Denerwujący rodzice

Mam wkurwa dosyć pospolitego u ludzi w moim wieku. Na rodzicielów moich kochanych. Wkurwia mnie niesamowicie to, że kiedy wracam ze szkoły, z dziesięciokilogramowym plecakiem na plecach, po niepotrzebnych lekcjach typu: łacina czy chemia (z chemii facet mocno ciśnie, chociaż jestem na profilu prawno-społecznym), nie mogę odpocząć jak biały człowiek. Nie, nie mogę zrobić tego, co chcę, tzn. zjeść w spokoju obiad, położyć się na moment, a potem w spokoju zabrać się za lekcje czy posiedzieć przy komputerze. Nie, mnie ganiają jak psa. Wynieś śmieci, idź do sklepu, zmyj naczynia, pomóż siostrze w lekcjach, zrób dla ojca kolację, pościel nam łóżko. Naprawdę mnie to wkurwia, bo już nawet nie chodzi o to zmęczenie, bo na pewno oni po pracy są równie zjebani jak ja, ale czemu oni mają tak zajebiste wyczucie czasu?! Akurat kiedy ja chcę się pouczyć, to oni każą mi myć naczynia. Kiedy idę się kąpać, to tacie raptem trzeba kolację zrobić. Kiedy się na moment położę, żeby poczytać coś np. z historii, to zaraz im zachciewa się ścielenia łóżka. Nierozwiązalną zagadką jest dla mnie, czemu nie mogą oni sami tego zrobić. I proszę mi tu nie pierdolić, że oni mi też kiedyś ścielili. Owszem, ścielili, ale tylko kiedy byłam niesamodzielna. Odkąd poszłam do podstawówki czy tam zerówki, łóżko sama sobie ścielę, a oni, dorośli, zdrowi, jak najbardziej samodzielni ludzie, nie mogą sobie wyra zasłać?! Nawet teraz. Musiałam teraz przerwać wszystko, cokolwiek robię, ponieważ mamie już, teraz, zaraz, natychmiast potrzebny był słoik z piwnicy, i to ja, nikt inny, musiałam po niego iść. I ta ciągła kontrola.. Gdzie byłaś, czemu się spóźniłaś, dlaczego nie odebrałaś telefonu, gdzie z kim, dlaczego idziesz? Chociaż do pełnoletności brakuje mi jeszcze pół roku, to chyba jednak należy mi się trochę prywatności.. ? Znam o wiele młodsze dzieciaki, które mają więcej luzu niż ja, i wcale nie są „zdemoralizowane” ani nie „puszczają się na lewo i prawo”. Ja rozumiem, rodzicielska miłość, troska, ale kurwa! Nie popadajmy w skrajności, ja ani nikt inny nie ogranicza ich prywatności żadnymi ciągłymi telefonami, pytaniami… Nie wiem, bo ogólnie moje relacje z nimi nie są jakieś tragiczne. Normalnie rozmawiamy, ja im opowiadam co tam w szkole etc, gadamy sobie i jest wporzo, ale czasami tak mnie denerwuje to ganianie, wyczucie czasu czy stała kontrola, że po prostu nie mogę wytrzymać.. A jak im coś powiem na ten temat, to zamykają rozmowę tekstem „Mieszkasz pod moim dachem i masz się nas słuchać”. To tyle o mojej chujni. Pozdrawiam Chujowiczów.

44
41

Komentarze do "Denerwujący rodzice"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Witaj, sympatyczna małolato 😉 Choć reprezentuję pokolenie twoich zgredzików, to jestem po twojej stronie i doskonale cię rozumiem. Ja mam odwrotny problem – mój 18-letni odżytek ma totalnie, ale to totalnie wszystko w dupie. Pierdoli dosłownie wszystko (nie w sensie bzykania, tylko olewania). Wszędzie zostawia po sobie syf (np po dwugodzinnej okupacji łazienki) i czeka aż służba, czyli zgredzi to posprzątają, bo on jest stworzony do „wyższych” celów i NIGDY np nie opłucze po sobie zasranej szklanki, czy łyżeczki… że o łasce odzywania się do nas nie wspomnę.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. Kochana chujowiczko…sama to przechodziłam jak byłam nastolatka, teraz mam już 22 lata, pracuje, studiuje i nadal słyszę „za dużo dla Ciebie robię a Ty w tym domu nic” do września się wyprowadzam. Polecam rozmowę z rodzicami, czasem działa.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ścielisz im łóżko? Staremu robisz kolację? Niech sam zapierdala albo śpi głodny na dywanie. Nie daj się wykorzystywać.

    2

    0
    Odpowiedz
  5. uwielbiam Cię i te kilkanaście zdań. ;D
    rozłożyłaś mnie na łopatki, a to rzadko się na chujni zdarza

    niech moc śruta będzie z Tobą!

    P.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. mam to samo.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. mam podobnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. ja mam taką nadzieję, że za pół roku się wyprowadzę *____* rozumiem ból, chociaż nie mam aż takiej chujni…

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Masz 3 wyjścia:
    -porozmawiać delikatnie z rodzicami
    -porozmawiać ostro z rodzicami
    -wyprowadzić się
    radzę w tej kolejności

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Hm, śmieci rozumiem, zmywanie naczyń rozumiem, inne obowiązku ogólne rozumiem. Ale kazać sobie robić kanapkę albo ścielić łóżko to już przesada. Współczuję.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Aż przpomniał mi się dowcip:
    – Zasłałem łóżko.
    – Bardzo dziękuję.
    – Płoszę bałdzo. 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Hej Mała!Mam za pare miechów 40 lat i całe życie jestem bajzelowicz straszny.Przez moją Mame która mnie nauczyła że kobiety po facetach sprzątają.Całe szczęście że wszystkie kobiety które miałem bardzo dbały o mój pożądek.No i właśnie zmierzam do tego że…mam moją Córcie która ma obecne 2 lata i ja który zawsze po sobie zostawiam syf ucze ją sprzątania po sobie i nie robienia bałaganu!!!Makabra co?!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Jak masz zdrowych staruszków, to nie rozumiem, po co kurwa im ścielić łóżko?! To chyba nie jest takie trudne, sami by sobie z tym poradzili. Poza tym, z tymi garami słoikami i codziennością taką jak opisałaś, do czynienia ma chyba większość z nas, których na razie utrzymują starzy, pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  14. dokladnie mam to samo i jestem już niestety pęłnoletnia… kurwa nawet piwa nie można sie napić nawet że mam już dowód… co do palenia wiedzą że palę ale ja przy nich nigdy nie zapale bo mam do nich szacunnek. Tak to mam ogólnie na nich wyjebke. Koniec chizny dziękuję, dobranoc.

    0

    0
    Odpowiedz