Kumple…

Od małego nigdy nie miałem problemów ze znajomymi, wręcz przeciwnie, miałem ich aż zanadto. Nigdy nie byłem „pizdą” tylko bardziej typem ze „śmietanki gimnazjalnej” i po części podobało mi się takie coś. Nalewy, papierochy, baka, dyskoteki, i całe noce w plenerze. A jako że mieszkam w nie za dużym mieście 70 tys ludzi to można powiedzieć że „wszyscy się znają” i chcąc nie chcąc kojarzyli mnie tu i tam. Do tego miałem ekipę ziomów z którymi trzymałem praktycznie od zawsze także na brak kontaktów międzyludzkich nie mogłem narzekać.
Gimnazjum zaczęło się kończyć, człowiek zaczął normalnieć i zaczęła się robić chujnia… Ekipa z którą trzymałem zaczęła „za ostro” melanżować co nie było mi za bardzo na rękę i zmierzało w złym kierunku dlatego odłączyłem się od nich.
Wkręciłem się gdzieś indziej ale tam też za długo nie posiedziałem bo z braku pieniędzy planowali chwytać się mniej legalnych środków, dlatego też wolałem się odłączyć póki nie było za późno.
Po nich było jeszcze kilka ekip i w każdej kumple zamiast wziąć się ogarnąć dążyli do jakiś chorych akcji, także zmieniłem całkowicie środowisko i wkręciłem się do ekipy studentów, Oni okazali się też dobrymi chłopakami ale to nie było to.
Instynkt brał górę, brakło mi chamskich melanży itp. Także wróciłem do ekipy żyjącej w moim starym stylu. No i ładnie pięknie, Ci mi przypasowali. Były imprezy, duże koncerty nawet po za Polską, itp, itd. czas mijał, ekipa zaczęła się kurczyć i zaczynały się pojawiać spięcia tu i tam ale mimo wszystko przyłaziłem do nich bo byli moją jedyną ekipą. Tyle że denerwowało mnie to że ci którzy zostali woleli bardziej osiadły tryb życia czyli piwko na blokach zamiast na imprezę wyjść i panny jakieś poznać.
Jak proponowałem wypad gdziekolwiek to zaraz była kupa obiekcji że tam chujnia, tam chujowa muza, tam blachary, a tam zaraz zamkną i kończyło się siedzeniem na blokach i czajeniem się czy policja zza rogu nam nie wyleci…
W ten sposób z czasem wszystkie laski zaczęły omijać nas szerokim łukiem. W końcu się przeprowadziłem do pobliskiej wsi (rodzice chatę zbudowali) no i się okazało że byłem im potrzebny jak koszula w dupie…
Żaden chuj się nie odezwał czy na piwo przyjadę albo na coś tam… Ale jak kurwa pieniądze któryś potrzebował albo kierowcę z autem bo najebani wszyscy to kurwa wiedzieli gdzie dzwonić. No i zaczęła się prawdziwa chujnia bo na tych frajerów zmarnowałem ze 7 lat. Wszyscy moi starsidawniejsi znajomi są już po ślubach, mają dzieciaki i żyją sobie swoim życiem. A ja siedzę z łapą w nocniku i świadomością że zajebałem gdzieś ćwierć wieku swojego życia, we wsi zajebanej mułem i z braku zajęcia i kumpli gram w gry. Tak jak ten typ od „bede grał w gre”. Od roku robię się nerdem i kurwa po za komputerem nie mam co ze sobą zrobić…
Z duszy towarzystwa zrobiłem się mułem bagiennym i boli mnie to w chuj. Na piwo wychodzę góra 2 razy w miesiącu a po za robotą (która też mnie wkurwia) chaty nie opuszczam bo nie mam po co i nie mam do kogo.
Wiem że samo nic do mnie nie przyjdzie ale co? Mam sam się szwendać po imprezach i szukać kumpli? Czy może laski jak desperat jakiś?

Mam postanowienie noworoczne że jak w tym roku nic się nie zmieni to wyjeżdżam w pizdu stąd zacząć gdzieś indziej życie od nowa. Kupiłem sobie motocykl i czekam na rozpoczęcie sezonu. Wtedy zobaczymy! O!

Pozdrawiam tych co wytrwali do końca, a ci co mają zamiar hejtować niech spierdalają :* joł

80
90

Komentarze do "Kumple…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. ja moze z innej baczki ,bo ja tam troche imprezowałem miałem stałą długoletnią partnerke itp itd tylko ze w zyciu czasem sie róznie układa ,i kobity brak ,kumpli barak jeno robota i dom i ot co całe moje zycie a jeszcze troche i stuknie 30 ech

    0

    0
    Odpowiedz
  3. „śmietanko gimnazjalna” – dorośnij.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jakbym czytał siebie , tylko moi koledzy się poćpali, zalkoholizowali,pookradali mnie, pożyczki , auta pożyczanie na krzywy ryj to samo , dziewczyny teraz są inne -kasa tylko 90% -wypalenie też robi swoje- takie to zjebane życie jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Mam tak samo z tym, że ja nigdy nie byłem duszą towarzystwa. Kiedyś byłem wesoły, cieszyłem się z pierdół, a od jakiś 4 lat jest już bardzo źle, czuję, że mam depresje, mam 18 lat(rocznikiem 19), czuję bunt do wszystkiego, jak mówię matce, że czuję się jakbym miał depresje to mi mówi „tyś jest gupi, dziewczyne se znajdź to ci przejdzie” albo „znajomych se znajdź a nie w domu siedzisz i się marnujesz”.
    W tym roku też będę mieć motocykl, prawko zdałem w 2012 a+b, jeżeli nic się nie zmieni w moim życiu to nie wytrzymam i się rozpierdole.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Przeczytałem pobieżnie bo zbyt długie te smęty ale mimo wszystko się wypowiem: intensywniej ruchaj.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Chłopie, całe życie latałeś za imprezkami, panienkami, melanżami i wkurzałeś się, że inni „siedli na dupach”, a teraz dziwisz się, że mają żony i dzieci a Ty nie? I kiedy wydawało się, że coś skumałeś, to znowu zamierzasz wsiąść na motor i robić chuj wie co. Ogarnij się, albo rybki albo pipki. Jak idziesz swoją ścieżką to nie jęcz, że jesteś sam. A teraz spierdalam 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. W tej całej chujni jakiej siedzisz powinieneś mieć świadomość że przynajmniej niczego nie odjebałeś. Jest źle, ale uwierz mi do twojego życiorysu dopisał byś parę wpadek z prawem i wyjdzie ci patologia, jaką nie jesteś, cały czas masz szansę. Przemyśl co jest dla ciebie ważne i do tego celu dąż. Mieszkanie, samochód, lepsza praca, dupeczka, czy co tam chcesz w kolejności jaka ci tam pasuje. Pozdro ziomuś.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. No tak,myślałeś że jesteś fajny bo przepijałeś pieniądze od rodziców.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. No stary. Mam 30 lat na karku i wiem jak to jest z „ziomami”. Kiedyś (a nie mówię o gimnazjum bo za moich czasów nie było tego wynalazku) śmigaliśmy po mieście ekipą 15-20 osób a 10 to było minimum przyzwoitości. Każdy był ziom, sztama na zabój, teksty że do końca życia będziemy ekipą i ta dalej. Imprezy, biby, zwykłe siedzenie na ławce, chodzenie na dupy, bijatyki i tak dalej. No i wiesz, wszystko poszło się jebać, stopniowo. Im wszyscy starsi to patrzyli tylko na siebie, część się porozjeżdżała i nawet telefonu nie odbierze jak próbujesz zadzwonić. Chujoza, ta historia się od pokoleń powtarza, tylko kolejne fale młodych twierdzą, że z nimi będzie inaczej a potem jest zawsze tak samo. Niektórzy mają rodziny i wyjebali się na resztę. Nie jesteśmy już dzieciakami wiec nie chodzi mi o siedzenie na ławce, ale raz w miesiącu można by się spotkać chyba przy piwku, nie? Ale gdzie tam. Ja mam żonę i córkę i zostało nas 6 ze starego składu i wciąż się odwiedzamy, spędzamy razem czas. I wiem przynajmniej że to są ci prawdziwi. Chujowe to jest. P.S. – z tą gimnazjalną śmietanką to mnie rozjebałeś trochę. Daj luz stary, bo lamerski tekst na maksa szczególnie że chujni wynika że masz już trochę lat na karku.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. @ 9 Kolego tyle lat mniej więcej co Ty mam i masz rację. Kazdy nos w swoim domku i tyle. Zostaje 3-4 osoby jak dobrze pójdzie do pogadania a reszta nawet tel nie odbierze. PZDR!!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. mam tak jak autor.22 lata,udalo mi sie zrobic wyzsze wyksztalcenie ale huj z tego jak pracy za huje nie moge znalesc(ni chyba ze rozwoz pizzy i to swoim autem wiec pierdole)tak wiec juz 5 miesiecy siedze na dupie wpatrzony w monitor i czasem to nawet nie wstaje z lozka bo nie mam poco.Tak jak autor postu mam motocykl(scigacza)i pewnego dnia sie wkurwie i polece ile fabryka dala prosto na tira.Dziekuje dobranoc

    0

    0
    Odpowiedz
  13. „Z kwiatka na kwiatek przeskoczyła obca szybka,
    w pewną sylwestrową noc, taka była z niej dziwka..”

    0

    0
    Odpowiedz
  14. trochę podobna historia jest ze mną. Może nie byłem „śmietanką gimnazjalną”, bo duże bylo gimnazjum, ale mialem ekipę, dzięki której nie byłem pizdą. Bakałem razem z nimi, piłem, nauczyłem sie palić. Ale spierdoliłem od nich kiedy zaczeli walic prąd (czyli amfetaminą), a potem mefedron. Teraz jestem spalony, bo jestem świeżym policjantem. A wiesz czemu czuję że ja wygrałem, a oni nie? Bo ja mam hajs, co miesiąc 2,2 tys., samochód (chuj, że wspomogłem się kredytem 3 tys.). I jestem z nich najmlodszy, bo mam niespełna 20 lat, oni mają po 21 – 23 i w większości są gołodupcami (jeden jest bardziej banankiem, więc on ma hajs ciągle bo ma robotę w firmie starego). Po prostu w wieku 18 lat zobaczyłem co i jak i wolałem przez rok być „pizdą” w ich mniemaniu, żeby dostać dobrą robotę, którą zresztą lubię. JAJA DO GÓRY, odryj sie, najlepiej znajdź sobie dupę bardziej na stałe, ona cię ogarnie. Może się zakochasz, i ci się odmieni?

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Oj…myślę,że powinieneś zamieszkać w mieście!A nie z rodzicami na wsi,usamodzielnić się i od razu znajdziesz dziewczyne,zobaczysz co to dziecko śluby itp.Ale czy tego na pewno chcesz?

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Też mieszkam w jebanej wsi, mam 16 lat, do szkoły w mieści dowożą mnie rodzice, przeważnie przyjeżdżają po mnie po szkole, albo wlokę się 1,5 h autobusami. Nie am przyjaciół, bo nie ma sie nawet jak z nimi spotkać, moje życie jest monotonne, po zjebanym dniu w szkole gram w gry i tak czas leci… chujnia i śrut, chujnia i śrut…

    0

    0
    Odpowiedz