Pojebany sąsiad

Kupiłem sobie niedawno mieszkanie. Tanie, ciepłe, ocieplony blok, niskie opłaty. Wszystko byłoby super, gdyby nie mój popierdolony sąsiad z góry. W 30-metrowym mieszkaniu ten debil robił remont przez dwa miesiące – raz skończył o 5 rano. Ale nic, myślę sobie, „zrobi co ma zrobić i będzie spokój”. Ni chuja. Po dwóch miesiącach remontu impreza – muzyka na full do 2 nad ranem. „Może wreszcie świętuje koniec remontu?” – pomyślałem. Znowuż, ni chuja. Wczoraj w nocy remont do 23:30. Dzisiaj powtórka z rozrywki – zaczął remont o 22:05, a do tego doszła jeszcze muzyka. Gość nawet jej nie słucha, puszcza urywki piosenek na full, tak po 30 sekund do minuty, potem przerwa i słucha ciszej, pewnie żeby sąsiedzi nie zdążyli nagrać tego, co on odpierdala. Koleś po prostu siedzi przy radiu czy tam wieży i ręcznie puszcza muzę na full, a potem ścisza – chyba celowo się mści na wszystkich wokół.

Co zrobić z tym debilem? Tu się już wytrzymać nie da, ja chcę spać! Inna rzecz: jakim cudem gość, który ewidentnie nigdzie nie pracuje, ma kasę na wynajem/kupno mieszkania? Może podpierdolę go do skarbówki?

65
34