Pozorna wielozadaniowość

Od dłuższego czasu przeżywałem stan, który był tematem niejednej już chujni. Chodzi o coś w rodzaju marazmu, apatii, poczucia, że życie przecieka przez palce, a wszyscy dookoła mają lepiej. Nie wiem, z czego wynikało to w przypadku innych Chujan, ale w moim – bynajmniej nie z lenistwa czy braku motywacji. Chęci i pomysłów nigdy mi nie brakowało, ale dziwnym trafem wszystko kończyło się na planowaniu i niemożności oderwania się od głównego centrum analiz, czyli internetu. Problem narastał, a ja miałem coraz większe wyrzuty sumienia, bo konkretnych rezultatów na gruncie różnych działań wciąż brakowało. W końcu stwierdziłem, że skoro już nie wykorzystuję czasu w pełni efektywnie, to stracę go jeszcze trochę, żeby dokładnie zdiagnozować problem i znaleźć jakieś jego rozwiązanie. Sporo się naczytałem, sięgnąłem do różnych opracowań psychologicznych i wielu artykułów w sieci. W końcu trafiłem na jeden tekst, który może odkryciem Ameryki nie był, ale wprost odpowiedział na moje pytanie.

Z pozoru banalny artykuł zwrócił moją uwagę na fakt, że źródłem problemu jest nasze przyzwyczajenie do pracy z komputerem. Nie chodzi tu bynajmniej o samo uzależnienie od sieci – to jest odrębny problem – ale o sam mechanizm, wedle którego funkcjonujemy, będąc w świecie wirtualnym. Praktyka znana chyba każdemu. Teoretycznie pracuje się (ściślej: SIEDZI SIĘ w pracy), a na pasku otwarty word, excel, jakiś komunikator i internet z kilkunastoma zakładkami. W tym samym czasie piszemy raport z ostatniego zebrania, w tabeli podsumowujemy wydatki za zeszły miesiąc, pytamy znajomych, o czym mowa jest na odbywającym się wykładzie, w internecie sprawdzamy, co tym razem palnął Petru w Sejmie, jakie samochody od bezdomnego dostał Rydzyk i czy swastyka na torcie w Wodzisławiu była z prince polo mini czy z pryncypałek, potem zwiedzamy sobie Lublin przez googlemaps, szukamy informacji, czy PolskiBus ma znowu przystanek w Olsztynie, gramy w karty z gościem z północnej Alzacji i komentujemy ostatni mecz Bayernu w Bundeslidze.

Przez to wszystko mamy poczucie, że w tym samym czasie jesteśmy w swoim gabinecie, pilnie notujemy na wykładzie w audytorium, spacerujemy po Lublinie, przysłuchujemy się konferencji w Sejmie, za bramką na Allianz Arenie i przy stoliku karcianym w Strasburgu.

Następnie pod wpływem informacyjnego tsunami wyłączamy komputer i przystępujemy do pracy – dajmy na to – do lekcji języka obcego. Nagle doznajemy szoku, a wszystko zwalnia. Jak to? Mamy siedzieć nad jednym tylko podręcznikiem do hiszpańskiego, kiedy na rynku dostępnych są ich setki? Dlaczego w danym momencie uczyć się akurat mowy zależnej, skoro jest mnóstwo innych zagadnień? A tak w ogóle, to dlaczego hiszpański? Przecież w Norwegii mówi się po norwesku. Lepiej to jeszcze przemyśleć, a najlepszych pomysłów – wiadomo – dostarcza internet. Sprawdźmy więc, co mówi.

Co? Petru nie przewodniczy już własnej partii? Ale jak to? Kto to w ogóle jest ten nowy? A nie, to kobieta.

I tym sposobem część nas z czterech ścian pokoju wymyka się na konferencję prasową, błędne koło się zamyka, a my znowu mamy poczucie wykonywania kilku zadań jednocześnie i bycia w paru miejscach na raz. Po kolejnej próbie powrotu do świata realnego dociera do nas smutny fakt, że być można tylko w jednym miejscu i – co do zasady – zajmować się tylko jedną konkretną czynnością.

Do jakich wniosków prowadzą te przydługie już wynurzenia? Otóż przyzwyczajeni do życia w świecie wirtualnym mamy miliony opcji. Wszystkiego jest pełno i na każdy temat. Otwieramy więc 40 kart w przeglądarce i przeglądamy kilkadziesiąt podobnych artykułów, nie wczytując się w żaden. Taki sam mechanizm funkcjonowania staramy się potem przełożyć na rzeczywistość. Tymczasem okazuje się, że im więcej jest możliwości do wyboru, tym trudniej jest nam się zdecydować na którąś z nich. Chodzi przecież o nasze życie – najważniejsze, co mamy. Trudno przewidzieć, czy akurat wybrany scenariusz okaże się opłacalny. Czy to wybór studiów czy życiowego partnera –
zawsze wiąże się z niepewnością i ryzykiem. Niechętnie postrzegamy więc te decyzje jako ostateczne, zostawiając sobie margines błędy. Jesteśmy przecież przeświadczeni, że dostępnych jest wiele alternatywnych opcji.

To prowadzi do ciągłego myślenia o tym, co by było gdyby. Nawet po podjęciu decyzji nie przestajemy się zastanawiać nad tym, jak byłoby, gdybyśmy zdecydowali się na inną opcję. Boimy się, że nasze wybory mogą doprowadzić do sytuacji, w której nie zostaną nam już żadne inne scenariusze. Z obawy, że coś nas w życiu omija, staramy się nie omijać niczego. Próbujemy zmieścić w naszym życiu wszystko, co teoretycznie może się w nim kiedyś przydać.

Kończąc: recepta? Równie banalna jak przyczyna. Dać sobie zawsze chwilę do namysłu, po czym bezwarunkowo przystąpić do realizacji wybranej opcji. Nawet jeśli w praktyce okaże się najgorszą z możliwych, lepiej zrobić cokolwiek niż zastanawiać się w nieskończoność.

Nawet jeśli lepszym pomysłem od pisania tej chujni było odkurzenie w tym czasie pokoju albo krótki spacer z psem, to cieszę się, że napisałem ją zamiast zastanawiać się nad możliwymi wariantami. Pozdrawiam

76
14
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Pozorna wielozadaniowość"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Dzięki, od jakiegoś czasu właśnie to co opisałeś mnie niepokoiło. Zastosuje się do tego !

    19

    1
    Odpowiedz
  3. Też się ciesze, że napisałeś te chujnie. Pozdrawiam.

    13

    1
    Odpowiedz
  4. No patrz kurwa a ja siedzę i czytam twoją jebaną chujnie i mam tylko otwartą zakładkę twojej chujni. Ciekawe co? Może kurwa skup się na robocie zamiast się opierdalać? Masz chyba kłopot z koncetntracją. To twój problem nie całego świata

    7

    12
    Odpowiedz
  5. Pumpiażu twuj problem lerzy w tym rze zajmójesz siem pierdołami a nie biznesem jak ja.
    Jestem pierdolonym 19letnim szczylem i zarabiam 3koła miesięcznie za prowadzenie jebanego kanału na jutjube a ty zapierdalaj w tej robocie polaku robaku biedaku ty. Błędy ortograficzne to tylko celowe wyrazy pogardy dla takich jak wy polaków robaków biedaków.

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Trochę pokory, zasmarkana spierdolino! Ot, wyskoczył z koziej dupy biznesmen zasrany. Zapomniałeś napisać że jesteś „finansistom”.
      #grammarnazi

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Kanał to jest to, co Ty na tym „Jutjubie” odwalasz, idioto.

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Widzę, że znalazł Pan już rozwiązanie i gratuluję. Trzymam kciuki, aby udało się Panu tealizować postanowienie. Każda decyzja zamyka jakieś opcje, lecz otwiera kolejne. Brak decyzji to również decyzja – warto o tym pamiętać! Jebał cię pies.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. A ja mam pytanie z innej beczki, dlaczego komuś przeszkadza, że ktoś je gruszke i z tego powodu musi opisac to w intenecie bo by go inaczej cos trafiło lub pokreciło. Jakim trzeba byc burakiem albo niedorobionym? Niektórzy to sie powinni leczyć bo to jest nienormalne, co za kretynki

    2

    0
    Odpowiedz
  8. Daj linka do tego tekstu. Z chęcią przeczytam.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Inteligentna chujnia

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Coś w tym twoim pisaniu jest . Taka inspirująca ta chujnia ,faktycznie mam podobnie z tymi decyzjami. Fajne przemyślenia.

    3

    0
    Odpowiedz
  11. Dzięki, bardzo mądre. Zaczynam stosować. Jak się w końcu na to zdecyduje…

    2

    0
    Odpowiedz
  12. Chujnia na poziomie.

    0

    0
    Odpowiedz

Nie pijcie piwa!

Nie pijcie piwa. Serio, really. Pijcie wino, albo wódę (ewentualnie whisky, dżin, teklę), wszystko tylko nie to jebane piwo. Moja chujnia wygląda tak: 42 lata 185 cm waga 115 kg, otłuszczona wątroba, kamienie w nerce, ataki dny moczanowej (podagry), nadciśnienie jak skurwysyn, wysoki cukier, żeby wejść na babę muszę łykną blue pill. Wszystko z powodu piwa.

Myślicie, że jestem jakiś hardcorem? Gdzieżby tam. Nałupuję się w każdy piątek i sobotę, w niedzielę trzeźwieję i idę do pracy od poniedziałku do piątku, do roboty jeżdżę samochodem, więc ani kropli w tygodniu. Od liceum uwielbiam piwsko, w weekend wypijałem w dwa dni ok 16 – 20 piw. Zaraz ktoś napisze, że jestem alkorem i nikt tak nie pije. Bzdura, sporo osób ma taki model picia i łoi piwsko, aż do odcięcia.

Piwo NIE JEST „zdrowe”, przeciwnie szkodzi najbardziej ze wszystkich alkoholi. Nie ważne koncernowe czy rzemieślnicze napierdala po nerkach i rozkurwia metabolizm niczym amerykański dron afgańska wioskę. Nie chcecie skończyć jak ja przestańcie pić to gówno.

Teraz pije albo wino albo gorzałę, zacząłem więcej się ruszać i pilnować diety więc waga spadła, a wyniki się poprawiły. Dziś jest piątek więc znów zaliczę K.O.

54
25
Pokaż komentarze (50)

Komentarze do "Nie pijcie piwa!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A ja powiem tak – nie pijcie żadnego alkoholu, bo one wszystkie smakują jak szczyny. Nie ważne czy piwo z biedry, czy wykwintne wino Chujmują z 1856 roku. Główny składnik, alkohol – nie nadaje się do picia. I choćby nie wiem jak zajebisty i wykwinty nie byłby trunek, to obecność w nim alkoholu wszystko doszczętnie rozpierdala i nadaje ten chujowy posmak rynsztoka.

    26

    14
    Odpowiedz
    1. Pierdolisz, to tobie nie odpowiada smak. W niektórych trunkach nie czuć w ogóle alkoholu, a są zajebiste.

      2

      1
      Odpowiedz
      1. „W niektórych trunkach nie czuć w ogóle alkoholu, a są zajebiste”

        A to nie o tym mowa? No właśnie dlatego są dobre, bo nie czuć w nich alkoholu.

        2

        0
        Odpowiedz
    2. Ja pierdolę pewnie lajki pochodzą od dzieci napierdalających po kątach somersby, dziewczynek albo zniewieściałych abstynentów. Idź ćwicz crossfit chuju.

      12

      3
      Odpowiedz
      1. Pójdę, tylko najpierw zjem sałatkę zamiast kotleta.

        1

        2
        Odpowiedz
    3. W Polsce owszem 99% ogólnie dostępnych płynów z zawartością alkoholu 2-40% to szczyny . i to jest naszą narodową tragedią, tylko wydaje się nam że tak nie jest bo mamy tylko to i tylko to mamy na co dzień. Dotarcie do przydatnych informacji nie jest niestety proste, kolesie zarabiający na tych 99% szczyn łatwo nie odpuszczają swojej doli i łatwego utargu z bezwiednych mas. Kwestia zdobycia wiedzy nie jest taka prosta, ale jeśli już opanujemy choćby podstawy (tak, tak u nas kwa nawet absolutnych podstaw o winie, piwie czy nawet wódce obiektywnie nas nie uczą, a do bezmyślnego picia przyzwyczajają każdego!, robią z narodu jak w rosji bezmyślną masę do wchłaniania alkoholu jak nie przez gardło to przez od….)

      Co do postu kolegi to naprawdę nic dziwnego że zdrowie ma słabe jeśli organizm dostaje w jeden dzień bombę alkoholową, którą jest mu trudno strawić. Za trawienie alkoholu organizm zabiera się na początku bowiem chce pozbyć się trucizny, nie trawi więc nic innego, a więc całego spożytego w czasie takiej libacji jedzenia, co gorsze piwo wzmaga jeszcze apetyt i tłusty efekt gwarantowany. Polecam czeski stary zwyczaj: kiedy pijemy już 6 piwo i język zaczyna się plątać, a nasi kompani 4 i jeszcze mówią wyraźnie to nalejmy sobie tzw mliko, czyli samą pianę, takie piwo nie ma wtedy dużo gazu który wzmaga odurzenie alkoholem, a i samego piwa jak piana opadnie jest mniej. Pijemy sobie więc te mliko bo ważniejsze jest dla nas pogadanie z kumplami i miłe spędzenie czasu zamiast weekend w izbie wytrzeźwień ze szlaufem w d….

      Prawdziwe piwo istnieje jedynie w miejscach jego tradycyjnej lokalnej produkcji. Dzieje się tak dlatego, że bardzo małe browary nie mają ekonomicznego uzasadnienia dla stosowania masowej nowoczesnej przemysłowej produkcji dzięki której np 95% piwa w Polsce to alkoholowy płyn piwopodobny wciskany nam przez obce koncerny. Najlepsze piwo nie jest utrwalane/pasteryzowane, bardzo często jest niefiltrowane. Nie jest w ogóle transportowane, a więc nikt go nie rozlewa do butelek, puszek, kegów, nie przewozi, nie magazynuje w hurtowni, nie trzyma na półce w sklepie. Prawdziwe piwo musi być odpowiednio przetrzymane w fermentatorze czego nie robią nasze krafry-srafty często kontraktowe i co najgorsze robione przez leszczy z rocznym czy kilkuletnim doświadczeniem, których w myśl istniejącej już w średniowieczu zasady cechów mistrzowskich nie wpuszczono by nawet do miasta za mur obronny, bo z wielopokoleniowymi rzemieślnikami to oni nic wspólnego nie mają ale po 10-30zł za butelkę piwa „rzemieślniczego” chcą brać! Reasumując jeśli pijemy piwo w miejscu w którym czuć drożdżami, w którym widać charakterystyczne zbiorniki z kominem, które znajduje się często w niewielkiej miejscowości, a piwo tam produkowane nie wychodzi zbytnio poza region bo wypijają je ze smakiem na miejscu lokalsi za normalne pieniądze to mamy wtedy do czynienia z prawdziwym piwem -> patrz np na mazowieckie warunki lokalny browar w Bednarach. Polecam bardzo większość minibrowarów w Czechach!

      Prawdziwe wino dobiera nam uczciwy (podkreślę trzy razy uczciwy) sommelier aż do momentu w którym trafimy na region i szczep najbardziej nam odpowiadający, mamy wtedy punkt odniesienia i możemy poznawać dalej – to my decydujemy co nam smakuje, a nie jakiś przemądrzały frajer – snob, sąsiad, sommelier ma za zadanie nam tylko w tym naszym poszukiwaniu pomóc. Gdy już czegoś się nauczymy pozostają nam małe pasjonackie winiarnie z jednym właścicielem lub bezpośrednio winnice, tylko że to co oczywiste na terenach winnych u nas niemal nie występuje i zaraz pojawia się np. pazerny frajer kelner, który chce nas oskubać i wcisną „wino stołowe czerwone do obiadu” za x20 jego wartości.
      W lokalnych winnicach w rejonach winnych mamy prawdziwe, dobrze przechowywane wina za cenę marketowych . W marketach i sklepach nieprofilowanych mamy zwykle zepsuty szajs winopodobny lub zepsute wina za niebotyczne sumy których w dodatku przez ich mnogość nie możemy skutecznie poznać (bo po co pływać w gównie) i mnoży się ryzyko że to co kupimy będzie dla nas obrzydliwe. Reasumując zamiast przywozić z zagranicy chujową wódkę warto przywieść prawdziwe wino z lokalnej winnicy z uznanego winiarskiego regionu. Tylko poznajcie warunki przewożenia!

      Najgorzej mają wbrew pozorom amatorzy tej „naszej polskiej” poczciwej czystej wódki – trafienie na wielokrotnie destylowaną w rozsądnej cenie jest niemal niemożliwe, trafienie na polską krajową też nie jest łatwe – prawie wszystko w rękach pazernych zagranicznych cwaniaków.. Pozostaje solidnie i fachowo robiony bimber tylko tu znów kwestia czy robi to dziadek dla rodziny, czy mafia dla bazaru.

      0

      0
      Odpowiedz
  3. u mnie w miasteczku mieszka menel, chleje prawie codziennie piwsko wino(tanie) wóde,spiryt, znam go nawet dobrze pare razy piwko sobie z nim wypiłem bo to „somsiad”, mówił że był na badaniach i jest zdrowy jak byk, tylko jakiaś drobnostka(nie pamiętam) ogólnie tyle chleje a ma krzepe w łapach jak chuj ,ćwicze 3 lata i ledwo co na łape z nim wygrałem,waży 75 kg , 50 lat… ty ważysz 115 to pewnie lubisz dużo jeść założe się że to od jedzenia, wątroba też jest obciążona skoro musi tyle żarła przepuścić, a alko to był gwóźdz do trumny, dużo osób z nadwagą ma takie same problemy jak ty! może pora zmienić diete ?

    28

    1
    Odpowiedz
  4. Jebnij się w łeb z tymi radami. Będę dalej pił piwko. W chuju z twoimi winami i wódeczkami.
    Co mnie obchodzi typ co wlewa w siebie 20 browarów w weekend tj. 250kcalx20 przez 2 dni w tygodniu i się dziwi że metabolizm świruje.

    28

    2
    Odpowiedz
  5. Ty to chociaż w ogóle możesz pić nie to co ja. Ja wcale nie mogę pić alkoholu. Każdego rodzaju.

    6

    1
    Odpowiedz
  6. Waga ci spadła bo zacząłeś sie ruszać i pilnować co jesz. A nie od zamiany piwa na wódkę. Nie rób sobie jaj.

    25

    1
    Odpowiedz
    1. No chyba nie 20 piw to dodatkowe 5000kcal no i jadł normalnie czyli na weekend wpierdalał 10000kcal

      6

      0
      Odpowiedz
  7. Piwo jest zdrowe. Nie pijcie napojów slodzonych typu Coca cola. W 1 litrze 16 kostek cukru

    17

    4
    Odpowiedz
    1. prawdziwe piwo jest zdrowe tylko że takiego prawie u nas nie ma

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Racja szkoda że nie mogę dać 1000000000+

    2

    3
    Odpowiedz
  9. A do kogo masz pretensje?

    7

    1
    Odpowiedz
  10. To, że sporo osób ma taki model picia oznacza, że dużo osób ma problem z alko a nie to, że Ty go nie masz.

    2

    0
    Odpowiedz
  11. Zdrowa to jest jedynie niegazowana woda mineralna, świeżo wycinane soki owocowe, zielona herbata i od czasu do czasu lampka czerwonego wina…. Po co pijecie ten syf?

    4

    0
    Odpowiedz
  12. Tak żeby było jeszcze fajniej – piwo ma w sobie estrogen. A od niego, panowie, będą Wam rosły cycki i pojawią się babskie humory. Wino albo wysokoprocentowe, lejcie na piwo.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Cycki to faceci maja od siłowni … za młodu wyrabiali klatę, a na starość wisi.. . Grawitacyja…

      1

      1
      Odpowiedz
  13. Autorze – jesteś idiotą

    3

    3
    Odpowiedz
  14. Amarena Amarena dobre wino niska cena.

    3

    2
    Odpowiedz
  15. Niestety proszę Pana, ale 16-20 piw w weekend, a później przerwa w tygodniu to jest zabójstwo dla organizmu i może łatwo prowadzić do alkoholizmu. Nie zmienia tego fakt, że w Pańskim otoczeniu takie picie jest akceptowaną normą. Skoro „ciągnie” Pan tak od liceum, czyli już 25 lat, to ma Pan wyjątkowo mocny organizm, że jeszcze Pan żyje! Wątroba nie jest w stanie się zregenerować w trybie tak krótkich przerw po takim piciu. To nie piwo, tylko alkohol. Prawdopodobnie alkoholizm. Proponuję wziąć to do serca. Jebał cię pies.

    6

    2
    Odpowiedz
    1. Ciebie orangutan wydupczył

      1

      1
      Odpowiedz
    2. „Może prowadzić do alkoholizmu”? Jebnij ty się w łeb, toż to alkoholizm w najczystszej postaci. Alkoholizm to nie tylko codzienne tankowanie dykty, tylko regularne (np. co weekend), nie dające się powstrzymać spożywanie jakiegokolwiek alkoholu. To, że typ łudzi się, że ma nad tym kontrolę (że niby w tygodniu nie pije), nie zmienia faktu, że jest uzależniony i przez ten tydzień, co nie pije, snuje sobie plany jak to będzie zajebiście jak się znów napierdoli („Dziś jest piątek więc znów zaliczę K.O.”). A wszystkim naokoło i sobie samemu tłumaczy, że to dlatego, że „uwielbia piwsko”. Typowe zachowanie każdego alkoholika.

      6

      1
      Odpowiedz
      1. alkoholizm jak każde uzależnienie diagnozuje się w momencie gdy jego ofiara coś musi po po prostu musi bo się bez tego zesra, musi i koniec MUSIIII jeśli musisz jedno piwo w miesiącu bo inaczej ci się świat skończy to też jesteś alkoholikiem, tylko wolny, zdrowy człowiek nic nie musi

        0

        0
        Odpowiedz
  16. Ja pierdolę. To jest w chuj alkoholizm i zaniedbanie zdrowia. Rzuć alko i zapisz się do AA, a nie pierdol o zamianie piwa na wódeczkę. Aż dziw że jeszcze po tym wszystkim w ogóle ci pała staje nawet po wiagrze.

    11

    0
    Odpowiedz
  17. Bo w dzisiejszych czasach w Polsce, bardzo mało jest piw do kupienia w sklepach, takich PRAWDZIWYCH i bez chemii. Przykra prawda. Pewnie to przez piwa piwopodobne. Bo PRAWDZIWE piwo w niewielkich ilościach to by było zdrowe.

    3

    0
    Odpowiedz
  18. Raczej z jedzenia tyle ważysz. Jedz mniej i pij dużo wody. Piwo to szczyny to fakt. Lepiej tego nie pić. Częściej ruchaj babe to wyjdzie Ci to na zdrowie.

    3

    0
    Odpowiedz
  19. Ja zawsze wale czystą.Smak piwa mnie brzydzi(mam na myśli te popularne sieciówki, tyskie etc.)Cóż te lepsze piwa są mało dostępne i drogo kosztują.Zostaje wóda.

    3

    2
    Odpowiedz
  20. Nie wstydzisz się tu pisać o impotencji?

    2

    6
    Odpowiedz
  21. Hehe, dobre. Stary, gruby alkus, impotent ze zrujnowanym zdrowiem radzi, jaki alkohol mógłby jebać tydzień w tydzień od 25 lat zamiast piwska, żeby nie być starym grubym alkusem, impotentem ze zrujnowanym zdrowiem.

    4

    3
    Odpowiedz
    1. był bardziej sympatyczny niż ty

      4

      0
      Odpowiedz
  22. O kurwa, człowieku. Jestem prawie w twoim wieku i o takich schorzeniach to słyszę najwyżej od moich dziadków. Aż mnie wystraszyłeś z tą niestającą pałą. No ale kurwa – moja waga to 85 kg przy 181 cm (i tak narzekan na brzuszek). Bieganie 3 x w tygodniu, lekka dieta. Alko też walę w każdym tygodniu… około pół butelki wina… Ja pierdolę, 20 piw na tydzień to jak 10 butelek wina, 115 kg wagi. Jakiś kosmos dla mnie.

    6

    0
    Odpowiedz
  23. Bzdura, że jesteś alkorem? Jesteś frajerze podręcznikowym przykładem alkoholika. To, że w twoim otoczeniu patusy tak samo najebują się najtańszymi szczynami nie czyni cię normalnym. To tak jakby powiedzieć: mimo że co weekend wypalam wagon szlugów, to nie jestem palaczem, bo inni też tak jarają. Gdzie tu sens, gdzie logika? I jeszcze to racjonalizowanie sobie, że „sporo [degeneratów takich jak ja] też tak pije do odcięcia, więc jest spoko”. Żałosne. Weź się pierdolnij w łeb, a najlepiej zapij na śmierć, żeby innym nie sprawiać problemu. I powtarzam: jesteś najbardziej typowym z możliwych przykładów alkusa, w fazie zaprzeczenia (poczytaj sobie głąbie o fazach choroby alkoholowej, może ci się coś rozjaśni).

    6

    0
    Odpowiedz
  24. Kolego alkoholizm wcale nie oznacza zawsze picie codziennie. Jest nawet coś takiego jak weekendowy alkoholizm.

    6

    0
    Odpowiedz
  25. Nie rozumiem. Masz problemy zdrowotne i narzekasz na piwko. Ja piję jedno piwko na tydzień, czasem rzadziej. Nie mam problemów. Piwko zawsze piję dla smaku.

    2

    0
    Odpowiedz
  26. O kurwości, człowieku! Że pyta ci nie staje, to mnie nie dziwi. Natomiast sporo szczęścia i wytrwałości (dotychczas) wykazała twoja wątroba, że „tylko” otłuszczona. Mój brat jest internistą i mają tam co jakiś czas takich weekendowych „imprezowiczów”. Nierzadko się zdarza, że jeszcze przed trzydziestką wychodzi marskość wątroby – a z tego wynika – do końca oby jak najdłuższego życia ścisła dieta, zero alko i leki wspierające metabolizm. Jest wielkie zdziwienie, że przecież tylko w weekend chlałem – i odpowiedź, że alko to jeden z najbardziej trujących narkotyków, wątroba nie zdąży się zregenerować od weekendu do weekendu i przez lata się degeneruje, aż w końcu nieodwracalnie traci zdolność regeneracji i swoje funkcje metaboliczne.

    6

    0
    Odpowiedz
  27. Człowieku 20 piw na weekend to jest 6000 kalorii, w miesiącu około 24 000 kalorii, a zaznaczmy że mężczyzna potrzebuje na dobę około 3000 kalorii. Czyli samym piwskiem napierdalasz w miesiącu dodatkowe 8 dni jedzenia. I ty się dziwisz że ważysz 115 kilo?

    Ja też piję piwo, przeważnie w soboty, ale maksymalnie 5-6 piw. W tygodniu może jeszcze ze 2 piwka z wieczora. Tyle że ja jeszcze oprócz tego gram 2x w tygodniu w piłkę i 2x w tygodniu biegam, więc te puste kalorie spalam. A ty pijąc 20 piw na tydzień i wcześniej nic nie robiąc i pewnie lubiąc zjeść się dziwisz że się spasłeś i masz problemy ze zdrowiem?!?! Aha i od wódy to na pewno Twojej wątrobie się nie polepszy. To 7x większe stężenie alkoholu i wątroba dostaje jeszcze większy wpierdol.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. 2 piwka wieczorem x 6 dni + 6 piwek w sobotę daje tylko o 2 gorszy wynik od mistrza tego konkursu 😉

      0

      0
      Odpowiedz
  28. Według naukowców częste picie piwa może niekorzystnie oddziaływać na pożycie seksualne, a wszystko to za sprawą chmielu. Zawarte w nim substancje, tzw. fitoestrogeny, wykazują działanie podobne do estrogenów, czyli żeńskich hormonów płciowych. Regularne picie piwa przez mężczyzn może być w związku z tym przyczyną zmniejszenia wydzielania testosteronu. Jego mała ilość w organizmie mężczyzny może powodować problemy z potencją.

    Dodatkowo alkohol powoduje rozrzedzenie krwi, co może skutkować zaburzeniami erekcji, a w dłuższym wymiarze czasu nawet impotencją. Z powodu obniżenia się poziomu testosteronu mężczyzna traci zainteresowanie seksem i coraz częściej odczuwa niechęć przed intymnymi zbliżeniami

    2

    0
    Odpowiedz
    1. A niech to …

      1

      0
      Odpowiedz
  29. Kurwa co ty piszesz? Piję średnio po dwa piwka dziennie (bo lubię), są dni bez alkoholu również. 182/80 kilogramów. Regularnie oddaję krew, wyniki jak zrobię to mam jak w książce. Jedyne z czym mam problem, to z nerwami (chyba jak większość). Owszem kaloryfera nie mam, bo nie mam kiedy poćwiczyć (bojlera też nie). Kuśka staje jak trzeba. Metabolizm mam jak małe dziecko 😉

    1

    2
    Odpowiedz
  30. Tylko pamiętaj, żeby w te weekendy nie schodzić poniżej 0,75, bo w przeciwnym razie to wszystko nie ma sensu.

    2

    0
    Odpowiedz
  31. O kurwa! Co za idioci ! Człowiek pisze jak jest, wyciąga wnioski, przestrzega a zawsze znajdzie sie debil który wie lepiej.

    0

    3
    Odpowiedz
  32. alkohol to szczyny dla patoli

    3

    2
    Odpowiedz
  33. Pewnie masz szczanie i sranie rozjebane.

    2

    0
    Odpowiedz
  34. Co za idiota… xD

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Tak . Facet masz Rache . Piwo kurwa otluszcza . Kurwa , jebne sixpaca -nawet nie czuje sie relax -tylko panie swienty , wazystko sie odbija jak kakofon , bleeeh , jebut !!! Bandzioch jak 10 mies piwnej ciazy . Fuck beer . Sux . Bloats . Pricey . Amen . Hate me . IDC. Beer sux .

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Mam 2 kumpli co wypijają po 20 piw w weekend i twierdzą,że to norma 😀 Tylko,że to wcale nie śmieszne a żałosne. Próbowałam im pomóc,ale niestety na nic. Alkoholik nie przyzna się do nałogu.

    2

    0
    Odpowiedz

Przereklamowane elity

Zastanawiam się, czy moja chujnia wynika po prostu z dojrzewania i z podobnym rozczarowaniem spotykali się rówieśnicy 20 czy 40 lat temu czy może jednak z faktu, że jako tzw. milenialsi jesteśmy wyjątkowymi spierdolinami intelektualnymi, otępionymi przez zdobycze technologii. O co konkretnie chodzi? Jako ludzie z początku lat 90. kończymy studia, wkraczamy na rynek pracy i przynajmniej w niektórych przypadkach powoli zaczynamy zajmować stanowiska pozornie prestiżowe. Stosunkowo niedawno, bo na etapie liceum, wydawało mi się, że jeśli ktoś jest – dajmy na to – prawnikiem, lekarzem czy inżynierem, to oczywistym jest, że posiada olbrzymią wiedzę w swojej dziedzinie, jest oczytany, wygadany i ucieleśnia wszelkie cnoty. Młodzieńcza naiwność, można powiedzieć. Ale dlaczego miało się jej nie mieć, skoro patrząc wówczas na tę – powiedzmy – elitę, widziało się ludzi starszych od siebie, bardziej doświadczonych i na pozór poważnych? Mija parę lat i teraz tą „elitą” staje się własny rocznik. Kogo się widzi? Na przykład siebie, który skończył dobry kierunek na dobrej uczelni, a wciąż przerażony jest własną niewiedzą. Na przykład koleżanki, które podczas dyżurów w ramach rezydentury lekarskiej malują sobie paznokcie i wrzucają głupawe zdjęcia na instagram. Na przykład kumpla na aplikacji radcowskiej, który myli powoda z pozwanym. Na przykład świeżo upieczonego polonistę, który licealistom opowiada o „Juliamie Tuwinie”.

W tej sytuacji trudno oprzeć się wrażeniu, że żyje się w świecie blichtru, wszechobecnego niedouczenia i niekompetencji, tytułów i osiągnięć niepopartymi merytoryką i wreszcie debili, którzy robią za elitę. Jedyne, co mnie cieszy, to fakt, że samemu, będąc jednym z tych debili, przynajmniej mam tego świadomość.

83
1
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Przereklamowane elity"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Świadczy to o upadku edukacji i wychowania.

    18

    0
    Odpowiedz
  3. Ja miałem dr habilitowaną ekonomii na uczelni która pomyliła popyt z podażą. Inna pani doktor mówiła, że studiujemy w systemie Lizbońskim i że Rosja jest 2 partnerem gospodarczym Polski. Sędziwy pan profesor belwederski natomiast nie znał danych z podstawowych rankingów ekonomicznych bo stwierdził że ostatnio czytał je w 2011 roku. Także don’t worry starzy może i poważniejsi ale nie mądrzejsi.

    21

    0
    Odpowiedz
  4. Zobacz sobie horror Idiokracja

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Jak dla mnie tzw milenialsi to kupa.

    2

    0
    Odpowiedz
  6. To gdzie ty żyjesz że wśród takich ułomów się obracasz?

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Eh , kurwa . Let them eat cake .

    0

    0
    Odpowiedz
  8. O tak, powszechny upadek oświaty i szczycenie się ludzi własną głupota to był i nadal jest jeden z celów tzw. Szkoły Frankfurckiej. Wyszło im niezmiernie przednio.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Teraz to już są prekursorami.

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Obecnie mam 60-tkę i powiem Ci, że bardzo trafnie zaczynasz oceniać rzeczywistość…
    – z biegiem czasu i nabywania własnych doświadczeń, większość tych wszystkiech”autorytetów” lat dojrzewania, po bliższym poznaniu, stają się żałosnymi kukłami i pustymi „opakowaniami” lecącymi w szczurzym wyścigu…

    0

    0
    Odpowiedz

Jedzenie w Restauracjach

Wkurwia mnie, że jakość jest nieadekwatna do ceny. Jeżeli przychodzę do restauracji i płace kilkadziesiąt zeta za danie to oczekuję , że danie mi rozkurwi podniebienie. Nie płacę za ozdobny talerz z pięknie ułożonymi przeciętnymi w smaku daniami. W każdej chwili mogę wejść do restauracji, gdzie mają stół szwedzki, wystawę produktów tak jak np. inter marche lub każdej cukiernii. Nie płacę za wygląd potrawy, to mogę mieć za darmo bo nikt nie każe mi kupić gdy już ją oglądam Chce aby smak mnie rozkurwił za to płacę a nie za wygląd pomieszczenia. Najdobitniej skrytykował to Joe Bastianich- krytyk kulinarny i restaurator słowami 'Food is not art but the craft’ – 'Jedzenie to nie sztuka tylko rzemiosło’ Tymczasem paradoksalnie najbardziej opłaca się stołować w najtańśzych barach – bo tam masz zwykłą domową kuchnie za najmniejsze pieniądze. 80% restauracji postawiło sobie za cel aby mieć wymyślną nazwe potrawy aby błyszczało w karcie menu. Ich priorytetem jest aby świetnie wyglądało. Strasznie mnie to wkurwia bo to złe myślenie. Wchodząc do restauracji nie zamierzam płacić za: piękny wygląd sali, przyjazny uśmiech kelnera który i tak nie ma pojęcia czy jagnięcina pasuje do mięty, baranina do słodkiego sosu a czekolada do jeżyn. W dzisiejszych czasach tanio, łatwo i szybko można przyrządzić w domu smaczne jedzenie. Skoro ktoś się pofatygował do restauracji to z samej kurwa definicji wiadome jest, że przepłaca jednak skoro już płaci to chce aby danie było rozkurwiające, że sam takiego w domu nie zrobię i w innej restauracji takiego dania niedostane bo takie połączenie smaków tylko u nas. Tak własnie kurwa powinno być. Po wyjściu z restauracji powinieneś czuć że sam nie byłbyś w stanie tego przyrządzić że ten smak miażdzy i że tu koniecznie wrócisz. Restauracje powinny ze sobą konkurować dbając o klienta a ten płacić wysoką cene za posiłek. Ale kurwa nie zamierzam wbijać więcej do restauracji bulić siano za byle co. Nosz kurwa litości. W restauracjach w większości dania są zrobione od czapy. Takie bo tak. Byle było nowatorsko egzotycznie. Mus figowy, puree kokosowe – chuj że lipnie smakuje. Nikt nawet nie wziął sobie na cel aby zorientować się co do siebie pasuje. Jakie składniki łączyć. Liczy się tylko zarobek.

52
17
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Jedzenie w Restauracjach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. pewnie jesteś gruby w chuj

    10

    10
    Odpowiedz
  3. Kurwa, chłopie, twoje problemy to nie są problemy. Zrób sobie w domu jak ci nie smakuje.

    20

    5
    Odpowiedz
    1. To jest „chujnia” a nie „problemy życiowe skali(…)” cwelu.

      2

      0
      Odpowiedz
  4. piękne wnętrza , wymyślne nazwy , artystyczne podanie i wysokie ceny a potem niestrwaność 😉

    12

    2
    Odpowiedz
  5. Pewnie robisz psu lewatywy a co wyleci to jesz 🙂

    2

    5
    Odpowiedz
    1. Właśnie nieprawda, bo ruchampsajaksra.

      1

      1
      Odpowiedz
  6. restauracje powinny to, restauracje powinny tamto – a co ty jesteś z poprzedniej epoki? Może jeszcze napiszemy ustawę w sejmie jakie dania powinny być serwowane w restauracjach i za jakie pieniądze? Zrozum kolego, że każdy prywatny właściciel restauracji może nią zarządzać jak mu się kurwa podoba. Może przykładowo serwować pokrojone i obrane ze skórki jabłka za 100PLN/sztuka lub posmarowane smalcem kromki chleba za 200 PLN. i jeśli znajdzie klientów na takie specjały w tej cenie to nikomu nic do tego. A tobie polecam bary mleczne lub gotowanie w domu.

    6

    6
    Odpowiedz
    1. Kolejny ynteligentny cwel inaczej. Autor pisze o chujowości potraw za zbyt wysoką cenę a ty kapucynie pierdolisz, że MOGOM HEHE. Pewnie z twoim komentarzem cały jego świat zmienił się na lepsze.

      2

      2
      Odpowiedz
      1. spadaj plebejski dziadzie, typowy Janusz co jak raz na rok do restauracji z grażką się wybierze to robi aferę wokół siebie bo mu żarcie za 30 zeta nie posmakowało. zamknij się w swoim kredytowym mieszkanku – niech ci stara ziemniaki ugotuje – z pewnością bardziej się „opłaci” niż w restaruacji

        2

        0
        Odpowiedz
  7. Świnio,chcesz się NAŻREĆ- to idź do koryta. Sztuka kulinarna nie jest dla ciebie po prostu, i pogódź się z tym faktem.

    4

    10
    Odpowiedz
    1. jedzenie może być sztuką, jak jest dobrze zrobione, a nie jak u tego żłoba atelier amaro, gdzie jedzenie nazywa się momentami, a wielkość potrzebuje lupy żeby dostrzec co tam jest na talerzu….jak ktoś chce w ten sposób robić sztukę z jedzenia to jest kompletnie skretyniałym snobem, któremu się wydaje, że skasuje 400 zł za 6 momentów o wielkości talizmanu i jest kimś! owszem, jest , idiotą szukającym idiotów, którzy się na to nabiorą…

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Możesz żarcie zrobić w domu albo zjeść w mieście z rodziną , znajomymi,itp. na tym polega ten urok. Wyjść, zmienić otoczenie żeby nie zgłupieć. Codziennie nie jadam w restauracji i codziennie nie chodzę do kina, więc jak wyskoczę raz na jakiś czas i trochę przepłacę to krzywda mi się nie stanie. Należy mieć zdrowe podejście a nie pluć cebulowym jadem.

    3

    4
    Odpowiedz
  9. No i czego nie rozumiesz?

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Kelner NIE MUSI wiedzieć co do czego pasuje!!!!Od tego jest kucharz ale przecież cebulactwo o tym nie wie!!!

    8

    2
    Odpowiedz
  11. W restauracjach czy kawiarniach płaci się tez za klimat i wystrój sali, nie tylko za jedzenie. Oczywiście,że chodzi o dobre jedzenie ,ale nie tylko. W końcu po to tam idziesz ,żeby zjeść w innej atmosferze niż w domu.

    4

    4
    Odpowiedz
  12. Pracuje w restauracji . Jakby ich nie bylo to nie wiem … Utrzymuje sie glownie z napiwkow i klienci sa ok (czasem wkurwiaja, ale od czego profesjonalizm ??) . W usa restauracja jest nie tylko do zarcia , to jest odskocznia , rozrywka , przerwa w pracy . Chcialbys isc do mecenasa albo doktora co kanapke z mortadelo wpierdala za biurkiem i caly pokoj cuchnie czosnkiem ? Co ty pierdolisz ?

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Drogi Bracie, w Twojej krytyce jest sporo prawdy, lecz mamy nadzieję, że nie popadasz w grzeszne obżarstwo i nie używasz awantur o jakość potraw, jako pretekstu do obniżenia rachunku czy odmowy bakczyszu za taktowną obsługę kelnerską. Religia pokoju przestrzega przed jednym i drugim, a roztropność podpowiada, że awantura w kebabie nieraz kończy się wielopokoleniową wendettą, która ucieszy tylko Szatana.
    Abu Huraira przekazuje nam, że Prorok (salla Allahu alaihi wa salam) nigdy nie krytykował potraw, które mu przyniesiono, lecz jadł je gdy mu smakowały, i pozostawiał gdy mu nie smakowały. W tym ostatnim wypadku zawsze bez szemrania regulował rachunek, i dopiero po Jego wyjściu z lokalu ścinano szefa kuchni.
    Z kolei Kot należący do Abu Hurairy w totalnie wiarygodnym hadisie opowiada, że był obecny gdy podczas wieczerzy podano Prorokowi pieczonego biczogona. Apostoł Allaha (s.A.a.w.s.) wziął sobie kawałek, lecz odłożył go, gdy współbiesiadnicy poinformowali go, że na tę okazję mięso sprowadzono specjalnie z Jemenu. Chalid ibn al-Walid zapytał Go wtedy czy potrawa jest zabroniona przez Allaha. Prorok (s.A.a.w.s.) zaprzeczył, wyjaśniając że nie jada zagranicznych jaszczurek, ponieważ wspiera rodzimych hodowców. Wtedy Chalid sam zaczął ją spożywać, czemu Prorok (s.A.a.w.s.) przyglądał się tak intensywnie, że Chalid musiał nagle skorzystać z toalety.
    Temu samemu narratorowi zawdzięczamy przypowieść o poganinie, który zwykł bardzo dużo jeść, lecz stracił apetyt po swoim nawróceniu. Kiedy powiedziano o tym Prorokowi (s.A.a.w.s.), skomentował On następująco: „Wierny ma tylko jeden żołądek, a kafir żre, jakby miał ich siedem”.
    Srogie dinary zaoszczędzone w restauracji najlepiej przeznacz na dżihad i jałmużnę dla potrzebujących kotów, za co Allah, subhanahu wa ta`ala, stuprocentowo dopieści Twoje kubki smakowe w przyszłym życiu.
    Z życzeniami przyjemnego gastrycznego męczeństwa pozdrawia emir Abu Janusz z Sieradza.

    6

    0
    Odpowiedz
  14. Robie dobra pizze!!!

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Idź do gezlerowej.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. To idź do normalnej knajpy na obiad ,kolejny który chce świat zmieniać pod siebie,nie pasuje ci jakaś restauracja to tam nie chodź czy to taki problem ?.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Bary mleczne sa zajebiste, ale i tak wole jesc w domu, w ciszy i spokoju, sam sobie moge zajebiste rzeczy przyrzadzic.

    1

    0
    Odpowiedz
  18. No to co podac ?

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Masz kurewską rację,
    bo ja rozjebałem swoje oszczędności życia przez 2 miesiące jedząc TYLKO z restauracji, a i tak w większości przypadków był to szajs, który do dzisiaj żałuję, że kupowałem; bo są gotowce w sklepach smaczniejsze i znacznie tańsze!
    (i i tak są tak samo przetworzone chemiczne jak szajsy z restauracji, więc nie ma mowy o żadnej zdrowej żywności z restauracji – a kupowałem bardzo dużo, bo chciałem schudnąć, ale i tak pozostałem gruby).

    0

    0
    Odpowiedz

Żarcie w kinie

Witajcie chujanie. W nawiązaniu do poprzedniej chujni, w której koleś skarży się na świecenie smartfonami w kinie, chciałam dodać też swojego wkurwa na tych, którzy wpierdalają w kinie. Jest tak czasem, że czekasz bardzo długo na jakiś film. Wiesz, że będą go wyświetlać za parę miesięcy, lub jak w moim przypadku lata, no bo akurat nakręcili kolejną częś jakiejś sagi, np Gwiezdne Wojny. Czekasz, rezerwujesz bilety, cieszysz się jak murzyn blaszkami, polerujesz okulary 3d, zapitalasz do kina i co? Gówno! Dokoła wszyscy z korytem. Stoją już w kolejkach przy kasie, ładują ten popcorn, colę, nachosy, szeleszczą tymi jebanymi opakowaniami, sypią tym białym gównem już w poczekalni. Siadają i zaczyna się wpierdalanie. Jeszcze film się nie zaczął, a już zaczynasz z lewej, prawej, z przodu, z tyłu, z boku słyszeć mlaszczenie, chrupanie, żucie, przełykanie, siorbanie i beknięcia. Kurwa, nie możesz się debilu pierdolony nażreć w domu przed wyjściem? Zamiast słuchać filmu słucham kakofonii wpieprzania tych syfów, raz że kurewsko drogich, dwa – kurwa smierdzących, trzy – chcesz wpierdalać, kup sobie żelki w plastikowym wiaderku, będzie ciszej i bez szelestu. Siedzi taki gnojek jeden z drugim, rechoczą, mielą tymi łapami w kubełkach z popcornem, trzaskają w mordach tymi nachosami, i jeszcze, żeby się jeden z drugim napił po cichu. Nie kurwa, będzie tak siorbał tą jebaną pepsi przez słomkę, że słychać go na całej sali. Ostatnio parę rzędów przede mną taka łajza położyła giry w zimowych buciorach na oparciu fotela przed sobą, po czym razem z kolegami rozpijali flaszkę. Chcesz chlać, chlej w domu. Coraz częściej kupuję bilety na małą salę, na jedne z ostatnich seansów tuż przed północą, bo krew mnie zalewa, jak mam siedzieć obok jakiejś bladzi, co siada i już kombinuje jak w miejsce przy fotelu wpierdolić kubek z colą. Wstawiam tam swoją butelke wody i ni chuja. Zwrócisz uwagę, to jeszcze się krzywią i narzekają, a ty zamiast mieć zajebisty wieczór, bo czekasz na ten film od miesięcy czy lat, wychodzisz wkurwiony, bo nic nie słyszałeś oprócz zbiorowego mielenia mordami. Już nie mówię o syfie, jaki te bydło zostawia po sobie. Chujnia i śrut.

54
24
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Żarcie w kinie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Szanowny Panie. Opisuje Pan chyba jakieś ekstremalne przypadki. W każdym razie mi się opisywane sytuacje nie zdarzały. Owszem – gdzieniegdzie ludzie popiją i pojedzą na sali, ale nigdy nie odbierałem tego jako przeszkadzające. Może powinien Pan zmienić kino? Generalnie seans to ma być relaks. Nie widzę nic złego, żeby przy oglądaniu coś podjeść, napić się. Zresztą kultura kinowa to dopuszcza – na seanse sprzedawane są przekąski i napoje. W niektórych kinach nawet spotykam stoliki barowe w tyle sali. Sam Pan zresztą zabiera wodę na seans, więc w czym lepsza ta woda od coli czy piwka? Jebał cię pies.

    14

    5
    Odpowiedz
  3. Jeżeli pierdzisz oczekuj smrodu!

    4

    0
    Odpowiedz
  4. Wykup i oglądaj w domu. Ja tam lubię popcorn w kinie.

    6

    3
    Odpowiedz
  5. Ja do kina ostatnio chodziłem raz do roku na nowe Gwiezdne Wojny. Ale nie dość, że te nowe Gwiezdne Wojny są gówno warte to jeszcze ci ludzie się zachowują w sposób, który opisałeś. Tak więc myślę, że w kinie to mnie nikt nie zobaczy przez najbliższe parę albo i więcej lat.

    9

    2
    Odpowiedz
  6. Dlatego nie chodzę do kina.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. A ja nie rozumiem ludzi takich jak ty. Uciekną ci te beznadziejne Gwiezdne Wojny, na które napaliłeś się jak małe dziecko? Co ci się stanie jak obejrzysz za pół roku w domu.

    3

    5
    Odpowiedz
  8. Święta prawda. Coraz mniej miejsc , w których mozna liczyć na kulturę. Niestety.

    3

    0
    Odpowiedz
  9. Wkurwiają mnie w kinie chuje co siedzą za mną i stukają butami w fotel na którym siedzę. Teraz zawsze wybieram ostatni rząd, ale gdyby zdarzyło się, że będę musiał siedzieć gdzieś indziej i ktoś mi stuknie w fotel to będę miał już wyjebane i opierdole go. Powiem grzecznie nie stukaj mi w fotel bo w ryj ci zapierdole. Jak nie poskutkuje to chyba zacznę się napierdalać. Żyjemy w dziczy.

    15

    1
    Odpowiedz
  10. Co za debilny zwrot „chujnia i śrut”? Ja to z kolei jak widzę to pierdolone bydło z żarciem, to aż mną trzęsie i wyżywam się na takich: klnę, wyzywam od najgorszych albo w ostateczności idę do obsługi sali. Noż kurrrrrwa jego w dupę zapierdolona mać! Co za świnie, nie ludzie. Idziesz film obejrzeć czy jakieś gówno żreć?!

    5

    6
    Odpowiedz
    1. Ten zwrot znają tylko stali bywalcy tej strony 😛

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Wpiedalaj popcorn :))

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Zawsze tak jest w kinie czego oczekujesz jak na sali jakies 100 osób jest ? Przyzwyczaj się.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. W kinie też trza coś żreć. Zwłaszcza po dymaniu.

    3

    0
    Odpowiedz
  13. Skoro w kinie sprzedają piwko i pozwalają na konsumpcję na sali, to o chuj masz pretensję do ludzi. Kiedyś wziąłem zimne do seansu i co? I kurwa przez takich jak ty (bo im śmierdzi) dałem sobie siana z piciem na sali, bo dupościsk był przeokropny.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Hieniek ? Ty tu ?

      0

      0
      Odpowiedz
  14. Po to się coś ogląda czy to w kinie czy na mieszkaniu,
    by sobie przy okazji pojeść.
    Ja nie cierpię oglądać dla oglądania,
    a za to bardzo lubię jeść przy oglądaniu.
    Także: wolna wola!

    0

    0
    Odpowiedz

„Domyśl się.”

Chujnia życiowa z perspektywy każdego samca, który miał babę na głowie i może niepozorna, bo to nic w porównaniu z bitą żoną, ojcem alkoholikiem, mobbingiem w pracy i wypadkiem samochodowym, ale to tylko pozory. Istnieje powiedzonko, że za każdą złą kobietą stoi mężczyzna, który nie ma zielonego pojęcia co zrobił źle i musi rozkminiać jej paranoje: kupisz kwiatka na przeprosiny nie wiedząc zresztą, w czym ma problem to uzna mężczyznę za pizdę i kopnie go w dupę albo to nic nie da a jak nie zrobisz nic, wiedząc, że terrorysta nie dyskutuje, tylko wymusza żądania to będzie jeszcze gorzej, bo się nie domyśliłeś i jesteś bezdusznym skurwielem. Układasz sobie z babą życie, macie pewne oczekiwania w stosunku do siebie, zamierzacie dzielić zarobki żeby łatwiej wam się żyło dla obopólnej korzyści i co dostajesz? Kopa w dupę. Żeby tego było mało, wyobraź sobie, że macie jeszcze nieraz wspólne mieszkanie, dziecko do wykształcenia, dobrego wychowania i wykarmienia, które musi być zaradne, nie może wyrosnąć na takiego samego sukinsyna co rodzice a ta się zachowuje jak księżniczka z bajek Disneya stwarzając przy tym patologię. Osobiście nie jestem w stanie pojąć, co kobiety tak się zachowujące i wymagające od faceta żeby „domyślił się” (czyli praktycznie wszystkie albo ogromna większość) kiedy ten wyciąga do niej rękę na ugodę chcą osiągnąć, eskalować konflikt? Rozwalić związek? Bo tym sposobem rozumowania i załatwiania spraw z partnerem życiowym nic innego się nie ugra poza tym, że oprócz pasywnie wkurwionej baby facet zamknie się w sobie i będzie miał ją w dupie z upływem czasu i zaognianiem problemu szukając sobie innej na boku. Zawsze problem rozbija się o jakąś pierdołę typu: o czymś zapomniał, czegoś nie zrobił, coś nieostrożnego powiedział itd., więc ta czuje się zdradzona, jej jaśniepańskie ego nie zostało wystarczająco zaspokojone. Nie jestem tu gołosłowny, bo sam osobiście znam przypadek, że rodzice tatusia nie polubili się z jego żoneczką (oczywiście chodziło o jakąś drobnostkę: pewnie sposób ubierania, miejskie pochodzenie, jakieś zwyczaje itp. bo przecież ludzie mają w dupach poprzewracane), a ta w odwecie robiąc im na złość zaniedbywała dzieci, przerzucając obowiązki na innych. To nie były jakieś straszne awantury ani nawet kłótnie, ale minęły długie lata, a rodzinka z dwójką dużych, nastoletnich dzieci się rozleciała, chłopina w średnim wieku został totalnym obszczymurem obracającym się w takim samym towarzystwie a te nie utrzymują z nim żadnych kontaktów. A to jeszcze pół biedy! Najśmieszniejsze są wiadomości pisane przez kobietę na telefoniku: przez fejsbuczka, esemesikiem bo poza stawianiem kropki nienawiści na końcu każdego wielce lakonicznego, twierdzącego zdania na odległość wyrażającego łaskę nie stać ją żeby zakomunikować coś face to face, bo nie ma odwagi, a tak czuje się bezpiecznie zachowując się niehonorowo. FOCH, szantaż emocjonalny albo ciche dni to wszystko na co ją stać. Jeszcze suki trzymają się wszędzie i zawsze razem jak papużki nierozłączki chodząc oczywiście stadami do WC i podczas wypadów do galerii obrabiając dupę koleżaneczkom, do których jeszcze przed momentem szczerzyły zęby i robiły fotki do lustra. Kiedyś byłem w centrum podobnej sytuacji i jedna do drugiej o tym, że tamta wygląda o 9 lat starzej w tym makijażu, jest dzisiaj zła bo pewnie facet ją taką zobaczył w łóżku i nie chciał jej przebolcować, ciekawe czy te rzęsy ma doczepiane itp.

45
12
Pokaż komentarze (44)

Komentarze do "„Domyśl się.”"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja pierdole przestańcie pisać chujnie o tych pizdach!!!

    7

    7
    Odpowiedz
    1. Ten temat się nigdy nie skończy.

      4

      0
      Odpowiedz
  3. Po pierwsze: na przeprosiny to torebunia Luj Witą albo Ajfonik, a nie żaden kwiatek – spróbuj, a nie będziesz musiał juz się domyślać.
    Po drugie: facet – zarabia, kobieta – pachnie.
    Po trzecie: na tron siadamy wyłącznie ze świtą, kobieta chadzająca do WC sama to spierdolina niewarta nawet obgadania w oparach gówna.

    Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłam sytuację. 🙂

    8

    18
    Odpowiedz
    1. jak zadajesz sie z księżniczkami to później sie nie dziw,że wszystko za nią musisz robić lol

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Dlaczego „facet zarabia a kobieta pachnie”? Przecież podobno mamy równouprawnienie.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Te wieki patriarchatu trzeba odpracować, od dziś przez XX wieków to kobieta zarabia, a facet pachnie. 🙂

        4

        0
        Odpowiedz
    3. Ja pierdolę… Ajfonik to se sama kup. Za drogo w utrzymaniu takie gówno na dłuższą metę. Dlatego pancie nie znoszą płatnych dziewczyn.

      2

      1
      Odpowiedz
  4. Masz plusa bracie. Amen.

    5

    2
    Odpowiedz
  5. Ostatnio ktoś zamieścił już podobną chujnię, podobny będzie mój więc komentarz.

    To, co opisujesz, jest prawdą, ale trzeba uświadomić sobie, że to nie z kobietami jest problem. Te wszystkie gierki i intrygi to dla nich normalność. Taka już ich natura. Najgorsze jest to, że faceci zamiast skupiać się na sobie, to za główny cel życia stawiają sobie wejście związek. Po co? W znakomitej większości po to, żeby trwonić czas na użeranie się z osobami przez Ciebie opisanymi. Jeżeli tylko zaczyna się obserwować podobne zachowania, relację trzeba ukrócić w trybie natychmiastowym. Po prostu szkoda życia.

    35

    1
    Odpowiedz
    1. Dokładnie, pomyśl, że masz dzieci i nie masz czasu nawet wejść na twoją ulubioną stronę czyli chujnia.pl. Żyję sam robię co chce mam pieniądze, druga osoba tylko by przeszkadzała.
      Jebać biedę, wszystkie problemy wynikają z tego że posiadasz rodzinę, pomyśl o tym!

      8

      0
      Odpowiedz
      1. Nie chodzi o to, żeby nie mieć rodziny, tylko żeby nie wdawać się w toksyczne relacje.

        1

        0
        Odpowiedz
  6. Baby to jednak inny gatunek.

    13

    2
    Odpowiedz
    1. one są jakieś dziwne…

      3

      0
      Odpowiedz
    2. To inna rasa jest i mają coś dziwnego między nogami. Chuj wie do czego to służy.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Więc słuchaj głosu chuja!

        1

        0
        Odpowiedz
  7. Jestem kobietą i chylę czoła za to podsumowanie. Sama prawda. Ale wy niestety tez nie jestescie święci, ranicie rzeczami które dla was wydają się normalne a dla nas są nie do przełknięcia jak np. oglądanie porno.

    9

    22
    Odpowiedz
    1. Oglądanie filmów to normalne!

      1

      1
      Odpowiedz
    2. A co cię interesuje, że obejrzę sobie pornosa i zjadę na ręcznym? Gdyby nie pornosy to połowa facetów nie oglądałaby już w życiu gołych bab, bo ich niunie grają seksem w związku i za każdą „zbrodnię” karają brakiem stosunku do odwołania. Jak nisko trzeba upaść, aby grać seksem?!

      13

      0
      Odpowiedz
    3. A walenie konia też was razi? 🙂

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Kobiety TEZ wala konia !!!!

        1

        0
        Odpowiedz
    4. Kobiety nie oglądają porno bo w nich grają i chwała im za to 😀 a co do tekstu to fakt mam paru kumpli co zdradzają swoje dziunie na lewo i prawo po burdelach i nie tylko, obgadują innych na każdym kroku wiec u mnie jest że tak się wyrażę odmienny punkt widzenia lub może bardziej inne doświadczenia 😀 i na koniec… baba jest tylko do ruchania a co tam robi z koleżankami to mnie chuj obchodzi tak naprawdę jak facet się sobą zajmie swoim hobby to ma wyjebane żeby darmozjada w domu trzymać poruchać i spierdalać

      5

      0
      Odpowiedz
      1. Taa, kobiety nie oglądają porno, dobre sobie…

        3

        0
        Odpowiedz
    5. Jakiś powód musi być, że oglądają porno. Jak się jest kłodą, się przytyło, pojawił się cellulit, traktuje się seks jak kartę przetargową itd. to nic dziwnego, że uciekają do czegoś innego.

      8

      0
      Odpowiedz
    6. Moja ogląda i przełyka – więc nie uogólniaj!

      3

      0
      Odpowiedz
    7. Następna co facetowi odmawia miesiącami a potem foch za porno. Kurwa, akcja-reakcja, przyczyna-skutek ja pierdole. Baby powinny mieć dodatkowe 300 godzin logiki w szkolach

      7

      1
      Odpowiedz
    8. Myślałby kto, że kobiety nie oglądają pornosów, ale oglądają jeszcze częściej od mężczyzn. Częściej wyszukują rough sex, gangbang i threesome, więc nie dość, że lubicie pornosy to głównie te ostre.

      3

      0
      Odpowiedz
    9. A dla mnie – 35 letniego prawiczka, nie do przełknięcia jest fakt, że wszystkie kobiety traktowały mnie zawsze jak śmiecia. Gdyby nie porno, nigdy nie widziałbym jak wygląda kobieta bez ubrania. Porno dla takich jak ja to ostatnia deska ratunku.

      11

      3
      Odpowiedz
      1. kup sobie llame z Peru.Bedziesz mogl dupczyc do woli.

        0

        0
        Odpowiedz
  8. wypierała się żaba błota.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. I tym sposobem następna głupia cipa potwierdziła tylko to co autor chujni tutaj napisał. Foch i do widzenia. A paszła w piździet. Tego pseudokwiatu to pół światu. Za niebawem będzie więcej, bo wyrośnie pokolenie 500+.

    15

    0
    Odpowiedz
  10. Krótkie chujnie i te z dużą ilością wulgaryzmów nie przechodzą ,wiem z doświadczenia.

    4

    0
    Odpowiedz
  11. Nie rozumiesz czegoś w życiu? Domyśl się.

    1

    1
    Odpowiedz
  12. O ho hoo! A coz to za foch? Facet niechcial cie z rana przebolcowac?

    5

    0
    Odpowiedz
  13. zostań gejem

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Przykro mi, że muszę to napisac, ale to wasza wina chłopaki. Za dużo im pobłażacie, włazicie w tyłek, żadnych kar a same nagrody to taki macie skutek. Ja np. nie mam problemu z opierdoleniem księżnej z góry na dół albo nawet zajebaniem jej kopa w dupe za drzwi, mówie i robię to, na co mam ochotę a nie to co czego chce księżna. Tylko co z tego skoro na moje miejsce jest setka włazidupów i rycerzyków. Rozpasały się suki i tyle.

    13

    3
    Odpowiedz
  15. Ile ja bym dał żeby mieć takie problemy. Mieć kogoś chociażby po to aby Ci trochę pogderał za uchem. A tak to tylko i wyłącznie pustka. Może i jestem zdesperowany ale już nie wiem sam co z tym zrobić.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Weź se na łeb taką pustą lalę co zakupy tylko będzie robić i zawsze jej będzie mało. Odżyjesz chłopie…

      0

      0
      Odpowiedz
  16. No to chodzenie stadem do kibelka, to faktycznie wnerwiające ,jak wychodżą to zdaje się że wszystko opowiadały o tobie bo jedna z nich z tobą spała i wszystkie już wiedzą co i jak.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Znam z autopsji. Po pierwsze: jak możesz to pierdolnij ja w pizdu. Jak nie to masz przejebane. Mogę polecić tobie po pierwsze: nie staraj się być lepszy, będzie co raz gorzej. Po drugie: nie bierz do głowy jej pierdolenia ale najlepiej odbij piłeczkę I zacznij mieć do niej pretensje ze leży I śmierdzi zamiast się wziasc za robotę. I musisz NIE ODNOSIC się do jej zarzutów. Jak źle zrobiłeś zakupy to niech sama zapierdala. Jak nie kupiłeś kwiatka to ona nie zmyla naczyń. Podsumowując musisz myśleć o SOBIE bo za dużo do tej pory myślałeś o niej. Ten typ bab rozumie I szanuję tylko siłę – czytaj wola egoistycznego debila co imprezuje co tydzień zamiast kochającego męża. Cóż chujnia I śrut. Możesz zostać filozofem, tak jak ja 🙂

    10

    1
    Odpowiedz
  18. Zbyt długie by czytać. Streść problem

    0

    0
    Odpowiedz

Konkursy internetowe

Pewnie wiele razy widzieliście na jakiejś stronie okienko a w nim jakieś zazwyczaj proste pytania. Potem można było wybierać „nagrodę”, albo już była jakaś tam „nagroda” np. pieniądze, bez wybierania. Na koniec swoje dane osobowe należy podać.

Pytania są zazwyczaj z kategorii: jakiego koloru jest czerwony samochód.
A nagrody to np. 1000zł, albo czasem nawet jakiś telefon.

Po podaniu danych nikt nie dostanie żadnej nagrody, co najwyżej będą do niego dzwonić i wciskać jakieś głupie reklamy.

Pierdoleni oszuści i złodzieje, jeszcze czasem piszą, że jest się powiedzmy milionowym odwiedzającym.

Swoją drogą takim czymś to policja powinna się zająć i wytępić tych wyłudzaczy danych.

38
6
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Konkursy internetowe"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. XDDDDDD Serio masz ludzi za skończonych debili, weź jeszcze powiedz, że sam się na to nabrałeś

    11

    2
    Odpowiedz
    1. Nie nabrałem się na szczęście. Bo wyczułem w tym ścieme.

      1

      1
      Odpowiedz
  3. Tu autor tej chujni.

    Mi chodzi o te konkursy, w których się nic nie wygrywa, tylko oszuści wyłudzają dane.
    Te uczciwe są ok. Tych uczciwych to mogłoby być dużo więcej.

    Pozdrawiam, Daniel.

    2

    3
    Odpowiedz
  4. Jakim trzeba byc naiwnym zeby w to wierzyc?

    5

    2
    Odpowiedz
  5. Taka prawda i to musza byc jakies zarejstrowane firmy za to odpowiedzialne bo przeciez zadna prywatna osoba nie siedzi w domu i tego nie wysyła. A ty człowieku pomyl sie remanencie ze sprzedałes 10 jabłek a nie 9 to juz masz przejebane za fałszywe dane.

    4

    0
    Odpowiedz
  6. Rozumiem Pańską frustrację. Też mnie denerwują takie sytuacje. Oprócz tego różne agresywne reklamy, wpychające się wszędzie w treść. Receptą mogą być portale płatne lub adblock. Poza tym pozostaje się chyba tylko przyzwyczaić i działać mądrze. Rozwiązania prawne nie nadążają nad tą szybko zmieniającą się rzeczywistością. Jebał cię pies.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Z tym adblockiem to nie tak do końca. Choć jest skuteczny, to coraz więcej stron blokuje swoją zawartość, dopóki się go nie wyłączy i nie odświeży strony.

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Nie żeby coś, ale te gównokonkursy da się bardzo często dość łatwo odróżnić od normalnych. Minimum zdrowego myślenia. Chyba, że mówimy o reklamach, bo jeśli o nie chodzi, to akurat żadne odkrycie. Je się po prostu ignoruje automatycznie i z zasady.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. ja rano chciałem sobie zwalić, wchodze na jakąś stronke z pornosami(chujwiejaką) a tam wyskoczył mi komunikat że: KOMPUTER ZABLOKOWANY PRZEZ POLICJE powód: ogladanie porno z dziećmi i zoofilie,na końcu: wpłać kwote na konto:xxx blabla
    musiałem przeglądarke menadżerem zadań wyłączyć bo sie nie dało normalnie i jeszcze próbowali żebym jakiś plik pobrał… jebane malvare przez takie coś raz formata robiłem bo odpalałem kompa i 1000 chińskich reklam, ludzi co to rozpowszechniają powinno się torturować kołyską judasza a na końcu wrzucić do gorącego oleju

    4

    1
    Odpowiedz
  9. Zapraszamy do us(r)a . Tu wycwiczylismy sie w takie gierki .Kolektywne jebanie w dope klienta -frajera . A jak nie jebiesz to boss cie wyjebie . Welcome to New Age .

    1

    0
    Odpowiedz
  10. ja raz w to z nudów zagrałem i zadzwonili do mnie, miałem wybrać kolor smarrfonu, gościu coś tam napierdalał o jakiejś umowie z t-mobile i na koniec kazał podać nr dowodu osobistego, ale co chwile się dopytywał, czy to litera d jak dorota czy c jak cymbał i się wkurwiłem i rozłączyłem, czy oni by mi przysłali cokolwiek?

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Taaa z pewnoscia 😀 wezwanie do splaty kredytu co najwyzej.

      1

      0
      Odpowiedz
  11. ty chyba masz internet od tygodnia xD

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Zawsze możesz zostać ostatnim sprawiedliwym i zgłaszać te kurwy gdzie należy

    0

    0
    Odpowiedz

Żałoba po Dolores

Dolores O’Riordan- ur.6.09.1971- zm. 15.01.2018
wokalistka zespołu The Cranberies.
Jej piosenki znałem dużo wcześniej, ale tak naprawdę jej wokal doceniłem w lecie zeszłego roku, gdy na okrągło puszczałem sobie przebój „Zombie” z Youtuba, podczas uczenia się jednego, drugiego, trzeciego materiału na sesję. Piosenka doładowała mnie nieco emocjonalnie, nieco zrelaksowała, mimo że tekst jest raczej smutny. A kilka dni temu świat obeszła wiadomość o jej rychłej śmierci, spowodowanej problemami psychicznymi. I jakoś tak mi smutno, mimo że to ani członkini rodziny, ani bliska przyjaciółka. Ot po prostu bardzo dobra wokalistka i fantastyczny człowiek. Świat jest niesprawiedliwy. Banda sukinsynów, którzy żerują na naszej krzywdzie sobie chodzi i śmieje się nam w twarz, a tak wspaniali ludzie muszą odchodzić w młodym wieku jak np. Freddie Mercury, Chester Bunnington, Anna Przybylska itd. etc. Jakoś chciałem to z siebie wyrzucić zlewając w to w zestaw kilku zdań w myśl mojej ulubionej sentencji: Verba volant, scripta mannent, co oznacza „Słowa ulatują, pismo pozostaje”.

37
49
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Żałoba po Dolores"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zombie to wspaniała piosenka

    8

    0
    Odpowiedz
  3. Ja też słucham na okrągło, tylko że Dream… Tak smutno…

    6

    0
    Odpowiedz
  4. kto to ten dolorez

    6

    8
    Odpowiedz
  5. „Wspaniały człowiek” nawet jej kurwa nie znałeś, jak możesz ocenić, czy to był wspaniały człowiek. Osoba targająca biblię na koncercie raczej nie jest wspaniała. Umarła no i chuj, nie żyje. Każdy umrze a mnie wkurwia takie nagłe spuszczanie się nad czyjąś śmiercią, chociaż całe życie miało się ją w dupie, ja pierdole.

    40

    13
    Odpowiedz
    1. Pomyliłeś Dolores z Sinead O’Connor. Niby taki mądry a taki debili.

      6

      2
      Odpowiedz
    2. „Osoba targająca biblię na koncercie raczej nie jest wspaniała” a skąd ty kurwa taki pewny ,że nie była wspaniała ?! Bo podarła biblię w którą najprawdopodobniej nie wierzy, bo obraziła twojego Boga ? To twojego Boga, ale nie jej typie

      2

      10
      Odpowiedz
    3. A mnie wkurwia spuszczanie się nad biblią jakby to było nie wiadomo co. Książka jak każda inna, ja pierdole.

      11

      10
      Odpowiedz
    4. Pomyleńcu jak o czymś nie masz pojęcia, milcz. Była bardzo wierząca, wielokrotnie spotykała się z papieżami, kochała naszego Jana Pawła II, powtarzała, jaki wpływ na jej twórczość ma katolicka wiara. Pomyliło ci się z inną artystką, ale wysil mózgownicę i sam sobie sprawdź, z którą. Tak łatwo oczerniać ludzi a tak trudno poświęcić 1 minutę na wpisanie w wyszukiwarkę: Dolores O Riordan wiata. I masz odpowiedź na nurtujące cię pytania, ignorancie. Dolores, kocham Cię i płaczę po Tobie!!

      4

      6
      Odpowiedz
      1. Nie pierdolcie bo nie jestem katolikiem, tu chodzi o nieuszanowanie czyjejś wiary. Poza tym byłem na jej koncercie w 1993 w Sacramento i dobrze to pamiętam.

        4

        0
        Odpowiedz
    5. No i kurwa prawidłowo. Ciekawe czy ona by po mnie popłakała. Nie, bo gwiazdy mają wywalone na zwykłych szaraków takich jak my.

      12

      0
      Odpowiedz
      1. Ale sie kurwa zesraliście na niego, chłop dobrze mówi, też jej nie znałem i kij z nią, niech se jej bliscy popłakują, ja mam większe dymy na głowie i do tego przez żywych

        10

        0
        Odpowiedz
  6. No i nagle wszyscy zostali fanami The Cranberries. To takie przewidywalne…
    A tak przy okazji, na choroby psychiczne się nie umiera. Pierdolec to nie zawał czy inny udar.

    8

    3
    Odpowiedz
    1. Typowe bzdury kogoś kto pewnie komuś z depresją powie „weź się ogarnij”. To tak samo jakbyś chciał powiedzieć komuś bez nóg by zaczął biegać. Depresja to śmiertelna choroba, która w bardziej zaawansowanym stadium powoduje myśli samobójcze i samobójstwa.

      4

      1
      Odpowiedz
  7. „A kto umarł, ten nie żyje…”

    7

    0
    Odpowiedz
  8. Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy Psalm 55

    4

    2
    Odpowiedz
  9. Pięknie napisane, tak od serca. Ja dodałbym tylko wiekopomne powiedzenie Horacego – „Stercus accidit”. A jeśli chodzi o moją reakcję na to zdarzenie, to poprzestanę na ulubionej sentencji Ariosta: „Flocci non faccio”

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Jej wokal mnie męczy 🙁

    1

    0
    Odpowiedz
  11. ale w gówno się ta chujnia zamienia

    1

    0
    Odpowiedz
  12. W TYM kraju ?? Co to kurwa jest ??? Caly czas ” cebula” , ” w tym kraju ” itp . A ja ci kutasie wyjasnie – odpierdol sie od Polski i przypierdpl sie do jebanej korporacji . Szczekasz jak pies bo sie kolo kreci . Ja w Polsce nie mieszkam ( niestety ) ale choc jestem na 2 koncu swiata to nigdy Polski ani Polakow nie obrazam . Zapraszam do kina w usa .Tak wam sie tego usa chcialo ….

    2

    0
    Odpowiedz
    1. To wracaj do dej polszy zjebanej i spróbuj tu żyć normalnie. Najłatwiej siedzieć w usa i polskie wychwalać. Cymbał

      0

      0
      Odpowiedz
  13. Trzmielu, ja Cranberries sluchalem w latach 90tych. Odkrylem ich przez WXRT w miescie gdzie wiatr zapierdala pomiedzy wiezowcami ze z zachodu na wschod. Nie pierdol nam teraz.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. W ramach żałoby idź na putaneski.

    1

    0
    Odpowiedz

Świecenie smartfonami w kinie

Byłem w kinie. Zwykle tam nie chodzę, bo nie lubię być dymany w dupsko. Dymają na biletach drogich jak sam skurwysyn, dymają na Coli (tu akurat to ja ich dymam, bo Colę kupuję w Biedrze i wnoszę pod kurtką). Popcornu nie tykam, chemicznego gówna, gówna chemicznego. Po czym jak już wydymają człowieka z kasy to puszczają mu dwie tony reklam. Coś jakby na HBO czy innym Netflixie dawali reklamy.

Niestety czasem trzeba, męczył mnie syn żebym poszedł z nim na Gwiezdne Wojny to wyczekałem, aż wszyscy zdążą obejrzeć i będzie pusto. Było, może z 15-20 osób w sobotę. Fajnie. I jak zawsze trafiła się idiotka świecąca smartfonem. Kurwa jak to rozprasza, ciemne kino a to cipsko najpierw nagrało coś z ekranu, potem wrzuciła na FB. Resztę seansu spędziła sprawdzając komentarze czy inne lajki.

Chujnia i śrut, miałem ochotę wylać jej tą Colę kupioną w Biedrze na jej pusty łep. Po grzyba chodzić do kina, żeby gapić w się w smartfona. Zlikwidują przez te 2 godziny fejsa? Nie można odpowiedzieć na wiadomości po wyjściu z kina?

I tak w sumie lajt, bo czasem jak jest więcej osób to ktoś odbierze telefon i zacznie pierdolić farmazony.

95
10
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Świecenie smartfonami w kinie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Cola pod kurtką co za cebula xddd robiłem tak jak miałem 13 lat 15zł od rodziców na kino ze szkołą.
    Trzeba było wstać ,opierdolić ewentualnie poprosić obsługę.

    4

    15
    Odpowiedz
    1. Cebula bo nie płaci za pół litra Coli 8 czy chuj wie ile złotych?

      13

      1
      Odpowiedz
      1. Żeby 8 zł. W tym spierdolonym kraju, paczka popcornu i cola kosztują drugie tyle co bilet, bo przecież trzeba zedrzeć z człowieka ostatnią koszulę.

        6

        0
        Odpowiedz
  3. ukamieniować babe jak w postępowym bliskim wschodzie

    18

    1
    Odpowiedz
    1. ta jest! gumowymi chujami!

      2

      1
      Odpowiedz
  4. Ja bym odrazu normalnie zwróciła na głos uwagę „EJ NIE ROZPRASZAJ TYM TELEFONEM, W KINIE JESTEŚMY, MA BYĆ CIEMNO” Napewno by się jej zrobiło głupio i by schowała i raczej się nie kłóciła by jeszcze bardziej nie rozpraszać i denerwować widzów.

    5

    5
    Odpowiedz
    1. Normalnie Ciocia Dobra Rada.

      5

      0
      Odpowiedz
    2. jesteś blądynkom?

      3

      0
      Odpowiedz
    3. a poza myślami?

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Chory kraj, chorzy ludzie, jebane smartfonowe gówna i alkohol zawładneły tym jebanym społeczenstwem(sam korzystam nagminnie ze smartgówna, ale nie napierdalam tego ostatentacyjnie)… Dążymy sami do zagłady…

    25

    3
    Odpowiedz
  6. Wow kreator smaku i stylu z colą schowaną pod kurtką, żeby przyoszczędzić poucza innych. Co jeszcze wnosisz do kina rodaku? Pęto kiełbasy jakbyś zgłodniał po coli? 😉

    10

    11
    Odpowiedz
    1. Pierdol się Waćpanie obsrany. Cipsko nie ma prawa robić zdjęć ekranu bo jest to materiał chroniony. Chwalić na FB i tego typu gównie dla debili to może co wysrała, bo to jedyny jej twór.

      Głupia konsumpcyjna pizda.

      10

      3
      Odpowiedz
  7. Ta bo twoja cola z biedry to nie jest chemiczne gówno xD uwolnij szyszynkę pajacu

    5

    2
    Odpowiedz
  8. Ja też ostatnio znowu popełniłem ten błąd i poszedłem do kina. Jak ja nie lubię z tymi burakami oglądać wspólnie filmów! Albo ktoś zacznie pierdolić między sobą, albo kopią cie w fotel, albo żrą jakieś nachosy albo inne hałasujące gówno, albo te smartfony, albo ktoś będzię rżał jak idiota z żenujących żartów, a tym razem trafił mi się jakiś przeziębiony cwel, co harczał i kaszlał w odstępach 20 sekundowych, no myślałem że chuj mnie strzeli. Zamiast pójść na moment do toalety, czy baru i ogarnąć się albo kupić sobie jakąś wodę to będzie tak harczał i kaszlał aż do napisów. No jebane skurwysyny bez zahamowań. Wina matek, matki nie miały jaj tylko synusiowi podać to, podać tamto, synuś musi pierdnąć, synusiowi się należy kurwy spaślaki jebane gówna nie faceci.

    22

    2
    Odpowiedz
  9. Szanowny Panie, rozumiem Pańskie wzburzenie. Proponuję następnym razem zwrócić takiej osobie uwagę. Jestem pewien, że to odniosłoby pozytywny skutek. Często nie zdajemy sobie sprawy, że punkt widzenia osoby, która nam w czymś przeszkadza, może być dalece odmienny od naszego. Często nie chodzi tu o wrogość, ale o zwykłe gapiostwo. Jebał cię pies.

    11

    0
    Odpowiedz
    1. Ciebie jebał ale orangutan wieśniaku bez kultury. Naprawde idiota czy idiotka nie domyślają się że w kinie nie rozmawiamy, nie używamy telefonów itp.?

      1

      4
      Odpowiedz
      1. Nie pozwolę na agresję, powściągnij Panie język, albo skończymy tę rozmowę. Już byśmy skończyli, ale nadarza się konkretna okazja, by omówić Pańskie podejście. Mnóstwo agresji. To niczego nie załatwia. Nikt nie twierdzi, że świecenie telefonem w kinie jest kulturalne, ale po to my, kulturalni ludzie mamy język, aby rozwiązywać nasze konflikty na optymalne sposoby. Zamiast wściekać się całymi dniami, wypisywać żale i obrażać postronnych na forach, to można było sprawę załatwić w 5 sekund. Polecam Panu psychoterapię, by nauczyć się obchodzić z własnymi emocjami.

        4

        0
        Odpowiedz
        1. Kurwa kołcz się znalazł

          0

          0
          Odpowiedz
  10. Smartzombie.
    Zastanawia mnie tylko jak ci ludzie wrzucą na FB swoje pośmiertne foto i jak sprawdzi lajki.

    5

    1
    Odpowiedz
  11. Z tym świeceniem smartfonami to masz rację, ale z tym dymaniem w dupsko przez kino i wnoszeniem coli z Biedry to nie zabłysnąłeś, typowy Polski cebulancie. Takie same cebule wyciągają te telefony podczas seansu, jprdl my się juz chyba niczego nigdy nie nauczymy a cebule będą nam wypadać z nogawek przy każdym kroku aż do usranej śmierci.

    6

    10
    Odpowiedz
    1. Ja raczej kupuje ta colę za ch*wie jakie pieniądze ale już w kinie jak się rozsiądę to dolewam do niej „małpke”.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Ja tyz ! Maupkie !!!

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Cebulą to byłeś karmiony do 18 roku życia cweliku. Jak chce może wnieść. Nikomu nie przeszkadza tym.

      1

      0
      Odpowiedz
    3. Swieta racja. Zwykle czynie tu antysyjonistyczne komentarze czy antyzydowskie jak kto woli. Ale pomyslcie sami ” A potem wrzucila na FB” A kto jest tworca FB? A jakie ma pochodzenie ? Nieswiadomym podpowiem. Mark Zuckerberg i jest zydem. Wiec to zydzi daza do zaglady. Tyle ze naszej. I co? Moze klamie?

      2

      0
      Odpowiedz
  12. ściągnij se filma z pirackiej zatoki i po problemos

    2

    0
    Odpowiedz
  13. Rzucanie popcornem, siorbanie, szeleszczenie, głośne komentarze, zapach. Nie chodzę już do kina (pomijam kwestię komercyjnego repertuaru).
    Pamiętam też czasy, np. przedpremierowy seans Matrix Reaktywacja, gdy nie było wolnego fotela na sali, czuło się w powietrzu podniecenie i nikomu nie przyszło do głowy, aby żreć, pić, bekać… no i nie było smartfonów.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Przecież oczami nie będą świecić.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. To byla jedynie metafora. Wszystko w zyciu nia jest.

    0

    0
    Odpowiedz

Emeryci

ja krótko. Pracuję w przychodni. Ostatnio pojawił się nowy projekt unijny, który zakładał udostępnienie DARMOWYCH kamizelek emerytom. Kamizelki te mają rejestrować pracę serca dzięki czemu później można by było wyeliminować potencjalnie groźne choroby. Zgłosiłem się na ochotnika, bo w sumie lepiej coś porobić niż całe dnie siedzieć na dupie w gabinecie. Sedno chujni. Wkurwia mnie to, że w każdym domu jestem traktowany jak potencjalny złodziej. Specjalnie jeszcze zostawiam całą „umowę”, w której jest wszystko wypisane ze szczegółami (a ona sama nie jest długa), to i tak ludzie, którzy zadeklarowali chęć i tak rezygnują, bo „na pewno są jakieś kruczki”.

36
8
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Emeryci"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Co się dziwić, to jest dziki kraj. Tu nikt nikomu nie ufa, każdy cię oczernia i próbuje oszukać. W takich warunkach wytwarza się nienawiść i odrzucająca reakcja obronna.

    22

    2
    Odpowiedz
  3. W sumie się nie dziwię tym dziadkom, jakby Ciebie jakiś chuj na gary za 5000 zł wyjebał, to też byś nie ufał. Pozdrawiam.

    36

    0
    Odpowiedz
  4. Bo się boją że jesteś typem co sprzeda im materac za 6tys + co miesiąc prenumerata 200zł. Ludzie już wyrobili tobie opinie

    14

    0
    Odpowiedz
  5. Jak Duda szukał wsparcia u bananowców wśród państw Afrykańskich to dziwisz się że ludzie rozumują tak a nie inaczej w tym post-komuszym teoretycznym państwie mafijnym? Przecież tu jest gorzej niż w Somalii.

    5

    5
    Odpowiedz
    1. To wypierdalaj do Somalii. Raczej nie napiszesz jak było.

      3

      1
      Odpowiedz
      1. Bardzo chętnie. Już w Korei Północnej jest więcej swobód niż w PRL-bis.

        0

        2
        Odpowiedz
  6. To wynika z tego, że tyle razy zostali oszukani, że nie wierzą już nawet jak ktoś mówi prawdę . Jak w tym kawale o Jasiu, który wołał #pożar kiedy nic się nie działo a potem jak się faktycznie paliło to nikt nie przyszedł z pomocą. Też tak mam niestety no ale co zrobisz.

    6

    1
    Odpowiedz
  7. Dziwisz się?

    6

    0
    Odpowiedz
  8. Byłem kiedyś w firmie sprzedającej prąd emerytom ,byłem w niej tydzień bo godność mi nie pozwalała dymać staruszków ,ale łykali wszystko jak pelikany. Z resztą można im tłumaczyć i tłumaczyć i tak oddadzą wszystkie oszczędności jakimś typom co podają się za kolegów wnuczków albo pomoc społeczną oferującą podwojenie kwoty ubezpieczenia w zamian na X pieniędzy jak ostatnio.

    Zmień godziny odwiedzin albo grupę docelową ,czyli podbij do ludzi którzy mają starszych rodziców ,a oni przekonają emerytów do tych kamizelek. Ewentualnie rozdaj ulotki i kto ma się zgłosić to się zgłosi ,bo i tak wszystkich nie uszczęśliwisz. Powodzenia.

    10

    1
    Odpowiedz
  9. W TV emeryci oglądają serwisy (dez)informacyjne a tam ciągle metoda oszustwa na:
    – wnuczka, daleką kuzynke, policjanta, pogtowie gazowe, pracownika ZUS lub innej ubezpieczalni, pracownika banku, sprzedawcę AGD, sieć telekomórkową, księdza, zakonnicę itp. itd. końca nie widać. To nic dziwnego, że tylko zatrzaskują przed tobą drzwi.

    4

    0
    Odpowiedz
  10. A na chuj chodzić z tym po domach? Rozesłać ulotki i sami się zgłoszą do przychodni, albo przyślą kogoś z bliskich. Sam bym chciał taką kamizelkę…

    3

    1
    Odpowiedz
  11. Niestety, po 1989tym prawo w tym kraju zostało tak skonstruowane, aby właśnie można było łatwo naciągać, robić przewały. Na przestrzeni lat, tego typu przypadków był od groma – od wyłudzania kasy „na wnuczka” po np. rzekome rozdawanie sprzętu AGD przez sklep, który lada moment ma się otworzyć w pobliżu, tylko jest opłata doręczeniowa 99zł. Do tego pokazy dywanów i inne takie. No i postkomuchy wpadają w swoją pułapkę, teraz nie idzie rozdać dofinansowanych rządowo albo unijnie tutaj – tych kamizelek. Nie trzeba było 20parę lat robić ludziom przewały, nie trzeba było takiego prawa konstruować, to by teraz takie akcje miały sens i by działały.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Nie ma sie co dziwić jak na każdym kroku ktoś chce takiego emeryta okraść na wnuczka , policjanta ,na sexi ,czy coś , naciągnąć to sie boją dziadki.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. emeryci i renciści ledwo mają skończone szkoły podstawowe, więc czytać nie umieją;
    a ty się kurwa dziwisz!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Nie wierzą ci,
    bo „nie ma nic za darmo”.

    0

    0
    Odpowiedz