Szukanie pierwszej poważnej pracy

Nic mnie dotąd w życiu tak nie pohańbiło, upodliło i obniżyło mojej samooceny jak to kurewskie szukanie pracy, czytanie „ofert”, odwiedzanie „profesjonalnych” stron korporacji i różnych przedsiębiorstw, siedzenie na pracuj itd. Upokarzające. 24 lata na karku, niedawno skończone niezłe studia (rachunkowość) i mam wrażenie, że te wszystkie lata były stratą czasu. Gdyby nie dorywcza praca w sklepie po znajomości (a jakże) dotąd nie zarobiłabym ani złotówki. Ale co mnie najbardziej wkurwia to cały ten system szukania pracy, pożal się boże „rozmowy kwalifikacyjne” i pisane przez idiotów oferty. Ale może od początku. Jako świeży magister rachunkowości (w pizdę se ten tytuł włóżcie, droga uczelnio) postanowiłam szukać pracy. Kilka konteczek założonych na różnych portalach z pracą, rejestracja w pup (babka dała namiary na fajną ofertę, wymagania może bym spełniła, ale gdy weszłam na stronę okazało się, że miła pani z pup nie podała wymogu 2 lat doświadczenia. profesjonalistka z dupy), uruchomione skromne, ale zawsze znajomości i zaczynamy. Pup ofc można sobie darować od razu, znajomości gówno na razie, więc działam na portalach i stronach firm. I zaprawdę pytam się – po chuj to wszystko? Chcecie się pracodawcy reklamować to róbcie to uczciwie, a nie tworzycie „oferty z pracą – reklamówki waszych przezajebistych usług/produktów/innych gówien”. Szukam ofert powiązanych z kierunkiem. Ofc połowa to konsultant sprzedaży parabankowego/bankowego gówna aka jak uwalić kolejnego frajera na chwilóweczkę. Nie piszę już o poważniejszych ofertach, choćby na młodszego księgowego. Zawsze kurwy piszą „mile widziane doświadczenie”, a później sucz na rozmowie pierdoli, że słabo u mnie z doświadczeniem. O rly? Jakbyś przejrzała CV to byś widziała, że go nie mam, po co więc zapraszałaś na rozmowę, skoro jesteś na nie? Ostatnio dostałam telefon z działu hr, że składałam aplikację do nich i czy jestem zainteresowana. Ja, że jasne. A ta „jak u mnie doświadczenie w hr?” No kurwa… Nie wysyłam aplikacji, gdy doświadczenie jest niezbędne, a zawsze słyszę to samo… Darowałam sobie więc wysyłanie cv na oferty dot. stricte księgowości, bo nawet jak nie piszą o doświadczeniu to jest ono must have. Zaczęłam wysyłać więc na naganiacza na chwilóweczki, wymagania mniejsze, coś nie coś z klientem umiem się obchodzić. Do dziś nie dostałam żadnego odzewu. A najlepsze jest to, że do tych ofert masz załączyć i cv i list motywacyjny! O kurwa! Na pewno naganiacz na chwilóweczki czy młodszy księgowy kieruje się innymi motywacjami niż chęć zarobienia pieniędzy! Zawsze mam ochotę napisać w takim „liście” „Szanowni Państwo, już jak srałam w pieluchę to marzyłam o pracy w waszej firmie. Wciskanie ludziom gówna jest moją pasją”. Pytam się po jaki chuj do tak mało znaczących ofert prac (niskopłatnych) mam dołączać list motywacyjny? Myślę sobie, że skoro nie chcą mnie zatrudnić to pożyję jakiś czas jak biały murzyn, czyli pójdę na darmowe praktyki lub staż, ha! Będzie co wpisać w CV. Jakież było moje zdziwienie, gdy przeglądając oferty praktyk znaczących firm z mojego regionu, wszędzie trzeba było mieć… a jakże, DOŚWIADCZENIE!!! Na dodatek dostanie się na praktyki do jednej z firm miało taki proces rekrutacyjny, że łatwiej znaleźć pracę od razu. DLA KOGO TO, DO KURWY NĘDZY, JEST ROBIONE?! DLA KOGO MAJĄ BYĆ PRAKTYKI?!Spasowałam całkowicie z kierunku i zaczynam szukać na sprzedawcę w markecie czy zwykłym sklepie. I znów chuj mnie strzelił, bo wbrew pozorom tych ofert wcale nie jest dużo. Obecnie w obrębie mojego województwa mogę policzyć na palcach jednej ręki. I tak oto ten cały proces tylko bardziej mnie dobija i uświadamia, że jestem zerem, a jeśli nie jestem, to przynajmniej tak się czuję. Za granicę nie pojadę, bo się boję, po prostu. Nie chcę przecież zarabiać nie wiadomo ile, niech będzie ta min. płaca, bo póki co mam ten luksus, że mieszkam z rodzicami i nie muszę utrzymywać się sama. Tylko JAK to zrobić, skoro nawet na praktykę nie wezmą, bo nie mam doświadczenia? A co mówić o zatrudnieniu na kasie? Luksus? To ja jestem chora czy coś ze światem nie halo? Idę wpierdolić batona, na chwilę zrobi się wesoło, bywajcie.

176
53

Komentarze do "Szukanie pierwszej poważnej pracy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zwiększ masę.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. E tam, pierdolisz. W Polsce pracy pełno, tylko jak się chce na dzień dobry zarabiać 3000 na łapę to nic dziwnego, że nie możesz znaleźć.

    0

    8
    Odpowiedz
  4. Jedna z lepszych wypowiedzi, wiecej takich. Gratuluje składania zdan, przyjemnie sie czyta. Moze powołaniem byla polonistyka i pokrewne? Lukasz.mystic@gmail.com

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Przechodziłem przez to samo. Upokorzenia, robienie z siebie kretyna i gadanie z głupimi pizdami z HRu, które mają zawsze te same pytania: 1. Dlaczego chcesz tu pracować? 2. Jak wyobrażasz siebie w naszej firmie 3. Jak widzisz siebie za kilka lat? Merytorycznego podejścia zero. Rozmowa kwalifikacyjna kilka razy przez telefon. Jadę sobie zatłoczonym autobusem a tu dzwoni jakaś łajza HRowa i mówi „Aplikował pan do nas, a teraz przejdźmy na język angielski”. A weź spierdalaj – miałem ochotę powiedzieć nie po angielsku. Już nie mówiąc, że panny które do mnie dzwoniły nie miały zielonego pojęcia na jakie stanowisko ja aplikowałem. Dam Ci jedną radę chujowiczko. Jak idziesz na rozmowę i widzisz, że będziesz gadać z pannami z HRu, albo w ogóle jak do ciebie dzwonią i masz interwiu przez telefon podczas gdy akurat srasz na kiblu, to trzymaj się od takich firm z daleka. Rekrutacje musi, kurwa musi, przeprowadzać dyrektor/kierownik działu w którym masz pracować. Wtedy możesz gadać merytorycznie i o tym co umiesz robić i co chcesz robić, a nie pierdolenie po angielsku „tell me something about your hobbies”. Ja wysłałem też chuj wie ile CV i łaziłem na te rozmowy, ale tak naprawdę miałem wszystkiego dwie normalne, merytoryczne rozmowy – po drugiej mnie przyjęli i pracuję w tej firmie do dziś. Kij w oko firmom, które przeprowadzają debilne, powierzchowne rekrutacje! Także cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości. Pukaj, a zostanie ci otworzone.

    9

    0
    Odpowiedz
  6. w pizdę se ten tytuł włóż, drogi magistrze jego mać

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Kup sobie wibrator i wyluzuj koleżanko

    1

    2
    Odpowiedz
  8. Wszystko ok, tylko po cholerę te angielskie wtrącenia? no po co ja się pytam?

    1

    0
    Odpowiedz
  9. „coś nie coś z klientem umiem się obchodzić” więc do gały nadajesz się idealnie. W tym doświadczenie masz i to nie małe.

    0

    3
    Odpowiedz
  10. Pracę dostają tylko nasi krewni i dobrzy znajomi. pozdrawiamy serdecznie PUP.

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Premier Tusk to wizjoner i wielki mąż stanu. Podwyższył wiek emerytalny nie po to aby zrobić na złość narodowi, tylko żeby naród mógł odłożyć więcej składek w ZUSie i tym samym mieć na starość godne życie. Ale polacy tylko narzekać potrafią nic więcej.

    0

    2
    Odpowiedz
  12. Ty się nawet do call center nie nadajesz a co tu dopiero o Providencie wspominać?

    1

    1
    Odpowiedz
  13. Ludziom ładnym jest łatwiej w życiu.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Jestem bezrobotny, dlaczego? bo doświadczenia nie mam, a dlaczego? bo nie mam pracy, a pracy dlaczego nie mam? bo brak doświadczenia” i tak w koło. Paradoks nie do rozwiązania, nawet najwięksi filozofowie połamali by na nim głowy.

    7

    0
    Odpowiedz
  15. Tak idź zeżryj batona i zwiększaj masę

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Przecież kurwa mać pracujesz w sklepie to o co ci chodzi? za kilka dni okres ci się skończy i wszystko wróci do normy. Pozdro

    0

    5
    Odpowiedz
  17. Dał Ci przykład Brunon Kwiecień, jak zwyciężać mamy…

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Idź wywozić śmieci, dobrze płatna praca.

    0

    1
    Odpowiedz
  19. Kochana sama sobie winna jesteś. Jak się studiuje takie gówno to potem się je je:) Teraz Ci pozostaje się przekwalifikować i pójść na siłownie i się wyrzeźbić 🙂 oooo albo jeszcze lepszy mam pomysł, znajdź sobie bogatego wieśniaka i złap go na dziecko wtedy nie
    będziesz musiała pracować , a zostanisz kurą domową 🙂 Pozdrawiam.

    2

    2
    Odpowiedz
  20. Każda ciemna noc ma zawsze jasne zakończenie.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Studentow, ktorzy stresuja sie przed sesja, rzad polski uspokaja: „I tak nie ma dla Was pracy”

    5

    0
    Odpowiedz
  22. Dziewczyno, jak ty pracy szukasz. Najpierw typujesz własne umiejętności, pasje, predyspozycje naturalne. Wyznaczasz ścieżkę kariery i szukasz zatrudnienia w konkretnej branży, poznając ją od podstaw. I szukasz po kilka godzin dziennie. Profesjonalne CV i list motywacyjny to nie żart, ale wymóg wizerunkowy. Trzeba umieć się sprzedać. Są normalne firmy w Polsce. Gospodarka rozkwita. Trzeba jednak myśleć pozytywnie o sobie, a nie zwalać winę na innych.

    0

    1
    Odpowiedz
  23. Pamiętaj, jak do marketu, warunek konieczny to posiadanie aktualnej książeczki sanepidu. Jak, nie, bądź gotowa do drogi i opuszczaj Zieloną Wyspę. Motto dla Ciebie- szukajcie a znajdziecie, proście, a będzie wam dane.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Coraz bardziej wydaje mi się, że po zwykłej zawodówce łatwiej znaleźć pracę niż po studiach. Jak by to powiedziała nasza minister: Sorry, taki mamy kraj! Kompromitacja na maxa. I tak wyjedziesz, kwestia lat.

    1

    0
    Odpowiedz
  25. ty laska nie sap za bardzo, bo ja ostatnio czytałem ogłoszenie dla dostawcy pizzy na skuterze i tam też CV chcieli 😛

    0

    0
    Odpowiedz
  26. witaj w (jak to ktoś tu napisal wcześniej) cebulandii.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. heeh dobre…no przyjedz do Irladi 🙂 tu jest luzik 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Moja dziewczyna! Gdyby nie „rly” i „ofc”, to napisałbym, że nic dodać, nic ująć.

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Kurwa, dziewczyno… Czytanie tego typu chujni tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że moj wybór był dobry i uświadamia w jak komfortowej sytuacji z tego wynikającej teraz jestem. 24 lata, zero doświadczenia, brak pracy, mieszkanie z rodzicami, perspektywa niskiej pensji jeśli w ogólę… A ja się martwię, że nie odkładam wystarczająco siana na mój cel. Swoją drogą za praktyki i inne staże czy pracę za darmo, żey zdobyć doświadczenie to się trzeba było brać na studiach, a nie po nich. Współczuję, sama jesteś sobie winna.

    1

    2
    Odpowiedz
  30. No widzisz, ja rzuciłem po dwóch miesiącach studia (nie jakieś humanistyczne gówno, tylko studia inżynierskie na Politechnice Warszawskiej) bo dotarło do mnie, że to strata czasu. Z trudem znalazłem robote na stacji benzynowej na kasie, za minimalną krajową. Teraz coraz bardziej myślę o wyjeździe za granicę.

    0

    0
    Odpowiedz
  31. a jak już dostaniesz pracę, to na każdym kroku będziesz słyszeć, że na twoje miejsce jest milion innych chętnych. więc jeśli coś nie będzie ci pasować, albo będziesz „za słabym” pracownikiem to itak od razu wylecisz. polska.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Kocham Cię za ten wpis :*

    0

    0
    Odpowiedz
  33. „Idę wpierdolić batona”Jesteś ohydna i tyle w temacie.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. lepiej nie wpychaj batona bo ci zoastanie…

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Dokładnie tak to wygląda. Bardzo dobry wpis, 5/5. Tez czuje się na maksa upodlony. Niedługo 24 lata mi stukną. Magisterki nawet nie robiłem, bo szkoda czasu na to pierdolenie. Tylko licencjat. Po licencjacie wyjechałem za granicę i powrót do tego kraju był chyba sporym błędem. Wydaje mi się, że jedyny kierunek jaki warto studiować w PL (a może w ogóle, bo studia za granicą tez wcale zajebiste nie są) to medycyna/stomatologia, ew. jakaś bioinżynieria. Ja miałem o tyle „farta”, że poszedłem na staż z PUP płatny 950 zł – większość odrzucali, bo nie znali języków- i zdobyłem trochę doświadczenia w HR (rekrutacje), po 7 miesięcznym stażu „zatrudnili mnie” za 700 zł miesięcznie (6 h dziennie), atmosfera jest fajna, ale tez- 700 zł to mam na wykałaczki, mieszkam z rodzicami, nie idzie się wyprowadzić za te pieniądze, szukam pracy za granicą bo bardzo dobrze znam angielski, ale chujnia jest, bo prawie wszędzie wymagane doświadczenie w kelnerstwie/hotelarstwie itd. a jeszcze jak otworzą granice dla rumunów i Ukraińców to totalny klops będzie… no więc tak sobie pracuje za te śmieszne 700 zł miesięcznie na rękę bez ubezpieczenia robiąc coś, czego nie lubię i co mnie nudzi i czuje się jak warzywo. Prawie wszyscy znajomi powyjeżdżali z tego zadupia a ja siedzę jak ta pizda. Większość ofert wymaga minimalnie rocznego doświadczenia – ja się pytam po kiego grzyba, czego więcej można się nauczyć przez kolejne pół roku, skoro codziennie robię dokładnie to samo, a na dobrą sprawę każdy przeciętny palant który zna w miarę dobrze angielski i w miarę umie rozmawiać z ludźmi mógłby mnie zastąpić w kilka tygodni. Dramat i upokorzenie, hańba i dziadostwo. Łącze się z Tobą w chujni.

    3

    0
    Odpowiedz
  36. To co? Jesteś atrakcyjna? >:-) Możemy się zejść i razem walczyć o hajs na tym świecie.

    0

    1
    Odpowiedz
  37. Brawa dla tej pani! Jakbym siebie slyszała;-) odbieramy na tych samych falach chujowiczko:-) a tak ogólnie to masz rację. 5/5

    1

    0
    Odpowiedz
  38. Prawda jest brutalna nie może być na 10 umysłowych jednego robola,czasy pojebane a jak sobie przypominam gadki nauczycieli „uczcie sie uczcie” to mi sie śmiać chce,na studia może iść każdy wiec ludzi jest od groma a pracy brak no bo jak to no kto ma zapierdalać? 5 lat nauki kasy wywalonej w błoto to co na kase mgr ma iść i wcale sie nie dziwie że człowieka szlak trafia a ja sie pytam na chuj od mlodych lat wpajają do łbów że najważniejsze jest wykształcenie po co? i rosną te biedne dzieci ucząc sie kolejnych nieprzydatnych głupot w przekonaniu że będą „kimś” a kończą na widłaku albo na kasie a uczelnie doją kase z NAS kretynów doktorki profesorki i inne mendy.Czemu do kurwy nie powiedzą tym dziecią w szkole że lepiej być fachowcem po zawodówie niż mendą po nieużytecznych studiach?

    2

    0
    Odpowiedz
  39. „Szanowni Państwo, już jak srałam w pieluchę to marzyłam o pracy w waszej firmie. Wciskanie ludziom gówna jest moją pasją”. he he he. Dobry wpis. Moja Rada: spierdalaj w podskokach do Niemiec. Twoje studia beda tu uznane. Ucz sie jezyka i wypad.Pracuje w D po studiach ekonomicznych w ksiegowosci w duzej firmie w Hamburgu. Na reke mam 1600 Euro, da sie wyzyc.Tylko musisz znac perfekt jezyk. Powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  40. Cuda Tuska – dalej głosować kurwa na PO – by żyło się lepiej – komu lepiej temu lepiej. Przed wojną też było świetnie – hrabiemu, ale ten co kurwa się schylał żeby hrabia po nim sobie na konia wszedł już nie miał tak fajnie – śrut!

    0

    0
    Odpowiedz
  41. Witam ciebie księżniczko, ale się nie dziw jak kończy się studia jak rachunkowość i temu podobne marketingi to warte jak obsrane stringi, lepiej by ci wyszło 4 lata na zmywaku+ j.angielski+ (oczywiście nie na zmywak) dodatkowe kwalifikacje kursy na boku i byś mogła być już wstępnie ustawiona. A jeżeli chodzi o studia to trza włożyć energię w dobre studia i koszty również bo innaczej w pizzerii wylądujesz,pozdrawiam bezrobotny.

    0

    0
    Odpowiedz
  42. Prawda, prawda, prawda …

    0

    0
    Odpowiedz
  43. Cóż poradzić, młodzi ludzie, tacy też jak ja, zostali oszukani przez władzę po 89 roku. Zostaje nam wegetować albo wyjechać. Jako ekonomista powiem wam, że bezrobocie jest utrzymywane celowo na aktualnym poziomie. Z prostej przyczyny, żeby zwiększyć pozycję przetargową pracodawcy, wyzyskiwać naród i zarabiać na nas jak na niewolnikach. Oczywiście czekam na komentarze pseudoekonomistów, co wiedzę czerpią z tefałenu:)

    1

    0
    Odpowiedz
  44. znajdź sobie bogatego męża xd

    0

    0
    Odpowiedz
  45. to jest po prostu Polska! cieszę się, że mam zawód taki jaki mam, przynajmniej nie mam problemów ze znalezieniem pracy 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  46. Też walczę o chuja warty papier uczelni i z każdym dniem biorę pod uwagę więcej się nie pojawić na uczelni i jebnąć tym wszystkim.Czas,pieniądze,nerwy stracone a to co ma być nie ma.Pracy i kasy także chuj i kilo gówna.

    0

    0
    Odpowiedz
  47. @4 Prawda! HRowcy-dupowcy nie mają pojęcia o konkretnej pracy. Zadają pytania z dupy wyjęte. Prace dostałam dopiero po rozmowie, którą przeprowadzał kierownik.
    @ 29 O.. o.. o.. Oorleen?

    0

    0
    Odpowiedz
  48. W Polsce nie ma pracy, jeśli jest to dla kolesi i znajomych (mówię o pracy nie za minimalną tylko godną min 3500zł) Lepiej szlifuj angielski albo weź sobie koleżanko jakieś korepetycje i wyjeżdżaj póki możesz. W Polsce dorobisz się garba, a nie wakacji na Karaibach.

    0

    0
    Odpowiedz
  49. zrób sobie kurs spawacza

    0

    0
    Odpowiedz
  50. Kurwa ja skończyłem socjologię, przecież za fizycznego nie pójdę, swój honor mam, ale roboty ni chuja

    0

    0
    Odpowiedz
  51. No i co skończyłaś niezły kierunek i miałaś wizję świetlanej przyszłości jak to będziesz beztrosko pływać w papierowym oceanie biurokracji, mając pracę łatwą, lekką, przyjemną i nikomu nie potrzebną. Pamiętaj jednak że w hierarchii rzeczy wartościowych, niezły jest tylko o jeden szczebel wyżej od chujowego. Kończycie posrane kierunki w nadziei że się w życiu jako elita umysłowa nie narobicie, siedząc za biurkiem, tylko na cudzym chuju do raju zajedziecie, aż tu nagle czar pryska. Jedna wielka parodia, chcecie żeby rzeczywistość do was dopasować, a samemu do niej dopasować się nie macie zamiaru, to jest kurwa tak jakby ktoś miał produkować autobusy szersze niż dłuższe, tylko dlatego że wszyscy przy kierowcy chcą siedzieć. Najlepiej do czego prowadzi taka groteska, widać na przykładzie śląskich kopalń, gdzie w wyniku łączenia kilku zakładów górniczych powstaje jedna dupna kopalnia, z jednym biurowcem, ale oczywiście a jakże by inaczej, sprowadza się wszystkich biuralistów z tych likwidowanych. Efekt jest taki że brakuje dla nich stołków i siedzą jeden drugiemu na kolanach, a jeden pracownik zatrudniony przy produkcji ma mniej więcej trzech darmozjadów na utrzymaniu, wchodząc do takiego zatłoczonego i przeludnionego jak Bangladesz pomieszczenia, gdzie trwa walka o komputer i dostęp do facebooka, oprócz bajzlu, smrodu i wrogich spojrzeń zza monitora niczego więcej zauważyć się nie da, a chcąc coś załatwić, można stracić ostatnie nerwy, kiedy zwracając się do paniusi okraszonej wielobarwnym makijażem dowiadujemy że ona nie jest od tego, ani jej 8 koleżanek i 3-ech kolegów, również, bo Basia, ta co się tym zajmuje jest na L4, a jej zastępczyni Lusia poszła na urlop, więc następna zastępczyni jest w innym pomieszczeniu, na innym piętrze, więc znowu trzeba oczywiście kilka takich gabinetów oblecieć, w każdym jednym słuchając błędnych wskazówek co do lokalizacji, zanim trafi się na panią Alę, która ma kluczyk do sejfu z potrzebną pieczątką, oczywiście pani Ala dała te kluczyki przez przypadek pani Gosi, która zostawiła ją przez roztargnienie w innym dziale, ale obiecuje że zaraz ją przyniesie, tylko spokojnie wypije sobie kawę, jak trochę ostygnie, zje ciastko i wpierdoli batona. Don’t get me wrong here, honey, ale jebać biurokrację!

    1

    1
    Odpowiedz
  52. @29- jesteś debilem.. chwalisz się, że poszedłeś na „porządne studia” i zjebałeś po 2 miesiącach bo to nie miało sensu… pewnie nie dałeś rady:) lepiej tyrać na stacji?? wypierdalaj na wyspy!! Takich bystrzaków nam w tym kraju nie potrzeba a tam się przydasz turasom.

    0

    2
    Odpowiedz
  53. Nie jesteś zerem. Tak działa system. Upodlić i zmusić do emigracji. Niebawem cwaniaczki przejmą nasz kraj tak jak przejmuje się masę upadłościową po przedsiębiorstwie…

    2

    0
    Odpowiedz
  54. Głosuj na lewicę albo się nie interesuj polityką a na pewno bedzie lepiej.

    0

    0
    Odpowiedz
  55. Skąd jesteś?

    0

    0
    Odpowiedz
  56. Nie dziw się, że firmy wymagają doświadczenia. Zgadzam się z Tobą, że dyplomem możesz sobie wytapetować kibel niemniej jednak jest Ci on potrzebny, żeby przebrnąć przez masę CV z których pierwsza selekcja to odwalenia to ci bez wyższego wykształcenia, niestety.

    Jestem na drugim roku studiów, studiuje bo muszę, muszę bo dzisiaj HR to machina sortownicza z której trzeba się choć odrobinę wybić a do tego potrzebny jest dyplom. Studiować nie muszą ci którzy albo sami sobie będą szefami albo mają tyle znajomości, że nie zginą. Niestety ja takiego komfortu nie mam, firmy zakładać nie planuję, więc będę robił u kogoś zatem wyższe wykształcenie jest mi potrzebne.

    Co do listów motywacyjnych, zgadzam się w 100%. Znajoma pracująca jako executive housekeeper w jednym z 5* hoteli „wywalczyła” w HR żeby znieśli wymóg pisania listu motywacyjnego do jej działu (housekeeping w hotelu = zapierdol na kółkach) bo było to żenujące. Co te kobiety miały pisać? Że ich motywacją jest to że nie biorę te ciężką jak skurwysyn prace bo ma dwójkę dzieci na utrzymaniu i nie ma co do garnka włożyć?

    @2 Ja w trakcie studiów dostałem 12’000 w łapę więc można znaleźć.

    @5 @38 i wiele innych
    Studia SĄ potrzebne ale niech do wszystkich dotrze że trzeba robić już w trakcie studiów, a nie PO. Komu potrzebny 25+ typ(iara) po studiach bez żadnego doświadczenia w zawodzie.

    Nie odniose się do kazdego zawodu. Studiujesz rachunkowość? Mało masz biur rachunkowych? Może zaproponuj (w trakcie studiów) że będziesz dla nich robić 3h dziennie nawet za free. Rób rozliczenia rodzinie za free, rób dużo rzeczy za darmo a potem odcinaj kupony w pracy.

    Najłatwiej będzie mi odnieść się do swojego kierunku, czyli IT. Ja przez lata robiłem projekty dla siebie, dla innych i nie brałem za to złotówki. To jest dość popularne w IT, robienie rzeczy „open-source” i publikowanie ich za darmo i to jest moje doświadcznie. Może nie zawodowe, ale doświadczenie. To czego mi brakuje to obycie w świecie korpo, ale tego nie nauczysz sie na własną rękę.

    Wiesz, patrze na tych ludzi na moim roku i jak widzę czego sie uczymy i widzę że on potem wpisuje sobie w CV np. znajomość „C” (język), a pracowałem z nim w grupie i wiem co on z tego C umie (nic nie umie poza podstawowymi podstawami) i on szuka pracy. To nie dziwie sie ze potem pracodawca wymaga doswiadczenia. Bo on może skończył studia i ma dyplom ale jego wiedza praktyczna na chuj mi sie przyda (pracodawcy).

    Śmieszą mnie komentarze o PO i socjalu -> czytaj: pierdol prace, żyj na socjalu. Ciekawe skąd weźmiecie na ten socjal jebane nieroby bo ktoś będzie musiał na was zapracować i będą to tylko korporacje które mają taki dochód że wali ich gdzie płaca podatki. A mini przedsiębiorcy jak ja wypierdolą płacić podatki np. w Kanadzie bo mam dosyć oddawania 30% swoich dochodów na wasze pierdzenie w fotel i użalanie się nad sobą jak mogę zapłacić 10% gdzieś indziej i nawet tam nie mieszkać. Głosujcie se dalej na komuchów aż zaczniecie płacić w milionach jak w Zimbabwe.

    @OP
    Naprawdę pech że nie udało ci się nic pro bono w trakcie studiów żeby mieć otrzaskanie w zawodzie. Jedyne co Ci mogę polecić (znów, ze swojej branży, bo tyle sam wiem – i – jeżeli tobie to pasuje) to zatrudnić się na przykład na recepcji w hotelu lub pracować w liniach morskich (niestety – tu musisz robić wypad za granicę do Włoch, Hiszpanii albo Holandii – ew. Niemiec) i nauczyć się dobrze obsługiwać programy od Microsa (nie mylić z microsoftem), a potem jak już będziesz wiedziała dużo jak te programy działają, zatrudnić się jako support w Microsie i następnie jako Implementation Specialist albo w rachunkowości w tej firmie jak już otrzaskasz się z tym czym ta firma się zajmuje żeby móc prowadzić jej rachunkowość i umieć dać feedback do szefostwa. Powodzenia!

    0

    2
    Odpowiedz
  57. Jak czytam niektóre komentarze. KURWA!!! Ludzie, ale wy jesteście chamscy! Zamiast komuś coś doradzić, co zrobić w tej sytuacji, to tylko szydzicie z tej autorki. gówno mnie obchodzą wtrącenia po angielsku. Autorce życzę powodzenia, cierpliwości i przede wszystkim dużo dobrych pomysłów na założenie własnej firmy, choć i to nie jest takie proste. Szukaj dalej pracy i jednoczenie kombinuj, jak zarobić w tym kraju.

    1

    1
    Odpowiedz