest zazwyczaj postrzegana jako brak opanowania umysłu, chciwość i pożądliwość. Zaspokajanie swoich potrzeb staje się głównym celem ludzi, mimo, że najważniejsze wartości to nie nowe buty, lecz coś trwałego i niezmiennego jak szacunek, zaufanie czy przyjaźń.

    Samo posiadanie to normalna rzecz. Każdy z nas coś posiada, na przykład ubranie. Część ludzi posiada też inne rzeczy: samochód, telewizor, telefon komórkowy. Aby żyć, musimy mieć. Nie da się żyć nie mając niczego. Trzeba też pamiętać o tym, że obecnie trudno jest stwierdzić, co jest prawdziwą potrzebą człowieka, bo to sama istota posiadania. To nasze podejście do tego świadczy o tym, czy nadmierne przywiązywanie wagi do zdobywania dóbr materialnych wszelkiego rodzaju jest dla nas absurdem, czy też nie. Erich Fromm w „Mieć czy być?” pisze:

    „Współczesny konsument mógłby za swoją dewizę wziąć formułę: Jestem = to, co posiadam, i to, co konsumuję.”[1]

    Opierając się na tym cytacie możemy stwierdzić, że bycie polega poniekąd na posiadaniu.

    Według egzystencjalistów człowiek jest kreatorem swojego bytu, a jego wartości są tylko takie, jakie sobie sam ustanowi. Co więc jeśli ktoś uznaje konsumpcjonizm za dobro?

    Każdy wybór, który został dokonany świadomie jest dobry, jest to jedno z podstawowych założeń tej doktryny filozoficznej. Innym z kolei jest motyw pesymizmu i nicości: życie jest wszystkim, reszta to tylko abstrakcja i fikcja. Wszystko, co trwałe jest wymysłem.

    W tej pracy spróbuję się przypatrzeć i odpowiedzieć na te pytania z punktu widzenia dwóch nurtów filozoficznych: egzystencjalizmu i personalizmu. Postaram się na początku przedstawić ich charakterystykę.

    Filozofia egzystencjalna została zainicjowana przez Sørena Kierkegaarda (1813-1855), który w swoim sposobie rozumienia filozofii wyróżniał trzy zasadnicze wartości:

    a) Interesował się wyłącznie człowiekiem, głównie jego stosunkiem do Boga. Zagadnienie życia było dla niego wyłącznie moralne i religijne.

    b) Programowo był myślicielem subiektywnym, lecz także pluralistycznym.

    c) Chciał filozofii wnikającej w samo konkretne istnienie człowieka i jego właściwości etyczne i religijne. Taką filozofię nazywał „egzystencjalną”.

    „Istnienie ludzkie zawsze jest czasowe, skończone, doczesne, a mimo to człowiek patrzy nań pod kątem wieczności.” Około 1930 roku nastąpił renesans Kierkegaarda jako filozofa. Po blisko stu latach filozofia Duńczyka stała się ponownie aktualna. Wznowił ją w Niemczech Martin Heidegger, podczas wojny została zaś rozpowszechniona we Francji, głównie przez Sartre’a. Heidegger, Jean-Paul Sartre, Karl Jaspers i inni wzięli od Kierkegaarda nie tylko zagadnienia czy nazwę, ale i podstawowe motywy. Filozofia egzystencjalna w zasadniczym punkcie jednak odeń odeszła. Od Kierkegaarda wzięła się ogólna koncepcja egzystencjalizmu, zasadnicze pojęcia, terminologia, uczuciowa postawa czy pesymistyczne spojrzenie na życie. Myślą Sørena było, że najgłębsza rzeczywistość wymyka się definicji pojęciowej. Według niego mogła być przeżyta, nie da się jednak zrobić z niej przedmiotu wiedzy intersubiektywnej. Warto też wspomnieć, że różni myśliciele zajmowali takie stanowisko już na długo przed Kierkegaardem, jednakże nie miało to wtedy nazwy i nie rozwijało się w sposób ciągły. Jeśli potraktujemy filozofów egzystencjalnych jako ludzi, którzy z egzystencji człowieka uczynili ośrodek filozofii, patrzyli przez jej pryzmat na świat, wręcz wszystko do niej sprowadzali, to możemy uznać, że egzystencjaliści bywali zawsze: Sokrates w przeciwieństwie do Arystotelesa czy Pascal – do Kartezjusza.

    Człowiek, który przywrócił światu egzystencjalizm, Martin Heidegger (1889 – 1976), wyszedł ze szkoły badeńskiej, był uczniem Rickerta, następnie zbliżył się do Husserla, ale prawdziwy wpływ na jego filozofię wywarł właśnie Kierkegaard oraz Scheler (jednak tylko w sposobie stawiania pytań, nie szukania rozwiązań). Jego główną pracą jest „Sein und Zeit” (1927). Poglądy na temat egzystencjalizmu zmieniły się, gdy jego ośrodek przeniósł się do Francji. Wcześniej filozofia ta wydawała się filozofią zagadkową, zrozumiałą tylko dla wtajemniczonych. Czołowym przedstawicielem egzystencjalizmu stał się Jean Paul Sartre (1905 – 1980), filozof, który oprócz wypowiadania się w dziełach filozoficznych („L’ȇtre et le nèant” (1940), „L’existensialisme est un humanisme” (1946)) pisał również powieści oraz sztuki sceniczne.

    W Niemczech jednocześnie z Heideggerem przedstawicielem egzystencjalizmu był jednocześnie Karl Jaspers (1883 – 1969), który był profesorem psychiatrii, a potem filozofii. Nadał on kierunkowi bardziej przystępną postać („Psychologie der Weltanschauungen” (1919), „Philosophie”,(3 tomy,1932). Z kolei we Francji, jeszcze przed Sartre’em, Gabriel Marcel (1889 – 1973) stworzył katolickie skrzydło kierunku („Journal metaphysique” (1927), „Être et avoir” (1935), „Homo Viator” (1945).

    Egzystencjalizm posiada przynajmniej cztery istotne motywy : motyw humanizmu – istnienie ludzkie jest uznane za największą wartość, jest głównym punktem odniesienia, motywy infinityzmu – pogląd, który przyjmuje nieskończoność przyrody i świata, podzielność przestrzeni i czasu. Motyw tragizmu – istnienie jest wypełnione negatywnymi uczuciami: troską, przeczuwaniem śmierci. Idealnie z tym łączy się również w tej filozofii obecny motyw pesymizmu: nie ma nic, na czym można by się oprzeć, człowieka otacza pustka, nicość. Oprócz tychże motywów bardzo ważny jest pogląd, że esencja nie stanowi o egzystencji, nie wyprzedza jej, gdyż w ogóle jej nie ma. Wpierw żyjemy, potem myślimy. Takie myślenie niesie ze sobą konsekwencje, bowiem esencja powinna być czymś stałym, a jeśli jej nie ma, to w rzeczach, których nie wyprzedza nie ma nic stałego, niczego, co określałoby ich przeznaczenie. Człowiek nie został stworzony wedle jakiejś konkretnej idei, nic nie przesądza o jego wartościach, to od niego zależy co się z nim stanie. Już w XV wieku Giovanni Pico della Mirandola mawiał, że „homo fortunae suae ipsis faber” – człowiek jest kowalem swojego losu, a więc każdy sam kieruje własnym życiem. Mimo, że nie ma on wpływu na to, że się rodzi czy umiera, może on swoje życie uznać za coś wspaniałego lub też sprawić, że będzie ono złe. Człowiek jest twórcą i kreatorem siebie samego. Rodzi się niczym i będzie taki, jakim siebie uczyni. Nie można więc (a szkoda) twierdzić, jak humanizm, że człowiek jest sam w sobie celem, bo przecież nie jest niczym określonym. Mimo wszystko egzystencjalizm pozostaje humanizmem, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jedynymi wartościami w świecie są te, które sami sobie stworzymy. Wszystko w świecie jest dla nas wynalazkami i twórczością. Kolejną cechą ludzkiego istnienia według twórców egzystencjalizmu jest świadomość. Świadomość bytu nie tylko swojego, ale też obcego, cudzego. Istnieją również „rzeczy”, których byt jest inny, nieświadomy siebie. Sartre nazwał to: „ȇtre en soi” („byt w sobie”), nie „pour soi” („dla siebie”). Dwoistość bytu to podstawa w filozofii, którą reprezentuje ten myśliciel. Następną właściwością ludzkiej egzystencji jest jej kruchość. Człowiek żyjący w świecie, który jest pełen zagrożeń dla istnienia w każdej chwili może owo istnienie narazić na szwank czy nawet zniszczyć. Świat nie rozgląda się na boki, nie zatrzymuje, czemu miałby więc patrzeć na nas? Musimy bronić swojego życia, ciągle trzeba się o nie troszczyć, ponieważ zawsze może ono nam zostać odebrane, nie jest wieczne ani stałe. Troska, trwoga, myśli o śmierci – to cechy egzystencji ludzkiej. Wiele filozofii usiłowało być „bez nastroju”, na przykład stoicyzm. Wiele rozwijało się w spokojnym tonie – epikureizm czy sceptycyzm. Filozofia tomistyczna czy kartezjańska z kolei tworzyła się w nastroju pewności. Marksizm z pewnością wyrósł z ufności w człowieka i w zapatrywaniu się w przyszłość. Dlaczego egzystencjaliści kreowali swoje poglądy w tak ponurym nastroju? Możliwe, iż była to reakcja na otaczający ich świat: Francja, Niemcy – to przecież kraje pokonane w wojnie, która właśnie miała miejsce. Mógł być to wyraz klęski. Trwoga jest naturalnym stosunkiem człowieka do istnienia. Normalne jest, iż boimy się nie tyle, co niebezpieczeństw, ale też samego istnienia. Uważam, że pobudza to nas jednak do działania, do szukania ratunku i ogólnie wysiłku w sytuacjach pozornie bez wyjścia. Właśnie przez to trwoga chroni nas od swojego rodzaju zagłady. W porównaniu z bytem ludzkim, a więc z czymś, wokół czego skupia się egzystencjalizm, wszystko inne jest abstrakcją. Jean Paul Sartre pisał: „Absurdem jest żeśmy się urodzili, i absurdem, że umrzemy”. A przecież co się zaczęło, musi się skończyć. Wszystko, co istnieje pewnego dnia umrze. Może to stanowić podwaliny tezy, jakoby byt ludzki ciążył ku śmierci odkąd został stworzony. Istnienie ludzkie jest „sein zum Tode”, jak mówił Heidegger. A śmierć nie jest według egzystencjalistów początkiem czegoś nowego, lecz nieodwołalnym końcem istnienia, którego cechą jest skończoność. Mimo, że każdy z nas zdaje sobie sprawę ze śmiertelności, to łatwiej nam uwierzyć w cudzą śmierć, niż jeśli miałoby to spotkać nas. Życie ludzkie jest kruche i według twórców filozofii egzystencjalnej należy o tym pamiętać. Nie wolno zatem zbytnio przyzwyczajać się do naszej codzienności. Zacznie się wtedy wydawać zwykłe, bez tajemnic, jakieś szare i „bure”. Stanie się naturalną postacią naszej egzystencji. Tylko nieprzewidziane i niezwykłe zdarzenia mogą nas z tej codzienności i rutyny „wyrzucić”. Dopiero wtedy zdamy sobie sprawę z tego, jak bardzo dziwne jest otoczenie, do którego przywykliśmy i które traktowaliśmy w sposób zupełnie dla nas normalny. To wtedy będziemy mogli spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, znajdując się na zewnątrz, a nie w środku. Wtedy również będziemy mogli zrozumieć nasze istnienie. Poczucie swojskości, naturalności i codzienności jest więc złudne, usypia również trwogę. Aby poznać dobrze nasz byt musimy postrzec go jako obcy.

    Według egzystencjalistów oprócz trwogi, troski i „czającej” się wszędzie na nas śmierci, co omówiłam wyżej, nie ma nic. W porównaniu z istnieniem doczesnym wszystko, co nim nie jest uważane jest jako abstrakcja, fikcja, coś nierealnego. Idee, wartości, religie, rzeczy materialne. Gdyby to wszystko było wieczne, pewnie i tak byłoby to bez znaczenia wobec śmiertelności człowieka. To nie jest wieczność, której chce on dla siebie, a ta, której pragnie, to wieczność własnego życia, a jak wiemy nie jest to możliwe. Dla człowieka nie zostało więc nic, w co może wierzyć, na czym może się oprzeć. Nic, prócz jego egzystencji, która (nie należy zapominać) jest krótka, przypadkowa i nietrwała. Może dlatego też trwoga wydaje się być tak słuszna w filozofii, którą nie bez powodu nazywano „filozofią nicości”. Człowiek nie może liczyć na pomoc, bo żadnej nie ma. Nikt nie da mu wskazówek jak żyć, nikt nie stworzy dla niego podręcznika z tekstem-gotowcem czy specjalnym wzorem, „przepis na życie” nie istnieje. Można szukać takich książek w bibliotekach, ale szanse, że coś takiego znajdziemy będą zerowe. Czemu? Gdyż istnienie otoczone jest przez pustkę, nicość. Sartre mówił, że człowiek został pozostawiony samemu sobie, nie znajduje Boga, bo byt nie potrzebuje racji; jest i już, po prostu, dlatego nie można było przyjmować jego istnienia jako racji bytu. Tak samo ludzie nie znajdują żadnych zakazów i nakazów (poza tymi, które sami sobie ustanowią). Nie ma żadnej etyki ogólnej, która mówi jak mamy żyć. Według egzystencjalistów, jeśli nie ma Boga, to nie ma nakazów. „Jesteśmy sami, nic nas nie usprawiedliwi”, tak powiedział Jean Paul Sartre.

    Większość egzystencjalistów wolność, a więc ten brak nakazów i zakazów, traktuje jako smutny fakt, gdyż dzięki tej wolności będzie trzeba wybierać i decydować, a to wpływa nie tylko na ich samych, ale też na innych ludzi. Według nich są oni wolni bez względu na to, czy tego chcą, czy nie. „L’homme est condamné à ȇtre libre” – „Człowiek jest skazany na wolność”.

    Próżno jednak szukać czegoś innego niż sensu istnienia. A skoro nic poza nim tak na dobrą sprawę nie istnieje, to jego sens zawierać może się tylko i wyłącznie w nim samym. Absurdem byłoby szukać wyjścia z jakiejś sytuacji, skoro poza nią nic nie ma. Dziwnie jednakże byłoby się jej poddawać. Kilka zdań wyżej napisałam, że przecież jesteśmy wolni. Jest to sprzeczność w tym nurcie filozoficznym. Z jednej strony wybrać trzeba, z drugiej nie ma się do tego podstaw. Każdy wybór jest wartościowy, jeśli jest dokonany w imię wolności, możemy więc wybrać styl życia Jima Morrisona lub też pójść śladem świętego Franciszka i będzie to bez większego znaczenia. Jedynym naszym zadaniem będzie wtedy wyjście poza samego siebie, poza schemat, jaki sami sobie stworzyliśmy, poza pudełko, które sami wymyśliliśmy. Bo skoro człowiek nie ma cech stałych, a jedynie takie, które sam sobie przypisze, to zawsze może przypisać sobie tych cech więcej (oczywiście mogą to być również lepsze przymiotniki).

    Właśnie dlatego egzystencjalizm nie jest wcale pesymistyczny – życie człowieka i jego los jest bowiem w jego rękach.

    Przekonanie o znikomości istnienia jest wspólne z filozofią chrześcijańską, jednakże według niej jest to jedynie moment w wieczności, a egzystencjalizm skupia się bardziej na nicości. Obydwie odbiegły od filozofii starożytnej, która mówiła, że śmierć to nic strasznego i wcale nie trzeba się jej obawiać, bo po niej nie będzie nic albo też będzie nowe życie. Jednak myślenie chrześcijańskie ma perspektywę wieczności, a to nadaje sens istnieniu. Zasadnicza różnica między Kierkegaardem, a ludźmi, którzy czerpali z jego dokonań , była taka, że Kierkegaard był myślicielem chrześcijańskim. Nieskończoność przenikała ludzkie życie, które było skończone. Katolicy w swoim myśleniu różnili się od filozofów nicości i beznadziejności tym, że w życiu znajdowali jednak podstawę do optymizmu i nadziei. Sartre odróżniał od swojego ateistycznego egzystencjalizmu egzystencjalizm chrześcijański, do którego należał m.in. Gabriel Marcel.

    Z innych różnic między egzystencjalistami warto wymienić tą między Martinem Heideggerdem i Sartrem. Czerpali oni z Kierkegaarda, ale dzieliło ich to, że obydwoje w przeciwieństwie do Duńczyka byli ateistami. Dla pierwszego trwoga miała naturę metafizyczną, z kolei dla drugiego była to już raczej natura moralna, była to trwoga wobec wolności i odpowiedzialności człowieka. Filozofia Niemca zajmowała się ontologią, a Sartre’owska głownie etyką. Ten pierwszy zajmował się istnieniem ludzkim, lecz był to dla niego jedynie punkt wyjścia. Przeciwnie do Karla Jaspersa (1883 – 1969), który najbliższy był Sørenowi Kierkegaardowi. „Moim zagadnieniem” – pisał M. Heidegger w 1937r do J. Whala -„nie jest egzystencja człowieka, lecz byt w całości”. Kwestii postawionej w Sein und Zeit nie ma ani u Kierkegaarda, ani u Nietzschego, a Jaspers zupełnie je wymija”[2].

    Personalizm z kolei czerpie inspiracje z nauczania Arystotelesa, św. Tomasza z Akwinu oraz św. Augustyna, którzy za podstawę rzeczywistości uznawali osobę ludzką, a więc rzecz ma się podobnie jak w egzystencjalizmie. Filozofia personalistyczna akcentuje w swoich rozważaniach pojęcie osoby, jako indywidualnego i niepowtarzalnego bytu. Człowiek według personalistów został obdarzony przez Boga wolnością i godnością, celem jego egzystencji jest więc nieustanne dążenie do Niego. Według personalizmu katolickiego religia tworzy więź osobową człowieka z Bogiem. Sam człowiek jako byt jest dynamiczny, nieustannie się staje i realizuje poprzez działanie. Widzimy również tutaj, że to, co człowiek uczyni z siebie zależy tylko i wyłącznie od niego. Jacques Maritain (1882 – 1973) mówił, że człowiek jest „w całości jednostką i w całości osobą”[3]. Nie odróżniamy tutaj dualizmu człowieka. Jednostka i osoba to dwa bieguny tej samej istoty.

    Zwykły człowiek bardzo często woli mieć nadmiar czegoś niż nic. Nie jest to z pozoru nic dziwnego – któż z nas chce mieć „nic”? Dobra konsumpcyjne, które uprzednio nabywać mogli jedynie nieliczni, bogaci członkowie społeczeństwa stały się ogólnodostępne. Dotyczy to wielu dóbr trwałego użytku, ale też artykułów żywnościowych. Postęp nauki i techniki wykreował wiele zupełnie nowych potrzeb i produktów, takich jak telewizor, telefony komórkowe, tablety, odtwarzacze mp3 czy choćby mikrofalówki. Człowiek żyjący współcześnie jest całkowicie nimi zauroczony, odnajduje sens w kupowaniu i nabywaniu coraz to nowszych dóbr materialnych. Z pewnością odzwierciedla się to w jakiś sposób w konsumpcjoniźmie, który niekoniecznie jest tylko zaspokajaniem wszystkich naszych potrzeb, które wykraczają poza niezbędne do przetrwania minimum. Gdybyśmy patrzyli na to w taki sposób, niemal każdy (obojętnie z jakiej nawet epoki) musiałby zostać uznany za konsumpcjonistę. Uleganie reklamom, masowej kulturze i jej modom nie do końca oddaje też znaczenie tego terminu. Jest to zjawisko na znacznie większą skalę. Stawia ono na pierwszym miejscu dążenie do posiadania, mnożenia (ale też używania) dóbr materialnych pomijając jednak wartości duchowe. Człowieka zaczyna się oceniać jako konsumenta, nie zaś osobę. Od zawsze starał się on polepszyć warunki swojego bytu, żyć wygodnie, ułatwiać sobie życie. Bardzo dobrze, że tak się stało, wszakże gdyby nie ten naturalny proces możliwe, iż nadal polowalibyśmy na zwierzęta i mieszkalibyśmy w jaskiniach. Marzenie o bogactwie zawsze towarzyszyło ludziom. Jednocześnie stanowiło ono motywację do zmian, które przyniosły wiele korzyści. Z drugiej strony, co rozumie się samo przez się, nie same zalety z takiej postawy płyną, gdyż często termin „konsumpcjonizm” kojarzy się negatywnie. „Zastaw się, a postaw się” to jedno z haseł, którymi wielu ludzi uległych konsumpcjonizmowi się kieruje. Takie osoby tracą pieniądze, których nie mają, na imponowanie ludziom, których często to nie obchodzi. Do innych dziwnych zachowań należy z pewnością irracjonalna potrzeba spożywania produktów szkodliwych dla naszych organizmów (alkohol, nikotyna). Niszczenie własnego zdrowia właściwie nie wiadomo po co samo w sobie jest absurdalne. Wartości moralne, jakie niesie ze sobą konsumpcjonizm są bardzo nikłe. Możemy jedynie pocieszać nasze sumienie kupowaniem zeszytów, podczas tworzenia których nie ucierpiało żadne drzewo. Ale czy wartość, z której ktoś czerpie zysk wciąż jest taką samą wartością?

    Podobnie rzecz ma się z reklamą, której z pozoru nie da się zignorować. Teoretycznie dzięki niej możemy sprzedać wszystko. Doskonałym przykładem jest film „Czeski Sen” z 2004 roku, który został zrealizowany przez Víta Klusáka oraz Filipa Remunda. W przeciągu kilku miesięcy zorganizowali oni kampanię reklamową nieistniejącego hipermarketu. Smutne jest to, że tak wielu ludzi uwierzyło siłę reklamy. I kolejny już absurd – reklamowanie złej jakości towaru staje się normą, ale reklamowanie towaru, który nie istnieje wydaje się być nieco egzotyczne. „Czas to pieniądz”, sporo konsumentów nie analizuje składu produktów, producentów i krajów pochodzenia, często dzieje się tak, że większą uwagę zwracają na cenę. Konsumpcjonizm działa jak dealer narkotyków. Uzależnia ludzi od swoich ofert. I nie jest ważna jakość towaru, ważne jest to, aby się sprzedało. I to jak najlepiej. A dla ludzi, którzy kupują, życie staje się jednym wielkim wyścigiem. A to po nową lodówkę, a to po kosiarkę, a tu znowu po kolejny wspaniały wazon w nadzwyczajnej cenie. Pogoń za pieniędzmi i przedmiotami powoduje oddanie się pracy, które z czasem, gdy wyścig przyśpieszy, staje się wręcz niewolnicze. Nadmiar kortyzolu niszczy im hipokamp. Pojawia się stres, niepokój. Bywa, że prowadzi to do zaburzeń na tle psychicznym, np. depresji, stanów lękowych. Właściwą reakcją na to nie jest jednak wyrzeczenie się wszelkich dóbr doczesnych. Nie da się w pełni cieszyć się życiem i rozwijać swojej osobowości nic nie mając. Dewiza Arystotelesa, mówiąca o tym, że „we wszystkim należy zachować umiar”, jest chyba ze wszech miar dewizą właściwą. Wątpię, żeby ktoś z nas chciał żyć w ciągłej, niemalże tej egzystencjalistycznej trosce o swój byt. Dlaczego więc dokładnie tak się dzieje? Ludzie nie potrafią już pohamować się przed zakupami rzeczy, które nie dają im spełnienia ani szczęścia. Które są tylko po to, aby „były”. Troszczą się nie o swój rozwój duchowy, bezpieczeństwo. Bycie prawdziwym konsumentem zaczyna stanowić ich jedyny cel. Jeden bankier z Wall Street powiedział o tym szczerze:

    „Zarabianie pieniędzy ma taką wartość, jaką sami mu nadamy”.

    „Wiara w Boga nieskończonego, wzywającego człowieka do doskonałości, otwiera drogę dla cywilizacji nieograniczenie aktywnej i zdolnej do postępu.” [4]

    Personaliści głosili nadrzędność osoby ludzkiej wobec uwarunkowań społeczno-ekonomicznych i historycznych. Według personalizmu katolickiego życie społeczne powinno być podporządkowane dobru osoby, niestety we współczesnej cywilizacji tak nie jest. Pomimo postępu technicznego i nieskończonego procesu wynajdywania urządzeń, które powinny nam życie ułatwić, człowiek w jakiś sposób wpływa destruktywnie na swoje życie. Współczesny człowiek, według personalistów, staje nieustannie przed dylematem „mieć”, albo „być”. Wielu ludzi doprowadziło samych siebie do osłabienia poczucia godności osoby ludzkiej. Według personalistów konsumpcjonizm to wręcz zagrożenie dla społeczeństwa. Czy jest więc również absurdem?

    Albert Camus, pisarz, eseista oraz publicysta, wiele uwagi poświęcał filozofii, związał się z nurtem egzystencjalizmu. Jego dzieło „Dżuma” z 1967 roku posiada dwa wymiary. Pierwszy to wymiar realistyczny, drugi z kolei to filozoficzno-symboliczny. Z punktu widzenia tego pierwszego powieść jest opowieścią, która zdaniem narratora jest prawdziwa, a wydarzenia się w niej rozgrywające miały miejsce w latach 40-tych w Oranie. Główny wątek to wybuch epidemii tytułowej choroby oraz postawy mieszkańców miasta wobec niej i zagrożenia życia ich i najbliższych. Kolejny raz mamy troskę o swoje istnienie, tak często spotykany motyw w filozofii egzystencjalnej. Camus opisał ją w świecie bardziej dla nas ludzkim, na który składa się cierpienie oraz świadomość nadchodzącej śmierci. Przez ten realizm powinniśmy bardziej zrozumieć drugą warstwę książki, a więc jej paraboliczny charakter, odnoszący się przecież do każdej innej „dżumy”, którą mogą być przecież choroby cywilizacyjne naszych czasów, a które dla duszy człowieka są równie groźne. Obdzierają go z godności, niszczą osobowość. Faszyzm, totalitaryzm, fanatyzm polityczny, religijny. Ale taką „dżumą” jest też konsumpcjonizm. Podporządkowanie siebie i swojej egzystencji dążeniu do osiągnięcia materialnego sukcesu. Ludzie w Oranie podejmują walkę. A my?

    Identyfikowanie się z myślą egzystencjalistów z pewnością już dawno spowodowało w nas pogodzenie się z tezą, iż życie to absurd. Tragizm istnienia ludzkiego to konieczność wzięcia odpowiedzialności za to, co robimy, kim jesteśmy i jak żyjemy. Odczuwamy wtedy lęk przed życiem, ale i przed nieuchronną śmiercią. Co do tragizmu, to kolejnym jego wyrazem jest omawiana uprzednio sprawa wolności w tej filozofii. Jest ona nieograniczona, a wolność totalna nas przerasta, nie potrafimy się nią poprawnie posługiwać. Filozofowie egzystencji chcieli wskazać sui generis egzystencjalną alternatywę zagubionemu i oszołomionemu człowiekowi XX wieku, który doświadczył bezsensu i okrucieństw I i II wojny światowej, zniewolenia w totalitarnych systemach władzy, czyli opisywanej wcześniej kruchości – czy mówiąc dosadniej – nicości ludzkiego bytu. Taki obraz kondycji człowieka, określony za pomocą par opozycyjnych pojęć, takich jak: pełnia bytu i nicość, życie i śmierć, byt autentyczny i nieautentyczny, prawda i fałsz, sens i absurd, wartość i antywartość – na trwałe wpisał się w XX-wieczną kulturę. Podobnie jak konsumpcjonizm, który w dużej mierze składa się z fałszywych zapewnień producentów reklamy oraz z często niezdrowego dążenia ludzi do posiadania. Ponieważ zasadniczą czynnością umysłu jest odróżnianie prawdy od fałszu, w dochodzeniu do odpowiedzi oprócz uporu istotna jest wytrwałość i przenikliwość, „najlepsi obserwatorzy”, zdaniem Camusa – „nieludzkiej gry, w której absurd, nadzieja i śmierć wymieniają swoje repliki”. Camus odrzuca rozwiązania, jakie zaproponowali poprzedni myśliciele filozofii nicości. „Absurd ma sens tylko o tyle, o ile się na niego nie zgadzamy” – dodaje Camus, „i wyznacza w ten sposób zadanie człowieka: żyć i myśleć w tym rozdarciu, by wiedzieć, czy należy zgodzić się, czy odmówić zgody (…), czy można z absurdem żyć, czy też trzeba od absurdu umrzeć”. A skoro konsumpcjonizm nie zawsze jest świadomy, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że bardzo często środki masowego przekazu nami manipulują, to czy na serio zgadzamy się na to, co z nami robi taka postawa?

    „Absurd i dopełnienie życia, które absurd niesie, nie zależą więc od woli człowieka, lecz od jej przeciwieństwa, to znaczy od śmierci – chodzi teraz o to, aby żyć.” [5]

    Podsumowując, nie taki diabeł straszny jak go malują, da się żyć w świecie konsumpcjonizmu. Można nawet stwierdzić, że bez niego bylibyśmy o wiele lat do tyłu. Czy jest to jednak absurd? Uważam, że tak. Śmieszne jest założenie, że tworzenie masowych, globalnych wzorców konsumpcji, które tworzą wielkie korporacje, a które zostaną bardzo szybko rozpowszechnione po świecie, trafią do osób, tak bardzo różniących się przecież od siebie. Nie da się trafić w gusta, potrzeby każdego człowieka na Ziemi, a to niektórzy starają się zrobić. Słuchając wypowiedzi przeciwników postawy konsumpcyjnej można popaść w lekko pesymistyczny nastrój, nawet mimo tego, że niektórzy z nas są przecież optymistami. Czy Jean Paul Sartre miał rację twierdząc, iż wszystko wokół nas to jeden wielki absurd? Czy może przeciwieństwo takiego myślenia będzie bardziej odpowiednie dla ludzi, którzy właśnie zadają sobie to pytanie, pytanie o absurd postawy konsumenckiej? Żadne skrajności nie są dobre, radykalny konsumpcjonizm czy nierealistyczna jego pochwała przy deprecjonowaniu jej wad i zagrożeń. Jak to zazwyczaj bywa, najbardziej słuszny jest „złoty środek”, ten, który równoważy poszczególne poglądy i pozwala je ustabilizować na równym poziomie.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Jeżeli jest gdzieś kres ludzkiej egzystencji, ja do niej dotarłem …

    Poczułem tak silny bezsens istnienia, iż sprowadził on moje myśli i jestestwo na dno ludzkiej egzystencji …

    Nie mam wsparcia i podpory w żadnej istotnej we współczesnym świecie dziedzinie życia… uczuciwej , rodzinnej, zawodowej , finansowej i psychicznej …znalazłem się na ziemi niczyjej … Pozbawiony wiary w jutro i nadzieje, która nadawałaby sens mojemu istnieniu …

    Kiedyś ktoś miał nadać sens memu istnieniu … Iść ze mną w dobrej i złej chwili …

    Ruchome piaski … kiedy nie mamy już sił walczyć , kiedy koszmar nie kończy się wraz ze snem … życie przestaje mieć sens …

    Przeraża mnie jutro ze swoją przerażliwą obojętnością na ludzkie cierpienie, smutek umierającego świata mojego wnętrza, który staje się cząstka tego co istnieje i umiera w bólu na zewnątrz …

    Przeraża mnie proces przemijania, który zaciera moją indywidualną wizję życia …

    Przerażają mnie kolejne samotne święta , smutek dni w których mógłby ktoś po prostu być … Ktoś kto wierzy w miłość i poświęcenie , prawdę i wierność …

    A tymczasem … Samotny … Zgorzkniały … Oszukany … Zraniony …

    Dotarłem do urwistej krawędzi życia, gdzie huraganowy wiatr oszczerstw i kłamstw rozgarnia moje włosy a droga, którą przyszedłem zapadła się odcinanjąc możliwość powrotu…

    Spalone mosty ,zaprzepaszczone okazje i zniszczone ludzką ręka nadzieje płoną w mojej duszy jak pochodnie tych, którzy przyszli mnie spalić …

    Ilu ludzi zwiodło mnie na bagna, ilu ludzi obiecało być i uciekło … Ilu ludzi zniszczyło moją wiarę w nich samych …

    Prawda , zasady, honor i godność mają swoją cenę ,zbyt wysoką cenę abym mógł ją dalej samotnie nieść w świecie, który już dawno stracił te pojęcia na gilotynie demoralizacji …

    Ciężkie jest życie człowieka z zasadami w świecie , których ten świat już nie posiada …

    Cieżko jest gdy wszystkie dni są tak samo puste, potwierdzające bezsens żywota w zdemoralizowanym i zmanipulowanym świecie komercji i próżności…

    Jest tylko jedno, jedyne pytanie na , które w tym bezsensie istnienia muszę sobie odpowiedzieć :
    zostać czy odejść ?!

    1

    0
    Odpowiedz
  25. Kurwa filozof grecki.

    0

    1
    Odpowiedz
  26. @8 – też myślałem o wojnie, ale jak się tak zastanowić to co to zmieniło? Spójrz, nie dawno temu była bardzo wyniszczająca II WŚ i ktoś o tym dzisiaj wspomina prócz emerytów, tych którzy przeżyli tę wojnę?

    1

    0
    Odpowiedz
  27. Bardzo się mylisz. Porównywanie do zwierząt ma sens, bo jesteśmy gatunkiem zwierzęcia i nie ma w tym nic wstydliwego. Po za tym mówiąc, że papier toaletowy jest nienaturalny to jakbyś powiedział, że kopce termitów, mrowiska czy gniazda są nienaturalne. Popełniasz tutaj wielki błąd logiczny. Nie ma nic bardziej naturalnego jak plastik, asfalt czy bomba atomowa. Są to wytwory gatunku zwierzęcia. Zostaliśmy przez naturę wyposażeni w możliwość produkcji wielu rzeczy, z powodu bycia najwyżej w łańcuchu pokarmowym nie mamy naturalnych wrogów, którzy kontrolowaliby naszą populację przez co nasze „mrowisko” zajmuje prawie całą kule ziemską

    1

    0
    Odpowiedz
  28. Ogarnij się debilu tak zawsze było jest i będzie

    0

    1
    Odpowiedz
  29. Nie podoba ci się żyć pośrod ludzi?to wypierdalaj żyć ze zwierzętami tam na pewno spodoba się takim śmiecią jak ty i niektórzy komentujący

    0

    4
    Odpowiedz
  30. Ludziom po prostu się już w dupach poprzewracało i w tym tkwi problem.

    1

    0
    Odpowiedz

Chyba za dużo chciałam

Chciałam mieć wielką rodzinę nie domu z basenem, kogoś kto mnie zrozumie i będę na nim polegać, ludzi przy których będę się czuć bezpiecznie, nie chce prezentów, chce zaufania, nie chce dyrygowania chce móc sama postawić sobie cel…myślałam że różnorodność bardziej koloruje życie, ale ludzie wolą jednolite barwy i boją się rzeczy obcych, nie ufają im. nikt nie zgadza się z moimi poglądami, ja za to musze bezgranicznie przytakiwać na ich i zgadzać się z nimi, nie czuje się jak człowiek, nie umiem już podejmować decyzji i nie wiem czy to co robię jest prawidłowe, czy chciałam za dużo czy po prostu źle wybrałam, niejednokrotnie nazwana kłamcą umieram od środka, zaczynam wierzyć że nim jestem, bo okłamałam samą siebie i to jest fakt a teraz stoję w miejscu i niewiele mogę zrobić

86
97
Pokaż komentarze (47)

Komentarze do "Chyba za dużo chciałam"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. do lekcji i spać, bo nie przepuszczą Cię do drugiej klasy gimnazjum

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Nie lubię takich bab. Zawsze w głową chmurach. A która taka zrobi porządnie gałę? Żadna. Takie marzycielki w łóżku jak kłoda. Już lepiej iść do burdelu niż za taką pipką się oglądać. Baba musi umieć gotować, sprzątać i robić deepthroat, a najlepiej jak zaprosi koleżankę i zrobi cumswap.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Nie rozumiem… Okres, burza hormonów? Poważne problemy, brak pieniędzy?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jedno jest pewne, normalni ludzie jedzą kebaba i nie obchodzą ich dyrdymały życiowe, bo pali ich w gębie oraz potem w dupsku, a po kebabie ledwo dochodzą do domu, bo są tak najedzeni. I nie mają czasu na głupie przemyślenie! Jedz kebab!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. łasicza mowa i takie enigmatyczne myślenie

    0

    0
    Odpowiedz
  7. trwaj w swoich ideałach, nie daj się skurwić, niech żyje prawica!!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Takie jest życie,czasem jest ślepa u liczka,ale w końcu świeci słońce.Trzymaj się.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Witam, ehhh… tak, tak wiem.. dawno mnie nie było, ale wiecie dobrzy ludzie jak to jest… Tylu wam radzę, że ostatnio nie mam czasu wam tu pomóc. Najpierw kilka słów do obsrańca Mesiunia.. niunianiania.. Sowa do mnie doleciała, co prawda z wielkim trudem i opóźnieniem, ale się jej udało. Co ty ruski Patafianie na mnie nagadujesz? Pole ryjem zaorałeś, i myślisz że kozak jesteś? czeka Cię kara, za dużo sobie do mnie pozwoliłeś, na tydzień będziesz w Ł.F sprzątał zafajdane kible przez twoich roboli. A spróbuj się opierdalać, to Pana Staszka z Keniotu wyślę do Ciebie.. Poza tym, chyba Cię zwieracze bolą po Byczywąsie, że pitolisz trzy po trzy para piętnaście.. I widzisz.. Kiepie jestem, byłem i będę od Ciebie mądrzejszy i ty na to nic nie poradzisz, jak byś palił fajkę pokoju to byś wiedział więcej niż wyrocznia w Delfi. Twoja małostkowość i dowcipy na poziomie Karola Strasburger’a są powalające, powiedz on Ci je podpowiada i razem się z nich we dwóch śmiejecie? I nie przywalaj się więcej do mnie, jak gówno do buta, bo śmierdzisz, rozumiesz to Pacanie?! Teraz kilka słów do autorki, Moja Droga.. jak długo żyję i wiele widziałem, słyszałem.. Więcej pewności w siebie, w swoje działania, marzenia, życie nie składa się tylko z bieli i czerni, dodaj w swą rzeczywistość trochę kolorów.. TY sama kreujesz swoją rzeczywistość, ty sama jesteś PANIĄ SOBĄ! i nikt inny.. Nie ma wyjścia bez sytuacji.. zawsze coś jest, tylko czasem tego nie widzimy, bo wy ludzie macie klepki na oczach.. Nie dopuszczacie do siebie, wielu rzeczy prócz robienia na taśmie u Mesiunia.. za całe 800 zł brutto.. Dziewczyno a otóż moja złota rada.. słuchaj głosu serca (czasem rozumu) a będzie dobrze, za kilka dni spotka Cię coś miłego, pozytywnego.. nie przeocz tego.. ehh można wypowiedzieć milion pustych słów, albo kilka głębokich, zawżaj na to co mówisz i robisz, nie rób głupot, i pilnuj się, a będzie dobrze 🙂 fałszywym i zakłamanym ludziom mów STOP! innym okaż miłość i szczęście.. sam jak żyję ponad 900 lat tego życia schematy ludzkie się powielają, są takie same, po mimo zmiany epok, wieków.. Na koniec, pamiętaj że jedyna prawda jaka jest, to wiara, żyj prawdą w wierze, a sama zobaczysz że życie Ci się odmieni i to na lepsze, nie zważaj na osoby piszące tu, bo większość to dno z dna i tony gnoju, bez użytku wtórnego.. Pozdrawiam i jestem z Tobą.. 🙂 Wasz Mędrzec nad Mędrcami Mądry Bogdan! P.S Mesiunia nogi z dupala Ci powyrywam jak jeszcze raz napiszesz Bogusława!!! Tfu! ty mały obtęchły szczurku..

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Jesus&fitness :)!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. No ale w czy problem? Przecież fajnie jest sie czasem nachlać. Przy sobocie po robocie 🙂 mały reset nie zaszkodzi

    0

    0
    Odpowiedz
  12. W tych czasach już trudno miec dzieci…

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Fajnie to wszystko opisałaś.Smutne to i sentymentalne,chciałbym poznać taką dziewczynę jak Ty.Pozdrawiam-Krzysiek z płd.Polski.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. co to kurwa ma być?

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Dziewczyno, co Ty robiłaś na lekcjach z interpunkcji?

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Dziewczyno, co Ty robiłaś na lekcjach z interpunkcji? Tego nie da się czytać.
    Bez pozdrowień.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Mam tak samo, ale podobno… z dołka się kiedyś wychodzi, ja jeszcze nie wiem kiedy. Pozdrawiam ON.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Welcome to Poland. Kraj straconych szans, straconych ludzi, straconych marzeń.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Chcieć mogą ludzie wygrani, tacy którym się udaje i należy. Ty jesteś przegrywem, okłamujesz samą siebie, jesteś konformistką. Jesteś inna dajesz zły przykład ludziom, weź spierdalaj.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Nie udawaj jesteś zimną suką, wszystkie takie jestescie.

    1

    0
    Odpowiedz
  22. fajny belkot ;p ale w sumie gowno mnie to obchodzi .

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Biore w kiche pozdro byczek Andrzej

    0

    0
    Odpowiedz
  24. co Ty pierdolisz? bełkoczesz kobieto

    0

    0
    Odpowiedz
  25. napisz list do wojciecha kurnika, barta castalano I aviego schwagra. oni ci „pomoga”. sa w tym dobrzy

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Chcącemu nie dzieje się krzywda patałachu. PS: Spierdalaj

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Ciąg druta mesiowi, to Ci się polepszy.

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Takie bezsensy wypisujesz że jakbym cię spotkał to możesz być pewna że dostałabyś solidny wpierdol.

    1

    0
    Odpowiedz
  29. Przepraszam za moje wpisy „rób doktorat”. Błagam, nie chciałem. Na kolanach klękam przed wami i przepraszam. Bardzo przepraszam. Po prostu byłem ciągle pod wpływem amfetaminy i alkoholu

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Ja też przepraszam za moje wpisy „żryj kebab”. Po prostu od lat jestem wegetarianinem i już sam do siebie czuje nienawiść, bo jadam tylko owoce, które spadły z drzewa, bo tylko na tyle pozwalają mi moje poglądy. Nienawidzę mięsojadów brudasów. Bardzo was przepraszam

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Ja też mam duży dom z basenem i bardzo dużo pieniędzy. Zarabiam na ulicy. Dobrze mi płacą za sex. Póki jestem jeszcze młoda to chce odłożyć bo uroda szybko mija a inaczej nie umiem niestety zarabiać. Mam dwie lewe ręce i nawet nie umiem gotować a sprzątać mi się nie chce. Nic mi się nie chce oprócz seksu. A faceci jedzą mi z ręki. Jesteście frajerami fagasami z których dziewczyny ściągają kasę

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Jak dużo chcesz to szukaj fagasa z kasą. Jak nie chce ci dać kasy, to płaczesz i już jest w garści. Łatwo się manipuluje fagasami. Wszyscy jesteście fagasami sponsorami którzy są po to aby dawać szmal. Tylko kasa się liczy. Trzeba umieć się ustawić i trzeba umieć dobrze grać dobra żonę. Trzeba mieć wiele twarzy i my kobiety umiemy grać nawet latami i mamy wiele twarzy. A fagasa łatwo oszukać

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Co za cham i prostak z ciebie

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to miałbyś chatę w Wawce za 2 bańki z basenem. A tak, to pierdolisz tu, że nie masz. Masz matiza i klitę w mrówkowcu na kredyt na 30 lat. Taki los patałaszy. Im wcześniej się pogodzisz, tym lepiej.

    0

    0
    Odpowiedz
  35. wybacz to nie jest odpowiednie miejsce na takie problemy. to jest chujnia.pl

    0

    0
    Odpowiedz
  36. KOTY SĄ ZAJEBISTE

    0

    0
    Odpowiedz
  37. to fakt z interpunkcją mam już problemy i do końca życia będę mieć, nerwica i depresja się kłaniają, zaburzenia mowy i jąkanie, a co gorsza brak kompetencji wszędzie – a to nie ułatwia życia, w dodatku zero ludzi na których można byłoby się wesprzeć, człowiek to osoba stadna, w grupie więcej może, wada serca, co jeszcze, po ostatnim ataku serca nie wiem czy znowu się nie powtórzy, nie chce dziecka zostawiać, ale nie wytrzymuje pracy i męczę się łatwo, jak można się realizować kiedy się chodzi co miesiąc na zwolnienia i ro parę razy w miesiącu

    0

    0
    Odpowiedz
  38. @36. Sam jesteś ham i prostak. Spierdalaj żuczku gnojarzu. Nie umiesz nawet inteligentnie się wysłowić. Co za brak mózgu. Zamiast mózgu jest gówno od kozy

    0

    0
    Odpowiedz
  39. Ale zamknij mordę i do miecza

    0

    0
    Odpowiedz
  40. 34,35 oj macie rację,całkowitą rację.Prawie wszystko kręci się w około seksu i wtedy my jemy z reki.Aha wydaje mi się że trochę,,spadłaś,,bo pracujesz na ulicy,jak piszesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  41. @43 To może przyjedź kiedyś do Wrocławia, to dasz zarobić. Ludzik 20 zł, full zestaw 80 zł. Jeśli cię stać oczywiście z pensji biednego robaczka wynajmującego się za najniższą krajową 8 godzin dziennie. Jesteś zwykłym służącym. Zapiepszasz na swego pracodawcę i na państwo i jesteś nikim, zwykłym kundlem z blokowiska

    0

    0
    Odpowiedz
  42. Pizdy, pizdy i jeszcze raz pizdy z was. Mam na myśli oczywiście facetów którzy na widok cipki są w stanie oddać cały swój dorobek. Jesteście tak banalni że seks jest dla was praktycznie wszystkim. Ja pierdole, rzygać mi się chce. Co jest kurwa w tym seksie takiego niesamowitego ? Ten pot, smród, sapanie, wymiana płynów? Bleee kurwa!! Na szczęście mi to nie grozi, NIGDY nie dam się omotać cipką za kasę. Aha i jestem facetem, hetero, nie prawiczkiem. Pozdro leszcze.

    1

    0
    Odpowiedz
  43. Ewelina to ty ?

    0

    0
    Odpowiedz
  44. Jeżeli jest gdzieś kres ludzkiej egzystencji, ja do niej dotarłem …

    Poczułem tak silny bezsens istnienia, iż sprowadził on moje myśli i jestestwo na dno ludzkiej egzystencji …

    Nie mam wsparcia i podpory w żadnej istotnej we współczesnym świecie dziedzinie życia… uczuciwej , rodzinnej, zawodowej , finansowej i psychicznej …znalazłem się na ziemi niczyjej … Pozbawiony wiary w jutro i nadzieje, która nadawałaby sens mojemu istnieniu …

    Kiedyś ktoś miał nadać sens memu istnieniu … Iść ze mną w dobrej i złej chwili …

    Ruchome piaski … kiedy nie mamy już sił walczyć , kiedy koszmar nie kończy się wraz ze snem … życie przestaje mieć sens …

    Przeraża mnie jutro ze swoją przerażliwą obojętnością na ludzkie cierpienie, smutek umierającego świata mojego wnętrza, który staje się cząstka tego co istnieje i umiera w bólu na zewnątrz …

    Przeraża mnie proces przemijania, który zaciera moją indywidualną wizję życia …

    Przerażają mnie kolejne samotne święta , smutek dni w których mógłby ktoś po prostu być … Ktoś kto wierzy w miłość i poświęcenie , prawdę i wierność …

    A tymczasem … Samotny … Zgorzkniały … Oszukany … Zraniony …

    Dotarłem do urwistej krawędzi życia, gdzie huraganowy wiatr oszczerstw i kłamstw rozgarnia moje włosy a droga, którą przyszedłem zapadła się odcinanjąc możliwość powrotu…

    Spalone mosty ,zaprzepaszczone okazje i zniszczone ludzką ręka nadzieje płoną w mojej duszy jak pochodnie tych, którzy przyszli mnie spalić …

    Ilu ludzi zwiodło mnie na bagna, ilu ludzi obiecało być i uciekło … Ilu ludzi zniszczyło moją wiarę w nich samych …

    Prawda , zasady, honor i godność mają swoją cenę ,zbyt wysoką cenę abym mógł ją dalej samotnie nieść w świecie, który już dawno stracił te pojęcia na gilotynie demoralizacji …

    Ciężkie jest życie człowieka z zasadami w świecie , których ten świat już nie posiada …

    Cieżko jest gdy wszystkie dni są tak samo puste, potwierdzające bezsens żywota w zdemoralizowanym i zmanipulowanym świecie komercji i próżności…

    Jest tylko jedno, jedyne pytanie na , które w tym bezsensie istnienia muszę sobie odpowiedzieć :
    zostać czy odejść ?!

    0

    0
    Odpowiedz
  45. 44 Wybacz ale stać mniej jeszcze na lepsze.

    0

    1
    Odpowiedz
  46. 44 Wybacz ale stać mniej jeszcze na lepsze,a nie jakieś śmiecie z ulicy.

    0

    1
    Odpowiedz
  47. Mówią, że nie mam z sytuacji bez wyjścia, zawsze można odejść, tylko że niektórzy nie mają już dokąd wracać, więc pozostaje zostać i męczyć się dalej, być może to kara, za to że chcę za dużo, bo na ziemi nie ma przecież sprawiedliwości, więc czego każdy z nas tak naprawdę oczekuje, może ludzie już nie potrafią słuchać, może ja też powinnam zatykać uszy na innych i udawać że nic nie widzę i podążać dalej jako ślepiec bez okazywania jakichkolwiek reakcji ludzkich
    …(Jr 17,5-8)
    To mówi Pan: Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.

    0

    1
    Odpowiedz
  48. „Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.” 1 JANA 2,15-17
    „Tak mówi Pan: Niech się nie chlubi mędrzec swoją mądrością i niech się nie chlubi mocarz swoją mocą, niech się nie chlubi bogacz swoim bogactwem! Lecz kto chce się chlubić, niech się chlubi tym, że jest rozumny i wie o mnie, iż Ja, Pan, czynię miłosierdzie, prawo i sprawiedliwość na ziemi, gdyż w nich mam upodobanie — mówi Pan.” JER. 9,22-23

    „Powiedział też do nich: Baczcie, a wystrzegajcie się wszelkiej chciwości, dlatego że nie od obfitości dóbr zależy czyjeś życie.” ŁUK. 12,15
    „A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie.” 1 TYM. 6,9

    „A Jezus, spojrzawszy wokoło, rzekł do uczniów swoich: Jakże trudno będzie tym, którzy mają bogactwa, wejść do Królestwa Bożego! A uczniowie dziwili się słowom jego. Lecz Jezus, odezwawszy się znowu, rzekł do nich: Dzieci, jakże trudno tym, którzy pokładają nadzieję w bogactwach, wejść do Królestwa Bożego! Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.” MAR. 10,23-25 ~
    „Bogaczom tego świata nakazuj, ażeby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam ku używaniu wszystkiego obficie udziela, ażeby dobrze czynili, bogacili się w dobre uczynki, byli hojni i chętnie dzielili się z innymi, gromadząc sobie skarb jako dobry fundament na przyszłość, aby dostąpić żywota prawdziwego.” 1 TYM. 6,17-19
    „Kto miłuje pieniądze, pieniędzmi się nie nasyci, a kto miłuje bogactwo, zysków mieć nie będzie. To również jest marnością. Gdy majątek rośnie, rośnie liczba tych, którzy z niego korzystają, i jego właściciel ma z niego tylko taki pożytek, że jego oczy go oglądają. Robotnik ma słodki sen, niezależnie od tego, czy zjadł mało czy dużo, lecz bogaczowi obfitość nie daje spać spokojnie. Widziałem bolesny wypadek pod słońcem: Bogactwo zachowane dla jego właściciela na jego nieszczęście; gdy bowiem to bogactwo przez zły traf przepada, wtedy synowi, którego spłodził, nic nie pozostaje. Jak wyszedł z łona swojej matki, tak znowu wraca nagi, jak przyszedł, i pomimo swojego trudu nic z sobą nie zabiera. I to jest właśnie ten bolesny wypadek: Jak przyszedł, tak musi odejść. Jaką tedy ma korzyść z tego, że na próżno się trudził? Nadto przez całe życie miał mrok i smutek, wiele zmartwienia i choroby, i niezadowolenie.” KAZN. SAL. 5,9-16

    0

    0
    Odpowiedz

Jebany klej

Witam Was kochani chujowicze! Piszę tu po raz pierwszy, bo przytrafiła mi się prawdziwa chujnia 🙁 Czy mieliście kiedyś tak, że próbując coś skleić klejem superglue ujebaliście nim cały narożnik z ekoskóry? Próbowałam ścierać, ale jeszcze bardziej się to rozjebało po tej ekoskórze. Chyba mąż będzie musiał oddać narożnik do obicia 🙁

76
111
Pokaż komentarze (59)

Komentarze do "Jebany klej"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Twój mąż to musi mieć z tobą zajebiście…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. chyba ciebie powinien oddac do obicia tepa dzido

    1

    1
    Odpowiedz
  4. Jeśli ktokolwiek faktycznie czyta te komentarze a nie akceptuje wszystko jak leci to chciałbym zgłosić ,że wkradła sie Wam literówka i po dodaniu komentarza widnieje „zdodny” zamiast „zgodny”.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Oj kochana, przygotuj wazelinę…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Eh kobiety. Ale przyznaję że klej chujowi.,

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Ciesz się, że usta Ci się nie skleiły przy próbie odkręcenia zaschniętej zakrętki zębami 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  8. daj mu dupy na pocieszenie szmaciuro!

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Następna,szybko i na odpierdol,bez zastanowienia,mąż naprawi.Tak samo jak moja stara.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Rób doktorat

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Typowa kobieta – mąż będzie musiał.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Przyjmę w kichę, oferty składać na priv. /Pozdro, byczek Andrzej

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Tu Rafał_Super Otaku Hanys ze Śląska zafascynowany Malezją.Popierdol ten mebel i wyrzuć go z Petronas Tower w Kuala Lumpur.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Chujowo,współczuję Ci kochanie/Samiec @lfa.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Faktycznie chujnia, ale masz lekcję. Pamiętaj, wszelkie naprawy czy cokolwiek co wiąże się z narzędziami, farbami, klejem itp pozostaw swojemu mężczyźnie. Jesteśmy w tym lepsi, lubimy to i będziemy wdzięczni Ci wdzięczni jak po skończonej robocie będzie czekał na nas pyszny obiad Twojej roboty.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. jesteś pałą

    0

    0
    Odpowiedz
  17. powinien ciebie obić ;p

    0

    1
    Odpowiedz
  18. Nie wyczyścisz już tego chyba że będziesz na to puszczać z węża szambo pod ciśnieniem 300 atmosfer.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. ja sobie kutasa przykleiłem do krzesła

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Co kurwa mąż?! Mąż ujebał ten mebel idiotko? Sama go upierdoliłaś to sama oddaj. A w ogóle to pizdę sobie sklej.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Obawiam się, że Ciebie może oddać do obicia…albo sam obije

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Aceton i do pżodu.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Jaka kurwa skóra? W dupach się wam poprzewracało.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Sklej se cipkę.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Użyj acetonu może pomoże. I nie mów ekoskóra tylko plastik.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Napisz doktorat.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Typowe, baba zjebie chlop naprawic musi I jeszcze, tylko tyle zarobiles? Internet I szukac jak zmyc!!!!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Moja stara była podobnie jebnięta i na narożniku zmywała paznokcie acetonem. Rozjebała cały podłokietnik. Kobiety niestety tak mają. Najpierw działanie, a potem myślenie…

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Kiedy idiotki zrozumiecie że jesteście tylko od dawania dupy, stania przy garach i dbania o bachory. Inne zadania zostawcie bardziej rozumnym facetom.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. no właśnie odezwała się inteligencja faceta ty to do końca życia będziesz bił konia w łazience albo walił kozy po polach bo żadna z takim inteligentem nie będzie po prostu jesteś prostak

      0

      0
      Odpowiedz
  30. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to wiedziałbyś, że jak coś jest rozklejone, to znaczy, że nadaje się do wyjebania i trzeba kupić nowe. Ale patałach nawet przedartą srajtaśmę będzie kleił, żeby było taniej…

    0

    1
    Odpowiedz
  31. Jest specjalny środek do usuwania plam z superglue ale muszę Cię zmartwić – jest do kupienia tylko w Japonii.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Nie wiem nic o ścieraniu plam z kleju ale mam inny pomysł. Czy mógłbym wziąć moich przyjaciół Hideharu Miyahirę, Obu Kagenoba i Yamamoto Tsunetomo i wpaść do ciebie na seans bukkake? Twój mąż też może się przyłączyć.

    0

    0
    Odpowiedz
  33. A co to kurwa kącik porad? Pisz tak dalej a spuszczę ci porządny wpierdol!

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Żeby tylko narożnik był do obicia… A jak nie tylko narożnik, to zawczasu szukaj okularów ciemnych.

    0

    1
    Odpowiedz
  35. Mąż to chyba obije ale ciebie

    0

    1
    Odpowiedz
  36. Nie ma ch….. we wsi,mąż musi oddać mebel do tapicera.Współczuję Ci 🙁

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Bo klej to się wącha a nie nim klei, marnujesz klej patałachu

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Hehe tak to jest właśnie z superglue.Czeba bardzo uważać.On ma tendencje by wykipić.Najlepiej przy pierwszym otwarciu tubki robić to nad jakimś papierem,szmatką.Tak wogóle długo nieużywany też lubi sam z siebie wylać się.Też miałem z tym klejem różne przygody.Ale nie wiem czy warto go jeszcze kupować,często ostatnio trafaia mi się jakiś wadliwy,nie chce kleić,słabo trzyma.

    0

    0
    Odpowiedz
  39. rozpuszczalnik, tylko delikatnie

    0

    0
    Odpowiedz
  40. Ja się wcale nie przejmuje takimi rzeczami. Facet ma mi po prostu kupić nowy mebel na moje żądanie. A jakby nie chciał, to zaczynam płakać i moment mi ulega 🙂 hihi Taka już jestem. Cóż ja mogę na to poradzić

    1

    0
    Odpowiedz
  41. Da dla męża dupy zrobi loda i będzie dobrze.

    0

    0
    Odpowiedz
  42. Aby udobruchać męża, zaproś koleżankę i zrób z nią cumswapa spermą męża. I kup mu kebaba, bo to jadło Bogów.

    0

    0
    Odpowiedz
  43. Kiedy będą kolejne ogłoszenia Meśmasterskie? Już chyba najwyższy czas Panie Kapitalisto żebyś coś wstawił.

    0

    0
    Odpowiedz
  44. Jaki aceton? Jaki rozpuszczlnik? Popieprzyło was chyba. Spróbuj delikatnie benzyną ekstrakcyjną.

    0

    0
    Odpowiedz
  45. Jebać ekoskórę (co za kretyński eufemizm) – nie można zniszczyć gówna, najwyżej zdefasonować. I tak za parę lat by wam się rozdupcyła. Z innej beczki: sprzątasz w sukience? Nie? To co do chuja robiłaś z klejem na narożcu?!

    0

    0
    Odpowiedz
  46. Dopytaj jak to usunac u Rozenkowej. Moze Radziu tez bedzie wiedzial

    0

    0
    Odpowiedz
  47. Ziom, chujem jesteś. Klejem sie szprycujesz? Niedługo będziesz wyjadał resztki ze śmietnika, a ja ci napluje na ryj i kopne cie w bebech

    0

    0
    Odpowiedz
  48. Przepraszam za moje wpisy „rób doktorat”. Błagam, nie chciałem. Na kolanach klękam przed wami i przepraszam. Bardzo przepraszam. Po prostu byłem ciągle pod wpływem amfetaminy i alkoholu

    0

    0
    Odpowiedz
  49. Mnie to nie obchodzi. Mój fagas dużo zarabia i daje mi a ja idę na bazary i kupuje dużo ciuchów. Co prawda wcale w nich nie chodze ale to nie ma znaczenia. Liczy się aby dużo mieć, fagas ma na mnie zarobić. Fagas za sex zrobi wszystko. Jesteście biedni fagasy, bo można z wami pogrywać a wy fagasy nic nie widzicie. Można was zdradzać do woli, a jak się wyda, to zaczynam płakać a wtedy fagas uwierzy mi w każde słowo. Do tego słodka minka, zatrzepotanie żęskami i jeszcze zabierze mnie na zakupy aby mnie przeprosić. Pamiętajcie dziewczyny, fagasa trzeba mieć pod butem i zawsze robić tak, aby myślał że wszystko jest jego winą nawet gdy to ja jestem winna

    0

    1
    Odpowiedz
  50. jesteś z PISu!

    0

    0
    Odpowiedz
  51. gorzej, kiedyś superglue skleiłam sobie oko 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  52. Ja bym ciebie pierwszą oddała do obicia, następnie narożnik.

    0

    0
    Odpowiedz
  53. @54. Ciekawe ile ty potrafisz niudaczniku. Pewnie niewiele

    0

    0
    Odpowiedz
  54. Autorze, to co przeczytasz ponizej, jest wazniejsze od tego jebanego kleju:
    Choroby przenoszone drogą płciową są znane ludziom od bardzo dawna. Ze względu na okoliczności, w jakich następuje zarażenie nadano im nazwę chorób wenerycznych, od rzymskiej bogini miłości Wenery. Niektóre choroby przenoszone droga płciowa nie wykazują początkowo zauważalnych objawów, dlatego dochodzi do łatwego rozprzestrzeniania się, gdyż osoby nieświadome zagrożenia zarażają kolejnych partnerów. Jeśli już objawy wystąpią, to mogą być różne – albo niegroźne i szybko przemijające, albo powodujące ciężkie powikłania łącznie z bezpłodnością. Aby zminimalizować ryzyko zarażenia chorobą należy unikać stosunków seksualnych z przygodnymi partnerami, co do których mamy wątpliwości czy są zdrowi. Zaleca się raczej posiadanie trwałego, zdrowego partnera. Ryzyko zarażenia zmniejsza także używanie dobrej jakości prezerwatyw z plemnikobójczym środkiem. Najbardziej znane są takie choroby weneryczne jak kiła, rzeżączka i AIDS, jednak zalicza się tu wiele innych schorzeń – zapalenie nierzeżączkowe cewki moczowej, kłykciny kończyste, drożdżyce, rzęsistkowicę, chlamydiozę, zapalenia wirusowe wątroby oraz opryszczkę narządów płciowych.

    AIDS

    Nazwa choroby to skrót od angielskiego Acquired Immune Deficiency Syndrome, oznaczające zespól nabytego niedoboru odporności. W wyniku choroby następuje niszczenie układu immunologicznego człowieka, w efekcie najprostsze infekcje, z którymi zdrowy organizm radzi sobie natychmiast mogą spowodować śmierć chorego na AIDS. Chorobę wywołuje wirus HIV ( z ang. Human Immunodeficiency Virus), który po wniknięciu do organizmu zaczyna powoli niszczyć jego odporność. Przez długi okres czasu mogą nie występować żadne objawy wskazujące na zachorowanie, dlatego choroba się tak bardzo rozprzestrzenia -ludzie zarażają się wzajemnie nieświadomi swojego nosicielstwa. W końcu wirus wygrywa walkę z komórkami układu odporności i rozpoczyna się choroba -AIDS. Odporność spada, często organizm męczą infekcje bardzo łatwo rozwijające się w sytuacji braku oporu organizmu – na skórze, układzie oddechowym czy pokarmowym, a także narządach płciowych. Występuje ciągłe uczucie zmęczenia z towarzyszącą gorączką, powiększają się węzły chłonne, chory się bardzo poci i ma biegunki. Mogą także wystąpić nowotwory i schorzenia układu nerwowego.

    Wirus HIV jest obecny we krwi, nasieniu, wydzielinie pochwy. Ryzyko zrażenia jest wysokie w razie kontaktu tych płynów ustrojowych z błonami śluzowymi zdrowego człowieka. Dlatego najczęściej HIV zarazić się można w przypadku stosunku seksualnego z nosicielem, niezależnie od orientacji seksualnej oraz od typu stosunku, bowiem seks analny i oralny także są ryzykowne. Także w wypadku używania wspólnych strzykawek, igieł czy innych przyrządów naruszających tkanki, z osobami zarażonymi – szczególnie ryzyko to dotyczy narkomanów, bowiem w szpitalach i gabinetach świadczących usługi kosmetyczne czy stomatologiczne, używa się narzędzi sterylnych bądź jednorazowych oraz rękawiczek, a sale są dezynfekowane. Dawniej wysokie było ryzyko zarażenia przez transfuzję krwi bądź jej preparatów, a także przez przeszczep organów od osób z wirusem. Obecnie ryzyko takie praktycznie zostało wyeliminowane, ponieważ obowiązkowe są szczegółowe badania pobranego materiału. Jest jeszcze jedna droga zarażenia – przekazanie wirusa dziecku przez matkę w czasie ciąży, podczas porodu lub później – z pokarmem. Dlatego osoby będące nosicielami HIV powinny bardzo przestrzegać zasad bezpieczeństwa aby nie narażać otoczenia na zarażenie – powinny stosować prezerwatywy, a jeśli zażywają narkotyki, nie powinny użyczać swojego sprzętu nikomu. Codzienne życie w towarzystwie nosicieli nie jest ryzykowne, dlatego nie ma powodu obawiać się zarażenia podczas używania wspólnej łazienki czy sztućców. Według statystyk na świecie od początku epidemii, a więc od wczesnych lat osiemdziesiątych zaraziło się już kilkadziesiąt milionów ludzi, a około 15 milionów zmarło na AIDS. Obecnie nawet co setna osoba może być nosicielem. Przerażające jest, że około 90 procent nowych zakażeń ma miejsce w wyniku kontaktów heteroseksualnych młodych ludzi przed 25 rokiem życia. Także w Polsce jest kilkanaście tysięcy osób zarażonych wirusem HIV.

    KIŁA

    Kiła jest choroba bakteryjną wywoływana przez infekcję krętkiem bladym. Najczęściej do zakażenia dochodzi na drodze kontaktów seksualnych (kiła nabyta), a także matka w ciąży może zarazić dziecko (kiła wrodzona). Pierwsze objawy obserwuje się po kilku tygodniach. W miejscu, gdzie krętki zaatakowały organizm pojawia się wrzód, który nie jest bolesny i po jakimś czasie znika. Jeśli leczenie nie zostanie podjęte obserwuje się u chorego wysypkę w okolicy narządów rodnych. Choroba może przejść w stan utajony i rozwijać się bez objawów, nie powodując dolegliwości u chorego. Badania krwi mogą jednak w tym czasie potwierdzić infekcje krętkiem bladym. Po długim czasie od nieleczonego zakażenia następuje ostatni etap choroby, który może nawet doprowadzić do śmierci. Dlatego kiła jest bardzo ciężką chorobą, bowiem przez lata utajenia następuje zarażanie narządów wewnętrznych i wykrycie w ostatnim stadium niestety nie pozwala już wyleczyć postępujących zmian destrukcyjnych w organach. Powikłania dotyczyć mogą układu nerwowego (włącznie z choroba psychiczną), serca, skóry na której tworzą się guzy, kości, wzorku i wszelkich narządów wewnętrznych. Od czasu odkrycia sposobu leczenia kiły (antybiotykami) bardzo rzadko spotyka się tak ciężkie powikłania, poza tym w Polsce leczenie kiły jest obowiązkowe aby unikać rozprzestrzeniania choroby. Kiła wrodzona u nowo narodzonych dzieci także powoduje komplikacje zdrowotne, jednak zastosowanie odpowiedniego leczenia znosi ryzyko zgonu i ciężkich powikłań u dziecka.

    RZEŻĄCZKA

    Rzeżączkę wywołuje dwoinka rzeżączki, która przenoszona jest w trakcie stosunku seksualnego. Bakteria ta żyje w miejscach wilgotnych i ciepłych, dlatego zdarza się zarażenie chorobą po użyciu wspólnego z chorym ręcznika czy gąbki. Zwykle do tygodnia po stosunku z osobą chorą można zaobserwować pierwsze objawy, których nie należy lekceważyć, bowiem powikłania rzeżączki są poważne. Te pierwotne dolegliwości mężczyzn to ropna wydzielina z cewki moczowej, natomiast kobiet pieczenie, swąd i upławy. Może jednak mieć miejsce sytuacja, gdy zakażenie rzeżączka nie daje żadnych objawów. Rzeżączkę należy leczyć natychmiast po rozpoznaniu, bowiem może ona doprowadzić do zapalenia narządów rodnych, a także niepłodności (również u mężczyzn). W krajach Europy Zachodniej notuje się spadek zachorowań na rzeżączkę.

    WIRUSOWE ZAPALENIE WĄTROBY

    Wirusowe zapalenie wątroby jest bardzo poważnym schorzeniem zakaźnym, ponieważ w efekcie działania wirusa dochodzi do uszkodzenia wątroby. Wyróżnia się różne typy zapalenia wątroby, w zależności od wirusa, jaki je wywołuje. Najczęściej spotykane jest zapalenie wątroby typu A i B. Typ A to żółtaczka epidemiczna, która daje objawy w około 3 tygodnie od zarażenia. Wzrost zachorowań obserwuje się w lecie, zwykle u dzieci i młodzieży, a także u ludzi starszych. Do infekcji dochodzi w przewodzie pokarmowym lub w wyniku kontaktu z wydzielinami osoby chorej, lub zakażonymi produktami (mlekiem, wodą). Żółtaczka typu B, tzw. wszczepienna, daje objawy do pół roku od zarażenia, choć zwykle wcześniej. Do zakażenia może dojść przez używanie zakażonej igły, narzędzi chirurgicznych czy strzykawek, a także nie sterylnego sprzętu w gabinetach dentystycznych i kosmetycznych. Również w razie przetaczania krwi. choroba może być przenoszona droga płciową. Objawy a stosunkowo zbliżone – żółtaczka, bóle głowy, ciągły brak apetytu ze wstrętem do tłustego jedzenia, osłabienie i senność, a w końcowym stadium bóle wątroby. W przypadku WZW A rokowania są znacznie lepsze niż w zapaleniach przenoszonych droga płciową – WZW B, C i D. Mogą wystąpić ciężkie powikłania jak marskość lub rak wątroby, a także śpiączka. Przeciwko WZW B można się zaszczepić profilaktycznie.

    CHLAMYDIOZA

    Chlamydioza to choroba wywołana zarażeniem organizmu przez chlamydie. Chlamydie mogą prowadzić do nierzeżączkowego zapalenia cewki moczowej. Objawy tego schorzenie to pieczenie i ropna wydzielina c cewki moczowej. Chlamydioza ma łagodniejszy przebieg niż np. rzeżączka, jednak objawy są nieprzyjemne. Jeśli nie podejmie się skutecznego leczenia mogą wystąpić powikłania – u mężczyzn dochodzi do zapalenia najądrzy, a u kobiet przydatków. Ze względu na ogromną łatwość zarażenia leczeniu poddaje się oboje partnerów. Objawy chlamydiozy są mniej nasilone niż przy rzeżączce.

    Choroby przenoszone droga płciową są niebezpieczne dla zdrowia. Nieleczone bądź leczone nieprawidłowo, mogą powodować liczne powikłania, z których najbardziej trudnym ze względu na nieodwracalność, jest niepłodność. U kobiet może także dochodzić do poronień, porodów przedwcześnie, bądź może mieć miejsce obumarcie płodu. Najczęstsze powikłania chorób wenerycznych to zapalenia narządów płciowych, choć może dojść także do uszkodzeń mózgu, utraty wzroku, występowania nowotworów, a także śmierci. Niebezpieczne jest także zarażenie płodu przez ciężarna matkę w czasie ciąży, porodu lub karmienia dziecka. Takie zakażenia powodować mogą ciężkie powikłania u dziecka, dlatego ważne jest badanie przyszłych matek pod kątem chorób wenerycznych. Należy także zwrócić uwagę na fakt, że jeśli osoba choruje na którąś z chorób wywołujących zmiany na narządach rodnych, staje się jednocześnie bardziej podatna na zakażenia innymi chorobami, np. HIV, ze względu na uszkodzenia tkanek przez zmiany chorobowe. Dlatego bardzo istotne jest powstrzymywanie się od kontaktów seksualnych po zaobserwowaniu pierwszych niepokojących objawów, a także natychmiastowe zwrócenie się po odpowiednia pomoc medyczną, w celu uniknięcia ciężkich powikłań.

    0

    0
    Odpowiedz
  55. 54 Skąd wiesz.Pozdr.

    0

    0
    Odpowiedz
  56. długodystansowiec moze ciag dalszy a nie w kółko to samo.

    0

    0
    Odpowiedz
  57. 1. Po uj się brałaś za klejenie jak jesteś taka niezgrabota? 2. Tylko debile kupują narożniki z ekoskóry:D

    0

    0
    Odpowiedz

Szczekaczki komórkowe w komunikacji miejskiej

Chuj mnie strzela. Za każdym razem jak jadę autobusem albo tramwajem, to tuż obok mnie jakaś tępa pizda musi kłapać tym zjebanym ryjem przez telefon. Wczoraj jakaś dresiarska miotła pierdzieliła całą drogę o swoim małym amstaffku, a czy kupkę zrobił, a jak mu na imię damy, a jak mu sierść czesać. Dzisiaj kolejny blond pokurwieniec w 509 całą drogę od ratusza na Białołęce do Starzyniaka napierdalał chuj wie o czym. Kłapało toto dziobem kompletnie bez sensu. Przesiadłem się w 170, a tam jakaś stara prukwa jędzowatym głosem na cały autobus tłumaczyła mężusiowi gdzie faktury leżą. Ze 6 albo 7 razy to samo w kółko. Albo stoi taka dziumdzia na przystanku i nic, a jak tylko posadzi dupsko w autobusie to od razu wyciąga komórę i „no czeeeeść, no właśnie wsiadłam, no jadę już, no koło Wileniaka jestem, no a co u ciebie? a gdzie jesteś? a idziesz już?” i tak pierdoli jebany pokemon całą drogę. Najtańsza komóra powinna kosztować ze 2 tysiące i 3,50 za minutę połączenia jak to kiedyś było, to by używali tylko ci, którzy muszą i do załatwiania ważnych spraw, a nie pierdolone pekiniary do pierdelamento z psiapsiółami. A żeby kurwiszony jebane ochrypły od tego gadania i pała z serem im do japy.

173
85
Pokaż komentarze (31)

Komentarze do "Szczekaczki komórkowe w komunikacji miejskiej"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. No widzisz ,jedni potrafią gadać godzinami przez telefon o piesku a inni (czyli ja) boją się nawet przez niego rozmawiać 🙁 W każdym razie ja zawsze mam słuchawki przy sobie i nie słysze tych wszystkich debili.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Pytanie – czy Was te rozmowy autentycznie wkurwiają, czy też wpojono wam, że powinny was wkurwiać, no i skutkiem tego wkurwiają? Ja to traktuję jak rozrywkę, słuchać tych zjebów. W pociągu przez kilka godzin by mnie to też drażniło, ale w tramwaju przez 20-30 min to urozmaicenie. Czasami lepsze rzeczy niż w komentach na chujni 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Chuj jesteś i tyle.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Moja loszka zamiast gadać przez telefon woli brać do
    buzi moją prężną faję. A ser masz chyba na swojej idioto.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Co za cham i prostak z ciebie

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  8. chuj mnie strzela

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Jak Ci nie pasuje to przerzuć się na samochód o ile Cię stać, cebulaku. Sam również czasami jeżdżę autobusem i zdarza mi się, że ktoś zadzwoni i że pogadamy. Ludzie są teraz bardzo zabiegani, wiec co w tym złego, że porozmawiasz/załatwisz sprawy w wolnej chwili.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Ty to pewnie stoisz w autobusie jak wielce obrażony na cały świat i dumny z siebie panicz. Do nikogo się nie odezwiesz, albo rzucisz zajebiście groźnym spojrzeniem. Hahaah Skoro przeszkadzają ci takie rzeczy to musisz być niedowartościowanym pojebem. Chuj ci do tego że ktoś przez telefon gada. Jak Ci sie nie podoba to zapierdalaj samochodem a nie mpk. mnie to wkurwia właśnie że w autobusie ludzie siedzą i sie nic nie odzywają. Nawet boją się na siebie spojrzeć. Jadą takie gbury i patrzą na tą chujoze za oknem. Kurwa szare smutne pizdy. Ludzie już nawet nie umieją ze sobą rozmawiać. W autobusie powinno być wesoło kurwa! A nie wszyscy siedzą jak te pizdy i nikt do nikogo się nie odzywa, chyba że przez telefon.

    0

    3
    Odpowiedz
  11. Kolejny kretyn co naczytał się onetu i wp. Akurat dziś o tym pisali. Zdychaj ścierwo!

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Jak byłem w Pekinie to każdy tak napierdala przez komórkę,że szum jak w ulu.Ja pierdole ludzie powariowali na tym punkcie.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. Obejrzyj sobie „The Ring”,w tym filmie telefon odgrywa szczególną rolę.Może wyjdzie Samara z telewizora,kto widział to wie o co chodzi.~Horror-Fan.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Każdy jebany napływowy wieśniak ma iPhona przy uchu,a słoma z butów wystaje.Zawsze to na zabawie w remizie pochwali się co potrafi nowy soft iOS 8.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. HAHAHAHAHAHAHAHHAHAHA!!!! POzdro Jeloneczki Warszawa .

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Kurwa! Pała z serem! Zjadłbym!

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Fajna chujnia, ale czuć straszną frustracje.

    0

    1
    Odpowiedz
  18. Mnie wkurwia to samo. Dodatkowo piździelce idące ze złożoną ręką i komórą w dłoni. Ich centrum sterowania, bez którego tracą pewność siebie.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Kiedyś kochany to rozmowa w szczycie potrafiła kosztować 6zł za minutę 🙂 Przynajmniej plebs trzymał się od tego z daleka.

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Jedynym sposobem na takich hałaśliwych ludzi jest porządny wpierdol.

    2

    0
    Odpowiedz
  21. Najgorsza chujoza to gimbaza,która szpanuje swoimi srajfonami,już wolę te jebane mohery bo żadko pierdolą przez swoje cegły.

    1

    0
    Odpowiedz
  22. W krakowie jest zakaz

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Babcia ma zawsze dobre serce.Rydzyka słucha i ogląda trwam.Czasami jak wchodzę na nieszczęsnego facebooka, to mam ochotę obrzygać monitor.Kurwa ile można. Mam dość tego gówna!!! Trzeba z tym walczyć!!!!
    Czujecie??? Oni tacy „normalni”,

    1

    0
    Odpowiedz
  24. Każdej takiej spuść się na ramię po cichu. (Protip: Wyciągnij fujarę, a wcześniej wal konia przez kieszeń, dobrze jest mieć jakąś długą kurtkę czy palto.) Walisz takiej na ramię i jak się zorientuje to na pewno przestanie gadać. Jak zjesz ananasa, to może jeszcze połknie i zrobi z inną pasażerką cumswapa. Kto wie?

    1

    0
    Odpowiedz
  25. Nie bądź tendencyjnym pedałem, bo męskie pizdy odwalają to samo pieprząc od rzeczy przez kilkadziesiąt minut i rechocząc do tego. Bydło i hołota nie mają płci. To stan ducha

    2

    0
    Odpowiedz
  26. Przepraszam za moje wpisy „rób doktorat”. Błagam, nie chciałem. Na kolanach klękam przed wami i przepraszam. Bardzo przepraszam. Po prostu byłem ciągle pod wpływem amfetaminy i alkoholu

    1

    0
    Odpowiedz
  27. pisz uwerturę…

    1

    0
    Odpowiedz
  28. Zwal se konia i poczujesz się lepiej.

    A tak na marginesie, to kup zagłuszacz komórek i śmiej się z debili jak tracą zasięg. Nie bądz pizda, zainwestuj w swój spokój.

    1

    0
    Odpowiedz
  29. Dobrze wiedzieć że na świecie jeszcze są takie pojeby jak ja.Trzymajcie się kutasy złamane.

    0

    0
    Odpowiedz
  30. swoją wypowiedzią udowodniłeś właśnie, że jesteś z PIS-u

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Wazna informacja:
    Choroby przenoszone drogą płciową są znane ludziom od bardzo dawna. Ze względu na okoliczności, w jakich następuje zarażenie nadano im nazwę chorób wenerycznych, od rzymskiej bogini miłości Wenery. Niektóre choroby przenoszone droga płciowa nie wykazują początkowo zauważalnych objawów, dlatego dochodzi do łatwego rozprzestrzeniania się, gdyż osoby nieświadome zagrożenia zarażają kolejnych partnerów. Jeśli już objawy wystąpią, to mogą być różne – albo niegroźne i szybko przemijające, albo powodujące ciężkie powikłania łącznie z bezpłodnością. Aby zminimalizować ryzyko zarażenia chorobą należy unikać stosunków seksualnych z przygodnymi partnerami, co do których mamy wątpliwości czy są zdrowi. Zaleca się raczej posiadanie trwałego, zdrowego partnera. Ryzyko zarażenia zmniejsza także używanie dobrej jakości prezerwatyw z plemnikobójczym środkiem. Najbardziej znane są takie choroby weneryczne jak kiła, rzeżączka i AIDS, jednak zalicza się tu wiele innych schorzeń – zapalenie nierzeżączkowe cewki moczowej, kłykciny kończyste, drożdżyce, rzęsistkowicę, chlamydiozę, zapalenia wirusowe wątroby oraz opryszczkę narządów płciowych.

    AIDS

    Nazwa choroby to skrót od angielskiego Acquired Immune Deficiency Syndrome, oznaczające zespól nabytego niedoboru odporności. W wyniku choroby następuje niszczenie układu immunologicznego człowieka, w efekcie najprostsze infekcje, z którymi zdrowy organizm radzi sobie natychmiast mogą spowodować śmierć chorego na AIDS. Chorobę wywołuje wirus HIV ( z ang. Human Immunodeficiency Virus), który po wniknięciu do organizmu zaczyna powoli niszczyć jego odporność. Przez długi okres czasu mogą nie występować żadne objawy wskazujące na zachorowanie, dlatego choroba się tak bardzo rozprzestrzenia -ludzie zarażają się wzajemnie nieświadomi swojego nosicielstwa. W końcu wirus wygrywa walkę z komórkami układu odporności i rozpoczyna się choroba -AIDS. Odporność spada, często organizm męczą infekcje bardzo łatwo rozwijające się w sytuacji braku oporu organizmu – na skórze, układzie oddechowym czy pokarmowym, a także narządach płciowych. Występuje ciągłe uczucie zmęczenia z towarzyszącą gorączką, powiększają się węzły chłonne, chory się bardzo poci i ma biegunki. Mogą także wystąpić nowotwory i schorzenia układu nerwowego.

    Wirus HIV jest obecny we krwi, nasieniu, wydzielinie pochwy. Ryzyko zrażenia jest wysokie w razie kontaktu tych płynów ustrojowych z błonami śluzowymi zdrowego człowieka. Dlatego najczęściej HIV zarazić się można w przypadku stosunku seksualnego z nosicielem, niezależnie od orientacji seksualnej oraz od typu stosunku, bowiem seks analny i oralny także są ryzykowne. Także w wypadku używania wspólnych strzykawek, igieł czy innych przyrządów naruszających tkanki, z osobami zarażonymi – szczególnie ryzyko to dotyczy narkomanów, bowiem w szpitalach i gabinetach świadczących usługi kosmetyczne czy stomatologiczne, używa się narzędzi sterylnych bądź jednorazowych oraz rękawiczek, a sale są dezynfekowane. Dawniej wysokie było ryzyko zarażenia przez transfuzję krwi bądź jej preparatów, a także przez przeszczep organów od osób z wirusem. Obecnie ryzyko takie praktycznie zostało wyeliminowane, ponieważ obowiązkowe są szczegółowe badania pobranego materiału. Jest jeszcze jedna droga zarażenia – przekazanie wirusa dziecku przez matkę w czasie ciąży, podczas porodu lub później – z pokarmem. Dlatego osoby będące nosicielami HIV powinny bardzo przestrzegać zasad bezpieczeństwa aby nie narażać otoczenia na zarażenie – powinny stosować prezerwatywy, a jeśli zażywają narkotyki, nie powinny użyczać swojego sprzętu nikomu. Codzienne życie w towarzystwie nosicieli nie jest ryzykowne, dlatego nie ma powodu obawiać się zarażenia podczas używania wspólnej łazienki czy sztućców. Według statystyk na świecie od początku epidemii, a więc od wczesnych lat osiemdziesiątych zaraziło się już kilkadziesiąt milionów ludzi, a około 15 milionów zmarło na AIDS. Obecnie nawet co setna osoba może być nosicielem. Przerażające jest, że około 90 procent nowych zakażeń ma miejsce w wyniku kontaktów heteroseksualnych młodych ludzi przed 25 rokiem życia. Także w Polsce jest kilkanaście tysięcy osób zarażonych wirusem HIV.

    KIŁA

    Kiła jest choroba bakteryjną wywoływana przez infekcję krętkiem bladym. Najczęściej do zakażenia dochodzi na drodze kontaktów seksualnych (kiła nabyta), a także matka w ciąży może zarazić dziecko (kiła wrodzona). Pierwsze objawy obserwuje się po kilku tygodniach. W miejscu, gdzie krętki zaatakowały organizm pojawia się wrzód, który nie jest bolesny i po jakimś czasie znika. Jeśli leczenie nie zostanie podjęte obserwuje się u chorego wysypkę w okolicy narządów rodnych. Choroba może przejść w stan utajony i rozwijać się bez objawów, nie powodując dolegliwości u chorego. Badania krwi mogą jednak w tym czasie potwierdzić infekcje krętkiem bladym. Po długim czasie od nieleczonego zakażenia następuje ostatni etap choroby, który może nawet doprowadzić do śmierci. Dlatego kiła jest bardzo ciężką chorobą, bowiem przez lata utajenia następuje zarażanie narządów wewnętrznych i wykrycie w ostatnim stadium niestety nie pozwala już wyleczyć postępujących zmian destrukcyjnych w organach. Powikłania dotyczyć mogą układu nerwowego (włącznie z choroba psychiczną), serca, skóry na której tworzą się guzy, kości, wzorku i wszelkich narządów wewnętrznych. Od czasu odkrycia sposobu leczenia kiły (antybiotykami) bardzo rzadko spotyka się tak ciężkie powikłania, poza tym w Polsce leczenie kiły jest obowiązkowe aby unikać rozprzestrzeniania choroby. Kiła wrodzona u nowo narodzonych dzieci także powoduje komplikacje zdrowotne, jednak zastosowanie odpowiedniego leczenia znosi ryzyko zgonu i ciężkich powikłań u dziecka.

    RZEŻĄCZKA

    Rzeżączkę wywołuje dwoinka rzeżączki, która przenoszona jest w trakcie stosunku seksualnego. Bakteria ta żyje w miejscach wilgotnych i ciepłych, dlatego zdarza się zarażenie chorobą po użyciu wspólnego z chorym ręcznika czy gąbki. Zwykle do tygodnia po stosunku z osobą chorą można zaobserwować pierwsze objawy, których nie należy lekceważyć, bowiem powikłania rzeżączki są poważne. Te pierwotne dolegliwości mężczyzn to ropna wydzielina z cewki moczowej, natomiast kobiet pieczenie, swąd i upławy. Może jednak mieć miejsce sytuacja, gdy zakażenie rzeżączka nie daje żadnych objawów. Rzeżączkę należy leczyć natychmiast po rozpoznaniu, bowiem może ona doprowadzić do zapalenia narządów rodnych, a także niepłodności (również u mężczyzn). W krajach Europy Zachodniej notuje się spadek zachorowań na rzeżączkę.

    WIRUSOWE ZAPALENIE WĄTROBY

    Wirusowe zapalenie wątroby jest bardzo poważnym schorzeniem zakaźnym, ponieważ w efekcie działania wirusa dochodzi do uszkodzenia wątroby. Wyróżnia się różne typy zapalenia wątroby, w zależności od wirusa, jaki je wywołuje. Najczęściej spotykane jest zapalenie wątroby typu A i B. Typ A to żółtaczka epidemiczna, która daje objawy w około 3 tygodnie od zarażenia. Wzrost zachorowań obserwuje się w lecie, zwykle u dzieci i młodzieży, a także u ludzi starszych. Do infekcji dochodzi w przewodzie pokarmowym lub w wyniku kontaktu z wydzielinami osoby chorej, lub zakażonymi produktami (mlekiem, wodą). Żółtaczka typu B, tzw. wszczepienna, daje objawy do pół roku od zarażenia, choć zwykle wcześniej. Do zakażenia może dojść przez używanie zakażonej igły, narzędzi chirurgicznych czy strzykawek, a także nie sterylnego sprzętu w gabinetach dentystycznych i kosmetycznych. Również w razie przetaczania krwi. choroba może być przenoszona droga płciową. Objawy a stosunkowo zbliżone – żółtaczka, bóle głowy, ciągły brak apetytu ze wstrętem do tłustego jedzenia, osłabienie i senność, a w końcowym stadium bóle wątroby. W przypadku WZW A rokowania są znacznie lepsze niż w zapaleniach przenoszonych droga płciową – WZW B, C i D. Mogą wystąpić ciężkie powikłania jak marskość lub rak wątroby, a także śpiączka. Przeciwko WZW B można się zaszczepić profilaktycznie.

    CHLAMYDIOZA

    Chlamydioza to choroba wywołana zarażeniem organizmu przez chlamydie. Chlamydie mogą prowadzić do nierzeżączkowego zapalenia cewki moczowej. Objawy tego schorzenie to pieczenie i ropna wydzielina c cewki moczowej. Chlamydioza ma łagodniejszy przebieg niż np. rzeżączka, jednak objawy są nieprzyjemne. Jeśli nie podejmie się skutecznego leczenia mogą wystąpić powikłania – u mężczyzn dochodzi do zapalenia najądrzy, a u kobiet przydatków. Ze względu na ogromną łatwość zarażenia leczeniu poddaje się oboje partnerów. Objawy chlamydiozy są mniej nasilone niż przy rzeżączce.

    Choroby przenoszone droga płciową są niebezpieczne dla zdrowia. Nieleczone bądź leczone nieprawidłowo, mogą powodować liczne powikłania, z których najbardziej trudnym ze względu na nieodwracalność, jest niepłodność. U kobiet może także dochodzić do poronień, porodów przedwcześnie, bądź może mieć miejsce obumarcie płodu. Najczęstsze powikłania chorób wenerycznych to zapalenia narządów płciowych, choć może dojść także do uszkodzeń mózgu, utraty wzroku, występowania nowotworów, a także śmierci. Niebezpieczne jest także zarażenie płodu przez ciężarna matkę w czasie ciąży, porodu lub karmienia dziecka. Takie zakażenia powodować mogą ciężkie powikłania u dziecka, dlatego ważne jest badanie przyszłych matek pod kątem chorób wenerycznych. Należy także zwrócić uwagę na fakt, że jeśli osoba choruje na którąś z chorób wywołujących zmiany na narządach rodnych, staje się jednocześnie bardziej podatna na zakażenia innymi chorobami, np. HIV, ze względu na uszkodzenia tkanek przez zmiany chorobowe. Dlatego bardzo istotne jest powstrzymywanie się od kontaktów seksualnych po zaobserwowaniu pierwszych niepokojących objawów, a także natychmiastowe zwrócenie się po odpowiednia pomoc medyczną, w celu uniknięcia ciężkich powikłań.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. 30 kiedy bedzie ciag dalszy chorób kutasów i cipek.

    0

    0
    Odpowiedz

Samotność czy życie w rodzinie?

Witam wszystkich chujan. Na początku chcę napisać że już nie wiem co lepsze, czytając tą stronę to należy żyć sobie po swojemu i nie mieszać się w związki z kobietami, ale to nie takie proste jak się okazuje. Dla jasności jestem hetero. I w sumie całe życie byłem sam, choć wcale mi to nie przeszkadzało.
Sytuacja wygląda tak że całe życie jakoś sam sobie dawałem radę ze wszystkim, nie cierpię prosić kogoś o cokolwiek, nawet na rodzinę nie mogę zbytnio liczyć mimo że moi oboje rodzice jeszcze żyją. Ale ostatnio spotkało mnie coś co trochę zachwiało moje przekonania. Mianowicie niby drobnostka, przewiało mi korzonki, niby nic ale stało się to w taki sposób że w jednej chwili padłem na łóżko i z niego nie wstałem przez dobry tydzień czasu, na początku lekkie przesunięcie leżąc na łóżku powodowało taki ból że nie byłem w stanie nic zrobić, o wstaniu czy wysikaniu się w ubikacji można było pomarzyć. Szczęście że miałem przy łóżku jakąś butelkę po napoju do której mogłem się wysikać, nie było nikogo kto poddałby mi szklankę wody chociażby. Rodzinka miała swoje sprawy i jakoś mną się nikt nie przejął. I teraz konkluzja:
Nie wiem co by było, ale jeśli miałbym swoją rodzinę, żonę/dziecko to wiem że przynajmniej ktoś by mi pomógł przez te parę dni, choć wiadomo to też nie zawsze, ale teraz jak patrzę na to wszytko to wiem że rodzina to najlepsza inwestycja w życiu człowieka bo nigdy nie wiadomo co go może spotkać, a samemu wszystkiego nie da się udźwignąć.
Ja wiem że można trafić na żonę larwę, i dziecko niewdzięczne które zamiast nam pomóc na nas po prostu splunie, ale jak by nie było nikt decydując się na dziecko z osobą którą kocha nie myśli że dziecko będzie niewdzięczne, a żona ucieknie w siną dal. Dlatego czasem warto się wysilić i zainwestować swoje siły w rodzinę wbrew temu co mówią koledzy/znajomi. Wierzę / chcę wierzyć że nie wszystkie związki kończą się na rozwodzie i alimentach, szczególnie po tym co mnie ostatnio spotkało.

117
78
Pokaż komentarze (31)

Komentarze do "Samotność czy życie w rodzinie?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Prosimy, opisz jak przeżyłeś ten tydzień. Nic nie jadłeś i nic nie piłeś? Sikałeś do butelki, za co z wydalaniem kału? To bardzo ciekawe jak sobie poradziłeś bo mnie może to samo spotkać bo mieszkam sam… Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Gratuluję podejścia, ja już w to nie wierzę.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie można trafić na żonę larwę i dziecko niewdzięczne tylko taką sobie wybrałeś i tak sobie wychowałeś!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Dokładnie! Trzeba wierzyć, a wiara czyni cuda! A samotność to najgorsze co może spotkać człowieka, zwłaszcza na stare lata… Walcz o to. Szukaj a znajdziesz ukochaną 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Rób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Żeby cię ta wiara i nadzieja w dobro kobiet w następstwie związków nie wyprowadziła w pole. Jestem w podobnej sytuacji, nigdy nie miałem dziewczyny innymi słowy jestem typowym indywidualistą. Lecz nie samotnym gburem. Bez problemów dogaduję się z każdym. Mam swoje hobby itp. Natomiast jestem z natury singlem. Nie raz się zauroczyłem w dziewczynie lecz nie wykazywałem większych starań, wszystko momentalnie przemijało. Stwierdziłem, że to nie dla mnie. Uważam, że to kwestia charakteru. Bo singiel to człowiek właśnie z charakterem i nikt mi tego nie zaprzeczy. Pozostaje się śmiać z tych którzy błędnie nazywają się singlami bo np. rozstali się burzliwie ze swoją połówką, czy po prostu nigdy nie udało im się kogoś znaleźć. Ci wszyscy jednak zawsze mają w głębi duszy tą chęć i powinność posiadania partnera. Właściwy singiel nie ma takich cech. Fałszywych singli można bardzo łatwo zdemaskować i odwrotnie czyli tych fałszywie zadowolonych związanych/żonatych. Dzisiaj coraz częściej można zaobserwować takie wzajemne dogryzanie. Prawdziwy i zadowolony z siebie singiel nigdy nie będzie wypominał żonatemu jak to ten nie ma przesrane w związku i na odwrót tak samo. To jest sprawdzone. Ten prawdziwy singiel nie będzie wchodził w tego typu dyskusje. Jest sam i to mu odpowiada. Ogólnie co do różnych tez tutaj opisanych na chujni i nie tylko, to dużo z nich jest jednak prawdziwa, natomiast nie należy tak tego osobiście do siebie brać. Każdy przypadek dziewczyny/chłopaka jest jednak oddzielnym tematem. Można jedynie uogólniać. Tym bardziej też, że ta strona powstała w celach humorystycznych. Jednak jeżeli już chodzi o panujące tu opinie typu: dziewczyny lecą na skurwysynów, albo że dziewczyny trzeba olewać bo będąc grzecznym chłopakiem nic nie zdziałasz itp. Powiem szczerze, że z moich obserwacji to jest niestety nierzadko prawda. Ja się wcale nie dziwię, że coraz więcej ludzi decyduje się być sama, albo w efekcie ile jest rozwodów itp. Do tego wszystkiego dochodzi beznadziejna sytuacja gospodarcza w kraju, która to wszystko potęguje.

    2

    1
    Odpowiedz
  8. no jak ja miałabym spędzić życie z facetem to wybrałabym samotność na bank ale dobrze że jeszcze na śmiecie istnieje takie coś jak homoseksualizm 🙂 więc wybrałabym jakąś miłą kochającą kobietkę 🙂

    1

    1
    Odpowiedz
  9. W koncu jakis glos rozsadku na chujni. Ludzie mysla, ze zycie to bajka, a jak pojawiaja sie problemy, nawet te dnia codziennego, to kazdy by spierdolil w sina dal, bo tak najwygodniej. Jak zona fladra lub dzieciak wredny, to wina tylko i wylacznie Twoja. Sam sobie wybrales, sam dziecko wychowales. Zycie to nie bajka, nie glaszcze Cie po jajkach.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. rację masz,a ja mam podobne doświadczenia choć do wniosków muszę dorosnąć-mam dopiero 51 lat więc życie przede mną!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Nie żeń się, bo będziesz żałował. Nie ożenisz się, też będziesz żałował. Tak czy tak, zawsze będziesz żałował.

    2

    1
    Odpowiedz
  12. Jesteś homo, tak jak ja, mam ochotę zamoczyć kija w twe poślady byku, pozdrawiam gej Roman

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Jaki maderfakjer, kieruje się korzyściami! Giń prukwo!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. no kurwa juz umierasz, wygodnis

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Miałeś przejebane tydzień,a nie całe życie.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. No i masz ok podejście, zdrowe. Tak trzymać.

    0

    1
    Odpowiedz
  17. to wzruszajace co piszesz.

    0

    1
    Odpowiedz
  18. Piszesz,że jakbyś miał swoją rodzinę to ktoś by Ci pomógł. Uwierz mi, to wcale nie jest takie oczywiste. Nie mówię że zawsze, ale z reguły powiedzenie „Z rodziną wychodzi się dobrze na obrazku” sprawdza się w 100%. Niestety tak to już jakoś jest poukładane, że w trudnej sytuacji prędzej pomoże Ci obcy człowiek, aniżeli rodzina.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Rodzinę tworzysz Ty sam i na ogół dostajesz tyle ile dasz z siebie. Jak będziesz skurwielem dla bliskich, to tak będziesz traktowany. Bądź dobrej myśli, mi w podobnych dolegliwościach pomogli właśnie najbliżsi.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Drogi Panie 🙂 Chujnia to portal czytany i komentowany w 90% przez nieudaczników, looserów, ludzi po nieudanych związkach, prawiczków i leszczy. Więc jak 90% z nich coś pisze, to rób dokładnie odwrotnie! Nie dziw się że na serwisie o takim profilu będą pisać jak chujowo mieć stałą kobietę czy rodzinę. Większość z nich nawet dziewczyny gołej na żywo nie widziała, nie wspominając o związku dłuższym niż dwa miesiące, to czego się spodziewasz. Ich naturalne mechanizmy obronne każą im wmawiać wszystkim wokół, że są samotni i walą gruszkę nie dlatego że nie mogą sobie znaleźć nikogo sensownego, czy że nikt ich nie chce bo są zjebani, ale dlatego że to jest takie zajebiste, fajne, logiczne, cool i w ogóle najlepsze. Nie słuchaj tych idiotów. Żyj po swojemu, a nie bo coś gdzieś wyczytałeś.

    0

    2
    Odpowiedz
  21. Jak o twoim światopoglądzie na rodzinę i związki miała wpływ ta strona pełna sfrustrowanych panów co w każdej porażce szukają winnej kobiety to gratuluję. Ile ludzi tyle charakterów, kiedyś może to do niektórych dojdzie. Mieć wsparcie w drugiej osobie to najlepsze uczucie w życiu. Trzeba dojrzeć do normalnych relacji z ludźmi i nie szukać winnych a szukać przyczyn. Z opowieści znam historie zdrad i bycia z kimś tylko ze względów materialnych pewnie się to zdarza niezależnie od płci. No ale skoro ludzie wyrabiają sobie opinie ze stron internetowych, na których panuje określona tendencja to niech sobie dalej wmawiają i cierpią w życiu w sumie zasłużyli niesprawiedliwym poglądem wrzucania wszystkich do jednego worka.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Ale żeś zajebał.Jak to się mówi,nie unikniesz przeznaczenia.Pozdr.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. RODZINA JEST NAJWAŻNIEJSZA. Córka z żoną robią dobry cumswap. Dobry incest, nie jest zły.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. @6 gostek spod szóstki to onanista-profesjonalista, poczytajcie go

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Ja też przepraszam za moje wpisy „żryj kebab”. Po prostu od lat jestem wegetarianinem i już sam do siebie czuje nienawiść, bo jadam tylko owoce, które spadły z drzewa, bo tylko na tyle pozwalają mi moje poglądy. Nienawidzę mięsojadów brudasów. Bardzo was przepraszam

    0

    0
    Odpowiedz
  26. pisz uwerturę…

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Aby życie w rodzinie dobrze szło, potrzebny jest fagas, który jest pod pantoflem na każde zawołanie. Niech daje kasę, a ja wydam ten szmal na ciuchy i randki z fajnymi facetami hihi

    2

    0
    Odpowiedz
  28. Linia narzucana przez światową lewicę polega na ograniczaniu rozrodczości. W tym celu forsuje się – poza „aborcją” – również w naszym kraju modne słowo-eufemizm o nazwie „singiel”. Komentator namber 6 stosuje mechanizm obronny podczepiając się do tegoż słowa, a kiedyś taka osoba nazywała się po prostu starym kawalerem.
    Proponuję mu jednak nie stosować się do rad znajomych i jednak związać się z dobrą, dojrzałą (psychicznie) kobietą. Kiedyś dzieci były zabezpieczeniem opieki na starość, a istotnie może być tak, że kiedyś w nagłej potrzebie nie będzie miał mu kto podać szklanki wody do ust. Większość młodych nie myśli o tym uważając, że państwo i tak da emeryturę i spoczko. Nie byłbym jednak taki pewny tej emerytury.

    0

    2
    Odpowiedz
  29. Autorze, tak to w zyciu bywa. Ciesz sie, ze nie zlapales choroby wenerycznej, aids czy innego chujostwa. ponizsza informacja jest dla Ciebie i innych czytelnikow:
    Choroby przenoszone drogą płciową są znane ludziom od bardzo dawna. Ze względu na okoliczności, w jakich następuje zarażenie nadano im nazwę chorób wenerycznych, od rzymskiej bogini miłości Wenery. Niektóre choroby przenoszone droga płciowa nie wykazują początkowo zauważalnych objawów, dlatego dochodzi do łatwego rozprzestrzeniania się, gdyż osoby nieświadome zagrożenia zarażają kolejnych partnerów. Jeśli już objawy wystąpią, to mogą być różne – albo niegroźne i szybko przemijające, albo powodujące ciężkie powikłania łącznie z bezpłodnością. Aby zminimalizować ryzyko zarażenia chorobą należy unikać stosunków seksualnych z przygodnymi partnerami, co do których mamy wątpliwości czy są zdrowi. Zaleca się raczej posiadanie trwałego, zdrowego partnera. Ryzyko zarażenia zmniejsza także używanie dobrej jakości prezerwatyw z plemnikobójczym środkiem. Najbardziej znane są takie choroby weneryczne jak kiła, rzeżączka i AIDS, jednak zalicza się tu wiele innych schorzeń – zapalenie nierzeżączkowe cewki moczowej, kłykciny kończyste, drożdżyce, rzęsistkowicę, chlamydiozę, zapalenia wirusowe wątroby oraz opryszczkę narządów płciowych.

    AIDS

    Nazwa choroby to skrót od angielskiego Acquired Immune Deficiency Syndrome, oznaczające zespól nabytego niedoboru odporności. W wyniku choroby następuje niszczenie układu immunologicznego człowieka, w efekcie najprostsze infekcje, z którymi zdrowy organizm radzi sobie natychmiast mogą spowodować śmierć chorego na AIDS. Chorobę wywołuje wirus HIV ( z ang. Human Immunodeficiency Virus), który po wniknięciu do organizmu zaczyna powoli niszczyć jego odporność. Przez długi okres czasu mogą nie występować żadne objawy wskazujące na zachorowanie, dlatego choroba się tak bardzo rozprzestrzenia -ludzie zarażają się wzajemnie nieświadomi swojego nosicielstwa. W końcu wirus wygrywa walkę z komórkami układu odporności i rozpoczyna się choroba -AIDS. Odporność spada, często organizm męczą infekcje bardzo łatwo rozwijające się w sytuacji braku oporu organizmu – na skórze, układzie oddechowym czy pokarmowym, a także narządach płciowych. Występuje ciągłe uczucie zmęczenia z towarzyszącą gorączką, powiększają się węzły chłonne, chory się bardzo poci i ma biegunki. Mogą także wystąpić nowotwory i schorzenia układu nerwowego.

    Wirus HIV jest obecny we krwi, nasieniu, wydzielinie pochwy. Ryzyko zrażenia jest wysokie w razie kontaktu tych płynów ustrojowych z błonami śluzowymi zdrowego człowieka. Dlatego najczęściej HIV zarazić się można w przypadku stosunku seksualnego z nosicielem, niezależnie od orientacji seksualnej oraz od typu stosunku, bowiem seks analny i oralny także są ryzykowne. Także w wypadku używania wspólnych strzykawek, igieł czy innych przyrządów naruszających tkanki, z osobami zarażonymi – szczególnie ryzyko to dotyczy narkomanów, bowiem w szpitalach i gabinetach świadczących usługi kosmetyczne czy stomatologiczne, używa się narzędzi sterylnych bądź jednorazowych oraz rękawiczek, a sale są dezynfekowane. Dawniej wysokie było ryzyko zarażenia przez transfuzję krwi bądź jej preparatów, a także przez przeszczep organów od osób z wirusem. Obecnie ryzyko takie praktycznie zostało wyeliminowane, ponieważ obowiązkowe są szczegółowe badania pobranego materiału. Jest jeszcze jedna droga zarażenia – przekazanie wirusa dziecku przez matkę w czasie ciąży, podczas porodu lub później – z pokarmem. Dlatego osoby będące nosicielami HIV powinny bardzo przestrzegać zasad bezpieczeństwa aby nie narażać otoczenia na zarażenie – powinny stosować prezerwatywy, a jeśli zażywają narkotyki, nie powinny użyczać swojego sprzętu nikomu. Codzienne życie w towarzystwie nosicieli nie jest ryzykowne, dlatego nie ma powodu obawiać się zarażenia podczas używania wspólnej łazienki czy sztućców. Według statystyk na świecie od początku epidemii, a więc od wczesnych lat osiemdziesiątych zaraziło się już kilkadziesiąt milionów ludzi, a około 15 milionów zmarło na AIDS. Obecnie nawet co setna osoba może być nosicielem. Przerażające jest, że około 90 procent nowych zakażeń ma miejsce w wyniku kontaktów heteroseksualnych młodych ludzi przed 25 rokiem życia. Także w Polsce jest kilkanaście tysięcy osób zarażonych wirusem HIV.

    KIŁA

    Kiła jest choroba bakteryjną wywoływana przez infekcję krętkiem bladym. Najczęściej do zakażenia dochodzi na drodze kontaktów seksualnych (kiła nabyta), a także matka w ciąży może zarazić dziecko (kiła wrodzona). Pierwsze objawy obserwuje się po kilku tygodniach. W miejscu, gdzie krętki zaatakowały organizm pojawia się wrzód, który nie jest bolesny i po jakimś czasie znika. Jeśli leczenie nie zostanie podjęte obserwuje się u chorego wysypkę w okolicy narządów rodnych. Choroba może przejść w stan utajony i rozwijać się bez objawów, nie powodując dolegliwości u chorego. Badania krwi mogą jednak w tym czasie potwierdzić infekcje krętkiem bladym. Po długim czasie od nieleczonego zakażenia następuje ostatni etap choroby, który może nawet doprowadzić do śmierci. Dlatego kiła jest bardzo ciężką chorobą, bowiem przez lata utajenia następuje zarażanie narządów wewnętrznych i wykrycie w ostatnim stadium niestety nie pozwala już wyleczyć postępujących zmian destrukcyjnych w organach. Powikłania dotyczyć mogą układu nerwowego (włącznie z choroba psychiczną), serca, skóry na której tworzą się guzy, kości, wzorku i wszelkich narządów wewnętrznych. Od czasu odkrycia sposobu leczenia kiły (antybiotykami) bardzo rzadko spotyka się tak ciężkie powikłania, poza tym w Polsce leczenie kiły jest obowiązkowe aby unikać rozprzestrzeniania choroby. Kiła wrodzona u nowo narodzonych dzieci także powoduje komplikacje zdrowotne, jednak zastosowanie odpowiedniego leczenia znosi ryzyko zgonu i ciężkich powikłań u dziecka.

    RZEŻĄCZKA

    Rzeżączkę wywołuje dwoinka rzeżączki, która przenoszona jest w trakcie stosunku seksualnego. Bakteria ta żyje w miejscach wilgotnych i ciepłych, dlatego zdarza się zarażenie chorobą po użyciu wspólnego z chorym ręcznika czy gąbki. Zwykle do tygodnia po stosunku z osobą chorą można zaobserwować pierwsze objawy, których nie należy lekceważyć, bowiem powikłania rzeżączki są poważne. Te pierwotne dolegliwości mężczyzn to ropna wydzielina z cewki moczowej, natomiast kobiet pieczenie, swąd i upławy. Może jednak mieć miejsce sytuacja, gdy zakażenie rzeżączka nie daje żadnych objawów. Rzeżączkę należy leczyć natychmiast po rozpoznaniu, bowiem może ona doprowadzić do zapalenia narządów rodnych, a także niepłodności (również u mężczyzn). W krajach Europy Zachodniej notuje się spadek zachorowań na rzeżączkę.

    WIRUSOWE ZAPALENIE WĄTROBY

    Wirusowe zapalenie wątroby jest bardzo poważnym schorzeniem zakaźnym, ponieważ w efekcie działania wirusa dochodzi do uszkodzenia wątroby. Wyróżnia się różne typy zapalenia wątroby, w zależności od wirusa, jaki je wywołuje. Najczęściej spotykane jest zapalenie wątroby typu A i B. Typ A to żółtaczka epidemiczna, która daje objawy w około 3 tygodnie od zarażenia. Wzrost zachorowań obserwuje się w lecie, zwykle u dzieci i młodzieży, a także u ludzi starszych. Do infekcji dochodzi w przewodzie pokarmowym lub w wyniku kontaktu z wydzielinami osoby chorej, lub zakażonymi produktami (mlekiem, wodą). Żółtaczka typu B, tzw. wszczepienna, daje objawy do pół roku od zarażenia, choć zwykle wcześniej. Do zakażenia może dojść przez używanie zakażonej igły, narzędzi chirurgicznych czy strzykawek, a także nie sterylnego sprzętu w gabinetach dentystycznych i kosmetycznych. Również w razie przetaczania krwi. choroba może być przenoszona droga płciową. Objawy a stosunkowo zbliżone – żółtaczka, bóle głowy, ciągły brak apetytu ze wstrętem do tłustego jedzenia, osłabienie i senność, a w końcowym stadium bóle wątroby. W przypadku WZW A rokowania są znacznie lepsze niż w zapaleniach przenoszonych droga płciową – WZW B, C i D. Mogą wystąpić ciężkie powikłania jak marskość lub rak wątroby, a także śpiączka. Przeciwko WZW B można się zaszczepić profilaktycznie.

    CHLAMYDIOZA

    Chlamydioza to choroba wywołana zarażeniem organizmu przez chlamydie. Chlamydie mogą prowadzić do nierzeżączkowego zapalenia cewki moczowej. Objawy tego schorzenie to pieczenie i ropna wydzielina c cewki moczowej. Chlamydioza ma łagodniejszy przebieg niż np. rzeżączka, jednak objawy są nieprzyjemne. Jeśli nie podejmie się skutecznego leczenia mogą wystąpić powikłania – u mężczyzn dochodzi do zapalenia najądrzy, a u kobiet przydatków. Ze względu na ogromną łatwość zarażenia leczeniu poddaje się oboje partnerów. Objawy chlamydiozy są mniej nasilone niż przy rzeżączce.

    Choroby przenoszone droga płciową są niebezpieczne dla zdrowia. Nieleczone bądź leczone nieprawidłowo, mogą powodować liczne powikłania, z których najbardziej trudnym ze względu na nieodwracalność, jest niepłodność. U kobiet może także dochodzić do poronień, porodów przedwcześnie, bądź może mieć miejsce obumarcie płodu. Najczęstsze powikłania chorób wenerycznych to zapalenia narządów płciowych, choć może dojść także do uszkodzeń mózgu, utraty wzroku, występowania nowotworów, a także śmierci. Niebezpieczne jest także zarażenie płodu przez ciężarna matkę w czasie ciąży, porodu lub karmienia dziecka. Takie zakażenia powodować mogą ciężkie powikłania u dziecka, dlatego ważne jest badanie przyszłych matek pod kątem chorób wenerycznych. Należy także zwrócić uwagę na fakt, że jeśli osoba choruje na którąś z chorób wywołujących zmiany na narządach rodnych, staje się jednocześnie bardziej podatna na zakażenia innymi chorobami, np. HIV, ze względu na uszkodzenia tkanek przez zmiany chorobowe. Dlatego bardzo istotne jest powstrzymywanie się od kontaktów seksualnych po zaobserwowaniu pierwszych niepokojących objawów, a także natychmiastowe zwrócenie się po odpowiednia pomoc medyczną, w celu uniknięcia ciężkich powikłań.

    1

    0
    Odpowiedz
  30. Jacek Tabisz napisał w swoim tekście „Śmiertelność”: „rozpacz, żal, smutek, nie mniejsze niż u osób, które nie wierzą w zaświaty, świadczy o tym, że wiara wmówiona sobie szczerze, lub zażywana świadomie jako środek odurzający, nie działa.”

    Moim zdaniem wcale nie potrzeba niedziałającej wiary w „życie wieczne”, aby odczuwać smutek i tęsknotę po czyjejś śmierci. Wszak doświadczamy tych uczuć, gdy rozstajemy się na dłuższy czas z kimś nam bliskim, choć wiemy, że kiedyś znowu się spotkamy.

    Ale ja nie o tym. Zastanawiam się raczej nad tym, że wierzący w „życie wieczne” kompletnie nie zastanawiają się jak takie życie miałoby wyglądać. Religie, które obiecują „życie wieczne” w zasadzie nie oferują nic ponad to, czego doświadczamy w życiu doczesnym albo czego pragniemy w tym życiu, ale nie dostajemy. „Kraina wiecznych łowów” z wierzeń Indian to nic więcej niż zwykłe życie, tyle że bez końca. „Niebo” muzułmanów, to ileś tam gorących panienek, „Niebo” chrześcijan, to… No właśnie – jak wygląda „życie wieczne” chrześcijan?

    Dla jednych to powtórzenie biblijnego Raju, czyli beztroskie, bezpłciowe, bezproduktywne, bezcelowe, bezmyślne wieczne błąkanie się po łakach i sadach w towarzystwie milusich lwów i milusich owieczek niczym życie Eloi w „Wehikule Czasów” H. G. Wells’a. Dla innych to beztroskie, bezpłciowe, bezproduktywne, bezcelowe, bezmyślne wieczne pienia z anielskimi chórami ku chwale Pana. Dla jeszcze innych to nieokreślone przyjemności czerpane po wsze czasy, a raczej bezczasy.

    Wszystkie te koncepcje „życia wiecznego”, nawet pozbawione kpiny, którymi je okrasiłem, nie wydają się atrakcyjne dla człowieka, może po za ostatnim, które w zasadzie nie obiecuje niczego z czym by to można było porównać w życiu doczesnym. Tym samym oferta religijna dla wierzących jest albo marna, albo zbyt enigmatyczna, aby czerpać z niej pociechę tu i teraz. A mimo to są przecież ludzie, których cieszy perspektywa „życia wiecznego” – w co oni wierzą? A może wcale się nad tym nie zastanawiają, tak jak nie zastanawiamy się na czym miałoby polegać „wszystkiego najlepszego”, które słyszymy w życzeniach składanych nam przy różnych okazjach?

    Na koniec chciałbym nawiązać do pewnego sposobu, w jaki niektórzy próbują potrząsnąć sumieniem/rozumem wierzących w „życie wieczne”, aby ci zastanowili się nad tym w co wierzą. Sposób ów polega na tym, aby zapytać wierzącego: „Jak będziesz się czuć w tym swoim Niebie zdając sobie sprawę, że np. twoje ukochane dziecko cierpi wieczne męki w Piekle tylko dlatego, że nie wierzyło w Nieskończenie Miłosiernego Boga?

    Wydaje się, że w wyniku zastanowienia się nad takim pytaniem, wierzący ma do wyboru albo świadomość wiecznego cierpienia ukochanej osoby, a wówczas na czym niby ma polegać radość z jego „życia wiecznego”, albo brak takiej świadomości, a tym samym niepełną pamięć o życiu doczesnym lub – w skrajnym przypadku, gdy w Niebie przebywa bez nikogo ze swej rodziny – praktycznie całkowitą niepamięć o życiu doczesnym. Tak czy owak kogoś z mieszkańców Nieba musi dotknąć mniej czy bardziej wybiórcza amnezja. A jeśli tak, to czyż nie jest to bardziej przerażająca perspektywa niż koncepcja, że nie ma żadnego „życia wiecznego”?

    1

    0
    Odpowiedz
  31. Porzućcie te myśli. Skąd w ogóle się one wzięły? Za dużo TV i netu. „W dupach wam się poprzewracało od tego dobrobytu”. A tak na serio to: Czy to jest ważne w życiu? Szukacie problemów, których i tak nie rozwiążecie, a nawet jak rozwiążecie to stwierdzicie, że inni myślą inaczej, mają to gdzieś i koło się zamknie, bo za cholerę im tego nie wytłumaczycie, albo co gorsza oni wam wytłumaczą. Nie macie o czym myśleć? Kurwa. A gdzie w tej wypowiedzi podziała się rodzina? Co będzie z nowymi pokoleniami jeżeli emocjonalnie i intelektualnie „dzieci” mają dzieci. Za dużo Hollywood, TV, nie samym pudelkiem człowiek żyje… Moja matka jest nauczycielką i opowiada mi jakie dzisiaj są dzieci. Jak słucham to myślę: Kurwa, no poprostu ja to bym nie pomyślał, żeby coś takiego robić… No, ale co tam. Gdzie wzrasta nasza przyszłość, bo chyba nie w Polsce… A później narzekacie na kurwa wszystko: polityków, religie, sąsiadów, dziury w drodze i szkoły. No, ale jak tu kurwa nie narzekać jak się kurwa nic nie robi. Do kobiet emancypantek: Zacznijcie od siebie i pomyślcie w jakich rodzinach chcecie aby wasze dzieci żyły i jakie zasady przekażecie swoim dzieciom, jak wychowacie wasze pociechy i jakich będziecie szukać mężów? A może kurwa nie będziecie szukać bo będziecie żyli w otwartych związkach, 6tka dzieci z 6cioma innymi facetami. Chaos totalny, brak zasad. Większość waszych dzieci pójdzie w wasze ślady i gdzie to wszystko będzie dążyć. Stracą chęć życia i później rodzą się kolejne problemy – że nie ma po co żyć, jaki ten świat jest pojebany. A chuj nic nie robię – zabijamy się. I po co? Jak ludzie sobie komplikują własne życie… Dlaczego nie rozumieją, że życie należy do nas, jest jedyne, piękne i niepowtarzalne, powinniśmy się nim cieszyć i robić wszystko abyśmy byli w nim szczęśliwi, nie niszczcie go. Zastanówcie się, Dokąd dążycie? Nie narzekajcie na globalizm i kryzysy gospodarcze, wykorzystajcie to do własnego sukcesu. Żyjcie. Dzielcie się życiem z innymi.

    0

    1
    Odpowiedz
  32. Nr. 29. Nie bedzie szklanki wody, nie bedzie emeryturki, nie bedzie niebawem niczego. Bo to wszystko pierdolnie w pizdu szybciej niz wam sie wydaje. Bedzie syf, rozruchy, rozpad – upadek – gnoj tego calego dziadostwa. Zyjemy w czasach ostatecznych, a potem koncowka, nicosc, ciemnosc, niebyt, koniec, exit.

    0

    0
    Odpowiedz