Kurde. Jestem zgrabna, twarz mam oględną, jestem w miarę ogarnięta, dowcipna czasami, potrafię się dobrze bawić, głupia też raczej nie jestem. Natomiast zainteresowanie moją osobą jest skrajnie niskie. Mam 20 lat. Nigdy nie miałam chłopaka, choć to bardziej moja wina niż brak zainteresowania. W każdym bądź razie moja chujnia polega na tym, że Matka pocisnęła mi że zniżam poziom. Kurwa. Napomknęłam jej, że wychodzę z kolegą. Spotkała go raz, widziałam, że jej się nie podoba. Z wyglądu taki sobie, lekki brzuszek i pracuje jako pracownik miejski. Chuj ją obchodzi to z kim się spotykam. Co z tego, że inteligencją nie grzeszy. Najważniejsze że ma odpowiednio rozbudowany system moralny. Poprzedni chłopak z jakim się spotykałam też był parę lat starszy, jego znała tylko z opowieści jego ciotki. Była wniebowzięta. Dobrze zarabiał, rodzina miała nienaganną opinię, ale co z tego skoro nie było uczucia? Najgorsze jest to, że teraz też nie ma i dochodzę do wniosku, że matka ma rację. Nie ma co na siłę uciekać od samotności. Wolę żyć w zgodzie z samą sobą, tylko co jeśli za 50 lat się ocknę przy kominku z kotem na kolanach i pomyślę: „Idiotka, trzeba było schować ideały głęboko i iść przez życie z pierwszym napotkanym dobrze ustawionym fagasem z rozbudowanym systemem moralnym”. Nie chcę tego a jednocześnie nie mogę, nie potrafię się zaangażować. Seks tylko gdy mam odpowiedni nastrój, odpowiednią ilość alkoholu we krwi i partnera, którego już nigdy w życiu więcej nie spotkam, właściwie to tak było tylko 2 razy. Ale to rozwiązanie mi pasuje. A gdzie miejsce na zwyczajną bliskość, szczere rozmowy? To te małe rzeczy sprawiają że samotność znika, reszta tylko ją maskuje. Czy kiedykolwiek się zmuszę do bycia z kimś, albo pokocham z wzajemnością? Chujnia, bo nie wiem i obawiam się że nie.
Chujnia o zazdrość
2011-07-08 23:43Moja dziewczyna jest chorobliwie zazdrosna o mnie i mam już tego dosyć! Wiele razy się o to kłóciliśmy i wiele razy robiła siarę przy ludziach, ale teraz przeszła samą siebie. Jestem pewien, że podszywając się pod jakąś dziewczynę z mojego wydziału wysyła mi maile i odpierdala tak zwane tarło i czeka tylko co ja zrobię. Drodzy chujowiczie, w jaki sprytny sposób udowodnić, że te maile są od niej, tak żeby nie mogła się wypierać?
Komentarze do "Chujnia o zazdrość"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Sprawdź adres ip jej komputera i adres ip maili, z których były wysyłane (żeby sprawdzić ip komputera włączasz w windowsie cmd i wpisujesz komendę „ipconfig/all”)
00 -
Odpowiedz
Po prostu powiedz jej, że WIESZ, że te maile są od niej i że słabo się z tym ukrywała… Jeżei to ona to będzie musiała się przyznać
00 -
Odpowiedz
obczaj z jakiego ip są wysyłane, jeśli masz taką opcję na mejlu. chyba że nie wysyła ich z domu..
00 -
Odpowiedz
napisz jej tak :(tutaj jej imię) wpadnę dzisiaj do Ciebie i mi wyjaśnisz dlaczego nie piszesz do mnie ze swojego maila 🙂
00 -
Odpowiedz
Powinien być gdzieś zawarty numer IP, spisz go i sprawdź jakie IP ma Twoja laska na kompie.
00 -
Odpowiedz
Powiedz jej, że oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa, ale jak ci nie ufa to się rozejdźcie.
00 -
Odpowiedz
Drogi chujowiczu, moja rada po takich przejściach – nie udowadniać, że nie jest się wielbłądem. Jak lasencja ma odchyły to zatruje Ci związek. Sęk w tym, że jak ktoś ma schizę to żadne racjonalne argumenty do niego nie trafiają. Marnowałem życie na udowodnienie,że fizycznie nie mogłem czegoś zrobić, dostawałem przeprosiny i kilka tygodni spokoju, po czym po miesiącu zaczynała się awantura o
TO SAMO… Byłem zbyt zakochany by to rzucić. Zmarnowałem trzy lata na córunię i jej mamusię…00 -
Odpowiedz
sprawdź nr IP
00 -
Odpowiedz
Może znasz jakąś jej koleżankę, która mogłaby podpatrzeć jak twoja dziewczyna wysyła te maile. Ale jeżeli masz pewność że to ona to rzuć ją od razu.
00 -
Odpowiedz
Po co się w to bawić? Rzuć ją i chuj, dobrze Ci radzę, bo wiem, że będzie coraz gorzej! Z takimi wariatkami nie ma przyszłości. Spierdalaj jak najdalej od niej. Pozdr
00
Wesele
2011-07-08 23:43Witam. Moja chujnia polega na tym, że bliska koleżanka zaprosiła mnie na wesele. Wszystko zapowiada się zajebiście – muzyka super i w ogóle. Tylko jest jeden mały problem. Nie mam z kim iść. Kolegi żadnego nie mogę zaprosić, bo wszyscy są zaproszeni i idą z towarzyszącymi. Odmówić też mi nie wypada, bo jak już pisałam to bliska koleżanka. Pewnie pójdę i będę kipieć przy stole całe wesele :((((( Najchujowsza z chujowiczek
Komentarze do "Wesele"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
A kiedy to wesele? to mogę iść z Tobą :))
00 -
Odpowiedz
Zabierz brata 😀 albo zapoznaj osoby przy stole, ale wszyscy będą patrzeli na parę młodą, a nie na ciebie 😛
01 -
Odpowiedz
jo moge iść z tobą 😉 kaj mam przyjechać ?:)
00 -
Odpowiedz
A czy istnieje jakiś przymus żeby iść z kimś?
00 -
Odpowiedz
Autorka:do 2-nie mam brata. do 4- niby nie ma przymusu, ale jak się jest samemu to sie siedzi przy stole cale wesele. juz bylam raz sama i nie wspominam tego dobrze, ale tez nie wypadalo odmówić. do 1 i 3- czemu nie:P
00 -
Odpowiedz
na weselu zawsze sie kogos poznaje Najlepiej isc samemu!!!
00 -
Odpowiedz
ja zawsze chodze sam i jest git 😀
a powiem Ci ze wcale nie przepadam za %, dobrze sie bawie 🙂
pozaty: „Miej wyjebane a bedzie Ci dane ”01 -
Odpowiedz
Dla mnie weselna impreza to też porażka. Z chęcią pójdę na wesele ale do rodziny!
Po co koledzy nas zapraszają? przecież to jest wesele dla rodziny a nie dla kumpli którzy rzygają pod stołem a babcie krzywo patrzą na wnuczka czy wnuczkę.
Nie lubie strasznie wesel u „obcych” a znam tylko np kolesia ktory wziął ślub… Cała rodzina z całej polski i paru kolegów chuj wie na co.00
Wypadek
2011-07-08 23:43Noż ja pierdolę. Mój były po zerwaniu dalej chciał spędzać ze mną czas, wszystko wskazywało na to, że będzie już tylko lepiej i, że może ta relacja dąży do czegoś większego po raz kolejny. Tak miło było, tylko przez chwile ponieważ rozjebał prawie całego siebie w wypadku. Ja w płacz, zmartwiona, spać nie mogłam, ciągle zamulona, bez życia, witalności, przejęta jak go zobaczyłam, tęskniąca. A on kilka dni po odzyskaniu przytomności dał jasno do zrozumienia, że mimo wszystko nie chce ze mną być i mnie nie kocha. Gdzie tu sprawiedliwość?
Komentarze do "Wypadek"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
To proste. Cisnę często po krętych zakrętach motorem i wiem, że któregoś pięknego dnia, po prostu się zawinę o jakieś drzewo. Jeśli przeżyję, będę miał jednak uszczerbek na zdrowiu, wiem że dziewczynie powiem to samo. Zapewne kocha Cię i to bardzo. Myślę, że chciałby abyś była szczęśliwa, chciałby abyś nie psuła sobie życia z kimś „niepełnosprawnym”. Polega to na tym, że bardziej ceni Twoje szczęście od swojego. Tak to moimi oczami wygląda.
00 -
Odpowiedz
Ale cało chłopak z tego wyjdzie, wiec na pewno nie chodzi o 'obarczanie nieszczęściem’ mnie. kurwa
00 -
Odpowiedz
Jego błąd, wprost Ci nie powiedział, że to nie ma sensu. Olej go.
00
Zła kobieta, zła miłość
2011-07-08 23:43Trudno powiedzieć czy zła, czy po prostu nieodpowiednia…
Kilka miesięcy temu szeroko opisałem tu historię mojego związku z 7 lat młodszą sąsiadką. W skrócie: Podobała mi się od dawna, małolata z iskierkami w oczach i uśmiechem, który rozmiękczał mnie jak plastelinę. No i w końcu prawie 3 lata temu, któregoś sierpniowego wieczora wziąłem ją na spacer, zaczęliśmy się całować. No i ja – 24-letni stary koń po uszy zadurzyłem się w 17-tce. Zwyczajnie, następnego dnia czekałem na jej ochy i achy w smsach i przygotowywałem się na to, jak łagodnie schłodzić sytuację i ukrócić ewentualne nadzieje z jej strony. Nic takiego się nie stało, za to ja się poskładałem w harmonijkę. 2 tygodnie walczyłem z tym uczuciem, bo było dla mnie czymś niepojętym, żebym miał wzdychać do małolaty z całkiem innego świata (rodzice z całkiem innych części Polski, inna kultura, inne priorytety itd.), ale w przypływie zakochaniowej głupoty napisałem jej co jest u mnie grane. Dla niej to było powodem do radochy. Generalnie, w ogóle mi nie uwierzyła. Po kilku tygodniach istnego horroru w mojej głowie, całymi siłami zdobyłem się na to, żeby przestać cokolwiek pisać, żeby unikać, nie myśleć… Od tego pierwszego pocałunku minął może ponad miesiąc i byłem na dobrej drodze do wyleczenia, ale kiedyś napisała coś z głupia frant, a pewna zaufana osoba poradziła mi, żebym nie strugał już bohatera, tylko zwyczajnie odpisał. Tak zrobiłem. I potoczyło się… Od smsa do smsa, później gg, aż w końcu się i ona zakochała. I tak z początkiem października byliśmy już parą. Wstydziłem się wtedy przyznawać przed kolegami i w domu. Drażniła mnie świadomość jej młodego wieku. Ale było mi dobrze. Ona rozkochała się na całego, czułem się akceptowany, podziwiany, chciany. Wspólnych pasji nie mieliśmy, ale nie przeszkadzało to wtedy w niczym. Jej obecność i bliskość stanowiła dla mnie ukojenie i odskocznię od problemów na studiach. Mimo cech, które były w niej dziecinne, w tych najważniejszych sprawach wydawała mi się bardzo dojrzała. Gdy już byliśmy razem, to nie pałałem do niej uczuciem adekwatnym do tego, co czułem kiedy mnie olewała, ale szanowałem ją i zależało mi na niej. Jednak po roku coś zaczęło się dziać. Jeszcze daleko było do tragedii, ale pierwsze symptomy były widoczne. Ona imprezowa, ja domownik. Ona żądna wrażeń, mi wystarczyła sama bliskość. Te różnice z początku były „nieintensywne”. Umiała się wtedy jeszcze cieszyć drobnymi sprawami. Jeszcze ją satysfakcjonowała przejażdżka na rowerach, spacer… Później wychodziły pretensje, że ona chce na dyskoteki. Chodziła na te dyskoteki, tyle że beze mnie. Pretensje były o to, że ja nie chodzę. Później pretensje dotyczyły już wielu spraw: że nie tak długo byliśmy nad wodą jak chciała, że spóźniłem się na półmetek, że Sylwester był na domówce zamiast gdzieś na balu… i różne takie. Ostatniego lata foch szedł już o wszystko. Już nawet nie trzeba było powodu. Włączyła jej się misja „dominacja” i koniec. Powód zawsze można było wymyślić. Wiele akcji brało się z tego, że np. jeśli zawaliłem rzeczywiście ja, to tylko dlatego, że nie chciała mi wyjaśnić czego ode mnie oczekuje, tylko unosiła się gniewem. A ze mną naprawdę da się dogadać! Zaczęła mnie besztać o pierdoły. A ja nie jestem człowiekiem, który odnajduje się pod czyimkolwiek butem, przy całej mojej elastyczności. Nie chcę się tu rozpisywać nad konkretnymi przypadkami jazd, które mi fundowała, ale możecie uwierzyć że stosunek wagi ich powodów do wyrażanych pretensji był absurdalny.
Z końcem października 2010 za obopólną zgodą rozeszliśmy się.
W środku nosiłem w sobie przekonanie, że dziewczyna spęka i wróci – w końcu wcześniej zapewniała mnie o autentyczności i dojrzałości uczucia, którym mnie darzyła. Ona – wiejska dziewczyna z technikum, mówiąca przeważnie gwarą i ja – studencik dwóch kierunków, miły całkiem do rzeczy wyglądający, uczciwy, uczynny, z zasadami… Owszem dosyć leniwy, czasem nieco dziecinny i nie przykładający zbytniej wagi do porządku wokół mnie. Ale dla kogoś normalnego to nie wady, które stanowiłyby przyczynę do chęci zerwania. Myślałem, że prędzej czy później to zrozumie i wróci, będąc już na wyższym poziomie szacunku do tego co ma. Cóż, stało się inaczej. Z biegiem czasu ona zaczęła wbijać, a ja zacząłem panikować. I tak miesiąc po zerwaniu okazało się, że z kimś tam bajeruje. Dała sobie nawet zdjęcie z nim na nk. No i wtedy poległem. Serducho stanęło mi w krtani i oblał mnie zimny pot, kiedy poczułem jak lekceważąco gadała ze mną na gg o jakichś tam bieżących sprawach. Na następny dzień dzwoniłem już do niej i jak ostatni frajerzyna prosiłem o możliwość powrotu + obietnice diametralnej zmiany na tak, jak ona sobie życzy. Niestety, blaszka. Powtórka z rozrywki – rozłożyło mnie na cacy nawet gorzej niż wtedy, zanim zaczęliśmy. Wierzcie mi, z całych sił chciałem przyjąć to na klatę, ale nie wyszło. Zacząłem sprzątać cały dom na błysk żeby być spełniać jej kaprysy sprzed zerwania. W końcu po niedługim czasie, w styczniu wyżebrałem od niej deklarację, że „może jednak” i „zobaczymy”. To dało mi ogromnego kopa. Nigdy wcześniej nie byłem chamski. Owszem, mam niepokorną i niecierpliwą naturę, ale z zasady jestem dobrodusznym facetem. Natomiast wtedy zacząłem się jej strasznie pucować. Robiłem jej prezentacje do szkoły, robiłem super ekstra tosty, zabierałem do kina, kupowałem ciuchy, woziłem do centrów handlowych, fundowałem pizze McD’sa, wysprzątałem jej pokój na błysk, czuwałem przy niej w chorobie, instalowałem jej gierki żeby jej nie było nudno, wyprowadzałem jej psa, zorganizowałem miłe Walentynki, doładowywałem jej konto na telefonie… Dużo, dużo podobnych gestów. Ale to spotykało się z mniej lub bardziej ostentacyjnym przykładaniem lachy z jej strony. Jeszcze w styczniu mocno się tu na ten temat rozpisałem. Jeden z komentarzy pod moim postem, który utkwił mi w pamięci brzmiał mniej więcej tak: „Miej wyjebane, a będzie ci dane – nie życzę ci powrotu z fajerwerkami, ale szczęścia z inną kobietą”. Doceniłem bardzo tamtą radę, ale niestety nie potrafiłem się do niej zastosować. Samcem alfa i ultra macho nigdy nie byłem, ale swoją wartość znałem, w kaszę nikomu dmuchać sobie nie pozwalałem. Ale ta sytuacja mnie złamała. Zachowywałem się jak totalna cipa. Najgorsze było to, że byłem tego wszystkiego świadomy, ale nie umiałem nad tym zapanować. Było mi tylko dodatkowo wstyd za siebie. Nie spałem, nie jadłem i w kilka tygodni z niemałego pakerka stałem się chuderlawym flusiem z podkowami pod oczami. Były takie dni największego kryzysu, że byłem tak słaby, iż nie potrafiłem wejść po schodach do swojego pokoju, bo kręciło mi się w głowie. Oczywiście, żeby dopełnić dzieła frajerstwa, nie omieszkiwałem mówić o tych wszystkich przeżyciach byłej. Idiotyczne? Ta świadomość w niczym nie pomagała. Pewno byłoby mi lżej gdybym był kretynem bez honoru, bo w ogóle nie zdawałbym sobie sprawy z tego jak to wszystko żałośnie wyglądało. Tymczasem na litość jeszcze nikt w nikim miłości nie wzbudził. Tak to było jakiś czas. Sytuacja nieco się poprawiła w okolicach lutego i marca, bo dzięki pewnym bliskim osobom, odzyskałem nieco sił i zacząłem lekko kozaczyć Dawałem jej do zrozumienia, że nie interesuje mnie pozycja jej przyjaciela, ani kolegi i próbowałem zrywać kontakt. Ale ona zaś nie dawała mi spokoju. Co trochę, albo prosiła o jakąś przysługę typu zrobienie prezentacji do szkoły, albo (było tak ze 2 razy) jakoś po tygodniu, w którym spiąłem półdupki i nie odzywałem się, stwierdzała że wszystko przemyślała i chce wrócić. A ja, pacan, leciałem jak wierny piesek. Ludzie mi mówili, żebym przestał zachowywać się jak szmata do podłóg i że jak już koniecznie chcę wrócić, to żebym przynajmniej odczekał i dobrze ją przetrzymał na odległość, żeby poczuła, że nie działam na pilota. Ale ja, „bogaty” w doświadczenie z grudnia, nie chciałem żeby się rozmyśliła. I kończyło się to tak, że przez 2 dni było fajnie, a później jeszcze gorzej. Nie chciała się całować, nawet przytulać, o czymś więcej ani nie mówię. Trudno, znosiłem to. Natomiast nie znosiłem pogardy z jaką mnie traktowała. Z biedą napisała maturę (teraz nawet nie wiem, czy w ogóle zdała, bo od 2 tygodni znów z nią nie gadam), a potrafiła powiedzieć mi, że mam „wkurwiające gadki”, podczas gdy ja poza jakimiś cytatami itd. nigdy przy niej nie przeklinałem. Rzezała mnie o wszystko, mówiła, że jestem beznadziejny i żałosny. Wszędzie mnie poganiała jak niewolnika, wszystko musiało być na zawołanie i bez dyskusji. Kiedy ja w towarzystwie coś mówiłem, to patrzyła na mnie jak na totalne zero, którego musi się wstydzić, a durnowato się zacieszała kiedy np. mój szwagier sypał obleśnymi dowcipami, które normalnych ludzi zniesmaczają. Zacząłem chodzić na te jej imprezy i całkiem nieźle podszkoliłem się w tańcu (trzeba przyznać, nauczyła mnie sporo), żeby jej dogodzić. Niestety, „z M. bawiłam się lepiej” (M. to ten wymoczek, z którym balowała na Sylwestra i w którym się bujała na przełomie grudnia i stycznia. Nawet się całowali, ale gość ją olał na koszt jej koleżanki ostatecznie) – tak mi raczyła poprawić humor dzień po śmigus-dyngusowej potańcówie, którą ja uważałem za extra udaną. Innym razem nie odzywała się do mnie przez kilka dni, kiedy po dwóch dniach wyczerpujących zjazdów nie stawiłem się na zawołanie, żeby jechać z nią na pizzę, bo chciałem chwilę odpocząć i zaproponowałem, że za godzinę. Nie pojechaliśmy w ogóle, bo – jak powiedziała – nie interesują ją spotkania ze mną po godzinie 21! Ja na następny dzień przywiozłem jej różę i jakiś słodycz, to powiedziała, że mogłem się lepiej postarać! Czaicie to?! Ostatecznie, 2 tygodnie temu byliśmy na weselu mojego kuzyna, które musiała mi spieprzyć uwagami od samego rana. A dotyczyły one np. tego że: buty nie tak dobrane, skarpetki też nie tak, brwi wyrównane niedbale, gdzieś 2 włoski niedogolone jak trzeba, paznokcie nie tak przycięte, że ciotkę za mocno szarpię podczas tańca, że z siostrą panny młodej za długo rozmawiam, że w kiblu za długo siedzę… Później gdy chciałem się nieco poprzytulać, to zaczęła się ode mnie tak odsuwać, jakbym miał wrzody na ryju. Miarka się przebrała. Była ok 01:30 w nocy. Wstałem, wziąłem marynarkę i poszedłem na dwór. Więcej się nie odezwałem, na poprawiny już jej nie wziąłem. Mija drugi tydzień. W między czasie przyniosła mi moje książki i opracowania, które pożyczyłem jej do matury. Poza tym raz odpisałem jej kiedy pożaliła się, że jej babcia ma niebezpieczną operację. Genralnie jest cisza w eterze, a ja wpatruję się w telefon, czy może znów nie napisze, że teraz to juz jest pewna na 100%, że chce wrócić, bo mnie kocha. Widujemy się w kościele, nieraz na drodze, bo mieszkamy ok. 70m od siebie. Powiem Wam, że ledwo wytrzymuję. Co chwila trzepie mnie, żeby znów jej się podłożyć jak dywan i skamleć o powrót, ale resztkami sił trzymam się zdrowego rozsądku. Ktoś powie, że banał, zakochał się chłopak, jak miliony innych. Prawda, ale cała ta sytuacja ma wymierny wpływ na moje zdrowie psychiczne i fizyczne. W grudniu ważyłem 86kg, teraz ważę 76 i ubrania, które mnie opinały wiszą na mnie. Nie śpię po nocach, mam jakieś tiki nerwowe. Do tego dopadły mnie dziwne lęki w stosunku do tak bzdurnych spraw, że aż szkoda przytaczać. Nie umiem się skupić na pisaniu pracy dyplomowej. Wszystko inne mam z jednej strony w dupie, a z drugiej podwójnie mocno przeżywam skutki tego zobojętnienia. Żreć mi się nie chce, a do siłowni (z którą byłem za pan brat) to odczuwam strach połączony z obrzydzeniem. Jednocześnie wydaje mi się, że jestem tak malutki, że pobiłoby mnie dziecko. Jestem tym wszystkim naprawdę zniszczony. Gdyby powiedzenie „co cie nie zabije, to cię wzmocni” miało odzwierciedlenie w moim przypadku, to dziś chyba byłbym tytanem. Są
oczywiście i dobre strony całej sytuacji, jak przede wszystkim polepszenie relacji z Bogiem. Ale jak by nie patrzeć, mam już dość i nie mam już sił. Mam takie myśli, żeby iść i położyć się na jej wycieraczce pod drzwiami… A przecież „powrót” to już przerobiona sprawa. Doskonale rozumiem jak bardzo do siebie nie pasujemy, ale mimo wszystko oddałbym wiele, żeby znów sikała za mną po gaciach. Napisałem tu tylko co złe na jej temat. Ktoś spyta, czy ja aby nie jestem masochistą? Nie jestem. Nie mam w tym przyjemności. Może tylko sobie tak wkręcam, ale jestem przekonany, że w głębi to dobra dziewczyna. W końcu przez pierwszy rok naszego związku nabrałem nawet przeświadczenia, że to idealny materiał na żonę, byleby tylko dobrze ją ułożyć, nauczyć manier, posłać na studia… Pamiętam jak kiedyś wywaliłem się na nartach, a ona leciała pół stoku, żeby mi pomóc wstać. Robiła mi własnoręcznie kartki na różne okazje, dzieliła się czym tylko mogła, gdy wyjechała do pracy na wakacje, pisała do mnie listy itd. itd. Ale coś się w niej z czasem zaczęło psuć. Zaczęła się wdawać w ojca – dominatora i choleryka. Zaczęła stawiać wymagania z kosmosu i wszystko ją zaczęło wpieniać. Zaufani ludzie, którzy znają sytuację, mówią mi, że takie tendencje rzadko się odwracają, a raczej z wiekiem pogłębiają. Kto może, to próbuje skuć mi strupa z oczu, a ja dalej swoje… Nie wiem co będzie. Coraz bardziej mnie korci do popełnienia kolejnej głupoty, ale zwyczajnie już nie daję rady. To nie jest moja pierwsza dziewczyna na poważnie, ale tylko w stosunku do niej mam takie halo. Chemia i tyle. Ma w sobie ten pierwiastek, który na mnie działa. Dopada mnie istna panika, kiedy pomyślę, że ktoś ją może poderwać i że może być z kimś innym. Jak sobie wyobrażę, że inny typ może ją dotykać, albo iść z nią do wyra, to ciemnieje mi w oczach. Już nie wiem co robić, jak się znieczulić. W ogóle nie interesują mnie inne dziewczyny, nie chcę wyrywać na siłę. Jestem typem „grzecznego chłopca” i choćbym miał zdechnąć, to też nie pójdę na szmaty, żeby sobie ulżyć. Imprezować nie mam z kim. Dotego czas niedobry, bo właśnie kończę zabawę w studia i jest dużo dodatkowych czynników dołujących. Całe towarzystwo z dawnych lat porozjeżdżało się za chlebem po kraju, a ci kumple, których mam na miejscu… No cóż, tak się złożyło, że akurat dla nich, to ja muszę stanowić wsparcie psychiczne. Jest
jeszcze jeden taki, dla którego nie muszę, ale on słucha mich wywodów jak świnia grzmotu. W każdym razie, nie mam nikogo, kto by mnie złapał za mordę i stawiał do pionu tak długo, aż się wyleczę. Pół roku takiej kompulsywnej walki o nic, to naprawdę szmat czasu. Wiem, że ona niedługo planuje wyjechać znów na wakacje do pracy. To będzie ważny czas. Albo przetrwam i się otrząsnę, albo polegnę jak gówno w trawie.
Komentarze do "Zła kobieta, zła miłość"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Obstawiam, że to jedna z najdłuższych chujni ever. A tak serio: współczuję Ci i sama nie mam pojęcia, co bym zrobiła, gdybym była w takiej jak Ty sytuacji.
00 -
Odpowiedz
Ech… co taka kobieta potrafi zrobić z porządnym facetem. Zbyt wiele Was dzieli, żebyście mogli być razem. Myślę, że ona prosta dziewczyna ze wsi, trochę Ci zazdrościła. Za dobry byłeś dla niej i przez to tak się na Tobie wyładowywała. Cóż… trzymaj się i nie daj się. BTW, dawno takiej ściany tekstu tutaj nie widziałem 😛
00 -
Odpowiedz
Jakoś dałam radę i przeczytałam. (To był najdłuższy wpis w historii chujni, na pewno).
Kurwa, człowieku! Ogarnij się. Pomyśl sobie, całe życie spędzać z taką focharą? Z taką dziewczyną? Nie pasujecie do siebie, nie będziecie pasować, skoro jesteście z dwóch różnych światów. Ona pokazała Ci, jaka jest naprawdę i teraz nic jej nie zmieni.
Ogarnij się, na litość boską!00 -
Odpowiedz
Nie czytałem ale szczerze współczuję! Cokolwiek tam jest napisane….
10 -
Odpowiedz
Pierwszy raz przeczytałam coś tak długiego. Dziewczyna jest niedojrzałą małolatą, która poczuła władzę i „rispekt, bo starszy koleś za nią gania. Szpan przed koleżankami potęguje jej wymagania, bo przecież będąc z Tobą miała wszystko co chciała. Fakt, szkoda mi Ciebie, ale sam też jesteś sobie winny, bo zgadzałeś się na jej zachcianki, wytrzymywałeś jej humory itp. Weź się w garść, nie bierz się za małolaty, otrząśnij się i wyjdź do ludzi. Jeszcze pożałuje, gdy zauważy, że już Cie nie interesuje. Wtedy to ona będzie biegać i to Ty będziesz mógł mieć zachcianki i swoje humory. Albo kopniesz ją w dupę. Powodzenia
00 -
Odpowiedz
Każdy facet przeżywał takie coś, niektórzy raz niektórzy więcej razy. Ja również. Znam na to tylko 1 radę, którą otrzymałem od starszego kumpla, i która mnie pomogła. Wiem, że wydaje się to nie możliwe, ale jedynym lekarstwem na kobietę jest inna kobieta. Zdaje sobie sprawę, że na razie sobie tego nie możesz wyobrazić, ale uwierz – jeżeli ona zobaczy, że Twoje życie się zmieniło, że nie jesteś już pieskiem na zawołanie, że masz dookoła siebie kobiety (tak, kobiety, bo ona to jeszcze siksa), niekoniecznie potencjalne partnerki ale znajome, może przyjaciółkę – ona wtedy oszaleje, przeleci jej przed oczami cały ten czas, który z Tobą spędziła i dotrze do jej młodej pustej jeszcze główki co straciła, co mogła mieć. A Ty – Ty się uwolnisz, mam nadzieję, do takiej osoby nie ma sensu wracać, ale jeżeli już się na to zdecydujesz – dominuj, taka jest Twoja rola, żyj swoim życiem. Pamiętaj, w pierwszej kolejności zadbaj o siebie, rób rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność, ona jest dodatkiem do życia, jest na drugim planie. Nie rób niczego przeciw sobie.
Powodzenia.00 -
Odpowiedz
Pokręcona i długa ta chujnia. Przeczytałam całą. Jak na serio macie być razem to będziecie. Jak widać to jakaś atrakcyjna dziewczyna, ale chyba zbyt o nią zabiegałeś. Tak to teraz byłeś jej pieskiem. Poczekaj aż dojrzeje, bo jak na razie to głupio robi – nie uczy się, a w wakacje pracuje.
00 -
Odpowiedz
O ja pierdole…
00 -
Odpowiedz
Masz nerwice. Uważaj żebyś nie stał się psycholem. To nie jest miłość. Gdybyś ją kochał, szanowałbyś siebie. Z tego co piszesz ona jest gówniarą mającą nierówno pod sufitem. Klin klinem! To moja rada.
00 -
Odpowiedz
Nie obrażaj się, ale chyba powinieneś zwrócić się o pomoc do specjalisty, jakiegoś psychoterapeuty czy psychologa. On Ci pomoże się z tym uporać, bo widać, że to poważna sprawa..
00 -
Odpowiedz
Rozpisałeś się niemiłosiernie, ale postanowiłam przeczytać wszystko do końca. Moje zdanie jest takie – ta dziewczyna jest wampirem energetycznym, wysysa z Ciebie całą pozytywną energię. Tak na prawdę ( z mojego punktu widzenia ) ona do Ciebie nic czuje nie. Ba, powiem więcej – ona ciebie wykorzystuje. Dziwię się, że dorosły facet daje tak sobą pomiatać ( a po tym co piszesz, dobrze zdajesz sobie z tego sprawę) Kiedyś też byłam w takiej sytuacji i wiem jak się czujesz. Musisz wziąć się w garść, na świecie jest dużo wartościowych, wykształconych, uczuciowych kobiet.Skoncentruj się na minusach tego związku, na ostatnich chwilach z nią spędzonych, jak Tobą pomiatała, rozkazywała. Ona w ogóle nie ma do Ciebie szacunku. Mam nadzieję, że się pozbierasz
pozdrawiam :*00 -
Odpowiedz
Mam to samo tylko, że jestem dziewczyną i mnie chłopak tak zlewa. Trwa to juz rok. Przez ten czas stałam się wrakiem człowieka.
00 -
Odpowiedz
Masz chłopie totalnie przejebane. Raz się zakochałem i po roku związku też miałem podobne odczucia do ciebie, więc mogę powiedzieć że cię troszkę rozumiem. Tyle że ja dałem sobie spokój i z czasem mi przeszło. W każdym razie życzę ci wszystkiego dobrego i powrotu do „normalności”
00 -
Odpowiedz
Jesteś frajerem gościu. Daj sobie spokój. Wykorzystuje Cie a później i tak oleje.
00 -
Odpowiedz
Tu autor posta: Nie wiem jak długo wytrzymam przy zdrowym rozsądku. Wczoraj wieczorem byłem tak zasmarkany i spuchnięty, że mój własny pies mnie nie poznał i warczał na mnie dopóki nie zbliżyłem się na około metr odległości. Naprawdę, nie mam natury cipki, ale ta sytuacja rozjechała mnie jak walec i o każdy skrawek mojej godności muszę dzień w dzień walczyć ze sobą samym. Kto wierzący, tego proszę o wsparcie w modlitwie.
01 -
Odpowiedz
Twoja opowieść robi wrażenie…rozumiem Cię, bo sama przeżyłam coś podobnego tyle że chłopak okazał się dupkiem a ja za nim biegałam jak idiotka…otrząsnęłam się po 2 latach dzięki przyjaciółce, Ty przede wszystkim musisz znaleźć przyjaciela który będzie chciał Ci pomóc a nie tylko wysłuchać, bo to za mało, myślę że jeżeli ja dałam sobie rade to Ty też próbuj, musisz uwierzyć, że będzie dobrze, nie biegnij do niej za każdym razem bo to strata czasu, musisz to w końcu zrozumieć. ZACZNIJ ŻYĆ SWOIM ŻYCIEM, znajdź przyjaciół i na pewno się ułoży. Więcej wiary. Uwierz mi, chciałabym mieć kogoś takiego dobrego koło siebie jak Ty.
00 -
Odpowiedz
Bez urazy, ale ja miałam takie jazdy w wieku 18 lat. Dziś mam o 10 lat więcej i się z tego śmieje. Jedna uwaga, skup się na sobie, bo z tego co piszesz, ona Ci życia nie uśle różami. Miłość w dorosłym życiu nie ma większego zastosowania, a chemii od innych ludzi dostatek.Więc motylki w młodości wykorzystaj z kimś kto tego chce, bo to minie!!!! Odpowiedz sobie na pytanie: czy ta kobieta może być matką Twoich dzieci i podporą w zyciu, kiedy bedziesz chory, słaby i załamany? jesli tak to zmień taktykę i pokaż, że jesteś mężczyzną, kobiety to lubią, a jesli nie to szukaj tej wyjatkowej, która też bedzie nosic Cię na rekach bez powodu…
00 -
Odpowiedz
o kurwa! to chyba najdłuższy wpis na chujni jaki widziałem.Nie chce mi się czytać, ale powodzenia kolego bo musisz mieć na prawdę wielką chujnie, proporcjonalną do wielkości tego tekstu, więc w zasadzie ogromną.
00 -
Odpowiedz
Recepta według mnie dla Ciebie i kolegów brzmi tak : 0,5 lita na głowę dobrej wódeczki + dobry pub + poznawanie nowych dziewczyn. stosować do skutku. Za porządny chcesz być, dobra zabawa z umiarem jest bardzo potrzebna dla naszego rozwoju.
To nie żadna miłość a jakieś psycho, w związkach się rozmawia i wspiera nawzajem a nie wyniszcza. Coś mi się wydaje, że bujasz się z nią z braku innych kandydatek. Nie ma nikogo na horyzoncie to nie masz do kogo wzdychać a serducho gdzieś wzdychać musi.
00 -
Odpowiedz
ZACNE CHUJOWICZKI I SZANOWNI CHUJOWICZE! Dzięki za te komentarze. W porządku z Was ludzie. W sumie nie napisaliście nic, czego bym już setki razy nie przemielił w swojej głowie, ale jak to się usłyszy od kogoś innego, to daje pozytywnego kopa. Chciałem się tylko wyżyć na klawiaturze, wyszła długa chujnia, a Wam się chciało czytać. Dziękuję i życzę Wam powodzenia w ogarnianiu Waszych chujni.
/jeszcze raz @autor00 -
Odpowiedz
to jest chore. Musisz całkowicie zerwać kontakt z nią i udać się do psychologa. Dziewczyna może coś tam czuła przez jakiś czas , później jej się odwidziało (przecież to dziecko jeszcze ) i znalazła sobie frajera. Pewnie niezłą ma zlewę z ciebie, razem że swoimi koleżankami. Jedyne wyjście zerwać całkowicie kontakt, usunąć jej numery, zablokować gg , udać się do specjalisty psychologa lub psychiatry opowiedzieć całą historię możesz nawet dołączyć te wypociny. to poważna sprawa.
00 -
Odpowiedz
popłakałam się.. normalna dziewczyna marzy o tym, by byc kochana w ten sposób.. wyprowadź się na drugi koniec Polski i poszukaj innej, która doceni jak bardzo wartościowym człowiekiem jesteś.
00 -
Odpowiedz
Zrobi ktoś streszczenie?
00 -
Odpowiedz
Wiesz co jest w tym wszystkim piękne? To że większość z nas przeżyło bądź przeżyje coś podobnego i to jest potężna lekcja od życia. Ja też miałem podobny stan, schudłem, nawet kurwa zwieracze w nocy nie jednokrotnie mi puściły ze strachu i paniki. Teraz jestem szczęśliwy bez niej i śmiać mi się z tego wszystkiego chce. Lepiej opadnij na dno i mocno się z od niego odbij niż zmarnuj życie z taką laską która doprowadziła by Cię co zawału w młodym wieku. pozdrawiam
01 -
Odpowiedz
Wiesz…wkurwiłeś mnie. Rozumiem miłość, sama bym wiele zrobiła dla ukochanego z którym jestem 4lata, ale gdyby wykręcał takie jazdy..to już nie jest miłość, tu potrzeba rozumu a nie serca. Dlaczego szmaty traktuje się jak damy, a prawdziwe, mądre, wykształcone, czułe i słodkie kobiety jak szmaty? Ten świat jest pojebany! Polecam wrócić do początku – przeczytaj filozofię starożytnych, jakąś psychologię – zobaczysz że nic co nam znane im obce nie bylo! Bedąc na elektronice zdobywam umiejętności, ale siłę charakteru osiągnęłam zgłębiając całą filozofię a najbardziej Sokratesa i logikę arystotelesa, polecam zapoznać bo twoje postępowanie świadczy o braku logicznego rozumowania. Trzymaj się!
00 -
Odpowiedz
Popieram #4 #8 #18 i #23. Mimo wszystko głowa do góry.
00 -
Odpowiedz
Sam jesteś świadomy, że ta sytuacja nie ma sensu. Potrzebujesz jedynie kogoś, kto pchnie cię i pomoże ci wyjść z tego szajsu.
Tak jak ktoś już powiedział, interesujesz się nią, b nie masz innych na horyzoncie. Nie chcesz jej olać, bo wtedy byłbyś zupełnie sam. Ale nie szukaj w niej towarzystwa, znajdź je gdzieś indziej. Ona się tobą bawi, a twoja cipowatość jeszcze bardziej zagrzewa ją do zabawy.00 -
Odpowiedz
Trzymaj się człowieku. Chujnia faktycznie przepotworna, ale idzie Ci dobrze. Ogranicz możliwości kontaktu, tak jak radzi #21, znajdź jakieś konstruktywne zajęcie, może być dowolnie proste, nawet idiotyczne, byle dawało Ci choć ociupinkę satysfakcji. Jesteś na dnie – odbij się. Nie będzie dobrze, bo nigdy nie jest, ale będzie lepiej.
00 -
Odpowiedz
Ładnie napisane. Jesteś inteligentnym facetem, to widać. Na co więc tyle bólu o taką dziewczynę? Znajdziesz sobie wiele lepszą co będzie Ci wdzięczna za to, że jesteś a nie truła dupę o wszystko.
Powodzenia 🙂00
Nic mi się nie chce
2011-07-08 23:43Zacznę od tego, że nic mi się nie chce. Naprawdę wszystko mi jedno. Najchętniej to bym leżała w łóżku, spała i wpierdalała czekoladę, dopóki mi zęby z próchnicy nie wypadną. W szkole mój wybranek serca nie zwraca na mnie uwagi, a ja nie jestem taka odważna, żeby pierwsza podbić. Nie potrafię zmienić swojego charakteru, taka już jestem i chuj. W domu dopada mnie samotność i deprecha. Matka szczęśliwa- przeżywa drugą młodość, ojca i rodzeństwa nie mam. Mogę tak sobie pognić przed kompem i to jedyna rozrywka na samotne wieczory. O, jeszcze ostro chlać mi się chce! To jedyna fajna rzecz w tym nudnym, zakichanym życiu.
Komentarze do "Nic mi się nie chce"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Przykro mi z powodu ojca… Tylko nie wpadnij w depresję!
00 -
Odpowiedz
Ja Ci powiem tak. jak raz skosztujesz jakiegoś związku (chyba że masz to już za sobą), to się rozkręcisz i reszta sama się potoczy. postaraj się spróbować zagadać do chłopaka, ich kręcą dziewczyny które inicjują. i nie stawiaj na alkohol
00
Jebany kryzys
2011-07-08 23:43Szkoda, że cele coraz trudniej realizować, że nie można już pobiec do mamy, ładnie poprosić i już to mieć. Im człowiek starszy tym trudniej, a niedawno dopiero co się wkroczyło w dorosłość. Nie potrafię się dogadać z koleżanką, z którą dawniej wydawało mi się że mam wyśmienity kontakt i świetnie, jak z nikim innym, się dogaduję. Teraz zaczęło się sypać. Wokół wszyscy się ulotnili lub znaleźli sobie kogoś, ogólnie jakoś cicho, lipnie. W klasie wytrzymać nie mogę przez pewien cud, siedzi często niedaleko mnie i gapię się w nią kretyńsko jak w obrazek, a gardło związuje się przy jakimkolwiek kontakcie od jakiegoś roku. Każdy jej ruch wnikliwie analizuję. Nie potrafię nic zrobić sparaliżowany strachem przed porażką, przez co nawet nie próbuję. Przecież to prawie ideał, do kurwy jasnej nędzy!
Odechciewa mi się, pierdolnąć sobie w łeb i tyle, że taka ciota jestem.
Komentarze do "Jebany kryzys"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
co ja ci powiem? Ludzie tak niestety mają, że to, co ładne uważają za dobre, bo wywołuje w nich pozytywne emocje. Z brzydkim jest na odwrót. Ale to tylko złudzenie, bo nie jedna dziewczyna o urodzie anioła ma charakter diabła.
00 -
Odpowiedz
Nikt nie jest ideałem. Ona na pewno też nim nie jest. Mogę się zabawić w wróżkę: znajdziesz sobie niedługo inną, a ta w końcu zgubi się w Twoich wspomnieniach.
00
Kołpaczki
2011-07-08 23:43Kupiłem rok temu auto, którym codziennie od tamtej pory dojeżdżam do pracy. Niestety jest to centrum dużego miasta a moja firma nie może sobie pozwolić na własny parking… Jestem zmuszony więc parkować to tu to tam.. gdzie się da tak naprawdę. I co? I do jasnego chuja tydzień temu ktoś podjebał mi 2 kołpaczki zakrywające śruby w alufelgach. Był wkurw ale szybko znalazłem i kupiłem używki. Niestety o tyle jest to trudno dostępne i zarazem drogie, że musiałem kupić komplet. To cholerstwo ciężko jest dostać gdziekolwiek a złodzieje o tym muszą wiedzieć. Przebolałbym już to ale co? Ale wczoraj do kurwy jasnej ciasnej powtórka z „rozrywki”. Wracam do auta wyjebany po pracy, a tu brak 2 kołpaczków…. Szzz kurwa sobie myślę.. połamię graby, utopię, zajebię gnoja. Co za gnidy chodzą po tym świecie… tylko się zaczaić i pierdolnąć w łeb cegłówką… A ja naprawdę jestem spokojnym człowiekiem 🙂 Decyzja. Póki co pościągałem (bo nie mam już zapasowych jak by sytuacja się powtórzyła o zgrozo) i sprzedam te „chodliwe”, pechowe alusy.. Dziękuję za uwagę 🙂 Pozdro dla wszystkich chujowiczów.
Komentarze do "Kołpaczki"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Parkuj tam gdzie są kamery, koło banków, bankomatów, centrów handlowych, mcdonaldów, stacji benzynowych itd nawet jakbyś miał przejść się kawałek dalej do pracy. Miasta są już w dużej części zmonitorowane. Wtedy jak coś się stanie, zgłaszasz policji i dopadną gnoja, bo jak jest nagranie, to tylko kwestia czasu.
00 -
Odpowiedz
Wkurwia mnie, że wszyscy muszą popierdalać do pracy autem, a później jest tyle spalin, że nie idzie oddychać. Powinien być zakaz, chyba, że ktoś ma auto na prąd a cała reszta – pakować dupy do autobusów lub tramwajów!
00
Niewiedza u ludzi mnie przeraża
2011-07-08 23:43Denerwuje mnie bardzo małą wiedza ludzi o otaczającym nas świecie. Ostatnio pytałem wszystkich (znajomych) co sądzą o Chavezie. W 80% była odpowiedź, a kto to jest? reszta odpowiedziała, że to komunista i dyktator. I tak się zastanawiam którzy gorsi, czy ci co nie wiedzą czy ci, którzy znają papkę medialną. Bo tak się składa, że Chavez jest najlepszym przywódcą Wenezueli od lat. Aha i to nie jest jakaś wiedza z kosmosu, zwykłe wiadomości z internetu + chęć drążenia tematu.
Komentarze do "Niewiedza u ludzi mnie przeraża"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Hm nie do końca się z tobą zgadzam uważasz że ludzie nic nie wiedzą a ty wiesz, skąd ta pewność z internetu ? musisz wiedzieć że w internecie panuje też duża dezinformacja ludzi bardzo trudno jest dowiedzieć się prawdy. Wenezuela ma to szczęście że ma duże pokłady ropy wiec to ratuje ich gospodarkę od głodu. Gdyby nie ropa to błoga sielanka skończyła by się tak jak na Kubie.
00 -
Odpowiedz
A co sie dziwisz? Ja też nie wiem, kto to niejaki Chavez i szczerze, gówno mnie obchodzi kim jest. Nie mam na to zwyczajnie czasu. Myślisz, że każdy siedzi i czyta wieści z netu i ma czas na drążenie tematu? Równie dobrze ktoś może się Ciebie zapytać z innej dziedziny, z której od razu będziesz leżał i powiedzieć, że Twoja niewiedza go przeraża.
20 -
Odpowiedz
Mam koleżankę, która tak jak Ty chwali się taką wiedzą – jest po europeistyce. Wyobraź sobie, że niektórych ludzi to po prostu nie interesuje. Ty z kolei nie masz pojęcia np. o elektronice i jakoś nikt nie wymaga od Ciebie tej wiedzy. Moja rada: nie unoś się tak, tylko pozwól ludziom samym decydować na co chcą przeznaczać swój czas – na czytanie gazet i wiadomości w internecie, czy na czytanie np. książek technicznych. Pozdro
20 -
Odpowiedz
Nie mam nic do braku demokracji w Wenezueli, swoją drogą rządy autorytarne uważam za bardziej skuteczne, ale Wenezuela znajduje się na 2 miejscu na świecie wśród krajów zagrożonych bankructwem, więc czy aż tak dobrze się tam układa…
00 -
Odpowiedz
Ludzie w ogóle w dzisiejszych czasach są tępi.Ale wiesz ja np też mam małą wiedzę ogólną z prostego powodu-bo mnie to chuj obchodzi.Zgłębiam tematy które są interesujące dla mnie:)
10 -
Odpowiedz
Myślisz że drążyłeś jakiś tam temat który jest mało ciekawy i mało kto się tym interesuje, a każdy będzie miał go ot tak w małym paluszku? Ja też mogę cię spytać o metodę parametrów początkowych rozwiązywania zagadnień wytrzymałościowych, a potem narzekać na twoją niewiedzę.
10 -
Odpowiedz
od autora… oj ludzie, nie widzicie różnicy pomiędzy powszechną humanistyczną wiedzą o świecie a ścisłymi zagadnieniami z matematyki? pierwsza jest przydatna można podyskutować i ciekawa. ścisła potrzebna tylko specom. reszcie społeczeństwa całkowicie zbędna. i raczej z ludźmi nie gadacie o elektrolizie cząstki kwarkowej w dwóch dowolnych płaszczyznach. coś brak temu społeczeństwu inteligencji.
11 -
Odpowiedz
Pytasz o polityczne sprawy, mnie osobiście to gówno obchodzi. A wiesz jak wymienić kondensator na płycie głównej? Pytanie przykładowe ale 80% znajomych tego nie wie, a dlaczego? Bo ich to gówno obchodzi tak samo jak mnie jakiś Chavez. Różni ludzie mają przeróżną wiedzę z dziedziny, która ich interesuje. Interesujesz się polityką? To zrób coś kurwa z Polską bo brakuje ludzi, którzy mają o tym jakieś pojęcie!
10
Zakochany od 7 lat
2011-07-08 23:43Zaczynając od początku – 7 lat temu zakochałem się od pierwszego – naprawdę pierwszego – wejrzenia w dziewczynie. Dużo młodszej od siebie. Oczywiście była dużo młodsza ode mnie więc rozsądnie próbowałem szybciutko zapomnieć o niej. Nic z tego! Ona jest niestety nieziemsko piękna. I zaczęła się do mnie sama odzywać. Wtedy wpadłem na amen. Jestem żonaty więc szybko dała sobie spokój z jakimkolwiek widywaniem się, pisała tylko smsy. Widywałem ją 2-3 razy w roku, bardzo krótko. Po każdym spotkaniu musiałem dochodzić do siebie przez 2 tygodnie. Myślę o niej codziennie, cały czas od siedmiu pieprzonych lat. Nie ma minuty żebym nie myślał! Kiedyś powiedziała mi, że o mnie też myśli. I co ja mam zrobić – sam nie wiem. Moje życie to udręka, mam rodzinę i muszę się oszukiwać, że jestem szczęśliwy… Mam nadzieję, że kiedyś w końcu będę z nią… Ona ma jakiegoś chłopaka, ale twierdzi, że go nie kocha. Pamięta najdrobniejsze szczegóły z naszych rozmów. Czasem myślę, że może na tym polega życie, że nie wszystko można mieć. A czasem nie chce mi się już przez to zupełnie nic…
Komentarze do "Zakochany od 7 lat"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Życie na tym polega, że nie wszystko można mieć. Mam w cholerę lepszą sytuację niż Ty, bo nie jestem żonaty. Ale też mi strasznie przewalone, też zdycham, jęczę i płaczę jak dziecko z powodu dziewczyny. Tylko że ja z nią byłem 2 lata i wiem, że nie byłbym z nią szczęśliwy, ani ona ze mną, ale mimo to ją kocham i nie umiem wytrzymać drugiego tygodnia nie odzywając się. A odzywać się nie mogę, bo już to przerabiałem i wiem, że próby reanimacji tego związku prowadzą donikąd.
Jesteśmy mężczyznami i musimy robić to, co do nas należy – ja muszę się szanować, przestać się płaszczyć, wytrwać w tym co nakazuje rozsądek i w końcu zacząć rozwijać w sobie zdrowy egoizm; Ty musisz kochać żonę, być jej wierny, choćby żona dawno Ci zbrzydła, a serce łamało Ci żebra do tamtej. Są na świecie zasady, które są strasznie trudne do realizowania, ale to one świadczą o naszym człowieczeństwie. Przysięgałeś, to nie rób z gęby cholewy i dbaj o swój honor. Zobaczysz, że ta młoda kiedyś będzie Ci wdzięczna, za to, że z nią nie poleciałeś w tany. Powstrzymuj się od głupot – nie będzie łatwo, ale będzie warto.
Pozdrawiam!00 -
Odpowiedz
Ruchać, jebać, nic się nie bać.
00 -
Odpowiedz
do @ 1 – „(…) i wiem, że nie byłbym z nią szczęśliwy …” huja wiesz, huja widziałeś. Jak można zakładać takie coś? Po chuj to piszesz – taki pesymista nigdy szczęścia nie zazna! Jakbym mojego byłego słyszała, też taki filozof! Też się próbuje do mnie nie odezwać, nawet się ograniczył ostatnio – melduje się średnio co 2 miesiące, chyba mu moje zaręczyny dały do myślenia … Zaręczyny z innym oczywiście 🙂
00

Jak jesteś z Poznania to pisz 17475508
Dziwna matka… współczuję, kochasz ją, ale raczej nie zmienisz.
Nie zmuszaj się do niczego. „miłość sama przyjdzie nieproszona” :))) pozdrowionka i trzymaj się
Przyjdzie na pewno, tyle, że nieszczęśliwa jak znam życie…