Edukacja „Brody”

Jestem studentem drugiego roku Filologii Polskiej. A mówiąc bardziej po ludzku studiuje język polski. Przejdę od razu do rzeczy i powiem co mnie boli. Boli mnie, że żyjemy w świecie, w którym trzeba ukończyć kilka szkół aby dostać jakiś konkretny zawód. Co więcej, w tychże szkołach uczysz się bardzo niewiele. Co daje wkuwanie na pamięć jakichś regułek, działań itd. skoro większość ludzi zapomina je po tygodniu? Poza tym zauważyłem, że zdecydowana większość tego, czego uczymy się w szkołach do dupy nam się przyda, a nawet i to nie. Szczerze mówiąc, niewiele się w tych wszystkich szkołach nauczyłem. Boli mnie także do, że w poniedziałek mam ostateczną poprawkę z romantyzmu. Babka od tego przedmiotu jest wyjątkowo niechętna wobec mojej osoby, ostatnio mimo że na główne pytania odpowiedziałem, to wymyślała coraz to kolejne głupie pytanka z dupy, coraz to bardziej odbiegające od tematu i w końcu mnie udupiła. Jak ja to zdam w poniedziałek? Pojęcia nie mam. Ale wiem tylko, że oczywiście nauczę się na tyle na ile mogę, nigdy nie poddaje się bez walki. A co będzie potem? Albo wylot i arrivederci albo zostaje i nadal próbuje coś zdziałać. Poszedłem na te studia, bo chciałem zdobyć wymarzony zawód nauczyciela (system edukacji w Polsce to paranoja, ale może mógłbym coś zdziałać wychowawczo, wbrew pozorom stać mnie na to) lub dziennikarza. Jako nauczyciel lub dziennikarz mógłbym zrobić coś dobrego dla świata, dla innych. Zawsze lubiłem pomagać innym. Oba zawody mają swoje dobre i złe strony. I tu jest właśnie dramat, od jednego durnego egzaminu i jakiejś starej pizdy i jej humorów zależy moja przyszłość. O dziwo, ja mam na nią w tym momencie niewielki wpływ. I to mnie właśnie wkurwia, to jest chujnia totalna. Zależy mi na tym, aby przez to przebrnąć. Popełniłem w życiu wiele błędów, zawaliłem naukę w jak zwykle zresztą. Być może teraz przyjdzie mi za to zapłacić. Co ma być to będzie, w każdym bądź razie na pewno nie poddam się w swojej codziennej walce i będę się trzymał zasad i ideałów w które wierze. A to chyba jest w życiu najważniejsze.

39
69

Komentarze do "Edukacja „Brody”"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Dasz radę. Zmienisz dużo rzeczy, tylko się nie poddawaj przez jakąś głupią szmatę, która jest sfrustrowana, że jej nic w życiu nie wyszło i teraz widzi, że Ty chcesz coś osiągnąć, to chce Cię udupić, żebyś nie miał od niej lepiej! Przyj do przodu, napierdalaj! Uda Ci się 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  3. „bo chciałem zdobyć wymarzony zawód nauczyciela” hahaha ja bee ale masz chopie ambicje? pracować za grosze? haha
    A co do tego, że gówna nas uczą to prawda, bo tak naprawdę idąc do pracy dopiero zaczniemy sie uczyć czegoś pożytecznego…

    0

    0
    Odpowiedz
  4. I to jest właśnie chujnia drogi kolego.
    Masz chęci, plan, poszedłeś na wybrany przez siebie kierunek, bo chcesz wnieść pozytywną cząstkę w ten pojebany świat.
    I właśnie na takich ludzi czai się chujnia, bo pójdzie na uczelnię typ, który poszedł, bo tak rodzice chcieli/kierunek modny/bo poszła tam jego dziewczyna/etc.. i takiego nikt ani nic się nie czepi, przejdzie z semestru na semestr, z roku na rok i dalej będzie nikim – ale przejdzie!
    Natomiast Ty – człowiek, który ma plan, który chce coś zmienić dostaje kłody pod nogi i musi się zastanawiać czy nie wyleci z uczelni… Wiem coś o tym, bo mam podobnie i też chodzi tutaj o jeden przedmiot – który w dodatku kompletnie jest nieistotny, a zagraża moim dalszym planom.. Pozdrawiam i szczerze życzę aby się Tobie udało!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. mam podobną sytuację i podobne poglądy. zasadom należy pozostawać wiernym bez względu na otaczającą nas bandę zawistnych szczekaczy. jedynym ich celem jest zniechęcić nas do własnych ideałów, z prostej przyczyny- sami ich nigdy nie mieli. powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. nauczyciel to chujowy zawód, zapłacą ci 1200 na rękę za użeranie się z badną idiotów. nie ma zadnych korzyści, ponadto mamy nadwyżkę nauczycieli. już lepiej iść na budowę dniówka 80-100 zł najmniej, robota ciężka ale zarobisz coś, i to zdrowo, fizycznie, nie będziesz miał potem otyłości czy innego nauczycielskiego gówna. ja robię na budowie, studiuję, szukam pracy i uczę się jednocześnie. Gdybym miał zostać nauczycielem to rozpłakałbym się i stwierdził że wszystko czego się nauczyłem po prostu wsadzić se mogę.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Witam. Też jestem studentem FP, tylko, że już na trzecim roku. Po przeczytaniu tego, co napisaleś coś mi się wydaję, że niewykluczone jest to, że jesteśmy na tej samej uczelni, bo ja na drugim roku też miałem problem z głupim romantyzmem i to z tego samego, co Ty powodu. Nie wiem, może zbieg okoliczności, a może nie drogi chujowiczu. Pzdr i powodzenia!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Widać niektórym tylko usrane pieniądze we łbie. Nienawidze takich materialistycznych świń(pozdrowienia dla kolegów i koleżanek z 2 i 5 komentarza). A co do systemu edukacji to racja, taka chuunia, że szok. Przepisać podręcznik do zeszytu i nauczyciel cieszy ryja, że Cię czegoś nauczył. Ale cóż, taki śiwat…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ehhh Panowie… Plany, marzenia, życiowy cel… Też miałem. Oczywiście „coś” poszło nie tak. Dwie nauczycielki mnie nie cierpiały i zamiast płynąć do przodu to zdryfowałem. Teraz robię coś czego nie lubię, nie realizuję się w pracy, nie obchodzą mnie wyniki, jakieś samodoskonalenie zawodowe itp Pracuje bo… trzeba zarabiać. Tyle dobrze, że nie zarabiam źle. Są ludzie, którzy pokończyli uczelnie, mają dobre posady, a są idiotami i reprezentują „poziom kreta na Żuławach Wiślanych”. Są też tacy, którzy z trudem ukończyli uczelnie albo i nie, ale są ludźmi wartościowymi – i na nich czeka chujnia. Masz plan, jakieś zasady, życiowy cel? To przygotuj się na jedno – wszystko się spierdoli ;] Prawa Murphy’ego…

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Jak na polonistę to chujowo u ciebie z interpunkcją. 5 błędów interpunkcyjnych w takim krótkim tekście to prawie 2 ortograficzne, a to oznacza ocenę popularnie zwaną „banią”. 😛

    0

    0
    Odpowiedz