Nie umiem gadać z facetami

Mam 24 lata i nawet z własnym ojcem nie potrafię się dogadać (uważa, że ?lepiej za mną nie chodzić, bo i tak się nie trafi?). Trochę lepiej z bratem, ale to pewnie dlatego, że jest dwa tysiące kilometrów stąd. Nigdy nie miałam przyjaciela ani kolegi, (nie licząc chłopaków moich koleżanek, z którymi, o chujowy uśmiechu losu, potrafię gadać godzinami). Także może doprecyzuję temat mojej chujni: nie potrafię gadać z facetami, którzy są lub mogliby być dla mnie bliscy. Jak to dokładniej wygląda w praktyce? Po prostu zamiast mówić co myślę, staram się zaimponować drugiej stronie. Odkąd pamiętam, tak właśnie wyglądały moje relacje z ojcem czy bratem. Ważne były dla mnie ich pochwały. I myślę, że wszyscy faceci, którzy próbowali do mnie podbijać, wyczuwali taką chęć przypodobania i to ich zrażało. Może nawet mylili to z desperacją? Zdesperowana jednak nie jestem i z pewnością mam charakter, w co pewnie trudno uwierzyć. Posiadam jednak taką gubią wadę, no i chuj z tego wszystkiego. Nikt się nie dowie, jaka jestem naprawdę. Śrut.

47
56
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Nie umiem gadać z facetami"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A ja… coś podobnego mam. Nie lubię facetów, którzy się narzucają.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jak jesteś ładna, to możemy się umówić, gwarantuję, że będziesz się czuć komfortowo.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Może zrób sobie eksperyment i spróbuj wyciągnąć jakiś temat na jaki byś normalnie nie rozmawiała z ojcem (albo jakimś innym facetem) i zobacz co się stanie. Proponuję na początek coś niewielkiego. Trzeba czasem wyjść poza swoją strefę bezpieczeństwa.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Mam bardzo podobnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Za bardzo się starasz i za dużo myślisz, albo za dużo jest w Tobie emocji i jesteś zbyt wrażliwa. Proponuję żebyś porozmawiała z kimś pod wpływem złości lub niezadowolenia. Ochłodź swoje emocje złością i naucz się neutralnych reakcji. Następnie przemyśl wszystko, przyrównaj do normalnych rozmów i pracuj nad kolejnym konwersacjami. Przede wszystkim jednak rozmawiaj z ludźmi! Praktyka czyni mistrza.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. mam identycznie, jeśli to cię pocieszy ;/

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Do autora/ki komentarza nr 5: Dzięki. Jeszcze nigdy nie patrzyłam na ten problem w ten sposób. Szacun.

    0

    1
    Odpowiedz

Nie wiem co robić

Do rzeczy, skończyłam wyższe studia z dziedziny humanistycznej, pracowałam jako studentka, jednak z dniem obrony rozwiązano mi umowę (nie ma to jak wysoki Zus, na którego nie stać pracodawcy). Zrobiłam staż w zawodzie, nie dostałam etatu i wróciłam do małego miasta do domu. Jestem z biednej rodziny, jedyną osobą która żyje i może mi pomagać jest Tata, ale on ledwo wyrabia z finansami. Obecnie nie miałam pół roku pracy i oto jest oferta w zawodzie w dużym mieście. Tylko po przeliczeniu kosztów życia to za polską pensję nie dam rady się utrzymać. Mam szanse na tą pracę, ale nie mam szansy za to przeżyć, wynająć kawalerki czy czegoś… Nie wiem co ze sobą zrobić, już mi się w ogóle żyć odechciewa. Nawet nie potrafię zbudować normalnego związku, bo jestem strasznie delikatna i wrażliwa i nie wytrzymam psychicznie kolejnego rozstania, więc nawet nie zaczynam żadnej relacji. Mam DOŚĆ.

40
56
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Nie wiem co robić"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wyjedź z kraju! Tutaj się nic nie zmieni przez najbliższe kilkadziesiąt lat.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Chujowo ogólnie jest z tymi humanistycznymi studiami. Zapewne wielu Ci pojedzie, że trza było na polibudę, ale chuj z tego – to po prostu polska chujowa polityka. Jestem pewien że dasz sobie radę, tylko się nie poddawaj! Możesz też ewentualnie wyjechać za granicę, zarobić, potem wrócić lub i nie. A co do relacji to się nie bój, daj szanse komuś kto dba nie marnując siebie. Pospędzasz miło czas i nie będziesz żałować najwyżej.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. No, niestety tak to już u nas jest w kraju, że jak jest robota to się nie opłaca. Welcome to Polska:/

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Szkoda mi Ciebie dziewczyno 🙁 Jeszcze te związki. Życzę Ci żebyś trafiła na porządnego gościa, z którym zbudujesz super związek i który pomoże Ci w życiu. 3maj się 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Uciekaj z tego popierdolonego kraju, dziewczyno. Nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni – za dużo pieniędzy żeby umrzeć, za mało pieniędzy żeby żyć. Naprawdę szkoda mi takich osób jak Ty – po studiach, które są ambitne, pracowite, ale nie można popatrzeć na rynek pracy i nie załamać się. Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Zdaj sobie sprawę że nie jesteś jedyną, lecz jedną z wielu. Jedyne co możesz zrobić to nastawić się psychicznie na chujową codzienność i mieć świadomość, że i tak wszystko pierdolnie, to kwestia czasu. Życie kopie nas ostro w dupsko, najgorzej mają osoby wrażliwe. Wejdź w nowy związek, ale z odpowiednim nastawieniem, choćby takim że przez chwilę coś będzie się działo w twoim życiu. Nie planuj, bo zawsze słychać śmiech Boga gdy starasz się sobie poukładać życie. Żyj chwilą, ale ostrożnie. Ja mam tylko nadzieję, że za 10 lat nie będziemy do siebie strzelać o bułkę albo butelkę benzyny. Ja odziedziczyłem mieszkanie po babci i co kurwa, jak mnie nie stać na jego utrzymanie. Dlatego mieszkam ze współlokatorem, który opłaca mi rachunki i jestem, kurw,a chociaż tam panem i władcą, ale nawet wysrać się nie mogę bez napięcia we własnym mieszkaniu.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Może wynajmij mieszkanie wspólnie z kimś? Często są ogłoszenia, że ktoś poszukuje osoby do pokoju w wielopokojowym lokum. Zawsze to taniej. Poza tym, po kalkulacji może okazać się, że Tata wyda na Ciebie więcej, jak jesteś w domu, niż jakby miał dokładać się do Twojej kawalerki, gdy pracujesz 😉
    Co do związków to nie przejmuj się, masz czas i na pewno jak zawodowo się ustabilizujesz, to i na związek siły znajdziesz. Głowa do góry 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Wyjedź za granicę.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Jesteś silniejsza niż ci się wydaje. Co do pracy… szukaj, aż znajdziesz. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Tak to u nas w Polsce jest. Bierz tę pracę, bo to i tak szczęście, że cokolwiek masz. Zamieszkaj póki co na jakiejś prywatnej kwaterze, może ze studentami, albo wynajmij gdzieś pokój skoro nie stać Cię na nic więcej.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. No, rzeczywiście chujnia. Przeczytaj jakąś książkę o pozytywnym myśleniu: i pracę, i pomyślność przyciągniesz. 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Do góry głowa! A może by tak nie kawalerkę a pokój na pół z kimś? Nawet w Wawie są za 350-500 zł. Druga sprawa to to, że z czasem twoje zarobki wzrosną (jak nie w tej, to w innej firmie).

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Zaryzykuj… Ja zaryzykowałem i wyprowadziłem się od rodziców w wieku 19 lat. Pracowałem już wtedy i zarabiałem 550-600 PLN z czego za mieszkanie płaciłem 300. Nikt mi nie pomagał, czasem coś dodatkowo udało mi się zarobić. Dzisiaj jest lepiej i na to co mam zapracowałem sam. Uważam, że warto podjąć takie ryzyko!

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Trzymam za Ciebie kciuki! Bierz życie w garść, na początku będzie ciężko, ale nabierzesz jakiegoś doświadczenia, a to najbardziej zaprocentuje w przyszłości! Będzie dobrze!

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Ech, to Polska. Co Wy jej radzicie? Mieszkać na kupie w jakiejś klitce z obcą osobą? To nie jest życie. Idąc Waszym tokiem myślenia, można jej poradzić, żeby mieszkała w kartonie. Jest jeszcze taniej!
    Dziewczyno, znajdź motywację, szukaj lepszej pracy. O facetów się nie martw, przyjdzie taki moment, że zapomnisz o strachu.

    0

    0
    Odpowiedz

Nie dogodzisz!

Siema!
Wkurwiają mnie moi starzy. Mam dwadzieścia trzy lata, mieszkam na garnuszku u rodziców. Rzuciłem chujową pracę, w której wszyscy mną pomiatali, mieli wymagania jakby nie wiem co, a nie zarobiłem nawet na własne, skromne potrzeby. Opłaciłem swoje rachunki i zostawało mi na fajki.
Praca wykończyła mnie nerwowo i w ogóle. Nie miałem czasu na nic, także jestem bez znajomych, bez dziewczyny i w ogóle wrak.
Pojawiła się okazja, nawet dwie, żeby zmienić pracę. Rzuciłem to gówno i załatwiam sobie robotę przez znajomych. I starzy siedzą i komentują. Pracowałem tam to było źle, bo mało zarabiałem, więc nakłaniali mnie do żebrania o nadgodziny. Jak musiałem pracować dwa miesiące bez wolnego, po dziesięć czy czternaście godzin dziennie to było OK. Zarobiłem 1500zł… Dużo? Jasne.
Teraz jestem ustawiony na spotkanie z gościem, który ma mi załatwić dobrze płatną pracę, a w zapasie mam jeszcze jedną ofertę. Co, źle? W dobie kryzysu? Oczywiście, że źle! Już narzekania, że powinienem wybrać tą, a nie tamtą. Że lepiej mieć jedną, ale konkretną ofertę itp. Założę się, że czego bym nie wybrał to będzie źle…
No nie dogodzisz.
A ja bym chciał zarabiać jak człowiek i się wyprowadzić w chuja. Żyć własnym, skromnym życiem. W niewielkim mieszkanku, jeździć skromnym samochodem, mieć środki na swoje utrzymanie, mieć czas na spotkanie się ze znajomymi, wyskoczyć pograć w piłkę czy do baru po pracy… Nic wielkiego.
Co w tym złego? No pewnie coś wymyślą… A to, że tyko 8godzin dziennie. A to, że w weekendy też mógłbym pracować. A może gdzieś dorabiać… Ja chcę żyć! Pracować i zarabiać na ŻYCIE, a nie dla samego faktu…
Nie dajcie się zwariować.
Pozdrawiam, wszystkiego dobrego w nowym roku.

44
58
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Nie dogodzisz!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Uważaj na pośredników. Jeśli ta praca, którą załatwiają byłaby tak atrakcyjna, jak ją przedstawiają, to nie zajmowaliby się załatwianiem komuś pracy, tylko sami skorzystaliby z tej świetnej okazji :). Nie mówiąc już o znikających po zaliczce oszustach…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Wielu by tak chciało, może wyjazd za granicę? W Polsce ciężko się dorobić, nawet na skromny (s)pokój.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Olej starych. Nic im do tego jak żyjesz – twoje życie to tylko twoja sprawa i nikt nie ma prawa się do niego wpierdalać…

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Zgadzam się w zupełności.

    Najlepiej, to by było robić po 6, 7 dni w tygodniu i nie mieć życia, tylko robota-dom…za marne kilkaset zeta dodatkowo…LOL
    Praca powinna służyć temu, aby życie było piękniejsze i łatwiejsze, a nie jakieś kurwa jebane niewolnictwo za psi chuj. Ja kiedyś robiłem sporo nadgodzin i pierdole to powtarzać, bo wracając do domu człowiek jest nie tylko zjebany, ale wkurwiony, że musiał tyrać w weekendy zamiast spotkać się z kimś, albo wyjść na jakiś ciekawy event. Poza tym trzeba iść za głosem serca i starać się zaleźć prace, która choć trochę zaspokaja nasze oczekiwania i ambicje, bo inaczej to siara, znój i śrut., a życie wiecznie nie trwa…

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Mam takie same pragnienia! Być wolnym jak ptak, a do tego ekologicznym i …szczęśliwym na maXa! 😀 Dopomóż Boże aby nam się tak ułożyło! No chyba, że masz lepsze plany na nasz los!

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Racje masz koleś, ale co twoich starych to obchodzi, gdzie ty chcesz pracować? Niech się sami sobą zajmą, a nie tobie dupę będą zawracać. Nie daj sobie na łeb wejść.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Masz rację. Pracuje się żeby mieć na życie. A Życie to nie tylko harówa.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Nie spodziewałem się tylu miłych komentarzy. Fajnie, że ktoś podziela mój pogląd. Praca czy pieniądze nie są celem, a środkiem. Pracuje się po to, aby się utrzymać i… zabawić. Dla jednego będzie to cotygodniowe imprezowanie, dla drugiego wypad na ryby, dla innego zaś wypasione wakacje. Ważne, żeby był na to czas i kasa.
    #1, to nie pośrednicy, to pracownicy tych firm, także już skorzystali z okazji 😛
    Pozdrawiam,
    Autor.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Znajdź pracę, usamodzielnij się, wyprowadź. Zaczniesz żyć 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Sesja zimowa PWR

Bardzo się stresuję przyszłą sesją zimową, mamy teraz taki zapierdol, że ogarnięcie wszystkiego naraz będzie graniczyć z cudem! Jestem na drugim roku, ale już mam zaległości z poprzedniego, za które zapłacili moi rodzice. Kolejny raz nie mogę dać ciała i to mnie najbardziej stresuje – spojrzenie matki… Swoją drogą mam dość trudny kierunek i jako pierwszy z rodziny przecieram szlaki na polibudzie, nie mając wcześniej pojęcia jak studia wyglądają (choć rodzice studiowali), więc tym bardziej zadanie mam utrudnione. Moja starsza siostra studiuje humanistyczny kierunek na prywatnej uczelni, więc moje porażki wychodzą jeszcze dramatyczniej w świetle jej sukcesów, więc rodzice twierdzą, że nie przykładam się za bardzo do nauki. Nigdy nie byłem jakimś orłem, ale kurwa moi znajomi też nie są, a mają tego jebanego farta, że trafią na jakiegoś lajtowego prowadzącego i wyciągną na te 3, a ja muszę się użerać ze skurwielami i potem płacić za kursy powtórkowe. Często jest też tak, że można być obrytym a i tak gówno z tego wyjdzie, bo jebany profesor docent habilitowany jaśnie pan papież ma swoje kaprysy. Jest druga w nocy, a ja nie mogę spać, bo myślę o tym… Chujnia, dobranoc.

36
55
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Sesja zimowa PWR"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Hmm…”bo myślę o tym”. To czytaj notatki, by szybko zasnąć i o tym nie myśleć, i może będzie lepiej. Pozdrawiam, jako siostra studenta z PWR.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Polibudę trzeba jakoś przeżyć. Nie ma na to rady. Jak Ci starzy susza głowę to ich zapytaj ile oni inżynierek zrobili. A jak porównują Cię do siostry, pokaż im posta 1 wyżej nad Twoim. Pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Masz zajęcia ze Świętachem? Dlaczego on tam jeszcze pracuje… to nie uczelnia, to kabaret 🙁

    0

    0
    Odpowiedz

Nie staje mi pisior

Nie staje mi pisior, nie wiem co jest grane, ale od dłuższego czasu nie odczuwam zainteresowania seksem. Mam dopiero 25 lat, dziewczyna się stara, a ja nie mogę. Lipa w chuj! Chyba za dużo stresów w życiu, jak tak dalej pójdzie to nie chce myśleć co będzie za parę(naście) lat. Powinienem zmienić tryb życia, ale jak? Mam robotę, w której się wykańczam psychicznie, normalnie terror jak chuj tam panuje, wracam do domu zjebany jak mops, a zarabiam jebane 1800zł. Ja pierdolę, może jestem słaby psychicznie, ale to życie w Polsce to jest ciężki klimat! Na studiach byłem luzak, a teraz chodzę znerwicowany, palę paczkę fajek dziennie, od rana stres, roboty od zajebania, kierownik terrorysta pierdolony wydzwania co chwilę, telefony z firmy nawet wieczorem, zawsze jakiś problem, to, tamto, sramto. KURRRRRRRRRWwa, centralnie mam dosyć, chyba wezmę L4 na pół roku i chuj.

90
77
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Nie staje mi pisior"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Na bank stres- przy takim trybie życia to normalne, że nie chce Ci się rypać.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Jak ona ci opierdala pale……..mysl o chlopcach.

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Widać że głupi chuj nie może opanować firmy. Jak ciągle wydzwania to marnuje twój czas na wykonanie pracy. Jak dzwoni po pracy to wypala z ciebie energię do pracy a przecież człek wypoczęty to człek zmotywowany, widocznie ktoś tu nie rozumie podstawowych kwestii.Widzę, że osoba w postaci kierownika to niedorozwój bo nawet ja tak bym nie męczył, rozumiem kryzys i inne pierdy ale z tego co obserwuję ten „kryzys” jest na rękę takim osobom.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. S****? Eh, jak się masz męczyć to odpocznij, żyj jak biedak albo idź do zakonu… Mam w rodzinie zakonnika. Fajny, normalny chłopak. Tylko najpierw zastanów się czy może to z tobą coś nie tak, a nie z szefem…

    0

    0
    Odpowiedz
  5. twoja dalsza część wpisu doskonale tłumaczy pierwszą, nawet sam dałeś sobie rozwiązanie typu L4 i dorzucam że w miedzyczasie możesz znaleść lepszą pracę:) jestem ciekaw, co na to twoje dziewcze, odmawiasz jej czy nie ma tematu ogółem a ty robisz problem?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Twój wpis mnie zaintrygował gdyż mam chłopaka w tym wieku, ciężko pracuje i często do późna a wstaję rano, lubimy się pieścić i często jestem podniecona ale też jakoś nie mam ochoty na seks bo dużo na głowie, do tego obawa przed ciąża, nieufność do anty. grunt że się kochamy, jeszcze wiele przed nami :p cóż bracie -przetrwasz! 🙂 L4 to nie głupi pomysł nawet ze zmiana pracy

    0

    1
    Odpowiedz
  7. po pierwsze fajki :p za dużo palisz xD chuj z rakiem, ważne żeby sprzęcik działał. Wiem bo przerabiałem to samo. Miałem prace w której stresu więcej niż na poligonie wojskowym, tyle że nie miałem 1800 na rękę tylko mniej. W połączeniu z fajkami sprzęt opada. Idź do lekarza z tym najlepiej 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Pierdol etat,idź na swoje,rzuć fajki i rżnij dziewoję.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Czasowa Abstynencja seksualna i unikanie masturbacji.

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Gościu, trzeba to zrobić radykalnie i drastycznie. Jeb L4, w tym czasie odpoczynek i szukanie pracy. Stresik minie to i sprzęt zatrybi 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Przyznam że miałem podobnie – po pracy przychodziłem tak zrezany, że nawet trochę nie chciało mi się bzykać. Trwało to prawie od wrzesnia, brak urlopu jednak robi swoje. Dziewczyna czasem mocniej się postarała (ogromy plus dla niej za wytrwałość, zresztą sama pewnie miala na to niemałe ciśnienie) to jakoś dawałem radę, jednak łatwo nie było… o codziennym seksie można było zapomnieć (aż mi głupio jak przypomnę sobie te wszystkie wymówki), najczęściej tylko w weekendy. Na szczęście teraz od Świąt miałem troszkę wolnego, aż do Nowego Roku – zdecydowanie pomogło, sąsiedzi mają nas chyba już dość 😉 Także L4 wydaje się być idealnym rozwiązaniem, powodzenia.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. To ja Maciek.To ja walilem twoja dziewczyne caly czas do wrzesnia.Musze stwierdzic ze jest
      dobra w i lubi anale i ciagnie pale fantastycznie.

      1

      0
      Odpowiedz
  12. No właśnie, najpierw fajki, ale to chujowa rada bo ciężko rzucić.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. A ja palę dwie paki/dzień od >20 lat i mi staje. Ty nie pisz o tym, tylko się daj zbadać. Może cię laska nie kręci? Też miałem taki problem, a później spotkałem odpowiednią kobietę i po problemie. Sam się zdziwiłem.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Jak paliłem z nerwów 2 paki na dzień też miałem podobne problemy, zszedłem do jednej na dzień i jest ok;) ogranicz palenie.

    0

    1
    Odpowiedz
  15. temat o ,,chuju’a pisze w regulaminie,żeby nie pzreklinac,,..–pojebane.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Z tym stawaniem, to nie ma reguły wieku, jak cię stres dopadnie. Ja też stary nie jestem, bo zaledwie po 30-tce, a musiałem jakiś czas temu pójść do seksuologa, żeby mi maxigrę go przepisał, bo mi nie stawał tyle miałem stresów w robocie. I raz dwa się pozbyłem problemów z erekcją

    0

    0
    Odpowiedz
  17. chłopie w tym zasranym kraju stres to nic nowego praca chujnia i co podupczyć nie można bo fred nie staje tyle nerwów i steresa

    0

    0
    Odpowiedz

Jebane kompleksy

Nie dość, że mam sama z siebie kompleksy, to jeszcze inni mi o tym codziennie przypominają… nie wychodzę ze znajomymi na dwór, tylko czasami wyjdę do sklepu na drugiej stronie ulicy i do szkoły… do tej ostatniego miejsca chodzę szczególnie niechętnie. pierwsza lekcja to wf, gdzie ostatnio moje niezwykle inteligentne koleżanki wpadły an pomysł robienia sobie słit foci w stanikach… ja jebie, jeszcze te szmaty do mnie ” ta to nawet nie ma co pokazywać” na wf oczywiście siedziałam i liczyłam punkty, bo mając niecałe 145 cm wzrostu (nie, nie jestem w 2 klasie)i super tolerancyjnych znajomych nie można robić nic innego. do tego wszystkie moje koleżanki mają po 165 cm wzrostu, są szczupłe, kilka razy większe biusty, idealne tyłki (i wcale nie przesadzam) a ja staram się ćwiczyć codziennie a i tak huj z tego wychodzi. po prostu nie mam warunków, w każdym pokoju w mieszkaniu jest najwięcej 2×2 m wolnego miejsca( a w moim nawet połowy tego nie ma). wiem, że są gorsze tragedie,a le mnie już to wkurwia… zadaję się z samymi idiotami.

52
64
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Jebane kompleksy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Pierdol ich, to pustaki, bo tylko słabi próbują się podbudowywać kosztem innych. Żaden w porządku człowiek nie ma ciśnienia na to, by w ten sposób windować swoje ego. Też mam takich kumpli i jak mi mówią, że mam kurtkę/buty nie takie albo wyglądam tak czy siak, to śmieje się im w ryj. Z drugiej strony, dobrą metodą jest też konfrontacja w postaci rozmowy prosto w oczy – spróbuj tego, zapytaj dlaczego próbuje Cię obrazić, a zobaczysz jak takie „paniska” kurczą się w oczach i nie wiedzą jak się zachować – piękny widok! Powodzenia, lej na te cioty ciepłym moczem!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. słit focie w stanikach, hahahahah nie moge, czego to nie wymysla w tych gimnazjach

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie martw się- u kobiety niski wzrost to jeszcze jakoś ujdzie, dla wielu facetów to wręcz zaleta u kobiety. Sam jestem dość niski (jak na mężczyznę- 173 cm), i cholernie przeszkadza mi większość moich koleżanek ze studiów czy jeszcze z liceum jest co najmniej mojego wzrostu). Uszy do góry!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. olewka ich, niektórzy lubią niskie laski z małymi piersiami. Wyobraź sobie (koleżanki) jak za 50 lat te cyce będą zwisać 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Dasz radę. One współpracują chyba z alfonsami hahaha!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Wzrostem ani biustem się nie przejmuj, wielu chłopaków lubi takie drobne dziewczyny. Ile masz lat? Pewnie jeszcze dojrzewasz. Te smarkule są wredne, ale olej je, to w końcu się odczepią.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Z komentarzami się zgadzam.Ale fakt,małe cycki są blee:(

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Zastanów się czy aby nie przesadzasz z tym szczupłym wyglądem? Nie znam faktów ale kobieta nie może być top modelką ,,szkieletem”. Musi mieć trochę wszystkiego. Dla utrzymania prawidłowej wagi (i nie tylko) polecam bieganie co 2-gi dzień.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. jeżeli one robią słit focie w stanikach to znaczy że są ostro pojebane. olej je. nie chciałabym mieć nic wspólnego z takimi idiotkami.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. everything will be fine:)

    0

    0
    Odpowiedz
  12. To daj chociaż namiary na te koleżanki.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. One mają duże cycki? To nie ma wielkiego znaczenia czy będą miały więcej mleka. Tylko szybciej się będą garbić (a jeszcze będą musiały nosić dzieci na rękach). Jednak pewnie mają push – upy. Moje koleżanki mają mniejsze ode mnie cycki, ale… wypychają je czym się da. Chłopaki dają się im nabierać. A ja lubię wygodę i noszę przylegające staniki, bez drutów.

    0

    0
    Odpowiedz

Śmierdząca

Cześć. Dlaczego dziewczyny (na szczęście nie liczne) nie dbają o swoje szparki??? Myślałem, że ten problem to już przeszłość, a tu suprise. Przyjeżdżam, buzia ładna, mądrze nawet gada. Z gęby nie śmierdzi. A tam? MASAKRA KURWA!!! Kłaki, smród. BŁE!

53
74
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Śmierdząca"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jako najbardziej erogenne miejsce w całym ciele kobiety, równocześnie najbardziej czułe na bodźce dotykowe, pozwala na odczuwanie przez kobietę wyjątkowych doznań erotycznych, w tym również osiągnięcie orgazmu przez stymulację dotykową w czasie stosunku seksualnego lub masturbacji. Jest zbudowana głównie z tkanki limfatycznej.-To że się poci to normalne, tak samo jak Tobie ,,amstaf”:p,nie zawsze panna wyjdzie z wanny pod seks.A to że miała Kłaki-cóż,albo się boi maszynki,albo tak lubi,albo Ty miałeś pecha że na nią trafiłeś:P

    0

    1
    Odpowiedz
    1. ty cwellosio

      0

      0
      Odpowiedz
  3. sama natura haha

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Może się nie umyła. A ty jej nie kochasz, bo byś kochał jej smrodki. Jesteś bezwartościowy i nie dziw się, że ta była „idealna”. Swój do swego ciągnie. Szkoda mi ciebie.

    1

    4
    Odpowiedz
  5. hehehehe 😛 tak to jest jak się nie ma stałej i pewnej partnerki/ jest się płytkim, nie wiadomo na co trafisz ;P nie współczuję :)/ zadbana

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Co wy baby pierdolicie?Jak się umawiacie na przygodny sex,to tym bardziej powinnyście być zadbane.W stałym związku łatwiej takie rzeczy przechodzą.Fakt,kobiety to bywają dziwne,czasem im trzeba wytłumaczyć pewne sprawy.Ale fakt,taka śmierdząca cipka to lipa…a zdarza się to niezależnie od statusu materialnego,pozycji czy wykształcenia kobiety;(

    1

    0
    Odpowiedz
  7. A ja mam z laskami odwrotny problem. Zawsze, gdy przychodzę do którejś w odwiedziny, to grzebię w kuble na pranie w poszukiwaniu podniecających, aromatycznych majteczek, które można by było wąchać i lizać. A tu nic – najwyżej odrobina zapachu jakichś perfum.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Pieprzysz – mało jest tak podniecających zjawisk jak delikatna, dziewicza, naperfumowana damska buzia, a pod majtkami wulgarna, ciasna, gorąca, ociekająca sokami, pachnąca seksem, chętna do ruchania cipa.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Kot między nogami – tragedia!!! 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Twoja historia jest wypisz, wymaluj, jak z warszawskiej gry słownej – była Wola i Ochota, a są Włochy i Bródno.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Masz 100% racji, kobiety nie dbają o siebie a szkoda…

    1

    0
    Odpowiedz

Nowy Rok

Kurwa, tego to chyba nikt nie pobije! Wracając do siebie w Nowy Rok ok. 2.30 w nocy miałem wypadek, jestem dobrym kierowcą, ale w tamtej sytuacji nikt by się nie uratował. Błoto pośniegowe, gminna droga, brak oznakowań -> rów, pół metra dalej i walnąłbym w drzewo, nie byłoby mnie już tutaj. Tak to drzwi i lewe nadkole do wymiany. Chuj chuj chuj!!! Oby nigdy więcej! 2 mies wczeąniej na tym samym drzewie zginęło 3 facetów w jednym samochodzie, to wcale mnie nie pocieszyło…

36
54
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Nowy Rok"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. tych ludzi co sadzą drzewa zaraz za rowem przy drodze, trzeba dosadnie wytłumaczyć co i jak. Cały czas jadąc drogami zachodzę w głowę kto był taki głupi by sadzić je 2 cm od asfaltu, żadna ściema jest taki odcinek drogi. boję się tam wymijać a co dopiero wyprzedzać.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Dziękuj Bogu kochany.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Bo się imprezuje do rana.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Dałem 5, bo doskonale cię rozumiem. Też mi się zdarza popierdalać na podwójnym gazie po Sylwestrze. Ciesz się, że psiarni nie było. Wtedy by było dopiero przejebane.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Bo gdy sadzono te drzewa, to samochody jeździły max 50 km/h

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Witaj w klubie. Też rozjebałem auto w sylwestra. Miejsce też pechowe, co prawda nikt sie nie zabił tam, ale auto rozpierdoliło juz z 5 osób. Sam nie wiem jak to zrobiłem… na szczęście do zrobienia, dało się jeszcze nim dojechać do domu.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. @ 2 za co ma dziękować? że się wjebał w drzewo?

    0

    0
    Odpowiedz

Co dalej?

Nie widzę sensu istnienia. Religia to bubel, życie pośmiertne to paradoks. Ludzkość to przypadek. Wiara to nonsens.

58
51
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Co dalej?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Trzeba inaczej zacząć myśleć-nie tak jak piszesz.I będziesz widział sens istnienia.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Nie rozkminiaj sensu istnienia bo ci mózg eksploduje 😉 Tysiące filozofów, naukowców przez tysiąclecia szukało sensu i jak do tej pory nie wymyślili nic sensownego, więc lepiej nie zawracać sobie tym dupy;) Budda po latach intensywnej medytacji rozkminił, że sensem istnienia jest po prostu istnieć i chyba był najbliżej prawdy moim zdaniem.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Widać brak ci seksu. Ostre dymanko daje inne, nowe spojrzenie na te wszystkie popierdolone tematy.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jak przeżyjesz coś strasznego to odrazu zmienisz zdanie. Czy ty żyjesz w osłonce i nie czujesz Boga?

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Bo nie ma czegoś takiego jak sens istnienia.Pierdol to,zajmij się swoimi pasjami.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Nie ma pierdzenia bez jedzenia 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. moje życie nie ma sensu, nic nie ma.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. istnieć i odczuwać chwilową satysfakcję.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Chyba pseudonaukowców. Naukowcy zajmuję się tym jak coś działa, a nie dlaczego. Od wymyślania odpowiedzi na pytanie „dlaczego?” masz klechy.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Celem twojego istnienia jest reprodukcja. Jeśli szukasz czegoś wznioślejszego, to cię rozczaruję. Jesteś zbyt inteligentny, by uwierzyć w jakiegoś boga. Odrzuciłeś religię i słusznie, religia jest wybawieniem słabych i zagubionych, silni ludzie niepozbawieni osobowości jej nie potrzebują. Zaufaj rozumowi, niech on cię prowadzi gdyż „nawet jeśli istnieje jakikolwiek bóg, cenić sobie bardziej musi hołd rozumu, aniżeli ślepego lęku”. I jeszcze jedno: odnosząc się do pytania w tytule „co dalej?” odpowiem ci „co wcześniej?” – przeszkadzało ci to, że nie istniejesz zanim się urodziłeś?

    0

    0
    Odpowiedz
  12. …a kto powiedział że to był przypadek?!

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Jeżeli tak naprawdę myślisz, to masz wyjątkowe szczęście nie przejmować się o swoje zdrowie i życie. Rada:Używaj życia jak najbardziej potrafisz, ciesz się każdą jego chwilą. Też jestem ateistą, ale ja zaakceptowałem to że nasz świat to tylko stacja, po której nie ma następnej, a moje narodziny to zbieg zbiegów okoliczności.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Szukaj, ta niepewność istnieje po to, żeby szukać nowych rozwiązań, nowych ścieżek. Nie musisz od razu trafić w 10. Gdyby było idealnie to cieszyłbyś się tym, co jest, ale jest źle po to, żebyś szukał innego rozwiązania. Nie marnuj życia na strach, nie marnuj na egzystowanie w oczekiwaniu na śmierć. Masz idealne warunki w porównaniu z innymi pokoleniami – dostęp do nieograniczonej skarbnicy wiedzy – internetu, bibliotek.

    0

    0
    Odpowiedz

Psychiczna katorga

Witam wszystkich skażonych toksynami współczesnego popierdolonego świata, nie wspominając już o naszej chujolandi. Zdaję sobie sprawę że mój problem w porównani z problemem małego murzynka nad którym krąży stado sepów lub biedaka który po wypadku nie jest w stanie ruszyć własnym chujem lub podrapać się po dupie nie jest do końca problemem, choć z drugiej strony niedziałająca należycie psychika może w dużym stopniu spierdolić życie danej jednostce. Mam wszystko czego potrzebuje do życia typowy polski biedak, mam żarcie w lodówce, piękną dziewczynę, trochę grosza na koncie które prawdopodobnie przepierdolę chwilę przed końcem świata aby przeprowadzić się z wynajmowanej kawalerki na swoje. Prace mam za chujową kasę z możliwością dorabiania i uwaga kurwa teraz największy przywilej w zdychającym, gnijącym państwie -> umowa na czas nieokreślony, zajebiście dostanę odprawę w przypadku zwolnień a pazerna świnia która pełni funkcję mojego przełożonego będzie musiał się nakombinować zanim mnie wypierdoli, chuj z nim. Nie jestem szczęśliwy choć powinienem, biorąc pod uwagę cały świat to jestem bogaczem. Moje życie przepełnione jest napięciem, niepewnością i często frustracją, dziewczyną mnie wkurwia, jak zresztą wszyscy ludzie, często mam wrażenie że bucek u góry coś popierdolił i zesłał moją duszyczkę w nieodpowiednie czasy albo i nawet na niewłaściwą planetę. Choć na obecną chwile na nic złego się nie zapowiada, nie ma żadnych znaków zwiastujących przykre wydarzenia, wiem że wszystko się spierdoli, a dokładniej ja wszystko zrujnuję przez brak umiejętności normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Laska mnie zostawi albo co gorsza mi odpierdoli i ją porzucę. Do tego jestem mistrzem udawania, wszyscy widza we mnie uśmiechniętego chłopaka, nikt nawet nie domyśla się co mi siedzi w głowie. Czy ja mam do chuja 16 czy 26 lat, albo zatrzymałem się emocjonalnie na etapie szesnastolatka! Już sięgałem po prozak, nie wiem czy jest na receptę ale mam dojście, chora duma podpowiadała mi ?nie jesteś ciotą, sam sobie poradzisz?, alkoholu nie tykam iż wiem że jak zacznę to już pomnie. I tak sobie funkcjonuję z fałszywą nadzieją że jutro będzie lepiej, zaraz po tym wkurwiam się bo wiem jak będzie wyglądał mój jutrzejszy dzień. Poważnie rozważam wizytę u psychologa, niech mi przypierdoli najlepiej i wyjebie za drzwi skoro przychodzę z czymś takim, może to byłby lek. A wszystko przez kilka związków chemicznych które krążą mi w głowie w niewłaściwych proporcjach, to jest dopiero wkurwiające. Dziękuję.

39
62
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Psychiczna katorga"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Mam podobnie:/

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Jeżeli myślisz negatywnie to wielce prawdopodobne jest, że tak się właśnie stanie 😉 Odwróć myślenie o 180 stopni i będzie git.

    0

    3
    Odpowiedz
  4. Jesteś idiotą,skoro wierzysz że pojebany psychiatra jest w stanie ci pomóc.Wszystko się spierdoli-to jest normalne i pewne.Więc nie przejmuj się,że coś może się spierdolić.Przyjmij to za pewnik i bądź przygotowany na to w każdej chwili.Poza tym skoro nadal ci źle to znaczy że to życie które masz wcale cię nie cieszy.Ja polecam otworzyć coś własnego i pierdolić etat,bardzo pomaga.

    1

    2
    Odpowiedz
  5. Raczej do psychoterapeuty. Idź, spróbuj (80-120 zl wizyta).Najlepiej jednak jakbyś się zapisał na wolontariat w hospicjum. Minus i minus, dalej wykurwisty plus.

    0

    2
    Odpowiedz
  6. Lepsze to, niż niedostateczny!

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Mam podobnie. Jestem dziewczyną, nie ma chłopaka, ale: też mam żarcie w lodówce, mam co założyć na zadek, studiuję dwa moje wymarzone kierunki, mieszkam w mieście w mieszkaniu w bardzo dobrych warunkach. Jednak ja codziennie wmawiam sobie, że jestem do dupy! Nawet świadomie tego nie robię, tylko już mam to jakby zaprogramowane, że co dobrego by sie nie stało ja odbieram to inaczej. Wciąż się dołuję sobą, że a to nie jestem tak fajna żeby mieć dużo znajomych, przyjaciół, znaleźć chłopaka… Też chętnie bym wskoczyła 'na kozetkę’ ale mnie nie stać… Więc jakoś se żyję, przewracam te kartki kalendarza czując że nie wiem po co tu jestem… Ale ostatni miesiąc to była nerwica, brak snu, początki depresji… Rozumiem Cie! Ale, powiem Ci, że rozumiem też to że stresujesz sie różnymi rzeczami, tak dziś bywa, każdy jest w stresie… Może przez to takie masz czarne myśli… Moje wnioski: jakbyś najbardziej nienawidził swojego życia, siebie, DOCEŃ TO CO MASZ!!! Masz kobietę, którą z pewnością kochasz, i która kocha Ciebie, pracę, którą pewnie kiedyś uda się zmienić, przecież nic nie trwa wiecznie. Ostatnio miałam straszny sen że zachorowałam na nowotwór. I to dopiero otworzyło mi oczy na to ile dobrego mnie spotyka w życiu!!! Pomyśl prosze choć sekunde o moich słowach i zastanów sie zdroworozsądkowo – czemu każdy wymaga raju na tej ziemi?… A może samemu trzeba go zacząć budować?

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Może to być dystymia spowodowana poprzez zaburzenie osobowości, takie jak:
    – osobowość zależna
    – osobowość narcystyczna
    – osobowość unikająca
    – osobowość typu borderline

    której przyczyną jest toksyczne wychowanie lub inny czynnik społeczny, czy też genetyczny. Ja tak mam – osobowość unikająca i najprawdopodobniej czynniki genetyczne(samobójcy i nerwice u bliskiej rodziny). Proponuję jakieś dobrane SSRI, jeśli prozac nie działa(musisz brać przez dłuższy okres) to dobierz jakiś inny. Da się żyć, choć nie przeczę, że jest chujowo.

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Bierz niacyne, znajdź jakiś suplement w aptece, który jej dużo zawiera. Mi pomogło i to bardzo na taki stan. Prozak przytępia zmysły, ma dużo skutków ubocznych. Niedobory niacyny dają takie objawy jak opisujesz (niacyna to witamina). Odczekaj 3 tygodnie. Jak się nic nie poprawi idź do psychologa.

    0

    1
    Odpowiedz