mój ojciec

To chyba nie jest najdoskonalsze miejsce na zwierzenia, ale nawet nie mam z kim pogadać. Dziś doznałam załamania. Sprawcą tego stanu rzeczy jest mój ojciec. NAwet ciężko mi się o tym pisze… Już od długiego czasu wywiązują się między nami awantury, ale ja zazwyczaj odpuszczałam, jakoś podświadomie zapominałam o tym. Liczyłam na to że będzie już ok.
Ojciec jest.. a może był dla mnie autorytetem. Podziwiałam go za to, jaki jest, chociaż miałam wobec niego też dużo zastrzeżeń, nie skąpił awantur podczas mojego dzieciństwa. Dziś jednak miara się przebrała.. Oznajmił mi, że właściwie jestem nikim- zależy mi głównie na rozrywkach, nie szanuję nikogo i niczego, nie staram się, nic mnie nie obchodzi, że jestem bezczelna i głupia. Poza tym trafiał w moje czułe punkty.. Nie wierzyłam w to co się dzieje, że on naprawdę tak uważa. To jakby rozrywał mnie po kawałku, ta osoba, która była ze mną całe życie i jest mi taka bliska. Zawsze wstawałam wcześniej żeby wyprasować mu ubranie, bardzo starałam się np. podczas świąt, aby wybrać jakiś świetny prezent. Doceniałam go, prawiłam mu kompementy, starałam się o dom, pomagałam mamie, odsuwałam się w bok kiedy były problemy z moją siostrą. Wiele razy rezygnowałam z przyjemności, żeby tylko w czymś pomóc.Dążyłam do tego aby być wspaniałą córką, starałam się w szkole, dbałam o swój rozwój, zawsze zależało mi na bliskim kontakcie, na docenieniu. Niestety, wiele razy dał mi do zrozumienia że mnie nie szanuje, nawet nie musiał tego mówić wprost, to dało się poznać po szczegółach. Nie mogę uwierzyć że on naprawdę tak mnie postrzega- to oznacza że każda jego pochwała czy słowo uznania było kłamstwem. Nie mogę sobie z tym poradzić, ja nie jestem taką osobą. Przez cały czas pracowałam nad tym żeby był ze mnie dumny, a okazuje się że jestem dla niego zerem.
Mimo że mam dopiero 17 lat, czuję, że jestem właśnie na granicy.

32
43
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "mój ojciec"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jeśli to co piszesz, to prawda, znaczy, że dobra z Ciebie córka i pamiętaj, że to wartość sama w sobie. Szkoda, że Twój tato nie potrafi tego docenić. Może jednak puściły mu nerwy i powiedział rzeczy, których teraz żałuje? Spróbuj mimo wszystko z nim porozmawiać, może ochłonąwszy przeprosi Cię, choć wiem, że to nie naprawi wszystkiego, może jednak pomoże. Trzymaj się i bądź dalej dobrą dziewczyną!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ja uważam że możesz być dumna z siebie.Masz 17 lat a starasz się być dobra wobec ojca.Niestety duża część młodzieży odnosi się źle do rodziców,wiem widzę jak moi koledzy mówią do swoich rodziców.A Twój ojciec najwidoczniej Cię nie doceniał nigdy.Byłaś dla niego dobra zawsze,więc on uważał że to norma,standard.Tak to jest że ludzie doceniają coś dopiero jeśli im tego czegoś zabraknie.Niedługo będziesz pełnoletnia,będziesz mogła sama o sobie decydować.Chyba że tak jak w moim przypadku mimo pełnoletności i tak rodzice mną kierują:(Ja natomiast miałem ojca pijaka,on nic nie robił oprócz awantur.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ja myślę, że on tak powiedział między innymi dlatego, żeby Cię w jakimś sensie zmobilizować do popatrzenia na własne życie z szerszej perspektywy. Wiesz co? To nieważne, że potrafisz mu dogodzić komplementami, czy niespodzianką w postaci wyprasowanej koszuli. Jakkolwiek jako młoda kobieta powinnaś umieć takie rzeczy zrobić i fajnie jak wyręczysz matkę, która jest pewnie dwa razy starsza od Ciebie i ma trochę więcej trosk na głowie. Chcę Ci napisać jedno-spróbuj spojrzeć na własne sprawy i postępowanie z boku. Ja miałem w twoim wieku identyczne problemy-myslałem, że jak będę sprawiał miłe niespodzianki, prał szmaty, odkurzał itp itd, to że będę miał szacuneczek u rodziców. A okazało się że moje ówczesne priorytety były cholernie płytkie. Starsi mi mówili-dbaj o zdrowie, nie pal fajek, zajmij się nauką, szanuj swoją dziewczynę-a ja to miałem gdzieś. Dziś widzę, że mimo iż na mnie krzyczeli i wręcz czasem wyzywali od ciamajd i lalusiów-mieli qrwa rację… Zaprzepaściłem szansę zostania kimś więcej a czytam już od piatego roku życia. Byłem genialnym dzieckiem-szybko przyswajałem wiedzę, dużo rzeczy kumałem od razu-myślałem, że zostanę kim zechcę-lekarzem, adwokatem, aktorem-po matce niedoszłej aktorce miałem duże predyspozycje. I co z tego dziś mam? Szarą gębę, brak kasy, nerwicę, doły… A czasu już się nie cofnie, niestety. DLATEGO PISZĘ CI SERIO-PÓKI JESTEŚ MŁODA- ZDROWA NA CIELE I NA UMYŚLE-ODGOŃ ZŁE MYŚLI I WEŹ SIĘ ZA SIEBIE. sZUKAJ NAJWŁAŚCIWSZYCH DRÓG ŻEBY ZOSTAĆ KIMŚ SAMODZIELNYM, SAMOWYSTARCZALNYM.STARAJ SIĘ SKOŃCZYĆ JAKIEŚ SENSOWNE STUDIA, ZAŁAPAC JAKIŚ ETAT, BO WŁAŚNIE TO NAJBARDZIEJ UCIESZY TWOICH STARSZYCH-ŚWIADOMOŚĆ ŻE ICH CÓRKA DLA KTÓREJ OD DNIA NARODZIN CHCIELI WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO-OSIĄGA SWOJE CELE I REALIZUJE MARZENIA.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ja miałem podobnego ojca. Teraz po wielu latach, gdy już wiadomo, że awantury i wyżywanie się na mnie nic nie wskóra dziwi się, że za nic w świecie nie zamierzam się rozmnażać ani mieć dzieci.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Martw się tylko o siebie, licząc na innych tylko się rozczarujesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Nie martw się:) może nie prasuję swojemu ojcu ciuchów(jestem facetem) ani nie prawię komplementów. Jednak staram się jak umiem w szkole(3 w klasie byłem), gram w zespole szkolnym i tak dalej… Mojemu staremu wiecznie za mało… Poza tym jak dziś określił trzyma w domu pasożyta. Ja mam tak od dziecka. Teraz już się z tego śmieje. 3maj się
    12037499 – moje gg jakbyś chciała pogadać;)

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Wiesz cieżko po paru zdaniach ogarnąć co tam jest źle pomiedzy Twoim tatą a Tobą. Jak ktoś wyżej napisał, może powinnaś zboku popatrzeć na swoje piorytety, może Twojemu tacie chodzi też o to, że zbyt dużo imprezujesz albo obracasz się w towarzystwie jakie mu sie nie podba. 17 lat to wiek buntu, dojrzewania, robieniu głupot i nie rozumienia tego co rodzice próbują nam przekazać. Mi sie zawsze wydawalo, że rodzice mnie nie doceniają itp. Zawsze było za mało, źle itp. Aż do momentu jak usłyszałam kiedyś od sąsiadki jak to rodzice mnie chwalą, teraz wiem, że jakby robili to tak jak ja tego wtedy chciałam byłabym rozpieszczonym bachorem, który uważa że mu się należy.
    Mam nadzieje, że rozwiążesz problemy z tata, pozdrawiam Cie.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Siema małolatka,ja też mam popieprzonego ojca.Nie przejmuj się.Mój numer 667211463 jeśli chcesz pogadać zadzwoń.

    0

    0
    Odpowiedz

PIS i darmowa reklama piwa

Nie wiem czy zauważyliście, ale po ostatniej aferze z reklamą „Zimny Lech” naprzeciwko Wawelu dopadła mnie refleksja. Mianowicie kompania piwowarska Lech dzięki telewizji i buractwu z PIS z Ryszardem Czarneckim na czele zyskało naprawdę świetną i darmową reklamę, do tego jeszcze przyczynił się błazen Palikot i jego młodociani zwolennicy konstruująć krzyż z puszek Lecha i umieszczając go w pobliżu pałacu. Muszę przyznać, że jest to naprawdę sprytny wybieg Poznańskiego Browaru, tylko pogratulować. Wykorzystali prostaków z PIS i zarobili miliony. Moje hasło na dzisiaj: sposób na nieodłączną polską chujnię – wypij Zimnego Lecha! Panzerfaust!

27
38
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "PIS i darmowa reklama piwa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Spragniony wrażeń ? Zimny Lech po prostu

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Oprócz darmowej reklamy jest druga strona medalu – igrzyska, czyli odwrócenie uwagi od tego co wyprawia rząd. Pismaki i TV – tak trzymać, a wszyscy skończymy w czarnej dupie!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Świetne, już nawet to te chuje od krzyża przylazły…..ech

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Boli mnie w krzyżu!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. poznaniacy zawsze byli obrotni..

    0

    0
    Odpowiedz
  7. poznaniacy zawsze byli obrotni.. jak to mówił Nowicki do Pazury… chamy też są potrzebne, trzeba tylko umieć ich wykorzystać

    0

    0
    Odpowiedz

Chujnia Total

Jestem neurotykiem. W skrócie powiedzieć można, że zachowuję się często tak, jak Twoja laska kiedy ma okres. Różnica taka, że minutę wcześniej mogłem mieć dobry humor, a teraz mnie WKURWIA wszystko. Chodzi o to, że w domu (bo w pracy to jakoś żyje) nikt mi nie ułatwia żyć. Jeśli widzą, że mam zły dzień, to czy muszą się we wszystko wpierdolić? Zrób to, zrób tamto, i wtedy jest wojna domowa, bo ja już nie wytrzymuję i ich ostro OPIERDALAM. Chujnię potęguje fakt, że często dopieprzają się o jakieś gówno, a wtedy to już koniec, gotuje mi się głowa do miliarda stopni. Mówiłem im co jest grane, a oni ciągle swoje, nie wyrobię.

23
47
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Chujnia Total"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja też mam podobnie,Tzn nie wiem czy jestem neurotykiem,ale potrafię mieć dobry humor,a potem nagle jakaś drobnostka sprawia że mam depresję lub jestem zły.Rozumiem Cię u mnie w domu też mnie wkurwia jak dopierdalają się o to że np.ręcznik mokry czy papierek na podłodze.Jak mnie to wkurwia!!!Życie jest zbyt piękne aby zwracać uwagę na takie błahostki,ale jak widać niektórzy tego nie rozumieją.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Chujnia i śrut, rozumiem i pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Pierdol to, też tak mam 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ta jes, pal zioło, będą Cię wkurwiały krasnale z adhd albo gadatliwi kosmici. Tak, tak, pal zioło…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. skoro nie pomaga sugestia „pal zioło” to może pomoże „idź do lekarza psychiatry”? bo się skręcasz wsobnie i prawdopodobnie odpierdoli niecnie Ci niebawem. no, chyba że w chuja walisz na chujni, a wtedy nawet Obrońcy Krzyża nie pomogo… bo okaże się, że po prostu ściemniasz, więc giń.

    0

    0
    Odpowiedz

Studniówka

Kogoś może zdziwić, że ktoś pisze o studniówce w sierpniu, tyle że ten problem nie daje mi spokoju od dłuższego czasu. Chodzi o to, że stoję przed wyborem – iść sam albo nie iść wcale. A dlaczego nie mogę pójść z jakąś dziewczyną? Jest kilka przyczyn. Pierwsza i najważniejsza – mój wygląd. Jestem po prostu brzydki i żadna dziewczyna nie pójdzie z takim jak ja na studniówkę. I nie gadajcie, że „dziewczyny nie zwracają uwagi na wygląd”.Bzdura, zwracają, i to w pierwszej kolejności. Wątpię, czy jakaś zgodziłaby się ze mną pójść, no chyba że byłaby naprawdę brzydka, taka której nikt nie chce. Tyle że ja z brzydką też nie pójdę. Nie mam zamiaru udawać że interesuje mnie spędzenie studniówki u boku brzydkiej dziewczyny, tak jak i dziewczyny nie mają zamiaru ukrywać że nie chcą iść na jakąkolwiek imprezę z kimś tak brzydkim jak ja. Po prostu. Druga sprawa to to, że nie mam żadnych koleżanek (o tych z klasy lepiej nie wspominać – one mają ego wyższe niż Mount Everest i z kimś takim jak ja się nie zadają). Po prostu nie znam żadnych dziewczyn. Nigdzie nie wychodzę więc jakbym miał je poznać (a zresztą, która zainteresuje się kimś takim jak ja)? Dla ścisłości – przyjaciela też nie mam, więc nikt mi dziewczyny nie załatwi , zresztą, i tak bym z taką nie poszedł (chyba że pójdę z jakąś kuzynką, tylko i tak nie będę miał tam z nią co robić, dlaczego powiem za chwilę, jak zresztą z żadną inną dziewczyną, a to dlatego, że jestem nieśmiały, chorobliwie nieśmiały i w obecności dziewczyny stresuję się do granic możliwości. Sucho w gardle, czerwień na twarzy, ręcę się trzęsą. Tak to wygląda. Poza tym, jestem strasznym nudziarzem, gburem, śmiertelnie poważnym gburem, który nie potrafi rozmawiać z dziewczynami. Wiadomo bowiem, że dziewczyny lubią chłopaków z poczuciem humoru, a ja go nie mam, zwłaszcza w obecności dziewczyn. I jeszcze jeden powód. Nie umiem tańczyć. Wcale. Nie umiem się ruszać do rytmu jakiejkolwiek muzyki. Jestem pod tym względem totalnym beztalenciem. Powiecie: idź na kurs tańca? Byłem. Przełamałem się i poszedłem. I wiecie co? Po trzeciej lekcji instruktor wziął mnie na bok i powiedział że odda mi pieniądze, bylebym tylko się z tego wypisał, bo nic ze mnie nie będzie i tylko przeszkadzam grupie. I szczerze mówiąc, jestem mu za to wdzięczny, przynajmniej był szczery. I proszę, nie piszcie mi: „napij się, to będziesz umiał tańczyć, po alkoholu każdy umie”. Po alkoholu to ja robię z siebie kompletnego pacana, całkowicie mi odwala, nawet po małej dawce. Nie mam zamiaru narobić jakiegoś dymu na studniówce. Także, jak widzicie, jeśli pójdę na tą całą studniówkę to jedynie sam ze sobą. I tu jest problem. Jak pójdę sam ze sobą to ograniczy się to do siedzenia przy stole z przerwami na wyjście do ubikacji (zresztą, jak pójdę z kimś będzie tak samo, w końcu tańczył i tak nie będę, tylko dziewczyna będzie na mnie zła do granic możliwości, że musi siedzieć na studniówce z takim kimś). Cóż, taką samą atrakcję mogę mieć w każdej chwili w domu. A na studniówce, tego jestem pewny, ludzie z klasy zaczną mnie na siłę wyciągać na parkiet i wyjdę na gbura, który nie chce się bawić. Wiem że tak będzie, dlatego że było tak na półmetku – ja siedzę przy stole, a przy mnie kilka osób z klasy i teksty „ale ty jesteś dziwny”, „czemu nie chcesz tańczyć”, „jak to nie umiesz, każdy umie” itd. itp. Wychodzi na to, że powinienem nie iść. Tylko że wtedy i tak czeka mnie gadanie kolegów z klasy (i pewnie wychowawczyni), w stylu „studniówkę masz tylko raz w życiu”, „nie odpowiada ci nasze towarzystwo”? itd. itp. No i oczywiście gadanie rodziców, a moi starzy potrafią naprawdę umilić życie swoim gadaniem, zaręczam wam. Miałem taką sytuację gdy był półmetek. Nie chciałem iść, powiedziałem o tym rodzicom i kolegom, użyłem takich samych argumentów jak w sprawie studniówki, no izaczęło się ględzenie. Na skutek tego poszedłem – oszczędziłem sobie wysłuchiwania tych bzdetów, ale i udowodniłem wszystkim swoją gburowatość. Wychodzi na to, że jakbym nie zrobił i tak będzie źle. Już mi się niedobrze robi jak o tym myślę. A co będzie, gdy studniówka będzie coraz bliżej…

48
78
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Studniówka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jestem prawdopodobnie kilka lat starszy od Ciebie,na swojej studniówce nie byłem.Normalnie jak bym własne myśli czytał.Jeśli chodzi o to,też nie mam żadnej,ale to ŻADNEJ koleżanki.Także jestem strasznie brzydki i niesmiały dokładnie tak jak Ty.Wiadomo nie od dziś że one lubią „rozrywkowych kolesi”.Lepszy nawet chuligan niż nieśmiały,grzeczny chłopak.Jak dla mnie też nie ma o czym gadać z dziewczynami.Nie potrafię tak jak inni gadać o bzdetach i śmiać się głupio,nie satysfakcjonuje mnie to.A chciałbym mieć też dziewczynę,ale nie mam wśród nich obycia nie wiem o czym gadać.Druga rzecz że mało jest teraz kulturalnych dziewczyn.Dużo jest takich „wytapetowanych kurewek” ja szukam normalnej dziewczyny,takich jest mało.Gdybyś zaczął chlać i cpać napewno jakąś byś znalazł…Pozdrawaiam Cię , rozumiem Twój problem i wiem ze nie jest łatwy,bo prowadzi do bycia kawalerem.Bez miłośi życie jest bez sensu:(Nie ma po co żyć.Jeśli masz się stresować ,nie idź na studniówkę.Niby studniówka jest tylko jedna,ale niczym nie rózni się od każdej innej biby:)

    2

    0
    Odpowiedz
  3. 1) ja nie byłem na studniówce znajomi troche popierdolili żebym szedł i odpuścili
    2) w takim razie ogarniaj się po alku wiem co mówie bo sam się nie ogarniałem a teraz jakoś daje rade
    3) w klasie zawsze jest troche osób które nie chcą tańczyć więc z kimś sobie posiedzisz
    4) nachlej się ale z umiarem cały czas utrzymuj swój dobry humor ( wtedy nie odbija aż tak mocno ) i przełam się i tańcz bo twoje problemy z kobietami nie znikną same widze to po kolegach

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Ja pierdole. Nie masz innych problemów? Są wakacje a Ty już rozmyślasz nad studniówką… Porażka życiowa normalnie. Przez pół roku to Twoje życie może się tak diametralnie zmienić, nawet nie masz pojęcia. Ja na początek proponuje wizytę u dobrego psychologa. Z tego co napisałeś to jesteś kompletnym udańcem. Musisz to zmienić. Tyllko zechcij to zmieniać. Zamiast się użalać jaki to brzydki jesteś itd weź się ogarnij. Idź do fryzjera, idź do solarium. Odpicuj się. Niech ludzie zobaczą, że coś zmieniłeś. Ty się lepiej od razu z tym poczujesz. A co do chlania, to możesz jeszcze nabrać wprawy. Pij w domu i tańcz przed lustrem. Uwierz w siebie i nie użalaj się nad sobą bo to jest najgorsze!

    0

    2
    Odpowiedz
  5. Miałem podobnie, ale nie aż tak. Też nie mam koleżanek i poszedłem sam. Pewnie pomyślisz jak wrażenia? DO DUPY! Siedzisz przy stole pare ładnych godzin, wkurwia cie to że inni się bawią, z każdą minutą jest coraz gorzej, nawet jakbys chciał z jakąś zatańczyć to i tak nikłe szanse bo każda ma partnera a na dodatek żałujesz wydanej kasy na ten syf. Gdybym miał jeszcze raz wybór, wolałbym zakupić sobie piwo i spędzić ten wieczór przed kompem albo dobrym filmem. Jeśli ma być tak chujowo to nie popełnij tego błędu co ja 🙁

    3

    0
    Odpowiedz
  6. chłopie nie martw się koleżankami w wieku licealnym. to etap modliszki. tak jak i u kolesi zresztą. To taki etap chichotania. Tyle że pozniej dziewczyny dorastają i przestają im imponować chichotacze. I nawet jeśli same mają mało do powiedzenia szukają kogoś kto coś mądrego do powiedzenia ma. Problem wielu facetów polega na tym że nie rozumieją że dojrzalszej kobiety na chichot nie zdobędą i wtedy Ty zyskujesz. Tak więc czekaj spokojnie, czytaj ksiązki a babki zacznij szukać za parę lat. W liceum nie warto..

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Aleee pierdolisz jejku kolejny niezadowolony i pokrzywdzony.
    Nie chcesz – nie idź, pierdol to.
    Tak czy siak masz problem, idź do psychologa może Ci pomoże.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Ja idę sama na studniówkę i co? Wygodniej mi tak 😉 Dziewczyny. Ech. Trzeba się przełamać i zapytać jakie ma zainteresowania. Później pójdzie jak z płatka.:P Z reszta pie*dol studniówkę, jak masz iść to pójdziesz jak nie to siedzisz w domu. Pozdrawiam i nie lam się. 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Wcale nie jesteś brzydki, tylko nie masz cohones!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. A ja za to jestem bardzo ładny,zabawny ale nieśmiały i chuj z tym ;[

    0

    0
    Odpowiedz
  11. chłopie… 18 lat masz i nie decydujesz za siebie? ja na studniówce nie byłem. A wiesz ile razy o niej myślałem? nie myślałem w ogóle. Nie interesowała mnie po prostu. Dziwne? dziwne, bo to największe wydarzenie w szkole ofkost dal uczniaków, a mnie to pierdoliło. Nie czułem żadnego mawet najmniejszego żalu ze mnie nie było. Po prostu. Rodzicom powiedziałem że nie idę, kategorycznie nie, i tyle nie mają nic do gadania, w tym mogę o sobie zadecydować. A ty ? same problemy. Sam mam kilka takich jak ty. Ale nic na siłę, moja rada : OLEJ studniówkę. Już lepiej jest pogapić się w gwiazdy. A jak uspokaja. Skup się na tym co w życiu naprawdę ważne. Nie desperuj że brakuje ci poczucia humoru. Ja go zawsze miałem za dużo i nic mi to nie dało. Bo głupie laski wolą się śmiać z idiotyzmów gładkich kolesi niż z mocnych i trafnych żartów.

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Chłopie idź do fryzjera, pójdź na solarium, kup jakieś fajne ciuchy a jak poznasz dziewczynę to mów do niej to co ona chce usłyszec i będzie ok

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Jeśli chodzi o wygląd, to najważniejsze żeby chłopak był zadbany. Nie musisz wyglądać jak grecki Bóg, wystarczy że będziesz codziennie brał prysznic, używał antyperspirantów, mył zęby, zmieniał skarpety każdego dnia, miał ładną cerę i paznokcie, miał ładne perfumy. To chyba każdy jest w stanie sobie zapewnić. Druga sprawa to charakter. Jest wielu facetów niezbyt urodziwych, którzy nie mają problemów ze zdobyciem dziewczyny, bo umieją uwodzić, albo po prostu są mili i zabawni. Ot, cały sekret:p Wszystko zależy od twojej motywacji.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. ja byłem sam i żyję. co prawda nie tańczyłem z żadną laską, ale też nie siedziałem cały czas za stołem jak głupi chuj

    2

    0
    Odpowiedz
  15. idź na studniówke raz w zyciu masz, wypij porządnie bo oto chodzi:)

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Znam to. Ja swoją przyszłoroczną studniówkę już olałem. Mam koleżankę ale ona ma chłopaka i ze mną nie pójdzie. Sam nie pójdę bo się napierdolę jak mesershmit i tyle z tego będzie. Rodzice mnie coś tam podpytywali, że jakiś garnitur trzeba by kupić bo matura i studniówka. Powiedziałem że nie idę. Zasugerowałem im też że te pieniądze co trzeba by na studniówkę zapłacić, żeby mi je dali a ja je wykorzystam. Na razie cisza w tej sprawie. A co do poczucia humoru, mam je ale strasznie sarkastyczne i ironiczne. Nie wszystkim się to podoba. Eh… rozpisałem się. Chujnia i śrut!

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Ja nie chciałam iść na swoją studniówkę, ale właśnie pod presją argumentów 'masz ją raz w życiu’ poszłam. I żałuję, mogłam siedzieć w domu. Jeśli naprawdę nie chcesz – nie idź, inaczej będziesz żałował.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Drogi Niatrakcyjny,

    jestem bardzo zainteresowana Twoją opowiescią. W tej chwili przygotowujemy program, w którym widzę dla Ciebie miejsce. Czy jesteś zainteresowany wystąpieniem w jednym z popularnych programów telewizyjnych? Jeżeli tak-proszę o kontakt : olimpiamagda(at)gmail.com

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Myślę, że jestem całkiem fajną laską choć starszą od Ciebie, ale nie bój się wyglądam młodo i chętnie bym z Tobą poszła, by reszcie Twojej klasy szczena opadła, a i myślę, że jestem na tyle rozgadana, że nawet posąg poruszę, więc na pewno byśmy się nie nudzili. Zaproś mnie i jazda 😀

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Pierdol studniówkę. MI też często mówią przełam sie, napij…I owszem, czasami w kwestii np. rozmów z dziewczynami w pewnym stopniu postęp robię (choć nie dzięki alkoholowi), ale tylko w pewnym. Wielu rzeczy się poprostu nie przeskoczy i nie ma co się wpierdalać w takie bagno…

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Pierdol studniówkę. MI też często mówią przełam sie, napij…I owszem, czasami w kwestii np. rozmów z dziewczynami w pewnym stopniu postęp robię(choć nie dzieki alkoholowi), ale tylko w pewnym. Wielu rzeczy się po prostu nie przeskoczy i nie ma co się wpierdalać w takie bagno…

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Ja również nie byłem na studniówce , i do dziś nie żałuje , gadanie że studniówkę ma się raz w życiu pffff , każdy dzień się ma raz w życiu .widzę że kilka osób nie zrozumiało o co chodzi autorowi . W dupę sobie wsadźcie teksty „ogarnij się , idź na solarium”

    Jeśli dla kogoś chlanie i rzyganie na studniówce jest atrakcją to bardzo współczuje . Debil zawsze będzie debilem, a czytając twój wpis sądzę że jesteś osobą inteligentną jednak jak to mówisz ” pozbawioną urody” nie martw się , minie rok, dwa dorośniesz , zmężniejesz , zaczniesz traktować to otoczenie idiotów z góry i odrazu będą widoczne efekty. Debil z debilizmu już nie wyrośnie i w wieku 18 lat osiągnie szczyt swoich możliwości , zaś ty powoli powoli zbieraj te doświadczenia życiowe i powoli się rozwijaj , pozdrawiam!!!!

    2

    0
    Odpowiedz
  23. Po twojej wypowiedzi wywnioskowałem że jesteś mądrym gościem, który sadzi o tych zakichanych balach i ludziach jarających się nimi – dokładnie to samo. Sam byłem w podobnej sytuacji, chociaż nie miałem aż tak przekichane (chyba). Odezwij się do mnie na sprawiedliwy36malpagmailkropkacom

    1

    0
    Odpowiedz

Na pocieszenie ci powiem…

Jak mnie wkurwia takie poklepywanie z cytatem „na pocieszenie ci powiem, że ja…” że ten, że sramten, a co mnie to obchodzi? Może jestem za mało empatyczny, może za bardzo cyniczny, ale jakoś nie pociesza mnie trudna sytuacja innych. Nie znaczy to, że nie doceniam tego co mam, po prostu w trudnych chwilach czy z problemami nie radzę sobie wmawiając sobie, że inni mają tak samo a nawet gorzej, że ktoś tam nie ma nogi albo ręki, że jest umierająco chory. Owszem, trzeba mieć świadomość, że nie jest się jedynym poszkodowanym na świecie czy w kosmosie, ale bez przesady. Jak mi coś doskwiera, to to że innemu też jest tak źle jakoś nie zmienia faktów. Jak mi dajmy na to ktoś mordę obije, to nie pociesza mnie, że kolesiowi z Przechlewa też dwa lata temu się to stało. Chujnia i śrut!

24
32
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Na pocieszenie ci powiem…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Stary – trafiłeś w sedno. A gdy byłem jeszcze kiedyś mniej świadom swojej wartości to aż mi nawet głupio było, że ja „śmiem” się żalić – przecież w Somalii ludzie głodują. Na szczęście to się zmieniło (dzięki własnej ciężkiej pracy) i zakładam, że niektórzy, nie umiejąc doradzić albo jakoś kreatywniej pożałować to ci dojebią.
    Na pocieszenie ci powiem – miej to w chuju 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Pieprzysz, skoro ktoś Ciebie pociesza, to znaczy, że najwyraźniej temu komuś żalisz się płaczliwie zamiast dupę zacisnąć i radzić sobie po męsku.
    Więc nie mazgaj się na chujni, nie wyżalaj się, nie smęć smętnych historyjek, tylko proś kogoś, kogo cenisz o konkretne rady dotyczące konkretnych sytuacji.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. na pocieszenie powiem ci że mam to samo

    0

    0
    Odpowiedz
  5. No a jaki z tego morał? 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Że chuj go w dupę orał

    0

    0
    Odpowiedz
  7. hehe dobre, nie mazgaje się, nie żale się, po prostu czasami mnie kurwica strzela z sytuacji które mi się przytrafiają, wyrzygam to komuś, a ten mi odpala „na pocieszenie ci powiem, że w Pakistanie jest powódź…”

    0

    0
    Odpowiedz
  8. nie mów do mnie „ci po”

    0

    0
    Odpowiedz
  9. A może tego kogoś kurwica strzela, jak wciąż mu wyrzygujesz jakieś bezsensowne żale, więc daje Ci również bezsensowne odpowiedzi, np. o powodzi w Pakistanie. Jeśli nie chcesz dostawać głupich pocieszeń, to nie wylewaj głupich żali.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. ta dyskusja nie ma sensu, nie zrozumiałeś mojego przekazu, wsio!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. nie no, wg mnie nie może być chyba nic gorszego jak pocieszanie się (mimo obecnej chujni), że inni mają jeszcze gorzej. nie tędy droga.

    0

    0
    Odpowiedz

Szerzy się gówno

Właściwie nie wiem jaki sens ma tytuł tematu jaki piszę, ale jest mocno powiązany z gównem, które rozprzestrzenia się z prędkością spermy wystrzelonej z mojego fiuta. Ogólnie wstęp nie ma sensu, wiem – Ale do sedna. Chujnia obecna, polega na tym, że nie mam już siły to tego osranego żywotu, który przypomina bardziej wegetację. Mam dziewczynę, nie chce z nią być, nie wiem czy ją kocham, nie wiem też jak ją zostawić. W chuj nie wiem. Co się chcę rozstać, ona dzwoni, przychodzi, płacze, obiecuje, że się zmieni, gada mi pierdoły, a ja podczas takich rozmów marzę o włożeniu jej pustej głowy między kibel, a deskę klozetową i mocno usiąść na sraczu żeby jej cały łeb pękł. O tym właśnie myślę w momencie gdy Ona mi obiecuje, że się zmieni. Suką jest niesamowitą, okłamuje mnie ze wszystkim, spóźnia się do mnie, jej rodzice jak już się pojawią u niej w domu z łaski swojej to są najważniejsi mimo, że skurwysyny z nich nie liche. Znam inne, fajne dziewczyny, z którymi chciałbym być, chciałbym z nimi ułożyć wszystko ale nie, bo ja jestem pizda i nie umiem się pozbyć czegoś co mnie niszczy. Wierze, że kiedyś się ogarnę i wystawię światu dupę do pocałunku, będę takim egoistą żeby nie zwracać już uwagi na innych tylko wreszcie na siebie. Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie tego, jakże by inaczej – Gówna. Pozdrawiam.

33
67
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Szerzy się gówno"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. trochę prostackie masz słownictwo… a jak Ci nie pasuje baba i Cie od niej odrzuca to ją zostaw.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. słabo w chuj, człowieku, jak tak dalej się będziesz zadręczał, to faktycznie odwalisz numer z deską sedesową i sobie serialnie przesrasz życie, bo za kratami raczej nikt na Twoje narzekanie uwagi zwracać nie będzie… weź zostaw tą laskę, powiedz jej spierdalaj i tyle, nie odbieraj, nie otwieraj, nie odpisuj i wsio. co za ludzie, chujnia i śrut!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Eh chłopie,czemu tak mówisz o swojej dziewczynie?Tak ją wyzywasz,chciałbys jej wsadzić głowę w kibel itp.Przeież skoro zostaliście parą to chyba coś Ci się w niej podobało,coś do niej czułeś?Skoro jest „suką” to ją rzuć,najlepiej pokaż jej co napisałeś na nią,tu na chujnii,to sama Cię zostawi,będziesz mieć spokój:)

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pewnie jesteś typem takiego człowieka, co lubi właśnie stan wyniszczenia. A tej laski nie rzucaj tylko zdradź po prostu. Zobaczysz jak będziesz się zajebiście z tym czuł. I już po powiedz jej o tym otwarcie. Trzeba robić ludzi w chuja. Takie życie. hehe

    0

    0
    Odpowiedz
  6. ten twooj wpis mi się podoba. jest tak z życia wycięty 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  7. bo niektóre baby nie maja za grosz honoru i poszanowania do siebie, zamiast jebnąć drzwiami gdy facet chce skonczyc zwiazek to beczą jak te barany i za wszelka cenę chcą byle jaki związek ratować, nie rozumiem…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Wyruchaj ją w dupę i zostaw.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. wystawisz światu dupę do pocałunku a dostaniesz takiego kopa, że Polfa nie nadąży z maścią heparynową (jak w piosence Sojki „jesteś moją heparyną, a ja jaj”

    0

    0
    Odpowiedz

Światła w aucie

Wkurwia mnie to, że zapominam zawsze wyłączyć światła w aucie. Przychodzę, otwieram samochód i już wiem, że będę musiała żebrać o pomoc z akumulatorem, się upokarzać. Bo to jest dla mnie za trudne żeby zapamiętać, że wyłączamy światła. I potem proszę o pomoc: ma pan dać podłączyć się do akumulatora- i se koleś myśli, że stosuje podryw na auto. A jak mi ktoś powie, że nie mam nawyków, albo że mam za krótko prawo jazdy to mnie chce jego mać zalać (mam prawko długo, tylko jestem za tępa żeby zapamiętać). Jeszcze jak się podłączę już pod kogoś, przekręcę kluczyk, to tak ten silnik pierdzi, to jest tak żenujące, a ja tak cała wkurwiona, i dokładka „proszę się nie denerwować”, że mało mi się cipa na lewo z wkurwu nie przewróci. Cała się pocę, jestem mokra, wkurw narasta, ja siedzę w aucie, a ktoś stoi nade mną i jestem cała w proszku, mam zjebany dzień i mam ochotę skopać temu co mi pomaga jaja. Potem jak już odpalę, to co? Zapomnę włączyć światła i mi migają na ulicy. Powinno się skonstruować światła automatyczne skoro cały rok trzeba mieć podczas jazdy włączone. Ja jestem tak skołowana, że jebnę zaraz to auto!

30
46
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Światła w aucie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kup se laska volvo

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jest taki wynalazek AWS (Automatyczny włącznik świateł). Poproś kogoś, żeby ci wlutował i gitara!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Proponuje wozić kable i zapasowy akumulator w bagażniku, aha no i nauczyć się go obsługiwać. Wtedy wiedząc że masz takie zabezpieczenie wyrobisz w sobie nawyk wyłączania świateł. A te wszystkie urządzenia 'AWS’ raczej nie pomogą, bo co z tego że w jednym aucie będziesz miała skoro wsiądziesz do innego i odrazu masz problem.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. No ale jednym będzie jeździła chyba.

    Naklej karteczkę na klaksonie.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. gasisz silnik to przekręcasz prawa ręka kluczyk w stacyjce. to w tym samym momencie używaj tez lewej reki do gaszenia świateł taki sam ruch…. ;[

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Przyklej sobie kartkę na kierownicy WŁĄCZ/WYŁĄCZ ŚWIATŁA, to może w końcu wejdzie Ci to w nawyk…:)Pozdro

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Ale tępozord, ja pierdole… rzeczywiście chujnia.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ciesz się, że nie zapominasz o kierunkowskazach na skrzyżowaniach.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. można też zamontować światła do jazdy dziennej. Są takie, które zapalają się automatycznie po starcie silnika.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. ..albo Saab-a
    Co za tępota, zastanawiam się czy to nie marna prowokacja

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Ja pierdole!
    Po zgaszeniu silnika, otworzeniu drzwi jest sygnał dźwiękowy, że nie zgasiłaś świateł i to nie musisz mieć jakiegoś mega samochodu -,-
    Inna sprawa kurwa wysiadasz to chyba widzisz, że świeci? JEsteś tępa i ślepa na dodatek?
    To jest taki nawyk po roku, dwóch jazdy jak to, że po zesraniu się wycierasz dupe…

    0

    1
    Odpowiedz
  13. jak nie miałem przypominacz też miałem takie hece. teraz mam AWS, ale potrafię mimo wszystko zejść na parking i się upewnić. tym razem jednak raczej zastanawiam się, czy zamknąłem drzwi… bo mam centralny w pilocie i kurwa nie pamiętam.

    a może po prostu mniej masła i więcej magnezu?

    0

    0
    Odpowiedz
  14. dawno już są automatyczne włączniki oraz wyłączniki – wyłączają światła jak drzwi otworzysz – pogadaj z jakimś dobrym elektrykiem. Masz cały rok przekręcone na on i finisz – a tak dorzucę tylko w tym jebniętym kraju glina się czai w krzakach jakby srał żeby wyparować pod koła i skasować mandat za, kurwa, niemanie świateł w zajebistą letnią pogodę. W Anglii kurwa jeżdżą jak chcą, postojowe to kurwa nie są żadne postojowe tylko jak ładna pogoda to se angol je włącza, jedzie i nikt nie robi problemu. U Szwabów chyba też taka schiza jak w Polsce

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Ad5 – stary waliłeś kiedyś konia dwoma rękami? Albo lewa albo prawa pracuje, nie ma wała…

    0

    0
    Odpowiedz

Herbatka

Mój problem sięga dziejów, kiedy to pierwszy raz babcia mi dała herbatkę na spróbowanie. Po liźnięciu łyżki, doszedłem do jakże prostego wniosku, że herbata jest w chuj gorąca jakby wyjęta z dupy szatana. Kiedy w podobny sposób orzekłem w/w problem mej babci, ta stwierdziła, że herbatka musi być gorąca, bo inaczej się jebana nie zaparzy i że wystarczy poczekać. No ale mi się nie chce czekać! No ludzie, mam ochotkę delektować się Earl Grayem czy innym chujostwem, a tu pali język. No i tak przez każdy zasrany dzień przydarza mi się to. Dzisiaj skończył mi się zapas wody mineralnej, a kranówy nie tykam, bo się boje co w tej zakażonej wodzie może się kryć. No to robię se herbatkę. No i co kurwa?! Musze czekać 500 lat, zanim jebana się ośmieli ostudzić. I tu nie pomaga przesiadka przy oknie. A do zamrażalki się boje, bo znając mnie zapomnę o niej. A mnie suszy! W wielkim skrócie to wszystko. Dziękuje za czas. Polak z Polski.

22
36
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Herbatka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Problemy problemy.. ja zawsze mam w kuchni dzbanek pełen zimnej, przegotowanej wody. I esencję od herby w małym dzbanuszku. Więc filozofia zrobienia herby ogranicza sie do wlasnia esensji, zalania wrzątkiem i dolania zimnej wody.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Z czasem przekonasz się, że najlepsza jest gorąca herbata. No i z upływem lat jakoś łatwiej się pije taką gorącą. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A mi się chłodzi zimne piwko:)

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Wlej herbatę po zimnego, blaszanego dzbanka (im większy, tym lepszy) i go potoknij. Po kilku(nastu) zderzeniach cieczy ze ściankami herbata powinna ostygnąć.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. do zamrażarki nie można wsadzać gorących rzeczy bo ci zamrażarka jebnie

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A ja nie cierpię herbaty!Właśnie dlatego że kiedy chce mi się pić to muszę czekać pierw na wodę,potem aż herbata ostygnie,w sumie z 30 minut.Dlatego piję głównie colę xD

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Podpisuję się rękami, nogami i językiem pod wpisem nr 2 powyżej. Doszedłem już w piciu gorącej herbaty do takiej wprawy, że ludzie w biurze wybałuszają oczy, jak ja mogę taki wrzątek pić. Oni chuchają, dmuchają, siorbią z łyżeczki, a ja normalnie z kubka walę w minutę-dwie po zalaniu. A druga sprawa jest taka: woda z kranu jest jak najbardziej zdatna do picia w stanie surowym czyli nieprzegotowanym. Pokutuje w nas PRL-owskie przekonanie, że woda z kranu to chlor, syf, sraczka i krasnoludki. A prawda jest taka, że obecnie wodę tę można pić spokojnie bez obawy o zdrowie.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Znam ten ból. Wrzuć kostkę lodu albo dwie i jest git.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. ja piję co jest : mleko, piwo, wino, wodę mineralną, kawę herbatę, słodkie napoje, serwatkę, kompocik, soczek, kubusia,a kranówę lubię najbardziej. Chociaż podobno w kranówie czai się lamblia.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Earl Gray jest nie dobry, polecam taką najtańszą z biedronki 🙂 jest o wiele smaczniejsza, i o wiele wydajniej spełnia funkcję przeczyszczające.

    0

    0
    Odpowiedz

I tak wszyscy skończymy w TESCO

W tym kraju człowiek po studiach jest zwykłym gównem. Pół roku temu zdobyłam tytuł magistra i co? Wielkie gówno, zamiast dobrze płatnej pracy na wysokim stanowisku pracuję w Tesco na monitoringu, w dodatku dojazd do pracy zajmuje mi 4 godziny. Kuuuurwa, gdzie tu sprawiedliwość????

20
30
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "I tak wszyscy skończymy w TESCO"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. no a czego się spodziewałaś? teraz na studiach kształtuje się MASY.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Fakt, w tym państwie nie docenia się ludzi z wyższym wykształceniem.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. no tak, bo z magistrem byle czego – czy się stoi czy się leży kierownicze stanowisko i 10 tysi się należy :))) no i najlepiej nie ruszać tyłka ze swojej pipidówki, tylko żeby pod nos się wszystko podtykało :)))
    to jest nawet zabawne :)))

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jeśli myślałaś, że tuż po zdobyciu dyplomu od razu zgłoszą się do Ciebie wielkie korporacje, by zatrudnić Cię na wysokie stanowisko – hah, to mój komentarz. Trzeba ciągle walczyć o stanowiska, nic za darmo nic Ci nie da…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. zgadzam się z 1. jak oczekiwałaś dobrej pracy bo masz papierek to naiwna jesteś

    0

    0
    Odpowiedz
  7. A ja uważam że to nie jest jeszcze taka zła robota,na monitoringu.Czego Ty byś chciała?Lepsze to niż tyrać fizycznie jak wół np.jako „konserwator powierzchni płaskich”:) czyli jako sprzątaczka.Lub na budowie jako pomocnik murarza za marne grosze.Pomyśl że niektórzy mają gorzej.Teraz wiele osób po studiach „sprząta kible” bo nie ma innej roboty.A różne nieuki mają zajebistą robotę,dzięki znajomościom.Świat jest niesprawiedliwy:(

    0

    0
    Odpowiedz
  8. @1 – bo najważniejsza jest masa! („ona nie jest w ciąży, ona robi masę”) 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Bo to się kurwa myśli a nie ślepo zapierdala na chujowe uczelnie które puszczają w świat masę cymbałów z których mają kasę…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. ja będę pracować w zawodzie po studiach. w sumie to już teraz będę, mimo że studiów nawet nie zaczęłam, więc w tesco na pewno nie skończę 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Ludzie nie rozumieją, że im wyżej są, tym więcej życie od nich wymaga. Im wyżej, tym trudniej, ale i większe szanse na sukces. Studia uczą myślenia, a nie dają na talerzu gotowe rozwiązanie. Gorzej z charakterem – niestety trzeba też go mieć, by nie być kopanym przez rzeczywistość w dupę.

    Może tego magistra masz z bibliotekarstwa czy cuś w ten deseń? Wtedy nie dziwię się Twojej sytuacji i współczuję tego co Tobą kierowało przy wyborze kierunku studiów.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. widocznie życie jeszcze nie skopało cię dostatecznie- jeśli jesteś osobą wyciągającą wnioski z rzeczywistości to za jakiś czas dasz sobie radę.

    a 4h do roboty to jakaś bzdura kosmiczna. po panoramie z domu do roboty na rano wyjeżdżasz?

    0

    0
    Odpowiedz
  13. ..i se śniadanie już jesz to rano o siódmej możesz już obiad…

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Nie przesadzaj, same studia to nic, musisz mieć coś konkret, a nie jakies śmieszne kierunki typu zarządzanie czy inne pierdoły.

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Zależy po jakich studiach… po gównianych owszem tak. Nikt nie mówił, że będzie sprawiedliwie czy lekko. Tyram tez jak baran i gówno – czasem nawet tego brak – z tego mam.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. No nie…rece (i nie tylko) opadaja…

    Czasy bylejakich mgr inz (My Gowno Robimy I Niezle Zyjemy) skonczyly sie dawno.

    Ja tez skonczylem studia i mam ten mgr inz. Tyle ze skonczylem gornictwo na AGH – i teraz pracuje dla Rio Tinto, Western Australia, Pilbara…

    Kasa na poczatek – $70k rocznie (to bylo 10 lat temu). Dzis – ponad $200k – i mam wszystko w dupie.

    Moral: sa kraje gdzie czlowiek po studiach gownem nie jest – tylko trzeba cos umiec robic, i za takowym krajem sie rozejrzec.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Jarosław po studiach pracował w bibliotece a teraz proszę Demiurg przed którym drżą UE, USA i cały świat.

      0

      0
      Odpowiedz

Piwo

Zabrakło mi grosza do piwa, a jechałem po nie 11 km i nie chciała mi sprzedać…

31
35
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Piwo"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. o nie co tera będzie? Chyba koniec swiata… strzeżmy się, anioł śmierci nadchodzi

    0

    0
    Odpowiedz
  3. a to blać jedna… ja bym sprzedała 😛
    ale z drugiej strony… 11km po jedno piwo?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ło kurwa… No to fajnie Cię załatwiła… Kurna, jeden grosz… Ciekawe ile takich „jednych groszy” ona zbiera przez cały dzień…

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pojedź w najbliższym czasie do jej sklepu, kup coś z końcówką 99gr i jak powie „mogę być winna grosika?” to ją ironicznie wyśmiej.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Tak jak komentarz 4. Ja bym bym pierdolonemu babsztylowi nie darował grosza. Niech się uczy menda jedna…

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Być może suka, a być moze pracodawca sukinkot, rozlicza ją co do grosza i każdego brakującego odlicza od pensji, więc i ona ma pracę w dupie i pilnuje tylko, żeby się jej grosze zgadzały. A może Ty zachowywałeś się w sklepie po chamsku, zamiast ładnie poprosić, to rościłeś sobie prawa do tego piwa, to i nie sprzedała.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Nie pierdol siódemka i nie próbuj usprawiedliwiać bo takie suki nawet jeżeli je ktoś rozlicza z grosika to mimo tego jeżeli jest człowiekiem to da mu to piwo… Nie przesadzaj. howgh

    0

    0
    Odpowiedz
  9. było jej minetę zrobić na zapleczu, dostałbyś jeszcze jedno w promocji…

    0

    0
    Odpowiedz