Obgadywanie w pracy

Co mnie boli? Boli mnie to, że w pracy wszystkie kobiety zachowują się jak księżniczki. Zapierdalam za dwóch, robię nadobowiązkową robotę, pomagam innym, gdy coś się psuje albo trzeba zająć się czymś pilnym, krytycznym, a za to wszystko dostaję po dupie – i to od wszystkich.

Drogie panie – jaki macie cel w obrabianiu dupy innym? Naprawdę czujecie się w pracy tak zajebiście niedowartościowane, zagrożone, niekompetentne, … głupie??? Musicie nadrabiać językiem, oczerniać innych w oczach przełożonych zupełnie bez powodu? Nadrabiacie w ten sposób swoje niedostatki fizyczne, bo nie możecie dać kolesiowi w mordę? Dla mnie łatka plotkary, fałszywej, 5 minut temu przymilającej się, a teraz rzucającej gównem – to byłaby tragedia, a dla was to jest powód do chwały i dumy (!), bo „radzicie sobie w życiu”. Niektóre z was powinny mieć ustawowy zakaz pracy.

Faceci nie są tacy fałszywi, powiedzą raz „odpierdol się”, a potem luz, możecie nawet zostać przyjaciółmi.

Wiedziałem, że się o mnie gada, ale dopóki nie przekładało się to na moje relacje z przełożonym, olewałem to ciepłym porannym. Ale jak drugi wezwano mnie na dywanik powiedziałem sobie – wystarczy. Zarzut główny – nie zastępuję innych w pracy (mnie również nikt nie zastępuje, bo nikt się nie pali do mojej roboty) i nie uczestniczę w codziennych rozmowach (jedyny facet w zespole – to o czym mam z nimi rozmawiać, o nowym tuszu do rzęs, Świeżakach z biedry czy sukience na promocji w zarze?). W moją stronę leci zawsze masa ocen dotyczących facetów, jacy to jesteśmy beznadziejni i w ogóle pozbawieni odrobiny inteligencji. Dochodziło nawet do rękoczynów – niby niewinne klepnięcie w głowę, ale jednak. Jestem miłym człowiekiem, zależy mi na dobrej atmosferze w pracy, ale bez przesady.

Życzę wszystkim paniom, które plotkują w pracy, rzucają wredne, tchórzliwe i podłe uwagi o innych – żeby to do was wróciło po wielokroć i niech was wtedy ogarnie czarna rozpacz. Sorry, nie powinno się złorzeczyć, ale może to was czegoś nauczy. Bo na normalne komunikaty nie reagujecie albo jesteście bezczelne – w myśl zasady „trzeba się rozpychać łokciami”.

88
4
Pokaż komentarze (18)

Komentarze do "Obgadywanie w pracy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A weź w ogóle miej styczność z księgowymi, one to największe biurwy i najbardziej tępe istoty na ziemi.

    21

    2
    Odpowiedz
  3. o jejku jejku straszne

    2

    12
    Odpowiedz
  4. Ludzie w korpo czy normalnej robocie zawsze będą pierdolić i smarować dupe… Każdy najmniejszy Twój ruch jest znany… Najważniejsze to robić swoje i mieć wyjebane. W pracy robi się obowiązki czyli wszystko za co płacą i święta zasada jedna i jakiej należy przestrzegać to brak znajomych albo przyjaciół. Część cześć ewentualnie pogadać o pracy do zrobienia i spierdalaj..

    16

    0
    Odpowiedz
    1. Ja tak do tego podchodzę, ale po 2,3 miechach mnie wypierdalają bo „psuję atmosferę w zespole” albo jak idę do nowej roboty to na wejściu słyszę „no wiesz bo my tu mamy dobrą atmosferę..” Ludzie chyba do roboty się chodzi po hajs a nie dla przyjemności i atmosfery, nigdy tego nie zrozumiem. 8h zrobić swoje i elo, a nie jeszcze dupy wam lizać bo przywykliście i większość tak robi.

      21

      0
      Odpowiedz
  5. To mężcyzźni bardziej plotkują i dupę obrabiają- sprawdzone info.

    9

    22
    Odpowiedz
    1. Chyba kpisz kobieto.

      11

      5
      Odpowiedz
    2. Prawdziwy facet nigdy nie plotkuje. No chyba, że taki wytresowany przez kobiety.

      7

      2
      Odpowiedz
    3. ssij jaja ….jak pracowałem w żeńskim zespole to wszystkie te rury na przerwie czy to na obiad czy na papierosa,tylko obrabianie dupska…co tydzień u przełożonego na rozmowie ,że nie uczestniczę w życiu firmy…chuj z tym,że robotę wykonywałem za 4 takie idiotki,najwięcej pozyskanych klientów w skali miesiąca,aleeee nieeee zły i wredny ze mnie chuj,bo się z tymi pizdami nie integrowałem i komentarz szefa „że dziwny jestem,bo z resztą,damskiej ekipy nie rozmawiam”.W chuju miałem gadkę z nimi,tempe kurwy…odwalałem robotę,brałęm hajs co miecha i nara.Raz się ustawiłem z koleżanką z firmy na drina…na nasępny dzień już ploty,że na pewno ją ruchałem bla bla bla.Baby są niedojebane umysłowo

      20

      3
      Odpowiedz
    4. Bujaj banana lala. Ja już też przeżyłem pracę z kobietami. Większego „kurnika” nie ma na żadnej fermie. Siedziałem w pokoju z 4 kwokami które nic tylko „obróbka” i kokokokoko. Olałem je ciepłym moczem i skupiałem się na pracy to co zrobiły? Podpiedolki do szefostwa, że się nie integruję, że „psuję atmosferę” itp. Na szczęście byłem dobrym pracownikiem i nikt mnie nie ruszył ale szefowa też mordę krzywiła i pytała – czemu nie gadam z tymi 4 kurwami z pokoju. Nie gadam bo pracuję do k… nędzy! Płacą mi za pracę a nie p…lenie o Szopenie :/ Praca z babami – chujnia i śruuuuuuut.

      10

      0
      Odpowiedz
  6. Najlepiej nie pracować w zespole.

    17

    0
    Odpowiedz
  7. Pracowalem w kobiecym zespole w trzech pracach i powiem ze to chujowa akcja jest. Te pizdy zawsze sie drapia miedzy soba i zawsze oczekuja ze staniesz po ktorejs ze stron. Ale jak chcesz byc neutralny to uwazaj bo oberwiesz i z jednej i z drugiej. One tak maja. Chca by im nadskakiwac, a niektore chca po prostu dymanska. A, wazne! Uwielbiaja wyslugiwac sie facetem. Ja sa same to paki po 20 kg targaja ale jak jest facet w zespole to kurwa 5 kg przerasta ich mozliwosci. To odnosnie produkcji bo w biurze to nigdy nie zostawiaj kompa bez zabezpieczenia dostepu. A cha i nigdy niemow im o sobie calkowitej prawdy. Widzialem takie tepe dzidy co to potrafily wpierdolic kogos na mine ot tak dla zabawy. Generalnie kobietom w wiekszym gronie odpierdala.

    23

    3
    Odpowiedz
    1. Kobietom wali do głowy władza, wystarczy dać babom jej namiastkę, żeby straciły rozum…

      14

      4
      Odpowiedz
  8. Zamiast ssać i posuwać te wszystkie gorące pierożki, to się sam dałeś wyruchać.

    2

    7
    Odpowiedz
  9. Pierwsze słyszę,że będąc w pracy należy uczestniczyć w rozmowach z współpracownikami.Niby dlaczego? Jesteś tylko w pracy, robisz swoje i NARA. Prawdziwe życie zaczyna się PO pracy! :PP

    12

    0
    Odpowiedz
  10. Praca z babami to udręka. Wiem to z ddoświadczenia.

    9

    2
    Odpowiedz
  11. Łączę się w bólu. Też pracuję sam z 6 babami. Jest to samo (a wszystkie mgr dr itp.)

    7

    2
    Odpowiedz
  12. a same brzydkie sa czy ki chuj ? wez zruchaj i po zawodach

    1

    1
    Odpowiedz

Edukacja a dojrzałość.

Nie byłem jakimś pilnym uczniem w szkole. Ba. W oczach moich rodziców przynosiłem im wstyd. Ale jedno miałem nienaganne. Obecność na lekcjach. Zawsze bliska stu procent. I oczywiście zdawalność. Wszystkie klasy przechodziłem bez żadnych problemów.

Fajnie. Tylko, że po latach kiedy próbuję sobie przypomnieć cokolwiek ze szkoły, to nic a nic nie mogę sobie przypomnieć. Dopiero pewnego dnia zobaczyłem mema, na którym było napisane coś mniej więcej: „I tak minął Ci kolejny dzień, w którym nie wykorzystałeś wzorów skróconego mnożenia.”. I wtedy myśl „Co to ku**a były wzory skróconego mnożenia? Bo coś mi się kojarzy.” Aż w końcu ogarnąłem, że uczyli nas na matematyce, że bez tych wzorów nie przeżyjemy w dorosłym. Aha… – odparłem do siebie.

Spędziłem w szkole 12 lat i nie wyniosłem z niej nic mimo, że chodziłem do niej i uczyłem się na sprawdziany,by potem nie mieć problemu ze zdaniem z klasy do klasy i co? Gówno. Nawet niemiecki, którego uczyłem się całe 9 lat życia od podstawówki aż do końca liceum i nie umiem nic powiedzieć w języku naszych zachodnich sąsiadów. Czytać i mniej więcej liczyć umiałem jeszcze przed podstawówką. Z opowiadań rodziców wynika, że mając 3 lata. Podstawy interpunkcji znam z czytania różnych artykułów. W sumie ze szkoły nie wyniosłem ABSOLUTNIE NIC. Czas został bezpowrotnie zmarnowany. Jak mnie pytają, co bym zmienił, gdybym cofnął czas, to mówię, że bym dużo wagarował. Ci się dziwią, a ja mówię, jak jest. Twierdzenia Talesa, Pitagorasa, Wielomiany, pojęcia i wzory z chemii, fizyki, biologii i inne pierdoły ze szkoły nie przydały mi się do dzisiaj i nie pamiętam z tego nic. Te trzy pierwsze nazwy aż musiałem sprawdzić w necie na potrzeby tej chujni, bo tych nawet już kompletnie nie kojarzę.

Mam papier, który świadczy o mojej dojrzałości. Zajebiście, tylko co mi z tego? Poza tym, co to za definicja dojrzałości? Chodzenie bezmyślnie do szkoły, bo rodzice każą i bezmózgie wykonywanie poleceń nauczycieli, by na końcu napisać z tego test? Moim zdaniem nie. Według naszego kochanego państwa, które tworzy program nauczania, które musimy obowiązkowo odbyć, marnując młodzieńcze lata na tych pierdołach – tak.

Prymusy, które w szkołach miały piątki i coś tam wynieśli z lekcji pewnie napiszą w komentarzu, że jestem po prostu głupi. Ale i WY, kochani usiądźcie i pomyślcie, a wielu z was wyciągnie wnioski, że jednak większość uleciała wraz z latami straconymi w zatłoczonej klasie na nauce tych pierdół.

Pozdrawiam wszystkich.

172
17
Pokaż komentarze (69)

Komentarze do "Edukacja a dojrzałość."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To gorsza sprawa … Jebane studia, które niszczą zdrowie, psychikę, wiarę w siebie… To jest dopiera hujnia gdzie po latach zrozumiałem , że studia dzisiaj to pic na wodę i mają nas przygotować tylko psychicznie do pracy niczego więcej… Powinno się zaorać ten cały system edukacji… Wszyscy my młodzi jesteśmy teoretycznie teoretykami… Więcej nauczyłem się przez rok w pracy wakacyjnej, która podejmowałem w trakcie wakacji niż przez całe 6+3+4+niecałe 5 lat… 18 lat nauki, a tak naprawdę człowiek nie potrafi nic i myśli , popada w co raz to większa depresję… Jedna rada od starego konia szkołę zaliczyć na minimum, a potem od razu do roboty i ewentualnie studia zaoczne połączone z robotą bo dzienne to strata tylko nerwów , czasu i pieniędzy… Wybaczcie za lakonicznie napisany twór , ale myślę mordeczki , że rozumiecie mój stan permanentnej erekcji wypocinowej. Pozdrawiam

    52

    3
    Odpowiedz
    1. Państwowe uczelnie uczą dziś bezkrytycznych, tępych, nie zadających pytań i nie mających żadnych wątpliwości, nisko opłacanych najemników-niewolników, potrafiących wykonywać jedynie proste prace i nic ponadto, a prywatne szkolą elity kompradorskie-biznesmenów-właścicieli niewolników. Tych ostatnich uczy się jak jebać tych pierwszych(niewolników), jebać państwo, klientów i innych biznesmenów.
      Zarówno najmita jak i biznesmen to tragedia tej ziemi.

      18

      2
      Odpowiedz
  3. Niby największą krzywdę wyrządził mi system edukacji ,ale i tak mam trochę bekę.
    U mnie były przez różne okresy korki z matmy i anglika. Z niemca to była walka o życie , suki w lo i gimnazjum ,gówno uczyły ,a lubiły udupiać. W liceum przepisałem się na francuski ,żeby zdać miałem 5 ,umiem bążur ,łiłi madam i to by było na tyle. Dla mnie nauczyciele są problemem ,nie ma standardów jeden dobrze uczy ,a drugi ogarnia rozpierdol w klasie,trzeci straszy ,że nie zdacie. To ,że Ci się te rzeczy nie przydają to co? Jesteś kolejnym gościem który pluje na układy równań i uważa ,że wiedza życiowa to jest to? Jak dla mnie szkoła ma nauczyć szybkiego działania i kojarzenia faktów oraz umiejętności społecznych .Jaki program by nie był to raczej będzie chujnią. Ale nie wiem co bym robił jakbym nie chodził do budy ,pewnie grał w gry i oglądał seriale…

    A ty co byś robił na tych wagarach ?

    26

    2
    Odpowiedz
    1. walił konia

      13

      3
      Odpowiedz
    2. Spędzał ten czas tak, jak mi się podoba. Na sto procent spałbym do jakiejś słusznej godziny. A wagary w późniejszych godzinach podobnie, jak Ty. Gry. W sumie z gier nauczyłem się więcej angielskiego niż ze szkoły, bo jak napisałem miałem 9 lat niemieckiego, którego nie ogarniam do dzisiaj, więc granie w gry jest w tym przypadku lepsza formą nauki niż szkoła, więc trafny substytut na ten czas.

      4

      0
      Odpowiedz
    3. Tłukłbym takie zegarki z takim niebieskim podświetleniem.

      9

      1
      Odpowiedz
    4. jarał blanty

      6

      0
      Odpowiedz
    5. Wbrew pozorom, każdy coś z nas wyniósł ze szkoły poza kredą. Jestem w 100% pewien, że każdy zapamiętał i wykorzystuje w życiu nie wszystkie, ale może większość wiedzy i robi to nieświadomie. Jesteśmy w stanie korzystać z tej wiedzy w każdym aspekcie życia. Nie zawsze można np. policzyć coś na kalkulatorze lub nie ma do niego dostępu.

      Co by znaczyła ta cała „wiedza” bez odpowiedniego wytłumaczenia? Moim zdaniem to podświadomość człowieka młodego szykuje nas na przyszłość dzielnie segregując wiedzę pozyskiwaną przez lata. Genialny organizm potrafiący przewidzieć co będzie nam bardziej przydatne do „przeżycia”. Niczym nowym jest to, że postęp rozwoju naszej planety sprawił, że nie wszystko co, kiedyś było wiedzą potrzebną do przeżycia naszego gatunku- dziś jest nam zbędne lub nie jest to „wymóg”.
      dziękuję dobranoc 🙂

      3

      4
      Odpowiedz
    6. Zajmował się swoją pasją, grał w piłkę i tak dalej, a nie tracił czas młodości na szkołę, który mógłbym wykorzystać na uczenie się sensownych rzeczy.

      2

      0
      Odpowiedz
  4. To że program nauczania jest zaje**ny wiadomo nie od dziś. Kiedyś czytałam o takim przykładzie. Że gdybyś cofną się w czasie tylko w ubraniach to co powiedział byś przeszłemu człowiekowi? Czy pomógł byś im jakoś? Nawet byś komputera nie zbudował, nie za wiele uczą też o rolnictwie żeby im jakoś pomóc, nie wiesz nawet gdzie szukać żelaza żeby je przerobić i wykuć coś, nawet nie wiesz jak zbudować piec. To oni by ciebie uczyli życia nie ty ich.

    40

    1
    Odpowiedz
  5. Też do tego już dawno doszedłem. Dlatego jak będę miał w przyszłości dzieciaka, to będzie miał powiedziane mniej więcej tak: „Ucz się tego, co naprawdę cię interesuje, a z całej reszty tylko ogólniki, tak żeby zdać z klasy do klasy. Frekwencją też się nie przejmuj, jeśli masz jakieś ciekawsze pasje to coś się wymyśli”.

    40

    1
    Odpowiedz
    1. Za dwadzieścia lat bedziesz gonil dzieciaka do nauki, jak Ciebie rodzice gonili. Schemat się powtarza.

      8

      4
      Odpowiedz
  6. Prawda. Stres, nerwy i zmuszanie do czegoś czego się nie chce. Robienie czegoś tylko po to żeby juz dali mi spokój. Matematyka- koszmar. Dlaczego kazą mi umieć coś czego z natury mój mózg nie rozumie i wiem że nie zrozumie. Chcecie to liczcie sobie to i owo jezeli was to interesuje ale po co mi każecie to robić? Ja tego nie chcę i nie będę w życiu robić nic co ma z tym cokolwiek wspólnego. Jedynie tyle że znajomości w tej szkole i poprostu to było chodzenie żeby zobaczyć się tam ze znajomymi. Reszta to zło konieczne.

    24

    3
    Odpowiedz
  7. A czego chciałbyś się uczyć ????

    8

    0
    Odpowiedz
  8. Ja to prawie w ogóle się nie uczyłem, nie że nie byłem zdolny, tylko po prostu mi się nie chciało. Do życia mi wystarczy wykształcenie podstawowe.

    18

    2
    Odpowiedz
    1. Z tym to masz rację nic mi się nie przydało ze szkoły ;/ mam wykształcenie podstawowe a pracuje jak reszta po studiach w tych samych zakładach , przynajmniej czas dobrze wykorzystany 😉

      12

      2
      Odpowiedz
    2. W sumie jedynie na początku podstawówki były przydatne rzeczy, takie konkretne podstawy jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, geometria, kaligrafia, ortografia… a coraz dalej to coraz więcej nieprzydatnych rzeczy.

      16

      1
      Odpowiedz
    3. I dlatego, że większość naszego społeczeństwa podziela Twoją opinię jakis ktoś musi się skarżyć na wszechobecną głupotę na chujni. Wiedziałam, ze jest źle z wiedzą, ale nie sądziłam, że aż taka chujnia…zal mi Was…nie znając dzialania na procentach nawet wódy ze spiru nie zrobicie…małpy tez ucza się tylko tego co im sie w zyciu przydaje. Wio na drzewa!

      1

      5
      Odpowiedz
      1. A jakie ty masz wykształcenie?

        2

        0
        Odpowiedz
      2. Sama wio na drzewo, to że ktoś ma wykształcenie podstawowe nie znaczy, że jest głupi.
        Wysokie wykształcenie w sensie ukończonej szkoły, a wysoki poziom inteligencji nie muszą być jednocześnie. Ja mam wykształcenie podstawowe, a nie jestem głupi.

        3

        0
        Odpowiedz
  9. Ja zmarnowałem w szkołach 21 lat życia. Jedyne co z tego mam to wrzody żołądka.

    19

    0
    Odpowiedz
  10. Kiedyś to było nie to co teraz

    9

    0
    Odpowiedz
  11. Może i masz racje. Jednak szkoła jest głównie po to żeby nauczyć ludzi dyscypliny, funkcjonowania w społeczności i przede wszystkim żeby zrobić z każdego przyszłego pracownika. Reszta to taki dodatek czyt. nauka, sprawdziany itd. Ja osobiście w gimnazjum i technikum wagarowałem aż do momentu przekroczenia granic. Zdawałem na 2, 3. Wiadomo byli kumple koleżanki,piwko fajka. Teraz tego na prawdę żałuje. Bo gdybym zapierdalał i był tzw. „kujonem” chociaż rok w tym technikum to teraz nie męczył bym się na magazynie w biedronce z ruskimi i ukrajanami, od 8 do 17, sobota niedziela kurwa mać jego.Także dzieci uczcie się wtedy kiedy na prawdę trzeba, mama mówi dobrze bo później będziecie jak 90% ludzi zapierdalac jak trybik w fabryce czekolady. Nara bo jutro 5 30 Hejnał, sranie chlanie i do tyry sztucznie szczerzyć kły że niby mi kurwa wszystko pięknie pasi.

    21

    2
    Odpowiedz
  12. Autor, co robisz w życiu zawodowym ?

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Obecnie podejmuję próby studiów i kiedy się da, to dorabiam. Aczkolwiek studia też demotywują.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. Ah, te studenty i nastolatkowie i ich problemy emocjonalne.

        0

        5
        Odpowiedz
  13. Teraz powiem coś od siebie. Śmiejcie się ze mnie, ale jestem facetem 30+ i właśnie m.in. przez tą pierdoloną matematykę nigdy w życiu nie ukończyłem szkoły średniej. Dla mnie jest to wpajanie zbytecznej, zupełnie niepotrzebnej wiedzy, a głupi młodzi ludzie myślą że tak musi być, bo tak im gada profesor na zajęciach. Niby matematyka ma skłaniać do logicznego myślenia, tylko w jaki kurwa sposób?! W bawienie się w to, żeby znaleźć jaką liczbą jest x, wiedząc że y jest wielokrotnością liczby yz podniesionej do kurwa entej potęgi liczby wz. Po chuj to kurwa komu ja się pytam?! Logicznego myślenia można nauczyć się na wiele innych sposobów. W pracy. W praktyce. Na przykładach życia codziennego. Nawet nauczyciele nie potrafią odpowiedzieć logicznie na pytanie młodych ludzi „do czego mi to w życiu potrzebne?” Potrzebne do testu gimnazjalnego, potrzebne w szkole średniej, potrzebne na maturze, na studiach i dalszych szczeblach edukacji, ale gdzie do kurwy nędzy ma to zastosowanie w normalnym życiu u dobrych 3/4 społeczeństwa ja się pytam? Ja się tylko cieszę, że mimo tego zjebanego systemu nauczania i wielkich, bezsensownych wymagań pracodawców, mimo braku wykształcenia, udało mi znaleźć stabilną, przyjemną robotę, za w miarę przyzwoite pieniądze. Edukować mogę się we własnym zakresie z dziedzin czy rzeczy, które wiem, że naprawdę mi się w życiu przydadzą lub po prostu mnie interesują.

    25

    6
    Odpowiedz
    1. Wykształcenie średnie z maturą jest dla tych co chcą iść na studia. Jak nie potrafisz ogarnąć podstawowej matematyki na 30% to musisz być mocno upośledzony bo to żaden wyczyn. Tacy się na studia nie nadają.

      6

      7
      Odpowiedz
    2. Śmieje się z Ciebie. Tak samo z resztą z każdego kto tak ujada na matme ,no żeby szkoły nie kończyć bo nie można się wziąć do roboty i nauczyć kilku wzorów?! Zawsze jest to zasłanianie się : A po co to? A przyda się w życiu? no kurwa XD nie wiem jak to skomentować… Jak będziesz siedzącym na tyłku przegrywem to Ci się nie przyda ,a jeśli nie to możliwe ,że tak ,ale nie koniecznie. I co z tego? Kogo to obchodzi? Ja powiem tak tylko nieudacznicy to robią ,najpierw pytają czy im się matma w życiu przyda ,a potem jako dorośli pierdolą że podatki to 70% ,złe to złe tamto.

      7

      14
      Odpowiedz
      1. Akurat przegrywem nie jestem w przeciwieństwie do większości studenciaków, którzy nie mogą zaakceptować faktu, że ich dyplom ukończenia uczelni może im posłużyć jako papier toaletowy. A te Twoje „XD” daje ewidentnie do zrozumienia, że jesteś jeszcze bachorem ze spranym mózgiem, bo żaden poważny człowiek nie używa takich „znaków”. Ja jestem ofiarą tego posranego systemu edukacji, bo w gimnazjum, kiedy gówno wiedziałem o życiu, wybrałem złą szkołę, którą później zawaliłem. Niemniej jednak nie wyszedłem na tym źle, bo we własnym zakresie porobiłem sobie kursy podnoszące kwalifikację i mam stabilne zatrudnienie i płynność finansową w przeciwieństwie do studencików, którzy pokończyli flilologię, socjologię czy inne śmieciowe stosunki międzynarodowe i tyrają w fast foodach za najniższą krajową. Albo wracają do mamusi, bo są bezużyteczni na rynku pracy 😉

        14

        1
        Odpowiedz
        1. Studenciaki na wymienionych przez ciebie kierunkach studiują właśnie bo matmy nie ogarniali. Nikt normalny na to nie idzie.

          5

          3
          Odpowiedz
      2. Ja pierdole jakie combo- szkoła ok i podatki ok Sądząc po twoim komentarzu w szkole wiedze wchłaniałeś jak gąbka i co z tego ?a no chuj z tego cytuje: ,,a potem jako dorośli pierdolą że podatki to 70% ,złe to złe tamto”. Nie wcale nie podatki to 20% i wszystko trafia na użytek społeczny a nie do kieszeni złodziei z wiejskiej drogi są całe bez dziur i nie ma kolejek do lekarza co nie frajerze? Właśnie widać jak cie w szkole nauczyli matematyką logicznego myślenia. Drogi cymbale czy potrafisz policzyć że życie za średnio 1500 przy kosztach żywności i paliwa że już o reszcie nie wspomnę to surwiwal (ropa 1,50 przed opodatkowaniem po prawie 5zł- ładnie co? I tak jest ze wszystkim co w polsce jest za pieniądze). Ja wiem że ja może chujowo i nie składnie pisze a na ortografie to już w ogóle sram ( która do złudzenia konsekwencją przypomina polskie prawo) ale ludzie kurwa!!! niewolnicy !!! Zacznijcie w końcu samodzielnie myśleć a nie za pomocą szkoły i telewizji piorącej mózgi na zlecenie partii rządzącej która by to nie była bo wszystkie to złodzieje i złodziejami mogą być w najlepsze bo dlaczego nie skoro cała polska takim frajerem stoi jak autor komentarza który twierdzi że podatki nie są za wysokie- BRAWO KURWA!!! ty patałachu. Siej lemingoze dalej cwelu. ZOBACZCIE ILE TYM CHUJOM ODDAJECIE I JAK ŻYJECIE.

        2

        1
        Odpowiedz
  14. Na niemiecki tylko chodziłes, a nie uczyłeś się go. Nawet największy głąb coś by zapamiętał.

    5

    13
    Odpowiedz
    1. Uczylem sie niemieckiego 9 lat, mature ustna zdalem na 90 proc. Wyjechalem do niemiec i okazalo sie ze tak na prawde to potrafie sie przedstawic w lamanym jezyku. Liczby mowia Od tylu, ze stresu i szybkosci nowienia nawet tego nie ogarnialem. Poszedlem do sklepu, nie wiedzialem jak normalnie poprosic o bulke. Raz wydukalwm, ze chce 200g szynki, zapytala jakiej? I tu Dialog sie skonczyl, bo w szkole ucza tylko Der Schinken, w sklepie takiego czegos nie kupicie, jest Bierschinken, Kochschinken itp itd, kur.a z czym do ludzi. Dobrze ze nauczylem sie na wlasna reke.

      5

      1
      Odpowiedz
      1. Było powiedzieć dize szinka majne frau i pokazać paluchem. Nie wierze ze można być takim tępakiem, żeby się tylko umieć przedstawić po kilku latach nauki. Weź się kurwa nie przyznawaj lepiej…

        3

        5
        Odpowiedz
      2. To znaczy nigdy nie czytales „Mein Kampf”???

        2

        0
        Odpowiedz
  15. Mam podobne odczucia odnośnie podstawówki i liceum. Studia to inna bajka, bo można wybrać, czego się chcesz nauczyć, czego Ci potrzeba. Jak chcesz być np. chirurgiem, to trudno będzie Ci to ogarnąć bez studiów. Ale podstawówka i liceum to gówno, fabryka bezmyślnych niewolników. Dziś powadzę firmę, gówno pamiętam z tej edukacji i na gówno się to mi przydało. Pismo techniczne na ZPT, no kurwa. Albo podział serca żaby. Ja pierdolę. Nie pierdolcie o tym, że to ogólna edukacja, że jest potrzebna. Jest potrzebna, ale taka, której ni chuja nie uświadczysz w szkole – jak radzić sobie w społeczeństwie, w relacjach. Jak szukać celu i szczęścia w życiu. Jak szukać informacji. Jak nie dać się wychujać przez ludzi i system. Jak odróżniać prawdę od manipulacji. Jakiś rys o różnych sposobach na życie w różnych kulturach, grupach społecznych i czasach. A jak ktoś chce się uczyć o żabach, to kurwa na studiach biologicznych, bo zwykły człowiek nie ma na to czasu i na gówno mu to potrzebne.

    32

    0
    Odpowiedz
    1. Mam podobne zdanie ale nie przeceniałbym roli studiów. Po pierwsze znaczna część tych profesorków i doktorków uczy tam dosłownie za karę, bo muszą tam jakieś godziny wyrobić jako wykładowcy/ ćwiczeniowcy. Z resztą widać to po tym jak prowadzą zajęcia. Po drugie na jakich studiach byś nie był to zawsze wrzucą Ci kilka tzw 'gówno-przedmiotów’. Na moich studiach, ekonomiczno-informatycznych co semestr były przynajmniej ze dwie jakieś socjologie czy inne dziwne rzeczy nie mające nic do głównego kierunku, znajomi z polibudy mieli dokładnie tak samo. Według mnie studia w tym kraju są równie pojebane jak wcześniejsza edukacja.

      12

      0
      Odpowiedz
      1. Jasne, studia mogę być chujowe. Nieraz jest tak, że bez studiów efektywniej jest wyuczyć się i osiągnąć to, co w założeniu powinno być na studiach. Ale w niektórych przypadkach nie da się osiągnąć celu bez studiów z przyczyn formalnych, albo z takich, że na studiach oferowany jest niezbędny materiał, który jest niedostępny w inny sposób.

        3

        0
        Odpowiedz
  16. Dlatego w Finlandii, która jest wzorem programów nauczania, odeszli od uczenia „przedmiotów i regułek” na rzecz uczenia jak wykorzystać to, czego uczą, w życiu i jak to się ma do świata i historii, przyrody itp. Mądre społeczeństwo z 50% Rosjan.

    11

    0
    Odpowiedz
  17. Ehhhh mam podobne zdanie na temat szkoly ale powiedzmy przykladowo pojdziesz jebac na kase do biedry i nie umiesz szybko przeliczyc ile masz wydac na wypadek gdyby stare babsko ci dalo ekstra 5 groszy to jestes w dupie i ci ludzie ci tak uprzykrza zycie ze ci sie odechce wszystkiego

    2

    6
    Odpowiedz
    1. Kasjerki mają w komputerze ile muszą wydać. Ja skończyłem 12 klas i dalej nie umiem liczyć i chuj

      7

      1
      Odpowiedz
  18. Cały system edukacji powstał po to żeby ogłupiać i zarabiać. Zacząłem zaocznie studiować elektrotechnikę i zastanawia się czy nie przestać. Wiekszość rzeczy nie przyda mi się do niczego, ale papierek będzie. Nie chce mi sie jednoczesnie pracować i studiować. Nie chce mi się w chuj. Jest to męczące psychicznie. Może jestem leniwy, a może mam depresję, ale poważnie się zastanawiam czy warto męczyć się kilka lat (o ile zdam) i wyjebać na studia w kurwe siana czy moze lepiej chwile popracować i wyjebać za granicę.

    14

    1
    Odpowiedz
    1. Też się zastanawiałam czy nie rzucić. Policzyłam że to dobry biznes mieć taką uczelnię. Np. Jak masz 200 studentów i każdy rocznie płaci około 3000tyś to masz 600 000 zł rocznie nic tylko brać nauczycieli magistrów za 2500 zł miesięcznie, normalnie złoty interes

      6

      1
      Odpowiedz
      1. Może i złoty, ale na pewno trzeba umieć liczyć i posługiwać się zerami i tysiącami. Ty się nie nadajesz.

        4

        1
        Odpowiedz
    2. Elektrotechnike warto, po tym zawsze robota będzie! Tylko współczuję obwodów 3fazowych… Tyle ile nerwów mi ten przedmiot napsuł, a dalej z niego gówno wiem, jak z całych studiów… Doświadczenie to słowo klucz przy każdym telefonie potencjalnego pracodawcy jakie usłyszałem…nikt nie pytał o uczelnie , a tym bardziej o kierunek..

      5

      0
      Odpowiedz
  19. Powinniśmy mieć podstawówkę wyłącznie z przydatną ogólną wiedzą i potem od razu zawodówka, w której byłaby jedynie teoria i praktyka zawodu. Ja poszłam do szkoły poligraficznej, czyli wytwarzanie druków – na co mi była tam potrzebna fizyka, religia czy WF?

    18

    0
    Odpowiedz
  20. Już kiedyś to pisałem – jeśli młody człowiek nie odróżnia magnezu od magnesu to jest po prostu matołem. Od tego są podstawy matematyki, podstawy fizyki i podstawy chemii żeby po zakończeniu edukacji nie być tępym przymułem którego interesują tylko seriale w tv.

    O co chodzi z tą wyłączoną możliwością komentowania? Co to kurwa ma być, cenzura?

    23

    8
    Odpowiedz
    1. Może i ktoś będzie matołem i tępym przymułem którego interesują tylko seriale w TV, ale to jest wyłącznie jego sprawa a nie Twoja. Daj żyć innym a nie ze dla zasady bo tak mają mieć wszyscy i tyle.

      5

      1
      Odpowiedz
  21. Drogi kolego, nie chce mi sie wykladac tobie zawilosci metodyki nauczania, jednak w skrócie ci powiem: wyobraz sobie jaki ciasny leb mialbys dzis gdybys nie uczyl sie tych wszystkich bzdur, jak to ujmujesz. To, ze mozesz sensownie sie wyslowic na chuji zawdzieczasz tym mozolnym, niby bezsensownym latom spedzonym w szkole. Po prostu leb powiekszyl ci sie na tyle, ze dajesz sobie rade w doroslym zyciu. Zastanow sie na drugi raz kiedy bedziesz plul na edukacje. Albo rozejrzyj wokolo jak wielu sebów i karyn zrodzilo w ostatnich dekadach takie pseudo madre myslenie. pozdrawiam.

    14

    16
    Odpowiedz
  22. Ja byłam jedna z lepszych uczennic. Niemalże damę piątki a wnioski po szkole mam takie same. Tez żałuję że nie wagarowalam więcej. Teraz mam tylko dyplomy i słowniki ortograficzne jako nagrody. Nikt tego nie używa. Tylko stoi lub leży i mnie wkurwia przypominając stracone lata. Wszystko śmieci.

    24

    0
    Odpowiedz
    1. Wszystko chuj

      8

      0
      Odpowiedz
  23. W szkolach panowal strach i nie mila atmosfera. Cale dni w dusznych lokalach bez tlenu, ze zlym oswietleniem i wkuwanie teoretycznej wiedzy. Im wiecej pamieciowki tym bardziej renomowana szkola. Tak. Taki prymitywny poziom edukacji w polsce.

    8

    0
    Odpowiedz
  24. All in all it’s just another brick in the wall…

    6

    0
    Odpowiedz
  25. ja 1976 nie byłem w szkole zbyt dobrym uczniem, polski, historia geografia to był dla mnie zawsze dramat a wychowawca polonista…. mimo to oceny miałem nie najgorsze ale daleko mi było do dziobasów. Mam 41 lat ale te rzeczy o których piszesz tz. wzory itd. pamiętam bez problemu do dziś, mam syna w 6 klasie i jak się o coś pyta to zawsze mu pomogę, może nie ma się czym chwalić ale po szkole i studiach ( gdzie uczyłem się dla siebie ) mogę liczyć na 25000 miesięcznie za 8 h koncepcyjno organizacyjnej pracy na dzień, w bardzo miłej atmosferze – przy opodatkowaniu ok 20%- jestem skromnym człowiekiem da się za to żyć polecam się jednak uczyć.

    9

    2
    Odpowiedz
    1. Może nie wiesz, ale powyżej 80 tysięcy podatek już jest większy niż 20%. 🙂 . Ale szanuję cię za to, że nie plujesz na edukację jak większość polaczków… pozdrawiam.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Pewnie jedzie na kontrakcie.

        0

        0
        Odpowiedz
  26. Drogi kolego – niestety, ale gówno prawda. Mam dla Ciebie trzy argumenty, wedle których to, co napisałeś to bzdura i babskie jęczenie.

    Po pierwsze – wiesz, czego nauczyła Cię szkoła? Pracy. Nauczyła Cię tego, że masz przez 8h dziennie siedzieć i pracować umysłowo. Nauczyła Cię podstawowych mechanizmów przyswajania wiedzy, które będą w Tobie siedzieć do końca życia. Nawet jeśli nie pamiętasz wzorów skróconego mnożenia, to i tak nauczyłeś się 'uczenia się’, i to jest niesamowicie cenne. To będzie różnica między Tobą, a kimś, kto po gimnazjum poszedł do zawodówki i od 16-go roku życia układał cegły (skądinąd pożyteczna umiejętność).

    Po drugie, nawet jeśli Ty się niczego nie nauczyłeś, to Twoi koledzy już tak. Ilu z Twoich kolegów zostało (zostanie?) informatykami, inżynierami, księgowymi, architektami, wszelkiego rodzaju technikami, finansistami, sprzedawcami, etc. etc.? Wielu. Pomijając prace manualne, większość lepiej płatnych zawodów wymaga przynajmniej podstawowej matematyki – a wiele wymaga nawet zaawansowanej. Ja, na przykład, nienawidziłem matmy w liceum (prawie 10 lat temu). Później poszedłem na ekonomię i teraz śmigam optymalizacje w bankowości. Czy myślałem, że wzory skróconego mnożenia mi się przydadzą? Nie. Czy używam ich teraz? Tak, codziennie. I mentalnie dziękuję Bogu za belfra, który mi je wypalił w głowie spawarką. Gdyby nie system, który zmusił mnie do nauki matematyki, sam pewnie poszedłbym po najmniejszej linii oporu i odstawił nauki ścisłe po gimbazjum. W rezultacie byłbym skazany na studia humanistyczne i pracę referenta w jakimś urzędzie gminnym.

    I po trzecie, w końcu, Twoje subiektywne uczucie tego, że się nic nie nauczyłeś jest mylne. Używasz procentów? Przeliczasz w głowie domowy budżet? Obliczasz, ile Ci z pensji (jeśli pracujesz) wychodzi na rękę? Jeśli tak, to używasz matematyki. Może nie licealnej, ale zawsze matematyki. Gdybyś zakończył swoją edukację na podstawówce, to nigdy nie osiągnąłbyś poziomu, który umożliwiłby Ci stosowanie podstawowych matematycznych konceptów bez zastanowienia.

    Na koniec – to możliwe, że sam nie masz głowy do nauki i powinieneś był pójść ścieżką bardziej 'zawodową’. I tak szczerze – nie ma w tym nic złego. Lepiej być dobrym cieślą, murarzem czy hydraulikiem niż przeciętnym 'ogólnie wykształconym’ po LO. Natomiast wciąż, nie powinieneś podważać tego, co się nauczyłeś. Powodzenia w życiu.

    9

    12
    Odpowiedz
    1. – Ja nie uczyłam się, więc nie nauczyłam się uczyć.
      – …
      – Kalkulator.

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Nie jestem pewny, czy umiejętność uczenia się faktycznie wymaga 12 lat przymusowo spędzonych w szkole państwowej. To że ktoś zapamiętał jakieś 0,5% CAŁEJ „wiedzy” przekazywanej w szkole, to nadal nie jest argument przekonujący, że szkoła to nie jest marnowanie czasu. Napisałeś o ludziach, którzy zostali informatykami technikami itd. Czy ktoś, kto został np. właśnie informatykiem, technikiem, czy sprzedawcą będzie pamiętał ze szkoły i będzie używał „wiedzy” z chemii, biologii, plastyki, geografii i tak dalej? No chyba nie. A czas spędzony na tych głupotach mogliby spędzić albo na uczeniu się tych rzeczy, które mogłyby im umożliwić bycie jeszcze lepszymi informatykami, technikami itd., albo na odpoczynku. Dopóki odbycie programu państwowego w szkole jest nadal obowiązkowe, to temat będzie cały czas aktualny. Również pozdrawiam w życiu.

      2

      1
      Odpowiedz
  27. Tfuj Pierwszy Elementarz ..Powiedz czy ? Jeszcze cos pamietasz z tamtych dni ? Kiedy byles mlody i piekny byl swiat , dzisiaj jakby troche zbrzydl i zbladl . A ja kurwa jestem wdzieczna moim matmy nauczycielkom , srogie byly . Ale ja jestem z matmy Strong B i wiem co to Fibonaci numbrs etc . Matma jest PiEknA . A Astronomia jest Zajebista . A ty chuju spierdalaj ze szkoly bo wpierdalasz krede i zabierasz miejsce . Tak , tobie nauka nielzia .:(

    4

    14
    Odpowiedz
  28. ble ble ble ble ble

    3

    2
    Odpowiedz
  29. Masz być specjalistą w swojej dziedzinie. Najlepszym! I jest zupełnie obojętne czy liczysz całki jako inżynier konstruktor czy wywozisz gówno taczkami na budowie. Dla przeciętniaków nie ma miejsca bo takich są miliony, jasne?

    6

    0
    Odpowiedz
  30. 9 lat i nic nie umiesz powiedzieć – bo jesteś kurwa nieukiem.
    Żeby coś osiagnąć to trzeba miec jakaś pasje, wizje ( będe przedsiębiorca, nauczycielem, sprzedawcą, żulem ) a nie tylko chęć zaliczenia kartkówki.

    0

    0
    Odpowiedz

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Pajac pod oknem

Czy Wy też macie na osiedlu pajaców, którzy rankiem trąbią i zakłócają spokój? Opis pajaca: Ktoś mu zastawił auto, więc on zamiast szukać planu „B” zaczyna trąbić przeciągle, budząc kilkudziesięciotysięczne osiedle, ale mając nadzieję, że obudzi akurat tego człowieka który go zastawił, i że on z trąbienia wyczyta wiadomość, że to właśnie jego samochód ma zostać przesunięty. To trwa czasem godzinami, aż dźwięk sygnału słabnie, bo się wyładowuje akumulator. Zachowanie tak kretyńskie, że aż śmieszne.

51
5
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Pajac pod oknem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kiedyś w takich przypadkach wyrywało się umywalkę ze ściany (bo to akt desperacji przecież) i wypierdalało przez balkon celując w dach samochodu w którym siedzi pajac. Kurwa, czy teraz też tak się robi? Gdzie te czasy, hę?

    22

    1
    Odpowiedz
    1. a rano budziła cię stara, i wysyłała do sklepu po chleb.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Nie zgadłeś, wpieprzaliśmy wyłącznie bagietki. Importowane.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. ja chodząc spacerem sobie zbieram jakieś fajne kamienie średniej wielkości, by można taki kamień ukryć w ręce zaciskając dłoń. Do kieszeni i do domu, potem jak w lato jakaś gimba drze ryja przez okno to napierdalam skurwysynów z procy domowej roboty, w nogi im aż krawwią i nawet nie wiedzą skąd, aż mnie kusi by w łeb takiego kurwia strzelić, ale jebłem w jego BMW rozjebując szybę.

      16

      2
      Odpowiedz
  3. A co ty byś zrobił gdyby cię zastawili?

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Poszedłbym na tramwaj.

      2

      2
      Odpowiedz
    2. ja bym wezwał policję/miejskich

      2

      0
      Odpowiedz
  4. U mnie czasem na osiedlu tak trąbi taksówkarz, cwel, który przyjechał gdzieś pod klatkę po klienta i go pogania w ten sposób. W ogóle taksiarze mnie wkurwiają. Jak widzę takie gdzieś zaparkowane, to od razu robię szturchańca gwoździem po lakierze. Polecam.

    5

    1
    Odpowiedz
  5. Sedes typu”warszawski” uderza najmocniej ( egzekwo jak warszawski lobuz , chuligan i kochanek ) . Ergo Warszawa jest piekna i specjalna i nawet ma Syrene i miecz , ale …kurwa nie trzeba sie tak denerwowac . Moze nie rozumiem .Ja pamientam Warszawe pienkno i Warszawiakow troche chamskich ( rodzimych i podjazdowych ) ale ja tu sie o sedesie chce rozmowic . No winc -wyrzucac sedes z okna = nie dobry somsiad .

    3

    0
    Odpowiedz
    1. O kurwa, ziomek, ale mi humor poprawiłeś! Co ty ćpiesz? 🙂

      1

      1
      Odpowiedz
    2. Że co??? Możesz pisać po polsku i normalnie?

      0

      1
      Odpowiedz
  6. A co ma zrobić jak nie ma jak wyjechać? Szukać pajaca w kilkudziesięciutysięcznym osiedlu ? Do roboty iść trzeba.

    4

    2
    Odpowiedz
    1. Istnieje coś takiego jak tramwaje, autobusy i pomocni kumple ;). W ostateczności taxi.

      2

      4
      Odpowiedz
    2. Syrene okrętową że zamontuj baranie!
      Krzysztof J. ze Szczecina

      4

      0
      Odpowiedz
    3. Chciało ci się pisać o tak wczesnej porze?

      0

      0
      Odpowiedz
    1. Znowu ten od warszawskiego sedesu? Chłopie pisz po ludzku a nie w języku z innej planety.

      1

      0
      Odpowiedz
  7. Ta je panie -omninonc . A jak nie to zbierac sedesy i umywalki z recycking bo swoim sraczem chyba nie bedziesz wojowal ? No , gdzie dupe posadzic jak kibel poszet na wojne osiedlowo ? A taxi jebie z klaksona . Choi .

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Bierzesz kawałek gumy aby nie uszkodzić sobie samichodu i spychasz byle gdzie tego co ci zastawil proste. Mnie najbardziej wkurwiaja malolaci co mi pod oknem trawę pala i smichy hihy potrafią trwać godzine

    0

    0
    Odpowiedz

Rodzinka

Jestem po trzydziestce, od dziesięciu lat mieszkam i utrzymuję się sam.
Opiszę mój dom rodzinny, w którym się wychowałem, czyli rodziców i moje dwie starsze siostry.
Materialnie powodziło nam się nieźle.
Ale poza tym… Od zawsze wszyscy byliśmy niezgodni, wszyscy nie znosili wszystkich. Przede wszystkim przez wiele lat nienawidzili się rodzice. W końcu rozwód, przez kolejne lata sprawy sądowe włącznie z wyciąganiem brudów. Z dzieciństwa pamiętam, jak moje siostry jako nastolatki nie lubiły się nawzajem, nieraz o jakieś bzdury się ze sobą przepychały, szarpały, to był przykry widok. Mama i tata, każdy na swój sposób, jeszcze poróżniali nas między sobą przez lepsze lub gorsze traktowanie.
Ogólnie nikt z nas nie trzymał kciuków za powodzenie innych, raczej panowała atmosfera satysfakcji, gdy komuś się nie powodzi.
W domu nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy zwyczajnie jak to w rodzinie, np. siedząc wszyscy razem przy stole. Był krąg wtajemniczonych, którego szefem była mama plus moja siostra plus czasem ja. Z kolei druga siostra i ojciec byli izolowani, jak obcy.
Kłamstwo między najbliższymi było na porządku dziennym. Trochę podobnie jak w „Misiu” Barei gdzie wszyscy oszukują wszystkich.
Nie było takiego normalnego zdrowego poczucia humoru. Za to wyśmiewało się kogoś, komu się gorzej powodzi albo za to, że jest szczery lub uczuciowy. Tak, to był powód do wyśmiania kogoś.
Panował chaos, problemy spadały jak grom z jasnego nieba.
Gdy jako dorosłe dzieci kolejno wyprowadzaliśmy się, dostawaliśmy od naszej mamy maksymalne przykrości. Moja siostra w dniu wyprowadzki usłyszała tak przykre słowa, że trudno sobie wyobrazić, że matka może zrobić słowami taką przykrość własnemu dziecku.
Nasi rodzice uważają, że dzieci nie mogą mieć lepiej w życiu niż oni, zazdroszczą lepszego samochodu itp.
Ja i moje siostry skończyliśmy dobre studia.
Wszystkim nam w życiu się nie układa, ani osobiście, ani zawodowo. Ja mam poważną nerwicę i depresję. Siostry podobnie. Od 15 lat rzadko lub w ogóle nie utrzymujemy kontaktu: ja z siostrami, siostry ze sobą, my z rodzicami i oczywiście rodzice ze sobą. Jeśli jakieś kontakty są, to krótkie i przykre.

72
6
Pokaż komentarze (30)

Komentarze do "Rodzinka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Współczuje. Po takim tresowaniu, bo wychowaniem tego nazwać nie można, ciężko jest się pozbierać. Czasem trwa to całe życie i bywa, że gówno się osiągnie.

    18

    1
    Odpowiedz
    1. Takim nastawieniem sami siebie wpędzacie w depresję, tym rozpamiętywaniem przeszłości.

      6

      0
      Odpowiedz
  3. Miej żal do rodziców

    14

    1
    Odpowiedz
  4. Droga wybaczenia jest jedyną słuszną w Twoim przypadku. Wybacz przede wszystkim sobie. To prawidłowa kolejność. Kiedy już wybaczysz sobie, bo to nie twoja wina, że ten świat jest, jakim jest. Później wybaczysz najbliższym. Pracuj nad wybaczeniem, a depresja i nerwica z ciebie zejdą. Nienawiść niszczy człowieka od środka, dogłębnie. Zjadasz sam siebie, a można inaczej. Zostałeś zaprogramowany na nienawiść. To tylko program, jeden z wielu. Wymyśl sobie inny i odpuść poczucie winy. Życzę powodzenia.

    11

    7
    Odpowiedz
    1. Ale ze w sensie co ma sobie chlopina wybaczac?

      6

      1
      Odpowiedz
  5. nice shit, man !

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Ehhh rodzice to trudna posada. Życzę Wam, żebyście sie szcześliwie pozakochiwali, bo to jest możliwe i wtedy sie dużo uleczy. Ze tez kurwamprzeszlosc nie odpuszcza. Jestem z domu gdzie jedno z rodziców było i jest ostro jebniete i mnie nienawidzilo, matka. Za to drugie, tata jest i był bardzo dobrym i kochającym rodzicem. I to juz starczyło, nie wyszłam z domu okaleczona, za to nauczona uników. Niestety uniki sie przydają w dorosłym życiu, nie wpakowały mnie w żadne tarapaty. Od prawie 20 lat jestem w związku z człowiekiem z rodziny, w której sie sobie dosrywa, obgaduje, poniża itd. I mimo tego nasz związek jest b. udany, jak terapia plastrem miodu na poranione serce. Co więcej mamy dzieci a one maja ciepły dom, do którego ściagają chętnie ich znajomi. Mój maz, mimo obrzydliwej rodziny, która nienawidzi i mnie i dzieci naszych, jest bardzo dobrym i nienudnym, ciepłym ojcem. I to jest sukces. Nie bójcie sie i zakochajcie prawdziwie, bo po takim domu rodzinnym jesteście wyjątkowo nastawieni na dobra relacje, uda sie, nie bać sie. Tylko to Was odseparuje od przeszłości. Jako rodzeństwo zacznijcie dzwonić do siebie to tak bez powodu, to szybko wejdzie Wam w rutynę. Najgorsze juz za Wami. A rodziców rzadko, zdawkowo, łukiem, ich życie niech sie kisza jak nie umieją inaczej. Macie prawo żyć inaczej i umiecie przez zaprzeczenie. Miłości i spokoju.

    19

    0
    Odpowiedz
  7. Twoi rodzice to psychopaci, a konkretnie osoby z narcystycznym zaburzeniem osobowośći. Wiem co mówię. Google co to jest i jak się z tym zmierzyć i odciąć. Przede wszystkim musisz zerwać kompletnie jakikolwiek kontakt z tymi trującymi narcyzami bo inaczej zniszczą cię kompletnie. Narcystyczny rodzic uwielbia zadawać ból swoim dzieciom za wyjątkiem jednego tzw. „Złotego Dziecka” które jest pokazówką dla kółeczka znajomych. Reszta dzieci to „Czarne Owce” które Narcyz głębi całe życie i do końca życia ponieważ to mu daje jej/go chorą satysfakcję. Na koniec jedno fundamentalne ostrzeżenie: narcyz nigdy się nie zmienia na lepsze a jedynie na gorsze i nigdy nie przestaje być Narcyzem. Nigdy.

    8

    0
    Odpowiedz
    1. Zgadzam się w pełni, mnie to samo spotkało i od kiedy zerwałem kontakt z rodzicami poczułem jakbym zrzucił ogromny głaz z pleców, nagle życie stało się 3x lżejsze.

      6

      0
      Odpowiedz
  8. Musisz poprawić relacje z rodzeństwem. Spróbuj wytłumaczyć im że to winna rodziców. Myślę że twoje siostry również czują samotność i chciałby by zgody.

    2

    1
    Odpowiedz
  9. ”Ogólnie nikt z nas nie trzymał kciuków za powodzenie innych, raczej panowała atmosfera satysfakcji, gdy komuś się nie powodzi”
    Myślę, że to nie jest nic nadzwyczajnego, w 80% polskich rodzin jest to samo i jeszcze obrabianie dupy innym. Taki kraj.

    8

    1
    Odpowiedz
    1. Nic tak nie cieszy jak cudza porażka, nic tak nie martwi jak cudzy sukces, ot cała prawda o tym kraju. Tak było jest i będzie. Sporo pokoleń musi jeszcze przeminąć zanim coś tutaj się zmieni.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. A w jakim kurwa kraju jest lepiej . Tak , sa w Polsce chuje . A gdzie chuj nie wystepuje ???Znasz-li ten kraj gdzie chujoza nie dojrzewa ?????Chuje ????Whattafuckawrong wifu mothafuka????Przestancie Kraj (Polske ) winic za chujostwo . Jak jest chujowo to przez takich jak TY ( TAK TY , chuju bosy ) co zadyme robisz i honoru nie masz , gwacu zajebany !!! Tak , winic wszystko i wszystkich a tylko TY wspanialy(a) i uczony w pismie i mowie . FYI -a lepszy chuj hinduski , chinski , wietnamski , amerykanski ? Nie . Nie lepszy .Moze gorszy . A ty chuju nic nie wiesz bo masz leb w dupie .Amen .

        0

        4
        Odpowiedz
  10. zrób doktorat

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Idźcie na jakąś terapię grupową

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Pochodzę z podobnego domu. Obiecałem sobie nigdy nie mieć dzieci. Żeby nie przechodziły przez to co ja.

    6

    0
    Odpowiedz
  13. Jakby się chwilę zastanowić, to u mnie było podobnie. Tylko siostrę mam jedną, więc nie mogłem obserwować, jak się żre z kimś innym z rodzeństwa. Nie utrzymuję z nią kontaktów – jak dla mnie to głupia i wrzaskliwa histeryczka, zazdrosna o wszystko i wszystkich. Na cholerę mi ktoś taki w moim życiu? Z ojcem nie gadałem już ze 20 lat i nie widzę potrzeby. Przemądrzały nieudacznik, który nigdy w niczym mi nie pomógł, nic w życiu nie osiągnął i tylko ciągle zadzierał nosa, co to nie on, a ja to jestem przy nim śmieciem. Na cholerę mi ktoś taki w moim życiu? Rodzice rozwiedli się gdy byłem już dorosły. Mało tego, byłem już wtedy rozwiedziony. Z matką widuję się co jakiś czas, ale w sumie to kilkanaście razy w roku.
    Nie kumam tego gadania, że rodzina to jakaś niby wartość i takie tam. Dla mnie kluczowe jest tu powiedzenie: przyjaciół się wybiera, a brat może być skurwysyn. Na cholerę mam się męczyć z ludźmi, których nie lubię i którzy źle mi życzą?
    Typie, przestań myśleć o swojej rodzinie, zamknij te temat, żyj swoim życiem, dbaj o siebie, o swoich przyjaciół. Rozwijaj w sobie poczucie szczęścia. Bo szczęście jest w Tobie. Szczęścia nie da Ci nikt z zewnątrz – ani rodzina, ani żona/dziewczyna/kochanka, ani przyjaciele. Ciesz się z każdego gówna, dostrzegaj pozytywy, bądź szczęśliwy.

    21

    0
    Odpowiedz
    1. Piwo dla tego pana! 🙂

      3

      0
      Odpowiedz
  14. Boże… Opisałeś dosłownie moją rodzinę ! Nawet skład rodzeństwa się zgadza- jeden chłopak i dwie siostry. Gdyby nie to że piszesz że jesteście po studiach to bym myslała że to mój brat napisał. Choć to on właśnie jest dla mnie obecnie najgorszym chujem a to ja jestem tak jakby Tobą i mam takie refleksje (bo jego by na to nie było stać jak sądzę).
    Masakra. I jeszcze ubrałeś to wszystko w słowa dosłownie ideolo. Jestem w szoku i jednocześnie bardzo mi przykro, że ktoś też coś takiego ma :/ Trzymaj się !

    6

    0
    Odpowiedz
  15. Ale chujnia
    3maj sie brachu

    2

    0
    Odpowiedz
  16. Ja nie zyje juz 29 lat .30 bendzie . Przez takie traktowanie . Jak cie rodzina nie kocha i zastemczej nie znajdziesz to . Moja rodzina mnie nie chciala i wyzywala . A jak inna rodzina mnie chciala na wychowanie -to moi nie dali . Zawsze mysle o tym dniu . Moi mnie nie chcieli ale innym mnie nie dali .Czemu ? Potem wyjebali , bo po co tam ja . Moja Mama teraz zaluje . Ale ja mowie -to nic , tak trzeba . Chociaz brakuje mi wszystkiego -nie chce nic .

    3

    0
    Odpowiedz
    1. W jakim województwie mieszkasz?

      0

      0
      Odpowiedz
  17. Miałem tak bardzo podobnie… Echh, nie chce mi się nawet pisać, bo już tylu osobom w życiu się żaliłem jakie to ma nieodwracalne konsewkencje dla mojego życia, z których sprawę zdaje się o wiele za późno. Życie przelatuje zmarnowane, zepsute. I dopiero wtedy rozumiesz, że jako dziecko nie wiedziałeś co i dlaczego się dzieje i co z tego wyniknie. Nie mogłeś zapobiec, a nikt się nie zainteresował. Ech 🙁 Takie jest życie, że niektórzy mają dobrze, niektórzy mają źle. Przecież to oczywiste, prawda? Rzecz w tym, że ciężko zaakceptować, że to AKURAT JA jestem tym, który dostał to źle…

    10

    0
    Odpowiedz
    1. Jeśli chcesz być kiedykolwiek szczęśliwy to takie toksyczne osoby musisz z siebie wyrzucić, nie tylko urwać kontakt, ale przede wszystkim wyrzucić ich ze swojej duszy, najpierw trza wejrzeć w siebie i całe to gówno z przeszłości przerobić by potem móc je wydalić. Chyba że już to zrobiłeś to ok.

      1

      0
      Odpowiedz
  18. Ty i ja . Szkoda ze tak dlugo to trwa . Za wszystko sie placi . Nawet za shit that happened when u wasn’t even around . Rodzina jest wspaniala. Ja caly czas mysle o tych paru chwilach kiedy bylismy rodzina . Ale to bylo tak dawno , ze nikt nie uwierzy . Ja tez nie mam dzieci . Tak lepiej . Boli ale , tylko mnie .

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Wpisz na yt toksyczni rodzice i odpal nawet pierwszy filmik i zrozumiesz wszystko jak to dziala. Izoluj sie od starych ile mozesz bo z kazda chwila ciagna cie w dol!!srut

    3

    0
    Odpowiedz
  20. Idź do psychoterapeuty. Moze ci pomóc.

    1

    0
    Odpowiedz
  21. ładne te twoje siostry?
    wezmę je do łóżka, żeby nie było im smutno z powodu takiej przeszłości

    1

    1
    Odpowiedz
  22. Wal ich, nie przejmuj się nimi. Nie ty jeden unikasz kontaktów z toksyczną rodziną. Mam tak samo od 10 lat i odkąd nie mam z tymi ludźmi nic wspólnego – lepiej mi. Znajdź sobie kogoś bliskiego i to z nim buduj normalną rodzinę.

    2

    0
    Odpowiedz
  23. Zastanawiam się, czy tego typu zjawiska występują również w innych krajach, czy jednak tylko w Polsce.

    2

    0
    Odpowiedz

Psy na posesjach

To jest po prostu jakaś patologia. Człowiek nie może spokojnie przejść chodnikiem obok jakiegoś domu, bo zaraz rzuca się na bramę jakiś pierdolony, wściekły pies! Żeby nie skłamać, ostatnio zaledwie w ciągu jednego tygodnia w jednej chwili zrobiło mi się biało przed oczami i mało co nie zszedłem na zawał, kiedy „zaatakował” mnie jakiś popierdolony pies. Jebani debile trzymają te zwierzęta w kojcach, odizolowane od ludzi to i później nie dziwota, że gdy taki pies zobaczy człowieka od razu reaguje agresją. Kurwa mać, w blokach nie widać takiej tendencji, psy zachowują się normalnie, nie atakują ludzi i potrafią normalnie z nimi żyć. A przy takich jednorodzinnych domkach dla przykładu? Gdyby nie ogrodzenie, to takie wściekłe bydle rzuciło by się na Bogu ducha winnego człowieka i rozszarpało go na śmierć. Ktoś w końcu powinien się tym tematem zainteresować i dopierdalać potężne kary finansowe dla właścicieli takich bestii.

70
17
Pokaż komentarze (35)

Komentarze do "Psy na posesjach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Była już chujnia o psach, ale i ty masz prawo być zły na psy (zwierzęta).

    5

    0
    Odpowiedz
  3. Ta, tylko dojebią kary za co? Za trzymanie psa na swojej posesji, w dodatku oddzielonego bramą/siatką, więc teoretycznie nieszkodliwego? Mnie też to denerwuje, ale to jest niestety sytuacja z którą się nie wygra. Można co najwyżej rozłożyć ręce, bo zasadniczo tu się nie ma do czego doczepić, nie ma jak czegokolwiek udowodnić itd. itp. Zresztą, to jeszcze nic. Mieszkam na wsi i wiem, że jeszcze pół biedy, jak te psy są zamknięte wewnątrz ogrodzenia. Gorsza sprawa, jak brama jest otwarta, a pies łazi gdzie chce i robi co chce. Nie da się wyjść do sklepu spokojne, bo widzisz, że taki skurwysyn łazi sobie bezkarnie. I chuj – nie wiesz, czy przejdziesz obok niego i tym razem akurat będzie cię miał w dupie, czy zacznie leźć za tobą i szczekać jak pojebany. Jak zacznie leźć, to znowu – nie wiesz, czy go opierdolić/kopnąć w ryj żeby zamknął pizdę, czy może ujebie cię w nogę jak tylko na niego popatrzysz. Tyle tylko, że w takiej sytuacji jak najbardziej można zadzwonić, żeby to bydle zgarnęli w cholerę, a właścicielowi dojebali karę. Tylko znowu – zanim ktokolwiek przyjedzie, to pies już dawno będzie wewnątrz ogrodzenia zamknięty i wyjdzie na to, że dupę tylko zawracasz. I tak właśnie karuzela spierdolenia się kręci…

    26

    1
    Odpowiedz
    1. Otóż to. Psy na posesji to pół biedy. Swoja drogą większość z nich jest taka wyrywna za ogrodzeniem. Jakby ogrodzenia nie było, to by siedziały cicho. Ot, taka psia przypadłość.
      Natomiast te wałęsające się psy to poważny problem, bo kto choć trochę zna się na psach ten wie, że psa nie da się przewidzieć. Przykład – niedaleko mojej matki mieszkał labrador, który był łagodny jak baranek, dwa razy tę chałupę okradziono i nic nie zrobił. Czasem wymykał się z posesji i wtedy pętał się po okolicy, ale nikogo nie zaczepiał jak i też na żadne wołania, gwizdy itp nie reagował. Wszyscy mieli go w dupie, był totalnie niegroźny. Ale jak było zbiorowe szczepienie psów to rzucił się na owczarka mojej matki i wywiązała się taka awantura, że kurwa mać. Właściciel nie był w stanie go odciągnąć, a moja matka 152cm/48kg też nie miała nic do gadania. Gdyby nie kupa ludzi w pobliżu, to pewnie któryś by zagryzł tego drugiego. A jakby mu odjebało i rzucił się na człowieka? Drugi przykład – miałem nowofundlanda i jak przystało na tę rasę, była to oaza spokoju, łagodny jak baranek, taka kochana kula futra. Kiedyś na spacerze rzucił się na yorka. Na szczęście udało mi się go odciągnąć, ale takiej furii nie widziałem u niego nigdy przedtem, ani potem. Dlatego jak słyszę zapewnienia typu 'on nie gryzie’ to mam ochotę wyjebać w pysk.

      17

      2
      Odpowiedz
      1. Bardzo lubię zwierzęta, ale mam ochotę przypierdolic niejednemu gownianemu pieskowi typu sarenka. Jestem ze wsi, za dzieciaka jeździlo się dużo na rowerze i na każdej ulicy zawsze jakiś kundel wisiał u nogawki i szczekal. Najgorzej z tymi biednymi psami uwiazanymi przy budzie albo w ciasnym ogrodzeniu, jak widzi kogoś za płotem to dostaje takiej kurwicy, że oczyma wyobraźni widzisz jak zrywa się ze łańcucha, przeskakuje przez płot i rozszarpuje twoje bebechy. W mieście nie lepiej na osiedlach domków budowanych jakieś 40-30 lat temu. Tam taki pies w obejsciu jest obowiązkowy, a plotek takiej wysokości, że nie raz boję się ze wyskoczy taki kaban na mnie.

        6

        0
        Odpowiedz
      2. Fajną, drobniutką masz Mame 😉 Daj namiar 😉

        1

        1
        Odpowiedz
        1. Starrrrry…ona ma 80 lat…

          2

          0
          Odpowiedz
      3. Oj tam,czepiasz się .Mnie też wkurwiają takie „niby psy” jak yorki zwłaszcza te wyczesane w kitkę, chociaż zwierzęta szanuję i lubię to staram się ich nie „uczłowieczać”. Więc co się dziwisz funlandowi że go obraża istnienie takiego „czegoś”

        1

        1
        Odpowiedz
    2. Gaz pieprzowy rozwiązuje problem.

      4

      1
      Odpowiedz
      1. o,ciekawe,jeszcze nie jadłem…

        1

        1
        Odpowiedz
        1. Gaz pieprzowy jest do psiukania w mordę a nie do jedzenia.

          0

          0
          Odpowiedz
  4. Zgadza się, ja przez to boję się jeździć na rowerze, na przykład po jakichś wioskach. Po tym jak kiedyś z posesji wyskoczył pies i gonił mnie przez kilka minut, mam traumę. Ledwo uszłam z życiem. Jezus, ja pedałowałam z całych sił, a on mnie gonił. Na szczęście w końcu się zmęczył, bo już by było po mnie.

    10

    3
    Odpowiedz
  5. Nie wina zwierząt że jesteś lamus co sra po gaciach jak mu piesio za płotkiem szczeknie….

    10

    12
    Odpowiedz
  6. Jasne, przez takich debili jak TY i podobnych tobie to zaczynam sie zastanawiać czy sytuacja w Polsce to rzeczywiście wina tępych POlaczków a nie żydów spiskujących.. Teraz jestem zdania że i wy i oni są winni..

    3

    13
    Odpowiedz
    1. Tez nie lubie polaczkow wszelkiej masci i zydow. Jedni i drudzy mysla ze sa lepsi od innych. Ze wszystko im wolno. I jeszcze glosno o tym mowia skurwysyny. Ci pierwsi: kto bogatemu zabroni, a drudzy: my jestesmy narod wybrany i to wszystko bedzie nasze. A taki chuj wy pszennoburaczane chlopki i wy pejsate gnoje.

      3

      2
      Odpowiedz
  7. Jasne głupia ciulo, więcej zakazów dajcie ludziom! Ich posesja to ICH i gówno ma kto do wtrącania sie pies wychodzi? NIe, drze ryja za bramą to co sie sapiesz?

    3

    9
    Odpowiedz
  8. Racja. Sam kiedyś prawie pod auto wpadłem, które jechało z naprzeciwka bo mi jakieś bydle wyskoczyło do płotu.

    8

    2
    Odpowiedz
  9. Najgorsze są pokurwy, które mają na bramkach tychże posesji przyjebane tabliczki ” uwaga, zły pies” a kurwa bramka otwarta na oścież. Czego on pilnuje? ten pies, posesji czy kurwa drogi osiedlowej? a może partoluje region? takim kurwiskom to bym dawał mandaty po 700zł codziennie, żeby kurwy zbankrutowały.

    14

    1
    Odpowiedz
    1. Ja takich to kurewsko nienawidze, wracam raz od kolegi późnym wieczorem, a zza zakrętu wyskakuje ci bydle i szarpie za nogawke. A te kurwy oczywiście nie przypilnują swojego „pupila”, a gdyby tak w biały dzień szło dziecko ?

      5

      1
      Odpowiedz
    2. Albo ci co wieszają na bramach debilne napisy z wizerunkiem popierdolonego psa” jeżeli on cię nie zagryzie to ja cię zastrzelę”. Jakim trzeba być kretynem aby powiesić sobie na bramie taki napis.

      9

      0
      Odpowiedz
  10. No rozumiem. Też sądze że skoro ma się dom jednorodzinny z podwórkiem to właśnie pies wreszcie powinien mieć mozliwość ganiania po nim a nie bycie zamknietym w jakimś kojcu. Ale to szczekanie jak opętany to nie nie dlatego. Przykład? Obok mojego bloku są domki. Jedni mają tam dużego psa który nie jest w zadnym kojcu tykko własnie lata po podwórzu i jak ktos przechodzi albo nawet auto przejezdza to ten pies dosłownie dostaje pierdolca- szczeka az sie krztusi , kreci sie wokol wlasnej osi skacze, no masakra. Dobrze ze nie śpie w pokoju od tamtej strony, kiedys spałam to dosłownie kurwy mozna było dostac rano gdy tylko sie przebudził. Musiałam zamykac okno bo napierdalal tak czasami i z pół godziny od 6 rano. Jak kocham zwierzęta, za moim psem to bym w ogień skoczyła tak tamtego chuja to jakbym mogła to bym ze snajperki odstrzeliła. Poprostu psy jak ludzie- każdy ma inny charakter i jak jest popierdolony no to jest popierdolony i nic nie poradzisz.

    8

    1
    Odpowiedz
  11. Jeżeli pies jest zamknięty i ogrodzenie zapewnia, że nie wyjdzie za posesję, to wkurwianie się na taką sytuację to czyste wydelikacenie i szukanie dziury w całym. Mieszkam na posesji jednego hektara i potrzebuję psa obronnego i gdy widzi przechadzającego po prostu na niego szczeka – to normalny odruch zwięrzecia, który broni swojego. Nie wiem o co się wkurwiać.

    4

    6
    Odpowiedz
  12. Ja mieszkam na wsi i trzymam psa w małym kojcu w rogu działki. Zrobiłem mu taki mały wybieg dwa na dwa metry z budą z desek i jest mu tam chyba dobrze. Pies dostaje rano miskę żarcia i staram się żeby w misce miał wodę do picia. Ten wybieg jest dość daleko od ulicy więc nie szczeka za bardzo na przechodzących ludzi tylko czasem na sąsiadów bo jacyś popieprzeni są i chyba drażnią mojego psa. Ten pies jest strasznie dziki nawet sąsiad coś wspominał że psy trzeba tresować ale przecież wariata nie będę słuchał. Trzeba pilnować żeby siatka była szczelna bo psy potrafią zrobić podkop.

    0

    5
    Odpowiedz
    1. Ja pierdolę. Więc powiedz mi człowieku, po co ci w ogóle ten pies? Pies to nie jest kwiatek ktory postawisz w jedym miejscu, podlejesz raz dziennie i nara. Pies to zwierze stadne, potrzebuje bliskosci człowieka, ruchu, rozrywki, przestrzeni, spacerów, zabawy. Odczuwa samotność, smutek, nudę i cierpienie.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. I buda z desek? A lancuch dluzszy niz 10 cm?

        2

        0
        Odpowiedz
    2. Sam sobie mieszkaj w 2×2.

      4

      0
      Odpowiedz
    3. bardzo dobra chujnia ja mieszka na przedmiesiach za plotem mam psa ktory napierdala morda 24 na h a jak sie wyjdzie do ogodu to drze pizde tak samo juz zaczynam myslec czy by go nie otruc czyms bo to nie do wytrzymania jest ulice dalej to juz jest dramat w kazdym domu jebany pies z czego sa dwa domy w ktorych wiecznie brama otwarta i psy wybiegaja na ulice i mnie gonia teraz juz sie uzbroilem w wiatrowke i niech ktorys smiec jeszcze raz mnie pogoni to go wysle w 0statnia podroz. nie ma co dzwonic nigdzie tylko trzeba wziąć sprawy w swoje ręce.

      5

      3
      Odpowiedz
  13. Owszem, bywa to wkurwiające ale taka rola psa że szczeka jak się ktoś zbliża do jego terytorium XD

    2

    3
    Odpowiedz
  14. Mam psy ale mieszkam w takich ulicach gdzie mieszkaja tacy uduchowieni ludzie. Duzo medytuja w takim centrum, chca byc pozytywni i mysla ze stworza pokoj na ziemii swoja medytacja. Uprawiaja transcendentalna medytacje. Glupio wygladaja, tacy nie uziemieni i zarozumiali. Patrza na mnie z gory bo nie medytuje z nimi. Lubie jak moje psy wieczorem ujadaja na ta cholote i rzucaja sie jak bestie na drzwi. Bo sekciarkich dziadow trzeba gonic. Ale jakbym mieszkala w normalnej ulicy z pracujacymi ludzmi to pelny respekcik dla pracujacego obywatela i psom bym nie dala szczekac.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Głupia cipo, wobec psa – jak widzę niewychowanego i nietresowanego – nie masz wyboru czy będzie ujadał czy nie. Dlatego „bym nie dała” to możesz powiedzieć napalonemu żulowi spod Biedronki.

      1

      0
      Odpowiedz
  15. Na mnie zadko pies szczeka , choc z racji zawodu nieraz wygladam podejrzanie i prace mam brudna . Ale mam takze podejscie ze osoby niewinne ( tojest -dzieci , zwierzeta , osoby uposledzone i slabe -zawsze szukaja mnie w chwilach zagrozenia i niepokoju i nigdy nie traktuja mnie jako wyzwanie . Po prostu ja sie nie pultam , nie draznie , nie boje . Patrze .Czekam .Pies , czlowiek -z kazdym sie staram dogadac .Z psami -ez . Z ludzmi -somtime kopa w dope , Sayonarski .

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Że co? Pisz normalnie bo zrozumieć nie można.

      1

      0
      Odpowiedz
  16. Mnie też to denerwuje. Jeśli chodzi o ulicę, to trzeba po prostu kopnąć butem takiego psa aż mu się ogon zawinie, oczywiście jeśli właściciel nie reaguje, a pies ewidentnie na nas się rzuca lub warczy. Ja oczywiście miałem sytuację, że chcieli mnie potem zabić. Jeśli pies obwąchuje, podchodzimy do właściciela / właścicielki i też jego / ją obwąchujemy. Zapamiętają!

    Jeśli chodzi o sąsiada, to są dwie metody:
    1. Kupić petardy. Pies szczeka, to podpalamy i rzucamy. Ja tego nie praktykowałem, ale teść już tak.
    2. Moja metoda: ściągamy z Youtube wiadomości z telewizji japońskiej lub koreańskiej, ewentualnie dłuuugie przemówienie polityczne po polsku. Wsiadamy do samochodu, otwieramy drzwi, puszczamy z głośnością na maksa. Jeśli sąsiad nie jest totalnym idiotą, to za którymś razem zrozumie o co kaman. Mój już kundla nie wypuszcza.

    Ja lubię zwierzęta, ale nie lubię jeśli ktoś drze japę na mnie. Dlatego reaguję na takie chamstwo ze strony właścicieli. Ja nie wrzeszczę na ludzi, więc sobie też nie życzę. To jest terroryzm. Dlaczego mam aż mdleć z uwielbienia, bo „piesek jest taki śliczny, Pan zobaczy jak się cieszy.” A ja mam glisty i tasiemce w środku – to znaczy, że każda ma piać z zachwytu nad moimi zwierzątkami?

    Popieram Cie gościu w 100%

    2

    1
    Odpowiedz
  17. Psy w mieście to nieporozumienie. Małe kanapowce tak ale nie duże bydlaki. Jak potrzebujesz przypilnować domu w mieście bo tak się o niego boisz to zafunduj sobie system alarmowy w którejś z licencjonowanych firm które się tym zajmują. Taniej bo nie trzeba wydawać pieniędzy na weterynarzy, żarcie, sprzątać i w ogóle. Koszt rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie plus początkowy koszt na montaż systemu w cenie kupna psa.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Doskonale Cie rozumiem…normalni faceci ? Niee …najlepiej jeszcze jak by byl cpun , taki ladny ze smutnymi oczami

    0

    0
    Odpowiedz

Moje nietypowe preferencje

Nie znam zasad tego portalu, w sensie co można, a czego nie można, jednak spróbować warto. Otóż jestem kobietą w wieku 35+, niebrzydką, szczupłą i zupełnie nie wyglądającą na swój wiek. Zachowaniem i zainteresowaniami też bliżej mi do nastolatki, niż do starej cioty. Szukam mężczyzny. Problem w tym, że szukam nietypowego mężczyzny. Mężczyzny z problemami psychiczno-emocjonalnymi. Outsidera, dziwaka, marzyciela, życiowego bankruta, niedostosowanego społecznie, zagubionego, w depresji, nerwicy, lub innym gównie. Faceta który ucieka w świat fantazji. Ideałem jest dla mnie nieżyjący już Tomek Beksiński. Super inteligentny i wrażliwy facet, który nie udźwignął tej ochujałej rzeczywistości i skończył jako samobójca. Mam taki odchył, że normalni, poukładani mężczyźni mnie nudzą do wyrzygania. Że studia, praca, żona, dziecko, kredyt, w niedzielę rosół u teściowej i totalna pustka wewnętrzna. Nie wiem dlaczego tak mam. Najprawdopodobniej dlatego, że sama jestem pojebana. Posiadam konto na profilu randkowym, ale tam nie ma „nienormalnych”. A może i są, ale ukrywają się za maską normalności. Także jeżeli ktoś jest zainteresowany, to niech da znać.
Chujowych facetów na portalu chujnia.pl nie powinno zabraknąć 😉

63
29
Pokaż komentarze (116)

Komentarze do "Moje nietypowe preferencje"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja jestem pojebany, aspoleczny, taki dziwak odmieniec indywidualista . I sorrki za brak skromnosci ale rownież majàcy tzw. To Coś ( czyli przystojny)

    6

    11
    Odpowiedz
    1. No to nieźle .ty a jak to działa

      0

      0
      Odpowiedz
  3. P.s. A I nie jestem jebanym bogolem

    4

    3
    Odpowiedz
  4. Ja spełniam wszystkie kryteria które opisujesz, w depresji od 5 lat. Ale pojebanej nie szukam, wolę normalną

    34

    1
    Odpowiedz
    1. Tyle tylko, że te rzekomo normalne i podobno poukładane(czytaj: wtloczone w bezsensowny schemat społeczny) nie chcą takich jak Ty. Bo co im po aspołecznym kolesiu w depresji.

      6

      1
      Odpowiedz
      1. TY JA MAM DEPRESJA ACOTY MORZES. WIEDZEC

        0

        0
        Odpowiedz
  5. Ja jestem totalnie pojebany. 30 lat, IQ 148, byłem sto razy w piekle i piłem wódkę z samym szatanem. Nieskończone studia, praca za 2tys. zł, jestem ekstremalnie wrażliwy, w permanentnej depresji, poza tym zdiagnozowali mi schizofrenię paranoidalną (nie jestem chory, po prostu zostałem dotknięty boskim palcem, ale biorę leki). 4 próby samobójcze. Do tego głęboko wierzący pomimo ekstremalnego cierpienia popierdoleniec, ale niegroźny. Ponadto jestem piękny i przystojny. miszczuzgliszczu@wp.pl

    21

    7
    Odpowiedz
    1. NO to poWiem ci że Masz niezile Pod kopułka ALe wydaje mi się że musisz być inteligentny .

      0

      0
      Odpowiedz
    2. A czemu muwisz za ja mam depresje

      0

      0
      Odpowiedz
  6. „Że studia, praca, żona, dziecko, kredyt, w niedzielę rosół u teściowej i totalna pustka wewnętrzna” – osobiście również słabo ogarniam ten społeczny schemat, jakoś nie mam ochoty się w niego wpierdolić. Nie lubię nudy i monotonii.

    Swoją drogą ciekawe czy to aby nie podpucha. Nie ufam nikomu i nie daję wiary niczemu.

    21

    0
    Odpowiedz
    1. „, żona, dziecko, ” monotonia ? z której strony ?
      Znajdzież nudną dziewkę to będzie nudno – znajdziesz fajną to będzie zajefajknie.
      A tak to co masz: praca, kumple, dziewczyny, bar …. praca, kumple, dziewczyny, bar …
      Kumple się zmieniają,dziewczyny też i po latach „szaleństwa” jesteś sam.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. „i po latach „szaleństwa” jesteś sam.”

        Tylko Ci się zdaje, że jesteś z kimś. Człowiek całe życie jest sam ze sobą. Nie ma pewności czy druga osoba Cię w ogóle rozumie czy tylko udaje i nie czeka aż kopyta wyciągniesz. Szczęścia się nie znajdzie nigdzie po za sobą samym. I nic tego niestety nie zmieni. Można owszem kogoś tam mieć, żeby tą samotność jakoś „zabić”, ale to tylko zasłona, złudzenie. Jest masa ludzi, którzy mimo, że kogoś tam mają(tak się im tylko zdaje) czują się nieraz tak samo samotni, albo nawet bardziej niż ci, którzy nie mają nikogo.

        1

        1
        Odpowiedz
        1. Nic co napisałeś nie pasuje do mojego życia.

          0

          0
          Odpowiedz
          1. Zapomniałem dorzucić, że typowy społeczny schemat „żona-dziecko” to nie tylko nuda i monotonia. Czasem fakt, bywa ciekawie… w negatywnym sensie…

            0

            0
            Odpowiedz
          2. Czy bywa ciekawsza ja tak nie uważam powiem ci że bardzo nie ciekawa bo nie wiedziałem że ja będę umiał jeszcze płakać swego czasu byłem niezłym chamem bezlitosnym gnojem i zapomniałem co to płacz a teraz kurwa się ocinolem i nie było to dobre przypomnienie

            1

            0
            Odpowiedz
          3. Dlatego obaj mamy przejechane i już tak pewnie będzie do simierci

            0

            0
            Odpowiedz
        2. Witam to Akurat To Totalna BZDura ja moja żonkile bardzo kocham i zawsze kochałem tylko że jestem totalnym kretynem i nie umiałem nieraz jej tego pokazać ile dla mnie znaczenia też chciałem się zabić bo nie umiem bez niej żyć kocham ją tak bardzo że dla niej zrobił bym wszystko nigdy żadnej dziewczyn nie kochałem a ona zrobiła coś ze ja właśnie jedynom pokochałem i nie umiem przestać

          0

          0
          Odpowiedz
      2. Aha, zapomniałem dopisać. „Zajefajnie” to będzie tylko na chwile, bo potem przyjdzie szarość nieszczęścia i n jak nienawiść.

        0

        1
        Odpowiedz
        1. Co znaczy „na chwilę” jestem żonaty od 96r i ta „chwila” dalej jest – taka sama jak na początku albo nawet lepsza – dotarliśmy się jak silnik w samochodzie :):)

          1

          0
          Odpowiedz
          1. To może wy, ale ile takich związków jest? Na palcach jednej ręki policz. W mojej rodzinie małżeństwa/związki bywały i bywają w większości niezbyt udane. Te które się nie rozpadły jakimś cudem są „takie sobie”, wiele można by pisać. Jak okiem sięgnąć to nie widzę przykładu na który można by się oprzeć.

            1

            0
            Odpowiedz
          2. Dobrze kurwa mam nadzieję że będzie tak zawsze już między wami .wiesz odkryłem w sobie niedawno że cieszy mnie jak widzę jakiesi znajome pary i się ze sobą dogadują nie wiem czemu tak mam ale czuję wtedy taka dziwna fajna radość wsirodk że ci ludzie do szczęśliwi bardzo mnie to cieszy ogólnie lubię jak ludzie są zadowoleni .

            0

            0
            Odpowiedz
      3. No tak niby tak jest ale mimo wszystko wokół bym żona dziecko ja

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Jo Ogólnie teraz we WWszystkim widzę jakiś podstęp ale to chyba łąka schizofrenia

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Jestem tak pojebany, że Ci nie ufam. Dwa to w sumie nie chce mieć nic wspólnego z kobietami, bo i po co.

    9

    1
    Odpowiedz
    1. Kobiety = kłopoty.

      2

      1
      Odpowiedz
    2. Ogólnie ty widzisz mnie jako kobietę tak

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Podnieca Cię czyjeś wycie i ból, podnieca Cię czyjeś zatracenie, smutek, zagubienie i cierpienie…

    Ty głupia zadufana w sobie pizdo…

    Przyjdzie na Ciebie czas, pocierpisz, zobaczysz…
    Dobrze że umrzesz kiedyś…

    Jak można z taką butą się uzewnętrzniać…

    Jesteś tępa, zastanów się nad historią naszego świata, nad choćby jedną ludzką istotą która swoją siłą dołożyła się do tego że w ogóle możesz sobie pozwolić tu napisać.

    Zamknął bym Cię w psychiatryku żebyś nikomu krzywy i cierpienia nie dała.

    Jebał Cie pies wariatko…

    16

    9
    Odpowiedz
    1. Myślę że źle ją zrozumiałeś…

      5

      1
      Odpowiedz
    2. Ales sie koleś wzburzył 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Chyba jestem paranoikiem, ale dla mnie to brzmi jak prowokacja. Nie wiem kto i dlaczego miałby to napisać, ale to nie istotne, bo świat pełen jest wykolejeńców.

    12

    0
    Odpowiedz
  10. Ha ha!
    To jest szczyt głupoty!

    Już tu się oferują Panowie 🙂

    Chyba prędzej będziesz miała wycieraczkę z pizdy jak poznasz tego swojego „idealnego nieprzeciętnego faceta”

    Kurwa…
    Szok…
    Ale jesteś głupia…
    Chyba masz z 15 lat?

    Hy hy, nie mogę się powstrzymać od śmiechu…

    Ale fakt faktem, jesteś jebnięta i to tak w złym kierunku…współczuję temu kto będzie miał sposobność z Tobą obcować…

    Jesteś strasznie głupia i naiwna…Jeszcze nie jest za późno…ogarnij się…

    9

    3
    Odpowiedz
    1. Pisz bardziej precyzyjnie, ale poza tym zgadzam się, pierdolnięta jest na maxa.

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Ja pierdole czasem Takie ataki mam i wtedy siedzi wemnie że trzy moje postaci znaczy. Mam to coś od niedawna po tej mojej prubie samobójczej kurde chyba wariuje po mały i tracę rozum bo czasem to nawet tego nie katril

        0

        0
        Odpowiedz
    2. Już jest za późno… Jak ktoś przed czterdziechą ma takie gówno we łbie to już mu nic nie pomoże. Na pocieszenie powiem jakie to ma znaczenie? Żadne, kurwa. Spierdolonych istnień jest od chuja i ciut ciut, jedno więcej nie zrobi wrażenia ani różnicy. Chce dupa na siłę sobie zjebać życie to jej sprawa, niech spierdala. Niech se weźmie alkoholika najlepiej. Ja pierdolę…

      2

      1
      Odpowiedz
      1. Ta zgadzam się z tobą całkowicie tylko że przy okazji zjebala życie też mi i mojemu synowi .ale zaczynam to jakoś ogarniać huj co ma być to itak będzie po prostu dziewięć lat temu dokonałem kolejny raz w życiu błędu ale na własnych błędach człowiek się najlepiej uczy

        0

        0
        Odpowiedz
  11. Ja, tylko że jestem taką dziewczyną

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Pojedź sobie dziewczyno na wschód Polski i wybierz jakąś gminę i znajdź MOPS, tam masz takich nieprzeciętnych gości 🙂

    Tacy co nic nie chcą od życia co tylko nienawidzą a to siebie a to wszystkich i jeszcze po pijaku Ci miłość pięściami wyzna.

    Albo sobie ćpuna znajdź, oni tak cierpią ten Weltschmerz jak Ty 🙂

    12

    6
    Odpowiedz
  13. od mojego powrotu z usa nie daje sobie rady psychicznie, jest zimno, pizga, jest po prostu chujnia – uzylem tego slowa przez przypadek chwile temu na messengerze – trafilem tu i zobaczylem ten post
    spiesz sie bo dlugo nie pociagne

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Ha wiedziałam że tu pizga przez większość miesięcy i dlatego tak mi źle tu, trzeba zdobyć wizę do usa

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Dzięki pewnie napiszę .

        0

        0
        Odpowiedz
  14. No to przebije wszystkich kandydatow, albo nie poco

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Szukasz kolejnej „kulawej kaczuszki” do opieki? A co, stara się znudziła?

    0

    2
    Odpowiedz
  16. Rozumiem Twoją fascynację, ale prawda jest taka, że tacy faceci z problemami nie pragną kobiety szalonej jak oni, tylko właśnie taką spokojną, w Twoim mniemaniu nudną, która ukoiła by ich niepokój.

    9

    2
    Odpowiedz
    1. Z kolei spokojne raczej chyba nie lubią szaleńców.

      4

      0
      Odpowiedz
  17. Znam kogoś z twojego ideału wypisanego tutaj. Zarejestruj lub zaloguj sie na stronę demotywatory i tam napisz do użytkownika : rafalinformatyk ten to jest taki pojeb z zrytym deklem, ale inteligenty bardzo za to. Może ci spasuje typ

    6

    2
    Odpowiedz
    1. Ale on lubi grube.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Jezeli to rafal otaku to raczej japonki. Najlepiej w stylu anime.

        1

        0
        Odpowiedz
    2. a po chuja ma się logować jak wystarczy w google wpisać „demotywatory rafalinformatyk”

      0

      0
      Odpowiedz
    3. Chuj z tego będzie bo ten niby inteligentny ma prawie non stop bana.

      0

      1
      Odpowiedz
  18. Uwaga prowokacja, nie karmić ”jej”.

    6

    0
    Odpowiedz
  19. Troll Detected

    8

    0
    Odpowiedz
  20. Ja jestem aspołeczny, pogubiony, do tego samotnik i introwertyk. Depresje też przerabiałem kilka razy, a życiowe schematy mnie nudzą jak cholera. 34 lata na karku. Moglibyśmy pogawędzić i sprawdzić czy nadajemy na tych samych falach.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. A ze mną nawet gawędzić nie trzeba. Od razu walę cię w ryj i zapinam w kakaowe oczko. Och, weźmy ślub!

      1

      2
      Odpowiedz
      1. Spierdalaj ze swoimi pedalskimi projekcjami.

        2

        0
        Odpowiedz
  21. Spełniam i spełniałem wszystkie kryteria, mam 19 lat. Odpisz pilnie w komentarzu. Dziękuję. 🙂

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Trochę za młody 😉 Ale pogadać zawsze można. Adres mailowy, podałam w innych komentarzach.

      0

      0
      Odpowiedz
  22. O dobra kobieto!
    Jestem od Ciebie dekade mlodszy, a obraz samego siebie mam niespojny jak fabula u Maslowskiej, wiec nie powiem Ci, czy jestem przystojny. Bywam taki na pol etatu, mniej wiecej w godzinach 10-14, by przez reszte dnia cierpiec, czujac sie najbrzydsza kreatura pod sloncem. Na pewno nie mam za to kaloryfera-ja to raczej taka chudzinka, ciepla domowego ogniska tez Ci nie zaoferuje, chyba, ze w stanie psychozy zdarzy mi sie rozpalic ognisko w domu, ale to chyba nie problem? W koncu emocji nigdy za wiele.
    Nieodkryty geniusz, marzyciel, perfekcjonista majacy nierowno pod sufitem…
    Moja rozwijajaca sie od liceum depresja osiagnela poziom, na ktorym ma do mnie pretensje o to, ze mam na nia wyjebane. Wychodze z siebie tak czesto, a przy tym pierdole rzeczywistosc tak mocno, ze mozna to nazwac swego rodzaju seksturystyka.
    A propos seksu, na mysl o starszej ode mnie kobiecie musze zmieniac bokserki, wiec wypadaloby, bym chodzilo przy Tobie nago.
    Do tego wszystkiego na codzien jestem wrazliwym poeta i domoroslym filozofem, ktory wie, ze nic nie wie, ale reszta tych skurwysynow na pewno wie mniej. Taki to troszke ni to Sokrates, ni to Janusz spod Radomia. Sama widzisz-„nic tylko brac!”.
    Jesli pragniesz goracego romansu, komentuj albo zadzwon pod… Zaraz zaraz, czy to nie tak, ze chujowi, nienormalni ludzie nigdy nie przyznaja sie do ulomnosci?

    P.S.
    Brak polskich znakow w moim poscie to spisek Illuminatow.

    P.S.
    Czy ten post jest na powaznie? Nie wiem, ale darmowego sensu nigdy za wiele!

    4

    4
    Odpowiedz
    1. Nie podniecaj się.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Ideał 😉 Jeszcze dekadę młodszy, naprawdę ideał 🙂

      1

      0
      Odpowiedz
    3. Jesteś super! Już Cię kocham! Ja Cię chcę!
      To gdzie dzwonić? 🙂

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Ejt six seven three tree oh najn

        0

        0
        Odpowiedz
  23. Oczywiście, że podpucha, nie uwierzyłbym choćby stanęła obok z cycem na wierzchu i szeptała do ucha, że chce mnie tu i teraz. 😛

    9

    0
    Odpowiedz
    1. Uważam, że co najmniej połowa wpisów na chujni to jedna wielka podpucha. Ale przynajmniej można się pośmiać z twórczości niektórych osób. 😉

      7

      0
      Odpowiedz
    2. Żadna podpucha. Chujnia pl. to zbiorowisko raczej inteligentnych ludzi, z których wielu ma problemy, sądząc po wpisach. Sądzisz, że nie da się tu nikogo poznać ? Moim zdaniem warto próbować.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Chyba inteligentnych inaczej, do których zaliczam się też ja. 😉

        2

        0
        Odpowiedz
  24. ryli? z kilometra pachnie zarzutką

    5

    0
    Odpowiedz
  25. A będzie”coś” na pierwszej randce ?

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Jak ni bedzie cos na pirsy to znacy ze Kupidon nie zawital

      1

      0
      Odpowiedz
  26. Wy serio jesteście aż tak głupi? Przecież to jest najbardziej sztampowy i stereotypowy opis przeciętnego użytkownika na chujni. Ktoś sobie jaja robi najzwyczajniej w świecie, a wy się już ślinicie. Ja jebię, cały czas myślałem, że na tym portalu są logicznie myślący ludzie…

    19

    2
    Odpowiedz
    1. dokładnie 🙂 ale czego oczekiwać po debilach

      1

      2
      Odpowiedz
      1. Czego ? I wanna know ??? C’mooooon . Tell usssss’es ….Czego chcesz od debila ??

        0

        0
        Odpowiedz
    2. No właśnie, dlatego na chujni szukam, bo wiem że dużo tu różnych freaków.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. U freak too :))

        1

        0
        Odpowiedz
  27. Uważaj z kim tańczysz panienko. Takie znajomości są toksyczne.

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Podejrzewam, że szybko by się jej odechciało tego wariata…

      1

      0
      Odpowiedz
  28. Zasady są takie że 1/3 chujni znika po jakimś czasie i komentarze dochodzą nawet 2 dni!

    2

    0
    Odpowiedz
  29. A więc jest dla mnie jakaś nadzieja… a już myślałem, że takich kobiet nie ma, bo sam taka bym poznał. Szkoda, że nie podałaś żadnego kontaktu, odezwałbym się…

    3

    1
    Odpowiedz
      1. Nie odpisywać! Sukub to demon przybierający postać niezwykle pięknych kobiet – ale – autorka nie jest piękna tylko oddała życie szatanowi. Nie warto desperaci…

        1

        0
        Odpowiedz
  30. Jam znaleźć twoje konto randkowe? Jakieś słowo-klucz czy nazwa, może po opisie? Nie zostawiłaś namiaru – może go lub mail? Napisz, bo ja nie chcę normalnej 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  31. A przyciągnie Twoją uwagę przyjaźń z koleżanką bez szkoły i pracy,z depresją, bulimią i bliznami? xDDDDDDD

    2

    0
    Odpowiedz
  32. No ja sie pod to łapię, ale nie wierze ci w to co mówisz i tak ;), wy kobiety chcecie faceta ze skrajnosci ze skrajnosc np mily ale i brutalny

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Kurwa ! opisałas mojego byłego ! Bier go, moge podac namiary.

    A tak między nami to tępa jesteś i pojęcia nie masz o czym mówisz.
    Byś kilka razy wpierdol od takiego dostała za nic, za jakieś jego urojenia, wypierdolił by cie w zimie za drzwi bez butów i kurtki, w biały dzień by wyrzucał prez okno twoje rzeczy,wstyd na całą ulicę, ludzie by cie palcami wytykali , w chwilach gdy masz dość straszyłby cie popelnieniem samobójstwa na tyle że bys po ścianach chodziła ze strachu i spac po nocach nie mogła, smsy typu „własnie sie wykrwawiam w wannie, do zobaczenia po drugiej stronie, bedziesz płakać” a ty masz jutro wazny egzamin i musisz być w pełni sił fizycznych i psychicznych, zaczął by cię szantażować że nie wypuści cie z domu i latał za tobą z nożem wymachując ci nim centymetr od szyji i twarzy strasząc ze zaraz zabije najpierw ciebie a potem siebie, pisanie róznych debilizmów sprejem pod twoimi oknami, ponizanie cie przy znajomych, ignorowanie twoich starań, a po tym wszystkim wieczne odwracanie kota ogonem i zruzcanie winy że to wszystko TWOJA WINA I TO TY JESTEŚ POPIERDOLONA A ON NORMALNY. Do tego gratis zdrady i wieczne zmuszanie do rywalizacji jak nie z jakimiś szmatami w realu, to z pornosami itd.
    Szybko by ci się zmieniły preferencje i szukałabyś normalności i bezpieczeństwa. I wiem co mówię bo to co opisałam to to, co przezyłam na wlasnej skórze z takim własnie pojebusem ukrywającym się pod płaszczykiem niezrozumianego przez świat romantyka, outsidera, filozofa greckiego i kurwa nieszczęśliwego białego misia.

    28

    2
    Odpowiedz
    1. mądra, mądra,polać jej ! ( jak lubi hehe)

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Nie pitol, nie było między nami tak źle.

      P.S. I TAK CIĘ DOPADNĘ GRAŻYNA!!!

      Twój romantyczny Janusz

      8

      2
      Odpowiedz
    3. Oesu, a może jej nie chodzi o schizofrenika czy bordelina tylko jakiegoś gościa ze schizoidalnym zaburzeniem osobowości, tudzież osobowością unikającą. No różne są choroby psychiczne, może akurat trafi na takiego co nie lata z nożem, nie?

      3

      0
      Odpowiedz
      1. Nie dziwię się, że szuka takiego jak ona.
        Osobnika o osobowości unikajacej czy schizoidalnej może rozpoznać i rozszyfrować tylko taki sam osobnik. Inni ludzie raczej nie mają szans. Sam bym poznał taką, ale młodszą.

        1

        0
        Odpowiedz
        1. No co Ty nie popieprzysz. Jak jesteś zainteresowany to napisz na kremowa@o2.pl

          1

          0
          Odpowiedz
          1. Ja zawsze tak pieprze. 😉

            1

            0
            Odpowiedz
        2. To sem ja – 33 letnia Schizoidka.

          0

          0
          Odpowiedz
    4. Chuj w dupe bialy mis . My ty nie lubim .

      0

      0
      Odpowiedz
  34. Przeważnie nasze preferencje dotyczące wyboru partnerów bierzemy, wzorując się na naszych rodzicach. Na przykład większość kobiet mających ojców alkoholików wybiera alkoholika na partnera. To są podświadome wybory. Zakochujemy się w kimś, kto przypomina nam nasz znany świat z dzieciństwa – zdrowy, czy też wypaczony pod jakimś względem. Z Twojego opisu wynika, że pociągają Cię partnerzy, z którymi nie zapowiada się szczęśliwa wizja życia. Polecam udać się do terapeuty i to przepracować. Nie zmienimy w pełni naszych preferencji, ale warto uświadomić sobie, co i w jaki sposób działa na nasze emocje, żeby być w stanie pełniej dostrzegać rzeczywistość, korzystniej dobierać towarzystwo, być świadomym, jak kształtujemy nasze związki i skuteczniej kształtować życie i relacje.

    2

    1
    Odpowiedz
  35. A co powiesz na 30 letniego prawiczka?

    7

    0
    Odpowiedz
    1. Prawiczków żadna nie chce.

      1

      1
      Odpowiedz
      1. Bo wy baby jestesta chuje .Prawik ok . Wy gupie . Virgin is nice . To toss around .

        0

        0
        Odpowiedz
  36. Fajne prowo dla frajerów.

    7

    1
    Odpowiedz
  37. za przeproszeniem „Pojebało cie ?”

    1

    0
    Odpowiedz
  38. Ludzie, to nie jest żadna prowokacja. Takie to dziwne, że lubię „nienormalnych” i dobrze się z nimi dogaduję ? Ciągnie swój do swego, jak to mówią. Dla chętnych żeby pogadać, zostawiam swój adres: sukuba@onet.pl

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Oczom nie wierzę. Ale i tak nie zagadam. Bo nie ufam i nie ten przedział wiekowy. Gdybyś była młodszą „wariatką” to może.

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Uwaga! Sukub to demon przybierający postać pięknych kobiet – ale – autorka nie tak naprawdę nie jest piękna, bo już by ją ktoś wyhaczył, a jedynie oddała swe życie szatanowi jak domniemam. Nie warto desperaci…

      1

      1
      Odpowiedz
    3. Dobre, dobre, tez takiego szukałam.. A raczej sam na mnie trafił, zauroczył mnie i rozkochał w sobie, potem przepadl bez wiesci na 5 lat, niespokojny, ekscentryczny dziwoląg i obieżyświat. Nie mogłam zapomnieć, odpuścić, odnalazłam go. Jesteśmy szczęśliwi od 3, 5 roku, czego i Tobie życzę.

      0

      0
      Odpowiedz
  39. Jestem tutaj najbardziej popierdolony z popierdoleńców :*

    1

    0
    Odpowiedz
  40. Czesiek, w sam raz dla ciebie ty chory pojebie hehe

    0

    0
    Odpowiedz
  41. Och, jakaś ty wyjątkowa.
    Nie zesraj się.
    Chyba, że to też lubisz, w takim razie się nie wpierdalam.

    0

    0
    Odpowiedz
  42. Mam większość audycji z lat 80′ Beksińskiego na kasetach wiskord i Stilon. Chodź na kawę to może dam ci przegrać The Cure albo Joy Division.

    1

    0
    Odpowiedz
  43. Zenek ? To ty chuju zatruty ? To ja Hieniek ! Kuzyn . Z bazaru .

    0

    0
    Odpowiedz
  44. To ja byłbym doskonałym kandydatem dla ciebie, ale jesteś za stara, wybacz, podobają mi się młode (choć oczywiście żadnej nie mam, ale to nie znaczy, że mam się zadowalać czymś gorszym, wolę nie mieć nic). Życie jest kurewsko bezwzględne.

    1

    0
    Odpowiedz
  45. Gusia to Ty ?

    0

    1
    Odpowiedz
  46. już po wszystkim
    byłem, widziałem, ruchałem
    nic specjalnego, rzeczywiście nie brzydka, ale dla mnie za chuda (małe cycki i dupa koścista) i za krótkie włosy
    no ale dała za darmo ( pół darmo w zasadzie, przyniosłem wódkę i bombonierkę)

    7

    1
    Odpowiedz
  47. Ale jak już takiego znajdziesz takiego „świra”, to ten se walnie w łeb i znowu zostaniesz sama.
    A ten rosół to wpieprzam w niedziele w swoim mieszkaniu i nie dlatego że niedziela tylko dlatego że lubię.

    0

    0
    Odpowiedz
  48. Całe szczęście, że nie tylko ja jestem nietenteges. Normalni faceci nie mają szans w starciu z chorym poj*bem. Najlepiej, żeby miał dwubiegunówkę albo inną chuj*wkę, był pasywno-agresywny, dobry i zły policjant, delikatny i subtelny, ostry i sadystyczny. Kto ma ochotę rzucić mnie na ścianę, a potem pogłaskać łapka w górę!

    0

    0
    Odpowiedz

Kurwica mózgu

Nie macie czasem wrażenia, że dawniej żyło się lepiej? I nie mam tu na myśli lat 80, ale bardziej odległe czasy. Wszystko było takie proste. Nie było technologii, instagramów, snapchatów, facebooka i całej masy innego gówna. Ale były za to prawdziwe relacje społeczne. Ludzie musieli się ze sobą komunikować, spotykać, bo nie było innej możliwości. Być może żyli krócej. Średnia wieku, powiedzmy, 40 lat, ale żyli bardziej. Wszystko działo się w prawdziwym świecie – o poranku wyprawa na polowanie, jazda konno, wizyta na targu, nauka walki wręcz albo rybołówstwo. Widzicie do czego zmierzam? Wiara w boga nie była kwestią wiary, wiedziałeś, że bóg istnieje. Wiedziałeś, że jak umrzesz wyłatany w dupsko przez bandytów albo heroicznie na polu bitwy, to przyjdzie po ciebie Anubis, walkirie, Jezus Chrystus albo latający potwór spaghetti. Każdy to WIEDZIAŁ. Wszystko, co miało miejsce było wolą boga, nieodłączny boski plan. I byłeś bezpieczny – po prostu żyj, a po śmierci trafisz do raju, na pewno. Chciałeś pierdolnąć sobie domek nad rzeką, to buduj, musisz tylko narąbać drewna. Pierdolnij sobie nawet taki z altanką i zagrodą dla kóz. Nie musisz kupować ziemi i brać kredyt na 20 lat. Nie musisz płacić rachunków i wyliczać pieniądze z wypłaty, żeby wystarczyło. Do tego domu, możesz znaleźć sobie żonę. To proste, dziewczyny od zawsze wychowywały się do tej roli. Nie mają 5k followersów i 4326 znajomych. Ona będzie gotować i zajmować się dziećmi, ty będziesz polował i handlował skórami. Możesz wyruszyć statkiem na nieznane lądy, zobaczyć gatunki zwierząt, których nigdy nikt jeszcze nie widział. Kurwa, nawet wojna była prostsza. Zbierała się grupa ludzi i lali się po mordach do upadłego. Liczyła się taktyka, wyszkolenie żołnierzy. Żaden wieśniak nie może pokonać rycerza w zbroi płytowej, wyszkolonego rzymskiego legionisty albo nordyckiego wojownika. Dzisiaj byle żul z AK-47 może zrobić zadymę. Wystarczy, że pociągnie za spust. Nie wspominając już o rakietach i pozostałym arsenale nuklearnym.
A teraz wracam do rzeczywistości. Niby jestem młody, mam mieszkanie, samochód, małą firmę, którą prowadzę z bratem. Nie trzepię kokosów, ale wystarcza mi na przeciętne życie. Ale po prostu, kurwa, tutaj nie pasuję. Nie nadążam za całym tym bajzlem, jestem myślami daleko. Nie nadążam za ewolucją społeczną, nowinkami technologicznymi. Nie rozumiem dzisiejszych ludzi i nie mam z nimi wspólnego języka. Nie rozumiem tych pierdolonych emotikonów, hashtagów, selfików, imprezek w klubie. Jak sobie pomyślę, że jutro znowu mam rano odśnieżać auto o 6 rano, spotykać się z klientami, wykonywać telefony i pracować po 12 godzin, to chce mi się rzygać. Po co to wszystko? Co mi po tym najnowszym, pierdolonym modelu samochodu z 2018 z wbudowanym masażem dupy? To jest cel życia? Lansik, selfiki i bogactwo? W takim razie pierdolę to, wysiadam. Lata lecą, a mam wrażenie, że ciągle jest to samo. Tyranie w biurze aż do śmierci. Oczywiście, czasami wyjadę w podróż, jest zajebiście. Problem w tym, że zawsze muszę tu wrócić i koło zaczyna się kręcić na nowo. Wracam do smogu i zapierdolu. Był taki czas, że próbowałem być „na czasie”. Odwiedzałem kluby z paczką znajomych i piłem kolorowe drinki, umawiałem się z lalami z tindera. Ale nie byłem sobą, nosiłem jakąś oślizgłą, obrzydliwą maskę, którą mi ciążyła.
Czasami wyobrażam sobie, jak jadę na kolejne spotkanie w pracy, że siedzę przy ognisku w lesie, ubrany w skóry, gdzieś na mroźnej północy i wszystko jest proste. Wpierdolę za chwilę jakiegoś jelenia, naostrzę noże i wrócę do wioski. Panuje spokój i cisza, tylko koń pochrząkuje.
To istna kurwica mózgu, czuję się jakby ktoś zamknął mnie w klatce współczesności i zmusił do funkcjonowania. Brzydzi mnie ten świat i jego ciągły konsumpcjonizm, wyścig szczurów. Dzisiaj oglądamy wyprawy Cejrowskiego do dzikich plemion, gdzie ludzie nie liczą nawet czasu. Jest jasno, to wstają, ciemno – idą spać. Śpią w drewnianych chatkach na hamakach, a współcześni ludzie mówią: patrz jakie prymitywy, o kurwa, w lesie śpią. O, popatrz, Zenek, nawet butów nie mają, ja pierdolę, co za biedaki i dzikusy! Jak tak można żyć w dziczy, kyrie eleison. Nie to co my, jesteśmy kimś. Idziemy zaraz do korpo napierdalać nadgodziny, żeby zakupić nową pralkę. A Zenek idzie na magazyn na 12 godzin, żeby spłacać kredyt. A te dzikusy niech tam leżą całe swoje życie.

179
26
Pokaż komentarze (70)

Komentarze do "Kurwica mózgu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Przeciez nikt cie nie zmusza do takiego zycia jakie prowadzisz. Poza tym znasz takie powiedzenie „wszedzie dobrze gdzie nas nie ma”? Zbyt idealizujesz przeszlosc.

    19

    27
    Odpowiedz
    1. Zostań pustelnikiem

      0

      0
      Odpowiedz
  3. Jak Ci nie potrzebna technologia to na chuj tu piszesz… Idź na ulice i tam nawijaj. Wybacz stary po 10 linijkach Twoich wypocin wymiękłem. Ale…jest jedno ale. Wieczorem wroxę do tej lektóry i postaram się ją zhłębić. Z poważaniem Altus.

    8

    35
    Odpowiedz
    1. Idź na ulice i tam nawijaj— jebłam 😀 😀 😀

      6

      5
      Odpowiedz
    2. Altusy to były takie wielgachne kolumny za komuny się ludzie o nie zabijali. Głupio tego nie wiedzieć, chyba, że jesteś kolumną…

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Mylisz się w pewnych kwestiach, a w wielu masz rację. Cywilizacja techniczna to najlepsze osiągnięcie ludzkości. Kiedyś było znacznie, znacznie gorzej. Dzisiaj masz dostęp do mnóstwa rzeczy pozytywnych, ale również negatywnych. Skupiasz się za bardzo na sprawach negatywnych. Stąd ból egzystencji. Polecam, żebyś zaczął selekcjonować informacje i przede wszystkim więcej odpoczywał. Prowadzisz mało higieniczny tryb życia, skoro pracujesz po 12 godzin. To niebezpieczne dla organizmu. Poza tym warto standardowo pójść na pełne badania do laboratorium. Jak przywrócisz równowagę organizmu to zyskasz nową jakość życia, szczególnie psychicznego. Pozdrawiam.

    36

    4
    Odpowiedz
  5. Prawidłowe myślenie. Proponuję ci to samo, co ja mam zamiar zrobić najdalej za rok, kiedy tylko uzbieram odpowiednią kwotę: wyjedź w dzicz. Nie ważne czy do Kanady, Paragwaju czy na jakąś tropikalną wyspę. Wyjedź i żyj własnym życiem, bez zobowiązań. Inaczej zmarnujesz sobie życie i tylko będziesz się męczył.
    Ja osobiście już obrałem kierunek-Kanada. Prawdopodobnie nieco na południe od Jukonu, gdzieś przy jeziorze zbuduję sobie chatę z bali i będę się utrzymywał z polowań i łowienia ryb. Nawet, jeśli uda mi się tam przeżyć ledwo miesiąc, to i tak będzie to najlepszy miesiąc w moim życiu.

    27

    3
    Odpowiedz
    1. Jezus, jakbym swojego ś.p Ojca słyszała ;( Zawsze marzył o Kanadzie, zawsze mówił że chciałby żyć tam w lesie, zapuścić brodę, pędzić wino z lesnych owoców i żywić się rybami złowionymi w jeziorze, piec je na ognisku i mieć drewnianą chatę w lesie. Powiesił się kilka lat temu, nie udźwignął ciężaru alkoholizmu i kredytów w jakie się wplątał. Przysięgam, że jeśli kiedyś będę w Kandzie to udam się do lasu i urwę gałązkę z jakiegoś iglastego drzewa i położe ją na jego grobie, tu w Polsce… ;(

      19

      1
      Odpowiedz
      1. Bardzo to przykre co mówisz. Dlatego to jest coś co muszę zrobić-inaczej prawdopodobnie też zrobię to co twój ojciec. Współczuję.

        4

        1
        Odpowiedz
    2. A napiszesz do nas stamtąd? 🙂

      4

      1
      Odpowiedz
    3. ty sobie jaja robisz gościu co chwile z tą Kanadą a tutaj ludzie przeżywają prawdziwe dramaty ;/

      2

      2
      Odpowiedz
      1. Aha i nie robię sobie żadnych jaj. Próbuję uświadomić ludziom, że jest inna droga życia niż zapierdol 12h na taśmie i oddawanie połowy zarobionych pieniędzy w podatkach.

        5

        2
        Odpowiedz
        1. Ludzie o tym wiedzą. Może nie uwierzysz, ale wielu o tym w młodości marzyło. Niektórzy zapomnieli, inni stwierdzili, że pozostawią to w sferze marzeń. Z różnych powodów pozmieniało się wiele po drodze.

          0

          1
          Odpowiedz
          1. Ja mam 33 wiosny juz na karku, męża i dziecko, a dalej mnie ciągnie do pustelniczego życia na wyspie gdzieś w Tròjkącie Polinezyjskim ( fascynuje mnie ta kultura). Samotna wyprawa do Nowej Zelandii ongiś śladami Froda i Sama była najlepszym, co mi się w życiu przytrafiło… Teraz muszę myśleć o kupnie ziemi, budowie domu dla potomnych, a tak na prawdę ciska się we mnie niespokojny duch, ktòry każe mi rzucić to wszystko w PiSdu i przeznaczyć cały ten urobek na przeprowadzkę na Rarotonga ( jedna z wysp archipelagu Cooka)

            0

            0
            Odpowiedz
    4. O mieszkaniu w lsach Kanady pisal juz w ksiazce ” Walden. Life in the woods”Henry David Thoreau. Zyl on w koncu XIX wieku, by uciec od plytkosci swiata, zamieszkal w malej drewnianej chatce, ktora do dzis tam stoi. Jak wiemy wtedy jeszcze nie bylo snapow, fejsa, twittera. Chlop pracowal na roli, baba zajmowala sie dziecmi, a ludzi ugadywali sie na gebe.
      takze tego… problem raczej nie lezy w swieciei w tych potwornych „czasach”
      , tylko w waszym ich postrzeganiu.

      2

      0
      Odpowiedz
      1. No zajebiście, tylko co, usiądzie na tych balach w tej skleconej byle jak chałupie, przyjdzie zima to mu tak w dupę da, że po tygodniu będzie miał dość. Jak się jakaś baba skusi to będą tak siedzieć dopóki kogoś ząb nie zacznie jebać albo lekarza (40 mil) nie trzeba będzie wołać – chyba echem w lesie bo zasięgu w chuj nie będzie nie mówiąc o kablach. Wszystko pięknie ale żeby żyć w dziczy jak to w tv pokazują trzeba mieć kasę i to konkretną. Gołodupcowi się wydaje, że pobuduje i będzie za dolara tygodniowo żył… A że z tym polskim zapierdolem masz rację, gościu to inna sprawa.

        4

        0
        Odpowiedz
    5. Jak JEREMIAH JOHNSON! oglądałeś? dobry film 🙂

      0

      0
      Odpowiedz
    6. Tu Jukoński miś gryźli: Już zacieram łapy na wieść o nowym korniszonie którego będę mógł rozszarpać w pizdu i zeżreć nad strumieniem, a kto wie, może nawet okażesz się przystojny wtedy przed posiłkiem ściągnę ci spodenki ogrodniczki i będzie: „oj, myśliwy, ty tu nie na polowanie przychodzisz…” 🙂

      1

      0
      Odpowiedz
  6. Odnośnie akapitu 1,
    Nie żyło się ludziom lepiej, bieda jak skurwysyn ,chaty bez drzwi i z dziurami w dachu, głodowanie i napierdalanie pańszczyzny po drugie nie wiesz chyba co robili z ludźmi których złapali na królewskich terenach łowieckich ,bo chyba nie sądzisz że ,żeby upolować obiad wystarczy wejść do byle jakiego lasu. Chociaż pierwszy akapit budzi wątpliwość. Odnoście żula z AK-47 to też nie bardzo ,ale nie będę tu się rozwodził…

    Odnośnie akapitu 2,
    Ziomek po prostu masz pracę której nie lubisz. Mam to samo. Zmień i tyle.Może zostań fizolkiem? Na pewno więcej satysfakcji niż w biurze.
    A co do twarzoksiążek, snapów, instów ,folołersów,selfików innych chujów mujów to nie mam nic poza fb ,ostatnio wpadam tam tylko dla beki na wallu resztę pierdolę i tobie radzę to samo. Nie wkręcać się w to i tyle. Jeszcze jedna rzecz ,to są tylko narzędzia komunikacji ,myślisz że dawne „ustawianie się na godzinę” budowało trwalsze przyjaźnie i wtedy nikt się nie olewał z dnia na dzień zimnym moczem i przyjaźnie się nie rozjeżdżały??? Tak pięknie to nigdy nie było.
    Co do bycia fajnym=bycia jak reszta i dogadywaniu się z ludźmi to przecież nikt Ci nie karze być statystycznym ludkiem… Mnie rówieśnicy wkurwiają i ich zlewam ,kluby od zawsze były dla mnie gównem ,więc nie chodzę. Nie wiem po to pisze ,bo to chyba oczywiste. Jednym takie życie pasuje ,innym(Tobie) nie. To jaki problem jebnąć to wszystko? Zmienić pracę ,miejsce zamieszkania ,krąg znajomych ,itd. i tyle.
    Ogólnie to chyba za mało przyjemności masz w życiu i za dużo czasu ,że tak filozofujesz ,ale chyba jest jeszcze dla ciebie nadzieja ,nie to co dla tego gościa co jebie uciski społeczne i wyjeżdża do Kanady mieszkać w lesie.

    PS1: jeszcze co plemion ,oni w tv wyglądają na zadowolonych tyle ,że cały czas zapierdalają za jedzeniem i wodą. To jest dopiero niewolnictwo ,zdecydowanie bardziej wolę być niewolnikiem zbierania pieniędzy na drogie rzeczy niż niewolnikiem jak dzisiaj nie złowię ryby to umrę z głodu.
    Ps2: Jebać tego typka co chce mieszkać w kanadyjskim lesie. Wiem ,że to czytasz głupku.
    Ps3: Jak już serio czujesz się uciśnięty w chuj przez system to ZAUSZ FIGHTCLUB (dobry film ,polecam) ,a nie jakieś schizy o prymitywnym społeczeństwie.

    12

    17
    Odpowiedz
    1. Dlaczego chcesz jebać typka który chce mieszkać w kanadyjskim lesie ??? Pedał jesteś czy co ? Jego wola. Najwifoczniej nie osiągnął jeszcze wystarczającego stanu wkurwienia jeśli się jescze nie wyprowadził. Ale pomysł dobry. Terz bym tak zrobił gdyby nie problem z nerkami. Ciężko ridzić kamienie nerkowe w takiej głuszy. Wole mieć lekarza w zasięgu 10 km.

      1

      2
      Odpowiedz
      1. Najwifoczniej jeden z drugim myśli, że na takim wyjebiewie będzie miał to wszystko co ma teraz u mamusi a jak nic nie złowi to pizzę zamówi…

        0

        0
        Odpowiedz
    2. ” napierdalanie pańszczyzny”? To tylko dzień w tygodniu,teraz oddajesz 70% .Umiesz liczyc?

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Spox. Tylko że wtedy wydajność pracy była tak niska, że po oddaniu tego dnia pańszczyzny ledwie było co do gara włożyć. Teraz mimo rozdmuchanego socjalizmu i marnotrawstwa, nawet przy 70% podatku człowiek jest w stanie akumulować nadwyżki.

        4

        0
        Odpowiedz
    3. Na początku XVI wieku chłop pańszczyźniany pracował 52 dni w roku dla swojego pana. W drugiej połowie XVII wieku pracował 104 dni. My, na początku XXI wieku pracujemy dla Cudownej Rzeczpospolitej Polskiej 164 dni w roku.

      6

      1
      Odpowiedz
      1. Oficjalnie…..:(

        0

        0
        Odpowiedz
      2. pracowal 52 dni i sral do dziury wykopanej w ziemi i jadl zboze caly rok, a od swieta kawalek miesa.. Dzis tez mozesz pracowac 52 dni w roku srac do dziury i jesc zboze, a od swieta w jadlodajni dla biedakow dostaniesz kawalek miesa. Nie badz niewolnikiem systemu, jesli takie zycie Ci odpowiada, to tak zyj.

        1

        0
        Odpowiedz
  7. Mam tak samo, siostra wkurwia mnie bo czepia się mojego starego stylu

    5

    3
    Odpowiedz
    1. A moja siostra wkurwia mnie bo nie chce dać się przelecieć…
      Żartowałem… mam brata. Też mnie wkurwia.

      0

      0
      Odpowiedz
  8. Ok To zn9wu ja. …Tak bracie kichany. Masz w połowie rację… Tej drugiej połowie dotyczącej zapierdalania chuj wie po co. Ale poczytaj trochę historii. Wcale nue mieli tak jak Ci się wydaje. Zawsze chłop w dupe był bity. Jak nie dziesięcina to podymne. Jak nie przymusowa służba 20 lat w wojsku to prawo pierwszej nocy poślubnej…znaczy że twoj właściciel dupczył pierwszy twoją żone. Jak nie skubał cie on to rabiwały cię zbuje z lasu. Dobra idźmy klase wyżej. Mieszczaństwo…rzycie w smrodzie brudzie bez kanalizacji za pan brat z wszami,pluskwami z nie leczonym syfilisem….no i naokoło bandziory.
    Rycerstwo..o ja pierdole HUSARiA najpiękniejsza jazda świata. Tak zgadza sie super extra. Tylko głąby co teraz chodza w tych śmiesznych koszulkach z namalowanymi skrzydelkami nie maja pojecia kto nalezal do tej formacji. Elita …bardzo bogata elita. I niestety treningi walka zimno mokro do domu daleko. U też miżna było od chłopa kłonicą w łeb zarobić albo paść na dur brzyszny lub inna biegunkę. Oczywiście wszystkie klasy tak jak i teraz były dymane PRZEz KLEr….:).
    Ja wolę zdecydowanie te czasy. Fejsa zlikwidowałem bo mnie wkurwiał. Z ludzmi spotykam sie z którymi chcę. Samochod mam na miare możliwości i bez kredytu. Jak wiadomo samochod jest przedłużeniem męskiego członka
    Chuja mam w sam raz więc nie musze go powiększać Dusterek mi starczy. Cóż dodać… Sprzedaj firmę kup se w decatchlonie namiot i wędkę…Nikt cię z nad rzeki nie wygoni. Rzyj jak chcesz. Powodzenia.to pisałem ja..Altusik.

    17

    3
    Odpowiedz
    1. Kup sobie słownik

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Mam nawet dwa. Tylko nie chce mi się tracić czasu na niego. Wole głupoty poczytać albo pornosa obejżeć.

        2

        0
        Odpowiedz
        1. Patrz, „obejrzeć” też ci się nie powiodło, bananowy palancie jeden…

          0

          0
          Odpowiedz
    2. Dlatego dajem tym co kocha . Ps : Czytanie ze zrozumieniem .

      0

      0
      Odpowiedz
    3. Bardziej mu chodziło że była hierarchia i każdy wierzył w Boga, zresztą te pluskwiaki to bym zniósł, coś się działo. A tu ? 12 godzin pracy i tyle. Jak masz ciekawsze życie to spoko. Ale zauważam że dużo ludzi teraz wegetuje a nie „żyje”.

      0

      0
      Odpowiedz
    4. RZYJ????? szok! Do autora.PODPISUJE się obiema rękami i nogami! Jak bym o sobie czytał nic dodać nic ująć!!!!!

      3

      0
      Odpowiedz
    5. „Jak nie dziesięcina to podymne.” – dziesięcina to 1/10 majątku. Dzisiaj oddajemy 7/10, jakby podliczyć wszystkie podatki.

      2

      1
      Odpowiedz
    6. Wiesz jak być szczęśliwym?
      I to powinno ci wystarczyć aby realizować własne cele i żyć jak ci sumienie nakazuje
      Jesteś tym chłopcem co za dużo analizuje dzisiejsza rzeczywistość społeczną ,a całkiem nie potrzebnie bo nikt nie zastanawia się nad tobą jak ty żyjesz co myślisz
      Bież przykład z własnych spostrzeżeń bo wiesz w czym rzecz ,to na miłość boską przestań gdybać
      Wiesz ja mam działkę ogrodowa i latem śpię w niej na hamaku bo mam taką możliwość ,a posiłki gotuję sobie na ognisku w garze ,albo sobie pierdole jakaś kiełbasę na grillu ,to jest moja odskocznia tam się dobrze czuję
      Ty też masz napewno jakieś pomysły i miejsca gdzie możesz cos realizować
      Weź się w garść i już nie pierdol na chujni o ludziach bo gówno powinno cię to obchodzić ,już się powtarzam ale wiesz co ci przekazuje tak? Kiedyś wspomnisz moje słowa

      5

      2
      Odpowiedz
  9. Post wskazuje na kompletną ignorancję historyczną….

    napierdalał cię głupi ząb szedłeś do cyrulika, który ci go cęgami wyrwał, złamałeś nogę byłeś ujebany na cacy (chyba, ze byłeś jakimś królem, księciem, czy magnatem), w zimie było zimno, wszędzie marzłeś istniały choroby na myśl o których cierpnie skóra: ospa, trąd, kiła i syfilis od których odpadały nosy.

    Pannę wygrzmocili zbójcy, zaszła w ciążę i cała wieś ją wypędzała jako dziwkę i jedynie nią mogła zostać, śmiertelność kobiet przy porodzie ok 25% itd itp.

    9

    1
    Odpowiedz
  10. Poniekąd się zgadzam, lecz w przeszłości wcale nie było tak kolorowo jak opisujesz. Taka rozkmina – technologia ciągle idzie do przodu, lecz ludzie za nią nie nadążają, przez co nie umieją z niej prawidłową skorzystać, przez co można zaobserwować mentalne spierdolenie. Pozdrawiam.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Idealizujesz, a tak naprawdę 99 procent ludzi żyło w ten sposób, że mieszkali we wiosce która, podobnie jak cała ziemia jak okiem sięgnac dookoła należała do zapyziałego barona, któremu trzeba było płacić w kozach i jajkach za dosłownie wszystko – za to, że posiadasz chatę i kawałek pola po pradziadku i za to że się własnie ożeniłeś z córką sąsiada. Jak zrobisz jej dziecko – płać plebanowi za chrzest. Dziesiąta część plonów należy do papieża. Popylasz sobie na targ aby sprzedać to co zniosła kura – spoko – na bramce stoi sobie tarczownik który pobiera myto, bo droga i targ należy do barona. Upolowałeś zająca – należy się grzywna a za drugim razem powieszenie, bo w lesie czai się zatrudniony przez barona leśniczy, z psami i łukiem. Za jelenia od razu wieszano – bo to zwierzę zarezerwowane dla dobrze urodzonych. Drewna w lesie nie mogłeś ścinac według ochoty, bo las należał do barona albo był wspólny dla całej wsi. Ty możesz sobie nazbierać chrustu. Twoja koza zeżarła trochę za dużo trawy z gminnego pola – płać robocizną własnej wiosce, inaczej sasiedzi cię pognają widłami. Ludkowie ci pracowali i bawili się według harmonogramu wyznaczanego przez porę roku i święta kościelne. Nigdy nie żyli według widzimisie, bo obowiązywało ich móstwo obyczajów i praw religijnych i świeckich. Wiosną modlili się, żeby nie było najazdu sąsiedniego watażki, pomoru świń, suszy czy powodzi. Zimą mieli do jedzenia tylko to co udało się wyhodować czy zebrać do jesieni. Wojna polegała na tym, że grupa konnych typów porywała ci krowę, paliła chatę i wyganiała do lasu co oznaczło śmierć głodową po nadejściu zimy. O żadnej taktyce czy bohaterskim nawawalaniu się wieśniacy nawet nie marzyli, bo wyłapanie strzały albo włóczni to zwykle śmierć natychmiastowa albo dzień poźniej – od gangreny. Wędrowali tylko wtedy, kiedy musieli – bo np. nastał głód, wojna albo zaraza, albo pola się wyjałowiły i trzeba było przenieść wiochę. Podróże to sprawa prawie wyłącznie miastowych, bo tylko oni mieli dostęp do żeglugi morskiej albo rzecznej a droga lądem była długa, uciążliwa i niebezpieczna. Na wsiach ludzie siedzieli w kupie i pod władzą uzbrojonego chama, bo to był jedyny sposób, żeby spać spokojnie. Człowiek który postawiłby sobie chatę na odludziu, w górach czy puszczy musiał mieć oczy dookoła głowy, bo stanowił po prostu samotną zwierzynę. Zwykle był albo psychiczny albo wygnany ze wsi za jakieś przestępstwo. Żadna normalna kobieta nie wydałaby się za takiego. Wtedy ludziom las, odludzia i samotność kojarzyły się tylko z głodem i niebezpieczeństwem, a nie ze swobodą i przygodami. Te dzikusy od Cejrowskiego też nie żyją tak jak im się podoba ale zawsze mają własny kodeks, nieraz bardziej rygorystyczny niż nasze prawo. Niby nie ma budzika i podatków, ale zrobisz coś nie tak i wywalają cię ze wspólnoty, a za miesiąc umrzesz z głodu albo zabiją cię byli sąsiedzi jeśli nie wyniosłeś się wystarczająco daleko.

    13

    0
    Odpowiedz
  12. Jak pisali ci wyżej… Za bardzo idealizujesz przeszłość. Było gorzej. No.. Chyba ze byłbyś wśród wybranych którzy jebali innych. I żyli z pracy innych.

    5

    0
    Odpowiedz
  13. myślę, że znaczna część ludzi tak na prawdę tęskni do życie, które opisałeś w pierwszej części.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Wyjściem z takiego stanu, jak Twój jest działanie. Nie jest to jednak działanie usilnie zmieniające jeden stan w inny, według tej samej ideologii spełniania się w życiu. To prowadzi dokładnie do tych samych rezultatów (przysłowie mówi – trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie rzeki).
    Wyjściem z takiej sytuacji jest więc zwrócenie się do uniwersalnych praw natury/Boga (zależnie od wyznania, poglądów, nazewnictwa) i działanie na ich chwałę. Wszystko co się robi, powinno być robione na Jego chwałę lub chwałę praw uniwersalnych. Co to oznacza? Otóż należy postępować moralnie, zgodnie z powinnością (jeśli coś trzeba, to trzeba – ktoś się topi, pomagasz mu, masz dzieci – wychowujesz je, ktoś cię atakuje – bronisz się), sumieniem, z dobrą intencją. Zaczyna się to zdrowym śniadaniem (bo jedzenie gówna jest sprzeciwem wobec natury) a kończy się na powinnościach związanych z pomocą innym, poświęceniu się wychowaniu potomstwa, zapewnienia im możliwości przeżycia i rozwoju. W biznesie postępowanie moralne i uczciwe, bez materialnego pożądania ale powinnością. Dbanie o zdrowie, o otoczenie itd.
    Obrałeś jakąś ścieżkę, więc idąc nią, rób to na Jego chwałę. Nie zależnie od wiary, od poglądów, jesteś częścią tych praw i sprzeciw wobec nim zawsze skutkuje cierpieniem. Zobaczysz jak trudne jest wdrożenie ich w życie. Nasza cywilizacja, normy poprawności, są tak dalece wpojone w mózg, że nie będzie to łatwe. Materializm, hedonizm, zepsucie moralne są dzisiaj normą. Na każdym kroku należy myśleć o Nim (lub tych prawach).
    Zawsze możesz zmienić swoje życie, w sposób w jaki chcesz, ale zrób to zgodnie z tą zasadą. Satysfakcja przyjdzie szybko.
    Poczytaj Bhagawadgitę, rozdział gdy Ardżuna nie chce zabijać wroga.

    3

    0
    Odpowiedz
  15. Ja też tak uważam i nawet o dziwo chciałem napisać taka sama chujnie. To, że życie jest „ułatwione” przez technologie to taka iluzja optyczna, bo w rzeczywistości wszystko jest teraz skomplikowane, utrudnione i sztuczne. Masz dostęp do samochodu, ale przez to tkwisz w korkach, przestrzegasz pierdyliarda znaków i jeździsz załatwiać tysiące niepotrzebnych rzeczy. Zakupów, zaświadczeń, papierków. Masz dostęp do telefonu tylko po to, żeby każdy mógł truć Ci dupe w dowolnym momencie. Żeby ruszyć palcem trzeba się nalatac po urzędach i załatwiać po 50 pozwoleń na każdą głupotę. Żeby zapewnić sobie podstawowe rzeczy, jak dom, życie itd. to kiedyś, jak piszesz budowales i miałeś, wychodziłeś, lowiles i miałeś. No, a teraz musisz przez minimum 8 h dziennie przez 20 lat zapierdalać u jakiegoś wyzyskiwacza, który wyciska z ciebie ostatnie soki, brać kredyty, załatwiać 20 pozwoleń z urzędów żeby wykopać rowek w ogrodzie.

    3

    1
    Odpowiedz
  16. Tak kurwa, bo zapierdalajac wokół chaty i polujac na zawierza nikt się nigdy nie nameczyl. Do tego pewnie lepiej było, jak zlapales gangrene od jakieś banalnej ranki i sobie umierasz >kara boska< bo nikt nie wynalazł antybiotyku.

    3

    1
    Odpowiedz
  17. Zgadzam się z autorem, ma rację, a Ci wszyscy co piszą, że nie to ludzie wchłonięci przez XXI wiek w świat konsumpcjonizmu. Brzydzę się tym światem, a zwłaszcza ludźmi, którzy myślą, że ich wartość = ile zarabiasz, jaką szkołę ukończyłeś i z jaką oceną, co masz na dupie, na mordzie i w kieszeni, co żresz i ile ćwiczysz.

    7

    4
    Odpowiedz
  18. Czy żyło się lepiej jest bardzo dyskusyjne. Choć pod pewnymi względami było rzeczywiscie lepiej, nie było pogoni za kasą choćby i nie było się niewolnikiem pieniądza. A pod innymi niestety gorzej. Konieczność zbierania pożywienia samodzielnie, nie było rozbudowanego przemysłu rolno -spożywczego. Kto nie umiał polować czy uprawiać roli, ten nie przeżył. Do tego choroby, czasem głód, zmiany klimatu, wędrówki ludów, wojny, w tym religijne, brak nowoczesnej medycyny czy ucisk ze strony różnych władców(jak miało się pecha urodzić w jakiejś monarchii absolutnej) dziesiatkowaly populację. Nadwyżka ludnosciowa była systematycznie wybijana. Dopiero rewolucja przemysłowa i rozwój kapitalizmu zmienił nieco sytuację. Nowoczesne metody produkcji, rozwój medycyny, szkolnictwa, zdobycze nauki i techniki, umożliwiły wydłużenie życia i podniesienie standardu życia. Mentalność ludzka niestety nadal tkwi w jaskiniach, ludzie nadal lubią wojny czy wędrówki ludów. Ale nie ma nic za darmo, płacimy ograniczoną wolnością czy zanieczyszczeniem środowiska.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Yyyy… proponuje wybrać się na hałdy w Bytomiu z namiotem i menaszka jak Cię przypizdzi szybko wrócisz do ciepłego m i zmienisz zdanie

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Co to kurwa jest ta „menaszka” analfabeto?

      0

      0
      Odpowiedz
  20. Nie dajesz rady z nowinkami a zapierdalasz ‘18 z masazerem? Masz dobre zycie to sie ciesz. Masz firme to rob po 8 godzin I reszte pierdol. Jak nie To spiedalaj z takimi zalami trolu.

    2

    0
    Odpowiedz
  21. Prograj sobie w Ark evolved będziesz mógł sobie narąbać drewna i wybudować domek a przy okazji oswoić dinozaura. Czy to nie śmieszne że ludzie tworzą takie gry w której spokojnie po pracy możesz narąbać wirtualne drewno i rozpalić w wirtualnym kominku? Po to nam te nasze komputery?

    2

    0
    Odpowiedz
  22. a propos tych dawnych czasów: życie,które opisujesz (polowanie, biesiady itp) to było zycie wysoko urodzonej osoby. Patrząc na to,że dziś raczej nie jesteś elitą kraju to dlaczego zakładasz,że byłbyś w tamtej grupie uprzywilejowanych?
    Tak jak dziś wiedziesz życie robaka jak my wszyscy, tak samo byłoby wtedy. Dziś nie masz czasu na życie bo jesteś w biurze i w korkach, wtedy byś nie miał bo byś był na polu.

    6

    0
    Odpowiedz
  23. Wychodzi na to, że zawsze najbardziej się opłacało być bandytą…

    9

    0
    Odpowiedz
  24. Romantyk JEBANY.

    4

    2
    Odpowiedz
  25. Co za bezmyślny bełkot gdybys urodzil się te bite kilkaset lat temu to pewnie bylbys chłopem i jedyna twoja rozgrywka byłoby prowadzenie gospodarstwa i bycie zrznietym w dupala przez jakiegoś szlachcica, głodowanie na zime i w sumie na lato tez. Masz zakrzywiony obraz terazniejszosci i przeszlosci, w tym 1 nie dostrzegasz pozytywow a w tym 2 negatywow

    7

    0
    Odpowiedz
  26. Wszyscy byli debilami bez krytycznego myślenia, z chorymi ideałami. Tak bardzo chcesz kontaktów społecznych? Wyjedź na wieś o zobacz jak dawno temu jedna na drugą osobę gadała i bądź ograniczony do osób z najbliższych miejsc.

    1

    0
    Odpowiedz
  27. Bo ta cywilizacja to babilon który powoli upada, uciekaj póki możesz. Pozdrawiam, czarodziej z lasu 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  28. Jestem kobietą i mam dokładnie tak samo. Aż w szoku jestem, po tym co przeczytałam, jakby ktoś spisał moje myśli. Chętnie Cię poznam bliżej 🙂

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Nie poznasz… Wy zawsze lecicie tylko na skurwysynów 🙂

      4

      1
      Odpowiedz
  29. Chyba niema na tym lez padole (swiat) terenow do zycia ,sa tylko systemy, w zasadzie takie same ,pozdrawiam nr.PESEL.

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Swoją drogą wrzuciłeś wszystko z dawnych czasów do jednego worka. A tak naprawdę nie było aż tak różowo. Zależy od miejsca gdzie się urodziło. W imperium rzymskim, średniowiecznej Europie pod kościelną dominacją, starożytnej Grecji, imperium Aleksandra Wielkiego czy Imperium Azteków wcale życie nie było lekkie. Ciągłe podboje, niewolnictwo, wyzysk, podatki, klasowość i nierówność społeczna, zupełnie jak dziś. Lżej było najwyżej u Indian Ameryki Północnej, Słowian przedchrześcijańskich, niektórych plemionach Ameryki Południowej, Afryki, Azji i u Aborygenów. Były plemiona prowadzące osiadły tryb życia, zajmowały się rolnictwem, hodowlą, miały jakieś tam rzemiosło i przeważnie zwoływane pospolite ruszenie do obrony, a były i takie, które zajmowały się zawodowo wędrówkami, rabunkiem i wojnami. W drugim przypadku los członków takiego plemienia był raczej smutny. Fakt miało tamto życie swoje plusy, większa wolność przede wszystkim, ale miało i minusy. Nigdy nie ma idealnie.
    Choć to dobrze, że powoli współcześni niewolnicy zaczynają dostrzegać gówno w którym siedzą.

    1

    0
    Odpowiedz
  31. Kuuurła, kiedyś to było

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Pamiętaj, życie mamy jedno. Nikt za Ciebie nie spełni Twoich marzeń i nie przeżyje Twojego życia za Ciebie. Chcesz zmian, to rusz się i zacznij działać. Na początku to nie jest ani łatwe ani przyjemne. Pewnie, że wygodniej jest siedzieć w rutynie i szarości dnia codziennego niż wywalać życie do góry nogami z powodu własnego widzimisię. Mi zajęło to 4 lata…4 lata namysłów, planowania, gadania i gderania. Wreszcie i ja sama wzięłam się za siebie i swoje jedno życie, jedyne jakie mam i więcej mieć nie będę.

    1

    0
    Odpowiedz
  33. bo ci co leza na tych hamakach to prawdziwi wolni ludzie tylko masa jeszcze do tego nie dojrzala

    2

    0
    Odpowiedz
  34. Kiedyś powiedziałem sobie, że nie będę wypowiadał się na chujni, ale to co opisałeś to mój największy lęk zaraz obok nieuzasadnionego lęku przed dentystą. Boję się, że gdy skończę studia, znajdę robotę, kobietę, dorobię się dziecka to zostanę takim niewolnikiem dzisiejszego stanu rzeczy. Że będę harować coraz więcej aby być w stanie utrzymać rodzinę, a po pracy nie będę miał siły/ochoty na cokolwiek. Nie chcę stać się bezmyślnym, zmęczonym robotem na łańcuchu, kursującym tylko między pracą, telewizorem i łóżkiem. Takich ludzi widać wszędzie, sam obserwuję to we własnym domu. Niestety, takie mamy czasy, że pieniądz ważniejszy jest od człowieka i jeśli chcemy prowadzić „normalne” życie to stajemy się niewolnikami tego staczającego się systemu, a monotonia zabija nas powoli od środka. To jest problem globalny i ludzie powinni reagować i próbować zmieniać sytuację. Niestety niemal każdy woli na krótką chwilę uciec od wszystkich problemów do TV, komputera, łóżka czy alkoholu. Ludzie którzy mają największe możliwości kontroli sytuacji w państwie (rząd) są niekompetentni, a obywatele przez obecną sytuację zbyt obojętni i zmęczeni by myśleć nad rozwiązaniem problemu i tworzeniu nowych, kompetentnych partii. Tu zresztą też chujnia, bo panuje myślenie „rządziła partia A, było chujowo, zagłosuję na partię B, ponieważ inne partie i tak nie mają szans mimo, że B też była przedtem u władzy i też było chujowo”. Paranoja z zachodu gani patriotyzm nazywając go skrajnym nacjonalizmem i nikomu w końcu nie zależy na tym kraju. Potrzeba u władzy prawdziwych patriotów zdających sobie sprawę z korzyści jakie niesie posiadanie własnego państwa przez naród. Niestety, takie osoby kończą teraz jak Petelicki. Wielki człowiek, którego darzyłem wielkim szacunkiem skończył tak marnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  35. Pewnego razu kupilem sobie piwko, ktore postanowilem spozyc na szybko, na ławeczce w takim malym parku, otwieram biore łyk i slysze za soba dzwiek otwierania butelki, odwracam sie a tu jakis gosc pije w krzakach, normalnie ubrany, nie jakis żul, no wiec przysiadl sie gadka szmatka, mówi że pije tu bo żona mu w domu nie pozwala, ogólnie to narzekał na swoje życie że żałuje ze inaczej nim nie pokierował, w pewnym momencie powiedział ze zawsze marzyło mu sie mieszkać w ekwadorze i mieć sady i uprawiać owoce, a tak to całe życie pracował w fabryce samochodów, gość miał prawie 70lat. Wnioski niech każdy wyciągnie.

    2

    0
    Odpowiedz
  36. Wypierdol szefowi w morde z glana . Moze sie ocka moze ni . Ale to nic -i tak mu wypierdol bo pewnikiem i tak zarobil.

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Łatwo nie jest, ale mogło być dużo gorzej. Pomyśl sobie, że jesteś Cejrowskim. Lepiej Ci?

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Stary mam tak samo. Tez mam mala firmę, raz jest lepiej raz gorzej. Do tego nie do końca szczęśliwe małżeństwo, druga strona chyba się wypaliła. Praca nieraz więcej niż 12h dziennie. I tylko podróż gdzieś gdziekolwiek dodaje odrobiny radości i nadzieji na lepsze jutro. A potem wszystko od nowa, jak wydmuszka. A najgorszy w tym wszystkim jest brak odwagi by cokolwiek zmienić.

    0

    0
    Odpowiedz
  39. Masz rację. Też jestem przekonany,że żyjemy w świecie, który stoi na głowie. Facet zapierdziela na roli cały sezon i za marchew czy ziemniaki dostaje 2PLN a jakiś smartfon czy inny hi-tech-syf kupujesz za 1PLN. Gdzie tu wartość pracy? wysiłku? wartość człowieka?
    Trzymaj się….

    0

    0
    Odpowiedz

Sam śpię jak palec

Cześć. Nie mogę spać, czuje nerwy i złość i totalne wkurwienie.
Mam 43 lata (żonaty od 96) od 12 lat śpię sam, bo moja żona usypia dzieci i z nimi śpi w ich pokoju (mamy kurwa tylko 2 pokoje).
A jak usną to wtedy do mnie przychodzi jak nie jest zmęczona czyli średnio 2-3 razy na tyd. (dziś nie przyszła) i się bzykamy ( dodatkowo często na szybko daje mi w ciągu dnia w ubikacji – a ja ją bzykam żeby się tylko wyładować )
Na początku fajnie było spać samemu i nawet te numerki na szybko, ale teraz mnie coś zżera od środka jak robak – nie chce mieć żony na godzinę jak kurwy – czuje się samotny.
Najmłodszy ma już kurwa 10 lat a ona dalej go usypia bo bez niej nie uśnie. Ja pierdole, kocham ją ale … Wczoraj mi powiedziała że nie chce mieszkać w domu, a ja pracując i oszczędzając cały czas myślę o własnym domu
a nie o większej klatce w jebanych blokach.
Mówią że ranek mądrzejszy od wieczora.
Mam nadzieje że do tej pory nie przyjdą mi żadne gówniane pomysły np rano ją wyzwę od najgorszych i wygarnę wszystko co mnie boli, albo jak dalej chce dziecko niańczyć to niech już nigdy nie przychodzi do mojego łóżka…
Wiem że wtedy to byłby początek końca.
Albo po prostu olać wszystkie moje żale, zachować się jak facet – a nie jak pizda, i kochać Renatę razem z jej „słabościami” – ona mnie kocha takim jakim jestem.
Kurwa mać – jaki kawałek mózgu mam sobie wyciąć żeby nie mieć więcej takich pojebanych myśli?(tego na dole nie biorę pod uwagę)
A chuj .. rano dryndne do szefa że przyjdę później a jak dzieci pójdą do szkoły do wezmę prysznic i przystąpię do obowiązków małżeńskich i powiem że ją kocham …
Huaah.

33
40
Pokaż komentarze (49)

Komentarze do "Sam śpię jak palec"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Czytając takie wypociny mam wątpliwości by w ogóle sie pakować w jakiś związek.. Wkurwiają mnie baby a jeszcze jak czytam takie chujnie to mnie chuj strzela,.,,, Nienawidzę bab…

    18

    11
    Odpowiedz
    1. To znajdź sobie chłopa

      11

      3
      Odpowiedz
    2. Cześć. Ja napisałem te wypociny. Ciężko napisać w kilku słowach historię mojego związku z Renatą – ale….
      Jednego jestem pewien, ten związek to najlepsza „rzecz” jaka mnie w życiu spotkała, a że czasem się „psuje” to chuj z tym.
      Jak patrzę na całokształt to jest super.
      A że coś mnie tam boli, to jeszcze raz ch… z tym.

      8

      3
      Odpowiedz
  3. A czemu nie pomozesz jej przy dzieciach? Nie dziw się ze zmęczona jak jej nie pomagasz

    15

    5
    Odpowiedz
    1. Generalnie ja pracuję , a ona ogarnia mieszkanie i dzieci.

      3

      10
      Odpowiedz
      1. Autorowi nikt nie pomaga w pracy, ale on ma pomagać w domu?!

        6

        6
        Odpowiedz
        1. Myślenie kuhwa 50 letniego chłopa z komuny o obowiązkach

          2

          1
          Odpowiedz
          1. Myślenie 20 letniego lewaka ktory dmucha trupy i 7 letnie dziewczynki w imie postepu.

            3

            0
            Odpowiedz
    2. Dokładnie, faceci mają wymagania do sufitu, zaloże się, że jego żona również pracuje, więc to ”ogarnianie domu” w ramach 2giego etatu, to zwyczajne samcze wygodnictwo.

      0

      1
      Odpowiedz
  4. Najmłodsze dziecko ma 10 lat a starsze ile ? i zona ciągle je usypia ???
    współczuję

    18

    0
    Odpowiedz
    1. 10, starsze 14 samo usypia 🙂 .

      0

      0
      Odpowiedz
  5. To idź do ich pokoju i połóż się z nimi i skończ pierdolić smuty!

    16

    1
    Odpowiedz
    1. Chyba na podłodze 🙂
      Ze skończeniem pierdolenia smutów się zgadzam.

      1

      3
      Odpowiedz
  6. Facet, jesteś super. Końcówka mnie po prostu … Wzruszyłam się. Spróbuj usiąść i spokojnie, na ile się uda bez pretensji pogadać. Z dziećmi bywa trudna sprawa. Niektóre długo nie chcą zasypiać same i co zrobisz? Nie jestem zwolenniczką zapasów – kto kogo przetrzyma (dziecko rodzica czy odwrotnie) bo to przykre dla dwóch stron. I tak masz lepiej od tych co przyzwyczaili dzieci do przychodzenia i spania razem. Nie jest łatwo pozbyć się z łóżka takiego namolnego kajtka. Spróbuj dogadać jakiś kompromis bo (mówię z własnego doświadczenia) warto. Dzieci tak szybko rosną. Zaraz będą nastolatkami i nie będą już tak potrzebowały waszej bliskości. Jesteś bardzo dzielny, że wytrwałeś tak długo. Chyba niewielu facetów tak potrafi. Jeśli teraz się dogadacie to dzieci lada moment zaczną dorastać, a Ty będziesz w związku, którego można pozazdrościć.
    PS. Może warto by pogadać z małym. Może boi się ciemności i sprawę rozwiąże mała lampka, może cicha muzyka, otwarte drzwi do pokoju. Dzieci lubią stałe rytuały, zwłaszcza przed snem, ale to nie znaczy, że nie można próbować wprowadzać pewne zmiany. Trzymam kciuki.

    13

    6
    Odpowiedz
    1. „Niektóre długo nie chcą zasypiać same i co zrobisz?” – ciekawe czyja to wina jak nie nadopiekuńczych mamusiek.

      3

      2
      Odpowiedz
      1. Może byłbyś lepszym człowiekiem, gdyby twoja była bardziej opiekuńcza.
        Ale,…. chyba ważniejszy był tatuś.

        0

        1
        Odpowiedz
  7. Nie jest źle Kolego. Moja żona śpi ze mną, a bzykanie maks. raz na tydzień. Staż 10 lat krótszy. Źle mi z tym, ale do Niej słabo to dociera.

    4

    3
    Odpowiedz
    1. No własnie, nie dociera.

      Zawsze szukam winy w sobie – że to ja robię coś źle.
      Myśleć tylko o sobie = źle. Myśleć tylko o innych a siebie winić = źle. Nie umiem znaleźć środka.
      W każdym razie ta moja chujnia „Sam śpię jak palec” nieaktualna.
      Deprecha jesienna mnie dopadła :):)

      3

      3
      Odpowiedz
  8. 10 lat sto?! Może poproś kogoś żeby jej wytłumaczył że dziecko w tym wieku powinno już spać samo. Może zróbcie jakiś rytuał że od tej pory wchodzi w nastoletnie życie i już kurwa nie będzie spać z mamą, że staje się facetem. Może parę nocy nie prześpicie ale później będzie dobrze

    7

    0
    Odpowiedz
    1. Matki maja swój rozum i nikt im nie przegada.
      A dziecko 10lat to jest raczej dziecko niż młodzik, aczkolwiek niektóre śpią same od małego.

      2

      2
      Odpowiedz
      1. Madki nie mają swojego rozumu ,potwierdzone.

        2

        1
        Odpowiedz
  9. A nie możesz normalnie z nią porozmawiać – na przykład umówić się na konkretną godzinę, że czas tylko dla Was – i powiedzieć jej szczerze, spokojnie, co Ci leży na sercu? 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Najpierw wysłałem emaila – dlaczego 🙂 ? – bo jakbym to mówił to bym połowy zapomniał z emocji i jeszcze mógłbym coś spieprzyć.
      Po pracy wróciłem , przytuliłem , powiedziałem kilka ciepłych słówek.
      I całą tą moją „chorobę” jak ręką odjął.
      Huuah. 🙂

      3

      2
      Odpowiedz
      1. Gratuluję! Z mailem nie najgorszy pomysł – ale nie unikaj rozmów twarzą w twarz :). Dialog w małżeństwie to niezbędna rzecz. Dobrze jest na bieżąco się dzielić przemyśleniami, wątpliwościami i rozmawiać o kłopotach, bo jak się to próbuje „zamieść pod dywan”, to i tak wraca – a jak się nazbiera wzajemnych żali, to już krok do katastrofy. Dlatego rozmowa, rozmowa i wzajemne zrozumienie. Powodzenia! 🙂

        0

        0
        Odpowiedz
  10. 43 lata , a zachowanie jak typowy student czyli ruchanie ponad wszystko… Żona rzecz święta, więc ja kochaj i dbaj bo masz anioła , a przede wszystkim czy ty chociaż raz te dzieci uśpiłeś albo odciążyłeś żonę w obowiązkach??!

    11

    11
    Odpowiedz
    1. Nie „ruchanie” najważniejsze, tylko bycie z kobietą, zasypianie razem, budzenie się razem.
      Wszystko jest między nami git – ale zawsze jakaś łyżka dziegciu psuje smak – wszystko da się ogarnąć 🙂 jak się kocha 🙂

      3

      3
      Odpowiedz
  11. Kazdy spi sam i pierdzi u siebie . Czego sie facet szurasz ? Kobita cie kocha i nawet na stojaka daje ( excitin’ jak nastolatka cie bzyka ) a ty szumisz bo nie spi z toba w towarzystwie twoich pierdow i CHRAPANIA . Moze sama tez ma gazy i sie wstydzi wiec zamiast ci srac pod nos to dyplomatycznie spi z dziecmi ( malym takie cos nie wadzi ) . Odczep sie od Renaty i daj jej zyc.

    17

    2
    Odpowiedz
    1. Fakt spanie samemu jest super.
      I śpię tak od około 14 lat – ale naprawdę chciałbym usnąć przy żonie, tak po prostu. I Renia to teraz wie i czuję że w najbliższym czasie będziemy razem spać ( teraz dziecko jest chore i żona go w nocy pilnuje )
      Huaah.

      1

      3
      Odpowiedz
  12. Pozwalasz usypiać jej 10 letnie dziecko? Człowieku ogarnij się i ją.

    9

    2
    Odpowiedz
    1. A co on kapral jakiś czy inny prezes, żeby nie pozwalać? Ty się ogarnij. W normalnej rodzinie nie funkcjonuje się na podstawie zakazów i nakazów.
      Poza tym, każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby. Jedno zasypia samo, inne potrzebuje żeby mu poczytać bajkę i pobyć aż zaśnie. To takie straszne?
      Miłość i troska jaką okazują rodzice małym dzieciom procentują w przyszłości.

      4

      0
      Odpowiedz
      1. taaa a później rosną małe lewaki, które jak dorosną uwielbiają dmuchac trupy i małe dzieci.

        Ogarnijcie sie bo tego sie czytac nie da!

        0

        0
        Odpowiedz
  13. Chujnia nieaktualna. Jakąś kuźwa depreche miałem.
    Thx za kciuki góra/dół.

    2

    9
    Odpowiedz
  14. Hejoł stary. Prysznic bierz wueczorem a nie wycieraj nrudów w prześcieradło. Poza tym gadasz jak byś rozdwojenie jaźni miał. Więcej zdecydowania i konkretów. Pozdro.

    4

    0
    Odpowiedz
    1. Wieczorem jasna sprawa.
      Ale po nocy można się odświerzyć.

      0

      0
      Odpowiedz
  15. Zwal se konia.

    2

    1
    Odpowiedz
  16. Jestes jakis kurwa chory ? Nie potrafisz usiąść z nią przy stole i porozmawiać na temat waszych WSPÓLNYCH dzieci, że młody ma już 10 lat i raczej powinna powoli wycofywać się z usypiania go itd bo to będzie zły nawyk ? Nie potrafisz powiedzieć, że chciałbys więcej czasu spędzac z nią razem, zaproponowac jakiegoś wyjazdu w dwoje? Ja pierdole, chciałabym mieć takie problemy, bo to wtedy nawet nie muszę myśleć co i jak tylko samo się rozwiązuje ponieważ od tego mam mózg.

    10

    1
    Odpowiedz
    1. Porozmawiałem i jest już git – chujnia nieaktualna.

      0

      2
      Odpowiedz
  17. Kurde fajnie masz, że masz żonę i się kochacie, dobrze, że masz panowanie i nie mówisz do niej w emocjach czegoś głupiego po co ranić ukochaną.

    4

    0
    Odpowiedz
  18. Bismillah, drogi Bracie, Twoja domowa sytuacja jest postawiona na głowie, jak demokracja w Australii! Allah azzawajal w surze „Krowa” nakazał przecież mężczyznom oranie żon, a niewiastom – ogólnie rzecz biorąc – posłuszeństwo, zachowywanie skromności poza domem, i trzymanie dzioba na kłódkę – chyba, że pan domu akurat życzy sobie, aby był on szeroko otwarty!
    Czyż mamy ci przypomnieć, co na ten temat powiedział Wysłannik Allaha, salla Allahu alaihi wa salam?
    Otóż, zgodnie ze stuprocentowo wiarygodną narracją Ibn Maniaqa powiedział On, że:
    „Gdybym miał nakazać oddawanie pokłonów przed kim innym, niźli Allahem, to nakazałbym kobietom kłaniać się przed ich mężami. Żadna kobieta nie wypełnia swojego obowiązku wobec Allaha, zanim nie wypełni go wobec swojego męża. Jeżeli mąż prosi żonę o stosunek, nie powinna mu ona odmawiać, choćby akurat siedzieli na grzbiecie wielbłąda.”
    Uczony mułła Ruchollah w klasycznym komentarzu do tego hadisu podkreśla, że w twardych i epickich czasach Proroka (s.a.a.w.s.) nawet groźba utraty kontroli nad lejcami, oplucia i stratowania przez kilkusetkilogramowego parzystokopytniaka nie stanowiła przeszkody w uprawianiu miłości. Mułła zauważa, że wskazana przez Proroka (s.a.a.w.s.) technika także współcześnie ma zbawienny wpływ na pożycie wielu par, zapewniając im doskonały trening psychomotoryczny oraz niepowtarzalny dreszcz emocji podczas samego aktu, jak i późniejszej ucieczki przed obsługą ogrodu zoologicznego.
    A skoro w waszym M2 nie ma warunków do trzymania wielbłądów, to tym bardziej nie powinno być miedzy wami wymówek, drogi Bracie! Dzieci przecież także nie muszą wam stawać na drodze. Córki powyżej dziesięciu lat można godnie wydać za mąż za sąsiada rencistę, co wzmoże rodowe bogactwo i ochroni latorośl przed staropanieństwem lub nierządem. Synów zaś posłać na dżihad przeciw bałwochwalczym świeżakom, albo zamknąć w piwnicy, aby się tam hartowali oglądając małe kotki.
    Z życzeniami przyjemnego małżeńskiego męczeństwa i napomnieniem do wspomagania piwnicznych kotków pozdrawia emir Abu Janusz z Islamskiego Państwa w Sieradzu.

    6

    2
    Odpowiedz
  19. Drogi Bracie, twoja domowa sytuacja jest postawiona na głowie, jak demokracja w Australii. Allah azzawajal w surze „Krowa” nakazał mężczyznom oranie żon a niewiastom – ogólnie rzecz biorąc – posłuszeństwo, zachowywanie skromności poza domem, i trzymanie dzioba na kłódkę – chyba, że pan domu akurat życzy sobie, aby był on szeroko otwarty.
    Czyż mamy ci przypomnieć, co na ten temat powiedział Wysłannik Allaha, salla Allahu alaihi wa salam?
    Otóż, zgodnie ze stuprocentowo wiarygodną narracją Ibn Maniaqa powiedział On, że:
    „Gdybym miał nakazać oddawania pokłonów przed kim innym niźli Allahem, nakazałbym kobietom kłaniać się przed ich mężami. Żadna kobieta nie wypełnia swojego obowiązku wobec Allaha, zanim nie wypełni go wobec swojego meża. Jeżeli mąż prosi żonę o stosunek, nie powinna mu ona odmawiać, choćby akurat siedzieli na grzbiecie wielbłąda.”
    Uczony mułła Ruchollah w klasycznym komentarzu do tego hadisu podkreśla, że w twardych i epickich czasach Proroka (s.a.a.w.s.) nawet groźba utraty kontroli nad lejcami, oplucia i stratowania przez kilkusetkilogramowe zwierze nie stanowiła przeszkody w uprawianiu miłości. Mułła zauważa, że wskazana przez Proroka (s.a.a.w.s.) technika także współcześnie ma zbawienny wpływ na pożycie wielu par, zapewniając im doskonały trening psychomotoryczny oraz niepowtarzalny dreszcz emocji podczas samego aktu, jak i późniejszej ucieczki przed obsługą ogrodu zoologicznego.
    A skoro w waszym M2 nie ma warunków do trzymania wielbłądów, to tym bardziej nie powinno być miedzy wami wymówek, drogi Bracie! Dzieci przecież także nie muszą wam stawać na drodze. Córki powyżej dziesięciu lat można godnie wydać za mąż za sąsiada rencistę, co wzmoże rodowe bogactwo i ochroni latorośl przed staropanieństwem lub nierządem. Synów zaś posłać na dżihad przeciw bałwochwalczym świeżakom, albo zamknąć w piwnicy, aby się tam hartowali oglądając małe kotki.
    Z życzeniami przyjemnego małżeńskiego męczeństwa i napomnieniem do wspomagania piwnicznych kotków pozdrawia emir Abu Janusz z Islamskiego Państwa w Sieradzu.

    1

    2
    Odpowiedz
  20. twoja żona to pedofilka rucha sie z twoim synem a ty nic nie wiesz

    3

    7
    Odpowiedz
    1. „twoja żona…” Jak można przepuszczać takie chore komentarze?!!!

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Tu somsiad.Potwierdzam ze ta kobieta ma sex oralny ze swoim 14 letnim synem.

        0

        0
        Odpowiedz
  21. Ja sam spie jak palec w dupie . A jak se pierdze ( pije , dre lacha i pale maryche i patrze na pornole to nawet nie zawracaj !!) . Ja tam lubie . Zwlaszcza xhamster .

    0

    1
    Odpowiedz
  22. Rozmowa z kobietą to jak mówienie do słupa, mówisz do słupa a on i tak stoi jak dupa.

    0

    1
    Odpowiedz
  23. nie histeryzuj, po roku, dwóch poczucie pustki ustępuje. czujesz się zajebiście sam ze sobą. wiem co piszę.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Sorki ale 10 lat ma i trzeba usypiać? To kaleka jakiś? Albo z niego będzie. Do psychologa z synem bo to jest coś mocno nie tak. Z jego mamą też. To nie jest zdrowe.

    1

    0
    Odpowiedz
  25. Ha ci w De ty biedny misiu… haha rozterki nimfomana, weź ty lepiej daj żonie spokój, bo przez ciebie będzie musiała sobie wyciąć macicę, od tych częstości seksowania

    1

    0
    Odpowiedz

Przeprowadzka

Mieszkam obecnie w małej miejscowości na Podkarpaciu, z którą jestem mocno związany. Kocham naturę, góry, przestrzeń, chciałbym tu żyć i umrzeć, ale się nie da. Praca jest kiepska, na ogół słabo płatna i bez perspektyw, to zmusza mnie do wyjazdu stąd. Przeprowadzam się do stolicy, którą wiem, że będę nienawidził. Mieszkałem już kiedyś w dużym mieście i nie miałem z tego żadnej satysfakcji. Perspektywa życia na 50m2 w zatłoczonym, głośnym, śmierdzącym mieście mnie dobija. Żadne pieniądze i rozrywki nie zrekompensują mi tego co stracę. Chujnia do kwadratu, ale nie widzę możliwości żeby ją przeskoczyć.

64
5
Pokaż komentarze (29)

Komentarze do "Przeprowadzka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A nie możesz poszukać czegoś np. w Rzeszowie i albo tam się osiedlić, albo dojeżdżać ze swojej miejscowości?

    8

    0
    Odpowiedz
    1. Rzeszów? Co to takiego?

      1

      6
      Odpowiedz
  3. Zostań tam gdzie jesteś zacznij chodować owce i ekologiczne sery. Jakaś agroturystyka ?

    14

    0
    Odpowiedz
    1. Ciekawe kto mu to kupi, musiałoby zachodnich sieci handlowych nie być. Chyba że za wschodnią granicą. Przy czym jak nie ma ziemi, a powiedzmy chalupe i dwa metry kwadratowe ogródka, jak nieraz jest na wsi, to se może pomarzyć o owcach. Na dywanie w pokoju ich nie będzie wypasal.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Hodowla serow to jest przyszlosc…

      4

      0
      Odpowiedz
  4. A dojazd do pracy? Trochę czasu w plecy, ale coś za coś.

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Podkarpacie? Marzyłem żeby z tej zapijaczonej, zakatoliczonej dziupli zabitej dechami spierdalać do cywilizacji a widoki i natura to nie wszystko. Sorry ale świat nie ceni sobie romantyków 😉

    8

    4
    Odpowiedz
    1. 100% racji, to najgorszy region w tym smutnym kraju, kościół, wścibscy wpieprzający się we wszystko ludzie, pracy bez znajomości nie dostaniesz żadnej (tutaj nawet posady sprzątaczek są dziedziczone). Uciekać stąd jak najdalej

      5

      3
      Odpowiedz
    2. dla autora jak widać co innego jest ważne. rozumiem go.

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Zostań policjantem

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Moja bratowa jest poli.Fuck her .

      0

      0
      Odpowiedz
  7. Wyprowadziłem się z Wrocławia i mieszkam teraz kilka kilometrów „za rogatkami”, na podmiejskiej wiosce. W ciągu ostatnich trzech lat dostałem oferty pracy w stolicy, z dwóch firm. Nie prosiłem o nie, propozycja wyszła od nich. Ale przecież kurwa nie będę się przeprowadzał ze wsi na wieś.
    Warszawa to śmierdząca, ponura, szara, głośna, smutna wiocha pełna korposzczurów. „Złote” tarasy? Chyba chodzi o kolor szczyn w tamtejszych kiblach. Rzygam na samą myśl o przeprowadzce. Howgh.

    16

    3
    Odpowiedz
  8. Ból straszny się przeprowadzać do dużego miasta. Jako Łodzianin potwierdzam, że chujnia jak nie wiem co. Hałasy, spite mordy w każdy dzień tygodnia drące ryła, hałas samochodów, silników, klaksonów, jakaś laska drze mordę na swojego ukochanego, bo kupił w chińskim nie to, co chciała, tutaj gołębie srają, albo lecą jak popieprzone i trafiają prosto w Ciebie na pełnej parze, powietrze do niczego przeżarte smogiem, komunikacja miejska i emerytowane biegaczki, które jak nie dobiegną do siedzenia, to zmieniają się w emerytowane zapaśniczki, wojny kierowców z rowerzystami i pieszymi i oczywiście przeklęta straż miejska, która ma w dupie wszystko i która czeka tylko aż przez sekundę światło na którym przechodzisz zrobi się czerwone. Jeśli przebiegniesz, by zdążyć, by nie było czerwone, to mandat za bieganie po pasach, jeśli będzie choć sekundę czerwone, to wykłócić się trzeba, że było zielone, jak przechodziliśmy. Życie w dużym mieście to tragedia. Jeśli jeszcze możesz, to zrób wszystko, by się nie wyprowadzać.

    11

    2
    Odpowiedz
  9. Jakie 50m2 gościu. Jak znajdziesz klitę 20m to powinieneś skakać z radości.

    11

    0
    Odpowiedz
  10. Szkoda mi Cie . Bardzo Cie rozumiem . Mieszkam w molochu , ohydnym brudnym , przeladowanym , nie tak bardzo ciekawym jak go tv pokazuje, miescie za oceanem . Tak jakbys mieszkal na tym ich freewayu , tak samo . A ludzie ? Zbieranica z Treciego Swiata i jeszcze gorsze all’merican rednek , hicks , white trash , some jewrej , jeruzalemski zydek pejsaty co ciebie ” goyam ” nie zatrudni ( chyba zeby do wyruchanki). To miasto to chuj . To dopiero o tym Chujnie napisac . Tylko by bylo za dlugo . Tu kazdy chla . Liquorstor co 10min ( z buta) albo chociaz 7/11 gdzie nabywasz wino i browar . Czemu ? Bo musisz ! Zeby choc na chwile zasnac i zamknac mordy Demonom gorzalko . Trzymaj sie . Ciungnij dalej , moze sie z tego mniasta tez wyrwiesz .

    3

    1
    Odpowiedz
  11. Również się z Podkarpacia przeprowadziłem do stolicy kilka miesięcy temu i wiem co czujesz. Odezwij się do nie to pogadamy jak bracia w niedoli.

    3

    1
    Odpowiedz
  12. Ja mieszkam w śmierdzącym zakopconym od jesieni do wiosny Sosnowcu.
    Żygać mi się chce, ale dopuki rodzice i teśniowie żyją i dzieci chodzą tu do szkoły to muszę tu mieszkać… chujnia i śrut.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. zostań żygolakiem

    1

    1
    Odpowiedz
  14. Będzie przejebane w dużym mieście, kasa będzie, ale za nią nie kupisz tego co stracisz. I tak źle i tak niedobrze. Wolny zawód? Hodowla kóz, danieli?

    0

    0
    Odpowiedz
  15. To nie musisz zaraz odrazu wyjeżdżać do warszawy…. bez przesady… wystarczy pierwsze blizsze większe miasto, nie odrazu metropolia ale poprostu większe z 2x niz twoje i tyle.

    4

    0
    Odpowiedz
  16. Mogę dać Ci radę, ponieważ sam nienawidzę bałaganu wielkiego miasta , chociaż w Warszawie się urodziłem i wychowałem. Jeśli sprawa Twojego „sposobu” zamieszkania jest otwarta zastanów się nad wynajmem/kupnem małego domku np. w dzielnicy Wawer. Ja tak zrobiłem i jest mi dużo lepiej, nie zastąpi to gór, ale przynajmniej do lasu blisko, nie mieszkasz w klatce, ludzi mało, spokój. Niesie to za sobą nieco więcej wysiłku i kosztów, ale wg. mnie warto. Dojazd do centrum jest bardzo sprawny, SKM jedzie 20 minut, autem poza godzinami szczytu podobnie.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Wiesz co komu sie podoba niektóry woli w kaloszach biegać po swoim podwórku kury zaganiac miec rolnictwo do tego traktor i z 10 hektarów ziemi. Drugi woli pracowac w mieście i odkładać na jakiegoś mercedesa i wzbudzać podziw na ulicach do tego kluby z dziewczynami itp. Na wiosce jest nuda … ale jak kto woli.

    2

    0
    Odpowiedz
  18. Co ma powiedzieć Warszawiak, który czuje tak jak ty? Ty masz dokąd uciec a ja nie. 20-30 lat temu Warszawa była inna a teraz nazjeżdżało się bydła zewsząd i jest bród i smród…

    0

    1
    Odpowiedz
  19. Heh. Jestem z Warszawy (czyt. urodzilem sie). 5 lat temu poznalem fajna dziewczyne z podkarpacia a dokladnie z Mielca. Bylo zajebiscie. Bylo…dopoki nie zakochalem sie w Mielcu. Jej rodzinnym miescie. Ja Warszawa pociagala zadzwiala a szczegolnie ta „ciemna strona”. Ja optowalem za wyprowadzka do Mielca. Na chwile to jej wystarczylo jednak nie na uloznie sobie zycia. Ja od ponad roku mieszkam w Mielcu a ona buja sie w Warszawie. Stacza sie. Na poczatku bylo ciezko a nawet zle bo jej rodzina miala mi za zle ze jej nie potrafilem utrzymac w ryzach. Kurde w tym Mielcu to sie wszyscy znaja i każdy jest kims kogos z rodziny hehe. Nie żałuję decyzji o wyprowadzce z Warszawy. Czasami tesknie…wsiadam w auto i jak juz dojeżdżam to jestem zly na siebie. Po co ja te 250 km tne??? Po co??? Nie wiem…

    2

    0
    Odpowiedz
  20. A ja jestem z Podkarpacia z małej wioski, mieszkalem w Wawie 6 lat – pracowałem, studiowałem. I teraz mieszkam znów na Podkarpaciu i pierdole ten cały pośpiech. Zobacz sobie jak ludzie zapierdalają jak z metra wysiada. Zarabiam więcej niż w Warszawie w branży IT, jestem na swojej działalności i jest git. I mam z tarasu widok na las i górki a nie bloki na Chomiczowce 😀

    1

    3
    Odpowiedz
    1. Co Tobie nie pasuje na Chomiczowce??? Do chuja co???

      0

      0
      Odpowiedz
    2. Nie odkryłeś uroków Chomiczówki buraczany pariasie, ale nie dla psa kiełbasa.

      0

      0
      Odpowiedz
  21. Bardzo ci współczuję tego życiowego dylematu. Jestem znad morza i kilka razy byłam w Bieszczadach, pierwszy raz jeszcze jako nastolatka na obozie harcerskim. Pamiętam, ze po przyjeździe stamtąd okrągły rok czekałam żeby znów tam pojechać. 3lata temu bylam ostatni raz i wyjeżdżając płakałam jak dzieciak. Przez jakiś czas miałam plan, żeby sprzedać mieszkanie i wyprowadZić się do ustrzyk dolnych, ale potem pojawilo się pytanie z czego miałabym tam żyć? ludzie stamtąd uciekają i widocznie mają ku yemu powód. Natomiast rozważ jeszcze czy to musi być wawa:) powodzenia i pozdr.

    0

    0
    Odpowiedz

Nie bawią mnie banały

Nie uważam się broń boże za kogoś lepszego od innych.Po prostu jestem jedną z wielu osób które zauważyły że nasze istnienie jest gówno warte.Większość jest skazana na bycie trybikiem,robotem do zapierdalania na kogoś.Miliardy ludzi podobnych do siebie i popełniających te same błędy.Schemat życia ludzi szamać kimać tyrać.Spłodzić kolejną jednostkę ,całe życie zapierdalamy,nie ważne czy za 1500 czy za 10000 tys.Życie i społeczeństwo wymusza na mnie masę rzeczy których robić nie chcę.Jeśli się wyłamie ,zostanę wyklęty.Zero czasu dla siebie ,od maleńkości jesteśmy wpierdalani w schemat życia szamać tyrać.A pod koniec życia gdy jesteśmy schorowani zniszczeni mamy chwilę relaksu dla siebie na emeryturce 1200.To jest niepojęte że życie jest takie chujowe.

116
7
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Nie bawią mnie banały"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. już wiesz czemu ludzie chleją ?

    22

    0
    Odpowiedz
  3. To zacznij żyć trochę dla innych, by ich egzystencja była bardziej znośna a masz dużą szansę, że dzięki temu staniesz się szczęśliwszy i znajdziesz sens.

    2

    6
    Odpowiedz
  4. Wszystko raczej zależy od priorytetów i punktów widzenia.

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Życie nie musi być chujowe. Jeśli nie pasuje Ci schemat, a masz pomysł i dość odwagi, żeby żyć inaczej – to Twoje życie, Ty decyduj jak żyjesz.
    Jeśli jednak z jakiegoś powodu tkwisz w schemacie – od Ciebie zależy czy w przerwach między „zapierdalaniem, żarciem, sraniem i spaniem” będziesz umiał zobaczyć, poczuć, przeżyć coś jeszcze.

    5

    0
    Odpowiedz
  6. nic z tym nie zrobisz

    1

    1
    Odpowiedz
  7. Nie da się niestety być wolnym, zawsze jesteś od czegoś/kogoś uzależniony. Mam 22 na karku i widzę już mniej więcej swoją przyszłość w kilku opcjach. I przeraża mnie. Opcja najlepsza to chyba ta z żoną dzieckiem i fajną pracą, a najgorsza to mieszkanie u starych, tyra za grosze i odpierdalanie akcji, pewnie z puchą w ręku i szlugiem w ustach. Sobą być nie mogę bo by pomyśleli że jakiś pierdolnięty. Całe życie się trzeba maskować. W sumie to mam jakiś plan który już kilka lat temu w głowie ułożyłem tylko jest czasochłonny i nie do końca ode mnie zależy czy mi się powiedzie. Pojebane to nasze życie i społeczeństwo.

    16

    0
    Odpowiedz
    1. Żeniaczka dla świętego spokoju… to najgorsze co możesz zrobić…

      5

      0
      Odpowiedz
  8. Takie realia każdego z nas. Wszystko sprowadza się do zapierdalania od punktu A do punktu B, czasem okrężną, bądź dłuższą drogą, ale wciąż wszystko sprowadza się do tego samego. Wszyscy jesteśmy botami – w mniejszym, bądź większym stopniu. Szkoła, studia, praca, żeniaczka, dzieciak, emeryturka i grób;). No cóż, jedyne chyba co możemy zrobić to to, żeby życie upłynęło max szczęśliwie i aby człowiek był spełniony.

    7

    0
    Odpowiedz
  9. Życie jest chujowe, owszem, ale posiada swoje smaczki. Jednym z takich małych smaczków jest poprawność komunikacji niewerbalnej. Żeby za dużo nie pierdolić – po kropce stawiamy spację, po przecinku też, za to przed przecinkiem tej spacji nie powinno być. Potrenuj i na pewno się uda.
    #grammarnazi

    8

    2
    Odpowiedz
  10. Weź nie pierdol, gdyby nie te społeczeństwo to byś biegał po lesie bez galotów i ganiał z kijem wiewiórki na obiad. Po to stworzono społeczności ,żebyś cały dzień nie polował na jedzenie tylko miał na potrzeby wyższego rzędu. Wyzysk ,sryzsk – nie zorganizowany z Ciebie nierób i tyle. Się żyje tak jak się chce i tyle, z tego co widzę to wolny czas lubisz spędzać na użalaniu się nad sobą… O jakie życie złe nie dobre ,8 godzin dziennie ,5 dni w tygodniu w uczciwej pracy – nie zesraj się z bólu istnienia.

    4

    13
    Odpowiedz
  11. Przykra jest świadomość bycia nikim. 🙁

    6

    0
    Odpowiedz
  12. Odkryłeś Matrix i panikujesz, śmiesznie się czyta. Na szczęście My, ELITA 1% Tfu! Społeczeństwa żyjemy jak chcemy i się z was śmiejemy robaki.

    4

    1
    Odpowiedz
  13. Dlatego w przyszłym roku spierdalam do Kanady. Będę żyć we własnoręcznie zbudowanej chacie gdzieś przy jeziorze. Będę pustelnikiem i będę kurwa żył tak jak mi się podoba.

    15

    2
    Odpowiedz
    1. Założymy się, że po kilku latach ci się znudzi ?

      0

      2
      Odpowiedz
    2. Do Kanady? Wlasnorecznie zbudujesz chatke nad jeziorem ? I sobie zrobita taka fajno czapkie jak poszukiwacze zlota . A potem przyjedzie kanadyjski cop na koniu i wyjebie cie z
      1868 z powrotem do 2017 . Przestan fantazjowac i pisac glupoty , ktorymi mieszasz w glowach mlodym ludziom
      . Ps : w przypadku ” tej chaty ” -masz wieksze szanse na polskiej wsi albo na Mazurach . Ale wam pojebom caly czas sie „Kanada” albo” Hameryka” widzi -a ja umre mowiac jake to iluzryczne , zaklamane szambo ! Znam je na wlasnej skorze .

      1

      1
      Odpowiedz
    3. Uważaj żeby cię niedźwiedzie nie wpierdoliły.

      1

      2
      Odpowiedz
    4. Heheh a może by tak pierdolnąć wszystkim i wyjechać w Bieszczady 😀

      1

      0
      Odpowiedz
  14. Nie pitol. Żyj jak chcesz. Ja pracuję gdzie chcę i robię to co lubię. Mam czas dla siebie i nie słucham co mówią inni. A mówią, że jestem pedałem, kretynem, narcyzem i tak dalej i tak dalej. Nie słucham ich. Robię swoje.

    Żyjesz jak ci system każe, bo tego chcesz. Jeśli chcesz inaczej, to powoli zmieniaj to (powoli, bo CIę zabiją). Ludzie z twojego otoczenia to zauważa i w końcu ta twoja „inność” będzie twoim atutem, bo dajesz to czego inni nie mogą dać.

    Chcesze mieć więcej czasu to go miej. I co z tego, że kredyt? Gówno Cię to powinno obchodzić (sam nie mam kredytu i nie będę mieć). Masz mieć na ratę, owszem, ale dlatego trzeba po swojemu, bo nie dom 140m2, a np.: 70m2 (co ludzie powiedzą, o mój boże – taaaki wstyd, bo ja nieudacznik gnieżdżę się z rodziną na 70m2, a co ludzie się powinni odpierdolić od nas i nie powinno ich obchodzić twoje – twoje życie).

    A jak będziesz żyć realnie to będziesz mieć wolność finansową bez kredytu, za to jak Cię dzieciaczek poprosi, abyć został(a) dłużej z nim, to zostajesz, bo możesz.
    Jemy co chcemy (możemy też być grubi z twarzą nalaną w 3 dupy – gówno to powinno innych obchodzić, bo to twoja – twoja twarz), na wakacje jeździmy gdzie chcemy, mieszkamy gdzie chcemy, mamy poglądy jakie chcemy i nie stopujemy się z nimi, bo o Jeeezu co luuudzie powiedzą!

    2

    2
    Odpowiedz
  15. Pokolenie Ikea – Piotr C.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Od mniej więcej roku, a niedawno skończyłem wiosen 37, zauważam niepokojące, nie dające spokoju objawy. Tak jakby życie straciło swój smak a stało się Puszką Pandory, która generuje wyłącznie problemy i obowiązki. Odnoszę wrażenie, że żyję wyłącznie po to by zarabiać pieniądze na opłacanie niekończącego się strumienia rachunków, coraz wyższych i wyższych. Mam w sumie niezłą pracę, płacą godziwie (choć bez szaleństwa) ale to nie jest to, o czym myślałem 13 lat temu kończąc studia. Na początku traktowałem ją jako okres przejściowy, ot na kilka lat, po czym zaczął się proces 'tłumaczenia i samoutwierdzania się’ że nie jest taka bylejaka, że płacą – że blisko itd itp. Jeszcze kilka lat temu się buntowałem, snułem jakieś plany zmian a dziś? Zgniły kompromis, bo inaczej nie mogę nazwać tej samokapitulacji. Intelektualna, odmóżdżająca praca, taka sama w każdy dzień tygodnia, miesiąc, rok. Jak koń w cyrku nauczony kręcić się tylko w kółko. I to tłumaczenie sobie, racjonalizowanie sytuacji – hej, przecież płacą. Przecież rachunki trzeba opłacić… Przecież nie masz tak daleko… I strach jakiś wewnętrzny, że aby zmienić tą pracę trzeba się wysilić – a sił 'witalnych i psychicznych’ jakby coraz mniej. Jeszcze człowiek się rzuca w przebłyskach 'nie dam się’ – pociska żelazem na siłowni, pobiega, pojeździ na rowerze ale z każdym rokiem to już nie jest to. Co gorsza życie, jeśli mogę to tak określić, straciło swój blask. Nie oczekuję już żadnych niespodziewanych bonusów od życia, mile i ciekawie spędzonego czasu. Kobiety nie kręcą mnie już tak jak jeszcze 10 lat temu bo doskonale wiem na własnej skórze, że po miłych początkach znajomości trzeba zapłacić za to rachunek – w nerwach i problemach. Przyjaciele i liczni znajomi sprzed lat pozaszywali się w swoich światach a lwia część prób zorganizowania czegokolwiek razem rozbija się o masę problemów oraz, co wyraźnie widać, brak sił i jakiejś wewnętrzenej chęci zrobienie czegoś ekstra z ich strony. Są zmęczeni. Zajęci. Zabiegani. Tak naprawdę to jest to chyba wyłącznie wymówka. Odnoszę wrażenie, że nie rozwijam się już, wręcz przeciwnie – kurczy się zakres życiowych zainteresowań i przedsięwzięć. Jakby coraz więcej życiowej siły zajmowało mi zabezpieczenie tego 'co już mam’ a coraz mniej siły zostawało na to co nowe i niepoznane. Rodzina, dam, małe dziecko – wspaniałe ale też jawią się jako nieprzerwany generator problemów większych i mniejszych. Jasny gwint! Ja nie cieszę się już życiem! Gdzie to radosne podejście z wieku 20+ ? Lat studenckich? Beztroska, ta wewnętrzna radość z cieszenia się byle czym i byle kiedy, smak odkrywania tego co nowe i niepoznane? Zszarzało to życie. Zszarzało codzienną porcją problemów mniejszych czy większych, niekończącym się ciągiem zgniłych kompromisów oraz coraz większą świadomością, że za wszystko w tym świecie trzeba ponieść prędzej czy później cenę, która bardzo często jest wyższa niż korzyść, którą pozornie odnosimy. Niech to szlag! Ile bym dał by mieć znowu to nastawienie które miałem dekadę temu. Jak powiedział kiedyś stary przyjaciel – „kiedyś robiłem coś bo chciałem i miałem na to ochotę. Dzisiaj robię bo muszę”. Bardzo jestem ciekaw opinii osób w wieku 35+. Czy u Was jest podobnie? Osób 45+, powiedźcie jaki jest następny etap, co można zmienić, czego uniknąć? Bo ta cholerna szarość codzienność i widzenie życia jako pasma problemów do rozwiązania oraz nie oczekiwania niczego innego jak tylko kolejnych to chujnia. Smutna chujnia :/

    1

    0
    Odpowiedz
  17. bo zycie to gra zabawa pusta ozdoba w przesciganiu sie w rodzeniu dzieci i zdobywaniu majatku tak to opisuja allahowie Bogowie w koranie

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Kiedyś powiedziałem sobie, że nie będę wypowiadał się na chujni, ale to co opisałeś to mój największy lęk zaraz obok nieuzasadnionego lęku przed dentystą. Boję się, że gdy skończę studia, znajdę robotę, kobietę, dorobię się dziecka to zostanę takim niewolnikiem dzisiejszego stanu rzeczy. Że będę harować coraz więcej aby być w stanie utrzymać rodzinę, a po pracy nie będę miał siły/ochoty na cokolwiek. Nie chcę stać się bezmyślnym, zmęczonym robotem na łańcuchu, kursującym tylko między pracą, telewizorem i łóżkiem. Takich ludzi widać wszędzie, sam obserwuję to we własnym domu. Niestety, takie mamy czasy, że pieniądz ważniejszy jest od człowieka i jeśli chcemy prowadzić „normalne” życie to stajemy się niewolnikami tego staczającego się systemu, a monotonia zabija nas powoli od środka. To jest problem globalny i ludzie powinni reagować i próbować zmieniać sytuację. Niestety niemal każdy woli na krótką chwilę uciec od wszystkich problemów do TV, komputera, łóżka czy alkoholu. Ludzie którzy mają największe możliwości kontroli sytuacji w państwie (rząd) są niekompetentni, a obywatele przez obecną sytuację zbyt obojętni i zmęczeni by myśleć nad rozwiązaniem problemu i tworzeniu nowych, kompetentnych partii. Tu zresztą też chujnia, bo panuje myślenie „rządziła partia A, było chujowo, zagłosuję na partię B, ponieważ inne partie i tak nie mają szans mimo, że B też była przedtem u władzy i też było chujowo”. Paranoja z zachodu gani patriotyzm nazywając go skrajnym nacjonalizmem i nikomu w końcu nie zależy na tym kraju. Potrzeba u władzy prawdziwych patriotów zdających sobie sprawę z korzyści jakie niesie posiadanie własnego państwa przez naród. Niestety, takie osoby kończą teraz jak Petelicki. Wielki człowiek, którego darzyłem wielkim szacunkiem skończył tak marnie.

    1

    0
    Odpowiedz