Życiowy dylemat

Witam wszystkich!! Mam problem ze swoim facetem, jestem mężatka od kilku lat, jednak po tych latach wspólnego życie widzę, jaki popełniłam błąd wychodząc za mąż za niego, chociaż inni mnie przestrzegali ale to już inny temat do opisania. Mój mąż to wieczny obibok, nie pracuje, szuka pracy tak żeby jej nie znaleźć, jak ja mu już pod nos daje ofertę pracy to wydziwia że mu coś nie pasuje, żyjemy tylko z mojej wypłaty ze najniższej krajowej, do tego dochodzi opłacenie mieszkania i jakieś skromne jedzenie( dobrze, że nie mamy dzieci). Dopóki mieszkaliśmy u teściowej, też nie pracował ale myślałam że to przejściowy stan ale jemu się nie chciało i nie musiał bo po co skoro jak nie ja to mamuśka zawsze jeść mu da. Teraz mieszkamy u siebie( teściowa kupiła)i dalej chujnia bo on wciąż niby „nie może ” znaleźć pracy.Ja już po tylu latach mam dość tego, że muszę utrzymywać wiecznie chłopa, który jest zdrowy i zdolny do pracy. Najchętniej to bym się z nim rozwiodła ale z drugiej strony mamy ślub kościelny i „rodzinę”, która by mnie zamęczyła jak bym się rozwiodła, bo przecież nikt jeszcze w naszej rodzinie się nie rozwodził. Śrut i chujnie nie wiem co robić……

65
67
Pokaż komentarze (38)

Komentarze do "Życiowy dylemat"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Opierdalaj mu codziennie gale z polykiem na wieczor i dobrze dawaj , ale naprawdę dobrze, w trakcie tez pociagnij i znowu dawaj, po tygodniu powiedz ze bedzie mial nadal to co w tej chwili ale jak znajdzie prace , jeśli nie znajdzie koniec z seksem koniec z robieniem galy, gwarantuje ci ze jeśli się przez ten tydzien przylozysz i bedziesz dobra, to chlop znajdzie robote , sprobowac zawsze mozna a jak to nic nie da znajdz sobie innego chlopa na boku i pierdol tego patalacha , zakrec kurek z kasa niech się martwi tylko wszystko dyplomatycznie bez nerwow, roboty jest w chuj tylko w polsce nie chce się robic. Pozdrawiam

    1

    2
    Odpowiedz
  3. 20 lat, bez nałogów, 5 i pół koła miesięcznie. nie ważne ile masz lat jak jesteś ładna to się odzywaj na dymanie buziaki : *

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Proste, bierz rozwód, bez wydziwiania. Chcesz mieć za 10 lat wyrzuty? Tylko część ludzi potrafi się zmienić. Jak coś się zdarzy raz to mógł to być tylko przypadek, jak coś zdarzy się raz drugi, to zdarzy i się raz trzeci. Liczy się tylko twoje szczęście.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Opierdol go porzadnie i pokloc sie z nim szczerze. Powiedz co czujesz, to wszystko co opisalas tutaj No i powiedz ze sie z nim rozwiedziesz jak nie zmieni sie.. i trzasnij drzwiami niech zostanie sam i sobie. przemysli. Jak nie to badz ta pierwsza. nie ma sensu sie meczyc cale zycie.. nie mace dzieci wiec sprawa jest ulatwiona. Zreszta jak nie zrozumie tzn ze Cie nie kocha.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Posluchaj mila Autorko. Ciesz sie, ze w tej sytuacji nie masz potomstwa. Nie piszesz, ile masz lat, ale mysle, ze jestes jeszcze mloda osoba i mozesz radykalnie zmienic swoje zycie. Nie badz dzieckiem; po co to uwaga o slubie koscielnym. Jest to bez znaczenia i wiesz o tym dobrze. Gdybys sie zdecydowala podjac drastyczna egzystencjalna decyzje, to to, o czym piszesz – nie byloby dla Ciebie warte ani jednej lzy, ani chwili refleksji, tylko smialas bys sie glosne i dlugo nad sama soba, nad swoja niewiara we wlasne sily, nad brakiem odwagi, aby cos zmienic. Nie wiesz jeszcze, kim jestes naprawde. Nie udalas sie jeszcze w swoim zyciu, w swiat, aby sie z nim zlapac bez siatki ochronnej, aby przekonac, dowiedziec sie, kim jestes i na co Cie stac. Moze bys wtedy pojela, kim jestes naprawde i co dla Ciebie jest tak wazne, jak to Twoje kruche, krotkie, przypadkowe istnienie, zycie. Moze tkwia w Tobie talenty, umiejetnosci, zdolnosci, ktorych istnienia nie jestes swiadoma, jesli nie rzucisz tego wszystkiego w diably i pojdziesz swoja droga. Wielu to juz zrobilo, dzisiaj, wczoraj, sto lat temu. Dlaczego sie obawiasz? Wszyscy jestesmy smiertelni, a po ostatnim oddechu czeka nas gleboki dol albo garsc pipiolu rozwianego przez wiatr. W koncu jest na dobra sprawe obojetne, czy zyjesz, czy Cie nie ma. zycie bowiem jest nie tylko absurdalne, ale takze smieszne, zalosne. Zbyt powaznie traktujemy to swoje zycie, majac swiadomosc opisana powyzej. Spkakuj sie pewnego dnia, wez ze soba walizke ze swoimi rzeczami, jedz na drugi koniec Polski, albo pomysl, czy zmiana terenu nie byloby dla Ciebie lepszym rozwiazaniem. Sprobuj zycia, poznaj jego smak. Wyjedz np. z POlski na pare lat, nie musi to byc emigracja, wyjazd na stale, ale mozliwosc, spojrzenia na siebie i swoje obecne problemy z perspektywy dystansu, jaki daje przebywanie w innym spoleczenstwie, panstwie, gdzie wiele rzeczy jest innych niz tu gdzie jestes obecnie, gdzie ludzie mowia i mysla inaczej. Dasz rade. Ja proponuje Berlin, Hamburg, Paryz czy Amsterdam. Wiem co mowie. Mam to doswiadczenie za soba. MIalem przed wielu laty sytuacje podobna do Twojej. Zycze Ci powodzenia.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Ja czytam coś takiego to aż mi się ciśnienie podnosi…czy wy wreszcie tępe baby zrozumiecie,że facet się NIE ZMIENI po ślubie?!? Jeśli chla przed ślubem to będzie i chlał po,jeśli Cię pierze przed to po też będzie,jeśli jest fleją i obibokiem przed to po ślubie też takie będzie,jeśli ma zamiłowanie do hazardu to po ślubie dalej będzie trwonił kasę w kasynach itd. itp. Kiedy to kurwa mać zrozumiecie?!? Dżizaz… -_-

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Moze pomoze Ci w Ty Twoim dylemacie zapoznanie sie z zyciem i dzialalnoscia francuskiego filozofa pochodzenia rumunskiego Emila Ciorana ( zyl w latach 1911-1995). Zmarl w Paryzu.
    Emil Cioran urodził się 8 kwietnia 1911 roku w Rumunii w rodzinie prawosławnego popa. Dzieciństwo, które zawsze wspominał jako bardzo szczęśliwe, spędził w rodzinnej wsi Rasinari, w Transylwanii. W wieku 17 lat podejmuje studia filozoficzne na uniwersytecie Bukareszteńskim, gdzie zaprzyjaźnia się m.in. z Mirceą Eliadem i Constantinem Noicą. Pisze pracę magisterską o Bergsonie. Pierwszą książkę zatytułowaną Na szczytach rozpaczy publikuje w 1934 roku, gdy ma 23 lata. Jest ona po części owocem bezsenności, która trapiła Ciorana od lat młodzieńczych, zmuszając go do długich nocnych wędrówek i rozmyślań. Upodobanie do wędrówek — pieszych i rowerowych — pozostało mu już do końca życia. Po opublikowaniu drugiej książki, obrazoburczej pozycji Łzy i święci, której nakład praktycznie nie ujrzał światła dziennego, a która mimo to ściągnęła gromy na głowę młodego autora, wyjeżdża do Francji jako stypendysta Instytut Francuskiego w Bukareszcie. Nie ma jednakże najmniejszego zamiaru pisać tam doktoratu. Nie publikuje nic przez ponad 10 lat, dopiero w 1949 ukazuje się jego pierwsza, pisana już po francusku książka Zarys dekompozycji. W kolejnych latach pojawia się jego kilkanaście książek, z których najlepsze to Zły demiurg, O niedogodności narodzin, Upadek w czas, czy O pokusie istnienia. Od połowy lat osiemdziesiątych już nie pisze, umiera w 1995 roku na chorobę Alzheimera. Już po jego śmierci ukazują się jego zapiski zatytułowane Zeszyty 1957-1972, w których znajdujemy wiele najbardziej intymnych i radykalnych wypowiedzi.

    1. Książki

    Cioran traktuje pisanie książek jako swoistą formę autoterapii. „Książka to odwleczone samobójstwo” — te słowa najlepiej oddają jego stosunek do monotonnej czynności zaczerniania kartek papieru. Pisanie służy nie temu by utrzymywać poglądy, ale by się ich pozbywać. Jeżeli powiedzielibyśmy, że Cioran uprawia filozofię, to należałby zastrzec, że używa przy tym innych organów niż mózg. Jego teksty wywodzą się z wątroby, nerek, i innych „bebechów”, a jego myśli są raczej wynikiem sekrecji organów wewnętrznych, aniżeli przebiegów neuronalnych. W tomie zawierającym rozmowy z Cioranem czytamy: „Gdybyśmy osiągnęli świadomość naszych organów, uzyskalibyśmy absolutne doświadczenie i wizję własnego ciała, które tak przemożnie narzucałoby się świadomości, że nie mogłoby już pełnić przepisanych mu funkcji. Samo ono stałoby się świadomością, przestając w ten sposób odgrywać właściwą sobie rolę ciała”[1]. Analizując to, co napisał, możemy nieomal poznać stan jego organizmu, strony jego książek są niczym wydruki z laboratorium analitycznego. Nazywa siebie „filozofem-wyjcem”[2], wyrzucającym z gardła nie tezy i konstatacje, ale oskarżenia. Pozbywając się swoich myśli może żyć dalej, bo są one rodzajem anty-afirmacji. Udziela rady piszącym:

    „jeśli kogoś nie znosicie, weźcie tylko kartkę papieru i napiszcie dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści razy: »X jest łajdakiem, X jest łajdakiem…« Po paru minutach człowiek czuje, że mu ulżyło, że nienawidzi mniej. Otóż pisanie jest dla mnie właśnie tym – łagodzeniem swego rodzaju presji wewnętrznej, osłabianiem jej. A więc terapią. Naprawdę; podkreślam to, choć wydaje się to trochę śmieszne, ale taka jest prawda. Dla mnie pisanie było czymś niezwykle zbawiennym”[3].

    Myśli powinniśmy się zatem pozbywać, tak jak ekskrementów, bo pełnią one tę samą funkcję — użyźniają suchą glebę czytających je umysłów — lub też je zatruwają… Myśli są nawozem, śmierdzącym i cuchnącym, są one wszystkim, tylko nie „opisem” tego, jak jest. Pozostały po autorze tekst jest nie tyle „owocem” jego twórczego wysiłku, ile właśnie sekrecją, wydzieliną, pozostałością, nie posiadającą własnego statusu ontycznego.

    2. Człowiek

    Kim zatem jest dla niego człowiek? To zwierzę, nawet nie „tylko zwierzę”, ile raczej najbardziej chore zwierzę. Naszą chorobą jest świadomość, to sztylet wbity w nasze ciało, to otwarta rana, przez którą przecieka istnienie odsłaniając przed nami swą prawdziwą naturę, którą jest nicość. Renesansowy myśliciel, Giovanni Pico della Mirandola sławił w swej Mowie o godności człowieka boską umiejętność kreowania przez człowieka własnej natury[4]. Jego zdaniem człowiek jest mocen stworzyć siebie z zarodków, które zostały mu dane przez Boga. Także Cioran uważa, że człowiek jest istotą, która zapragnęła przezwyciężyć własną naturę — ale to pragnienie właśnie ją wynaturzyło! Jego diagnoza kondycji człowieka jest radykalna:

    „Jeśli człowiek nie jest jeszcze gotów do abdykacji bądź przemyślenia na nowo swej sytuacji, to dlatego, że nadal nie wyciąga ostatecznych wniosków ze swej wiedzy i swych możliwości. Przekonany, że jego chwila jeszcze nadejdzie, że leży w jego mocy dogonienie i prześcignięcie Boga, czepia się on, zawistnik — myśli o ewolucji, tak jakby posuwanie się naprzód automatycznie musiało doprowadzić go do wyżyn doskonałości. Przez to, że chce być kimś innym, w końcu będzie niczym; już jest niczym. Ewoluuje wprawdzie, ale przeciw samemu sobie, kosztem siebie, ku coraz większej złożoności, która go rujnuje. Stawanie się i postęp to pojęcia z pozoru sobie bliskie, w istocie – rozbieżne.[…]. Wiara w ewolucję, w tożsamość stawania się i postępu […] załamie się dopiero wówczas, gdy człowiek dotarłszy do granicy, do samego skraju swego zaślepienia, i zwróciwszy się nareszcie ku wiedzy wiodącej do wyzwolenia, potrafi rzucić raz na zawsze NIE swym dokonaniom i wyczynom. Jeśli wszakże nadal będzie kurczowo czepiał się tego wszystkiego, bez wątpienia zacznie przekształcać się w jakiegoś kosmicznego boga albo anachroniczne zwierzę”[5].

    Tu warto zanotować, że intuicje Ciorana są zadziwiająco zbieżne z niektórymi tezami współczesnej nauki. Twierdzi on, że udręka istnienia rośnie w miarę wzrostu złożoności materii, w miarę komplikowania się jej organizacji, a „życie to drobina […] zrujnowanej przez ból materii”[6]. Współczesny badacz Gerald Edelman, przedstawiciel neuroscience, zwraca naszą uwagę, że

    „zadziwiający jest sposób w jaki komórki nerwowe łączą się, tworząc układy funkcjonalne. Biorąc pod uwagę organizację oraz liczbę komórek mózgu, a także różnorodność reakcji chemicznych w nim zachodzących, możemy zaryzykować twierdzenie, że mamy do czynienia z najbardziej skomplikowanym obiektem materialnym w znanym nam wszechświecie”[7].

    Czy jest powód do dumy? Na tej samej stronie Edelman zauważa niejako mimochodem, ale jakże znacząco, że „mózg kontaktuje się znacznie częściej z samym sobą, niż z czymkolwiek innym”.

    Teraz rozumiemy dlaczego tak trudno jest nam zobaczyć „rzeczy takimi, jakie są”, skąd ten wysiłek płynięcia pod prąd, konieczny by spojrzeć na świat trzeźwo. Cioran niby jakowyś pratjekabudda, wie że wyzwolenia nie da nam żaden system filozoficzny, czy religijny, gdyż każdy z nich jest właśnie niczym innym jak tylko wyrafinowanym sposobem, w jaki mózg zajmuje się samym sobą. Systemy filozoficzne są niby błyszczące i lepkie sieci pajęcze, kuszące swą śmiercionośną symetrią słabe umysły, rozrywające się dopiero pod wpływem silnego podmuchu samego życia. Cioran nie jest filozofem, albowiem filozof dąży do poznania ostatecznej rzeczywistości, a tymczasem on chce się z niej wyzwolić. Absolutna prawda to ostateczna pułapka dla ludzkiego ducha, tak jak nasze bycie w świecie, to pułapka dla ciała — któż zna myśli myszy w kłach kota? Zwierzęta żyją w bezpośredniości chwili teraźniejszej, a człowiek rozciąga swoją agonię na kilkadziesiąt lat, tylko po to, aby w ostatnim błysku świadomości stwierdzić, że aktualne teraz i teraz sprzed kilkudziesięciu lat równie dobrze mogłoby następować zaraz po sobie. W naszym życiu słodycz ust kochanki i gorycz w ustach po antyrakowej chemioterapii są sobie tak bliskie, jak jednojajowe bliźnięta. A zatem wyzwalająca mantra Ciorana, zaczerpnięta od tak podziwianych przez niego starożytnych sceptyków, brzmi: Nie ma prawdy!

    Nic dziwnego zatem, że jego książki roją się od sprzeczności, których nie da się ująć w żaden systematyczny wykład. Bardziej interesuje go rozbijanie złudzeń, obdzieranie z iluzji, wybijanie z kolein. Nie znaczy to, że Cioran odrzuca mądrość. Mądrość jest dla niego cenna, gdyż jest wrogiem życia, wrogiem istnienia. Mędrzec jest skrzyżowaniem Pirrona i Buddy, jest umarłym dla i za życia. Cioran podejmuje się zadania właściwe niewykonalnego — poszukiwania zbawienia poza wszelkimi tradycjami, poza wszystkim religiami, z dala od utartych dróg, którymi od początków podążała ludzkość. Trudno nawet nadać jego postawie jakąś adekwatną nazwę, każda ze wszechpojemnych kategorii — religia, filozofia, gnoza — po części jest tu słuszna, po części fałszywa. Jak bowiem nazwać kogoś, kto odważa się stać samotnie wobec wszechświata, w którym nie liczy się już nic: ani człowiek, ani bóg, ani jego śmierć. Czy możemy sobie wyobrazić ten stan umysłu, coś w rodzaju ożywienie po śmierci albo świadomość sprzed narodzin? Czy możemy sobie wyobrazić siebie jako wyabortowanego boga? „Raj to brak człowieka”[8] — czyż trzeba lepszego wyrazu jego antyhomodycei? Jeżeli nazywać Ciorana gnostykiem to tylko pod jednym warunkiem — że uznamy za zbawcze dla nas jego słowa: „Wyzwolenie człowieka? Nastąpi ono w dniu, gdy człowiek, otrząsnąwszy się z finalistycznego urojenia, pojmie przypadkowość swojego pojawienia się [na świecie] oraz bezsens prób, jakim jest poddany; wtedy, gdy […] nawet motłoch zacznie traktować życie we właściwy sposób — jako hipotezę roboczą”[9]. Nie znaczy to, że „to życie” to złudzenie jedynie, a gdzieś tam jest „życie prawdziwe” — Cioran był jak najdalszy od tego kłamstwa wszystkich religii, uniwersalnego atraktora pragnień ludzkości, pozwalającego z jednej strony zapanować nad masą, kontrolować jej dążenia i marzenia, a z drugiej strony jednocześnie dać nielicznym poczucie nieograniczonej przez ten świat mocy i władzy — najmarniejszy erzsatz zbawienia!

    Bezlitosna pragmatyka Ciorana głosi tezę, że prawda jest wtedy prawdą, gdy znosi i niweczy istnienie. Głosi radykalne wyzwolenie osiągane przez odzyskanie stanu pierwotnego, stanu najdoskonalszego, stanu sprzed narodzin. Prawda to proces wyzwalania się od złudzeń iluzji i pragnień — i poza tym procesem prawdy nie ma. Ewangelia według Ciorana głosi: Prawda was wyzwoli, albowiem was zabije!

    3. Heretyk

    Książki Ciorana ściągały na siebie gromy za niechrześcijańskie nastawienie ich autora. Czyż jednak za antychrześcijańskie można uznać, dajmy na to, następujące uwagi: „Msza za Reneville’a w Saint-Sulpice. Ponad ołtarzem w głębi kaplicy, Maria z Dzieciątkiem stojąca majestatycznie na ziemskim globie. Obraz jest nieopisanie brzydki, co tym znamienniej zaświadcza o zdobywczym aspekcie chrystianizmu. Jest to religia naznaczona na zawsze przez swe początki zewnętrzne, mam na myśli Rzym imperialny. Żydowska sekta, która podbiła największe znane w dziejach imperium, dziedzicząc wszystkie jego wady i zalety”[10]? Każde chłodne i krytyczne spojrzenie na chrześcijaństwo szybko, zbyt szybko zyskiwało miano herezji. Ciorana można bez wątpienia nazwać heretykiem, który komponuje swój sprzeciw wobec Boga i chrześcijaństwa ze składników zaczerpniętych ze wszystkich dostępnych herezji. Trafnie wychwytuje to jego rodak, uczeń Eliadego, Ioan-Petru Couliano w książce Les Gnoses dualistes d’Occident:

    „Tym myślicielem, który jako orędownik nihilizmu sytuuje się na antypodach gnozy i tym samym najbardziej do niej zbliża jest Emil Cioran. […] Herezja jest dlań środowiskiem naturalnym. W pamiętnym eseju o Josephie de Maistre widzimy Ciorana przerzucającego się błyskawicznie od jednej herezji do drugiej, niby upadły archanioł, heretyk nawet pośród heretyków. Najpierw krytykuje stanowisko Augustyna, wedle którego zło to jedynie privatio boni. Zaraz potem przedzierzga się w manichejczyka i twierdzi, że Dobro i Zło to dwie równie odwieczne zasady. Na stronie następnej popada w herezję ockhamowską, zgodnie z którą w oczach Boga człowiek nie wyróżnia się niczym, co by go wyżej stawiało od mrówki. O kilka stron dalej z entuzjazmem zapuszcza się na teren herezji messaliańskiej, utrzymując że zło stanowi integralną część ludzkiej natury, by wreszcie dotrzeć do orygenizmu: w jaki sposób wytłumaczyć historię ludzką, jeśli nie pierwotnym rozdarciem, które stało się źródłem wielości i zła? Cztery herezje na czterech stronach — oto rekord, którego Cioran nie dzieli z nikim, nawet z herezjologami!”[11]

    — i słusznie! — czyż nie jest bogomiłem XX wieku, zarzucającym Bogu, iż ten nie jest bez winy — stworzył bowiem świat.

    Heretyk Cioran odrzuca każdą prawdę przez duże P, czyż bowiem jednostka trzeźwo spoglądająca na to, jakimi rzeczy są, mogłaby wpaść na tak absurdalny pomysł, by głosić prawdę obowiązującą wszystkich? Twierdząc, że moje słowo jest prawdą przez duże P, chcę zmusić słuchacza, by był mi posłuszny, nic więcej. To bez wątpienia subtelniejszy sposób zwyciężenia innego niż zamordowanie go, ale podobnie jak mordując kogoś potwierdzam swoje istnienie, tak głosząc prawdę moim bliźnim, także dążę do potwierdzenia swojego istnienia — ich kosztem. Nawrócenie niedowiarka na moją prawdę jest więc równie szczytnym czynem, co zamordowanie tego biednego człowieka.

    4. Religie

    Nie dziwi teraz podziw Ciorana dla politeizmu. Mieć wielu bogów, to czcić wiele prawd, co jest sytuacją bliższą rzeczywistości niż monistyczne złudzenie chrześcijaństwa. Bliski byłby mu pogląd tybetańskiej szkoły rantong, będącej odmianą madhjamaki, według którego „ostateczną prawdą jest to, że nie ma ostatecznej prawdy”[12].

    Ale dla Ciorana nawet Budda jest „zarozumialcem na skalę boską. Odkrył śmierć, swoją śmierć, i zraniony wyrzekł się wszystkiego, po czym to swoje wyrzeczenie narzucił wszystkim. Tak oto najstraszniejsze i najbardziej niepotrzebne cierpienia rodzą się z tej urażonej dumy, która, aby stawić czoło nicości, z zemsty przekształca się w prawo”[13]. Najsubtelniejszą bowiem z iluzji jest iluzja wyzwolenia. Trzeba odrzucić pragnienie wyzwolenia, zbawienia, bo wyzwolić możemy się tylko wtedy, gdy ostatecznie wyrzekniemy się myśli o, i pragnienia zbawienia. Tylko to wyrzeczenie daje wolność. Celem słów: „Istnieje absolutna wolność, wywodząca się z transcendentnego źródła” jest jedynie doprowadzenie umysłu do konstatacji, iż wolność jest niemożliwa, a tym samym doprowadzenie siebie do ostatecznego wyrzeczenia się pragnienia wolności — i w ten sposób jej osiągnięcie! Tu Cioran, odrzucając buddyjskie dążenie do nirwany, jest najbliższy sednu przesłania Buddy!

    Tylko odrzucenie pragnień daje wolność. W eseju Zły demiurg czytamy: „Rację mieli antyczni filozofowie utożsamiający ogień z zasadą wszechświata i z pożądaniem. Albowiem pożądanie pali, pożera, unicestwia; jest zarazem motorem i niszczycielem bytów żywych, a jednocześnie czymś mrocznym, piekielnym z samej istoty”[14]. Z kolei w Zeszytach czytamy:

    „Skoro ból jest esencją istnienia, jak wyjaśnić to, że tak niewielu próbuje się od niego uwolnić, że szukanie zbawienia jest czymś tak rzadkim? Esencją istnienia jest przywiązanie do istnienia, tzn. samo istnienie. Że to przywiązanie koniec końców prowadzi do bólu, każdy chętnie przyznaje, nie chcąc jednak wysnuć z tego wniosków. W gruncie rzeczy krzyk ludzkości brzmi: »Raczej ból niż wyzwolenie!«. Albowiem ból to jeszcze istnienie, podczas gdy wyzwolenie jedynie pustą błogością”[15].

    Ludzie uciekają od zbawczego uczucia rozpaczy, od gorzko-słodkiego poczucia bezsensu, chwytając się tradycji, religii i ideologii, czepiając się klanu, rasy i państwa po tylko, by uciec od siebie, by móc zrzucić z siebie nieznośny ciężar – ciężar bytu. Frenetyczny odpowiednik Ciorana w wieku XIX, Fryderyk Nietzsche pisał: „Bóg umarł […], jest to straszna nowina, która potrzebuje jeszcze kilku wieków, by mogli ją odczuć Europejczycy, a wtedy zda się na moment, jakby z rzeczy uleciał cały ciężar”[16]. Zauważmy, że Nietzsche mówi tu o Europejczykach, dziedzicach chrześcijaństwa. Cioran nie jest zwolennikiem Nietzschego, podobnie jak nie jest zwolennikiem buddyzmu — chociaż była to jedyna religia, którą mógł jako tako znieść jego sceptyczny umysł. Buddyzm kusił go długo, czyż jednak mógł zostać buddystą? Z akceptacją cytuje fragment sutry: „To, co nietrwałe jest bolesne; to, co bolesne jest nie-ja. To, co jest nie-ja, nie jest moje, ja nie jestem tym, to nie jestem ja”[17]. Ale zaraz komentuje:

    „Trudno, wręcz nie sposób nie zgodzić się z buddyzmem w tym punkcie, wszak kapitalnej wagi. Dla nas ból jest czymś najbardziej własnym. Jaka dziwna religia! Wszędzie widzi bolesność, a jednocześnie uznaje ją za nierzeczywistą. Przyjmuję ból, nie mógłbym się bez niego obejść, i nie mogę w imię litości (jak czyni Budda) odmówić mu wszelkiego statusu metafizycznego. Buddyzm utożsamia pozór z bólem, miesza je nawet. Tymczasem głębię i rzeczywistość pozorowi nadaje właśnie ból”[18].

    W swym komentarzu Cioran okazuje się nieodrodnym synem Zachodu. Nie mógł zostać buddystą, gdyż jego ukrytym interlokutorem pozostaje nieustannie Bóg, najbardziej gargantuiczny z ludzkich tworów. Sięgnął za to samego źródła, z którego onegdaj wychynęła idea boga: „Nie byłoby absolutu, gdyby człowiek mógł znieść najwyższy stopień samotności. Nie idzie tu o samotność opuszczenia; przeciwnie, w tej skrajnej sytuacji może zaistnieć pełnia w samotności, lecz ta właśnie samotność jest nie do zniesienia, bo zbyt wielka dla ja: ekstaza niemal automatycznie stwarza Boga, inaczej by je zabiła, właśnie dlatego, że jest zbyt pełna, zbyt wielka dla samotnego”[19]. Jak powszechnie zaświadczają badacze doświadczenia religijnego, istotą religii teistycznych jest modlitwa pojęta jako rozmowa z Bogiem. Według Ciorana taka religijność ma bardzo prozaiczne źródło — stworzyła ją ludzka samotność. W jednym z wywiadów opisuje charakter swojego doświadczenia religijnego:

    „Mając dwadzieścia lat przeszedłem kryzys religijny. Kryzys religijny bez wiary. Ale przez cały czas nic, tylko czytałem żywoty świętych. Wszystkich, zwłaszcza kobiet. Byłem jak wariat, czytałem tylko to. I Szekspira. Te rzeczy nie całkiem się godzą, ale jednak… Mogą tu być jakieś związki. A dlaczego? Dlatego, że gdy człowiek żyje całkowicie sam, gdy wszechświat jest próżny, dociera się do jakieś granicy. A ta granica jest dla niewierzącego w gruncie rzeczy tym samym, co nazywa się Bogiem. I zaraz pan zobaczy, dlaczego zrozumiałem mistrza Eckharta. Otóż Mistrz Eckhart także mówi o Bogu jako o czymś w rodzaju granicy, którą trzeba jednak przekroczyć. Trzeba wyjść poza Boga, wejść w boskość”[20].

    A wtedy nie ma już metafizycznego spektaklu stworzenia i zbawienia, angażującego Boga, anioły i demony, a rozgrywającego się wokół człowieka, wokół jego ulotnego tchnienia zwanego duszą. Chrześcijaństwo to tylko „metafizyczny egoizm” (Bierdiajew), przypisujący człowiekowi centralne miejsce w chaosie świata. Zagłaskuje nas obietnicami rodem z dziecięcego kojca — że kiedyś wszystko będzie dobrze, że św. Mikołaj istnieje. Być może kiedyś z tych infantylnych obietnic wyrośniemy. Tymczasem, na zakończenie, posłuchajmy gderliwego mędrca z Paryża: „Wszystko, co nam się wydarza, jest próbą — zarówno dobro, jak i zło. Zwłaszcza dobro”[21].

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Twoja chujnia nigdy, slyszysz, nigdy sie nie zmieni, jesli nie uczynisz radykalnego ciecia. Przeczytaj,co pisze ten gosciu o filozoficznym zacieciu. Ma duzo racji. Daj spokoj z takm zyciem do bani.OPamietaj sie.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Kurwa, to rzeczywiście masz problem, może mu przemów mu do rozsądku że tak być po prostu kurwa nie może i zagroź mu że weźmiesz rozwód to wtedy się zastanowi, oczywiście powiedz mu że myślisz że on specjalnie nie stara się pracować, możesz sobie na takie ultimatum pozwolić ponieważ to TY pracujesz a nie on. Wtedy się obudzi a jak nie to rozwód i chuj.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Widziały gały, co brały, patałachu płci odmiennej. A teraz do roboty (możesz się nawet zgłosić do naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, to sobie dorobisz do pensji), a po powrocie z niej grzecznie na kolana i do gały męża-skończonego patałacha. Tylko pamiętaj, żeby nikt o tym, że robisz laskę, się nie dowiedział -bo jak połkniesz to kanibalizm, a jak wyplujesz to aborcja i jakaś zmyślona przez klechy posrana bozia zabrania- a wtedy rodzina żyć ci nie da. /Pan twój, Mesio PS. Życie jednak jest sprawiedliwe -bo karze za głupotę.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Hej!
    Powiem Ci z własnego doświadczenia. Spotykam się z mężatką, która jest w bardzo podobnej, ale dużo gorszej sytuacji od Ciebie.
    Popełniłaś błąd wychodząc za niego za mąż, możesz jeszcze naprawić ten błąd, nie musisz pokutować do końca życia. Chcesz swojego szczęścia czy jako takiego zadowolenia rodziny bo i utrzymania dorobku rozwodowego na 0?
    Zastanów się teraz…

    0

    0
    Odpowiedz
  13. @8. Nosz kurwa, kółko w myszce mi się skończyło!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Haha, jakie cwaniaki. Jeżeli nadal coś do niego czujesz, to nie dawaj od razu za wygraną. Może posłuchaj pana spod dwójki, pisze sensownie – najpierw zaszantażuj seksem, a potem zakręć kurek z kasą.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Raduje mnie twoja chujnia, kocham patrzeć/słuchać jak kretyni cierpią, a nie znoszę gdy ludzie godni człowieczeństwa to samo czują

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Więc dlaczego wyszłaś za niego? Powiedz mi.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Lubie tego
    wWody Allena, bo gosc nieglupi, na swoj sposob bardzo wyjatkowy i jeszcze kreci doskonale filmy, ktore niejednemu z Was napewno otworzyly oczy. Autorka sporo nam tutaj napisala o swoich problemach i dylematach. A w zyciu tak na dobra sprawe liczy sie tylko kilka rzeczy. proponuje Autorce obejrzenie filmu Woody Allena pod tytulem „Wszystko gra” (Tytul angielski: Match point”). Niech go sobie Autorka wypozyczy lub kupi. to nie jest majatek, a film ten skloni autorke do glebokich refleksji, zastanowienia sie nad swoim zyciem oraz wyciagniecia odpowiednich wnioskow dla siebie po obejrzeniu tego filmu, ktory – co tu duzo mowic – jest mocny. Myslicie, ze takie sytuacje sie nie zdarzaja w realnym zyciu? Oczywiscie, nie chcialbym, abyscie z powodu swoich chujni i innych problemow usmiercali 2 lub 3 ludzi, co uczynil, bohater, protagonista w tym filmie. Oto tresc tego filmu:
    Film rozpoczyna się, kiedy Chris Wilton, irlandzki utalentowany ekstenisista, zatrudnia się jako nauczyciel w elitarnym londyńskim klubie tenisowym. Jednym z jego uczniów jest Tom Hewett, młody mężczyzna z bogatej rodziny.

    Pewnego dnia Tom zaprasza Chrisa do opery, którą obaj bardzo lubią. Chris poznaje tam jego siostrę Chloe. Wkrótce zaczynają się spotykać, a dziewczyna załatwia mu dobrze płatną pracę w jednej z firm swojego ojca.

    Na jednym z przyjęć rodzinnych Chris poznaje narzeczoną Toma, piękną amerykankę Nolę Rice, niespełnioną aktorkę, wciąż bez skutku chodzącą na przesłuchania. Kiedy razem z Chloe spotykają się z parą, Chris jest coraz bardziej oczarowany Nolą. Mają romans.

    Kiedy Tommy rozstaje się z Nolą, ponieważ poznał inną kobietę, z czego bardzo cieszy się jego matka, kobieta wyjeżdża z Londynu. Chris próbuje bezskutecznie ją znaleźć.

    Pewnego razu w jednej z galerii Chris przypadkiem spotyka Nolę. Choć jest już żonaty, przekonuje ją, żeby dała mu swój numer telefonu. Tak na nowo rozpoczyna się ich romans. Mężczyzna zapewnia ją, że jest znudzony życiem ze swoją żoną, która nie może zajść w ciążę i chce od niej odejść, ale niestety nie umie jej o tym powiedzieć. Kiedy Nola zachodzi w ciążę, Chris wpada w panikę. Proponuje jej aborcję, ale ona chce urodzić to dziecko i bardzo nalega na Chrisa, aby powiedział żonie prawdę o romansie. Jednak on nie potrafi zrezygnować ze stałej pracy w firmie swego teścia i zostawić żony. Przy Noli nie widzi on dla siebie żadnej przyszłości.
    Mimo ze ze swoja kobieta takiego fantastycznego ruchania nie mial i miec nie bedzie, ale jak widzisz Autorko, odbywanie mocno zadowalajacych stosunkow seks. nie jest wszystkim. W efekcie koncowym wygoda i dobra kasa bierze gore (uwaga komentatora).
    Chris bierze strzelbę teścia i idzie do mieszkania Noli, lecz najpierw wstępuje do sąsiadki. Zabija ją przy pomocy strzelby, robi bałagan i kradnie trochę biżuterii z jej domu, by upozorować włamanie. Następnie zabija Nolę, wchodzącą do domu. Wszystko wygląda jakby zginęła ona przypadkiem. Choć męczą go wyrzuty sumienia, kłamie na policji. Mężczyzna wyrzuca biżuterię do Tamizy, ale jedna obrączka kobiety nie wpada do rzeki. Policja dowiaduje się o śmierci narkomana, który miał właśnie tę obrączkę w kieszeni, którą przypadkiem znalazł. Jest dowód na to, że to on zabił kobiety.
    Chris nie ponosi żadnych konsekwencji, wierząc, że w życiu najważniejsze jest szczęście. Film kończy się, kiedy to on i Chloe przywożą swojego nowonarodzonego synka do domu.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. No KUrwosci ogromne! chyby was mocno pojebalo z tymi komentarzami. Nie macie niczego innego do roboty tylko pisanie tych bzdur, glupstw i nonsensow? Niedoszli, popieprzeni dziennikarze jak z koziej dupy traba. co tu piszecie o Emilu Cioranie, ktorego dziela czytalem przed wielu laty w j. francuskim, bo ojciec moj przyniosl je akurat z instytutu i polozyl mi pod nos, a to tylko dlatego, abym dostal bolu dupy i zoladka i chodzil z zamulona mozgownica przez pare dni i nie zawracal mu glowy – jako nastolatek – historiami o dupie Maryny. Nie oznacza to, ze Cioran jest zlym wyborem. Jego dziela przezyly po jego smierci swego rodzaju renesans. Uwazam, ze na to zasluzyl. Nie uwazam czas spedzony nad jego ksiazkami za czas stracony. Ale czy Autorka jest zainteresowana dzielami tego wybitnego filozofa? Jak w kazdym razie wiele skorzystalem i ni e zaluje czasu poswieconego na lekture jego glownych dziel.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. woody Allen, to dobry numer, wyrafinowany, ale inteligentny cynik, znajacy zycie i ludzi, i lubiacy mimo zaawansowanego wieku mlode, zdrowe kobiety, co dobrze swiadczy o nim i jego potencji. Przynajmniej ma fajna, mloda dupcie w mieszkaniu. Do tego filmu jest wiele interesujacych komentarzy. Zachecam Autorke do ich przeczytania.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Amerykanski filozof, wybitny i dosc dobrze znany w wielu srodowiskach naukowych, Thomas Nagel, napisal wiele ksiazek, w tym publikacje, w ktorych przedstawia w przystepny sposob czytelnikowi skomplikowane zagadnienia. Polecam Autorce jego krotkie wprowadzenie do filozofii „Co to wszystko ma znaczy?”. Czytalem te pozycje w jezyku niemieckim i angielskim. Byc moze ukazala sie ona w miedzyczasie w j. polskim. Sporo w niej glebokiej madrosci, refleksji nad takimi pojeciami, jak smierc, sens zycia, sprawiedliwosc, prawo i bezprawie, znaczenie slow,itd.
    Thomas Nagel należy do elity współczesnej filozofii. Swoje pisma poświęca etyce, filozofii polityki, epistemologii i dziedzinie, w której zyskał największą renomę – filozofii umysłu.

    Jedną z najbardziej znanych prac Nagela jest artykuł „Jak to jest być nietoperzem”. Nie jest to jednak – jak mogłoby się wydawać – socjobiologiczny opis percepcji nietoperzy, lecz dysertacja nad problemem możliwości zobiektywizowania osobistego doświadczenia. Artykuł ten dał Nagelowi miejsce w kanonie filozofii umysłu – obecnie jest on jednym z najczęściej cytowanych współczesnych filozofów i zdobywcą licznych nagród i stypendiów za osiągnięcia w swojej dziedzinie.

    Thomas Nagel urodził się 4 lipca 1937 roku w Belgradzie, w rodzinie żydowskiej. Studiował m.in. na Oksfordzie i Harvardzie, a obecnie jest profesorem na Uniwersytecie Nowojorskim, gdzie naucza prawa i filozofii. Razem ze swoim kolegą po fachu, Ronaldem Dworkinem, prowadzi także chętnie odwiedzane przez gości seminarium. W trakcie swojej kariery naukowej nauczał również na Uniwersytecie Kalifornijskim i w Princeton. Od wielu lat jest aktywnym członkiem Amerykańskiej Akademii Sztuk i Nauk, a w 2006 roku został członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Filozoficznego. Publikować zaczął już w wieku 22 lat.

    W swoich pracach Nagel porusza głównie problematykę rozróżniania i godzenia subiektywnego i obiektywnego punktu widzenia. W filozofii umysłu doprowadziło go to (m.in. we wcześniej wymienionym artykule) do gruntownej krytyki – popularnego w okresie, gdy autor tworzył pracę – redukcjonizmu, tzn. redukowania świadomości i subiektywnych doświadczeń do neuronalnej aktywności mózgu. Nagel twierdzi, że świadomość ma unikalny nieredukowalny (a przynajmniej nie bez pomijania jej istoty) charakter i nie sposób jej ująć w terminach obiektywnych. Naturą umysłu jest właśnie jego subiektywność i osobistość.

    W etyce z kolei, idąc tropem Kanta, proponuje ugruntowanie moralności w racjonalności praktycznej. Źródła moralności upatruje nie w skutkach czynu, ale w naturze działania etycznego. To właśnie w tej naturze wskazuje racje obiektywne i subiektywne, stojące za działaniami etycznymi. Człowiek, chcąc postępować etycznie, musi kierować się racjami obiektywnymi, tj. traktować wartość innych równoważnie ze swoją i postępować tak, by każdy – bez względu na tożsamość – działał, kierując się wspólnym dla wszystkich celem.

    Jedną z najważniejszych zalet Nagela jest jego klarowny i lekki w przekazie sposób formułowania myśli. Wykorzystując ten atrybut, napisał dobrze odbierane wprowadzenie do filozofii pt. „Co to wszystko znaczy?”, udowadniając, że potrafi operować nie tylko językiem specjalistycznym. Nagel doskonale ilustruje to, że konsekwentnie prowadzona myśl może odcisnąć swoje piętno we wszystkich dziedzinach filozofii.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. To prawda, Thomas Nagel to wielka osobowosc, wybitny filozof, wielki umysl.Znam prawie wszystko, co do tej pory opublikowal. Jestem nic zafascynowany.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. ale przeciez mozesz wiecej zarobic I wtedy bedzie wszystko ok. zostan prostytutka na wieczory I noce a do tej pracy, ktora masz przychodz tylko „podteplowac karte”. powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Jeśli żyjesz z nierobem,tylko dlatego ,że masz ślub kościelny,to nie pozostaje ci nic innego,tylko pierdolnąć sobie w łeb. Kurwa,jak czytam takie bzdury ,to mi szczena opada.

    0

    1
    Odpowiedz
  24. Chłopak się opierdala, bo nie ma motywacji do pracy, a jest tak dlatego, że ma chujowy sex i nie ma dla niego sensu się starać. Po prostu go nie podniecasz. Chętnie by sobie poruchał jakąś inną. A po za tym, to żona nie jest po to, aby z nią uprawiać sex, tylko do wychowania dzieci. Sex jest po za domem z innymi kobietami.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Kopnij dziada w dupe bo inaczej do końca życia będziesz żałować.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Tak właśnie kobiety wybierają sobie mężczyzn – pociąga ich luz, swoboda, brak stresu. Czy nie było tak w Twoim przypadku? Ale to wszystko ma zawszr swoją drugą stronę, taki luzak przeważnie zawsze miał wszystko podstawione pod nos, nigdy ciężko nie pracował, nie wie co to odpowiedzialność itd.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Chuj Ci w dupę, sama sobie takiego wzięłaś. Ja bym go dawno wyjebała z domu.

    0

    0
    Odpowiedz
  28. A mieszkanie na kogo jest zapisane?

    0

    0
    Odpowiedz
  29. @8, 21 Zlituj się człowieku! To jest chujnia.pl Jaką masz pewność, że autorkę tematu zainteresuje pogląd takiego czy takiego filozofa? W dodatku odpierdalasz takie dużego formatu elaboraty. Od tego masz na pewno fora filozoficzne w sieci i takie tam podobne, a wpierdalasz się tutaj. To jest chujnia, porady mają być tu pisane plain and simple, nawet i kolokwialnym językiem. Idź w pizdu gdzieś na jakiegoś filozoficznego bloga/forum i daj innym spokój. Jaja robisz?

    0

    1
    Odpowiedz
  30. @8 kim jesteś?;) i jak trafiles/as na ta stronę?szacun dla ciebie

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Zielona Cebula! Musi wrócić!

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Mail nr 30. Mily komentatorze. W zasadzie nieczesto mi sie zdarza pisac takie rzeczy, ale jest faktem, ze filozofii, literaturze, lingwistyce, historii sztuki oraz socjologii poswiecilem polowe mego zycia. Napisalem pare slow w zasadzie tylko po to, aby zachecic autorke do zastanowienia sie nad soba, nad swoja egzystencja, aby wstrzasnac nia do granic ostatecznych. Te moje refleksje mialy zachecic autorke do skoncentrowania swojej uwagi na sprawach zasadniczych, egzystencjalnych. Moze Emil Cioran nie jest kims, w kim autorka gustuje, ale lektura dziel tego na swoj sposob genialnego, radykalnego sceptyka sklania do zastanowienia sie nad zyciem, zmusza do radykalnej zmiany swiatopogladu, zacheca do zrobienia porzadku w tym malym, marnym, absurdalnym zyciu, bedacym udzialem wiekszosci z nas. Padlo tutaj rowniez nazwisko Thomasa Nagela, wybitnego, wrecz genialnego filozofa. Pisze w przystepny sposob o sprawach dotyczacych nas wszystkich. mialem okazje sluchac jego wykladow na New York University School of Law. Zachecam Autorke do lektury jego krotkiego wprowadzenia do filozofii („What Does It All Mean? A very short introduction to philosophy. New York/Oxford).

    0

    0
    Odpowiedz
  33. No padam na swą twarz, jak wcześniej było wiele nieciekawych komentarzy tak teraz wywody filozoficzne są ciekawe i „zacne”, lepsze to niż loszka, KOM – koleś od mesia itp. bzdury. Brawo tak trzymać! Jednak co ma piernik do wiatraka?? Autorka chujni po przeczytaniu ich twórczości na pewno zrobi obrót w swoim życiu o 180 stopni 🙂 tego jej życzę!

    0

    0
    Odpowiedz
  34. My tutaj obecnie przebywajacy w bardzo milej knajpie w krakowie, towarzystwo w dobrym nastroju, orkiestra gra tak, jakbyscie tego pragneli, przeczytalismy wpis Autorki, ktory moj przyjaciel wydrukowal razem z komentarzami. Wiele komentarzy jest po prostu bombowych, jak Rysiu czytal niektore z nich, a rowniez te filozoficzne wywody i rady, to narod autentycznie zglupial, bo nikt nie slyszal czegos takiego, czy tez czytal w calym swoim dotychczasowym zyciu (tzn. 32-40 lat). Bo towarzystwo wlasnie w takim wieku. Jeden koles tak sie tym wszystkim przejal czy tez wzial do serca, ze zaraz dzwonil z knajpy do ojca swojej kuzynki, majacego tez filozoficzne zaciecie i pytal o tego Ciorana i tego drugiego Nagela, tzn. tych filozofow. I co sie okazuje? on o nich slyszal, a po przeszukaniu 4 szaf z ksiazkami znalazl jakas mala ksiazke z aforyzmami tego -Jak go tutaj komentator okreslil, radykalnego sceptyka Ciorana, i zamierza to przestudiowac i analizowac, mimo ze Koleg moj serdeczny jest wierzacy, ale mimo wiary chce sie wgryzc w temat, aby na nastepnej imprezie cos wiecej nam powiedziec na temat tego filozofa. A tak na marginesie, to my tutaj obecni, 15 osob chlopakow i dziewczyny, bylibysmy ciekawi, co Autorka powyzszego wpisu mysli o tym wszystkim, po przeczytaniu tylu ciekawych komentarzy. Nie wszystkie sa ordynarne i pisane przez jakichs demonow seksu czy ruchania od rana do nocy. Prosimy Autorke o zajecie stanowiska. Zyczymy dobrej nocy. Glowa do gory, zycie jeszcze sie nie skonczylo. Zyczymy powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Do 2 popieram kurwa ty dobrze wykombinowales,masz u mnie o,7l.Do autorki zapoznaj go z Kiepskim bedzie im weselej a pozniej rzuc go w chuj dopuki nie macie dzieci,bo pozniej bedzie chujnia.

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Kopnij w dupe jebanego lenia i to NATYCHMIAST. Nie marnuj sobie życia kobieto!!! Dobrze Ci radze. Chuj z rozwodem, bierz i koniec. A rodzina co pomysli? Mozesz mieć to w dupie co pomyśla ( niech oni chuja utrzymuja jak chcą ). Pozbywaj sie chuja natychmiast, powtarzam.

    0

    0
    Odpowiedz
  37. 2 ty dobrze wykombinowałeś.Jak nie jest debilem na pewno znajdzie pracę.

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Po kilkunast latach małżeństwa,jest jedno wielkie gówno.Nawet o tym pisać się nie chce.

    0

    0
    Odpowiedz

Chujnia na stażu

Udało mi się dostać na staż w czasie wakacji. Z początku miałem coś tam do roboty, takie typowe zabawy z segregowaniem dokumentów, później na chwilkę coś na kompie. A później nic. Jedna z szefowych powiedziała, że mogę sobie coś porobić na necie, więc robiłem. Pojechała na urlop. No to sobie siedziałem. Po jakimś czasie główna szefowa do mnie, że mam nie korzystać z neta. No tak, pewnie komuś się nie spodobało. Generalnie zgadzam się z tą decyzją, z pewnym jednak zastrzeżeniami. Siedziałem na necie dlatego, że nie miałem dosłownie nic do roboty. Nic mi nie dali, nawet gdy o to prosiłem. Nikt się mną nie interesował, nie dawał zleceń. To dziwne, tym bardziej, że to staż płatny. Wiem, że nie jestem po to, żeby bimbać. No i nie korzystam. I nic nie robię. Ktoś pomyśli, że to nie najgorzej. Wiecie, co? To coś okropnego. Człowiek nie ma co ze sobą zrobić, czas dłuży się niemiłosiernie. Wariuję. Czytanie plików pomocy Outlooka i Excela powoli mi się nudzi. Nie sądzę, żebym w ciągu dnia pracował więcej niż 1, max 2 godziny. Mózg staje w poprzek. Z radością przyjmuję choćby najmniejsze zadania do wykonania – po prostu nie mogę tak siedzieć. Niby szanowana, znana i duża międzynarodowa instytucja, a za jej murami taka stażowa degrengolada. Nie porzucę stażu, bo podpisałem umowę, a poza tym chcę, żeby coś grosza do kieszeni wpadło. Będę to jednak pieniądze okupione cierpieniami psychicznymi.

57
61
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Chujnia na stażu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wez się patalachu za prawdziwa uczciwa robote a nie siedzisz w biurze jak frajer chuja robisz i narzekasz, a ponapierdalaj lopata troche to ci glupoty z glowy szybko wyjda, i zarobisz jak czlowiek a nie jak w tej chwili jak nastolatek roznoszacy gazetki dla hipermarketu bo tyle pewnie dostajesz za ten swoj zjebany staz, kurwa co za ciec z ciebie

    0

    4
    Odpowiedz
  3. polska urzędowa rzeczywistość!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. kurwa, rozumiem cie kolego. W nowej pracy za każdym razem tak mam (a zmieniałem trochę), krew zalewa niemiłosiernie wtedy. Człowiek wraca bardziej zmęczony do domu niż jakby robił cały dzień. Najbardziej wkurwiający komentarz z pseudo open spejsu wtedy to „o kurwa, już piąta, jak ten czas leci”, a ja tam z nudów umieram. Teraz jest lepiej bo coś robię, ale też nie cały dzień. Nie wiem co to za pracodawcy pojebani. Współczuję.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jestem naukowcem i ekspertem i stwierdzam, że w głowie twojej głównej szefowej, a ściślej rzecz ujmując w synapsach ciała modzelowatego mózgowia, zaszła reakacja chemiczna związana z popudzeniem cytochromu c52-ruja poprzez aktywowane białko przelec-mnie’ przy udziale wolnych ruchatorów cfg69 z udziałem cząsteczek COO12H213(COO-) zwanych potocznie penetratorami. Krócej, bardziej zrozumiale dla was mierny i żałosny plebsu – szefowa liczyła na szybki numerech na kserokopiarce. No ale ty wolałeś czytać dział pomocy painta…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ja się nudzę w pracy, niby szefowa chce monitorować sieć, ale ja mam zawsze ze sobą internet mobilny i oglądam su 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Byłem na praktykach jako informatyk, to była laska ale jedna ja sam na sam z nią, i siedziałem na kompie i przeglądałem neta, nic do roboty nie było bo mały serwis komputerowy więc ludzie mało kiedy przychodzili, a nasz szef to załatwiał wiecznie jakieś sprawy więc był luzik i koleżanka pozwalała mi wychodzić wcześniej eh to byłoby super gdyby jeszcze płacili 800zł miesięcznie netto za taki coś LOL

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Pisz se makra w excelu. Bardzo przydatna umiejetnosc

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Pójdź do jakiegoś call center, zatęsknisz tam za nudą w pracy.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. ja zapierdalam jak dzika tz mam robic wszystko jak akurat nie ma pracy biurowej nawet szoruje kafelki i to jest chujnia ze jedni sie lenia a inni zapierdzielaja z nadzieja ze po stazu dostana robote w tejże chujowej firmie

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Kiedys jak bylem na stazu wysylano mnie po wodke,musialem latac jak glupi.No i nauczylem sie pic i palic,wiecej nic.Teraz to wszystko zastapil komputer.Moze rozejrzyj sie za jakas panienka bedzie weselej.Trzymaj sie

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Pan bierze jaką książkę branżową mniej lub bardziej do roboty. Zawsze się jakoś dokształcić można a i czas szybciej leci. Ja kiedyś robiłem staż w stoczni, to podobnie było, ale tam nikt nie miał co robić, a taki dziadek, co mu się strasznie nudziło również, to jak już na prawdę nie miał co robić, to robił ściepę na ciastka : )

    0

    0
    Odpowiedz

Wynajem od dziadków

Podkusiło mnie, żeby wynająć na ten rok akademicki pokój od jakiś dziadków. Mam mieszane uczucia – owszem, jest taniej niż normalnie, no ale… Stary rozwala telewizor na maxa, mimo że mieszkam dwa pokoje dalej, to i tak wszystko słyszę. Muszę używać zatyczek do uszu. Stara też ma z nim problem, powód ten sam. Mówi mu, że już głupieje od tego napierdalania, ale gówno to daje. Zdarza się, że któreś z nich (nie wiem Które) zostawi obsrany kibel (niekiedy na desce). No to już kurwa przegięcie poważne. Kibel jest mały, a podłoga niekiedy oblana moczem. I ja mam tam dokonywać aktu defekacji? Po całej chałupie latają mole. Kuchnia jest po prostu UPIERDOLONA. Stół jak u Durczoka, Kamil by się wkurwił na maksa. Zostawiają niedomyte sztućce, czasami te moje. Korzystają z kuchni i łazienki, kiedy ja potrzebuję – w końcu na którąś tam godzinę muszę dojechać, a oni siedzą cały czas w domu, mogą później. Ich pies niekiedy szcza – szczególnie upodobał sobie kuchnię. Zdarzyło mi się wdepnąć. Ale dziś był rekord. Obsrał z rana (a może nocą) całą przestrzeń wokół lodówki. A może to on albo ona? Gówna było dużo. Stary na pralce zostawie jakieś swoje ubrania i gacie, a to jedyne miejsce, gdzie mogę coś zostawić, gdy się myję. Nastawią wodę i gwiżdże ona pół godziny. Kiedyś taka stytuacja: facet jest w kiblu (srał albo palił, nie wiem) i dzwoni jego telefon. Usłyszał, mimo że jest głuchy jak pień. I wiecie co? Mówi, żebym mu podał. O kurwa, ja pierdolę. Przegięcie. W którąś niedzielę odpalił szlifierkę albo diaxa i zaczął coś na balkonie robić. I tak kilka godzin. Przecież to tak słychać nic nie mogłem zrobić, rozchodziło się na cały blok, ludzie patrzą jak na wariata. No tak, przecież w poniedziałek musi oglądać tv, nie mógł zaczekać. Ja chyba sobie jednak czegoś innego poszukam.

44
59
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Wynajem od dziadków"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wez się do roboty student w dupe zajebany, i tak po tych studiach bedziesz jebanym dziadem bez pracy więc lepiej od razu poszukac pracy dla prawdziwego faceta za prawdziwe pieniadze, a nie wpieerdalac kanapki popijajac zupe chinska katem u staruszkow, nie zdziwie się jak babka cie zaatakuje w nocy i bedziesz musial ja wyruchac w nagrode ze dali ci pokoj

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Z tym upierdolonym stołem, to zadzwoń do Rurka, wyczyści

    0

    0
    Odpowiedz
  4. To już współlokator wszarz lepszy lol

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Spadaj pajacu,bo się porzygam.Do kogo masz pretensje? Do starych dziadów?Co TY tam robisz?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. nie wiem na co czekasz przeciez tak bedzie caly czas.Starych ludzi nie zmienisz.Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Kup dziadkowi słuchawki i chuj po problemie, takie proste rozwiązanie.

    0

    0
    Odpowiedz

Mini chujnie, maxi wkurwy

A oto kilka rzeczy, które mnie troszkę denerwuje: 1) Na Nowym świecie jest taki sklep, gzie na drzwiach widnieje napis czynny 24 godziny (z przerwą od 3 do 6). No to kurwa niej est czynny cały cas, bo w pewnych godzinach nic nie kupie. dalej. Sklep wszystko po 4 złote i nie tylko. No całkowity brak poprawnej składni oraz logiki. To wszystko jest po 4 złote, czy wszystko po nietylko? Jestem na siłowni – ktoś bezustannie sra. Zjebał się chuj kilka razy. Znowu siłka. Jakiś fallus kładzie swoje rzeczy na ławeczce albo przyrządzie. Nie można ćwiczyć. Przestawiam jego gówna, ale to wkurwia. Ludzie, którzy niby mają słuchawki na uszach, ale ja wszystko słyszę. To prawdziwa plaga. Staruszki przechodzące na czerwonym – migło czerwone, a te idą, wleką się. I jak tu ma nie być wypadków? Brak budek na niektórych przystankach tramwajowych czy autobusowych. A jak pada deszcz? Jakiś żul leje na schodki, chodnik czy miejsce publiczne. Żul jedzie autobusem. Ludzie idą chodnikiem ak, że nie ożna ich minąć.

33
79
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Mini chujnie, maxi wkurwy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Widzisz patalachu autobusy tramwaje silownie miejskie, chodniki itd sa wlasnie dla zuli więc nie dziw się ze zul tam szcza bo takie jego prawo, porzadni ludzie nie zapierdalaja autobusem ani tramwajem ani innym trolejbusem tylko rano wsiadaja do swojego samochodu i robia wszystko jak chca i gdzie chca i z kim chca, jedyny minus posiadania wlasnego pojazdu w twoim przypadku jest taki ze jest dla ciebie nieosiagalny, poniewaz samochodow nie rozdaja w cenie biletu miejskiego tylko za samochod trzeba zaplacic, nie mowie o gownie ktorym jezdzi twoj stary za 8 tys zl i nazywa to samochodem, tylko o aucie zaczynajacym się od 45 tys zl minimum, więc dla ciebie nieosiagalne, zawsze mozesz kupić motocykl, albo w najgorszym wypadku hulaknoge elektryczna, wez się kurwa do roboty patalachu

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Do autora.Ty idż do pracy fizycznej,najlepiej na budowę to nie będziesz myślał o głupotach.No i nie będzie ci się chciało chodzić na ta siłkę.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Takie do durne że chce sie srać.

    0

    0
    Odpowiedz

Wkurwiony na boli-dupców

Wkurwia mnie, kiedy ludzie tutaj piszą „Czemu Cebulandii nie podbił Hitler”” nie wie taka sierota, że gdyby tak było to jego i jego starych by nie było a Polska nie byłaby jak dziś Niemcy a zwykłą wiochą z 10mln ludzi do wyrobu żarcia dla SS-manów. Po drugie wkurwia mnie te wyżywanie się na patriotach… że niby to jest problem wszystkiego, i religia… No tak bo USA nie ma prawie na każdym domu flagi? Tak? Włochy, Izrael to silne kraje a są religijne. Irlandia także a gdzie jeżdżą lewicowi zmywacze naczyń? Do Irlandii! Ojczyznę budujecie wy! Kraj piękny ale ludzie kurwy…

53
60
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Wkurwiony na boli-dupców"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja wyjadę do Wielkiej Brytanii pracować jako programista z średnim wykształceniem a nie jak patałachy co pokończyli studia a do mycia naczyń się nadają i to jest żałosne./Rafał Super_Otaku przyszły programista.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Dokładnie, u nas jak ktoś jest patriotą to od razu albo należy do jakiś bojówek neofaszystowskich albo jest zwykłym oszołomem.
    Inna sprawa że Polacy nie potrafią nawet w spokoju obchodzić święta niepodległości. I to święto jest u nas smutne jakieś. Miałem okazję być w USA na 4 lipca i widziałem flagi amerykańskie na każdym domu, ludzie się cieszyli, wspólnie się bawili, grillowali i to niezależnie czy byli z pochodzenia polakami, meksykanami czy portorykańczykami. Wszyscy świętowali w miłej atmosferze, i cieszyli się z tego święta naprawdę, nie wiem dlaczego my Polacy nie potrafimy chociaż raz w roku cieszyć się wspólnie z odzyskania niepodległości.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Popieram, dobre przykłady. W Polsce nienaturalnie silną pozycję ma środowisko Gazety Wyborczej, które polskości wręcz genetycznie nienawidzi, z różnych powodów. Czyta wspomnianą gazetę stosunkowo wielu ludzi, bardzo często bezrefleksyjnie, nieświadomie chłonąc to wszystko, co wypisują jej redaktorzy. I tak wtłacza się nam, że jesteśmy antysemitami, ksenofobami, rasistami i tak dalej, podczas gdy w większość krajów europejskich czy nawet USA wcale nie jest lepiej (sam widziałem w UK, Francji i Holandii). Zamiast kreować pozytywną wizję religijności i patriotyzmu, starać się wydobyć z nich godne aprobaty elementy, środowisko GW wpaja nam, że trzeba je odrzucić, bo tylko to pozwoli nam się „zbliżyć do Europy”, „nauczyć tolerancji” i tak dalej. Nie mają racji, ale niestety nawet liczni chujowicze łykają ten bullshit. A nasi „partnerzy” z UE i nasi „bracia” zza wschodniej granicy się cieszą, bo wojna polsko-polska jest wszystkim na rękę.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. To modl się do bozi o flagi w każdym domu, w końcu to taki super zajebisty kraj! A odnośnie 2wś korzystnie by było, gdyby Niemcy i Polska zniszczyły ZSRR a następnie masz kraj by skapitulował bądź przeszedł na stronę aliantów jak ruski, niż gdy został wzgardzony i oddany pod czerwoną zarazę. Teraz też mamy zarazę, tylko że czarną.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Te super otaku pojebie ze „srednim wyksztalceniem” spierdalaj do Japonii prostowac ryz albo prac gacie sumo wrestlers.O ile sie do tego nadajesz polamancu. Ps -Autor tego post ma racje .

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A ja mimo wszystko nie wiem, dlaczego ci ludzie roznych narodowosci ciesza sie na 4. lipca w USA, pija, griluja, bawia sie. chyba dlatego, bo jeszcze sie nie przekonali, jaki to jest kanibalistyczny kraj o wilczych prawach, totalnej obludzie, z chorym spoleczenstwem, uwazanym za najglupsze na swiecie, zaraz po Wielkiej Brytanii. Tam ludzie maja mocno najebane w tych swoich durnych palach. Juz dajcie spokoj z Ameryka. Moze to cos tam kiedys bylo. Ale jest obecnie jebana chujnia, syf, srut.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Chcesz siebię nazywać patriotą określając naszą Ojczyznę w sposób którego brzydzę się nawet przywoływać… nie wiem skąd wzięła się ta kretyńska moda na tego typu sformułowania.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Do autora ,podoba mi sie ostatnie zdanie,ja bym jeszcze dodal:zlodzieje oszusci itp.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. To jest dobre ,,piękny kraj a ludzie kurwy,,

    0

    0
    Odpowiedz

Wujek nierób cz.2

Może uściśle, bo oczywiście od razu mnie zwyzywaliście od gimbusów itd. Mam 20 lat pracuje, studiuje i przyjechałem do dziadków na 2 tyd. żeby też coś przy okazji pomóc, bo na wsi jak to bywa dużo roboty. A co do mojego wujka to na serio już z nim gadałem i to poważnie na różne tematy i właśnie dlatego chce mu przylać w morde :). Nie wykazuje żadnej chęci zmiany chociaż dokładnie widzi, że rodzice nie wyrzucą go z domu i wykorzystuje tą sytuacje. Nie ma żadnej choroby psychicznej jak to niektórzy sugerowali tylko jest po prostu leniwy… Zdaję sobie sprawe, ze na świecie pełno jest takich ludzi ale kto nie miał takiej sytuacji w domu ten nie wie jak to może wkurwić… Widzisz swoich dziadków którzy wykańczają sie zdrowotnie, żeby go wyżywić a on nie da nic od siebie. Próbowałem go jakoś zmienić ale nic na niego nie działa, może po prostu taki typ człowieka, nie wiem… Na jego miejscu nie miałbym honoru tak żerować na starszych ludziach. A pisze to tutaj żeby przestrzec innych przed niańczeniem swoich dzieci : czasem surowsze wychowanie daje lepsze efekty w przyszłości, człowiek lepiej sobie radzi w życiu( nie mówie tu oczywiście o jakimś biciu itd.) Jedyny plus z tej całej sytuacji to widze taki, że mam nauczke na przyszłość jak NIE wychowywać swoich dzieci. Bo nie wyobrażam sobie żeby mój syn wyrósł na kogoś takiego jak mój wujek. Pozdrawiam.

52
63
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Wujek nierób cz.2"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zamknij dupe gimbusie, zrob wujkowi gale moze to go nakloni do roboty haahahahahahhaa albo nadstaw mu dupy przeora ci otwory

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Wypierdalaj stąd ty i twój wujek wszarz nierób pasożyt a ty nie lepszy

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Kurwa, to znaczy że co ? Uważasz, że rodzice powinni pozbawić wujka jedzenia, wyrzucić na bruk na pewną śmierć ? O to ci chodzi, bo nie rozumiem ? Powinieneś zastanowić się jak pomóc człowiekowi, bo powiem ci, że nawet lenistwo nie bierze się znikąd. Może stracił kompletnie motywację do życia. Może ma problemy ze znalezieniem pracy. Może się czegoś obawia. Czasami trudno wytłumaczyć racjonalnie to co siedzi w głowie drugiemu człowiekowi. Dla nas może to być drobnostka, a dla tego człowieka blokada na całe życie. Do tego dochodzi wstyd i obawy przed ujawnieniem swoich słabości. Dlatego należy rozmawiać rozmawiać i jeszcze raz kurwa rozmawiać. A przede wszystkim działać by zmienić stopniowo sytuację. Spróbuj zaangażować wujka do najprostszych czynności, najpierw w domu, potem poza nim. Jakieś zakupy, wypady w załatwianiu spraw, opłat. Wyczuj gdzie jest problem. Tym bardziej, że już wiesz, że unika ludzi. Załatw mu jakąś pracę, choćby pomoc w sklepie czy jakieś sprzątanie. Niech chłop nabierze jakiegoś celu w życiu, a na pewno zmieni się jego zapatrywanie na świat, siebie i ludzi. Aaaaa … i przede wszystkim nie oceniaj go. Akceptuj takim jakim jest i wartościuj pozytywnie, nigdy negatywnie. To naprawdę potrafi zdziałać cuda.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Zazdroszczę mu jak chuj, i mojemu wujkowi też, bo też ma taką sytuację, siedzi i ma w dupie wszystko ja pierdole to jest raj. Uprzedzam tych co zaraz napiszą że coś się stanie po śmierci rodziców co ? A chuja pomęczę się na śmietnikach a potem zdechnę a i tak większość życie była jak w raju…

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Powinno go zapiąć w dupę z pięciu chłopa, zaraz by się moresu nauczył…

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Moze sobie Autorze jednak dasz spokoj z posiadaniem w przyszlosci swoich dzieci. Jak mysliscz, co Ci to da? Co sobie wlascciwie z tego powodu obiecujesz? Zyjemy w trudnych czasach, i wiekszosc chujowiczow wie dobrze, ze gadanie o jakiejs lepszej przyszlosci dla siebie, pomijajac wyjatki, jest mrzonka, oszukiwaniem samego siebie. Tak wiec Autorze, zastanow sie dobrze, co piszesz, bo zycie to nie sa zarty, czy robota na gospodarce. Mysle jednak, ze powole zmadrzejesz.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Chłopie przestań się przejmować! Twoi dziadkowie to dorośli ludzie i robią co chcą, zabronisz im? Mają zdrowie to niech go obsługują i tyle:) Jedyny problem możesz mieć ty jeśli jesteś najbliższą rodziną. Jeśli on będzie zdychał z głodu o opieka społeczna cię ścignie i jemu doradzi żeby cię zaskarżył o alimenty.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ja pierdole gdzie jest współlokator wszarz ja sie pytam ? Kiedy następny epizod ?

    0

    0
    Odpowiedz

Degeneracja.

Słyszę w telewizji,że ktoś przyniósł do weterynarza psa z wydłubanym okiem i przetrąconym grzbietem.Okazuje się,że sprawcą czynu jest jakiś patologiczny partner jakiegoś pewnie zezowatego paszczura.Zauważyliście z pewnością ile ostatnio mówi się o ciężko pobitych,lub zgwałconych niemowlętach.Przeważnie sprawcami są partnerzy jakichś dupodajek.Ten akurat nie miał dziecka pod ręką,więc wyżył się na piesku.Jak długo nasze społeczeństwo będzie uginać się pod kryminalno-sadystycznymi gnojami?Ludzie A.Hitlera robili na takich jednostkach eksperymenty medyczne z pożytkiem dla ludzkości.Ludzie J.Stalina wykorzystywali takie mendy do badań podczas wybuchów nuklearnych.Proponuję pójść w tym kierunku.O resocjalizacji nie ma mowy.Wyrwać chwasta i zgładzić.Dziękuję.

97
51
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Degeneracja."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zgoda ! Precz z patologia i wyrachowana msciwoscia !Tych skurwysynow nieudanych stracac ze skaly jak w Sparcie bo na takich nie ma nadziei .Zgadzam sie z autorem co do metod .

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Właśnie, najbardziej wkurwia mnie jeszcze to że rok temu smażyli zwierzęta w autach bo były zamknięte w słońcu i twierdzili że „kurcze blaszka zapomniałem” w tym roku to kurwa małe dzieci a szczególnie dziewczynki są zaparzone i umierające w autach i ta sama śpiewka o zapominaniu, takich ludzi to kara śmierci i chuj.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. „Ludzie A.Hitlera robili na takich jednostkach eksperymenty medyczne z pożytkiem dla ludzkości.Ludzie J.Stalina wykorzystywali takie mendy do badań podczas wybuchów nuklearnych.”
    A to jest bardzo ciekawe, bo mnie w szkole uczono, że w niemieckich obozach zagłady to właśnie najgorsza kryminalna swołocz miała się najlepiej, dostawała najlepsze ubrania i porcje oraz była wykorzystywana do pomocy przy pilnowaniu reszty więźniów. Nazwa „kapo” mówi coś autorowi? A może SS-Sturmbrigade „Dirlewanger”? W stalinowskich łagrach pospolici kryminaliści odsiadywali zwykle najkrótsze wyroki, a po odsiadce angażowano ich jako strażników.
    W tych systemach danie komuś po mordzie, zgwałcenie czy obdarcie ze skóry kociątka było mniejszym występkiem niż opowiedzenie czerstwego dowcipu o rządzącej partii.
    Swołocz zawsze ma największe pole do popisu w państwach totalitarnych, wtedy często dostaje mundur i broń. Kiedy brakuje Stalina albo Hitlera może się co najwyżej powyżywać na psach albo kotach. Zanim proponujesz iść w kierunku wytyczonym przez tych dwóch wąsaczy poczytaj trochę, drogi oburzony kolego.

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Popieram autora tej chujni w 100%

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Do 3@ Zjebana ta strona

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Do czego to doszło, że za wzór sobie ludzie biorą Hitlera oraz Stalina… owszem, takich degeneratów należy chłostać, ale kurwa bez przesady.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. A co powiesz o tej parce ,która ma 7 dzieci i nie mają gdzie mieszkać ? Seks uprawiać to potrafią ale kupić prezerwatywy to już nie -.-” NIE MASZ KASY TO NIE ZACHODŹ W CIĄŻE !

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Nienawidzę takich osób ale sam jesteś pojebany skoro chcesz przywrócić metody dwóch największych zbrodniarzy! Lecz się!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Zwracam uwagę na to że za znęcanie się nad psem, za zabicie psa kary praktycznie nie ma natomiast znęcanie się nad człowiekiem i zabicie człowieka jest traktowane surowo. Sytuacja jest taka, że ów człowiek to właściciel psa, odpowiedzialny za niego. Tymczasem owa odpowiedzialność ogranicza się do „posiadania” zwierzęcia. Karmienie nieregularne, woda w misce jak się właścicielowi przypomni, całe życie w kojcu dwa na dwa metry i na łańcuchu, zero absolutne zero wyjść z kojca, czasem tonie w swoich gównach. Pies jest niewychowany i jego zachowanie zakłóca spokój. Nie, żeby to był incydent raz na ruski rok, pies robi raban od kilku lat a właściciel udaje durnia. Półtorej godziny ujadania o drugiej w nocy to conocny standard. Komu miałbym przetrącić grzbiet? Psu czy właścicielowi? Rzecz się dzieje na wsi. Na polskiej wsi. (Gimbaza i bajkopisarze możecie nie odpowiadać, tj. proszę spierdalać. Nikogo nie obrażałem i wymagam tego samego, nie zaniżajcie poziomu).

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Ciebie pojebalo z tym patrztu? Za chuj właśnie nie popatrze tam i zamknij sie juz

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Pierdolisz Pan. Ludzie Hitlera i Stalina to byli właśnie tacy ludzie, o których piszesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Dobra chujnia.Każdy palant znęcający się nad zwierzakami powinien być powieszony za jaja,a sępy powinne stopniowo objadać się jego mięchem aż do szkieletu.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Jeśli imponuje ci hitler i tym podobni zbrodniarze to ciebie też powinni zagazować

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Jesteś nędznym patałachem, który nie ma własnego życia i musi zajmować się cudzym.

    0

    0
    Odpowiedz

Nienawidzę się myć

Ja jako autor wpisu „Wali mi z ryja” napiszę coś jeszcze. Nienawidzę tego, dlaczego zawsze jak muszą przychodzić jacyś ludzie do domu to ja mam się kąpać specjalnie dla nich albo myć głowę ? Przecież to oni przychodzą do mojego domu to mam swoje prawa i zasady, a rodzice mi każą się kąpać akurat dzisiaj mają przyjść jacyś jebani elektrycy co będą mierzyć prąd z gniazdek ale po co mam się myć dla nich ? Kretynizm totalny nie będę się mył bo mi mówią że to „o mnie świadczy” ale chu* mnie to obchodzi, nawet jak ktoś z tych elektryków ma córki to ja nie chcę słowianek blachar co lecą na łysych patusów. Poza tym jaki idiota wymyślił mycie się ? Kiedyś w starej pięknej słowiańskiej polsce (bez wielkich PO) ludzie nie musieli się myć codziennie a raz na miesiąc wystarczył i nikomu to nie przeszkadzało a teraz nie dość że się myć to trzeba drogie dezodoranty kupować. Nie nazywali by mnie nikt leniem śmierdzącym gdyby tak do dzisiaj było i w ogóle takiego określenia by nie było bo była to by norma. Pozdrawiam Kubę od wiatraków, Mesia, Kaliego, gościa od loszki i doktoratu i od masy i Rafała mentalnego Japończyka.

42
93
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Nienawidzę się myć"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ostatnio u mnie byli sprawdzać szczelność instalacji gazowej i teź się nie myłem.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Wiadomo świnie się nie myją, i żyją. Ale z nich „hardcorowe” zwierzęta 😉 BRUDASIE! P.S nie wiem czy jakaś dziewczyna chciała by mieć takiego syfiarza/brudasa?! ;/ Fuck out!

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Bo jesteś jebanym brudasem.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. @2,3 – dajcie spokój.. koleś pozdrowił tutejszych trolli więc pewnie sam jest trollem.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. A może Pan Elektryk jest przystojny i ominą cie seksy bo masz parcha…

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Daj adres. Przyjadę z pepeszą i czarnym workiem HDPE. Gówna trzeba sprzątać, bo śmierdzą, a my nie lubimy smrodu.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Rodzice mówią, żebyś się mył bo pewnie jebie od ciebie jak skurwesyn. Zacznij się systematycznie myć wieczorami to będziesz miał spokój.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Hmmmmm Twoja mama robi to zapewne specjalnie. to znaczy pewnie jestes az taki len i wymysla rozne rzeczy zebys tylko umyl sie. powachaj sie, ale pewnie nic nie poczujesz. pewnie Twoja mama czuje

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Nie zależny mi na pozdrowieniach kogoś, kto z konieczności umycia się robi dramat. nie ogarniam do dziś tego jak można nie brać prysznica codzienne. Latem kiedy jest upał, to prysznic rano i wieczorem powinien być normą u każdego prawdziwego faceta.
    Kuba, którego znudziła już walka z wiatrakami…

    0

    2
    Odpowiedz
  11. Jebany brudas. Wypierdalaj

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Ja myję się raz na miesiąc więc masz rację – pieprzyć to.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. słaba prowokacja śmieciu

    0

    1
    Odpowiedz
  14. W Japonii mają onseny,gorące źródła służące do relaksu a nie do przymusowego mycia się./Pozdrowienia dla Japonofila Rafała/Otakowiec 2.0

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Po pierwsze wymyśl coś bardziej autentycznego, po drugie – skoro nienawidzisz się myć to się nie myj i nie zawracaj nam gitary, po trzecie – myć się raz na miesiąc to przesada, brudasie.

    0

    1
    Odpowiedz
  16. Ja też nienawidzę się myć

    1

    0
    Odpowiedz
  17. rodzice ci się każą kąpać, bo mają nadzieję że elektryk upuści kabel alb o wtyczkę pod napięciem do wanny i się nareszcie skończy ten koszmar. Nie ma już wymiany handlowej z Hiszpanami gdzie mogli by cię zamienić na paczkę fajek…Wykąp się, misiu nie bądź taki..

    1

    1
    Odpowiedz
  18. Ja się myje raz na miesiąc(prysznic), nieraz rzadziej i żyje. Oszczędzam przy tym setki litrów wody miesięcznie, jestem za ochrona srodowiska przecież. Jak sikam w kibel to nie spuszczam wody, chyba że sram to co innego. Po chuj spuszczać 5L wody na maks 50ml sików. Niektoźi pierdolą że są za ochroną środowiska a gówno robią w tym kierunku. Ja za to jestem człowiek czynu 🙂
    Także nie myj się jak nie chcesz, pierdol to.

    1

    0
    Odpowiedz

Nie kręci mnie seks!

Mam ładną dziewczynę, kochamy się. A mimo to więcej przyjemności sprawia mi zwalenie konia przy pornolu. Jest wygodniej, milej, szybciej i mniej się człowiek męczy. Na dziewczynę lubię sobie popatrzeć, podotykać ale pakować w nią fiuta to mi się po prostu nie chce. Przecież seks jest niewygodny:) Tylko nie piszcie, że jestem nienormalny albo brzydki itp. Zawsze tak miałem i z różnymi dziewczynami. A sam jestem całkiem przystojny. Po prostu fizyczny aspekt wkładania fiuta mnie nie kręci i tyle.

73
85
Pokaż komentarze (34)

Komentarze do "Nie kręci mnie seks!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Powiedz mi debilu, po co o tym piszesz?
    Jak dalej takie zjeby będą tu pisać to ja PROTESTUJĘ!!! I jeszcze jedno patusie, czemu się nie pochwalisz że jesteś downem/”ciepłą kluchą”? ehh szkoda mi moich słów na ciebie… P.S
    a fiuta to sobie patałachu w mikser włóż/wsadź, zajebiste doznania gwarantowane!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Wspolczuje Twojej dziewczynie..:( seriio, biedna jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Może lubisz jak tobie wkładają. patrz z tej strony.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Rafal domniemany japonczyk ?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. No to masz kurwa problem, polecam ci pozycje na jeźdźca i niech ona niech skacze na twoim chuju a ty będziesz leżał, powiedz że chcesz na jeźdźca i tyle.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. E tam,opowiadasz bzdury.Tam jest wilgotno,cieplutko i aż pachnie,że się tak wyrażę.Twoja kobita chyba za mało Cię kręci.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. 1. A kogo obchodzi to, ze protestujesz pusta lasko?:D

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Stary chyba masz problem radzę ci skończyć z pornolami

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Mam to samo. Seks jest tylko przereklamowany i nie widzę w nim nic tak niesamowitego jak widzą to inni. Dlatego pewnie po prostu mam wyjebane na dziewczyny i te wszystkie związki, miłości bla bla bla, a suma sumarum i tak większości chodzi tylko o ruchanie.. taka jest prawda. Nie latam za babami jak debil, olewam je. Pozdrawiam, młody kawaler.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Chujnia zeszła na psy… A kiedyś był to mój ulubiony portal.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. uzależniłeś się od tego tzn za długo to robiłeś za nim zacząłeś kochać się naprawdę. To się da zmienić !

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Konia bij nieudaczniku. Pewnie się spuszczasz po minucie i dlatego walisz gruszkę.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Oto cytat z pewnego portalu, w samym tylko necie znajdziesz sporo więcej informacji: „prof. Lew-Starowicz twierdzi, że masturbacja wiążąca się z oglądaniem pornografii może ulec rytualizacji. A w takich przypadkach próby współżycia z druga osobą najczęściej kończą się niepowodzeniem.” Ja tylko się dziwię, że potrafiłeś wypierdzieć wpis na chujni a nie umiesz znaleźć powyższych informacji.
    Nie czytaj większości debilnych komentarzy (wyjątek to np. nr 2), bierz się za siebie bo może być jeszcze gorzej. Seks jest ważny.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. A poza tym że jesteś pierdolnięty to nic ci nie dolega? Ta masa przypominająca gówno w twojej czaszce to napewno nie jest muzg D

    0

    0
    Odpowiedz
  16. wiecej pornoli to na pewno ci sie kurwa poprawi! obserwuje ostatnio postepujacy powszechny nimal absolutny zanik meskosci…idz do poradni zdrowia psychicznego albo na mityngi slaa, jestes uzalezniony od pornografii stad niechec do normalnego zdrowego wspolzycia…. albo tak jak napisal/a nr 3

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Wiem, co czujesz. Też wolę sobie zwalić. Nie trzeba się jebać z grą wstępną, zakładać kondomów, gimnastykować, później myć chuja po cipie. Przytulanie, sranie w banie. A tak, to odpalasz sobie pornolika, rachu, ciachu, wytrzesz chusteczką i gotowe.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Kup lalkę w sex shopie jak cię te prawdziwe nie kręcą.Zawsze możesz walić konia bez ustanku,aż dostaniesz odcisków na rękach.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Nie ma wiekszego okrucienstwa niz nie wypierdolic porzadnie wlasnej kobiety. Jesli nie kreci cie wciskanie draga w jakakolwiek szpare to radzilbym sie udac do lekarze i zbadac swoje hormony. Moze wlasnie uratowalem ci zycie 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  20. jesteś nienormalny,brzydki i społoniesz,kurwa w piekle…

    0

    0
    Odpowiedz
  21. polecam dawanie w jajko po amfetaminie walenie dupy przy tym to gówno jebać was ciepłe pedały co błaźnicie sie dla szmat

    0

    1
    Odpowiedz
  22. AUTOR: komentujący negatywnie to wyrażają przemyślaną opinię czy piszą to co im instynkt przetrwania (instynkt do płodzenia potomstwa) podpowiada? Nie jestem brzydki, nie jestem uzależniony, zanim zacząłem bawić się przy pornolach to już dawno ruchałem różne dziunie. Czytajcie ze zrozumieniem debile:)

    1

    0
    Odpowiedz
  23. powiedz jej aby zostala prostytutka a ty bedziesz jej alfonsem. Wtedy wiecej zarobisz a ona nie bedzie miala juz ochoty na seks z toba. proste I skuteczne!

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Moze pomoze Ci w Ty Twoim dylemacie zapoznanie sie z zyciem i dzialalnoscia francuskiego filozofa pochodzenia rumunskiego Emila Ciorana ( zyl w latach 1911-1995). Zmarl w Paryzu. Emil Cioran urodził się 8 kwietnia 1911 roku w Rumunii w rodzinie prawosławnego popa. Dzieciństwo, które zawsze wspominał jako bardzo szczęśliwe, spędził w rodzinnej wsi Rasinari, w Transylwanii. W wieku 17 lat podejmuje studia filozoficzne na uniwersytecie Bukareszteńskim, gdzie zaprzyjaźnia się m.in. z Mirceą Eliadem i Constantinem Noicą. Pisze pracę magisterską o Bergsonie. Pierwszą książkę zatytułowaną Na szczytach rozpaczy publikuje w 1934 roku, gdy ma 23 lata. Jest ona po części owocem bezsenności, która trapiła Ciorana od lat młodzieńczych, zmuszając go do długich nocnych wędrówek i rozmyślań. Upodobanie do wędrówek — pieszych i rowerowych — pozostało mu już do końca życia. Po opublikowaniu drugiej książki, obrazoburczej pozycji Łzy i święci, której nakład praktycznie nie ujrzał światła dziennego, a która mimo to ściągnęła gromy na głowę młodego autora, wyjeżdża do Francji jako stypendysta Instytut Francuskiego w Bukareszcie. Nie ma jednakże najmniejszego zamiaru pisać tam doktoratu. Nie publikuje nic przez ponad 10 lat, dopiero w 1949 ukazuje się jego pierwsza, pisana już po francusku książka Zarys dekompozycji. W kolejnych latach pojawia się jego kilkanaście książek, z których najlepsze to Zły demiurg, O niedogodności narodzin, Upadek w czas, czy O pokusie istnienia. Od połowy lat osiemdziesiątych już nie pisze, umiera w 1995 roku na chorobę Alzheimera. Już po jego śmierci ukazują się jego zapiski zatytułowane Zeszyty 1957-1972, w których znajdujemy wiele najbardziej intymnych i radykalnych wypowiedzi. 1. Książki Cioran traktuje pisanie książek jako swoistą formę autoterapii. „Książka to odwleczone samobójstwo” — te słowa najlepiej oddają jego stosunek do monotonnej czynności zaczerniania kartek papieru. Pisanie służy nie temu by utrzymywać poglądy, ale by się ich pozbywać. Jeżeli powiedzielibyśmy, że Cioran uprawia filozofię, to należałby zastrzec, że używa przy tym innych organów niż mózg. Jego teksty wywodzą się z wątroby, nerek, i innych „bebechów”, a jego myśli są raczej wynikiem sekrecji organów wewnętrznych, aniżeli przebiegów neuronalnych. W tomie zawierającym rozmowy z Cioranem czytamy: „Gdybyśmy osiągnęli świadomość naszych organów, uzyskalibyśmy absolutne doświadczenie i wizję własnego ciała, które tak przemożnie narzucałoby się świadomości, że nie mogłoby już pełnić przepisanych mu funkcji. Samo ono stałoby się świadomością, przestając w ten sposób odgrywać właściwą sobie rolę ciała”[1]. Analizując to, co napisał, możemy nieomal poznać stan jego organizmu, strony jego książek są niczym wydruki z laboratorium analitycznego. Nazywa siebie „filozofem-wyjcem”[2], wyrzucającym z gardła nie tezy i konstatacje, ale oskarżenia. Pozbywając się swoich myśli może żyć dalej, bo są one rodzajem anty-afirmacji. Udziela rady piszącym: „jeśli kogoś nie znosicie, weźcie tylko kartkę papieru i napiszcie dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści razy: »X jest łajdakiem, X jest łajdakiem…« Po paru minutach człowiek czuje, że mu ulżyło, że nienawidzi mniej. Otóż pisanie jest dla mnie właśnie tym – łagodzeniem swego rodzaju presji wewnętrznej, osłabianiem jej. A więc terapią. Naprawdę; podkreślam to, choć wydaje się to trochę śmieszne, ale taka jest prawda. Dla mnie pisanie było czymś niezwykle zbawiennym”[3]. Myśli powinniśmy się zatem pozbywać, tak jak ekskrementów, bo pełnią one tę samą funkcję — użyźniają suchą glebę czytających je umysłów — lub też je zatruwają… Myśli są nawozem, śmierdzącym i cuchnącym, są one wszystkim, tylko nie „opisem” tego, jak jest. Pozostały po autorze tekst jest nie tyle „owocem” jego twórczego wysiłku, ile właśnie sekrecją, wydzieliną, pozostałością, nie posiadającą własnego statusu ontycznego. 2. Człowiek Kim zatem jest dla niego człowiek? To zwierzę, nawet nie „tylko zwierzę”, ile raczej najbardziej chore zwierzę. Naszą chorobą jest świadomość, to sztylet wbity w nasze ciało, to otwarta rana, przez którą przecieka istnienie odsłaniając przed nami swą prawdziwą naturę, którą jest nicość. Renesansowy myśliciel, Giovanni Pico della Mirandola sławił w swej Mowie o godności człowieka boską umiejętność kreowania przez człowieka własnej natury[4]. Jego zdaniem człowiek jest mocen stworzyć siebie z zarodków, które zostały mu dane przez Boga. Także Cioran uważa, że człowiek jest istotą, która zapragnęła przezwyciężyć własną naturę — ale to pragnienie właśnie ją wynaturzyło! Jego diagnoza kondycji człowieka jest radykalna: „Jeśli człowiek nie jest jeszcze gotów do abdykacji bądź przemyślenia na nowo swej sytuacji, to dlatego, że nadal nie wyciąga ostatecznych wniosków ze swej wiedzy i swych możliwości. Przekonany, że jego chwila jeszcze nadejdzie, że leży w jego mocy dogonienie i prześcignięcie Boga, czepia się on, zawistnik — myśli o ewolucji, tak jakby posuwanie się naprzód automatycznie musiało doprowadzić go do wyżyn doskonałości. Przez to, że chce być kimś innym, w końcu będzie niczym; już jest niczym. Ewoluuje wprawdzie, ale przeciw samemu sobie, kosztem siebie, ku coraz większej złożoności, która go rujnuje. Stawanie się i postęp to pojęcia z pozoru sobie bliskie, w istocie – rozbieżne.[…]. Wiara w ewolucję, w tożsamość stawania się i postępu […] załamie się dopiero wówczas, gdy człowiek dotarłszy do granicy, do samego skraju swego zaślepienia, i zwróciwszy się nareszcie ku wiedzy wiodącej do wyzwolenia, potrafi rzucić raz na zawsze NIE swym dokonaniom i wyczynom. Jeśli wszakże nadal będzie kurczowo czepiał się tego wszystkiego, bez wątpienia zacznie przekształcać się w jakiegoś kosmicznego boga albo anachroniczne zwierzę”[5]. Tu warto zanotować, że intuicje Ciorana są zadziwiająco zbieżne z niektórymi tezami współczesnej nauki. Twierdzi on, że udręka istnienia rośnie w miarę wzrostu złożoności materii, w miarę komplikowania się jej organizacji, a „życie to drobina […] zrujnowanej przez ból materii”[6]. Współczesny badacz Gerald Edelman, przedstawiciel neuroscience, zwraca naszą uwagę, że „zadziwiający jest sposób w jaki komórki nerwowe łączą się, tworząc układy funkcjonalne. Biorąc pod uwagę organizację oraz liczbę komórek mózgu, a także różnorodność reakcji chemicznych w nim zachodzących, możemy zaryzykować twierdzenie, że mamy do czynienia z najbardziej skomplikowanym obiektem materialnym w znanym nam wszechświecie”[7]. Czy jest powód do dumy? Na tej samej stronie Edelman zauważa niejako mimochodem, ale jakże znacząco, że „mózg kontaktuje się znacznie częściej z samym sobą, niż z czymkolwiek innym”. Teraz rozumiemy dlaczego tak trudno jest nam zobaczyć „rzeczy takimi, jakie są”, skąd ten wysiłek płynięcia pod prąd, konieczny by spojrzeć na świat trzeźwo. Cioran niby jakowyś pratjekabudda, wie że wyzwolenia nie da nam żaden system filozoficzny, czy religijny, gdyż każdy z nich jest właśnie niczym innym jak tylko wyrafinowanym sposobem, w jaki mózg zajmuje się samym sobą. Systemy filozoficzne są niby błyszczące i lepkie sieci pajęcze, kuszące swą śmiercionośną symetrią słabe umysły, rozrywające się dopiero pod wpływem silnego podmuchu samego życia. Cioran nie jest filozofem, albowiem filozof dąży do poznania ostatecznej rzeczywistości, a tymczasem on chce się z niej wyzwolić. Absolutna prawda to ostateczna pułapka dla ludzkiego ducha, tak jak nasze bycie w świecie, to pułapka dla ciała — któż zna myśli myszy w kłach kota? Zwierzęta żyją w bezpośredniości chwili teraźniejszej, a człowiek rozciąga swoją agonię na kilkadziesiąt lat, tylko po to, aby w ostatnim błysku świadomości stwierdzić, że aktualne teraz i teraz sprzed kilkudziesięciu lat równie dobrze mogłoby następować zaraz po sobie. W naszym życiu słodycz ust kochanki i gorycz w ustach po antyrakowej chemioterapii są sobie tak bliskie, jak jednojajowe bliźnięta. A zatem wyzwalająca mantra Ciorana, zaczerpnięta od tak podziwianych przez niego starożytnych sceptyków, brzmi: Nie ma prawdy! Nic dziwnego zatem, że jego książki roją się od sprzeczności, których nie da się ująć w żaden systematyczny wykład. Bardziej interesuje go rozbijanie złudzeń, obdzieranie z iluzji, wybijanie z kolein. Nie znaczy to, że Cioran odrzuca mądrość. Mądrość jest dla niego cenna, gdyż jest wrogiem życia, wrogiem istnienia. Mędrzec jest skrzyżowaniem Pirrona i Buddy, jest umarłym dla i za życia. Cioran podejmuje się zadania właściwe niewykonalnego — poszukiwania zbawienia poza wszelkimi tradycjami, poza wszystkim religiami, z dala od utartych dróg, którymi od początków podążała ludzkość. Trudno nawet nadać jego postawie jakąś adekwatną nazwę, każda ze wszechpojemnych kategorii — religia, filozofia, gnoza — po części jest tu słuszna, po części fałszywa. Jak bowiem nazwać kogoś, kto odważa się stać samotnie wobec wszechświata, w którym nie liczy się już nic: ani człowiek, ani bóg, ani jego śmierć. Czy możemy sobie wyobrazić ten stan umysłu, coś w rodzaju ożywienie po śmierci albo świadomość sprzed narodzin? Czy możemy sobie wyobrazić siebie jako wyabortowanego boga? „Raj to brak człowieka”[8] — czyż trzeba lepszego wyrazu jego antyhomodycei? Jeżeli nazywać Ciorana gnostykiem to tylko pod jednym warunkiem — że uznamy za zbawcze dla nas jego słowa: „Wyzwolenie człowieka? Nastąpi ono w dniu, gdy człowiek, otrząsnąwszy się z finalistycznego urojenia, pojmie przypadkowość swojego pojawienia się [na świecie] oraz bezsens prób, jakim jest poddany; wtedy, gdy […] nawet motłoch zacznie traktować życie we właściwy sposób — jako hipotezę roboczą”[9]. Nie znaczy to, że „to życie” to złudzenie jedynie, a gdzieś tam jest „życie prawdziwe” — Cioran był jak najdalszy od tego kłamstwa wszystkich religii, uniwersalnego atraktora pragnień ludzkości, pozwalającego z jednej strony zapanować nad masą, kontrolować jej dążenia i marzenia, a z drugiej strony jednocześnie dać nielicznym poczucie nieograniczonej przez ten świat mocy i władzy — najmarniejszy erzsatz zbawienia! Bezlitosna pragmatyka Ciorana głosi tezę, że prawda jest wtedy prawdą, gdy znosi i niweczy istnienie. Głosi radykalne wyzwolenie osiągane przez odzyskanie stanu pierwotnego, stanu najdoskonalszego, stanu sprzed narodzin. Prawda to proces wyzwalania się od złudzeń iluzji i pragnień — i poza tym procesem prawdy nie ma. Ewangelia według Ciorana głosi: Prawda was wyzwoli, albowiem was zabije! 3. Heretyk Książki Ciorana ściągały na siebie gromy za niechrześcijańskie nastawienie ich autora. Czyż jednak za antychrześcijańskie można uznać, dajmy na to, następujące uwagi: „Msza za Reneville’a w Saint-Sulpice. Ponad ołtarzem w głębi kaplicy, Maria z Dzieciątkiem stojąca majestatycznie na ziemskim globie. Obraz jest nieopisanie brzydki, co tym znamienniej zaświadcza o zdobywczym aspekcie chrystianizmu. Jest to religia naznaczona na zawsze przez swe początki zewnętrzne, mam na myśli Rzym imperialny. Żydowska sekta, która podbiła największe znane w dziejach imperium, dziedzicząc wszystkie jego wady i zalety”[10]? Każde chłodne i krytyczne spojrzenie na chrześcijaństwo szybko, zbyt szybko zyskiwało miano herezji. Ciorana można bez wątpienia nazwać heretykiem, który komponuje swój sprzeciw wobec Boga i chrześcijaństwa ze składników zaczerpniętych ze wszystkich dostępnych herezji. Trafnie wychwytuje to jego rodak, uczeń Eliadego, Ioan-Petru Couliano w książce Les Gnoses dualistes d’Occident: „Tym myślicielem, który jako orędownik nihilizmu sytuuje się na antypodach gnozy i tym samym najbardziej do niej zbliża jest Emil Cioran. […] Herezja jest dlań środowiskiem naturalnym. W pamiętnym eseju o Josephie de Maistre widzimy Ciorana przerzucającego się błyskawicznie od jednej herezji do drugiej, niby upadły archanioł, heretyk nawet pośród heretyków. Najpierw krytykuje stanowisko Augustyna, wedle którego zło to jedynie privatio boni. Zaraz potem przedzierzga się w manichejczyka i twierdzi, że Dobro i Zło to dwie równie odwieczne zasady. Na stronie następnej popada w herezję ockhamowską, zgodnie z którą w oczach Boga człowiek nie wyróżnia się niczym, co by go wyżej stawiało od mrówki. O kilka stron dalej z entuzjazmem zapuszcza się na teren herezji messaliańskiej, utrzymując że zło stanowi integralną część ludzkiej natury, by wreszcie dotrzeć do orygenizmu: w jaki sposób wytłumaczyć historię ludzką, jeśli nie pierwotnym rozdarciem, które stało się źródłem wielości i zła? Cztery herezje na czterech stronach — oto rekord, którego Cioran nie dzieli z nikim, nawet z herezjologami!”[11] — i słusznie! — czyż nie jest bogomiłem XX wieku, zarzucającym Bogu, iż ten nie jest bez winy — stworzył bowiem świat. Heretyk Cioran odrzuca każdą prawdę przez duże P, czyż bowiem jednostka trzeźwo spoglądająca na to, jakimi rzeczy są, mogłaby wpaść na tak absurdalny pomysł, by głosić prawdę obowiązującą wszystkich? Twierdząc, że moje słowo jest prawdą przez duże P, chcę zmusić słuchacza, by był mi posłuszny, nic więcej. To bez wątpienia subtelniejszy sposób zwyciężenia innego niż zamordowanie go, ale podobnie jak mordując kogoś potwierdzam swoje istnienie, tak głosząc prawdę moim bliźnim, także dążę do potwierdzenia swojego istnienia — ich kosztem. Nawrócenie niedowiarka na moją prawdę jest więc równie szczytnym czynem, co zamordowanie tego biednego człowieka. 4. Religie Nie dziwi teraz podziw Ciorana dla politeizmu. Mieć wielu bogów, to czcić wiele prawd, co jest sytuacją bliższą rzeczywistości niż monistyczne złudzenie chrześcijaństwa. Bliski byłby mu pogląd tybetańskiej szkoły rantong, będącej odmianą madhjamaki, według którego „ostateczną prawdą jest to, że nie ma ostatecznej prawdy”[12]. Ale dla Ciorana nawet Budda jest „zarozumialcem na skalę boską. Odkrył śmierć, swoją śmierć, i zraniony wyrzekł się wszystkiego, po czym to swoje wyrzeczenie narzucił wszystkim. Tak oto najstraszniejsze i najbardziej niepotrzebne cierpienia rodzą się z tej urażonej dumy, która, aby stawić czoło nicości, z zemsty przekształca się w prawo”[13]. Najsubtelniejszą bowiem z iluzji jest iluzja wyzwolenia. Trzeba odrzucić pragnienie wyzwolenia, zbawienia, bo wyzwolić możemy się tylko wtedy, gdy ostatecznie wyrzekniemy się myśli o, i pragnienia zbawienia. Tylko to wyrzeczenie daje wolność. Celem słów: „Istnieje absolutna wolność, wywodząca się z transcendentnego źródła” jest jedynie doprowadzenie umysłu do konstatacji, iż wolność jest niemożliwa, a tym samym doprowadzenie siebie do ostatecznego wyrzeczenia się pragnienia wolności — i w ten sposób jej osiągnięcie! Tu Cioran, odrzucając buddyjskie dążenie do nirwany, jest najbliższy sednu przesłania Buddy! Tylko odrzucenie pragnień daje wolność. W eseju Zły demiurg czytamy: „Rację mieli antyczni filozofowie utożsamiający ogień z zasadą wszechświata i z pożądaniem. Albowiem pożądanie pali, pożera, unicestwia; jest zarazem motorem i niszczycielem bytów żywych, a jednocześnie czymś mrocznym, piekielnym z samej istoty”[14]. Z kolei w Zeszytach czytamy: „Skoro ból jest esencją istnienia, jak wyjaśnić to, że tak niewielu próbuje się od niego uwolnić, że szukanie zbawienia jest czymś tak rzadkim? Esencją istnienia jest przywiązanie do istnienia, tzn. samo istnienie. Że to przywiązanie koniec końców prowadzi do bólu, każdy chętnie przyznaje, nie chcąc jednak wysnuć z tego wniosków. W gruncie rzeczy krzyk ludzkości brzmi: »Raczej ból niż wyzwolenie!«. Albowiem ból to jeszcze istnienie, podczas gdy wyzwolenie jedynie pustą błogością”[15]. Ludzie uciekają od zbawczego uczucia rozpaczy, od gorzko-słodkiego poczucia bezsensu, chwytając się tradycji, religii i ideologii, czepiając się klanu, rasy i państwa po tylko, by uciec od siebie, by móc zrzucić z siebie nieznośny ciężar – ciężar bytu. Frenetyczny odpowiednik Ciorana w wieku XIX, Fryderyk Nietzsche pisał: „Bóg umarł […], jest to straszna nowina, która potrzebuje jeszcze kilku wieków, by mogli ją odczuć Europejczycy, a wtedy zda się na moment, jakby z rzeczy uleciał cały ciężar”[16]. Zauważmy, że Nietzsche mówi tu o Europejczykach, dziedzicach chrześcijaństwa. Cioran nie jest zwolennikiem Nietzschego, podobnie jak nie jest zwolennikiem buddyzmu — chociaż była to jedyna religia, którą mógł jako tako znieść jego sceptyczny umysł. Buddyzm kusił go długo, czyż jednak mógł zostać buddystą? Z akceptacją cytuje fragment sutry: „To, co nietrwałe jest bolesne; to, co bolesne jest nie-ja. To, co jest nie-ja, nie jest moje, ja nie jestem tym, to nie jestem ja”[17]. Ale zaraz komentuje: „Trudno, wręcz nie sposób nie zgodzić się z buddyzmem w tym punkcie, wszak kapitalnej wagi. Dla nas ból jest czymś najbardziej własnym. Jaka dziwna religia! Wszędzie widzi bolesność, a jednocześnie uznaje ją za nierzeczywistą. Przyjmuję ból, nie mógłbym się bez niego obejść, i nie mogę w imię litości (jak czyni Budda) odmówić mu wszelkiego statusu metafizycznego. Buddyzm utożsamia pozór z bólem, miesza je nawet. Tymczasem głębię i rzeczywistość pozorowi nadaje właśnie ból”[18]. W swym komentarzu Cioran okazuje się nieodrodnym synem Zachodu. Nie mógł zostać buddystą, gdyż jego ukrytym interlokutorem pozostaje nieustannie Bóg, najbardziej gargantuiczny z ludzkich tworów. Sięgnął za to samego źródła, z którego onegdaj wychynęła idea boga: „Nie byłoby absolutu, gdyby człowiek mógł znieść najwyższy stopień samotności. Nie idzie tu o samotność opuszczenia; przeciwnie, w tej skrajnej sytuacji może zaistnieć pełnia w samotności, lecz ta właśnie samotność jest nie do zniesienia, bo zbyt wielka dla ja: ekstaza niemal automatycznie stwarza Boga, inaczej by je zabiła, właśnie dlatego, że jest zbyt pełna, zbyt wielka dla samotnego”[19]. Jak powszechnie zaświadczają badacze doświadczenia religijnego, istotą religii teistycznych jest modlitwa pojęta jako rozmowa z Bogiem. Według Ciorana taka religijność ma bardzo prozaiczne źródło — stworzyła ją ludzka samotność. W jednym z wywiadów opisuje charakter swojego doświadczenia religijnego: „Mając dwadzieścia lat przeszedłem kryzys religijny. Kryzys religijny bez wiary. Ale przez cały czas nic, tylko czytałem żywoty świętych. Wszystkich, zwłaszcza kobiet. Byłem jak wariat, czytałem tylko to. I Szekspira. Te rzeczy nie całkiem się godzą, ale jednak… Mogą tu być jakieś związki. A dlaczego? Dlatego, że gdy człowiek żyje całkowicie sam, gdy wszechświat jest próżny, dociera się do jakieś granicy. A ta granica jest dla niewierzącego w gruncie rzeczy tym samym, co nazywa się Bogiem. I zaraz pan zobaczy, dlaczego zrozumiałem mistrza Eckharta. Otóż Mistrz Eckhart także mówi o Bogu jako o czymś w rodzaju granicy, którą trzeba jednak przekroczyć. Trzeba wyjść poza Boga, wejść w boskość”[20]. A wtedy nie ma już metafizycznego spektaklu stworzenia i zbawienia, angażującego Boga, anioły i demony, a rozgrywającego się wokół człowieka, wokół jego ulotnego tchnienia zwanego duszą. Chrześcijaństwo to tylko „metafizyczny egoizm” (Bierdiajew), przypisujący człowiekowi centralne miejsce w chaosie świata. Zagłaskuje nas obietnicami rodem z dziecięcego kojca — że kiedyś wszystko będzie dobrze, że św. Mikołaj istnieje. Być może kiedyś z tych infantylnych obietnic wyrośniemy. Tymczasem, na zakończenie, posłuchajmy gderliwego mędrca z Paryża: „Wszystko, co nam się wydarza, jest próbą — zarówno dobro, jak i zło. Zwłaszcza dobro”[21].

    1

    0
    Odpowiedz
  25. No tak jest czasem, że gdy już się ruchnie jakąś dziewczynę, to chce się innej. Bardzo naturalne zjawisko u nas facetów. Własna dziewczyna się po prostu nudzi. Też tak miałem często, że wolałem zwalić konia, niż dymać swoją dziewczynę.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. No tak walicie gruchy zamiast zapladniec dziewczyny a co z rozgrzeszeniem i kto bedzie pracowal na emerytow,poslow senatorow itp.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Autorze, a może jesteś bardzo i niesamowicie popierdolony, że masz takie problemy z seksem? Jak można nie lubieć seksu? Zamiast muzgu masz chyba kibel pełen łajna skopiowany od chińskich pojebów z pornosa srających sobie do ust? Za pewne tak jest

    0

    0
    Odpowiedz
  28. E Ty filozof, ogarnij się!

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Banda nastolatków i dwudziestolatków zaraz zjedzie Cię Autorze za to 'żeś nienormalny’. No bo jak to, jak można nie chcieć chędożyć? Żreć! Chlać! Spać! Chędożyć! Ewentualnie jeszcze SWAGować na dzielni z resztą takich samych gości prostu jak z kserografu (przy czym każdy jest święcie przeświadczony, o ironio!, o swojej indywidualności i niepowtarzalności).
    Napiszę Ci z perspektywy wieku 35+.
    Seks jest istotny w życiu ale ZDECYDOWANIE przereklamowany. Po jakimś czasie nawet najatrakcyjniejsza partnerka zaczyna robić się nudna. Poza tym mieszkając z nią na stałe okazuje się, że wcale nie współżyjecie tak często jakbyś chciał – wręcz przeciwnie, częstotliwość stosunków spada. A to boli głowa, a to nie taki dzień, a to zmęczona – po prostu manipuluje tobą na zasadzie kija i marchewki. Robisz to co ona chce – dostajesz dupy, nie robisz i nie dajesz sobą manipulować – masz szlaban pod milionem pozorów.
    Tak czy inaczej, dla własnego zdrowia psychicznego chędożyć kobiety należy. Od czasu do czasu, co najmniej ze dwa razy w miesiącu. Jak nie masz stałej partnerki są portale z 'półprofesjonalistkami’ gdzie ładne dupki za niewielkie pieniądze w miłej atmosferze zrobią co należy.
    Odnośnie onanizmu – wydaje mi się żeś się uzależnił. To niedobrze, naprawdę niedobrze. Wysil swoją silną wolę i postaraj się odejść od tego. Regularny, częsty onanizm (nawet kilka razy dziennie) harata psychę i strasznie wyjaławia z sił. Czujesz się potem fizycnie jak dętka-balon a w głowie próżnia – nic ci się nie chce.

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ja pierdole 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  31. To może się umowimy? Ja mam to samo tylko laska jestem

    0

    0
    Odpowiedz
  32. 31: a po co?:D

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Sex z facetem jest do kitu nic przyjemnego po za tym się ich brzydzę i lubię czuć przy sobie super kobietkę nigdy bym z facetem nie poszła wole sztucznym bo mam 100% pewności źe mnie nie zarazi nie wiado czym i nie zrobi bachora a z prawdziwym już miałabym chorobę gotową pozdr les :**

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Tak,tak,nie ruchajcie,będzie więcej nam

    0

    0
    Odpowiedz

Dziwny brat

Brat ma 23 lata i ostatnio widzę, jak na siłę dodaje sobie znajomych na Facebooku. Wiem też, że regularnie przegląda mój profil. Na siłę chce pokazać, jaki niby jest towarzyski a sytuacja wygląda tak, że to ja ciągle jestem poza domem, tu jakiś wyjazd, regularnie na siłownie chodzę. A on non-stop zamula przy kompie a mimo to na FB ma o połowę więcej znajomych niż ja. Nabija ich liczbę w różny sposób, ostatnio widziałem jak pododawał sobie moich kolegów jeszcze z gimnazjum z którymi może kiedyś, dawno temu wymienił kilka słów a teraz nawet by go nie rozpoznali ani nie powiedzieli „cześć” na ulicy. Trochę siara, jak ostatnio kumpel się pyta kto to jest bo dał mu zaproszenie, czy ja go znam bo ma moje nazwisko, a kumpel nawet nie kojarzy typa (mojego brata). No czy to jest kurwa normalne? Na moje zwrócenie uwagi brat odpowiedział: „A chuj cię to obchodzi, masz ból dupy bo sam masz lamusie kilka osób w znajomych”. W ten sposób, tą cyferką ze znajomymi rekompensuje sobie codzienne siedzenie na kompie (jest podobnie jak ja studentem, ma wakacje i od lipca wyszedł jakieś 5x z domu – 5x w niedzielę do kościoła). A mimo to cyferka znajomych nieustannie mu się powiększa i buduje sobie tym swoje ego mimo że 4/5 tych osób by go nie rozpoznało na ulicy, a już na pewno się z nim nie przywitało. No pojebane jest żebym musiał znajomym tłumaczyć się za zachowanie mojego 23-letniego brata. Co o tym myślicie? Może to ja jestem pojebany a w dzisiejszych czasach ta cyferka to główny wskaźnik towarzyskości i też powinienem walczyć żeby mieć jak najwięcej znajomych na FB?

42
76
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Dziwny brat"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Teraz jest taka stronka na fejsbuku – szukam znajomych blebleble. Niech sobie to wklepie. Jak dobrze pójdzie, to zanotuje dzienny przyrost na poziomie 150 gimbów.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Koko dżambo mówić że polska afryka, to czarna kraj. Ludzieje bycia agresywna i nie bezpieczna. U nasza kraina ludzieje robić „famy” i zamknąć się w plastikowo prądowa puszka. I ludzieje nie znać, innych ludzieje. Moja Kunegunda zawszę powtarzać, „więcej ludzia” i Koko dżambo mieć dużo ludzieje… tak ze 3 powodzie Wisły czy 5 (słabola pamiętola) Bycia kupa ludzieje, bycia
    straszna czasa. Tiera Koko już wie, że dobra ludzia, to swoja ludzia i niczyja inna, tylko swoja! P.S Koko dżambo z Kunegunda wybrać się do Konga na Rumta-umta-patatata. Podobno
    szamano z Etiopia przyjechać i wielka
    czarownik być. Duża możliwości. Tak siak Kali przysłać Mea czy ptaka(węża, krokodyla). Nie wiedzieć co Kali na podwórka przed lepianka hodować. I nasza by się ugadać? ;))

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Hahaha on jest jakiś pierdolnięty kurwa, do psychologa go chyba nie zmusisz raczej bo się będzie rzucał LOL

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jesteście po prostu kolejnymi elo debilami, pokoleniem technogówna a komputer wam służy do śledzenia szajs zbuczka.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Też kiedyś niepotrzebnie zbierałem tych znajomych, ale raczej bardziej z nudów ( zapychania sobie czasu bzdetami ), może trochę z powodu chorób psychicznych, ale dla bycia „social” to raczej mało co bo ja ostatnimi latami zamieszczałem bardzo mało informacji o sobie jak i ogólnie wrzut na tablicę. Potem olałem to mając tutaj trochę za inspirację moją koleżankę, która zbierała sobie tylko tych znajomych, z którymi ma dobry kontakt, a ostatnio zacząłem konkretnie olewać fejsa bo w sumie i tak tam przeważnie jest treść niskiej jakości więc pierdolić to. Trochę wnerwia mnie tylko to, że jak z niektórymi osobami chcesz pogadać to koniecznie przez fejsa. To kiedyś, dawno temu, jak miałem chyba 17 lat, zbierałem sobie coś takiego jak komentarz za komentarz ( chociaż nie byłem w tym tak perfidny jak inni ), i było to w czasach Epulsa. Potem było NK, które w swojej idei było ok, ale szybko zmarło na rzecz fejsa. Teraz stwierdzam, że na ogół to wszystko chuj warte było. Więc może Twój brat też dorośnie w taki sposób chociaż jak ma 23 lata to trochę wątpię w jego zdolności samo-nauki 😛 ( bo ja gł. sam dochodziłem do takich wniosków, po kolei olewając jedno za drugim ). Dzisiaj na fejsie jakbym miał zebrać ludzi w taki sposób to jedynie po to by coś ważnego im wszystkim ogłosić na tablicy, jakąś akcję zorganizować. Inaczej nie widzę potrzeby.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Po co przyjmują jego zaproszenie? Jak nie znam/nie kojarzę zapraszającej osoby to nie odpowiadam!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Żyjcie sobie dalej w wirtualnym świecie hahaha debile plebsbukowi kurwa.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. a skad wiesz, ze przeglada twoj profil? ja nie mam fejsbuka…przy okazji – czy loszka ma fejsbuka? pozdro dla wlasciciela loszki i dla kali

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Kiepska podróbka Kalego

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Niezły z ciebie zjebus, że zamiast zająć się życiem, posuwać laski, czy coś, to śledzisz, co brat robi na fejsie i pierdolisz coś, że jakichś twoich znajomych dodaje. Jakbyś miał prawdziwe życie, to by cię chuj obchodziło, co on robi na fejsie.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Ale masz kurwa problem, ja pierdolę. Pierdol się.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Typowy problem gimbazy.Można nie mieć nikogo na FB,a mimo to być szczęśliwym.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Ale sie przejmujesz jakimś stulejarzem internetowym. Nie masz własnego życia?

    0

    0
    Odpowiedz
  15. No cóż ja sam nie lubię obiboków. Twój mężulek to zwykły głąb.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Ludzie cie zjada ale ja to rozumiem bo mialem podobnie u siebie, tylko ze inaczej sprawa wygladala. Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz