Kolejny debil oblał egzamin na prawko

Tak, tym debilem jestem ja. Chujnia na maxa, bo uwaliłem na placu przez totalnie idiotyczny błąd. Poniedziałek, ciepły poranek, na egzamin czeka grupka około 10 osób. Obawy, stres, spocone ręce, nerwowe spojrzenia. Wychodzi słusznej postury pan egzaminujący w koszuli w kratę i przeciwsłonecznych okularach. Owiał wszystkich swoim miażdżącym spojrzeniem dając do zrozumienia, że i tak oblejemy. Godzina 7.15 to miał być ten czas. Zostałem wywołany jako ostatnia osoba tuż przed godziną 8.00. Do tej pory tylko 2 osoby wyjechały na miasto, ale i tak po chwili wracały z kwitkiem. Zostałem tylko ja. Pada moje nazwisko – idę. Nie stresuję się za bardzo, byłem dobrze przygotowany, w głowie powtarzam sobie ciągle ułożenie lamp, przygotowanie się do jazdy itd. żeby nie odpaść jak debil na początku. Jak debil odpadłem tak czy inaczej. Ogarnąłem typowi światła, pokazałem gdzie jest płyn hamulcowy i zaczyna robić łuk. Ustawiam fotel, zagłówek, lusterka, zapinam pas, zwalniam ręczny, upewniam się, że drzwi zamknięte. Ok, lajcik. Ruszam. Łuk wykonany perfekcyjnie w punkt. Typ przez szybę mówi, że wykonany niepoprawnie, proszę przystąpić jeszcze raz. Myślę, Łot Da Kurwa Fak? O co typowi chodzi? No nic, jadę drugi raz – przodem, tyłem. Elegancja Francja. Ziomek mówi, że drugi raz niepoprawnie co skutkuje zakończeniem egzaminu. No kurwa co jest myślę. Wysiadam, patrzę… Nie włączyłem świateł mijania. Po prostu, z nerwów zapomniałem, ot tak po ludzku. Raz mi się zdarzyło na jeździe zapomnieć o światłach i mój instruktor na to mnie uczulił, że nie mogę ruszyć bez świateł, ale chuj tak wyszło, że akurat nie odpaliłem. Czekam teraz na komentarze, jakim jestem debilem, i że w Polsce tylko debil ma problem, żeby zdać prawko. Zasłużyłem. Dodam tylko, że nie byłem największym asem tego dnia, bo koleś zapomniał wyłączyć awaryjne po demonstracji świateł i robił łuk na awaryjnych.

32
23

Komentarze do "Kolejny debil oblał egzamin na prawko"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie przejmuj się, nie Ty pierwszy i nie ostatni! W końcu zdasz. Powodzenia!

    8

    2
    Odpowiedz
  3. No tak, słusznie. Samokrytyka towarzysza została przyjęta. Kolektyw postanowił dać towarzyszowi jeszcze jedną szansę, oczywiście po uiszczeniu opłaty. Towarzysze z komsomołu pokładają w towarzyszu nadzieje, że następnym razem włączy światła, oświetli drogę i da nadzieję na lepszą przyszłość kolektywu kierowców dwuosiowych pojazdów osobowych marki Gaz. Po szczęśliwym końcu egzaminu polecamy udać się do spółdzielni samopomoc chłopska w Zbąszyniu w celu nabycia nowego pojazdu przeznaczonego dla świeżo upieczonych towarzyszy kierowców. Mają tam znakomite wyroby Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej marki SamPham. Życzymy powodzenia. Z partyjnym pozdrowieniem Tow. dyr. Zenon Kacap

    9

    2
    Odpowiedz
  4. Bywa, ja za pierwszym razem wyjechałem na miasto wieczorem w zimie bez zapalonych świateł. Bo koleś mi zgasił specjalnie jak nie widziałem po wykonaniu manewru na placu i się nie skapnąłem 🙂 Za to za drugim razem bez problemu zdałem na lajcie. Będzie git

    2

    2
    Odpowiedz
    1. To już kurestwo, zapalasz i masz świadomość, że zapaliłeś, wysiadasz i chuj ci gasi po cichu. No kurwa brawo! Ci egzaminatorzy…

      9

      1
      Odpowiedz
  5. Gdybyś nie był patałachem tylko zarabiał 18 tysi netto miesięcznie i jeździł mesiem tak jak Pan twój, to dyrekcja WORD-u sama w zębach przyniosłaby pod willę za dwie bańki prawko i na kolanach je wręczyła.

    A gdybyś był Jego Ekscelencją, Wiecznym Prezesem Byczywąsem… łoo… to patałachu… Co dzień miałbyś przedstawioną przez wspomnianą dyrekcję WORD-u listę takich patałachów jak ty, próbujących zdać egzamin. I na tej liście czerwoną kropką zaznaczałbyś, kogo mają oblać i ile razy ma egzamin powtarzać.
    Ale co ty o tym możesz wiedzieć, patałachu. Dla robactwa takiego jak ty, które mordę cieszy, że w końcu pan urzędnik łaskawie zaliczył egzamin, uzyskanie prawka to szczyt szczytów. Istotnie debilem jesteś, ale nie przejmuj się, bo reszta plebsu także. W żadnym normalnym kraju takiego cyrku nie ma. Ale robactwo, od wieków przyzwyczajone do spuszczania głowy i podkulania ogona, nawet nie piśnie, tylko pokornie buli, dając sobą pomiatać. Dlatego jest robactwem. I niczym więcej nigdy nie będzie.

    No pokłoń się, powstań z klęczek i spierdalaj w podskokach się uczyć tak „ważnych” rzeczy, jak to czy się włącza najpierw światła czy silnik. /Mesio

    PS. A raz w tygodniu, razem z egzaminatorami My, Pan twój, Mesio, raczymy z Byczywąsem zaszczycić parę co atrakcyjniejszych, a ubiegających się o prawko, loszek, naszym szczytem. Albo i kilkoma. Także, jak spotkasz jakąś ładną cipę, to zapytaj, gdzie zdawała egzamin na prawko. Bo jak w Łodzi… Ale cóż, przynajmniej będziesz wiedział patałachu, że dobrze ciągnie…

    4

    13
    Odpowiedz
    1. Masz problem z deklem. Problem netto.
      Brutto to już psychiatryk.

      4

      0
      Odpowiedz
  6. Ja zdawałem 8 razy: 2 razy oblałem na łuku, 3 razy przejechałem na czerwonym, raz 3 razy nie uzylem migacza, a innym razem zrobiłem taki mamewr na skrzyzowaniu ze wstyd mi do dziś za siebie. Od 3 lat jestem b.dobrym kierowcą, zero jakichkolwiek wypadków itp.jak do tej pory. Mój własny instruktor mówił mi że zdam za 14 razem. Zdasz na pewno, a wszelkie debilizmy są spowodowane gigantycznym stresem (2 moich kolegów oblało bo zapomnieli dowodu osob.)

    5

    4
    Odpowiedz
  7. Aleeeeee 🙂

    0

    2
    Odpowiedz
  8. Ja nie właczylem swiatel na luku i nie bylo problemu

    0

    2
    Odpowiedz
  9. No, przy następnym podejściu (a po zdaniu prawka przed każdą jazdą) sprawdzisz światła mijania 3 razy zanim ruszysz. Ot – lekcja.

    2

    1
    Odpowiedz
  10. No cóż, prowadzenie samochodu wymaga ogarnięcia wielu spraw. Z jednej strony pokazałeś, że nie ogarniasz, ale z drugiej tez egzaminator to też chuj na ropę pierdolony, w dupę jebany, że nie powiedział o ki chuj mu zapierdala. Ja w zeszłym roku zdawałem kat. A i jak spierdoliłem jedną opcję, to mi typ powiedział, że to trzeba było zrobić inaczej i że teraz zapisuje to jako błąd i jak następnym razem będzie ok, to spoko, ale jak spierdolę drugi raz to samo to egzamin do tyłu. Przez to mam wrażenie, że gościowi w sumie zależało, żebym zdał. I zdałem. A temu chujowi, co opisujesz, to raczej zależało, żebyś nie zdał.

    7

    2
    Odpowiedz
  11. Kiedyś auta wam nie będą potrzebne bo nie będziecie sobie mogli swobodnie poruszać się gdzie chcecie bo wtedy zwiejecie i nie będzie miał kto zapierdalać w obozach pracy przymusowej albo zawiążecie w kanałach ściekowych jakąś organizację działającą na szkodę panów waszych,więc się wam auta zabierze,mieszkania przerobi się na baraki,albo spędzi się was do jakichś nor w koszach na śmieci na wysypisku śmieci otoczonym drutem kolczastym i wysokim napięciem.

    1

    2
    Odpowiedz
  12. Pociesze Cię tylko że kasa musi się im zgadzać. Więc tak jest niezależnie od tego czy ktoś umie jeździć czy nie. No ale jednak Twój błąd był dość duży, ale stres robi swoje.

    2

    1
    Odpowiedz
  13. Mojego kuzyna egzaminator ujebał w podobnej sytuacji, też po ‚perfekcyjnie’ wykonanym łuku podchodzi do niego egzaminator i mówi, że oblał bo nie były domknięte drzwi. Żeby było śmieszniej to były niedomknięte drzwi od strony pasażera, których nie domknął egzaminator po tym jak wyszedł z auta:P

    8

    2
    Odpowiedz
  14. Kolego, to się zdarza. Nie przejmuj się i podchodź drugi raz 🙂

    2

    1
    Odpowiedz
  15. Te egzaminy są gorsze od tych organizowanych przez cesarzy z dynastii Qing…

    Zdałem za szóstym podejściem. Może powiem, jak było ze mną:

    1. Egzamin umawiałem jeszcze, gdy byłem na jazdach kursowych, gdy jeździłem z mojego Bełchatowa do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie mieścił się WORD (który pewnie generował znaczną część przychodów tego historycznego miasta). Dałem 130zł za praktykę i 40 za teorię. Gdy ukończyłem kurs, tata zabrał mnie na ten słynny egzamin. Po drodze, tak gdzieś w granicach miasta miał miejsce niegroźny wypadek z udziałem amerykańskich wozów opancerzonych. o_0 Ci sojusznicy wyglądali inaczej, niż nasi rodzimi wojacy, wszyscy stali na baczność, nawet murzyna widziałem. xD Ale wracając do sedna, przybyłem trochę przed ustaloną godziną. Przed drzwiami wejściowymi na egzamin była dość spora grupka kandydatów na kierowcę. Słyszę, jak kogoś wywołują. Nie ta kategoria. ;P Później wreszcie nas zaprosili. Zasiedliśmy wszyscy do takich ekraników dotykowych i „graliśmy” w egzamin. Miałem wynik 100%, ponieważ uczyłem się wcześniej, a poza tym mam Aspergera, więc mi wiedza szybko wchodzi. Później egzamin. T_T Długo czekałem, też bylem chyba jednym z ostatnich. Zadania techniczne przebiegły dobrze, ale zawaliłem łuk, bo mój „nauczyciel” nie wtajemniczył mnie w to zbytnio (myślał, że sam się nauczę). Po tym całym zajściu umówiłem następny egzamin na jutro, wyszedłem gdzieś w pole wkurzony i czekałem na ojca. Jeszcze tego dnia umówiłem w szkole jazdy godzinę nauki tego łuku.

    2. Tutaj już poszło mi lepiej. Egzamin trochę bardziej w południe, tak na 11:00, ale gdy wracałem i było parkowanie na mieście, zapomniałem o kierunkowskazach przy wyjeżdżaniu z miejsca parkingowego. T_T Niestety, jest regułą, że egzaminator mówi, że manewr wykonany niepoprawnie, ale nie mówi, co konkretnie… Znowu wróciłem do WORD-u i umówiłem egzamin.

    3. Godzina dość późna, plac zdany, oblałem, bo wyprzedziłem rowerzystów na pasach na dwupasmówce (było mało samochodów). Wkurzony, następny termin.

    4. Też późna godzina, oblałem już sprawdzanie świateł, bo egzaminator był хуйем i zapewne specjalnie mnie oblał. Znowu się zapisywałem, ale ojciec załatwił mi jakiegś miejscowego instruktora przed egzaminem.

    5. Późna godzina (12 bodajże), dzień targowy (piątek xD), w dodatku miałem jeszcze 2 godziny jazdy przed egzaminem, przez co straciłem trochę sił na jeżdżenie i byłem bardzo zestresowany. To się nie mogło udać, choć zajechałem dość daleko. Na głównej arterii miasta było takie przejście dla pieszych, wokół których przy chodniku były takie ukośne pasy, że nie można wjeżdżać. No i oczywiście wszedł tam jakiś dziadek. X_X Umówiłem następny egzamin dopiero za tydzień, za to na 7:30.

    6. Nie spałem całą noc. Obudzon o szóstej, pojechałem już z mamą. Dostałem jakiegoś dosyć starego egzaminatora. Byłem niespokojny, chciałem mieć to wszystko za sobą. 😮 Zdałem plac, choć górkę powtarzałem. Wreszcie wyjeżdżam z WORD-u. Zawsze, na egzaminach prowadzili mnie w lewo, ale tym razem gościu kazał skręcić w prawo. Tam były tory i przejeżdżał pociąg. Gdy szlaban podniósł się, samochód z przodu pojechał, ale ponieważ czerwone światła nadal migały, poczekałem jeszcze chwilę. Później jechałem przez rondo, dalej do głównej arterii miasta (na linii zachód-wschód), gościu kazał mi zawrócić na dwupasmówce. Miałem nikłą nadzieję, że to już koniec. Lecz musiałem potem skręcić w centrum miasta. Zrobiłem parkowanie na jakiejś uliczce, potem skrzyżowanie równorzędne. Zrobiłem 2 okrążenia po jakimś kwadracie (xD) i wyjechałem znowu na ową arterię. Potem wiedziałem, że już wracam. Przy innej dwupasmówce zatrzymywanie się na znaku, później widziałem już WORD. Ale przejechałem obok niego. Jeszcze miałem zrobić zawracanie z wykorzystaniem jakiejś bramy. Zrobiłem wróciłem na plac. Egzaminator dał kartkę, coś powiedział, wynik egzaminu POZYTYWNY. Echhhh… jaki ja byłem szczęśliwy wtedy. Wróciłem tam, skąd wszedłem, z kartką, więc mama myślała, że oblałem, ale jednak nie. x) Tak więc koniec, opuszczałem już miasto, które mi przez ten czas tak zbrzydło i dołączyłem do 21 000 000 posiadaczy prawa jeżdżenia jakimkolwiek wozem w moim pięknym kraju. Potem jeździłem chyba z 5 razy, bo tata mówił, że nie umiem jeździć. Ale przynajmniej mam pewien trudny proces za sobą…

    7

    4
    Odpowiedz
    1. Ale pierdolisz! Weź przeczytaj co piszesz przed wysłaniem i skasuj 90%. Dla treści nie będzie to żadna strata.

      1

      16
      Odpowiedz
  16. Nie jestes Debilem, to zwykly blad. Powiem wiecej, Jestes normalnym zdrowym czlowiekiem moze podswiadomie czujesz ze jazda na swiatlach w dzien przy dobrej pogodzie jest niebezpieczna dla:
    1.Motocyklistow, znieczulenie na swiatla w naszych lusterkach – kiedys tylko motory je mialy I od razu na swiatla czlowiek reagowal jadac prosto lub nawet zjezdzajac troche do lewej strony.
    2. Percepcja odleglosci i predkosci pojazdu jadacego na swiatlach jest gorsza.
    3. Tylne swiatla pozycyjne przy slonecznej pogodzie i braku 3-ciego swiatla stop powoduja problem z rozpoznanie czy pojazd przed name hamuje czy nie.

    O zwiekszonym zuzyciu paliwa itp to nawet szkoda pisac bo kazdy wie.

    W Austrii nakaz jazdy na swiatlach wycofano chyba po 2-3 latach bo ilosc wypadkow sie zwiekszyla.
    W Grecji mozna dostac mandat za jazde na swiatlach w dzien w sloneczna pogode, motocykle obowiazkowo swiatla.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Haha zrobilem blad z tym zjezdzaniem do lewej strony, no coz smigam w Anglii I tak juz wyszlo. W polsce oczywiscie zjezdzamy do prawej zeby puscic motor.

      1

      0
      Odpowiedz
  17. A ja kobieta zdalam i teorie i jazdy za pierwszym razem. Tajemnica? Po pierwsze ogarnij nerwy, one nie sa potrzebne do jazdy. Polegaj na logicznym mysleniu i doswiadczeniu podczas lekcji. Po drugie zapomnij o egzaminie i o tym ze chce cie oblac. Jedz tak jak bys jechal sam, podejmuj odpowiedzialne decyzje. Egzaminator ocenia jedynie czy bylby w stanie puscic ciebie samego na droge.

    3

    2
    Odpowiedz
    1. „Tajemnica?”

      Tylko jedna: długo ssałaś, zanim wytrysnął?

      4

      7
      Odpowiedz
      1. Typowy i paskudny cebulak z ciebie. Glupii komentarz, o tym ssaniu. Sobie najpierw possij zanim cos napiszesz.
        Obrzydliwiec z cebulandii sie odezwal.

        6

        3
        Odpowiedz
    2. „Ogarnij nerwy” chyba najgłupsza rada z możliwych kto kurwa o tym nie wie i gdyby to było takie proste…..

      4

      0
      Odpowiedz
  18. Powiem tak, no zdarzyło się ale w sumie dobrze. Bez świateł nie powinieneś wyjeżdżać bo dam CI przykład. Raz taki debil w deszczową szarugę jechał bez świateł. Akurat zmieniałem pas i wszystko byłoby dobrze gdy ten patałach miał włączone światła a tak bez świateł nie widziałem go w lusterkach = szare auto nieoświetlone w deszczową szarugę to pomyśl. Także nauczysz się włącząc swiatła to zdasz:)

    2

    2
    Odpowiedz
  19. A chuj tam każdemu może się zdarzyć 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Wyleciało ci z głowy po prostu, jedyną chujnią jest to że będziesz musiał znowu bulić kasę i czekać, następnym razem już miej to zapamiętane, mózg na 100% miej. Życzę szczęścia i powodzenia 🙂

    2

    0
    Odpowiedz
  21. dzo dobrze. przepisy jeszcze trzeba zaostrzyc. bi kurwa wy jebane pedaly tak jezdzicie, ze prawka nigdy nie powinniscie miec. zebym ja kurwa swoimi umiejętnościami musial ratowac sytuacje bo jakis baran jebany wyjedzie na miasto. w ciagu 2 dni musialem sie wykazac 5 razy. szkoda mi czasu na wzywanie policji bo to 3 godziny stania i tlumaczenia, alr kiedys zapierdole w takiego nieuka i od razu na policje dzwonie. sie kurwy nauczycie jezdzic, a jak nie to poobtlukuje wam te rzechy którymi jezdzicie. a i jeszcze skurwysyny na parkingu zajebac po drzwiach i zderzakach potraficie. oststnio widzialem jak jakas tepa dzida 10 minut parkowala…. kurwa porazka. zabirac prawka nieudacznikom, jest za. pierdolone muły.

    2

    4
    Odpowiedz
  22. Te wszystkie pojebane przepisy to tylko o kant pizdy roztrzaskać !

    1

    2
    Odpowiedz
  23. Ja miałem podbnie tylko że nie zapiąłem pasów. Gdy mi powiedział że coś jest źle ja dalej nie wiedziałem co xD i zrobiłem drugi raz łuk. Pozniej powiedział żebym pojechał na wzniesienie które przejechałem bez problemu po czym wsiadł i powiedział że wszystko fajnie ale nie zapiął pan pasów. Pomyślałem sobie” to po jakiego chuja mnie ciagnałeś na górkę jak i tak mnie ujebałeś” ale to wszystko przez stres. Kat C. zdalem oba egzaminy za 1 razem po 5 latach jazdy samochodem osobowym.

    0

    1
    Odpowiedz
  24. Ja na placu odjebałem większy powód do wstydu. Próbowałem robić łuk na ręcznym. Zdałem za 4 razem.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. nie martw się. ja upierdolilem jadąc na ręcznym. chłe chłe chłe 🙂
    fakt ze to było dawno i zdawałem jeszcze na maluchu i szło tak jechać (teraz to na recznym nie ruszysz nawet), ale nie zmienia to faktu ze dupy dałem centralnie:-)

    0

    1
    Odpowiedz
  26. Ja zdałem za dziewiątym i ch…

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Ja zdalem za pierwszym ,ale uważam , że jeżdżenie na światłach w dzień jest totalnie popierdolone. Rozumiem w nocy no ,ale kurwa w dzień jak jest jasno. To jest marnowanie energi, paliwa, żarówek itd. Wielki spisek stworzony po to żeby ktos mógł na tym zarobić a efekt cieplarniany nie istnieje to też spisek i pretekst do wprowadzania podatku węglowego żeby ktos na tym zarobił. Jebac system.

    1

    1
    Odpowiedz