Jestem przegrywem pod każdym względem

Jestem chłopakiem, mam 14 lat i 160cm wzrostu. W podstawówce miałem całkiem dobre oceny, byłem średnio lubiany. Wtedy jeszcze nie byłem takim zakompleksionym gównem, po prostu byłem za głupi aby dostrzec swoje liczne wady. W gimnazjum miałem nową klasę, nikogo nie znałem. Szybko zrozumiałem, że w porównaniu do innych jestem zwykłym śmieciem. Wszyscy ładnie wyrzeźbieni, po 180, same 5 w dzienniku, a ja co? Niższy od prawie wszystkich dziewczyn, 40 kg, do tego spierdoliłem sobie oceny.. Mieszkam w starym, małym mieszkaniu w bloku na jednej z gorszych ulic w mieście. Gdy miałem 6 lat moi rodzice się rozwiedli. Wtedy z mamą i bratem zamieszkaliśmy u babci, czyli w tym domu. Za każdym razem gdy ktoś mnie pyta o hobby czy zainteresowania nie wiem co odpowiedzieć. Dla jednych to sport, dla innych kolekcjonowanie czegoś. Dla mnie to walenie konia gdy jakimś cudem znajdę miejsce na chacie i granie w gry na starym laptopie z komunii. Nie dostaje kieszonkowego, bo mama pracuje na kasie w kaufie i sama zwyczajnie ma mało pieniędzy. Moi koledzy z klasy rzucają hajsem na prawo i lewo, zawsze w markowych ubraniach, grają na dobrych kompach w swoich dużych domach. A co ze mną? Mieszkam w pokoju 4x4m ze zjebanym młodszym bratem, który tylko mnie wkurwia. Cała rodzina uważa, że jestem debilem (w sumie to im się nie dziwie). Z dnia na dzień czuje się coraz gorzej. Za każdym razem gdy mam wymienić swoje zalety nie umiem tego zrobić. Wad są dziesiątki, zalet nie mam. Po prostu jestem przegrywem. Nic mi nie wychodzi, wszystko czego się podejmę prędzej czy później spierdole. Wszystko mnie już zaczyna wkurwiać nie wiem w ogóle czemu się urodziłem. Świat byłby lepszy bez spierdolin życiowych takich jak ja. No dalej, jedzcie po mnie; Co ten gówniarz w ogóle może wiedzieć o życiu? A co ty możesz kurwa wiedzieć? Od samego dzieciństwa wszystkiego pod dostatkiem, wysokie kieszonkowe, duży dom, dobra praca.. Nigdy nie będę normalny

59
45
Pokaż komentarze (50)

Komentarze do "Jestem przegrywem pod każdym względem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kurwa chłopie, masz dopiero 14 lat, całe życie przed toba. Nie masz lekko ale mogło być dużo gorzej, dopóki jesteś zdrowy i masz co do garnka włożyć to jakoś bedzie. Znajdź sobie jakieś hobby, pasję, a reszta przyjdzie z czasem. Ucz się i zaciągnij się gdzieś, jak wkurwia Cie to że jesteś mały to polecam sztuki walki, tylko jakieś kontaktowe. Jak pogadasz gdzieś z jakimiś trenerami to nawet będziesz mógł chodzić za darmo, u mnie w mieście brali chętnych do zapasów czy boksu bez żadnych opłat, ale potrzebowali młodzików, a Ty jeśli zaczniesz trenować teraz to masz duże szanse coś osiągnąć w życiu – ja dopiero wziąłem się na poważne jak byłem stary. Kilka / kilkanaście lat konsekwentnego treningu i jak będziesz kończył liceum czy studia to może i dalej będziesz przegrywem, ale z czarnym pasem – czyli nie do końca takim przegrywem. A i ludzi nowych poznasz. Pozdrawiam

    17

    6
    Odpowiedz
  3. Weź się w garść – łatwo powiedzieć Ale cóż innego pozostaje Życie JEST popierdolone to fakt Ale postaraj się poszukać w nim miejsca dla siebie Wokół nas jest mnóstwo obrazków napakowanych facetów z kasą i pięknych kobiet bez grama celulitu a z pięknym biustem w rozmiarze hmmm -jaki sobie można tylko wyobrazić To FIKCJA Człowiek się starzeje Ciało traci błąd Zostaje to co w głowie Nie masz predyspozycji na Chopina z reklamy Olej to! Weź się za naukę, dużo czytaj Mówią ze kto czyta dwa razy żyje Poszukaj w literaturze odskoczni Przy okazji czegoś się dowiesz i poszerzyć horyzonty Myślisz że kobiety wolą głupiego mięśniaka? Może plastikowe barbie albo kurwiszcza Mówią że niczym tak nie ujmuje się kobiety jak inteligentnym żartem i tym co się ma w głowie Do pracy Kolego Masz 14 lat Życie przed Tobą Możesz WSZYSTKO!
    Pamietaj też że na zachodzie a zwłaszcza w USA każdy ma psychoanalityka bo życie tak zapierdziela że czasem po prostu samemu jest za trudno a w domu czy w gronie znajomych nie mamy oparcia To wielka ulga kiedy możesz się wygadać Obcej osobie nawet łatwiej Nie zrozum mnie źle To nie jest tak że do psychiatry Cię wysyłam Wystarczy zwykła rozmowa z psychologiem Ale nie szkolnym bo po co mają w szkole przypiąć Ci łatkę Idź do przychodni i umów się na wizytę Bezpłatną na NFZ
    Warto o SIEBIE zawalczyć
    Powodzenia

    7

    3
    Odpowiedz
  4. Nie martw się. Jesteś jeszcze młody i możesz wiele osiągnąć. Nie wiesz co będzie za 5,10 lat…Mam nadzieję, że osiągniesz to czego pragniesz. Rozumiem Cię przez co przechodzisz i ma prawo być Tobie przykro, że kolegom ze szkoły lepiej się powodzi, że z ocenami nie wyszło. Wyciągnij jednak z tego jakieś pozytywne wnioski, np. to że w przyszłości będziesz zahartowany po tym przez co teraz przechodzisz i dasz sobie w życiu radę. Nie wiadomo jak będzie w przypadku Twoich kolegów , którzy mają teraz wszystko czego zapragną. Pozdrawiam i głowa do góry.

    8

    1
    Odpowiedz
  5. Dziecko, bierz się za odrabianie lekcji.

    6

    30
    Odpowiedz
    1. Idz na plebanie i ssaj chuja ksiedzu.

      2

      1
      Odpowiedz
    2. Wez sie skurwysynie zabij.Jednak polska to kraj idiotuw.

      0

      4
      Odpowiedz
  6. Nie jesteś przegrywem. Jak czytam twój wpis to myślę ze opisujesz moją młodość. Wszystko miałem tak samo. Dziś mam 165cm/55kg i 40 lat. Obok siedzi moja kochana (już 15 lat) kobieta. Pracuje w IT dobrze zarabiam, podróżuje, jestem szczęśliwym człowiekiem.
    I pomyśleć ze w 16 roku życia próbowałem się zabić bo… „jestem przegrywem „… Na szczęście odratowali
    mnie.
    Zacznij robić to co lubisz i życzę Ci aby pewnego dnia płacili ci za to (tak jak mi).

    23

    1
    Odpowiedz
    1. Głupotą jest odbierać życie,kóre Ci dano. Nie wpadłeś na to? To kurwa pech.

      1

      7
      Odpowiedz
      1. kto mi je dał?

        1

        1
        Odpowiedz
    2. wiesz że poleciała tylko na hajs?

      3

      5
      Odpowiedz
    3. Zajebiste pocieszenie. Na pewno chłopak wyjdzie na prostą i będzie zarabiał dziesiątki tysięcy miesięcznie, heheh. Niby wszystko jest możliwe, w praktyce też miałem chujowe szkolne czasy w tym wieku i dziś, będąc sporo starszy, trudno mi cokolwiek osiągnąć bo mam jebaną fobię społeczną przez starganą psychikę, problemy ze zdrowiem i brak chęci do czegokolwiek.

      5

      0
      Odpowiedz
  7. Co prawda faktycznie ciężko mi ci cokolwiek radzić bo miałem wszystkiego pod dostatkiem zawsze, ale zmień to na co masz wpływ. Np. zacznij się właśnie uczyć – z książek i z internetu i popraw się w szkole. Może nie brzmi to zbyt sexy ale na pewno zaprocentuje w przyszłości. Poza tym oni i ja też do czego się przyznaje nie znamy życia w biedzie i pewnie nie szanujemy tego co mamy np. nie umiemy oszczędzać, reagować na porażki. Ty jesteś o to mądrzejszy i to twoja przewaga.

    7

    2
    Odpowiedz
  8. Przeczytałem pierwsze zdanie i na tym zakończyłem.

    3

    15
    Odpowiedz
  9. Drogi chłopcze, to dopiero początek.Za parę lat będziesz się modlił by wrócić do swojego poliku móc dalej walić konia.Pozdro

    7

    14
    Odpowiedz
  10. Mój szef ma 160cm wzrostu.
    Mój trener krafki ma może 165.
    14 lat poczekaj jak będziesz miał 50 i pusty portfel i będziesz sam. To wtedy możesz powiedzieć że ci nic w życiu nie wyszło… Jedno jest pewne jak będziesz się nad sobą użalać to niczego nie osiągniesz. Chyba że ty lubisz się nad sobą użalać 🙂 🙂

    8

    5
    Odpowiedz
  11. … i jeszcze dodam . Mieszkam na 45m w żoną i 2 dzieci… Jakoś nikt z nas nie czuje się gorszy od innych… Biedę ma się w głowie a nie w portfelu.

    5

    4
    Odpowiedz
  12. Miałem w życiu bardzo podobnie. Wszyscy zawsze mieli hajs, dobrego kompa, najnowsze gry, markowe ciuchy… Tylko u mnie była bieda. Na szczęście udało mi się jakoś wyjść na prostą, czego Tobie również życzę. Btw. za dwa lata będziesz mógł już pracować (ale bedzie ci potrzebna zgoda rodzica lub prawnego opiekuna), a wtedy jakiś hajs już będziesz mieć. Śledź także rynek pracy, patrz jakie zawody są deficytowe, pokończ odpowiednie kursy i od razu po skończeniu szkoły idź do roboty. Zdobywaj doświadczenie zawodowe, podnoś kwalifikacje, jak chcesz to możesz zaocznie studiować, a kasa z czasem będzie coraz większa, ewentualnie możesz za granice wyjechać. Spawacz albo operator wózka widłowego (zwłaszcza wysokiego składowania) dość dobrze zarabiają. Ewentualnie możesz za granicę wyjechać, ale musisz wiedzieć, że praca z polaczkami to w 90% tragedia. Trzymaj się Ziomuś i powodzenia.

    5

    1
    Odpowiedz
  13. miałem coś podobnego, odnośnie traktowania mnie przez „kolegów”, ogólnie to miałem lepiej pod względem kompa i gier, teraz nam 23 i zapierdalam na produkcji, chuja sobie tam radzę, jestem operatorem maszyn za 2200 mniej więceh na łapę, jestem osioł jeśli chodzi o kontaktowanie z ludźmi, za cholere nie rozumiem poleceń i niczego, ale jakoś funguję, stanowisko naszczęście samodzielne haha, wiem że mnie obgadują i sie głupio śmieją, i wiesz co? Mam to totalnie w piździe tych debili, zarabiam swoje i reszte gowno mnie obchodzi. A na bezrobociu bylem 9 miesięcy

    9

    0
    Odpowiedz
  14. Człowieku, chujnia i śrut. Masz dopiero czternaście lat, przechodzisz załamania nerwowe i prawdopodobnie zaczynasz z własnego widzi mi się chorować na depresję. Życie – kurwa jest ciężkie. Nie poznasz jak, dopóki nie zaczniesz pracować. Najlepiej nad sobą.

    4

    4
    Odpowiedz
  15. Jesteś dziwny… Skoro masz 14 lat to bez problemu zamiast siedzieć przed komputerem mógłbyś np ćwiczyć. Nie mówię o siłowni bo to pewnie nie wchodzi w rachubę (no chyba, że macie taki przybytek w szkole – w takim przypadku korzystaj), ale chociaż o tzw treningu domatora. Ogarnij się póki jeszcze możesz wyplątać się z tych bzdur które sobie wmawiasz.

    3

    3
    Odpowiedz
  16. Kurwa no mam wrażenie jakbyś opisał moje życie. Japierdole nosz kurwa poza kilkoma faktami bo ja mam pokój 3×3. Kurwa nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. Zresztą ja też 14lat na karku.

    8

    3
    Odpowiedz
  17. Rozumiem Cię. Łatwo jest ludziom którym się w życiu udało czy udaje, takim jak mi, mówić że życie daje każdemu równe szanse. Chuja do dupy prędzej daje. Już od momentu narodzin los każdego z las jest w większej czy mniejszej części postanowiony. Urodzisz się w biednej rodzinie, z brzydka morda, niski? To będą z ciebie szydzic w szkole. Kilkanaście lat. Domyslacie się chyba jak to wpływa na psychikę takiego młodego człowieka. To go ustawia na resztę życia. Do tego brak kasy na dobre studia itp. Gdybym ja się urodził w bogatej rodzinie to dzisiaj bym mógł już pracować jako pilot. Poradziłem sobie inaczej ale nie o to chodzi. Ja ogólnie absolutnie nie mogę narzekać. Powodzenie u płci przeciwnej jest, pieniądze spore są, pewność siebie też. Ale nie wszystkim to było dane. Gość ma potężny problem na całe życie. Co mogę Ci poradzić? Przeczekaj. Jesteś bystry, tak wnioskuję po wpisie. Na razie nic nie możesz zrobić. Ale jak wejdziesz w dorosłość to już wszystko w Twoich rękach. Będziesz miał trudniej, startujesz z końcowych pozycji. Ale można iść do przodu. Pomimo tego chujowego startu. Pozdro.

    6

    2
    Odpowiedz
  18. Życie polega na ciągłej walce, więc walcz zamiast płakać. Płaczem nic nie osiągniesz.

    2

    2
    Odpowiedz
  19. Słaba ściema. Taki młody chłopak nie mógłby napisać takiej chujni. Autor opowiada o swojej przeszłości albo zmyśla.

    To mówiłem ja. Człowiek Małpa.

    5

    5
    Odpowiedz
    1. Wiem, data, ale musiałem. Owszem, 14-latek może coś takiego napisać. Wiem po sobie.

      1

      0
      Odpowiedz
  20. Dopóki nie masz konta na wykopie i bordo to zawsze jest wyjście XD A tak na poważnie to przeszłam coś podobnego. Macie w szkole siłownie? Ćwicz. Masz w okolicy publiczną siłownię? Ćwicz. Możesz też pożyczyć sprzęt od kogoś z rodziny. Zawsze pozostaje Ci bieganie, ćwiczenia domowe, jak już tak bardzo szukasz wymówki. Problem z ciałem pokonany, hurra. Kasa? Dorabiaj w wakacje na ulotkach lub innej robocie. Grosz wpadnie, odkładaj, nie kupuj nic bezużytecznego. Ciuchy? Ciucholandy nie gryzą i można za 3 zł dostać coś markowego. Po czasie wyuczysz się szukać. Dalsze rady? Przestań walić konia. Z przegrywu da się wyjść tylko trzeba próbować, a nie wiecznie się użalać i nic nie zmieniać

    5

    3
    Odpowiedz
    1. Eee tam.

      Autorze, wal konia ale bez przesady oczywiście. Nie słuchaj rad tej baby bo ona nie ma wacka.

      8

      0
      Odpowiedz
  21. Na pewno nie jest tak zle jak piszesz. Pieniadze to nie wszystko, w zyciu roznie bywa. Umiejetnosc przezycia za minimalna kwote moze byc cenna. Wiem co pisze.

    1

    1
    Odpowiedz
  22. Hej! Nie martw się.
    Wzrost: nie Twoja wina,
    Koledzy: Miej ich w nosie, to jacyś zepsuci pajace, skoro mają po 14 lat (brak własnych dochodów), a rzucają kasą,
    Hobby: w końcu znajdziesz coś, co Cię interesuje,
    Walenie konia: ciesz się, to objaw zdrowia, tylko nie przesadź, bo się uzależnisz,
    Oceny: ucz się tylko tego co Cię interesuje, reszta tylko do „zaliczenia”, szkoda życia na rzeczy bez przyszłości

    Nie martw się. Jesteś jak najbardziej normalny. To że brat Cie wkurwia, to też normalne. Wszyscy tak mają. Ustaw go sobie trochę i będzie dobrze. Generalnie z rodziną lepiej żyć w zgodzie. Wszystkiego dobrego i tak przy okazji wesołych Świąt 😉

    7

    0
    Odpowiedz
  23. P.S. Masz dopiero 14 lat. Jeszcze urośniesz. Tylko zdrowo się odżywiaj.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Chcesz miec zawsze siłę słonia nie przestawaj walić konia…

      3

      1
      Odpowiedz
  24. Przeczytałem uważnie to co napisałeś dwa razy. I nadal nie wiem czemu czujesz się gorszy od innych. Bo centymetry, bo metry kwadratowe, bo kieszonkowe? To co tak gloryfikujesz u innych wcale nie jest takie wartościowe. Ty spokojnie przejdziesz pod wiaduktem a kolega z klasy przyjebie łbem. Ty masz wszystko pod ręką, nawet młodszy brat Ci się nie zgubi a koleżanka głupiej gumki do włosów szuka tydzień. Ty nie masz kasy, więc jej w przeciwieństwie do innych głupio i bezsensownie nie wydasz. No i kto ma lepiej?

    1

    1
    Odpowiedz
  25. Nie przejmuj się bo to kapitalizm wykreował twierdzenie że każdy musi być najpiękniejszy, najmodniejszy, najbogatszy.Sam nie jestem najwyższy, chodze w ciuchach z lumpa, mam starą komórkę, i śmieje się z tych lemingów którzy naśladują tą papke z telewizora ala „lewy ma hujwajeja to ja też musze”, może ktoś mie lubić za to jaki jestem albo trudno może bardziej pasuje do obrazu reklam w tv. Jesteśmy niewolnikami systemu i to on kreuje nasz światopogląd przez manipulacje… Jestem za narodowym socjalizmem tak jak wujek Adi i to mój światopogląd napędza mnie w działaniach że coś może się zmienić i że warto marzyć o czystym społeczeństwie „niestrapionym piętnem brudnych machinacji” Zepnij dupę i idź do przodu ! albo jak nie możesz to uprawiaj sport albo ćwicz na siłce, to zmieni przewage hormonów w mózgu i zaczniesz patrzeć inaczej na siebie i innych.Trzymaj się ziomek.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Narodowy Socjalizm to by sie przydał Polsce, od razu by stanęła na nogi. Kapitalizm to gówniany kolonializm… Bez wartości narodowych i czegokolwiek..

      0

      2
      Odpowiedz
  26. hej – myślę że byłoby fajnie gdybyś podzielił się tymi nowinami z kimś starszym kto chce dla Ciebie dobrze. Wiem że ciężko znaleźć taką osobę, ale być może w twojej szkole działa „Akademia przyszłości”. Poważnie – spróbuj tam. Zapytaj w szkole pedagog, albo sam napisz list do fundacji.
    AP działa w taki sposób że każdy uczeń dostaje swojego tutora. Część osób skupia się na poprawianiu ocen, ale sendo akcji jest takie żeby podreperować pewność siebie i umiejętności społeczne. Taki tutor wytłumaczy Ci na spokojnie kilka rzeczy nt tego jak działa świat i gdzie w Twoim powyższym poście są błędy myślowe (bez oceniania – czysto informacyjnie i w dobrej wierze).

    1

    1
    Odpowiedz
  27. Zaraz zaczną cię prostować, żebyś zamiast narzekać wziął się do roboty i do czegoś w życiu doszedł . Nie będą tylko znali tego z autopsji, bo im tatusiowie wszystko na tacy podali.

    6

    5
    Odpowiedz
    1. Dokładnie. Naogladali się na jewtube kolczow i innych „trenerów osobistych” i zgrywaja wielkich speców od psychologii.
      Myślą, że to gowniane podtrzymywanie na duchu i śmieszne poklepywanie po ramieniu cokolwiek pomoże.
      Chuj im w dupe.

      7

      2
      Odpowiedz
      1. Jest mniej takich co im tatusiowie dali niż Ci się wydaje. A jak ktoś nie potrzebuje „podtrzymywania na duchu i śmiesznego poklepywania po ramieniu” to nie pisze takich tekstów do ludzi.

        0

        0
        Odpowiedz
  28. 14 lat to ty możesz mieć jeszcze 1.80 tylko uprawiaj sport i dobrze się odżywiaj 😀

    3

    1
    Odpowiedz
  29. Ucz się, to masz teraz za darmo. No i jak masz olej w głowie to bierz się za komputery (ale nie granie!). Naprawdę, w tej dziedzinie można samemu, z minimalnym wkładem pieniędzy, poświecając trochę czasu, dużo nauczyć. Wiedza i narzędzia leżą za darmo w Internecie. A potem bez problemu znajdziesz dobrą pracę z naprawdę przyzwoitą wypłatą, często dużo lepszą od tego, co będą zarabiać twoim szpanujący „koledzy”.

    3

    0
    Odpowiedz
  30. skorzystaj z psychoterapii to cie wyprostuje. można chodzić za darmo na nfz

    0

    1
    Odpowiedz
  31. „Nigdy nie będę normalny” powtarzaj to sobie dalej to faktycznie nie będzisz i Ci wtedy sprzedam jeszcze kopa w dupę.

    3

    4
    Odpowiedz
  32. Jestes typowym Polakiem

    2

    5
    Odpowiedz
  33. Chłopie takich biedaków jak twoja rodzina to pół Polski może nawet więcej co do wzrostu są też niskie kobiety… tylko zacznij cwiczyć

    2

    0
    Odpowiedz
  34. Masz 14 lat.. dopiero 14 lat. Kiedys chodzilem do klasy z pewnym kolega.. od poczatku podstawowki, az po sam koniec gimnazjum byl najnizszy wzrostem, pewnie wygladal tak jak ty teraz. Do tego byl szczuplutki.. strach bylo go nawet mocniej w plecy klepnac, by tylko nie zrobic mu krzywdy. Do czego zmierzam? Ano do tego, ze od konca gimnazjum go nie widzialem, spotkalem go po 6 latach i byl mniej wiecej mojego wzrostu (184cm), jak nizszy, to tylko troche. Jaki z tego moral? Taki, zebys sie wzial czlowieku w garsc, byl cierpliwy, bo 14 lat, to wiek, w ktorym dojrzewasz. Wszystko przed toba stoi otworem. Co do pieniedzy, tak jak ktos wyzej napisal.. u wielu polskich rodzin sie nie przelewa, musisz pogodzic sie ze swoja sytuacja socjalno bytowa i nie przejmowac sie, ze ten to ma lepiej, ten to ma lzej, tamten ma drogie buty, albo komputery za dobre pare tysiecy. Trzymaj sie i sprobuj lepiej sie nastawic do zycia, bo nie jestes zadnym gownem.

    3

    0
    Odpowiedz
  35. Masz jeszcze czas. Jak bedziesz mial 30 lat to wtedy powiesz czys przegryw czy wygryw.

    0

    0
    Odpowiedz
  36. ja mam 16 i 160 xD, nie ma co się martwić, po 18-19 możesz już sam zarabiać i tylko od ciebie zależy kim będziesz.

    1

    0
    Odpowiedz
  37. Nie przejmuj sie wzrostem. Ja w wieku 14 lat miałem 151 cm a w wieku 18 miałem 189 zaś ci którzy wyrośli wtedy do 170 zatrzymali się i tyle już im zostało. Teraz ja sie smieje z nich

    1

    0
    Odpowiedz
  38. Na co komu twój wzrost młokosie? Może rozmiar swojego landrynka zapodaj? Nie wiem, co ci poprzednicy napisali ale pewnie uprzedzili już, że zdążysz urosnąć (tak trudno poszukać jakiegoś wątku w internecie na temat dorastania?) i że powinieneś jebać rozpieszczone bękarty ze szkoły. Wytrwaj, zmień szkołę lub załatw sobie nauczanie indywidualne, nikt tu ci nie pomoże.

    0

    4
    Odpowiedz

Nie umiem jeździć samochodem

Prawie wszyscy moi znajomi w moim wieku czyli 20 lat, mają prawo jazdy i nie ma dla nich problemu jeździć po mieście gdzie jest 40000 ludzi, a ja to choćbym miał dostać milion Euro to i tak ni chuja. Nawet 200m po mieście nie przejadę. Tylko ziemnymi drogami, bądź ostatecznie asfaltowymi, ale takimi gdzie mało aut jeździ. W wolnym czasie oni sobie po nocach jeżdżą gdzie tylko zechcą a ja ni chuja. Ja to co najwyżej rowerem mogę jeździć. Nawet po drogach gdzie złodziei w mundurach nie ma, samemu nie pojadę, bo szczególnie matka jest taka, że bez prawa jazdy nie pozwoli jeździć, nawet bezpiecznie, bo to niezgodne z prawem. Się kurde pytam: co w tym złego do chuja, dlaczego poruszanie się bez jakiegoś plastkowego dokumentu to przestępstwo?! Chociaż wiele razy poruszałem się takimi drogami we właściwy sposób i wie o tym. Własnego nie mam, tylko matki i ojca, taki z zadkiem na masce. Jeśli jeżdżę samochodem to zawsze z kimś i jak już pisałem jakimi drogami. Wstyd w tym wieku nie umieć. Jedynym ratunkiem byłoby zniesienie obowiązku tego zasranego prawa jazdy, abym mógł jeździć tam gdzie potrafię.

5
76
Pokaż komentarze (24)

Komentarze do "Nie umiem jeździć samochodem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Minimalizacja ryzyka wystąpienia wypadku, jakby drogami jeździli ludzie bez przeszkolenia, to ceny ubezpieczeń byłyby sporo większe.

    2

    2
    Odpowiedz
  3. Ja zdałem za ósmym razem – jazda szła mi fatalnie. Nawet moi instruktorzy pisali do siebie żarty na mój temat na kartce, którą znalazłem w ich aucie przez przypadek. Wiem że prawo jazdy to droga przez mękę ale może spróbuj – nie popełnia błędów ten kto nic nie robi 😉

    5

    0
    Odpowiedz
    1. Ja zdałem za pierwszym razem. Poczuj się gorszy.

      2

      4
      Odpowiedz
  4. Spróbuj w mieście z 35tys. mieszkańców. Będzie łatwiej.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Oooo, rzeczywiście łatwiej.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Człowieku – walnij Ty się kluczem nasadowym w łeb. Rozpieszczony karwa jesteś, albo czujesz głęboki niedosyt i żal Ci niestety cztery litery ściska. Mając 20 lat tak na prawdę nie masz nic, na wszystko możesz liczyć dopiero gdy na to zapracujesz.

    3

    2
    Odpowiedz
  6. Zrob se prawko i przestan pierdolic.

    11

    2
    Odpowiedz
    1. Tu autor. Na obecną chwilę dla mnie wyrobienie prawa jazdy to tak jak bycie piłkarzem dla kogoś bez nóg lub z jedną nogą. Ale zrobię jak tylko lepiej będę jeździć.

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Masz jakiś deal z grabarzem?

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Tu autor. Nie mam.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. A ty masz jakiś deal z Tuskiem?

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Pewnie dlatego nie masz prawka, żeby nikogo nie zabić.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Tu autor chujni. Ja może i nie mam prawa jazdy ale nie jeżdżę tak żeby kogoś zabić. Czyli z dozwoloną prędkością, nie po pijanemu.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Tępota sięga zenitu. Wyraźnie napisałem że gdzie nie umiem jeździć to NIE JEŻDŻĘ. Tylko gdzie potrafię. I bezpiecznie

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Sorry ale 40 tysięcy to nie miasto… Prawa miejskie z litości, Jak np. Kórnik…

    3

    3
    Odpowiedz
  10. „Złodzieje w mundurach” właśnie po to oni są, by strzec ludzi przed kurwimi synami bez prawka, nie umiejącymi jeździć. Nawiasem, jak to pizdowsko brzmi, mam 20 lat i nie jeżdżę samochodem ;(((( – ja jestem starszy i póki co do niczego mi to nie potrzebne, nie płaczę, zazdrościsz kolegom? Chuj im w dupę i tobie też jeśli tak bardzo czujesz się spragniony szpanu „na furę”.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Tu autor chujni.

      Pisałem wyraźnie, że umiem jeździć samochodem, ale tylko po najłatwiejszych drogach asfaltowych i gruntowych, a co do miejscowości gdzie jest 40 tys. ludzi to nie ma szans abym się nauczył. Tam gdzie nie umiem to nie jeżdżę! A tam gdzie umiem to jeżdżę ale rzadko i nie po alkoholu, ani za szybko, w skrócie jeżdżę bezpiecznie, chociaż bez prawa jazdy. Na szpanie też mi zbytnio nie zależy, ale 4/5 moich rówieśników ma ten dokument. Po prostu chciałbym samemu jak dorosły jeździć, a nie tylko z kimś.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. To dlaczego nie pójdziesz na prawko? Zapisz się na kurs i przestań pierdolić!

        2

        1
        Odpowiedz
        1. Wszyscy jesteście tacy sami. Tylko gadacie żebym zrobił a nie dociera że to dla mnie nie możliwe. Powiedzcie komuś kto nie ma nóg: zacznij biegać i przestań pierdolić.

          1

          2
          Odpowiedz
          1. Idź do psychologa wywal mu swoje fobie może coś poradzi, potem poszukaj instruktora z podejściem nauczy Cię jeździć i po sprawie.
            Biadolenie jest bez sensu.
            Moja stara 20 lat zarzekała się, że ona nigdy nie będzie jeździć – a teraz problem jest ile siana idzie na paliwo.

            2

            0
            Odpowiedz
          2. Może i masz rację. Tu autor chujni.

            0

            0
            Odpowiedz
        2. Cookie Crips to ty?

          0

          0
          Odpowiedz
    2. Pizda to ty sam jesteś.

      0

      0
      Odpowiedz

Robaczywe grzyby

Teraz już nie ma grzybów, ale jeszcze ze 2-3 miesiące temu było ich całkiem sporo. Wszystko pięknie, tylko dobija mnie to, że te najlepsze grzyby, są najczęściej robaczywe. U mnie w okolicy są miejsca na grzyby i te, które są dla mnie najlepsze, często są robaczywe do chuja. Wiele razy tak było że widzę ładnego prawdziwka, a jak wytnę go z ziemi (ja nigdy nie wyrywam), to w środku pełno dziurek, i jest zbyt miękki. Dlaczego duże i ładne grzyby często są pokarane robakami?! Wie ktoś, jakie jadalne grzyby prawie nigdy nie są robaczywe?

13
9
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Robaczywe grzyby"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Możliwe, że po prostu gradacje tych owadów miałeś wzmożoną w tym roku. Albo ogólnie jest ich bardzo dużo w twojej okolicy, mogą na to pływać makroelementy i mikroelementy.

    A i następnym razem, gdy będziesz zbierał grzyby, to wykręcaj je z ziemi, nie zostawiaj uciętej nóżki w glebie, bo grzybnia gnije i mniej grzybków powstaje na przyszły rok.

    7

    0
    Odpowiedz
  3. chyba niestety to wina gleby na jakiej się znajdują więc nic nie poradzisz. Albo za długo jest mokro i poprostu jakby gniją. lepiej wpisz w google i poczytaj albo zapytaj na forum grzybiarzy a nie na chujni bo tu raczej nikt ci nie pomoze.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. To telewizja jest winna rozplenieniu tego wszechobecnego jakby. Teraz już nic nie gnije tylko jakby gnije, kurwa mać….

      2

      0
      Odpowiedz
  4. Pieczarki i grzyby na ścianach nie są robaczywe!

    6

    0
    Odpowiedz
    1. Opowiedz jeszcze jak smakują.

      2

      0
      Odpowiedz
  5. Przestań podpierdalać robalom grzyby, co za kurwiszon, cały ekosystem leśny cierpi przez takich, co to już nie wiedzą co marynować czy wpierdalać do jajecznicy.
    Plebs to ma nasrane w garach

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Idąc twoim tokiem myślenia to niech ludzie w ogóle przestaną jeść. Bo odbierają jedzenie zwierzętom i robakom. Daj spokój.

      0

      0
      Odpowiedz
  6. Muchomor sromotnikowy. Jest jadalny, ale tylko raz.

    4

    0
    Odpowiedz
  7. Jak w zyciu. Piekny to najczesciej robaczywy.

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Być może, ale ja jestem piękny i robaków nie mam. Mój kot też (wiem, bo mam atlas kotów).
      Pozdrawiam, Jarosław K.

      0

      1
      Odpowiedz
  8. Kurki (Pieprznik jadalny) nie robaczywieją, więc to powinien być Twój target.
    I tak jak napisał przedmówca, grzyby się wykręca a nie wycina, powody podane przez przedmówcę. Może jeszcze zapinasz do lasu z wiadrem po farbie albo jednorazówką z biedronki???

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Te objawy to od amoniaku. Ja zawsze szczam na grzybnie, żeby mi się ostaly grzybki na następny raz. Trochę śmierdzą ale swoje szczyny to swoje. Oddaj mi te co zebraleś albo się udław.

      1

      0
      Odpowiedz
  9. Sprobuj te halucunogenne . Wtedy Robaka zobaczysz !

    1

    0
    Odpowiedz

Dlaczego nie mogę znależć pracy

Od początku;
Od szkoły średniej pracowałem, bo nie chciałem żeby mnie rodzice utrzymywali (albo dlatego, że czuję ze praca jest jednym z rodzajów normalnej aktywności człowieka).
Przez lata pracowałem jako urzędnik. Męczyło mnie to niezmiernie – dziesięć lat! Jednocześnie w ramach umowy zlecenia robiłem to co mnie interesuje i to w czym się spełniałem. Po DZIESIĘCIU latach pracy w urzędzie udało mi się zacząć pracę w branży, która mnie bardzo interesowała, i w której się spełniałem. Moja pasja stała się moją profesją. Pracowałem tam kilka lat… i w pewnym momencie szef stwierdził, że mnie zwolni bo…. bo mnie nie lubił, bo nie lizałem jego obmierzłego dupska, bo nie nadskakiwałem, bo odważyłem się (o zgrozo!) mieć własne zdanie. (Czy to jest grzech ciężki? czy pracownik musi być bezmyślną masą? czy naprawdę popełniłem takie wykroczenie, że zasłużyłem na to żeby mnie wypierdolić na zbity pysk? dziś myślę, że może trzeba było zgodzić się na bycie śmieciem w imię tego żeby mieć pracę, pensję i nie musieć stawać na głowie żeby znaleźć jakieś zajęcie)
A teraz siedzę w domu, szukam pracy, robię z siebie z jednej strony „fachowca od wszystkiego” i zapewniam w kolejnych cv że jestem tym jedynym na to konkretne stanowisko a z drugiej strony czuję się jak kurewka, która za kasę zrobić może wszystko…
Dlaczego, mimo tego, że na rynku pracy mam do zaproponowania siebie i swoje kwalifikacje nie mogę znaleźć pracy? Bo raz słyszę, że nie mam kwalifikacji a innym razem moje kwalifikacje są za wysokie….
Ludzie! Gdzie my jesteśmy? To jakiś obłęd!
Boże, jak ja tęsknię za NORMALNOŚCIĄ!
Gdzie człowiek jest wartością a nie śmieciem….

97
3
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Dlaczego nie mogę znależć pracy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W pełni rozumiem, rekruterzy to debile, a firmy same nie wiedzą jakich pracowników szukają i czy w ogóle szukają. Powodzenia !

    41

    1
    Odpowiedz
  3. Z tymi zbyt wysokimi kwalifikacjami to niezłe jaja są. Takiego pracownika powinno się brać z pocałowaniem w rękę i traktować jak mannę z nieba, a nie odrzucać bo „za dobry”. Serio? To lepiej, żeby poszedł do konkurencji a zamiast niego zatrudnić jakiegoś ćwoka, bo tańszy? To mi się w głowie nie mieści po prostu.

    29

    0
    Odpowiedz
    1. Nie w tym rzecz. Za dobry, będzie wołał o więcej pieniędzy. Oni potrzebują cwoka a nie gościa po marketingu i zarządzaniu z dziesiecioma fakultetami.

      5

      0
      Odpowiedz
      1. A nie tak właśnie napisałem? To chyba logiczne, że specjalista będzie droższy. I mówiąc o kwalifikacjach mam na myśli faktyczne umiejętności a nie ilość dyplomów. Owszem, te dwie rzeczy mogą i powinny iść w parze, ale często tak nie jest. Ja tam nie wiem, ale chyba lepiej zapłacić więcej, ale mieć profesjonalnie zrobioną robotę, niż zapłacić mniej i wiele na tym nie zyskać.

        2

        0
        Odpowiedz
  4. Bo pracy nie ma.

    12

    5
    Odpowiedz
  5. „a innym razem moje kwalifikacje są za wysokie”
    dobra gościu skończ bajki pisać że któryś z pracodawców w ogóle tak mówi i przestać zaśmiecać chujnie swoimi wyimaginowanymi wypocinami.

    2

    33
    Odpowiedz
    1. Nie tylko mówi, ja mam to nawet na piśmie odmownym. Nie każdy zadowala się byle jaka pracą, jak ty.

      6

      2
      Odpowiedz
    2. Odezwala sie kurewka z HR. KIJ ci w dupe. Ot co. Kij napisalem duzymi literami bo taki ma byc wielki.

      12

      2
      Odpowiedz
  6. Witam w Polsce.

    10

    2
    Odpowiedz
  7. Jaką normalnością? A kiedy u nas było normalnie, bo sobie nie przypominam.

    22

    0
    Odpowiedz
    1. Przed Chrztem Polski.

      16

      0
      Odpowiedz
      1. Zanim Polska powstała było normalnie.

        3

        0
        Odpowiedz
      2. Za Lechii, a tak przyziemnie to przed 89′

        1

        0
        Odpowiedz
  8. Boże, ja naprawdę nie mogę czytać takich rzeczy bo mnie aż nosi z nerwów.
    Zapamiętajcie sobie to prywaciarskie skurwysyny:
    „Pracownik nie jest winien swemu pracodawcy służalczości i posłuszeństwa. Jest mu jedynie winien usługę, za którą otrzymuje zapłatę, będącą nie łaską, lecz zasłużonym wynagrodzeniem.”
    Powinniście mieć to przymusowo tatuowane na czołach a za takie rzeczy jakie opisuje autor iść kurwa do więzienia.
    Brak słów….

    56

    2
    Odpowiedz
    1. Zapomniałeś dodać, że to słowa Ludwiga von Misesa.

      4

      1
      Odpowiedz
    2. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to wiedziałbyś, że pracą rządzi prawo popytu i podaży. Jako że podaż pracowników niskokwalifikowanych jest bardzo wysoka, szczególnie dzięki pracownikom ze wschodu, to wymagania pracodawcy rosną. Nie da się płacić wiele mniej niż 800 zł brutto i nie da się od robola na taśmie wymagać więcej kwalifikacji. W związku z powyższym wymaga się większej efektywności, służalczości, posłuszeństwa we wszystkim, w tym na gruncie bardzo osobistym. Wtedy linia podaży przecina się z linią popytu i występuje punkt równowagi. Gdy sekretarka ssie prezesią pałę – mamy punkt równowagi.

      10

      8
      Odpowiedz
      1. Skończyłeś komentować?
        To spuść wodę i wypierdalaj na swoją nocną zmianę pilnować parkingu, cieciu za „17 tysi netto” hahaha.

        14

        -2
        Odpowiedz
  9. Pierdol ich. Wyjedź za granicę albo – jeśli chcesz ryzykować – załóż firmę i rób to, co kochasz. Zrób byłemu szefowi konkurencję i doprowadź go do bankructwa 🙂

    30

    0
    Odpowiedz
  10. „moje kwalifikacje są za wysokie” Skądś to znam. Życzyli mi jeszcze powodzenia gdzie indziej… Albo ma Pan doświadczenie, ale jako urzędnik w administracji rządowej, a my chcemy w samorządowej. I co z tego, że stanowiska niemal identyczne? Przykro mi, już wybraliśmy kogoś innego. A że ten ktoś nie ma pojęcia o tej pracy, ale „przypadkiem” jej mąż jest w jednostce nadrzędnej „szychą”. A kierownik po cichu przyznaje, że polecenie przyszło z góry?….

    10

    0
    Odpowiedz
  11. Weź się za robotę!

    1

    8
    Odpowiedz
  12. Stary o co ci chodzi? Ja nie lizałem przez rok – zwolnienie i poszedłem na swoje.
    Nie chcesz lizać, pracuj na swoim. Lekko na początku nie ma i trzeba zapierniczać, ale po potem przychodzi moment, że tobie liżą. Nie wiem sam co gorsze.

    Chłopie, to tylko praca, rodzina, szczęście, czas wolny, hobby, żona i dzieci co się przyztulają same z siebie. Kasa i praca to szambo. Po co dajesz się przez nie wciągać?

    10

    0
    Odpowiedz
  13. Interesuje cię inspektor ochrony ? No to wbijaj bo jest etat .firma znana od 1957 roku

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Cześć! Też niedawno straciłam pracę dlatego że ośmieliłam się mieć własne zdanie. Dowiedziałam się tego z pracowych plotek już po moim odejściu. Kiedy odchodziłam, tłumaczenia szefa były gęste, ale nie trzymały się kupy. A teraz już wiem. Szkoda.
    Cóż. Chyba tak już jest, że w pracy trzeba robić swoje, honor schować do kieszeni, emocje też. Nie wdawać się w zbędne rozmowy, uważać na każdego, nikomu nie ufać i pamiętać, że nic nie jest na zawsze i na pewno. To smutne, ale trzeba do tego przywyknąć. Na pocieszenie może powiedz sobie, że to „tylko” praca. To się robi dla pieniędzy i w pewnym sensie jest się kurewką. A poza pracą też jest życie. Rodzina, przyjaciele, przyroda, kultura, wiara i tysiąc rzeczy które sobie tylko wymyślisz. Więc wysyłaj te swoje cefałki bez zbędnych emocji i nie przejmuj się. Będzie inna praca, a Ty tam pójdziesz już mądrzejszy o bagaż swoich doświadczeń. A jak się wkurzysz, to otworzysz własny biznes. Ciężki kawałek chleba, ale przynajmniej nie musisz nikomu włazić w dupsko. Powodzenia!

    13

    0
    Odpowiedz
  15. Od siebie dodam, że przy rekrutacjach (przynajmniej w korpo) najbardziej wkurwia mnie ta sztuczność. Pytania wzięte z podręcznika psychologii, albo z jakiegoś schematu, który kurwa w realnym życiu nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Nie mam pojęcia czemu służy ten cały cyrk, chyba tylko redukcji bezrobocia wśród psychologów.

    22

    0
    Odpowiedz
    1. Bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy Walczę i nie poddaję się choc łatwo nie jest…
      Łatwo napisać „weź się do roboty” – nawet nie wiesz ile masz szczęścia że masz pracę a jednocześnie nawet nie zdajesz sobie sprawy jak musi zapieprzać człowiek szukający pracy To nie są wakacje!
      A do tego „za 17tysi (co to za słowo? )”jeżdżące

      5

      0
      Odpowiedz
    2. jeżdżącego „mesiem (kolejny slowo-nowotwór) to nawet szkoda się odnosić skoro rozgranicza tylko dwie kategorie ludzi – za 17 „tysi” i za „800zł”… a no i zapomniałem o sekretarkę która mu …. albo na razie jeszcze o takiej marzy…

      3

      0
      Odpowiedz
  16. Jacek, to Ty?

    1

    0
    Odpowiedz
  17. wal to, ja miałem 6 różnych cv napisanych jak szukałem pracy
    w jednym nie miałem żadnego wykształcenia, w innym podstawowe, jeszcze innym wyższe, w jednym pracowałem 10 lat za granicą
    pracodawcy to debile w większości, co nic sami nie wiedzą, kogo chcą zatrudnić a tak na prawdę to żadne kwalifikacje się nie liczą bo przecież w każdej robocie i tak się uczysz od nowa robiąc

    11

    0
    Odpowiedz
  18. a wiesz jak ja mam? Zapraszają mnie na rozmowy, po rozmowach dzwonią że są mną zachwyceni a potem dodają że dyrektor firmy jednak nie zdecydował się otworzyć stanowiska i nie będzie zatrudniał. To trwa kilka miechów…się nie dziwię że ludzie sobie krzywdę robią.

    3

    0
    Odpowiedz

Wkurwia mnie mój lokator

Witam. Od dłuższego czasu wkurwia mnie mój wspollokator. Nie, nie pierdzi, nie beka, nie klnie , nie rzuca śmieci. Wkurwia mnie czyms innym. Dla mnie to czlowiek zagadka. Czasami sie zastanwwiam czy to nie jakis psychol. Nie pije a ani nie pali. To mogę jeszcze zrozumieć. Zdrowy tryb życia. Kiedyś go zagaduje o filmy, i te mainstremowe i nie tylko. On ze nie ma pojęcia bo filmów nie ogląda. Coś kiedyś o muzyce. Tez nie ma pojęcia. Coś o przepisach i gotowaniu. On ze nie zna się na gotowaniu. Fakt nie zna się, je ziemniaki ze smietana albo jakieś zupy gotuje albo pierogi i takie proste potrawy. Po pracy siedzi całymi dniami przy kompie. Nie imprezuje, lasek nje podrywa. Weekend zakupy i kościół. Czasami do rodziny albo brata pojedzie. Kladzie sie spac zawsze rowno za 15 12. Nie wiem czemu ale od dłuższego czasu gość mnie wkurwia, czuje się jakbym mieszkał z robotem. Może on jest jakim psychopata albo pedofilem albo terrorysta. Za pół roku gliny mi zrobią nalot na chatę. Jest programista z zawodu. Macie podobnie? Czasami mam plany go sledzic

26
108
Pokaż komentarze (58)

Komentarze do "Wkurwia mnie mój lokator"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Dobrze się czujesz?

    18

    1
    Odpowiedz
  3. Jak On wyrucha Cię w twoje śmierdzące dupsko to będziesz wiedział czy jest pedofilem.

    6

    2
    Odpowiedz
    1. Pedofil nie rucha w dupsko facetów tylko dzieci. Gej rucha jeśli już.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Prowadze podobny tryb życia. Tylko ze ten koleś pewnie rozwija się w pracy..

    13

    0
    Odpowiedz
  5. Zgaduje że twój współlokator również nie darzy cię sympatią.

    27

    0
    Odpowiedz
  6. Chuj Cie to obchodzi zboku.

    11

    1
    Odpowiedz
  7. Było ciekawie do momentu w którym napisałeś ze jest programistą.Nawet nie wiesz jak bardzo pasjonująca może to być dziedzina

    18

    1
    Odpowiedz
    1. Jestem programerem od 96roku.
      Żygać mi sie chcę jak słysze słowa java,javascript,ajax itp….

      2

      2
      Odpowiedz
      1. Skoro się wypaliłeś dlaczego nie zmienisz branży ?

        0

        0
        Odpowiedz
  8. Bardzo często na chujni pada słowo „współlokator”, w kontekście jaki to z niego chuj, brudas, przygłup, śmierdziel, albo inna swołocz i kanalia. A mnie interesuje coś innego, bo nigdy nie miałem współlokatora. Jaki jest sposób doboru takiego kogoś, gdzie wy właściwie mieszkacie ,dlaczego macie współlokatorów? Czy chodzi o jakieś kołchozy, czy kibuce, albo coś takiego ,co się kiedyś nazywało hotelami robotniczymi? Nie ogarniam, nie wiem o co chodzi. Chyba ominęło mnie coś ważnego w życiu…

    21

    1
    Odpowiedz
    1. Współlokator jest w akademiku. To jest taki jakby hotel gdzie mieszkają studenci, którzy przyjechali na studia z innego miasta.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Tylko ze ten z historii powyżej nie studiuje

        4

        0
        Odpowiedz
  9. Typowy gejowy, ani się obejrzysz jak cię w dupala posunie. Wiem coś o tym.

    14

    4
    Odpowiedz
    1. „Wiem cos o tym” Wiesz? A co ktos posuwal cie w dupala?

      1

      0
      Odpowiedz
  10. Nie wiem czemu, ale w sposób jaki to opisałeś rozmieszył mnie. Dodatkowo twój współlokator pod względem zachowania jest bardzo do mnie podobny.

    7

    0
    Odpowiedz
  11. Kulturalny, cichy koleś, który pewnie uczy się i doskonali w konkretnym kierunku, spotkał na swojej nieszczęsnej drodze pawiana, który dziwi się bardzo, jak to jest
    nie pić, nie palić, nie wpierdalać na noc kebsa pod budką, nie wyrzucać śmieci do lasu, nie wyrywać tych bezmyślnych dziur po dyskoteką, nie pierdolić o głupotach, itd itp, no jak to jest kurwa wszystko możliwe?!!

    Niedługo może zobaczysz w tv , jak kolega odbiera nagrodę za przełom w jakiejś dziedzinie, tymczasem:

    2 kilo cebuli
    1 mleko 3,2 …

    echhh…

    54

    1
    Odpowiedz
    1. buhaaaa. Widze że to twój kumpel po fahu 🙂 Takie tempe matoły programistyczne są najlepsze. Kiedy ty i twój kumpel będziecie odkrywać nowe przełomowe rzeczy ja będę w tym czasie się dobrze bawił, imprezował do rana, posówał koleżanki i dziewczyny takich debili jak wy. inaczej mówiąc korzystał z życia. Kurwa znam kilku takich stulejarzy, nie mają pojęcia jak smakuje wóda, jak faza może być po ziele, nie mnówiąc już że cycka to oni widzieli na redtube. I tak kolega hujni ma rację to są życiowe zjeby. Programowanie fascynujące hhhaaaa, sranie też czasem może takie być.

      2

      12
      Odpowiedz
      1. A na końcu skończysz w rynsztoku, zlamasie.

        4

        0
        Odpowiedz
  12. I to jest właśnie typowe cebulactwo, chuj cię interesuje to,jak se gość żyje!

    27

    1
    Odpowiedz
  13. Niektórzy programiści tak mają, spokojnie. Być może cierpi na jakieś zaburzenie osobowości, które powoduje, że człowiek wydaje się wycofany, np. schizoidalne zaburzenie osobowości (uwaga: to nie oznacza, że gość zaatakuje Cię siekierą). Może ma Aspergera, depresję, może ma wrzody na dupie albo najzwyczajniej w świecie taki już jest.

    13

    0
    Odpowiedz
  14. Dobra rada: zajmij się sobą a od kolegi, no cóż, odp…ol się. Może pracuje, uczy się, pisze kurwa wiersze. Co ci do tego? Że nie marnuje życia słuchając dzisiejszej „muzyki”, nie interesują go patolskie dziunie – blachary, a kino ma w dupie (bo dzisiejsze kino to dno), to nie znaczy jeszcze, że jest gorszy od ciebie. A będąc programistą zarabia pewnie więcej od ciebie i szybciej będzie się piął po społecznej drabinie. Zazdrościsz?

    14

    2
    Odpowiedz
  15. Dobrze robi ten lokator.

    8

    0
    Odpowiedz
  16. Zmartwię cię, ale jesteś bardziej psychiczny od niego, bo nawet poświęciłeś czas na napisanie chujni. Żyj i daj żyć innym, znasz coś takiego? Poza tym, jak ma żyć? Też nie piję, nie palę, chodzę na siłownię i basen. Dla znajomych nie istnieję, bo nie chcę chlać do upadłego. Siedzę również cały dzień przed kompem, bo taka praca. Współczesne kobiety mnie nie interesują z 1000 różnych powodów. Wystarczy iść na dziwki i za 200 złotych mam 8/10. Kojarzysz? Głupi, głupszy, żonaty? 🙂 Daj chłopakowi spokój. Postaraj się zaprzyjaźnić, a nie hejtujesz 🙂

    16

    2
    Odpowiedz
  17. Ty jesteś nie normalny. Gość typowy informatyk pewnie programuje albo gra. Może dla odmiany jak chcesz z nim pogadać to zapytaj się go co lubi.
    Btw. Myślę że ma Cię za umysłowego debila z którym nie ma o czym rozmawiać.

    15

    1
    Odpowiedz
  18. zdecydowanie masz za dużo wolnego czasu

    5

    0
    Odpowiedz
  19. Jakby palił i pił, to by było źle. A jak nie pali i nie pije to widać jeszcze gorzej. Niektórym jak widać nigdy nie dogodzi. Swoim życiem się zajmij, a nie cudzym.

    10

    0
    Odpowiedz
  20. A chin ci do tego co robi i jak żyje! Goździkowa się znalazła co każdemu w życiorys zagląda!

    8

    0
    Odpowiedz
  21. Gościu, gówno Ci do tego! Naucz się, że skoro jest ok, nie sprawia problemów i respektuje porządek domu to ch**** Ci do tego, czy jest programistą, czy lubi ziemniaki, czy chodzi spać o 19.30. Ty pewnie myslałeś, że znajdziesz sobie koleżkę do chlania i ruchania panienek a tu figa. Naucz się, że ludzie są różnorodni i nie pultaj się tak. Znalazł się wzór.

    13

    0
    Odpowiedz
  22. „Jest programistą z zawodu”. xD

    0

    3
    Odpowiedz
  23. Wcale nie kładę się za 15 12 tylko 11 12 i jem ziemniaki z kogel moglem a nie śmietaną, co ty tu za kity wciskasz.
    -twój krypto-programista
    PS: to nie na dzieci mam chrapkę, lecz na ciebie misiaczku.

    17

    1
    Odpowiedz
  24. Kiedyś podejrzewałam ze mój wspollokator to jakiś robot. Nigdy nie widziałam żeby jadł (spoko, rozumiem kebsa na mieście), spozywal i kupował napoje (w śmietniku też nie przybywało opakowań). Co dziwniejsze wyglądało jakby nie miał potrzeb fizjologicznych, bo zauważyłam żeby korzystał z toalety. Specjalnie obserwowałam jakiś czas i nawet jest siedział w domu dłużej to nie szedł do kibla.

    5

    0
    Odpowiedz
    1. Robił do nocnika i wynosił w siatce.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. W siatce to raczej nie, bo przez oczka siatki mogą wylecieć co drobniejsze kakaszki.

        3

        0
        Odpowiedz
  25. Kolego, dam Ci radę: nie mieszaj się do cudzych spraw i nie czepiaj się ludzi, którzy Ci nic nie zrobili.

    Tak na moje oko – Twój współlokator jest introwertykiem (dość popularne w tym zawodzie) i dobrze mu w jego świecie. Ma swoje programowanie, może to jego pasja, może nie. Może gra w gry, może nie. Może ogląda jakieś anime. Może hentai. Kto go wie. Ale najwyraźniej mu dobrze z tym, co robi.

    Człowiek jest ewidentnie nie w Twoim typie, co jest całkiem zrozumiałe – w moim też by nie był. Natomiast tak długo, jak płaci czynsz, zmywa po sobie, myje toaletę i odkurza kiedy jego kolej, to masz dwa wyjścia. Albo zostaw go w spokoju i ciesz się, że nie uprzykrza Ci życia, albo sam poszukaj mieszkania z ludźmi ze swojej bajki i się do nich wyprowadź. Tyle, bez bólu dupy i czepiania.

    19

    0
    Odpowiedz
  26. Wjeb mu sie do wyra i od razu zaczynaj targac lacha .Z pociongiem oczywiscie . Zobaczysz co potrafi. Tylko jak wpierdolisz tam o 23:46 to moze byc za pozno . Nie zapomnij wazeliny .

    10

    2
    Odpowiedz
  27. U programistów to norma. Ale jak chcesz mieć temat wspólny to poczytaj o php mysql sql server c# albo c++. I wtedy będziesz szczęśliwy. Bo będą wspólne tematy do długich wieczornych dyskusji. Kto wie może się pokochacie i pobierzecie.

    10

    0
    Odpowiedz
  28. Ostatnie 3 zdania – wyczułem prowokację. Łapka w dół moronie.

    3

    1
    Odpowiedz
  29. Jak dla mnie to koleś który tu przyjechał jako gastarbeiter. Pewnie zarabia bardzo dobrze ale szkoda mu kasy, wydaje na to co musi i dzięki temu odkłada pewnie z 70-90% zarobków. Ponieważ ma zajebisty zawód to nie musi tego robić zagranicą. Za parę lat kupi pewnie kilka małych mieszkań, zapewne kawalerek, które będzie wynajmował takim samym dorobkiewiczom jakim on jest teraz, a sam wróci do swoich stron (dlatego ma tak w dupie „życie” i rozrywki w tym miejscu). W Warszawie to bardzo częsty schemat praktykowany przez bardzo wielu dobrze wykwalifikowanych przyjezdnych (oczywiście są i tacy po drugiej stronie co używają życia po latach biedowania w swojej wiosce, albo chcą tu być na stałe). Zarabiają po 6-10k netto a mieszkają w wynajmowanych pokojach, nigdzie nie chodzą i nie jadają na mieście, preferują tanie rozrywki które daje im komputer czy jakiś meczyk u kolegi z pracy, żeby tylko jak najwięcej odłożyć. Z dala wyglądają może dziwnie, ale to im rośnie co roku konto 0 50-100 tysi, im pojawiają się co kilka lat zapisy w dziale 2 księgi wieczystej, oni po 10-15 latach są ustawieni i nic już nie muszą, a ty dalej będziesz prowadził życie robaka, czyli napierdalał jak ten murzyn całe życie z przerwami na urlop 2 razy w roku, całując regularnie w dupę swojego szefa we wkurwiającej cię robocie.

    15

    0
    Odpowiedz
    1. Wole całować dupę szefa do końca życia niż być niedorozwojem w wieku 20 lat.

      0

      4
      Odpowiedz
  30. A co Cie to obchodzi że filmów nie ogląda i przy kompie siedzi.To jego życie ,ma się zmienić dla Ciebie żeby mniej nudno Ci było, i żebyś miał z kim pogadać ?

    5

    0
    Odpowiedz
  31. Może po prostu chłopak ma zaburzenie ze spectrum autyzmu, np. zespół Aspergera. To się zdarza wśród mózgowców typu programista, fizyk, itp. Nie jest psychopatą, tylko ma pewne problemy, jeśli chodzi o funkcjonowanie społeczne. W społeczeństwie takie osoby uchodzą za dziwaków, ale nie są szkodliwe.

    4

    0
    Odpowiedz
  32. Przestań wpierdalać się z butami w czyjeś życie, wtedy problem rozwiąże się błyskawicznie.

    3

    1
    Odpowiedz
  33. To mu to powiedz,a nie cwaniakujesz w necie,a z ciebie to pewnie pizda skoro tak robisz,bezjajowiec.

    7

    0
    Odpowiedz
  34. ogarnij się !!

    1

    0
    Odpowiedz
  35. To weź sobie dresa na nowego złamasie.

    5

    0
    Odpowiedz
  36. To zapytaj się go co w taki razie lubi, co jest jego pasją, zainteresowaniem i czym zajmuje się poza pracą i oczywistymi rzeczami jak sprzatanie, jedzenie, rodzina.

    1

    0
    Odpowiedz
  37. To się przeprowadź.

    5

    0
    Odpowiedz
  38. Myślałem, że to o mnie. Ale pewne detale się różnią, wiec to nie ja.
    Duże podobieństwa mam do tego opisanego gościa, ale ja go rozumiem, bo sam jestem programistą. Programiści to ciągle się muszą uczyć. Kobiety? Strata czasu, nerwów i kasy. Dzisiaj nie pogadasz z kobietą normalnie. Nie osiągniesz z nią wysokich lotów przeżyć jak w filmach. Normalne kobiety z normalnymi potrzebami już nie istnieją. (same materialistki, bez charakteru, księżniczki, nic nie mające do zaoferowania od siebie ciekawego).

    5

    2
    Odpowiedz
  39. Jak płaci regularnie i nie stwarza poważnych problemów, to za przeproszeniem gówno cię to obchodzi !

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Razem z tobą imbecylu!!!

      0

      0
      Odpowiedz
  40. Nie chce sie chlopak z toba wdawac w dyskusje,wyczul ze jestes prymitywnym dupkiem.
    PS.Bardzo przypominasz mi Moja sasiadke, taka wścibską pizde

    2

    0
    Odpowiedz
  41. „Nie imprezuje, lasek nje podrywa.”

    I dobrze. Imprezy i baby niemiłosiernie wysysają kasę.

    3

    0
    Odpowiedz
  42. Z Twojego opisu wynika, że mieszkasz z porządnym, spokojnym człowiekiem. I dopóki Ci nie przeszkadza i nie zawraca Ci dupy, to doceń. A nie, pieprzysz, że jakiś psychol. Jakbyś zupełnie odwrotnie odbierał to, jaki jest. Bez sensu. Prawdopodobnie porządny chłop, a Ty go ciśniesz na netach. Swój, bo sam jestem taki jak on. Nie licząc tego, że jest programistą, bo sam nie mam zawodu. Więc w moich oczach też ambitny. Mieszkaj z nim i nie zaglądaj mu we wszystko. PoZDRo!

    3

    0
    Odpowiedz
  43. Wscibski polski cebularz wypocil sie na forum !!!Morda w kubel kmiocie !!

    3

    0
    Odpowiedz
  44. Bo mie dają. Owszem ułatwiają życie ale jeśli ktoś uzależnia szczęście od kupienia dzieciom markowych ciuchów o nowego smartfona to gratuluję. Chodzi o to by cieszyć się życiem bez względu na zarobki. Co mmie obchodzi że sąsiad był na wczasach w Meksyku? Ja byłem nad naszym morzem i świetnie się bawiłem. Jeśli ktoś usiądzie w fotelu i wmówi sobie że jest nieszczęśliwy bo nie ma stu tysięcy na koncie to mi takiego kogoś po prostu szkoda.

    1

    0
    Odpowiedz
  45. Troche bylem zajety ale widzę ból dupy nieziemski pewno od psychopatów podobnie siedzących non stop przy kompie, po pierwsze cwoki to jest chujnia wiec sami morda w kubeł, moja chuj ia to moja chujnia, po druvie pierdolicie lamusy i tyle. Teraz takie czasy ,ze non stop ludzie siedza przy kompach i od tego im się w mozgach pierdoli , zanikają relacje społeczne. Wy to jednak tępaki jesteście. Wam się wydaje ze każdy programista to geniusz. Jasne juz widzę jak ten mój wspollokator dostaje Nobla za parę lat. Owszem czasami rozmawiamy i nie jest tępakim ale geniuszem tez nie jest. To taki typowy komputerowy no life. Kompletnie nie zna topografii miasta w którym mieszka, nie zna rozkładów autobusów, nie orientuje się w tym co się dzieje kolo niego. Wiecie skąd się biorą tacy ludzie? Maja nadopiekuńcze mamusie i starych sfrustrowanych co pierdola jaki sukces trzeba zrobić. Mamusia nadopiekuncza trzyma pod kloszem. Tego nie rób tamtego nie rób. A stary pierdoli. Za dupe ja poklep a nie jak ciota się zachowujesz. Stary sam nie był psem na baby to odreagowuje na synu. I tak powstają no life których życie to komp komp komp. I takiego dostaliście bólu dupy jelopy. Bo uderzył w stół a nożyce się odezwać. I chuj ze nawet za 15 lat odlozy na mieszkanie? Będzie mieć 45 lat życia. Przegra najlepsze lata swojego życia. Na co ? Zamulanie przy kompie. Serio ale takie ataku tępactwa to się nie spodziewałem. Wam najebali w głowie, że introwertryk = geniusz ale historia tego nie potwierdza. Einstein byl towarzyskim facetem, laski rwał, Neumann był kawalerzem o imprezoweczem, podobnie Darwin. A propos Darwina to on powiedział ze ewolucje wygrają najlepiej dostosowani a nie najlepiej wykształceni inteligentni czy najbogatsi. Subtelna ale zasadnicza różnica. Wy musicie dorobić ideologię do swojego pizdolstwa. Nie wychodzi wam z laskami bo całymi dniami zamulacie przy kompie? To pieprzycie ze laski są tępe. Albo ze tworzycie projekty i w przyszlosci bedziecie geniuszamj. I nie, nie jestem Januszem ani cebulakiem. Uwazacie sie sa samodzielnie myslacych a lykacie memy z neta jak pelikan zaby. I te wasze napinki ze byscie mi najebali. Ciekawe jak kiedy non stop mulicie przy kompie. Serio żal mi was. Społeczni nieudacznicy

    2

    2
    Odpowiedz
  46. A mnie ty autorze wkurwiasz. Faszysto.

    0

    0
    Odpowiedz

Wszechobecna głupota

Jak w temacie. W moim otoczeniu pełno ludzi zacofanych umysłowo, przez których ucierpiałem. Wymienię kilka przykładów:

1. Kiedyś na lekcji ktoś mówił, że by coś zjadł, odpowiedziałem: zjedz pasztet, a on zrozumiał idź do paszteta. Bo u mnie w klasie w podstawówce kiedyś kogoś tak przezywano. Potem tamten, któremu powiedziałem o pasztecie do jedzenia, przekazał koledze, że nazwałem go pasztet. Następnie nauczyciel przyszedł i doniósł na mnie „za przezwanie” i musiałem go przy całej klasie przepraszać.
2. Zostałem niesłusznie posądzony przez moich 2 znajomych o do, że gdy im robiłem zakupy, to ukradłem 2 zł. Jeden z nich dał mi 20 złotych w papierku. Chodzi o to, że wziąłem paragon ze sklepu, a z powodu, że paragon był bardzo długi, bo jak coś kupowałem to za mało miałem kasy i zwróciłem jedną bułkę. Przez to paragon stał się znacznie dłuższy, dlatego że się pojawiły na nim informacje o anulacji Po zwrocie przypomniało mi się, że muszę tym ćwokom kupić jeszcze jedną rzecz no i ją kupiłem. Następnie jak już dałem im wszystkie te rzeczy i paragon to mówili, że to są 2 oddzielne paragony i mnie jeden z nich poniżał i mówił: masz mu oddać 2 zł. Tłumaczenia nic nie dały. Nawet prosiłem ich, aby poszli ze mną do sklepu, by sprzedawca potwierdził moją rację, na dowód prawdomówności lecz nie chcieli. Są dwie możliwości: są idiotami, i/lub oskarżyli mnie celowo, aby ode mnie wyłudzić pieniądze. A mnie kusiło by im obydwu zapierdolić w łeb, ale się wstrzymałem. Już im więcej nie zrobię zakupów, choćby mieli błagać na kolanach. Co oni kurwa myślą, że są królami, a ja ich początkującym sługą.
3. W pracy pracownik mówił że go w chuja zrobiłem, chociaż nie. Było to tak, że wtedy miałem rangę praktykanta. Jakiś pracownik mnie zawołał, ponieważ chciał, bym mu pomógł. Gdy z nim pracowałem to inny pracownik mnie szukał, bo też chciał bym mu pomagał. Potem jak mu się pokazałem, to pytał się mnie w złości gdzie byłem. Odpowiedziałem: musiałem komuś, będąc w tzw. kanale, lewarkiem koła podnieść przy przyczepie. On mówił: co mnie w chuja robisz, kłamusie, te koła już dawno były podniesione, opierdalałeś się nie mu pomagałeś. Ja ze złości odpowiedziałem ponownie: co ty pierdolisz?! Wtedy jeszcze bardziej się wściekł. Potem on mnie oszukał, jednak naprawdę, nie tak jak ja. Myśli że go w konia zrobiłem.

Czy ludzie w tym kraju naprawdę są tacy tępi, czy tylko ich udają?!
Też ktoś z was się spotkał z czymś takim?

49
32
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Wszechobecna głupota"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tu autor. Chciałem dopisać coś jeszcze do 2 punktu mojej chujni. Wziąłem 4 bułki. Kosztowały 3,20zł. Zwróciłem jedną z nich. I zamiast bułki za 80gr. to kupiłem 2 gumy do żucia za 40gr. I wydałem na wszystkie zakupy okrągłe 20zł.

    Pozdrawiam.

    7

    2
    Odpowiedz
  3. Ile razy, prosty przykład.
    Jak coś komuś mówiłem sarkastycznie (zgrywałem się,to brali to na serio),a jak mówiłem normalnie w rozmowie o czymś to chodzili i gadali że kłamię, ot inteligencja ludzka.

    10

    1
    Odpowiedz
    1. Co do sarkazmu, to mam takie spostrzeżenie. Każde kolejne pokolenie coraz mniej rozumie co to w ogóle jest. Już nie raz miałem sytuację, gdzie do młodszej od siebie osoby rzuciłem sarkazmem, a ta na mnie popatrzyła zastanawiając się o co mi chodzi, bo przecież jest na odwrót niż właśnie powiedziałem. Często nawet po chwili namysłu próbują mi uświadomić, że jestem w błędzie a ja muszę tłumaczyć, że powiedziałem tak specjalnie… Co ciekawe starsze pokolenia nie mają z sarkazmem żadnego problemu i najczęściej wyłapują go bez żadnego problemu. A nawet jeśli nie, to po chwili i tak się domyślają, o co chodziło.

      5

      3
      Odpowiedz
      1. A czego oczekujesz od tych pojebow z mozgiem zlasowanym od czatow, sratow, pejsbukow, instagramow i calej reszty tego wypizdzia plynacego z netu. Przeciez oni z nikim nie rozmawiaja tulko pisza.

        9

        1
        Odpowiedz
        1. bo ironie trzeba odpowiednio zaakcentowac i nie być cynicznym chujem

          1

          0
          Odpowiedz
        2. Problem jest moze w tym ze trudno powiedziec LOL.

          0

          0
          Odpowiedz
  4. Nie kurwa….jesteś jedyny którego w chuja robią..

    9

    1
    Odpowiedz
  5. Brak treningu umysłowego czyni głupców.

    10

    0
    Odpowiedz
  6. Przykro to mówić, ale żeby przeżyć wśród kłamców i złodziei, najprościej kłamać i kraść. Ja po trzydziestu latach męczarni z podobną patologią mam już powoli dość. Od jutra będę kłamał, posądzał o kłamstwo i oszustwo na każdym kroku, robił w chuja i kradł. Zmiany, zmiany.

    17

    1
    Odpowiedz
    1. Ja też! Dość tego.

      1

      1
      Odpowiedz
    2. Jahaha dobreee

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Ludzie nie są idiotami ale totalnymi egoistami.

    10

    0
    Odpowiedz
  8. Ni chuja nic nie rozumiem

    8

    2
    Odpowiedz
  9. normalka, większosc polaczków to kurwy pierdolone

    23

    2
    Odpowiedz
  10. Masz mentalność nieudacznika jak mój znajomy, dla tego zwyzywałem go od ciot i zakończyłem wieloletnią znajomość. Uff…

    3

    7
    Odpowiedz
    1. Często obwiniamy ludzi za słabości które sami mamy, ale jakoś dziwnie ich nie widzimy.

      3

      0
      Odpowiedz
    2. Kto się przezywa, ten sam się tak nazywa, cioto.

      1

      0
      Odpowiedz
  11. Ja pierdolę, dziecko weź wyruchaj swojego pluszowego misia w dupę to ci trochę ulży…

    10

    4
    Odpowiedz
    1. Wstrętna poczwara jest fajniejsza od ciebie!

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Bo przynajmniej takich rzeczy nie wypisuje o ruchaniu.

      0

      0
      Odpowiedz
  12. pkt 1 i pkt 2- zmień kolegów a tymi osobnikami nie utrzymuj kontaktów, nie rób zakupów
    pkt 3- tak to już jest, że praktykanci są wykorzystywani do każdej gównianej roboty. Tak samo jest jak zaczynasz „karierę” w normalnej pracy. Świeżak ma przejebane. Albo przenieś praktyki w inne miejsce albo zacznij się przyzwyczajać. Tak wo ogóle to tak wygląda życie. Nikt nie będzie cie za rękę prowadził i nie będzie cie po główce głaskał. No taka jest przykra prawda. Każdy cię wykorzysta ile się da. Jak dasz z siebie więcej , to pracodawca będzie chciał wycisnąć jeszcze więcej. itd

    8

    1
    Odpowiedz
    1. Tu autor. Ja już skończyłem praktyki i z tymi znajomymi też dawno się nie widziałem. W sumie na tych praktykach tylko ze 3 na 9 pracowników to chamy. Reszta Ok.

      2

      0
      Odpowiedz
  13. A o so choziii..właściwie?

    2

    1
    Odpowiedz
  14. No ni chuja tego nie rozumiem

    2

    1
    Odpowiedz
  15. Kurwa chłopcze ale się zmęczyłam czytając te wypociny… mam nadzieje, ze to zgryw choć tak nudny, ze ledwo skończyłam. Chujnia straszna doslownie.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Niestety nie zgryw. To prawda co pisałem. Tu autor chujni.

      2

      0
      Odpowiedz
  16. na głupocie zbudowali świat

    1

    1
    Odpowiedz

Gospodarka

Trzy lata temu poznałem piękną dziewczynę i jestem z nią w szczęśliwym związku do tej pory. Dziewczyna ta pochodzi z rodziny rolniczej która ma gospodarstwo powyżej 100 hektarów. Oprócz tej dziewczyny, jest też brat i starsza siostra. Od początku naszego związku teść narzekał na mnie, że jestem dupą nie chłop i gospodarz ze mnie żaden, miałem na niego wyjebane aż rok temu nie dostał paraliżu i nie mógł zajmować się gospodarstwem. Jego syn wielki gospodarz (w mniemaniu ojca) jedyne czym się interesował to panienki a do krowy bal się podejść nie mówiąc już o umiejętności odpalenia ciągnika. Pojawiła się szansa na zawsze chciałem być gospodarzem, przeprowadzaliśmy się do nich ja rzuciłem robotę, zajmowałem się gospodarką przez ten rok z pomocą mojego brata zrobiliśmy tam San Francisco wyremontowalismy sprzęt, położyliśmy nowe dachy, postawiliśmy nową obore, aż pewnego pięknego dnia poruszyłem temat mojego przejęcia gospodarki (siostra nie chciała, brat nie ogarniał) skoro i tak wsio w niej robie na co uzyskałem odpowiedź „możesz dostać kopa w dupę gospodarka idzie na Maćka(syn jego) ” po tych słowach spakowałam się z dziewczyną i założyłem sprawę o zwrócenie kosztów które włożyłem w te gospodarkę, to historia jak dać z siebie zrobić frajera.

73
9
Pokaż komentarze (34)

Komentarze do "Gospodarka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Rzeczywiście frajer. Jak coś nie jest moje, nie pakuje do tego kasy. Bo jest rzeczą oczywistą, że pójdę z torbami. Tylko wtedy jak jest czarno na białym czyje to, można inwestować.

    51

    0
    Odpowiedz
  3. Zajebisty tesc. Wspolczuje. Synus przepierdoli i g* bedzie. Tu o nazwisko chodzi. Ziec to nie rodzina a gospodarstwo ma przejac dziedzic (syn). Nazwisko. Corka na wsi to byleby z domu wydac. Jestem z takiego samego gospodarstwa jak opisujesz. 3 siostry i 1 brat. I od dziecla wpajane ze moj brat przejmie gospodarstwo :p ale posag ladny dostalam 🙂

    23

    1
    Odpowiedz
    1. Nazwisko? A co to kurwa szlachta jakas? Glupie wsioki. Zawsze wszystko na pokaz bo co ludzie powiedzoo. KMIOTY.

      12

      0
      Odpowiedz
  4. SpakowałAś się z dziewczyną mówisz?

    9

    0
    Odpowiedz
  5. Nie, to ty jestes frajerem a nie dałes z siebie zrobic. Kto rzuca pracę i inwestuje grube pieniądze w coś co nawet nie jest jego? W coś kompletnie niepewnego? Dajmy nawet banalny przykład że nagle dziewczyna robi cię w rogi i co wtedy?
    Ja rozumiem taką sytuację że przychodzisz i mówisz- Proszę bardzo,wy przepiszecie to na mnie u notariusza, a ja się za to wezmę czyli zainwestuję kasę w polepszenie tej gospodarki i zacznę na niej robić. Umowa stoi?
    A nie coś takiego. Głupiś jak but, gdzie ty miałeś mózg?

    40

    0
    Odpowiedz
    1. Dokładnie, nie wali się kasy w cudze. Tylko wtedy gdy jest moje inwestuje. Oczywiście wcześniej trzeba się zastanowić czy dana inwestycja ma sens, bo też można się przejechać na podnoszeniu z ruiny gospodarstwa, firmy czy czegokolwiek.
      I w żadne tam spółki i inne ciulstwo się nie pchać, nawet z partnerem. Bo nawet gdyby to na jego dziewczynę przepisali, też mógłby mieć z czasem gówno. Znalazła by innego bolca, jak to one mają w zwyczaju i poszedłby z torbami.

      14

      0
      Odpowiedz
    2. Znasz takie słowo „zaufanie” ?

      3

      8
      Odpowiedz
      1. Nie znam, nie ufa się nikomu. I zawsze spodziewa najgorszego.

        13

        0
        Odpowiedz
      2. Tak, używane często jak się chce wydymać frajera. Łapią się na nie ludzie głupi i naiwni jak dzieci, generalnie straszne lamusy.

        4

        1
        Odpowiedz
      3. Jak zostaniesz wyruchany na lodzie bez kasy, pracy i dziewczyny to ci zaufanie nie pomoże się pozbierać.

        11

        0
        Odpowiedz
        1. Zaufanie to mit, taki sam jak Wielka Stopa, Yeti i wiele innych.

          5

          0
          Odpowiedz
    3. Gospodarstwo nie jest jego, ale za to należy do „rodziny”.
      W normalnej rodzinie wszyscy powinni sobie pomagać.
      No i tu problem – zna ktoś normalną rodzinę, która umie się dogadać co do kasy?

      5

      0
      Odpowiedz
      1. Chyba nie znam takiej.

        1

        0
        Odpowiedz
      2. znasz przysłowie: „szwagier/zięć to nie rodzina” każdy wiochmen je zna i stosuje w życiu

        6

        0
        Odpowiedz
        1. Żona to nie rodzina. 😉

          5

          0
          Odpowiedz
  6. Będzie mógł popatrzyć jak pada, a Ty będziesz miał z tego satysfakcję. Po prostu nic nie rób, wystarczy.

    17

    0
    Odpowiedz
  7. Myślałeś, że jesteś „cfaniakiem”, ale jednak na mądrych ludzi trafiłeś.

    12

    4
    Odpowiedz
    1. Mądrych inaczej chyba…

      6

      1
      Odpowiedz
    2. Taa, chyba na mądrych inaczej…

      5

      0
      Odpowiedz
  8. Z wieśniakami trzeba uważać.

    27

    0
    Odpowiedz
  9. Myślałeś, że jak zaświecisz pieniądzem i zrobisz ,,San Francisco”, to rodzinka dziewczyny padnie Ci do stóp i wszystko zapisze? 🙂 To przecież oczywiste, że ojciec Twojej dziewczyny wszystko zapisze na swoje dzieci , a nie jakiegoś obcego faceta. Każdy normalny rodzic by tak zrobił, bez względu na to jakie ma dzieci, to chce dla nich jak najlepiej. Zycie jest nieprzewidywalne i różne pisze scenariusze. Dziś jestescie razem , jutro mozecie się rozstać.

    17

    3
    Odpowiedz
    1. To mogla zapisac wylacznie na corke. Jak chlopak pakuje w to kase to notarialnie spisuje sie ze dal tyle i tyle i w razie rozwodu mu laska odda

      0

      0
      Odpowiedz
  10. Szanowny Autorze. Takie sytuacje zdarzają się niestety częściej niż nam się wydaje. chłopi wszędzie moim zdaniem są tacy sami. Pilnują swego, są nieufni, człowieka z zewnątrz, spoza swojej społeczności nie zaakceptują: zięć nie zięć, synowa nie synowa, obcy jesteś, tak będą na Ciebie spoglądać i obgadywać za Twoimi plecami. |Dopiero jak będziesz leżeć na cmentarzu w swojej mogile, bo Bedziesz dobry, to wtedy możei Ciebie jeden czy drugi nawet pożałuje, jak byłeś równy chłop. Ja się na gospodarce co prawda nie urodziłem, ale z tymi problemami jestem zaznajomiony, bo dziadkowie z obu stron mieli duże gospodarstwa. Już zmarli przed wielu laty, ale co się naobserwowałem, to mi wystarczy, bo był to naród twardy, zahartowany przez los i życie, zawzięty, co prawda bez wielkich szkół, ale wszystko czarno na białym. Jak trzeba było, a zdarzały się nieraz sprawy ważne, to szli do notariuszy, adwokatów, radzili się między sobą, pilnowali swego, bo wiedzieli, że nikt nie da, a każda władza dobra dla siebie a nie dla chłopa, czy to przed wojną pierwszą czy drugą, czy też jeszcze wcześniej. A wszystko wypracowane cieżką harówa przez kilka pokoleń. Szkoda Autorze, że przed tą decyzją nie udaleś się do notariusza czy też adwokata, aby sprawę omówić jak się należy. Że też żona Cię nie ostrzegła w porę, a przecież mogła to zrobić. Wychowała się przecież na gospodarstwie, a więc jako córka rolnika musiała przeczuwać, jak to się dla Ciebie skończy. Na wsi człowieka nie uszanują, nawet jakbyś miał pięć dyplomów, a kasy nie masz. Jest kasa, to jest na wsi i szacunek i uznanie, i gospodarze na wódkę zapraszają i butelki do szafy po 2-3 kieliszkach nie chowają i hojnie dolewają gorzały. I ładną dziewczynę też dość szybko wtedy tam znajdziesz. Wiem co mówię, bo dosyć było takich sytuacji, w końcu b. często we wiosce bywałem, bo trzeba było dziadkom pomagać. Nawet mi to nieźle szło, ale gospodarka to nie dla mnie. Pracuję w dużej fabryce niedaleko Krakowa jako mechanik i jestem ogólnie mówiąc zadowolony. Trochę nawet pracowałem poza Polską, w Austrii i Holandii, ale nie nadaję się na takie dłuźsze pobyty zagranicą. A języka obcego trudno się nauczyć. wróciłem i przekraczalem granicę z wielkim uczuciem ulgi.

    15

    0
    Odpowiedz
    1. Nie ostrzegła, bo niby po co miałaby to robić? Znalazł się frajer co wyremontuje jej rodzince za friko gospodare, to zamknęła gębę na kłódkę, bo trzeba go wykorzystać. A przecież pochodzi z tej rodziny, więc mogła powiedzieć swojemu lubemu co go czeka, znała ich przecież najlepiej. Ale czego się nie robi dla własnego rodu prawda? Na wsi nie takie przekręty się robi. Nie jednego już tak w chuja zrobiono. Nie można ufać nawet własnej babie.

      A co do synusia gospodarza, cwany koleś, podziwiam takich. Do baru, na panny, a robota sama się robi. Cudzymi rękami! Bo frajerów i najmitów na wsiach, co za jabola zrobią, a nawet się dołożą swoim majątkiem nie brakowało i nie braknie. A z kolei wykorzystywaczy też sporo.

      Ktoś wyżej dobrze też zauważył, że nikt nie zapisuje majątku na obcych ludzi, bo kopie grób pod sobą samym i swoimi dziećmi. Jakby nie było i jakich bachorów by się nie miało, to są jedyne osoby, które znamy, po obcych nie wiadomo czego się spodziewać.

      Niemniej jeżeli już chciał inwestować w cudze, trzeba było wcześniej zadbać o jakieś zabezpieczenie inwestycji a nie iść na głęboką wodę.

      8

      0
      Odpowiedz
      1. Ja nie wiem co to za zdziwienie, że żona nie ostrzegła. Przecież to jest kurwa obca kobieta którą łączy z nim początkowo wystrzał hormonów a potem wspólne interesy, wygodne życie a nie więz biologiczna i w dzisiejszych czasach gdzie rozwód jest niczym nadzwyczajnym trzeba się z tym liczyć, że może zrobić Cię w chuja jak jej lub jej rodzinie będzie to na rękę. Wręcz należy się tego spodziewać, bo brat zawsze będzie bratem, ojciec ojcem a mąż może nim nie być za parę miesięcy. Ja nie wiem kurwa jak można być tak oderwanym od rzeczywistości i mieć takie bajkowe oczekiwania

        10

        0
        Odpowiedz
        1. No tak szanowny Komentatorze, wydawało mi się, że Autor ma jakąś głebszą więź x
          źoną czy też dziewczyną, no i że ona nie pragnie jego jego finansowych strat. Dobrze, może jestem trochę naiwny, mimo wiejskich korzeni, niech i tak będzie. Wynika z Twego komentarza w zasadzie jedna prawda: nie można nikomu ufać, bo w koniec końców każdy Cię wyrucha przez dziurkę od klucza, jak to Krakusy mówią. Trochę wiary w ludzi mi tam gdzieś na dnie mojej duszy pozostało, pomimo że w swoim stanowisku na chujnię Autora wypowiedziałem się zasadniczo b. jednoznacznie. Mechanik fabryczny

          3

          0
          Odpowiedz
          1. Mi wiara w ludzi odeszła.

            0

            1
            Odpowiedz
  11. Wyszła znów mentalność pańszczyźnianego chłopstwa, ,które uwłaszczone przez cara i cesarza zaczęło garnąć do siebie . To jest genetyczne.

    3

    2
    Odpowiedz
    1. Tak właśnie jest z tą mentalnością. To jest genetyczne, to chłop ma we krwi. A czy należy się temu dziwić? Przecież dymali chłopów przez całe stulecia wszyscy. Aż do naszych czasów.

      3

      0
      Odpowiedz
  12. Pipa ci rozum przeslonila i teraz masz. Przelicz ile wlozyles i zastanow sie czy to ” darmowe” bzykanko bylo tego warte. Bo pewnie za ten chajs to mial bys lalki gotowe na wszystko. Dobra sorry. Nie chcialem ci dojebac tylko jakos tak mi sie skojazylo:-)

    10

    1
    Odpowiedz
  13. Jasne. Zamiast na syna miał przepisać na jakiegoś żmija co wpełza do rodziny?

    4

    2
    Odpowiedz
  14. Tak, sprawa raczej pojebana, i to mocno. Autorze, straciłeś kupę haijsu, ciekaw jestem, ile pieniędzy straciłeś. Pieniędze trudno przychodzą, a zmarnować w szybkim tempie można kazdą fortunę. pochodzę z wieśniaczej rodziny. Rodzice mi pomarli, jak mialem 22 lata. Za dużo pracowali, chorób się nabawili różnych przez te harówę, a nie leczyli się, bo nie było czasu, ciągle było coś do roboty. ja tak sobie myślę, że Autor jednak siedzi z niewłaściwą kobietą pod jednym dachem. Jego kobieta, jak to tutaj parę osób już zdążyło zauważyć, serca dla niego nie ma, bo jednak w chłopskiej rodzinie się wychowywała, ma tę gospodarską świadomość życia, jego trudów, harówy i problemu zarobienia pieniędzy i ich utrzymania w garści. Z jej winy, tak rzeczywiście myślę, stracił kupę hajsu. wynika z tego, że nie uszanowała ani jego ani jego pieniędzy, a żyją razem pod jednym dachem. Mnie się nie chcialo na roli pracować. Myslałem o własnym interesie, ale brakowało mi pieniędzy. Dlatego pojechałem do Ameryki z moimi kuzynami (jestem takim typowym Góralem spod Zakopanego, z zawodu stolarz, ale praktycznie wiele rzeczy umiem zrobić, w końcu pomagalem przy budowie domów moim trzem kuzynom), tam ciężko pracowałem 5 lat, po powrocie zbudowałem z pomocą kuzynów i dalszej rodziny duży pensjonat (20 pokoi, ale całkiem komfortowych, z całodziennym utrzymaniem), moja żona i moje 2 córki też pilnują interesu, jest dość dużo pracy, ale się to opłaca. moja kobieta jest też z wioski, ale zna się n a pieniądzach (jest po szkole ekonomicznej) i wiem napewno, że nie chciałaby mego nieszczęścia i mojej straty, wiedząc przeccież, za jaką cenę to wszystko. Piszę to również dlatego, bo nie chciałem tak harować jak moi świętej pamięci Rodzice, którzy z tego powodu grubo za wcześnie zeszli z tego świata. MySlę, że ąutor wyciągnie teraz odpowiednie wnioski, jak go rodzina żony potraktowała jak ostatneigo dziada i skrajnie naiwnego głupca.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. Rolnictwo to nieraz przykra, ciężka i niewdzieczna praca.

      2

      1
      Odpowiedz
  15. Utopic szfagra w gnojufce . Stodole podpalic -niech se tesciu buduje . Mojego Brata kurwa ” zona” i jej kurewska rodzina ograbila .
    Moja Matka co nielegalnie musiala pracowac ( ja to samo – trzecia dekada na wygnaniu ) -wszystko to przepadlo bo tak . Brata w chuja adwokaty , sady itd zrobili . Jego byla szmata jest ” uwazana „, ” ma koligacje ” bo pracuje w prokuraturze -ot , klawisz taki co lubi ludziom rujnowac zycie . Niby ona od rehabilitacji – ale to chuj nie prawda . Co taka wredna , wstretna baba wie ? Tylko takim jak oni garrote na szyje , tak jest -drut i 2 patyki i obracac . Odejdz od nich . Tak lepiej .

    1

    1
    Odpowiedz

Obgadywanie w pracy

Co mnie boli? Boli mnie to, że w pracy wszystkie kobiety zachowują się jak księżniczki. Zapierdalam za dwóch, robię nadobowiązkową robotę, pomagam innym, gdy coś się psuje albo trzeba zająć się czymś pilnym, krytycznym, a za to wszystko dostaję po dupie – i to od wszystkich.

Drogie panie – jaki macie cel w obrabianiu dupy innym? Naprawdę czujecie się w pracy tak zajebiście niedowartościowane, zagrożone, niekompetentne, … głupie??? Musicie nadrabiać językiem, oczerniać innych w oczach przełożonych zupełnie bez powodu? Nadrabiacie w ten sposób swoje niedostatki fizyczne, bo nie możecie dać kolesiowi w mordę? Dla mnie łatka plotkary, fałszywej, 5 minut temu przymilającej się, a teraz rzucającej gównem – to byłaby tragedia, a dla was to jest powód do chwały i dumy (!), bo „radzicie sobie w życiu”. Niektóre z was powinny mieć ustawowy zakaz pracy.

Faceci nie są tacy fałszywi, powiedzą raz „odpierdol się”, a potem luz, możecie nawet zostać przyjaciółmi.

Wiedziałem, że się o mnie gada, ale dopóki nie przekładało się to na moje relacje z przełożonym, olewałem to ciepłym porannym. Ale jak drugi wezwano mnie na dywanik powiedziałem sobie – wystarczy. Zarzut główny – nie zastępuję innych w pracy (mnie również nikt nie zastępuje, bo nikt się nie pali do mojej roboty) i nie uczestniczę w codziennych rozmowach (jedyny facet w zespole – to o czym mam z nimi rozmawiać, o nowym tuszu do rzęs, Świeżakach z biedry czy sukience na promocji w zarze?). W moją stronę leci zawsze masa ocen dotyczących facetów, jacy to jesteśmy beznadziejni i w ogóle pozbawieni odrobiny inteligencji. Dochodziło nawet do rękoczynów – niby niewinne klepnięcie w głowę, ale jednak. Jestem miłym człowiekiem, zależy mi na dobrej atmosferze w pracy, ale bez przesady.

Życzę wszystkim paniom, które plotkują w pracy, rzucają wredne, tchórzliwe i podłe uwagi o innych – żeby to do was wróciło po wielokroć i niech was wtedy ogarnie czarna rozpacz. Sorry, nie powinno się złorzeczyć, ale może to was czegoś nauczy. Bo na normalne komunikaty nie reagujecie albo jesteście bezczelne – w myśl zasady „trzeba się rozpychać łokciami”.

88
4
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Obgadywanie w pracy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A weź w ogóle miej styczność z księgowymi, one to największe biurwy i najbardziej tępe istoty na ziemi.

    21

    2
    Odpowiedz
  3. o jejku jejku straszne

    2

    12
    Odpowiedz
  4. Ludzie w korpo czy normalnej robocie zawsze będą pierdolić i smarować dupe… Każdy najmniejszy Twój ruch jest znany… Najważniejsze to robić swoje i mieć wyjebane. W pracy robi się obowiązki czyli wszystko za co płacą i święta zasada jedna i jakiej należy przestrzegać to brak znajomych albo przyjaciół. Część cześć ewentualnie pogadać o pracy do zrobienia i spierdalaj..

    16

    0
    Odpowiedz
    1. Ja tak do tego podchodzę, ale po 2,3 miechach mnie wypierdalają bo „psuję atmosferę w zespole” albo jak idę do nowej roboty to na wejściu słyszę „no wiesz bo my tu mamy dobrą atmosferę..” Ludzie chyba do roboty się chodzi po hajs a nie dla przyjemności i atmosfery, nigdy tego nie zrozumiem. 8h zrobić swoje i elo, a nie jeszcze dupy wam lizać bo przywykliście i większość tak robi.

      21

      0
      Odpowiedz
  5. To mężcyzźni bardziej plotkują i dupę obrabiają- sprawdzone info.

    9

    22
    Odpowiedz
    1. Chyba kpisz kobieto.

      11

      5
      Odpowiedz
    2. Prawdziwy facet nigdy nie plotkuje. No chyba, że taki wytresowany przez kobiety.

      7

      2
      Odpowiedz
    3. ssij jaja ….jak pracowałem w żeńskim zespole to wszystkie te rury na przerwie czy to na obiad czy na papierosa,tylko obrabianie dupska…co tydzień u przełożonego na rozmowie ,że nie uczestniczę w życiu firmy…chuj z tym,że robotę wykonywałem za 4 takie idiotki,najwięcej pozyskanych klientów w skali miesiąca,aleeee nieeee zły i wredny ze mnie chuj,bo się z tymi pizdami nie integrowałem i komentarz szefa „że dziwny jestem,bo z resztą,damskiej ekipy nie rozmawiam”.W chuju miałem gadkę z nimi,tempe kurwy…odwalałem robotę,brałęm hajs co miecha i nara.Raz się ustawiłem z koleżanką z firmy na drina…na nasępny dzień już ploty,że na pewno ją ruchałem bla bla bla.Baby są niedojebane umysłowo

      20

      3
      Odpowiedz
    4. Bujaj banana lala. Ja już też przeżyłem pracę z kobietami. Większego „kurnika” nie ma na żadnej fermie. Siedziałem w pokoju z 4 kwokami które nic tylko „obróbka” i kokokokoko. Olałem je ciepłym moczem i skupiałem się na pracy to co zrobiły? Podpiedolki do szefostwa, że się nie integruję, że „psuję atmosferę” itp. Na szczęście byłem dobrym pracownikiem i nikt mnie nie ruszył ale szefowa też mordę krzywiła i pytała – czemu nie gadam z tymi 4 kurwami z pokoju. Nie gadam bo pracuję do k… nędzy! Płacą mi za pracę a nie p…lenie o Szopenie :/ Praca z babami – chujnia i śruuuuuuut.

      10

      0
      Odpowiedz
  6. Najlepiej nie pracować w zespole.

    17

    0
    Odpowiedz
  7. Pracowalem w kobiecym zespole w trzech pracach i powiem ze to chujowa akcja jest. Te pizdy zawsze sie drapia miedzy soba i zawsze oczekuja ze staniesz po ktorejs ze stron. Ale jak chcesz byc neutralny to uwazaj bo oberwiesz i z jednej i z drugiej. One tak maja. Chca by im nadskakiwac, a niektore chca po prostu dymanska. A, wazne! Uwielbiaja wyslugiwac sie facetem. Ja sa same to paki po 20 kg targaja ale jak jest facet w zespole to kurwa 5 kg przerasta ich mozliwosci. To odnosnie produkcji bo w biurze to nigdy nie zostawiaj kompa bez zabezpieczenia dostepu. A cha i nigdy niemow im o sobie calkowitej prawdy. Widzialem takie tepe dzidy co to potrafily wpierdolic kogos na mine ot tak dla zabawy. Generalnie kobietom w wiekszym gronie odpierdala.

    23

    3
    Odpowiedz
    1. Kobietom wali do głowy władza, wystarczy dać babom jej namiastkę, żeby straciły rozum…

      14

      4
      Odpowiedz
  8. Zamiast ssać i posuwać te wszystkie gorące pierożki, to się sam dałeś wyruchać.

    2

    7
    Odpowiedz
  9. Pierwsze słyszę,że będąc w pracy należy uczestniczyć w rozmowach z współpracownikami.Niby dlaczego? Jesteś tylko w pracy, robisz swoje i NARA. Prawdziwe życie zaczyna się PO pracy! :PP

    12

    0
    Odpowiedz
  10. Praca z babami to udręka. Wiem to z ddoświadczenia.

    9

    2
    Odpowiedz
  11. Łączę się w bólu. Też pracuję sam z 6 babami. Jest to samo (a wszystkie mgr dr itp.)

    7

    2
    Odpowiedz
  12. a same brzydkie sa czy ki chuj ? wez zruchaj i po zawodach

    1

    1
    Odpowiedz

Edukacja a dojrzałość.

Nie byłem jakimś pilnym uczniem w szkole. Ba. W oczach moich rodziców przynosiłem im wstyd. Ale jedno miałem nienaganne. Obecność na lekcjach. Zawsze bliska stu procent. I oczywiście zdawalność. Wszystkie klasy przechodziłem bez żadnych problemów.

Fajnie. Tylko, że po latach kiedy próbuję sobie przypomnieć cokolwiek ze szkoły, to nic a nic nie mogę sobie przypomnieć. Dopiero pewnego dnia zobaczyłem mema, na którym było napisane coś mniej więcej: „I tak minął Ci kolejny dzień, w którym nie wykorzystałeś wzorów skróconego mnożenia.”. I wtedy myśl „Co to ku**a były wzory skróconego mnożenia? Bo coś mi się kojarzy.” Aż w końcu ogarnąłem, że uczyli nas na matematyce, że bez tych wzorów nie przeżyjemy w dorosłym. Aha… – odparłem do siebie.

Spędziłem w szkole 12 lat i nie wyniosłem z niej nic mimo, że chodziłem do niej i uczyłem się na sprawdziany,by potem nie mieć problemu ze zdaniem z klasy do klasy i co? Gówno. Nawet niemiecki, którego uczyłem się całe 9 lat życia od podstawówki aż do końca liceum i nie umiem nic powiedzieć w języku naszych zachodnich sąsiadów. Czytać i mniej więcej liczyć umiałem jeszcze przed podstawówką. Z opowiadań rodziców wynika, że mając 3 lata. Podstawy interpunkcji znam z czytania różnych artykułów. W sumie ze szkoły nie wyniosłem ABSOLUTNIE NIC. Czas został bezpowrotnie zmarnowany. Jak mnie pytają, co bym zmienił, gdybym cofnął czas, to mówię, że bym dużo wagarował. Ci się dziwią, a ja mówię, jak jest. Twierdzenia Talesa, Pitagorasa, Wielomiany, pojęcia i wzory z chemii, fizyki, biologii i inne pierdoły ze szkoły nie przydały mi się do dzisiaj i nie pamiętam z tego nic. Te trzy pierwsze nazwy aż musiałem sprawdzić w necie na potrzeby tej chujni, bo tych nawet już kompletnie nie kojarzę.

Mam papier, który świadczy o mojej dojrzałości. Zajebiście, tylko co mi z tego? Poza tym, co to za definicja dojrzałości? Chodzenie bezmyślnie do szkoły, bo rodzice każą i bezmózgie wykonywanie poleceń nauczycieli, by na końcu napisać z tego test? Moim zdaniem nie. Według naszego kochanego państwa, które tworzy program nauczania, które musimy obowiązkowo odbyć, marnując młodzieńcze lata na tych pierdołach – tak.

Prymusy, które w szkołach miały piątki i coś tam wynieśli z lekcji pewnie napiszą w komentarzu, że jestem po prostu głupi. Ale i WY, kochani usiądźcie i pomyślcie, a wielu z was wyciągnie wnioski, że jednak większość uleciała wraz z latami straconymi w zatłoczonej klasie na nauce tych pierdół.

Pozdrawiam wszystkich.

172
17
Pokaż komentarze (69)

Komentarze do "Edukacja a dojrzałość."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To gorsza sprawa … Jebane studia, które niszczą zdrowie, psychikę, wiarę w siebie… To jest dopiera hujnia gdzie po latach zrozumiałem , że studia dzisiaj to pic na wodę i mają nas przygotować tylko psychicznie do pracy niczego więcej… Powinno się zaorać ten cały system edukacji… Wszyscy my młodzi jesteśmy teoretycznie teoretykami… Więcej nauczyłem się przez rok w pracy wakacyjnej, która podejmowałem w trakcie wakacji niż przez całe 6+3+4+niecałe 5 lat… 18 lat nauki, a tak naprawdę człowiek nie potrafi nic i myśli , popada w co raz to większa depresję… Jedna rada od starego konia szkołę zaliczyć na minimum, a potem od razu do roboty i ewentualnie studia zaoczne połączone z robotą bo dzienne to strata tylko nerwów , czasu i pieniędzy… Wybaczcie za lakonicznie napisany twór , ale myślę mordeczki , że rozumiecie mój stan permanentnej erekcji wypocinowej. Pozdrawiam

    52

    3
    Odpowiedz
    1. Państwowe uczelnie uczą dziś bezkrytycznych, tępych, nie zadających pytań i nie mających żadnych wątpliwości, nisko opłacanych najemników-niewolników, potrafiących wykonywać jedynie proste prace i nic ponadto, a prywatne szkolą elity kompradorskie-biznesmenów-właścicieli niewolników. Tych ostatnich uczy się jak jebać tych pierwszych(niewolników), jebać państwo, klientów i innych biznesmenów.
      Zarówno najmita jak i biznesmen to tragedia tej ziemi.

      18

      2
      Odpowiedz
  3. Niby największą krzywdę wyrządził mi system edukacji ,ale i tak mam trochę bekę.
    U mnie były przez różne okresy korki z matmy i anglika. Z niemca to była walka o życie , suki w lo i gimnazjum ,gówno uczyły ,a lubiły udupiać. W liceum przepisałem się na francuski ,żeby zdać miałem 5 ,umiem bążur ,łiłi madam i to by było na tyle. Dla mnie nauczyciele są problemem ,nie ma standardów jeden dobrze uczy ,a drugi ogarnia rozpierdol w klasie,trzeci straszy ,że nie zdacie. To ,że Ci się te rzeczy nie przydają to co? Jesteś kolejnym gościem który pluje na układy równań i uważa ,że wiedza życiowa to jest to? Jak dla mnie szkoła ma nauczyć szybkiego działania i kojarzenia faktów oraz umiejętności społecznych .Jaki program by nie był to raczej będzie chujnią. Ale nie wiem co bym robił jakbym nie chodził do budy ,pewnie grał w gry i oglądał seriale…

    A ty co byś robił na tych wagarach ?

    26

    2
    Odpowiedz
    1. walił konia

      13

      3
      Odpowiedz
    2. Spędzał ten czas tak, jak mi się podoba. Na sto procent spałbym do jakiejś słusznej godziny. A wagary w późniejszych godzinach podobnie, jak Ty. Gry. W sumie z gier nauczyłem się więcej angielskiego niż ze szkoły, bo jak napisałem miałem 9 lat niemieckiego, którego nie ogarniam do dzisiaj, więc granie w gry jest w tym przypadku lepsza formą nauki niż szkoła, więc trafny substytut na ten czas.

      4

      0
      Odpowiedz
    3. Tłukłbym takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem.

      9

      1
      Odpowiedz
    4. jarał blanty

      6

      0
      Odpowiedz
    5. Wbrew pozorom, każdy coś z nas wyniósł ze szkoły poza kredą. Jestem w 100% pewien, że każdy zapamiętał i wykorzystuje w życiu nie wszystkie, ale może większość wiedzy i robi to nieświadomie. Jesteśmy w stanie korzystać z tej wiedzy w każdym aspekcie życia. Nie zawsze można np. policzyć coś na kalkulatorze lub nie ma do niego dostępu.

      Co by znaczyła ta cała „wiedza” bez odpowiedniego wytłumaczenia? Moim zdaniem to podświadomość człowieka młodego szykuje nas na przyszłość dzielnie segregując wiedzę pozyskiwaną przez lata. Genialny organizm potrafiący przewidzieć co będzie nam bardziej przydatne do „przeżycia”. Niczym nowym jest to, że postęp rozwoju naszej planety sprawił, że nie wszystko co, kiedyś było wiedzą potrzebną do przeżycia naszego gatunku- dziś jest nam zbędne lub nie jest to „wymóg”.
      dziękuję dobranoc 🙂

      3

      4
      Odpowiedz
    6. Zajmował się swoją pasją, grał w piłkę i tak dalej, a nie tracił czas młodości na szkołę, który mógłbym wykorzystać na uczenie się sensownych rzeczy.

      2

      0
      Odpowiedz
  4. To że program nauczania jest zaje**ny wiadomo nie od dziś. Kiedyś czytałam o takim przykładzie. Że gdybyś cofną się w czasie tylko w ubraniach to co powiedział byś przeszłemu człowiekowi? Czy pomógł byś im jakoś? Nawet byś komputera nie zbudował, nie za wiele uczą też o rolnictwie żeby im jakoś pomóc, nie wiesz nawet gdzie szukać żelaza żeby je przerobić i wykuć coś, nawet nie wiesz jak zbudować piec. To oni by ciebie uczyli życia nie ty ich.

    40

    1
    Odpowiedz
  5. Też do tego już dawno doszedłem. Dlatego jak będę miał w przyszłości dzieciaka, to będzie miał powiedziane mniej więcej tak: „Ucz się tego, co naprawdę cię interesuje, a z całej reszty tylko ogólniki, tak żeby zdać z klasy do klasy. Frekwencją też się nie przejmuj, jeśli masz jakieś ciekawsze pasje to coś się wymyśli”.

    40

    1
    Odpowiedz
    1. Za dwadzieścia lat bedziesz gonil dzieciaka do nauki, jak Ciebie rodzice gonili. Schemat się powtarza.

      8

      4
      Odpowiedz
  6. Prawda. Stres, nerwy i zmuszanie do czegoś czego się nie chce. Robienie czegoś tylko po to żeby juz dali mi spokój. Matematyka- koszmar. Dlaczego kazą mi umieć coś czego z natury mój mózg nie rozumie i wiem że nie zrozumie. Chcecie to liczcie sobie to i owo jezeli was to interesuje ale po co mi każecie to robić? Ja tego nie chcę i nie będę w życiu robić nic co ma z tym cokolwiek wspólnego. Jedynie tyle że znajomości w tej szkole i poprostu to było chodzenie żeby zobaczyć się tam ze znajomymi. Reszta to zło konieczne.

    24

    3
    Odpowiedz
  7. A czego chciałbyś się uczyć ????

    8

    0
    Odpowiedz
  8. Ja to prawie w ogóle się nie uczyłem, nie że nie byłem zdolny, tylko po prostu mi się nie chciało. Do życia mi wystarczy wykształcenie podstawowe.

    18

    2
    Odpowiedz
    1. Z tym to masz rację nic mi się nie przydało ze szkoły ;/ mam wykształcenie podstawowe a pracuje jak reszta po studiach w tych samych zakładach , przynajmniej czas dobrze wykorzystany 😉

      12

      2
      Odpowiedz
    2. W sumie jedynie na początku podstawówki były przydatne rzeczy, takie konkretne podstawy jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, geometria, kaligrafia, ortografia… a coraz dalej to coraz więcej nieprzydatnych rzeczy.

      16

      1
      Odpowiedz
    3. I dlatego, że większość naszego społeczeństwa podziela Twoją opinię jakis ktoś musi się skarżyć na wszechobecną głupotę na chujni. Wiedziałam, ze jest źle z wiedzą, ale nie sądziłam, że aż taka chujnia…zal mi Was…nie znając dzialania na procentach nawet wódy ze spiru nie zrobicie…małpy tez ucza się tylko tego co im sie w zyciu przydaje. Wio na drzewa!

      1

      5
      Odpowiedz
      1. A jakie ty masz wykształcenie?

        2

        0
        Odpowiedz
      2. Sama wio na drzewo, to że ktoś ma wykształcenie podstawowe nie znaczy, że jest głupi.
        Wysokie wykształcenie w sensie ukończonej szkoły, a wysoki poziom inteligencji nie muszą być jednocześnie. Ja mam wykształcenie podstawowe, a nie jestem głupi.

        3

        0
        Odpowiedz
  9. Ja zmarnowałem w szkołach 21 lat życia. Jedyne co z tego mam to wrzody żołądka.

    19

    0
    Odpowiedz
  10. Kiedyś to było nie to co teraz

    9

    0
    Odpowiedz
  11. Może i masz racje. Jednak szkoła jest głównie po to żeby nauczyć ludzi dyscypliny, funkcjonowania w społeczności i przede wszystkim żeby zrobić z każdego przyszłego pracownika. Reszta to taki dodatek czyt. nauka, sprawdziany itd. Ja osobiście w gimnazjum i technikum wagarowałem aż do momentu przekroczenia granic. Zdawałem na 2, 3. Wiadomo byli kumple koleżanki,piwko fajka. Teraz tego na prawdę żałuje. Bo gdybym zapierdalał i był tzw. „kujonem” chociaż rok w tym technikum to teraz nie męczył bym się na magazynie w biedronce z ruskimi i ukrajanami, od 8 do 17, sobota niedziela kurwa mać jego.Także dzieci uczcie się wtedy kiedy na prawdę trzeba, mama mówi dobrze bo później będziecie jak 90% ludzi zapierdalac jak trybik w fabryce czekolady. Nara bo jutro 5 30 Hejnał, sranie chlanie i do tyry sztucznie szczerzyć kły że niby mi kurwa wszystko pięknie pasi.

    21

    2
    Odpowiedz
  12. Autor, co robisz w życiu zawodowym ?

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Obecnie podejmuję próby studiów i kiedy się da, to dorabiam. Aczkolwiek studia też demotywują.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. Ah, te studenty i nastolatkowie i ich problemy emocjonalne.

        0

        5
        Odpowiedz
  13. Teraz powiem coś od siebie. Śmiejcie się ze mnie, ale jestem facetem 30+ i właśnie m.in. przez tą pierdoloną matematykę nigdy w życiu nie ukończyłem szkoły średniej. Dla mnie jest to wpajanie zbytecznej, zupełnie niepotrzebnej wiedzy, a głupi młodzi ludzie myślą że tak musi być, bo tak im gada profesor na zajęciach. Niby matematyka ma skłaniać do logicznego myślenia, tylko w jaki kurwa sposób?! W bawienie się w to, żeby znaleźć jaką liczbą jest x, wiedząc że y jest wielokrotnością liczby yz podniesionej do kurwa entej potęgi liczby wz. Po chuj to kurwa komu ja się pytam?! Logicznego myślenia można nauczyć się na wiele innych sposobów. W pracy. W praktyce. Na przykładach życia codziennego. Nawet nauczyciele nie potrafią odpowiedzieć logicznie na pytanie młodych ludzi „do czego mi to w życiu potrzebne?” Potrzebne do testu gimnazjalnego, potrzebne w szkole średniej, potrzebne na maturze, na studiach i dalszych szczeblach edukacji, ale gdzie do kurwy nędzy ma to zastosowanie w normalnym życiu u dobrych 3/4 społeczeństwa ja się pytam? Ja się tylko cieszę, że mimo tego zjebanego systemu nauczania i wielkich, bezsensownych wymagań pracodawców, mimo braku wykształcenia, udało mi znaleźć stabilną, przyjemną robotę, za w miarę przyzwoite pieniądze. Edukować mogę się we własnym zakresie z dziedzin czy rzeczy, które wiem, że naprawdę mi się w życiu przydadzą lub po prostu mnie interesują.

    25

    6
    Odpowiedz
    1. Wykształcenie średnie z maturą jest dla tych co chcą iść na studia. Jak nie potrafisz ogarnąć podstawowej matematyki na 30% to musisz być mocno upośledzony bo to żaden wyczyn. Tacy się na studia nie nadają.

      6

      7
      Odpowiedz
    2. Śmieje się z Ciebie. Tak samo z resztą z każdego kto tak ujada na matme ,no żeby szkoły nie kończyć bo nie można się wziąć do roboty i nauczyć kilku wzorów?! Zawsze jest to zasłanianie się : A po co to? A przyda się w życiu? no kurwa XD nie wiem jak to skomentować… Jak będziesz siedzącym na tyłku przegrywem to Ci się nie przyda ,a jeśli nie to możliwe ,że tak ,ale nie koniecznie. I co z tego? Kogo to obchodzi? Ja powiem tak tylko nieudacznicy to robią ,najpierw pytają czy im się matma w życiu przyda ,a potem jako dorośli pierdolą że podatki to 70% ,złe to złe tamto.

      7

      14
      Odpowiedz
      1. Akurat przegrywem nie jestem w przeciwieństwie do większości studenciaków, którzy nie mogą zaakceptować faktu, że ich dyplom ukończenia uczelni może im posłużyć jako papier toaletowy. A te Twoje „XD” daje ewidentnie do zrozumienia, że jesteś jeszcze bachorem ze spranym mózgiem, bo żaden poważny człowiek nie używa takich „znaków”. Ja jestem ofiarą tego posranego systemu edukacji, bo w gimnazjum, kiedy gówno wiedziałem o życiu, wybrałem złą szkołę, którą później zawaliłem. Niemniej jednak nie wyszedłem na tym źle, bo we własnym zakresie porobiłem sobie kursy podnoszące kwalifikację i mam stabilne zatrudnienie i płynność finansową w przeciwieństwie do studencików, którzy pokończyli flilologię, socjologię czy inne śmieciowe stosunki międzynarodowe i tyrają w fast foodach za najniższą krajową. Albo wracają do mamusi, bo są bezużyteczni na rynku pracy 😉

        14

        1
        Odpowiedz
        1. Studenciaki na wymienionych przez ciebie kierunkach studiują właśnie bo matmy nie ogarniali. Nikt normalny na to nie idzie.

          5

          3
          Odpowiedz
      2. Ja pierdole jakie combo- szkoła ok i podatki ok Sądząc po twoim komentarzu w szkole wiedze wchłaniałeś jak gąbka i co z tego ?a no chuj z tego cytuje: ,,a potem jako dorośli pierdolą że podatki to 70% ,złe to złe tamto”. Nie wcale nie podatki to 20% i wszystko trafia na użytek społeczny a nie do kieszeni złodziei z wiejskiej drogi są całe bez dziur i nie ma kolejek do lekarza co nie frajerze? Właśnie widać jak cie w szkole nauczyli matematyką logicznego myślenia. Drogi cymbale czy potrafisz policzyć że życie za średnio 1500 przy kosztach żywności i paliwa że już o reszcie nie wspomnę to surwiwal (ropa 1,50 przed opodatkowaniem po prawie 5zł- ładnie co? I tak jest ze wszystkim co w polsce jest za pieniądze). Ja wiem że ja może chujowo i nie składnie pisze a na ortografie to już w ogóle sram ( która do złudzenia konsekwencją przypomina polskie prawo) ale ludzie kurwa!!! niewolnicy !!! Zacznijcie w końcu samodzielnie myśleć a nie za pomocą szkoły i telewizji piorącej mózgi na zlecenie partii rządzącej która by to nie była bo wszystkie to złodzieje i złodziejami mogą być w najlepsze bo dlaczego nie skoro cała polska takim frajerem stoi jak autor komentarza który twierdzi że podatki nie są za wysokie- BRAWO KURWA!!! ty patałachu. Siej lemingoze dalej cwelu. ZOBACZCIE ILE TYM CHUJOM ODDAJECIE I JAK ŻYJECIE.

        2

        1
        Odpowiedz
  14. Na niemiecki tylko chodziłes, a nie uczyłeś się go. Nawet największy głąb coś by zapamiętał.

    5

    13
    Odpowiedz
    1. Uczylem sie niemieckiego 9 lat, mature ustna zdalem na 90 proc. Wyjechalem do niemiec i okazalo sie ze tak na prawde to potrafie sie przedstawic w lamanym jezyku. Liczby mowia Od tylu, ze stresu i szybkosci nowienia nawet tego nie ogarnialem. Poszedlem do sklepu, nie wiedzialem jak normalnie poprosic o bulke. Raz wydukalwm, ze chce 200g szynki, zapytala jakiej? I tu Dialog sie skonczyl, bo w szkole ucza tylko Der Schinken, w sklepie takiego czegos nie kupicie, jest Bierschinken, Kochschinken itp itd, kur.a z czym do ludzi. Dobrze ze nauczylem sie na wlasna reke.

      5

      1
      Odpowiedz
      1. Było powiedzieć dize szinka majne frau i pokazać paluchem. Nie wierze ze można być takim tępakiem, żeby się tylko umieć przedstawić po kilku latach nauki. Weź się kurwa nie przyznawaj lepiej…

        3

        5
        Odpowiedz
      2. To znaczy nigdy nie czytales „Mein Kampf”???

        2

        0
        Odpowiedz
  15. Mam podobne odczucia odnośnie podstawówki i liceum. Studia to inna bajka, bo można wybrać, czego się chcesz nauczyć, czego Ci potrzeba. Jak chcesz być np. chirurgiem, to trudno będzie Ci to ogarnąć bez studiów. Ale podstawówka i liceum to gówno, fabryka bezmyślnych niewolników. Dziś powadzę firmę, gówno pamiętam z tej edukacji i na gówno się to mi przydało. Pismo techniczne na ZPT, no kurwa. Albo podział serca żaby. Ja pierdolę. Nie pierdolcie o tym, że to ogólna edukacja, że jest potrzebna. Jest potrzebna, ale taka, której ni chuja nie uświadczysz w szkole – jak radzić sobie w społeczeństwie, w relacjach. Jak szukać celu i szczęścia w życiu. Jak szukać informacji. Jak nie dać się wychujać przez ludzi i system. Jak odróżniać prawdę od manipulacji. Jakiś rys o różnych sposobach na życie w różnych kulturach, grupach społecznych i czasach. A jak ktoś chce się uczyć o żabach, to kurwa na studiach biologicznych, bo zwykły człowiek nie ma na to czasu i na gówno mu to potrzebne.

    32

    0
    Odpowiedz
    1. Mam podobne zdanie ale nie przeceniałbym roli studiów. Po pierwsze znaczna część tych profesorków i doktorków uczy tam dosłownie za karę, bo muszą tam jakieś godziny wyrobić jako wykładowcy/ ćwiczeniowcy. Z resztą widać to po tym jak prowadzą zajęcia. Po drugie na jakich studiach byś nie był to zawsze wrzucą Ci kilka tzw 'gówno-przedmiotów’. Na moich studiach, ekonomiczno-informatycznych co semestr były przynajmniej ze dwie jakieś socjologie czy inne dziwne rzeczy nie mające nic do głównego kierunku, znajomi z polibudy mieli dokładnie tak samo. Według mnie studia w tym kraju są równie pojebane jak wcześniejsza edukacja.

      12

      0
      Odpowiedz
      1. Jasne, studia mogę być chujowe. Nieraz jest tak, że bez studiów efektywniej jest wyuczyć się i osiągnąć to, co w założeniu powinno być na studiach. Ale w niektórych przypadkach nie da się osiągnąć celu bez studiów z przyczyn formalnych, albo z takich, że na studiach oferowany jest niezbędny materiał, który jest niedostępny w inny sposób.

        3

        0
        Odpowiedz
  16. Dlatego w Finlandii, która jest wzorem programów nauczania, odeszli od uczenia „przedmiotów i regułek” na rzecz uczenia jak wykorzystać to, czego uczą, w życiu i jak to się ma do świata i historii, przyrody itp. Mądre społeczeństwo z 50% Rosjan.

    11

    0
    Odpowiedz
  17. Ehhhh mam podobne zdanie na temat szkoly ale powiedzmy przykladowo pojdziesz jebac na kase do biedry i nie umiesz szybko przeliczyc ile masz wydac na wypadek gdyby stare babsko ci dalo ekstra 5 groszy to jestes w dupie i ci ludzie ci tak uprzykrza zycie ze ci sie odechce wszystkiego

    2

    6
    Odpowiedz
    1. Kasjerki mają w komputerze ile muszą wydać. Ja skończyłem 12 klas i dalej nie umiem liczyć i chuj

      7

      1
      Odpowiedz
  18. Cały system edukacji powstał po to żeby ogłupiać i zarabiać. Zacząłem zaocznie studiować elektrotechnikę i zastanawia się czy nie przestać. Wiekszość rzeczy nie przyda mi się do niczego, ale papierek będzie. Nie chce mi sie jednoczesnie pracować i studiować. Nie chce mi się w chuj. Jest to męczące psychicznie. Może jestem leniwy, a może mam depresję, ale poważnie się zastanawiam czy warto męczyć się kilka lat (o ile zdam) i wyjebać na studia w kurwe siana czy moze lepiej chwile popracować i wyjebać za granicę.

    14

    1
    Odpowiedz
    1. Też się zastanawiałam czy nie rzucić. Policzyłam że to dobry biznes mieć taką uczelnię. Np. Jak masz 200 studentów i każdy rocznie płaci około 3000tyś to masz 600 000 zł rocznie nic tylko brać nauczycieli magistrów za 2500 zł miesięcznie, normalnie złoty interes

      6

      1
      Odpowiedz
      1. Może i złoty, ale na pewno trzeba umieć liczyć i posługiwać się zerami i tysiącami. Ty się nie nadajesz.

        4

        1
        Odpowiedz
    2. Elektrotechnike warto, po tym zawsze robota będzie! Tylko współczuję obwodów 3fazowych… Tyle ile nerwów mi ten przedmiot napsuł, a dalej z niego gówno wiem, jak z całych studiów… Doświadczenie to słowo klucz przy każdym telefonie potencjalnego pracodawcy jakie usłyszałem…nikt nie pytał o uczelnie , a tym bardziej o kierunek..

      5

      0
      Odpowiedz
  19. Powinniśmy mieć podstawówkę wyłącznie z przydatną ogólną wiedzą i potem od razu zawodówka, w której byłaby jedynie teoria i praktyka zawodu. Ja poszłam do szkoły poligraficznej, czyli wytwarzanie druków – na co mi była tam potrzebna fizyka, religia czy WF?

    18

    0
    Odpowiedz
  20. Już kiedyś to pisałem – jeśli młody człowiek nie odróżnia magnezu od magnesu to jest po prostu matołem. Od tego są podstawy matematyki, podstawy fizyki i podstawy chemii żeby po zakończeniu edukacji nie być tępym przymułem którego interesują tylko seriale w tv.

    O co chodzi z tą wyłączoną możliwością komentowania? Co to kurwa ma być, cenzura?

    23

    8
    Odpowiedz
    1. Może i ktoś będzie matołem i tępym przymułem którego interesują tylko seriale w TV, ale to jest wyłącznie jego sprawa a nie Twoja. Daj żyć innym a nie ze dla zasady bo tak mają mieć wszyscy i tyle.

      5

      1
      Odpowiedz
  21. Drogi kolego, nie chce mi sie wykladac tobie zawilosci metodyki nauczania, jednak w skrócie ci powiem: wyobraz sobie jaki ciasny leb mialbys dzis gdybys nie uczyl sie tych wszystkich bzdur, jak to ujmujesz. To, ze mozesz sensownie sie wyslowic na chuji zawdzieczasz tym mozolnym, niby bezsensownym latom spedzonym w szkole. Po prostu leb powiekszyl ci sie na tyle, ze dajesz sobie rade w doroslym zyciu. Zastanow sie na drugi raz kiedy bedziesz plul na edukacje. Albo rozejrzyj wokolo jak wielu sebów i karyn zrodzilo w ostatnich dekadach takie pseudo madre myslenie. pozdrawiam.

    14

    16
    Odpowiedz
  22. Ja byłam jedna z lepszych uczennic. Niemalże damę piątki a wnioski po szkole mam takie same. Tez żałuję że nie wagarowalam więcej. Teraz mam tylko dyplomy i słowniki ortograficzne jako nagrody. Nikt tego nie używa. Tylko stoi lub leży i mnie wkurwia przypominając stracone lata. Wszystko śmieci.

    24

    0
    Odpowiedz
    1. Wszystko chuj

      8

      0
      Odpowiedz
  23. W szkolach panowal strach i nie mila atmosfera. Cale dni w dusznych lokalach bez tlenu, ze zlym oswietleniem i wkuwanie teoretycznej wiedzy. Im wiecej pamieciowki tym bardziej renomowana szkola. Tak. Taki prymitywny poziom edukacji w polsce.

    8

    0
    Odpowiedz
  24. All in all it’s just another brick in the wall…

    6

    0
    Odpowiedz
  25. ja 1976 nie byłem w szkole zbyt dobrym uczniem, polski, historia geografia to był dla mnie zawsze dramat a wychowawca polonista…. mimo to oceny miałem nie najgorsze ale daleko mi było do dziobasów. Mam 41 lat ale te rzeczy o których piszesz tz. wzory itd. pamiętam bez problemu do dziś, mam syna w 6 klasie i jak się o coś pyta to zawsze mu pomogę, może nie ma się czym chwalić ale po szkole i studiach ( gdzie uczyłem się dla siebie ) mogę liczyć na 25000 miesięcznie za 8 h koncepcyjno organizacyjnej pracy na dzień, w bardzo miłej atmosferze – przy opodatkowaniu ok 20%- jestem skromnym człowiekiem da się za to żyć polecam się jednak uczyć.

    9

    2
    Odpowiedz
    1. Może nie wiesz, ale powyżej 80 tysięcy podatek już jest większy niż 20%. 🙂 . Ale szanuję cię za to, że nie plujesz na edukację jak większość polaczków… pozdrawiam.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Pewnie jedzie na kontrakcie.

        0

        0
        Odpowiedz
  26. Drogi kolego – niestety, ale gówno prawda. Mam dla Ciebie trzy argumenty, wedle których to, co napisałeś to bzdura i babskie jęczenie.

    Po pierwsze – wiesz, czego nauczyła Cię szkoła? Pracy. Nauczyła Cię tego, że masz przez 8h dziennie siedzieć i pracować umysłowo. Nauczyła Cię podstawowych mechanizmów przyswajania wiedzy, które będą w Tobie siedzieć do końca życia. Nawet jeśli nie pamiętasz wzorów skróconego mnożenia, to i tak nauczyłeś się 'uczenia się’, i to jest niesamowicie cenne. To będzie różnica między Tobą, a kimś, kto po gimnazjum poszedł do zawodówki i od 16-go roku życia układał cegły (skądinąd pożyteczna umiejętność).

    Po drugie, nawet jeśli Ty się niczego nie nauczyłeś, to Twoi koledzy już tak. Ilu z Twoich kolegów zostało (zostanie?) informatykami, inżynierami, księgowymi, architektami, wszelkiego rodzaju technikami, finansistami, sprzedawcami, etc. etc.? Wielu. Pomijając prace manualne, większość lepiej płatnych zawodów wymaga przynajmniej podstawowej matematyki – a wiele wymaga nawet zaawansowanej. Ja, na przykład, nienawidziłem matmy w liceum (prawie 10 lat temu). Później poszedłem na ekonomię i teraz śmigam optymalizacje w bankowości. Czy myślałem, że wzory skróconego mnożenia mi się przydadzą? Nie. Czy używam ich teraz? Tak, codziennie. I mentalnie dziękuję Bogu za belfra, który mi je wypalił w głowie spawarką. Gdyby nie system, który zmusił mnie do nauki matematyki, sam pewnie poszedłbym po najmniejszej linii oporu i odstawił nauki ścisłe po gimbazjum. W rezultacie byłbym skazany na studia humanistyczne i pracę referenta w jakimś urzędzie gminnym.

    I po trzecie, w końcu, Twoje subiektywne uczucie tego, że się nic nie nauczyłeś jest mylne. Używasz procentów? Przeliczasz w głowie domowy budżet? Obliczasz, ile Ci z pensji (jeśli pracujesz) wychodzi na rękę? Jeśli tak, to używasz matematyki. Może nie licealnej, ale zawsze matematyki. Gdybyś zakończył swoją edukację na podstawówce, to nigdy nie osiągnąłbyś poziomu, który umożliwiłby Ci stosowanie podstawowych matematycznych konceptów bez zastanowienia.

    Na koniec – to możliwe, że sam nie masz głowy do nauki i powinieneś był pójść ścieżką bardziej 'zawodową’. I tak szczerze – nie ma w tym nic złego. Lepiej być dobrym cieślą, murarzem czy hydraulikiem niż przeciętnym 'ogólnie wykształconym’ po LO. Natomiast wciąż, nie powinieneś podważać tego, co się nauczyłeś. Powodzenia w życiu.

    9

    12
    Odpowiedz
    1. – Ja nie uczyłam się, więc nie nauczyłam się uczyć.
      – …
      – Kalkulator.

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Nie jestem pewny, czy umiejętność uczenia się faktycznie wymaga 12 lat przymusowo spędzonych w szkole państwowej. To że ktoś zapamiętał jakieś 0,5% CAŁEJ „wiedzy” przekazywanej w szkole, to nadal nie jest argument przekonujący, że szkoła to nie jest marnowanie czasu. Napisałeś o ludziach, którzy zostali informatykami technikami itd. Czy ktoś, kto został np. właśnie informatykiem, technikiem, czy sprzedawcą będzie pamiętał ze szkoły i będzie używał „wiedzy” z chemii, biologii, plastyki, geografii i tak dalej? No chyba nie. A czas spędzony na tych głupotach mogliby spędzić albo na uczeniu się tych rzeczy, które mogłyby im umożliwić bycie jeszcze lepszymi informatykami, technikami itd., albo na odpoczynku. Dopóki odbycie programu państwowego w szkole jest nadal obowiązkowe, to temat będzie cały czas aktualny. Również pozdrawiam w życiu.

      2

      1
      Odpowiedz
  27. Tfuj Pierwszy Elementarz ..Powiedz czy ? Jeszcze cos pamietasz z tamtych dni ? Kiedy byles mlody i piekny byl swiat , dzisiaj jakby troche zbrzydl i zbladl . A ja kurwa jestem wdzieczna moim matmy nauczycielkom , srogie byly . Ale ja jestem z matmy Strong B i wiem co to Fibonaci numbrs etc . Matma jest PiEknA . A Astronomia jest Zajebista . A ty chuju spierdalaj ze szkoly bo wpierdalasz krede i zabierasz miejsce . Tak , tobie nauka nielzia .:(

    4

    14
    Odpowiedz
  28. ble ble ble ble ble

    3

    2
    Odpowiedz
  29. Masz być specjalistą w swojej dziedzinie. Najlepszym! I jest zupełnie obojętne czy liczysz całki jako inżynier konstruktor czy wywozisz gówno taczkami na budowie. Dla przeciętniaków nie ma miejsca bo takich są miliony, jasne?

    6

    0
    Odpowiedz
  30. 9 lat i nic nie umiesz powiedzieć – bo jesteś kurwa nieukiem.
    Żeby coś osiagnąć to trzeba miec jakaś pasje, wizje ( będe przedsiębiorca, nauczycielem, sprzedawcą, żulem ) a nie tylko chęć zaliczenia kartkówki.

    0

    0
    Odpowiedz

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Pajac pod oknem

Czy Wy też macie na osiedlu pajaców, którzy rankiem trąbią i zakłócają spokój? Opis pajaca: Ktoś mu zastawił auto, więc on zamiast szukać planu „B” zaczyna trąbić przeciągle, budząc kilkudziesięciotysięczne osiedle, ale mając nadzieję, że obudzi akurat tego człowieka który go zastawił, i że on z trąbienia wyczyta wiadomość, że to właśnie jego samochód ma zostać przesunięty. To trwa czasem godzinami, aż dźwięk sygnału słabnie, bo się wyładowuje akumulator. Zachowanie tak kretyńskie, że aż śmieszne.

51
5
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Pajac pod oknem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kiedyś w takich przypadkach wyrywało się umywalkę ze ściany (bo to akt desperacji przecież) i wypierdalało przez balkon celując w dach samochodu w którym siedzi pajac. Kurwa, czy teraz też tak się robi? Gdzie te czasy, hę?

    22

    1
    Odpowiedz
    1. a rano budziła cię stara, i wysyłała do sklepu po chleb.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Nie zgadłeś, wpieprzaliśmy wyłącznie bagietki. Importowane.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. ja chodząc spacerem sobie zbieram jakieś fajne kamienie średniej wielkości, by można taki kamień ukryć w ręce zaciskając dłoń. Do kieszeni i do domu, potem jak w lato jakaś gimba drze ryja przez okno to napierdalam skurwysynów z procy domowej roboty, w nogi im aż krawwią i nawet nie wiedzą skąd, aż mnie kusi by w łeb takiego kurwia strzelić, ale jebłem w jego BMW rozjebując szybę.

      16

      2
      Odpowiedz
  3. A co ty byś zrobił gdyby cię zastawili?

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Poszedłbym na tramwaj.

      2

      2
      Odpowiedz
    2. ja bym wezwał policję/miejskich

      2

      0
      Odpowiedz
  4. U mnie czasem na osiedlu tak trąbi taksówkarz, cwel, który przyjechał gdzieś pod klatkę po klienta i go pogania w ten sposób. W ogóle taksiarze mnie wkurwiają. Jak widzę takie gdzieś zaparkowane, to od razu robię szturchańca gwoździem po lakierze. Polecam.

    5

    1
    Odpowiedz
  5. Sedes typu”warszawski” uderza najmocniej ( egzekwo jak warszawski lobuz , chuligan i kochanek ) . Ergo Warszawa jest piekna i specjalna i nawet ma Syrene i miecz , ale …kurwa nie trzeba sie tak denerwowac . Moze nie rozumiem .Ja pamientam Warszawe pienkno i Warszawiakow troche chamskich ( rodzimych i podjazdowych ) ale ja tu sie o sedesie chce rozmowic . No winc -wyrzucac sedes z okna = nie dobry somsiad .

    3

    0
    Odpowiedz
    1. O kurwa, ziomek, ale mi humor poprawiłeś! Co ty ćpiesz? 🙂

      1

      1
      Odpowiedz
    2. Że co??? Możesz pisać po polsku i normalnie?

      0

      1
      Odpowiedz
  6. A co ma zrobić jak nie ma jak wyjechać? Szukać pajaca w kilkudziesięciutysięcznym osiedlu ? Do roboty iść trzeba.

    4

    2
    Odpowiedz
    1. Istnieje coś takiego jak tramwaje, autobusy i pomocni kumple ;). W ostateczności taxi.

      2

      4
      Odpowiedz
    2. Syrene okrętową że zamontuj baranie!
      Krzysztof J. ze Szczecina

      4

      0
      Odpowiedz
    3. Chciało ci się pisać o tak wczesnej porze?

      0

      0
      Odpowiedz
    1. Znowu ten od warszawskiego sedesu? Chłopie pisz po ludzku a nie w języku z innej planety.

      1

      0
      Odpowiedz
  7. Ta je panie -omninonc . A jak nie to zbierac sedesy i umywalki z recycking bo swoim sraczem chyba nie bedziesz wojowal ? No , gdzie dupe posadzic jak kibel poszet na wojne osiedlowo ? A taxi jebie z klaksona . Choi .

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Bierzesz kawałek gumy aby nie uszkodzić sobie samichodu i spychasz byle gdzie tego co ci zastawil proste. Mnie najbardziej wkurwiaja malolaci co mi pod oknem trawę pala i smichy hihy potrafią trwać godzine

    0

    0
    Odpowiedz