Trwanie w niebycie

Dziwne jakie to trwanie w bycie jest wciągająco monotonne. Żyjesz sobie tak dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku -a czas zapierdala. Na co dzień nie zastanawiasz się „po co?”, „czy jest sens?”. Po prostu wstajesz rano i idziesz do roboty, wracasz i robisz co trzeba. Ale to nie problem, z natury jestem pracowity, poza tym to życie i samo się nie zrobi. Ale po kolei.
To nie tak, że jestem biedny czy bogaty. To co mam zawdzięczam w zasadzie samemu sobie. Zawsze stawiałem sobie jakiś cel, do którego konsekwentnie starałem się dążyć:samochód, dom (z kredytem co prawda, który spłacam). Zdaję sobie sprawę, że wiele osób tego nie ma. Mam 38 lat, dobrze płatną pracę którą sumiennie wykonuję chociaż jej nie znoszę, a w niej kolegów-obiboków którzy tylko patrzą jak wymigać się od każdego zadania. Rzygam tym, ale codziennie wstaję i do niej zapierdalam (spłacanie kredytu zobowiązuje). Mam piękną małą córkę którą kocham nad życie. Kocham ją tak mocno, że nie wyobrażam sobie bez niej życia. Żyję w związku z kobietą z którą się nie rozumiemy. Minęła kupa lat (13), od początku było trudno się dotrzeć, ale… od dłuższego czasu jest coraz gorzej. Zamiast żyć razem żyjemy obok siebie. Mało rozmów między nami, czasem seks – o ile się upomnę – ale to raczej z „obowiązku” nie z chęci. Mimo starań z mojej strony (typu kolacja przy świecach) jest lipa. I to nie tak, że Ona zajmuje się domem, dzieckiem etc. Po powrocie z pracy staram się ogarniać co mogę koło domu, znaleźć czas na zabawę z córką, pomóc jej w podstawowych czynnościach (kolacja, kąpiel,mycie zębów etc.). Po jej zaśnięciu ogarniam kociokwik w kuchni (zlew, zmywarkę) i łazience (po kąpieli córki). W nocy wstaję kiedy mała się obudzi, przenoszę ją do sypialni. W weekend wstaję rano z nią, szykujemy śniadanie, sprzątamy etc. Po to, aby Partnerka mogła odpocząć. Tylko że i tak jest źle, niedobrze etc. Coraz częściej myślę, że trwanie w tym bycie-niebycie do niczego nie doprowadzi. Próbowałem kilkukrotnie porozmawiać, przekazać swoje odczucia i oczekiwania, ale zostały zbagatelizowane („czego Ty oczekujesz?”, „zachciewa Ci się kolacji przy świecach”). Teraz mam dość, coraz częściej myślę żeby tę beznadzieję drastycznie zakończyć jakimś zdrowym pierdolnięciem w kalendarz. Siedziałem na wiadukcie-odpada, mam lęk wysokości, poza tym co jeśli się tylko połamię? Jebnąć piguły? Kurwa, za kilka lat będą się naśmiewać z mojej córki że ojciec popełnił samobójstwo. Dajcie kopa, podpowiedzcie – rozstać się (kolejny zresztą raz) i nie widywać córki? Być twardym i zrobić to dla jej dobra (dzieci czują że rodzice się nie dogadują) mimo iż serce mi pęknie… Czy być egoistą, spędzać z córką czas i dalej się męczyć?

74
17

Komentarze do "Trwanie w niebycie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie kumam jednego po co sie ozeniles z laska, z ktora sie nie dogadywales?

    18

    0
    Odpowiedz
  3. Jak se wziąłeś kobitę co na stateczne życie liczyła to po części sam żeś sobie winny. Bierze się taką, która kocha, a nie taką, która „chciałaby sobie już życie ułożyć”.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. Wszystkie działania poza samobójstwem mogą przynieść Ci nadzieję na zmianę. No i straciłbyś przyjemność patrzenia jak córeczka dorasta.

    14

    1
    Odpowiedz
    1. Nie sluchaj tych bzdur i kontynuj z samobujstwem.To naljepsze wyjscie dla ciebe,
      rodziny i naszej ukochanej polszy.Daj adres i zaraz ci wysle zyletki.

      1

      0
      Odpowiedz
  5. mała podpowiedź zacznij być egoistą olewaj ją tego nie lubią zacznie się zastanawiać co jest grane, może ma kogoś i tak trzymaj ją w niepewności aż spyta i rozpierdziel ją ciętą ripostą a jaką na to musisz sam sobie odp. nie daj się kobiecie, one lubią dreszczyk emocji ;p coś odwal aby cie poznała z innej strony odwal coś pozytywnego

    12

    3
    Odpowiedz
  6. Samobójstwo to najgorsze co mógłbyś zrobić. Zostawisz córkę samą z matką i z jakimś zastępczym ojcem, który pewnie się pojawi? Na pewno nie będzie jej tak kochał. A dziecku pozostawisz traumę w postaci – tata wolał umrzeć niż być ze mną i przykład na „poradzenie sobie” z życiowymi problemami. Nie wiem czy lepiej się razem męczyć czy odejść. Tak czy inaczej możesz być blisko dziecka. Jeśli zostaniesz to proponuję nie brać na siebie wszystkiego. Jeśli następnego dnia zabraknie jej łyżeczki czy szklanki to może wpadnie na pomysł włożenia naczyń do zmywarki. Jestem mamą 2 dzieci i wiem, jak można być wieczorem zmęczoną, ale Tobie radzę – nie bierz na siebie zbyt wiele. Jednego razu zmywarka, innego łazienka, a reszta czasu – córcia. Zajęcia domowe to wspólna sprawa, ale Ty po pracy też masz prawo być zmęczony, więc zrób tyle, ile chcesz i znajduj dla siebie czas na odpoczynek. Jeśli „pani” nie zauważa Twoich starań o to, żeby było dobrze to może spróbuj odsunąć się od niej niech zauważy co traci. Rób to, co uważasz za słuszne i kochaj córcię bo warto. Żadna nie pokocha Cię tak jak ona.

    16

    1
    Odpowiedz
  7. Każdy wybor bedzie zly – wybierz mniejsze zlo. Uwazam, ze jednak powinienies zostac, przynajmniej na tym etapie – i jak najwiecej czasu spedzac z córką. Jak najmniej robic kolo domu – talerze w zlewie? Myjesz tylko tyle, zeby tobie i córce starczylo, reszta niech lezy. Wiedz jednak, ze zwiazek nie ma przyszlosci i na spokojnie zaplanuj rozstanie – ale jeszcze nie teraz.

    8

    1
    Odpowiedz
  8. Wszystko idealnie ujęte i prawdziwą hujnia jest tutaj kobieta, bo prace zawsze można zmienić. Czym ona się zajmuje? Może koleżaneczki jej pierdola w główce?! Każda inna by się zabijała o takiego, a inne dostają po mordzie od swoich i jeszcze wokół nich latają… Musisz wpłynąć na psychikę swojej kobiety… Bo zwyczajnie nie docenia tego co ma i się pierdoli w główce.. Czy ona pracuje?! Może ma za dobrze i nie doświadczyła biedy?! Usiądź i porozmawiaj z nią szczerze bo kobiety tego potrzebują…Ewentualnie najgorsza opcja, że ma kogoś na boku , ale to już wtedy zostaje detektyw i z jej winy , córkę zabierasz , ale szkoda dzieciaka, które się wychowa bez matki :/. samobój?! Nigdy nawet o tym nie myśl chociażby było gorzej niż można sobie wyobrazić… Pamiętaj, że zawsze masz córkę, dla której jesteś wzorem i w Tobie pokłada nadzieję w przyszłości polegające na wsparciu, trosce, kierowanie chociażby w trudnych sytuacjach i wyborach…

    9

    2
    Odpowiedz
    1. Jeśli dziecko wychowuje sie bez matki a z kochającym ojcem, zwłaszcza córka to jest to naprawdę o wiele lepiej niż z samą matką.

      3

      1
      Odpowiedz
  9. Łapka w dół. Kurwa nie mogę takich typów jak ty. Masz dom, pracę, córkę i chcesz się zabijać? Masz żonę, może i trochę zołza i oziębła, ale przynajmniej raz na czas ci da, poczytaj sobie pierdyliard chujni tutaj, gdzie pisali o tym że nie mogą zadupczyć a mają po nawet 30 lat. IMO musisz iść do psychiatry, bo to jakaś bezsensowna depresja. Co mają powiedzieć ludzie biedni, chorzy na raka, nie wiem z chorymi dziećmi. Dla nich to niepojęte, że można się chcieć zajebać w twoim położeniu.

    Z praktycznych rad mogę Ci powiedzieć standard: skoro praca cię wkurwia to znajdź hobby, bo jak krążysz tylko między pracą której nie lubisz a domem gdzie masz żonę zołzę to nic dziwnego że masz doła. Poza tym jak żona taka chujowa i nie da rady się dogadać, to ja bym sobie znalazł kochankę. Sorry, nie możesz mieć wyrzutów sumienia, w sytuacji kiedy kobieta z którą żyjesz jest chujowa i rozmowy nic nie dają. Proszenie o seks to poniżające. Oczywiście kochanka jeśli taki stan trwa długo a nie miesiąc czy dwa, a nawet trzy, bo kryzysy zawsze się zdarzają. Ale jak coś trwa pół roku, rok, czy dłużej, to sorry, jesteś dorosłym mężczyzną nie będziesz sobie robił sam dobrze ciągle. Weź się ogarnij, zawalcz o sobie, masz jeszcze luźno ze 30-40 lat życia, więc sporo czasu żeby pozmieniać to i owo.

    11

    3
    Odpowiedz
    1. Ja bym powiedział najpierw wprost: Jeśli tak dalej będzie znajdę sobie nową kobietę.

      0

      0
      Odpowiedz
  10. Jak to nie widywać córki? Znajdź dobrego prawnika, dokumentuj wszystko do batalii, bo będzie to krew pot i łzy! Córkę możesz mieć ze sobą, jak wyczytałem partnerka ma wszystko w dupie. Intercyzę też jakbyś dobrze miał. Zawsze można ją spisać teraz. Opłacaj rachunki, najlepiej jakbyś miał dowód, że ty to robisz itd. Szukaj dobrej papugi i mów, że córka ma być z Tobą a ją kopnij w dupę, bo lepiej nie będzie.

    5

    1
    Odpowiedz
  11. U moich znajomych też tak było, ale była 3 dzieci, dlatego żeby się nie rozwodzić i nie rzucać pod pociąg, co by nieuchronnie zniszczyło psychikę dzieci obydwoje poszli w kierunku pracoholizmu, nie widywali się za często i mieli przy okazji więcej kasy, którą składali tylko i wyłącznie dla dzieci, bo ich życie było wewnętrznie martwe.

    7

    1
    Odpowiedz
  12. Współczuję, ja bym to zakończył. Trwanie w takim czymś, bo związkiem tego nazwać nie można niszczy życie nie tylko Tobie ale i dzieciom.

    5

    0
    Odpowiedz
  13. Na poczatek zmien ta pseudo zone. Bo jej zachowanie wskazuje ze jest z toba wlasnie z obowiazku. A na boku napewno ma fagasa z ktorym dobrze sie bawi. Jest niewdzieczna ze ma wszystko zrobione. Zacznij od tego ze nie sprztaj….

    9

    0
    Odpowiedz
  14. Zapytaj żony czego oczekuje. Musicie usiąść i zrobić sobie szczery wieczór; wyrzucić z siebie wszystkie żale, ale też powiedzieć czego byście nie zmienili. Możecie się też zapisać na terapię małżeńską, ponoć pomaga. O samobójstwie nawet nie myśl, masz świetną córkę i musisz ją każdego dnia uczyć jak żyć.

    13

    0
    Odpowiedz
  15. Nie do końca rozumiem, chcesz odejść od swojej partnerki, czy w końcu nie chcesz odchodzić?
    Tu nie ma tak, że sam nie wiesz czego chcesz, bo to wiesz, tylko trudno Ci przyznać.

    Musisz się zdecydować, albo odchodzisz od niej albo zostajesz.

    6

    0
    Odpowiedz
  16. Po co ci te dobra skoro mentalnie się niszczysz. Możliwe, że jesteś rogaczem ewentualnie wychowaleś lenia co kiedyś mogła tylko zaoferować tyły i ladną buźke. Sam sobie jesteś winny.

    5

    1
    Odpowiedz
  17. Znam taki stan z autopsji, to prawie kopia mojej sytuacji. Trwam w takim niebycie już 20 lat. Na szczęście żyję dzięki pasjom.

    5

    0
    Odpowiedz
  18. Samobójstwo jest dla tchórzy, a Twoja córka potrzebuje ojca i męskiego wzorca. Nawet jakby miała się z nim widywać raz na tydzień czy raz na dwa tygodnie. Wiem co mówię, moje dwie byłe dziewczyny były wychowane przez matki i miały motzno najebane w głowach. A Ty jesteś wypalony w swoim życiu prawdopodobnie przez żonę która albo albo ma jakieś problemy ze sobą, albo Ty się jej znudziłeś, albo Cię zdradza. Napraw sytuację z żoną albo się z nią rozwiedź i za kolejny cel obierz sobie wychowanie córki, na której Ci zależy.

    4

    2
    Odpowiedz
  19. pisałeś, że kochasz córkę nad życie, więc nie powinieneś się zabijać i ja zostawić na pastwę losu – w tylu rzeczach bedziesz mógł jej pomóc zostając tu. Co do związku to nie wiem co Ci poradzić, gdybym nie mógł go uratować to poszukałbym innej partnerki, by byc szczesliwym.

    2

    0
    Odpowiedz
  20. Mam podobna sytuacje, chociaz ma innym poziomie relacji. Zastanawiam sie nad tym samym co ty. Codziennie staram sie wyznaczyc jakis cel albo punkt zaczepny, ktory bedzie mnie trzymal, ale im glebiej w las tym wiecej przeszkod, nawet tych nieistotnych (jak np. sprzątanie i zajmowanie sie zwierzetami /kto sprzata/) jak i istotnych (brak wiary we mnie). Codziennie podczas jszdy metrem, spada ze mnie zaangazowanie i energia jak patrze, ze musze spedzac czas z tymi ludzmi ruchanymi na kazdym kroku przez koncerny i probuje z tego uciec poprzez nauke i dowiadywanie sie nowych rzeczy, az do punktu, w ktorym mowie sobie „na chuj to robie, przeciez i tak ludzie maja to w dupie, wola tania rozrywke itp. Robisz to dla siebie – ale po co” . Wisze w prozni, a z kazdym dniem uświadamiam sobie ile wiedzy stracilem bedac w szkole..

    3

    0
    Odpowiedz
  21. Przenigdy nie odbieraj sobie życia przez kobietę. Masz córkę, więc masz dla kogo żyć. Podziel się swoim problemem na forum Bracia Samcy, tam wesprą Cię ludzie po podobnych przejściach. Pozdrawiam.

    4

    0
    Odpowiedz
  22. Gosciu masz wspaniala corke. I jest dla kogo zyc. Inaczej bedzie trauma na cale zycie. Nieudany zwiazek to nie powod do samobojstwa. Zaproponuj moze terapie partnerce. Jak sie nie uda to moze czas sie rozstac. Moze oboje sie meczycie. Moze ma depreche? Pomysl o corce.

    1

    0
    Odpowiedz
  23. Mężczyźni pierwsi do robienia dzieci, a jak jest ciężko, gdy trzeba i do roboty i do pracy to już be.

    1

    19
    Odpowiedz
    1. Za to baby są chętne do roboty jak skurwysyn…

      12

      0
      Odpowiedz
    2. Czy ty kurwa umiesz czytać ze zrozumieniem? Jakim cudem w ogóle można być aż taką tępotą?

      1

      0
      Odpowiedz
  24. Jakbym czytal o sobie. Tez nie wiem co zrobic. Dzis myslalem ze pojde w gory i spierdole sie w przepasc. Szanse 0 na przezycie.

    0

    2
    Odpowiedz
  25. Baby nie marzą o kolacjach przy świecach, one nie są romantyczne kolego. To materialistki i masochistki – marzą o milionerach, którzy będą je używać jak zabawki seksualne. 50 twarzy Greya – mówi Ci to coś? Nie jesteś zapewne milionerem ;), ale możesz przynajmniej przestać się dopraszać o seks i brać ją kiedy najdzie Cię ochota – cała sztuczka polega na tym, że babie właśnie wtedy seks sprawia przyjemność, kiedy jest tak brana.

    Rada numer dwa – nikt nie będzie Cię szanował (na pewno nie Twoja kobieta), jeśli będziesz męczył się w pracy. Nawet córka nie będzie Cię szanowała (w duchu, bo może twierdzić co innego). Rzuć to w chuja i zajmij czym innym.

    Rada numer trzy – żeby zdobyć się na takie traktowanie baby i na zmianę pracy musisz nabrać męskości, zapewne masz za mało testosteronu i za dużo estrogenu, pewnie nie ćwiczysz, bo nie masz czasu. Od teraz musisz być egoistą – musisz zmienić styl życia, to nabierzesz pewności siebie i wigoru. Ćwicz regularnie, podnoś ciężary, biegaj/chodź na piesze wędrówki, rzeźbij ciało. Przy okazji pracy nad ciałem oczyścisz też swój umysł. Zapewniam, że cała Twoja rodzina na tym zyska.

    9

    5
    Odpowiedz
    1. Alo,
      no i w końcu k..jakaś porządna rada ! przestań się srać nad samym sobą, życie to nie konkurs bycia miłym dla wszystkich ! ludzie to z reguły kanalie w najlepszym wypadku oportuniści, jak w pracy ktoś się opierdala twoim kosztem, to go zjeb na czym świat stoi, przy okazji pokarze się czy naprawdę jesteś taki pracowity jak jesteś to szef zrobi szybki rachunek i będą zmiany.
      Kolacja przy świecach ?? co ty k… ?? w wieku 38 lat kobiety potrzebują wiedzieć że ich facet to nie jakaś pizda w rurkach ! ….
      Powiem tak … Kobiety generalnie potrzebują rozrywki, potrzebują wiedzieć że i facet to facet i nie da się tego pogodzić z tym że Ty upominasz się o spuszczenie z kija.
      To takie perpetuum-mobile jak dobrze idzie to jesteś męski pewny siebie wszystko się udaje a jak sie nie udaje to i tak maszt to w dupie, i potem się znowu udaje.
      ALE jak wypadniesz z tego koła to wpadasz w inne.
      Być może za bardzo koncentrujesz się na córce, i Twoja Żona to słabo znosi, zdziwił by się co Kobity potrafią odjebać z zazdrości ?
      Moja rada :
      Weź odpierdol jakiś numer, pobij się z kimś, każ córce samej posprzątać łazienkę i oducz ja spać w waszym łóżku, jak się tak nie umordujesz w łazience i kuchni idź i wypukaj Żonę ale tak żeby jej się podobało, to sama gary rano ogarnie …. 🙂

      1

      1
      Odpowiedz
  26. To co widzisz, słyszysz i czujesz to nie wszystko jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Myślisz że tylko ty masz takie problemy? A co ja mam powiedzieć: 35 lat, mieszkanie z matką bo nie stać mnie na wynajęcie czegoś samemu. Kobiety brak, która by chciała takiego golodupca. Praca której nie nawidzę. Próbuje kurwa coś zmienić, iść do przodu ale idzie to jak krew z nosa. Czsami ma ochotę to wszystko pierdolnąć.

    7

    0
    Odpowiedz
    1. Nie załamuj się, ja też się załamuję, czuję, że prawie wszystko jest przeciwko mnie, gdy chcę coś zrobić. Ale nie mogę się załamać, bo wtedy chyba oszaleję. Trzymaj się!

      2

      0
      Odpowiedz
  28. Jak masz kasę to wynajmij detektywa który udokumentuje ewentualną zdradę (jej zachowanie nie jest normalne). Jeżeli koleś coś znajdzie to poczekaj aż córeczka podrośnie i będzie rozumiała co się dzieje. A potem odejdź od tej baby i zabierz jej ile możesz.

    3

    0
    Odpowiedz
  29. To jakbym o sobie czytał. Każde rozwiązanie będzie dla Ciebie złe, bo tak czy siak córka zostanie przy kobiecie. Sąd zawsze przyzna opiekę „madce polce”. Być przegranym i mieć świadomość, że inni są tak samo przegrani – bezcenne. A, jedyna różnica między nami, to taka, że ja mam 43 na karku. Amen kurwa chłopie.

    3

    0
    Odpowiedz
  30. Miłość, Rodzina, nie jest panaceum na ból istnienia,brak szczęścia i duchową samotność to tylko zakrywanie tego, odkładanie na później.
    Egoizmem jest wymagać zrozumienia od innych nie mając go dla innych.
    Ale każdy tak się prowadzi przez życie, taka natura.

    Musisz sobie poszukać, polizać różne tematy żeby być zadowolonym i zmienić przez to nastawienie.

    Tylko absolutnie nie daj się wpierdolić w motyw wiary, Pana jezusa co czeka aż go wpuścisz do siebie, to jest okropne bo sobie kaganiec założysz, będziesz niewolnikiem instytucji religijnej która skutecznie zniewala ludzi od wielu wieków.
    Staniesz się pusty i płytki i czas Ci szybko przeleci.
    Zatracisz wrażliwość i inteligencje i wyobraźnię.

    To sobie przeczytaj, to nie nakłania do niczego, to niczego nie nakazuje
    To tylko opisuje zjawisko i wnioski są absurdalnie proste i prawdziwe.
    Nie musisz nic tylko się nad tym zastanowić i pamiętać o tym.

    Sens życia w buddyzmie
    Według nauk buddyjskich, z pytaniem o sens życia związane jest pytanie o to jak wyzwolić się od cierpienia. Jest tak ponieważ wystarczy spojrzeć co się dzieje, gdy człowiek odczuwa cierpienie odpowiednio wielkie i długotrwałe, psychiczne lub fizyczne – wówczas zaczyna tracić sens życia i zaczyna albo go poszukiwać albo wręcz myśli o samobójstwie. Jednak, gdy ktoś odczuwa głębokie szczęście, satysfakcję i zadowolenie w danym momencie, wówczas pytanie o sens życia przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie – wszystko pasuje – nie ma problemu, a zamiast pytania pojawia się uczucie głębokiego sensu istnienia. Zatem z punktu widzenia nauk buddyjskich pytanie o sens życia sprowadza się do pytania o przyczynę cierpienia i drogę do wyzwolenia od cierpienia[1]. Termin nirwana znaczy właśnie wygaśnięcie cierpienia czyli osiągnięcie trwałego pełnego szczęścia. Poniżej pewien cytat Buddy częściowo przybliżający koncepcję szczęścia i cierpienia:

    Mnisi! Jeśli chcecie być wolnymi od wszystkich cierpień, powinniście wiedzieć, czym jest stan prawdziwego zadowolenia. Stan zadowolenia jest warunkiem powodzenia i odprężenia. Ktoś, kto jest zadowolony jest szczęśliwy nawet wtedy, gdy ma tylko ziemię do spania. Ktoś, kto nie jest zadowolony, nie ma satysfakcji nawet wtedy, gdy zamieszkuje w niebiańskim pałacu. Kto nie jest zadowolony, jest biedny, bez względu na to, jakie może posiadać bogactwa. Kto jest zadowolony jest bogaty bez względu na to, jakie cierpi niedostatki. Niezadowolony jest wciąż szarpany przez pięć zmysłowych pragnień, dlatego zadowolony odczuwa wobec niego litość. Taka jest praktyka zadowolenia.[2].

    Konkludując, z punktu widzenia nauk buddyjskich, odpowiedź na pytanie „co jest sensem życia?”, brzmi: „wyzwolenie od cierpienia”.

    Ale to nie oznacza samobójsta!!
    Trzeba to dobrze interpretować…pozytywnie…

    6

    1
    Odpowiedz
  31. Właśnie dla takich sytuacji Bóg wymyślił kochanki… Nie bądź frajer.

    2

    1
    Odpowiedz
  32. przeczytałem całość i myśle że powinieneś na jakis czas zostać takim kims co ma wszystko gdzieś twoja ‚żona’ ma za dobrze i jej odpier..la pokaż jej że masz to wszystko gdzieś i daj jej w pysk to wtedy dopiero zrozumie … No serio takie są kobiety one potrzebują kłutni, czepianie sie o byle co itp… wyluzuj i wracaj do domu po 24;00 :))

    1

    2
    Odpowiedz
  33. No to chujnia.
    Jestem w podobnym wieku, zarobki 5 cyfrowe, mieszkanie 3-pok. spłacone w 6 lat, żonę normalną. Jak widzę jak się zachowują żony znajomych to bym za*bał te roszczeniowe, pyskate jednorazówki!

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Zanim posłuchasz rad o kochance, pomyśl ile ryzykujesz. Jeśli żona się zorientuje i będzie miała dowody to rozwód (rozpad małżeństwa) będzie z Twojej winy, a wtedy trudniej Ci będzie przekonać sąd, że jesteś kochającym ojcem i zasługujesz na częste widywanie dziecka. Żona będzie też mogła przekonywać córkę, że rodzina rozpadła się przez tatę bo znalazł sobie inną. Masz trudną sytuację, to prawda. I niejedna kobieta marzy o takim człowieku czy o niespodziance w rodzaju kolacji przy świecach. Jej reakcja jest jakaś chora. Masz prawo czuć się odrzucony, ale zanim podejmiesz działania, zastanów się na spokojnie bo emocje nie są w tej sytuacji dobrym doradcą. Ja w dalszym ciągu proponuję przestać starać się o jej dobre samopoczucie, może się ocknie, i zastanowi co się dzieje. Jeśli nie, to pomyślisz co dalej. Tylko bez pomysłów na samobójstwo. Nie zasługujesz na życie bo trafiłeś na kiepską partnerkę? Toż to połowa ludzkości by wyginęła. A córka? Nie zasługuje na swojego ojca? Może myślisz, że nie będzie Cię pamiętać? To niczego nie zmieni. I tak wyrządził byś jej straszną krzywdę. Tak nie wolno.

      3

      0
      Odpowiedz
  34. Nie znam twojej sytuacji, nie jestem Tobą, ale wychodzi na to autorze chujni, że doszedłeś do momentu, w którym zacząłeś zauważać, że to nie jest twoje życie. Ktoś Ci kiedyś wkręcił, że musisz mieć dom, samochód, pracę, dzieci i szczęśliwą żonę. Trwałeś w tym stanie przez 13 lat i nagle się z niego wybudziłeś.

    Jedni w tym momencie zaczynają iść w używki, inni popełniają samobójstwo (czasami rozszerzone), a jeszcze inni zaczynają działać, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć w końcu cieszyć się życiem.

    Niezależnie od tego, czego byś nie wybrał i czego byś nie zrobił, to i tak ktoś będzie Ci wypominał, że działasz egoistycznie (nawet Twoja córka). Nikt za Ciebie nie będzie żył, więc miej opinię innych w 4 literach i rób swoje.

    2

    0
    Odpowiedz
  35. Jak to jest, że ja (kobieta) mam synka, męża i tutaj kończy się szczęście. Pracowała, leniwa nie jestem, teraz nie pracuje mam depresję i milion problemów, z którymi jestem sama, ale pomimo tego zawsze staram się jak mogę dorobić na przysłowiowy chleb. Gdyby nie ja w domu nie byłoby nic. On du.. Nie ruszy chodź bym była głodna, zawsze wszystko sama. Ledwo o dom zadba, a później, że on pranie robi czy dziecko do szkoły prowadzi. No k…. Bo ja już nie mam siły przez to wszystko, a w dodatku to wyzwiska codziennie za nic, że ja ku…, de….., cwe.. Za co ? Że ja się staram, że nie siedzę na du… Że nie wyobrażam sobie aby nie było w domu co jeść, a ja będę siedzieć i mówić mam to w du..e.. Psychika mi padła i nie wiem co robić. Nie mam gdzie iść. Ja dorabiam na rachunki. Tak krótko o mojej chujni jeszcze dużo więcej się dzieje u mnie… Po co to mówię? Ponieważ gdybym miała takie mężczyznę jak Ty, nie marzyła bym o niczym. Nie jestem brzydka czy grubsza, ale nie potrzebuje kasy na kosmetyczki czy milion par butów, na nic, wolę romantyczną kolację, być po prostu razem…. Ehhhh co z tą twoją babą nie mam pojęcia, ale zazdroszczę. Pogadaj z nią może ma problem, może jest uzależniona od czegoś, może ma depresje, kochanka, jeżeli nie to uciekaj bo kolejny dobry mężczyzna, których jest malutko zostanie wrakiem człowieka, a kobiety takie jak ja przejdą przez życie w męczarniach, smutku, cierpieniu, upokorzeniu itd.. Życzę z całego dobrego serca abyś był szczęśliwy z córeczką i ogólnie w życiu.. Jesteś super, nie zmieniaj się, zmień życie… Pogadaj z nią, jezeli cię” oleje” wtedy będziesz wiedział już wszystko… Powodzenia!!!.

    2

    0
    Odpowiedz
  36. Zapraszam na forum braciasamcy.pl,załącz link,bądź skopiuj swoją chujnię,a na pewno wielu użytkowników z chęciom pomoże,tylko pamiętaj przeczyać wpierw REGULAMIN i się do niego zastosować…
    Pozdrawiam Perun z Bracia Samcy

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Nie słuchaj rad, tylko samemu kalkuluj.

    Po pierwsze: kochanka – będzie chujnia jak żona dowie się, bo zrobi ci rozwód z twojej winy, a na następnej rozprawie wystąpi o alimenty na nią (nie te na dziecko, które też będziesz płacić). Alimenty na żonę możesz płacić do końca życia, na dziecko tylko do ukończenia przez nie szkoły.
    Po drugie: samobój – to kicha, rozwiązanie ostateczne i nie przynoszące nikomu korzyści

    A jak chcesz mojej rady to: zastanów się nad wynajęciem mieszkania na jakiś czas i wyprowadź się z domu. Nie mów żonie, że to tylko na kilka miesięcy, tylko powiedz, że tak dalej nie da się żyć. I obserwuj ją, jeśli ma olej w głowie to przemyśli i coś może zrozumie i może zmieni się. A jeśli nie, to zobaczysz, że nic już nie poprawi waszego związku. Tylko nie wracaj za szybko, bo ma jej w oczy zajrzeć strach i poczucie straty. Jeśli wtedy nie ciebie nie doceni, to nie doceni nigdy.

    Wbrew pozorom, kobiety podnieca siła a nie twoja dobroć czy starania się o dom i dziecko. To poczucie siły (psychicznej czy fizycznej) daje im chęć zadawania się z facetem. Bo jeszcze nie tak dawno tylko silny faceci dawali szanse na przeżycie w brutalnym świecie. Dzisiaj świat stał się bezpieczniejszy więc nie potrzeba ciągle pokazywać siły, tak jak kiedyś. A umysły kobiet pozostały takie jak jeszcze kilkaset lat temu i tak są zaprogramowane. My jesteśmy zaprogramowani na ich urodę one na naszą siłę. Dlatego tyle kobiet ma mokro w gaciach na widok łobuza czy skurywsyna (gdzie tu logika?).

    Kobiety nie chcą spokoju w domu, nie doceniają męskich starań, pracy. Dla nich sensem życia są ich emocje. Nie logika jak u facetów, tylko emocje w ich niedużych główkach. Dlatego te wszystkie filmy, seriale dla kobiet są tak zjebane – są tam same nieszczęścia, konflikty, intrygi, zdrady i dramaty. To jest ich świat, pojebany nie logiczny.
    I do tego dochodzi ich natura – są ładne z zewnątrz i bardzo brzydkie w środku.

    Popatrz na filmy, nie ma w nich scen jak poprawić relacje z facetem, jak uprzyjemnić życie, jak być dobrą osobą. Filmy są o tym jak beznadziejni są faceci, o pokazaniu że kobiety są silne – tzn wredne i sukowate (kobiety nawet myślą, że to są pozytywne cechy). Takie są a nie takie jak przedstawiają je media. Jest powiedzenie: że nie da się zrozumieć kobiet, kobiety znają się nawzajem i dlatego tak się nienawidzą (między nimi to jest dopiero skurwysyństwo i kurewstwo).

    Są w sieci strony dla samodzielnie myślących facetów, którzy widzą, że coś jest nie tak z babami: poczytaj redpillersi.pl, mgtow.pl.

    3

    1
    Odpowiedz