Jak to możliwe, że człowiek po 5 latach studiów – 4 inżynierskie i dalej rok magisterki nie może znaleźć pracy? I to po ARCHITEKTURZE. rok doświadczenia… I co? Proponują kasę taką, że w Macu zarobie więcej. Ja pierdolę! I tak się skończy. Z rocznym doświadczeniem i 5 latami studiów, dyplomem będę podawać frytki. ZAJEBIŚCIE. Takie cuda to tylko w tym pojebanym kraju. A żeby wyjechać trzeba mieć też za co. A jak zarobić na to pracując w Macu? PO ARCHITEKTURZE! Kurwa mać!
Szef chce mnie zwolnić
2012-10-31 18:55Jebany szef chce zwolnić mnie z pracy, bo powiedziałem mu co o nim myślę i o tym jak zwraca się do mnie i do innych pracowników. No co za chuj.
Nic nie trwa wiecznie
2012-10-30 19:37Po prostu nie mogę tego zaakceptować – jak to jest, że wszystko musi się prędzej czy później skończyć? Ok – życie, szkoła, jakieś znajomości, praca, zdrowie… ale do kurwy nie wszystko! Przecież musi być coś stałego, na czym może się oprzeć człowiek – założę się, że każdy gdzieś w głębi serca tego potrzebuje chociaż nie wiem jakim by nie był „latającym holendrem”! No ludzie! A jak patrzę na to wszystko, to tylko odliczać, kiedy się znowu coś skończy i tak w kółko… Już nawet kobiety nie są takie jak dawniej – kobiece, pełne wdzięku, niewinne… teraz zaczynają bardziej przypominać faceta w spódnicy (ekhm…. chyba w spodniach, bo w spódnicach już nie chodzą). Czym dalej tym gorzej – to, co kiedyś było takie prawdziwe – zabawy, koledzy, beztroska, szczerość, teraz stało się tylko ulotnym wspomnieniem. Na czym ma się oprzeć współczesny człowiek, żeby nie zwariować i żeby się to nie skończyło? Żeby mógł dążyć do tego, mieć to schronienie do którego nie wedrze się „złodziej przemijania”? Tylko mi tu nie wyjeżdżajcie z religią, nie o tym piszę.
Poniedziałkowa chujnia
2012-10-30 19:37Dlaczego poniedziałek jest tak daleko od piątku, a piątek tak blisko poniedziałku? No co za chujnia.
Chujnia z wodą
2012-10-29 18:32Dotychczas żyłem sobie spokojnie w moim 2 pokojowym mieszkaniu w czwartym największym mieście w Polsce gdy nagle musiała pojawić się niezła chujnia. W pierdolony poniedziałkowy poranek chciałem wziąć prysznic, ale ciśnienie wody nie było zadowalające. Kąpiel ta zajęła mi 45 minut co spierdoliło mi cały plan tego zjebanego dnia. Po powrocie z pracy zadzwoniłem do spółdzielni spytać czy mogą to naprawić i usłyszałem, że trwa remont rurociągów na jakimśtam chujowym odcinku i w mojej kamienicy ów gówniane ciśnienie wody utrzyma się do końca kwietnia 2013. Jak żyć, oto moje pytanie? Jak żyć kiedy napełnienie czajnika wodą na jedną jebaną herbatę trwa 3 minuty. Chujnia i śrut.
Pseudo starość
2012-10-29 18:32Wróciłem 2 miesiące temu z USA gdzie przebywałem rok czasu na stażu. Co mnie wkurwia w Polsce to to, że tutaj z moimi 29 lat to jesteś już zajebiście poważny gość, najlepiej żebym zapuścił wąsa, bujał bliźniaki w wózku i miał pracę w kopalni. Kurde w USA 30 latkowie są traktowani wciąż jak młodzież, że to ludzie u progu życia i tak też się zachowują, na luzie. Tam zobaczyłem że może być inaczej i teraz mnie strasznie wkurwia to w Polsce laski koło 30 latają jak popierdolone byleby jakiegoś faceta złapać, bo przecież są już STARE! Moi kumple już się nie kształcą, nie uczą nowych rzeczy bo przecież są STARZY. Sami zresztą tak o sobie gadają, że „ja już nie jestem młody”, „ja już się nie dorobię jak się nie dorobiłem jeszcze”. W USA wiele osób zaczyna w wieku 27-28 lat drugi kierunek studiów dziennych! I nikt na nich dziwnie nie patrzy. Powiedzcie sami, ilu waszych znajomych 30-latków wyskoczy do klubu w sobotę, a ilu wyskakiwało 5-7 lat temu? Chuj, 30 lat – starzy, kapcie i telewizor albo ciepłe kakao i czekanie do emerytury. Nosz kurwa, czemu tu musi być tak smutno?! Kto był tam to wie o co mi chodzi.
Oby minęło
2012-10-29 18:32Od paru lat mniej więcej 3-4 strasznie stresują mnie rodzinne spotkania. Ze znajomymi czuję się na luzie, rozmowa w większym ich gronie jest dla mnie normalna. Chociaż to też nie jest zasadą, bo mam dni kiedy jestem strasznie spięty, jakby coś ściskało mnie za kark i blokowało mi mózg. Seminaria, które miałem na studiach (mam 21 lat) nie były takie straszne. Stres był na początku, a z pierwszym słowem już szło gładko. Nienawidzę tego uczucia zimnych i mokrych dłoni, ściskania w brzuchu i na karku. Tłumaczę sobie po sto razy, że to jest wymyślone przeze mnie i całe spinanie się jest bezsensowne ale nic z tego! Czasem bywa tak, że cały drgam, mam ochotę uciec z pomieszczenia, w którym jestem w centrum uwagi, nie potrafię się uśmiechnąć, mam zastygniętą twarz, a wewnętrznie pragnę być swobodny. Po takich sytuacjach jest mi strasznie głupio, czuję ogromny wstyd, zażenowanie, czuję się słaby psychicznie, a za takiego nie chcę uchodzić. Bywają też takie sytuacje, gdy dochodzi do konfrontacji słownej z drugą osobą i wtedy potrafię wybronić się argumentami, nie daję się stłamsić potocznie mówiąc „nie pękam” 😛 Niedługo będą moje urodziny, składanie mi życzeń, śpiewanie „sto lat”, które przeciąga się w wieczność będą dla mnie katorgą. Prawdopodobnie jedną przyczyn może być mój głos, który obecnie jest normalny ale ślad zostaje. Mutację przechodziłem dość późno i dość boleśnie, bo piałem jak jebany kogut. Na samym początku liceum jak miałem coś przeczytać, to strasznie się wstydziłem, bo słyszałem ciche podśmiechiwania, potem uwagi i pytania czemu mam taki a nie inny głos… tak to był mój kompleks. Drugą przyczyną może być to, że nie umiem udawać, że coś, co ktoś mi opowiada mnie śmieszy, przyklejać sztucznego uśmieszku, bo to jest strasznie żenujące, a przede wszystkim zauważalne. Nienawidzę udawać uczuć, że kogoś lubię, sztucznego lizania dupy, wdzięczenia się – to jest ujma na honorze. Dlatego też czasem nie reaguje z entuzjazmem na to, co nie jest śmieszne dla mnie a śmieszne dla opowiadającego. Dlatedo czasem ludzie mi insynuują, że jestem obrażony albo zły. Strasznie żałosny ten mój problem, ale i poważnie mi przeszkadza w kontaktach międzyludzkich, czy to z obcymi, czy najbliższymi. Nie chcę żebyście mnie źle zrozumieli i czuję niedosyt, bo wiem, że przez ten jebany tekst nie oddam w całości mojej chujni. Mam nadzieję, że to gówno kiedyś ze mnie spadnie. Pozdrawiam, chujnia i śrut mi w dupsko.
Polskie wychowanie
2012-10-29 18:32Ja wiem, że nie wolno generalizować, ale zastanawiam się, co się dzieje z polskimi matkami, bo poniższa chujnia głównie kobiet dotyczy. A to jedna zabije dziecko, przez parę następnych miesięcy wodząc pół kraju za nos rzekomym jego (dziecka) zaginięciem i po wyjściu prawdy na jaw nadal cieszy się wolnością (no, ale przynajmniej teraz ma „czas na swoje pasje”); inna zabija dzieciaka i kisi go w beczce jak ogóra; jeszcze inna swojego potomka mieli w maszynce do mięsa czy innym mikserze; inna znowu leży schlana jak pierwszy lepszy Rusek, a bobas wesoło chasa po parapecie na trzecim piętrze. Do tego dochodzi jeszcze ta sprawa z Pucka i polskie żłobki jak z horroru, a wszystko to razem daje niezbyt ciekawy obraz i zmusza do zadania sobie, ale i innym pytania: czy Polacy nie potrafią już wychowywać własnych dzieci? Może hitlerowcy mieli tych kilkadziesiąt lat temu rację, kiedy odbierali „wartościowe rasowo” polskie dzieci ich rodzicom i oddawały Niemcom na wychowanie – przeczuwali coś widocznie.
Pieprzona bieda
2012-10-28 12:52Mam już dość swojej beznadziejnej sytuacji materialno – uczuciowej. Powiecie co jedno ma z drugim wspólnego. Otóż ma i jeśli nie jest się gimbusem lub hipsterskim studenciakiem, któremu rodzinka przelewa kasę na konto jak mu zabraknie, to związek ten zauważa się bardzo boleśnie. W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem, mówi mój idol Ferdynand. Ja bym to ujęła inaczej – praca jest, ale na umowę śmieciową i za 7zł/h po studiach. Jak można utrzymać się samodzielnie w takich okolicznościach? Nie ma szans. Jak można się usamodzielnić, w moim przypadku od partnera, z którym od dawna mi się nie układa i gdybym wiedziała, że przeżyję, to dałabym mu już święty spokój. Tak, tak mówcie sobie, że głupią pizdą jestem, bo się go uczepiłam jak pasożyt i jestem z nim bo koszty utrzymania są niższe. Nie o to chodzi! Po prostu brak kasy powoduje ciągłe kłótnie, żale i problemy. Dochodzi do tego poczucie winy, że zarabiam mniej i to ja jestem tym pasożytem. Dochodzą kompleksy i myśli, że jestem życiowym nieudacznikiem i to chyba prawda skoro wypisuję takie śruty i chujnie z grzybnią.Piszcie sobie, co chcecie, bo los kobiety w naszych czasach jest chujowy do kwadratu, bo przecież mężczyzna w ramach uprawnienia nie musi zarabiać na rodzinę a kobieta zawsze jest głupią pizdą, co w komentarzach Chujowiczów jest wszechobecne. Dała dupy – kurwa, nie dała – suka, facet ją zdradził – była głupią pizdą i materialistką, facet jej zajebał – zupa była za słona i dupy mu nie dawała. Nosz chujnia, śrut i średniowiecze! Zawsze wina baby!
Dłużniczka z Opola
2012-10-28 12:52Na pewno słyszeliście już wszyscy – a jeżeli nie, zapewne usłyszycie niedługo – o sprawie pewnej pani z Opola, która miała dość spore raczej długi (ponoć umorzone, ale nie znam tej sprawy aż tak dokładnie) i która w związku z tymi długami została aresztowana jak każdy dłużnik.
Ogólnokrajowy zdawałoby się problem zaczął się wtedy, kiedy nasze „kochane” media zwęszyły pismo nosem i podniosły raban jak Żydzi, gdy zapomni się, że przecież tylko oni (ironia) ginęli w niemieckich obozach koncentracyjnych; że to skandal, że policja jak Gestapo, że weszli późną nocą i ośmielili się tę panią aresztować. Dziś okazało się – po kontroli MSW – że policja nie złamała prawa i że jej funkcjonariusze robili tylko i aż to, co do nich należy: aresztowali przestępcę. Tak, przestępcę (lub przestępczynię, żeby cholernych feministek nie drażnić), bowiem „posiadanie” długów jest w Polsce przestępstwem. I co z tego, ja się pytam, że rzeczona dłużniczka ma dwójkę dzieci? Od kiedy jest to jakąkolwiek przeszkodą przy aresztowaniu? Uspokójmy się trochę z tym pomylonym humanizmem, bo niedługo dojdzie do tego, że i dilera czy mordercy nie będzie można aresztować z takiego samego powodu – bo ma dzieci albo niedołężną matkę pod opieką. Medialne sępy węszące za sensacją myślały, że zrobią sztuczną aferę, a tu guzik, i bardzo dobrze.
