Polacy to naród niewolników

Polaków Nie Wolno Edukować ..!
Przecież ktoś musi być niewolnikiem ..!

Polaków nie wolno edukować, bo zawali się cały system społeczny wyższej i obcej Polakom cywilizacji zachodu, wartość wyższa. Zagrożony będzie cały ekosystem. Niech dalej myślą, że ich „system edukacyjny” (tak jak i wszystko inne) jest bardzo dobry, a nawet najlepszy, choć całe ich państwo ewidentnie świadczy o czymś zupełnie odwrotnym. Aby to osiągnąć, wystarczy tylko zgadzać się z nimi powszechnie, w pracy, w szkole, w sejmie i na ulicy. To takie proste. Niech w swej bezkresnej ignorancji, nieoświeceniu i nieświadomości dalej śmieją się z Niemców, Anglików i Amerykanów, lecząc w ten sposób własne podświadome kompleksy głupca. Niech dalej rozpaczliwie leczą się niemieckim Kopernikiem, francuskimi Chopinem i Curie oraz włoskim Kubicą, gdy każda zachodnia nacja miała takich kilkudziesięciu w każdym pokoleniu i to oni zbudowali Europę, Amerykę i Australię, skolonizowali świat i Księżyc, a teraz wyruszają na Marsa. Polacy to idioci i małpy, więc doskonale nadają się na niewolników. FAJNIE ?!

Niewolnictwo oczywiście będzie zawsze istniało, bo kultury na górze łańcucha pokarmowego muszą z kogoś czerpać, by żyć. Inaczej nie da się w naturze, czyli w ekonomii, która jedynie naturę opisuje. Zmienia się tylko forma niewolnictwa. Jednak cały schemat, panowie i niewolnicy, drapieżniki i ofiary oraz zależności między nimi nie zmieniają się, bo z natury nie mogą się zmienić.

To system zależności społecznych na skalę konfliktujących ze sobą, a za razem żyjących w symbiozie kultur (czy jakiejkolwiek fauny lub flory) jakim obdarzyła nas natura, wydajny i prosty oraz jedyny. Dopóki Polską nie będą zarządzały drapieżniki, a idioci i małpy, to tak jak od tysiąca lat, dupa z tego będzie, a wygenerowany przez nich system nigdy nie będzie produkował pełnosprawnych ludzi razem tworzących pełnosprawne społeczeństwo, naród i państwo.

38
37
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Polacy to naród niewolników"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A czy ja chciałem z cach sił panowania usraela w latach 80?czy ja się cieszyłem jak debil jak komuna upadała a na jej miejsce przyszła okupacja pod usraelskim jarzmem?czy to ja uważam agentów usraelitów czyli bolka wałęse,michnika,kuronia i reszte za bohaterów narodowych,którzy byli przez niego finansowani po to aby przygotować usraelowi grunt pod nową okupacje i nie byli żadnymi bohaterami tylko zwykłymi kanaliami i pachołami?czy to ja narzekałem że komuna jest zła i nie dobra chociaż dawała mi prace i zapewniała godne życie be żadnych zmartwień i trosk?oczywiście że nie bo ja byłem jednym z tych logicznie myślących który nie dał się ogłupić hasełkami o cudownej demokracji bo wiedziałem jak to się skończy

    1

    1
    Odpowiedz
  3. No, a Ty jesteś geniuszem.

    1

    0
    Odpowiedz

Głupie odzywki na wulgaryzmy

Ostatnio wkurzają mnie takie odzywki. Na przykład kolega nie dosłyszał, co ja mówiłem i powiedział „Co?”, a ja na to „Gówno”. I jeszcze bym się nie wkurzył, jakby tutaj się zakończyło, ale on na to „Masz na ryju!”. Śmieszne strasznie, po prostu szczyt dowcipu. Inna wkurwiająca odzywka dotyczy słowa „kurwa”. Upuściłem pióro, to mówię „Kurwa!”, a kolega na to „Co, matkę wołasz?”. Ha, ha, ha. Śmieszne w chuj. W ogóle co to za pomysł, żeby coś dodawać? To moje pióro, moja sprawa i mój wulgaryzm. Po co się odzywałeś, co? Chujnia i śrut.

31
62
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Głupie odzywki na wulgaryzmy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Klucz odpowiedzi: 1) -a ty na piździe! 2) -nie, twoją siorę.
    Tępy kołek z ciebie, że nie potrafisz odpyskować takim młotkom. Poćwicz albo zacznij się uczyć i zmień środowisko.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Śrut masz w dupie…hahaha!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Sam prowokujesz, jeżeli kolega nie usłyszał to po co wyjeżdżasz mu z tym ”gównem” a póżniej narzekasz, że używają głupich odzywek wobec ciebie.

    1

    0
    Odpowiedz

Krótki naplet

Moja nomen omen chujnia polega na tym, że mam strasznie krótki napletek. I jakby tego było mało, mój członek ma taką przedziwną cechę, że nawet w stanie spoczynku ma różną długość. Jak jest zimno, potrafi się skurczyć do 3cm, a jak jest ciepło, to ma około 6cm. A to powoduje, że czasem żołądź jest osłonięta, a czasem się odsłania. No i doprowadza mnie to do szewskiej pasji. Siedzę w pracy i się zastanawiam, czy mi się zsunął, czy nie. I co mam zrobić? Latać do kibla i sprawdzać co 15 minut? Gmerać sobie w gaciach przy wszystkich? Krótkonapletkowa chujnia i śrut!

25
72
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Krótki naplet"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. bez obrazy ale 3cm?? przecież to ciężko nazwać chujem 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. w czym ci to przeszkadza czy jest zsunięty czy nie? masz we gaciach robale ?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Właśnie śrut masz w gaciach, a o CHujni marzysz!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pamiętaj ze pomiędzy przerosnieta łechtaczka a małym fiutkiem jest bardzo cienka granica 🙂 . sprawdź swoja płeć

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Może załóż mu czapeczkę 😛 Albo idź do urologa, niech Ci przeszczepi większy naplet xD

    Mówię poważnie. Domyślam się co czujesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Pół świata nie ma napleta, a Ty sie przejmujesz? Hahaha, mieszkam za granica, i tutaj czesto dziewczyny są w szoku, co to za ekstra skóra na kutasie.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Weź się obrzezaj

    0

    0
    Odpowiedz

Pierwszy dzień w robocie…

I zadzwonili.. Jutro na 6:00 do roboty. Szukałem dorywczej na 2 miesiące… potem robię u siebie, bo akurat sezon się zacznie… Jak ja nie lubię być tym „NOWYM”.. Nie wiadomo z kim co i jak.. Jakie są zasady itp. Wszyscy się będą na ciebie gapić jak na idiotę.. A jeszcze gorzej jak dadzą mnie do jakiegoś mruka, co to odezwać się strach będzie.

68
68
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Pierwszy dzień w robocie…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. życie stary

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Umowę na tyrę masz podpisaną na 10 lat, patałachu. Jutro cię współpatałachy naprostują na taśmie i wyjaśnią, że nie ma możliwości wcześniejszego opuszczenia naszego łódzkiego wydziału fabrycznego. Jeśli spróbujesz odejść wcześniej, to w twojej norze pojawi się komornik i zabierze wszystko, a za resztę długów pójdziesz do pierdla. Historię będziesz miał tak spapraną, że nawet do zrobienia loda cię nikt nie zatrudni. Zatem przeczytaj dokładnie załączniki do umowy o pracę i rozważ plusy i minusy. A jutro o 6:00 masz już jebać, a nie zakładać robolski fartuch.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Chociaż masz pracę to się liczy mnie ciąle robią w bambo że zadzwonią i nie jest tak mają gdzieś

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Zrób wszystkim loda na dzień dobry

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Pomódl się do papaja, on ci pomoże, no chyba, że go obrażałeś i lżyłeś – to będzie się na tobie mścił.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. pod żadnym pozerem nie wkupiaj sie laski … byc soba zero pajacowania

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Tu Mariusz z twojej brygady. Nie spóźnij się do roboty. U mesia jest taki system, że jak jeden coś nawali, to pięciu losowo wybranych z brygady ma przejebane. Nie będę ci na chujni pisał co i jak, ale przyjdź punktualnie, bo inaczej zrobimy ci z dupy jesień średniowiecza. Nawet bez dodatkowych kar i jak człowiek młody, silny i zdrowy, to ledwo da się tu przeżyć. Lepiej spinaj poślady i wyrabiaj normę.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Tak Autorze, to jest chujnia znana mi az za dobrze z wlasnego doswiadczenia. Poza tym 50% zaczynajacych prace opuszcza firme czy przedsiebiorstwo podczas okresu probnego. kapitalisci maja obecnie raj na ziemi. Nie licza sie z pracownikami, nie licza sie z niczym i z nikim. A politycy, parlamenty zra im po prostu z reki. Taki mamy obecnie popieprzony czas. A lepiej nie bedzie. Niech wiec inni chujowicze oraz komentatorzy daja sobie spokoj z gadanina o lepszej przyszlosci. Bo to juz jest ostania sciema i bezsens.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Trzeba było opierdolić kapelucha kierownikowi i miał byś lepiej

    0

    0
    Odpowiedz
  11. pamietam jak w 89 poszedlem do pracy,to byly czasy..pozdrawiam Stary Onan

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Też 14tego poszedłem do nowej pracy, i mam to samo, kurwa ciężko się wszystkiego nauczyć, stres duży ale co zrobić może będzie lepiej. Powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Skoro masz już prace cieciu, to weź kredyt i go przepij. Po co Ci pieniądze? Bardzo dobrze, że nie każdy będzie miał w życiu dużo pieniędzy. Jakbyście mieli za dużo, to byście sami się doprowadzili do upadku, a tak, w kieszeni pusto i dzięki temu masz szansę nie stoczyć się na samo dno. Pospulswto pierdolone, szare myszki nic nie warte

    0

    1
    Odpowiedz
  14. ja tam wolę pracować wśród mruków przynajmniej spokój mam i nie muszę pierdolić trzy po trzy i co chwila odpowiadać na pojebane pytania

    1

    0
    Odpowiedz

Gówniane konwersacje

Jak bardzo trzeba mieć najebane w łbie, żeby na prywatne telefoniczne pogaduszki wychodzić do kibla.
Kibel, jak kibel .. jeden biurowiec, multum firm, multum ludzi i jeden kibel dla facetów, osobny dla kobiet.
W kiblu, jak to w kiblu 2 pisuary i 3 klopy.
Od jakiegoś czasu ta sama sytuacja.. wchodzę, a tu koleś stoi między pisuarami (są zainstalowane po przeciwnych stronach) i napierdala jakieś prywatne konwersacje z doradcą ubezpieczeniowym..
Kilka pierwszych razy trochę speszony odlałem się po cichu i opłukawszy ręce uciekłem..
Ale dzisiaj miałem dość..
Wchodzę i widzę tego gadułę..
Myślę, masz przejebane!
Wlazłem do klopa, leję prosto w tą dziurę, żeby jak najgłośniej pryskało..
Pierdłem, splunąłem okrutnie..
wylazłem myję ręce, długo i na na max odkręconej wodzie.
A potem jeb pod suszarkę obok pisuarów i suszę… suszę i kurwa ręce mam suche, ale dalej suszę!
Chuj.. wychodzę!
Już miałem chwycić za klamkę, a ten kutas do mnie: „może tak ciszej jak rozmawiam?”
A ja do niego: „kibel jest od srania, a nie gadania!”
i jebnąwszy drzwiami, zadowolony w pełni opuściłem ten przybytek fekaliów!
Jeszcze raz go spotkam, zrobię to samo!

119
45
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Gówniane konwersacje"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W każdej grupie społecznej można spotkać odpady ludzkie,i wcale wyższe sfery nie są wyjątkiem,przeciwnie tam jest najwięcej odpadów ludzkich w stosunku do najniższych warstw społecznych ponieważ wielki świat i mamona wpływa negatywnie na człowieka,demoralizuje go i uwalnia w nim tłamszoną przez niego bestię,dlatego Szwadron Śmierci szczególnie kieruje swoją uwagę w świat wyższych sfer,ponieważ tam ma najwięcej do roboty,dlatego wiedz że każdy kto chce zniszczyć ci życie będzie miał ze Szwadronem Śmierci do czynienia,i nie będzie to dla niego miłe doświadczenie

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Popieram Twoje zachowanie odnosnie jednostki ktura fakt faktem sila rzeczy chyba srała i jadła by w tym samym miejscu he he

    1

    1
    Odpowiedz
  4. Może w ten sposób oddaje cześć papajowi, którego ty lżysz i nienawidzisz?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Według mnie dobrze zrobiłeś, kibel to kibel jest do załatwiania się a nie do gadanie i tyle na temat.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Stary, piona dla ciebie! Posrałem się ze śmiechu. Ja pierdolę, jaki pojebany koleś żebyjeszcze japę otwierać… na następny raz wydawaj jeszcze oodgłosy ulgi i pomóż sobie pierdzeniem pachą. Tępić takich chujków!

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Esperanto dla wszystkich (podręcznik)

    Na szczęście już dzisiaj nikomu nie trzeba tłumaczyć, co to jest esperanto. Wszyscy wiemy, ze jest to język międzynarodowy. Cudowny zresztą. Łatwy, jak żaden inny na świecie. Dosłownie sam wchodzi do głowy bez względu na wiek, kolor skóry i owłosienia. Przekonamy się o tym po kilku (naprawdę już po kilku!) dniach nauki, gdy niespodziewanie dla siebie samych napiszemy bardzo zręczny i miły list do przyjaciela esperantysty z drugiego końca świata.

    Skąd się ten najmodniejszy, najłatwiejszy i, jak twierdzą znawcy, najładniejszy język wziął?

    W odróżnieniu od języków narodowych, które miliony ludzi tworzyły przez całe wieki, esperanto stworzone zostało przez jednego człowieka w ciągu kilkunastu lat. Człowiek ten, to warszawski lekarz, Ludwik Zamenhof, żyjący w latach 1859 – 1917, wielki marzyciel, pragnący zjednoczenia ludzkości w duchu przyjaźni i pokoju.

    Dziś, gdy międzynarodowe konferencje, festiwale, zjazdy i najrozmaitsze zloty stanowią jedną z form wzajemnego poznawania się narodów i współpracy w licznych dziedzinach, gdy pędzą po świecie różne „Pociągi przyjaźni”, a wycieczki „za siedem mórz i siedem gór” są coraz przystępniejsze, znajomość jakiegś jednego języka, który ułatwiałby porozumienie się przedstawicielom różnych narodów, stała się ludzkości szczególnie niezbędna.

    Nic też dziwnego, że esperanto, język sztucznie stworzony, z natury rzeczy neutralny, nie stanowiący dziedzictwa i własności żadnej grupy ludzkiej, nie mający ambicji wypierania języków narodowych, lecz zadowalający się rolą języka pomocniczego, najbardziej się do tego nadaje.

    W pierwszym okresie swego istnienia, przypadającym na lata dziewięćdziesiąte XIX wieku, miało esperanto licznych wrogów. Uważane było nawet za niechybny znak zbliżającego się końca świata, który (ten koniec!) nastąpić miał z całą pewnością w roku 1900.

    I dziś jeszcze trafiają się ludzie, którzy uważają, ze esperanto jest utopią i nieszkodliwym dziwactwem. Ale są to zaśniedzieli mędrcy, nieodrodni potomkowie tych, co kiedyś utopią i wariactwem nazywali dążenie człowieka do latania w powietrzu, nie mówiąc już o podróżach w kosmos.

    Kończąc to „wprowadzenie” witam najserdeczniej nie tylko tych z Państwa, którzy na adres redakcji „Nowej Wsi”, „Filipinki” i „Żołnierza Polskiego” bombardowali mnie listami z prośbą o podręcznik, ale także i tych, którzy z książką niniejszą zetknęli się przypadkowo. Wszystkich, którzy przerobią podane tu 32 lekcje, zapewniam, że będą mogli nie tylko po esperancku mówić, ale nawet śpiewać i korespondować z całym światem.

    Maria Niemirow

    Info od redakcji: Podręcznik nie jest nowy (m.in dlatego możemy go opublikować na stronie), więc we wprowadzeniu znajdują się informacje, które były aktualne w czasach jego jego pierwszego wydania. Natomiast sama zawartość podręcznika nic nie straciła na aktualnośc

    0

    0
    Odpowiedz
  8. I bardzo dobrze!

    0

    0
    Odpowiedz

Wkurwiają mnie ludzie (nie wszyscy)

Wkurwiają mnie ludzie… Zwłaszcza „koledzy” w pracy. Mam swoje obowiązki, robię je sumiennie, tak organizuję sobie robotę,że wszystko idzie mi sprawnie. Nie donoszę, nie ścigam się, nie obserwuję co kto robi, nie plotkuję ,wali mnie co kto robi, po prostu robię swoje i tyle. Ale mam takie mendy w pracy, które ciągle coś do mnie mają. Mendy dużo młodsze, głupsze ale ciągle cos im nie pasuje. Mendy, które chciałyby żebym jeszcze za nie zapierdalał. Mendy te oczywiście donoszą, kablują, właża w dupę górze za 50 groszy. Mendy te mieszkają w mieście, pracują w mieście ale porodziły się gdzieś w jakiejś piździwólce i to takie chamskie, prostackie i małe zachowanie przenoszą do miasta… I tak se myśle zgodnie ze starym porzekadłem ” cham ze wsi wyjdzie ale wieś z chama nigdy „. Nic dziwnego, że w tej Polsce taka kurwa straszna wszędzie atmosfera jak to butne chamstwo się tak szerzy wszędzie….

70
53
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Wkurwiają mnie ludzie (nie wszyscy)"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tępiciel plugastwa jak zawsze jest potrzebny i to w każdych czasach,bo plugastwo potrafi się w każdej epoce odnaleźć,czy to romantyźmnie,w baroku,czy czasach najnowszych ale w tych czasach to w szególności ma raj na ziemi bo czasy nastały straszne dla kultury,sztuki,inteligencji,moralności.Te dziedziny są tępione przez kurewski i chory system z całą bezwzględnością jak nigdy dotąd w histori ludzkości,i dlatego jak nigdy wcześniej ludzkośc potrzebuje kogoś kto stanie po ich stronie i stoczy nierówną i krwawą walkę ze złem,chroniąc ich przed zagładą,i takim kimś jest Szwadron Śmierci bez którego mniejszośc niezepsuta przez ten świat nie ma szans przetrwać i jest skazana na wymarcie

    3

    0
    Odpowiedz
  3. Zaprawde powiadam Ci ze Dobrze czynisz ze robisz swoje to przyniesie Ci pozytywne efekty napewno a na smieciowe zachowania miej wyjebke przyjdzie czas jak bendzie sie trudny element obijal sam o siebie i sam sie zamota bo zamiast dzialac produktywnie i zachowywac sie komunikatywnie to bendzie pierdolil jak osly przed wyborami z wyjatkiem Ogurek bo to ,,inna inszosc”he he pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  4. U mnie taką mendą jest kierownik

    2

    0
    Odpowiedz
  5. No, patałachu. Wasz patałaszy kierownik stawia czerwoną kropkę przy twoim nazwisku. A wiesz, co to oznacza? Masz przepierdolone za taką 'organizację’ pracy. Masz się ścigać, przebijać normy i informować przełożonych w naszym łódzkim wydziale fabrycznym o wszystkich nieprawidłowościach. Ale na razie ty jesteś nieprawidłowością. twoim kolegom, którzy jak to mówisz donoszą, w ramach podziękowania za współpracę, zwalniamy na dzisiaj taśmę o 10%. A tobie przyspieszamy o 30%. Morda w kubeł, uśmiech na mordę, morda do podłogi i pokornie zapierdalaj. Masz zakaz wychodzenia do sracza dzisiaj. A spróbuj się z czymś nie wyrobić, to przyjdzie do ciebie komornik w ramach tych punktów umowy, które dotyczą zaniedbania przez ciebie obowiązków pracowniczych.

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Takich mend jest na pęczki. Takich „cwaniakUW” za dziesięć złotych mądrogłupich jełopów, tępaków szukającyh zaczepki,itp.Ja znam to dobrze a nawet bardzo dobrze i wszędzie tak jest. Postaw sie komuś a nawet jak podskakuje zbyt wysoko to jebnij dla przykadu i spokój. Jak sie dasz to będą po tobie jeżdzić jak po psie.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Straszny frajer z ciebie, skoro nie potrafisz wykorzystać swojego doświadczenia i wyrobić układów w robocie, tylko dajesz się wkurwiać dzieciarni. Pisanie chujni nic ci nie pomoże, dalej będziedz jebany ze wszystkich stron.

    0

    9
    Odpowiedz
  8. Mnie też wkurwiają ludzie, najlepiej chciałbym być sam jak paluch…

    2

    0
    Odpowiedz
  9. Ludzie to najwięksi skurwysyni matki natury

    3

    0
    Odpowiedz
  10. Do 4. Krótko: ty chuju.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. kolego to nie tylko w Polsce.Jestem w szwajcarii i mam to samo.Obowiazuje zasada bierny miery ale wierny.Polacy to najbardziej zawistny niezyczliwy i glupi narod na swiecie.Wszystkie nacje trzymaja sie razem tylko nie my.jeden drugiego utopilby w lyzce wody za 2 franki.ja pochodze z miasta i sadze ze wiesniak to niemiejsce pochodzenia tylko sposob myslenia.znam osobiscie wielu miastowych wiesniakow.

    1

    0
    Odpowiedz

Angielski

Witam. Moją chujnią jest język angielski. Uczę się go już dobre 10 lat i dalej mam problem ze skleceniem i wymówieniem poprawnie dwóch zdań. Jebią mi się czasy,których jest chyba z 10 (po chuj tyle!?),zapominam słówek,wszystko mi się pieprzy. Moja ubiegłoroczna ustna matura z angielskiego przypominała bardziej rozmowę w języku migowym niż w angielskim. Przepuścili mnie,bo przepuszczali wszystkich. Gdyby tak nie było, z pewnością by mnie ujebali. Na piśmie i w czytaniu idzie mi lepiej,ale także tam szału nie ma. Najbardziej szkoda mi tych kilkunastu tysięcy, które moi starzy wyrzucili w błoto,żeby nauczyć mnie tego języka. Śmiem twierdzić,że umiałbym tyle samo bez chodzenia przez 10 lat do szkoły językowej, w której wszyscy patrzyli na mnie z politowaniem i z której wyniosłem wielkie gówno. Owszem,chciałbym rozmawiać płynnie po angielsku, marzę, żeby w przyszłości pracować jako kontroler ruchu lotniczego, ale obawiam się,że pozostanie to tylko w sferze marzeń,bo jestem straszliwie zniechęcony co do dalszej nauki szekspirowskiego języka.

49
49
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Angielski"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. jebać herbaciarzy!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Polaczki mają służyć jedynie jako tania siła robocza i niewolnicza dla zachodu,taki plan wymyślił hitler ale nie zdołał go wcielić w życie,ale z pomocą przyszedł usrael który ma zamiar dokończyć dzieło które hitler zaczął

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Po rusku napierdalam prawie jak po polsku. Po niemiecku bez problemu się dogaduję. Po szwedzku też. Po turecku tak samo, chociaż tam jest kilkanaście przypadków i milion pińcet sto dziewińcet końcówek, końcówek końcówek, mutacji, permutacji, multiplikacji, sracji i pierdacji. Nawet podstaw ormiańskiego się bez bólu nauczyłem łącznie z tym ich dziwnym alfabetem. Nauczyłbym się go biegle gdybym chciał. Angielskiego uczę się od 10 roku życia, mam prawie 40 lat i ni chuja. Przeczytam, napiszę, ale ni chuja nie rozumiem co oni do mnie mówią w tym popierdolonym języku. Angielski jest chyba jednym z najtrudniejszych języków świata. To brzmi jak jakiś bełkot. Angielski rozumiem tylko jak na filmie jacyś Murzyni w getcie gadają, bo mają wyrazistą wymowę. Tak więc nie jesteś sam w swojej chujni.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Jedź na wyspy to się nauczysz slangu. I zaczniesz używać 3-4 czasów zamiast 10 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  6. nie ty jeden, na maturze dzieciaki klepia KALI JEŚC KALI PIĆ, tylko te z korek cos potrafią. wyjedz do usa / uk, tak gadaj z nejtiw spikerami, inaczej…chujnia

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Two beer or not two beer – Shakesbeer

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Some will ,some won’t, some do, some don’t, I might

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To papaj się mści, że go nie szanowałeś, teraz nic ci nie będzie wychodziło w życiu przez PAPAJA…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. W angielskim jest osiemnaście czasów a nie dziesięć.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Człowieku.. bo system nauczania ang. w naszych szkołąch jest do dupy! w prywatni nauczyciele też wkłądają Ci jak najwięcej gramatyki żeby ich korki trwały jak najdłużej żeby z Ciebie doić. Dobra rada – używaj jedynie 3 czasów (jak amerykanie zresztą) i naucz się słówek i po prostu mów! pooglądaj też trochę filmów z napisami żebyć miał styczność z językiem i to wystarczy, powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Pierwszy ma rację-jebać herbaciarzy! Jako klasyczny zmywak obcuję z mową Szekspira na co dzień i mam dość tego barbarzyńskiego narzecza. Britisz inglisz brzmi jak bełkot, ten popieprzony akcent uniemożliwia zrozumienie najprostszego zdania, w dodatku co wieś to inny dialekt, a już Szkota to ni chuja nie pojmiesz. Tylko angielski chamburgerów jest znośny i zrozumiały i dlatego ja mówię tak jak w filmach z Holiłodzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. #9-to jeszcze kurwa lepiej

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Popieram autora. Ich język jest prosty, mimo 18 czasów (po chuj tyle?) używa się regularnie z 6, z czego tak naprawdę 3. Ale akcent Anglików i Szkotów brzmi jakby mówili właśnie dławiąc się najdłuższym kutasem świata. W USA jest słuszny stosunek do języka, więc i akcent jest normalny (nie licząc murzyńskiego nie wiadomo co). Z Anglikami jest chujnia w rozmowie, nie słyszysz dokładnie słów, a cała rozmowa opiera się na twojej znajomości wymowy słów (nie zliczę na ile sposobów i akcentów można wymówić to samo słowo czy końcówkę), jako człowiek oglądający dużo filmów anglojęzycznych z napisami nabyłem trochę tej sztuki. Ale fakt faktem amerykański akcent jest lepszy, dużo wyraźniejszy. I ładniej brzmi, przynajmniej dla mnie. Oglądaj amerykańskie filmy z napisami polskimi lub angielskimi, jeśli rozumiesz wystarczająco tekst, mów jak w Hollywood, jak dobrze napisał tu @11. Jebać ten chujowy wyspiarski akcent.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Ja też nie umiem angielskiego więc wybrałem Hiszpański który łatwiej mi zapamiętać.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. @3 W tureckim nie ma w ogóle odmiany przez przypadki, popierdzieliło ci się z węgierskim

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @15
    To nie są przypadki takie jak w języku polskim, tylko dodawanie końcówek w zależności od tego w jakim przypadku o czymś mówimy, na przykład czy chodzi nam o np. rękę, czy o moją rękę czy że coś mam w ręku i takie tam. Tego jest tyle że sami Turcy chyba nawet nie są w stanie powiedzieć ile.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Coz Wam doradzic szanowni Autorzy, komentatorzy oraz czytelnicy? ja mysle, ze rozwiazaniem tych wszystkich niepotrzebnych problemow byloby Esperanto. Jest to jezyk utworzony przez genialnego Doktora Ludwiga Zamenhofa, naszego rodaka z Bialegostoku. Ten genialny czlowiek, tworca Esperanto zmarl w roku 1917. A powiadomil swiat o swoim dziele zycia, Esperanto, w roku 1887. Ten jezyk jest zupelnie obledny. Po trzech tygodniach nauki, uczac sie Esperanto 8 godzin dziennie podczas urlopu, a wiec poswiecilem na nauke ok 170 godzin, bo mialem ogromna motywacje, nauczylem sie go na tyle, ze zaczalem pisac listy na srednim poziomie do ludzi z roznych panstw, aby sie przekonac, czy oni mnie rozumieja a ja ich. Wszystko przeszlo moje oczekiwania. Nie pojmuje, jak ten jezyk do tej pory nie potrafil sie przebic. Dostalem wiele adresow z numerami telefonow od ludzi wladajacych tym jezykiem z roznych, rowniez bardzo egzotycznych krajow, i potrafilem z tymi osobami bez wiekszych klopotow calkiem dobrze sobie pogawedzic. Rozmawialem m. in. z Japonczykami, Finami, islandczykami, Portugalczykami, Szkotami, Hindusami oraz z mieszkancem Bhutanu w Himalajach. to byla dla mnie najwieksza przygoda tego rodzaju w moim krotkim zyciu (obecnie 42 lata). Do zainteresowania sie Esperantem zachecily mnie artykuly autora o nazwisku Claude Piron. Na wikipedia.pl, a zapewne i w innych jezykach jest o nim sporo informacji. On wlasnie wladal m. in. Esperanto zdaje sie od dziecka. Znal poza tym inne jezyki. to pisze dla Waszej informacji tak na marginesie. Esperanto, o ktorym cos tam kiedys slyszalem przed wielu laty, jest wynikiem pracy i dzielem prawdziwie genialnego umyslu. Poza tym jestem zdania, ze nie jestesmy w stanie, chyba ze chodzi o osoby nieprzecietnie zdolne, pracowite, o duzej motywacji, opetane pragnieniem nauczenia sie jezyka obcego, no powiedzmy zupelnie wyjatkowe, nauczyc sie jezyka obcego w wysokim stopniu, ze wszystkimi niuansami, odcieniami znaczeniowymi, zbardzo przyzwoitym akcentem, specyficznymi dla danego jezyka terminami, powiedzeniami, zwrotami, przyslowiami itd. A przeciez nie zyjemy tylko po to, aby kuc jezyk codziennie przez np. pol doby, i to przez lata cale. Przeciez mamy rozne obowiazki, musimy chodzic do pracy, czy do szkoly, jesc, spac, myc sie do czasu do czasu, spedzic wspolnie czas z kobieta, kochac sie itd. A wiec tak to naprawde wyglada. To tyle na dzisiaj odnosnie Esperanta. to niesamowita rzecz. Zetknalem sie wo moim dosc szarym zyciu z wielka idea, z czyms absolutnie dla mnie nowym, niecodziennym. Po prostu obled.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Esperanto (pierwotnie Lingvo Internacia, „język międzynarodowy”) – najbardziej rozpowszechniony na świecie międzynarodowy język pomocniczy[1].

    Jego nazwa pochodzi od pseudonimu „Dr. Esperanto”, pod którym Ludwik Zamenhof opublikował w 1887 podstawy języka w książce Język międzynarodowy. Przedmowa i podręcznik kompletny. Jego celem było stworzenie neutralnego i łatwego do nauki języka (w zamierzeniu – łatwiejszego niż łacina[potrzebne źródło]), przydatnego do międzynarodowej komunikacji, nie zastępującego jednak innych, narodowych języków. W praktyce nigdy do tego nie doszło, gdyż językiem międzynarodowym, tak jak dawniej łacina a potem język francuski, stał się w XX wieku język angielski.

    Pomimo że żadne państwo nie uznaje esperanta za swój język urzędowy, jest ono używane przez międzynarodową wspólnotę, której wielkość, według różnych źródeł, szacowana jest na sto tysięcy do dwóch milionów użytkowników (zależnie od poziomu opanowania języka)[2]. Esperanto doczekało się także międzynarodowego uznania, w postaci dwóch rezolucji UNESCO, a także wsparcia ze strony znanych osobistości życia publicznego. W setną rocznicę powstania Światowego Związku Esperantystów Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę, w której złożył wyrazy uznania dla kontynuatorów dzieła dr. L. Zamenhofa[3]. Współcześnie używa się tego języka w podróży, korespondencji, podczas międzynarodowych spotkań, kongresów, dyskusji naukowych (np. w działalności Międzynarodowej Akademii Nauk San Marino), tworzenia oryginalnej literatury oraz jej tłumaczenia, w muzyce, teatrze, kinie, reportażu internetowym i mediach prasowych oraz do tworzenia audycji radiowych i telewizyjnych. Przesłanką wskazująca na popularność języka esperanto jest liczba krajowych organizacji esperantystów[4] (np. Czeski Związek Esperantystów, Polski Związek Esperantystów) jak również duża liczba i różnorodność organizacji tematycznych grupujący esperantystów[5], zwolenników danego światopoglądu, ideologii religii, zawodów, hobby itd. (np. Esperancki Związek Prawniczy, Międzynarodowa Liga Nauczycieli Esperantystów). O popularności esperanto świadczą też liczne i bardzo różnorodne ZEOj na całym świecie.

    Zdecydowana większość słownictwa w esperanto pochodzi z języków zachodnioeuropejskich, jednocześnie ukazując wpływy języków słowiańskich poprzez swoją syntaktykę i morfologię. Morfemy nie podlegają zmianom i można tworzyć z nich ogromną ilość kombinacji, tworząc zróżnicowane znaczeniowo wyrazy; esperanto ma więc wiele wspólnego z językami analitycznymi, do których zalicza się między innymi chiński. Z drugiej jednak strony, struktura wewnętrzna esperanta w pewnym stopniu odzwierciedla języki aglutynacyjne, takie jak japoński, suahili czy turecki.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Esperanto nie miało być tylko językiem, lecz środkiem do pojednania ludzkości. Koncepcje filozoficzno-społeczne Zamenhofa mówiły o stworzeniu „narodu neutralnie ludzkiego”.

    155 lat temu urodził się w Polsce człowiek, który chciał uleczyć świat za pomocą wymyślonego przez siebie sztucznego języka.
    Miał szesnaście lat, gdy zaczął pracę nad uniwersalnym językiem dla ludzi. Od dziecka uczono go, że wszyscy są braćmi, ale co innego widział na ulicach. Wychował się w Białymstoku, w którym żyły obok siebie cztery narody – Rosjanie, Polacy, Niemcy i Żydzi. Miał wrażenie, że różnorodność językowa powoduje antagonizmy pomiędzy nimi. Już jako mały chłopiec napisał pięcioaktową tragedię, nawiązującą do biblijnej historii o wieży Babel. Akcja toczyła się na białostockim rynku, a budowniczymi wieży byli mieszkańcy miasta.

    Miał dziewiętnaście lat, gdy zaprezentował pierwszą wersję języka kolegom z gimnazjum. Zaczęli się go uczyć. Byli zaskoczeni tym, jak łatwo im szło. Później śpiewali hymn w nowym języku. Zaczynał się tak: „Niech upadnie nienawiść między narodami, czas już nastał! Cała ludzkość musi się zjednać w jedną rodzinę”. Ale język wydawał mu się zbyt ociężały i nieelegancki. Brakowało tego „czegoś”. Więc zaczął w języku myśleć i w ten sposób go ożywił. Język zyskał „duszę”.

    Miał dwadzieścia osiem lat, gdy opublikował pierwszy kompletny podręcznik do języka pod pseudonimem „Doktor Esperanto”(doktor, który ma nadzieję). Z czasem zaczęto tym słowem nazywać sam język. Na okładce umieścił klauzulę: „Język międzynarodowy, podobnie jak każdy narodowy, jest własnością ogółu. Autor zrzeka się na zawsze wszelkich praw osobistych do niego”. Przez dwa lata szukał wydawcy, ale nie znalazł zainteresowania. W końcu publikację sfinansowała jego żona. W kolejnych latach esperanto pochłonęło większość jej finansów. Rodzina została bez środków do życia. Autor tułał się po kraju, szukając pracy w zawodzie okulisty. Przez wiele lat nie ustabilizował swojej sytuacji finansowej. Prosił o pomoc bliskich. Sam często nie dojadał. W końcu znalazł zatrudnienie w jednej z najbiedniejszych dzielnic Warszawy. Przyjmował po 30–40 pacjentów dziennie, zarabiając tyle, ile inni dostawali za 5–10 pacjentów. W liście z 1906 roku pisał o życiu w Warszawie: „Przestałem spotykać ludzi, a widzę tylko Rosjan, Polaków i Żydów, którzy wzajemnie się nienawidzą i myślą tylko o swoim narodzie. Najżałośniejsza jest sytuacja Żydów, bo Rosjanie domagają się, by byli oni Rosjanami, a Polacy, by Żydzi byli Polakami”.

    Ludwik Zamenhof urodził się w Białymstoku 15 grudnia 1859 roku. Jego ojciec i dziadek byli nauczycielami języków. Wykształcono go w języku rosyjskim i to z nim czuł się najbardziej związany w młodości. Później zdystansował się do niego za sprawą propagandy antysemickiej w Cesarstwie Rosyjskim, która wielokrotnie skutkowała pogromami ludności żydowskiej. Biegle posługiwał się polskim i niemieckim oraz czytał po francusku. Osiem innych języków znał powierzchownie. Uważał się przede wszystkim za Żyda, a w dalszej kolejności za „syna ziemi polskiej”. Jego dzieci natomiast otwarcie deklarowały już swoją polskość.

    Rozwój esperanta przypadł na okres wzmożonego antysemityzmu w Europie. W końcu XIX i początkach XX wieku miały miejsce liczne pogromy ludności żydowskiej, głównie na terenie Rosji. Tam też ukazały się „Protokoły mędrców Syjonu”, fałszywy dokument o rzekomym spisku żydowsko-masońskim. We Francji głośna była „afera Dreyfusa”, w której francuski kapitan żydowskiego pochodzenia został niesłusznie oskarżony o zdradę tajemnicy wojskowej. W takiej atmosferze esperantyści „dla dobra sprawy” nie ujawniali pochodzenia Zamenhofa, a on sam dał im na to przyzwolenie.

    Jednak problemy narodu żydowskiego do głębi dotykały Zamenhofa i były motorem napędowym jego działań. W jednym z listów pisał: „Jeśli nie byłbym Żydem, wówczas mógłbym oddać się absolutnie i w całości moim marzeniom, ale należę do narodu, który wiele wycierpiał. […] Dlatego często nie dawała mi spokoju myśl, że nie mam moralnego prawa pracować dla neutralnych ideałów całej ludzkości”. Zamenhof otarł się o wszystkie emancypacyjne ruchy żydowskie, z żadnym z nich nie związując się jednak na dłużej. Najbardziej bolało go to, że Żydzi zmuszeni są posługiwać się obcymi językami „bez możliwości przyswojenia ich sobie w całości, gdyż każdy taki język jest ucieleśnieniem swego charakteru narodowego, obcego żydowskiemu życiu, duchowi i historii”. Krótko myślał o ożywieniu hebrajskiego, a następnie o doskonaleniu języka jidysz. W końcu zarzucił oba projekty na rzecz języka „neutralnie ludzkiego”.

    Co istotne – esperanto nie miało być tylko językiem, lecz środkiem do pojednania ludzkości. Koncepcje filozoficzno-społeczne Zamenhofa mówiły o stworzeniu „narodu neutralnie ludzkiego”, którego zadaniem byłoby zjednoczenie wszystkich ludzi. Łączyłoby ich esperanto oraz religia, streszczająca się w jednym zdaniu: „Postępuj tak, jak chciałbyś, by postępowano z Tobą”. Nowy naród wziąłby początek od grupy ludzi, którzy osiedliliby się w jednym z miast neutralnej Szwajcarii. Stopniowo dołączaliby do niego kolejni członkowie. W roli pionierów widział Zamenhof Żydów, bo to na nich jego zdaniem ciąży obowiązek przekazywania „idei o jednym niewymyślonym Bogu dla całej ludzkości”. Później odszedł od mesjanizmu żydowskiego na rzecz „czystego człowieczeństwa”. Zamenhof zdawał sobie sprawę, że jego pomysł to utopia, ale uważał, że jest ona „łatwa do zrealizowania”.

    Nie ulega jednak wątpliwości, że geniusz Zamenhofa ujawnił się przede wszystkim w lingwistyce. W piątej klasie gimnazjum zaczął się uczyć angielskiego i zauważył, jak prosta jest gramatyka angielska w porównaniu do łaciny i greki. Stwierdził, że „tak zwane bogactwo gramatycznych form jest tylko ślepym historycznym przypadkiem, zbytecznym dla języka”. Gramatyka esperanta da się zapisać w kilkudziesięciu zdaniach. Za równie zbędne uważał setki tysięcy słów, obecne w naturalnych językach. Zredukował je za pomocą tzw. sufiksów, na których oparł słowotwórstwo języka. Dzięki temu podstawowa wersja esperanta składa się jedynie z dwóch i pół tysiąca słów, które w większości pochodzą z języków romańskich. Język pozbawiony jest rodzajów gramatycznych. Ma tylko dwa przypadki – mianownik i biernik – oraz trzy czasy. Każdy wyraz czyta się tak, jak się pisze. Zamenhof hołdował zasadzie „maksimum treści, minimum formy”. W ten sposób stworzył najłatwiejszy do wyuczenia język na świecie.

    Łatwość esperanta zdobyła mu dużą popularność w pierwszej połowie XX wieku. W latach 20. mogło nawet stać się międzynarodowym językiem pomocniczym Ligii Narodów, poprzedniczki ONZ. Kilkanaście państw gotowych było poprzeć projekt zainicjowany przez szwajcarskiego esperantystę Edmondo Privata. Jednak Francja, która obawiała się utraty znaczenia własnego języka, skutecznie go zablokowała. Co więcej, minister oświaty francuskiej zakazał nauczania esperanta we Francji, a Privat został uznany w tym kraju za persona non grata. O tym, jak silne było lobby francuskie, może świadczyć stanowisko przedstawiciela Polski Szymona Askenazego. Złożył on podpis pod propozycją przygotowania raportu o esperancie z zastrzeżeniem, że język pomocniczy w żadnym wypadku nie może zagrozić „prawom i stuletnim zasługom języka francuskiego w światowej dyplomacji”.

    Z drugiej strony na początku XX wieku to właśnie we Francji działała najmocniejsza grupa esperantystów, do której należała elita kraju – politycy, generałowie, naukowcy. W 1905 roku we francuskim Boulogne-sur-Mer miał miejsce pierwszy światowy Kongres Esperanta, a Zamenhof został odznaczony francuskim orderem Legii Honorowej. Na Kongresie uchwalono tzw. Deklarację Bulońską, w której Zamenhof jeszcze raz potwierdził, że „właścicielem” esperanta jest „cały świat i każdy, kto chce może wydawać w tym języku lub o tym języku wszelkie dzieła, jakie sobie życzy oraz używać go do wszelkich możliwych celów”. Określił esperantyzm jako „staranie o rozpowszechnienie na całym świecie języka neutralnie ludzkiego, który […] dałby ludziom różnych narodowości możliwość wzajemnego porozumiewania się; który mógłby służyć jako język niosący pokój w publicznych instytucjach tych krajów, gdzie różne narody prowadzą walkę o język”.

    W tym czasie wydał też „Fundamento de Esperanto”, w których zawarł nienaruszalne podstawy języka. Jednak nie wszyscy esperantyści akceptowali esperanto w całości. Po I Kongresie zaczęła się wzmożona działalność zwolenników zmian, a w 1907 roku francuski matematyk Louis Couturat stworzył na bazie esperanto nowy język sztuczny – ido. Odeszło do niego ok 5 procent esperantystów, dlatego okres ten nazwany został „Wielką Schizmą”. Z Francji dochodziło najwięcej głosów sprzeciwu wobec „indoktrynacji” esperanta ideologią. Jednak dla samego Zamenhofa sprowadzenie esperanta do – jak mówił – „trywialnej użyteczności” było nie do pomyślenia. Na jednym z kongresów ostrzegał: „Jeśli nas, pionierów esperanta, zmusi się, byśmy unikali w naszej działalności wszelkich idei, to my ze wzburzeniem podrzemy i spalimy wszystko, co napisaliśmy dla esperanta i z bólem przekreślimy pracę i poświęcenie naszego całego życia”.

    Ambitne idee Zamenhofa zweryfikowała rzeczywistość. Esperanto nie zapobiegło wojnom ani nie odnowiło oblicza ludzkości. Zabrakło mu też wsparcia polityczno-finansowego, aby mogło odegrać większą rolę na arenie międzynarodowej. Wytworzyło za to ruch esperancki, obejmujący około miliona ludzi na całym świecie. Są pisarze języka esperanto. Wystawia się sztuki teatralne i kabarety. Pod względem liczebności esperanto jest trzydziestym językiem internetu. Znani są „native speakerzy” esperanta – najczęściej dzieci rodziców pochodzących z różnych krajów, którzy rozmawiają ze sobą w esperanto. Esperantem inspirował się Orwell, gdy tworzył gramatykę nowomowy newspeak w powieści „Rok 1984”. Esperanto zostało nawet uznane za język objawiony przez przedstawicieli dwóch religii – bahaizmu i oomoto – które dążą do posługiwania się wspólnym językiem uniwersalnym. Pierwszą polską bahaistką była córka Zamenhofa, Lidia. Zasłynęła również jako tłumaczka – przełożyła na esperanto m.in. „Irydiona” Zygmunta Krasińskiego, jedno z bardziej skomplikowanych dzieł epoki romantyzmu.

    Esperantyści nierzadko cierpieli za swoje ideały. W czasie II wojny światowej mordowano ich w nazistowskich Niemczech i wysyłano do gułagów w ZSRR. Z rąk hitlerowców zginęła cała rodzina Zamenhofa. Socjolog Walter Żelazny, znawca Zamenhofa, pisze o społeczności esperantystów jako rodzaju diaspory, która „dokonuje się wskutek wyboru, a nie urodzenia”. Bliski jest jej kosmopolityzm, prawa człowieka oraz sprawiedliwość społeczna i kulturowo-językowa. Według Żelaznego Polska ma skarb, który powinna lepiej wykorzystać: „Sam fakt, że miejscem jego narodzin była Polska, automatycznie przybliża nasz kraj milionom sympatyków esperanta, co jest terenem zaniedbanym przez wszystkie […] organizacje […], którym zlecono promocję Polski i polskiej kultury”.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Angielski jest łatwy jak chuj, to polski jest popierdolony, w pisowni, w wymowie, w gramatyce. Choć british english dla mnie jest śmieszny, leje po nogach ze śmiechu nieraz.

    0

    1
    Odpowiedz
  22. @9 nie napisałem, że jest 10 czasów, tylko, że nie będzie używał 10 a wystarczą mu przeważnie 3. Niech sobie będzie nawet 30, i tak większości prawie się nie używa.

    0

    0
    Odpowiedz

Naklejki i gadżety samochodowe

Witam. Nie wiedzieć czemu ale wkurwiają mnie naklejki na samochodach oraz różne gadżety w samochodach. Numer jeden – wszelkiego rodzaju „jedzie z nami synek” albo „dziecko w samochodzie” tudzież ” księżniczka na pokładzie” i inne tego typu mające świadczyć o tym, że ten pojazd jest wyjątkowy jeżeli w ogóle nie uprzywilejowany w ruchu dlatego tylko, że przewożone jest w nim wyjątkowe wg kierowcy dziecko. A co jeżeli jadę swoim samochodem sam, z teściową, matką, ojcem czy psem albo nawet własnym dzieckiem ale nie mam takiej naklejki? To można we mnie śmiało walić bo nie mam ” księżniczki na pokładzie”? Czy może mam jej pomachać radośnie ręką aby bachor od małego czuł się dowartościowany i lepszy od innych? Mijam potem takie auto, zerkam do środka, księżniczki ani śladu bo jest przedpołudnie i pewnie siedzi w jakimś zafajdanym żłobku w zafajdanym pampersie, za to na fotelu obok kierowcy rozwalona królowa. Nogi na podszybiu, bo to kolejny samochodowy zwyczaj-wywalanie przez kobity gołych racic na przednią szybę albo nawet przez boczne okno szczególnie latem, nieważne czy kopyta są przyzwoicie utrzymane czy zaniedbane. Tatuś z fajką, w aucie syf i brud. Na zewnątrz też nie lepiej.
Sprawa kolejna to wieszanie na wstecznym lusterku tych wszystkich kurwa kostek, zabawek, pluszaków i ograniczanie sobie widoczności i tak już znacznie ograniczonej przez nawigacje GPS bo oczywiście kurwa każdy musi ją mieć choć połowa z nich nie rusza się za miasto. Na szczęście minęła pojebana moda na wieszanie płyt CD , które odbijając słońce oślepiały innych kierowców chociaż i to się dalej zdarza szczególnie w starych rzęchach kupowanych po 50 euro za sztukę.
No i na koniec hit ostatnich dwóch może trzech lat, moda której już w ogóle nie rozumiem może ktoś mi objaśni o co chodzi, umieszczanie( najczęściej w tylnej części auta) pluszowej zabawki, chyba misia, przebranego w kolory funkcjonariusza drogówki czyli biała czapka, odblaskowa kamizelka, napis na plecach. Taka zabawka też niejednokorotnie zajmuje znaczną część szyby ograniczając widoczność i po co to?
Można też z jajem i humorem np. naklejki na ciężkich samochodach ” szybciej nie mogę”. To tak na koniec aby pozytywnie zakończyć.

50
66
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Naklejki i gadżety samochodowe"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ból dupy bo jeździsz matizem.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. A ja sobie planuję na aucie umieścić naklejkę o następującej treści: „ten samochód należy do mafii, stuknij go, a my stukniemy ciebie”. 🙂 Swoją drogą dziwne, że są ludzie, których wkurwiają takie bzdury… Może idź do Mesia na taśmę to po zapierdolu nie będziesz miał czasu na zwracanie uwagi na rzeczy, które nie powinny cię interesować.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Czym ty żyjesz? Get a life

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Jak to czytałem, to przypomniała mi się piękna sytuacja drogowa z niunią z wywalonymi racicami i księżniczką w wieku ok 3 lat w foteliku i w zapewne zaszczanych i zasranych gaciach. Droga nr 580, okolice Leszna. Padały deszcze, była gigantyczna kałuża. Jedzie sobie rodzinka, szyby pootwierane, racice wywalone, jadą może z 5 na godzinę, bo kałuża wielka na głębokość 3/4 koła. A ja jadę furgonem jak burza, oni mi na drodze, więc muszę wyprzedzić. I wyprzedzam wzbijając fontanny wody, która przez te otwarte szyby najpierw zalała księżniczkę, a potem jej mamuśkę z wywalonymi racicami. Wyprzedzałem z prawej strony, bo jechali środkiem 🙂 Przy okazji oblałem dwie tępe dzidy, które lazły tuż przy krawężniku. I to był udany dzień.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Zajebiście.

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Też mnie to chuj boli, czy jedzie z wami synek, Amelka, czy inny szajs.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Dziwi mnie niska ocena powyzszej chujni. Rozumiem autora I sam doswiadczylem podobnej tandety umieszczanej w samochodach. MOj pierwszy w zyciu samochod Fiat tempra kupilem uzywany w 98 roku, byl sprowadzony z niemiec wersja digital, welur full wyposazenie, auto wspominam baaardzo milo do dzisiaj. Posiadalem fiata 4 lata I jak to z reguly bywa wlasnie o ten pierwszy samochod dbasz I chuchasz, pucujesz, idelany stan techniczny to norma. Auto jak to auto nie da sie posiadac wiecznie wiec sprzedalem po 4 latach. Klient byl tak bardzo zachwycony, ze kupil bez targowania. Tydzien pozniej wrocil po komplet zimowek. Wrylo mnie w ziemie a z ust dobiegl jek zdziwienia I przerazenia gdy moim oczom ukazal sie fiat z naklejka ” sony the art of entertainment” na tylnej szybie, mala dobra antenna radiowa zostala zastapiona zoltym dragiem dlugim na 1.5metra. swiatla mialy zrobione brewki z samoprzylepnej folii. W srodku czekal kolejny horror- piekna blekitna velurowa tapicerka jakiej nie spotkasz w zadnym nowym aucie zostala obleczona w pokrowce ze skory bialego tygrysa z glowa ow drapieznika na zaglowkach. Drazek skrzyni biegow zostal zakonczony jakims pomaranczowym huj wie czym, pokrowiec na wygodna i niewytarta kierownice powiekszyl ja do rozmiarow kola ratunkowego.
    Moj ojciec ja to zobaczyl poplakal sie ze smiechu I nadal smiejac stwierdzil ze gdy mialem 4 latka chcialem wieszac pomarancze na choince jako ozdoby hahahha po tym ja tez juz nie wytrzymalem i razem z ojcem prawie tarzalismy sie ze smiechu. Taka to byla chujnia hahah

    1

    0
    Odpowiedz
  8. 5/5. Ludzie mają coraz bardziej nasrane w głowie, a te wlepki i misie, czy bujające głową pieski na szybie to dowód.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Te babskie kopyta na szybie tez mnie obrzydzają. One chyba myślą, że to sexi:P

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Wystaw swoje jaja… może ktoś zauważy zjeba…

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Wystaw swoje jądra… może ktoś zauważy pajaca…

      0

      0
      Odpowiedz
  10. Ty nigdy nie będziesz miał synka, bo papaj sprawi że kutas stanie się bezużyteczny. To z zemsty że go obrażałeś i lżyłeś obrzydliwie.

    0

    1
    Odpowiedz
  11. A ja mam kurwa kostki i trancam je ręcami na światłach i się ścigam z lamusami jak ty. 1.8T

    0

    1
    Odpowiedz
  12. „Uwaga, dziecko na pokładzie” – aa to pierdolnę w inny samochód.

    2

    0
    Odpowiedz
  13. Najlepsza naklejka ” Oddal się bo rzuce ci gluta na szybe”

    0

    0
    Odpowiedz
  14. „Pokaż cycki dam ci ciastko” – to jest kurwa szczyt wszystkiego.Pod blokiem mam takiego 20-to letniego Passata KOMBI z tą naklejką + mała dziewczynka + matka o wyglądzie przepitej lafiryndy + tatuś.Jak widzę jak się pakują do fury to serce rośnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. spierdalaj Putinowi laptopa nosić.

    0

    0
    Odpowiedz

Praca i znajomości

Po co zatrudnić kogoś z tytułem mgr, 3 letnim doświadczeniem na stanowisku, na które się aplikuje, 8 letnim stażem pracy, językiem angielskim na poziomie b2 potwierdzone certyfikatem, jak można zatrudnić dziewczynę po liceum ogólnokształcącym, a właściwie CÓRKĘ KIEROWNIKA. Ręcę i nogi opadają…

71
48
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Praca i znajomości"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tak, bo córce kierownika opadają majtki. Smutne, oj smutne.

    2

    0
    Odpowiedz
  3. whahah b2 skisłem

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A coś myślał? Liczy sie urodzenie i pochodzenie. Coś chciał na salony, kariery, zaszczyty? To dla elyt zarezerwowane tylko a chamy i plebs do ciężkiej fizycznej roboty. Synalek i córeczka jakiegoś tam burmistrza czy byznesmena pójdzie na taśme na 3 zmiany a ty do biura? A wała! Plebs ma pracować na panów. Potomkowie naszych elyt będzą rządzić, będą posłami, bankierami, starostami a potomkowie plebsu będą plebsem i robolami. To proste. Tak wyglądają te jaśniepańskie katolickie wartości kapitalistyczne o które twój dziadziuś, tatuś walczyli być może:) Władza pochodzi od żydowskiego pana boga.Bóg tak chciał że masz takie życie a nie inne. Musisz sie z tym pogodzić. „wolną ojczyzne…….” to wam zwrócił!:)

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Papaj też by zatrudnił swoją córkę, a skoro go lżyłaś i obrażałaś, to nie dziw się, że się mści. Papaj jest bardzo pamiętliwy, pamiętaj!

    0

    0
    Odpowiedz

Szukanie pracy

Witam chujowiczów. Chciałem się z Wami podzielić kwestią szukania pracy za granicą. Konkretnie szukam jakieś roboty w Skandynawii, ale wszędzie pracodawcy szukają tylko budowlańców, sprząteczek, malarzy ewentualnie kierowców, najlepiej oczywiście z doświadczeniem. Czy naprawdę innej roboty już nie ma? Z chęcią bym popracował w jakimś sklepie, kwiaciarni, magazynie, ochronie albo nawet szklarni. Mówię nawet po duńsku, ale jakiś konkretnych ofert oczywiście brak, a nie zamierzam zapieprzać na budowie. Chujuza robi się z tym światem, bo pracy nie można znaleźć, albo taką jest poniżej kwalifikacji za niskie stawki.

31
42
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Szukanie pracy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Mam ten sam problem – napisz na GG 3497517

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Po prostu jesteś zwykłym leniwym polskim
    nierobem.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. A na co liczysz?:) Że emigrantów z Wolski porobią tam managerami, dErektorami, kierownikami? My jesteśmy tylko dla nich białymi murzynami za miske ryżu i tyle do takiej roboty jakiej żaden miejscowy nie pójdzie czyli najcięższej i najgorszej. Nawet czarni i ciapaci nie pójdą do takiej roboty.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Oddawaj cześć papajowi to pomoże ci znaleść pracę.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Po co wyjeżdżać na obczyznę zdala od rodziny i przyjaciół. Nie lepiej wspierać rodzimy przemysł? Zamiast wydawać grubą forsę na podróż do Skandynawii, to weź trzy stówy do łapy i składaj CV na taśmę w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. Też mamy tam magazyn.

    0

    0
    Odpowiedz