Witam wszystkich. Sama nie wiem, czy ta strona jest odpowiednia do poruszenia mojego problemu, ale wobec społecznego i urzędniczego betonu, z jakim spotkałam się do tej pory, może chociaż tutaj znajdę jakąś odrobinę zrozumienia. Mój problem poruszyłam już na dwóch, wydawać by się mogło rzeczowych forach, ale hajt, z jakim się tam spotkałam, wzbudził we mnie odruch wymiotny. Może wśród czytelników tej strony znajdą się jacyś dorośli ludzie, którzy spotkali się już z podobną mi sytuacją. Chcę przedstawić sprawę ogólnie, nie wdając się o jakie miejsce chodzi i nie podając nawet personaliów osób zaangażowanych, by nie siać zgorszenia i narażać się jeszcze na jakieś kłopoty.
Mam syna w wieku przedszkolnym. Do tej pory byłam bardzo zadowolona z tego, że chodzi on do przedszkola, zwłaszcza że jego wychowawczynią była 60-paro letnia pani, która miała naprawdę serce dla dzieci. Nie potrafiła obsłużyć komputera, tydzień uczyła się włączać DVD, ale metody wychowawcze miała wprost wspaniałe. Kobieta cud. Niestety w zeszłe święta poważnie zachorowała i nie wróciła już do pracy. Bardzo szybko znalazła się w jej zastępstwie nowa „nauczycielka”. Gdy pewnego poranka przywiozłam syna do przedszkola do szatni wtargnęło jakieś rozkrzyczane babsko. Wyglądała na jakieś 20-parę lat. Nim do mnie podeszła zdążyła upuścić na ziemię jakieś papiery, gdy je zbierała zgubiła pantofla, a podnosząc się z kolan zdrowo walnęła w szafkę hydrantu. Po tym wszystkim podbiegła do mnie z debilnym uśmieszkiem i wręcz krzycząc mi prosto w twarz przedstawiła się jako nowa „pani” w grupie mojego syna, chwyciła mi na w pół przebrane dziecko za rękę i ruszyła w stronę sali. Byłam w takim szoku, że mogłam jedynie odprowadzić ich wzrokiem do drzwi bawialni.
Nie jestem osobą, która ocenia ludzi pochopnie, ale ta kobieta normalnie mnie przestraszyła. Kolejne dni jedynie potwierdziły moje obawy. Głośna jak stado gęsi, ubrana jak jakaś prostytutka, gubiąca po drodze wszystko, co ma w rękach, ciągle obijająca się o ściany, futryny i meble. Wyglądała jakby dopiero co opuściła zakład dla ciężko chorych, a nie jak wychowawczyni w przedszkolu, której powierza się pod opiekę gromadkę kilkudziesięciu małych dzieci.
Któregoś dnia w szatni spotkałam sąsiadkę, której córka chodzi do jednej grupy z moim synem. Nieśmiało poruszyłam temat nowej wychowawczyni. Sąsiadka powiedziała mi, że owszem kobieta jest dość „głośna”, ale dzieci (przynajmniej jej córka) ją lubią. Na pytanie skąd ona w ogóle się wzięła w tym przedszkolu, dowiedziałam się, że jest to narzeczona syna dyrektorki. Wszystko w temacie, w tym kraju już nie będzie nigdy normalnie!
Przez jakieś dwa tygodnie kobieta nieco ucichła. Syn wracał z przedszkola zadowolony, w szatni nikt się nie rozbijał o szafki. Moje obawy i przerażenie stopniowo zaczęły topnieć, a nawet trochę się zawstydziłam, że miałam tak złe mniemanie o tej „nauczycielce”. Aż w ostatni poniedziałek, gdy przywiozłam syna do przedszkola, znów zaatakowała mnie w szatni w tradycyjny dla siebie sposób. Wręczyła mi kopertę i powiedziała, że w środku są zdjęcia mojego syna z balu przebierańców z zeszłego tygodnia. Nie powiem, bardzo zaskoczyło mnie takie podejście, że kobieta zrobiła i wywołała zdjęcia, a teraz mi je daje. Włożyłam kopertę do torebki, pojechałam do pracy.
O kopercie ze zdjęciami przypomniałam sobie dopiero wieczorem. Wyjęłam je i serce stanęło mi w gardle. Wewnątrz były trzy zdjęcia. Na pierwszym mój syn stoi trzymając za rękę swoją koleżankę z grupy – ona ubrana jest w jego dżinsy i koszulę, on ma założoną krótką sukienkę, różowe rajstopki w kwiatki i jakieś pantofle. Na dwóch pozostałych zdjęciach oboje bawią się w grupie dzieci przebranych chłopcy za dziewczynki i odwrotnie. Nie mogłam w to uwierzyć. Syn mówił mi, że mieli bal, ale do głowy by mi nie przyszło coś takiego. I jeszcze pół biedy, że ta pizda przebrała mojego syna w dziewczęce ubranka, ale problem w tym, że akurat były to ciuchy małej Cyganki. Nie mam nic przeciw Cyganom (czy Romom), ale ta konkretna rodzina to wyjątkowi śmierdziele i syfiarze. Temat ten był nawet raz poruszany na rodzicielskim forum, ale nic się nie zmieniło. Gdyby ta baba ubrała chociaż ubrania córki mojej sąsiadki, to bym to przeżyła, ale tego nie dałam rady.
Następnego dnia zawiozłam syna do teściowej, a sama wzięłam urlop i pojechałam do przedszkola. Zrobiłam taką awanturę, że zleciał się cały personel. Tymczasem ta wredna pizda tłumaczy mi, że jakieś tam badania naukowe z dupy wzięte wskazują, że dzieci w tym wieku lubią się tak przebierać, że to jest teraz modne w przedszkolach, a nawet w szkołach i takie sranie w banie. Dzieci były bardzo zadowolone i dobrze się bawiły. Usłyszałam, że gender jest teraz na studiach, że to jest nowa jakość w edukacji i rozwoju dziecka. Tak mnie poniosło, że omal jej nie znokautowałam.
Co gorsza dla mojej obecnej sytuacji, powiedziałam jej, że absolutnie nie życzę sobie przebierania mojego syna w dziewczęce ubrania, a już szczególnie w zaplamione sukienki i obsikane rajtuzy tej małej Cyganki. Oczywiście zgromadzeni tam pedagodzy natychmiast mnie pouczyli: „Proszę pani, tak nie wolno. To dziecko nie jest niczemu winne”. Wzięła mnie taka kurwica, że ze zdjęciami pojechałam do kuratorium, choć dziś nawet nie jestem pewna, czy przedszkole podlegają tej instytucji. Oczywiście minęły dwie godziny, zanim znalazłam ten budynek, a potem kolejna godzina już w tym budynku, zanim ktokolwiek się mną zainteresował. Okazało się, że nie ma ani szefa, ani nikogo innego „właściwego” mojej sprawie. „Proszę napisać pismo, można je złożyć w sekretariacie”. Chujnia do potęgi.
Mój syn zostanie na razie u babci. Nie bardzo wiem, gdzie w zasadzie iść z tą sprawą. O mojej awanturze zrobiło się głośno wśród rodziców. Moja sąsiadka powiedziała, że może za bardzo mnie poniosło, że można to było „załatwić” spokojniej. Mówiła to chyba tylko dlatego, że ma córkę i dla niej nie ma większego znaczenia, w co zostanie przebrana w ramach balu tej psychopatki. Od małego dbam, by mój syn przynajmniej pod względem ubioru i zachowania wykazywał cechy właściwe swojej płci. Tymczasem dla mnie przebieranie chłopców za dziewczynki, nawet w wieku 5 lat, to dewiacja, która powinna być karana. I do tego co ja właściwie „załatwiłam”? Sprawa zapewne przepadnie do czasu, jak ta idiotka znów urządzi jakiś bal i w końcu znajdą się rodzice, którzy wiedzą za jakie sznurki pociągnąć, by ukrócić tę psychopatkę. My z mężem zostaliśmy w kropce.
„premia powinna być ustawowo zagwarantowana, jeśli pracownikowi przysługiwała przez cały okres pracy za dobre wyniki” – a co to za bzdury, w dupach wam się poprzewracało, szanowni najemnicy. Pisałem to ja, pracodawca. Jeśli takie macie pomysły, to ja chcę być dla was Januszem biznesu.
Szanowny „Pracodawco” (hi hi, raczej ściemodawco), to wam się w dupach poprzewracało. Dymając pracującą resztę społeczeństwa sami kręcicie na siebie bicz. To prosta droga do populizmu u steru władzy. A wtedy „Wersalu już tutaj nie będzie”. Nie tacy przed panem pracodawcą (ho ho) myśleli, że mocno z całym tym systemem wyzysku stoją. No właśnie, myśleli.
Dobrze mu powiedziałeś. Niech frajer spierdala.
Premia to dobrowolny dodatek od pracodawcy. Ustawowo zagwarantowaną to masz wypłatę za pracę.
Dostaniesz batem po plecach i chuja w dupę, a nie premię.
Na wyjebaniu chodź teraz bo Janusz za Twoje 3.5 kafli będzie grzał dupe na Majorce ruchajac latynoski, także spokojnie bo szkoda strzępić ryja na tych pseudoszefuf
Na Majorce sa hiszpanki lub kreolki a nie latynoskich ćwoku z Pułtuska…
Pierdol się lamusie!
To latynosom nie wolno podróżować?
Ostatnie zdanie
Hej, nie Ty jeden straciłeś kasę. Mi zabrakło miesiąc zapieprzania w starej firmie,aby dostać 13 pensję. Odeszłam za porozumieniem stron, mając już nagraną robotę za granicą i nie przepracowałam do końca okresu wypowiedzenia. Mam wrażenie,że ten pieprzony kodeks pracy jest tak skonstruowany,że zawsze pracodawca się wywinie,chociaż Ty zapierdalasz jak możesz najlepiej i najuczciwiej to i tak później gówno z tego masz. Chore państwo i chory system. A wgl to jebać ten system 😀 Moja mama zawsze mówi,że pieniędzy nie należy żałować, pieniądz rzecz nabyta i pozbyta. Żałuję tylko tego,że całe te przepisy są tak chujowe i niesprawiedliwe, że chociaż przepracowałam cały rok jak inni, to przez zmianę pracy już pozbawili mnie tej pensji.
Git z ciebie dziewczyna. Umówmy się :3
Masz rację, jestem spoko 😀
Czytaj aż zrozumiesz:
Premia UZNANIOWA!
więc gowno ci się należy jak szef tak uzna.
I tak umrzesz.
Ty taksamo
Hejka. Nie martw się na zapas. Powiedz im wprost, że uważasz iż należy Ci się premia. Do końca pracuj poprawnie, nie dla premii tylko dlatego, żeby im pokazać że Ty jesteś gość. Nawet jeśli oni są Januszami, to chociaż Ty nie będziesz. Przy okazji nie spalisz za sobą mostów. A może w przyszłości połączą Was jakieś interesy? Nigdy nie wiesz. Powodzenia i gratulacje z powodu nowej-lepszej pracy. M.
Dokładnie też podbijam ten wpis bo pomimo tego , że będzie ruchał latynoski to jednak Ty z 2 strony pokażesz hujom jaka wartościowa osobę firma straciła i jeszcze za Tobą być może zatęsknią..
Szacuneczek za strategiczne myślenie. Gość rozwala zespół na chybcika bo nowa robota ( oczywiście ma do tego prawo) i się dziwi, że premii nie będzie. A na koniec ma zamiar pracować na odpieprz się, nie ma co + 5 do budowania marki osobistej w branży jak nic.
MSZ :
1:Dobrze, że emocje zostawia na chujni;
2: Lepiej poczytać komentarze, niż potem narzekać że nie chcą zatrudniać nie wiadomo czemu;
3: Coś w tym jest, że lepiej być (być gość) niż mieć (robić emocjonalną awanturę o premię jak dziecko o cukierka.
4: Ktoś ma rozwiązanie jak zjeść ciastko i mieć ciastko w tej sytuacji ?
A dlaczego pracownik decyduje się odejść? Bo tak mu obrzydzili tu gdzie jest.
I. Pozwij chuja to raczej wygrasz. Premia uznaniowa nie oznacza premii dowolnej – jest w temacie bogate orzecznictwo
II. spierdalaj na chorobowe
Mesia podobno wciągnął pawian do klatki w czasie zwiedzania i całe stado ma używanie do wiosny
Oż ty robaku rozpieszczony. Jakbyś jebał na taśmie w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym, to byś wiedział, że w ogóle nie masz prawa do wypowiedzenia, a nie jeszcze pierdolił o premiach. Robol jest od tego, żeby ostro tyrać i zapewniać maksimum wydajności przedsiębiorstwu – po to was zatrudniamy. Zwalniamy to my, jeśli wydajność lub cokolwiek innego jest niezadowalające – i odbijamy sobie z pensji ten spadek wydajności. Nazywamy to wywalaniem na zbity pysk bez wypłaty, ewentualnie jeszcze z roszczeniem o odszkodowanie. Nikt tego nie chce doświadczać. Zatem jak podjąłeś dorosłą męską decyzję o przystąpieniu do firmy, to się tego trzymaj, a nie zachowuj jak panienka z okresem i nie działaj na szkodę firmy, która cię wyszkoliła, karmi, poi i płaci twój kredyt na 40 lat za klitę w mrówkowcu.
I tink u r tramatista
Nie tylko w Polsce tak jest . Tak jest na całym świecie , zwalniasz się to pracodawca na cię w dupie .
Kurwa, człowieku to ile ty zarabiasz że o 3,5 kafla się strzępisz?
1650netto
Ożesz kura. Rzuć tę robotę, chce ci się jebać za takie grosze?
Ja tez odchodze z pracy niedlugo. Mam juz nagranego lekarza ktpry za 100zl daje tyle l4 ile chcesz i odrazu wale na blat bo wiem ze ten cwel mnie przytnie.
Kurwa człowieku – premia jest uznaniowa. Masz prawo odejść z firmy, ale nie zmienia to faktu, że tym samym rozpierdalasz zespół i psujesz na jakiś czas perspektywy firmy zamiast je budować, więc jaka premia? Pensję masz obligatoryjną i płaconą do końca, więc zapierdalaj do końca. Ludziom się w dupach przewraca od dobrobytu.
i czego placzesz, 90 % spoleczenstwa nie ma takiej wyplaty a tobie premie taki daja
jestes chujem
Trzeba było za porozumieniem stron się rozstać. Powiedzieć gościowi że jak cię nie puści to czas wypowiedzenia spędzisz na L4 i tyle.
pozatykaj piana montarzowa do okien wszystkie dziury w kiblach
Jakbyś był prawiczkiem i stulejem tak jak ja, nie miałbyś takich problemów. Mieszkałbyś z rodzicami i jebałbyś w Lidlu za 2300. Jeździłbyś tico w gazie lub Passatem w TDI od ojca. W przerwach od tyry grałbyś w LoLa, postacią Mordekaiser i waliłbyś do anime na swoim panoramicznym monitorze albo pod VR z pornohuba na swoich nowych goglach Samsung Gear VR i nowym Galaxy S8
Thatsrriggt
AUTOR (ten prawdziwy): premia jednak była, w pełnej wysokości. Byłem zaskoczony – nie powiem. Także odszczekuję z pokorą wszystko, co o szefostwie napisałem. A i jeszcze jedno – zarówno przed otrzymaniem premii, jak i teraz, daję z siebie w pracy tyle, co zawsze, czyli 100% Ostatnio może nawet więcej niż wcześniej, bo czuję się zobowiązany za takie potraktowanie (fair). I nawet będąc w gniewie nie zamierzałem tak naprawdę pracować gorzej. Po prostu musiałem się wyżalić (lepiej tutaj niż w realu). Mimo wielu komentarzy nieprzychylnych (mała polska zawiść daje o sobie znać – nie ma to jak dokopać, co nie – a najlepiej rodakowi 🙂 ) nadal uważam, że premia jako nagroda za dobrą pracę i świetny wynik firmy należy się także wtedy, gdy pracownik z firmą się żegna. To także w interesie firmy, aby mówiono o niej jak najlepiej, także po zakończeniu współpracy.
Ktoś tu napisał, że „gość rozwala zespół” – sorry, ale może to niekoniecznie zawsze wina pracownika, że zespół się rozpada? Łatwo ocenić skutki, trudniej skupić się na przyczynach. Poza tym, nikt nikomu niczego nie rozwala, rotacja w każdej pracy to norma (może poza ŁWF…) i pracodawca też wkalkulowuje to w ryzyko działalności. Podobnie jak pracownik na etacie w ryzyko utraty pracy na skutek różnych innych perturbacji.
Identycznie jest w przypadku najmu lokali od prywaciarzy:
„Nie ma jakiś zasad, honoru, dobrych relacji na koniec.
Składasz wypowiedzenie i stajesz się podejrzanym wrogiem i buntownikiem, którego trzeba ukarać. Najlepiej odbierając premię. I jeszcze teksty, że „mamy nadzieję, że do końca zachowasz swój wysoki standard pracy” – ja wam, kurwa, zachowam, jebane Janusze biznesu. Aż się 10 razy zdziwicie. Ale nie żałuję! Zmienię branżę, za jakiś czas nauczę się więcej i odrobię tę stratę. W każdym razie – premia powinna być ustawowo zagwarantowana, jeśli pracownikowi przysługiwała przez cały okres pracy za dobre wyniki – także w momencie złożenia wypowiedzenia.”