Moje upośledzenie społeczne

Moja największa chujnia od zawsze, nie umiem niczego robić z ludźmi, nie to że bym nie chciał, kurwa po prostu nie umiem. Wszystkie próby kończą się fiaskiem. Wiem dużo o sobie, przez te społeczne kłody zacząłem zgłębiać podstawy psychologii, funkcjonowania człowieka jak i społeczeństwa i społeczności. Ogarnąłem kilka religii świata, systemy zodiakalne, znaczenie liczb, daty urodzenia, typy osobowości moich przodków, rodziny. Nauczyłem się obserwować dokładnie i wnikliwie reakcje ludzi, potrafię nawet stwierdzić spod jakiego znaku jest dana osoba i jaki ma mniej więcej typ osobowości. Przeczytałem x książek mimo że przez całą moją edukację nie tknąłem ani jednej. Jednak to kurwa nic nie zmieniło w moich kontaktach, a raczej próbach kontaktu ze społeczeństwem. Nie chodzi o strach czy cokolwiek, po prostu w jakimkolwiek kontakcie z obcym, znajomym, nawet rodziną nie mam im nic do powiedzenia, kompletnie nic, pustka. W pracy to samo wchodzę, jedyne zdanie to cześć, I chuj z mojej strony to tyle. Patrzą się na mnie jak na upośledzonego. Podobno taki sam był mój dziadek. Tylko ze odszedł 2lata temu, a wtedy jeszcze byłem „100 lat za murzynami” w stosunku do dziś. Chciał bym znaleźć jakąś nić porozumienia, może ktoś z was ma jakiś pomysł. PS. Alko w moim przypadku jeszcze bardziej pogłębia moje „schorzenie”. Wesołego jajka.

56
5
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Moje upośledzenie społeczne"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. znajdź hobby i napierdalaj wszystkim o tym nie ważne czy chcą słuchać czy nie ewentualnie napierdalaj o pracy tak jak to robi większość.

    9

    2
    Odpowiedz
    1. Tu autor.
      Jakoś nie wyobrażam sobie mówić że wczoraj wziąłem x na klatę albo przebiegłem tyle i tyle, albo no słuchaj medytowałem dzisiaj przed pracą dwie godziny. Mam kilka koników, ale kiedy komuś powiem np. że medytuję w lesie wiosną i latem, albo że w weekend idę na miasto i spaceruje po kilka godzin bo takie mam hobby, pomyśl jaka będzie reakcja tych ludzi (w większości 20 – 25 lat). W sumie to ja nie mam potrzeby żeby komuś tam o tym opowiadać bo i po co ? A gadki o robocie w robocie, to dla mnie tak jakbym roztrząsał problematykę 2+2 = 4. Próbowałem wiele razy zmienić podejście, myślenie, mówiłem sobie gadaj o tym co oni ale kurwa po czasie moja podświadomość i tak była górą. Trudno muszę znaleźć pracę jak najbardziej samodzielną bo na dziś dzień nie widzę innej opcji dla mnie na dłuższą metę.

      12

      0
      Odpowiedz
      1. Najlepiej jako freelancer.Ja w sumie sie zaszylam daleko za granica,gdzie rzadko ktos cos chcial ode mnie.Muza na uszy i robilam swoje.Polecam oderwac sie od Polskiej mentalnosci na jakis czas

        1

        0
        Odpowiedz
      2. Kolego, nie dyskutuj, bo chuja się znasz na relacjach społecznych. Dostałeś dobrą radę i teraz się zastosuj do niej albo już zawsze będziesz społeczną spierdoliną. Masz gadać dowolne pierdoły, nikogo nie obchodzi co będziesz gadał i po kilku dniach nikt nie będzie pamiętał, co żeś opowiadał. Istotne jest to, że gadając do tych ludzi okazuje im sympatię i budujesz relację. Tylko tyle. Pogadaj sobie co to jest small talk.

        6

        8
        Odpowiedz
        1. Następny geniusz psychologii. Za dużo jutuba i kołczingu kolego.

          8

          2
          Odpowiedz
  3. Wiem co czujesz. Mam podobne do twojego schorzenie.

    6

    0
    Odpowiedz
  4. Mam to samo.Boje sie gdziekolwiek pracowac,bo wszedzie trzeba z kims gadac i sie otworzyc.Psychologie i astrologie mam w malym palcu,moze za duzo juz wiemy i o tym wiemy,a niestety dookola tylu debili,ktorzy nas nie rozumieja i nasza podswiadomosc wysyla sygnaly,aby po prostu milczec.

    16

    0
    Odpowiedz
    1. Tu już chyba nie chodzi o strach, tylko o to że my wiemy jacy jesteśmy naprawdę, wiemy doskonale że taka sytuacja nam nie pasuje, nie możemy tego zmienić a mimo wszystko musimy w tym trwać i udawać, okłamywać samych siebie i jesteśmy tego świadomi i to nas chyba niszczy najbardziej.

      7

      0
      Odpowiedz
    2. Nie rozumieja nas, kurwa. Jakie nowe emo sie tworzy? zdejmij gacie i pilnuj jak nie masz co robic…

      1

      5
      Odpowiedz
  5. My introwertycy tak mamy… Tego nie zmienisz na siłę, bynajmniej ja już przestałem zabiegać o to by inni myśleli o mnie dobrze… Wyjebane miej na to i tyle… Im więcej o tym myślisz tym bardziej dostajesz do głowy, a chyba nie o to chodzi?! Nie nakręcajmy się wzajemnie, a tym bardziej na siłę nie starajmy się komuś podobać… Bądźmy sobą , człowiekiem przede wszystkim! Jak zawsze powtarzam w pracy kolegów się nie szuka tylko pracuje bo za to nam płacą. Swoje odjebać i do domu.

    23

    1
    Odpowiedz
    1. Jak się z tym walczy to problem rośnie. Trzeba zaakceptować to jakim się jest. Robić swoje i mieć wyjebane na otoczenie.

      9

      0
      Odpowiedz
  6. Idź na boks/taniec towarzyski/lepienie garnków, gdzie będzie trzeba z ludem gadać

    2

    4
    Odpowiedz
    1. e tam trzeba, ja chodzę i nie gadam z nikim

      6

      0
      Odpowiedz
    2. Kiedys, kiedy jeszcze nie bylem Mesiem, nie mialem willi za dwie banki, ogrodu z miejscem dla kuca I lazienki z grajacym bidetem, tez balem sie ludzi. Moj stary, kiedy nie wchodzil mi do wanny wieszal mi na szyi kielbasy, zeby chociaz psy sie ze mna bawily.

      5

      0
      Odpowiedz
  7. Psychiatra, może da ci jakieś dragi. Tylko nie łykaj ich dłużej niż miesiąc, sprawdź czy zadziałają. Jeśli tak to poszukaj substancji czynnych zawartych w tych prochach w jakiś roślinach, powodzenia.

    2

    1
    Odpowiedz
  8. Jeżeli jesteś zjebany z charakteru to żadne książki nie pomogą.

    5

    18
    Odpowiedz
    1. Mi pomogło, bierze się książę i jeb nią w swój łeb, aż Ci się tam poukłada.

      2

      0
      Odpowiedz
    2. Wluz sobie do dupy pokemona.

      1

      0
      Odpowiedz
  9. Nie martw się, mam tak samo, od 30 lat próbuję porozumieć się z gatunkiem ludzkim i wydaje mi się, że dopiero jestem na początku tej drogi i jakiś defekt w mózgu ciągle uniemożliwia mi ten cel:P. Nie żebym była jakoś nieprzeciętnie inteligentna, raczej w drugą stronę. Po prostu obserwuję ludzi i zastanawiam się „Ale o co im k***a chodzi?!”. Np. za cholerę nie mogłam zrozumieć po co ludzie napie*dalają o pogodzie i o tym co zjedli przed chwilą na obiad.
    Teraz już trochę zakumałam bazę, bo też przeczytałam to i owo (polecam „Złudzenia, które pozwalają żyć” Kofty), ale co z tego, że rozumiem ludzkie zachowania, skoro i tak nie potrafię na nie zareagować tak jak normalni ludzie albo bardzo ekstrawertyczne/choleryczne/chamskie osobniki?
    Co do Twojego schorzenia (wcale nie powiedziane, że masz jakieś zaburzenia, to musiałby zbadać psychiatra/psycholog) to poczytaj o schizoidalnym zaburzeniu osobowści, osobowości unikającej albo o Aspergerze, może się odnajdziesz, w którymś z tych opisów.

    16

    0
    Odpowiedz
    1. ja mam aspergera 🙁
      zawsze się czułem inny od innych i nie potrafiłem smalltalku

      0

      0
      Odpowiedz
  10. To tak jak w królestwie w którym wszyscy poddani popili zatrutej wody i im odjebało, zaczęli się dziwnie zachowywać. Jedynie król jej nie pił bo kupił se wcześniej filterek odwróconej osmozy; ). Wiec nie zachorował. Tylko że dla ludu był dziwny. Ponieważ nie zachowywał się jak oni, mówili że jest jakiś pokręcony. Władca bardzo się dziwił tej sytuacji. Aż wypił na mieście i tez mu odjebało. I już stał się „normalny”. Morał z tego taki: nie pij tego gówna; ).

    6

    1
    Odpowiedz
  11. Nie idź w alko, pamiętaj!

    3

    1
    Odpowiedz
  12. Ja mam tak samo jak Ty i mam to w dupie.

    4

    1
    Odpowiedz
  13. Też mam z tym problem. Chciałbym poznać jakąś fajną dziewczynę, ale przez te blokady mają mnie za świra 😀 Nie kontroluje tego kurka wodna ech…

    2

    0
    Odpowiedz
  14. Kurde, jestem w szoku, dlugo sie zbierałem żeby napisać tu moją chujnie, a ty zrobiłeś to za mnie. Zacząłem ostatnio coraz bardziej pogłębiać sie w książkach a nigdy dotąd nie lubiłem czytać. Chujnia ta spowodowała ze zacząłem interesować sie psychologią, i coraz bardziej rozumieć problem który wiedziałem ze mam juz od dzieciństwa, ale nie potrafiłem tego nazywać po imieniu. Nie wiem jak rozmawiać z ludzmi, ciezko mi podtrzymac relację bo nie wiele mam do powiedzenia. Az dziwie sie ze mam jedną osobę którą mogę nazwac przyjacielem, mamy wspolne tematy ale to nie ważne bo nawet matka mnie tak dobrze nie zna jak on. TO że potrafi przewidziec moje zachowanie czy czytac mi w myslach, az kurwa ciezko uwierzyc. Mieszka teraz w innym mieście i bardzo mi zle z tego powodu bo to jedyny przyjaciel a ja nie potrafie nawiazac znajomości z innymi w mieście gdzie mieszkam juz ponad 2 lata i ciagle sie staram. Myslicie ze psycholog mogłby pomoc?

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Jeśli chcesz by Cię lubili słuchać i z Tobą przebywać to po 1 sam musisz siebie trochę polubić i zaakceptować. Czemu ktoś ma Cię lubić skoro nawet sam siebie nie lubisz? Popracuj nad tym by mieć w życiu jak najwięcej pozytywnych emocji i zaakceptuj, że teraz masz pewne braki, które z czasem powoli nadrobisz. Krok po kroku, cegiełka do cegiełki. Znajdź swoje tempo i staraj się codziennie zrobić jedną nową rzecz. Dzisiaj to będzie zwykłe „Dzień dobry” a jutro może dodasz do tego lekki uśmiech lub zapytasz o coś. Coś małego, nie masz ochoty dalej rozmawiać to z uśmiechem mówisz „Muszę lecieć” i tyle. Pamiętaj, że nic nie musisz więc nie oczekuj też żadnego konkretnego rezultatu. Rozmawiaj z ludźmi dla siebie, a nie dla nich.
    Pozdrawiam

    0

    1
    Odpowiedz
  16. Mi alkohol i herbaty uspokojające pomogły się uaktywnić społecznie, też miałem podobnie, powoli forsowałem bariery psychiczne a w cieżkich,stresujących sytuacjach byłem pod „kondomem” GABY, króra skutecznie niszczyła mury, i rozwiązywała język xD teraz nawet trzeźwy jestem bardziej otwarty,charakterny zapisały się wzorce,szlaki zachowań, już się tak nie denerwuje jak kiedyś oczywiście kontroluje spożywanie, staram się unikać dawek większych niż „terapełtyczne” nie chlam codziennie jak menel, i ciesze się dobrym zdrowiem. No i rzuciłem palenie bo miałem nerwice taką że bałem się do sklepu iść i łapy mi się trzęsły,a jak ktoś zatrąbił to o mało co zawału nie dostawałem(domyślam się że stres pourazowy), Nie polecam ci metody upijania się pisze tylko jak ja sobie poradziłem, bo w cebulolandi ciężko jest o empatie nawet lekarza, chociaż życze ci żebyś nie trafił na skurwysynów którzy patrzą na ciebie jak na idiote, nie chcą ci pomóc tylko skończyć swoją dniówke, zapisują jakieś gówno i nara, krzyż na drogę, powodzenia, radź sobie sam, bo zwątpisz w sens istnienia tego państwa… Zacznij od uprawiania sportu, zdrowe ciało, zdrowy umysł.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. cześć kolego, poczytaj o zespole Aspergera, może to to. Na pocieszenie, to jest nieuleczalne ale jak uświadomione wówczas można nad tym popracować

    0

    0
    Odpowiedz

Konsternacja

Kiedy kilka lat po ślubie nie pojawiają się dzieci, zaczynasz być dla rodziny i znajomych dziwakiem, który albo nie chce albo nie może. O to nie pytają, ale mają mnóstwo „dobrych rad”. Wkurza to? Niemiłosiernie! W końcu przechodzisz nad tym do porządku dziennego, a po kilku dosadnych odpowiedziach pytania już się nie pojawiają. Żyjesz własnym życiem. Adoptujesz dziecko. W końcu udało się! Jesteś szczęśliwy/a/e.
I zaczyna się na nowo. Już rzygam tymi historiami, jak to po adopcji cudem rodzą się dzieci. Odpowiadam, że ja już mam dziecko. „Ale nie chcesz mieć własnego?”
Kurwa!!!
Wydaje mi się, że wystarczy mieć choćby minimalny poziom empatii, aby tego pytania nie zadać w ten sposób. Mam w dupie, co o mnie, o nas, o naszym dziecku myślą inni, ale to zajebiście boli, gdy słyszysz to od ludzi, których uważasz za bliskich.

50
5
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Konsternacja"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Pierdol ich. Dla mnie ludzie Twojego pokroju to bohaterzy, bo uratowałeś temu dziecku życie, dałeś szansę na coś lepszego. Adoptować nie musiałeś, a jednak! Cenię takich ludzi. Szkoda, że inni nie cenią takich jak Ty. Według mnie to kompletni idioci

    30

    0
    Odpowiedz
    1. Nie ma nic gorszego od komentarzy i głupich pytań cioci Jadzi i wujka Mariana, dociekających, kiedy ta „dzidzia”, albo niesmaczne uwagi dot. pożycia małżeńskiego. Otóż moi drodzy, staranie się o dziecko to nie jest najważniejsza czynność w małżeństwie. Gratuluję Ci podjęcia tak ważnej decyzji życiowej i jednocześnie dania szansy na lepsze życie porzuconemu dziecku. Sama w przyszłości rozważam adopcję. Wolałabym pracować nad wychowaniem i przystosowaniem społecznym kilkuletniego już dziecka, niż babrać się w pieluchach i wisieć na cycku całą dobę. Nie wspominając już o porodzie i wysłuchiwaniu cudownych rad pociotek nt. Macierzyństwa. Adopcja to piękna sprawa, acz niezwykle trudna. Dlatego jeszcze raz gratuluję odwagi i życzę dużo siły.

      7

      1
      Odpowiedz
  3. Spoko. Człowiek to taka nieperfekcyjna istota która chcąc nawiązać dialog, mówi o tym co najłatwiej przychodzi do głowy. Czyli pogoda, praca i to co rozmówcę wyróżnia. A dla prostego przeciętnego człowieka Was wyróżnia wiadomo co. I tylko dla tego o tym mówią. Tak ich mózgi działają. Zaakceptujcie to, nie warto tracić na to nerwów, energii, zdrowia. Ci ludzie nie chcą źle. Chcą dobrze, a wychodzi im źle. Więc możecie jedynie im współczuć.

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Współczuje porzuconym dzieciom, ale jakoś bałbym się brać takiego na głowę.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Rozumiem, my też mieliśmy masę obaw. Niektóre nadal są z nami. Jednak serce topnieje i choć nie wiem jak to jest mieć biologiczne dzieci to chyba nie można silniej kochać, troszczyć się i martwić.

      2

      0
      Odpowiedz
  5. Ja pierdolę, jakie buractwo. Rodzic to osoba, która wychowuje dziecko, więc to jest twoje dziecko.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. A spróbuj może rypnąć starą w ten drugi otwór. U mojej pomogło i wreszcie zaciążyła.

    1

    4
    Odpowiedz
  7. Olej debili 😀

    0

    0
    Odpowiedz

Beznadziejny ojciec, beznadziejne święta

Moi drodzy, piszę tutaj, ponieważ muszę gdzieś podziać swój żal. Moim głównym problemem jest fakt, że mój ojciec jest psychopatą. Ma problemy z agresją i pohamowaniem wyzwisk. Gdy tylko coś idzie nie po jego myśli, wyzywa i bije. Z moją matką są małżeństwem od 34 lat, i od 34 lat moja wspaniałomyślna matka nie wpadła na pomysł, że należałoby to małżeństwo zakończyć i pójść w swoją stronę, budować z kimś innym szczęśliwą rodzinę. Nie, bo po co.
To tak w skrócie, a tak wchodząc w szczegóły… mam 23 lata, i od 23 lat nigdy nie miałam normalnych świąt, zarówno BN, jak i Wielkanocnych. Co święta, z nieznanych mi bliżej powodów, mojemu ojcu odbija palma i kłóci się z mamą wyzywając ją od najgorszych, po czym siedzi w osobnym pokoju. Na wieczerzę wigilijną musi być ekstra zapraszany, albo przeze mnie, albo przez rodzeństwo, bo sam przecież nie przyjdzie, gdyż przy stole zasiądzie również jego najgorszy, w jego mniemaniu, wróg – jego żona, a moja matka. Zaproszony przychodzi, siedzi cichutko przy stole, a jako że jest grubasem to wyżera 3/4 jedzenia ze stołu, po czym bez słowa odchodzi i chowa się w pokoju.
Dokładnie ta sama sytuacja powtarza się w Wielkanoc.
Jest człowiekiem niestabilnym emocjonalnie, z którym nie wiadomo, jak rozmawiać, bo wybucha bez konkretnego powodu. Jest kompletnym zerem, które nie potrafi samo ugotować jajek, wstawić prania, zając się czymkolwiek, ale przy tym czuje się na tyle silny, że obraża wszystkich naokoło, włączając w to moją matkę, która od tylu już lat zapieprza w domu dla nas wszystkich. Steku wyzwisk, splunięć, uderzeń i krzyków, które padły w tym związku małżeńskim z jego strony, zliczyć nie jestem w stanie.
I powiem szczerze, że kiedyś było mi bardzo szkoda matki, jeszcze próbowałam o nią walczyć. Błagałam, żeby się wyprowadziła, znalazła swoje mieszkanko, obiecałam pomoc finansową. Ale ona nie, bo uparła się, że przecież to jej dom (mieszkamy w domu jej dziadków), którego ona mu nie odda. Więc toczą wojnę od 34 lat.
Dziś mam do niej zwyczajny żal i jest mi obojętna. Mam żal o to, że nie odeszła. Że nie zrozumiała, że z psychopatami się nie żyje, tylko od nich odchodzi. Że niszczy nie tylko siebie, ale przy okazji zdrowie psychiczne i emocjonalne swoich dzieci. Efekt jest taki, że od kilku już lat leczę się u psychiatry na ciężką postać nerwicy i depresję. Moja matka zresztą to samo. I do tej pory nie widzi swoich błędów, nie rozumie, że powinna odejść, gdy był na to czas…
Z jednej strony buzuje we mnie złość, z drugiej jest mi tak potwornie przykro, tak źle… Tak bardzo brakuje mi normalnego domu, normalnych relacji, których naprawdę nie jestem w stanie stworzyć. Nie doświadczyłam nigdy normalnej rozmowy pomiędzy rodzicami, toteż nie wiem, jak rozmawiać z ludźmi. Wzorce wyniesione z domu są beznadziejne. Nie daję sobie rady w życiu i niszczę wszelkie relacje, które są mi dane, które zaczynają kiełkować… Ale gniją, bo nie potrafię o nie zadbać.
Po raz kolejny z rzędu walczę z myślami samobójczymi. Nienawidzę swoich rodziców i jest mi zwyczajnie przykro. Ale resztki światełka dobroci każą mi życzyć Wam, drodzy czytelnicy, Wesołych Świąt. A jeśli żyjecie w normalnych, szczęśliwych rodzinach, podziękujcie im dzisiaj za to. Spłynęło na Was szczęście, o jakim nie macie pojęcia. Bo to taka nasza ludzka przywara, że jeśli ma się coś na co dzień, to się tego nie docenia… pozdrowienia.

141
6
Pokaż komentarze (47)

Komentarze do "Beznadziejny ojciec, beznadziejne święta"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ojciec musiał pochodzić z takiej samej, patologicznej rodziny. Też kiedyś ktoś traktował go tak samo. Teraz się wyżywa. Nie zmieni się, bo tak został wychowany, a raczej wytresowany.

    Trzymaj się.

    8

    0
    Odpowiedz
  3. Zupełnie jakbym czytał o swoich świętach. Na szczęście dawno temu się wyprowadziłem i nie muszę znosić gęby mojego ojca. Wariat, furiat i kretyn. Nie pracujący od 30 lat, siedzący na garnuszku swojej żony i dzieci. W dzieciństwie każde święta zawsze były chujowe, a to kłótnia że za mało potraw na stole, to że źle jesteśmy ubrani czy nie tak trzymamy ręce do modlitwy (noż kurwa wzorowy katolik) albo za mało zjedliśmy. Nie raz dostawałem srogi wpierdol przy wigilijnym/wielkanocnym stole, a później kutasowi musiałem składać życzenia i dzielić się opłatkiem. To zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo i wpier**** się zdarzały za rzekomo krzywe spojrzenie (niczym w sebixowym scenariuszu typu „masz jakiś problem?”) czy na moich urodzinach przy kolegach mając te 6-7 lat, bo nie chciałem ustawić się do zdjęcia. Szczerze po tylu latach nie mam pojęcia jak ja dziś w miarę normalnie funkcjonuję w społeczeństwie.
    Całe dzieciństwo zjebane, człowiek wiecznie zamknięty w sobie, zastraszony i niedowartościowany. Ciężko było ale odkąd jestem na swoim to mogę powiedzieć, że odżyłem. Autorko zrób to samo. Wynajmij nawet jakąś norę 12mkw, a Bóg mi świadkiem że będzie tobie tam lepiej niż w tak toksycznej rodzinie.
    Cóż mi też szkoda mojej mamy, ale to takie pokolenie… Na zawsze aż po grób… a szkoda bo to kobieta o ogromnym sercu i zaradności życiowej. Pewnego dnia jej zabraknie to ten dziad zdechnie z głodu, w brudzie i syfie – bez prądu, wody i ogrzewania – bo nawet nie potrafi zapłacić zwykłego rachunku. W końcu od 30 lat nic go nie obchodzi…
    Autorko.. życzę Tobie abyś następne święta mogła spędzić w spokojnej rodzinie – na przykład u drugiej połówki. Pozdrawiam.

    16

    0
    Odpowiedz
    1. Jak zabraknie Twojej mamy to odezwie się do Ciebie po pieniądze…

      3

      0
      Odpowiedz
  4. Święta to gówno.
    ps. dużo toksyn, zalecane odcięcie się, czasem to najlepsze co można zrobić. Pozdrówka.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ojciec mojego męża jest taki sam albo nawet dużo gorszy więc wiem co musisz znosić. Też nic nie potrafi zrobić, tylko przychodzi na gotowe się najeść. Wszystkich wyzywa, każdy go denerwuje, kobiety traktuje jak służące i szmaty, do mnie nieraz mówił że jestem stara dupa. Bierze jakieś leki ale najwyraźniej niewiele pomagają. Dlatego święta spędzimy we dwoje z mężem bo moi rodzice wyjeżdżają.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Dałem minus, chociaż chujnia przechujowa. Ale ludzie! Co wy, kurwa, robicie?! Tyle jest sposobów na pozbycie się trutnia, a wy sami sobie życie psujecie.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Siebie kurwo beztrosko wychowana zminusuj.

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Swoją drogą, to jest przykład, że lepiej unikać „związków”. Nawet jak na początku jest fajnie, to z czasem i tak się wszystko spierdoli.

    4

    0
    Odpowiedz
  8. Zauważyłam zależnośc ze w rodzinach gdzie są same córki lub stanowią większosc tam są pojebani ojcowie. Jakies badanie amerykanow miało rację. Syn to spoiwo w małzenstwie, bo facet robi wszystko by syn wyrósl na ludzia corka to tylko corka- nikt ważny

    3

    10
    Odpowiedz
    1. Ja pierdolę, kolejny kretyn. Chuj cię badania obchodzą, życie toczy się życiem a nie jakąś statystyką.

      0

      0
      Odpowiedz
  9. a jaki właściwie ty masz problem?, w wielkopłytowej szuflandii na 50m kwadratowych byście się już dawno zaciukali

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Myślę że, pomimo tego ciężkiego startu, będziesz cudownym partnerem i rodzicem. Nie popełniajmy błędów naszych rodziców, będziemy lepsi. Ty jesteś cudownym człowiekiem. Myśl o przyszłości. 🙂

    5

    3
    Odpowiedz
    1. Polacy robacy i zazdrośnicy. Minusują, bo jak tak można komuś pochlebić bezinteresownie?!

      2

      0
      Odpowiedz
  11. Dom rodzinny daje pewne wzorce. Czasem dobre, czasem złe. W Twoim domu panowały paskudne relacje, ale nie możesz zwalać swoich niepowodzeń na nieudane dzieciństwo. Tak działa modna amerykańska psychoterapia – zwalnia ludzi z odpowiedzialności za własne życie. Twój dom rodzinny jest jaki jest, rodzice są jacy są, ale powinnaś z tego wynieść jakąś naukę, a nie tłumaczyć tym swoje niepowodzenia w budowaniu relacji z innymi ludźmi. Żyjąc w takim domu zyskałaś bardzo pożyteczną umiejętność – potrafisz rozpoznać zachowania psychopatyczne i nie władujesz się w kanał jak Twoja mama. Teraz spróbuj stworzyć swój wymarzony dom rodzinny, w którym nie będzie kłótni, wyzwisk, awantur, za to będzie dużo pozytywnej energii i radości nie tylko w każde święta, ale i każdego dnia. Są na tym świecie mężczyźni, którzy potrafią kochać, dbać o rodzinę, być wsparciem w trudnych chwilach. Życzę Ci z całego serca, żebyś spotkała kogoś takiego na swojej drodze, bo nic tak skutecznie nie uleczy nerwicy i depresji jak miłość i spokój. Gdybyś chciała porozmawiać jeszcze, to pisz na adres cavern.of.twilight@gmail.com

    4

    0
    Odpowiedz
    1. O, już stosuje ciekawy psychologiczny chwyt podrywowy 😉 .

      3

      2
      Odpowiedz
  12. Dziewczyno, masz ponad lata i mieszkasz w tym piekle? Jezeli juz mozesz sie usamodzielnic, to spierdalaj z tamtad. Nie ponosisz odpowiedzialnosci za emocjonalne zycie matki. Opusc ich. Masz jakas prace, lub znajomych, albo rodzine gdzie moglabys na chwile pomieszkac? Jezeli jestes niepelnoletnia to szukaj jakiegos domu opieki, internatu. Opusc ich.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. pomyśl o tym, że kiedyś umrą. zostaniesz sam – z jednej strony – spokojniejszy, z drugiej – nieszczęśliwy inaczej.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Wychowywałem się w podobnej patologii. W wieku 23 lat, tak jak autorka tematu, również potrafiłem ocenić, że mój ojciec był i nadal jest dużym uproszczeniu psychopatą. Dziś mam 31 lat. Kilka długich związków za sobą. Ostatni, 4 letni zakończyłem dla dobra kobiety, z którą byłem, ponieważ zmieniłem się nie do poznania. Sam stałem się tym samym psychopatą, co mój ojciec. Gdy sprawiałem jej ból (psychiczny, nigdy jej fizycznie nie skrzywdziłem) wiedziałem, że z jednej strony robię źle, ale nie potrafiłem powstrzymać tej furii, która we mnie siedzi, tej nienawiści do świata, którą systematycznie przelewał na mnie mój ojciec gdy dorastałem. Teraz jestem sam, nie szukam nowych związków, bo pomimo moich „upodobań”, nie chcę więcej krzywdzić ludzi. Radzę sobie świetnie w pracy, bardzo dobrze zarabiam, realizuję swoje marzenia ze sfery materialnej, ale pomiędzy marzeniami a rzeczywistością są pokłady gówna, które we mnie siedzi, z którym muszę sobie jakoś radzić na co dzień, żeby funkcjonować jako tako socjalnie. Wydaje mi się, że powoli wychodzę na prostą. Staram się poskramiać potrzebę bodźców zewnętrznych. Dużo biegam, medytuję.

    8

    0
    Odpowiedz
  15. Najczęściej w takich sytuacjach okazuje się, że matula poszła w tango i o to mąż całe życie ma pretensje, czego dzieci nie wiedzą.

    5

    3
    Odpowiedz
  16. Pomodlę się dziesiątką różańca za Twojego chorego ojca.

    1

    3
    Odpowiedz
  17. Miałem podobnie. Aż kogoś poznałem i dopiero od jej rodziców nauczyłem się jak zachowywać się w zdrowym związku. Czego i tobie życzę!

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Pewnie mamuśka go czymś wkurwia non stop, kobiety tak już mają.

    2

    5
    Odpowiedz
  19. Cześć poruszyło mnie to co napisałaś, chciałabyś porozmawiać?

    3

    0
    Odpowiedz
  20. Mam tak samo jak Ty. Chciałam iść do pracy w święta, aby nie siedzieć z ojcem przy stole. Pozdrawiam wszystkich Chujowiczów.Życzę Wszystkim spokojnych świąt❄⛄

    3

    0
    Odpowiedz
  21. Jest grubasem i się go boicie? Żenada. Z grubasów się naśmiewa, dokucza i im przypierdala. Pamiętam jak takiemu w podstwówce kłułem cyrklem grube dupsko, a ten kwiczał jak świnia. Ale się nie postawił, choć raczej wątły byłem.

    3

    3
    Odpowiedz
    1. Czyli pewnie dość niedawno..

      0

      0
      Odpowiedz
  22. Zacznij nagrywać zachowania starego. Możliwe, że gdy matka popatrzy na te sytuacje z boku, zauważy w jak szkodliwym i patologicznym środowisku tkwi. Poza tym, nagrania mogą posłużyć później, w trakcie procesu rozwodowego. Jeśli to nie pomoże – uciekaj stamtąd. Być może to pomoże ci osiągnąć większy dystans do całej sytuacji, dzięki czemu zauważysz inne rozwiązania. Nie ma sensu marnować czasu i zdrowia na relacje z kimś takim jak twój ojciec. Solidarnie tkwiąc w tak patologicznych relacjach pozbawiasz się możliwości zdrowej oceny sytuacji i pomocy mamie. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    1

    0
    Odpowiedz
  23. To wspolczuje. U mnie tato mamie pomaga najbardziej, zakupy, galarety,karpie itp. Ja w domu jestem gosciem, wystarczy,ze rozloze talerze.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Opusc to miejsce mozliwie szybko, bo wlasnie podzielasz los twojej mamusi. Posiedzisz tam dluzej to zostaniesz w gownie na zawsze. Pamietaj zeby odtajac z gowna tez trzeba czasu.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Ogólnie to co napisałaś rozumiem. Ale mogę cię pocieszyć że przy mojej rodzinie to maleńki pikuś. Nawet nie chce mi się strzepić ryja co i jak ale poprostu patologia i zło najcięższego kalibru. Jak ze mnie w życiu coś będzie to znaczy że cuda istnieją. Podziwiam siebie tylko za to że jeszcze żyję bo inny na moim miejscu to już w dzieciństwie popełnił by samobójstwo. I tak to prawda- ci co mają normalny, zdrowy, kochający dom wygrali życie.

    2

    0
    Odpowiedz
  26. Uff, to dopiero są problemy. Co Ci napisać? Może tyle, że jesteś naprawdę inteligentna, myślisz racjonalnie, prawidłowo oceniasz sytuację. Widzę to po tym w jaki sposób przekazujesz myśli, jak się wysławiasz. To Ci pomoże. To wartościowe i już coraz rzadziej spotykane, szczególnie w tym wieku. Z tego też powodu nie sądzę, żebyś nie była w stanie nawiązać prawidłowych relacji z innymi, czy nie potrafiła rozmawiać. Możesz mieć z tym problemy, ale jest to w Twoim zasięgu. Skup się na sobie, bo zbyt wiele rozumiesz, żeby dać się pociągnąć w dół przez to co masz w domu. Pracuj nad tym, żeby z tego domu odejść. Świętami jakie masz dziś się nie przejmuj, to tylko data w kalendarzu, kiedyś urządzisz sobie własne i nadasz im wtedy znaczenie. 23 lata – jeszcze na wszystko jest czas, jeszcze wszystko może być inaczej. Możesz być z siebie dumna, że już tak wiele zrozumiałaś i przy tym wszystkim jesteś tak normalna (bo jesteś), depresja i nerwica to normalna reakcja zdrowego człowieka na taką sytuację. Ciężko jest iść przez życie z takim bagażem, ale na szczęście da się wyprostować samego siebie, psychopatów i poronionych domów naprawiać nie trzeba. Twoja matka musi sama zrozumieć sytuację i sama sobie pomóc, nie zrobisz tego za nią, a wiadomo, że Ci jej szkoda. Trzymaj się i pamiętaj, że nie jesteś gorsza, to nie Twoja wina, że taka rodzina Ci się trafiła, Ty w tym wszystkim zachowujesz rozsądek.

    2

    0
    Odpowiedz
  27. To chyba nie jest tak, że nie lubisz swoich Rodziców. Nie lubisz ich zachowań. Nie akceptujesz efektów ich postępowania. Masz do nich żal, obwiniasz ich o swoje niepowodzenia. Ale to są Twoi Rodzice i tego zmienić się nie da. Nie miej pretensji do Mamy, że radośnie nie korzystała z Twoich rad typu „tylko rozwód”. Z tego co opisałaś, zachowanie twojego Ojca to ukryte pod agresją podświadome i beznadziejne wołanie o pomoc. Ale on inaczej nie potrafi, on do przegranego życia się nie przyzna.
    Popatrz na te święta z punktu widzenia Twoich Rodziców, wszystkiego dobrego!

    1

    1
    Odpowiedz
  28. Jeśli jesteś z Białegostoku to wychodzimy na gorącą czekoladę do Wedla, ubieraj się 🙂

    8

    0
    Odpowiedz
  29. Straszne… nigdy takiego czegoś nie przeżyłem. Moja żona miała takie problemy z e swoim ojcem. kłótnie, przemoc werbalna, alkohol. Matka wychowana po katolicku nigdy nie zdecydowała się na rozwód.
    Zawsze mnie zastanawia, jak można być tak zastraszonym i wychowywać dzieci w takim piekle. Nie możesz się wyprowadzić?

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Jak nie masz więcej niż 70 kg to się z tobą prześpię

    4

    2
    Odpowiedz
  31. Mało który facet nadaje się na ojca, a parcie mają niemiłosierne… smutne. Nie chce mi się już patrzeć na ten świat, tylko zasnąć snem wiecznym nieprzespanym. Po 2012 świat umarł wewnętrznie i życie jest martwe.

    2

    1
    Odpowiedz
  32. Btw, ma ktoś z was jakieś ciekawe materiały o Oskarze Wilde? potrzebuje do pracy licencjackiej.

    1

    0
    Odpowiedz
  33. Uraz z domu rodzinnego albo kobieta przyprawiła mu rogi bo ciekawe dlaczego akurat ją obiera jako obiekt swojej nienawiści a nie np. dzieci albo kogokolwiek innego, albo jedno i drugie.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Tak mi przykro że masz takie doświadczenia, ja mam podobnie i niestety z tego powodu bardzo nie lubię wigilii czy śniadania wielkanocnego. Co prawda pomogła mi terapia ale nigdy nie pozbędę się bólu dorastania w patologicznej rodzinie. Mam nadzieję że jeszcze wyjdziesz na prostą i doświadczysz czegoś dobrego. Pozdrawiam serdecznie.

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Kochana autorko, całkowicie Cię rozumiem. U mnie w domu podobna sytuacja, i choć ostatnio widać poprawę, tak jak Ty walczę stale z atakami depresji i widzę zaburzenia w relacjach z innymi. Dlatego koniecznie muszę się z Tobą podzielić kilkoma myślami. Po wielu latach podobnego buntu i złości podziwiam moją matkę i jestem jej wdzięczna bo swoją wytrwałością pokazała mi bardzo ważną rzecz: sakrament małżeństwa nie jest zabawą i nie służy wyłącznie temu, by było przyjemnie. Przed Bogiem i ludźmi przysięga się wierność i miłość w dobre i w złe, w zdrowiu i w chorobie, że nie opuści się małżonka do śmierci. Pewność, że cokolwiek się z Tobą nie stanie – czy zachorujesz, czy zbrzydniesz, czy coś gorszego – zostajecie rodziną i możesz liczyć na pomoc, jest absolutną podstawą rodziny. Nigdy nie będziesz dokładnie wiedzieć co siedzi u Twoich rodziców w głowach, dlaczego tak się dziś dzieje i co się wydarzyło przed Twoim narodzeniem. Takie tragedie rodzinne sięgają daleko daleko wstecz. Może źródłem zachowania Twojego ojca jest to, co działo się u niego w rodzinie, gdy był chłopcem? Patrząc też po sobie, jasno widzę, że źródłem moich depresji jest stałe rozdrapywanie ran, użalanie się nad sobą i brak przebaczenia ojcu. Jest to oczywiście trudne, nie da się niektórych rzeczy zrozumieć, ale pomocny jest fakt, że dzisiaj rzadko gdzie można spotkać „normalną” rodzinę. Prawie wszędzie są albo duże rodzinne konflikty, albo choroby, albo rozwody. Przeciętny ojciec w Polsce spędza ze swoim dzieckiem 5 minut. To problemy prawie każdej rodziny. Pomocna jest też nadzieja na przyszłość. Może ciężko w to uwierzyć ale są jeszcze szlachetni i kochający mężczyźni. Co prawda szukać trzeba ze świecą ale nadziei na lepszą przyszłość i serdeczne i radosne święta nie wolno tłumić!!! 🙂

    1

    4
    Odpowiedz
  36. Przesyłam wyrazy współczucia. Mój ojciec jest podobny ale zachowywał się tak dopiero po wódce, przynajmniej na trzeźwo był normalny. Musisz się wyprowadzić o ile jeszcze tego nie zrobiłaś. Matki szkoda ale nie możesz wziąć wszystkich jej błędów na siebie

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Witam! Napisałaś szczerą prawdę jak wygląda prawdziwe życie rodzinne. Inaczej jest w tv serialach , ale to nie realne . Bądź mocna i planuj tylko o ułożeniu swojego życia . Napewno sobie poradzisz. Bądź mocna !

    2

    0
    Odpowiedz
  38. A ja niby mam normalną rodzinę, a co roku siostra się musi przed Wigilią pokłócić.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Przed wigilią zawsze jest awantura.

      1

      0
      Odpowiedz
  39. Na pocieszenie tylko ci powiem, że tak wygląda 70-80% polskich małżeństw. Żyją jak pies z kotem z dnia na dzień. Czysta gra pozorów, przyzwyczajenie, łączące małżeństwo tylko kredyt i wspólne dzieci. Dwójka ludzi kompletnie sobie obcych która jeszcze kilkanaście lat temu przyciągała sobie miłość po grób. Bardzo się boję żebym tak nie skończył.

    4

    0
    Odpowiedz
  40. Ja miałem tak że ojciec mnie codziennie prał że bałem się z nim gadać, bo czasami powiem coś czego do końca nie rozumiem i będzie wpierdol, co się zdarzało, ogólnie kiedy byłem mały 4-6 lat może już wiedziałem że moje dorastanie w tym domu będzie koszmarem i piekłem na ziemi. Przez napiętą sytuacje w rodzine robiłem takie popierdolone rzeczy że normalnemu człowiekowi nie przeszłoby to przez myśl, bałem się wracać do domu, kiedy powiedziałem ojcu że pójde na policje to mi wpierdolił i powiedział że mogę iść ale do domu już nie wróce i nie będe miał co jeść a w sierocińcu to mie załatwią, jako małe dziecko marzyłem że będe kiedyś na tyle silny żeby wymordować całą rodzine, matka zamiast mi pomagać głupio powtarzała po ojcu i zaczeła się robić taka jak on chociaż wcześniej taka nie była. Później, kiedy byłem nastolatkiem miałem 14 lat dopadła mnie taka depresja i myśli samobójcze że szkoda gadać. Z kolei w wieku 15 lat zacząłem zacząłem fantazjować żeby kogoś zamordować i zgwałcić :/ (wstyd się przyznać) to chyba z desperacji i zniszczonego dzieciństwa. Ale tyrania mojego ojca nie trwała długo, jakoś właśnie kiedy miałem 15 lat pierwszy raz mu wpierdoliłem w samoobronie chociaż nie było to łatwe zadanie, ćwiczenia sztuk walki, czas spędzany aktywnie na powietrzu bardzo pomogły ale jeszcze byłem słaby w porównaniu do człowieka co pracował całe życie fizycznie, więc zacząłem ćwiczyc na siłowni. Dziś mam 20 lat, mieszkam jeszcze rodzicami bo nie łatwo jest lekko stąpać po ziemi z takim bagażem doświadczeń ale udaje mi się reperować to co straciłem kiedyś albo to czego nie udało mi się zrobić, dziś mój ojciec wygląda jak typowy leń czyli ogromny bojler i 0 kondycji ,nawet nie myśli żeby mi jakoś zaszkodzić bo wie że dostanie wpierdol a moja cierpliwość jest na wyczerpaniu . Było straszenie policją bo miał ból dupy ze juz nie ma nademna kontroli chociaz był przekonany i powiedział „Myślisz że jak będziesz pełnoletni to cię nie będe bił ?” na szczęscię nie miał racji bo teraz to jest nijaki przeciwnik niż wtedy kiedy wydawał się niezniszczalnym bogiem. Boi się mnie obciążać na policji, raz chciał ale dowiedział się od funkcjonariusza że to co robił w przeszłości też się liczy xD i się zamknął. Mam czyste papiery chociaż sam nie wiem jak udało mi się tego dokonać, bo było róznie. Jak pisałem powoli wychodze na prostą regeneruje się psychicznie a dom już nie jest WIĘZIENIEM gdzie torturuje się więźniów. Chociaż blizna w psychice zawsze zostanie i nie będe nigdy taki jaki mogłem być. Życze Ci żebys wracała do zdrowia psychicznego i nie myśl o samobójstwie ,masz się powiesić przez kretyna ? Życie to największy dar… Znajdź sobie chłopaka który nie pozwoli Cię nikomu skrzywdzić. I pamiętaj że niektórzy ludzie mają jeszcze gorzej bo się urodzili np.w trakcie wojny albo głodu. Bzdury ktoś napisał że

    „Ojciec musiał pochodzić z takiej samej, patologicznej rodziny. Też kiedyś ktoś traktował go tak samo. Teraz się wyżywa. Nie zmieni się, bo tak został wychowany, a raczej wytresowany. ”

    Ja bym nikomu krzywdy nie zrobił, agresja to nie wzór do naśladowania, a mój ojciec coraz bardziej zaczyna przypominać człowieka, bo skończyła mu się nieograniczona władza. Z mojej analizy wynika że takie zachowanie wynikało z jego niewolniczej pracy u jebanego prywaciarza który go wyzyskiwał więc miał nad nim władze, a były to początki lat 2000 więc o pracy ze świeczką szukać chyba że w wiekszych miastach. Niedawno systuacja na rynku pracy poprawiła się, ludzie są mniej zaszczuci przez kapitalistów, nie muszą jebać tyle godzin, godna praca i wynagrodzenie, wpłyneło na niego pozytywnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  41. Troche pozno, ale ja mam matke alkoholiczke, ktora bez przerwy walczy z moim ojcem po rozwodzie (ktory tez nie byl idealnym ojcem…). Bez przerwy sie klocili, gdy byli malzenstwem, i tez nie mam tych wzorcow, o ktorych mowilas…

    Pozdrowienia! (przepraszam za brak polskich znakow)

    0

    0
    Odpowiedz

Brat lepszy bo bogatszy

Nie wiem czy chujnia.pl to dobre miejsce na tego typu chujnię, bo tutaj dzieci się nazywa gówniakami, bachorami i tak dalej. Ale jako że lubię ten portal to spróbuję. Otóż mam dwójkę dzieci, są super i ogólne wszystko fajnie. Chciałem to mam, żeby było jasne, nie żalę się czy coś. Sęk w tym że mam też tutaj w mieście matkę na emeryturze i wiadomo, że (skoro już jest na miejscu) czasem by się przydało żeby pomogła przy dzieciach. Została z dzieciakiem jak jest chory, żebyśmy mogli z żoną do pracy iść, i tym podobne. Niestety nie pomaga w ogóle. Czemu? Bo jej się nie chce? Bo nie ma siły? Bo nie ma takiego obowiązku? Nie. Bo pomaga przy dzieciach brata, który jej za to płaci. Brat ma kasiory jak lodu, finansowo znacznie lepiej sobie ode mnie radzi. Mnie niestety nie stać żeby matce zapłacić, kasy mam tyle że przeważnie starcza od 1 do 1. Strasznie mnie to boli i się źle z tym czuję, że moje dzieci są „gorsze” dla własnej babci, bo mnie nie stać żeby jej płacić. A swoją drogą, to jest normalne żeby za pomoc przy wnukach babcia przyjmowała pieniądze? Nie mnie oceniać. Jednak choć moje dzieci są małe, to na pewno za pomoc przy ich dzieciach nie wziąłbym w życiu ani złamanej złotówki. Poczucie własnej godności by mi na to nie pozwoliło. Zresztą brat jest w ogóle we wszystkim lepszy, bo ma więcej pieniędzy, bo często coś starym zasponsoruje. A to wczasy, samochód im kupił. I fajnie że pomaga jak ma pieniądze. Szkoda tylko że mi starzy dają odczuć, że jestem gorszy bo biedniejszy. Chujnia i śrut. Pozdrawiam

103
8
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Brat lepszy bo bogatszy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Dla mnie to też jest chore, by płacić własnym rodzicom za opiekę nad wnukami. Rozumiem kupić jakiś upominek w podzięce, zabrać na kawę, ale płacić?

    18

    5
    Odpowiedz
    1. Myślę, że to zależy czy jest się babcią „na cały etat” czy doraźnie. Być może babcia szukała jakiejś pracy i jej zaproponowali taki układ. Może szukali opiekunki (a wcale nie tak łatwo znaleźć dobrą) i stwierdzili, że babcia będzie najlepsza. Skoro mają kaskę to dlaczego płacić obcej kobiecie jak można zasilać budżet babci? Opieka pewniejsza i zostaje w rodzinie. Szkoda tylko, że będąc cały czas z tamtymi dziećmi, nie ma choć trochę czasu na Twoje. Przykre też, że dają odczuć, że jesteście gorsi. A jeszcze gorzej, że niedługo pewnie i Wasze dzieci to będą odczuwały. Trudna sprawa. Kiedy jest więcej wnuków i w różnych miejscach zamieszkania to sprawiedliwie było by chyba być babcią od święta dla wszystkich. No, ale niestety to nie zależy od Was. Może nikła to pociecha, ale jesteście bardzo dzielni i nikt nie powie, że „coś tam” to dzięki niemu, a dzieci tak szybko rosną,
      że niedługo nie będziecie pamiętali obecnych zmartwień.

      11

      4
      Odpowiedz
    2. Zależy. Jeśli babcia siedzi z wnukami dorywczo (np. jak dziecko chore, lub jak przyjeżdża na wakacje czy ferie) to płacenie jest dziwne. Gorzej jeśli babcia rezygnuje z pracy zawodowej na rzecz opieki nad wnuczkami i nie dostaje za to nic. Autorowi raczej chodzi o siedzenie od przypadku do przypadku, więc mogłaby się ogarnąć ta kobieta i pomoc. Gorzej jeśli z dziećmi brata siedzi np codziennie od 7 do 16- czemu miałaby więc nie dostać za to kasy? Bo jak dla mnie to już nie jest przyjemność tylko praca na cały etat. Szczególnie że już nie może pracować, bo nie ma kiedy. Gdyby mieli zatrudnić opiekunkę to zapewne jeszcze więcej by ich to wyniosło. Niestety szkoda, że nie każdy to rozumie, tylko uważają, że opieka „babki” im się należy jak psu micha.

      11

      2
      Odpowiedz
  3. Czyli typowa rodzinka, ale żeby rodzice tak postępowali…

    2

    6
    Odpowiedz
  4. Autor pewnie i tak nie wypnie dupy na matkę, bo jest za dobry.

    12

    2
    Odpowiedz
    1. nie wypnie dupy na matkę bo jest dobry tylko dlatego że jest biedny…

      0

      1
      Odpowiedz
  5. Rodzinne relacje są najtrudniejsze. Może dziadek pomoże lub matka twojej żony? Poza tym co ty się przejmujesz? Bierzesz L4 na dzieciaka i masz płacone 100%. Co prawda premii za frekwencję z biedry nie dadzą ale chuj tam. Lepsze stracić stowe niż sie upokarzac.

    3

    2
    Odpowiedz
    1. Rodzice żony siedzą w Norwegii od 20 lat. Widzimy się 1 raz do roku, przeważnie na święta. W Biedrze nie pracujemy, zarabiamy przeciętnie, jak większość Polaków. Do brata nie mam co się równać.

      1

      0
      Odpowiedz
  6. masz dużo pięniędzy jesteś bardziej poważany. Pierdolniesz najgłupszą rzecz na świecie, a zostaniesz mędrcem. Mędrzec bez pięniędzy jest śmieciem.

    9

    0
    Odpowiedz
  7. A nie mozesz swoich podrzucic tam, by byly razem?
    Jako kobieta napisze tak; kobiety daja sie latwo wykorzystywac i na ogol na starosc maja zniszczone rece od pracy w domu, bol plecow i zero emerytury. Bo pomagaly wszystkim w rodzinie.

    2

    0
    Odpowiedz
  8. No ale jak matka zachoruje to co? To znów brat będzie jej faktury wystawiał za opiekę? Monetyzowanie wszystkiego ma różne negatywne skutki. Jak każda rzecz zresztą, nie ma idealnych rozwiązań, zawsze jest coś za coś. Kobieta ma bardzo krótkowzroczne myślenie, no chyba, że umrze nagle, to wtedy wygra na tym materialnie, moralnie raczej nie.

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Normy rynkowe wypierają społeczne, zachodzi to podświadomie.

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Twoja matka dalej cię wychowuje, pokazuje ci co w życiu jest najważniejsze, a ty się dalej żalisz

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Wyrazy współczucia, jeżeli dla ciebie najważniejsze są pieniądze.

      1

      1
      Odpowiedz
  11. Mnie to zastanawia… Żyjesz od 1 do 1 i decydujesz się na dzieci… Jedno nie wystarczy? Albo żeby najpierw się dorobić i potem myśleć o tym?
    Ja się zastanawiam jak można być tak roszczeniowym, żeby wymagać od swojej matki, żeby się dzieciakami zajmowała…
    Trzeba było to lepiej zaplanować zanim się zdecydowałeś….

    2

    4
    Odpowiedz
    1. A ty masz dzieci? Otóż zanim je miałem to nie żyłem od 1 do 1. Były wyjazdy, imprezy i dogadzanie sobie. Jednak z żoną chcieliśmy mieć dzieci i zrezygnowaliśmy z luźnego życia na rzecz posiadania potomstwa. Dwoje dzieci kosztuje znacznie więcej niż wakacje 2x do roku i imprezka co weekend. Ale i tak to najlepsza decyzja w życiu. A pisząc że żyję od 1 do 1 nie oznacza, że klepiemy biedę i jemy ziemniaki ze śmietaną. Żyjemy normalnie, jemy normalnie, wychodzimy z dzieciakami do kina, ubieramy się normalnie i raz do roku jedziemy na wczasy, choć już nie tak egzotyczne jak kiedyś. Ale odłożyć już za bardzo nie ma z czego. Natomiast mój brat sam ma dochód w miesiąc taki, jak ja z żoną razem wzięci w ciągu roku, więc wiesz…

      2

      0
      Odpowiedz
  12. Są ludzie, ktorzy choć nie wiem jakby chcieli to nie mogą mieć własnych dzieci…ile ja bym dał by mieć takie problemy w życiu jak Pan. A poza tym to czas szybko leci ani się Pan nie obejrzy dzieci będą samodzielne i same zostaną w domu, a tesciowa olac i tyle 😉

    6

    2
    Odpowiedz
    1. Witam, wiem że nie jakiś życiowy problem, ale mnie wkurwia. Sam mam kilka poważniejszych w życiu. Wiem że najważniejsze jest zdrowie! Pozdrawiam

      0

      0
      Odpowiedz
  13. Masz 500 plus? Masz. No to morda cieciu.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. antymatka, antysiostra, antybrat, antyojciec

    jednym słowem: antyrodzina !!!

    0

    0
    Odpowiedz

Wkurwia mnie ten świat

Wkurwia mnie coraz bardziej. Mam już dosyć tego systemu, tych wszystkich ludzi zmanipulowanych tym systemem.
Mam dosyć fałszywości, wyścigu szczurów, wymagań wobec innych. Każdy ma coś do powiedzenia na temat twojego życia. Każdemu się coś nie podoba i musi się dopierdalać. Po co?
Chyba żeby poczuć się lepiej, bo każdy ma problemy. Wyśmiać kogoś w gorszej sytuacji, żeby samemu w swoim umyśle umniejszyć swoje problemy. Ja pierdolę.
Zastanawialiście się kiedyś czym tak naprawdę jest system? Rząd zabiera nam pieniądze, zabiera nam wolność, ustala jakieś pojebane zasady, zamyka nas w więzieniach, zabiera nam dzieci. Nawet jeśli kupimy sobie ziemię, to musimy załatwiać w kurwę zezwoleń na postawienie sobie chaty 5x5x3. Jeśli znajdziesz jakieś złoto na „twojej” ziemi to ono nie jest twoje, ma trafić do „skarbu państwa”.
To nic innego jak mafia, bardzo rozwinięta.
Wszyscy mamy wyprane mózgi. „Edukacja” bardzo nam w tym pomogła.

Coraz bardziej przekonuję się do samobója. To chyba jedyna droga dla mnie, nie odnajduję się w tym świecie. Codziennie sobie wmawiam: Jeszcze tylko 2 lata, rok i ucieknę…” tylko gdzie?
Coraz mniej miejsc na tym świecie, gdzie mógłbym dożyć czterdziestki w spokoju i umrzeć jako szczęśliwy człowiek. Nie godzę się na zapierdol do starości albo śmierci, gdzie mafia zabiera mi ponad połowę zarobionych pieniędzy, tylko po to, by dożyć do pierwszego. Nie godzę się na to.

95
8
Pokaż komentarze (40)

Komentarze do "Wkurwia mnie ten świat"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kurwa stary czuję jakbym sam to napisał.
    Mam bardzo podobne podejście do tej kurewskiej żydo komuny.
    Chętnie bym podyskutował z kimś o podobnych poglądach jbc to tutaj maila zostawiam
    policeman92@prokonto.pl Do zobaczyska.

    14

    6
    Odpowiedz
    1. Czy zauwazyliscie ze zawsze pod wpisem lub komentarzem gdzie wspomina sie o zydach, zydokomunie lub krytykuje uklad polityczny w polsce zaraz sa lapki w dol. Wystarczy komentarz typu: tez tak musle, a zaraz leca minusy. Ciekawe nie?

      9

      0
      Odpowiedz
  3. Głosuj na partię Kukiz 15 tak jak ja.

    4

    24
    Odpowiedz
    1. Wszystkie partie należą do systemu.

      16

      1
      Odpowiedz
      1. hitler miał rację

        7

        3
        Odpowiedz
    2. I właśnie dlatego, że prawie nikt nie popiera aby głosować na Kukiza to mamy taką sytuację w Polsce jak obecnie. Może według kogoś PO jest lepsze od Kukiza? Dajmy szansę komuś nowemu kto jeszcze nie rządził. Jak będziemy wybierali tych samych polityków co rządzą od 28 lat to nic na lepsze się nie zmieni w tym kraju.

      2

      3
      Odpowiedz
      1. Tez tak uwazam. PIS i PO okradna nas na 100%. U Kukiza mamy 50/50.

        2

        0
        Odpowiedz
  4. Zawsze mozesz mieszkac w piwnicy lub na klatce jakiegos bloku, ewentualnie spac w tramwaju lub autobusie. Mozesz myc sie na lokalnej plywalni, pracowac na czarno lub po prostu samemu sobie byc pracodawca i zbierac puszki. Zarejestruj sie w urzedzie pracy jako bezrobotny by miec ubezpieczenie i udawaj ze szukasz pracy. Jak ci jakas znajda nazryj sie czosnku przed rozmowa kwalifikacyjna i najlepiej nasraj w gacie by spotegowac efekt niecheci do zatrudnienia. Taki tryb zycia nie wyklucza panienek. Jak sie umyjesz idziesz do klubu wyrywasz jakies lachony i idziesz do nich na noc. Jeszcze ci sniadanie rano zrobia albo moze nawet zostaniesz jej utrzymankiem. W lato i jesien jak jestes glodny mozesz wpierdalac chwasty takie jak pokrzywa czy mniszek, ewentualnie pojsc na bazar by dali jedno jablko na sprobowanie by sprawdzic czy dobre (za darmo). I voila! Jestes wolnym czlowiekiem!

    24

    16
    Odpowiedz
    1. Podstawowy błąd logiczny- Nie jesteś wolny, bo mieszkasz w kogoś piwnicy i prosisz innych o jedzenie.

      1

      1
      Odpowiedz
  5. Kolego, mam podobne przemyślenia. Trochę już przeżyłem.
    Dochodzę do wniosku że żyjemy tak naprawdę w piekle, a szefem tego padoła
    jest diabeł/lucyfer.
    Ludzie sami nieświadomi oddają mu cześć w kościołach.

    37

    4
    Odpowiedz
    1. Bo żyjemy w czasach ostatecznych… ale przyjdzie kiedyś czas zapłaty więc trzymajcie się ludzie i czekajcie na rozpierdol babilonu.

      10

      0
      Odpowiedz
      1. Ja wprost niemoge sie doczekac. Nienawidze politykow, prawnikow, bankierow, finansistow, biurokratow, koncernow farmaceutycznych i spozywczych. Wszelkiej masci doradcow, kołczow chuj wie od czego i innych chcacych zrobic nam dobrze. Nienawidze tez skurwysynow uwazajacych sie za lepszy narod i tych myslacych ze to ich religia jest naj, oraz wszelkich mniejszosci co twierdza ze sa wyjatkowe wiec beda zyly na koszt spoleczenstwa. No i jeszcze: dresiarstwa, wsiowych kmiotow I reszty kurew nie skalanych uczciwa praca. Wiec niech sie to juz wreszcie rozpierdoli.

        14

        0
        Odpowiedz
    2. Ulubionym dzialaniem Lucyfera jest podszywanie sie pod to co stworzyl Bog. Nasz swiat jest dzielem Lucyfera tylko my mamy muslec ze jest inaczej. A gdzie jest Bog? Odszedl tam gdzie istoty lepiej rokuja na przyszlosc.

      4

      0
      Odpowiedz
  6. Wszystko ślicznie z tym samobójstwem, tylko czy zastanawiałeś się nad życiem po śmierci?
    Czy po rozpracowaniu działania systemu i pojęciu że ludzie to kurwy, nie warto by pomyśleć o strefie duchowej.Zastanów się nad tym.

    14

    6
    Odpowiedz
    1. Myślę o tym bezustannie. Mam już swoją własną teorię, śmierci się nie boję. W ogóle to głupotą jest bać się czegoś, co czeka nas wszystkich i nie ma możliwości ominięcia tego.

      13

      0
      Odpowiedz
      1. To się podziel ta teorią.

        0

        0
        Odpowiedz
      2. To się podziel ta teorią.

        0

        0
        Odpowiedz
      3. Nie rób tego, ja też mam trudną sytuację, pomaga mi wiara w Boga, czytam i słucham różnych kazań, np. tu: http://bogbezreligii.pl/
        Walczę z myślami samobójczymi, ale wierzę, że Bóg może wszystko odwrócić o 180 stopni, ale trzeba Mu zaufać i wierzyć.

        2

        1
        Odpowiedz
      4. Po śmierci będziesz jebał u śp. dziadka mesia na niebiańskiej taśmie ze zdublowaną energią, produkując obłoczki dla wyższysch sfer za 800 jednostek nektaru i ambrozji brutto. Będziesz też robił za jedną z dziewic dla bohaterskich dżihadystów. Ktoś musi robić tę robotę, myślisz, że samo się robi? Przemyśl więc, czy warto się zabijać. Teraz przynajmniej żyjesz nadzieją na lepsze jutro.

        12

        0
        Odpowiedz
  7. Otóż to, jak zobaczyłem , że jebane antyludzkie państwo na wypłacie 4500 brutto zajebalo mi 1400 podatku to myślałem , że kurwicy dostanę! No japierdole kurwa! Co za kraj… Tak jak to mówi stonoga nas się rucha jebie i na nas zarabia… Jebane 30 lat rządów niby demokracji , a mam wrażenie , że zostaliśmy dalej kurwa w średniowieczu gdzie pan jebie swoich paźi… Ten kraj to jedna wielka mistyfikacja… A szkoda strzępic ryja..

    31

    3
    Odpowiedz
    1. 4500 ho ho chcialbym tyle zarabiac. juz bym nawet nie patrzyl na te 1400 (w chuj kasy!) zabrane gdybym tyle zarabial.

      2

      0
      Odpowiedz
      1. Oczywiście z nadgodzinami kolego!!! Za darmo takiej kasy nikt Ci nie da, ale samo to, że się nas jebie w każdą możliwa dziurę…

        1

        0
        Odpowiedz
    2. HEMOGLOBINA, MISTYFIKACJA, WODA, ZIEMIA, TAKA SYTUACJA.

      5

      0
      Odpowiedz
    3. Podziekuj braciom starszym w wierze. Goju.

      0

      0
      Odpowiedz
  8. To już ten od Kanady znalazł kompana. 😉

    8

    0
    Odpowiedz
  9. Głosuj na Razem są spoko polska będzie lepsza!

    2

    15
    Odpowiedz
  10. Życie łatwe nie jest i niewielu spada manna z nieba to jasne, ale trzeba zacząć coś robić może spróbuj ćwiczyć (nawet jak chujnia z sianem zawsze możesz w domu sobie popróbować, jest mnóstwo poradników na yt jak bez sprzętu zrobić z siebie dzika), naucz się kilku słówek i wyjedź za granice, pracuj na czarno, cokolwiek. Zdobądź jakiś mały sukces i uwierzysz, że wszystko jest możliwe. Wkręcanie sobie takich depresyjnych myśli nie doprowadzi cię do niczego. Dzisiejszy świat jest okrutny i to straszna dżungla, ludzie to często straszne śmieci ale to nie powód do zamykania się w sobie, trzeba olać, żyć! Polityka? Nie wolno opierać na tych ludziach jakiś nadzieii tylko samemu dążyć i nie przejmować się tym, nieważne jakie kłody los ci będzie sypał. Ziomek walcz!

    26

    1
    Odpowiedz
    1. Akurat angielski potrafię bardzo dobrze. W sumie to nie mam nic do stracenia, jak się nie uda to zostaje zawsze wyjście awaryjne.

      3

      0
      Odpowiedz
  11. Zastanowiłeś się kurwa jak wyglądało życie bez mafi? Która trzyma za łeb wszystkich? Jak byś był chłopem (no bo niby kim innym) przyjechali by jakieś łotry podpalili by chatę wyruchali by Ci żonę, córki. Chłopaków pozabijali i co fanie nie? A ty byś staną na środku i co i nic, bo nie ma policji nie ma niczego

    8

    9
    Odpowiedz
    1. tępy 9/10 ratunek raczej zbyteczny.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Gdyby mafia nie zabierała mi pieniędzy, to stać by mnie było na ochronę. Kupiłbym sobie broń, mógłbym strzelać. Nie poszedłbym za to siedzieć, bo kto mógłby mnie zamknąć? Wytępiłbym śmieci. A nawet jeśli nie wszystkich, to jednak mógłbym umrzeć w spokoju, bo nie poddałem się bez walki.
      A teraz jeśli zabiłbym włamywacza czy pedofila to poszedłbym do pierdla na 25 lat i co bym z tego kurwa miał?
      Nawet jeśli ich by złapali i zamknęli, to co to za kara? Posiedzą w kiciu za MOJE pieniądze, wyjdą i znowu zaczną robić rozpierdol.
      Przez takich ludzi popierających ten zjebany system jest jak jest.

      6

      0
      Odpowiedz
    3. Anarchokapitalizm może być rozwiązaniem.

      2

      1
      Odpowiedz
  12. Jeśli Twój post to cały zakres wiedzy, jaką obecnie posiadasz, to jesteś dopiero na początku. Ja zabrnąłem znacznie dalej. Doprowadziło mnie to do depresji i szczerych myśli samobójczych. Stoczyłem się przez to na dno, ale dzięki temu odnalazłem sens. Jeśli będziesz wystarczająco dociekliwy, to też znajdziesz to czego szukasz, ale licz się z tym, że może Cię to również zabić, w każdym znaczeniu tego słowa.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Niestety zabrnąłem dużo głębiej. Po prostu nie chciało mi się pisac tego wszystkiego w tej chujni, nie mam na to siły.

      2

      0
      Odpowiedz
  13. po co ci złoto, zainwestuj w Bitcoin, nikt ci go nie odbierze

    0

    2
    Odpowiedz
  14. Dokładnie tak samo myślę, jakbym czytał swoje myśli przelane na tekst. Niby jest wolność , mogę wyjechać stad i nigdy nie wrócić , ewentualnie by odwiedzić rodzinę, te bliską. Niby wszędzie dobrze gdzie nas nie ma ale nie wierze, w to ze wszędzie tak jest jak tu. Ten system mnie denerwuje, pracuj, oddawaj kasę rządzącym, przestrzegaj ich prawa , najlepiej weź kredyt i zapierdalaj by go spłacić, podluzujac się szefowi by cie nie wylał bo za co spłacisz ta kule u nogi.
    Na szczęście ja kredytu nie brałem i nie chce brać. Marzy mi się spokojne życie gdzieś gdzie rząd nie będzie mi mówił jak mam żyć, ze w imię wolności i bezpieczeństwa wolność jest ograniczają a ludzie jeszcze się z tego cieszą.

    8

    0
    Odpowiedz
  15. Zamiast samobójstwa, zabij kogoś z tej mafii. Przecież i tak nie masz nic do stracenia zawsze później możesz się zabić.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. A jakby tak spierdolić np. Do Amazonii, Etiopii? Nie ma podatków, nie ma tej mafii. Żyć sobie jak Bóg z jakimiś indianami czy murzynami. Chociaż nawet te błogie obszary są już poddawane procesowi urbanizacji i ucywilizowania. Chociaż jest taka jedna wyspa (nie pamiętam nazwy). Ucywilizowany człowiek jeszcze z tamtąd nie wrócił. Jest w necie kilka filmów i zdjęć. Jedyny problem to kanibale, ale może by jakoś nauczyć ich języka, być dla nich miłym to może by przyjęli białego do siebie. A jak nie to się skończy jako obiadek. W każdym razie uznaje, że samobójstwo nie ma sensu. Wątpię by coś było po śmierci.

    5

    0
    Odpowiedz
  17. Zaraz obok masz normalne i bogate panstwo…

    0

    0
    Odpowiedz
  18. jednym słowem jesteś popierolony jak i cała reszta

    0

    1
    Odpowiedz

Co ja zrobiłam!

Mój mąż po ślubie okazał się debilem. Po ślubie zaczęło mu odbijać. Już dziwnie zaczął się zachowywać dzień przed ślubem. Dziwnie „uciekł” do domu. Przed ślubem było fajnie, chodziliśmy na spacery, rozmawialiśmy, słuchaliśmy muzyki, często mówił że weźmiemy ślub i będziemy mieli dzieci. Chodziliśmy do mojej rodziny, i jego, był grzeczny i uprzejmy. Teraz jak tylko wspomnę żebyśmy gdzieś poszli zaczyna się trząść z nerwów, zaczyna tłuc talerze, kilka razy mnie uderzył, szczególnie raz mocno kilka razy w brzuch. Miałam wtedy wezwać policję. Próbowałam z nim rozmawiać i namówić na wizytę u psychologa ale on nie chce o tym słyszeć, mówi że nie potrzebuje żadnego psychologa. Najgorsze że on mówi że zachowuje się normalnie. Jego rodzice po ślubie zaczęli mnie wyzywać od głupich i nienormalnych a moich rodziców od debili. To jest koszmar. Przypuszczam że mógł odziedziczyć jakąś chorobę psychiczną. Jego ojciec chodzi do psychiatry co było przede mną ukrywane ale widziałam że z jego ojcem jest coś nie tak. Ani razu nie rozmawiał normalnie ze mną. Matka męża jest histeryczką i nieraz jej bardziej odbija. Ogólnie cała rodzina sprawia wrażenie strasznie znerwicowanej. Co ja zrobiłam?! Najgorsze jest to że ja go nadal kocham pomimo że zachowuje się jak debil. Czy to jest normalne? Kochać takiego psychola? Podoba mi się też bardzo fizycznie. Muszę go zostawić i to przed świętami. Ktoś chce spędzić ze mną święta?

13
38
Pokaż komentarze (42)

Komentarze do "Co ja zrobiłam!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ty tez masz chorobe psychiczna. Pasujecie do siebie

    31

    5
    Odpowiedz
    1. Dlaczego jestem chora psychicznie?

      1

      6
      Odpowiedz
      1. bo kochasz nasz kraj, POLSKĘ

        1

        2
        Odpowiedz
      2. Pewnie to genetyczne.

        0

        0
        Odpowiedz
      3. Bo jesteś z pier*tego gatunku.

        1

        1
        Odpowiedz
      4. Bo jara cię facet który cię bije. To nie jest normalne ale was baby podnieca agresja….

        10

        1
        Odpowiedz
  3. Z tego co czytam, to przed ślubem nie byłaś z nim zbyt długo i nie poznałaś go dostatecznie. Wyszłaś za mąż za człowieka, którego kompletnie nie znasz.
    Zaprosiłbym cię na święta, ale ja też jestem chory psychicznie więc raczej tego nie zrobię ;P

    16

    2
    Odpowiedz
    1. Byłam z nim ponad 5 lat i nie napisałam, że jest chory psychicznie tylko, że nieraz mu odbija. I nie odbija mu jak choremu psychicznie, to są raczej napady złości. A ze świętami to był żart. A jeżeli już to wolałabym zaprosić kogoś do siebie.

      3

      8
      Odpowiedz
      1. Po prostu jesteś idiotką z patologicznego środowiska, więc jesteś z idiotą z patologicznego środowiska. Bardzo proste, człowiek inteligentny nigdy nie ożeni się z karyną z blokowiska.

        4

        0
        Odpowiedz
      2. Musisz zakończyć ta znajomość. Odgrodzić się od niego, bo będzie gorzej.

        0

        0
        Odpowiedz
  4. Eee, że co?

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Gole cipy,moge przyjechac pod wskazany adres.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Powinnaś mu dokładnie opierdolć kolbę aż do sucha.

    16

    8
    Odpowiedz
    1. Ale czy to pomoże? Wątpię.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Pomóc może nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi

        7

        0
        Odpowiedz
  6. „Czy to jest normalne? Kochać takiego psychola? Podoba mi się też bardzo fizycznie. Muszę go zostawić i to przed świętami. Ktoś chce spędzić ze mną święta?”. Nie kurwa, nie jest to normalne. Z Twojego tekstu wynika, że dopuszczasz możliwość bycia z chamem, który Cię bije i poniża, bo jest atrakcyjny fizycznie i boisz się samotnego spędzenia Świąt. Przemyśl to poważnie używając do tego rozumu, a nie uczuć. Chyba widzisz do czego doprowadziło cię to drugie.

    25

    0
    Odpowiedz
    1. Widzę. Jestem po 30-tce i boję się że już żaden nie będzie mnie chciał i będę zawsze sama. Nie jestem brzydka ale jednak już mam trzydzieścikilka lat. W tym wieku większość normalnych facetów jest już zajęta a rozwodnicy mają zobowiązania a ja chce mieć faceta tylko dla siebie. Przed ślubem był naprawdę kochany. Zaczęło mu odbijać po ślubie. Teraz mógłby 24 godziny na dobę leżeć i spać. Jak zaczynam naciskać żeby coś zrobił albo żebyśmy coś razem zrobili to wtedy mu odbija. Ja ciągle liczę,że wróci mu normalność z przed ślubu. Wiem że według was to głupota z mojej strony.

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Jak nie masz nic do powiedzenia to po co piszesz?

    2

    2
    Odpowiedz
  8. Bije Cię? To rozwód w trybie natychmiastowym. Mój też sie denerwuje często ale ręki na mnie nie podniósł jak by to zrobił choć raz to by było koniec. Szanuj się kobieto.

    12

    4
    Odpowiedz
    1. nie ma czegoś takiego jak rozwód natychmiastowy, nie mieszaj w głowie, jeśli się facet nie zgodzi to to trochę potrwa…

      1

      0
      Odpowiedz
      1. No chyba że jako powód rozwodu poda przemoc domową. Powinno pójść sprawniej. Oj dziołcha, weź się ogarnij bo będziesz płakała w obie garście. Pozdrawiam

        1

        0
        Odpowiedz
  9. Ja mogę spędzić z Tobą święta, bo mam dokładnie ten sam problem, tyle że z ojcem.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Ojciec cie bije, ale podnieca cie fizycznie i nie odejdziesz?

      2

      1
      Odpowiedz
  10. Tak to jest, jak 18-letnie bękarty biorą ślub.

    4

    0
    Odpowiedz
  11. Bierz rozwod, bo dzieciaki odziedzicza jakas psychoze i moze downa. On chyba ma chorobe kazirodztwa.

    3

    0
    Odpowiedz
  12. Kochasz go, bo jesteś od niego uzależniona. To tak jak alkoholik uzależniony od alkoholu. On wie, że mu szkodzi, ale i tak pije. Pytanie jest do Ciebie: chcesz poświecić kolejne najlepsze lata swojego życia (im będziesz starsza tym gorzej pod każdym względem, bo trudniej Ci będzie znaleźć kogoś nowego) czy bierzesz się dla siebie i idziesz na odwyk? Ani jedno ani drugie nie da Ci 100% satysfakcji, ale pomyśl o tym w ten sposób, że jak nic nie zmienisz to na pewno samo się nie zmieni… To jest do bólu logiczne i oczywiste. Warto czekać z decyzją aż będziesz wrakiem człowieka?

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Procedura: 1 kop w dupe meza, 2 adwokat, 3 rozwod z orzeczeniem o winie meza, 4swiety spokoj. Moze masz braci to pomoga w punkcie nr 1.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Właśnie nie mam braci ani nikogo kto kopnął by go w tyłek żeby się obudził i zastanowił co robi.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Obudzil I zastanowil? Pobozne zyczenia. Kopa ma dostac zeby spierdalal jak najdalej. Tacy ludzie sie nie budza. Moze czuc respect przed zaliczeniem wpierdolu ale nie obuidzi sie. Przy pierwszej okazji jak poczuje sie wolny dostaniesz znow po pysku czy gdzie tak cie lubi napierdalac. Jak najdalej od takich skurwysynow, wiem co mowie dziewczyno. Zrobilas blad, jeszcze nie jest za pozno, ratuj siebie I swoje zycie, chyba ze tak kochasz ze sie poswiecisz, wtedy ok, powodzonka…

        2

        0
        Odpowiedz
    2. Kolejna patologia.

      1

      0
      Odpowiedz
  14. Jak nie jesteś gruba to wezmę cię na całe święta do łóżka

    7

    0
    Odpowiedz
  15. twój mąż ostrzega cię, że nie chce mieć z tobą dzieci…

    2

    0
    Odpowiedz
  16. jeśli mąż cie uderzył,znęca się to niczego dobrego nie wróży.odpust sobie i kopnij go w tyłek jak by nie był z jego przystojniak.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Nie znęca się i nie poniża (poniża mnie tylko jego ojciec i matka a on się boi ojca i matki bo tamten ma okropne napady szału a matka się na niego drze) ale poza chodzeniem do pracy nie robi kompletnie nic tylko leży i śpi. Jak próbuję go nakłonić żeby coś zrobił albo żebyśmy gdzieś wyszli albo chociaż obejrzeli razem film to wpada w złość. Potrafi coś potłuc, porwać, połamać. Potrafił także mnie szarpnąć czy uderzyć. Jego ojciec też rzuca wszystkim i tłucze różne rzeczy, syn chrzestnej męża potłukł w złości komputer i pewnie dużo innych rzeczy też dlatego wiem że to jest rodzinne.

      1

      2
      Odpowiedz
  17. Zwiewaj jeszcze dzisiaj. „kilka razy mocno w brzuch”. nie no kurwa, co ty jeszcze robisz z tym bandytą i psycholem? Same sobie gotujecie taki los. Jestem facetem i nie mogę tego pojąć…

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Facetom jest łatwiej nawet jak są sami. Kobiety chcą mieć rodzinę i dzieci dlatego czasem są z nieodpowiednim facetem bo boją się być same.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Ok, ale nie za wszelka cene. 1. Nie bedzie rodziny I dzieci. (dzieci moze tak ale beda plakac razem z toba) 2. nie bedzie drugiej szansy, zycie jest za krotkie.

        1

        0
        Odpowiedz
  18. Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie ‚Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie’. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem… Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).

    Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ‚ kozie w dupę’, jednak… Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.

    Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.

    Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok – te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.

    Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.

    któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.

    Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.

    I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.

    Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.

    Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno.

    Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.

    Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.

    Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż.

    Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma ‚ na zawsze’. Każdego dnia jest na dziś.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Pięknie napisane. Pozdrawiam i życzę żeby gdzieś tam była kobieta dla Ciebie która docenisz i równie mocno, jeśli nie mocniej-pokochasz. Pozdrawiam!

      1

      0
      Odpowiedz
  19. Łobuz kocha najmocniej. Jak bije pięścią w brzuch, to z miłości i szacunku. Powinnaś – pomimo strachu i bólu – trwać przy nim aż do samego końca, a on pewnie nastąpi szybko, gdy pięść zostanie zastąpiona nożem. A rodziną męża się nie przejmuj. Może od wyzwisk przejdą do rękoczynów, to będziesz miała u teściów jak w domu.

    4

    0
    Odpowiedz
  20. Kto chce spedzic ze mna swieta? To jakis zart kurwa jest? Facet cie napierdala w bebechy a ty go kochasz? Bedzie tak ze za jakas dekade dojrzejesz I uciekniesz, potem blagania I obietnice ze juz nigdy wiecej, pare razy wrocisz, przez ten czas sie zestarzejesz, a jak dojrzejesz do odejscia na powaznie to zachorujesz, bo chujec zmarnuje ci zdrowie. I wyladujesz w szpitalach albo umrzesz. Nie bedzie happy endu a swiat bedzie zyl dalej…

    1

    0
    Odpowiedz
  21. To jego stary jest jego problemem i wyżywa sie nad tobą….. tez tak kiedyś sam z moją kobietą robiłem…
    Po czasie jakoś mi to przeszło.
    Ale nat tym trzeba samemu popracować.
    Pozdrawiam

    2

    0
    Odpowiedz

Wrażliwość – błogosławieństwo czy przekleństwo?

Od dziecka cierpię na lęki, matka znęcała się nade mną psychicznie, była i jest nieobliczalna, mieszała mnie z błotem, odkąd pamiętam, bałam się jej.
Od okresu dojrzewania okaleczałam się, teraz jest lepiej. Stany lękowe przerodziły się w fobię społeczną. Byłam na kilku stażach z urzędu pracy, które były koszmarem, byłam źle traktowana, nieszanowana, odrzucana, lekceważona. Teraz panicznie boję się iść do pracy, wiele razy oszołomiona stresem i lękiem rezygnowałam w ostatniej chwili lub po pierwszym dniu, po czym w domu były straszne awantury i już całkiem czułam się jak g. Mieszkam również z babcią, myślałam, że chociaż w niej mam oparcie, jednak kilka razy słyszałam jak się na mnie żali, ostatnio skwitowała moją osobę słowami – „szkoda gadać”. Babcia słabo się porusza, rodzice mają do mnie wieczne pretensje, kiedy ona coś robi, nie ja, a babcia mi nie mówi co trzeba zrobić, tylko wychodzi z pokoju, a ja niczym Anioł Stróż podążam za nią, żeby spytać co zamierza i ją wyręczać, wykańcza mnie to. Kiedy jej zwracam uwagę, że rodzice mają do mnie pretensje, ona mówi, że trochę ruchu, to dla jej zdrowia, a za plecami żali się na mnie, że „wszystko trzeba mi mówić i pokazywać palcem”, bo się nie domyślam w kwestii pomocy, rozpłakałam się, byłam w sąsiednim pokoju i słyszałam, myślałam, że pęknie mi serce. Już nie wytrzymuję, nikt mnie nie rozumie, rodzina nie jest tak znerwicowana, zalękniona i wrażliwa jak ja. Wieczna krytyka, nacisk na szukanie pracy, a kiedy znajdę coś, co mi odpowiada, zamiast poparcia…krytyka, bo za daleko, nie dam rady itp.
Chcę stąd uciec, dręczą mnie już myśli samobójcze. Chcę znaleźć pracę w większym mieście i wynająć coś. Mam 30 lat, a właściwie nigdy nie pracowałam tak normalnie (tylko staże i kurs z PUP), nigdy nie byłam zakochana, nigdy nie byłam w prawdziwym związku. Nie śpię po nocach, często płaczę, tak wiele kosztują mnie te próby usamodzielnienia się i uwierzenia w siebie na przekór „wszystkim”.
Leczyłam się psychiatrycznie, byłam u kilku psychologów, ale bez większej poprawy, muszę sama się przełamać i dość do tego. Przerażają i paraliżują mnie te myśli samobójcze, boję się ich, boję się, że sobie nie poradzę w życiu, jestem zrozpaczona. Przez migreny byłam u neurologa, zalecił TK głowy, stwierdził, że mam zaniki w korze mózgowej jak starsza osoba, myślę, że to wynik ciągłego stresu i napięcia. Bardzo proszę o modlitwę za mnie, tak bardzo pragnę przełomu, nie muszę dużo zarabiać, tylko znaleźć taką pracę, która nie będzie mnie zabijać i niszczyć dzień po dniu, jak było na stażach.
Czy ktoś może mnie pocieszyć?

Pozdrawiam,
Karolina

72
5
Pokaż komentarze (59)

Komentarze do "Wrażliwość – błogosławieństwo czy przekleństwo?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Doskonale Cię rozumiem, miałem i nadal mam podobnie. Ciężko poradzić Ci coś, co nie będzie tanim banałem, jak „zacznij nad sobą pracować, metodą małych kroków”, ale niestety tak to wygląda.
    Ja, można powiedzieć, poczyniłem jakieś próby wygrzebania się z mentalnego rynsztoku i to, co dawało efekty to właśnie praca nad detalami. Cokolwiek, choćby powiedzenie obcemu człowiekowi na ulicy „dzień dobry”, byle przełamać irracjonalny lęk przed czymkolwiek. Takie rzeczy naprawdę działają, z tym, ze trzeba umiejętnie wyznaczać sobie cele-tak, by były stosunkowo łatwe do osiągnięcia, w innym wypadku tylko się zniechęcisz.
    Chciałbym powiedzieć, że istnieje jakaś magiczna pigułka, która z dnia na dzień zmieni Twoje życie na lepsze, ale chyba takowej nie ma.
    Daj sobie rok zaangażowania w tę „metodę małych kroków”, a za kilka miesięcy możesz nie poznać samej siebie, wdrażanie dobrych nawyków naprawdę działa, poza tym podejrzewam, że innej drogi nie ma.
    Pozdrawiam, trzymaj się 😉

    19

    1
    Odpowiedz
    1. Dziękuję, to dobry sposób, ale ja muszę zrobić również „większy krok” – znaleźć pracę i wyprowadzić się, inaczej chyba oszaleję. Wesołych Świąt =)

      1

      0
      Odpowiedz
  3. Hej, mam podobny problem, więc Cię rozumiem. Jak chcesz to napisz, pogadamy.

    Mój e-mail:
    damianlvs@poczta.pl

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Dziękuję, może napiszę. Wesołych Świąt, trzymaj się!

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Do mnie też możesz napisać, wydaje mi się, że jesteśmy w tym samym momencie życia i rad nie dam Ci żadnych, ale mogę Cię wysłuchać: kremowa@o2.pl

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Wyjdziesz z tego! Psychiterapia moze pomoc ale to wymaga czasu i cierpliwosci regularnosci w chodzeniu na spotkania. Ale i tak daje jakas nadzieje.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Ja Cię mogę pocieszyć, ale nic Ci to nie da.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Wsparcie wiele mi daje!

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Przestań się przejmować tym co mówią o tobie ludzie Uwierz w siebie. W końcu znajdziesz pracę i miłość. Mam taki sam problem ze znalezieniem pracy a jestem od ciebie starsza. Mąż denerwuje się, że tylko on pracuje. Ale ja nie przejmuje się, po prostu dalej szukam. Wszędzie pytają mnie dlaczego do tej pory byłam tylko na stażach a nie pracowałam normalnie a ja odpowiadam, że tak ułożyło mi się życie. Wiem jak traktują ludzi na stażu, jak gorszą kategorię ale ja tym po prostu się nie przejmowałam. Tak samo nie przejmuję się gadaniem teściowej, że nie pracuję. Ważne że mąż mnie kocha i ja jego. Życzę ci żebyś znalazła fajną pracę i miłość i żeby życie odmieniło ci się na lepsze. Pozdrawiam cię.

    13

    1
    Odpowiedz
    1. Dziękuję za wpis! Podziwiam Twoją siłę, ja nie potrafiłam się nie przejmować na stażach i wylądowałam u psychiatry. Marzę o wsparciu w postaci męża, ale najpierw muszę przestać o sobie myśleć tak fatalnie, nie chcę wylądować w jakimś toksycznym związku.
      Życzę Ci pracy, którą będziesz lubiła, w dobrej atmosferze i wsparcia od małżonka, dużo miłości 🙂

      3

      0
      Odpowiedz
  7. Znam mniej więcej temat, o którym piszesz. Musisz się odciąć od tych toksycznych ludzi, chociaż wiem z tego co tu napisałaś jest to na razie niemożliwe. Spróbuj znaleźć sobie jakąkolwiek prace, najlepiej jakąś zajebiście prostą, za minimalna krajowa. Nie będą od Ciebie jakoś wielce wymagać, a sama świadomość posiadania pracy da Ci wielkiego kopa pewności siebie. Najważniejsze to wytrwać te pierwsze 2,3 tygodnie w pracy kiedy cały czas czujesz, że to nie to i myślisz tylko o tym, żeby się jak najszybciej zwolnić. Jak już ogarniesz sobie prace to wynajmujesz sobie pokój z kimś nawet, bo na mieszkanie wiadomo, że hajsu na razie nie będzie. No i idziesz mieszkać z jakąś dajmy na to studentką w pokoju, duże prawdopodobieństwo, że trafisz na jakaś wesołą osobę, w której towarzystwie będziesz się dobrze czuła. Potem stawiasz kolejne kroki, kolejne wyzwania, zaczynasz dbać o siebie. Serio, takie rzeczy jak sport czy zdrowsza dieta mają zajebiście duże znaczenia na to jak się czujesz. Ja jestem troszkę młodszy, ale sam jestem w trakcie wychodzenia gówna w postaci jakiś lęków, fobii czy innych depresji. Mam nadzieje, że zarówno ja, Ty jak i wszyscy, którzy mają te zjebane problemy za rok w święta będziemy 'normalnymi’, szczęśliwymi ludźmi!

    16

    0
    Odpowiedz
    1. To dobry dla mnie scenariusz, oby Bóg dał mi siły na zrealizowanie go, dłużej tak nie wytrzymam! Dziękuję Ci za ten wpis, wszystkiego dobrego!

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Dość optymistyczny komentarz i zarazem porada. Natomiast to przyjemnie się tylko czyta. Owszem, z tego można wyjść. Mam na myśli szeroko rozumiana depresję, której uzupełnieniami są właśnie nerwice lękowe etc. Natomiast wystarczy, że na chwile przestaniesz „ćwiczyć” i po prostu być na powerze to szybko „dołek” wraca i zabawa zaczyna się od nowa. Inną jeszcze kwestią jest rutyna. W końcu się wypalisz. Ludzie wiadomo jacy są. Jeden za drugim nagle cię zawiedzie i znowu wracasz w swoje klimaty. Ludzie z zaburzeniami typu chad oraz osobowością borderline mają ciężko. W dodatku pewnie dochodzi wrodzony introwertyzm, osobowość dyssocjalna, socjopatia , co czyni już mieszankę wybuchową. A każde następne negatywne doświadczenia z otoczeniem tylko potęgują to wszystko. Jeżeli jesteś z natury introwertykiem i już wpadłeś kiedyś w depresję to musisz się z tym liczyć, że ona będzie wracać. Trzeba walczyć. Jako introwertyk jesteś skazany sam na siebie. Raz jest lepiej raz gorzej. Na tym właśnie polega chwiejność emocjonalna. Ktoś kto zna temat, doskonale zrozumie mój wpis.

      4

      0
      Odpowiedz
  8. W twoim przypadku przekleństwo.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Wierzę, że jeszcze się odmieni w błogosławieństwo, przecież Bóg wie co robi dając życie wrażliwcom…

      0

      1
      Odpowiedz
  9. Gówno mnie obchodzą te wynurzenia.

    1

    18
    Odpowiedz
    1. To nie czytaj, pozdro.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Więc nie czytaj ich i nie pisz chamskich komentarzy. Nie chcesz pomóc to spadaj pajacu.

      2

      0
      Odpowiedz
  10. Ja Cię rozumiem. To nic innego jak wpływ na psychikę naszej rodziny. Ja mam 27 lat i 7 lat pracuję w gnojowej pracy, której nienawidzę z całego serca. Kompletnie nie wierzę, że spotka mnie coś dobrego. Jestem emocjonalnym inwalidą. Z dnia na dzień coraz bardziej wyprana z uczuć i boję się, że będzie gorzej. Raz tylko byłam w związku z żonatym facetem (gardzę zdradą. Wtedy po prostu się zakochałam w przyjacielu, klapki na oczach) Moi rodzice to alkoholicy. Agresja w rodzinie – jak najbardziej. Słowna, fizyczna – pełen zestaw. Zaniedbanie. Byłam wiecznie zdana na siebie i jeszcze odpowiedzialna za siostrę. Zamiast coś udowodnić, że mogę być kimś, stałam się zerem, ponieważ nigdy w siebie nie wierzyłam, NIGDY. Jedyne co mi wyszło, to to, że poszłam w cholerę z domu, zabrałam ze sobą młodą i wychowałam ją na ludzi. Nie miałam innego wyjścia niż zachrzaniac ciężko na nasze utrzymanie, żeby ona miała lepiej niż ja, żeby nie musiała się wstydzić w szkole, że chodzi w starych spodniach, lub nie ma na śniadanie. Nie zgotowalabym swoim dzieciom takiego piekła, jak moi rodzice, przenigdy. Ty też nie, jestem pewna. Pomodlę się za Ciebie, tak jak prosiłaś. I pamiętaj że są na świecie ludzie, którzy podzielają Twój los i naprawdę Cię rozumieją. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze, zasługujesz na to. Bądź silna.

    23

    0
    Odpowiedz
    1. Bardzo Ci współczuję i bardzo podziwiam, jesteś silna, ja też chcę taka być! Dziękuję za modlitwę, wszystkiego dobrego i spokojnych Świąt 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Szukaj miłości na necie i uciekaj…

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Właśnie rozglądam się trochę w necie za facetem, chociaż mam nieciekawe doświadczenia sprzed lat, ale już nie nie będę raczej szukać na czatach 😉

      0

      0
      Odpowiedz
  12. Wszystko się ułoży, nie martw się 🙂 miałem dokładnie tak samo, długo musiałem się modlić o zmianę sytuacji ale doczekałem się, moje życie zmieniło się, zupełnie nagle 😉 poproś Pana Jezusa o pomoc, ja też obiecuję modlitwę za Ciebie w te święta 🙂 Wesołych Świąt 😉

    9

    2
    Odpowiedz
    1. Dziękuję, tak bardzo o tym marzę!

      1

      0
      Odpowiedz
  13. 1. Idź na produkcję zawsze coś zarobisz i wezmą bez doświadczenia wynajmij pokój powinno starczyć Ci na skromne życie.
    3. Masz kurwa 30 lat i nie wiesz co w domu trzeba zrobić? Czy po prostu babcia lubi wycierać czysty blat kuchni?

    5

    2
    Odpowiedz
    1. Właśnie szukam pracy na produkcji, wiem, co należy zrobić w domu, ale nie czytam w myślach, a babcia wpada na różne pomysły…
      Pozdrawiam i wesołych 😉

      0

      0
      Odpowiedz
  14. Btw mam to samo fobie, polecam wyjść za mąż żeby facet się utrzymywał bo taka osoba do żadnej roboty się nie nadaje ewentualnie jako grafik, freelancer.

    3

    8
    Odpowiedz
    1. Dzięki za „wsparcie”, nie ma to jak wyjść za mąż dla kasy i zmuszać się do sypiania z kimś bez uczucia, wtedy to już naprawdę psychiatryk 😉

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Co masz do grafikow frajerze

      2

      0
      Odpowiedz
  15. Jeśli angielski rozumiesz w stopniu komunikatywnym to wyjedź jak najdalej z tego kraju. W Kanadzie ludzie są bardzo wyrozumiali i mili. W Tajlandii podobnie. Doby są tam bardzo tanie, samochodu nie potrzebujesz, wystarczy skuter, rower, lub nogi.

    5

    0
    Odpowiedz
    1. Skąd ma wziąć pieniądze na wyjazd? A poza tym nie wyjedzie do Kanady albo Tajlandii. Jeżeli już to do europejskiego kraju.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Ja cie sponsoruje.Podaj adres to przyjde z koleda i kropidlem.Twoj na zawsze
        pleban Szczepan.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Dziękuję, ale póki co stresuję się wyjazdem do pobliskiego miasta, nie dam rady sama poza granicę. Pozdrawiam!

      0

      0
      Odpowiedz
  16. Polecam Ci mimo wszystko nadal próbować znaleźć dobrego terapeutę i koniecznie spierdalac z domu i to czym prędzej.

    8

    0
    Odpowiedz
  17. Tu autorka, dziękuję za wszystkie wspierające komentarze. To nie tak, że nie wiem co robić w domu, po prostu nie potrafię czytać w myślach babci, która wpada na różne pomysły.
    Dziękuję za modlitwę, niech i Was Bóg prowadzi. Nie chcę się skupiać na problemach, bo popadam w coraz gorsze stany, muszę na siłę myśleć pozytywnie, inaczej nie mam szans.
    Wesołych Świąt mimo wszystko, wierzmy, że Nowy Rok przyniesie upragniony przełom.

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Tu jeszcze raz autorka, moja znajoma udostępniła taki tekst, bardzo mnie poruszył, przeczytajcie, proszę:

    „Dla wszystkich moich przyjaciół, zarówno bliskich, jak i zwykłych po prostu. Jeden z najdłuższych postów, jakie kiedykolwiek napiszę, i najbardziej prawdziwy. W pewnym momencie wszyscy przeżywamy ciężkie chwile. Życie nie jest łatwe. Po prostu przemyślcie to. Czy wiecie, że ludzie, którzy są najsilniejsi, są zwykle najbardziej wrażliwi? Czy wiecie, że ludzie, którzy okazują najwięcej życzliwości, są pierwszymi, których inni źle traktują? Czy wiecie, że ci, którzy cały czas troszczą się o innych, są tymi, którzy najbardziej potrzebują opieki? Czy wiecie, że trzy najtrudniejsze rzeczy do powiedzenia to: kocham cię, przepraszam i pomóż mi? Czasem tylko dlatego, że osoba wygląda na szczęśliwą, trzeba spojrzeć poza jej uśmiech, aby zobaczyć, ile bólu może tam być.
    Do wszystkich moich znajomych, którzy przechodzą obecnie pewne problemy – zacznijmy lawinę wsparcia. Wszyscy potrzebujemy teraz pozytywnego wsparcia. Jeśli nie zobaczę Twojego imienia, zrozumiem. Czy mogę prosić moich przyjaciół, gdziekolwiek jesteście, aby uprzejmie skopiować i wkleić ten status na jedną godzinę, aby dać chwilę wsparcia wszystkim, którzy mają problemy rodzinne, walkę o zdrowie, kwestie związane z pracą, wszelkie zmartwienia i po prostu muszą wiedzieć, że kogoś to obchodzi.
    Zróbcie to dla nas wszystkich, ponieważ nikt nie jest odporny. Mam nadzieję, że zobaczę to na tablicy u wszystkich moich przyjaciół, tylko po to, by uzyskać wsparcie moralne. Wiem, że niektórzy będą !!! Zrobiłam to dla przyjaciela i Wy też możecie.”

    3

    0
    Odpowiedz
  19. Uciekaj z tego kolchozu to wampiry energetyczne, karmia sie dramatem i niskimi wibracjami emocji

    1

    0
    Odpowiedz
  20. mam podobnie. 50 lat i ………

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Karolino, chcialabym ci pomoc. Najpierw musisz spierdolic z tego domu. Na serio. Juz jestes zatruta. Idz na popko.pl, ten uzdrowiciel pomaga tez kobietom w trudnych sytuacjach.

    0

    3
    Odpowiedz
  22. Nie wiem jak u Ciebie z wiarą i siłami, ale jest coś takiego jak Nowenna Pompejańska. Poczytaj w necie, jednak myślę, że jak na początek może być za ciężka. Więc proponuję Ci Nowennę do matki Boskiej rozwiązującej węzły: http://www.rozwiazwezly.pl
    Masz tam instrukcje oraz świadectwa które powinny motywować, polecam to nie tylko Tobie Karolino. A i nie myśl sobie, że jestem jakiś mega pobożny, ale sięgałem i sięgam po Nią gdy jest krucho koło d…y
    Pozdrawiam
    Piotr

    2

    0
    Odpowiedz
  23. Strasznie mi przykro, mam nadzieję że mimo wszystko wyjdziesz z tego. Zacznij myśleć o sobie i nie słuchaj innych. Więcej egoizmu!

    2

    0
    Odpowiedz
  24. Spodziewaj się że po Twojej wyprowadzce babka pierdolnie kule i zacznie się poruszać szybciej od przeciętnej osoby.

    2

    0
    Odpowiedz
  25. Idź na psychotetapię. Pomoże. Przede wszystkim znajdziesz swoje miejsca, ułożysz sobie, za co odpowiadasz, a za co nie. To chore, że chodzisz za babcią, patrzyc, w czym ją wyręczyć. Ustal, kto za co w domu odpowiada, trzymaj się tego i chuj. Nie odpowiadasz za emocje innych, za zrzędzenie babci, za to, że się krząta po domu, za jej niezadowolenie. Nie jesteś winna domyślania się, o co innym chodzi, czego mogą od Ciebie chcieć. To ich działka, żeby to wyrazić, asertywnie i z szacunkiem.

    1

    0
    Odpowiedz
  26. Jak nie jesteś gruba to cię pocieszę swoim fiutem

    1

    1
    Odpowiedz
  27. Dbaj o siebie, stań się wartościowym człowiekiem i pokochaj siebie. Wtedy pokochają Cię inni. Życie to wyzwanie. To że sobie z nim nie radzisz to normalne. Przechodzisz przez pewien etap w życiu. Jak każdy. Zastanów się jakie możesz wyciągnąć z tego lekcje na swoją korzyść. Nie bój się życia tylko staw mu czoła. Staniesz się silna i pokonasz trudności. Wierzę w Ciebie. Jesteś wyjątkowa, a Twoja wrażliwość to skarb 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  28. twój problem będzie trwał tak długo dopóki nie przerwiesz pępowiny od swojej rodzinki, wynieś się z tego domu…

    2

    0
    Odpowiedz
  29. Modlitwę? Hahaha

    0

    2
    Odpowiedz
  30. Witaj autorko. Mam bardzo podobny problem i bardzo prosze bys sie do mnie odezwala. Nie ma nic gorszego jak bycie zupelnie samemu z problemem, ktorego nikt nie rozumie. Ja Cie rozumiem i mysle ze Ty tez mnie zrozumiesz. Odezwij sie moje gg 64309376 Jesli nie masz to prosze bys zalozyla. Pozdrawiam i na swoj sposob pomodle sie za Ciebie.

    1

    0
    Odpowiedz
  31. Cześć. Poznajmy się, może będę w stanie pomóc. Problem toksycznych ludzi przerabiałem wielokrotnie. Za niedługo będę szukał ludzi do pracy w biurze. Mieszkanie, przeprowadzka – to można ogarnąć, pomogę Ci. Odżyjesz, spojrzysz na siebie inaczej. Napisz do mnie: biuro@kaczmarzewski-consulting.pl W treści podaj, że dotyczy postu na tym portalu, będę wiedział, o kogo chodzi. Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Ja się obawiam, że możesz mieć w tym inny cel. Mam nadzieję, że się mylę. P.s. nie jestem autorką.

      1

      0
      Odpowiedz
  32. Przede wszystkim rzuć to wszystko i zmień otoczenie. Trzeba zaryzykować, inaczej będziesz wiecznie żałować!

    2

    0
    Odpowiedz
  33. Tu autorka, serdecznie Wam dziękuję za wsparcie, było ze mną naprawdę źle, uściski!

    1

    0
    Odpowiedz
  34. Cześć. Jedyne wyjście to wyprowadzić się z domu i to jak najszybciej. Ja sama mieszkalam z toksycznymi rodzicami do 30tki, to był koszmar. Tez nie mogłam znaleźć pracy i wieczne gnojenie mnie. W dodatku jestem osoba bardzo nieśmiałą, mam ogromne problemy z mówieniem (wada wymowy), wiec znalezienie pracy w moim przypadku jest chyba niemożliwe, bo wszędzie trzeba gadac… Miałam kilka nieudanych związków z facetami poznanymi przez Neta co jeszcze bardziej mnie dolowalo. Sytuacja w domu stawała się coraz gorsza, darcie ryja matki (która na pewno trochę przyczyniła się do tego kim jestem, bijąc mnie za nic w dzieciństwie i wiecznie drąc ryja z byle powodu), obgadywanie mnie przez cala rodzinę, bo nie mam pracy. Wszyscy mieli mnie za lenia, a ja po prostu zacinam się bardzo przy mówieniu i nie wiem gdzie bym miała iść do pracy skoro nawet glupiej rozmowy kwalifikacyjnej nie przejde… W końcu mój facet wynajął mieszkanie i przenioslam się do niego do miasta odległego o 200 km od mojego. On pracuje i utrzymuje mnie, ja sobie trochę dorabiam przez Neta. Do rodziców juz nie myślę wracać bo bym tam oszalała. Tobie Autorko radze czym prędzej znaleźć faceta i się przeprowadzić do niego. I nie wybrzydzaj, byle facet byl dobry i miał swoje mieszkanie. W żadne miłości to ty nie wierz bo w tych czasach nie ma czegoś takiego. Szukaj faceta. Powodzenia

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Hej, tu autorka. Bardzo Ci współczuję i bardzo Cię rozumiem, tylko jestem wielką romantyczką i nie wyobrażam sobie związku bez uczucia, którego i Wam życzę

      2

      0
      Odpowiedz
  35. Czy wrażliwość to błogosławieństwo czy przekleństwo? Zależy jak na to spojrzysz.
    Jeżeli będziesz otoczona przez ludzi o ciężkich charakterach, chcących Cię w dodatku wykorzystać to rzeczywiście przekleństwo -znam z autopsji, dopóki nie wyrobisz sobie wystarczająco „grubej skóry” żeby powiedzieć „dość!” kiedy trzeba to w myślach usprawiedliwiasz błędy/arogancję innych i ciągle im pomagasz, dajesz kolejną szansę, samej dobijając się coraz bardziej.
    Z drugiej strony, jeśli spotkasz na swojej drodze kogoś kto Cię doceni, lub zwyczajnie „pokażesz trochę pazurów” reszcie świata to sytuacja się zmienia o 180 stopni. Pomagasz i pracujesz z tym z kim chcesz już nie jak kopciuszek ale królewna 🙂

    Co do reszty – przedmówcy już wyjaśnili w czym rzecz – musisz uwolnić się od toksycznej rodzinki. Do tego niezbędne jest własne mieszkanie i praca i to najlepiej w odpowiedniej odległości od domu.

    Nie wiem jakie masz kwalifikacje ani z jakiego rejonu kraju pochodzisz ale u mnie (Dolny Śląsk) na zwyczajnej produkcji gdzie przyjmują każdego dają dość żeby się (skromnie bo skromnie ale samodzielnie) utrzymać i mieszkać. Na początek wystarcza, później wpadają podwyżki i nadgodziny więc nie jest tak źle. Dodatkowo praca dla kobiet w fabrykach jest zasadniczo lżejsza niż dla mężczyzn ze względu na przepisy BHP.

    Jeżeli masz prawo jazdy – w kraju co i rusz trąbią że na rynku brakuje 100 tys. kierowców (i nie chodzi tu tylko o ciężarówki). Znajoma niedawno podłapała pracę jako kurier. Zarobki od 3k w górę.

    Jeśli wolisz biuro – próbuj np. jako pomocnik księgowego (inna znajoma po samej zawodówce robi właśnie na takim stanowisku, dobry początek kariery). Najlepiej też znać jakiś język obcy – niemiecki jest tu obecnie bardzo pożądany.

    To tylko najprostsze możliwości, jeżeli chodziłaś na staże to prawdopodobnie jesteś po studiach. Próbuj w swoim fachu choćby na początek za najniższą krajową. Jako świeżo upieczony inżynier właśnie od takiej stawki zaczynałem będąc skierowany przez Urząd Pracy. Po okresie próbnym szef sam zwiększył na dwa razy tyle, gdy po paru latach się zwalniałem proponowano 4x ale miałem już lepszą ofertę.
    Najważniejsze to próbować i się nie poddawać.

    Dasz radę Dziewczyno! Wierzę w Ciebie!
    Zrób tylko pierwszy krok! Następne przyjdą łatwiej.

    Pozdrawiam
    NR

    3

    0
    Odpowiedz
  36. Wrażliwość to straszliwe przekleństwo.

    1

    0
    Odpowiedz
  37. Cześć. Bardzo poruszył mnie Twój wpis. Sama mam dość podobną sytuację do Twojej, choruję na nerwicę i fobię społeczną, więc wiem jak to jest. Toksyczna rodzina (i nie mam tutaj na myśli tylko rodziców, ale też rodzinę mamy) doprowadziła mnie do takiego stanu, że od 13 roku życia chorowałam na anoreksję. Przez 12 lat przeszłam już wszelkie możliwe formy zaburzeń odżywiania. Chorobę udało mi się pokonać dwa lata temu. Niestety nie pomogło mi to pozbyć się wpajanych kompleksów i niskiej samooceny. Zawsze w życiu robiłam wszystko, aby zasłużyć na szacunek rodziny i innych, zawsze czułam się gorsza od innych. Z racji tego w szkole dawałam z siebie wszystko, aby mieć jak najlepsze stopnie i dostać się na wymarzoną medycynę (choć sama do końca nie wiem czy było to marzenie moje czy toksycznych rodziców…) Niestety nie udało się i po maturze się załamałem. Ta stagnacja w moim życiu trwała 5 lat, dopiero po tym czasie przy pomocy psychoterapeuty udało mi się doprowadzić do stanu w którym mogłam jako tako funkcjonować bez samo okaleczania się, wymiotowania i ataków paniki przy okazji każdego wyjścia z domu. W tym roku kończę studia z nadzieją, że 2018 rok będzie dla mnie w końcu rokiem gdzie znajdę stałą pracę w której będę się realizować i spełnię moje marzenie o normalnym życiu. Tego autorko również Ci życzę. Nie dajmy się ludziom, którzy na nas nie zasługują, mając ich w głębokim poważaniu. Szczęśliwego Nowego roku dla Ciebie i wszystkich czytających ten wpis.

    2

    0
    Odpowiedz
  38. Ja mam nerwice lękowa . Kazdy dzien to walka ale nigdy nigdy sie nie poddawaj . Jestes wartosciowa dziewczyna i osiagniesz wszystko ale malymi kroczkami spokojnie

    3

    0
    Odpowiedz

Chujowi ludzie

Czemu ludzie to takie kurwy? Nie ważne czy to 'kolega/koleżanka z pracy’ mąż, żona, dzieci, rodzice, przyjaciel, rodzeństwo. Mąż/ żona Cię zdradzi, rodzina się odwróci, znajomi w pracy to podpierdalacze, dzieci niewdzieczne, a rodzeństwo często gorsze jest od diabła.
Większość ludzi to szmaty. Niby jest dobrze jak jesteś chojny dasz kasę na wieczne nie oddanie. Jest dobrze jak włazisz komuś w dupę. Zrób coś co im się nie spodoba to będą psy na tobie wieszać. Jak ja kurwa nienawidzę ludzi najlepiej jakby wszyscy zdechli. Z utęsknieniem czekam na jakiś koniec świata ale końca świata nie będzie. Czekam może Korea rozwali świat? Ale tak się nie stanie. Nasze słońce ma jakieś jeszcze 4mln życia jak dobrze pamiętam więc też lipa. Ale jest nadzieja że kiedyś cały wszechświat wchłoną czarne dziury i kurwa będzie wtedy święty spokój. Ludzie to największy rak tego uniwersum. Umrzyjcie wszyscy Ci co to czytacie, Ci którzy teraz żyją na ty padole, zróbcie przysługę światu i umrzyjcie. Jak wszyscy zdechniecie to i na koniec ja mogę odejść w spokoju

107
21
Pokaż komentarze (70)

Komentarze do "Chujowi ludzie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. 4 Miliardy nie miliony.

    11

    2
    Odpowiedz
    1. Zdychaj szmato

      2

      4
      Odpowiedz
    1. Życzę ci śmierci i umęczenia w życiu wiecznym xD

      2

      2
      Odpowiedz
  3. Twoja chujnia przekonała mnie do popełnienia samobója. Mam dość tych skurwysynów, dozoba po drugiej stronie.

    27

    13
    Odpowiedz
    1. Problem jest taki że tylko dobrzy i wrażliwi chcą się zabić a takie chuje już nie. Powinno być odwrotnie.

      35

      3
      Odpowiedz
      1. Sam bym was pozabijał gdyby prawo nie zabraniało 🙁 czekam na reinkarnację Hitlera.

        10

        1
        Odpowiedz
    2. Daj spokój, reinkarnacja pewnie istnieje od nowa chcesz przechodzić przez ten cyrk? 🙂

      8

      4
      Odpowiedz
      1. Jeśli piekło istnieje mam nadzieję że tam trafisz.

        0

        4
        Odpowiedz
    3. Skocz z mostu. To jest mega romantyczne 🙂

      0

      3
      Odpowiedz
  4. Nie 4mln, tylko 4mld. Ale to nie takie ważne, bo dla większości ludzi Ziemia jest nadal w centrum wszechświata, może więc dlatego każdy ma się za pępek świata? Tak czy siak, odległości w kosmosie są tak ogromne, ze prawdopodobnie nigdy nie zasiedlimy innych planet i nasz gatunek wyginie wraz z planetą którą niszczymy

    14

    3
    Odpowiedz
    1. Ziemia jest plaska!!

      4

      1
      Odpowiedz
    2. Życzę ci żeby planeta zniszczyła ciebie i żebyś musiał brać do dupy wielkie czarne pały żeby zarobić na jedzenie

      2

      2
      Odpowiedz
  5. Piękna uczuciowa hujnia, z którą się utożsamiam… Ludzie to kurwy i tyle.

    33

    6
    Odpowiedz
    1. mówisz o sobie

      7

      7
      Odpowiedz
    2. Chciałbym żeby twoja mama umarła na twoich oczach wyruchana przez mongołów przed i po rozpruciu jej brzucha średniowiecznym mieczem.

      3

      6
      Odpowiedz
  6. Jak ktoś mądry powiedział ludzie to najbardziej zbrodniczy gatunek tak że faktycznie powinni zapłacić.

    15

    2
    Odpowiedz
    1. Racja zacznijmy wszystkich zabijać. Szybko!

      5

      0
      Odpowiedz
      1. A najlepiej zacznijmy zabijanie od takich jak ty i na takich jak ty skończmy. Chcesz zabijać? Zabij się sam!

        1

        0
        Odpowiedz
  7. W stronę naszej galaktyki zbliża się andromeda a wszechświat rozszerza się do nicości także masz szanse 😉

    9

    2
    Odpowiedz
    1. A tobie życzę żebyś żył samotnie w zarobaczonej piwnicy w Moskwie i żeby nikt nawet nie ogarnął, że ruska mafia cię zajebała na sprzedaż organów.

      4

      0
      Odpowiedz
  8. Ebenezerze Scrooge, czy to Ty? Witamy w Intęrnetach.

    3

    3
    Odpowiedz
    1. Nie, na mnie mówią Willy Wonka ale tak naprawdę to jestem Willy Wanker i lubię sobie walić czekoladową gruchę.

      8

      3
      Odpowiedz
      1. Życzę ci żeby trąd dotknął twoją „gruchę”

        1

        1
        Odpowiedz
    2. mam nadzieję że będziesz miał żonę i dzieci, które poćwiartują końmi na twoich oczach xD

      1

      1
      Odpowiedz
  9. Jakby to orzekł komuszy sąd: „nie mogę się nie zgodzic”.

    4

    3
    Odpowiedz
  10. „najlepiej jakby wszyscy zdechli.”
    Nie lubię jak ktoś używa słów „wszyscy”, co to znaczy „wszyscy”?
    Eskimosi i plemiona Amazonii też – to może zacznij od siebie? co ?

    A tak na poważnie. Nie ma w Tobie wiary/sensu życia i dopóki tego nie znajdziesz, to będziesz miał chujowe życie.

    9

    6
    Odpowiedz
    1. Eskimosi też. Oni oddają swoje kobiety by je przejezdni wyruchali, bo im zróżnicowanych genów brakuje. Ludzie z musu zrobią wszystko. xD

      4

      1
      Odpowiedz
      1. Osz ja pierdole, jade na biegun!

        2

        1
        Odpowiedz
      2. Chciałbym żeby cię wyruchali wszyscy eskimosi, a potem żeby rzucili cię na rozszarpanie niedźwiedziom polarnym.

        1

        0
        Odpowiedz
    2. Filozof się znalazł. Życzę ci żebyś nieobacznie wypił truciznę i umarł w bólach.

      1

      1
      Odpowiedz
  11. No i fajnie.Hej hej hej hej ,kciuk w ryj ,zrób Leppera i po sprawie .I tak ludzie to mendy .Nie wszyscy ale wiekszosc ,jak z tym żyć ?Odpowiem Ci .Być większa kurwą niż oni !!!Powiedział duży łysy huj !

    7

    2
    Odpowiedz
    1. Mam nadzieję, że opuszczą cię wszyscy, że stracisz wszystkie pieniądze i szacunek do siebie. Życzę ci tego z całego serca. Poproszę szatana żeby rozjebał ci życie 🙂

      2

      3
      Odpowiedz
  12. Nie ma człowieka, nie ma problemu. Tam gdzie pojawi się człowiek, zaraz pojawia się problem.

    15

    1
    Odpowiedz
    1. Życzę ci żeby umierał każdy człowiek, którego zaczniesz w życiu cenić.

      1

      1
      Odpowiedz
      1. A co, jeśli ciebie zacznie cenić?

        0

        0
        Odpowiedz
  13. Wszechświat się kiedyś skończy, to pewne. Ale nie jest pewne czy ludzkość razem z nim. Może ludzkość się na tyle technologicznie rozwinie, że uniknie zagłady kosmosu. Według obliczeń naukowców, najprędzej nastanie za jakieś 2-3 miliardy lat. Czyli nawet słońce nie zdąży się zużyć, autorze chujni.

    0

    3
    Odpowiedz
    1. Życzę ci żeby porwali cię kosmici i sztucznie przedłużali ci życie przez 2-3mld lat, torturując cię cały czas.

      2

      1
      Odpowiedz
  14. Co za chujowa chujnia. Jak można komuś życzyć śmierci? Sam zrób wszystkim przysługę i się odjeb a nie marudzisz

    9

    6
    Odpowiedz
    1. Umrzyj szybko!

      1

      1
      Odpowiedz
  15. Hojny, a nie chojny.

    2

    3
    Odpowiedz
    1. Kto minusuje ten post? Czyżby analfabeci?

      0

      0
      Odpowiedz
  16. Swiat jest piekny tylko ludzie to skurwysyny. Albo moze to tak sie dzieje tylko w Polsce i wszedzie tam gdzie sa Polacy???

    11

    2
    Odpowiedz
    1. Jak cię tak zaślepia nienawiść, że nie umiesz zobaczyć, że na świecie są też porządni ludzie (nie, nie tylko ty jeden) to znaczy, że z tobą coś poważnie nie tak.
      Każdy kiedyś umrze, ale jakim skurwiałym mendą trzeba być, żeby życzyć śmierci tym co przeczytali twoje wypociny? Zrób światu przysługę i idź się leczyć albo chociaż zapisz się na rejs na Marsa. Jednego idioty mniej…

      9

      6
      Odpowiedz
      1. Spieprzaj dziadu! Oby spaliła cię lawa wulkaniczna.

        1

        1
        Odpowiedz
    2. Sam jesteś polak. Mam nadzieję, że zdechniesz razem ze swoim zjebanym „narodem”

      2

      0
      Odpowiedz
  17. O tak! Ludzie są chujowi jak barszcz, tylko Tyś się nam ostał, wielmożny Januszu, oazo prawości na tej suchej ziemi.
    Co nie wejdę, czytam o tym, że ludzie są beznadziejni, jakby te wypociny kleiły psy, świnki morskie i jaszczurki, pod nieobecność ich panów.
    Zaskoczę Cię! Ty też jesteś człowiekiem! Mało tego, tak samo żałosnym jak reszta, o ile nie bardziej, skoro poświęcasz czas na klejenie tych bzdur.
    Wiesz dlaczego ludzie są chujowi? Bo Ty i Tobie podobni,widząc zezwierzęcenie innych ludzi, traktują je jak usprawiedliwienie dla swojego własnego. Tak więc czuj się współwinny i zamiast pierdolić farmazony, spróbuj naprawić ten świat, choćby najbardziej błahym uczynkiem, jak wniesienie pani Janinie zakupów na trzecie piętro.
    Pozdrawiam, Janusz K.

    9

    6
    Odpowiedz
    1. Ale ty głupi jesteś naiwny jak dziecko

      5

      1
      Odpowiedz
    2. Janusz, wnieś zakupy janinie na 11piętro, a potem wyskocz z okna 🙂

      3

      0
      Odpowiedz
  18. Nic mnie tak nie wkurwia jak inni ludzie.

    11

    3
    Odpowiedz
    1. Życzę ci żebyś żył wiecznie i żeby przez cały ten czas wkurwiali cię ludzie.

      3

      1
      Odpowiedz
      1. Do litery „i” piszesz dobrze, ale od żeby to już pierdolisz głupoty.

        0

        0
        Odpowiedz
  19. Naucz się żyć, a znajdziesz swoje zen.

    0

    2
    Odpowiedz
    1. a potem ben. big ben

      0

      2
      Odpowiedz
    2. Życzę ci żebyś znalazł zen na milisekundę, a potem żeby twoje życie się rozjebało i żebyś musiał chodzić po potłuczonym szkle bosymi stopami.

      1

      2
      Odpowiedz
  20. i po co te wypociny… idź na spacer…

    0

    3
    Odpowiedz
    1. Chciałbym żebyś stracił nogi i żebyś już nigdy nie poszedł na spacer.

      2

      0
      Odpowiedz
  21. idź się zakop ,wpuść robale.niech wyżrą cię od środka to będzie twój jedyny „dobry uczynek” w twoim życiu bo nakarmisz zwierzaczki

    0

    4
    Odpowiedz
    1. Słusznie. A tobie życzę żeby twojej matce się popieprzyło coś w głowie i żeby cię zjadła żywcem

      3

      0
      Odpowiedz
  22. zjedz snikersa xD żart, patrz na nich jak na podludzi, znajdź sobie hobby,wybierz sobie ulubioną partie polityczną, zacznij ostro napierdalać na siłce i nakurwiać jakieś maratony w terenie, nie przejmuj się zwierzętami co najwyżej weź kamere i zacznij ich filmować będziesz mieć materiał na animal planet i dostaniesz hajsy

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Życzę ci żebyś został niewolnikiem i zdechł z głodu i wycięczenia w kopalni diamentów w Zimbabwe.

      1

      1
      Odpowiedz
  23. Życzę ci żeby twój ojciec poraził cię prądem bez powodu.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Tu Arktos, władca Lodolandii.
      A tobie życzę, by Tabaluga, ten głupi zielony smok ci dupsko przysmażył ogniem, a potem nastał na ciebie puchacza, który cię w dupę udziobie.
      Chwała niepodległej Lodolandii 😀

      1

      1
      Odpowiedz
  24. Jak to czytam to nie wierzę, że można być takim DEBILEM a komentarze…….
    Ludzie co z wami……?

    1

    3
    Odpowiedz
  25. Tu Arktos, władca lodowego imperium, zwanego Lodolandią. Ja nie jestem człowiekiem, tylko bałwanem, ale jestem wredny do szpiku kości, szczególnie wobec rajskiej doliny i pustyni Hamsina. W zielonej dolinie wszyscy żyją ze sobą w zgodzie. Tam cię zaakceptują.
    Chwała Lodolandii 😀

    2

    1
    Odpowiedz
  26. Do tego który pisze komentarze o tym, że inni powinni zdychać i że trzeba innych zabijać: Zabij się sam! Chcesz zabijać to zacznij od siebie psycholu. Czy takie komentarze są zgodne z prawem?

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Idz zapal jakiegos dobrego buszka a nie pierdolisz jacy to ludzie sa zli.
    Kazdy czlowiek ma w sobie takiego skurwysunka przez ktorego psuje innym dzien ale kazdy jest czlowiekiem i ma prawo miec zly chumor.
    Ps. Przepraszam bo napislem ze wszyscy jestesmy ludzmi ale poza toba bo piszac takie guwno udowadniasz ze jestes amebo umyslowo
    Ps2 nie uzywam znakow polskich bo mam zjebany tel xD pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  28. No pewnie ludzie to scierwo i trzeba ich lać po mordach a i to nie pomaga. A to dla tego , że jest pełno nienawiści i biedy i każdy chce da siebie jak najwiecej .

    1

    0
    Odpowiedz

Ja bym to zrobił inaczej

Wiecie co jest chujowe? Gdy ludzie komentują Twoje decyzje w sposób, który doprowadza Cię do szewskiej pasji. Chcę kupić karmę za 200 zł dla kota, to kupuję. To są moje pieniądze, uczciwie zarobione, więc chuj komu do tego na co je wydaję. Chcę wyjść sam do kina, bo nie lubię jak mi ktoś ględzi nad uchem, to wychodzę. Smaruję klejem ścianę, nie tapetę, bo tak wygodniej. „Ja bym tak nie zrobił.”, „Gdybym była tobą, to zrobiłabym to inaczej”, „Ja bym tyle nie wydał na głupie zwierzęta”. Świetnie kurwa, dziękuję za doskonałe rady PO CZASIE! Nie rozumiem po co tyle gadać o przeszłości. Bzyknąłem laskę, z którą nie mam już kontaktu? Och nie, rozmawiajmy o tym przez najbliższe pół roku, bo to takie istotne. Raz w życiu kogoś okłamałem? Niech będzie mi to wypominane i rozdrapywane ciągle i od nowa, bo przecież ludzie są nieskazitelni. A kurwa, aż mi się pisać odechciało.

71
17
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Ja bym to zrobił inaczej"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja bym nie napisał takiej chujni

    60

    0
    Odpowiedz
    1. Inaczej bym to skomentował.

      13

      1
      Odpowiedz
  3. Taka mentalność tego zjebanego narodu. Każdy potrafi tylko doradzać, wpieprzać się drugiemu w życie albo pisać scenariusze na cudze życie – żądając jednocześnie aby ktoś je realizował. Znałem kiedyś dziewczynę która bardzo dużo paliła, ilekroć ktoś zwracał jej uwagę że nie powinna bo marnuje pieniądze zdrowie itd odpowiadała „Swoje palę, za swoje i swoje zdrowie marnuję” dyskusja zawsze się wtedy urywała. Wyjechała jakiś czas temu do Kanady, niewiele równie mądrych ludzi znałem.

    23

    6
    Odpowiedz
    1. Jak sama z własnej woli zamieszkała w tym lewicowymy, oglupialym kraju to chyba jednak nie jest taka mądra.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. A co miała Twoim zdaniem robić? Siedzieć tutaj nad Wisłą w kraju bez przyszłości, perspektyw czy czegokolwiek

        1

        1
        Odpowiedz
      2. Moim mażeniem byłoby, aby kultury społeczne (głównie w krajach) nie schodziły do skrajności. Żadnej wiary w bóstwa, nietolerancji i skrajnej tolerancji

        0

        0
        Odpowiedz
    2. A dużo znasz mądrych ludzi?

      1

      0
      Odpowiedz
  4. Kurwa, karmę za 200 zł? Za 110 zł kupisz 7 kg Taste Of The Wild z wysyłką. Zajebista karma, której niczego nie brakuje.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Orijen też jest dobra i ją wybrałem. Wypróbuję też Taste of the Wild, skoro polecasz 🙂

      2

      0
      Odpowiedz
      1. Nie próbowałem Orijen, ale jest na mojej liście. Taste of the Wild zawiera komplet potrzebnych dla kota składników bez nadmiaru zbóż i innych chujowych wypełniaczy. Moje koty to lubią, ale nie wpierdalają przesadnie, więc nie tyją. To sucha karma, więc łatwo przechowywać. Mokrej im nie daję. Oprócz tego mają oczywiście wodę przez cały czas. Ponadto z raz dziennie jakiś domowy smakołyk. Raczej tego nie potrzebują, ale lubią, to im daję.

        1

        0
        Odpowiedz
      2. A, nie, to Orijen była tak w chuj droga. Jednak się nie zdecyduję z tego względu.

        1

        0
        Odpowiedz
        1. 5,4 kg Orijena kosztuje 200 zł. Ponoć sucha karma to ma być tylko dodatek, a w tej nie ma kompletnie zbóż, więc jest dobra. No ale cena odrzuca

          0

          0
          Odpowiedz
    2. Zainwestuj w Bitcoina.

      3

      0
      Odpowiedz
    3. Mało myszy w piwnicy macie żeby za karmę przepłacać?

      0

      0
      Odpowiedz
  5. W pełni cie popieram i rozumiem..nic tak nie wkurrr….jak rady od osób które ze zjebany usmieszkiem, (bo wiedza że Cię to wkurwi) komentują co i jak robisz..kij im w poslady!!! Pozdro

    1

    1
    Odpowiedz
  6. To the Writer of Chujnia – all u do is -look at them & say ” No , actually you don’t”.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. A ja kurwa smaruje laski kremem od tapety jarajonc blanta , kot robi drinki ( Cool Cat) . Nieraz musze kogos oklamac ( ta, ta szefie , korek na ulicy ) . I fucked the System & I’m living off the grid in a nasty city … Bardzo tesknie za moim krajem , ale jak czytam chujnie to mysle ze moze sie tam nie nadaje . Pozdro . Nie wiem co Ci poradzic . Moze ich nie sluchaj ??

    0

    3
    Odpowiedz
  8. Dale jaram . Za swoje .

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Bo pizdą jesteś. Tak samo jak ci, którzy dają ci plusiki. Prawdziwy facet nie przejmuje się takimi chujowymi problemami, a jak nie chce wysłuchiwać pierdolenia to mówi o tym wprost i każdy to respektuje.

    1

    2
    Odpowiedz
  10. Ciekawe czy ta tapeta sie trzyma sciany?

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Nie, ale ściana trzyma się tapety. To pewnie taka oszczędna ściana, chyba z płyty gipsowo-kartonowej na którą każdy Janusz mówi „rygips”.

      2

      0
      Odpowiedz
  11. odetnij ich od informacji o sobie,nie żal się bo użyją to przeciw tobie.trzymaj dystans.zobaczysz jak dostają pierdolca by coś z ciebie wyciągnąć

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Wypominanie komuś czegoś złego z przeszłości ma tylko na celu tę osobę wkurwić.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Dobrze tak jest

    0

    0
    Odpowiedz

Święta

„Krok po kroku, krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku idą święta”…. Jak głosiła emitowana na początku XXI w w radiowej Trójce piosenka śpiewana przez ówczesnych dziennikarzy tej stacji. Pięćdziesiątjeden tygodni, pełnych rozczarowań, ponurych niczym spojrzenie zawodowego zbieracza puszek, który bez złudzeń otwiera kolejne kontenery, niczym wrota mitycznego sezamu, wiedząc jednocześnie że zostały one splądrowane ze wszystkich skarbów, przez towarzyszy niedoli którym akurat tego dnia udało się wytrzeźwieć wcześniej, minęło. I już u przedproży stoją, waląc kułakami w szczelnie zamknięte drzwi tzw Święta. Przybywają wdzierając się nachalnie w moje życie dźwiękami kolęd, przepisami na kutie, barszcz z uszkami i radami jak przygotować wieczerzę w niemal każdym dzienniku już od pierwszych dni Listopada. To właśnie wtedy w marketach pojawiają się choinki, girlandy, bombki. W Tv można usłyszeć christmas songi, a na rynku tej nędznej mieściny pojawia się choinka. Zewsząd słychać: najpiękniejsze święta, święta miłości, pokoju, pojednania. Zaczyna się odliczanie do początku magicznego okresu, adwentowe kalendarze, wianki ze świecznikami przyjmują role czasomierzy.
Na skwerach pojawiają się sprzedawcy choinek i karpi.
Mija kilka dni i zaczyna się tzw Wigilia. Ludzie zbierają się o zmroku, cedzą przez zęby nieszczere życzenia, po czym żrą (bo trudno to nazwać spożywaniem posiłku). Po wielkim żarciu następuje rozdanie prezentów, wśród których królują od lat nieśmiertelne skarpety, swetry, rajstopy do tego czekoladopodobny mikołaj i jakieś elegancko zapakowane gówienko, kupione za chwilówkę z trzymiesięcznym odroczeniem terminu płatności. Wszystkiemu ze stołu przygląda bohater wieczoru -karp. Zabity wpierw przez wielokrotne uderzenie tłuczkiem w głowę i poderżnięcie skrzeli. Niejednokrotnie nim zdąży wydać ostatnie tchnienie, spadnie jeszcze na podłogę, brudząc całą kuchnię krwią i śluzem. Psując tym samym humor wszystkim wokół („bo głupia ryba się wyślizguje”). Konając patrzy jeszcze po raz ostatni smutnym, pustym i tęsknym wzrokiem na swoich oprawców. Znam dobrze to spojrzenie, pełne rozczarowania, bezsilności, oczekiwania na lepsze dni które nigdy nie nadejdą. Widywałem je kiedyś w oczach podstarzałego bezdomnego, który mijając mnie na swoim zdezelowanym rowerze, obładowanym tekturą falistą, wyciągał rękę prosząc o papierosa.

Jest wszystko w tych świętach, jest robienie wywiadu o innych członkach bliższej czy dalszej rodziny, jest wyśmiewanie się z innych, jest chwalenie się kto ma lepiej, jest fałsz (jak ty ślicznie wyglądasz, jak się za tobą/wami stęskniłem/łam choć w rzeczywistości widok tego/tej wywołuje odruch wymiotny) jest hipokryzja (stek nieszczerych, niemożliwych do spełnienia życzeń cedzonych przez zęby), jest festiwal próżności, zakłamania, wpierdalania na siłę i marnowania żarcia. Jest wreszcie mordowanie zwierząt („idą święta ryczą zwierzęta w rzeźniach”). Jest pijaństwo i obrażanie/obrabianie dupy innym. Jest zasilanie kont szamanom w czarnych kieckach. A to wszystko skwitowane magicznym „święta, święta i po świętach”

Nienawidzę świąt, niewiele jest równie fałszywych rzeczy na tym łez padole.

77
27
Pokaż komentarze (27)

Komentarze do "Święta"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jak słyszę święta, to mnie w dupie szczypie. Najlepiej zakopałbym się 100 kilometrów pod ziemię.

    20

    3
    Odpowiedz
  3. Ale ból dupy….
    Ja nie spotykam się z rodziną której nie lubię ,nie dostaje skarpet ,pierdoli mnie mordowanie zwierząt bo uwielbiam mięsko i jem je cały rok i kościołowi też nic nie daje. O jakie świnta fałszywe ,a tfu. Chujowa ta chujnia.

    12

    15
    Odpowiedz
  4. Popieram i pozdrawiam. Nie wiem co mam jeszcze napisać zgadzam się ze wszystkim co zostało napisane w tym wpisie. Prawdę pisząc sam chciałem napisać coś na ten temat ale tu zostało wspomniane wszystko co chciałem napisać. Więc kurwa wesołych jebanych świąt.

    12

    4
    Odpowiedz
  5. I to jest prawdziwa hujnia moi mili Chujowiczanie.
    P. s. Z okazji Świąt huj Wam w dupsko !

    22

    5
    Odpowiedz
  6. Śmierć i cierpienie zwierząt, tylko po to by zaspokoić kubki smakowe – nie trzeba jeść mięsa, czy nabiału, by żyć. „Nie zabijaj” nie ogranicza się do „Nie zabijaj ludzi”. Przede wszystkim kwestia sumienia.

    5

    8
    Odpowiedz
    1. Takie zwierzę nie miało by oporów żeby zjeść ciebie. Ale tym się od nich różnimy że możemy je zabić humanitarnie, bezboleśnie i zjeść. Takie zwierzęta w Afryce nieraz zjadają się żywcem.

      5

      2
      Odpowiedz
  7. dlatego ja nie obchodze świąt, wyjeb**e mam w te dzielenie opłatkiem, śpiewanie, modlitwe ,przyjdę tylko opierd**ić co ze stołu całą resztę mam w dupie !

    6

    2
    Odpowiedz
  8. Trzy stówy do łapy i zapraszam do złożenia CV w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym. U nas będziesz miał dobrą wymówkę dla siebie i rodziny, by nie brać udziału w świętach, bo nie będziesz miał takiej możliwości. W tym ruchliwym okresie fabryka działa ze zbublowaną wydajnością. Zamiast obrastać tłuszczem, wydawać kasę na prezenty i marnować czas na przygotowania, będziesz ostro jebał u nas i wpadnie ci dodatkowe parę groszy.

    9

    3
    Odpowiedz
    1. I znowu gówno się rozlało. Admin, śpisz kurwa leniu?

      3

      1
      Odpowiedz
  9. Trzeba jeszcze dać się komuś wkurwić i mamy komplet. Co roku przyrzekam sobie, że nikt mnie z równowagi nie wyprowadzi, a tu chuj. Coś się przypaliło, spadła bombka i raban na cały świat.

    3

    0
    Odpowiedz
  10. Pięknie to ująłeś. Wpis oceniam 10/10.

    4

    1
    Odpowiedz
  11. Elo EbenezerScrooges of the Eastrn Persuasions . HolyRolly Days are for u to prove u not such an Asshol as u are . Relax , have a drinky :)) , zjaraj blanta , odpierdol sie od tego co cie denerwuje , swallow ;))) , BE NICE , don’t be a dick /cunt . Take care .

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Przez te jebane święta 3 paczki dziennie palę, a i tak wszystko mnie ciągle wkurwia.

      2

      2
      Odpowiedz
  12. A tam pierdolis. Swienta so fajne .

    2

    4
    Odpowiedz
  13. Święta są z okazji rozpoczęcia wydłużania się dnia, po najdłuższej w roku nocy (Jezus=Słońce rodzi się i niebawem przyniesie nam ciepło, a więc wegetację = jedzenie. Ludzkość przetrwa, zaczyna się nowy rok, wszystko na nowo). Taki dzień trzeba świętować bo to jest wielkie wydarzenie związane z naszą egzystencją na tej ziemi.
    Ale oczywiście mało kto łączy te fakty i stąd ta chujnia, o której autor napisał. Świętujmy je więc odpowiednio do znaczenia, jakie ma dla życia, dla nas samych, a nie chorych sloganów i całej masy gówna za nimi idącego.

    Następne ważne święto to Wielkanoc. Wówczas dzień staje się dłuższy od nocy, światło wygrywa z ciemnością, co w religii określa się mianem Jezus zmartwychwstał. Zaczyna się lato, żarcie rośnie na polach, jest jasno, kolorowo i pięknie. Data Wielkanocy przypada zawsze na pierwszy weekend po pierwszej pełni Księżyca następującej po równonocy wiosennej.

    5

    1
    Odpowiedz
  14. Nieźle masz na chacie….

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Mnie wkurwiaja pedalskie parady „rownosci „,pozatym gdzie ty sie wychowales (as)?

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Na dzikim i ciemnym południowym-wschodzie kolego.

      2

      1
      Odpowiedz
      1. Oj ty „oswiecencu „kakaowy.

        0

        0
        Odpowiedz
  16. Opis swiat w izbie tego waszego ” mesia” ( co za chujowe slowo ). Kurwa wasza mac te nowe slowa sa b . chujowe i niefajne : ” posrane „??? ” gimbaza” ???? ” prawiczek ” faaaaak !! Chujowych swiat .

    0

    0
    Odpowiedz
  17. i jebanego nowego yorku !

    1

    0
    Odpowiedz
  18. A w mojej rodzinie święta to czas miłej biesiady i spotkań z ludźmi, dla których zwykle nie ma czasu. Nie ma niczego o czym ty piszesz. Pozostaje ci tylko współczuć zrytego beretu i rodziny.

    6

    2
    Odpowiedz
    1. U mnie święta nie zawsze są takie jak by się chciało, ale wszystko zależy od podejścia do tego co się dzieje. Sami sobie tworzymy klimat. Albo nie tworzymy.
      A jak nie tworzymy to nie narzekajmy, że są nic nie warte.
      I również współczuję tym co nie chcą lub z różnych powodów nie jest im dane cieszyć się tym czasem.

      6

      0
      Odpowiedz
    2. U mnie tak samo jak u ciebie. Zawsze cieszę się że zbliżają się święta jak dziecko. Ubieranie choinki, wigilia, opłatek, prezenty to dla mnie frajda. Już nie mogę się doczekać jak będę miała dzieci i będę z nimi robić ozdoby na choinkę. Co się dzieje z tymi ludźmi? Każdy zgorzkniały, święta chujowe, wszystko chujowe, życie chujowe. To jest jakaś zbiorowa depresja?

      4

      0
      Odpowiedz
      1. Bo Tu jest chujnia.pl tutaj wszystko jest chujowe. Btw zgadzam się z wpisem. Dla mnie mimo wszystko święta nie są chujowe. U mnie nie ma tego o czym pisze autor tego wpisu. To właśnie dla mnie te spotkania przy stole mają największą wartość. Jedna z dwóch okazji w roku żeby się spotkać razem i spędzić ze sobą czas. Jak tak patrzę na chujnie to jeszcze bardziej doceniam ze mam w miarę normalną rodzinę i święta choć nie jest idealnie.

        2

        0
        Odpowiedz
  19. Święta są fajne, jeżeli są fajne. Tyle.

    0

    0
    Odpowiedz