Odszkodowanie

Tak więc na początku września miałem wypadek komunikacyjny, chociaż nie… wszyscy specjaliści mówią na to kolizja, ponieważ nie złamałem kręgosłupa czy też nie straciłem głowy lecz tylko skręciłem kolano. Jechałem sobie w mieście motocyklem i nagle JEB! Z podporządkowanej wyjechał dostawczak. No cóż zdarza się. Pewnie niektórzy powiedzą, że powinienem się cieszyć, że nic groźnego mi się nie stało a ja jeszcze tutaj marudzę pisząc chujnię. Ale rozchodzi się o kasę, a dokładniej o to czemu jej jeszcze nie dostałem. Po zgłoszeniu tego incydentu u ubezpieczyciela dostałem kilka listów: proszę przysłać to, tamto i my to szybko ogarniemy. Wysłano rzeczoznawcę, który zdecydował o szkodzie całkowitej. Ubezpieczalnie z urzędu powinny wypłacać kasę w ciągu 30 dni a ja po tym czasie otrzymałem tylko pismo z informacją, że sprawa się tak szybko nie zakończy z powodu [pozwolę sobie zacytować] „braku odpowiedzi ze strony sprawcy szkody, oraz braku notatki policyjnej”. No kurwa ja się pytam po kiego grzyba im jakaś odpowiedź od strony sprawcy? Przecież koleś sie przyznał do winy płacąc mandat. Jest to uwzględnione w notatce z miejsca zdarzania, której oni kurwa jeszcze nie mają? Ja drugiego dnia poszedłem na policję i sobie ją skserowałem a oni w ciągu miesiąca czasu jej nie otrzymali? No paranoja. Minął już drugi miesiąc tego kabaretu a ja nie dostałem od tej pory żadnej informacji. Przychodzę do nich osobiście do biura i mi osoba odpowiedzialna za moją szkodę mówi „prawdopodobnie za 2 dni pieniądze będą przelane” ale chyba oni inny kalendarz mają, bo czekam już koło 3 tygodni. Idzie się wkurzyć widząc taką olewkę z ich strony

34
43
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Odszkodowanie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jeszcze sie nie nauczyłeś? W takich sytuacjach prowadzi sie dialog na piśmie.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Bardzo często to policja ociąga się z wysłaniem notatki. Zapytaj o osobę która zajmuje się likwidacją twojej szkody u danego ubezpieczyciela i spytaj ją czy dostali już notatkę policyjną. Jeśli nie sam zadzwoń na do wydziału ruchu drogowego danej jednostki policji i poproś o przesłanie notatki policyjnej( albo jeśli masz możliwość odbierz sam) i wyślij do ubezpieczyciela. Może to coś przyspieszy( 1 rzecz z 2 będzie już załatwiona) Miałam staż w centrum odszkodowań i pamiętam że często musiałam poganiać policję ;p Pozdrawiam motocyklistę -Motocyklistka 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Dziury w nosie

Mam gigantyczne dziury w nosie. Znajomi, jak im się nudzi, karzą mi podnosić czubek nosa w górę i mówią „zrób największe dziury, jakie umiesz”. Potem wszyscy trzęsą się ze śmiechu i kpią ze mnie. Straszna chujnia. Jak się obrażam to mówią: „przecież to tylko takie żarty”, ale ja wiem, że ciągle mi obgadują za plecami moje dziury od nosa. Myślę, że jak tak dalej pójdzie to ktoś będzie chciał mnie pocisnąć swoją pałką w nos :/ Wpadam w paranoję już od tego wszystkiego. Chujnia i śrut.

38
66
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Dziury w nosie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zaszyj dziury i będzie spoko…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ciesz się, że nikt nie chce w te dziury cię pozapinać.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Bo to są idioci. Jak będzie odp. sytuacja to powiedz któremuś:”Masz taki tłuszcz na włosach, że można by go wycisnąć i usmażyć frytki”.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. To po chuj im te dziury pokazujesz ? Jak Ci „każą” wydłubać sobie oko dla beki, też ich pewnie posłuchasz i później napiszesz chujnie o tym że chujowo widzisz i głupio wyglądasz. Nie martw się jednak. Zapomnisz o swoich bez wątpienia wielkich dziurach wraz z przyjściem dorosłości i prawdziwych problemów.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Autor „śmierdzących kanap..” się rozwija widzę..

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Możesz wciągać trzy krechy fety naraz

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Komentarz 7 mnie autentycznie rozwalił 😀 Z frytkami też będzie dobre. Ja też miałem kiedyś kompleksy, ale teraz patrzę na siebie z dystansem. Ty też mam nadzieję dojdziesz do takich wniosków 😉 Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. A ja mam w dupie taką wielką dziurę,jak ty w nosie,ty trollu paskudny

    0

    0
    Odpowiedz

Staż

Zacznę może od tego, że studiuję na ekonomii, kierunku który jak wiele innych generuje tylko bezrobotnych. Wychodząc trudnemu życiu naprzeciw staram się łapać zawsze dodatkowej pracy, żeby móc czymkolwiek zapełnić swoje CV. Dlatego oprócz obowiązkowej praktyki dochodziły różnego rodzaju umowy śmieciowe + powyższy staż.
Jednak od początku! Niefortunnie, bo w wakacje, gdzie zazwyczaj podejmuję się jakiejś płatnej pracy musiałem udać się na obowiązkowe praktyki zawodowe. Chodząc od jednej instytucji do drugiej, w końcu udało mi się znaleźć robotę w pewnym dużym banku.
Znając już historie moich poprzedników i innych znajomych o przesadzaniu kwiatków, parzeniu kawy i innych duperelach, zacząłem robotę zwarty i gotowy.
Stąd też nie dałem się kierownictwu w żaden sposób zaszufladkować jako cieć-praktykant od parzenia kawy i wynoszenia śmieci.
Pracowałem solidnie, wszyscy byli zadowoleni. Kiedy udało mi się pokazać już z jak najlepszej strony, a każdy widział efekty mojej pracy, postanowiłem zagadać o możliwości odbycia stażu.
„Oczywiście, jak najbardziej, jest pan w temacie, takiej osoby będzie nam trzeba. Jak tylko uczelnia będzie mieć odpowiednie papiery proszę przyjść do nas.”
Po takim zapewnieniu jeszcze lepiej mi się zapierdalało. Do tego stopnia że w ostatni dzień zostałem ponad godzinę dłużej, żeby dokończyć swoją robotę na przysłowiowy ostatni guzik. Miesiąc przed rozpoczęciem roku akademickiego dwa razy w tygodniu łaziłem jak głupi do pokoju z ludzmi odpowiedzialnymi za staż, czy już są odpowiednie dokumenty dla mnie i przyszłego pracodawcy. „Niech pan czeka będzie informacja na stronie”.
Czekałem. Po jakiś dwóch tygodniach pojawiło się info. Pierwsze co, poleciałem z rana do tego pokoju. „tak informacja już jest na stronie, ale jeszcze przygotowujemy dokumenty , niech pan przyjdzie za dwa dni”. OK. Przychodzę za dwa dni, także z samego rana. Papiery są, zabieram, dumnie wyruszam do banku. Przychodzę i podaję. „Przykro mi nie ma już miejsc”. Pytam się jak to? Przecież uczelnia kazała czekać do momentu aż będą papiery, po drugie byłem tu na praktykach i każdy od pracownika po kierownika o tym wiedział. „Wiem, że prawidłowo powinno się od dzisiaj składać podania, ale tutaj były dwie osoby 2 tygodnie temu i już sobie zajęły miejsce, jakby pan przyszedł wcześniej i się przypomniał to by nie było problemu”. Pani wspominałem, później też przypomniałem się jeszcze z-cy, ponieważ była Pani na urlopie… „Niestety zastępca nic mi nie powiedział, przykro mi jest strasznie, tym bardziej że pracownicy przez 2 miesiące ciągle pana wspominali z jak najlepszej strony. Tym bardziej jest mi przykro jednak nie mogę kogoś z tamtej 2ki zostawić bez niczego, dając im już wcześniej słowo”. Pomyślałem sobie „g. twoje słowo jest wart” i wyszedłem. Od tej pory zaczęła się chujnia nr 2. Czyli dzwonienie po przedsiębiorstwach, które oprócz tego nieszczęsnego banku widniały na liście placówek w których można było zrobić ten nieszczęsny staż. „brak miejsc, brak miejsc, już brak miejsc”, aż wreszcie się udało. Dużo miejsc w urzędzie skarbowym. Samo słowo urząd powoduje, że zaczynam mieć mdłości, ale stwierdziłem trudno. Zapisałem się na listę, zapytali gdzie dokładnie chcę pójść. Powiedziałem, że bardzo dobrze znam programy biurowe, szybko piszę, wszędzie mogę iść gdzie jest komputer. OK, polecili zapisałem i śrut. W międzyczasie spotkałem koleżankę z roku. Okazało się, że ma staż w banku gdzie mi już podziękowali na wstępie. Z bananem na mordzie powiedziała, że przyjęli ją bo jej chłopak jest synkiem kierowniczki. Fucking amazing. Pogratulowałem nie pytając w jakich relacjach była jeszcze druga osoba i poszedłem do domu.
Staż się zaczął. Szkolenie BHP, miła pani opowiadała o standardach i zagrożeniach. Później dodatkowe szkolenie o ochronie danych i tyle dobrego. Skierowali mnie do mojego działu. Pomieszczenie ok. 4x3m, dwie ściany w szafach + 3 biurka na środku i jedno piękne zakratowane okno.
Dostałem swoje stanowisko pracy (po wejściu wszelkie przepisy bhp zostawiłem przed drzwiami) dostałem wygodne drewniane krzesełko i niemniej równie przyjemny stolik. Meritum chujni: zero pracy twórczej, zero komputera, zero zaznajomienia z aplikacjami. Od rana do wieczora dłubie w tych szafach, przewracając tony papierów szukając pisma nr x-1234, którego któraś z szanownych dwóch pań pamiętających jeszcze te „dobre i syte czasy” raczyła niechcący zagubić. Przez 8h nie tylko drewniane krzesełko dało mi się we znaki, ale zaczęła mnie zwyczajnie brać kurwica. Segregacja od 1-1000 numerków, porządkowanie dat, kserowanie. CO TO KURWA MA BYĆ? Oczywiście rano 15 minutowa obowiązkowa herbatka z paniami x i y przed rozpoczęciem pracy. Później 8 godzinne radyjko z audycją „jak mi tu kurwa źle” czyli pani x i y o pracy jaka to jest ciężka, niewdzięczna i straszna. Jak są one tu wykorzystywane i źle traktowane. Towarzystwo iście urzędnicze, praca dla kogoś kto skończył 3 klasę podstawówki. Cud miód i truskawki. Przez dwa dni jebałem się z tymi szafami, gdzie po same brzegi wypchane były tysiącami (!) dokumentów szukając zaginionego x-yzkj. Wystarczy, że raz w tygodniu będzie taka sytuacja że pani x lub/i y zaginie dokument x-abcd i OD NOWA będę szukać, kopać, tonąć w tym jebanym papierkowym syfie.
Kurwa już podczas II wojny wymyślono coś takiego jak karty perforowane i odpowiednią maszynę, która po wprowadzeniu jednej zmiennej w parę sekund wypluwała prawidłowy folder.
Jak jest w urzędzie każdy kto przeczytał widzi.
Jestem pracowity, dość ambitny, ale kurwa gdy siadam w tej klatce i znów dowiaduję się, że któraś z nich przejebała jakiś dokument urzędowy, którego w najgorszym razie będę szukać co najmniej 2 dni to mnie szlag trafia! Kurwa to już to kserowanie jest bardziej produktywne! Wiem, że to ksero jest gdzieś potrzebne, a tu co kurwa? Szukasz, układasz, porządkujesz – taka jebana męska, urzędowa sprzątaczka.
Jak nic nie wskóram, jak nie uda mi się przekonać kierownika, żeby wyznaczył mi bardziej ambitne zadania to pierdolę ten cały urząd i rzucam w pizdu tą robotę. Śrut jak chuj.

39
54
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Staż"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jestes idealnym przykładem człowieka mabitnego, inteligentnego, potrafiącego coś i przede wszystkim NIE BOJĄCEGO SIĘ PRACY, którego talentem i pracowitością za pare lat będą się karmić zachodnie strony, które takich jak Ty ludzi szukają, doceniają i zatrudniają. Przeczytałam twój wpis bardzo dokładnie i napewno wiem, że osiągniesz bardzo wiele, bo to widać po tym co piszesz, ale nigdy kurwa tutaj. Zapamiętaj to dobrze i zrób coś z tym, nie pozwól robić z siebie patałacha za 900 zł:) Obecnie jestem na germianistyce, piszę pracę licencjacką, studia są oczywiście państwowe, z UW, mam po nich prawo wykonywania zawodu nauczyciela i od razu po studiach uciekam stad do Niemiec gdzie już mam miejsce, że tak poowiem. Nie wspomne juz o możliwościach dalszego kształcenia tj. studia magisterskie i doktoranckie W SOCJALU, ktorego w Polsce w ogóle nie ma, o zapewnieniu mi godziwych warunków do życia, godziwego wynagrodzenia itd 🙂 Dlatego, że Polska to kraj emerytów i rencistów, w którym prócz ludzi, którzy mają niesamowity ORYGINALNY patent, mnóstwo cierpliwości lub kasy lub znajomości, nikt nie jest w stanie się rozwijać i normalnie egzystować. Pomyśl nie nad zmianą miejsca pracy a nas zmianą mniejsca zamieszkania. Polecam naszych sąsiadów Niemcy Austrię i Szwajcarię- inna mientalność, inne życie, inne zarobki, inni ludzie, inny świat w ogóle. Widzę, że jesteś ambitny więc już zacznij uczyć się języka znienawidzonego przez wszystkich 🙂 Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  3. ciesz się, ze w ogóle masz staż, bo większość teraz nawet o tym może marzyc

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A to wszystko dlatego, że nie wiesz, o co Ci w życiu chodzi. Tak to bywa niestety w tym wieku. Łapiesz się byle czego, żeby cokolwiek wpierdolić w CV, a nie masz jakiegoś konkretnego celu, który chciałbyś w zwiazku z tymi studiami osiągnąć. Ja studiowałem jeszcze niedawno marketing i zarządzanie – też niby przeżytek. A teraz, po kilku latach jestem właścicielem dobrze prosperującej firmy – i o to mi chodziło. Oczywiście nie było łatwo na początku – brak kasy, brak znajomości. Ale cała energia szła w tym kierunku, żeby się jakoś przebić, coś wykombinować, znaleźć dodatkową furtkę. No i się udało. BTW nie robiłem nigdy żadnych praktyk ani staży – wkurwiała mnie sama myśl odwalania jakiejś brudnej roboty za darmochę.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Pokory trochę, prezesem od razu nie będziesz.

    1

    1
    Odpowiedz
  6. nie pierdol są gorsze chujnie

    0

    0
    Odpowiedz
  7. jak zwykle jacy obywatele taki kraj… taka praca i zarobki zapraszamy do polski. Nie martw się kiedyś to się zmieni, jak tylko rząd upadnie i ludzie wyjdą na ulic,e ale to dopiero za 20 lat gdy pokolenie będzie silniejsze. Nie same boidupy itd. Wtedy może się wszystko zmieni. A i coś mi się tu zdaje że potrzebujesz dobrego sexu…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. # 2 , ale jesteś płytki w swoim mysleniu. Może pogadaj z tymi co praktyki robią w prokuraturze- potencjalni panowie i potencjalne panie po prawie ? Zapierdalają młodzi za 700 zł, popytaj, dowiedz się, napewno są wdzięczni. Kurwa co to za pojebany kraj, czy wy tego nie widzicie? Młodym nie trzeba dawać OD RAZU 2000 zł, wystarczy dać 1500 i NORMALNE WARUNKI PRACY! Tu wszędzie jest syf, burdel , kiła i mogiła na koniec- we wszystkich „polskich” firmach. Żałosne, twój wpis tak jak i ten przykry kraj bez perspektyw.

    # 3. Co na chłopaka wjeżdżasz? Twój marketing, zarządzanie przydadzą Ci się , żeby dobrze na schodach zapierdalać, bo albo Ci się uda na rynku utrzymać albo nie. To, że dziś masz bajki, nie znaczy ze za rok nie będziesz długów oddawał, przemądry się znalazł. Sam pokory nabierz a nie innych jej uczysz sam jej nie mając.

    #6 Rączka rozbolała za 3cim razem co?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. pierwszy komentarz dałbym przeczytać temu rudemu chujowi, którego niektórzy nazywają premierem.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Twoja chujnia nadaje się do prasy. Sytuacja wygląda w ten sposób, bo takich elementów jak powyżej i im podobnych nie razi nepotyzm i polska bylejakość. Nic, tylko, nie tyle, że wyjeżdżać ale wypierdalać w podskokach z tego kraju ludzi miernych i zawistnych.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. To żeś mu doradziła jedynka. Ja tobie polecam Nikaraguę, Mozambik, lub Koreę Północną…też inni ludzie, inna mentalność. Tępa dzido!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Popieram komentarz 6 a konkretnie ostanie zdanie… 😀

    Ms J.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. #7 nie bulwersuj się i przestań Polskę porównywać z zachodem, czemu naszego kraju nie porównujesz z państwami wschodu, Azji, Afryki czy Ameryki Południowej? Jak ci tak kurwa źle to wyjedź, trzyma cię tu ktoś? potrafisz pierdolić jak inni, narzekać i gnoić. Nie masz pomysłu na siebie, najwyraźniej jesteś tak bezużyteczny, że nawet kierownik ma problem, żeby dać ci jakieś ambitniejsze zadania. Moja rada – spierdalaj na zmywak i nie bądź cipa

    0

    0
    Odpowiedz
  14. #12 z tej strony autor wpisu. Po pierwsze to nie ja „bulwersowałem się” pisząc 7. komentarz ani żaden inny z powyższych. Po drugie tak jak pisałem wcześniej WIEM, że nie każdy student w ramach odbytego stażu/praktyki/pracy może jedynie nauczyć się obsługi ksero.
    Po trzecie obrażasz mnie i pozostałe 15 pracowitych osób, którym na uczelni obiecano zdobycie doświadczenia zawodowego poprzez właśnie ten staż i które uwierz mi poświęciły sporo z życia prywatnego, żeby pogodzić pracę ze studiami dziennymi.
    Mało tego, staż jest płatny i chciałbym Cię poinformować, że nie należę do % społeczeństwa wyznającego zasadę „czy się stoi czy się leży 1000zł się należy”. Zapierdalasz, mało tego zapierdalasz i przynosi to efekty – dostajesz kasę. Po czwarte komuna w Polsce skończyła się ponad 20 lat temu. Dlatego nie będę porównywać naszego kraju do Etiopii, Ugandy, czy też Korei Pn. Na sam koniec nie zarzucaj mi, że nie mam pomysłu na siebie. Mam pomysł jak ruszyć ten zardzewiały moloch, wprowadzić młodych, zdolnych i dynamicznych ludzi. Nie pieprz mi o pomyśle na życie i zakładaniu firmy. Mikroprzedsiębiorstw jest w Polsce jak grzybów i jak grzyby znikają po jednym sezonie. W ten sposób nie ruszy się naszej gospodarki, kluczem do sukcesu są przynajmniej średnie, znaczące coś na rynku przedsiębiorstwa oraz ciągła ich modernizacja. Sam jak to pięknie określiłeś spierdalam po studiach na zachód. Zmywak zostawię dla Ciebie, bo żadnej innej pracy nie widzę dla osoby o tak niskim poziomie kultury. Chyba, że będziesz mieć znów pomysł na życie (tj VAT 24=>25%, wzrost kosztów prowadzenia firmy, akcyzy, paliwa, rosnąca biurokracja, dług publiczny etc..) Natomiast jeśli chodzi o cipy – to Ty drogi autorze 12 komentarza z nimi zostaniesz właśnie tutaj w Polsce. Ze starymi cipami w urzędach administracji publicznej, opieki zdrowotnej i całą resztą „cip” na ul. Wiejskiej. Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Przypomniałeś mi bite 6 miesięcy stażu w sądzie. Na szczęście mieszkam już w kraju gdzie młodemu człowiekowi który nie wygrał w lotka, nie ma spadku po babci ani mieszkania w prezencie od rodziców, łatwiej jest coś osiągnąć czego i Tobie życzę.

    0

    0
    Odpowiedz

Egzamin na prawko

Powie mi ktoś jaki jest sens dawania komuś uprawnień na kategorie B jeśli nie potrafi jeździć? Wczoraj zawiozłem laskę barciaka do MORD-u, bo niestety ona dupy nie ruszy, wszyscy ja muszą wozić, wiec padło na mnie żeby jej towarzyszyć (mam wolne do końca tygodnia). No wiec jesteśmy w ośrodku, zaczyna się teoria, ona wychodzi po 15 minutach i mówi ze miała 2 błędy, no nic nawet głupiemu dopisuje szczęście – pomyślałem. Nadchodzi egzamin praktyczny i tu zaczyna się cyrk. Kiedy egzaminator każe jej robić luk to ona zahacza o słupek, w tym momencie pomyślałem, ze będzie zdawać 50 razy ten egzamin. Juz miałem iść odpalać auto kiedy widzę, ze tan baran – egzaminator każe jej robić „górkę” i wyjechał z nią na miasto. Kurwa mac, albo jestem ślepy albo ten egzaminator był przyjebany. Nie lubię krowy wiec w duchu sobie myślę, że zaraz z tego miasta wróci. Mija 10 min, 20 w końcu po 50 minutach wraca do ośrodka i mówi, że zdała. Po drodze zaczęła mi opowiadać co się działo po tym jak wyjechała z placu. Okazało się, że jej co najmniej 4 razy zgasło auto, dwa razy nie zatrzymała się przed znakiem stop, dwa razy nie włączyła kierunkowskazu i o mały włos dziadka nie potrąciła. No kurwa mac co jest grane? jakim cudem ona zdała?! Akurat jeśli chodzi o znaki na które nie patrzy i o to że w ogóle nie umie ruszać (zbyt szybko puszcza sprzęgło), ani tez zmieniać biegów to jej wierze, bo dzień wcześniej widziałem jak z barciakiem jechała po osiedlu. Powiem wam, że mało brakło a by to auto mu rozjebała. Wiec pytam jak to możliwe, że ona dostała uprawnienia do jazdy autem? co za jebany baran dal jej to prawko? W każdym razie jedno jest pewne, ja jej nigdy auta nie pożyczę, barciakowi tez nie dam bo będzie chciał jej dać pojeździć, a ja sam nigdy nie wsiądę do auta które ona będzie kierować. Jeszcze nie chce odchodzić z tego świata, tak szybko mojej duszy nie weźmiecie sobie

59
61
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Egzamin na prawko"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. dała dupy to i dostała !!! wahahaahaha

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Wkurwia mnie to ze piszesz „barciak”. Co to kurwa jest? Ze ma barc z miodem w uszach czy ki chuj?? A chuj ci w dupe.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Nie unikniesz przeznaczenia. Ona dopadnie Ciebie np. na chodniku.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. pewnie mu obciągnęła z połykiem. Kumpel jest egzaminatorem, opowiadał że minimum raz w miesiącu jest lodzik a nawet ruchanie. Dodał że NIGDY sam pierwszy nie wyszedł z taką propozycją. Ach te nasze polki.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Po potrąceniu słupka (nawet jego dotknięciu) egzamin powinien się zakończyć. W oczekiwaniu na swój egzamin sam widziałem wielu którzy w ten sposób oblali. Nie było żadnego przypadku łaski, więc ciężko mi uwierzyć w takie jajca. Może kiedyś, gdy caly przebieg egzaminu nie był monitorowany odchodzily takie jaja, ale teraz sobie czegoś takiego nie wyobrażam.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A myślisz, że co oni tam te 50 minut na mieście robili? Opierdalała mu kiełbachę.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. No i dobrze, że dostała prawko. Ja żyję z tego, że rozpierdalam samochody w wypadkach z winy świeżych, kiepskich kierowców. Nietrudno się podłożyć na mieście. Później idę do lekarza po zwolnienie za bolący kręgosłup i do ubezpieczyciela po odszkodowanie za auto, zdrowie, utracone zarobki z tytułu pracy. Żyć nie umierać.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. A ja wierzę w te historie z opierdalaniem gały. Sam jako magister, prawie już doktor, organizuję w liceum klasówki. Najładniejsze laski upierdalam z byle powodu. Później jak jest lodzik, to jest poprawa oceny. Ludzie bardzo dają się zastraszyć. A laski w sumie nie robią z lodzika jakiegoś większego peoblemu.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Niestety wierna to „barciakowi” ona nie jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Ale się z tymi lodzikami nakręciłem 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  12. #2 jak jesteś tak niedojebany, żeby nie domyślić się, że chodzi o „braciaka”, to już ty masz problem. Niektórzy na swoich komputerach mają autokorektę, a że jest błędna to inna sprawa. Tobie też chuj w dupe jebany lamusie

    1

    1
    Odpowiedz
  13. #8 organizuj organizuj najlepiej hurtemtylko niech Cię ręka nie zaboli…siostrę zostaw lepiej w spokoju a nie głupoty pierdol

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Nie dziwię się, stary. Pod koniec miesiąca egzaminatorzy muszą wyrobić średnią i puszczają kogo bądź. pozdr

    0

    0
    Odpowiedz

Śmierdzące kanapy w domu

Od pewnego czasu śmierdzą u mnie w domu krawędzie mebli – głównie kanap. Bardzo dziwna sprawa. W smaku trochę to przypomina… gówno. Parę dni temu przyuważyłem, jak dobry kumpel, który u mnie często bywa – stał ze spuszczonymi gaciami przy fotelu i właśnie tarł odbytem o jego krawędź. Śmiał się przy tym głupawo. Gdy mnie zobaczył, to się bardzo speszył, założył spodnie i spierdolił z domu. Od tamtej pory nie odzywamy się do siebie. Co ja mam o tym kurwa myśleć, i czy mam go nadal traktować jako dobrego i godnego zaufania kolegę?

62
60
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Śmierdzące kanapy w domu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. a co ty jesz te krawedzie kanap czy co??

    0

    0
    Odpowiedz
  3. haha zajebiste

    0

    0
    Odpowiedz
  4. PRZEEEECHUJ:d Ten wpis rozjebał mnie tak bardzo, że nie jestem w stanie nic doradzić: )

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Skąd wiesz jak smakuje gówno…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Mam firmę piorącą kanapy, fotele itp. posiadam profesjonalnego Karchera. Tylko oryginalna chemia. Proszę o kontakt.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Weź gazetę;zanieś mu pod drzwi;nasraj na nią;zawiń;podpal;naciśnij dzwonek i zablokuj go zapałką.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. @8 a ty tak z doświadczenia?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Tu autor. Darujcie sobie złośliwe wpisy. @4 – żadna prowokacja. Sami wiecie, że na studiach różne głupoty przychodzą do głowy. Ale tym razem koleś przesadził… @5 – śmierdziało gównem, ale myślałem, że ktoś sos jakiś rozlał albo coś. Czasem żarcie śmierdzi jak gówno. Sprobowałem, żeby wiedzieć, o co chodzi. Odruch. @8 – dobre, ale już się zemściłem solidnie. Otóż w jego kamienicy znajduje się jakiś zbiornik wody od wodociągów. Chuj wie, co to jest – jakiś bufor, czy coś. W każdym razie z niego woda spływa do kranów. Łatwo tam się dostać. Wrzuciłem tam zdechłego szczura. Niech ma koleś za swoje.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Autorze, nie przyszło Ci do głowy, że tam pewnie mieszkają inni ludzie i że może im się coś stać, jak ktoś ma w zwyczaju pić kranówkę? Pewnie tak sobie tylko napisałeś, żeby wyjść na tęgiego chuja z którym nie ma żartów. Jeżeli zrobiłeś co mówisz że zrobiłeś, to raczej tylko Twoja głupota się na Tobie zemściła. Nie wystarczy powiedzieć, żeby spierdalał molestować swoje mieszkanie?

    0

    1
    Odpowiedz
  11. Od autora do @11 – nie pierdol. Co się może stać. Najwyżej ktoś się porzyga od smrodu i tyle. Nauczą się gotować wodę. A najpewniej mój kumpel, bo wiem, że on pije co popadnie – na bank kranówę nieprzegotowaną.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Chuj wie co się może stać, ale Bear Grylls na pewno nie pił by takiej wody, z obawy przed jakimiś bakteriami i innym chujostwem;]

    0

    1
    Odpowiedz
  13. tak trzymać autorze postu, jest 1:1, czekam na dalsze wpisy 🙂

    0

    1
    Odpowiedz

11 Listopada – wywieś flagę

Na dzielnicowej tablicy ogłoszeń ktoś wywiesił wielki napis – 11 LISTOPADA BĄDŹ DUMNY, WYWIEŚ FLAGĘ.
No to ja zapytam – z czego tu, kurwa mać, być dumnym? Niech ktoś napisze tutaj chociaż 5 argumentów nie do zbicia, z czego Polak może być dumnym w XXI wieku. Tylko błagam, zostawcie Kościuszkę, Mickiewicza, Chopina, wszelakie Powstania, dziedzictwo kultury narodowej, historię i globalną martyrologie Polaków w spokoju.

37
68
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "11 Listopada – wywieś flagę"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. właśnie kurwa plebs krzyczy,że dumny z kraju,bo rozumu za grosz nie ma

    1

    0
    Odpowiedz
  3. jak to z czego? z polskich produktów z biedronki.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Wypisać z czego jest się dumnym jednocześnie nie pisząc tego z czego właśnie się jest(sic). Po prostu z tego, że jestem Polakiem, że nie jestem taki jak inni. Idealny aż do granic możliwości, tolerancyjny aż do bólu, że potrafię zapijać wódkę piwem, ze wszystkich tych rzeczy których na próżno szukać u innych nacji. Tych złych i dobrych, zakompleksiony padalcu o niskiej samoocenie.
    P.S.
    Tak z mojej zawiści, chamstwa i braku życzliwości też jestem dumny.

    0

    2
    Odpowiedz
  5. ponad 800 mld długu, szara strefa, głodowe płace, nepotyzm, 23% VAT, paliwo prawie 6zł/l, fatalna służba zdrowia, szkolnictwo, ZUS, beznadziejna frekwencja na wyborach= te same partie od wielu lat, brak czystki po 89, wysoki poziom przestępczości, prostytucja, nikła wartość dyplomów studiów wyższych tym samym brak perspektyw na przyszłość dla młodych, społeczeństwo kredytowe (auta, domy, po zwykły sprzęt AGD), wysokie ceny dóbr podstawowych. Dziękuję.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Jesteśmy dumni, że w 1918, po 123 latach Polacy odzyskali niepodległość.

    1

    1
    Odpowiedz
  7. no nie ma fakt

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Niech sobie wiesza,ten kto pisze te bzdury.Ciekawe z czego taki cymbał jest dumny.Może z córki ,która skończyła jakieś tam studia i teraz zapierdala w Tesco za 1100 zł?Chuj go wie…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. @3 – z picia, o tak! Chlanie narodowe i rzyganie w krzakach, to prawdziwa duma Polaka-Katolika!
    @6- Bismarck, największy wróg Polski powiedział kiedyś „Orężem Polaków nie zwyciężysz, ale daj im wolność i pieniądze a sami się wykończą”. No i my właśnie dokładnie to robimy.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. He, he, nie ma z czego być dumnym. A już zwłaszcza z Kościuszki, Mickiewicza, powstań i innych pierdół. Jedynie ten Chopin, OK, zasługuje na szacunek. Chujowe państwo, chuowi ludzie. I tyle… A martyrologia sucks…;)

    0

    1
    Odpowiedz
  11. Wielu kretynów w komentarzach, myli państwo jako instytucje i warunki życia z tożsamością narodową i ojczyzną.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. jak to z czego? z taniej siły roboczej zapierdalającej na zmywakach w UK!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Flagą się przejmować. Coś mi się tu zdaje że autor potrzebuje dobrego seksu… pozdrwaiam Mather fucker

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Z zajebistych lasek 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Flaga mówi o dumie z:
    1.Samosierry,
    2.ułanów, którzy nie musieli jak wy pierdolić gumowych awatarów tylko ruchali dziewczyny po wsiach,
    3.lancy,
    4.szabli,
    5.koni.

    0

    0
    Odpowiedz

Upływający czas mnie denerwuje. Chujnia ostateczności.

Wkurza mnie przemijanie, niewidoczne na pozór ale nieuniknione i to jest właśnie prawdziwa chujnia. Chujnia ostateczności. To tak jakby płynęło się rzeką i nagle rzeka zamienia się w wodospad, a ty lecisz chuj wie gdzie.
I na nic mądre księgi, bo nawet ksiądz w ostatnich chwilach będzie się trzymał kurczowo resztek światła, które wpadają w oczy.
Przeżyłem kiedyś śmierć kliniczną i powiem wam, że zamiast tunelu była czarna chujnia, samotność i coś tak potężnego się wyczuwało, że człowiek zdawał sobie sprawę z tego, że nic nie znaczy wobec tej pustki, głębi, nie wiem jak to nazwać. Trauma straszna, może to było piekło. W każdym razie kiedyś trzeba zejść i co wtedy? Znów ta chujnia?

48
58
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Upływający czas mnie denerwuje. Chujnia ostateczności."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Może to przez jesień, ale ostatnio mam identyczne myśli. Najbardziej wkurza mnie, że to wszystko dzieje się tak niesamowicie szybko. Niby mam całe życie przed sobą, ale po co mi ono, skoro za 100 lat nikt ie będzie o mnie pamiętał, a ja prawdopodobnie będę tylko resztkami organicznymi tworzącymi tą planetę. Wobec tej ostateczności to, co jest teraz nie ma sensu.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. ad.1 Istnieje też pewna szansa, że będziesz resztkami nieorganicznymi, więc głowa do góry!

    0

    1
    Odpowiedz
  4. w takim razie korzystaj z życia jak najwiecej! bo mamy jedno życie a czas płynie bardzo szybko

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Byłeś u spowiedzi? Rzucasz dostatecznie dużo na tacę? Klepiesz paciorek rano i wieczorem; w piżamce, na kolanach przed łóżkiem? To może mieć decydujące znaczenie, czy pojawi się światło w tunelu, czy jakowaś czarna otchłań pochłonie twoją duszę. Pamiętaj o tacy. Paliwo, dziwki, wszystko drożeje.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Fajny wpis. To są rzeczy o których warto rozmawiać, a nie jakieś pierdolenie o pogodzie i tramwajach.. Mi brak czegokolwiek po śmierci wydaje się najbardziej prawdopodobny i stanowiłby wg. mnie logiczne i jakże oczywiste w swojej niezmierzonej chujowości zwieńczenie naszego CHUJOWEGO, ziemskiego życia, pełnego przemocy i cierpienia. Piekło powiadasz? Przypomnij sobie lekcje historii i powiedz czy czasem nie masz wrażenia że właśnie w nim pokutujemy? Może sensem życia jest tylko to że żyjemy i że przez moment jesteśmy. Przychodzi śmierć i koniec. Nie ma Ciebie nie ma mnie nie ma pustki nie ma nic.. Tak jak przed narodzinami.. A może wtedy też byliśmy.. gdzieś.. tylko nie pamiętamy? Ehh, też cholernie przeraża mnie śmierć, ale po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że o wiele bardziej przerażające jest życie, a przynajmniej to które znamy.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Nie pierdol. W śmierci klinicznej jest niedotlenienie mózgu, więc się wszystko pierdoli – częściowa utrata czucia, otępienie, wyluzowanie, jasne zwidy. Człowiek czuje się, jakby siedział w bąbelkowanej wodzie mineralnej. Nie ma żadnej samotności, ani nie czuje się nic potężnego. To zbyt skomplikowane uczucia dla niedotlenienia. No, ale dałem 5, bo upływający czas, przemijanie, to rzeczywiście hiperchujnia.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Oj jeśli byłeś w pustce, to masz poważny problem, spokojnie masz jeszcze czas. W ten sposób Bóg pogroził tobie palcem najwyższy czas się zmienić.
    Jeśli tego nie zrobisz to będziesz uwięziony na zawsze w takiej pustce.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Pamiętam że gdy miałem 20-pare lat ludzie mówili „całe życie przed tobą” Tymczasem nie wiedzieli ile tego życia, czysty farmazon. Życie naprawdę szybko przemija a my czasami poświęcamy czas na nienawiść i inne bzdety. Bądźmy dla siebie wyrozumiali.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. O żesz ty drogi człowieku! Co ci się stało, że przeżyłeś śmierć kliniczną? Co to znaczy w ogóle? Może jeszcze nie doszłeś do tunelu, albo był aż tak ciemny. Opowiedz nam…:)
    Czy widziałeś swe ciało z góry?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Najważniejsze to zejść szybko, we śnie, jak mój dziadek w autobusie – a nie tak jak jego pasażerowie.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Boję się śmierci – ale nie dlatego że może boleć. Boję się że przestanę istnieć… Może jutro, może za 90 lat zniknę. To jest tak przygnębiające że w pale się nie mieści 🙁

    0

    1
    Odpowiedz
  13. 11 Pewnie już tego nie przeczytasz, ale chuj – nie mam nic do roboty, zaraz wychodzę z pracy. Rozumiem Twój ból, nic bardziej przygnębiającego. Domyślam się że tak jak ja, jesteś agnostykiem/ateistą. Proponuję pocieszyć się tak – Co z tego że Cię nie będzie, już kiedyś Cię nie było i to o wiele dłużej niż trwa Twoja obecna egzystencja: ) Poza tym nie wiadomo czy Cię nie będzie.. W ogóle nic nie wiadomo:] Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz

Chamstwo w kolejkach…

Witam was bardzo serdecznie. Chujnia polega na tym, że jestem baaaardzo kulturalny i zawsze gdy wpierdoli mi się ktoś w kolejkę, np w sklepie czy na poczcie, nie zwrócę mu/jej uwagi. Mam 19 lat i jakoś staram się ustępować starszym itd., ale kurwa są jakieś granice. Tępe cipy idą do kolejki i udają, że Cie nie widzą. Ja pierdolę, komedia. Czasem ironicznie się zaśmieję i to czasem pomaga „Pan tu stał?” – nie kurwa, siedziałem. Pozdro chujowicze.

41
45
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Chamstwo w kolejkach…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jestem w podobnej sytuacji. Tylko że mi wpierdalają się rówieśnicy na studiach. Ostatnio czekałem 4 godz na korektę od prowadzącego i trwała tylko 5 min, między innymi dlatego, że przede mną wpierdolił się pedałek i gdy mu powiedziałem kulturalnie, że ja byłem wcześniej, on wypalił mi prawie obrażóny 'Ja muszę iść do biblioteki i nie obchodzi mnie to, nie będę z Tobą dyskutował’. Normalnie kurwa ręcę opadają. NAJWIĘKSZE ZJEBY NA ARCHITEKTURZE NA PK, NO SYMPATHY FOR FOOLS

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Kolego, bycie kulturalnym nie przeszkadza w zwróceniu uwagi.

    2

    0
    Odpowiedz
  4. >>’Ja muszę iść do biblioteki i nie obchodzi mnie to, nie będę z Tobą dyskutował’>>. Zapisz się na Aikido. Tan uczą takiego fajnego chwytu (chyba na 6 kiu). Nie zostawia żadnych śladów, a boli jak cholera, zwala gościa z nóg na długi czas. Ucisk na nerwy w przedramieniu, czy coś takiego. Moja córka raz jebnęła w ten sposób kolesia. Jak powiedziałem na wywiadówce, że każdy ma prawo do obrony, myślałem, ze mnie zlinczują. Co za pojeby.

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Ja zawsze noszę przy sobie szpilki i czerwoną farbę w spraju. Jak ktoś mnie wkurwia w tłumie lub też wpierdala się w kolejkę, to mu brudzę ubrania lub wbijam szpilkę w dupę. Nie bój żaby – w zamieszaniu nikt się nie skapnie kto i co.

    2

    1
    Odpowiedz
  6. He pamiętam sytuację, gdy pod koniec sesji ustawiła się spora kolejka pod drzwiami pewnego profesorka, który przyjmował projekty od spóźnialskich. Jednym z nich byłem ja. Akurat gdy ja miałem wchodzić to przyszedł jakiś typ, patrzy na nr drzwi, na tabliczkę kto urzęduje w środku żeby sie upewnić, że to ten pokój i staje blisko wejścia trzymając klamkę. Osoba będąca przede mną wychodzi, ja to widząc wstaję [bo siediałęm na korytarzu obok wejścia] podchodzę ale oczywiście sprytny typ już był w środku i zamyka mi przwi przed nosem. Ja grześnie wchodze za nim i mówie do niego „ej sry ale tu jest kolejka”. On na mnie patrzy jak na debila i z taką skruchą w głosie „eee nie widziałem” i wyszedł. Profesorek się tylko do mnie uśmiechnął jak typ opuścił jego pokój … gdzie się tacy ludzie rodzą?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. @3, mam 8Kyu w Kyokushin i lepsze warunki od tego ciecia, spokojnie bym mu napierdolił, ale jakieś elementy kultury odróżniają nas od zwierząt! DLACZEGO TRAFIŁO NA MNIE, ONI MNIE WYKOŃCZĄ PSYCHICZNIE nawet nie zdając sobie z tego sprawy!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. A mnie wpierdala podjeżdżanie wózkami w moją dupę, przy kasie … no kurwa! Szał!

    2

    0
    Odpowiedz

Wszy…

Dziś rano wstałam i powiedziałam sobie, że gorzej być nie mogło. Po południu okazało się, że jednak mogło… Matka odkryła wszy u brata. Ja pierdolę, ja nie wiem z kim on się szwenda i co robi, że zniósł to robactwo. Chuj mnie strzela jak pomyślę, że może mnie tym gównem zarazić. Od ponad roku nie ścinałam włosów i szczerze mówiąc nie mam na to ochoty. Matka wysłała mnie do apteki i już nawet przygotowałam sobie gadkę szmatkę do tej aptekarki, ale nagle zauważyłam przez szybę jakieś stare rury w aptece… Między nimi była moja sąsiadeczka i wiadomo, że zaraz by rozpowiadała różne dziwne rzeczy po innych sąsiadach. Stara wścibska baba… Jak ktoś ma zamiar napisać komentarz, że mam w domu syf to niech się nie fatyguje, bo w domu mam czyściutko.

45
66
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Wszy…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Naucz brata myć pachwinę.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Współczuję, ale pocieszam- jest prawdopodobieństwo, że to nie przejdzie na Ciebie. Wiem z autopsji ;). A gadanie, że wszy są tylko tam, gdzie syf, kiła i mogiła- to mit. Epidemie wszawicy zdarzają się nawet w ekskluzywnych szkołach, skąd pasożyty trafiają do równie ekskluzywnych domów 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Nie traktuj tego pytania osobiście – ale, czy mieszkasz w małej miejscowości?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Musisz posprzątać w domu to nie będzie wszy…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. poszłabym do innej apteki

    0

    0
    Odpowiedz
  7. a jak twoja mama je wykryła?

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Krótko ostrzyżone dziewczyny również mogą być pociągające, a przy wszach(?) włosów sie nie ścina tylko sie goli.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Najwidoczniej masz syf w domu…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Jak już napisałam wcześniej nie mam syfu w domu. Gdy zostawiam byle okruszek na stole zawsze dostaję opierdol od matki. Miejscowość w której mieszkam jest średniej wielkości. Ktoś zapytał w jaki sposób moja matka wykryła te wszy , otóż mój brat ciągle się drapał , mył głowę co 30 minut i non stop się czesał. Moja matka zwęszyła ,że coś jest nie tak i zajrzała mu we włosy… a tam rój … Teraz jest już lepiej. Cała rodzina się leczy mimo ,że u wszystkich nie znaleźliśmy tego dziadostwa. Kupiliśmy 10 typów różnych pianek , szamponów i innych chujów mójów i jestem dobrej myśli. Póki co jeszcze tego robactwa na mojej głowie nie znalazłam…

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Niestety też to przerabiałem. Prawdopodobieństwo, że ich nie masz jest prawie zerowe. Radziłbym poprosić kogoś, żeby Ci sprawdził głowę. To cholerstwo przynoszą przeważnie dzieci z przedszkola od innych dzieci. I jak masz małego w rodzinie, to już po tobie. Na szczęście można to zwalczyć 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Nie przejmuj się, tylko działaj. Tak często zdarza się w mniejszych aglomeracjach. Musicie udać się do lokalnego lekarza po poradę medyczną, a oprócz tego zmienić podejście do higieny na bardziej nowoczesne. W domu powinniście wyodrębnić jedną izbę na zabiegi higieniczne dla wszystkich domowników. Powinna tam znajdować się miednica na czystą oraz druga na brudną wodę, nocnik oraz kaczka. Przynajmniej raz w tygodniu należy zmienić bieliznę spodnią i wytrzeć genitalia oraz pupę czystą, wilgotną szmatką. Raz w miesiącu mycie całego ciała, w tym włosów. I nie ma przeproś.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. myc glowe spirytusem, to Pomaga …
    PS. gorzej z wlosami 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  14. I tak wiemy że masz syf. :]:*

    0

    0
    Odpowiedz
  15. jak ktoś już napisał – epidemie są częste w szkołach, więc Twój brat wcale nie musiał się nigdzie szlajać. A włosów wcale nie musisz obcinać, ja też kiedyś załapałam wszy w podstawówce od kolegi z klasy, a miałam długie włosy. Są specjalne płyny, które się wciera we włosy, więc nie jest to taki duży problem

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Następnym razem przyniesie do domu mendy. Znaczy dojrzał.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. 11@ widać ,że z Tobą coś nie tak.. przecież dziewczyna mówi ,że ma w domu czysto. Gdy moja córeczka poszła do przedszkola też załapała od jakiegoś dziecka wszy ,a w konsekwencji ja z mężem również. Kupiliśmy specjalny preparat w aptece i wszystko przeszło. Do autorki: Nie przejmuj się po tych kuracjach powinno wszystko przejść. Jeśli chodzi o osoby ,które komentują tą chujnię jak np. 11@ to mogę tylko powiedzieć ,że Wasze komentarze są istnym dnem.

    0

    1
    Odpowiedz
  18. #11 do #15. Nie twierdzę od razu, że ma brudno. To, czy jest czysto, czy nie – jest kwestią subiektywnej oceny. Wpływ środowiska zewnętrznego ma wpływ na tę ocenę. W mniejszych aglomeracjach zwykle „czysto” oznaczamniej czysto niż w miastach. Czasami nie jest do dość czysto, żeby zapobiec robactwu. Poprostu musi podnieść standardy na bardziej czysto.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. pewnie masz w domu syf

    0

    0
    Odpowiedz
  20. #17 mieszkam w mieście -.-’

    0

    0
    Odpowiedz
  21. mieszkam w Anglii i mam czysto w domu, wszyscy się myją codziennie a i tak moja córka kilka razy przyniosła wszy ze szkoły?!! byłem wściekły i niemile zaskoczony: angielskie brudasy itd. itp. włosów się nie goli ani nie ścina tylko myje specjalnym szamponem, ubrania pierze i prasuje (gorąco zabija wszy i jajka), poduszki, pościel też. Włosy myją wszyscy domownicy jeśli nie, wszy powrócą. Pluszaki i inne przytulanki wędrują do zamkniętych plastikowych worków na 14 dni – kwarantanna. tyle w temacie.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Będzie przydługo, ale męczy mnie to od jakiegoś czasu. Odkąd pamiętam, ludzie mówili mi, że jestem zupełnie wyjątkowa i na pewno w życiu sporo osiągnę. Rodzice -że ładna, nauczyciele – zdolna, i tak to się rozwijało latami. Jestem typem intelektualistki która ma szczęście naprawdę nieźle wyglądać. Na co tu narzekać? Otóż nic nie idzie zgodnie z założeniami. Porządne studia, olimpiady, konkursy, języki, etc. wszystko okazało się przeszkadzać w znalezieniu pracy. Ok, mamy czas, zainwestujmy go w rozwój. Czytam masę książek, rozwijam zainteresowania, zakładam własną firmę. I co? Wstydzę się swoich porażek, a za jedną z nich uważam swoje życie. Kiedy rozmawiam z kimś nieznajomym potrafię go oczarować, mam przysłowiowy łeb jak sklep, jestem kreatywna, naprawdę ładna…z perspektywy innych mam wszystko a tak naprawdę nie mam nic. Mam 25 lat, w moim wyobrażeniu powinnam już mieszkać na swoim, pracować w firmie w której mogłabym się rozwijać. Zamiast tego mieszkam katem u rodziców i ledwo ciągnę firmę gastronomiczną 🙁 Moje życie to chujnia:( Chciałabym wyjść między ludzi, których towarzystwo uwielbiam, ale wstydzę się braku pieniędzy, braku swojego lokum i niezależności. Brak perspektyw w tym chorym kraju, gdzie na rozmowach kwalifikacyjnych słyszysz, że jesteś przekwalifikowana 🙁 Jak mam wejść w związek skoro na starcie jestem już gorsza…? Nie wiem, czy przekaz jest oczywisty: teoretycznie zrobiłam wszystko tak, jak należy a mimo to moje życie się nie układa. To jak walenie głową w mur:( Nie jestem zapatrzona w siebie, dostrzegam swoje wady ale robiłam wszystko, żeby zalety je przewyższały – w imię czego do cholery…? Nic nie poszło jak powinno…

    0

    1
    Odpowiedz

Wiara

Poznałam mężczyznę.
Jest cudowny, dobry, kochany, uczciwy, szczery. Jesteśmy razem już od dłuższego czasu, bardzo się kochamy.
Ale jest jedna rzecz, która poróżnia nas okropnie. Wiara. On jest okropnie wierzący, tak go nauczono, a On chce żyć tak, jak Go nauczono.
Nie jest jakiś religijnym szaleńcem, nie słucha Radia Maryja, nie ma ołtarzyków w domu.
A jednak przykłada do tego ogromną wiarę. Denerwuje mnie, kiedy w nasze dialogi przemyca Boga. Szanuję to, co On czuje, w co wierzy. Sama nigdy nie powiedziałam, że nie wierzę w Boga, ale nigdy też nie byłam religijna, nigdy nie przykładałam do tego wielkiej wagi.
Ostatnio powiedziałam Mu, że kiedyś w życiu miałam straszne problemy, że strasznie się pogubiłam. Odpowiedział : „Gdybyś w Boga wierzyła, to byłoby inaczej”. Że niby co byłoby inaczej? Naprawdę nie da się tego wytłumaczyć w inny sposób? Namawia mnie na pójście do spowiedzi, pójścia z Nim do kościoła. Wiem, że to dla Niego cholernie ważne. Wiele jestem w stanie poświęcić, wiele jestem w stanie zmienić. Jeśli to naprawdę tak istotne- dobrze, mogę pójść z Nim do kościoła, jeśli to Go uszczęśliwi. Jednak wiem, że gdzieś w sercu będę okropnie wkurwiona. Nie umiem wierzyć w coś, czego nie rozumiem, po prostu… Nie widzę w tym sensu, nie widzę w tym siebie. Powiedziałam Mu dokładnie to, co teraz piszę. Wiem, że jest zawiedziony. Ale ja nic nie mogę na to poradzić. Patrzę na świat z innego punktu widzenia, wierzę w inne wartości. To znaczy, wierzę w miłość, w dobro, czasem nawet w ludzi. Ale nie nazywam tego Bogiem, On tak.
Cholernie Go kocham, jest moim cudem, ale ta jedna rzecz tak bardzo mnie uwiera. Wiem, że nie uda nam się osiągnąć kompromisu. Nie mam ochoty się podporządkowywać, to zbyt duża rzecz, żeby na to przystać. Wiem, że wiara jest Jego fundamentem. A ja, cholera, nie chcę tego samego dla siebie. Wiem, że nawet jeśli zgodziłabym się na te rzeczy, o których On mówi, zrobię to tylko po to, żeby Go uszczęśliwić. Ale to jest jakieś strasznie smutne. Nie mam pojęcia, co z tym zrobić, czuję ogromną presję. Czuję się chujowo. Ale cool story, nadaje się do Bravo. Pozdrawiam.

59
59
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Wiara"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jestem Ateistą. Spotkamy się ?

    1

    0
    Odpowiedz
  3. W porządku gość. Tak powinien wyglądać wierzący. Albo jesteś wierzący i Bóg jest dla Ciebie na pierwszym miejscu, albo nie jesteś wierzący i nie ma płaczu. Nikt nie zmusza. Nie rozumiem cichutkich katolików skulonych w kąciku, którzy do kościoła chodzą, a słowo „Jezus” przy ludziach im przez gardło nie przejdzie. Szanuj sobie tego faceta, bo jest spójny w swoich zasadach. Dziś to wymaga odwagi. Pozdrawiam!

    0

    2
    Odpowiedz
  4. Piszesz jak kretynka. Nie musisz czcić jego osoby wielką literą.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Witaj. Mam dla Ciebie dobrą radę – przestań przynudzać i zacznij normalnie żyć. Zrób mu dobrze, zrób sobie dobrze a poza tym to wszystko w porządku?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Współczuje. Dobrze się układają związki, w których ona i on mają podobne priorytety. Szczególnie podejście do religii jest na tyle poważne, że ciężko problemy z nim związane przeskoczyć. Ja to bym na Twoim miejscu chyba sobie darowała.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Przejebane. Rozstań się z nim czym prędzej, bo będzie tylko gorzej. Nie piję tutaj do katolików, ale taki fanatyczny typ, to po prostu typ człowieka pozbawionego własnego zdania i silnie ulegający wpływom społecznym. Może to być równie dobrze muzułmanin, ateista, jechowy, czy nazista – w każdym razie jest to ktoś, kto nie podejmuje się refleksji nad życiem, nie zastanawia się, co jest słuszne i właściwe, ale przyjmuje wszystko, co podane przez dominującą kulturę, w której się znajduje. Pierdoli Ci na okrągło o Bogu, bo nie wyobraża sobie, że ktoś może myśleć inaczej niż on. I będzie się to odnosiło nie tylko do kwestii religijnych, ale do wszelkich aspektów życia. A jeśli już chodzi o sam katolicyzm, to możesz spodziewać się, że ten facet nie będzie rozwiązywał z Tobą żadnych problemów seksualnych, ani liczył się z Twoimi potrzebami w tym zakresie bo to grzeszny temat. Uważaj też, żeby nie dostać w pysk – bo kobieta to byt podrzędny, ma się podporządkować mężczyźnie, a miłość ma być twarda.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. zgłoś się do „Dlaczego ja?”

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Jeśli nie czujesz aż tak Boga to tak jak ja. Jest niewidzialny. Ale jego dzieci to każdy człowiek. Pewnie do pełnego poczucia Boga trzeba dojrzeć, ale skoro wiemy, że On istnieje to chrześcijanie stosują się do Jego przykazań. W zamian Bóg da nam łaski.
    Możliwe, że twój chłopak kocha ię bardziej niż sobie wyobrażasz. Chce czystego związku i chce ocalić twoją duszę od piekła.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. No nie mów że wy tak tylko „po bożemu”? albo wcale nawet bo przed ślubem?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Powiedz mu niech się modli o twoje nawrócenie. Jeśli się nawrócisz to nie bedzie problemu i okaże sie ze bóg istnieje. Jeśli się nie nawrócisz to znaczy, że chłop się modli do ściany i boga nie ma więc nie ma sensu się modlić oraz być mocno wierzącym, wtedy gość poluzuje i będziecie na równym poziomie wiary. Tak czy tak na jedno wyjdzie. Zaradny Zdzisław zawsze doradzi 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Chyba to nic złego, wręcz przeciwnie.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Nie poświęcaj szczęścia swojego dla szczęścia innej osoby.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Rzuć ten ciemnogród i znajdź sobie kogoś kto potrafi myśleć samodzielnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Do #3: Piszę o tym człowieku z dużej litery, bo tak piszę o osobach, do których mam szacunek i gówno mnie obchodzi, że masz z tym problem.

    To jest tak, że zastanawia mnie to wszystko.
    Nie, nie jest tak „po bożemu”, uprawiamy seks, właściwie nasze życie jest zupełnie normalne, poza tymi wszystkimi kwestiami Boga.
    On jest naprawdę wspaniałym człowiekiem, ale nachodzi mnie refleksja, na ile jest to kwestia charakteru, a na ile życie według Jego przekonań.
    Dzięki wszystkim za rady. Jestem daleka od rzucenia tego mężczyzny, poczekam, popatrzę, zobaczę, co będzie dalej.
    Nie dam sobie narzucać przekonań, które do mnie nie trafiają.

    #10 – genialne! ;)))

    0

    1
    Odpowiedz
  16. Zaradny Zdzisław powala żelazną logiką 🙂 sugeruję jego rozwiązanie!

    0

    0
    Odpowiedz
  17. To nie jest chujnia, tylko masz farta, że w ogóle znalazłas kogos takiego. Jak się kogos kocha, to wszystko można pokonać, znam mnóstwo par które sobie z tym poradziły, a jak Ciebie denerwuje, że on mówi o Bogu, to jestes zwyczajnie nietolerancyjna. Pewnie i tak wam sie rozpadnie, tylko że on załozy szczesliwa rodzine a Ty znajdziesz sobie lajtowego ateistę który poszuka sobie młodej dupy jak tylko sie zestarzejesz. Powodzenia;) Do autorów komentarzy, którzy sądzą, że facet nie ma swojego zdania: chyba nie umiecie czytać. To że jest wierzący, to znaczy że ma takie własnie zdanie. Gdyby był gejem, to wtedy dopiero miałby zajebiste zdanie, prawda? Do autora komentarza nr 9: boli ręka, co? 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  18. #16. Niestety to chyba Ty nie umiesz czytać. Nie jestem tolerancyjna? Tak, i pewnie dlatego właśnie z nim jestem- po to, żeby być z kimś, kogo nie toleruję- gratuluję, to nie trzyma się nawet dupy. To, że mam odmienne zdanie na temat religii, nie znaczy, że nie szanuję zdania mojego faceta. I nigdzie nie powiedziałam, że jestem ateistką. Wcale też nie zależy mi, żeby poznać „lajtowego ateistę”. Nie rozumiem, czemu na mnie naskakujesz.
    Poza tym wydaje mi się, że ci, którzy pisali o tym, że on nie ma własnego zdania, mają na myśli co innego. „Swoje” czyli inne niż to, które narzuca, czy też sugeruje religia. Rozumiesz?
    Nie wydaje mi się też, żeby założenie szczęśliwej rodziny było zależne od tego, czy ktoś jest katolikiem, czy nim nie jest. Myślę, że to bardziej kwestia miłości, szacunku i oddania, a tego akurat uczy życie. Ale to oczywiście tylko moje zdanie. Pozdrawiam, hejterze 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  19. Ja jestem i tak lepszy niż ten twój wierzący kochaś… jestem cudowny.I mam niezły sprzęt. Nie przejmuj kiedyś znajdziesz lepszego co da Ci tak że zemdlejesz i wtedy nie będziesz na wiarę narzekać. Bo ten pewnie jest cienki… 😉 Pozdro Mather Fucker.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Zaradny Zdzisław – jesteś dla mnie jebanym lamusem, który używa czyichś słów podając je za swoje, a głupia dupa jeszcze ci przyklaskuje.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. „Jest cudowny, dobry, kochany, uczciwy, szczery.” Dziewczyno ciesz się, ze takiego znalazłaś. Chyba że wolisz kłamliwego i obojętnego wobec Ciebie palanta.

    0

    1
    Odpowiedz