Jak mnie wkurwiają osoby kupujące na takich portalach jak Gumtree, OLX i Alledrogo. Przykładowo wystawiłem swego czasu szafę. Używana, ale solidna i zadbana więc dałem za 100 PLN no i zero odzewu. Potem zniżyłem do 50 PLN i też nic. Dopiero jak dałem za darmo to zasrane centusie się zainteresowały. No ja pierdole ludzie szafa za 50 złotych, kurwa nawet w Ikei najgorszej szafy za tyle nie dostaną. Na wódę albo pedicure ma, ale na szafę jak potrzebuje to nie da. Mało tego dzwoni typ mówi, że jest zainteresowany więc umówiłem się na odbiór. Oczywiście powiedziałem, żeby sobie załatwił transport i osoby do pomocy bo ja nie będę szafy dźwigał czy rozkładał. I zgadnijcie co. Cwaniak przyjechał sam i biadoli, że mu nie ma kto pomóc. No, a co mnie to kurwa obchodzi?! Oddaje dobry mebel za darmo i jeszcze kuźwa źle. Takich przykładów miałem jeszcze kilka. Np. telewizor, leciwy, ale dobry za 50 PLN nikt nie chciał dopiero za 15 jedna osoba się zgłosiła i do tego jeszcze narzekała, że tak daleko musiała po niego przyjechać. Normalnie ręce człowieka świerzbią żeby taką mendę udusić. W dupach się tym ludziom od dobrobytu poprzestawiało. Człowiek prawie darmo sprzęt i meble oddaje to jeszcze źle i pomocy w transporcie się domagają. Ba nawet cenę chcą zbijać z 10 złotych, po prostu buractwo i żenada. Pierdole to, nic więcej nie wystawiam. Wolę wywalić rzeczy do śmietnika albo porąbać siekierą niż oglądać mordy takich cweli i Januszy biznesu, chuj takim osobom w dupę aż po gardło. Dziękuję za uwagę.
Stare konie a głupie
2016-06-13 16:59Namówili mnie znajomi na wypad w męskim gronie na piwo. Daaaaawno tak nie byłem (delegacje, żona, dzieci, dom, bla bla bla), więc postanowiłem pójść dla odmiany. Myślałem że będzie okej, kolegów zawsze lubiłem, kontakt jakiś na facebook było podtrzymywany, pozakładali też rodziny, pracują itd.
No ale na piwie zobaczyłem że oni zatrzymali się mentalnie lata temu. Kurde stare konie, każdy kilka lat po 30-stce (tak oscylowało wokół 35), a zachowanie jak gimbaza. Kiedyś byłem jak oni to mi to nie przeszkadzało, a teraz już tak. Przysłowiowe mierzenie fiutków, czyli walka o to kto jest bardziej alfa. Dojebywanie głupimy żarcikami jeden drugiemu, widać że każdy podkurwiony, ale każdy udaje że jest okej, żeby wyglądać że są cool. O niczym normalnie nie można było pogadać choć się nie widzieliśmy tyle czasu, tylko jakieś durne pierdolenie i dogadywania i teatralny rechot na cały lokal! Siedziałem i się nudziłem, bo w te gierki się nie dałem wciągnąć.
W końcu jeden z „nowych” (nie znałem chłopa wcześniej) po paru piwach coś się przyczepił do mnie i nie dawał się zbyć. Że niby go kopię pod stołem, więc na odpierdol się mówię mu „sorry”. A ten męczy bułę, żebym się nie obrażał. Mówię że się nie obraziłem, jest okej. A ten dalej swoje, mówi „już dobrze, dobrze” i mnie kurwa po głowie głaska. Noż ja pierdolę, zaczepki jak z czasów technikum. Odtrąciłem tą rękę i na nerwie mówię żeby wypierdalał i mnie nie dotykał. A reszta „Ooooo będzie solówka” i durnie zaczynają organizować mi walkę z jakimś frajerem. On najebany mówi że „może iść się napierdalać”. Ja na to wstałem i powiedziałem że to niech idzie się napierdalać ale beze mnie, bo ja się wypisuję.
No sorry nie będę chodził na jakieś solówki jak małolat, ja muszę normalnie rano iść do pracy a nie z podbitym okiem czy zdartymi dłońmi. Po pracy muszę się dzieciakami zająć, a nie kurwa ustawki robić pod barem bo jakiś pijany łeb stwierdził że go kopię pod stołem i w związku z tym będziemy się bić. Niech sobie nawet myśli że wypękałem, ale mam to gdzieś. Bym sobie nie mógł wybaczyć gdybym dał się sprowokować takiemu debilowi i się z nim o takie coś bił.
Ale już mniejsza o to. Po prostu nie sądziłem że można być tak zrytym w wieku 30 paru lat jak moi koledzy, którzy mogliby spokojnie wrócić do szkoły średniej i oprócz wyglądem to niczym by się nie wyróżniali. Pewnie by sobie karczycha na przerwie strzelali. A może to ja jestem dziwny. W każdym razie cały ten wypad to chujnia z patatajnią. Nigdy więcej.
Komentarze do "Stare konie a głupie"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Tacy są własnie dzisiaj meżczyźni, a najwiięcej takich jest na chujni
516-
Odpowiedz
Najwincyj na łinternetach panie dziadostwa w rełalu to sam mniód
32
-
-
Odpowiedz
Wiem wiem, nienawidze czegoś takiego, daje kciuka niech wiedzą, że to jest żałosne zachowanie i nienawidze tego gówniarstwa.
112 -
Odpowiedz
No pojeb.
30 -
Odpowiedz
Ser Gregor Klegejn by mu wyrwał grdykę
30-
Odpowiedz
komentarz na szóstkę
00
-
-
Odpowiedz
I jak tu sie kurwa nie ucieszyc ! Jestem kobieta i przywróciłes mi chłopie wiare ze normalni 30+ jeszcze istnieją. Chyle czoło przed Tobą ! Pozdro !
1611-
Odpowiedz
Sraty taty… A jakby przyszło co do czego, to i tak byś mu nie dała, bo nie struga macho i nie budzi emocji…
Kobieta w tym wypadku w ogóle nie powinna się wypowiadać.
347-
Odpowiedz
Normalny przyjaciel poszukiwany? 😀
140 -
Odpowiedz
ty sie kurwa nie powinienes wypowiadac bo piszesz bzdety
35 -
Odpowiedz
„Kobieta w tym wypadku w ogóle nie powinna się wypowiadać. ” Zapomniałam że to strona na frustratów.
68-
Odpowiedz
Chyba dla frustratow
24 -
Odpowiedz
„Zapomniałam że to strona na frustratów.”
Nie to nie z tego powodu, dziunia. To z tego, że jak każda kobieta w takim przypadku po prostu kłamiesz. Przyznaj się sama przed sobą, przede mną nie musisz, ja i tak to wiem, za wiele takich jak ty widziałem.
115-
Odpowiedz
Ona nawet nie musi kłamać bo może szczerze wierzyć w to co mówi, ale zapomina, że jej biologa, jej podświadomość wybierze za nią i będzie słaba wobec drania.
94 -
Odpowiedz
„Ona nawet nie musi kłamać bo może szczerze wierzyć w to co mówi, ale zapomina, że jej biologa, jej podświadomość wybierze za nią i będzie słaba wobec drania.”
Racja. 🙂
54
-
-
Odpowiedz
Są na tej stronie frustraci, ale to co on napisał jest prawdą dotyczącą ogromnej części kobiet. Wy kobiety lecicie za emocjami. Tak było, jest i będzie. Gdyby tak nie było to byście nie wybierały drani z którymi trudno związać się w poważną przyszłość, którzy budzą non stop różne emocje tylko właśnie byście wybierały tych miłych chłopaków a wiadomo, że często tak nie jest.
54
-
-
-
Odpowiedz
Lol
02 -
Odpowiedz
A Wy samczyki – prawiki nie kierujecie się instyktem i emocjami? Tylko na ładne kobiety patrzycie. Kobieta może nie mieć zawodu, pracy , rozumu ale ważne by była ładna. Jesteście prości. Na normalne kobiety nawet nie spojrzycie. Jesteście frustratami seksualnymi, bo jesteście tak brzydcy że nawet w zakonie was nie chcą, a wasze fiutki nie sięgają 15 cm nawet. Tak! Tak samo jak Wy patrzycie na urodę , cycki i dupę, tak my kobiety patrzymy na wasze fiuty ,i figurę i osobowość. Dlaczego mialabym zwrócić uwagę na stulejarza brzydkiego i zakompleksionego jak diabli, skoro mogę mieć jak to nazywacie „Jebakę” i cieszyć się seksem. To że kobiety lecą na takich a nie innych nie oznacza że one coś wobec nich planują. Kobiety mają taki sam cel jak faceci – a mianowicie dobry seks i zabawę. Dziunią jest Twoja matka co dorabia pod latarnią dziecko. Mówicie że Polki się puszczają z obcokrajowcami, ale jak mają im nie ulegać, skoro polaczki to nienawidzące kobiet prymitywy, ryj mają jak ziemniak skrzyżowany z burakiem i często już łysi przed 30 albo mają zakola w literze M (brrrr). Możesz mnie zjechać ile chcesz ,ale uwierzcie mi dzieci że internet to jedno a życie to drugie, i ja właśnie mówię o doświadczeniach życiowych , a nie czerpię info o stanie tego świata z memów i komentarzy innych internautów którzy się na kimś sparzyli.
139-
Odpowiedz
O kurwa to ci pojechala grubo:) i co ty na to?
74 -
Odpowiedz
„A Wy samczyki ” normalnie jesteś SUPER!!!!! napisałaś całą prawdę i tylko prawdę, sama bym tego lepiej i kulturalniej nie potrafiła ubrać w słowa. Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś. Takie same wnioski wyciągnęłam już dawno dawno temu. Dodam tylko, że lepiej spotkać się z obcokrajowcem, który może postawić coś więcej niż frytki w McD i bladego fiuta. Przynajmniej mają wszystkie zęby. Zarabiam tyle, że mogę płacić za siebie i za partnera, nie lecę na te frytki, ale wkurwia mnie to, że dziady po 40, bez wyglądu , bez kasy ale za to wymagania…..nie wiem czy Heidi Klum by się dała radę załapać.
84 -
Odpowiedz
„Kobiety mają taki sam cel jak faceci – a mianowicie dobry seks i zabawę. ” tylko seks i zabawa, seks i zabawa. Jakie to kurwa puste, głupie i niedojrzałe.
63 -
Odpowiedz
„Dlaczego mialabym zwrócić uwagę na stulejarza brzydkiego i zakompleksionego jak diabli, skoro mogę mieć jak to nazywacie „Jebakę” i cieszyć się seksem.”
Ależ możesz, mi to wsio rawno, bo chuj mnie obchodzi w jakim rowie szpary nadstawiasz, tylko nie płacz potem, o tym, że jakiś stulejarz „przywrócił wiarę w normalnych facetów”, bo to jest właśnie babska tępota umysłowa (połączona z totalną hipokryzją), o której mowa była. KPW, dziunia?
I tak, facet to prosta konstrukcja. Ale mająca inną budowę mózgu, stąd u faceta emocje nie są czymś, co dyktuje postępowanie. Dlatego nauczony doświadczeniem facet, z barku laku, nawet chętnie wydyma jakąś pustą dziunię, ale bez żalu kopnie ją w dupę (bo tylko do dymania była i było jej w to graj, co widać po takim szlaufie jak ty), gdy mu się znudzi, z jakiś powodów będzie go wkurwiać, lub… gdy znajdzie tą „normalną”. Bo nikt nie lubi puszczalskich, pustych, zołz itd. A ponieważ facet kieruje się rozumem, to nawet jeśli z opóźnieniem, to to do niego dociera. I jak w „Krollu” -„żony są w domu a dziwki za płotem” (przy czym jak ktoś ma w domu i nie jest szmaciarzem, to w kierunku tych za płotem nawet nie splunie).
A ładnych/atrakcyjnych (w jakiś sposób, bo to kwestia względna) jest ponad 90% i 100% ma szparę między nogami. Tak więc to nie atut, i dlatego potem takim jak ty zostaje płacz, że „wszyscy są tacy sami”. Prawda zaś jest taka, że to kobiety są głupie i to z każdym rokiem odsetek takich (dodatkowo karmionych tym, jaka ona to nie jest „wyzwolona”) rośnie i to powoduje, że faceci nie mając wyboru są tacy jacy są. Po prostu ten prosty, trzeźwo myślący, facet się dostosował do tego wszystkiego, co żeście zgotowały. Dlatego do takich jak ty nikt po nic innego jak dupa nie przychodzi.
A 15 cm (a czasem i mniej)? Wystarcza aż nadto. 🙂 Cóż…, jak na lekcjach biologii nie uważaliśmy, daliśmy sobie wcisnąć stereotypy i do tego rozepchać szparę (poćwicz mięśnie Kegla, przyda ci się), to tak to jest. Ale co mi tam, korzystaj, póki możesz, bo nic innego ci nie zostało, latawca i tak nikt nie zechce (chyba, że w błogiej nieświadomości jakiś frajer żył będzie), a młodsza konkurencja szybko wypchnie z rynku i tylko płacz w czterech ścianach i gumowy bolec na pocieszenie zostanie.
85-
Odpowiedz
Ale ja nie płaczę za nikim, bo nie doczytaleś że kobiety wobec takich jebaków nie mają żadnych planów oprócz seksu i dobrej zabawy. Nie będę dyskutować z gimbem , który ciągle usiłuje udowodnić wyższość mężczyzn nad kobietami, to normalne u stuleji. Nie stulejko? Owszem to moja sprawa gdzie będę popuszczać szparę, a skoro piszesz że Wam to wisi, to czemu co drugi post jest o tych złych kobietach co się z wszystkimi puszczają? To wam to w końcu wisi czy nie? Wypadnę z rynku? A Wy chłopaczki myslicie że będziecie atrakcyjni w wieku 35 lat dla 20 latek? Myślicie że ona zamieni się w pielęgniareczkę jak będziecie starzy i robić pod siebie? Wy za taką nie nadążycie, ona sobie po prostu znajdzie młodszych i ładniejszych, tych co mieli od zawsze powodzenie. Nie łudź się że jak będziesz starszy to nagle mlode siksy będą za Tobą ganiać, bo jak ktoś nie nigdy nie miał powodzenia to mu się to magicznie nie odmieni – sorry. Dziwne że uderzacie zawsze w kobiety, a macie odwagę napyskować takiemu Jebace? Bo to w końcu oni są antagonistami nr 1. Jebak nie musi oznaczać pustostanu, a „skromiacha chłopaczek” inteligentnego człowieka. Kiedyś do mnie wbijał taki suchy, nieśmiały chłopak, ale on tak zamulał, że miałam ochotę spierdalać na księżyc.
„Ważniejsza od długości penisa jest jego grubość ponieważ” Pozwól że to my kobiety zadecydujemy co jest ważniejsze. Dla mnie niestety długość, jeśli nie jest gruby to można przeszczepić tak tłuszcz, albo wepchnąć silikon. Także dziękuę za porady Dr.Gimbie-Prawiczku46-
Odpowiedz
Dziunia, nie bredź.
„nie doczytaleś że kobiety wobec takich jebaków nie mają żadnych planów oprócz seksu i dobrej zabawy.”
Gówno prawda, ale oszukuj się dalej. To w końcu ty się oszukujesz a nie ja.
„a skoro piszesz że Wam to wisi, to czemu co drugi post jest o tych złych kobietach co się z wszystkimi puszczają?”
Bo to stwierdzenie faktu. I tyle.
„Wypadnę z rynku? A Wy chłopaczki myslicie że będziecie atrakcyjni w wieku 35 lat dla 20 latek?”
To zależy, ale dość często tak jest. A nawet jeśli nie, to facet w tym wieku na ogół już jest „ustawiony”, w ten czy inny sposób, na resztę życia. Zaś laska w tym wieku, która jedyne czym się może pochwalić to duży przebieg, ma przesrane, a desperacja i zgorzknienie narasta z każdym dniem. Już choćby sam zegar biologiczny to udowadnia. Poza tym porównaj sobie w miarę zadbanego faceta w wieku około 40 lat z jego rówieśniczkami, które w 90% od biedy trzymają się dzięki tapecie. Biologii się nie oszuka. Ja już nie mówię o takich przypadkach gdy 70+ letni dziadzio posuwa „wnuczkę”, ale partnerki młodsze o 10 (i nawet nieco więcej) lat od faceta są dość powszechną sprawą od zarania dziejów po dzień dzisiejszy. A w drugą stronę jakoś tak nie ma. I nie, forsa wszystkiego nie czyni. Sam znam takie, które w swobodnych rozmowach (bo nie jesteśmy sobą zainteresowani, znamy się dobrze od lat i nikt nic nie ukrywa) twierdzą, że zawsze szukały starszych o +/- dekadę, bo z rówieśnikami to one nawet gadać nie mają o czym i nie są oni dla nich tak atrakcyjni. Choć oczywiście to tylko jakiś odsetek populacji, ale dość spory w porównaniu z sytuacjami odwrotnymi. To mówi samo za siebie. Niestety, dziunia. Takie życie i jest ono często okrutne.
„Nie łudź się że jak będziesz starszy to nagle mlode siksy będą za Tobą ganiać, bo jak ktoś nie nigdy nie miał powodzenia to mu się to magicznie nie odmieni”
Nie łudzę się. Ale też nie mam z tego powodu ani kompleksów ani jakiegoś parcia na to, bo nie buduję swojej oceny w oparciu o jakąś ilość wystukanych lasek -nie jestem idiotą karmionym medialną papką. Może po prostu nie potrzebuję w ten sposób się dowartościowywać? I mam luz.
Widzisz, dziunia, ty cały czas wychodzisz z założenia, że „stuleja, brzydka jak noc, biedna jak mysz kościelna itd.”. A nie bierzesz pod uwagę, że wcale tak nie jest (choć to też nie znaczy, że jest wszystko jak z obrazka). Poza tym rozejrzyj się… Większość ludzi jest przeciętnej atrakcyjności i jakoś tam koniec z końcem wiąże. A pomimo to nie są sami. I co, dziunia? Żadnych wniosków? No cóż… nic dziwnego, jak się ma tylko dwa zwoje mózgowe (jeden do tego, żeby nie pić wody z wiadra, gdy myjesz podłogę, drugi do sprawnego robienia loda), to myślenie stanowi wyzwanie… Że o kobiecej logice nie wspomnę.
„Dziwne że uderzacie zawsze w kobiety, a macie odwagę napyskować takiemu Jebace?”
Tu też się mylisz. Po pierwsze, kobiety są oceniane po tym, co sobą reprezentują (a jest coraz gorzej…). Same sobie tak ścielicie, to tak się wysypiacie, do kogo pretensje, dziunia? Po drugie, nie przyszedłem się tu przechwalać, ale tak, nie mam z tym problemu, żeby powiedzieć, co myślę (w tym i „jebace”), gdy uznam to za stosowne (widzisz, ty nadal wychodzisz z tej swojej -błędnej- żałosnej projekcji o „brzydkiej jak noc stulei”…). Po trzecie w końcu, jakkolwiek źle bym „jebaki” nie oceniał, nie zmienia to oceny kobiet, bo to dwie różne, odrębne rzeczy. Kapujesz, dziunia? Jak suka nie da, to pies nie weźmie. Więc są siebie warci, najwyżej on korzysta (i często rzeczywiście dlatego, że po prostu wie, że większość z was się do niczego innego nie nadaje, więc tym bardziej nie ma skrupułów). Ale tematem rozmowy jest ocena kobiet i opinia o nich, a nie „jebaki”.
I nie są oni antagonistami. Mi to zwisa, co wyprawiają. Podobnie jak zwisa mi to, że ty, i tobie podobne, nadstawiacie dupy na lewo i prawo. Ja mam inne poglądy na życie, inny system wartości i w efekcie na inny target ustawiony celownik (i to dużo wyżej niż tak niska liga jak twoja). Dlatego choć opinię swoją wyraziłem i choć uważam, że z kobietami jest z każdym rokiem coraz gorzej, to jednak nie spędza mi to snu z powiek i nie jestem z tego powodu sfrustrowany. A to tutaj, to komentarz/opinia. Uzasadniona. Don’t kill the messenger.
Aha i jeszcze jedno. Gościu, który wspomniał o grubości penisa ma rację. Nie wciskaj kitu tym, którzy wiedzą lepiej. Powielasz popularny (i w zasadzie idiotyczny) stereotyp o „końskiej” długości, bo sądzisz, że kogoś zaboli. Tych, którzy zaś wiedzą, jak jest, to nie rusza. A jak rzeczywiście potrzebujesz kija baseballowego, to pozostaje ci współczuć defektów twojej budowy, bo muszą bardzo utrudniać i uprzykrzać życie. Nic dziwnego, że tak sfrustrowana jesteś.
43 -
Odpowiedz
Ty na prawdę wierzysz w to co piszesz? Ty na prawdę żyjesz tylko internetem, bo to co tutaj piszesz mija się z prawdą. Miałam rację, ty oceniasz obecny stan świata pod pryzmatem memów internetowych i czytaniem komentów innych ludzi. Kobieta ma tylko przechodzone, a facet nie? Czego Ty się spodziewasz po 30- 40 latce i wyżej, że całe życie będzie na Ciebie czekać? Że one mają psi obowiązek się oszczędzać? Niby z jakiej racji? Kobieta nie ma prawa pożądać i spełniać seksu?
To z kim ffacei to robią, skoro kobiety nie mogą? Jesteś frystratem , i rozmowa z Tobą to jak grochem o ścianę. Już nie spuszczaj sie jak gimbus nad tą dziunią, bo mnie to tak boli, jak mucha w zderzeniu z moją dupą. Ale ok, pożyjemy zobaczymy, żyj w świecie swoich ideałów i wcielaj je w życie. Proszę bardzo, tylko nie płacz potem na chujni że Ci coś nie wyszlo, i to oczywiście wina kobiet. Kobiety som fuj nie gimbusie? Sfrustrowana ? Właśnie ja mam kochanka któremu dziecko do pięt nie dosięgasz. Mam super seks, mogę spełniać wszystkie fantazje, i to we własnym mieszkaniu!!! Tak! Kobieta ma własne mieszkanie! Może na kredyt, ale kiedyś moje- czyli nie tylko będę przechodzona ale też będę miała majątek, wypracowaną emeryturę i odłożone pieniądze! Nie wiem skąd się wziął stereotyp o tym że facet ma wszystko, a kobieta nic i mu to zawsze zabiera. Zastanów się dlaczego dildo, wibratory są takie długie i grube? Dlaczego kobieca pochwa potrafi wypluć niemowlaka? Dlaczego ja potrafię włożyć w siebie 20 cm penisa? Jak to możliwe? Przecież wg Twojej logiki powinno mnie to rozrywać i boleć! A tak nie jest! Dlaczego? Na prawdę myślisz że faceci ładnieją ,a kobiety brzydną? Jak pracowałam jako 20 latka 5 lat temu w restauracji, to po pracy bo miałam tam zakwaterowanie, to wbijali do mnie 35-40 latkowie , brzydcy jak to opisałam, jeden nie miał jedynki, łysy i mordę miał jak Rusek zza Kaukazu. Inni nie lepiej, natomiast kelnerki 35-40 były tak zadbane i piękne, że byś się je po prostu po stopach całował. Myślisz ę kobiety brzydną ,a meżczyźni ładnieją? Kobiety są zawsze biedne, a mężczyźni się dorabiają? Przykro mi że masz tak ograniczony światopogląd. Polecam wyłączyć internet i wyzbyć się gimbusa z siebie.31 -
Odpowiedz
Mam 33 lata, wykształcony, przystojny, zadbany i wysportowany kawaler. Wiesz czemu jestem sam? Bo żadna z was tępa dzida na mnie nie zasługuje! Mam frajdę jak rucham takie tępe jednostki jak Ty! Każda kolejna jest tylko moim następnym trofeum. Zapytasz może, dlaczego tak postępuję? Więc tłumaczę Ci, że do tej pory na mojej drodze nie stanęła żadna kobieta warta mojej uwagi. Jesteście puste i niczym nie potraficie zaimponować.. no chyba, że jakimś makijażem albo nową torebką. Nic dziwnego, że ruchacie się z ciapatymi. Im to bez różnicy czy wali kozę czy jakąś głupią pizdę. Większość z was „piękne” przedstawicielki rodzaju żeńskiego, gdybyście miały wykonać skok z poziomu swojego ego na poziom inteligencji to byście się kurwa pozabijały! Tak czy inaczej, Pozdrwaiam!
70 -
Odpowiedz
Nie pozwalam ponieważ seks to przyjemność dla dwojga a nie tylko dla ciebie więc nie tylko ty decydujesz co jest ważne, no chyba, że jesteś roszczeniową egoistką księżniczką 😉 Na nic ci też z tej długości jak będzie chudy jak patyk, chyba że chcesz szpanić przed koleżankami „a mój to ma 16 cm w zwodzie”, ale fakt, że mało co czujesz pominiesz. Poza tym wydłużyć też można, choćby odpowiednimi ćwiczeniami i przy okazji stanie się trochę grubszy. Osobiście nie popieram jebaków i nie popieram szmat, ale to, że kobiety przez wielu mężczyzn są jechane a jebacy popierani wynika z ewolucji człowieka. Mianowicie mężczyzna został ukształtowany na zdobywcę, na poligamistę a kobieta na zdobytą i hipergamistkę i dlatego kobieta jest wyzywana od kurew i szmat gdy się puszcza. No może jest to głupie, niesprawiedliwe, ale ewolucja bywa brutalna. Twierdzisz, że 35 latek nie będzie nagle atrakcyjny dla 20-latki? Nie chce mi się tutaj wyskakiwać z listą przykładów wiec tylko jeden dla ciebie: małżeństwo 24-latki, Kaya Scodelario z Benjamin Walker, 33 lata. Ale idąc dalej i wracając do tej ewolucji. Mężczyzna to nie tylko atrakcyjność fizyczna. Dla kobiety jego atrakcyjność rośnie także wraz z tym jaką pozycję w społeczeństwie zajmuje, ile zarabia, jakie mieszkanie ma itd. Na odwrót to nie działa więc się nie dziw, że nie patrzymy na zawód kobiety i ile zarabiacie ponieważ to my zawsze o to dbaliśmy. Co do rozumu to nie ma rozumu u kobiety jeśli puszcza się z kimś kto chce ją tylko zaliczyć i ją zapładnia a potem ta sama zostaje z dzieckiem. Później taka szuka tego którym teraz gardzisz, czyli spokojnego, zakompleksionego, ale z pracą i mieszkaniem, który ją utrzyma i dziecko. Jak ją weźmie to uda przed nim miłość, ale będzie nim skrycie gardzić bo frajer, ale jak nie weźmie to zostanie wyzwany od chujów i egoistów. Przecież nie raz takie coś ma miejsce z obcokrajowcami więc się nie masz co o to obruszać bo to jest akurat rzeczywiście pokaz głupoty. Jeśli tego nie rozumiesz to nawet nie będę się trudził dalej z tobą pisać i wyjaśniać. P.S. Wyzywanie nas mężczyzn od dzieci/gimbów jak typowa kobieta nagle nie zmieni rzeczywistości choćbyś się nie wiem jak starała. Ja ci na spokojnie tłumacze i nie wyzywam ciebie od nie wiadomo kogo chociaż rozumiem jak nie wiesz kto w danym komentarzu pisze bo brak nicków tutaj to trochę rzeczywiście problem. – Dr. Sex pozdrawiam 😉
25 -
Odpowiedz
Benjamin Walker ma kasę i w miarę ładny wygląd
20 -
Odpowiedz
Można wydłużyć penisa? To czemu jeszcze istnieje problem małych penisów? AHAHAHAAH
20 -
Odpowiedz
To oczywiste. Bo nie wiedzą, że można, bo nie szukają rozwiązania problemu tylko są wygodni i wolą użalać się nad sobą. – Dr. Sex
01 -
Odpowiedz
Zabronić to sobie możesz swojemu staremu
10 -
Odpowiedz
Jechanie „po starych” ( dla mnie rodzice to rodzice a nie jacyś „starzy”… ) to domena podstawówki i gimnazjum. Jak dorośniesz do spraw seksu i życia ogólnie to wtedy się wypowiadaj. – Dr. Sex
11
-
-
Odpowiedz
Twoj komentarz kolego moge podsumowac w nastepujacy sposob:
– Czemus biedny?
-Bos glupi.
-Czemus glupi?
-Bom biedny.Prawda jest taka, ze plec meska i damska dostala zajoba. Kto zaczal, a kto skonczy tu juz dawno nie gra zadnej roli. Dziekuje, do widzenia.
33
-
-
Odpowiedz
Ważniejsza od długości penisa jest jego grubość ponieważ:
1. to większa przyjemność dla obojga
2. mężczyzna chce włożyć całego więc taki długi penis może sprawiać ból kobiecieDziękuje za uwagę. Dr. Sex
33
-
-
-
Odpowiedz
No to było im wygarnąć, żeby się zachowywali jak dorośli a nie siedzisz i udajesz głupiego. Na chuja tam siedziałeś jeśli ci się tam nie podobało, co?
Chłopie, ty też nie masz już 10 lat, jak coś ci nie pasuje to zrób coś z tym, albo przestań jęczeć!!39-
Odpowiedz
Niestety w oczach tych niedorozwiniętych emocjonalnie dużych dzieci takie zwrócenie uwagi to byłby tylko młyn na wodę żeby się przypierdolić i ponabijać z „drętwiaka”. A siedział pewnie bo skoro po latach dał się wyciągnąć to nie chciał robić kwasu że po pół godzinie pójdzie do domu. Znam ten ból, też położyłę lagę na takie towarzystwo.
191 -
Odpowiedz
Może to kumple ze Starej Klasy – zaprosili go. Ja podobnie się czułem na spotkaniu z klasą z podstawówki. Miałem wrażenie, że połowa z tych ludzi to dalej dzieci. Dziewczyny – jeszcze spoko, ale faceci… Boże tragedia. Nawet niektórzy porobili pieniądze( wolę nie wiedzieć jak), ale zachowywali się… Gość, który miał dziecko i kobietę chwali się przy wszystkich jakie to zna fajne dziwki i co potrafią. Boże, współczuję jego żonie i dziecku. I te głupie śmiechy i rzucanie kurwami, co drugie słowo – po prostu żenada.
130-
Odpowiedz
Heheh. Mniemam, że twoje koleżanki również by pokazały swoją prawdziwą naturę w odpowiednich okolicznościach, ale wy kobiety bardziej się przejmujecie opinią innych i chcecie uchodzić za aniołki gdzie mężczyźni z kolei mają na ogół w dupie opinię innych 😉 Dlatego oni dali ognia a koleżanki nie, ale daj im alkoholu to zobaczymy czego są warte.
40
-
-
-
Odpowiedz
Mam takich samych debili w pracy. Codziennie udaję, że ich nie widzę.
110 -
Odpowiedz
Czas umierać.
40 -
Odpowiedz
co za półmózgi
30 -
Odpowiedz
Tacy są ludzie. Dlatego zamiast tracić czas na picie sików w spelunach z ludźmi, których nie lubię wolę spędzić czas sam ze sobą i poświęcić mojemu hobby.
190-
Odpowiedz
czyli graniu w CS’a
47 -
Odpowiedz
Dokładnie, też tak robię. W świecie kobiet też są wampiry co wysysają resztki energii. Być może (na pewno) niektórzy patrzą na mnie i uważają, że jestem biedna, zagubiona albo mam depresję:):):) Do ludzi nie dociera, ze ktoś może mieć ich w dupie, ich zasrane towarzystwo i słuchanie pierdół…o dzieciach ile razy się zesrało i jaki kolor miała kupa, o pracy, o tym co na obiad ugotować, wymienianie się przepisami na wszelkiego rodzaju gnioty, pierdolenie , w którym lumpeksie jest aktualnie wyprzedaż….wszystko jest od tego lepsze. Nawet jak leżę i patrzę niby bezmyślnie w sufit ten czas nie uważam za stracony, a po godzinie z moimi „koleżankami” czuję się przeżuta, wypluta i okradziona. Jak mnie próbują gdzieś wyciągnąć mówię, że mam dużo prania i koniec.
211-
Odpowiedz
Dziewczyno , mam dokladnie TO SAMO! Z laskami jest straszna patologia, te PIERDOLENIE i biadolenie bez konca o TOTALNYCH PIERDOLACH ktore mnie w ogole nie interesuja sprawilo ze ja w ogole nie mam kolezanek. Nie potrafie takiego syfu zdzierzyc , dla mnie to jest cos strasznego. Jednyna przyjaciolka, ktora mam, ma identyczne zdanie na ten temat, stad tez dogadujemy sie od lat, ale reszta….katorga.. Nie daje sie w ogole zagadywac, wiesz? Odchodze, nie ciagne rozmowy, mam oficjalnie w dupie te wymalowane pindy rozmawiajace bez konca o tipsach albo o swoich bachorach, co mnie w ogole nie interere.
161 -
Odpowiedz
O to fajnie a o czym pogadamy? Może o grze o tron? Jak ser Gregor wyrwal grdykę wroblowi? Albo o wygladzeniu tangencjalnym lewego martyngalu?
12-
Odpowiedz
Mozemy porozmawiac o czymkolwiek co ma jakas wartosc wewnetrzna i sens.
30-
Odpowiedz
„Mozemy porozmawiac o czymkolwiek co ma jakas wartosc wewnetrzna i sens”
Dokładnie. Chętnie bym porozmawiała o jakiejś książce, filmie, o świecie (np. wspomnienia z wakacji) O plaży, piasku, zachodzie słońca, ale te kobiety nie mają nawet pomysłu by zatrzymać się na chwilę i podnieść zakuty łeb i popatrzeć w niebo. Chętnie bym posłuchała o uczuciach. Co nas cieszy, wzrusza, nawet wkurza…ale dyskusje, która herbatka jest najlepsza na wzdęcia to już nie moje klimaty. Czasem czuję się przez to wyobcowana i cieszę się, że znalazłam tą „chujnię” bo miło jest poczuć, że gdzieś tam, są podobni ludzie do mnie, którzy myślą, mają poczucie humoru, które nie ogranicza się tylko do rozmów o cyckach, dupach i chlaniu. Cieszę się, bo prawie każda chujnia jest taka, że mogę się pod nią podpisać obiema rękami.
Pozdrawiam Was „chujowiczanie” i piszcie, bo to jest jedna z moich najlepszych rozrywek i myślę, że nie tylko moja 🙂110 -
Odpowiedz
Moze kiedys sie spotkamy 🙂
00
-
-
-
-
-
Odpowiedz
No ale czego ty oczekiwałeś? Co to znaczy dla ciebie „że będzie okey” hę? Może chcieli poluzować od codzienności, spiętego życia i się powygłupiać dla odmiany? Troszkę dystansu…
57-
Odpowiedz
Sransu nie dystansu. Teraz wszyscy bezmyślnie pierdolą o tym dystansie do wszystkiego. Taka jakaś w dupe jego mać głupia moda się zrobiła.
141
-
-
Odpowiedz
Ale się naśmiałem, jeden z weselszych wpisów! Osobiście bym pewnie się tak nie zachowywał a z innych śmiał.
02 -
Odpowiedz
Cóż wszyscy z czasem dziadziejemy… Ty szybciej niż inni.
27 -
Odpowiedz
Witam, tutaj autor wpisu. Najpierw mała uwaga do admina: NIE MA numerów komentarzy, a to znacznie ułatwiało odnoszenie się do danej wypowiedzi.
Ktoś napisał że ci moi znajomi chcieli się wyluzować i że ja nie mam dystansu. Otóż nie. To nie jest wyluzowanie bo oni sobie ciągle dopierdalali i znam ich na tyle żeby widzieć że ich to denerwowało. Po minie i po oczach osoby od razu widać, że jak jest z nią jechane to się głupio uśmiecha, żeby nie wyjść w towarzystwie na osobę właśnie „bez dystansu”. Zresztą tak było zawsze i lata temu, kiedy jeszcze regularnie z nimi wychodziłem, że niby luzik luzik, ale potem jak rozmawiałeś z którymś w 4 oczy to tylko obgadywali się nawzajem, że ten go wkurwił tym tekstem, a tamten też czymś przesadził. Ale to oczywiście w 4 oczy, bo w towarzystwie się głupkowato śmiał sam z siebie że niby śmieszne.
Lubię się powygłupiać, pogadać o bzdurach, ale jechanie ze sobą nawzajem (nie żartowanie tylko wręcz jechanie), zaczepki, solówki. Sorry, ale to że ktoś tego nie lubi to dla mnie nie jest „dziadzienie”. Chociaż wiem że na chujni sporo bardzo młodych ludzi którzy mogą tego nie zrozumieć do końca i myślą że to jest cool i normalne zachowanie u bram czterdziestki.
112-
Odpowiedz
To się nazywa toksyczne środowisko, każdy każdego wkurwia, niekończąca się walka o dominację, ciągłe docinki, i złośliwości. Nikt tak naprawdę się w tym dobrze nie czuje, ale jesteście jedynymi durniami których znacie i w związku z tym się dalej spotykają. Przychodzą żeby nie być obgadywanym, żeby nie było jechane za plecami. Takie towarzystwo wysysa energię zamiast ją dawać.
101 -
Odpowiedz
W zamian masz możliwość odpowiedzi pod konkretną wypowiedzią. Brakuje mi tylko linii łączących poszczególne wypowiedzi bo jak przewijam stronę w dół to czasem nie wiem kto do kogo odpisuje i muszę się cofać.
30
-
-
Odpowiedz
Dlatego opierdalam piwo sam, z kumplami z mlodosci nie ma o czym juz niestety pogadac, a niby wszyscy ustatkowani (wyjscia z nimi, to byla proba wypicia wszystkiego i wyruchania wszystkiego co ma dwie nogi i na drzewo nie spierdala). Piwko, rybki, garazyk, chce wrocic do motocykli…. reszta niech sie pierdoli 😉
100 -
Odpowiedz
W eleganckim towarzystwie się obracasz.Hahahahahaha! Ale wy,potomkowie pańszczyźnianego chłopstwa tak macie.Musi upłynąć jeszcze ze 300 lat…
16-
Odpowiedz
A ty to niby arystokracja potomek jaśnie hrabiego ossolinskiego w jelito jebany co?
70
-
-
Odpowiedz
Bardzo dobrze się zachowałeś,nie przystawaj z debilami,widzisz że nic po tobie w takim towarzystwie,rozwijaj się,oni są już najprawdopodobniej przegrani,pozdrawiam 😉
50 -
Odpowiedz
Niestety znam temat z autopsji. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że pracuje jako kierownik hali w firmie produkcyjnej. Sam jestem wykształcony, oczytany, ambitny. Niestety 99% pracowników, którymi kieruje to prostaki, chamy, analfabeci i ogólnie cała patolka z okolicznych mieścin. Poziom żartów i rozmów jest tak porażający jakbym słuchał conajmniej grypsujacych skazańców. A to przecież ojcowie, mezowie itd. Zachowania dokładnie te, które odpisujesz, jakąś nieprzerwana walka o dominację niczym w dżungli, przez ciągłe wzajemne docinki, goryli rechot tak żeby wszyscy słyszeli, szukanie kozła ofiarnego itd. Także autorze tematu, to nie tylko twoi znajomi zachowują się jak troglodyci, problem jest dużo bardziej powszechny. A pokaż takim, że jesteś inny, mądrzejszy, lepiej wychowany, czy wrazliwszy, to masz jak w banku, że to z ciebie zrobią kozła ofiarnego.
190-
Odpowiedz
Dokładnie tak jak piszesz. Jak już się przypadkiem znajdziesz w takim „towarzystwie” to musisz się chociaż trochę zachowywać jak te orangutany, ale w głowi układać plan ewakuacji w angielskim stylu, bo szkoda marnować czas. Z moich obserwacji wynika że w cebulandii takich przyjebów jest z 60-70% męskiej populacji. W Anglii gdzie mieszkałem, ten odsetek jest marginalny.
60 -
Odpowiedz
Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to znałbyś lepiej ten problem. Dlatego Prezes dużego przedsiębiorstwa nigdy nie nawiązuje bezpośredniego kontaktu z robolami na taśmie. Patrzę na nich z mojego podwyższonego, luksusowego, klimatyzowanego biura, przez lustro weneckie. Patrzę, gdy mam ochotę, bo od pilnowania mam swoich patałachów. Każdy robol ma naszyty numer na plecach i przodzie, żebym mógł odnotować, jeśli któregoś trzeba wyjebać z tyry albo nałożyć inną karę, czy szykan. Sam mieszkam w kulturalnym towarzystwie, willa za 2 bańki w Wawce, w luksusowej dzielnicy Biznesmenów, prawników i lekarzy. Spotykamy się w prestiżowym klubie The Eve, gdzie można porozmawiać przy niebieskim i złotym Johny Walkerze o porządnych autach i innych sprawach na poziomie. Nie zadajemy się z robakami.
24-
Odpowiedz
Dwa robaki to ciebie trzeciego zrobiły.
40
-
-
Odpowiedz
Tak jak piszesz. Jako że nie mam tatusia „na stanowisku” sytuacja życiowa w pewnym momencie zmusiła mnie do pójścia do roboty takiej zwykłej jako fizyczny robol. Pracowałem rok z takimi debilami i był to rok katorgi. Po prostu taki debil do ciebie podchodzi ,coś ci tam pierdoli i nie wiesz o co mu chodzi albo szukają powodu do bójek, szukanie zaczepek, bełkot jakichś małp w zoo, tylko rozmowy o tym kto ile „dymał”, kto ile wypił, kto jak sie „napierdala”.Najgorsze to są te ich głupie pytania bo debile pozują na cwaniaków.Dokładnie noszą sie jak te murzyny z teledysków hip hop i filmów o Bronksach czy innych Brooklynach. Niby ja miałem sie im spowiadać czy „ruchałem i ile, jak bo oni no wie no nie eee eeee wie co dzień ja now ieeee eeeee” Strach z takimi przebywać w jednym pomieszczeniu bo nie wiesz co debilowi przyjdzie do łba. Minął rok, umowa sie skończyła a ja powiedziałem sobie „nigdy więcej”.
60-
Odpowiedz
Ja mam takich debilów w biurze. Magistrzy po polibudach, a słoma z butów im wystaje. Żenada. Dnem bym tego nie nazwał bo bym dno obraził.
21
-
-
Odpowiedz
Tak jak piszesz. Jako że nie mam tatusia „na stanowisku” sytuacja życiowa w pewnym momencie zmusiła mnie do pójścia do roboty takiej zwykłej jako fizyczny robol. Pracowałem rok z takimi debilami i był to rok katorgi. Po prostu taki debil do ciebie podchodzi ,coś ci tam pierdoli i nie wiesz o co mu chodzi albo szukają powodu do bójek, szukanie zaczepek, bełkot jakichś małp w zoo, tylko rozmowy o tym kto ile „dymał”, kto ile wypił, kto jak sie „napierdala”.Najgorsze to są te ich głupie pytania bo debile pozują na cwaniaków.Dokładnie noszą sie jak te murzyny z teledysków hip hop i filmów o Bronksach czy innych Brooklynach. Niby ja miałem sie im spowiadać czy „ruchałem i ile, jak bo oni no wie no nie eee eeee wie co dzień ja now ieeee eeeee” Strach z takimi przebywać w jednym pomieszczeniu bo nie wiesz co debilowi przyjdzie do łba. Minął rok, umowa sie skończyła a ja powiedziałem sobie „nigdy więc
10
-
-
Odpowiedz
Też się nieraz zastanawiam czy to ja jestem dziwny widząc tempote i chamstwo innych. Ale wolę być tym dziwnym niż się z nimi zadawać. A co do tych komentarzy męsko-damskich to weźcie się uspokójcie. Żenada.
00
Skurwiel nad skurwielami
2016-06-13 08:15Wiecie, o kim mowa? O losie. Losie naszym zasranym, który na przysłowiowej głowie staje, żeby ci tylko dopierdolić. Mógłbym wymieniać dziesiątki przykładów z własnych i cudzych doświadczeń, ograniczę się jednak do jednego, najświeższego, który mi dopieprzył.
Jakiś, dłuższy, czas temu wygrzebałem się z lekkiego dołka i zajmowałem się pewną, dochodową „pracą”. Bardzo dochodową, zarobki Mesia przy tym bledną (i nie pytajcie, patałachy, skąd wiem ;)). Dość powiedzieć, że -nie licząc jakiś drobiazgów- życie było dobre, choć z różnych powodów nie w pełni wykorzystane (rozumiecie: priorytety; wiele rzeczy musiałem odwiesić na kołku na przyszłość). Tym niemniej było fajnie, zapowiadało się fantastycznie… Cierpliwie wdrapywałem się na swój wytyczony pagórek. I co się stało? Tak jest. Popierdoliło się u samego szczytu, kiedy niemal wszystko było w zasięgu ręki. Od tego momentu zaczął się zjazd w dół, przypominający momentami to, co „koledzy z branży” nazywali „zjazdem jajami po brzytwie”. I to popierdoliło się zarówno na gruncie prywatnym (jak mawiał Al Bundy: „to nie jest rodzina, tylko eksperyment naukowy”) jak i, co gorsze dla mnie, „zawodowym”. Przyszedł kryzys gospodarczy i zniknęły nie tylko możliwości przyzwoitego zarobku, ale jeszcze pojawiły się spore straty, za które do ostatniego naboju w magazynku będę „wdzięczny” mojej pierdolonej rodzinie, której udział w zdarzeniach, jakie do tego doprowadziły, sięga 99%.
Anyway, trzeba było coś robić. A raczej pomyśleć o czymś sensownym, co warto by było robić. No i pomyślałem o czymś, co ma ręce i nogi, i zamierzałem się za to złapać. Problem w tym, że o ile pomysł był (jest) dobry, to nie było już kasy na jego wykonanie -wspomniany kryzys i kilka rzeczy z niego wynikłych kosztował mnie dużo. Było źle, ale to jeszcze nie był koniec. Była też szansa na uzyskanie potrzebnej kwoty. Miałem pewną nieruchomość, którą mogłem kiedyś sprzedać za niezłe pieniądze, ale postanowiłem tego wtedy nie robić. Zostawiłem ją dla siebie, do późniejszego wykorzystania, ewentualnie do spieniężenia na „czarną godzinę”. No więc czas nadszedł, trzeba było się nieruchomości pozbyć, a uzyskana kasa pozwoliłaby na rozkręcenie interesu. Prawda, że proste? Taaak… A taki wał.
Pięć lat. Pięć lat szukałem możliwości zdobycia potrzebnej kasy, kręcąc się jak gówno w przeręblu. Zarobić tyle w krótkim czasie (jeszcze wtedy nie sądziłem, że tak długo to potrwa, potem się uparłem) się nie dało, bo już nie te możliwości. Pożyczyć pod zastaw nieruchomości nie mogłem, bo bank nie pożyczy nowo powstałej firmie (no chyba, że to są jakieś grosze, to może się uda, ale nie poważniejsze kwoty). Co gorsze jednak, okazało się, że sprzedać tego też nie mogę. Już nawet nie za wartość rynkową, czy jakieś sensowne pieniądze. Za żadne pieniądze, nawet lombardy gadać o kupnie nie chciały. No taki mamy klimat.
Wczesną wiosną tego roku pojawiła się pewna szansa zdobycia potrzebnej kwoty. Do tego jakoś tak się poskładało, że w tym samym mniej więcej czasie pojechałem tam, na tą moją nieruchomość. I ponieważ były widoki na zdobycie pieniędzy, łażąc tam po niej i po okolicy, doszedłem do wniosku, że nie ma mowy o tym, bym tę nieruchomość sprzedał. Tak naprawdę to to miejsce jest dosłownie zajebiste. Na wsi, na uboczu, cisza spokój, a do tego bardzo blisko do kilku dużych miast (w tym wojewódzkiego), wokół sporo terenów rekreacyjnych od pasma górskiego, przez okoliczne lasy, a skończywszy na bardzo dużym zbiorniku wodnym, do tego fantastyczny widok z nieruchomości na okolicę… No jak w raju. Chuj, nie sprzedaję, zwłaszcza, że już nie muszę, mowy nie ma. Nawet sobie tam zamieszkam i dosłownie szlag trafi tych, co uważali, że to jest gówno warte, jak się to ogarnie i doprowadzi do takiego stanu, w jakim być powinno. Niech zapierdalają całymi dniami na raty za norę w mrówkowcu z wielkiej płyty z porąbanym sąsiedztwem, smog wdychając i ciułając drobne w skarpecie.
I co się dzieje dalej? Oczywiście, że tak… Jak tylko pojawiła się pewność, że potrzebną kasę uzyskam, a rzecz nie jest na sprzedaż, dostaję telefon od jakiegoś kompletnie mi nieznanego pajaca, który jest zdecydowany i bardzo chętnie kupi. Pierwszy sensowny, zdecydowany, kupiec od 5 lat… Jedyny właściwie tak napalony na kupno, jaki się pojawił.
No i powiedzcie mi, jak człowieka może szlag jasny nie trafić?
Pięć lat poszło jak psu w dupę na szukaniu kogokolwiek chętnego na kupno, po to tylko, żeby móc zacząć coś robić, co pozwoliłoby mi się wygrzebać z gówna, w które dzięki przewrotności losu wpadłem. Kosztowało mnie to kupę uporu, zżartych nerwów, ponoszonego ryzyka i bezsilne stanie w miejscu. Kosztowało mnie to wspomniany „eksperyment naukowy”, czyli moją najbliższą rodzinę, z którymi nie mam już nic wspólnego. I mało tego. Kosztowało mnie to jeszcze więcej. Dużo więcej, aż się o osobną chujnię prosi, ale muszę dobrze pomyśleć, czy w ogóle ją pisać (trochę zbyt osobiste i pozbawiające anonimowości). Kosztowało mnie to pewną osobę, którą poznałem na krótko przed tym moim zjazdem jajami po brzytwie, która, jak się potem okazało, pod wieloma względami była jak chodzący ideał, jakiego nigdy wcześniej nie spotkałem i pewnie już nie spotkam (co dodatkowo jest problemem, bo żadna mi znana nie wytrzymuje z nią porównania -i to takiego „na logikę”, bez żadnych różowych okularów- a skoro koniec końców i na niej się przejechałem…), i z którą może i by nawet coś wyszło przy sprzyjających okolicznościach, gdyby nie moje przeciągające się w nieskończoność kłopoty, nie pozwalające wyjść z tego bagna, co niesamowicie mnie ograniczało, jeśli chodzi o tę relację i jej rozwój, a dodatkowo stawiało mnie w fatalnym świetle, czyli już praktycznie pozbawiając szans, czego długo pewnie nie będę mógł przeżałować (i kto wie, być może nie będę jedyną osobą, która tego żałuje, ale nic już nie da się z tym zrobić). A teraz… Teraz, kiedy mam tak wszystkiego dosyć, że nawet nic już mnie nie cieszy i cholernie zmęczony psychicznie tym wszystkim jestem, gdy w końcu mogę zrobić to, co planowałem (choć na tę chwilę, to nawet nie wiem już w ogóle po co, tak mam wszystkiego dość) i być może z powrotem porządnie w końcu stanąć na nogi, jak już nie potrzebuję łachy od kogoś, że łaskawie raczy się zdecydować na zakup, to chętny jest od ręki, bez targów…
No i co za los pierdolony. Za każdym razem robiący wszystko, żeby ci jak najbardziej dojebać w każdy możliwy sposób. I im bardziej po dupie dostaniesz, tym bardziej spirala tego dopierdolenia ci się jeszcze nakręci. Perpetuum mobile jebane… A w końcu, jak się jakimś cudem z tego wygrzebiesz, to nagle się okazuje, że bez problemu sprawa, która ci stała na przeszkodzie i była nie do przejścia, da się rozwiązać jakby nigdy nic. Ale to i tak tylko na chwilę. Żebyś złapał oddech, zanim powoli naciągająca się guma znów nie przypierdoli ci w łeb.
I ten moment nadejdzie.
Komentarze do "Skurwiel nad skurwielami"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Oj mesio mesio, ogarnij sie patałachu, kto jak kto ale ty takich wypocin kilometrowych nie powinienes krecic
13-
Odpowiedz
To na bank nie mesio. Suysaaajd…la la la
21-
Odpowiedz
„To na bank nie mesio. Suysaaajd…la la la”
Dziwny jest ten świat… /Mesio PS. Zaskoczona?
21-
Odpowiedz
To byles Ty? To niemozliwe, jedyna idealna kobieta jaka znasz jestem ja, a nie pisales o mnie… La la yt brings so meni czendzys…
20-
Odpowiedz
„To byles Ty? To niemozliwe, jedyna idealna kobieta jaka znasz jestem ja, a nie pisales o mnie…”
Primo, nie ma idealnych kobiet. 😛 Ta była możliwie zbliżona do „mesiowego” ideału.
Secundo, znamy się tylko z widzenia, a jedno o drugim nic nie wie… 😉 Więc powiedzmy, że masz szansę być jedynym znanym mi ideałem. Ale los jest okrutny i tym razem też mi nie da wygrać w totolotka. 😉 /Mesio PS. „The game of life is hard to play…”
00 -
Odpowiedz
„To byles Ty? To niemozliwe, jedyna idealna kobieta jaka znasz jestem ja, a nie pisales o mnie…”
Primo, nikt (poza Panem twoim, Mesiem) nie jest idealny. Ona była najbardziej zbliżona do mojego ideału.
Secundo. Znamy się tylko z widzenia, a jedno o drugim nic nie wie… 😉 A co do idealności Twojej nawet jeśli, to i tak i za drugim razem zasrany los nie pozwoli mi wygrać w totolotka. 😉 /Mesio PS. „The game of life is hard to play…”
00 -
Odpowiedz
Dwa razy napisałeś ten sam komentarz-lubisz mnie, wiem to ; ) W nagrodę podzielę się z Tobą moim wykopaliskiem. Znamy się już na tyle dobrze, że na pewno domyślisz się, że refren lubię najbardziej la, la, la ,la
https://www.youtube.com/watch?v=Tm4BrZjY_Sg10 -
Odpowiedz
Z naszego Mesia ogier się zrobił 😀
20 -
Odpowiedz
To żeby dostąpić zaszczytu randki z Mesiem nie trzeba przynosić CV bogatego w doświadczenia i wszystkie dostępne zalety do ŁWF oraz hajsu w mordeczce, by po szeregu analiz dostać się do ściśle strzeżonej komnaty gdzie na tronie swym przenikliwym wzrokiem M ostatecznie przeskanuje ją i rozstrzygnie się los kandydatki???
20 -
Odpowiedz
„To żeby dostąpić zaszczytu randki z Mesiem nie trzeba przynosić CV (…)”
To trzeba przynieść, starając się o angaż na taśmę. Ale Pan twój, Mesio, rozważy i taką alternatywę… 😉 /Mesio PS. A los kandydatki nieznany jest nawet Panu twojemu, który w przenikliwości swojej niestety jeszcze nie posiadł daru jasnowidzenia. I nie zamierza też zdradzać kryteriów wyboru.
00 -
Odpowiedz
Drogi Mesiu, pozwól,że na wstępie zacytuję króla sedesów:” Mamusie oszukasz…przyjaciela oszukasz…ale życia nie oszukasz” ; )
Następnie objaśnie Ci co zaszło w Twoim życiu w dniu dzisiejszym. Otóż chwilę po tym jak otwarłeś na światło dzienne swoje zaspane oczki, przeczytałeś mój wcześniejszy komentarz, z radością przystąpiłeś do uknucia odpowiedźi. Jednak wydarzyło się coś niepokojącego… „Czyżby mroczne otchłanie internetów pożarły moją odpowiedź?”- dochodził do głowy nasz Mesio- „To już 12.00 a mojej odpowiedzi nie ma…może się pomyliłem i nie poszła, może admin-patałach śmierdzący cebulą- nie dodał mojego komentarza? Jeśli tak to znaczy, że ta Kreaturka po drugiej stronie nie dostała mojej wiadomości… swoją drogą ciekawe jak wygląda..hmmm…Zna Jakoba Mansztajna, pewnie nosi długie brązowe spódnice, bo tylko dziewczyny w długich brązowych spódnicach czytają poezję…Tego nie wiem…ale jakaś taka fajna jest, lubię ją. […] No dobra patałachy nadające się jedynie do tarcia chrzanu i pchania karuzeli… napiszę jeszcze raz, znajcie miłosierdzie swego Pana, i Ty,Kreaturko też, Ty Kreaturko też.” ; )
Tak właśnie wyglądał dzisiejszy poranek naszego Pana Miesiosława.
2. Zaskoczyłeś mnie po raz drugi, przyznaję. Myślałam, że rzucisz czymś co na pewno znam, a znam dużo… a tu proszę…całkiem, całkiem Mesio.
A teraz Kreaturka idzie spać, baju.
21 -
Odpowiedz
Mesio musi rozczarować, bo nie zna żadnego Mansztajna (ale któż wie… ;)). Jedynym „mansztajnem” o jakim zdarzyło mu się słyszeć był von Mainstein, ale to pewnie nie ta bajka. A co do: „Tego nie wiem…ale jakaś taka fajna jest, lubię ją.” Nie ma to jak autoafirmacja… 😛 Choć Pan musi przyznać, że wygląda na to, że Kreaturka ma kietełek, obojętnie czy chodzi w długich, brązowych spódnicach, czy sukienkach w kwiatki.
Aczkolwiek mylisz się w paru punktach. Po pierwsze, nie otworzyłem zaspanych oczek, bo tak się złożyło, że nie spałem od dnia poprzedniego. Po drugie, jakkolwiek Mesiowi zdarza się nerwica natręctw, przejawiająca się w sprawdzaniu 5 razy, czy wysłał tego maila, to jednak wie, co czyni i halucynacji u niego nie stwierdzono (co nie znaczy, że należy go podejrzewać o 100% zdrowie psychiczne). Tak więc winny jest ad -m- in starą cebulą nacierany i kiedyś się go za to rozstrzela… Więc coś ta szklana kula Kreaturki szwankuje (albo nie trzeba było wróżyć z fusów po kawie rozpuszczalnej). 😛
Ale tak poza tym to fakt -to był poranek. 🙂„Zaskoczyłeś mnie po raz drugi, przyznaję.”
You’re welcome. 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=mCjxZHGHL4Y/Mesio. PS. A jak powiesz, zakładając, że istniejesz (Co to ja mówiłem o zdrowiu psychicznym?), że masz na imię Ewa, albo Katarzyna (a już nie daj Borg Kamila…), to chyba Cię uduszę…
20 -
Odpowiedz
Historia mojego imienia to długa historia. Przez głowę moich rodziców przebiegło wiele pomysłów. Między innymi: Ilona, Ligia, Monika i Milena. Wyobrażasz sobie jakby to było mieć na imię Ilona?
– Jak się nazywasz?
-Ilona…
– Kto Ci taki pseudonim wymyślił?
– …rodzice…na chrzcie.
-…Ja też sobie nie wyobrażam (na szczście). Z odsieczą przyszedł mój tato wybawiając mnie od tego koślawego imienia. Ilona to musi być jakaś wielka kobieta, która nosi brązowe spódnice, a nie taka Kreaturka jak ja.
Swoją drogą, tato pomógł mnie i bratu. Mama moja to niepoprawna marzycielka, na pewno domyślasz się już, że mam to po niej.
2. Być może moja kula nie powiedziała prawdy, bo wiesz, „kula” jest rodzaju żeńskiego. A kto by sobie dał uciąć rękę za słowa jakiejś kobiety…dziś by już nie miał ręki ; p
Ale to co Kreaturka wie, to to, że Mesio lubi historię i filmy wojenne. Nie jakieś słabe filmy bez głębi, tylko dobre stare kino, i dobrych starych aktorów. Mesiu często najpierw ogląda film, który lubi, następnie lubi dowiedzieć się o nim czegoś więcej, dlatego też często szuka np. muzyki z danego filmu, która to przenosi go w inną czasoprzestrzeń ; p Ale niestety, nasz Mesio nie jest ciekawy świata, nie sprawdził kim jest Jakobe Mansztajn, to źle o nim świadczy. To mówi, że jest zamknięty jedynie na swój własny gust, i nie lubi nowych rzeczy. W przeciwieństwie do Kreaturki, która od razu z ciekawością usiadła na kolanach dziadka Google i ciągnąc go za długą brodę spytała o pana von Mansteina- i dowiedziała się.
PS. No dobrze, to powiedz przynajmniej, co robiłeś cała noc, mam nadzieję, że nie grałeś w gie ty a, czy inne majnykrafty, bo wolałabym już chyba,żebyś miał na imię Ilona.
la la la
10 -
Odpowiedz
„Wyobrażasz sobie jakby to było mieć na imię Ilona?”
Patrząc po kalendarzu, mogło być gorzej… Ot choćby dziś imieniny obchodzi Benona, jutro Adolfa, Nikandra i Awita, a już kto daje dziecku na imię Przeborka (18 czerwca) to mesiowe pojęcie przechodzi.
„Ale to co Kreaturka wie, to to, że Mesio lubi historię i filmy wojenne.”
Ale wiesz co się dzieje z tymi którzy za dużo wiedzą? Znikają w kazamatach Łódzkiego Wydziału Fabrycznego… 😉
A Mesio lubi dobre filmy (zwłaszcza te, które już zna, co bardzo ogranicza mu liczbę obejrzanych). I nie tylko wojenne, jest w stanie obejrzeć nawet „Titanica” (dla scen katastrofy ofkoz ;)). Ale rzeczywiście, historia jest w kręgach mesiowego zainteresowania i filmem wojennym nie pogardzi, choć nie każdy obejrzy. A stare filmy miały to, czego dzisiejszym brakuje -scenariusze.
„Mesiu często najpierw ogląda film, który lubi, następnie lubi dowiedzieć się o nim czegoś więcej, dlatego też często szuka np. muzyki z danego filmu, która to przenosi go w inną czasoprzestrzeń”
Takie wiedźmy, w starych dobrych czasach, palono na stosach… 😛
(Po wcześniejszych torturach, rzecz jasna. A w ramach tortur… https://www.youtube.com/watch?v=_L52vEdhTx8 ;))„Ale niestety, nasz Mesio nie jest ciekawy świata, nie sprawdził kim jest Jakobe Mansztajn, to źle o nim świadczy.”
Znów szklana kula odbiera zakłócenia… Abonamentu nie wykupiliśmy?
Mesio sprawdził, kto to jest J. Mansztajn, już za pierwszym razem (tak, z ciekawości). Mesiowi tylko to nic nie mówi, bo wcześniej o nim nie słyszał i dalej nic nie wie. A ponieważ „lubimy słuchać piosenek, które znamy”, to Mesio słucha, odkładając Mansztajna na czas bliżej nieokreślony.
A więc tak, wiedźma ma częściowo rację (może jednak nie warto skąpić na ten abonament…) – Mesio nie lubi zmian, opornie podchodzi do nowych rzeczy, ale jednocześnie tak całkiem zamknięty nie jest i czasem coś nowego w łapki mu wpadnie. Na ogół przypadkiem. Bo w końcu „przypadek rządzi światem tym”, aczkolwiek Mesio z pewnym przerażeniem stwierdził jakiś czas temu, że coś takiego jak przeznaczenie rzeczywiście może istnieć. O szczegółach nie powie za Chiny ludowe, nawet jednej takiej, której to dotyczyło (i tak by nie uwierzyła) nie powiedział, ale jeśli tak, to w takim razie chyba ma przesrane i jak bohater tragedii antycznej z góry skazany jest na klęskę.
„No dobrze, to powiedz przynajmniej, co robiłeś cała noc,”
Tą bezsenną?
Myślałem o tym, jak to by było nazywać się Ilona… 😛A w gry Mesio praktycznie w ogóle nie gra (od dzwonu najdzie go Civilization). Co najwyżej blado tytuły kojarzy. Z różnych powodów. Choć pamięta jeszcze czasy, gdy kupa luda zwalała mu się do chałupy pograć na 8-bitowym Atari (+10 do szacunu na dzielni…, potem przyszły te mendy z Commodore 64 i wolny rynek). /Mesio
PS. Zaraza 😉 z Kreaturki… Mesio musi przyznać. 🙂 Choć znając moje szczęście, to pewnie masz 120 kg i nazywasz się Włodek, czy coś w tym guście… A w najlepszym przypadku Kreaturą ogniem ziejącą i jadem plującą, znaną jako Bazyliszek. 😉
20 -
Odpowiedz
Mesiu,
Nie mogę przecież pozwolić, żebyś nie przespał kolejnej nocy zastanawiając się, czy pod drugiej stronie siedzi 120-kilogramowa Ilona, czy Włodek (chociaż z dwojga złego to już łatwiej byłoby znieść tego Włodka).Po drugiej stronie siedzi Monika i waży jedynie 56 kg. I nie, nie ma 2 metrów jak jakaś Ilona, tylko skromne 1,66.
Kreaturkę zastanawia to, ile Mesiu ma lat, bo skoro świetnie bawił się z chłopakami na dzielni 8-bitowym Atari i to jeszcze przed wolnym rynkiem, to szacuję, że Mesiu ma powyżej 34 lat, 34-37?
I czemu nasz Mesio tak nie śpi, czyżby rozpamiętywał przeszłość tak skrupulatnie? A może po prostu musi wstać na 6,żeby zdążyć na 1 zmianę wspomnianego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego? ; p
PS. W jednym masz rację, pluję jadem i zabijam wzrokiem. To podobno przyciąga. ; )
00 -
Odpowiedz
„Po drugiej stronie siedzi Monika”
E tam, i tak wiem, że Włodek przebrany za 2-metrową Ilonę (albo odwrotnie). 😛 W końcu Piszczyk przy Mesiu to szczęściarz…
A swoją drogą, jakaś odmiana w żywocie mesiowym -nie to żeby akurat narzekał- bo do tej pory co na jakąś natrafił (od dziecka) to się Ewa nazywała… A jak nie Ewa, to Katarzyna. Moniki Mesio jeszcze nie znał… 🙂 Ale mogło być gorzej i pokarać Małgorzatą (to już lepiej 2 metrowa 120 kilogramowa Ilona… ;)).
Aha, Mesio ma 9 cm i 30 kg więcej.„Kreaturkę zastanawia to, ile Mesiu ma lat,”
Nie za dużo Kreaturka chce wiedzieć? I to jeszcze na forum publicznym? 🙂
Ale zdolna bestia z Kreaturki. Dobrze celujesz. 🙂 Mesio wegetuje na tym padole odkąd Husajn został prezydentem Iraku (choć woli myśleć, że urodził się 200 lat po tym jak Jamesa Cooka zeżarli na Hawajach; w końcu wielki kapitan Cook jest mu dużo bliższy niż Saddam).
Czemu Mesio nie śpi? To jest pytanie, o którym filozofowie niejedną pracę w przyszłości napiszą, a historycy wykłócać się będą… 🙂
I nie, to nie przez rozpamiętywanie przeszłości, tę Mesio rozpatruje 24 na dobę bez kłopotów ze snem (wilcza godzina jeszcze szczęśliwie go omija, albo może ma ją 24 na dobę i dlatego jej już nie zauważa ;)). I nie musi lecieć z ozorem wywieszonym na brodzie, bladym świtem, pod wrota naszego ukochanego zakładu. Po prostu często sobie siedzi nocami, bo lubi i jeszcze może.
„To podobno przyciąga. ; )”
Masochistów. 😛PS. Tortur ciąg dalszy. https://www.youtube.com/watch?v=Mj4z2Y1y2Ak
00 -
Odpowiedz
Mam jeszcze kilka teorii na temat Mesia, ale tutaj chyba i tak byś nie odpowiedział.
A czym Mesio się zajmuje w życiu? I dlaczego nie spędza tego czasu ze swoimi dziećmi? ; pti tra la la
0:0 z Niemczurami!!!!
00 -
Odpowiedz
PS. jeszcze tylko dodam, że:
„Star Trek”? Romantyk z Mesia.
la la la uu a a
00 -
Odpowiedz
„Mam jeszcze kilka teorii na temat Mesia”
Uuuu, teorii… 🙂 Kreaturka nie może spać po nocach, namiętnie myśląc o Mesiu i o tym, jakie dziwne jest życie… 😉
„ale tutaj chyba i tak byś nie odpowiedział.”
No tutaj to nie bardzo się da…
Mesio w życiu zajmuje się tym i owym (zwłaszcza owym). 😛
A dziećmi Mesio się nie zajmuje, bo ich nie ma. „No woman to follow and the world is all mine…” 😉
Swoją drogą, rzeczywiście jesteś kobietą… Zawsze szybko pytacie o to samo… 😉
A uprzedzając pytanie : „dlaczego? (ich nie ma i „no women to follow)”.
„-Panie Cord, dlaczego nie ma pan żony
-Dlaczego pani nie ma milionów?
-Zabrakło szczęścia…
-Mi też.”
(„The Carpetbaggers”, 1964)
😉I z jakimi Niemczurami… To już kalifat… 😉
„„Star Trek”? Romantyk z Mesia.”
https://www.youtube.com/watch?v=iJqwoj96aCE
„Just beyond the next planet, just beyond the next star…” 😉„la la la uu a a”
https://www.youtube.com/watch?v=hdjL8WXjlGI00 -
Odpowiedz
1. „Uuuu, teorii… Kreaturka nie może spać po nocach, namiętnie myśląc o Mesiu” – Mamy coś wspólnego. Skłonność do autoafirmacji.
2.”Zawsze szybko pytacie o to samo… „- to nie było pytanie o dzieci. Tylko „pozytywne”pytanie o to, czy jesteś po rozwodzie. Mówiłeś coś o jakiejś kobiecie; że nic z tego,że ona nie wie,że i chciałeś i nie chciałeś. Ale byłam ciekawa,czy byłeś żonaty (domyślając się już wcześniej w jakim jesteś wieku) Nie byłeś. No bo pomyśl, jaki odsetek twoich znajomych w twoim wieku (facetów), którzy są po rozwodzie nie ma dzieci? 0,1%?
Grzeczniej jest spytać:
– Nie bawisz się z dziećmi?
– Tak, bawię, uwielbiam te moje kochane szkrabki (Jesteś po rozwodzie)Niż:
– No i co? Ani żony, ani dzieci?Dlatego tutaj się pomyliłeś. Pytałam ze zwykłej ciekawości,a nie dlatego,że „jak można nie mieć dzieci! OMG!”
baju
00 -
Odpowiedz
„Mamy coś wspólnego. Skłonność do autoafirmacji.”
Każdemu wolno marzyć… 😛
Obojętnie jak nie zadane (choć to żadna zbrodnia i wcale nie przeszkadza), to jednak standardowo „Wy, baby” 😉 szybko pytacie o to samo: stan cywilny, dzieci, zajęcie…
Chyba psychika babska tak działa: selekcja wstępna. 🙂
A więc, uzupełniając poprzednie informacje, Mesio się nie rozwiódł, bo (szczęśliwie ;)) się mu jeszcze nie przydarzył ożenek. Czemu? To by wymagało dłuższych wyjaśnień. Generalnie tak się poskładało (trochę jak w przypadku każdej katastrofy -ileś drobiazgów się na nią składa). Ale ponieważ „life is hard and then you die”, jak to mawiał Dempsey, to Mesio wie, że nie może mieć za dobrze i kiedyś go jakaś zmora dopadnie, żeby miał się z kim użerać… 😉
O kobiecie wspominałem, ale nie jest tak, jak najprawdopodobniej myślisz. Parą nie byliśmy. Znaliśmy się tylko. Spory czas potem (i tu też jest kilka przyczyn) okazało się, że, oprócz wszystkich innych przeszkód, jej wisi, czy się znamy czy nie i kategorycznie nie chce tej znajomości w żaden sposób utrzymywać/rozwijać, więc trzeba było odpuścić. Choć z żalem (żalem nie do niej, ale właśnie do losu), bo kto wie… Rzeczywiście wiele mi się w niej podobało, wiele cech mi odpowiadało, tak „na trzeźwo”, bo „nie iskrzyło”. Z kolei ona niewiele mnie poznała, bo nie było okazji, bo miałem swoje kłopoty, a przede wszystkim dlatego, że sama się nie kwapiła. Nie iskrzyło, takiego typowego stanu emocjonalnego związanego z jakimiś uczuciami itp. nie było. A jednak zależało mi. I jakoś nie mogę się opędzić (do tej pory) od wrażenia, że niewiele brakowało, żeby zaiskrzyło i to by było to. I to jest jedna rzecz. A z kolei druga jest taka, że dość dziwne rzeczy mi się z tą znajomością wiążą. I to nie od jej początku a jeszcze na kilka miesięcy przed. Tylko, że nikt w to nie uwierzy. Sam tak do końca nie wiem, czy w to wierzę, więc nie ma o czym mówić.
„Ani żony, ani dzieci?”
Brzmi niemal jak to, co mówiła Tzarowa detektywowi Bednarskiemu: „Ani pracy, ani żony… Z papugą żyje…”. 😉
No… papugi to Mesio nie ma… Ale za to ma dwa koty i psa.
10 -
Odpowiedz
„Chyba psychika babska tak działa: selekcja wstępna. ”
Jeśli chodzi o selekcję wstępną, to Ty pierwszy Mesiu poddałeś mnie takiemu zabiegowi. Chyba tak działa męska psychika. WRRRÓĆ. Na pewno tak działa… a mianowicie:
„Choć znając moje szczęście, to pewnie masz 120 kg i nazywasz się Włodek, czy coś w tym guście… A w najlepszym przypadku Kreaturą ogniem ziejącą i jadem plującą, znaną jako Bazyliszek.”
Typowa zagrywka, może nieświadomie. Bo przecież logika podpowiada, że jak się fajnie z kimś rozmawia to pewnie dla harmonii musi być brzydka, albo gruba…no coś musi być nie tak. Bo ma charakterek ta Kreaturka, więc coś musi być nie tak…
A głupio spytać: a właściwie to ile ważysz? albo jak wyglądasz? Lepiej wziąć „pod włos” -„jakiś 120 kg bazyliszek”. I teraz wiesz,że zaprzeczyłam, i że to nieprawda. A gdybym odpowiedziała: ” Mesiu, przecież najważniejsze jest wnętrze”, to wiedziałbyś,że to musi być jakaś Ilona.
2. Nie widzę w tym nic złego, to są raczej ogólne pytania. Chyba jesteś na tyle duży,że wiesz, że wrażenia na „babach” raczej się nie robi ilością zaliczonych levelów w Mario Bros’ie. Ot, ewolucja. Gdybym napisała,że ważę 100 kg i mam najgęstszy wąs w gminie, dalej być tak ochoczo odpisywał?
Oboje wiemy,że nie. I ja nie widzę w tym nic złego. Trzeba mieć jakieś wymagania, a nie brać co pod łapy leci. Bo taka 120 kg nadwaga (o ile nie jest skutkiem przyjmowania hormonów), mówi więcej o dziewczynie niż CV, niestety.
Tak samo się to ma w przypadku facetów, nie chodzi tu o „poszukiwania odpowiedniego parobka, który do konca życia będzie utrzymywał żonkę jak Panicza dworskiego w romantycznej Polsce. Tylko o zardność życiową. No sorry, taki mamy klimat- „jest ofiara znajdzie się i kat”- jak mawiała moja profesroka, i miała rację. Ja pracowałam i na studiach i w liceum. Także, takie teksty typu: „Bo w Polsce nie ma pracy… szukałem,ale nie ma, no to siedzę w domu i pożyczam na fajki od rodziców w wieku 30 lat”, to jest dyskwalifikacja nawet nie na stopie mężczyzna-kobieta, ale nawet przyjaciel-przyjaciel. A tak się składa że wszyscy moi bliżsi znajomi, przyjaciółka są zaradni i pracowici, i dają radę. I nie, nie mieli rodziców na stołkach. Ja też nie.
Dlatego pytanie o to, co robisz w życiu to nie jest pytanie o to, czy nadajesz się na repoduktora, tylko o to, czy nie marnuje tutaj czasu odpisując na te wiadomości.
A tak właściciwe…
No zgadnij Mesiu, ile lat ma Kreaturka, wstrzel się w taki wachlarz jak ja, 3 lat, (jaknp.34-37 jak dawałam Tobie)
Baju
https://www.youtube.com/watch?v=QOZDKlpybZE
00 -
Odpowiedz
Uuuu… podeptałem chyba po odciskach i koniec żartów… Kreaturka postanowiła pogadać poważnie. 😛
Dobra, pogadajmy poważnie.
1. Przecież napisałem, że te pytania mi nie przeszkadzały i że to żadna zbrodnia pytać. Też nie widzę w tym nic złego (na ogół, bo zdarzają się wyjątki). To o co chodzi?
2. Wspomniałem o tej „selekcji wstępnej” także półżartem. Ale nie da się ukryć, że „psychika babska” przynajmniej w jakiejś mierze tak działa. I sama to udowadniasz, choćby przez, i tu cytat z Ciebie: „Dlatego pytanie o to, co robisz w życiu [to jest pytanie o to -przypis] czy nie marnuje tutaj czasu odpisując na te wiadomości.”.
I tak, to są ogólne pytania. Tylko jakoś tak się składa, że zawsze te same i zawsze już na początku. Z jednej strony ciekawość jest zrozumiała i od czegoś trzeba zacząć. Z drugiej, to rzeczywiście jest rodzaj „selekcji”. I sama to udowadniasz w tym całym swoim wywodzie powyżej.
3. Co do „Chyba tak działa męska psychika.”… Tak i nie. Oczywiście, że każdy, bez względu na płeć, ma jakieś tam swoje kryteria. Ale też nie jest tak, że u faceta ograniczają się one do zestawu „cycki, dupa”. Mało tego. Naukowo udowodniono, że w oczach kobiet atrakcyjność faceta rośnie wraz z jego pozycją „zawodowo-finansową”. Czyli może mieć metr pięćdziesiąt, zeza i świecić łysiną nad piwnym bębnem, ale jak będzie odpowiednio ustawiony, to będzie atrakcyjniejszy. Podczas gdy u facetów stan konta i pozycja kobiety ma zerowy wpływ na ocenę jej atrakcyjności. Dosłownie z badań wyszło zero. Nie było ważne, czy miała bańkę w zielonych na koncie czy mieszkała w slamsach. Jeśli była atrakcyjna (i nie tylko w sensie fizycznym), dla danego faceta (facetów), to była bez względu na to. I tak jest, wiem sam po sobie i tym, co widzę przez całe życie.
Owszem, mogą się zdarzyć wyjątki od reguły, ale to jest bardzo mało prawdopodobne.
4. Co do tego mojego tekstu o 120 kg Włodku/Ilonie/Bazyliszku. To było żartem. I co więcej, nie zamierzałem pytać o to, ile ważysz i jak wyglądasz. Z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że w tej chwili nic mi ta informacja nie da -nie mam jak jej zweryfikować (choć oczywiście zakładam, że nie masz powodu kłamać, bo i po co). Drugi jest taki, że nie ma to znaczenia, „odpisywałbym ochoczo” nawet gdybyś miała te 100 kg nadwagi. Bo czemu nie, skoro dobrze się do tej pory pisało? Natomiast oczywiście, że każdy ma jakieś tam własne kryteria jeśli chodzi o atrakcyjność fizyczną. Tylko co to ma do rzeczy w przypadku gdy „znamy” (praktycznie będąc sobie anonimowi) się tylko z literek? A tak na marginesie, sama atrakcyjność fizyczna jest kwestią bardzo względną i wbrew pozorom nie jest czynnikiem decydującym. Ja (i inni też) nie chodzę z miarką, mierząc i porównując wymiary napotkanej osoby z jakimś urojonym standardem Miss World. Zgoda, że duża nadwaga mówi coś o dziewczynie, podobnie jak mówiłby „skrajny przypadek niedożywienia”. Ale wiesz komu przeszkadzają najbardziej zbędne kilogramy? Wam samym. Facetowi wisi i powiewa, czy masz np. pięć kilo w tą czy w tamtą, często nawet ma głęboko w poważaniu, czy jesteś blondynką, brunetką czy rudą, czy masz niebieskie czy brązowe ślipka, i tak większość jest, w ten czy inny, sposób atrakcyjna (rozejrzyj się po świecie… chodzące ideały na ulicach w parach widzisz?). Dopóki jest to w jakiś sensownych ryzach (czyli, że nie dopuszczasz do tych „120 kg nadwagi” z powodu tego, że „płaczesz, boś gruba, żrąc, bo płaczesz”). Dziewczyna, o której poprzednio wspomniałem, ma równiutkie 1,8 metra wzrostu i pewne kompleksy z powodu, powiedzmy, pewnej niedoskonałości urody twarzy (przesadza). A i tak jest atrakcyjna, także fizycznie.
5. „Zaradność życiowa”… Tak, jestem od dawna na tyle duży, że wiem, że ilość leveli gry nie ma znaczenia. (BTW co do: „ja pracowałam i na studiach i w liceum”, ja pracowałem w podstawówce i to wczesnej. Na budowie. Także nie ma się co licytować, że sobie na studiach gdzieś dorabiałaś, większość tak robiła, i robi, i to nie jest jakieś wielkie osiągnięcie.)
Zaradność życiowa jest koniecznością, zgoda. Nikt się nie dziwi, że laska nie chce np. menela. Sęk tylko w tym, że definicja „zaradności życiowej” jest też bardzo płynna. Co będzie uznane za tą mityczną „zaradność życiową”? Stała pewna przeciętna pensja (niekoniecznie w wysokości średniej krajowej) -czyli już nie „menel żyjący kątem u mamusi”- czy dochody z wyższej półki? Widzisz, o co zakład, że kobieta wybierze to drugie, i że i tak nazwie to „zaradnością życiową”? No bo przecież „ona nie jest z tych lecących na kasę/stanowisko/władzę…”. Nawet sama pracuje i zarabia (choć, jak wszystkim, przydałoby się więcej). Nie oszukujmy się, „oboje to wiemy”. A idąc dalej, tak, taki mamy klimat. Tylko, że nie każdy ma ochotę na uleganie klimatowi. Znam ludzi z różnych środowisk, od wiejskich żuli począwszy (z którymi jestem „na ty”) a na ludziach dobrze ustawionych skończywszy (i też „na ty”). Mam świetnego kumpla, który ledwo wiąże koniec z końcem we właściwie dorywczych robotach i drugiego takiego, który pracuje, ściągnięty na stałe, w głównej siedzibie Microsoftu jako informatyk, swego czasu jedyny rekrutowany, jeszcze na studiach, przez tę firmę w Polsce. I wielu mieszczących się pomiędzy. I żadnego z nich nie traktuję lepiej/gorzej (to samo dotyczy koleżanek), patrząc przez pryzmat „zaradności życiowej”. I oni też. I w końcu sam zarabiałem kiedyś lepiej niż większość z nich, dużo lepiej, choć nie od razu i z różnych przyczyn to się urwało. Ale nawet wtedy, mijając mnie, prawdopodobnie nie zwróciłabyś uwagi, mając swoje „klimatyczne kryteria”, bo nikt by nie powiedział, że mam więcej niż dyszkę w kieszeni i z odzienia jednak bliżej mi do żula niż w przeciwną stronę (z wyboru, bo tak mi jest wygodnie). I tak jest zresztą do dziś (wzmocnione trochę tym, że dzisiaj rzeczywiście mieszkam kątem; choć „na fajki” nie pożyczam, bo nie palę). A zarobki może kiedyś wrócą, może będą lepsze, a może tak się poskłada, że nie wrócą nigdy. Ale to jest długa historia i właściwie nie na forum publiczne. Anyway. Dla mnie, choć mogę to zrozumieć, nie trzeba mi tłumaczyć, jakie jest życie, tego rodzaju „dyskwalifikacja na stopie mężczyzna-kobieta” jest nie do przyjęcia. A wiesz z jakiego powodu? Bo komuś takiemu nie da się ufać. Tylko i aż tyle. Bo dziś mogę mieć miliony na koncie i przylepioną do siebie jakąś dupę (bez urazy, to nie o Tobie, tylko tak ogólnie), a jutro szlag wszystko trafi i dupa znajdzie innego „zaradnego życiowo”. Powiedz, po co mi to? Są rzeczy, których nie da się traktować w kategoriach biznesowych. Ludzie żyją z grosza, albo mają inne kłopoty (moja znajoma w wieku lat 30 zachorowała na SM, do dziś żyje jak na beczce prochu, leczenie też kosztuje i wyobraź sobie, że jej mąż nawet nie pomyślał, żeby szukać innej… A przecież „taki jest klimat”, małżeństwa rozpadają się z błahszych powodów), a i tak są ze sobą. I to ma wartość, choć ze świecą dzisiaj kogoś takiego szukać, bo „taki jest klimat” takie jest życie. A i tak można się naciąć, nawet jak się znajdzie. Nikt nie obiecywał raju na Ziemi.
A już dyskwalifikowanie kogoś z tego powodu na linii „przyjaciel-przyjaciel” jest kompletnie nie do przyjęcia, bo jest jeszcze gorsze. Bo na linii kobieta-facet to jeszcze jakoś można wytłumaczyć sobie, że takie życie, taki klimat, ludzie są różni i jakimiś kryteriami doboru tam się kierują. Ale jeśli ktoś segreguje przyjaciół na zasadzie: „tego mi się opłaca znać, z tym marnuję czas”, to ja pieprzę taką znajomość. Bo po kiego mi taka znajomość? Skoro już wychodzimy z takiego, skrajnie wyrachowanego, założenia, to niestety, ale zabawa działa w obie strony. Ty dyskwalifikujesz znajomość na zasadzie: „szkoda na daną osobę marnować czas”, w takim razie -i zakładając, że mnie to by dotyczyło i że w tej sytuacji ogóle miałbym ochotę na tę znajomość- co ja z tego będę miał? Widzisz? Zabawa jest mniej fajna jak się jest ocenianym i ewentualnie podpada pod dyskwalifikację, co? Z mojej perspektywy w takim przypadku nie masz nic do zaoferowania.
Przyjaciół to ja mam w sumie garstkę, ale choć nie wymagam od nich cudów, mogę, przynajmniej od biedy, na nich polegać. To jest podstawą jakichkolwiek tego typu relacji. A cała reszta „znajomych” nie ma znaczenia, bo to ludzie, z którymi, w ten czy inny sposób, muszę się czasem zadawać a oni ze mną, na płaszczyźnie np. zawodowej, czy dlatego, że mieszkamy obok siebie i powiemy sobie „dzień dobry”, mijając się na schodach, poza tym mamy się w dupie.
Więc dlaczego miałbym chcieć, poza samą wcześniejszą bezinteresowną chęcią poznania kogoś, skoro tak się złożyło, czy ewentualnie wymienienia paru wiadomości via pierwszy z brzegu portal internetowy choćby dla zwykłej frajdy z konwersacji?
Wystarczająco twardo stąpam po ziemi? Sorry, „taki mamy klimat”.A tak w ogóle, to odnoszę wrażenie, że skoro odpisywania swojego do tej pory nie uważałaś za marnowanie czasu, to trochę za szybko dochodzisz do dość daleko idących wniosków.
Owszem, fajnie się rozmawiało, owszem, miło było poznać, owszem, „przypadek rządzi światem tym” i kto wie, jak to by się mogło potoczyć (zwłaszcza, że zrobiłaś dobre wrażenie, na ile to możliwe w tych warunkach (i tak, właśnie je spieprzyłaś)). Ale, po pierwsze, jesteśmy dla siebie jednak anonimowi (przynajmniej do tej pory). Po drugie, może się np. okazać, że mieszkamy nawet na przeciwnych krańcach kraju i to poważnie utrudniłoby (dowolną) znajomość, o ile by jej nie uniemożliwiło. Po trzecie w końcu, na podstawie tego, co w ostatnim poście napisałaś, skoro wychodzisz z założenia „marnuję/nie marnuję na kogoś czas”, to czego oczekujesz po naszym kontakcie? Bo może rzeczywiście go marnujesz.
A ile Kreaturka ma lat? 🙂 Cóż, przypuszczałem, że w okolicach studenckich, ale skoro już po studiach, to szacowanie wieku trzeba będzie przesunąć w górę. Ale niewiele. Ze dwa-trzy lata… Tak więc przedział 27-30 lat.
PS. A coby tradycji stało się zadość… 😉
https://www.youtube.com/watch?v=tr8P5lsyqRo00 -
Odpowiedz
Same pudła Mesiu. Same pudła. Od początku do końca.
Po pierwsze, żeby dobrze zrozumieć mój post, powinieneś mnie spytać, co rozumiem pod pojęciem „zaradność życiowa”. Bo tutaj właśnie, zaczyna się błąd logiczny twojego wywodu.
Otóż za zaradność, życiową nie uważam ludzi, jakby to powiedzieć, typowych Mesiów, co, to 10 biorą na łapę, bo chyba nawet nikogo takiego na tym polskim padole nie znam. I sama nawet o tym nie myślę.
Zaradność życiowa to jest wtedy, że jak 30 letni bezrobotny facet, który żyje na koszt rodziców, idzie pracować na kasę w supermarkecie, żeby ich odciążyć, nawet jeśli się wstydzi, bo będzie musiał obsługiwać jakichś mesiów, którzy to patrzą na niego jak na nic nie wartego patałacha, bo jaki facet może pracować w takim miejscu. No właśnie ja to uważam, za zardność życiową, zaradność życiowa to jest zdolność przetrwania. Nie mam to czego chce, to przeczekam w gorszym miejscu, i przyczaję się na lepszą okazję. Nie mam pieniędzy i perspektyw tutaj, to na tej kasie uzbieram na bilet do Irlandii, i tam może będę robił to samo, ale już za inne pieniądze.
Zaradność życiowa to po prostu nie poddawanie się. A nie kręcenie kasy, „mesiowych 10 na łapę”.2. O wspaniałomyślnych facetach i wyrachowanych kobietach. Daj jednak przykład faceta, który bardzo dobrze wygląda i jest z dobrą w sercu, ale brzydką i biedą kobietą. Nie dasz, bo takie nie istnieją.
Atrakcyjność fizyczna to jest gorszy czynnik kryteriów nawet niż pieniądze. Kase zawsze można zrobić,trzeba próbować, pracować, a uroda? Siłą woli zmienisz sobie kształt nosa? Operacje plastyczne? Serio? Kobieta po 120 operacjach, będzie piękna i będzie miała takie same szanse u facetów jak pucybut, który stał się milionerem u kobiet? Nie. Więc mi tu nie mów, że fakt, że bogaty facet może być z biedną, ale jedynie atrakcyjną kobietą to jest jakiś atut. Znajdź bogatego, który jest z dobrą i biedną, i brzydką. Dobrą. Znasz taki? ja nie.
No więc co jest z tą częścią brzydką? Wiesz, co? Nie istnieją dla połowy społeczeństwa. Tzn. dla połowy tej męskiej. Wróc pamięcią do szkolnych czasów. Wydaję, mi się,że w tej rozgrywce kobiety są górą, skoro tak stawiasz sprawę. Bo ja znam dziewczyny, które wyszły za mąż, za facetów ani zaradnych, ani atrakcyjnych. One po prostu chciały być kochane. I wiesz co jest z nimi teraz? Są same z dziećmi. A tak serio mówiąc, to były i ładne i dobre. Ale cóz, to nie tego chyba faceci szukaja jednak.
3. Napisałam o tym,że na stopie przyjaciel-przyjaciel. Wróćmy więc do ustalenia kim jest przyjaciel. Bo jak widzę ty szastasz tym słowem na prawo i lewo. Otóż również naukowe badania dowodzą,że człowiek w ciągu życia CAŁEGO, może nawiązać przy najszczęśliwszych wiatrach 3 przyjaźnie. Ale zdecydowana większość nie ma ani jednego.A już objaśniam Ci dlaczego:
Przyjaciel to nie jest dobry kolega, to nie jest tylko pokrewna dusza, to nie jest kolega, z którym kiedyś się dobrze kumplowałeś, to nie jest ziomek, który wpadał do ciebie pograć na 8-bitowym atarii. Przyjaciel to coś więcej.
Znam ludzi, którzy mają mnóstwo znajomych, a żadnego przyjaciela. Otóż odpowiedz sobie ( nie mnie) na jedno zasadnicze pytanie: ile osób, którzy byli Twoimi przyaciółmi mają z Tobą do dziś taki sam kontakt? Zero? A to dlatego, że nie byli Twoimi przyaciółmi. Przyjażń się nie kończy i to jest bardzo, bardzo trudny związek. Bo nie jesteś w kimś zakochany, żeby tłumaczyć go na każdym kroku, znasz go lepiej niż jego/jej partner, od najgorszej strony. Przyjażń to jest rodzaj miłości.
Cała reszta to jedynie pokrewne dusze, tak bym to ujęła. Miałeś kiedyś fajnego kumpla, mogłeś mu o wszystkim powiedzieć, w pracy, w szkole, nie wiem gdzie. To była twoja pokrewna dusza, dobry kolega. Był okres,że jechaliście na jednym wózku, a raczej sunęliście na tych samych torach obok siebie, ale z czasem coś się rozjechało… on się ożenił, a ty nie. Może on odszedł z pracy a ty zostałeś (lub na odwrót to nieistotne), może się wyprowadził na drugi koniec Polski, i kontakt umarł. Bo to nie był Twój przyjaciel, sorry Mesiu. Na przyjaciela to trzeba zapracować.I wróćmy teraz do tego co powiedziałam, że dyskwalifikacja na stopie przyjaciel-przyjaciel. a więc nie mówimy tu o naszych znajomych, którzy są biedni, bogaci obojętnie. Nie mówimy tutaj o koledze, który narzeka na żonę bo musi się wygadać( nie, nie. wypłakiwanie się przy kieliszku to nie znak, że ktoś jest twoim przyjacielem, to znak,że się chce wygadać bo coś mu lezy na sercu). Mówimy o przyjacielu, który jakby to powiedzieć, jest twoim lustrzanym odbiciem, myśli, jak ty, ma takie priorytety jak ty, jest godny zaufania jak ty, jest dyskretny. Nie zazdrości, kiedy ci się wiedzie, a ni ty jemu. Który nie ma problemów o to, że ty spędzasz czas z kimś innym, że nie masz dla niego czasu. Bo takie jest życie, że ludzie nie mają dużo czasu. Ale wiesz,że nawet jak cie nie będzie w Polsce 2 lata (a nie nadajecie na komunikatorach 24/7 o wszystkim), to po tym czasie możesz przyjść zapukać do drzwi, i bez zażenowania opowiedzieć o wszystkim, tak jakbyście się nie widzieli od wczoraj.
No więc wracając do tej dyskwalifikacji przyjaciel-przyjaciel, i po tym jak już wytłumaczyłam Ci na czym polega zaradność życiowa. No nie będzie nigdy moim przyjacielem, ktoś komu nie wstyd,siedzieć na garze rodzica. (no nie mówię miesiąc, dwa bo szuka jakiejś pracy). No nie będzie, bo jakby to ująć, mam wysokie poczucie godności człowieka, a siedzenie na garze czyimś, bo tak jest taniej ( a matka z ojcem biegają do zakładu fabrycznego na 6 codziennie, bo przecież trzeba pracować), bo mama i tato przecież nie odmówi dziecku jedzenia, to jest ktoś, kto takiego poczucia nie ma. Gdyż to właśnie uwłacza ludzkiej godności, a nie pracowanie ani na kasie, ani na naszym łódzkim wydziale fabrycznym, jak twoje ukochane patałachy.
No więc, nie. Taki ktoś nie będzie moim przyjacielem. Ale sama chętnie posłużę mu poradą, i spotkam się z nim jeśli ma problem, i wysłucham, i doradzę. Ale nie będzie moim przyjacielem.
Tak, sama mam przyjaciółkę, jedną od 17 lat. A wydaję mi się, że jestem uważana za przyaciela dla wielu innych, bo tak jak ty mesiu, ludzie myślą, że przyjaciel to ten kto doradzi, nie oszuka, i nie obgada. Ale to to są jedynie podstawowe zdolności honorowe, a honor się ma jedynie raz. Więc obietnic się nie łamie, i sekretów nie zdradza.
Osz, Mesiu teraz nawet mi przypomniałeś o tym, że mój nauczyciel zliceum (już nie żyjący), a starszy był ode mnie jakieś 40-45 lat, wyobraź sobie, że i on, uważał mnie za przyjaciela, i opowiadał nawet o tym, kiedy zaczął i dlaczego zdradza żonę, a na pytanie ” A pan się nie boi, że ja wyjdę i opowiem o tym, wszystkim innym? (Był znany w artystycznym środowisku), odpowiedział: ” Nie, jakoś od początku czułem, że nic nie powiesz…”. I tak właśnie było, nikt nic nie wiedział. Ale czy on był takim samym dla mnie przyjacielem? Nie, bo jak ktoś zdradza żonę, nie raz, nie dwa, a latami to nie będzie dla mnie przyjacielem. Bo ja jestem inna. I inna niż ten zdyskwalifikowany na stopie przyjaciela nierób-pasożyt. Jedno i drugie uwłacza godności (Dlatego też zapakowałaby na statek wszytskich imigrantów z tymi ajfonami,a zaczęła pomagać tym, którzy zostali w Syrii i nie mają nic do picia i jedzenia, i nie myślą nawet o tym, by uderzać na Niemcy po zasiłek, bo nie wiedzą nic o tym kraju, głodują, chorują i są zostawieni sami sobie, ale to juz inna historia).
Kolejna rzecz. Można być z kimś z drugiego końca Polski ( nie to nie jest aluzja do Ciebie i mnie, że są szanse) Chcę tylko powiedzieć, że to jest możliwe, Jest nawet możliwe,że się ma kogoś z drugiego końca świata, 15000 km. Kawał drogi. A jednak. Także sorry Mesiu, pudło. To nie o dystanse chodzi, tylko o chęci.
Czuję od Ciebie Mesiu, nie wiem dlaczego, ale swąd tchórzostwa, takiego „bo i tak się nie uda”. Miałeś kogoś na kim Ci zależało, nie zrobiłeś wszystiego, co należy, żeby teraz nie zastanawiać się co, by było gdyby…
Straszna rzecz, takie niewykorzystane szanse. A ze względu na to , że Kreaturka jest chrześcijanką ( co pewnie jest dla słabych, w mesiowym słowniku), modli się tylko o jedną rzecz o zdrówko dla rodziców i o to, by wykorzystać wszystkie szanse.
Czyżby stało się z mesiem, coś co już wielu opisało:
„Obojętne mi było, co ze mnie wyrośnie. Na swój, bynajmniej nie piękny, sposób, przesiadując po knajpach i uprawiając najdziksze wyskoki, kłóciłem się ze światem, to była forma mojego protestu. Zżerało mnie to, niekiedy zaś cała sprawa przedstawiała mi się mniej więcej tak: jeśli świat nie potrzebował ludzi takich jak ja, jeśli nie miał dla nich lepszego miejsca ani szczytniejszych zadań, to ludzie do mnie podobni musieli po prostu zmarnieć. I niechby sobie świat ponosił wskutek tego straty.”
(Nie to nie koleo paelo, jeśli coś czytasz miedzy serialami)
Jednak na ostatek coś miłego, cieszy mnie to ,że nigdy nie poprosisz mnie o zdjęcie. Tego się nie spodziewałam.
PS. 27-30? Pudło.
00 -
Odpowiedz
„Same pudła Mesiu. Same pudła. Od początku do końca.”
Może i tak. Ale nie założyłbym się o to.
„Po pierwsze, żeby dobrze zrozumieć mój post, powinieneś mnie spytać, co rozumiem pod pojęciem „zaradność życiowa”.”
Myślę, że to już zostało mi dostatecznie powiedziane za poprzednim komentarzem. Trudno, taki mamy klimat. A na bajki o tym, jak to kobieta, mając do wyboru tego „zaradnego, który poszedł na kasę w Biedronce” i lepiej ustawioną jego konkurencję, wybiera tego pierwszego, jestem za stary. Choć nie spodziewałem się innej odpowiedzi. I nie to, że nie przyjmuję do wiadomości, że przypadki takie się nie zdarzają, ale prawdopodobieństwo jest minimalne. Mogę nawet założyć, że wierzysz w to co piszesz, ale tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono, więc nawet jeśli, to nie bądź tego zbyt pewna.
„Daj jednak przykład faceta, który bardzo dobrze wygląda i jest z dobrą w sercu, ale brzydką i biedą kobietą. Nie dasz, bo takie nie istnieją.”
Czyżby? Wspomniałem o mojej znajomej chorej na SM? Jak to powiedziano w jednym z kabaretów: „Pamela to ona nie była” (choć to nie jest tak, że straszy czy coś, 😉 może się podobać), jako wykładowca zarabia dość przeciętnie, do tego choroba. A mąż jest informatykiem po dobrych studiach i z dużą praktyką. I co?
Albo inny przykład, na który kiedyś w internecie, chcąc nie chcąc, się napatoczyłem. Kojarzysz Tomasza Kammela? Jego kobieta do pięknych nie należy. A za nim pewnie niejedna się obejrzy. A to, że akurat nie jest biedna prawdopodobnie nie ma w tym wypadku znaczenia, bo w TV to on z pewnością dobrze zarabia. Więc czemu z nią jest?
To jak to będzie z tymi „nieistniejącymi” przykładami?
„Atrakcyjność fizyczna to jest gorszy czynnik kryteriów nawet niż pieniądze.”
Mylisz się. Nie ma nic gorszego w przypadku relacji międzyludzkich niż wyrachowanie. Natomiast to, że ktoś nam się fizycznie podoba lub nie, jest rzeczą nie do przeskoczenia. W przypadku tej atrakcyjności fizycznej tak już jest, to jest niezależne od nas. W przypadku wyrachowania, to świadomy wybór i parszywy charakter. Jest różnica?
A na marginesie. Pisząc o tym, że kobieta jest dla kogoś atrakcyjna (czy jest bogata czy biedna), niekoniecznie miałem na myśli wygląd.
Atrakcyjność fizyczna nie musi iść w parze z atrakcyjnością ogólną. A to ostatnie to mieszanka charakteru i osobowości z wyglądem, przy czym wygląd ma tu dość niewiele do powiedzenia.
Przykład. Dziewczyna, o której mówiłem z wyglądu jest skrajnie różna od tej, którą poznałem nieco wcześniej. Począwszy od 20 cm różnicy wzrostu, poprzez budowę ciała, wagę i kolor włosów, oczu, karnację skóry, fryzurę, wiek, a skończywszy na sporej ilości odmiennych cech charakteru i różnej mentalności/poglądach. A jednak obie były dla mnie atrakcyjne. Bardzo.Wcale nie jest tak, że się szuka kogoś z okładki. Żadna z nich nie przypomina supermodelki (Photoshopem i plastyką jeszcze poprawianych). O czym zresztą już było. Nie ma sensu się powtarzać.
„No więc co jest z tą częścią brzydką? Wiesz, co? Nie istnieją dla połowy społeczeństwa. Tzn. dla połowy tej męskiej.”
Bzdura. A jeśli mam wrócić myślami do podstawówki… Pechowo trafiłaś…
W szkole miałem koleżankę, z którą siedziałem w jednej ławce (do dziś pamiętam jak mnie dźgała cyrklem na matematyce ;)). Była ruda, miała sporą nadwagę i dużą „myszkę” na twarzy, była przeciętnej inteligencji. Dyplomatycznie ujmując, fizyczna atrakcyjność nie była jej mocną stroną. A dziś ma od lat męża i dzieci. Może chłopina nie przypomina jakiegoś Banderasa, ale też nie straszy i biorąc pod uwagę tylko fizyczność, mógł trafić dużo lepiej.
Aha, wspomniana ruda koleżanka była też bardzo fajną i bardzo uczciwą dziewczyną. A że wygląd nie był wzorcowy? No i co z tego? Tylko idiota ślini się do rozkładówki, pożądając takich (z drugiej strony większość społeczeństwa to jednak tępe bydło, co z pewnością ma swój udział w tym, że stereotypy mają się dobrze, bo jest w nich sporo ziaren prawdy).
„Wróćmy więc do ustalenia kim jest przyjaciel. Bo jak widzę ty szastasz tym słowem na prawo i lewo.”
Nie szastam. Może mam po prostu tyle farta, że mam ich więcej niż limit, który wg. widzimisię sobie ustaliłaś? Nie zawsze tak było, stąd definicji „przyjaźni” naprawdę nie trzeba mi tłumaczyć. Tak, właściwie 100 % tych, z którymi „pogrywałem na Atari” nie była przyjaciółmi. Ale kto Ci powiedział, że ja ich tak nazywałem?
„ile osób, którzy byli Twoimi przyaciółmi mają z Tobą do dziś taki sam kontakt?”
Cóż, kontakt może być z różnych sposób czasem ograniczony. Ot, choćby dlatego, że do moich przyjaciół mam ponad 200 km w jedną stronę i każdy ma jakieś życie. Ale to niczego nie zmienia. I zanim dostanę w odpowiedzi: „że się oszukuję”, to nie bądź tego taka pewna. Sama przecież piszesz o tym, że po długim czasie wiesz, że „możesz przyjść zapukać do drzwi, i bez zażenowania opowiedzieć o wszystkim”. I co więcej, sama sobie trochę zaprzeczasz w całym tym wywodzie o przyjaźni. Gdzie? Zarzucasz, że: „ile osób, którzy byli Twoimi przyjaciółmi mają z Tobą do dziś taki sam kontakt?” A jednocześnie twierdzisz, że: „sama mam przyjaciółkę, jedną od 17 lat”. I co? Jak się, za rok czy pięć, okaże, że stracicie kontakt albo, że ona zrobi coś, co Ci nie odpowiada (np. będzie żerować na rodzicach), to dojdziesz do wniosku, że to nie była przyjaźń? To na jakiej podstawie dziś uważasz, że to jest Twoja przyjaciółka i że ja nadużywam tego określenia w stosunku do moich?
„Dlatego też zapakowałaby na statek wszytskich imigrantów z tymi ajfonami,a zaczęła pomagać tym, którzy zostali w Syrii i nie mają nic do picia i jedzenia, i nie myślą nawet o tym, by uderzać na Niemcy po zasiłek”
I znów błąd w logice. Przecież ci, którzy pchają się do Europy są właśnie „zaradni”. Na dupie w domu (nie licząc tych, którzy nie mogą wyjechać z przyczyn niezależnych lub służą w wojsku) zostali ci, którzy są bierni, niezaradni i czekają na mannę z nieba, zamiast brać los w ręce. A to Europy wina, a nie emigrantów, że zasiłki daje, zamiast przyjąć i pogonić do roboty, albo, w razie odmowy, deportować. No ale jak rządzą lewicowe i populistyczne partie, to nic dziwnego. Ale to inny temat.
„Kolejna rzecz. Można być z kimś z drugiego końca Polski”
„Być” sensie związku? Nigdy w życiu to nie wypali.
„Czuję od Ciebie Mesiu, nie wiem dlaczego, ale swąd tchórzostwa, takiego „bo i tak się nie uda”. Miałeś kogoś na kim Ci zależało, nie zrobiłeś wszystiego, co należy, żeby teraz nie zastanawiać się co, by było gdyby…”
Bardzo się mylisz. Nic na ten temat po prostu nie wiesz. Zrobiłem więcej niż sądzisz, miałem dużo więcej cierpliwości niż w ogóle sobie jesteś w stanie wyobrazić, była też cała kupa przeszkód do pokonania w tym pewne własne opory, gdy się zastanawiałem, czy w ogóle jest sens zaczynać. I było też coś, o czym wspomniałem, a co mogę podpiąć pod „niewytłumaczalne”. No a poza tym nie wszystko od człowieka zależy i wolę drugiej strony także trzeba uszanować, a na pewno nie da się nikogo do niczego zmusić (nawet jeśli być może to był błąd z jej strony, choć jeśli był, to tylko czas może to pokazać, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć). I w końcu, tak się niefortunnie złożyło, że miałem też dość trudny okres, który -mam nadzieję- właśnie powoli mija (ale też pewności nie mam, że mija). Ale nie będę tego wypisywał w szczegółach na forum publicznym.
Tak więc zrobiłem wszystko. Mogłem wprawdzie jeszcze zrobić to, czego z premedytacją robić nie chciałem -przysłowiową wodę dziewczynie z mózgu- bo mam takie a nie inne poglądy i niektórych rzeczy ze świadomego wyboru nie robię. Jak to jedna moja znajoma kiedyś ujęła: „to kwestia smaku”. I nie żałuję, że nie zrobiłem. A także nie zastanawiam się, co by było, gdybym „czegoś nie spieprzył, czy coś zrobił”. Jeśli myślę o tym, to dlatego, że jest mi szkoda, że tak jest, że tak się poskładało, że niewiele brakowało i że akurat tak „pechowo” trafiłem, że odpowiadała mi pod tak niewiarygodną ilością cech jak żadna i nic z tego nie będzie. Ale taki los. Shikata Ga Nai.
A poza tym być może w przyszłości, by jakieś tam szanse na zmianę stanu rzeczy były, gdyby nie to, że Mesio spalił za sobą mosty. I zrobił to z rozmysłem. Bo mesiowe życie może niedługo bardzo się zmienić, a wtedy nie uwierzy w nagły przypływ uczuć i sympatii. Zaufanie jest podstawą relacji i, niestety, nawet gdyby tak się poskładało, że będzie rzeczywiście szczerze, a nie z wyrachowania, chciała, to nic z tego.
„A ze względu na to , że Kreaturka jest chrześcijanką ( co pewnie jest dla słabych, w mesiowym słowniku)”
To zależy od tego, jaką chrześcijanką Kreaturka jest. Natomiast Mesio z przekonań, niezależnych od tego, co sądzi o kościele (a nie jest to opinia pochlebna), chyba jednak jest ateistą, ale też niekoniecznie uważa, że wiara jest dla słabych. Choć generalnie zgadza się z opinią, że: „religia jest opium dla mas”.
„Czyżby stało się z mesiem, coś co już wielu opisało”
Nie. Mesiowi to nie było obojętne, co z niego wyrośnie, ale też nie miał jakiejś potrzeby „parcia na szkło”. Mesiowi odpowiada to, co to dużo później sformułował Zefram Cochrane w ST: First Contact: „Don’t try to be a great man, just be a man. And let history make its own judgments”.
Po knajpach też nie przesiadywał, choćby z tego powodu, że bezwzględną abstynencją Mesia od dziecka „pokarało”. 🙂 A ze światem Mesio się nie kłóci z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Mesio, ma dość specyficzny charakter i gdyby naprawdę chciał, to formowałby ten świat na własną modłę i użytek, więc nie musiałby się z nim kłócić. Po drugie dlatego, że Mesio tego, co było w „po pierwsze”, nie robi, bo mu robienie tego z różnych powodów nie odpowiada, poza tym mu się nie chce i ma inne rzeczy do roboty. Ale to jest też temat-rzeka. I nie ma tu na to miejsca.
A świat? Świat może i potrzebuje takich jak Mesio, ale i tak będzie funkcjonował bez nich. Więc Mesio ma to tak samo w dupie, jak reszta świata ma jego. Czy jest to starta dla świata? Niekoniecznie. Był gówniany, jest gówniany i i tak będzie gówniany. Więc czy do tego „gówna” doprowadzi Mesio, czy ktoś w jego zastępstwie nie ma żadnego znaczenia. Aczkolwiek faktem jest, że na ten cały syf Mesio niespecjalnie może patrzeć. Jeszcze z daleka to pół biedy, ale z bliska…
„-Wszystko wygląda tak pięknie stąd, z góry.
-Zbliż się, a zobaczysz zbyt wiele.”
(Robinson „Czerwony Mars”).Choć Mesio miał pewne plany, ma pewne plany, i kto wie, co jeszcze wymyśli.
„Jednak na ostatek coś miłego, cieszy mnie to ,że nigdy nie poprosisz mnie o zdjęcie.”
Uuuu, czyżby jednak odrobina rozczarowania zasłonięta zaprzeczeniem? 😛
I nie powiedziałem, że nigdy. Ale rzeczywiście tutaj nie ma takiej możliwości, a prywatnie też musiałbym uwierzyć na słowo, że to nie jest zdjęcie gdzieś z czeluści internetu, co wcale nie jest takie proste. Poza tym ktoś coś wspominał o „marnowaniu czasu”. 😛 A i Wstawianie tego wszystkiego administracji strony też się w końcu znudzi. Więc czy jest sens?
„Tego się nie spodziewałam.”
Co to ja mówiłem o rzece i zakrętach? 😛
Wielu rzeczy się nie spodziewałaś (ot, choćby np. „miałaś mnie za kretyna” 😛 ). I wielu się nie spodziewasz.
„PS. 27-30? Pudło.”
Bywa. Nigdy nie miałem farta w totolotka.00 -
Odpowiedz
Szkoda ,że nie przeczytałeś uważnie tego co napisałam o godności. Nie przytoczyłbyś takich nieudanych przykładów jak ten o imigrantach i zaradności życiowej. Gdyż żądanie pieniędzy za nic nierobienie nie ma nic wspólnego ani z zaradnością, ani z godnością. A już porównywanie tego z kimś kto jedzie do pracy na obczyznę to chyba kiepski żart. Tak samo jak o koledze, któty nie opuścił żony. To nie jest wyczyn, tylko dotrzymywanie słowa.
Jednak nie będę pisała drugi raz tego samego na ten sam temat. Masz to wszystko wyżej opisane.
Tyle z mojej strony, mam taką przypadłość, że nie lubię mówić do ściany, więc chyba czas życzyć Ci dobrej nocy i podziękować za w sumie ciekawą choć pod koniec już męczącą rozmowę.
Baju
00 -
Odpowiedz
„Szkoda ,że nie przeczytałeś uważnie tego co napisałam o godności. Nie przytoczyłbyś takich nieudanych przykładów jak ten o imigrantach i zaradności życiowej.”
„mam taką przypadłość, że nie lubię mówić do ściany,”Przeczytałem. Najwyraźniej mamy różne poglądy na to. A poza tym ja nadal pamiętam „kryteria dyskwalifikacji”, jakie sama podałaś. I ewentualną późniejszą próbę ich uzasadnienia (tłumaczenia) traktuję po części jako właśnie próbę tłumaczenia i wybrnięcia z sytuacji (może to moje wrażenie jest mylne, może nie). Po prostu nie bardzo w to wierzę. I -co do tej przypadłości nie lubienia gadania do ściany- nie mam takiego obowiązku. Podobnie jak nie mam obowiązku zmieniać własnych poglądów pod cudze dyktando.
A czy przykłady są nieudane? Nie wiem, ale nie wydaje mi się. Chciałaś przykładów facetów, którzy wybraliby konkretny rodzaj kobiet, to je dostałaś. To o co chodzi? Nie w smak, że nie wszyscy są „tacy sami”?
I owszem, przypadek znajomego, który nie opuścił żony, to jest dotrzymywanie słowa. Zgoda. Ale jest też przykładem na to, że nie liczyła się kasa, wygląd, nawet zdrowie partnera/partnerki. Zgadza się? I o to właśnie chodzi. Zwłaszcza, że w dzisiejszym świecie, pełnym podejścia „z tym (tą) mi się opłaca, na tego (tą) marnuję czas” i dbania tylko o własną wygodę, kierując się różnymi „kryteriami dyskwalifikacji” (do czego zresztą prawa nikomu nie odmawiam), to jest nieczęste i chyba coraz rzadsze. Wielu ludzi by poszło do innej (czy innego), która byłaby atrakcyjna, albo chociaż zdrowa. Wielu ludzi robi to z o wiele błahszych powodów, lub w ogóle bez powodu, tylko z własnego hedonizmu i egoizmu. A miałem przecież podać przykład, że są tacy, u których tak nie jest. Jeśli nie możesz tego przełknąć, to trudno i to nie jest też mój problem.A co do tych przychodzących do UE po zasiłki. Tak, to jest forma zaradności -branie losu we własne ręce, korzystanie z okazji do tego, by poprawić swój byt, nawet ponoszenie bardzo dużego ryzyka (zatonięcie, okradzenie, zostanie porzuconym np. gdzieś na zadupiu Sahary, pójście „na części zamienne” albo wylądowanie gdzieś w burdelu itd.), zamiast siedzenia na czterech literach gdzieś w kraju trzeciego świata, czy w kraju ogarniętym wojną. To, czy kłóci się to z godnością i jak bardzo, to jest już inny temat.
Poza tym to, że oni tu siedzą na zasiłkach, to wina ogłupiałej socjalizmem i lewactwem UE. Gdyby ten system był inny, to jeśli w ogóle by tu byli, to siedzieliby w pracy albo byliby deportowani. Ponieważ wielu z nich pracowało w ten czy inny sposób w krajach pochodzenia, to kwestia prawa i jego egzekwowania, by „zmusić” ich do tego samego tutaj (a odpowiednio wychowani ich potomkowie byliby już nauczeni innego stylu życia). I oni poszliby do roboty, bo ich warunki życiowe byłby lepsze niż tam, skąd przyszli (resztę trzeba by było deportować). Tym samym już by pasowali pod tą mityczną definicję „godności”, nie?
„więc chyba czas życzyć Ci dobrej nocy i podziękować za w sumie ciekawą choć pod koniec już męczącą rozmowę.”
Dzięki i nawzajem (choć już rano, więc dobrego dnia ;)). 🙂
https://www.youtube.com/watch?v=TypkCQszNJU
https://www.youtube.com/watch?v=YnNFpQLAT5Y
https://www.youtube.com/watch?v=K1ryJDVuZ6k
http://w562.wrzuta.pl/audio/0ZrfwMm2l7I/cathi_ogden_-_goldie_39_s_theme00
-
-
-
-
-
Odpowiedz
Byłeś bananowym dzieckiem, ktore coraz bardziej sie nudziło – los dał Ci szanse poczuć co to zycie
Poznałeś kobite, ktora chciala z Toba byc (po co – kasa? skoro wtedy ja miales), ale Cie pojebała bo miałeś problemy (wiec nie byla warta wyrazania się o nie w superlatywach), znowu los Ci podał reke, zebys w kolejne gowno nie wchodzil
nie udało Ci sie sprzedac miejsca, ktore jest teraz dla Ciebie wiecej warte niz pieniadze – nieno los to faktycznie chuj
i na sam koniec – masz jakąś tam rodzinę i pomysł na biznes, mozesz wszystko rozkrecic od nowa, troche sie namyslec nad zyciem i z bananowego ciula stać fajnym gosciem, ktoremu sie wiedzie bo ma pomysł – ale lepiej narzekać.
Nie rozumiem Cie typie, no ale ja myśle troche inaczej, mnie cieszy każdy promien słońca :).
Pozdrawiam i oby Ci sie poprawiło w głowie,, bo troche sie zgubiłeś31-
Odpowiedz
Szklanka do połowy pełna? No niestety tak nie jest.
1. Bananowym dzieckiem nigdy nie byłem.
2. Wspomnianą „kobite” poznałem, gdy kasa co prawda była, ale po pierwsze, ona nie miała o tym bladego pojęcia, po drugie, zaraz potem wszystko się zaczęło sypać. Po trzecie w końcu, wprawdzie się poznaliśmy wtedy, ale tak się poskładało, że potem przez dłuższy czas w ogóle nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Niewiele wiedzieliśmy o sobie. Nie było wtedy specjalnie chęci do kontynuowania znajomości. Ot, po prostu kolejna osoba, którą się gdzieś tam spotkało i zamieniło parę zdań. Spotkaliśmy się znów przypadkiem ze dwa lata później, gdy już w najlepsze taplałem się w bagnie i dopiero wtedy mieliśmy okazję poznać się lepiej. Czy nie była warta wyrażania się w superlatywach? Była (jest). Właśnie to jest najgorsze, że była. Nie jest wyrachowana, a to, że miała jakieś tam wymagania (i do tego nie wszystkiego zdążyła się dowiedzieć i nie we wszystko być może uwierzyła), zamiast lecieć na pierwszego z brzegu, jeszcze nie przesądza o tym, że jest zła i tylko o kasie myślała. Po prostu los się tak poskładał, że ja, akurat w tym momencie życia, faktycznie pod wieloma względami fatalnie wyglądałem na tle ewentualnej konkurencji. I nie tylko nie miałem jak tego poprawić, ale jeszcze utrudniało mi to nawet zorganizowanie jakiegoś wspólnego czasu (bo to wymaga pewnych funduszy) częściej niż raz na jakiś czas, a o czymś ekstra od czasu do czasu to w ogóle mogłem zapomnieć. Efekt był taki, że uprzedziła się do mnie -wyszła po prostu z błędnego założenia co do mnie, a to spowodowało, że miała coraz większą niechęć do utrzymywania jakiejkolwiek relacji. Trochę na zasadzie „pierwszego wrażenia”. I tego nie udało się odkręcić, skończyło się w końcu tylko kłótnią. A byłoby inaczej, gdyby nie te moje problemy wynikłe z przewrotności losu. Wot, taki splot zdarzeń jak w katastrofie -ileś drobiazgów poszło nie tak w tym samym czasie, skutkując rozpierduchą.
3. Miejsca nie udało mi się sprzedać. Ale jest dla mnie warte więcej niż kasa za nie otrzymana, bo jest fajnie położone i nie muszę już się go pozbywać. Po kiego więc mi szukać czegoś innego. Natomiast, gdyby sprawy poszły po mojej myśli, to kupiec by się znalazł lata temu, oszczędzając mi tych wszystkich cyrków, przez które przeszedłem. A fajnych miejsc jest wiele i zawsze można by było sprawić sobie inne, być może już we dwoje. A tak jest gówno. I choćby teraz nawet wszystko poszło gładko, to nic tego nie zmieni. Do tego młodszy też się nie robię.
4. Co do tego, że może się teraz powiedzie. Może. Ale widzisz, jak się przez coś takiego przeczołgasz, to masz tak dosyć, tak wszystko potrafi obrzydnąć, że sam się sobie dziwisz, żeś się jeszcze gdzieś utopić nie poszedł. Efekt jest taki, że patrzenie na świat się zmienia do takiego stopnia, że po prostu nic już nie cieszy. A rodzina? Jest już tylko na papierze. Jeśli się o czymś dobitnie przekonałem przez te wszystkie lata to właśnie o tym, że nie ma gorszych ludzi od nich (ale to za długi temat). Tak więc, dla własnego dobra, nie chcę mieć z nimi nigdy więcej niczego wspólnego. Ale też mam trochę żali z tym związanych.
Tak więc nie -szklanka jest do połowy pusta.
01-
Odpowiedz
Widzisz świat jak chcesz go widziec. Ot i tyle
Uwazasz, ze masz pecha, coz Ci mam powiedziec, skoro wybrales, ze masz pecha, to pewnie go masz – masz w zyciu to co sobie wybierzesz. Co do kobiety, bo to jedyne warte odpowiedzenia na Twoj komentarz (i nie traktuj tego jako afront, tylko poprostu nie umiem zrozumiec Twojego sposobu myslenia w wiekszosci kategorii, dla mnie jak przejde gowno i staje na nogi to dopiero napelnia nowa energia zamiast stwierdzen „a chuj to nic mi sie nie chce juz”, wiek to tez kwestia umowna, sa ludzie co w wieku 70lat zyja pelnia zycia, ale sa i tacy co w wieku 20 umieraja z braku zycia; ot takie puste skorupy), awiec kobieta- powiem Ci, ze rozne juz kobiety spotkalem na swojej drodze, jak zaczniesz myslec pozytywnie to i pozytywna przyciagniesz i wtedy nie bedzie wazne czy bedziesz mial pieniadze, zeby ja zabrac na wakacje, czy tylko tyle, zeby sobie oplacic wejscie do toalety na dworcu (ta ciekawa metafora jest spowodowana wspomnieniem pewnego artykułu – o bezdomnym, ktory poznal kobiete i ktora go wyciagnela z zyciowego dna; kobiety i mezczyzni szukaja siebie, a ze to czesto ciezkie i spowodowane nawarstwianiem sie wielu lat problemow poszukiwania, to i trwają dłużej. Znajdz siebie i swoje szczescie, a ona znajdzie sie razem z nim. (osobiscie kogos poznalem niedawno, ale wczesniej wlasnie o swoje szczescie zadbalem i eraz wiem jedno; czy ona bedzie czy nie to ja i tak bylem szczesliwy zanim przyszla).a ze bananowym dzieckiem, no coz – przyznaje, ze to moglo byc obrazliwe, ale nie napisalem tego z jadu bo mialem kiepski dzien, tylko zeby Cie troche otrzezwic (wszak to Ty napisales chujnie i to dla Ciebie słane są rady i pomoc – czasem chamska i niemila, ale jednak pomoc, w tych komentarzach. A bananowe dziecko kojarzy mi sie wlasnie z kims kto lezy przy pierwszym mocniejszym podmuchu, nie wazne czy jest synem milionera czy nie. Jednym zdaniem; wstan, wez sie w garsc i walcz o siebie, bo masz zajebiste szczescie, ze w ogole przyszedles na swiat. jeszcze raz pozdrawiam
42-
Odpowiedz
Wiesz co, tak w zasadzie to ja optymistą z tym pozytywnym myśleniem zawsze byłem, inaczej dawno temu jednak polazłbym się utopić. Ale optymizm ma swoje granice (a pozytywne myślenie bardzo dawno temu zastąpiło myślenie realistyczne) tylko, że z długo by było pisać, co go po trochu przez te kupę lat zeżarło. Może tego optymizmu masz więcej, może nie było to gówno, w które wdepnąłeś na tyle duże, może łatwiej sobie z takimi rzeczami radzisz. Nie wiem. Natomiast u mnie jest tak, jak jest. Owszem, ja miewam jeszcze takie dni, że mi się chce. I nawet nie podejrzewasz ile planów. Tylko, że już coraz rzadziej, zważywszy na całą przeszłość i stan obecny. To nie jest coś, co możesz sobie wmówić, mówiąc: „dzisiaj jestem optymistą”, bo to tak jakbyś sobie powiedział: „dzisiaj jestem geniuszem”. Los potrafi tak dopierdolić, że choćbyś się zesrał, to tym optymistą (geniuszem) z radosnym podejściem do życia nie będziesz. Bo skutecznie po dupie będziesz dostawał, aż w końcu nie będziesz miał dosyć. To jest tylko kwestia tego, ile akurat na raz na łeb się zwali. Anyway, optymizm mój w większości poszedł się bujać, skrzywione poczucie humoru zostało (dobre i to…) i nie zanosi się by wrócił. Nie tylko z powodów, które wcześniej wymieniłem. Także choćby z tego powodu, że z biegiem czasu i tych wszystkich doświadczeń prawie 4 dekad inaczej zacząłem patrzeć na życie, a do tej pory było to dość twarde spojrzenie na rzeczywistość. Teraz jest po prostu z tym jeszcze gorzej, bo już nie mam kompletnie żadnych złudzeń. Za bardzo sobie zdaję sprawę ze zbyt wielu rzeczy i to powoduje, że naprawdę najchętniej to bym się zamknął gdzieś na odludziu i przesiedział do usranej śmierci, gdzie nikt kompletnie nic by ode mnie nie chciał, bo nie widzę sensu w tej całej naszej wegetacji. Ona i tak skończy się tak samo, więc po prostu coraz częściej dochodzę do wniosku, że po cholerę się użerać. Oczywiście można wychodzić z założenia jak ten 70-latek, o którym wspomniałeś. Nawet wskazane jest to dla człowieka i jego psychicznego komfortu. Ale jest to pewnego rodzaju forma samooszukiwania się i dlatego w moim przypadku się to nie sprawdzi, bo ja nigdy się nie oszukiwałem, zawsze miałem trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. I widzisz, ja sobie nie wmówię, że jest wszystko OK, bo po prostu wiem, że nie jest, dlatego nigdy w to nie uwierzę. A co do bananowego dziecka, nie obraziłem się, tylko wspomniałem o tym, że akurat nim nie byłem, choć generalnie w dzieciństwie nie bardzo miałem na co narzekać, mogło być dużo gorzej. Ale bezstresowo nie byłem chowany, jeszcze jako dzieciak zdarzało mi się dobrze zapierdalać fizycznie i nic darmo nie przyszło.
30
-
-
-
-
Odpowiedz
Dramatyzujesz jak księżniczka. Jesteś kobietą? Weź się w garść, bierz się z życiem za bary. Nie jesteś nikim wyjątkowym na tym świecie. Ludzie mają większe problemy i nie narzekają.
33 -
Odpowiedz
No właśnie. Odnieść sukces w dzisiejszym świecie, to tak jak zapłacić za Mercedesa S klasę 10 milionów złotych.
00 -
Odpowiedz
Żebyś jeszcze napisał o co ci właściwie chodzi…
50 -
Odpowiedz
Nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Dlatego ja nic nie robię i mam się dobrze.
80 -
Odpowiedz
Ładnie napisane. A co do meritum, jest powiedzenie: Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – i na pierwszy rzut oka, trochę (nawet nie trochę) wkurwia człowieka to powiedzenie w obliczu pokrzyżowanych planów, zmarnowanych szans i zwiedzionych nadziei. Ale jednak bywa, że los nie tyle spuszcza na nas kubeł gówna, co po prostu funduje nam coś innego, niż byśmy chcieli, tak bardzo innego, że jawi się to jako katastrofa, złośliwość i czyste skurwysyństwo. Ale to tak nie do końca. Bywa, że los spuszcza z nas powietrze, kiedy za bardzo się napniemy. Spycha nas do rowu, kiedy nieświadomie lecimy na czołowe. Kto wie, może w szerszej perspektywie okaże się, że więcej zyskasz, niż straciłeś.
51 -
Odpowiedz
Co to kurwa konkurs na najdłuższe zdanie na chujni?;]
10 -
Odpowiedz
Żałosne wypociny sfrustrowanego dilera dragow z dolnej półki
00
Wkurwiłem się
2016-06-12 21:47Wkurwiłem się na wypaczoną do granic możliwości ludzkość, na pierdoloną wszechobecną hipokryzję, chuja warte obietnice władców świata, zgniliznę moralną katolicko-islamsko-ateo-skurwieli. Na tych wszystkich dumnych małpiszonów biegających za kawałkiem gumy zwanej piłką, na drących się na całe osiedle opętanych januszy, sebixów, mateuszów, na fiutkosiorbów w garniakach zdolnych do wydymania własnego kumpla za pieniądze, na szczyli od ubezpieczeń trzęsących portki na samą myśl, żeby komuś oddać należną kwotę bez uprzedniego sprawdzenia miliona dokumentów (aktów urodzenia, aktów zgonu, biletów na autobus itd.).
Wkurwiłem się na tę polityczną zarazę trawiącą umysły młodych ludzi, zbyt głupich by móc myśleć samodzielnie, na opłacanych od lat indoktrynatorów potocznie zwanych „nauczycielami”, którzy na siłę wgniatają dzieciom własne chore ideologie.
Nienawidzę ludzi, nienawidzę tej jebanej zarazy nękającej Ziemię, tych pewnych siebie obesranych złamasów, którym wydaje się że są władcami wszechświata, kiedy wystarczy że jeden pieprzony meteoryt pierdolnie i cała ta duma, władza i kasiora, o które trzęśliście dupy, całe biurokracyjne pierdolenie pójdzie w pizdu w ułamku sekundy i chuja wam zostanie.
Oby kiedyś wszystko strzelił chuj, obyśmy żyli jak 10000 lat temu i lepili gównianki, jedząc gekony na surowo, serdecznie życzę takiego prawdziwego życia tym żałosnym gównom wychowanym w dobrobycie.
I chuj mnie obchodzi, że ” Ale ty nienawidzisz siebie, bla bla bla”, wyrzuciłem to z siebie, dobrze mi z tym, dziękuję, dobranoc.
Komentarze do "Wkurwiłem się"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Minus za beznadziejny tytuł
12 -
Odpowiedz
Nie no to już 2 jebitna chujnia z którą zgadzam się w 100% 🙂
140 -
Odpowiedz
Pięknie dojebałeś. A teraz idź się łumyj.
33-
Odpowiedz
No co wy? Hanysów chcecie naśladować? Gorole jebane
10
-
-
Odpowiedz
Nienawidzisz siebie.
04-
Odpowiedz
zrób o tym doktorat
20
-
-
Odpowiedz
Aha. Czyli ma pierdolnąć meteoryt i mają zginąć moi bliscy i ja by jakiś krzykliwy chłopczyk miał na moment ulgę i wszyscy którzy dali tej chujni kciuk w górę. Nie wszyscy są tacy jak to opisujesz, ale sam taki jesteś no bo przecież swój do swego trafia. W życiu ci się nie układa, co widać, no bo przecież gdyby się układało to już dawno temu byś nie słuchał Sebixów i Januszy tylko żył za granicą gdzie tego problemu nie ma. Ludzie ci dobrze mówią, nienawidzisz przede wszystkim siebie, ale ty oczywiście wielce wyniosły i niedojrzały masz to w dupie. Powiedz no mi, coś ty zrobił, żeby świat był lepszy prócz pierdolenia swojego tutaj na Chujni? Pomogłeś kiedyś żebrakowi? Pogadałeś z nim, zaprosiłeś na kawę, ubrałeś go, poznałeś z ciekawością jego historię? Pracowałeś w wolontariacie? Stawiałeś potrzeby innych wyżej jak swoje? Potrafiłeś komuś coś przebaczyć? Potrafisz ty w ogóle komuś szczerze powiedzieć, że go kochasz?! Jeśli nie wiele z tego zrobiłeś to kim ty kurwa jesteś by wydawać wyrok na ludzi?! Może sam sobie jebnij meteorem z pistoletu w planetę zwaną mózgiem, twoim mózgiem? No bo to zawsze jakiś mały krok by świat był lepszy, pozbawiony ludzi takich jak ty. Więc się zastanów nad sobą i nad tym co pierdolisz. P.S. Masz oczywiście częściowo rację, ale jest jeszcze dobro na tym świecie a jak go nie dostrzegasz to wtedy z tobą coś jest nie tak. Sam również kiedyś tak miałem przez moment kiedy chciałem by pierdolnął meteoryt albo wybuchła wojna, ale jednak szybko zrozumiałem, że to nic nie da ( ludzie i tak się odbudują i znowuż będzie to samo więc zmiany trzeba inaczej zaprowadzać ) i zrozumiałem również, że sam jestem daleki od ideałów i nie mam jebanego prawa sądzić innych bo to by była właśnie ta hipokryzja o której piszesz.
310 -
Odpowiedz
Kurwa, to jest cudo. propsy koleś! trzymaj się w tym skurwiałym świecie!
40 -
Odpowiedz
Fajnie się Ciebie czytało, więc dałem Ci plusa. To nie znaczy, że się z Tobą zgadzam, ale czasem też mam takie uczucia nienawiści do całego świata. Niestety musimy sie nauczyć funkcjonować w tym zakłamanym świecie i starać się małymi kroczkami zmianiać go na lepsze. Nie neguj wszystkiego. Pokochaj siebie i innych – to nie znaczy „polub”. Nikt nie jest bez wad. Będziesz szczęśliwszy.
11 -
Odpowiedz
Dobra chujnai. A ci pseudo-psycholodzy co tu pisza należą do tych grup
30
Co mnie wkurwia w rówieśnikach i mediach
2016-06-11 11:00Wszędzie sztuczni ludzie niczym plastikowe manekiny. Wszyscy tacy sami, wszyscy chcą być idealni. Idziesz ulicą i masz wrażenie że mijasz tą samą dziewczynę lub tego samego chłopaka. Laska z dwoma końskimi warkoczami na łbie, ewentualnie długie, brązowe, idealnie proste rozjaśniane przy końcach włosy i czapka wpierdolka. Makijażyk- kreski na oczach, brwi w idealnym, geometrycznym krztałcie młoteczków i matowa szmineczka. Ubrana w dres a’la Seba, na nogach SuperStary i Smartfon który nigdy nie opuszcza jej ręki. Ze swoją identycznie ubraną koleżaneczką cykają sobie selfie zasłaniają ręką twarz, ewentualnie robiąc miny jakby srały. I tak prawie każda. Chłopaki podobnie, ale u nich też rzuca się w oczy kultura na poziomie wyższym. Każda dziewczyna to obciągara, lachon, kurwa, szlauf. Oczywiście nie każdy się tak zachowuje, ale mówię o tym co dostrzegam w tych „większościach”.
W internecie zauważyłam też popierdoloną modę na leczenie swoich kompleksów lansowaniem się drogimi ubraniami i produktami. Idealnym chaczykiem na okazała się knajpa z mega słodką kawą- Starbucks. Nastolatki z inteligencją na poziomie ameby jarają się cały dzień tym, że idą do Starbucksa. Z kubkami robią sobie zdjęcia i trzymają je w rękach jescze 3 godziny po wypiciu. Z tego co wiem to ta kawa ma w sobie 80% cukru, a za jakiś czas te same nastolatki założą sobie Tumblra, gdzie będą wstawiać czarnobiałe zdjęcia pochlastanych anorektyczek i płakać że są grube.
Kolejną wkurwiającą sprawą jest jebana, komercyjna piłka nożna, która jest dosłownie wszędzie. Oglądam telewizję raz na ruski rok. Włączam- reklama jakiegoś napoju z piłkarzami, potem reklama sieci komórkowej z piłkarzami, potem jeszcze reklama jakiegoś telefonu który szczerze poleca jakiś piłkarz. Na mieście wielkie billboardy z piłkarzami, gazety, katalogi, na stronach internetowych reklamy z futbolem. No ja pierdole, nie dość że jest to ustawiony sport, opierający się głównie na pieniądzach, to jeszcze tyle zwałów umysłowych się na to łapie.
Komentarze do "Co mnie wkurwia w rówieśnikach i mediach"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Dlatego ja jestem samotnikiem.W dupie mam tępaków.Robie dobra kasę,dziewczyny olałem już dawno(albo one olały mnie).A piłka nożna to widzę że dla większości pretekst do picia.Wystarczy że przejdę koło paru pubów w mieście i widzę bandę najbanych „Januszów” dla których ostatnia rzeczą jaka ich interesuje to to że padł gol.Ich interesuje że mogą pic bo przecież mecz.A odnośnie mediów to dodałbym głupawe,sztuczne,nieśmieszne kabarety lecące na TVP.Też kurwa nie wiem kogo to może śmieszyć.Śmieszne to były komedie polskie typu „kiler” itp.
352 -
Odpowiedz
„Nastolatki z inteligencją na poziomie ameby jarają się cały dzień tym, że idą do Starbucksa.”
to już było, powtarzasz się.
Twoja chujnia jest do kitu. To jak marudzenie starych moherów ..
Jesteś szczęśliwym człowiekiem. Chciałabym mieć w życiu tylko takie problemy. Zajmij się swoim życiem, poczytaj trochę to może i ortografię poprawisz. I nie przeklinaj bo to u młodych dziewczyn jest obrzydliwe. Gorsze niż obiad z anorektyczką i kawa z 80% cukru.630 -
Odpowiedz
Obejrzyj sobie film „They Live” 😉
31-
Odpowiedz
Zajebisty film,jak na 88 rok to było naprawde coś nakręcić takiego,otwiera oczy,ale w końcu nakrecil to nie byle kto bo John Carpenter,również Polecam
30
-
-
Odpowiedz
Bo widzisz, patałachu, to właśnie jest przykład na to, co się dzieje z ludźmi, gdy nie zapierdalają w pocie czoła w szacownych przybytkach takich jak nasz Łódzki Wydział Fabryczny. Dawniej ludzie zapierdalali tylko w takich zacnych miejscach pracy i byli (w miarę) normalni. Teraz mamy erę postindustrialną, której negatywnym skutkiem ubocznym jest to, że wszystko schodzi na psy, bo ludziom się w dupach od dobrobytu przewraca. Jest jak z tymi myszami, które w jednym z eksperymentów głupiały z każdym następnym pokoleniem dobrobytu. Zaiste, ciężkie czasy nadchodzą. Na szczęście Pan twój ma to w dupie, bo pierdoli go, jak patałachy w swej bezmyślnej tłuszczy żyją. I jego roboli, szczęśliwych dzięki darowi pracy w zakładzie naszym, też to pierdoli, bo u nas jest po staremu, czyli zdrowo i nasi robole nie mają takich problemów. Zatem jak nie chcesz mieć takich zmartwień (bo najwyraźniej masz za dużo wolnego czasu i pierdołami, które nie powinny cię obchodzić, bo to nie twoje zmartwienie jak inni żyją, czyli jesteś na dobrej drodze do staczania się tak jak ci, których opisałeś), to trzy stówki i CV w łapę i zamelduj się pod bramą. I śpiesz się, zanim się stoczysz i bagno dobrobytu cię pochłonie, albowiem, zaprawdę, nie każdy, który stanie pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego i powie: „Mesiu, ratuj”, zostanie wpuszczony do naszego zakładu… /Mesio
PS. Ale o jedno Pan twój się do ciebie przypierdoli. Co ci szkodzi, że laski o siebie dbają? No Pan twój rozumie, że przeszkadza ci unifikacja loszek, bo zawsze lepsza różnorodność. Ale to, że o siebie dbają? Pan twój nie rozumie. Wolisz zapuszczone, śmierdzące, tłuste lochy z przetłuszczonymi kłakami, fatalną fryzurą i straszące jeszcze gorszym niż fryz make-upem jak za młodości Pana twojego i wcześniej bywało? Zboczony jesteś czy co?
PS2. A przy okazji tematu loszek od jednej sztancy: youtube.com/watch?v=l6F3gLPhWo4 😉1111-
Odpowiedz
Aaaa…. Pan twój doczytał i już wie, co ci przeszkadza w tym, że laski o siebie dbają… Tyś jest patałach płci przeciwnej… No to nic dziwnego, że ci to przeszkadza. Zazdrość po prostu zżera na widok ładniejszych i dbających o siebie koleżanek… /Mesio PS. Nie przejmuj się, zawsze jakiś chętny żul się znajdzie.
105
-
-
Odpowiedz
Jesteście biedakami patałachami, to się odpowiednio ubieracie. Na co może uzbierać taśmowy robol, który dostaje 800 zł brutto. Rocznie na jakieś najtańsze „oryginalne” najki. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to ubierałbyś się w eleganckie marki i garnitury, o jakich nawet nie słyszałeś. Nie słyszałeś, bo jak się dowiedz, że Prezes nosi garniak za 5 kafli, to chuj ci da taka informacja. Na twojej patałaszej płaszczyźnie walka toczy się na poziomie adidasa i lepszych lub gorszych akcesoriów do matiza w gazie. No, jeszcze – kto ma mniej chujowo usytuowaną norę w mrówkowcu na kredyt na 40 lat. A teraz spierdalaj do taśmy.
220-
Odpowiedz
Mesia (W212) Pana twojego, Mesia, to ty widzisz, jak cię nim mija, gdy stoisz pod jakimś śmietnikiem (lub pod przybytkami, w których kuroniówkę wydają). Ech, patałachu, czymś konstruktywnym byś się zajął, zamiast podszywać się pod lepszych od ciebie, to byś choć parę dodatkowych groszy do zasiłku przytulił. /Mesio PS. Bez PS-a.
113 -
Odpowiedz
weź się buraku nie podszywaj pod mesia, sam zapierdalaj na teśmę
82 -
Odpowiedz
Żeby się bardziej upodobnić do mesia, komentuj szybciej i bez czytania do końca komentowanej chujni. Potem tłumacz się głupkowato. Nawiasem mówiąc, nie rozumiem czemu akurat upodobałeś sobie taką spierdolinę.
22-
Odpowiedz
Oj nie pierdolcie, bo fajnie się czyta pociski mesia. Jego teksty są o wiele ciekawsze od połowy tych marnych gimbusiarskich wypocin wyssanych z dupy, które się żewnie nazywają chujniami… Wielu już próbowało podrobić mesia, ale tak ciętego języka i tak dobrze rozbudowanego chyba żaden inny patałach nie posiada. Widać kunszt w piórze u mesia.
132 -
Odpowiedz
Przeczytajcie patałachy ze zrozumieniem to, co Pan nasz Mesio pisze. To wcale takie głupie nie jest i wygląda na to, że pisze to dość inteligentna osoba. A tak w ogóle, z informacji do których wcale nie tak trudno było się dogrzebać wyczytałem, że Pan nasz Mesio jest kobietą. Pan mój Mesiu – racz zająć stanowisko w tej sprawie, bo patałach twój cię o to prosi.
81-
Odpowiedz
Mesio rządzi 😀
52-
Odpowiedz
„Mesio rządzi”
…Mesio radzi, Mesio nigdy cię nie zdradzi. /Mesio PS. A Kopernik, jak powszechnie wiadomo, też była kobietą. 😉
51
-
-
Odpowiedz
„A tak w ogóle, z informacji do których wcale nie tak trudno było się dogrzebać wyczytałem, że Pan nasz Mesio jest kobietą. Pan mój Mesiu – racz zająć stanowisko w tej sprawie, bo patałach twój cię o to prosi.”
Pan twój, Mesio, raczy spełnić twoją prośbę i powiedzieć ci w tajemnicy, patałachu, że błądzisz w swych założeniach. Co najwyżej dogrzebałeś się do tego, do czego miałeś się dogrzebać. 😉 I jeśli pytasz dlaczego, to odpowiedź brzmi: tak dla jaj. /Mesio PS. Chujni nowych nie widać, to Pan wasz sobie ponarzeka… Czy te żałosne barany, niezdrowo podniecające się na widok jedenastu baranów kopiących piłkę, muszą tak mordy drzeć i trąbkami popierdywać…
41
-
-
-
Odpowiedz
17 tysi to ja zarabiam jako robol ;0
13
-
-
Odpowiedz
Mam to samo spostrzeżenie. Klasyk zestaw nastolatki – zielona parka (lub czarna ze skóry), koczek, rurki, vansy i ten nieodłączny smartfon. Profilówka na fb mega przybliżenie na tępą twarz. Ulubione zajęcie – sesje na fb, dyska i wyrywanie tego samego typu kolesi oraz lans na letnie festivale no i może fitness. Boli mnie ta mała różnorodność ludzi. Same klony i to jest nudne i nieprawdziwe.
151 -
Odpowiedz
10/10 błagam zostań moją dziewczyną !
14 -
Odpowiedz
Haczyk hak haczuniek;)
10 -
Odpowiedz
po paluszkach w górę i w dół widać znaczącą przewagę podstawówki i gimnazjum i może jakaś brzydkie tłuściochy w wieku licealnym.
12 -
Odpowiedz
Niestety nikt nie zwraca uwagi na normalne dziewczyny bo ” są nudne”
13-
Odpowiedz
a wlasnie te ciche myszki najbardziej się pierdolą. przy odrobinie wysiłku można je tak ukierunkować że będziesz mieć matkę dla dzieci, żonę w domu, i kurwę W TWOIM łóżku.
03
-
-
Odpowiedz
„chaczyk” piszemy przez samo h
20 -
Odpowiedz
Jak ja kocham ten gatunek chujni, takie chujnie zostać wyselekcjonowane i wydane jako książka- czytałbym 🙂
101 -
Odpowiedz
Ludzie mają za dużo wolnego czasu wbrew temu co mówią i nie wiedzą za bardzo co zrobić ze swoją wolnością. Do tego dochodzi pozostawanie w schematach, które ktoś kiedyś stworzył (historia, tradycje)- i to też ludzi wkurza „bo nudne”, dlatego szukają innych rozrywek dla zabicia monotonii, wychodząc poza schematy. Inną sprawą jest odchodzenie od schematów (co uskuteczniają media)- chlanie na umór, jaranie dla przyjemności, lansiarski tryb życia połączony z konsumpcjonizmem, atrakcyjność wizualna (sztucznie stworzona zabiegami medycyny estetycznej), brak stałych partnerów. Każdy chce się wyróżniać, być akceptowany w realnym świecie, a jeszcze lepiej w wirtualnym – niech inni widzą. „Im więcej masz tym lepiej- jesteś kimś w oczach innych”, jeśli masz drogie auto, jesteś atrakcyjny, posiadasz domek na obrzeżach, atrakcyjną partnerkę, pracujesz w korpo lub zapierdalasz na swoim. Stać Cię na najnowsze sprzęty i wakacje co chwilę gdzie indziej”Powodzi Ci się” – a jak 😉
Dobrze sprzedaje się naśladownictwo i wszelka głupota, ponieważ nie wymaga myślenia, ludzie to akceptują a nawet pożądają, bowiem łatwiej zachwycić się czymś głupszym od nas, co nie przyćmi nas samych jednocześnie i nie uwydatni naszych wad -nie będziemy się czuć zatem zagrożeni, a przy tym będzie można się zrelaksować- obśmiewając innych. Wszystko to jest ściema produkowana przez ludzi i dla ludzi- bo takie są ich potrzeby. Masz tu po części odpowiedź dlaczego tak jest, ale zapewne to już wiesz 😉 pozdrawiam.100-
Odpowiedz
Głos rozsądku. Pisz częściej 🙂
00
-
-
Odpowiedz
to siatkarze są, olsztynianko
10 -
Odpowiedz
Wszystko ładnie napisane,ale ten „chaczyk” mnie rozwalił.Od razu fiut mi opadł…
00
Studentka od siedmiu boleści
2016-06-10 23:54Studenciak z tej strony. Napisałem już kiedyś chujnię o moim zjebanym kierunku, ale dzisiaj dodam coś o spierdolinach umysłowych, z którymi muszę uczęszczać na zajęcia. Skupię się na jednej z wielu oraz piszę chujnię z tego względu, że jestem przeciętniakiem, ale dosyć ogarniętym, przeciętniak w większości z powodu lenistwa lub z racji innych obowiązków takich jak zapewnienie sobie comiesięcznego wpływu gotówki na konto. Otóż ze mnie jest raczej trójkowo-czwórkowo osoba, ale dzisiaj dostałem ostatecznego bólu dupy. Dostałem notatki na egzamin od jednej z lepszych studentek, takich co przychodząc na studia myślała, że Boga za kostki złapała i stara się jak może – większość zaliczone na pięć. No i proszę państwa przeglądam te notatki, a tam popisane takie głupoty, że za głowę się złapałem. Zaczynając od nieznajomości nazw, kurwa, pierwiastków – Rot, Klor, Molimdem. Ba, a wiecie co według niej jest składnikiem oleju roślinnego? Propan, heptan i tak dalej do C15, wtf kurwa. Studia chemiczne zobowiązują do czegoś, to tak jakby elektronik/elektryk nie ogarniał prawa Ohma. Koniec tego naukowego pierdolenia i przechodzę do sedna. Mam ból dupy o to, że wszyscy nad tą laseczką (w sensie nauczyciele akademiccy) nadskakują, że zdolna itp. Kurwa, były zajęcia na które chodziliśmy razem gdyby nie ja i inni to nawet nie byłaby w stanie wykonać podstawowych czynności, bo o mały włos nie wysadziła nas podłączając zamiast wody to gaz do chłodnicy zwrotnej (podobne krany i węże, ale aż taki brak wyobraźni? ) poza tym gdyby nie wykuła przez noc informacji na dany temat na pamięć to byłoby z niej ścierwo. Jak to dziewczę poradzi sobie w pracy. Dodam, że trójkowicz ze mnie, a podłapałem pracę – 2000zł na rękę! Pracuje jako technik galwanizer i obsługuje między innymi x-ray oraz zajmuję nie analizą NIR, ogarnąłem temat w ciągu trzech dni, a szef zadowolony jak nigdy, że ma zdolnego pracownika. A chuj z tym, że prawdopodobnie nie dociągnę dalej na tych studiach niż do semestru dyplomowego, ważniejsi są Ci co zakuwają na 5 nawet nie mając bladego pojęcia o tym.
Komentarze do "Studentka od siedmiu boleści"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
To Ty jesteś po części debilem, jakby zmieszać dwa różne alkany lub alkiny np. C10 i C7 by uzyskać kwas oleinowy.
34-
Odpowiedz
O czym Ty pierdolisz człowieku? Zmieszać i co dalej? Nasrać do tego i otrzymać kwas oleinowy?
81
-
-
Odpowiedz
Może to czyjaś ważna córka, sprawdź.
71 -
Odpowiedz
Tak jak piszesz, na studiach tacy radzą sobie świetnie, ale to w pracy wychodzi kto co potrafi.
30 -
Odpowiedz
Ale bóldupisz, patałachu… I w dodatku coś kręcisz -gdyby laska była tak tępa, jak mówisz, że nie potrafiłaby zapisać wspomnianych nazw, to nie tylko na pierwszym z brzegu egzaminie by to wyszło, ale i na byle klasówce w gimbazie. Więc nie pierdol za uszami Panu swojemu, bo zostaniesz przywleczony przez umyślnych pod bramę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego, gdzie dostaniesz skierowanie do naszego Tajnego Ośrodka Badawczego w Sosnowcu pod Łodzią, a tam doświadczysz chemii na sobie, bo królików doświadczalnych nigdy za wiele…
Poza tym nie przejmuj się nią. Ona sobie poradzi. Nawet jak okaże się, że jest rzeczywiście zbyt tępa do zawodowej pracy, to zawsze może uklęknąć przed szefami swoimi a ty nie bardzo. /Mesio
PS. A tak swoją drogą, to Pan twój za Chiny Ludowe nie ogarnia dlaczego tak bóldupisz… No, na logikę, chuj cię to obchodzi, że jakaś cipa jest taka a nie inna. Co? Właziłeś jej w dupsko bez wazeliny, żeby łaskawym okiem na ciebie spojrzała, a nie tylko nic takiego się nie stało i nawet lodzik w podzięce pozostaje w twoich żałosnych kiblowych marzeniach podczas pamięciówki, że tak bardzo bóldupisz? Takie życie, patałachu. Liczą się samce alfa jak Pan twój i śmierć frajerom. Przestań mieć bóle dupy, złapałeś jakąś robotę, studia przeczołgasz, locha się jakaś znajdzie, to sobie na nią czasem wejdziesz i jakoś styknie do usranej śmierci twojej, bo na emeryturę z ZUS-u to nie ma co liczyć…
Ale niech tam. W przypływie niezmierzonej łaski i dobroci swojej, Pan twój, Mesio, zlituje się nad twoim bólem dupy i udzieli ci rady zasłyszanej kiedyś u nie byle kogo, bo u samego pułkownika Shermana T. Pottera (gimby pewnie nie znajo, bo nie wiedzo, co dobre). Pan twój powiedziałby ci, żebyś uklęknął, ale wie, że i tak już klęczysz, patałachu, odkąd zacząłeś czytać ten post. A zatem zostaje ci czytać w nabożnym skupieniu…
”
POTTER: Kiedy się zaciągnąłem do armii, byłem niskim facetem. Nie to co teraz… Wydawało mi się wtedy, że jak znokautuję kilku wielkich gości, to będę „wyższy”. Potem oświeciło mnie, że walczę z samym sobą, obijając sobie ręce o ich żebra… Słuchaj, świat jest zbyt wielki, żeby móc konkurować z wszystkimi innymi. Jedynym facetem, którego masz pokonać, żeby stać się lepszym jesteś ty sam.HAWKEYE: To co mam zrobić z absolutnym przeciętniakiem Vernonem Parsonsem? [Jak byś nie załapał: dla ciebie to będzie ta cizia ze studiów, patałachu -przyp. Pan twój, Mesio]
POTTER: Odpuść. Niech ma tę swoją forsę w nagrodę za badania. Żyj i daj innym żyć. A jeśli chcesz sobie zrobić mały prezent, wyślij mu [jej, patałachu] anonim.
HAWKEYE: To jest niezły pomysł. Mógłbym mu napisać, że widziałem jak raz ściągał na egzaminie.
POTTER: Napisz mu, że składasz pozew o błąd w sztuce lekarskiej.
HAWKEYE: Zaczynam się czuć lepiej.
POTTER: Napisz mu, że składasz do sądu wniosek o ojcostwo.”
(M*A*S*H, S5E19 „Hepatitis”)Załapałeś, patałachu? No to wiesz, co masz robić? Tak jest, bardzo dobrze… Najpierw pokłon, potem powstanie z klęczek i spierdolenie sprzed Pańskiego przenikliwego wzroku, a potem ewentualne przyjemności wynikłe z pisania anonimu (tylko jeśli rzeczywiście napiszesz ten anonim, to nie przegnij pały, patałachu, najlepiej może jednak ogranicz się do wspomnianego przez szanownego pułkownika „żyj i pozwól innym żyć”).
75-
Odpowiedz
Mesiu, myślałam wcześniej,że z Ciebie kretyn a tu prosze… Jestem zaskoczona… jeszcze się okaże, że to Jakobe Mansztajn pisze pod tym pseudonimem.
52-
Odpowiedz
„Mesiu, myślałam wcześniej,że z Ciebie kretyn a tu prosze… Jestem zaskoczona… jeszcze się okaże, że to Jakobe Mansztajn pisze pod tym pseudonimem.”
Patałachu płci przeciwnej, Pan twój, Mesio, jest jak rzeka -ma wiele zakrętów. 😉
A MASH-a Pan twój, Mesio, uważa za wielkie dzieło ekranu. Oczywiście, w odróżnieniu od autora książki, to uwielbienie ograniczone jest do serialu (zaprawdę, Alan Alda geniuszem jest za rolę główną, ale przede wszystkim za scenariusze i reżyserię). Film Panu twojemu nie przypadł do gustu, poza jedną rzeczą -piosenką z czołówki, tę Pan twój wielbi, podobnie jak motyw muzyczny (youtube.com/watch?v=VlZdFmEdffg), pomimo jej depresyjnego tekstu. /Mesio PS. Swoją drogą wspomniana piosenka nie została napisana przez jakiegoś (wtedy) znanego wierszokletę. Napisał ją dzieciak reżysera MASH (filmu), który podobno zarobił na niej taką kupę kasiory, że nie tylko takiej nigdy nie zobaczycie, ale nawet jego stary z zazdrością porównywał swoją gażę za reżyserkę… I można, patałachy? Morzna (pisownia prezydencka). Jak się ma talent, albo chociaż jednorazowe natchnienie…
41
-
-
Odpowiedz
To prawda. Znakomicie się czyta pociski mesia. Jego teksty są o niebo ciekawsze od połowy tych marnych gimbusiarskich wypocin wyssanych z dupy, które się żewnie nazywają chujniami… Wielu już próbowało podrobić mesia, ale tak ciętego języka i tak dobrze rozbudowanego chyba żaden patałach nie posiada. Widać kunszt w piórze u mesia.
31-
Odpowiedz
Pan twój się stara. Bo lubi. /Mesio PS. Stephen J. Cannell (gość piszący na maszynie w końcówce napisów końcowych wielu znanych seriali, tak BTW) -o ironio losu, urodzony dyslektyk -twierdził, że pisanie należy ćwiczyć codziennie. Miał rację.
30-
Odpowiedz
Podzielam zdanie o niezrównany serialu i jeszcze lepszym Alanie i za to masz u mnie plusa ale jakżeś taki mądry to nie powinieneś wiedzieć, że Scherman powtarzał Budde? Może i on powtarzał, ale jemu się przypisuje ta mądrość życiową.
00
-
-
-
-
Odpowiedz
Widziałam w swoim życiu takie cipy męskiego i damskiego rodzaju. Później te niekumate cipiszony na plecach ojców, kolegów ojców, przydupasów wszelkiej maści pięły się w górę by uciskać z pozycji wygodnego stołka mądrzejszych od siebie.
A ta durnota ładna jest? musi coś w sobie mieć, że daje radę się na dupach ślizgać. Może sprytna jakaś bo inteligentna chyba nie aż tak…
Pytanie tylko co zamierzasz z tym zrobić? powiesz jej, że jest tępotą umysłową czy boisz się gówna ruszyć ? To, że nikt jej nic nie mówi i słyszy pochwały utwierdza przymulicę w przekonaniu, że jest wielka. Ode mnie by usłyszała.
A ty dasz sobie w życiu radę, tylko jak masz smykałkę w tym kierunku to szkoda żebyś zapierdalał następne 20 lat za 2000 a takie ścierwojady były twoimi szefami.74-
Odpowiedz
Jezyk kobiety….przy porodzie kutasa ci ucieli ? Gomora…
40
-
-
Odpowiedz
Największa chujnia, że dziewczyna pożyczyła ci notatki, a ty jej dupę obrabiasz, jakby ci straszną krzywdę zrobiła.
80-
Odpowiedz
Zgadza się, pożyczyłem od niej notatki, które po chwili pierdolnąłem w kąt, bo nie da się czytać.
13
-
-
Odpowiedz
Nie martw się, doświadczenie jest ważniejsze niż 5 w indeksie. Natomiast nie wiem ile masz na godzinę, bo ja zarabiałam 12 zł/h jako kelnerka w kawiarni (włączając napiwki). I teraz żałuję, że szybciej nie podłpałam jakiejś pracy, mniej płatnej ale w zawodzie. Teraz jestem na drugim erasmusie, i wyobrazcie sobie,że w Meksyku młodzi ludzie zaczynając robić „staż” już w liceum. Nie dowierzałam, bo jak? 17-letni chłopaczek pracuje z inżynierami? Ale właśnie tak, najpierw pażył herbatę a z czasem zaczęli go uczyć. I teraz mając 20 lat ma już 3 lata doświadczenia w zawodzie, chociaż jest na 1 roku studiów. A ja? jestem na 5, a doświadczenie mam na kasie, kelnerce i jako sprzątaczka. Bo na pierwszym erasmusie sprzątałam kible, żeby sobie dorobić. To jest śrut.
51-
Odpowiedz
„pażył herbatę” kurwa, i ty studiujesz ???? zostań lepiej przy pażeniu i to najlepiej cherbaty i bieganiu miedzy stolikami. Autor chyba od ciebie te notatki pożyczył.
70 -
Odpowiedz
a meksykańskie pały smakują???
50-
Odpowiedz
Nie wiem. Ale argentynskie zajebiscie.
30
-
-
Odpowiedz
Rzeczywiscie straszne…znam dziewczyne co zyje w Niemczech , jest nauczycielka jezyka niemieckiego i jebie jako kelnerka w najwiekszym scierwie bo nie ma wyjscia ( rozpoznanie dyplomu trwa prawie 2 lata i cala praktyka ktora musisz odbyc tez 2 lata plus biurokracja 2 = 6 jakbys sie zajebala w liczeniu) takze zakmnij ziape bo do wyjatkow nie nalezysz.
01
-
-
Odpowiedz
Następnym razem sam se rób notatki a nie na chujni ból dupy wylewasz
23
Sport w prasie codziennej
2016-06-10 21:05Kupuję lokalny gazetę codzienną aby się dowiedzieć w skrótowej formie o najciekawszych rzeczach z regionu i świata i wkurwia mnie zbyt duża ilość wiadomości sportowych. Czasem połowa całej gazety to wszelkiego rodzaju dodatki albo strony sportowe. Przecież gdybym był takim fanem sportów wszelakich to kupiłbym sobie gazetę poświęconą tej tematyce. Co mnie kurwa obchodzi jakaś trzecia liga siatkówki czy koszykówki, jak przebiegał mecz i kto w którejś tam minucie zdobył punkt czy bramkę. Kogo to w ogóle może obchodzić kurwa? I do tego te głupawe zdjęcia zatrzymanych w kadrze zawodników w nienaturalnych pozach i z głupimi minami na ćwierć strony i podpis” taki to a taki w walce z takim a takim”. Idiotyzm do kwadratu.
Komentarze do "Sport w prasie codziennej"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
kto w dzisiejszych czasach gazety kupuje jak papieru do dupy jest pod dostatkiem i też kolorowy ?
50 -
Odpowiedz
Kurde, patałachu… Kto w dzisiejszych czasach gazety kupuje, jak w internecie masz wszystko, w dodatku najczęściej za darmochę i częściej aktualizowane? Ech, patałachy, patałachy… Nic dziwnego, że klepiecie biedę w mrówkowcach, szczurowiskach i lepiankach… Nie umiecie myśleć i, co za tym idzie, nie szanujecie tych nędznych groszy, które, z łaski Panów waszych, Mesiów, rozmaitych, zarabiacie, wydając je bezmyślnie. Byle jaka gazecina kosztuje kilka złotych. Powiedzmy, 2 zeta -jak Pan twój sprawdził, tyle mniej więcej kosztuje szmatławiec dla najniższych nizin plebsu, zwany „Super Express”- 30 dni w miesiącu po 2 zeta, to 60 zł. 2/3 dniówki robola na naszej taśmie… Tyle hajsu idzie ci w pizdu.
A przecież można inaczej, patałachu… Jeśli już pominąć inne możliwości wykorzystania tej kasy i skupić się na czytaniu… Wiesz, cebulaku podśmierdły, ile dobrej literatury mógłbyś za to kupić (choćby hurtem używane, lub nowe przecenione, książki na Allegro (albo w Antyk… Wariacie), jak to się Panu twojemu czynić zdarza) i spędzić miło czas przy lekturze, poszerzając swe nędzne horyzonty? A tak kupujesz szmatławca, w którym masz gówniane wiadomości okraszone nadmiarem jeszcze większego gówna, którego czytać w ogóle nie chcesz (czyli wspomnianego sportu), a po wszystkim nie masz się nawet czym podetrzeć, bo dzisiejsze gazety nawet do tego się nie nadają… Tylko dupę farbą drukarską wymieszaną z gównem umazać można. I jaki głupi byłeś po lekturze, taki nadal jesteś. Widzisz, patałachu, umysłową nędzę postępowania swojego? /Mesio
PS. A swoją drogą, tak przy okazji, Pan wasz, Mesio, przypomniał sobie piękne lata młodości swojej, gdy w roku pańskim 1999 – gdy internet był trudno dostępny, cholernie drogi i przynosiło się go do domu na dyskietkach (gimby nie znajo…) – na polskim rynku pojawił się „National Geographic” w wersji polskiej. Pan wasz nie mógł się doczekać popędzenia do kiosku celem zakupienia tego znanego na świecie z jakości pisma. Wybulił na nie całe 5 zeta ze skarpety swojej (słabo wtedy wypchanej). Wieczorkiem zabrał się za upragnioną lekturę i… sromotnie się rozczarował, bo choć wydanie ładne, zdjęcia piękne, to tekstu jak na lekarstwo napisanego rozstrzelona czcionką i z odstępami pomiędzy linijkami o szerokości Wielkiego Kanionu… W dodatku teksty zredagowane przez debili dla niedorozwiniętych. Pan wasz odpuścił sobie kupowanie. Wierzy do dziś, że dawne wydania amerykańskie (te sprzed kilkudziesięciu lat) prezentowały lepszy poziom, ale nauczony takimi doświadczeniami, wie, że wszystko z czasem zeszło na psy. I jeśli taki poziom reprezentują gazety „na poziomie” (o poziom „SE” czy innego „Faktu” to Pan wasz nawet nie pyta, bo woli nie wiedzieć, ile warstw mułu przykrywa to dno), to co tu myśleć o reszcie.
Tak więc, primo, patałachu, kasę się szanuje.
Secundo, świat jest pełen możliwości i nie żyjemy dziś w czasach, gdy jedynym oknem na świat był ruski czarno-biały TV, z jednym kanałem, przedstawiający przemawiającego towarzysza Wiesława (jeden na całą wieś, albo i na dwie) i szmatławiec z kiosku (gdzie, oprócz przedruku wspomnianego przemówienia, mógłbyś jeszcze poczytać o walce z imperialistyczną stonką i kolejnych rekordach produkcji niedostępnego za żadne pieniądze sznurka do snopowiązałek) . To kwestia tylko tego, czy masz na tyle rozumu, że potrafisz z tego korzystać. A jak nie potrafisz, to cóż… Zapraszamy na taśmę naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Po zapierdolu odechce ci się wszystkiego, nawet spania, zaś nasza Rozgłośnia Radiowo-Propagandowa, GRATIS, dostarczy ci wszystkiego, co otumaniony patałach wiedzieć powinien. Zupełnie tak jak jednemu znajomemu rodziny Pana twojego, który w czasie II wojny został wywieziony do obozu pracy na Syberię. I tam ich karmiono informacjami o ciągle toczącej się wojnie. Karmiono od roku 1940 do lat 80-tych XX wieku, kiedy go w końcu wypuszczono i pozwolono przyjechać do Cebulandii. Jak wylądował na dworcu kolejowym we Wrocławiu to mało się nie przekręcił ze zdziwienia, że nawet śladu po wojnie nie ma i jak ludzie naprawdę żyją. Gość się czuł, jakby na inną planetę trafił. Dosłownie. Co propaganda i odcięcie od reszty świata ludziom z mózgu robi, to byś nie uwierzył (choć jak kaczy zamordyzm nastanie, to się dowiesz…). Jemu to wciskano, a ty sam to sobie robisz (częściowo), bo się ograniczasz do jakiegoś szmatławca. Słuchaj kazania Mesia, Pana twojego (Albowiem, czyż Pan twojego życia i śmierci by cię oszukał?), a po przeczytaniu pokłoń się ładnie, a potem idź, przemyśl i nie czyń tak więcej.53-
Odpowiedz
to nie jest chujnia tylko pierdolnia !
10 -
Odpowiedz
W szoku jestem wielkim, że są jeszcze w tym kraju ludzie używający mózgu. Zazwyczaj przeglądając strony www, skłaniam się do przyznania racji Lemowi, który stwierdził:
„Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”.
Od siebie dodać tylko mogę: idiotów przybywa.40 -
Odpowiedz
Odezwał się wybitny weryfikator źródeł, który często gęsto okrasza swoje komentarze linkami do bzdur na Youtube.
21 -
Odpowiedz
Podnieśliście wypłaty w ŁWF, do 90 zł dniówka (skoro 2/3 to 60zł, zatem cała dniówka to 90 zł)? Toż to prawdziwa rozpusta, już nie 800 brutto a 1850 brutto.
01-
Odpowiedz
„Podnieśliście wypłaty w ŁWF, do 90 zł dniówka (skoro 2/3 to 60zł, zatem cała dniówka to 90 zł)? Toż to prawdziwa rozpusta, już nie 800 brutto a 1850 brutto.”
Co zrobić, patałachu… Inflacja… 😉 /Mesio PS. Bez PS-a.
20
-
-
-
Odpowiedz
Francja Rumunia 2:1
23 -
Odpowiedz
Nie mam nic do tego jak ktoś się interesuje sportem, ale skoro tak dużo tego w tych gazetach jest to widać chodzi o to by ludzi czymś zająć, by nie wywołali przypadkiem rewolucji i nie rozjebali rządów. Tak samo kiedyś się dawało wódkę.
20-
Odpowiedz
Zresztą chce dodać, że nikt nawet tego wciskać nie musi skoro ludzie sami tego chcą więc jak jest popyt to i jest i podaż. A co tam. Chuj z wyższymi ideami, poszerzaniem horyzontów, zwiększaniem swojej świadomości i wieloma innymi ważniejszymi sprawami, jest zimny Lech, plasma TV i Lewandowski, no i twoje gazety, Drogi Autorze.
20
-
-
Odpowiedz
Dziękuję za ten wpis. Już myślałem, że to tylko moja opinia. Dodam, że w serwisach informacyjnych też za dużo tego typu śmieci.
10
Pęknięty grill
2016-06-09 21:09Dzisiaj wyjeżdżając z drogi podporządkowanej na główną zatrzymałem się za jakimś idiotą, który stanął na przejściu dla pieszych. Zanim zdążyłem cokolwiek zrobić ten pacan zaczął cofać prosto na mnie, bo chciał kurwa przepuścić pieszego. Zajebał mi w zderzak, wysiadłem z auta, wyglądało, jakby nic się nie stało. Zajeżdżam do domu, otwieram maskę, a tu kurwa grill pęknięty. Wkurwiłem się, bo byłem pewien, że nic nie jebło i puściłem tego idiotę wolno. Kurwa!
Komentarze do "Pęknięty grill"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Trzeba było od huja wyciągnąć parę stawek, ja bym hujowi nie podarował, znalazł bym coś rybkę,(nie ważne czy świeża) i by hej płacił,. Zjebales !!!.
14-
Odpowiedz
lepszy pękniety kondom bo może za 9-mcy będzie 500+ 🙂
10
-
-
Odpowiedz
Gdybyś jeździł Panzerkampfwagen VI Tiger (albo chociaż jakimś T34 ze złomowiska pod Nowosybirskiem), to nie miałbyś takich problemów… 😉 Po pierwsze, nie miałbyś grilla (to się chyba prawidłowo nazywa „atrapa chłodnicy”; po tytule to sądziłem, że sobie chciałeś jakieś kiełbaski upiec i się okazało, że grill masz rozwalony). Po drugie, miałbyś czym wprasować gościa w asfalt. A tak, to wleczesz się jakimś gównem na gazie, które trzech Niemców wypierdziało, Turek rozmienił na drobne, a paru cebulaków zajumało resztki ze szrotu i poskładało w stodole, żeby zarobić na takich jak ty… I po co ci to było?
172-
Odpowiedz
ale zdolny przymuł się narodził…
11
-
-
Odpowiedz
Poczekaj tydzień i policja przyjedzie. Facet zezna, że wjechałeś mu w doopę, jak stanął przepuścić pieszego i uciekłeś 😀 ps. ten który pisał komentarz o Panzerkampfwagen ma chyba 10lat, albo musi być niedorozwinięty
54-
Odpowiedz
co ty pierdolisz za farmazony. Co myslisz ze niewytsraczajaco kamer na ulicach, ktore rejestruja tego typu zdarzenia? Do Autora- rozejrzyj sie w okolicy w ktorej mialo miejsce to zdarzenie, czy sa kamery. Nawet jesli nie ma- zapytaj. W miastach wiele kamer jest ukrytych. To jedyna opcja na odzyskanie kasy. Poza tym znasz przyslowie – w zyciu widzi sie dwa razy.
00 -
Odpowiedz
„ps. ten który pisał komentarz o Panzerkampfwagen ma chyba 10lat, albo musi być niedorozwinięty”
1. Nie 10 tylko 12. I pół.
2. A właśnie, że jestem rozwinięty. 😛 Posłuchałem rady z komentarzy pod chujniami i teraz moja pani od wu-efu mi mówi z zachwytem, że pięknie w masę idę. Jeszcze zrobię doktorat i poćwiczę język i wszystkie loszki będą moje, a ty nadal będziesz bezmyślnie walił do rozkładówki, bo ci szkoda będzie pięciu dyszek dla leśnego ssaka (w końcu cała twoja tygodniówka, nie?).111-
Odpowiedz
dostajesz punkt ode mnie za „leśnego ssaka”:)
40-
Odpowiedz
„dostajesz punkt ode mnie za „leśnego ssaka”:)”
Łeee… Myślałem, że za ćwiczenia języka… 🙂
00
-
-
Odpowiedz
ten od pancerfauswagen 12 i pół – ja pierdolę ale kretyn. Można jebnąć idiotyczny koment ale żeby jeszcze odpowiadać i dopisywać następne w stylu ja gimbus to trzeba kompletnie mieć zryty beret. Szczylu poczytaj trochę, cokolwiek, łeb ci się rozszerzy, łatwiej będzie słowem władać…
02
-
-
-
Odpowiedz
Zmieniam zdanie. Stara chujnia była lepsza! Chociaż były numerki komentatorów
21-
Odpowiedz
Mi na początku stara chujnia bardziej się podobała, ale teraz dochodzę do wniosku, że właściwie jedyną rzeczą, której brakuje nowej, są właśnie te numerki.
10
-
-
Odpowiedz
Kamerka by Ci dupę ocalila, miałbyś tablice i zapis zdarzenia a tak jak tu ktoś wspomniał równie dobrze gość poda Cie na psy ze mu wjechałeś w dupsko i uciekłeś.
00 -
Odpowiedz
ale masz gówniane auto, wstydziłbyś się pisać…
20 -
Odpowiedz
Nie pierdol, tylko zapierdalaj do Castoramy i kup sobie nowego grilla za 15 zł. Wiadomo, że coś takiego łatwo się może spierdolić, przerdzewieć przez zimę w garażu, ale też drogie nie jest.
2-1 -
Odpowiedz
Jeździj tramwajem, jak normalny człowiek w mieście, a nie wieśniak blachosmrodem.
20
Zgubiłem koło
2016-06-08 22:31Tego jeszcze nie było… Ja wiem, że bieda i trza robić co w mocy żeby się utrzymać, ale żeby ludziom koła w nocy kraść?! Toż to kurwa nie Sybir czy inny Kazachstan! Spłoszony chuj nie zdążył odkręcić i dziś rano przy hamowaniu koło zobaczyłem frywolnie turlające się przede mną…
Komentarze do "Zgubiłem koło"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to nie odpadałyby ci koła podczas jazdy. Zabieraj patałachu tego matiza w gazie z dróg publicznych, bo są Ludzie, którzy mają Ważne Sprawy i tylko tego brakuje, żeby taki matiz zagradzał przejazd, albo odpadające koło, czy inna część zrobiły rysę na Mercedesie. Za taką rysę nie wypłaciłbyś się do końca życia. Wódę w biedrze możesz kupić na nogach. Na najbliższe kleszczowisko, żeby skonsumować, też dojdziesz. I na zdrowie ci wyjdzie, bo to cały dzień jebania na taśmie, żeby zalać 10 litrów gazu do matiza.
1220-
Odpowiedz
@1 Dlatego nienawidze biedackiej patologii, jak Ty, zarabiasz ledwo 3tys funciakow ALE NA MIESIĄC. Normalny facet z eMBA może szybko zbudować biznes zarabiający po 2-3tys funtów, ale dziennie. Tak to jest jak sie robi za grosze jako niewolnik u zbyszka.
37 -
Odpowiedz
A chuj ci w dupe jebany pedale
00
-
-
Odpowiedz
„Tego jeszcze nie było…”
A tam nie było, patałachu… Krótko żyjesz na tym padole, albo sklerozą cię dowolna bozia, w którą wierzysz, obdarzyła. Uklęknij, złóż łapki i posłuchaj Pana swojego.
Za głębokiego dzieciństwa Mesia, Pana twojego (przypadającego jeszcze na PRL), gdy piękne kobiety klękały, by zawiązać mu buciki, takie i podobne kradzieże były na porządku dziennym, choć samochodów było niewiele. Kojarzysz „Zmienników” Barei, nie? A pamiętasz scenę z kradzieżą i ofertą „kupna” kołpaków (dekli) na felgi samochodowe, w które Fiaty 125 i 126 były standardowo wyposażone? Jak wiele rzeczy w swej twórczości nieodżałowany Staś Bareja wziął to z samego życia. Masę tych aut nie miało kołpaków na kołach, bo nie były nawet przykręcane, to tym bardziej łatwo było ściągnąć, a ludziom się wszystko lepi do ręki, zwłaszcza w tak chorym systemie jak socjalizm/komunizm.
Koła też kradziono. Pan twój pamięta jeden powrót z przedszkola, bodaj w roku pańskim 1982 czy cuś koło tego, do domu, pod którym okazało się, że w biały dzień, pod blokiem w środku miasta, na parkingu, na którym stawało wtedy może z 5 samochodów, bo to był rzadki rarytas, ktoś podpieprzył dwa koła od Dużego Fiata należącego do rodzicieli Pana twojego i biedna, aczkolwiek piękna -Pan twój do dziś nie może zapomnieć rodzinie, że, u progu nowych czasów, zhandlowała szacownego Kredensa, byłby piękny klasyk (wersja eksportowa, mówię ci, patałachu: cudo…) z zajebistą historią- Fiacina żałośnie spoczywała na podstawionych przez uprzejmego złodzieja cegłach.
A wiesz dlaczego zmieniono w polskich samochodach baki na takie, z których za chuja pana, nie dało się spuścić benzyny w warunkach „podwórkowych” za pomocą wężyka? Tak, patałachu… Dobrze kombinujesz, bo kradziono paliwo (kartkowane w dodatku, co tym bardziej bolało) na potęgę, a z ówczesnych produktów polskiej motoryzacji było to dziecinnie proste, wystarczało zrobić to, co Pan twój z prężną pałą Jego Ekscelencji, Wiecznego Prezesa Byczywąsa -zassać.
Tak więc, patałachu, nie ty pierwszy i nie ostatni. I ciesz się że żyjesz, bo to się mogło tragicznie skończyć. /Mesio PS. A jak nie chcesz mieć takich problemów, to sprzedaj (pewnie zagazowanego) grata. Kasę przeznacz na wyposażenie tobołka, bilet do Łodzi oraz trzy stówki wpisowego i staw się pod bramą naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Mało prawdopodobne byś z tyry na taśmie dorobił się czegoś więcej niż używany rower. Ale za to zmartwień mniej i nic poza wypadkami przy taśmie, w rodzaju wpadnięcia do kadzi, w której mieszamy nasze napoje, czy stołowania się w przyzakładowej stołówce, ci nie zagrozi.
169-
Odpowiedz
Mesio, lubie twoje komentarze. Wprawiaja mnie w dobry humor. Pewnie tak jak wiekszosc tu 😉
84
-
-
Odpowiedz
Ja tak robie 😉 odkrecam baranom koła ktorzy skąpiom na garaż. Niech ma idiota nauczke. Czyli ty kupo łajna :))
411 -
Odpowiedz
Marny z ciebie kierowca. Poluzowane koło przecież czuć podczas jazdy. Kupione prawko i zerowa wiedza o autach?
54-
Odpowiedz
Nie badz taki kurwa madry. Mogl nie pooczuc i to raczej zajebisty kierowca skoro wyszedl calo z takiej sytuacji i NIC mu sie nie stalo. Historia mogla sie zakonczyc tragicznie, nie tylko dla niego i niejeden debil by nie wyprowadzil auta. OSOBISCIE dane mi bylo obserwowac i przezyc – z prawego pasa autostrady poleciala w moja strone skrzynka z klimatyzacja (czy tam z innym hujostwem tego typu), ktora zerwala sie z wiekszego dostawczaka. wszystkich kurwa minela, procz mnie . Szans na ucieczke – zero, jechalem srodkowym pasem 140 – 150 km na godzine, lewy caly zajety, prawy tez. Z reszta w takiej historii w ogole zauwazasz czegos, co frunie w twoja strone 100 km/h albo wiecej bo to sa sekundy. Skrzynka na szczescie NIE wleciala w okno (dwa trupy byly by na miejscu i napewno tez inni kierowcy byli by poszkodowani – takie wypadki to nie sa kurwa zarty ), ale wleciala W PRAWA OPONE. Posluchaj bardzo uwaznie : mialem naprawde szczescie i dobre, roczne, salonowe auto typu SUV. Opone rozerwalo, jakims cudem systemy bezpieczenstwa utrzymaly auto na pasie i oczywiscie moje umiejetnosci mialy bardzo duze znaczenie. Ale gdyby nie systemy to i chuj daly by mi moje umiejetnosci, rozumiesz ? Opona peknieta (co dopiero taka co po prostu odleciala) to sa zwykle trupy na miejscu – gdybym jechal corsa albo matizem to bym teraz nie pisal tego komentarza. Druga sytuacja, ktora dane bylo mi widziec, a nawet moja kamera zarejestrowala to zdarzenie – tir, ktoremu po prostu wybuchla opona. Jechalem tuz za nim, co mnie uratowalo – odleglosc, ktora zachowalem. Nigdy nie widzialem takiego driftingu – oczywiscie w nastepstwie zaliczony row i uderzenie w auto jadace z naprzeciwka. Do autora teraz- masz naprawde farta, ze nic ci sie nie stalo. Kola to nie sa zarty, dlatego kazdy z nas powinien regularnie sprawdzac czy wszystko gra.
85-
Odpowiedz
No i to jest kurwa kierowca z wyobraźnią, a nie gimbusiarnia, co prawko odbiera i zabija się na pierwszym drzewie wracając z imprezy w remizie. Trzymaj się chłopie, szerokości.
11
-
-
Lepszy Huj niż Chuj
2016-06-08 08:57Boli mnie to, że ostatnimi laty wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że poprawnie huj pisze się przez „ch”, a przecież słownik j. polskiego dopuszcza obie formy. Kiedyś zawsze pisało się huj aż nagle jakiś patałach chciał zabłysnąć i rozpropagował chuja. Ale do czego zmierzam. Chciałbym zamanifestowac swoją niechęć do milicji i założyć koszulkę z napisem hwdp, ale dostępne są tylko chwdp, jak taką założę i dojdzie do jakiejś konfrontacji z milicjantami to mogą mnie wyśmiać, że niby Chcę Wstąpić Do Policji zamiast Huj W Dupę Policji.
Komentarze do "Lepszy Huj niż Chuj"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Albo też możesz być upośledzony i „Hcesz wstąpić do policji”. No offence!
71-
Odpowiedz
*offense
00
-
-
Odpowiedz
W tej chujni mamy problem gimnazjalisty Seby…
190 -
Odpowiedz
Po pierwsze primo, chwdp = Chuj W Dupę Patałachom. Takim jak ty, bo niechęć do milicji manifestuj sobie skrótem chwdm. I to było po drugie primo. Mhm 😉
111 -
Odpowiedz
Skoro Fredro, Kochanowski, Podolski pisali przez „ch”, to jednak chyba jest tak poprawnie. Poza tym niektórzy rozróżniają „ch” dźwięczne od „h” bezdźwięczn ego (nie piszę o „beżowych”, bo oni znają w swoich kilkudziesięciu arabskich narzeczach kilkanaście sposobów wypowiadania i pisani „ch”). Ja np. SŁYSZĘ różnicę między „h” w „huśtawka”, albo „hamulec” (krótsze, ledwie zaznaczone i to raczej jako przydech przed samogłoską) od „ch” w „groch” „cholera” i „chuj” – odrębna głoska, twarda, wyraźnie dźwięcząca wypowiadana z odp. ułożeniem warg i języka (u śpiewaków operowych ze wsparciem przepony). Gdyby było „huj”, to słyszelibyśmy „.uj”, a przecież jest na twardo CHUJ. Przez porządne słuszne i wyraźne „ch”. „CH’ twarde, bo chuj też ma być twardy. W przeciwieństwie do dyndasa-kutasa…
91-
Odpowiedz
Kochanowski pisał też przydziesz zamiast przyjdziesz, myślemy zamias myślimy, pokój zamiast spokój, więc to jak pisał nie powinno być wykładnią poprawności języka polskiego, który swoją drogą najzwyczajniej w świecie ewoluuje. Huj i chuj to obydwie poprawne formy, a gdy jakiś Miodek czy Bralczyk uzna, że hój też jest ładnie i umieści to w jakimś slowniku, będzie można pisać hój.
41-
Odpowiedz
No i chój …
02
-
-
Odpowiedz
Jak się tak zastanowić to faktycznie słychać różnicę pomiędzy „ch” i „h”, wcześniej nie zwracałem na to uwagi nawet.
31-
Odpowiedz
Nie słychać żadnej różnicy w wymowie 99% Polaków, bo to cecha dawnej wymowy kresowej. W niektórych gwarach rozróżniano rz i ż albo ó i u, i co z tego? Udźwięcznienie h zależy wyłącznie od pozycji tej głoski, bez względu na pisownię. Klechda, Bohdan – dźwięczne h, Chełm, hełm -bezdźwięczne.
10-
Odpowiedz
Słychać jak chuj
01
-
-
-
-
Odpowiedz
Policja powinna mieć większe prawa czyli pałować łyse dresiarskie bydło do krwi. I tyle. Jak w średniowieczu milicja miejska pałowała niepokorną hołote a hołota znała swe miejsce. Oczywiście „Pod TYM krzyżem pod TYM znakiem” pętaku.
90-
Odpowiedz
I co ty byś biedny zrobił? Jako przedstawiciel hołoty byś był ciągle pałowany.
21-
Odpowiedz
Ja tępy luju w przeciwieństwie do ciebie nie należe do hołoty. Jestem klasą średnią, która jest dla ciebie nieosiągalna ciuro miejska za pare stówek na miesiąc. Tak więc pomyliłeś adres szukający zaczepki matole. Na kolana i przeproś! Odnośnie pałowania. Straż miejska nie pałowała bez powodu tylko jak hołota wysuwała jakieś tam pretensje czy pospolitych lujów odpowiednich naszym prostaczkom w dresach. O żadnym „jebaniu straży” nie było mowy bo taki knypek jedyne co mówił to „Jaśnie panocku miłościwy nie bijoj!”choć strażnik miejski często nawet szlachcicem nie był a jak był to daleko mu było do jaśniepana. I tak powinno być w naszym katolandzie dzisiaj że biedota zna swe miejsce tak dopomóż „buk”!
32
-
-
-
Odpowiedz
Chcesz udowodnić koniecznie jakim jesteś debilem? Jak dojdzie do konfrontacji z policjantami (teraz w katowolsce jest policja)na sam dźwięk uderzeń pałą o tarcze i tupania podkutymi butami o asfalt popuścisz nastoletni dresiurku w galoty.Do lekcji niedorozwoju lepiej bo może choć zawodówe zaliczysz i nie skończysz jako niewykwalifikowany robol za 1100 zł.
100 -
Odpowiedz
Cierpienia młodego Gimbusa…
80 -
Odpowiedz
Pisze się przez CH ,po to aby „chuj” był dłuższy.
50 -
Odpowiedz
Jaki ty jesteś durny….policjanci ci przeszkadzają w karierze zawodowej? …weź się za siebie , bo skończysz w hotelu pięciogwiazdkowym ze szkocką firanką w oknie i jak Cię będą dymać współlokatorzy, to to czy masz w doopie chuja na h czy na ch będzie twoim najmniejszym zmartwieniem.
70 -
Odpowiedz
Tu Rozgłośnia Radiowo-Propagandowa Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Niech żyją dżdżownice kalifornijskie Mesia, Pana naszego.
1. Z radością zawiadamiamy, że sprzedaż naszego nowego artykułu spożywczego -„Luftwaffelków” osiągnęła wyznaczony pułap. W związku z tym informujemy konsumentów, że do waszych Biedronek trafi wkrótce limitowana edycja „Luftwaffelków” na dopalaczach, oznaczona logiem: „Belzebub Power”.
2. Teatrzyk Zielona Cebula skończył tournee po Gabonie. Droga do domu jest jednak daleka… Z braku środków transportu, Trupa zastanawia się właśnie, czy zapierdalać najkrótszą trasą przez Kamerun, Nigerię, Niger, Libię, a potem wpław przez Morze Śródziemne (bo łódki do Jewropy zapchane na maksa ubogacającymi nas kulturowo), czy też może dać czadu do Czadu a potem gdzie oczy poniosą…, bijąc w ten sposób rekord pieszej postnej pielgrzymki (gdziekolwiek się ona skończy).
3. Idąc z duchem niespokojnych czasów pod coraz większą władzą drobiu, Jego Ekscelencja, Wieczny Prezes Byczywąs nakazał stworzenie pierwszego Lotnego Patrolu do Walki z Ateizmem. Wikary naszego ŁWF -Onaniusz Napletiusz -przesłał już odpowiednie podanie do Kościelnego Urzędu Rzucania Wiary na Ateistów, oraz przy okazji drugie, od Pana waszego, Mesia, z prośbą o przydział do ochotniczej służby w Departamencie Umacniania Cnoty, oddział Łódź Śródmieście. Pozytywnej odpowiedzi od „KURWA” na pierwsze pismo spodziewamy się na dniach. W przypadku drugiego, Panu waszemu pozostaje liczyć na cud…
4. Jak podaje Centralna Stacja Sanitarno Epidemiologiczna, w związku ze zbliżającą się epidemią ptasiej grypy od jutra aż do odwołania obowiązuje zakaz brania ptaszka do buzi.
5. Ogłoszenia drobne. „Sprzedam Panzerkampfwagen VI Tiger. Drugi właściciel. Prawie nówka. Niemiec płakał jak sprzedawał, toż to nawet 100 tysięcy nie zrobiło… W środku jak nowy. Poprzedni właściciel, niepalący, tylko w niedzielę na defilady jeździł. Działo, funkel… Nówka. Kaliber jak średnica odbytu byczka Andrzeja -88mm. Silnik chodzi jak złoto. Maybach, panie szanowny. 23 litry. Takiego to Rydzyk nawet ni ma. Pełny bak i 4 podkalibrowe w gratisie! Kapeć jak nowy, jeszcze trochę pojeździ.”
91 -
Odpowiedz
Już niedługo w jewrouni będzie się zwalczać mowę nienawiści w ramach wyimaginowanej walki z terroryzmem,już nasze korporacje w postaci google,microsoftu,twittera i fejsbuka o to zadbają np.kasując nieprzychylne nam wyniki wyszukiwania żeby przypadkiem goje na nie natrafiły,oczywiście mową nienawiści jest też nienawiśc do policji a więc nasze służby cię dopadną już niedługo za szerzenie mowy nienawiści,za szerzenie nienawiści do narodu wybranego również czeka cię surowa kara
30 -
Odpowiedz
Dżedżowenice, powiadasz…
Ad.1 Ad. 2. Sranie w banie. Jednak co do Teatrzyku… poproszę o mniej sucharów.
Ad 3. Bo trzeba było wysłać podanie do Ministerstwa Egzaltacji Szczytowaniem I Onanizmem – spieprzyłeś sprawę :P.
Ad 4. Wytłumacz to kobietom, które świata poza tym nie widzą.
Ad.5 . Może nabyłbym, ale nie podałeś ceny, gamoniu nieuważny.20-
Odpowiedz
„Dżedżowenice, powiadasz…”
Nie „dżedżownice”, sepleniący tłumoku, tylko: „dżdżownice”. I to prima sort gatunek: Eisenia fetida. Jak ci trudno wymówić to piękne słowo, to możesz mówić: „kompostowiec różowy” (tylko dobrze przeczytaj, żebyś ni wyjechał z jakimś „kompotem z owiec, różowym”, bo niechcący zrobisz z siebie debila).
„Jednak co do Teatrzyku… poproszę o mniej sucharów.”
Eeee, no patałachu… Suchar być musi. W końcu to tradycja.
A jak ładnie uklękniesz i Pana twojego, Mesia, poprosisz, to on z kolei uklęknie i ładnie poprosi Jego Ekscelencję, Wiecznego Prezesa Byczywąsa, by zatelefonował do Jacka K. (dla jednych „Jacek”, dla Pana twojego byłaby „k…”, gdyby nie to, że to uczciwie zarabiające na życie kurwy by to obrażało) i on wypieprzy na pysk Strasburgera z „Familiady”, to go zatrudnimy w naszym Teatrzyku do opowiadania sucharów.
„Bo trzeba było wysłać podanie do Ministerstwa Egzaltacji Szczytowaniem I Onanizmem – spieprzyłeś sprawę :P.”
Zapamiętaj, patałachu: Pan twój niczego w życiu nie spieprzył.
Co najwyżej zdarzało się, że któraś z dam nie doszła z przyczyn niezależnych od Pana twojego… (Ale wiadomo kto był i tak winien, bo one wszystkie, kurwa, takie są…)
„Ad 4. Wytłumacz to kobietom, które świata poza tym nie widzą.”
Nie mów rzeczy oczywistych Panu twojemu. A w sprawie cudów skontaktuj się z naszym wikarym Onaniaszem Napletiuszem, lub z najbliższą parafią. No możesz spróbować u imama Al Zayoba z Sieradza, ale dla wyjątkowych desperatów, bo oni tam zaraz domagają się aktywnego (i rozrywkowego) udziału w dżihadzie.
Poza tym nie oszukuj, ty i tak nie uświadczysz, nawet jak już będą tak zdesperowane, że będzie im wszystko jedno, byle ciepłe było w ustach. 😛
„Może nabyłbym, ale nie podałeś ceny, gamoniu nieuważny.”
Nasza Rozgłośnia-Radiowo Propagandowa uprzejmie informuje, że nie odpowiada za treść ogłoszeń. 😉
30
-
-
Odpowiedz
kup sobie jp.
30-
Odpowiedz
I jeszcze przy komendzie grafiti każdy pies to faja
00
-

Dlatego wypierdalam na śmietnik wszystko jak leci.
Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to oprócz powyższego wywodu, wiedziałbyć, że prawdziwym wyznacznikiem bogactwa jest wartość jaką jesteś w stanie wyjebać na śmietnik. Murzyni w Afryce nie wyjebują nawet butelek po coca coli – robią z nich buty, pojemniki na wodę, czapki. Taśmowy robol butelkę wyjebie, ale stary rozjebany mebel będzie próbował sprzedać. A prawdziwy bogacz to ten, który wyjebie na śmietnik sprawną rzecz wysokiej jakości, bo mu się znudzi. Tak naprawdę nie jest problemem kupić na kredyt używane auto (BTW Prezes kupuje nowe). Ale wyjebać na śmietnik dobrego iPhona lub iPada – to jest wyznacznik tego, na ile możemy sobie pozwolić.
fake
trollu, słuchaj- Mesiowi to ty możesz co najwyżej buty czyścić…
Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Przegumować całą Polskę — od morza do Tatr. Lać zimnym końcem.
Pana twojego, Mesia, dziwi, że ciebie to dziwi, patałachu. Jakim cudem zapomniałeś, że w Cebulandii żywot swój nędzny pędzisz? Co smród ze śmietnika pod mrówkowcem twoim przestał ci przeszkadzać? Kaczor i spółka nie wkurwiają w Wiadomościach? „Nasi” Euro wygrali? Sąsiad babie nie wpierdolił, jak co dzień? Nie? To czego się dziwisz, że w tym zapyziałym kraju, cebulą i przetrawionym jabolem śmierdzącym, każdy chce wszystko za darmo, a za parę groszy z radością utopiłby cię w łyżce wody, po czym poszedł na kolanach na pielgrzymkę, bo przeca gorliwy wierzący… Anyway, gdybyś słuchał Pana swojego, to teraz zapieprzałbyś od świtu do zmierzchu i od zmierzchu do świtu w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym i nie miałbyś takich problemów. Nie szastałbyś forsą na jakieś fanaberie jak np. zmiana mebli częściej niż raz na trzydzieści lat. I nie chodziłbyś teraz wkurwiony. /Mesio PS. „Sprzedam żonę. Nie bita, garażowana. Z udokumentowanym przebiegiem. Dodatkowy komplet ogumienia gratis.” 😉
A ty to niby mieszkasz willi za 2 banki otoczonej ogrodem semiramidy i kurwa śmieci wyrzucasz do perfumowanego kwieciem umajonego kosza ze srebra próby 90 kurwa karatuf co? I w ogóle zgrywasz wielkiego światowca inteligenta omnibusa i erudyte a nawet nie masz doktoratu i edukujesz sie jutubem śmiech na sali. Wymadralowywujesz sie na chujni od paru lat i blyszczysz swoim cietym dowcipem i elokwencja żeby zaimponować gimbazie na chujni a spróbuj tego w innym srodowisku panie mój mesiu 180d z 1995 roku z importu zza zachodniej granicy. Jesteś kurwa w połowie śmieszny a w połowie zalosny. Pozdrawiam i życzę szybkiej ulgi w bólu pupy
„A ty to niby mieszkasz willi za 2 banki otoczonej ogrodem semiramidy i kurwa śmieci wyrzucasz do perfumowanego kwieciem umajonego kosza ze srebra próby 90 kurwa karatuf co?”
Otóż to, patałachu… Otóż to…
Z małą poprawką, Pan twój, Mesio, ma od wyrzucania śmieci tego specjalnie najętego robola. Jak zluzujesz trochę poślady i ładnie poprosisz, to Pan twój, rozważy twoją kandydaturę na to stanowisko… Oczywiście tradycyjne trzy stówki wpisowego obowiązuje. /Mesio PS. A co do Youtube, to wiedzę można zdobywać różnie, to nie jest gorszy sposób niż inne (przynajmniej dla bez dyplomowego Pana twojego). A przyjemniejszy niż pisanie doktoratu w przerwach we włażeniu promotorowi w dupę dla kawałka świstka. Masz, patałachu,
https://www.youtube.com/watch?v=eH1s9GCqPKo
obejrzyj coś dobrego, to może mięśnie zadu poluzujesz i dupsko przestanie boleć. A Pan twój tymczasem obejrzy sobie odcinek starego dobrego „Z Archiwum X”… The Truth Is Out There, patałachy… 😉
Wiedziałem ze nie przepuscisz. Sory gościu ale jak ty śledzisz komenty do swoich wpisów czekasz z utęsknieniem na każdy kciuk w gore i aż piszczysz z podniecenia jak ktos na ciebie zareaguje to jesteś jakiś zaburzony. Wiec odpocznij wyjedz na wakacje nad rzekę idź na spacer z kotem albo kup Se akwarium i karm rybki to może nabierzesz dystansu. Linki do jutuba możesz sobie darować nie mam czasu bo czytam chujnie tylko na kiblu. Taki to portal. A jak myślisz ze studia 3 stopnia polegają na wlazeniu w dupe to chyba swoje doświadczenie w tym względzie czerpiesz z pobytu w wyższej szkole zarządzania polem namiotowym w swiebodnej albo w wyższej szkole lansu i bałnsu w łodzi. Wiec sie nie wypowiadaj jak pan nie wiesz o co chodzi. Resztę koniobojcow komentujących mesiowe wytryski inteligencji z niezmordowanym entuzjazmem odsylam do łwf albo ewentualnie do wojewódzkiej bibjoteki publicznej bo domowej pewnie nie macie. Kupa mosci panowie. Pozdrawiam cieplo caluje serdecznie moc uścisków przesyłam oraz wszelkiej pomyślności w życiu prywatnym i zawodowym oby nam sie darzylo i w dostatku żylo dużo zdrowia i radości uśmiechu codziennego dobrych snów i upalnego lata
„Wiedziałem ze nie przepuscisz.”
I kto to mówi… 😀
I nie, Pan twój, nie czeka z utęsknieniem na to, co się ewentualnie pojawi. Aczkolwiek nie widzi powodu, by nie odpowiedzieć, jeśli uzna to za stosowne. Bo dlaczego nie? Zresztą nie będziesz Panu swojemu mówił, co ma robić, patałachu. A na spacerku Pan twój już dzisiaj był i dziękuje za troskę. 😛 A poza tym, Pan twój sądzi, że powinieneś posłuchać własnej rady i nabrać trochę dystansu. /Mesio PS. Pan twój raczy ci współczuć ewidentnych zatwardzeń, skoro tyle czasu w kiblu spędzasz. Ale wiesz, że to się leczy?
A może Panwasz z domu Meś nie pomyślał, że kolega dostaje sraczki czytając jego wywody? Z tąinteligencją bym nie przesadzał, na tle półanalfabetów może i jest genialny, w rzeczywistości to przeciętny gostek o przeciętnym IQ, choć czasem zdarzy mu się popełnić coś sensownego. Chuj wie który aktualnie pisze, osobiście nie trawie tego skurwiela w tanim garniturku gnojącego wszystkich oprócz jego mamusi no ale internet to zbieranina. Reszta może być, ten wpis o banku również, nie chwaląc się, mojego autorstwa..
Pan twój zapomniał dodać, że bank jego powraca do starej dobrej tradycji szacunku dla vip klientów i znowuż zaokrągla wydatki do jednego tysiąca, ignorując drobne setki wydane na waciki a licząć grube tysie wpłacane co tydzień na tłuste konto pana waszego, stanowiące ponad połowę obrotu bankowego.
Bez obrazy, ale chyba jedynym gimbusem to jesteś tu ty 😉
Ale śmieszny jesteś w zerowej, za to żałosny w całej okazałości 🙂
mesio jest spoko w porównaniu z takimi trollami jak ty 🙂
To Se go czytaj i zamknij jape
Niestety dobre czasy handlu na portalach typu allegro się już skończyły. Sprzedać tam coś za przyzwoitą cenę naprawdę z cudem graniczy.
to jest kwestia mentalnosci 🙂 taka jest polska mentalnosc niestety i nic na to nie poradzisz. Jak wypierdolisz na smietnik to Janusz przechodzac powie 'debil jakis wyjebal taka dobra szafe na smietnik zamiast za darmo oddac ciul’ , a jak chcesz oddac to pierdola albo nie chca. Ja tam nikomu nic nie daje i nic od nikogo nie biore – krotko mowiac mam wyjebane na to co ktos mi oferuje lub odemnie chce wsrod Januszy polskich.
Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to kupowałbyś wyłącznie luksusowe i drogie meble z prawdziwego drewna, a nie jakieś paździerzowe gówno z Ikei. A jakby ci się znudziły, to rozkazałbyś swojemu sługusowi, żeby je wyjebał na śmietnik, a nie jebałbyś się z jakimś gumtree i podejrzanymi biedakami zaglądającymi do twojej willi za 2 bańki w Wawce. Na biedaków i patałachów za 800 zł brutto, to mogę popatrzeć z podwyższonego, klimatyzowanego, wyciszonego, ekskluzywnego biura w naszym Łódzkim Wydziale Fabrycznym, przez lustro weneckie, a nie żeby takiemu brudasowi podawać adres prywatnej rezydencji i żeby tam jeszcze buciorami chodnik deptał. Po chuj oddawać meble za darmo? Dostanie taki patałach za darmo i poczuje zew wolności, może urwie się z jakiegoś łańcucha. A jak wyjebiesz na śmietnik, gdy ktoś potrzebuje mebla, to jakaś fabryka zarobi, bo musi wyprodukować i sprzedać, a jakiś patałach jebie ze zdublowaną mocą gdzieś na taśmie, bo musi zarobić na ten mebel. I wszystko się kręci. Poczytaj na temat ekonomii Keynesistowskiej, o stymulacji popytowej, robaku.
Nie podrabiaj zalosny gownojadzie pana naszego Mesia swoimi zalosnymi komentarzami wkurwiasz mnie od miesiecy
Ale Mesio, ten prawdziwy jakiego znam od wielu lat zawsze pisał o 17 tysi. Ten nowy tego nie robi… A może to jeden i ten sam Mesio sobie was kurwa troluje 😉 Znając jego poczucie humoru to całkiem możliwe.
o, mesiu ujawnił ze jest po marketingu i zarządzaniu. Albo właśnie robi „diplom” stąd jego zainteresowanie włażeniem w dupę promotorowi i tanią wazeliną. JESTEM ZWYCIĘZCĄ, JESTEM ZWYCIĘZCĄ JESTEM ZWYCIĘZCĄ, mesiu…
Wiem patałachy, że szukacie Prezesowych komentarzy, a trudno znaleźć w gąszczu nowej strony. Mam dla was radę robaki. Jak rozwijacie listę komentarzy, to następnie trzeba wcisnąć ctrl + f, i w polu wpisać „17 tysi”. W ten sposób znajdziecie wszystkie Prezesowe.
zacne, dzieki
Jest dokładnie tak jak opisujesz. Ludzie chcieliby wszystko za darmo. Wystawiłam markowy rowerek dla dziecka w idealnym stanie, używany rok czyli właściwie jeden sezon. Dałam połowę ceny nowego, było mnóstwo chętnych, ale każdy jeszcze chciał coś urwać z ceny. Powiedziałam, że jak nie sprzedam, to wstawię do garażu albo dam komuś naprawdę potrzebującemu. Po miesiącu zgłosił się facet,zadowolony kupił bez targowania, więc sama opuściłam 50 dych, bo przyjechał z daleka. Masz rację w dupach się poprzewracało z dobrobytu.
Prawda… Jestem członkinią w grupie sprzedażowej na Facebook i ja któraś coś sprzedaje, to z trzy osoby się odezwą, ale jak za darmo, to się wyzywają w komentarzach, bo „byłam sekundę wcześniej, suko!”.