Się zakochała. Bez wzajemności. Bez żadnej szansy. Chętny amant pod nosem, ale musiało paść na innego. Bo przecież ten, który Cię nie chce, ma w sobie to COŚ. Dlaczego zawsze tacy?! Dlaczego tacy nieosiągalni? Dlaczego zawsze tak popierdolenie idealni? I jak tu sesję przetrwać?
11
27

Przepraszam, w kim mówisz? Bo piszesz w trzeciej osobie.
ale ty pierdolisz masz przejebane krótko i na temat
oj, tak. mam to samo. tez beznadziejnie wzdycham do PANA IDEALNEGO. i, generalnie, chuj mi z tego zakochania.
Parcie na idealnych minie z wiekiem, albo po pierwszym rozwodzie z rzeczonym „idealnym”. Podobnie jak wybujała emocjonalność i egzaltacja.
Ukój swą rozpacz oddając się bez reszty nauce.
skąd ja to znam. śrut i chujnia
Biedactwo. To jesteśmy dwie.
Bo tak jest z tym uczuciem, zwanym potocznie miłością, że nie obdarzamy nim tych, którzy na nie zasługują, troszczą się o nas, itp – tylko właśnie tych, z którymi łatwo nie pójdzie.
facet to chuj!
wiem o czym piszesz… też sobie zadawałam te pytania i nigdy nie znajdowałam na nie odpowiedzi. Chujnia i tyle.
@1. no ona o sobie. to taki styl fejsbukkowy
weź spierdalaj z takim wpisem, co? albo pisz konkretnie albo wcale.
Nie przejmuj się chujami, mam tak samo. Ale wiesz co działa, przynajmniej w moim przypadku? Pozwól mu się zauważyć, a kiedy on zacznie się starać, olej go. To działa. I życzę powodzenia!
Co to, blog?