Zabiłem moją dziewczynę

Byłem z Mają 5 lat, kochałem ją jak nikogo nigdy. Zrobiłbym dla niej bardzo dużo. Układało nam się super, i w życiu i w łóżku, pomimo długiego stażu i wspólnego mieszkania. Byliśmy naprawdę szczęśliwi. Ale wszystko schrzaniłem.

Może część z Was, szczególnie męska, mnie zrozumie. Chciałem poznać smak seksu z inną kobietą. Kochałem Maję, ale jednocześnie bardzo chciałem spróbować tego z inną. Tylko ten jeden raz.

Nie chciałem i nie umiałem jej zdradzić, więc podczas zbliżeń wyobrażałem sobie inną. W pewnym momencie moja frustracja wzrosła tak bardzo, że ją odpychałem. Byłem zimnym draniem. Kiedy ona się tuliła, ja mówiłem: „spadaj, nie mam czasu”. Kiedy ubierała się w coraz seksowniejsze ciuchy, komentowałem: „jestem zmęczony i nie mam ochoty”. A kiedy pytała co się ze mną dzieje, krzyczałem, że to jej wina bo na mnie naciska i mnie wkurza. Obarczałem ją winą za wszystko.

W końcu to zrobiłem – zdradziłem ją w barze z jakąś łatwą lalą. I nie było fajnie. Maja w łóżku była prawdziwą petardą, a ta laska tylko szukała bolca i była po prostu słaba. No i wiecie, brak uczucia sprowadził ten seks do roli mechanicznej. Zwykłe rznięcie.

Wtedy zrozumiałem, że nie… nie mogę stracić mojego słoneczka. Ale było już za późno. Wróciłem do domu i spojrzałem na nią. Nawet nie zapytała gdzie byłem. Spojrzałem w jej w oczy i były całkowicie puste. Nie wiem czy kiedyś to widzieliście: puste oczy osoby, która straciła jakąkolwiek nadzieję. Nie wiedziała, że ją zdradziłem ale mnie to tak mocno bolało, że znowu ją odepchnąłem. Nie przytuliłem, dalej w to brnąłem.

Następny dzień pamiętam z każdym szczegółem. Obudziłem się na kacu – alkoholowym i moralnym. Mojej ukochanej nie było obok, nie było jej w domu. Dzwoniłem do niej, do jej koleżanek, ale nic. Spędziłem ten dzień jak każdy inny na kacu: piłem wodę i grałem. Martwiłem się o Maję, ale nie zrobiłem nic, tylko czekałem. Cały czas bezczynnie czekałem.

I wtedy ktoś zapukał do drzwi. To był mój sąsiad. Powiedział, że widział jak karetka przed chwilą zabrała Maję. Byłem w szoku, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Pojechałem do szpitala, gdzie byli już jej rodzice. Jej ojciec zaczął krzyczeć i pytać co się stało, dlaczego doszło do takiej tragedii. Kiedy powiedziałem, że to moja wina, uderzył mnie w twarz i wyszedł.

Maja podcięła sobie żyły u nas w piwnicy.

Maju, wiedz, że Cię kocham i oddałbym wszystko żebyś wróciła. Dbajcie o ukochane osoby. Ja swoją zabiłem.

15
116
Pokaż komentarze (38)

Komentarze do "Zabiłem moją dziewczynę"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. szkoda,że nie pomyślałeś o tym wcześniej gdy ją zdradzałeś.Tak widziałam tzw puste oczy,to oczy bez nadziei na cokolwiek.Musisz z tym żyć.

    10

    2
    Odpowiedz
    1. „Spędziłem ten dzień jak każdy inny na kacu: piłem wodę i grałem”

      Uwaga przegryw zmyśla historyjki :

      2

      0
      Odpowiedz
  3. Prowokacja, na 100%.

    48

    0
    Odpowiedz
  4. O kurwulus, rozumiem co zrobiłeś, szkoda, taka wielka szkoda. Dlaczego?

    3

    1
    Odpowiedz
  5. No facet…, jak to nie jest prowo, to grubo…
    Pan twój powiedziałby ci, żeś patałach, ale to sam, [tu sobie wstaw odpowiedni epitet, Panu twojemu się słownik brzydkich wyrazów skończył], wiesz. /Mesio
    PS. Będzie cię to prześladować do usranej śmierci. Przed sobą się nie ucieknie, patałachu…

    14

    1
    Odpowiedz
  6. Kurwa, ludzie na tej stronie płaczą, że nie mogą mieć kobiety, 20/30 letnie prawiczki, którzy już dawno się poddali, a Ty miałeś idealną kobietę, która Cię kochała i mimo tego jakim chamem dla niej byłeś, dalej z Tobą była.. i Ty oczekujesz tutaj zrozumienia? Chuj Ci w dupe

    49

    2
    Odpowiedz
  7. Mam nadzieję, że tylko chcesz zaistnieć i to fikcja

    37

    0
    Odpowiedz
  8. Nigdy nie zrozumiem jak ktoś w szczęśliwym związku może zdradzać.Jestem prawiczkiem i starym kawalerem,gdybym kiedyś jakąs dziewczynę znalazł to bym nigdy jej nie zdradził.Ten tekst to prowokacja ale jesli piszesz prawdę to zdychaj ruchaczu.

    22

    2
    Odpowiedz
    1. pierdolony desperat. normalnie sie zdradza łajzo, nowa osoba, nowe tematy do rozmow. a w domu jak to w domu- wieje nudą

      6

      18
      Odpowiedz
    2. Jak byłem samotnym walikoniem też tak myślałem, ale po ślubie się zmieniło – to nieprawda! Dopiero nabierasz apetytu, teraz już normalne ruchanie mnie nie kręci (poza domem, oczywiście), zamawiam masaże ciałem, 2 sztuki na raz, fetysze…

      0

      5
      Odpowiedz
  9. Jaki Ty jesteś żałosny. Zdradziłeś kobiete, którą jak sam piszesz kochasz z jakąś pierwszą lepszą pindą z baru. Gdybyś ją naprawde kochał to nie zdradziłbyś jej.
    Szkoda tej dziewczyny.

    18

    2
    Odpowiedz
  10. O ja pierdole

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Hahaha wymyśliłem głupoty a oni wierzą co za idioci. Maja nie żyje hahaha strollowani i ten chuj mesiu też.

    11

    4
    Odpowiedz
    1. Do książek . Jutro szkoła!

      4

      0
      Odpowiedz
  12. Niezła historyjka, a teraz do spania.

    4

    1
    Odpowiedz
  13. pomyliłeś stronę z tą której nazwa zaczyna się na „A” a kończy na „nonimowe”, tam takie historyjki grażynki i halinki łykają jak młode pelikany.

    10

    1
    Odpowiedz
  14. Też mi się wydaje, że napisał to jakiś amator opowiadanek o nieszczęśliwej miłości.
    [prawicowiec]

    3

    3
    Odpowiedz
  15. Powiedz ze to sciema?

    Jestem z moja kochana 15lat. I nie wiem jakim cudem, czym na to zasłużylem ale jest doskonale ! Caly czas sie kochamy, jest nam dobrze ze sobą… po 15 latach.. cud jakis. Nie wiem co bym sobie zrobil gdybym Ją stracil tak glupio jak ty…

    6

    1
    Odpowiedz
  16. Masz świadomość co zrobiłeś złego więc nie jest najgorzej, życie toczy się dalej. Nie obwiniałbym się całkowicie na twoim miejscu za to co się stało, bierz się w garść i żyj dalej

    0

    2
    Odpowiedz
  17. I co? Idziesz teraz do ciupy siedzieć?

    4

    1
    Odpowiedz
  18. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to codziennie inna by ci gałę obrabiała i jeszcze dziękowała za ten przywilej. A jak jesteś patałachem, to ruchasz jednego paszteta przez całe życie. To domena samców beta. Prawdziwy Mężczyzna dla takiej majki sprawę by postawił od razu jasno – Teraz rucham ciebie, a jak mi się znudzisz, to wyrzucę cię jak brudną szmatę i będę ruchał inną. Ciesz się zatem chwilą z Prawdziwym Mężczyzną i nie licz czasu.

    4

    17
    Odpowiedz
    1. oho, podróba mesia się spięła… Jesteś wielki kolego, aplikuj o dotacje z Unii bo się talent marnuje normalnie…

      8

      1
      Odpowiedz
  19. To ona jakas nienormalna byla ze sie zabila, leczyla sie na cos? Bo ja Ci powiem ze jezeli to true to naprawde kochala, czlowiek ktory mysli o smierci wybiera takie miejsce zeby nierobic innym przykrosci. Musiala dlugo o tym mylec ze wybrala piwnice. Poprostu niechciala zebys mial wspomnienia w domu z jej smiercia. Niektorzy nie powinni byc w zwiazkach bo zamiast kochac to ranic tylko potrafia N.A.C.

    2

    3
    Odpowiedz
  20. Niezła ściema 😀

    4

    0
    Odpowiedz
  21. wszystko gówno prawda
    teraz przez ten tekst kłamliwy ja się powieszę i będziesz miał mnie na sumieniu naprawdę
    od kiedy to homosexualiści mają dziewczyny?

    5

    1
    Odpowiedz
  22. Po pierwsze to jest to prawdopodobnie prowokacja. Ale po drugie to sorry, dla mnie osoba która podcina sobie żyły z powodu drugiej osoby jest niezrównoważona psychicznie.
    W takiej sytuacji jak opisujesz zachowałeś się nieelegancko, ale bez przesady. Jednorazowe jebanko na boku, oczywiście spierdoliłeś sprawę. Ale są gorsze rzeczy. Na przykład stały romans na boku, porabianie swojej panny miesiącami, latami. Nie żebym Cię wybielał, ale można naprawdę wiele innych chujoz dużo gorszych odjebać. No dobra gnoiłeś ją też jakiś czas, no ale co ona kurwa niewolnica Izaura, czy ki chuj. Powinna ci wyjebać liścia i rzucić w pizdu a nie tkwić przy tobie i planować samobójstwo.
    Ja mam żonę, dzieci, jesteśmy szczęśliwi i się kochamy. Ale jakby mi przyprawiła rogi to nie powiem że by to po mnie spłynęło, ale ciąć się? Trzeba być z lekka jebniętym. No sory, nie mówcie tylko że każdy ma inną wrażliwość itd. bo to nie jest normalne.
    Ty jej nie zabiłeś, sama się zabiła. Nara.

    8

    6
    Odpowiedz
  23. Kobieta, która podcięła sobie żyły, bo miała emocjonalny związek? Ty kolego najpierw się naucz czegoś o kobietach, a dopiero potem bierz za pisanie.

    6

    1
    Odpowiedz
  24. wtf? tak nie prawdopodobna historia że szok. Zabiła się bo jej nie przytulałeś? Przecież nie wiedziała że zdradziłeś lol idź na fejsa ze swoimi bajkami

    0

    1
    Odpowiedz
  25. Taaak ! ropierdoliłem was – wymyśliłem to !
    Autor

    2

    2
    Odpowiedz
  26. Miałem podobną sytuację. Dziewczyna mnie kochała, była chora na depresję i bulimię. Nie zdradziłem Jej co prawda, ale kiedy pewnego dnia przyszedł kryzys w Jej rodzinnym domu (straszne kłótnie z rodzicami, groźby wyrzucenia na bruk) była tak wściekła na świat, że zażyła całe opakowanie psychotropów. Po wyjściu ze szpitala (kilka dni odratowywania), powiedziałem Jej, że Ją kocham, ale targnięcie się na swoje życie to brak poszanowania do siebie, bliskich i Boga. Oznacza to też, że tak naprawdę nie zależy Jej na mnie na tyle by chciała dla mnie żyć. Jeśli jeszcze raz się to powtórzy, ja odejdę.
    Powtórzyło się. Odszedłem… wtedy po pół roku szantażowania mnie, że zabije się jeśli nie wrócę (milczałem) zrobiła to po raz 3ci. Tym razem skutecznie. Czy żyje w poczuciu winy, że zabiłem swoją dziewczynę? Nie. Dlaczego?
    Bo niektórym nie da się pomóc. Były próby pomocy, byli lekarze, było teoretycznie wszystko by chciałą przeżyć, a jednak nie udało się. Nie uważam by była to moja wina, ani niczyja inna. To wina Jej samej. A Ty facet o ile to nie jest ściemniona historia masz nasrane we łbie jeśli myślisz, że zabiłeś tę dziewczynę.
    Nie mogła ona być normalna, bo każda normala osoba pomyślała by sobie
    „Ja pierdole co za kutafong zasrany, spieprzam do mamusi i nigdy nie chce bydlaka widzieć na oczy. Niech płacze, bo mógł mieć ze mną wszystko a teraz będzie z jakąś lambadziarą się szlajać i płakać mówiąc „za jakie grzechy jestem z taką idiotką. Gdzie moja Grażynka (czy jaka tam inna cholera)”
    Pozdrawiam.

    14

    3
    Odpowiedz
    1. Ty Boga w to nie mieszaj.Skąd wiesz co i kogo Bóg szanuje,a kogo i czego nie? Może właśnie takich szanuje najbardziej? Tych którzy nie trzymają się kurczowo swego nędznego żywota.Nasłuchałeś się kleszych bajek kolego…Dla nich samobójca to jedna ofiara mniej na tacę.Tylko tyle.

      3

      3
      Odpowiedz
  27. Ściemą wali z daleka. Po pierwsze fabuła mocno naciągana, a po drugie, to żadna wartościowa i normalna dziewczyna nie targnie się na swoje życie przez takiego parcha.

    5

    1
    Odpowiedz
  28. Click bait – oszuścii

    0

    0
    Odpowiedz
  29. A później się obudziłeś..

    2

    0
    Odpowiedz
  30. Było na ,,wyznajemy”

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Żyły to nie tętnice, przeżyje.

    2

    0
    Odpowiedz
  32. Było zaznaczyć w tekście, że cięła wzdłuż, bo teraz się odezwą jebani technicy, że baby się nie tną, że nie każde cięcie śmiertelne… Jebanie.

    0

    0
    Odpowiedz

Raz się żyje

Wkurwia mnie to powiedzenie. No bo skąd ta pewność, że żyje się tylko raz? Skąd ta pewność, że nawet jak trafisz do twojego raju i będziesz skakał po łące z gołym kutasem w ostatnich promieniach zachodzącego słońca, to bóg nie ześlę Cię z powrotem do świata żywych? Być może odrodzisz się jako mrówka, żyrafa albo w ogóle w innej epoce czasowej, dajmy na to jako wiking. A może w innej galaktyce jako kosmita z opuchniętymi jajami zamiast oczu? Co za brak wyobraźni.

62
22
Pokaż komentarze (32)

Komentarze do "Raz się żyje"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. ja to interpretuję tak, żeby robić to na co mam ochotę i się nie bać jak pizda

    7

    1
    Odpowiedz
  3. Poczytaj sobie o Niebocentryźmie, to jest odpowiedź na wszystkie pytania.

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Ja na przykład ostatnio się temu trochę bliżej przyjrzałem. Powiem tylko tyle na temat niebocentryzmu: niewiedza, to straszna rzecz.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. przyjrzyj sie geodezji i optyce, rozwiążcie te dwa zadania jednoznacznie to niebocentryzm bedzie cicho

        0

        0
        Odpowiedz
        1. Tak, niewiedza to naprawdę straszna rzecz.

          1

          0
          Odpowiedz
  4. Patałachu. Jam jest Mesio, Pan twój, więc uklęknij, czytając ten post i posłuchaj, co Pan twój rzeknąć ci raczy.

    A mianowicie: raz się żyje, później się już tylko straszy.

    Oczywiście wyznawcy buddyzmu mają na ten temat odmienne zdanie, albowiem twierdzą, że „żyje się raz, potem drugi, trzeci i znów”. I jeśli w jakiejkolwiek religii jest jakiś sens, to oni mogą być pod tym względem najbliżsi prawdy. Z dwóch powodów.

    Po pierwsze, reinkarnacja istnieje (Przynajmniej w takim sensie, że jak grzebniesz w kalendarz i wpierdolą cię robaki, to wejdziesz w ich skład, a potem w skład innych organizmów. Jak to powiedział suficki poeta i teolog Jalāl ad-Dīn Muhammad Rūmī:

    „Umarłem jako minerał i stałem się rośliną.
    Umarłem jako roślina i zwierzęciem się stałem.
    Umarłem jako zwierzę i byłem człowiekiem.
    Czegóż mam się obawiać?
    Czy poniosłem stratę umierając?”).

    Po drugie, niektórzy naukowcy twierdzą całkiem poważnie, że wszechświat to tylko gra komputerowa. A jeśli tak, to teoretycznie możliwy jest respawn. /Mesio

    PS. A Pan twój Mesio, o ile nie będzie żył wiecznie (na co ma nadzieję), po stawieniu się u Piotra pod bramą, zamierza domagać się dokładnie tego samego, co jeden zapalony Quake’owiec…
    1. „Godmode”,
    2. „Give all”,
    „Trzeciego życzenia nie trzeba. Zsyłaj mnie na dół…”.

    I to dopiero będzie życie, patałachu… Albowiem Pan twój, wzorem Hannibala Smitha „uwielbia rozwalać takie imprezy…”. 😉
    A reszta Go pierdoli.

    9

    10
    Odpowiedz
    1. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci Mesiu. Święty Piotr najpierw grzecznie Cię poprosi : „Trzy stówki wpisowego patałachu!”. Ty zaś trzech stówek mieć nie będziesz, albowiem duchy już trzech stówek mieć nie mogą. I wtrąci Cię tedy Piotr do Szeolu, gdzie będziesz robił dla wszystkich patałachów, którzy na ziemii robili dla Ciebie, aż wszystkiego nie oddasz. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. Amen.

      10

      0
      Odpowiedz
      1. „Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci Mesiu. Święty Piotr najpierw grzecznie Cię poprosi : „Trzy stówki wpisowego patałachu!”.”

        Przeczytawszy to zdanie, patałachu, Pan twój, Mesio, raczył był parsknąć śmiechem. 🙂 /Mesio

        PS. A co do reszty wywodu, to Pan twój by się może i przejął, gdyby wierzył w te kościelne bajki.
        A tak a propos tematu: https://www.youtube.com/watch?v=RPb-zw56C9Y
        (1988 rok… Ech, kiedy to było…)

        0

        3
        Odpowiedz
        1. Mesiu, widzę że czaisz klimat. Ja z kolei przepadam za Skautami Piwnymi. Wchodzisz w to? Wpadnij do mnie kiedyś na niebieskiego Dżonego, powspominamy dawne klimaty. Mieszkam niedaleko Palikota w Lublinie.

          0

          0
          Odpowiedz
      2. Mesiu poskromony. Alu Zayobie zaprawdę wielki jesteś i to dla ciebie ciasna dziewica w niebie moczona w winogronach…

        0

        0
        Odpowiedz
      3. AHAHAHAHA dobre to kolego masz rację

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Już wiem mesio żeś patałach po 30-stce jak Quake pamiętasz. Ah ty nasz nadworny nieudaczniku mitomianie, masz zjebie lekkiego plusa 😀

      3

      0
      Odpowiedz
      1. „Już wiem mesio żeś patałach po 30-stce jak Quake pamiętasz.”

        Pamiętasz???
        Quake II Pan twój wielbił będzie do usranej śmierci a nawet i dzień dłużej. 😉 /Mesio

        PS. A za „nieudacznika” to Pan twój cię weźmie (jak już umyślni cię do nas dowloką), patałachu, na polowanie do Byczywąsa. I pozwoli ci ponosić jelenie rogi… I jak będziesz grzeczny, to nawet będziesz mógł wybrać, w co chcesz najpierw z jego hyperblastera dostać.

        0

        1
        Odpowiedz
  5. Chujnia niby żartobliwa, ale z drugiej strony to jest bardzo ciekawe pytanie.

    3

    0
    Odpowiedz
  6. To wynika z logiki. Że żyjesz, to widać, więc tego nie trzeba rozkminiać. Ale brak cienia dowodu na niebo, piekło i tym podobne wymysły. Brak również cienia dowodu na reinkarnację. Stąd przyjmuje się, że są to zwykłe bzdury, podobnie jak skrzaty, wróżki, wilkołaki, jednorożce itp. Czyli nie ma podstaw do myślenia, że żyje się więcej niż raz.

    8

    3
    Odpowiedz
    1. Akurat jednorożce istnieją.

      4

      1
      Odpowiedz
      1. A najlepsza szynka na świecie jest właśnie z dupy jednorożca.

        2

        1
        Odpowiedz
      2. i wilkołaki..

        1

        0
        Odpowiedz
    2. Są dowody na reinkarnację i życie po śmierci. Jackowski, yt

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Faktycznie! Nie wiem jak zyc dalej z ta świadomośćią…

    1

    0
    Odpowiedz
  8. „Raz się żyje” to z jednej strony slogan, który ma usprawiedliwiać różne patole (najczęściej zdrady) a z drugiej strony, to… prawda. Dla własnego dobra lepiej założyć, że potem nie ma już nic, więc jeśli masz coś do zrobienia, nie czekaj na restart. Jeśli przemodlisz całe życie w oczekiwaniu na następne, to poległeś. To poniekąd właśnie religijny przekaz. Nie realizuj się, nie bądź szczęśliwy. Czuj pustkę, i chodź do nas, wypełnimy ją pustą filozofią. Nie żyj, tylko miej nadzieję, że po tym życiu my damy ci następne

    2

    2
    Odpowiedz
  9. Jeżeli trafię do raju, to mam nadzieję, że będę skakała z gołymi cyckami. Skakaniem z gołym kutasem raczej nie jestem zainteresowana.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. jak bedziesz niegrzeczna to dostaniesz małe cycki

      3

      1
      Odpowiedz
      1. Małe lepsze. Dużymi przy skakaniu to chyba można w nos oberwać 🙂

        0

        0
        Odpowiedz
  10. Porównywanie spraw typu śmierć czy istnienie form świadomości pośmiertnej do skrzatów to lekkie przegięcie. Nie chodzi mi tu bynajmniej o sprawy religijne, ale poważni naukowcy, fizycy teoretyczni sami zadają wiele pytań. Sama teoria wieloświatów, niedomówienia w teorii czasu, zagadka czym jest samoświadomość, fale mózgowe, wielowymiarowość naszego wszchświata itd. to są wielkie tajemnice.

    6

    0
    Odpowiedz
    1. U mesia fale mózgowe to wielka tajemnica… chociaż nie, czasem jest w porządku…

      2

      0
      Odpowiedz
  11. Skąd to powiedzenie? Bo tylko to jest pewne a cała reszta to tylko wiara. Jednak to powiedzenie często dotyczy pojebów.

    1

    1
    Odpowiedz
  12. Raz się żyje, a potem dzięki nas żyją robaki.

    1

    1
    Odpowiedz
  13. Temat chujni to często usprawiedliwienie głupoty. No i dobre epitafium dla niektórych, a z niejasnych powodów nie umieszczane na nagrobkach.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Doświadczyłem tego przyjacielu. Mówisz, jak jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Pewnie ze raz sie zyje. Bo cycku nie istnieja ludzi co zyja kolejny raz. Koniec dowodu. W zyje sie raz chodzi o cykle: zycie-pisanie chujnie, zycie-pisanie chujni. Czyli nie patrzysz wstecz i nie rozpamiętujesz jak pizda co było a nie jest tylko idziesz do przodu.

    0

    1
    Odpowiedz
  16. Powiem jedno , z glodu jeszcze nikt nigdy sie nie zesral

    0

    0
    Odpowiedz

Sens

Zastanawiacie się czasem nad sensem życia? Bo ja zastanawiam się ciągle, co ma sens? Co jest ważne. Przez całe dorosłe życie takie myśli ciągle przychodziły mi do głowy, w różnych sytuacjach i w różnych momentach egzystencji. Gdy znajomi zajmowali się jakimś wg mnie nieistotnym gównem i czerpali z tego niby przyjemność, ja w tym czasie zastanawiałem się: „po co to wszystko?” Może to przez to że przez 20 kilka lat byłem sam i potrzebowałem tego czegoś żeby odnaleźć powód. I przez kilka chwil byłem pewien że odnalazłem. Poznałem dziewczynę, od pierwszego momentu gdy nasze spojrzenia się spotkały byłem pewien że ona chce tego samego. Jej oczy uśmiechały się do mnie tak jak jeszcze żadne nigdy. Każde spotkanie z nią dawało mi takiego kopa do przodu że sam się sobie kurwa dziwiłem że tak można. Z każdą chwilą było coraz przyjemniej, a w momencie kiedy miałem ją w ramionach poczułem że to może być ten sens którego tak szukałem przez całe życie. Kiedy nasze dłonie się splatały sens wydawał się tak bliski, namacalny. Ale wszystko co dobre szybko się kończy, po jakimś czasie stwierdziła że mimo iż jestem dla niej kimś ważnym, to ona jednak nie czuje tego czegoś, a to co jest między nami zaprowadzi nas donikąd. Pewnie pojawił się ktoś trzeci, inaczej nie potrafię tego sobie wyjaśnić, ktoś kto zapewnił jej więcej emocji, a ja w którymś momencie musiałem coś zjebać, tylko nie wiem co i kiedy. Mówiła mi że zasługuję na taką dziewczynę która mnie pokocha bez reszty, że znajdę taką na pewno. Gówno prawda, nie znajdę. Nawet szukać już nie zamierzam, wiem że nie znalazł bym już tego sensu drugi raz. Zresztą jak widzę tych wszystkich samotnych ludzi którzy piją mam ochotę jej powiedzieć: Zobacz, oni znaleźli? I znowu zostałem sam, a pytanie o sens wróciło ze stukrotną siłą. Teraz to dopiero mam kurwa rozkminy. Znajomi siedzą i gadają o jakichś różnorakich sprawach, pierdołach: sporcie, telefonach, samochodach, pracy a ja siedzę i zastanawiam się czy to naprawdę jest dla nich takie ważne. Bo dla mnie ani trochę. Jedynie praca ma jakąś tam malutką wartość bo muszę mieć co jeść i za co żyć i tylko tyle, reszta jest kurwa nieistotna. Pojebane jest to wszystko, że jedna osoba może coś czuć i to bardzo mocno, a druga nic. Teraz żałuje, że tego dnia gdy ją poznałem w ogóle wychodziłem z domu, nie powinienem tego robić, powinniśmy zostać dla siebie obcy na zawsze. Egzystencja sama w sobie żeby tylko egzystować jest chujowa, nie chce tak jak większość, jak tak ma wyglądać reszta tej gównianej akcji zwanej życiem, to wole żeby jej nie było.

59
9
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Sens"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Po pierwsze, życie nie ma większego ani ukrytego sensu. Im szybciej to zrozumiesz i zaakceptujesz, tym szybciej zaczniesz czerpać radość z życia. Jest cała masa ludzi takich jak ty, dlatego też powstały tyle różnych religii, żeby wypełnić tą pustkę egzystencji choćby bajką.
    Po drugie. Za bardzo się starasz. Bądź wyluzowany, dziecinny i samolubna. Laski są głupie i na takich właśnie lecą najbardziej. Wyjątkiem są samotne matki i rozwodzi, one szukają opiekunów lub pieniędzy. Dostosuje się albo giń!

    11

    2
    Odpowiedz
    1. Ja rozumiem że autokorekta. Ale, kurwa, bez przesady. Twój tablet ma dysleksję?

      3

      0
      Odpowiedz
  3. Musisz mieć sens. Jesteś,istniejesz i dla siebie jesteś ważny. Kochasz siebie i ufasz sobie.Musisz to traktować jako dogmat i nie zastanawiać się nad takimi bzdetami bo jedyne do czego to prowadzi to depresja i egzystęcjalny dołek.

    3

    3
    Odpowiedz
  4. Witamy w realnym świecie, patałachu… /Mesio
    PS. PS-a nie będzie. Doła masz wystarczającego, a rady na niego w zasadzie to nie ma. Choć jak chcesz, to zawsze możesz przyjść do nas na taśmę. I tak ci wszystko jedno…

    3

    6
    Odpowiedz
  5. Prawica jego i święte ramie przyniosą ci zwycięstwo!

    0

    5
    Odpowiedz
  6. No smutne jest to, że osoba do której czujesz uczucie nie czuje do ciebie uczucia, też to miałem ostatnio, niedawno, co za chujnia. A o sensie życia już nie myślę, za dużo roboty na co dzień. Miałem takie rozkminy w wieku dwudziestu lat po wypiciu nawet się dzieliłem nimi. Tylko w sobotę jest chujowo i przygnębiająco jak się jest samemu.

    4

    0
    Odpowiedz
  7. Kompletnym, bezużytecznym pierdoleniem jest według mnie wszelka filozofia starająca się odpowiedzieć na pytanie o sens życia, tak pojedyńczego człowieka, jak i ludzkości in toto. Ponieważ nasze istnienie nie ma ni chuja sensu. Ani znaczenia. Zanim rasa ludzka zdolna była zadać jakiekolwiek pytanie, zanim była w stanie zrobić cokolwiek poza pieprzeniem się jak zwierzęta, którymi teraz pogardza jako istotami poślednimi, pusty, zimny i ślepy wszechświat istniał grubo ponad 13 mld lat. Kręcił się bez myślnie, z czegoś w nicoś i z nicości w coś nie zdając sobie sprawy, że tak żałosne kreatury kiedyś w nim zaistnieją. Powstaliśmy przypadkiem i swoim ułomnym umysłem zadajemy pytania bez znaczenia. Bez znaczenia, ponieważ ten ślepy, bezmyślny chaos będzie trwał setki miliardów lat po tym, gdy wszelkie ślady człowieka dawno rozsypią się w pył. Jesteśmy jedynie chilowym wybrykiem jaki powstał w tym bezmyślnym chaosie i który niezauważalnie zniknie w bezmiarze wszechświata. Jesteśmy warci dokładnie tyle samo, co wydalane przez nas gówno i za niedługi (z perspektywy wszechświata) czas, atomy tworzące nasze ciała zmieszają się nie do odróżnienia z atomami naszego gówna. A w końcu i te atomy rozpadną się w czarnej pustce totalnej entropii. Będzie tylko pustka. Po chuj więc filozofować?

    32

    2
    Odpowiedz
  8. Twój problem jest taki, że traktujesz życie jak drogę, a nie widząc celu, nie widzisz sensu życia. Błąd. To droga jest celem sama w sobie. I po tej drodze albo będziesz zapierdalał luksusowym kabrioletem i rozkoszował się promieniami słońca, powiewami wiatru we włosach i wszystkim co dookoła, albo będziesz marudził, że daleko, nie wiadomo po co, słońce razi, wiatr jebie fryzurę i tym podobne chujnie.

    7

    2
    Odpowiedz
    1. No cóż…Wychodzi na to,że gdy kiedykolwiek zobaczymy ducha nie powinniśmy się bać ale podziwiać bo to będzie oznaczalo,że jednak jest coś po śmierci.Albo że mamy coś z garem i trzeba się udać do psychiatry.Tak czy owak obie wersje są dla nas korzystne

      2

      0
      Odpowiedz
  9. Witam. Odpowiedź brzmi : życie nie ma żadnego sensu, nasze istnienie to przypadek i obłęd, napędzany jedynie podświadomymi zwierzęcymi instynktami. Pozdrawiam serdecznie

    3

    3
    Odpowiedz
  10. Jak nas oszukano? Wmówiono że związek to sens życia i dzieci każdy mieć musi. A potem tragedie przemoc rozwody i alkoholizm tylko.

    8

    1
    Odpowiedz
    1. No to współczucia, że nie doświadczyłeś niczego innego w życiu.

      0

      1
      Odpowiedz
  11. Kobiety odchodzą od mężczyzn, mężczyźni od kobiet. Większość z nas przez to przechodzi. Jeśli związek był ważny to niestety musi boleć. Ale jak wszystko i ból mija i życie toczy się dalej. Są nowe związki, nowe zadania, cele, wyzwania, marzenia. Czy życie ma sens? Myślę, że ma, jeśli o to sami zadbamy. Dla jednych sens życia to dobry związek, rodzina, dla innych praca, nauka, zainteresowania. Co nada sens Twojemu życiu, to już musisz sam odkryć.

    4

    0
    Odpowiedz
  12. Przestań filozować, pij, nie pierdol.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. A co masz i gdzie?

      0

      0
      Odpowiedz
  13. Kup sobie chomika

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Sensem zycia jest porządne zwalenie konia…

    4

    0
    Odpowiedz
  15. Jak ja dobrze Cię rozumiem. Mam identycznie.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Odpowiedz
  17. A na chuj komu jakiś tam sens życia. Ma Ci być po prostu dobrze i cały świat ma Ci do tego służyć. Twoja w tym głowa żeby tak się stało. Szkoda życia i energii na zamartwianie się i szukanie celu. Jak już chcesz bardzo celu to niech nim będzie niezależność emocjonalna i finansowa – żeby nikt nie mógł Cię do niczego zmusić, ani Ci zaszkodzić, ani doprowadzić do rozpaczy.

    4

    5
    Odpowiedz
  18. Sensem życia jest rozwijanie swojej duszy.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Sensem życia jest rozłożenie nóg…

      0

      1
      Odpowiedz
  19. Przeżyłem dokładnie to samo, takie same przemyślenia i niezrozumienie sytuacji.

    0

    0
    Odpowiedz

Chujnia z bagietką

Na moim osiedlu w chuj lat był hipermarket „R”. Byłem w nim raz na ruski rok i podczas zakupów zawsze brałem sobie bagietkę z serem. Chuj, że gumowata, ser spieczony jak skurwysyn, ale lubiałem ją czasami zjeść. A jadłem ją od momentu kiedy otworzyli ten hipermarket. Coś tam się pozmieniało i po kilkunastu latach hipermatket „R” stał się hipermerketem „A”. Wybrałem się tam, bo od długiego czasu chodziła za mną ta jebana bagietka. Do tego maślanka. Wchodzę, zapierdalam od razu na dział bułek, rozglądam się – a tu chuj! Nie ma moich gumowatych bagietek ze spieczonym serem! ja pierdole! W regale jakieś pocięte w paski gówniane długie bułki z jakimś śmierdzącym tłustym zielonawm mazidłem. Ale nie ma moich bagietek! Wracałem zatroskany do domu, już nigdy nie zrobię tam zakupów. Jakiś chuj śmiał zabrać mi te moje gumowate bagietki ze spieczonym jak skurwysyn serem. Umarła część mnie, mojej historii, moje wspomnienia z dzieciństwa poszły się jebać na ryj. Komu przeszkadzała ta bagietka? Wciąż mam w pamięci jej smak i strukturę spieczonego sera. To nic, że można było ją zawiązać w supeł bez rozerwania jej i była świeża przez pół roku, ale ja je po prostu uwielbiałem. I koniec, skończyło się. Nie wróci już ten smak. Jak żyć…?

82
15
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Chujnia z bagietką"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ale masz, patałachu, problemy… Przyzwyczaj się do żarcia innego syfu i nie truj dupy Panu swojemu… Co? Koniecznie chcesz, żeby rak, na którego kiedyś się przekręcisz, był spowodowany jakąś jebaną bagietą z serem? A jak, kurwa, będzie to kaszanka z jogurtem, to co to zmieni? Lepiej ci będzie zdychać, czy co?

    Pan twój, Mesio, zaprawdę powiada ci: ty się ciesz, że jeszcze masz jakikolwiek wybór… Was, patałachy, w przyszłości (o ile zasrany kłamczyński nie zapewni wam głodu jak w Północnej Korei) karmić się będzie jak kurczaki na fermie: jednym rodzajem żarcia ze zmielonego robactwa i wypełniaczy ze śladowymi ilościami witamin i minerałów wymieszanymi z resztkami z rzeźni (to ostatnie zresztą jest i dziś już stosowane np. w parówkach; nie bez przyczyny mówi się o nich, że są boskie, bo tylko Bóg wie, co w nich jest). I będzie spokój. Nie będziecie wydziwiać. Każdy z was, podczas przerwy obiadowej, w biegu wpierdoli przewidzianą z góry dawkę kalorii w takiej właśnie postaci (możliwe, że podczas karmienia systemem taśmowym -siad płaski dupą na taśmie, podjazd z otwartym dziobem pod rurę, rura w gardło, spust karmy i kop w dupę na rozpęd, żeby zwolnić miejsce dla kolejnego głodnego robola (przy okazji w locie zdążysz se jeszcze, patałachu, beknąć)) i ani się obejrzy, jak w pocie czoła będzie zapieprzał do końca szychty, żeby, po przywleczeniu się do nory w mrówkowcu czy innego baraku, znów wpieprzyć na kolację kolejną porcję karmy, obejrzeć w TV jakieś gówno o konsystencji zbliżonej do papki, którą zeżarł wcześniej i o 22:05, po pięciu minutach leżenia na babie lub jej gumowym odpowiedniku, pójdzie grzecznie spać. Taka przyszłość czeka 99% (no… może 98% populacji). To, co dziś widzisz w postaci unifikacji wszystkiego, od żarcia począwszy, przez taśmę w robocie i program w TV, na stylu życia Cebulaka skończywszy, to dopiero przedsmak tego, co nastąpi. /Mesio

    PS. A jak chcesz zjeść coś przypieczonej gumy, to zapraszamy do naszej zakładowej stołówki (jak uiścisz obowiązujące trzy stówki wpisowego i nasza zakładowa komisja uzna cię za zdolnego do tyrania na naszej taśmie of koz).

    6

    11
    Odpowiedz
    1. Mesio jesteś chory, poniżej skrócony opis choroby, którą zdiagnozował kabaret ot.to.

      „O, przepraszam mam słowotok, znów mnie atak chwycił dziś
      Pewnie długo będzie męczył i mi nie pomoże nic
      Znowu cały dzień stracony – to przegrana sprawa
      Gdy mnie złapie to nie puszcza do białego rana.

      Bo słowotok , proszę pani, to jest taka podła bestia
      Jak pijawka wyssie wszystko: kto, z kim, kiedy, jak, gdzie mieszka
      Ile, komu, za co, po co, czy przypadkiem nie za mało
      Czy wystarczy i czy można, a właściwie co się stało?”

      0

      1
      Odpowiedz
  3. Pisz skargi do kierownictwa.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Skoro tak lubiłeś te bagietki to dlaczego kupowałeś je „raz na ruski rok”?

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Autorze gwarantuje ze bagietki sa dostepne. Mieszkam w stolicy wojewodztwa, mieście z koziolkiem w godle i autobusami czerwono-bialo-zielonymi i bulki z serem ze sklepu R to moje wspomnienia dziecinstwa. Ale spokojnie w sklepie A tez sa tylko ciezko trafic. Skad wiem? Wlasnie zajadam bulke z serem 🙂

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Wspomnienia dzieciństwa z hipermarketu… pierdolone pokolenie ofiar reformy edukacji i kolonializmu, jebane gimby

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Moje kondolencje stary.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Też lubiłem te bagietki ale nie na tyle żeby tak rozpaczać, ogarnij się

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Kuźwa problem, kuźwa.

    0

    0
    Odpowiedz

Zużyte zapałki w pudełku

Witam chujoniowiczów. Moja chujnia płynie z tego, że za grosz nie potrafię zrozumieć czemu ktoś po zużyciu zapałki wkłada ją z powrotem do pudełka. Godzinami trzeba potem w pudełku grzebać żeby znaleźć normalną, działającą zapałkę, jak jakis kopciuszek oddzielać te zjebane od dobrych, wydluża to cały proces podpalania wielokrotnie i prowadzi do ogólnej frustracji. Ale nie to jest wkurwiające najbardziej. Rdzeń chujni to że nie potrafie sobie wytłumaczyc dlaczego ktoś tak robi? Przecież nie z lenistwa, bo zamiast wyjebać zapalke wklada ja z powrotem – to chyba wiecej roboty. Nie ze zlośliwosci, bo nikt chyba tego nie robi żeby specjalnie wkurwić innych (zwlaszcza że wkurwiałby też tym sam siebie, gdyby chciał potem skorzystac znowu z tego samego pudełka zapałek). Dlaczego więc? Nie wiem. Bardzo wkurwiające.

36
16
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Zużyte zapałki w pudełku"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nigdy nie zrozumiesz, brudasie.

    5

    1
    Odpowiedz
  3. Jak masz nadpalona zapalke i pali sie jeden palnik i chcesz odpalic drugi palnik to odpalasz ta zapalka od tego palacego palnika. Kiedys ludzie nauczeni oszczednosci tak robili. N.A.C.

    7

    1
    Odpowiedz
    1. Nadpalony Atrybut Chytrusa!

      2

      2
      Odpowiedz
      1. Niedorobiony Aseksualny Cycek

        2

        1
        Odpowiedz
      2. Paczka zapalek lezy przy kuchence, gotujesz na jenym palniku zupe, najdzie cie na herbe. Oddpalasz od palnkka i przenosisz ogien na drugi palnik. Jakiego chytrusa? To ze gimby nie znajo i takich prostych zeczy nie wiedza..

        3

        2
        Odpowiedz
        1. Ale te gimby znają lepiej ortografie rzecxy*

          1

          1
          Odpowiedz
          1. Brawo gimba.

            1

            0
            Odpowiedz
  4. Może z przyzwyczajenia? 😉 Mnie też to wkurwia

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Może żeby nie śmiecić?

    4

    3
    Odpowiedz
  6. należę do tej samej grupy ludzi co ty

    2

    2
    Odpowiedz
  7. Wkładając zgaszoną zapałkę do pudełka masz pewność, że nie podpalisz np. kosza na śmieci do którego ja wyrzucisz jeszcze dymiącą albo gorącą-mało prawdopodobne ale jednak. Mówimy oczywiście o sytuacji domowej. Można ją po zgaszeniu włożyć po wodę, syknie i masz pewność, że jest bezpieczna dla otoczenia. Ale jak korzystasz z pudełka zapałek poza zasięgiem kosza, zlewu a może popielniczki a jesteś w mieszkaniu to co z nią zrobisz, wsadzisz w dupę?
    Nawet na dworze pozostaje aspekt utrzymania czystości, który niektórzy maja wpojony przez wychowanie ty widać nie.

    7

    5
    Odpowiedz
    1. „Wkładając zgaszoną zapałkę do pudełka masz pewność, że nie podpalisz kosza na śmieci” większe jest prawdopodobieństwo podpalenia innych zapałek znajdujących się w pudełku niż tego kosza.

      8

      3
      Odpowiedz
      1. I co z tego? Niech się palą.

        3

        1
        Odpowiedz
    2. Aspekt czystości? No jebne zaraz, przecież to tylko zapałka, kawałek drzewa. Materiał organiczny, nie rozkłada się 1000 lat. to tak jak byś rzucił patyczkiem.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Młody tego nie zrozumie. Wyjaśniam. Kiedyś było przyzwolenie na palenie w miejscach publicznych jak kawiarnia, przystanek itd. I ten kulturalny wyrzucił zapałki do popielniczki lub kosza. Jak ich nie było to chowali do pudełka. Ci „ekologiczni” czyli tacy jak ty jebneli ją gdzie popadnie. W końcu się rozłoży. Pet też ale wcześniej, na chodniku, wygląda jak wygląda. Wprowadzono zakaz palenia, kultura pozostała.

        1

        0
        Odpowiedz
    3. Wsadzę sobie tę zapałkę w dupę, nawet zapaloną, jak mi powiesz gdzie w domu strzepujesz wtedy popiół. Mam na myśli brak popielniczki w zasięgu.
      Serdeczności

      0

      1
      Odpowiedz
  8. Moja matka tak zawsze robiła

    2

    1
    Odpowiedz
  9. Mnie nurtuje bardziej inne pytanie. Gdzie podziały się pieniądze z komunii?

    4

    0
    Odpowiedz
  10. 5 złotych w łapę patałachu i zapierdalaj do kiosku po zapalniczkę.

    PS PS nie będzie

    2

    0
    Odpowiedz
  11. kup zapalniczke

    0

    0
    Odpowiedz

Maluch bez tłumika

Jakieś 2 tygodnie temu jakiś chujek na osiedlu kupił sobie fiata 126p. Malucha ,zardzewiałego od progu po dach (nie rost) ,zglebionego i kurwa ujebał tłumik ,jakby było mało sportowo. Chujnia polega na tym ,że odkąd spadł śnieg moja ulica jest oblegana przez tego amatora driftu. Mieszam na zakręcie ,jak mi nie przypierdoli kiedyś w ogrodzenie to mnie wkurwia ten jebany hałas.W dzień i w nocy ,no kurwa normalny użytkownik golfa 3 jedzie na parking próbować swoich sił w jeździe na ręcznym ,ale ten kurwa kretyn będzie napierdalał nie sprawnym gruzem na ślepym zakręcie.
I stąd pytanie do was. Jak upierdolić tego pajączka ?

22
5
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Maluch bez tłumika"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Cierpliwości. Sam się rozjebie…

    12

    0
    Odpowiedz
  3. I to jest chujnia!

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Żal dupę ściska że rowerem tak nie zrobisz?

    2

    6
    Odpowiedz
    1. Mam malczana ale ten malczan wyposażony jest w sprawny tłumik i driftuję za miastem/na opuszczonych placach. Takie rzeczy trzeba robić z głową i nikomu nie chodzi o zazdrość

      1

      0
      Odpowiedz
  5. Pięciolitrową bańkę elektrolitu do akumulatorów (tj. roztworu kwasu siarkowego) kupisz za niecałe dwie dyszki. Potrzebujesz kilka sztuk. Opis dalszej „procedury” znajdziesz w necie.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Cieciu maluch ma tylny napęd, nie potrzebny mu ręczny, na parkingu gówno jebcy z golfa mogą na ręcznym szmirować, ale wyższej klasie tylno napędowców nie wypada nie rozumiesz jak to jest wchodzić w zakręt, dodać trochę gazu i tył zaczyna latać, nie rozumiesz bo jesteś typem gościa co wziął rower na raty, i strój do startu w kosmos z Lidla, do tego masz pierwszy wąsik, i poważną minę i nikt Cie nie lubi, a pornole się same zacinają jak próbujesz się sklepać.
    Pozdro

    3

    6
    Odpowiedz
  7. zgłoś na mendy, że niesprawnym autem ktoś jeździ i zagraża to bezpieczeństwu w ruchu drogowym. O ile mówisz prawdę i że tłumika nie ma, to dają mu kwit na przymusowy przegląd i tyle. Jak nie zrobi to zawijają na parking strzeżony na koszt właściciela, chyba 50zł/24h, który nie ulega przedawnieniu. A jeśli koleś furmanki nie odbierze to leci do utylizacji na jego koszt:-). Podejrzewam, że zgłoszenie na pewniaka to przyjmą anonimowo 🙂

    1

    1
    Odpowiedz
  8. To na pewno Spejson z Blok Ekipy maluchem napierdala

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Polej zakręt wodą. Cisza wymaga ofiar, przypadkowych też. 😀

    0

    0
    Odpowiedz

Jestem emocjonalnym warzywem…

Nie wiem kiedy dokładnie tak bardzo wszystko mi się odmieniło. Ale kiedyś byłam zupełnie normalną dziewczyną, pozytywnie podchodzącą do życia, zależało mi na wielu rzeczach, ludziach. Teraz. Mam 21 lat, nie wiem w ogóle co robię w większym mieście i po co studiuję. Wszystko to robię z takiego pieprzonego musu. Wszystko to znaczy, nie tylko to. Moje życie to jeden wielki przymus. Zaraz pomyślicie sobie, że jestem po prostu leniem, ale tak nie jest. Chciałabym tylko ciągle spać, nie widzę sensu w tym, żeby wstać. Kiedy muszę już gdzieś iść, to czuję, że moje nogi wloką mnie do przodu i nawet poruszam się z przymusu. Jak taki automat, robot. Kiedyś zależało mi na tym, żeby spotkać się z tym, z tą, a tutaj iść na imprezę, a tutaj się w kimś zakochałam, wielka determinacja, żeby zwrócić na siebie uwagę. Teraz jest mi totalnie wszystko jedno. Mam gdzieś bliskich, przyjaciół, nawet nie mam ochoty być w związku. Jestem najszczęśliwsza kiedy jestem sama i nikt niczego ode mnie nie chce. Ponad to nachodzą mnie jakieś dziwne lęki, ciągle czuję „ucisk” na klatce piersiowej, jakby nerwy, nie wiem jak to wytłumaczyć. Kompletnie na niczym mi nie zależy. Żyję żeby przeżyć. Warto też dodać, że wszystko mnie denerwuje i irytuje. Zaraz uznacie, że jestem psycholką, ale raz np miałam taką sytuację, że czekałam na autobus. Było zimno, długo nie przyjeżdżał. Podjechał jakiś inny, który jechał kompletnie nie w stronę mojego mieszkania. Ale sobie do Niego wsiadłam, pojechałam w jedną stronę, potem w drugą i tak spędziłam bezsensownie 2 godziny, po prostu. Po co miałam wracać do mieszkania? Nie zależy mi na nauce na studia, nawet na frekwencji. I choć czasem chcę porządnie wstać i po ludzku przeżyć dzień, nie potrafię. Dzwoni budzik, otwieram oczy, po prostu nie i koniec, poddaję się i mam wszystko w dupie. Bo mam w dupie. Czasem tak bardzo nie widzę celu, że mam ochotę stanąć na środku drogi, nie wiem, położyć się i spędzić tak cały dzień. Jestem raczej świadoma tego, że mam jakieś zaburzenia, ale gdy opowiadam o tym bliskim, Oni uznają, że to po prostu lenistwo, nie to nie jest lenistwo. Z lenistwa nie potrafię i nie chce mi się nawet okazywać uczuć innym? Chujnia….

85
11
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Jestem emocjonalnym warzywem…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Moim zdaniem to depresja i nerwica. Poszukaj psychologa i będzie lepiej 🙂

    15

    4
    Odpowiedz
    1. W pełni się zgadzam, że to te dwa zaburzenia. Na depresje wskazuje brak energii, sensu spotkań z ludźmi, emocjonalne otępienie, obojętność, izolacja. Na nerwicę i stany lękowe wskazuje ucisk klatki piersiowej, utrudnienia w wykonywaniu zwyczajowych czynności(lęk) i zapewne inne psychosomatyczne dolegliwości, których nie napisałaś. Masz dwa wyjścia-pójdziesz na wizytę do psychologa lub spróbujesz sama sobie dać z tym radę. Jeśli samonaprawa nie będzie przynosić efektów do miesiąca czasu, to nie ma sensu tak egzystować i należy niezwłocznie udać się do lekarza po pomoc. Na pocieszenie powiem ci, że spotyka to coraz więcej osób, ale im się nawet nie chce pisać chujni. Głowa do góry i powodzenia.

      8

      2
      Odpowiedz
  3. Brzmi jak początki depresji. Idź się zbadać.

    9

    3
    Odpowiedz
  4. Może masz Acedie jak ja do niedawna? To jest jak rak.Chcerz coś ze sobą zrobić ale nie wiesz co.Jak zaczynasz coś robić to szybko się męczysz i wracasz do niewymagającej bezczynności. Często odczuwasz dyskomfort spowodowany tym niezadowolebiem z tego gdzie jesteś. Problem w tym że sama nie wiesz gdzie chcerz być i tak sobie jeździsz dwie godziny busikiem w poszukiwaniu sama nie wiesz czego. Co poradzić? Hmm jakiś sport? Pasje? Coś co sprawia przyjemność i pozwoli ci się rozwinąć. A te myśli egzystęcjalne to wyjeb do kosza. Coś ma sens bo ty chcerz by to miało sens i tyle.

    1

    5
    Odpowiedz
    1. „chcerz” – na miłość boską, ja pierdole…

      14

      1
      Odpowiedz
  5. Depresja. Doskonały obraz kliniczny

    5

    1
    Odpowiedz
  6. Najprawdopodobniej depresja, możliwe, że coś jeszcze. Ale spokojnie, to nie wyrok. Idź na terapię behawioralno poznawczą. Rozmowy z bliskimi sobie daruj, przeciętny człowiek (często mam wrażenie, że w tym kraju w szczególności) nie ma kompletnie żadnej wiedzy psychologicznej, nie wie nic na temat emocji i kompletnie sobie z takimi rzeczami nie radzi. Równie dobrze mogłabyś pójść do swoich bliskich z dziurą w zębie, lub ze złamaną ręką – od tego są specjaliści. Druga sprawa, to to, że twoje otoczenie często znajduje się wśród przyczyn twojego stanu. Nie trać czasu na szukanie pomocy w necie, bo tu nie ma drogi na skróty. Powodzenia

    10

    1
    Odpowiedz
  7. umówisz się ze mną na kawę ???

    14

    0
    Odpowiedz
  8. Jak dzieciaczku będziesz musiała na siebie zarobić aby mieć papu i dach nad głową to szybko się zbierzesz z ciepłego łóżeczka, już niedługo.

    8

    25
    Odpowiedz
    1. Myślę, że to Ty jesteś dzieciaczkiem, który nic nie wie o życiu.

      7

      0
      Odpowiedz
  9. Cześć. Poszukaj fachowej pomocy(psycholog i psychiatra).Nie piszę tego złośliwe tylko niepokoi mnie troche Twoje samopoczucie.Pozdrawiam. Powodzenia!

    8

    0
    Odpowiedz
  10. Też tak mam, proszę powiedzcie co z tym zrobić

    0

    0
    Odpowiedz
    1. A cxego nie zrozumiales ze zdania „idz do specjalisty”?

      3

      2
      Odpowiedz
  11. Czy zadajesz sobie pytanie jak mogę sobie pomóc czy ten stan jest dla ciebie do zaakceptowania? Wyglada na depresję… Może czas poszukać fachowej pomocy.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Zbadaj tarczycę

    6

    1
    Odpowiedz
  13. Depresja endogenna jak nic. Świadomość że się na nią cierpi i dobry psychiatra uratuje Ci życie. Też to przerabiałem teraz jest dobrze. Poszukaj kogoś z podobnymi problemami.Pomaga wysiłek fizyczny taki aż do bólu antydepresanty w ostateczności. Pozdrawiam. PS.Nie wiem jak ale chciałbym utrzymać z Tobą kontakt.

    6

    1
    Odpowiedz
  14. Idz do psychologa jak masz problem ze soba. To zaden wstyd, oni od tego sa. Choroby badz schorzenia psychiczne to normalna sprawa tak samo jak bole glowy czy innych czesci ciala. Poza tym zawsze lepiej isc do specjalisty niz do ksiedza… Pozdrawiam

    1

    4
    Odpowiedz
  15. Jakbym czytała o sobie

    3

    1
    Odpowiedz
  16. Mam bardzo podobnie… Nie widzę sensu już w niczym… Ciekawe kiedy to się wszystko skończy… Szkoda że nie zostawiłaś jakiegoś namiaru do siebie, porozmawialibyśmy sobie o tych dziwnych zjawiskach życiowych. No ni, trzymaj się i wiedz że nie jesteś sama.

    6

    0
    Odpowiedz
  17. Przypuszczam, że masz depresję, polecam wizytę u specjalisty. To powaźżna sprawa, nie wolno jej lekceważyć.Sam się wybieram. Nie poradzę ci, żeby wziąć się w garść i być optymistką, bo to jakby powiedzieć do sparaliżowanego „Wstań i idź”. Masz problem, im szybciej zaczniesz go leczyć, tym lepiej. Nie przejmuj się hejtem, kóry się tu zapewne wyleje. Pamiętaj, są sadyści, których cieszy ludzkie cierpienie. Mam taką teorię, że depresje, nerwice i podobne zaburzenia biorą się z nadmiernej wrażliwości. Niektórzy rodzą się bez filtra, który pozwala większości ludzi znosić trudy istnienia. To czym ludzie się zazwyczaj nie przejmują, osoby nadwrażliwe rani, krąży w umyśle i powraca jako trauma. Jesteś bardziej wrażliwa niż większość i to przeszkadza ci w funkcjonowaniu. Pamiętaj, że masz prawo być smutna, nieszczęśliwa i sfrustrowana, o czym zapominają ci „normalni”. To nie oznacza choroby psychicznej, tylko większą czułość receptorów. Psycholog lub psychiatra pomoże te receptory wyregulować. Nie jesteś sama, nie załamuj się. Trzymam za ciebie kciuki i polecam przeczytać”Wilka Stepowego” H. Hessego.

    2

    0
    Odpowiedz
  18. To depresja musisz z tym się zgłoś do psychologa lub psychiatry

    2

    0
    Odpowiedz
    1. albo znależć ogromnego bolca i jak rączego dzikiego rumaka okiełznać i ujeździć.

      7

      2
      Odpowiedz
  19. Niestety wszystko co opisałaś wpisuje się dokładnie w obraz depresji. Wpisz w google takie pojęcie „anhedonia” i zobaczysz, że będzie to coś, co znasz aż za dobrze. Moja rada jest taka, żebyś tego nie lekceważyła i jak najszybciej poszukała pomocy u psychologa lub psychiatry. Idąc na studiach dopadło mnie to samo, niestety wmówiłem sobie, że „w końcu będzie lepiej”. Minęło kilka lat (zmarnowanych), a jest gorzej niż było. Depresja sama nie mija, ktoś musi nas uratować, przyjaciel, członek rodziny czy psycholog, ale kogoś o pomoc trzeba poprosić, nasz własny umysł oszukuje nas tak bardzo, że człowiek nie jest w stanie sam siebie uratować. Jeżeli chcesz z kimś o Twoim problemie pogadać to napisz do mnie : prokop.maj@gmail.com, poznałem temat z każdej możliwej strony. Jeżeli wolisz dowiedzieć się o depresji więcej na własną rękę to polecam przede wszystkim strony w języku angielskim (jeśli znasz) – googluj kombinacje słów 'depression’, ’emotional numbness’, 'derealisation’ itp. A na koniec kilka cytatów, które być może wydadzą Ci się znajome : „Depression is the constant feeling of being numb. Being numb to emotions, being numb to lie. You wake up in the moring just to go back to bed again. Days aren’t really days; they are just annoying obstacles that need to be faced. And how do you face them? Through medication, through drinking, smoking, drugs, cutting… When you are depressed, you grasp on anything that can get through the day. That’s what depression is, not sadness or tears, it’s the overwhelming sense of numbness and the desire for anything that can help you make it from one day to the next.” // „It feels like pain, pain every day. Your brain knows you are nothing and this causes pain. The pain grows in every cell of your body, like a disease that eats you from the inside out. Soon you’re only a shell, because there’s nothing left on the inside. (…) Just a skin that walks around all day hurting.”// „Yes, we are tired, but it’s not all from lack of sleep. We are tired of waking up with nothing to look forward to, tired of going to bed exhausted after doing a million things we find no enjoyment in doing. We’re tired of this void, this emptiness that looms over us even though our days are packed. We are tired of the loneliness that presses down on us even though we’re surrounded by dozens of people.” // „It’s like drowning. Except you can see everyone around you breathing.” // „Depression is such a cruel punishment. There are no fevers, no rashes, no blood tests to send people scurrying in concern, just the slow erosion of self, as insidous cancer. And like cancer, it is essentially a solitary experience; a room in hell wih only your name on the door.”

    3

    1
    Odpowiedz
  20. Zapierdalaj do lekarza! Mozesz byc mocno chora.

    1

    0
    Odpowiedz
  21. Jestem rok starszy i mniej więcej od roku mam podobnie. Wszystkie objawy takie jak piszesz, nawet to bezsensowne tułanie się busem. Ujebałem od tego czasu semestr na studiach, straciłem kontakt z wieloma osobami i tak ogólnie toczyłem się w dół nic nie mogąc z tym zrobić. Ale jak już byłem bardzo bliski dna to nagle zniknęła ta obojętność, czułem, że musze coś zrobić, albo się zajebać albo zacząć żyć. Na szczęście w miarę udaje mi się to drugie (przynajmniej na razie). Poszedłem do pracy, wróciłem na studia i chwile po tym jakoś odżyłem. Teraz, parę miesięcy od tego mojego 'zmarwychwstania’ trochę znowu to wraca, w mniejszym stopniu ale jednak. Próbuję z tym walczyć ale jest ciężko, chociaż w porównaniu do tego co przeżywałem jeszcze parę miesięcy temu to nie ma źle:P. Chętnie bym z Toba o tym pogadał bo w sumie nigdy sam nikomu o tym nigdy nie mówiłem, tzn wiadomo rodzina, znajomi widzieli, że coś ze mną jest nie tak ale albo udawali, że tego nie widzą albo mieli to w dupie. Trzymaj się bo wiem jak chujowe jest to uczucie i mam nadzieję, że jakoś uda nam się porozmawiać.

    2

    1
    Odpowiedz
  22. Mam tak samo z relacjami kiedyś czułem co innego teraz mam wszystkich gdzies jedyne na czym mi zależy to nauka na studiach (chociaż tyle) nie czuję współczucia miłości chęci przyjaźni ignoruję każdego kto znajdzie się blisko mnie to samo z rodziną nie znają mnie nie umiem z nimi rozmawiać jesteśmy dla siebie jak obcy. Mimo iż wielu rzeczy mi się nie chce to zawsze kiedy myślę o studiach w głowie pojawia się muszę być najlepszy nawet nad duperelowatym temacie potrafię spędzić cały dzień bo nic innego mi się nie chcę….

    1

    0
    Odpowiedz
  23. masz depresje, ogarnij sie albo za 20 lat wystąpisz w programie „damy i wiesniaczki” będąc tą druga

    0

    3
    Odpowiedz
  24. Wiele chorób może dawać takie objawy. Jeżeli chodzi o mnie była to mononukleoza (albo np. cytomegalia). Możesz się przebadać. To nie musi być od razu mózg.

    1

    1
    Odpowiedz
  25. Zbadaj sobie tsh na niedoczynność tarczycy

    0

    0
    Odpowiedz

Wyciąganie rzeczy z przeszłości

To co mnie wkurwia maksymalnie to wygrzebywanie zdarzeń z przeszłości przez kobiety. Naprawdę jest ważne co się robiło 10 czy 12 la temu? To w ogóle nienormalne, że kobiety takie rzeczy zapamiętują, że ktoś cośtam powiedział nie tak, czy nie zmył talerza w 2006 roku. Zapamiętują i używają w głupich kłótniach. Mówi się, że kobieta zawsze wybaczy, g. prawda, może na chwilę odłoży, ale nigdy nie zapomni.

74
12
Pokaż komentarze (33)

Komentarze do "Wyciąganie rzeczy z przeszłości"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Niektóre rzeczy warto pamiętać. Nie tego typu bzdury, jak talerz w zlewie Anno Domini 2006, ale są rzeczy, które warto pamiętać, żeby wyciągać z nich wnioski, uczyć się na błędach oraz pamiętać, kto jest naszym wrogiem (i nie po to by się z nim kłócić, tylko by mieć go za to, co się mu pamięta, w dupie i więcej się na chuju nie naciąć). /Mesio

    PS. Pochwal się, o zbroiłeś, Pan twój, Mesio, chętnie się pośmieje.. Co? kupiłeś jej trzy deski do krojenia i żadna z nich nie kroi? 😉

    26

    3
    Odpowiedz
    1. Mesiu, czasem ci coś wyjdzie patałachu. Usmiałem się…

      2

      0
      Odpowiedz
    2. Nie myślałam Mesiu,że potrafisz mieć takie poczucie humoru…

      7

      0
      Odpowiedz
  3. Ja mam taką całą rodzinkę. Za każdym jebanym razem jak rozmowa zejdzie na temat dzieci albo dawnych czasów, to ktoś w swej błyskotliwości musi przypomnieć scenkę jak w wieku może 3 lat rozbeczałem się za mamą. Nosz kurwa jebana mać – jestem już dorosłym facetem, ile można. W ogóle jak można wytykać komuś coś z czasów, gdy był gówniarzem. Oczywiście całe obecne wtedy towarzystwo się śmieje, ja też muszę, no bo jak to – „na żartach się nie znasz”? Siostra ojca, czyli moja ciotka na jakimś weselu raz krzyknęła słowo „śmieszne”. Było to pewnie już ze 20 lat temu, ale chuj – pewnie do końca życia będą tę scenkę przypominać. Sąsiadka kiedyś od niechcenia stwierdziła, że nie uważa się za brzydką – ktoś z mojej cudownej rodzinki się o tym dowiedział i w ich oczach już po wsze czasy zostanie „tą, która nie uważa się za brzydką”. Na każdego mają jakieś kretyńskie przezwisko za jego plecami. 40 lat temu przejęzyczyłeś się witając się z kimś? To jesteś w dupie – będą się z tego śmiać przez kolejne 50. A spróbuj się nie wtedy nie śmiać razem z nimi… Każdy każdego obgaduje gdy go akurat nie ma przy rozmowie. Jak tylko finanse na to pozwolą to wypierdolę od nich jak najdalej. Tylko oczywiście na własny dom pewnie do emerytury nie uzbieram, a jak wynajmę/kupię mieszkanie to pewnie za ścianą będzie jakaś patologia/studenci/mohery/szczekający pies i spirala spierdolenia będzie trwała dalej.

    19

    0
    Odpowiedz
    1. Wynika z tego wszystkiego następna chujnia. Śmiejesz się z czegoś „bo tak wypada”.

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Nie wpadłeś, drogi Chujaninie, na to że po prostu brak Ci dystansu? Całe zapyziałe towarzystwo leczy swoje kompleksy w taki dziwny sposób. Ty chyba nie musisz, czy może też masz jakiś kompleks? Zamiast wypierdalać jak najdalej, zamiast uciekać, powinieneś mieć na takie zachowania rodzinki wyjebane. I przypadkiem nie zachowuj się jak oni, nie bądź pan małpa.

      2

      1
      Odpowiedz
      1. Nie wydaje mi się. Potrafię się z siebie śmiać i bardzo często to robię. Jeśli dzisiaj zrobię coś głupiego i zaczniesz się ze mnie śmiać to uwierz mi, że będę się śmiał razem z Tobą. Jeśli przypomnisz mi tę sytuację za tydzień, miesiąc – też się będę z tego śmiał, w końcu jak każdy popełniam błędy i trzeba mieć do tego zdrowe podejście. Ale jeśli zaczniesz przypominać tę nieistotną scenkę za każdym razem gdy się spotkamy to uwierz mi, że nawet mnicha Shaolin doprowadziłoby to w końcu do szewskiej pasji. Bo żart jest śmieszny raz, może dwa – potem staje się irytujący. Uwierz mi – po 20 latach przypominania jakiejś bezsensownej scenki z Twojego życia masz ochotę rozsmarować cegłę na twarzy osobie, która to znowu po raz 1500 wyciąga i krzyknąć jej prosto do ucha przez megafon soczystą wiązankę na otrzeźwienie.

        3

        0
        Odpowiedz
        1. Był taki film gdzie chłopcy oblewali się benzyną na stacji. Napierdalali wężami aż wszystko było mokre i śmiali się aż im się brzuchy trzęsły, taka zabawa była. Aż w końcu jakiś gość wyszedł na fajkę…

          0

          0
          Odpowiedz
  4. Nie prościej być singlem ?

    4

    1
    Odpowiedz
    1. prościej być gejem, ale musisz sobie kogoś ładnego dobrać zniewieściałego

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Szkoda ręki

      1

      0
      Odpowiedz
  5. dokładnie [; chujnia w kosmos a ja jestem jak tykająca bomba, jak mi aktualna czy była wyciągnie taki argument a dupy z przed 10 lat to mam ochotę wycedzić jej szklanym saganem od wina 50 L potem przychodzi chwila wyciszenia i pytam się w myslach kogoś „na chuj kobiety otrzymały struny głosowe” ( język musi być) [; – Kolego w pełni Cię rozumiem chujnia jest faktycznie uzasadniona i słuszna

    3

    5
    Odpowiedz
    1. jak mówisz tak samo jak piszesz to trzeba by ci wypominać co 5 minut Elementarz.

      0

      0
      Odpowiedz
  6. Kupie sprzęgło do żuka

    9

    3
    Odpowiedz
    1. Mam na sprzedaż felgi stalowe do golfa, więcej info na priv.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. A ja kupię golfa ale bez felg stalowych. Więcej na priv

        0

        0
        Odpowiedz
  7. Jestem kobietą i ojj, to prawda. Wybaczam, ale nie zapominam.

    1

    3
    Odpowiedz
  8. Jestem dziewczyną i to wszystko prawda.

    0

    3
    Odpowiedz
  9. to zabawne, że jedna istotka potrafi tyle mówić o wybaczaniu jednocześnie gromadząc wszystkie brudy na każdego i czekając na okazję, by ich użyć. Było chyba takie słowo kiedyś… hipokryy… a może to jednak nie to…

    6

    3
    Odpowiedz
    1. Jest tak, że różne sprawy się wybacza. Człowiek jest przekonany, że autentycznie wybaczył. A potem przychodzi moment, że ci ktoś nadepnie na odcisk albo gdzieś mocniej naciśnie i rana odżywa. Okazuje się nie do końca wybaczone. Nie zawsze to takie łatwe jak się wydaje.
      A może tak ten, któremu staramy się coś wybaczyć, postarałby się swoim zachowaniem czy słowami nie prowokować rozdrapywania ran? A jak często jest tak, że oczekujemy wybaczania od innych, a sami jesteśmy pamiętliwi i przy lada okazji manifestujemy swoje zażalenia? I to wcale nie tylko kobiety. Mam w swoim otoczeniu takiego faceta.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Tu autor 😉 Mamy na myśli dwie różne sytuacje. Mówisz o wrażliwej emocjonalnie osobie, którą skrzywdzono i zostawiono w jej mózgu ślad , który się ciężko goi. Ja mówię o osobie dwulicowej, która w myślach rozjątrza negatywne wspomnienia nawet sprzed 20 lat.
        Z tym, że u obu płci bywają takie sytuacje, się zgadzam.

        0

        0
        Odpowiedz
  10. „Wybaczyć” a „zapomnieć” to nie to samo. Jeśli kogoś poważnie zraniłeś, a tej osobie na Tobie zależy, to zapewne wybaczy. Ale mózg to nie tablica, gdzie zetrzesz kredę gąbka i ot, nie ma. Nie tak łatwo zapomnieć krzywdę, choćby się nawet bardzo chciało – to potrafi wracać.

    16

    0
    Odpowiedz
  11. Ta kurwa, ale jak chodzi o jej przeszłość to już nigdy nie powie ilu ją dymało!

    9

    6
    Odpowiedz
    1. A co cię to obchodzi? Chcesz jej to wypominać przy każdej okazji? Było – minęło. Licz swoje „zdobycze” jak to takie dla ciebie ważne.

      4

      1
      Odpowiedz
      1. A obchodzi, to że warto wiedzieć kim była dama w przeszłości, jak wybierała sobie jebaków, czy gardziła tymi na których obecnie leci, bo wie że ci jebacy nie zapewnią jej stabilności i wyżywienia dla latorolośli.
        Normalny facet nie chce być wybrany z kalkulacji więc chce wiedzieć, a te pierdoły w stylu przeszłość się nie liczy to możesz sobie wsadzić głęboko w pizdę.

        1

        0
        Odpowiedz
  12. Z babą trzeba krótko i stanowczo: jak Ci coś nie pasuje to pakuj manatki i wypierdalaj! Żadnych dyskusji, to jest strata czasu i kończy się właśnie wałkowaniem spraw sprzed 10 czy 12 lat. I po co to komu?

    14

    14
    Odpowiedz
    1. „Z babą krótko i stanowczo”? To ty taki tyranozaurus? To tobie nie partnerka, ale służba potrzebna. Nie ma dyskusji,
      ale pensję płacić trzeba. Oj, żal mi tej co ci się da omotać.
      Pod but.

      5

      4
      Odpowiedz
  13. Dlatego istnieje przysłowie, że kobieta wybacza ale nie zapomina, a facet nie wybacza ale zapomina. Coś w tym jest.

    1

    1
    Odpowiedz
  14. wybaczyć to nie znaczy zapomnieć.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Może z kobietami tak jest, ale mężczyźni mają podobnie. Ile to razy były mi wytknął coś sprzed lat, czego nawet nie zrobiłam za znajomości z nim….

    8

    0
    Odpowiedz
  16. Faceci wcale nie lepsi.

    5

    1
    Odpowiedz
  17. No i co z tego że kiedyś zerżnąlem kozę?

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Nooo, niby nic. Chyba, że dalej oglądasz się za kozami…

      2

      0
      Odpowiedz

Przejebani sąsiedzi emeryci

Otóż moi drodzy czy ktoś z was myśli, że przejebane to mieć sąsiadów studentów, imprezowiczów, może sąsiadów z małym krzykliwym dzieckiem? Albo z psem szczekającym dzień i noc? No więc kurwa ja mam sąsiadów emerytów i bym rozjebał ich gdybym tylko mógł. W jednym mieszkaniu mieszka dziad (niestety pode mną), na oko lat 70. W drugim mieszkaniu (niestety nade mną) mieszka wiedźma, na oko lat 65. Ze 2-4 razy na tydzień spotykają się na flaszkę. Kurwa już samo to w sobie to patologia. Nie że po lampce wina, nie że po piwie. Kurwa wóda. Wiem bo wiedzę jak dziad szczerbaty zapierdala z butelkami. I kurwa ogień, najebią się we dwójkę i drą te stare japy bez zębów. Ta jędza po jakimś czasie tak bełkocze i drze pizdę, jakby miała porażenie mózgowe. Przy tym zapierdolą np. jakieś pojebane „Twoja twarz brzmi znajomo” na full, potem tym pijackim bełkotem przekrzykują telewizor. Jak powyłączam u siebie wszystko i jest cisza to słyszę każde słowo. Już nawet nie będę rozwijał tematu, ale raz wiedźma się najebała i bełkotała jak to by się chętnie zruchała z dziadem, a dziad że kurwa nie ogarnia już pały i nic z tego. Myślałem że się zerzygam. Ja pierdolę, co za ludzie. Proszę dajcie mi studentów! Wolę słuchać jak studenciaki młode picze obrabiają niż takich ropnych porno chujoz. Długo by gadać.

Sory za bluzgi (na codzień tak nie mówię, ale to w końcu chujnia.pl) ale wzburzony jestem. Wczoraj znowu do 2 w nocy jakieś jebane dico polo i pijacki bełkot, potem staruch chyba przy tym zasnął bo buczało pudło da rana. A dzisiaj do pracy. Noż kurwa i co z takimi, mam ze staruchami się użerać? Na emerytów policję wzywać (wyśmieją mnie i policjanci, i wszyscy na dzielnicy)? Nadmienię że uwagę zwracałem to jestem wróg, przecież nic złego nie robią, czepiam się. Raz nawet słyszałem jak dziad ją uciszał żeby tak pizdy nie darła to powiedziała że „a mam tego chuja z dołu w dupie”. Śrut im w dupę. Pozdro.

72
8
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Przejebani sąsiedzi emeryci"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Gdybyś nie był patałachem, patałachu, to, rzecz jasna, nie mieszkałbyś w betonowej norze mrówkowca z jakaś patologią, tylko jak Pan twój, Mesio, w ekskluzywnej willi za dwie bańki. I nie miałbyś takich problemów… A tak, to pozostają ci dwa rozwiązania:
    1. dołączyć do libacji i orgietki
    2. kupić flaszkę metylu w celu wiadomym.
    /Mesio
    PS. Zawsze też możesz przynieść trzy stówki pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego…

    2

    21
    Odpowiedz
    1. Arcy patalach (ten od ekskluzywnej willi na 35 lat w kredycie hipotecznym, i mesia na 10 lat w leasingu) znowu skomentowal nuuuuudno. Mesio, wymysl sie na nowo.

      5

      1
      Odpowiedz
    2. Haha a ty trollu pewnie masz willę za dwie bańki i w chuj siana, dlatego właśnie, jako znudzony hrabi siedzisz codziennie na chujnia.pl 😀

      4

      1
      Odpowiedz
      1. Otóż to, patałachu, otóż to. 😛 /Mesio

        PS. Aczkolwiek Panu twojemu się nie nudzi. Ot, po prostu ma takie skrzywione hobby, by gnębić tutejsze cebulactwo płci obojga. Zawsze to jakaś odskocznia od gnębienia roboli i wyrobnic naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, włóczęgostwa po ekskluzywnych lokalach w Wa-wce i wykańczającego obrabiania prężnej pałki Byczywąsa, po których Panu twojemu się nawet szparki dominy Marty liznąć nie chce (choć, oczywiście, musi). 😉

        3

        2
        Odpowiedz
  3. Emeryci czy studenci, nieważne. Byle umieli uszanować innych. Sam mieszkam w bloku i wiem co to uciążliwy sąsiad.

    7

    0
    Odpowiedz
  4. Rozumiem i współczuję. Pode mną też mieszka hałaśliwy śmieć.

    4

    2
    Odpowiedz
  5. Jest coś obleśnego w starych najebujących się babach.

    8

    4
    Odpowiedz
    1. To najbardziej obrzydliwy obraz.

      3

      0
      Odpowiedz
  6. Ciężki temat, ani to w zęby dać, ani odwetu nie zrobisz. No bo nie pracują to w chuju mają. Ty im odwet oni tobie na złość jeszcze bardziej zrobią. Oni odeśpią ty do pracy zapierdalasz. Policja pewnie by Cię nie wyśmiała ale rozumiem opory, jakoś tak chujowo młody facet na dziadków wzywać. Pocieszę Cię tylko tyle że jak chleją (szlugi jarają) to długo nie pociągną już. No ale może to jeszcze trochę potrawać. Jak coś wymyślę dam znać.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Gówno prawda. Mój wujek pije co tylko podejdzie mu pod pysk i jara tak samo. I co? Napierdala tak od 40 lat. Żyje i końca nie widać. Chyba jest już dobrze zakonserwowany…

      2

      1
      Odpowiedz
  7. Patologia jest niezależna od wieku. A ty mieszkasz ze starymi patusami, zapewne z nizin społecznych, klasa robotnicza prl wywodząca się z powojennej wichury (która nie ma nic wspólnego ze współczesną wsią). Współczuję. Tacy ludzie są niereformowalni. Znam takich, rozmawiałem. Oni mają swoją optykę która jest spowodowana wielopokoleniowym buractwem i chamstem. Mieszkają w bloku, ale oni mentalnie są W CHAŁUPIE krytej strzechą. I nagle ty im wbijasz do tej chałupy i próbujesz im mówić co mają robić. Oczywiście masz rację, ale wg nich jesteś zdrowo pierdolnięty, żeby im mówić kiedy mogą się najebać i drzeć mordy w swojej chałupie, a kiedy nie.

    Poza tym wódka w ich środowisku to pewnie coś normalnego, pewnie dziadek chlał, rodzice chlali itd. oglądali to od dziecka. Sami też potem chlali. No i chleją dalej, i chlać będą. Nic nie zrobisz.

    Zasmucę Cię bo na chama to można tylko po chamsku. Prośby i zwracanie uwagi nic nie da. Więc albo dasz w zęby, albo jakoś wystraszysz, albo po prostu idź drogą prawną. Chuj wbijaj w dzielnicę. Dostanę raz drugi mandat, jak im z emerytury zejdzie kasa, to zaraz inaczej zaśpiewają. A jak się będą upierać to do sądu, jak wygrasz to kilka tysięcy grzywny dostaną, wtedy już na pewno spuchną. Emerytury są niskie.

    Ogólnie nie zazdroszczę. Wkrótce napiszę chujnię o ludziach mentalnie w prl-u. Kiedyś się z tym nosiłem, ale dopiero twoja chunia mi przypomniała jakie zjebane mają dziady patrzenie często.

    7

    2
    Odpowiedz
    1. Tak mam też taką całą klatkę ludzi 50+ o fuck jak z nimi pogadasz to mózg się lasuje. Dalej się potrafią chwalić że córka skończyła studia, jaką pierdoloną administrację, pękają z dumy choć córka zapierdala w sklepie zoologicznym. Pukają się w czoło że ktoś może być tak pojebany żeby do restauracji iść: „A co to ja jedzenia w domu nie mam?”. Uważają że w Polsce jest bogactwo bo ludzie mają samochody i telewizory kolorowe. A właśnie najebać się przed telewizorem to rozrywka numer 1.

      2

      3
      Odpowiedz
      1. ja mam 50 plus i jesten normalna, ty masz jakiś kompleks 50 plus, lecz się, póki nie jest za póżno, a może już jest…..

        0

        1
        Odpowiedz
  8. Nie chciałbyś mieć studentów. Chujowi są tyle samo warci co stare dziadki!

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Słuchaj, pierdol kto się będzie śmiał, wzywaj policję. Nie ma innej drogi. Dziadków bić przecież nie będziesz, zresztą nawet jakby młodzi byli to nic to by nie dało tylko problemy. Wyjścia masz dwa: droga policyjna i postawianie na swoim, albo poddanie się i zakup dobrych stoperów i trudno niech sobie chleją aż któreś z nich pierdolnie na serce czy wątrobę, bo pewnie tak się to skończy w ich wieku. Trzeciej drogi nie ma. Ja bym pewnie nie popuścił i po takim tekście że jesteś chujem i ma cię w dupie to bym za każdym razem na policję dzwonił. I miałbym w dupie że fani Popka będą mnie konfiturą nazywali.

    4

    0
    Odpowiedz
  10. No widzisz …Trzeba ci było przyjeżdżać ze wsi do miasta i wynajmować klitę w slumsach? Leżałbyś sobie spokojnie na piecu,w ciszy…

    4

    2
    Odpowiedz
    1. Przyjechał ze wsi? Skąd to wiesz?

      1

      0
      Odpowiedz
      1. po treści …..

        0

        0
        Odpowiedz
  11. Cebulandia panie drogi, Cebulandia! Niestety tak to już jest w naszym pięknym kraju. Tak jak piszesz „Twoja twarz brzmi znajomo” i butelka wódki i się żyje nie? To jest rozrywka cebulaków. Nie żeby jak w normalnych społeczeństwach zabrał starą pizdę na spacer do parku, zamiast wydać kasę na wódkę to może do jakiejś kawiarni na kawę i ciastko. No dobra, chuj tam, może nawet na drinka. Albo do kina wyskoczyć, do teatru? Nie kurwa. W Polszy butelka wódki i telewizor, to jest kurwa to! A ty co młoda ciepła klusko, wódy nie pijesz? Zagranicznych filmów się naooglądałeś i ci darcie mordy po nocach przeszkadza? Pojebało cie? Siedź cicho i słuchaj jak dzieci Stalina rozmawiają o życiowych problemach, że Maliniak stracił pracę, a Kowalska ma raka i dobrze tak starej kurwie. A potem słuchaj pijackich miłosnych wyznań i wizualizuj sobie ohydny seks podstarzałych alkoholików. Wstań rano i z uśmiechem idź do pracy kurwa, a nie jakieś narzekania. Pamiętaj że w Syrii jest wojna, a w Korei Północnej daliby się pokroić za twoje problemy.

    Oczywiście jaja sobie robie kolego. Jebać tych emerytowanych patusów. Pozdrawiam cie serdcznie.

    14

    1
    Odpowiedz
  12. Policja nie bedzie sie smiala jak to profesjonalnie przedstawisz: libacje, halas i zaklocanie ciszy nocnej. Niech zaingeruja.

    4

    0
    Odpowiedz
  13. „A mam tego chuja z dołu w dupie” i tutaj mój drogi powinny się skończyć sentymenty.

    Punkt 1 (opcjonalny) – idziesz do starczej patologii i zwracasz uwagę, baz chamstwa [nie ma co się zniżać do poziomu] ale stanowczo. Dlatego punkt opcjonalny, bo jest tylko po to, żebyś ewentualnie uspokoił sumienie, że nie od razu na policję dzwoniłeś. Ja bym ten punkt sobie odpuścił.

    Punkt 2 – dzwonisz na policję. Możesz poprosić żeby najpierw do Ciebie przyszli i posłuchali sobie. Powiedz koniecznie policjantom że to już się od dawna ciągnie i to po 3-4 razy na tydzień, i prosisz o wypisanie mandatu a nie upomnienie. Możesz też przez telefon to powiedzieć.

    Punkt 3 – przejdź się po sąsiadach, pewnie innym też przeszkadza. Zbierz podpisy z deklaracją sąsiadów że im przeszkadzają pijackie libacje starych patusów.

    Punkt 4 – z pismem i podpiasami uderzasz kolejno: administracja, dzielnicowy, jak masz rodzinę to do PCPR (czy jakoś tak).

    Punkt 5 – za każdym razem jak jest libacja dzwonisz jak rasowy społeczniak po 22 na policję. Jak zacząłeś wojnę nie możesz się cofnąć myślami typu: „a ostatnio dzwoniłem to teraz nie dzwonię”, albo „a zaczekam do północy”. Muszą czuć że tak im śrubę dokręciłeś że nie ma zmiłuj.

    Kwestią czasu jest jak patlonia dostanie grubo po kieszeni. Pierwszy mandat jakieś 100 pln pewnie jeszcze będą hojrakować, ale dostaną drugi, trzeci. W końcu sprawa może iść do sądu, tam sąd się przeważ nie pieprzy i daje kilka tysięcy. Zależy jak majętni i zdeterminowani są twoi emeryci ale uwierz mi, wymiękną.

    A co do dzielnicy, nie wiem ile masz lat, ale przejmujesz się że jakieś łebki albo podstarzałe dresiki coś będą pieprzyć? No sorry, każdy normalny dorosły człowiek zrozumie twoje położenie.

    6

    0
    Odpowiedz

Głupia chora baba

Jak mnie strasznie wkurwia że ludzie z gorączkami, grypami, wirusami i innymi choróbskami normalnie chodzą po świecie zamiast leżeć w łóżku. Ja wszystko rozumiem, nadgorliwość, człowiek nie chce mieć zaległości, ale żeby łazić, pomijam męczenie się, z gorączką jak wypluty glut i przy okazji zarażać innych wokół? Jedna babeczka przylazła z anginą i tera pół działu się nawzajem od siebie zaraża. I to pół biedy bo nie dość że w tej chorobie zjebała ważny projekt ktory teraz wszyszy musimy poprawiać, reszta idiotów bierze z niej przykład i też zapyla z chorobą. Zero wyobraźni. Jakby nawet 3 dni w łóżku (nim antybiotyk na dobre się rozhula i nie będą zarażać) były obrazem majestatu. Żeby i mnie odpukać nie rozłożyło.

41
8
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Głupia chora baba"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. wpierdalacie antybiotyki i sami szerzycie tą epidemię, bo gdybyście witamine C i D3 zażywali to by nie było takich problemów, bierzcie witaminy naturalne sobie kupujcie a nie gówna z apteki przepisane przez „lekarzy”, którzy was leczą zamiast wyleczyć..

    4

    2
    Odpowiedz
    1. Już w latach 60 w UC Berkeley udowodniono, że witamina C ma gowno wspólnego z odpornością, jest to mit który urodził się w głowie wybitnego co prawda, ale jak widać nie zawsze, chemika, linusa Paulinga. Witaminę D oczywiście trzeba w naszym klimacie suplementować.

      2

      0
      Odpowiedz
  3. Jakby wziela l4 to juz by nie miala gdzie wracac, ot realia polski

    3

    1
    Odpowiedz
  4. Staraj się bardziej wzmocnić swój organizm niż narzekać na babę. Serio, to ci się przyda.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Też mnie to wkurwia. Na chłopski rozum chyba rozsądniej poleżeć 4-5 dni z przeziębienie m niż później 3 tygodnie z jakimś większym gównem

    3

    0
    Odpowiedz
  6. tak kurwa
    ja poszedłem na basen, a tam kaszlą i smarkają
    i znowu teraz przeziębiony jestem

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Moim zdaniem powinniśmy w tej kwestii zastosować rozwiązanie ze Szwecji gdzie każdy ma prawo do nie przyjścia do pracy w ciągu miesiąca chyba do trzech dni, bez L4, jeśli się źle czuje, ale za to nie dostaje za to kasy – to wdg mnie świetne rozwiązanie – odciąża lekarzy, ale też zniecheca do oszukiwania, bo kasy nie dostaniesz. Ja miałem taką sytuację, że z czerwonym gardłem przychodzę do lekarki, a ona mi nie dała L4 i stwierdziła, że zdrowy jestem. Oczywiście cały dzień kaszlałem w pracy, a następnego się rozłożyłem. Ale moim zdaniem też przesadzasz. Człowiek zaraża, zanim zachoruje i jest to nieuniknione. Popytaj lekarzy. W miastach zwłaszcza, gdzie jedziesz autobusami do pracy itp. a łapiąc wirusa też nabierasz odporności, więc ma to też swoje zalety. To wszystko jest normalne, że w korpo cała firma dostaje grypy/anginy. Są ludzie, którzy przez pół roku mają katar, bo mają alergię. Czy z każdym przeziębieniem mamy zostawać w domu? Często nie wiesz, co Ci jest.

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Właśnie nie jest normalne, że jedna osoba przychodzi i zaraża inne, bo nie chce stracić w oczach przełożonych chorując. To że tak się dzieje nie oznacza, że jest to normalne i trzeba przejść nad tym do porządku dziennego. Jesteś chory, siedź w domu i nie zarażaj innych, weź urlop jak nie chcesz z różnych powodów brać chorobowego, uzgodnij częściową pracę zdalną – jeśli stanowisko na to pozwala.
      [prawicowiec]

      0

      0
      Odpowiedz
    2. W Szwecji można chorować do 7 dni bez zwolnienia, jednak pracodawca ma prawo zarządać L4 od pierwszego dnia choroby. Nie jest płatny tylko pierwszy dzień tzw. karencji i to niezależnie czy masz L4, czy nie. Reszta dni normalnie płatne chorobowe przez 14 dni pracodawca płaci, później FK czyli szwedzki ZUS, o ile urzędnik uzna, że się należy (opinię lekarza mając w dupie).

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Nie ma żadnego antybiotyku na grypę durniu.

    1

    0
    Odpowiedz