20 lat razem i taki koniec…

Jestem z nim 20 lat. Kocham go. Mamy dwoje dzieci. Oprócz niego nie mam nikogo komu mogę się zwierzyć, wypłakać. Mam kłopoty ze zdrowiem, które odbierają mi chęci do życia. Cierpię fizycznie i za sprawą męża zaczynam strasznie cierpieć psychicznie. Kompletnie nie mam w nim wsparcia i współczucia, nie interesuje się mną. Jak mówię, że strasznie mnie boli to on mi mówi: a mi jest zajebiście! Niby normalnie żyjemy, wiem,że mnie kocha. Nie raz mówił mi że beze mnie by sobie nie poradził. I tak jest. Mam na głowie wszystko. On nawet nie wiedziałby za co się zabrać jakby mnie zabrakło, poprostu ja i on to wie,że ległoby wszystko: dzieci, dom. On jest oderwany od rzeczywistości. Potrafi powiedzieć mi takie rzeczy, które robią mi dziury w sercu, i on to nawet robi nieświadomie chyba. Nie kłócimy się, nie wyzywamy. Na zewnątrz jesteśmy wzorem. On stworzył wokół siebie taki model, że on jest cudowny i lubiany a tak naprawdę to dzieci i ja wiemy jak jest naprawdę. Jest trudnym egoistą nastawionym na siebie. Całe wspólne życie to moja walka o niego, o jego zainteresowanie i miłość. Nie mogę tak dłużej żyć. Nie wiem ile pociągnę. Jestem chora i boję się zostawić z nim dzieci. Nie chcę umierać czując, że mój mąż ma to gdzieś.

1
0