Brak umiaru w piciu

Chujnia odnośnie może nie tyle z braku umiaru, co skutkami wyniakajacymi z tego braku. Wczoraj nie dojebałem za bardzo pały u kumpla, bo dziś cały dzień siedzialem nad projektem – jutro pewnie też będę nad nim siedział. I do rzeczy – sobota, można się coś napić, ale kurwa do przesady! Wchodzę do nocnego, dość dużo ludzi, widzę dalej wolne miejsce, a że lekko najebany jestem – po paru piwach, więc siadam bo mi się nie chce stać. Patrzę, a tu dziewczyna siedzi w przestrzeni między rurką do trzymania a siedzeniem – cała obrzygana, z ujebanym szalikiem, kurtką, i plamą rzygów na podłodze autobusu. Nie mogę na to patrzeć. Najszczersze wyrazy współczucia, jeśli widził ją ktoś znajomy/ z rodziny/ ze studiów/ z pracy. Ale zaraz, jakiego współczucia? Wsadził jej ktoś kieliszek do mordy? po tym jak się wycierała chusteczką, odniosłem wrażenie że była ciężko napierdolona. Wstyd jak sto chuji… patrząc na nią sam mało co nie puściłem pawia. Ale to jeszcze nic, wbijam koło 2 w nocy do akadmika, biegnę do toalety bo szczać mi się od tego piwa chciało, i mało się nie wyjebałem – bo cała łazienka zarzygana. Kran, podłoga nawet ściana, jak leci. Mija drugi dzień i nikt się do tego nie poczuł, żeby posprzątać, sprzątaczka będzie miała przejebane, bo pewnie ten kwas czy chuj wie co z żołądka tak pewnie to gówno przykleił że teraz ciężko to będzie wymyć. Ostatnio mnie ta kobiekta jebała, że mamy syfiasty skład, że włosy jakieś pod prysznicem, że powinniśmy się przypilnować i złapać kogoś kto robi syf, nie odzywałem się żeby jej nie podkurwiać, ale chyba jest niepoważna. Nie mam co robić tylko stać i patrzeć kto po sobie zostawia włosy pod prysznicem. No ale z tą zarzyganą łazienką to mnie mega wkurwili. Szkoda że nie trafiłem na rzygającego, zajebałbym mu dowód i powiedział że nie oddam dopóki skurwysyn nie przyjdzie i nie posprząta. Jakim zjebem trzeba być, że nie poczuć się do minimum odpowiedzialności, żeby za siebie postrzątać… żenada panie i panowie, znajdowałem się nieraz w różnych stanach, oprócz opiatów nie ma chyba dragów których bym nie testował, przez lata alkohole w przeróżnych rodzajach i ilościach, bywało różnie ale nigdy się nie zrzygałem komuś na dywan czy gdziekolwiek indziej. Wiecznie cichutko w domu jak mysz pod miotłą, dostali na studiach trochę swobody jeden z drugim to rzygają teraz po łazienkach w akademikach i MPK. Ja pierdole, nowa generacja zjebów. I to nie dotyczy tylko akademików, jeszcze na pierwszym roku, jak mieszkałem w starej kamienicy niedaleko centrum krakowa, na imprezie, a raczej po, ktoś nasrał na korytarzu. Ja pierdole, brać studencka to już przesadza, sam jestem zwierzęciem imprezowym, może się trochę teraz opuściłem w melanżu na rzecz nauki, ale kurwa, jakąś kulture trzeba prezentować! Jebcie się niechluje

86
61
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Brak umiaru w piciu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja raz byłam mocno podpita, tak że nie pamiętałam co się dzieje i zasnęłam na kiblu (na szczęście swoim) od tego czasu ograniczam picie i piję głównie piwo. Każdy miał pewnie taki etap w swoim życiu kiedy się „najebał” i rzygał w nieprzyzwoitym miejscu. Tyle, że człowiek uczy się na błędach. Niestety wciąż słyszę rozmowy dookoła typu: ale się najebałem, ale była balanga, rzygałem przed okno itd. To żałosne, że w codziennych rozmowach rzyganie jest najważniejszym elementem dyskusji ludzi.Imprezy, rzyganie, ruchanie- sens życia. A potem ci balangowicze wiecznie rzygający kończą zapieprzając w tesco albo innej biedronce.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jak się nie umie pić, to się pić nie powinno, ot i cała historyja.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. było naszczeć na ta dziewczynę w autobusie. Jeśli mówimy konkretnie to bądź tu gentelmenem przy takiej „damie” porażka kompletna. I proszę mi tu nie pitolić że facet to może świnie z siebie zrobić i się nawalić itp. Tak do cholery może bo jest facetem i nic nie będzie bulwersowało tak bardzo jak zalana pała u dziewczyny. Szanujcie się do cholery a jeśli się nie szanujecie to nie szukajcie księcia z bajki tylko takiego samego patałacha który was upije a potem zerżnie i zostawi. Dno drogie panie dno i wodorochy.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Biedaku,gdybyś zarabiał 70 tysi w euro miesięcznie i jeździł Lamborghini Aventador tak jak JA,to waliłbyś kupę na perskie dywany,a do służby mówiłbyś:”Obiad dla was zrobiony!”,a później kazałbyś im to wylizać do czysta.Nie chodziłbyś na melanże jak jakiś plebs,tylko do ekskluzywnych restauracji,gdzie obsługa obrabiałaby Ci gałkę w ramach napiwku.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Brak umiaru też czasem mam i to jest mój problem ale kurwa jak zygasz to nie pij, no rozumiem czasem zdazy się po imprezie w domu albo na drugi dzień(częściej) ale jak ktoś nie może to niech nie pije, nawet w nieumiarze jest jakiś umiar..

    0

    0
    Odpowiedz
  7. @4 w perskie dywany? w sensie że kucasz i srasz na dywan? a co na to mama? piszesz o melanżach – czytałeś o tym w gimnazjalnej gazetce? Mitomania – tak brzmi diagnoza. Ale nie martw sie to się leczy. Inaczej wyrośniesz na takiego typka jakiego miałem w robocie 🙂 którego opowieści sprawiały że włosy na głowie się jeżyły… a gdzie tam nie jeden film był słabszy niż to co opowiadał 😉 tak więc weź się za siebie i przede wszystkim zwiększ masę.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. wszędzie lewactwo.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. @4
    Za mało elokwentny jesteś aby zarabiać 70 tysięcy Euro miesięcznie. Niestety, to widać, że to o czym piszesz znasz jedynie z „Mody na sukces” i murzyńskich teledysków na YT. Więc przestań fantazjować, zbierz wynasienione chusteczki spod biurka, pozbieraj puszki po „Tigerze” i przewietrz pokój. Może wtedy, wraz ze świeżym tlenem dotrze do ciebie, w jakiej czarnej dupie jesteś przyjacielu.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Rzygać każdy może…

    0

    0
    Odpowiedz
  11. koleś od mesia wypalił się…

    0

    0
    Odpowiedz
  12. @4 no nie… jebnąłem 🙂 LOL mesio wyszedł z mody chyba, to teraz lamborghini. swoją drogą, tak mieliby ci obrabiać gałkę przy byle okazji i bez okazji to prędzej byś się wykończył.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. @3 – nie rozumiem. mamy nie pić, bo czekamy na księcia, a jak się zjawi książę, to on może zalać pałę, bo po prostu jest mężczyzną?

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Ludzie mają zaprogramowane w głowach, ze w weekend muszą iść na imprezę i się najebać, bo inaczej „przegrali życie”. Nie kumają, ze są po prostu bezmyślnym bydłem, które musi żyć w rzygającym stadzie i boi się choć trochę pobyć w samotności.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. @13 mądrze piszesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Tu Panicz spod 4,nie jestem gościem od mesia.Człowiek jeżdzący mesiem i zarabiający 17 tysi miesięcznie,to moja męska prostytutka,o czym pisałem w poprzednich komentarzach.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @8 „wynasienione chusteczki spod biurka” tak mnie rozbawiły, że roześmiałem się na głos. Naprawdę świetną ripostę dałeś temu szczylowi od Lamborgini 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Do 15. Aha, to teraz się wyjaśniło dlaczego mesio tyle zarabia, skoro nic nie robi, jak to on sam przyznaje.Obrobi on takich pięciu, może mniej, rzucicie mu jakieś tam ochłapy i morda się cieszy, że wyszło 17 tysi.

    0

    0
    Odpowiedz

Pierdzenie u dziewczyny

Moja chujnia polega na tym, że zawsze jak jestem u swojej dziewczyny albo ona jest u mnie to chce mi się pierdzieć nie wiem dlaczego, czasem zapuszczę jakiegoś tajniaka jak ona gdzieś wyjdzie, stresuje mnie to później czy zdąży wywietrzeć zanim wróci. Mieszkam z kolegami na stancji i tam mamy strefę wolnych pierdów za wyjątkiem kuchni ale jakoś wtedy mi się kurwa nie chce i to zwykle ja cierpię. Ostatnio jak u niej nocowałem to już taki byłem napęczniały, że myślałem że zamienię się z zeppelina i się kurwa przykleję do sufitu. Wkręciłem jej więc, że zapomniałem z auta zabrać dowodu rejestracyjnego i pod tym pretekstem wyszedłem przed bloki. Ale że grzmoty byłyby pewnie kurwa zacnie głośne a na ławeczkach pod blokiem jak zwykle pełno zwiadowców, tudzież ludzi z psami które przystrajają chodniki i piaskownice, to wsiadłem do samochodu i tam zrobiłem co trzeba. Następnego dnia jak mieliśmy jechać na wycieczkę to wsiedliśmy ale smród ku mojemu wielkiemu zdziwieniu nie wywietrzał musiałem znów kłamać że zgniła mi w aucie kanapka i stąd ten zapach, chociaż nie wiem czy to kupiła. To moja chujnia, nie wiem mam już kurwa traume z tego powodu zajebista.

105
79
Pokaż komentarze (26)

Komentarze do "Pierdzenie u dziewczyny"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Właściwie to mam podobnie, z tym że na szczęście wyziewy z mojego bieguna południowego najczęściej nie są bardzo wonne. Methanobrevibacter sp.! Zahoduj tego archeana w kiszkach i na pewno będzie lepiej. 😉

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Trza było jebać przy publiczności ławeczkowej, może by poszli gdzie indziej. Swoją drogą to albo bierz antygaza – mój ojciec coś takiego stosował bo jak się zjebał to i tydzień trzymało. Spytaj się jej czy możesz się zjebać przy niej, może lubi takie doznania, a pozatym to normalna ludzka czynnośc. Ale jakbyś jeździł mesiem i zrabial 18 tysięcy miesięcznie jak ja, to by cię było stać na usunięcie woreczka gazowego odpowiadającego za zbieranie się gazu!

    0

    4
    Odpowiedz
    1. Ale ty głupi jesteś, mikro móżdzek ci wycieli i powiedzieli ci o jakimś woreczku, pewnie twój mózg tak wyglądał i mikrochirurg użył przenośni. Nie bierz wszystkiego na poważnie co ci lekarz w żartach powie.

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Przestań jeść węglowodany.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. A to nie pamiętasz co Czesiu śpiewał? „Więc pamiętaj bracie, gdy będziesz miał sraczkę biegnij do apteki i kup węgla paczkę.” Na pierdy ponoć tez pomaga.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie wywietrzało w aucie aż do następnego dnia…? Coś mi się wierzyć nie chce, co ty człowieku jesz?

    1

    0
    Odpowiedz
  7. Sory, ale jak twoje piardy czuć na następny dzień to zmień dietę, albo idź do prokto-prokto żeby cię wypalcował i sprawdził czy coś złego ci się z dupą nie dzieje

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Coś o tym wiem, mam tak zawsze na lekcjach albo jak już leżę w łóżku. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. ściema no chyba że z tym samochodzie sie zesrałeś a myślałeś że to pierd. Nie masz plamy na siedzeniu? sprawdź tu się nie ma czego wstydzić ;D

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Samochód to poczciwy escort, bardzo szczelna maszyna, na prawdę szyby parują na potęgę, mam nadzieje, że jak już korozja przeżre go na wylot to wentylacja będzie lepsza.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. To już nie ten sam koleś od mesia, co dawniej…

    0

    0
    Odpowiedz
  12. zgadzam się z numerem 6! idź do lekarza jak masz takie śmierdzące pierdy.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. To sytuacja prawie jak z filmu „nic śmiesznego” myślałem, że to wymysł na potrzeby filmu ale może zaczerpnęli to z prawdziwego życia 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Pij codziennie activie. Tekst jak z reklamy ale po 2 tygodniach gazów nie masz.

    1

    0
    Odpowiedz
  15. mogles grzmocic razem ze swoja dziefcynom

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Ja pierdzę przy swojej dziewczynie, czasem się wkurwi, czasem zrozumie, ale wolę to niż ból brzucha.

    2

    0
    Odpowiedz
  17. haha szyby parują bo nawiew ustaw na zewnętrzny a nie wewnętrzny. pokolenie lewactwa.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Mam tak samo 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @10 prawda, to nie mesiu z 17toma netto. Mesio by powiedział, że jakbys zarabiał .. i jeździł …. jak ja to twoje pierdy pachniały by jak kwiaty w ogrodzie na dachu mojej willi. Laski upajały by się tym zapachem i oczekiwały kolejnych bąków

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Do nr.11 . I Co koleś ma pójść do lekarza i rzec” Dobry den, jak puszcze sruta to strasznie jebie. Pomocy”?

    0

    1
    Odpowiedz
  21. Ja mam to samo z chłopakiem 😀 Wstyd tak się przy nim zjebać jak siedzimy w pokoju a jak mnie przytula za brzuch to już w ogóle masakra

    0

    0
    Odpowiedz
  22. zwiększ masę !

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Wiem co przeżywasz, raz się zjebalem na przystanku to trzy baby wymiotowały, a czwartej krew z nosa ciekła. Jak się zacząłem spotykać z moją żoną to mało mi kich nie rozjebało, ale pogadałem z nią i tak se razem teraz pierdzimy na lajcie. Dziś sztinksy wale jak by sie stado skunksów zjebało, współczuję ludziom na mojej zmianie. Pozdro i niech sztinks będzie z tobą.

    0

    1
    Odpowiedz
  24. Jak masz dobry kontakt z panną to powinieneś śmiało prykać przy niej a i jej bedzie łatwiej się „otworzyć”.

    1

    0
    Odpowiedz
  25. A co za problem umówić się z dziewczyną, że jak się chce pierdnąć to się to robi. Ja już to od dłuższego czasu stosuję i jest w porzadku. Nawet sama to zaproponowała mówiąc, że nie chce sie jej trzymać a na spotkaniach się jej często chce. Czyli tak samo jak u Ciebie.

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Świetna narracja. Napisz jakiś dłuższy tekst. Marnujesz się chłopie 🙂 A co do gazów jelitowych, to kontroluj co i ile jesz. Jeśli będziesz jadł za dużo, to nic ci nie pomoże.

    0

    0
    Odpowiedz

Jazda w Polsce

Moja chujnia polega na tym, że wkurwia mnie jeżdżenie po Polsce, a szczególnie po mieście Lublinie w którym mieszkam. Parkingów za cholerę nie ma, szybciej kurwa pójść gdzieś 5 kilometrów piechotą niż jechać do centrum coś załatwić i szukać miejsca przez pół godziny. Dziur od zajebania szczególnie na prawych pasach, człowiek chce choć trochę zawieszenie oszczędzić wjedzie na lewy od czasu do czasu to już zaraz jakiś chuj Ci długimi mruga i w lusterku widzę wiązanke w moja stronę bo mu się spieszy, mimo że kurwa 200 metrów wprzód czerwone się już pali,daltonista czy ki chuj?
Z drugiej strony wyprzedza czasem jakaś niuńka „przyklejona” 40-tką lewym pasem równolegle z tirem, który jedzie 39,999km/h i cały ruch hamuje ale o tym później
Wylot na Chełm zrobili kurwa dwupasmówkę 20 kilometrów jedyne coś co można nazwać drogą w woj. Lubelskim to kurwa wszędzie ograniczenia do 50 i 70, i jeszcze stoją z suszarką i jeżdżą cytryną, bo jadąc 90 na 2-pasmówce wielkie zagrożenie stwarzasz, szkoda kurwa że nie dadzą ograniczenia do 30 i progów nie postawią. Nie można spokojnie jechać bo albo wypatrujesz dziur, albo fotoradarów i policji.
Lublin powinien mieć swoją najmniejszą jednostkę czasu, proponuje wprowadzić „lubelską” sekundę zamiast nowojorskiej- dla niewtajemnniczonych: jest to czas od zapalenia się zielonego światła do czasu w którym zacznie trąbić stojący za tobą naburmuszony, wąsaty taksówkarz koniecznie w jakimś starym rzęchu. Kochani nie powinno się trzymać auta na biegu w czasie postoju na światłach, a moja prawa ręka nie jest być może tak wyćwiczona jak wasza.
Baby za kółkiem to wielka niewiadoma a szczególnie wypindrzone niunie patrzące wszędzie tylko nie na drogę, często wydaje się że auta widmo jadą same bo albo nie wystaje znad kierownicy, albo jedzie taka przyklejona że tworzy z nią jedność, być może z tego powodu nie potrafi włączyć adekwatnego kierunkowskazu do zamierzonej drogi, albo nie dostrzega tablic informujących z którego pasa gdzie można pojechać. Zajebiście lubi też na parkingach przytulać zderzak ich auta do Waszego ale później zawstydza się i szybko oddala nie zostawiając numeru, a po kolizji zawsze zgoni na ciebie nawet jak wjedzie Ci w 4-litery poprawiając make-up na niewielkim wzniesieniu.
Kolejny śrut to te pierdolone studzienki, nie ma szans żeby je ominąć bo każda jest w innym miejscu, architektem kurwa nie jestem ale z logicznego punktu widzenia to studzienka powinna być chyba w najniżej położonym miejscu czy nie? To albo kurwa droga jest taka krzywa że ten punkt jest zawsze gdzie indziej, albo ktoś je źle zamontował? Tak czy inaczej coś zostało spierdolone i niepoprawione.
I jeszcze Ci ludzie na Cb radiu…
Pyta się taki chuj 15 minut jak gdzieś dojechać zamiast stanąć i włączyć w smartfonie nawigacje, albo chce dojechać do jakiegoś sklepu i nie może w domu przed wyjazdem zobaczyć na mapie gdzie on się znajduje, tylko pół godziny mu tłumaczą na kanale ogólnodostępnym.
Jak spotka znajomego to pierdoli z nim pół godziny jakby nie mógł zadzwonić z telefonu później, albo chociaż przejść na inny kanał.
O przekleństwach nie wspomnę, jak jadę z dzieckiem ubieram słuchawkę. Ogólnie chujnia i śrut czas sprzedać auto i kupić rower.

50
62
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Jazda w Polsce"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. U mnie na ulicy na pewnym odcinku do skrzyżowania jest zakaz parkowania, jednak co niedzielę koleś z żoną i dzieckiem parkuje stare grafitowe bmw. Nosz kurwa 50m dalej i 80m wcześniej są parkingi, ale lepiej postawić na ulicy, niej ludzie przepuszczają się wzajemnie! Więc nie narzekaj na brak miejsc parkingowych, u nas są a mało kto korzysta. Poza tym masz rację, aż mi się prawo jazdy odechciało. Mówią zrób prawko, mówię tak tak itd a myślę spierdalaj, bo co mi po tym jak nie stać mnie na samochód. Wolę kupić sobie nowe markowe buty i korzystać z nich codziennie, niż wydać kasę na plastik poniewierający się w portfelu. A propos grafitowego bmw, gliny często jeżdżą i widzą, ale gówno robią. Polskie prawo…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Kupiłem samochód w Lublinie. Na szczęście właścicielem był starszy gość, więc zawieszenie mam niewybite. Ale warszawskie ulice skutecznie je dobiją, jak tak dalej pójdzie. Więc ziomuś – przyzwyczajaj się. Tu jest Polska!. P.S. Na Ukrainie jest jeszcze większa chujnia, polecam wycieczkę tam, docenisz wtedy gładkość polskich asfaltów 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Jakbyś zarabiał 60 tysi netto i jeździł Lamborghini Aventador,to stać by cię było na jeżdzenie 300km/h i to pod prąd.Płacę i wymagam.Rzucasz tysiaczka i jedziesz dalej.A ty dalej wleczesz się za ciężarówkami.Nawet na tirówki,Cię nie stać.Lepiej sprzedaj te auto,by kupić sobie chleb,biedaku.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. U nas na cywilizowanym zachodzie Polski nie ma tych problemów co u was na kresach wschodnich.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Kolego mobilku to nie jest lubelska tylko ogólnoPolska chujnia.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Jak dla mnie to jesteś niedzielna zawalidroga. Zamiast sobie radzić to się spinasz, a to niedobrze. Wiesz czemu są korki? Bo ludzie nie umieją ruszać ze świateł i widzę, że Ty też sobie nie radzisz.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. 3. Lecz się człowieku, a co do chujni…Po co ci samochód bierz rower albo swoje cztery litery, masz jeszcze komunikacje miejską i problem z głowy.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. @6 Tak się składa że robię średnio 3 tysiące na miesiąc już parę ładnych lat więc za niedzielnego kierowce się nie uważam, natomiast jeżdżąc po innych miastach nie spotkałem się z taką nienawiścią zakompleksionych buraków w starych struclach jak w Lublinie. Na zachodzie lepiej nie jest kolego nr 4 wystarczy zobaczyć w jakim stanie jest siódemka biegnąca od Warszawki. Prawy pas nadaje się już tylko dla terenówek. Kolego nr 2, w Polsce są miasta w których jakoś dziur nie ma, spróbuj pojechać np do Stalowej Woli w podkarpackim, konia z rzędem jak znajdziesz tam dziurę nawet na bocznej osiedlowej uliczce, mimo tego że przez centrum biegnie dwupasmówka mocno eksploatowana przez tiry. Można? Można..

    0

    0
    Odpowiedz
  10. @3 Aha, tak tak… Chyba Dupolini Copulador a nie Aventador. Lambo to ty widziałeś w swoim 14-calowym czarno-białym tv, cioto peruwiańska. Jak tam? Zenek na wjeździe pałę obrobił, hę?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. @3 – o, widzę kryzys dopadł, bo w innym wpisie pisałeś że zarabiasz 70 tys.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. ” po mieście Lublinie ” …. achachacha

    0

    0
    Odpowiedz
  13. @10 Tu Panicz spod 3,wstukałem przypadkowo cyfrę 6 zamiast 7,nadal zarabiam 70 tysi netto miesięcznie.W nagrodę za swoją spotrzegawczość możesz przyjąć posadę mojego kibla.Będziesz patrzył,czy aby nie mam brudnego odbytu,a jeśli tak,to wyliżesz ze smakiem.Za małą premię 2zł netto,będziesz musiał mówić:”Wyborne Panie Prezesie”.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. @9 Zenku,Ty się nie denerwuj,bo Cię zwolnię,Ja ci dam jeszcze swoją pałę do buźki.Lepiej śmigaj jutro obrobić mi moją pałę,te twoje 500 zł brutto się nie zarobi.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Ty lambordzini, mówi się to auto a nie te auto. Służąca nie nauczyła?

    1

    0
    Odpowiedz

Pralnia w akademikach

Jak to jest, że w akademikach gdzie żyje pand 500 osób w jednym budynku jest tylko kilka pralek?! Czy Ci skurwiele z administracji uważają, że jesteśmy podludźmi nie zasługujemy na czyste ciuch?! Co i tak się ujebie to nie nie trzeba prać? Nie dość że traktują nas jak niedorozwoje wsadzać w każdym budynku jakiegoś człowieka który zazwyczaj okazuje debilem który nie rozumie podstawowych ludzkich problemów i nie wpuszczającego nawet mieszkańca akademika do jego pokoju jeśli nie okaże się jakiś świstek tzw. karty mieszkańca. W ogóle co to za pomysł, żeby do swojego wynajmowanego pokoju nie mogę zaprosić kogo chce. Mam 24 lata i nie mogę trzymać gości w swoim pokoju do godziny 22?!Co to kurwa ma być domowe przedszkole? Jakiś fiut z administracji sobie pomyślał, „Może system jeszcze tych studenciaków nie dojechał zbyt bardzo, dojebmy ich, zniszczmy im życie towarzyskie”. Niech nic nie mają już z swojej egzystencji, w tedy się poddadzą i jebniemy im już takie ceny za akademik, że się posrają, ale nie zaprotestują, tylko zeżrą własne gówno z głodu (może dlatego tak mało pralek) A bo tak, tak ceny to oni mają tu z kosmosu i jedyne co te mendy i sepy potrafią to systematycznie je zwiększać. Ale wracając do głównego tematu, jest te kilka pralek, ale: KOGO TRZEBA ZGWAŁCIĆ ŻEBY SIĘ DO NICH DOPCHAĆ?!
Dwa tygodnie z rzędu wstaje w pon o godzinie 7 rano tylko dlatego, że o tej godzinie wywieszają listy ludzi którzy chcą się zapisać na pranie w danym tygodniu. I co? I gówno, przychodzę tam, a już cała pierdolona lista jest zapełniona. Mam koczować pod drzwiami całą noc, może inni tak robią. A może to jeden wielki spisek, ma rzecz brudnej ubrań. Już się raczej nie dowiem, bo spierdalam stąd jak najdalej, a wam drodzy czytelnicy jeśli mieszkacie w akademikach radze to samo!

37
54
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Pralnia w akademikach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. coś chyba przejaskrawiasz, albo sie tam w błocie tarzacie, tudzież macie jedną parę majtek na zmianę. Mieszkałem w akademiku w czasie studiów,i pranie dało się zrobić co drugi dzień nawet. Akademik zwykle wychodzi taniej od pokoju w stancji gdzie zawsze dochodzą Ci jeszcze dodatkowe opłata i masz ten plus że jest zazwyczaj bliżej na zajecia.
    ,natomiast jakby ci skubneli laptopa to pisałbyś na chujni że każdy sobie może wejść do akademika bez problemu.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Masz 24 lata i wciąż mieszkasz w akademiku? Kurwa wstydź się! Wolałbym dojeżdżać codziennie 100 kilometrów, niż mieszkać w tej spelunie. Wszystko co piszesz jest prawdą, tylko zapomniałeś jeszcze dodać, że gnieździcie się tam po trzech w jednym pokoju 15m2, życie tętni 24h/7dni w tygodniu więc nigdy się spokojnie nie wyśpisz, o nauce w ciszy i spokoju też możesz zapomnieć, macie tam syf jak skurwysyn, pełno ćpunów i alkoholików.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. @2 – a tam pierdolisz, akademiki są spoko. Trochę mieszkałem na mieszkaniach za czasów studiów, trochę w akademcach. Ten akademikowy rozpierdol ma swój urok, choć przyznam że mieszkając 5 lat w akademiku można zajebać sobie wątrobę. Co do chujni to drogi chujaninie rygor jakiś musi być, w hotelu też wynajmujesz pokój a nie możesz w nim robić wszystkiego co Ci się podoba, nawet w bloku nie możesz robić co Ci się podoba choć za gotówkę kupiłeś mieszkanie i jak po 22 masz głośnych gości to inni sąsiedzi mogą dać Ci zjebe albo zadzwonić na pały. Muszą być reguły. Za moich czasów goście spokojnie siedzieli do 23-24 jak dali dowód osobisty do spisania cieciowi. Po północy przeważnie przychodził cieć żeby się zawijali bo to nie noclegownia.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Ja jestem bardzo zadowolona z mojego akademika 😀 pozdrawiam, studentka z medycznego!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. run away and save your life.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. jesteście podludźmi

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Nie wiem jak jest w akademikach teraz (kiedyś byłem u koleżanki w „ekonomicznym” akademiku i oprócz fajnych dup to same pedały) w każdym razie chyba wiele się nie zmieniło z tego co widzę.. czy wy już tak cioty gimby je%$bane jesteście takimi nieudacznikami, że nie możecie sobie gaci, koszulki, skarpet, czy spodni w zlewie przeprać choćby mydłem ?! Niech przywrócą normalną podstawówkę i służbę zasadnicza, bo rośnie pokolenie pedałów ! 🙁

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Jak po słoiki bedziesz jechał to zabierz stara upierze

    1

    0
    Odpowiedz
  10. jebać akademiki zawsze, 90% tam mieszkających to bezmyślne zwierzęta

    0

    0
    Odpowiedz

Domowa chujnia

Jak mnie w domu wszyscy wkurwiają, to wy nie macie pojęcia. Szukam pracy, jestem dobrej drodze, a w domu co? „Do roboty byś poszedł”, „robote sobie znajdz a nie tylko pierdzisz w stolek”, „zycie sobie zmarnowales przy tym komputerze”. No kurwa, jak nie mam doświadczenia i jestem po szkole średniej, to praca nie bedzie na zawolanie kurwa, nie? A poza tym ofert pracy trzeba szukac. Moim zrodlem jest internet, bo to tu pojawiają się najnowsze ogłoszenia pracodawców. Co poza tym? To, że nie mam żadnego przyjaciela. Kogoś, z kim mógłbym pogadać, wyjść na piwo.. Mam tylko zjebaną, wiecznie narzekającą rodzinę, która to wkurwia mnie niemiłosiernie. Chętnie bym się wyprowadził, ale na to potrzebne są fundusze. Co bym nie robił, zawsze robię to źle, zawsze oni zrobią to lepiej, zawsze znajdą coś, żeby mnie oczernić. No kurwa, jak tu żyć? Przez te wieczne kłótnie to chyba się już jakiejś depresji nabawiłem.. mieszkać z takimi pod jednym dachem to jedna wielka chujnia – chujnia z grzybnią. Łączę się w bólu ze wszystkimi, którym przyszło żyć ze starymi pod jednym dachem. Pozdrawiam was drodzy chujowicze – pisal 21-latek po technikum.

53
64
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Domowa chujnia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. „Mam tylko zjebaną, wiecznie narzekającą rodzinę, która to wkurwia mnie niemiłosiernie.” z 80% ludzi ma podobne odczucia co do swojej rodziny jak nie więcej. Nie wiem po co tak ględzisz, lepiej się od tego czujesz? Może po prostu weź się do roboty. Nie mówię, żeby Ci dokopać, tylko naprawdę narzekanie nic nie da. Trzeba zakasać rękawy i do roboty…

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Kurwa żalisz sie jak jakaś cipka. Weź sie w garść, poszukaj roboty najlepiej na budowie jako pomocnik, bo takich ofert jest najwięcej. Dostaniesz 9 zeta na godzinę, wyjdzie ci 2 tysie miesięcznie. Całkiem niezła kasa jak na dwudziestolatka. Zarobisz hajs na własne wydatki. Zapisz sie na siłke czy inne hujumuju poznasz ziomali i będzie git. A ojcem i matką się ni przejmuj bo to stare pierdoły. Trzym sie ziom i powodzenia!

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Gościu pod jedynką: chyba od tego jest ta strona, nie? Człowiek ględzi za darmo i nie musi bulić jakiemuś psychoterapeucie żeby poczuć się lepiej. Narzekanie to rytuał, jak sranie pomaga oczyścić organizm.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jeśli jesteś po technikum, to masz wykształcenie techniczne a nie średnie, synek…

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Chłopaku, rodzina Ci tak mówi żebyś nie został takim cieciem jakich teraz na pęczki, czyli żebyś nie siedział im do trzydziestki albo i dłużej na karku. Starzy chcą żebyś się usamodzielnił i miał normalne życie a nie wiecznie swój pokoik u mamusi i tatusia. Z wiekiem docenisz to że Cię „wypychali do prawdziwego życia”.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. hihi tu 25 latek w 2007 skończyłem technikum i wciąż bez pracy. Brak doświadczenia i koniec. Niestety nie napiszę nic pozytywnego.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Śmieszą mnie komentarze typu, idź do roboty i weź się za siebie 😉 haha fajnie tylko że tej roboty już nie ma, była ale w latach PRL’u. Teraz ciężko znaleść fuchę nawet za 8 zł na godzinę, takie czasy. Nie usamodzielnisz się w tym szambie o nazwie Polska, dla ciebie kierunek to Norwegia, Anglia lub Niemcy to jedyne wyjście. Pracy nie ma i nie win się za to. To Polska.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Stary witaj w klubie! wszystko się zgadza wiek, szkoła jakbym czytał siebie dobrze mówisz też mam ochotę gdzieś się wynieść ale szmalu niestety nie ma roboty też więc kicha trzymaj się może się polepszy!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. @7 przeczytaj @2 robota jest ale wy wszyscy chcielibyście leżeć i kawę wpierdzielać i aby płacili. W angli za siedzenie na dupie też Ci nikt nie zapłaci

    0

    0
    Odpowiedz
  11. gówno prawda, starym wcale na tym nie zależy. Tak bezsensu gadają żeby cie tylko zniechęcić. I nie należy słuchać tych ala cfaniaków powyżej. Bo sami też siedzą przed kompem u starych i mądrych udają. jakby nie wiedzieli jaka jest zjebana sytuacja w tym popapranym kraju.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. 9. Nie pierdol że jest robota, bo jej nie ma. Bezrobocie rośnie i gdzie niby jest, co ? Nie gadaj bzdur.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Do roboty byś poszedł a nie na chujni siedzisz

    0

    0
    Odpowiedz
  14. @7, @10 i @11 nie pierdolcie, bo robota na budowie zawsze się znajdzie, wystarczy poszukać w internecie, albo rano kupić w sklepie gazete. No chyba że jeden z drugim mieszkasz na zadupiu albo jesteś życiową pizdą, co nawet ściany nie umie pomalować, albo posprzątać po robocie. Wy to chcielibyście od razu kokosy zarabiać, najlepiej co najmniej 12 na godzine, a pewnie szpachlować nawet nie umiecie. A ty @10 sam pewnie mieszkasz z tatusiem i mamuśką, nawet nie raczysz przejrzeć ofert, ale jakby ojciec cie wyjebał z domu na zbity pysk i nie miałbyś co zeżreć to migiem znalazł byś robote. I za 7zeta zapierdalał byś codziennie łopatą z uśmiechem na twarzy.

    0

    1
    Odpowiedz
  15. 13. Nie cwaniakuj nieudaczniku bo takie są fakty, roboty nie ma i nie będzie chyba, że wyjedziesz z tego ścierniska, te oferty to se możesz włożyć w cztery litery, bo są one dla znajomych i dawno albo nieaktualne, albo rozdane. Ofert w tym kraju jest jak na lekarstwo i biorą je tylko ci co mają znajomości, bo jak nie masz to i 5 fakultetów nie pomogą. Zapomnij o rynku pracy w Polsce bo on nie istnieje i na budowie również.

    1

    0
    Odpowiedz
  16. Na koniec powiem ci że robotę mam i nie taką złą. Ale mam ja tylko i wyłącznie dzięki znajomości (wiedzę zawodową mam ale to nie wystarcza w tym chorym kraju) bo jest takich 100 na moje miejsce jak nie więcej. Taka jest rzeczywistość tutaj liczą się TYLKO i wyłącznie znajomości, nawet na budowie jest to powszechne.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Chłopie jakbym ja Ci opowiedzial jaka mam chujnie :/

    0

    0
    Odpowiedz
  18. @14 Przeczytaj uważnie chujnie baranie jeden. Nie widzisz, że chłopak jest po średniej i nie szuka ofert typu specjalista do spraw „czegoś tam” gdzie trzeba mieć ukończone pięć fakultetów, tylko zwykłej roboty żeby se trochę kasy dorobić. A jak masz dwie lewe ręce to i za granicą nikt cie nie zatrudni do roboty. Tam też trzeba mieć znajomych, albo chociaż jakiś punkt zaczepienia żeby coś znaleźć chociażby zwykłą robote na budowie. A jeśli sam szukasz roboty to język musisz mieć biegle opanowany. O pośrednictwach pracy już nie wspomnę, no chyba że cię interesuje zbieranie truskawek za 800 Euro miesięcznie, to powodzenia. A skoro wszędzie tak ci dobrze, tylko w Polsce bagno, to co tu jeszcze robisz, wypierdalaj za granicę!

    0

    0
    Odpowiedz
  19. 17. W Polsce mamy 4 mln bezrobotnych (mówię o faktycznym bezrobociu nie rejestrowanym) Chcesz mi powiedzieć że fucha jest na budowie przy której wystarczy się zakręcić..buhahha na jakim ty świecie żyjesz ,żądnej roboty w taki sposób nie dostaniesz. Znajomości i tyle, jeśli ich nie masz możesz zapomnieć nawet o stawce 8 zł/h. Realia w tym kraju są takie, że 3 mln młodych ludzi wyjechało, wiesz za czym..ZA CHLEBEM, bo tutaj mogą dorobić się garba, a nie godnej płacy i pracy! Pracy nigdzie nie ma i nie ma znaczenia czy masz dwie lewe ręce czy jesteś fachowcem pełną gębą. To Polska.

    1

    0
    Odpowiedz
  20. Taki urok polek, psychicznie to nadal małe dziewczynki często rozhisteryzowane udające jakie to one skomplikowane i inne cyrki. W końcu trafisz jakąś dojrzałą, ja trafiłem a przygody wcześniej miałem podobne do twoich.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Takie z was cipy, że nawet roboty za marne 8 zeta nie potraficie znaleźć? Nie wierzę… To o zagranicy nawet nie myślcie, bo byście chyba zginęli tam..

    0

    1
    Odpowiedz
  22. Dopóki nie przeczytałem „21 latek po technikum”, byłem pewien, że ja to napisałem tylko ku mojemu przerażeniu, nie pamiętam.

    0

    0
    Odpowiedz

Żule na poczekalni PKS w Lublinie

Człowiek kurwa wraca z roboty wcześniej, musi czekać godzinę na busa do domu, na dworze piździ zimnem, więc logiczne jest, że idzie do poczekalni. Ale kurwa w pięknym mieście wojewódzkim Lublinie z poczekalni normalni ludzie skorzystać nie mogą, bo jest okupowana przez żuli, którzy tak śmierdzą, że nie można wytrzymać, że człowiek od razu po wejściu ma ochotę się zrzygać. Powiecie że inaczej zamarzną te żyle – mogą iść do schronisk, gdziekolwiek, jest wiele ośrodków pomocy dla takich ludzi. Jest tylko tam jeden warunek – nie mogą być najebani. A w poczekalni – mogą, kurwa. I ja przez ich pęd do alkoholu mam godzinę marznąć na wietrze i śniegu. I nikt z tym nic nie zrobi! Niech przyjedzie policja i zgarnie pijanych na izbę wytrzeźwień, a trzeźwych do ośrodków opieki. Kurwa, że też nikt z tym nic nie zrobi. Skoro już jestem w tematyce PKS w Lublinie to podobnie nikt nic nie zrobi z natrętnymi cygankami, zaczepiającymi ludzi, aby wyciągnąć kasę. Bezczelne łapią za rękę, a policja i straż miejska mają to w dupie.

73
62
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Żule na poczekalni PKS w Lublinie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kurcze o tym samym myślałam bo byłam w czwartek na pksie w lublinie.. Szukam jakiegos miejsca żeby usiąść, wchodzę a tam zule śpią na podłodze, ławkach. Masakra jednym słowem. Na szczęście zaraz ochrona przyszła i ich wywalila

    0

    0
    Odpowiedz
  3. @1 – najgorzej że ich pogonią, a zapach zostanie na długo. A oni po pewnym czasie i tak wrócą. Jak Prezydent Lublina nic z tym nie może zrobić to niech ich weźmie do siebie do gabinetu.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jestem z Lublina, umówmy się na wódkę.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. nazywaj rzeczy po imieniu – milicja.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ja tez tam spie

    0

    0
    Odpowiedz
  7. He, tubylcze plemiona na dworcach-klasyka.Ciesz się, to jedyne osoby mówiące do ciebie przez „panie kierowniku” albo „szanowny”.Jeśli ktoś chce poznać najbardziej zażulały z zażulałych dworców na świecie, niech odwiedzi dworzec w słowackiej Ż(u)ylinie. Nazwa nieprzypadkowa, widziałem tam akrobatę śpiącego na kaloryferze, z blokadą w nogach, które rytmicznie się pod nim uginały i znów prostowały, inny smarkał sobie na podłogę a jeszcze inny spał w sraczu, wyjętym wprost z najciemniejszej dupy komuny.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. nie możecie ich tak traktować oni są chorzy i należy im się jako chorym kont do spania i pomoc społeczną wiec dobrze ze po pracy musisz marznąć to jeszcze zapierdalasz na nich by mogli dostawać kasę na chlanie

    0

    0
    Odpowiedz
  9. byłem w piątek tam, żulówka wyłudziła ode mnie 20 gr.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. @ Nie wiem co to jest „kont”, ani dlaczego należy się żulom. Jak zaznaczył autor, gdyby nie chlali mieliby jako taką przechowalnię w różnych noclegowniach, ale po co, jabol ważniejszy. To że spierdolili to ich wina i nie mam zamiaru się nad nimi użalać.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Nie martw się, jak Tobie raz w życiu się zdarzy kimnąć w poczekalni po dwóch piwkach, zaraz wylądujesz na wytrzeźwiałce.
    Oni żuli nie ruszają, bo się brzydzą, ale wyłapują „wpadkowiczów”.
    Tak samo kobuchy – Ciawusów i zarzygańców nie sprawdzają.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. @7 – mistrzowska ironia, stary.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. polecam czekanie w supermarkecie nova na piętrze, chyba jest czynna do 20-21. blisko dworca, można przysiąść na schodach albo połazić tam na górze albo zrobić zakupy na parterze i pozwiedzać ;p. żuli nie wytępisz ani cyganek. omijać z daleka i się nie denerwować bo po co. wyluzuj.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Gdybyś zarabiał 70 tysi netto i jeździł Lamborghini Aventador jak ja,to wiedziałbyś,że PKS jest dla plebsu i hołoty.W ogóle co to za miasto Lublin?Tam to niedźwiedzie po ulicach chodzą.Powinienem cię zatrudnić w wydziale łódzkim mojego przedsiębiorstwa,w którym zatrudniam też moją prywatną męską prostytutkę,której płacę 17 tysi i daje jej pojeździć moim starym mesiem.To jest życie.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. @13 – jasne, jasne, a teraz idź już spać bo rodzice każą gasić światło, a jutro trzeba wstać do szkoły i być wypoczętym, bo klasa II „B” gimnazjum ma klasówkę z biologii.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. kurde, a ja chciałam studiować w Lublinie…

    0

    0
    Odpowiedz
  17. @12 chyba w szoku jesteś ja nie chodzę do novej od dawna-wejdziesz na piętro postać przy barierce do odrazu cię ochroniarz wywala-ja się kurwa pytam dlaczego?

    0

    0
    Odpowiedz
  18. @16 może podejrzanie wyglądasz po prostu, a może jesteś żulem. sama tam nie siedze ale widze ludzi którzy siędzą i nikt ich nie wypierdala. za bardzo rzucasz sie w oczy.

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Jest tam jeszcze taka babka co skrzeczy i wygląda jak facet? Ale żule nie przeszkadzają mi tak jak te natrętne cyganki. W ogóle kulturalni Cyganie jeśli tacy istnieją i chcą aby szanować całą ich rasę w PL powinni zorganizować własną milicję i wyłapać te natręty. Powinni im przemówić do rozsądku. Niech chociaż sobie jaką bałałajkę kupi jedna z drugą i gra uczciwie na tą kasę a mnie nie dotyka, bo potem człowiek szuka portfela. I niech te mendy nie wynoszą dzieci na ulice przy minus 20 bo to niehumanitarne. A co do kolesia z Lamborghini to mam pytanie korzystasz z GTA parking w GTA San Andreas jak ja? Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Jako dziecko jak pojechałam do lublina miałam chyba z 10 lat stwierdziłem źe lublin to żulandia. . I że nie chce tam już więcej wracać. I że tam śmierdzi. . . Po kilku latach dopiero zrozumiałam dokładnie co wtedy miałam na myśli. Kurwa na każdym kroku zule, cyganie, rumuni, i kurwa smród . Policja i straż miejska bezkarna. I jak to kuźwa żyć?

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Tu zul Wladek.Ty to sie od zuli odpierdol.Pamietaj ze kazdy kiedys byl zulem!!!!

      0

      0
      Odpowiedz

Kurwa, co za życie

Jest wprost zajebiście. Skończyłam jedne studia dzienne, kończę drugie zaoczne, czyli podliczając, zmarnowałam prawie siedem lat, siedząc w Polsce i ucząc się tylko po to, by być bezrobotnym. Bez prawa do zasiłku. Bez prawa do stażu, który przysługuje tylko niepełnosprawnym, ludziom po 50. roku życia lub osobom z terenów wiejskich. Bo niby w mieście żyje się łatwiej? Kurwa nie mogę się opędzić od propozycji pracy. Wszystkie zgodne z ukończonymi kierunkami studiów i dające pełne możliwości rozwoju. Od urodzenia marzyłam o pracy na kasie w Tesco i pracy w call center. To jest nasza rzeczywistość, nas młodych, którzy poświęcamy kurwa kilka lat, by się czegoś nauczyć. By potem usłyszeć – bez doświadczenia to my Pani nie przyjmiemy. A gdzie je kurwa zdobęte? Mówisz, że mogę zrobić praktyki. Darmowe. Przez całe życie? I co ja kurwa mam jeść? Za co żyć?

101
76
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Kurwa, co za życie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Już mnie wkurwiają te wpisy świeżo upieczonych absolwentów niezliczonej ilości fakultetów. Prawda, jest syf. Sam kończyłem 2 fakultet, za który wyrzuciłem parę groszy, ale już kończąc te studia parę lat temu widziałem, co się dzieje! Za nic w świecie nie ruszałbym dziennych w tym momencie, tylko poszedł nabyć konkretny fach, a fakultet można by było dokończyć zaocznie. Przestań biadolić i domagać się czegokolwiek od tego zasranego państwa, bo sytuacja się zmienia z roku na rok, a wg mnie połowę kierunków na uczelniach powinni zablokować ustawowo, bo kształcą, żeby kształcić, wciskając dyrdymały teoretyczne przez kadrę wielkich profesorów, którzy nigdy nie zapierdalali w terenie. Kto ci wcisnął kit, że jak skończysz pieprzoną uczelnię wyższą, w pieprzonej stolycy nawet, to będziesz mogła się realizować zaraz po otrzymaniu dyplomu ?! Państwo ma to w dupie, problem jeszcze większy będą miały każde kolejne rządy, bo sytuacja coraz gorsza, uniwersytetów na każdym osiedlu przybywa, kierunki kosmetyczne na politechnikach, itd itp. Zakasaj rękawy, nieoglądaj tv za dużo ani nie czytaj Szechterezady, bo jeszcze bardziej się zdołujesz. Szukaj wszędzie, gdzie się da i wszystkiego dobrego.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. @1 – lubię to!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ja skończyłem studia 2,5 roku temu. Przez ten czas pracowałem raz na umowę o pracę jeden miech gdzie nie przedłużyli okresu próbnego, byłem 6 miesięcy na stażu i teraz pracuję 3 miesiąc w nowym miejscu pracy na umowę o pracę na okresie próbnym. Czyli sumując przez 2,5 roku robię coś z sobą 10 miesiąc – oczywiście pomiędzy tymi etapami było zawsze po kilka miesięcy przerwy. Fakt ciężko jest ale jak się wysyła z uporem CV wszędzie to idzie z czasem coś znaleźć (bez doświadczenia) – trzeba niestety uzbroić się w cierpliwość..

    0

    0
    Odpowiedz
  5. na kogo głosowałaś 5 lat temu?

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Też to miałem gdy kończyłem swój kierunek, generalnie chujnia, każdy i tak ma to w dupie, jak wspomniał 1ka większość tych kierunków powinni na zbity pysk wyjebać bo są gówno warte, ale co zrobić z tą kadrą panów psorków którzy w życiu łopaty w dłoni nie trzymali, nikt nie chce generować jeszcze większego bezrobocia choć paradoksalnie ono i tak rośnie wraz ze wzrostem absolwentów kierunku pizdologia.
    W Polsce żeby godnie żyć trzeba skończyć jakiś w chuj pokręcony kierunek na Polbudzie, reszta narodu natomiast zamiata ulice i głoduje, no chyba że ma się ojca złodzieja w urzędzie, który takiej miernocie załatwi stołek do pierdzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Pogódź się z tym, że nie od razu po obronie dyplomu będziesz się zawodowo realizować! Wiesz jak wyglądała moja ścieżka kariery po obronie magistra? Myjnia samochodowa->hipermarket-> dopiero po 3 latach znalazłem pracę powiedzmy w zawodzie. Po prostu wiedziałem, że nie ma czego oczekiwać w tym zasranym systemie. Schowałem dumę i myłem samochody – korona mi z głowy nie spadła, chociaż byłem wkurwiony. No więc na razie bierz co jest jeśli nie masz się za co utrzymać – na kasie w Wawce chyba ze 2 tys. podstawy się wyciąga – a jeśli będziesz miała oczy i uszy otwarte to ciekawa praca sama się znajdzie.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. jebane lewactwo wszystko by chciało dostać za darmo.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. zgadzam sie z przedmówcą. dodatkowo jak czytam tego typu wpisy to odrazu przypomina mi sie tekst do utworu MIUOSH`a – Ta Ziemia :

    ——
    Chciałbym być tam, gdzie nie dogania życie Cię nad ranem,
    gdzie nie słyszysz krzyków w głowie zanim wstaniesz.
    Chciałbym śnić, umieć żyć, rzadko pić zgodnie z planem,
    który sam sobie kiedyś naszkicowałem.
    Chciałbym brać życia wdechy bez zachłyśnięć
    i nie bać się o to, że kiedyś cały ten czar pryśnie.
    Chciałbym umieć myśleć o następnym dniu bez ciśnień znów
    I pieprzyć cały trud, którego smród napędza setki istnień.
    Chciałbym obudzić się gdzie indziej w innym kraju,
    gdzie żeby uwierzyć w Boga nie musisz skończyć w raju,
    gdzie ludzie mają wizje, plany i ambicje, wiesz?
    I znają przynajmniej trochę umiaru.
    Chciałbym patrzeć i rozumieć, słuchać i słyszeć prawdę,
    żyć ile się da, a nie się bać że skończę nagle,
    wiedzieć co jest fałszem, a co faktem w tym pojebanym bagnie,
    gdzie życia rytm często mija się z taktem.

    [Ref :]
    Wiesz, że miało być inaczej, mimo to nic się nie zmienia
    (To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
    Mieliśmy chłonąć to, o co walczyły pokolenia
    (To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
    Stojąc naprzeciwko świata miała nie łapać nas trema
    (To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
    Podnieś ręce do góry, może nie zaczną strzelać
    (To ta ziemia każe nam mieć marzenia) [x2]

    [2]
    Chciałbym mówić by słyszeli, brać co dać mieli
    i widzieć czerń na bieli, a nie wieczne zmiany w scenopisach,
    pieprzyć skurwieli z elit, tych co nas pominęli
    i wyklęli nas marząc o tym, by nikt o nas nie słyszał.
    Chciałbym całe życie pisać i wciąż być pewien jutra,
    bo chodź mam taką nadzieję, czasem czuję się jak frustrat.
    Chciałbym spokój czuć za każdym razem gdy patrzę w lustra,
    a nie czuć się jakbym sam sobie coś ukradł.
    Chciałbym zbudować sobie świat jak z seriali,
    choć gdy zaczynasz coś tworzyć zaraz na łeb Ci się wali.
    I ci przed nami kiedyś za to umierali.
    Polska – Bóg, Honor, Ojczyzna i przegrani.
    Chciałbym cofnąć czas o naście lat i poprowadzić to inaczej,
    zamienić na erę norm okres wypaczeń,
    bo zawsze gdy chcę walczyć to czuję, że coś stracę…
    (Miał być spokój a każdy wokół miał mieć jakąś pracę)

    Ref :x1

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Z tymi darmowymi stażami/praktykami to juz konkretna bania po całości:D Ja nie wiem kto idzie na coś takiego , chyba jakiś nieogarnięty frajer który wierzy że jak będzie u kogoś robił za darmo to po pewnym czasie szef sie zlituje nad takim murzynem i da mu łaskawie jakąś małą wypłatę na umowie;) Hehe jaaaasne dobrymi chęciami to jak mawiają jest droga do piekła wybrukowana, a co do Ciebie autorko to masz konkretną chujnię, ale w Polsce co roku setki młodych ludzi stają przed podobnym dylematem. Nie wiem, poszukaj jakiejś roboty tylko licz się z tym że będzie poniżej twoich kwalifikacji, ponadto o ile cieżko o pracę w twoim wyuczonym zawodzie pozostaje wyjazd za granicę, i nie mówie tutaj o jakimś debilnym zmywaku w Londynie tylko może praca własnie pod kątem ukończonych studiów, ale na obcej ziemi?

    1

    0
    Odpowiedz
  11. zacznij sie prostytuować

    0

    0
    Odpowiedz
  12. A co robiłaś przez całe studia? Czy całe 5 czy 6 lat tylko pierdziałaś w stołek (czytaj chlanie i imprezowanie)? Och przepraszam, samo wkuwanie i ciężka nauka. Ludzie od drugiego czy trzeciego roku pracują, najczęściej dorywczo, próbując to jakoś pogodzić ze studiami, tak żeby zdobyć trochę kasy, żeby odciążyć rodziców. A jaśnie pani co, skończyła studia i pracki ni ma? A pracka się przecież należy, łojejku, jejku, się należy!! Trzeba było myśleć o jakiejś pracy / praktykach / stażu w trakcie studiów, a nie teraz biadolić.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Studia, a szczególnie dzienne, to taki fajny okres w życiu, niektórzy mówią, że to przedłużenie młodości. I coś w tym jest. Sam imprezowałem, chlałem i ruchałem, ale pomimo tego myślałem też o własnej przyszłości, przez co dzisiaj nie mam powodów do narzekania. Do WIELCE SZANOWNYCH studentek i studentów: jest fajnie i szkoda np. opuścić imprezę, czy żal rano wstawać, żeby iść do pracy i zapierdalać cały dzień za miskę ryżu. Sugeruję jednak, żeby na trzecim a najpóźniej na czwartym roku wyjąć ręce spod dupy i zadbać o własną przyszłość. Bo potem to pozostaje tylko biadolenie na chujni!! Ale rupta co chceta, jak to mówi jeden taki.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Nie potrafisz znaleźć pracy, i to jest Twój problem, a nie to że studia skończyłaś. Może trzeba było wybrać inne, albo w ogóle nie iść.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Jak to się mówi: „Studia są dla tych którzy nie wiedzą co mają robić w przyszłości”. Ehh jak ja się cieszę że jeszcze jestem młody i mogę na ciepłym foteliku zajadać bananki.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. nie próbowałaś się kontaktować z kolesiem od mesia? on napewno pochytał by ci jakąś pracę na taśmie w Łodzi.

    0

    1
    Odpowiedz
  17. nie trzeba było męczyć tej socjologii i kulturoznastwa

    0

    0
    Odpowiedz

Chujnia reprezentacyjna

Nie, nie jestem jakimś tam wielkim zagorzałym kibicem piłki kopanej. Nie siedzę jak maniak przed telewizorem oglądając wszystkie możliwe ligi europejskie. Jestem Polakiem i chciałbym się po prostu nie wstydzić za tych, którzy nas reprezentują przed światem. I co? I gówno. Jak zwykle to samo. Patałachy na zielonej murawie po raz kolejny ośmieszyli nas przed całym światem. Ile jeszcze? Ile przyjdzie nam Polakom jeszcze wstydzić się i spuszczać wzrok. Nie mam siły. Chujnia i śrut.

69
74
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Chujnia reprezentacyjna"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Powiem ci coś. We wtorek lecimy do San Marino i nie mamy w składzie Furtoka, czyli jakieś 0-0 w najlepszym wypadku.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Na co liczyłeś kotleś? POlska piłka jest jak rząd. Mają w dupie kraj. Ma się £ zgadzać na końcie i huj.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Góvvno kogo obchodzi banda tych cienkich pedałów, najlepsza kadra i tak była za Engela i Beenhakkera a to co grają dzisiaj ci obecni mogą co najwyżej korki szkłem wycierać, to co Beenhakker z takim mozołem zbudował Smuda a teraz Fornalik rozjebali w miesiąc. I do tego ci goście są po prostu ciency i pierdoli im sie piłka w oczach.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Chuj w piłę, Polacy są najlepsi w ciężarach i sportach siłowych. Może nie ma co oglądać, ale jak ktoś trenował wie ile trzeba ćwiczyć żeby mieć jakąś formę, te chujki se pobiegają i trzepią kasiorę, a ciężarowcy zapierdalają po 10 lat ciężary 200-300kg i to jest kurwa sport!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. W najlepszym wypadku 0:1 z San Marino, bo nasza obrona nie istnieje. Najlepsze jest to, że reprezentacja san Marino ma 2 profesjonalnych piłkarzy, a reszta to sklepikarze, pracownicy banków, lub grający w 6. 7. lidze włoskiej. 7 liga to przecież dzieci z orlików.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. haha ale Ty jesteś głupim lewakiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. i dostają za to ogromna kasę katastrofa
    powinni dostawać adekwatnie do wyników

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Nikr nikogo nie osmieszył. Masz kompleksy i myslisz, że ktos sie z ciebie śmieje. W rzeczywistości nikt sie nie smieje tak jak ty byś sie nie smiał np. z Arabii Saudyjskiej gdyby przegrała.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. @8 ty chyba ślepy jesteś lub należysz do tych ludzi, którzy pomimo wszystko wmawiają sobie że jest w porządku chociaż rzeczywistość mówi kompletnie co innego. Faktem jest że zeszliśmy na psy i dziadujemy. A co do „nikr nikogo nie ośmieszył. Masz kompleksy…” to nie widzisz tych uśmieszków i nie słyszysz tych docinek zagranicznych komentatorów wypowiadających się na temat polskiej reprezentacji, czy tylko udajesz, że ich nie ma?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. za to ja kiedy mi smutno, przypominam se dupe Koseckiego i od razu humor lepszy.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. No ale w lidze HOOLS ścisła światowa czołówka.

    0

    0
    Odpowiedz

To mnie zniszczyło… doszczętnie.

Witajcie! Niestety znowu chujnia z serii tych uczuciowych. Nie jestem mega idealistą – mam świadomość, że nie istnieje coś takiego jak miłość super idealna, że „jedna dusza spadając na ziemię rozdziela się na dwie tworząc mężczyznę i kobietę”. Bazuję na zgodności charakterów – i tutaj uważam, że raz może dwa razy w życiu trafia się nam prawdziwe „Jerronimo” – coś co tak niebiańsko uskrzydla; coś, a właściwie ktoś, dla kogo po byle głupotkę zrobiłbym kilkaset kilometrów, byle chociaż odrobinę poprawić humor tej osóbce. No i tu się zaczyna moja „chujnia z opóźnionym zapłonem”, którą sobie zaaplikowałem. Generalnie mam bardzo twardy tyłek i praktycznie nic mnie nie rusza. Ale tym razem… ta znajomość, w którą tak bardzo się zaangażowałem tak mnie wyniszcza… Boję się, że stanę się niedługo pustą skorupą. Po prostu tragedia jak Titanic. Zaczęło się to tak… nowy kierunek… nowi ludzie. Jeden z pierwszych wykładów i zwróciła moją uwagę: wysoka, niesamowicie atrakcyjna – ale wierzcie lub nie wygląd ma dla mnie naprawdę drugorzędne znaczenie (nie to, że nie potrafię docenić nadzwyczajnej urody, jaką ona prezentowała). Na początku zawsze siadywała z kilkoma kolegami – pomyślałem, że będzie ciężko ale muszę spróbować, żeby potem do końca życia sobie tego nie wyrzucać. No i krok po kroku, zdobyłem jej numer, zaczęliśmy rozmawiać i byłem oszołomiony… Po prostu cudo, aniołek, aż brakuje mi teraz słów. Kobieta z kategorii tych niesamowicie ciepłych, mających taką aurę, nie wiem jak to określić, ale jak ją widziałem po prostu bił od niej blask; jak ją widziałem od razu – uśmiech gościł na mej twarzy i z wzajemnością. Spotkaliśmy się kilka razy, potrafiliśmy rozmawiać całymi nocami. Nie wiem kiedy to się stało, nie wiem jak, ale zadurzyłem się w niej tak niesamowicie mocno… Nawet chyba zakochałem tak bardzo, że to aż bolało. Stwierdziłem, że drugi raz tego samego błędu nie popełnię. Zaryzykowałem i przegrałem; niestety dowiedziałem się, że teraz nikogo nie szuka ale nie chce, żeby ta znajomość dobiegła końca i bardzo jej zależy żebyśmy nadal utrzymywali kontakt. Wszystko spoko, odprowadziłem ją na przystanek, pożegnaliśmy się. Poprosiła mnie, żebym się odezwał czy zechcę utrzymywać tą znajomość dalej. Dałem sobie tydzień na wstrzymanie… Kurwa, chyba po raz pierwszy tak bardzo mi zależy na kobiecie, tak bardzo że to potwornie boli. Tak bardzo, że obawiałem się że raczej rozłąka może sprawiać większy ból niż to bliskie koleżeństwo czy przyjaźń z marnym cieniem szansy na coś więcej. Spotkaliśmy się po tych 7 dniach i postanowiłem, że chcę kontynuować tą znajomość. OK porozmawialiśmy potem raz, wydawało się całkiem całkiem. A potem nie wiem co się stało… jakbym dostał tonowym kowadłem w łeb. Pierwszy raz w życiu coś takiego tak mnie przygniotło. Chodzę struty od dobrych 2 tygodni… Boże, ona była jedyną osobą do której się przywiązałem spośród całego roku. Jest bardzo dumną kobietą, między innymi za to ją niesamowicie podziwiam… ale teraz mam wrażenie jakbym odczuwał, że przez to czekanie nieco się odsunęła. Ehhh, ale co teraz, przecież nie powiem jej, że nie odzywałem się ten tydzień bo dopiero teraz do mnie dotarło to co mi powiedziała podczas TAMTEGO WAŻNEGO dla mnie spotkania… Po prostu czuję taką pustkę w sobie. Liczyłem, że „zanurzenie” się w moje pasje da mi odetchnąć, dało ale tylko na krótko. Spróbuję odnowić znajomość i zbliżyć się do niej, żeby było tak jak przed tamtą rozmową. Może chociaż to postawi mnie na nogi, bo jeśli ta znajomość się zatrze/zaniknie to ja sam też się chyba zatrę i obawiam się, że to mnie może całkowicie wyniszczyć. Wybaczcie, że leję tak wodę… ale takie sprawy zazwyczaj duszę w sobie. Po prostu mam tak silne rozterki, a obawiam się najgorszego i chyba się na to teraz zanosi. No nic, ostatni raz się postaram.. Marzy mi się, że będzie tak jak wcześniej i w pewnym momencie jak Ona już ochłonie to da mi szansę. Powiem wam coś jeszcze, nie piszcie proszę w komentarzach, że czas leczy rany – bo tak nie jest, nigdy. Czas wcale nie leczy ran. Pokazuje tylko czy warto było zaryzykować lub czy rzeczywiście mamy czego żałować. Ehhh, stwierdzam jednak, że chyba jestem romantykiem. Po prostu nie mógłbym być z kimś tylko po to, aby nie być sam; nie potrafiłbym tak ranić drugiej osoby. Kurwa, zajebię się jak stracę mojego Anioła; nie wytrzymam chyba tego. Pamiętajcie – jeśli doświadczycie tego Jerronimo – tego magicznego czegoś – walczcie do końca tak jak ja zamierzam! Najwyżej polegnę tragicznie – i to będzie mój koniec. Pozdrawiam jeszcze tych prawdziwych panów, którzy gotowi są oddać się całkowicie kobiecie i uczuciu do niej. Ja byłem na to gotów.

O brzasku będę wypatrywał promieni słońca… mojego słońca.

65
82
Pokaż komentarze (45)

Komentarze do "To mnie zniszczyło… doszczętnie."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. yyy pamiętaj musisz sobie odpowiedzieć na jedno zajebiście ważne pytanie kochasz ją ? jeśli odpowiedź brzmi tak to powiedz jej to!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Po pierwsze. Nie wstydź się. Musisz jej powiedzieć o swoich uczuciach z całą siłą. Bez owijania w bawełnę. Szczerze do bólu. Jednak przemyśl jak chcesz to zrobić, żebyś nie wyszedł na ofiarę powtarzającą w kółko „proszę”. Zrób to z polotem, zawstydź ją, zastaw na nią pułapkę. W necie i w filmach masz wiele przykładów ludzi, którzy swoją wybrankę przygwoździli przed tłumem ludzi wyznaniem miłości. Przemyśl to, bo jest to jeden z najskuteczniejszych i ostatecznych sposobów. A co jeśli się nie uda?

    Jeśli się nie uda, to wiesz co? Czas leczy rany. Tak to prawda. W leczeniu można jednak sobie pomóc. Niedługo przyjdzie lato. W czasie wakacji jest wiele okazji na poznanie w tych szczególnych okolicznościach przyrody wielu fajnych kobiet. Wierz mi, twój organizm robi Cię w wała. Ona nie jest jedyna, takich są miliony, tylko czekają na odkrycie przez Ciebie. Nie zamykaj się w swoim małym światku p.t. „Ja i Ona” bo oszalejesz. Nie mów że się zabijesz, że to już koniec, bo to nie jest prawda. Najlepszym lekarstwem na kobietę, jest inna kobieta. A z czasem… tak, czas leczy rany… z czasem będziesz wspominał ta swoją miłość i spojrzysz na całą sprawę z perspektywy szczęśliwego człowieka, który już niejedno przeszedł w życiu, ale ze swoich perypetii za każdym razem wyszedł silniejszy.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Słuchaj jednej ważnej sprawy, bo na więcej nie mam czasu: Nie ma czegoś takiego, że jakaś dziewczyna nie szuka teraz nikogo. Największy bzdet jaki kiedykolwiek słyszałem. Jak ktoś się komuś podoba i spełnia jego oczekiwania, to naturalną rzeczą jest chęć zbliżenia się do tej osoby. Wyobraź sobie sytuację, że podrywa Cię dziewczyna, która podoba Ci się po całości, ale Ty nie robisz nic, bo sobie powiedziałeś, że nie chcesz teraz nikogo? Takie laski, co „chcą być teraz same i nie są gotowe na związek”, nagle po tygodniu od takiej deklaracji siedzą już w łóżku u jakiegoś fagasa, a co niektórzy mają zdziwko, bo przecież mówiła inaczej…
    Powiem Ci tak – z tego co piszesz, dziewczyna jest do zrobienia. Ale musisz zachować zimną krew i instynkt łowcy. Wygląda na to, że jednak jesteś zbyt „wsiąknięty”, będziesz cipkował i i tak spieprzysz sprawę. Mimo wszystko, powodzenia.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Pierdolnij się w głowę z rozpędu. Się zakochałeś a w zasadzie chemia twojego mózgu i się męczysz … jak ona Cię odrzuci będziesz cierpiał-20% samców popełnia samobójstwa w takim stanie. Ja byłem w takim parę razy -to jest jedna wielka mega chujnia i śrut -taki stan.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Po chuj ta gra?? Po jakiego chuja czekałeś ten tydzień??? Pojebało cie?? Zachciało ci się gry w kierki to teraz masz!! Masz kiepskie karty, stary….

    0

    0
    Odpowiedz
  7. chciałabym, żeby mnie tak ktoś kiedyś pokochał. no ale ja nie jestem ładnym aniołem który rzuca blask.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Cyt.: „jedna dusza spadając na ziemię rozdziela się na dwie tworząc mężczyznę i kobietę”. Wedle obecnych teorii czasami rozdziela się na mężczyznę i mężczyznę lub kobietę i kobietę. A czasami jedno albo drugie i psa/krzesło/drzewo… 😉

    1

    0
    Odpowiedz
  9. idealizujesz ją – spójrz na swój wpis. wyobraź sobie ją w intymnych sytuacjach w sraczu, jak np. poroku zaczyna mieć pretensje o twoje pasje, kumpli, wymogi i już wiesz że to nie anioł. Wpierw ją poznaj. Ile się znacie? Od października? Możesz dać jej czułe gesty, jednocześnie samemu z nich brać przyjemność, bądź też silny i stanowczy, nie ta to inna naprawdę, najgorsze jest myślenie że ta najlepsza. Pamiętam jak zakochanie oślepia, wolałam by facet krecił się wokół, nie bedąc nachalny, postanowiłam w ogóle się nie przywiązywać,spędzałam z nim czas, poznawałam….uhhhh i niedługo będziemy mężem i żoną:D

    0

    0
    Odpowiedz
  10. No, faktycznie, niezły z Ciebie „Mickiewicz”. Widać, że jednak ta sytuacja nie niszczy Cię do końca, a ubogaca, bo piszesz niezłe, choć trochę nazbyt sentymentalne teksty. A odnośnie Twojej sytuacji, to nawet nie próbuję się wypowiadać, bo nie mam prawa sądzić, że rozumiem, co czujesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Tak kocham strasznie, ale trochę ją już znam. Jest naprawdę dumną kobietą i czuję, że ona też przytłumia w sobie to uczucie, ale trochę obawia się szczerze mi to wyznać… Ehhh kurwa, co za tragedia. Po prostu greckie fatum, tylko że tym razem chyba nie będzie katharsis.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. Heh, ale czy to coś da? Czasem to chuja daje. Weź to też pod uwagę.
    Pamiętaj że kobiety niekoniecznie cenią sobie „romantyków”. Kobiecie powinno zależeć, spodziewaj się chujni z grzybnią. Wiem z doświadczenia. Ale i tak życzę powodzenia;)

    0

    0
    Odpowiedz
  13. za długie, nie czytałem, zwiększ masę @!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. nic z tego kurwa nie rozumiem! to w końcu byliście razem czy nie? ruchałeś czy nie? zerwaliście czy nie? no nic tu się kupy dupy nie trzyma….

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Ja też kiedyś zaufałem pewnej kobiecie. Wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć.
    – I wiesz co? I bym teraz, kurwa, nie miał ręki!

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Bądź obok, wspieraj, nie narzucaj się, reszta sama przyjdzie. Dumna, mądra kobieta, na taka trzeba polować, to nie jest zwierzyna, która sama pcha się na myśliwego.
    Trawaj, aż ona przekona się, że bez Ciebie umiera i powietrza jej brak!
    Powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  17. „No i krok po kroku, zdobyłem jej numer, zaczęliśmy rozmawiać i byłem oszołomiony… Po prostu cudo, aniołek, aż brakuje mi teraz słów.”
    Facet nie rozumiem po co tak idealizujesz kobiety, sama jestem kobietą i mam swoje wady i zalety (jak każdy człowiek) Lubię facetów, którzy widzą jaka jestem naprawdę, akceptują moje wady i można pogadać z nimi jak z człowiekiem. Nie lubię onieśmielonych, zapatrzonych we mnie kolesi, którzy myślą że jestem boginią. Zawsze po pewnym czasie ogarniają się, widzą jaka jestem naprawdę i trochę się rozczarowują (bo mieli wyidealizowany mój obraz) Kobiety to nie boginie. To, że mają duże cycki czy prześliczną twarz w żadnym stopniu nie czyni ich „nadprzyrodzonymi” istotami. Trzeba patrzeć na życie i ludzi realistycznie, jest jak jest. Idealizowanie pogarsza sprawę. Zdejmij różowe okulary kolego. Na 90% myślę, że ta kobieta nie traktuję Cię poważnie, rozumiem ją bo sama nie traktuję poważnie kolesi, którzy myślą że jestem istotą z innego świata. Kobiety się z takich typów śmieją i ich lekceważą. Przejrzyj na oczy.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Czas leczy rany. I przy okazji można zwiększyć masę…

    0

    0
    Odpowiedz
  19. 1. Nie, ona nie da Ci już szansy, jak teraz nie poszło, to zapomnij. 2. Jeśli twierdzisz, że możesz sobie za kogoś dać rękę uciąć – uważaj, bo możesz być kiedyś bez ręki. 3. Nie rób sobie wielkich nadziei – czas leczy rany TO PRAWDA

    0

    0
    Odpowiedz
  20. absolutnie nie słuchaj komentarza nr 1, to wielki błąd mówić coś takiego tak szybko kobiecie. Do autora wątku: generalnie to zaprzepaściłeś już szanse, w sumie to nie wiemy czy zabiłeś zainteresowanie czy od początku byłeś dla niej jedynie aseksulanym kolegą, jednak to już nieistotne ponieważ przegrałeś. Nie walcz o nią! Zrobisz z siebie tylko idiotę, kobiety to podstępne żmije (tak! nawet ta twoja) i uwielbiają gierki, więc będą się bawić Twoimi uczuciami. Radze Ci jak dla przyjaciela, pierdol to i szukaj innej, sam jestem po gorszych przejściach, i wiem co mówie! Możesz mi wierzyć!

    1

    0
    Odpowiedz
  21. Stary, kobiet jest masa na świecie, jak nie ta to inna. Na razie jesteś na najlepszej drodze do zostania „przyjaciółką z penisem” (innymi słowy – friendzone). Ty będziesz za nią latał, nadskakiwał jej, a potem pewnego dnia dowiesz się, że jest z jakimś brutalnym cwaniakiem. Aby tak nie było Ty musisz być takim cwaniakiem. Niech za Tobą zatęskni, jak jej zależy na znajomości to niech ona o nią walczy.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. O i to jest kwintesencja : „niestety dowiedziałem się, że teraz nikogo nie szuka ale nie chce, żeby ta znajomość dobiegła końca i bardzo jej zależy żebyśmy nadal utrzymywali kontakt. ” Jak mamy to rozumieć ? Miałem to samo dosyć wcześnie po prostu przestałem się odzywać, przecież nie będę jej kolega bo to strasznie pedalskie u uraza moja dumę. A w głębi serca spotkałbym się z nią jeszcze nie raz.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Skądś kojarzę Twoją sytuację. Jeżeli szukasz rady – to powiem Ci, że na chwilę obecną – ona sama nie wie, czego chce i jak każda kobieta – chyba czegoś szuka ale sama nie wie czego. Ważne jest abyś się nie poniżał, jednak powiedz jej – może nie bezpośrednio – co do niej czujesz. Jeżeli byłeś dla niej facetem, przy którym czuła się dobrze i bezpiecznie – to z czasem sama dojdzie do tego wniosku – i wróci. Ważne abyś nie robił żadnych desperacko negatywnych kroków – po prostu – nie narzucaj się i nie rób z siebie służącego. Polecam Ci film Lejdis – jest tam sytuacja z najbardziej niezależną kobietą (Korba), której facet trafił w czuły punkt – najpierw go nawet wyśmiała – ale później – coś do niej trafiło i chciała wrócić (tylko, że on znalazł inną). To na 99% procent działa. Pozdr. SK

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Zwal sobie konia, to ci przejdzie.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Jak słyszysz od laski ten kiepściutki i jakże oklepany tekst, że „ona teraz nikogo nie szuka”, to wiedz, że już dawno zdecydowała, że z tobą nie będzie, a nie pogoniała cie w diabły tylko dlatego, że rajcuje ją posiadania takiego adoratora na smyczy. Wiem co mówię, bo sam mam taką, o której mógłbym napisać dokładnie to co ty. 2 lata na nią czekałem. I teraz jestem w czarnej dupie…

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Nie jestem pewien, czy w twoim przypadku właśnie Chujnia jest najlepszym miejscem na szukanie porad czy czegokolwiek w tym stylu, ale jeśli zależy ci jakkolwiek na opinii obcych, służę: moim jakże skromnym zdaniem, powinieneś najzwyczajniej w świecie porozmawiać ze swoim Aniołem, stawiając przynajmniej z własnej strony na zupełną szczerość i odkrywając przed nią wszystkie karty. Podejrzewam, że jedną tego rodzaju rozmowę macie już za sobą, ale od tamtego czasu w waszych relacjach oraz w tobie samym zaszły chyba na tyle istotne zmiany, że konieczne jest ponowne podejście do tematu. I wówczas – jeśli ona pozostanie przy swoim, tzn. stwierdzi raz jeszcze, że nikogo bliższego niż przyjaciel obecnie nie szuka – pozostaną ci dwa wyjścia: albo to zaakceptować i wytrwać w przyjaźni damsko-męskiej (byłbyś pierwszym, któremu by się to udało, ale nie pozwól się zniechęcić), albo odpuścić, niestety. Jeżeli nie zdołasz jej przekonać, jeśli ona nie zmieni zdania i będzie chciała poprzestać „jedynie” na przyjaźni, podczas gdy ty będziesz cały czas pragnął czegoś więcej, to nigdy się nie dogadacie, tak już jest. Oczywiście odpuszczenie sobie będzie bolesne, ale wbrew twojemu własnemu stwierdzeniu, czas jednak leczy rany, wiem z własnego doświadczenia. Jest jeszcze ten szczegół, że dowiedziawszy się, iż ona nikogo nie szuka i mimo to chcąc nadal kontynuować tę znajomość, w pewien sposób zobowiązałeś się do uszanowania jej decyzji odnośnie pozostania w przyjaźni, co mogłoby sugerować, że powinieneś zdusić w sobie te uczucia do niej, ale to – jak wspomniałem – tylko szczegół. Zatem: porozmawiaj z nią, wydobądź z niej jej jednoznaczną decyzję co do waszej przyszłości i odpowiednio się do owej decyzji ustosunkuj. Tylko tyle i aż tyle.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Miałem tak samo, patrz post „Ja jebię, ale chujnia!”, łączę się w bólu… zakochaliśmy się w sobie na krótki czas, bo przyszło opamiętanie… jak to boli…

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Jesteś żałosny poznałeś kobietę „dumną” czyli patrzącą nma Ciebie z góry. Na początku zawsze teksty, że anioł, że żyć nie może a potem chojnia w stylu, że przespała się z innym itp. Znajdź sobie normalną kobietę jeśli na prawdę patrzysz na wygląd. Patrz na charakter z dumy to sobie można… patrz na charakter bo za 20 lat z tej Twojej piękności to zostanie kupa zmarszczek oraz „duma”. Nie poniżaj się i tyle. @6 nie martw się 🙂 znajdziesz za to kogoś kto nie będzie rozczarowany że nie rzucasz blasku jak się zestarzejesz 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Po prostu nie jesteś dla niej samcem alfa. Mogę się założyć że za kilka lat będzie żoną przystojnego i bogatego gościa, którego wybierze, bo zapewni jej potomstwu odpowiednie geny i zabezpieczy młodym przyszłość. Tak zachowują się zawsze samice ssaków.

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Dzięki za te przychylne i mniej przychylne słowa; postąpie tak jak wcześniej myślałem i w zgodzie z kilkoma komentarzami. Po prostu stanę się bardziej bierny w tej znajomości; jak zatęskni to ok – wtedy powalczę. Jak uniesie się dumą i sama nie zacznie zabiegać o kontakt – 3 2 1 no i „elo”. Koniec bajeczki. Dzięki i pozdrawiam! Lewa w górę!

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Wszystko jest w porządku 🙂 Owszem, jesteś romantykiem i nawet nie wiesz jak to jest cenione (trudno to zauważyć w dzisiejszych kobietach, ale pisze to jedna z tych, które szaleją za takimi jak Ty). Tak, powiedz jej to. Napewno ujmiesz to w dodatku jak najlepiej. Walczenie do końca jest jak najbardziej na miejscu, ale pamiętaj, żeby nie stać się nachalnym. Poza tym być może okaże się, że ona właśnie czeka byś powiedział jej co do niej czujesz 😉

    0

    1
    Odpowiedz
  32. @30 – i tak trzymaj, chłopie 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Tak to prawda co pisze autorka maila 17

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Autorze, dlaczego jestes taki nierozsadny? Przeciez juz od dawna jestes dorosly. Jezeli cos dosc szybko nie wychodzi, to prawdopodobnie nie wyjdzie nigdy. Bardzo pozytywne rzeczy, np. zakochanie z wzajemnoscia sa czyms rzadkim. jak wygrana w toto lotka.

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Autorze wpisu powyzszego: przeczytaj adnotacje spod nr. 29. Tak w wiekszosci wypadkow postepuja kobiety.

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Ty nie polegniesz. Ty już poległeś. Mięczaku.

    0

    0
    Odpowiedz
  37. Może jednak przemyśl jeszcze tę bierność? Wbrew poglądowi wyznawanemu chyba w większości przez jakichś cwaniaków, olewanie panny nie równa się z jej poderwaniem. Jak dziewczyna zobaczy, że dopiero co za nią latałeś, a teraz nagle wycofujesz się rakiem, to jasne, że oleje cię tak samo jak ty chcesz olać ją. Szczerość – ona w takich przypadkach jak twój jeszcze nikogo nie zawiodła, naprawdę. Trochę odwagi, mniej głupich gierek.

    0

    0
    Odpowiedz
  38. @19 miło się dowiedzieć

    0

    0
    Odpowiedz
  39. do 19 to było

    0

    0
    Odpowiedz
  40. tzn. że o co ci chodzi? tak pytam bo pieprzysz jak potłuczony. lepiej się nachlaj i ją odwiedź-zamkniesz sprawę i chujnia skończona.

    0

    0
    Odpowiedz
  41. Szanowni uczestniczy niniejszego forum.
    Przeczytalem dwukrotnie z wielka uwaga wszystkie komentarze dot. powyzszego uczuciowego dramatu, bo tak chyba problem ten moznaby okreslic. W gruncie rzeczy sa to sprawy skomplikowane, trudno o dobre rady, nielatwo pomoc, bo czesto nie jest to mozliwe. ja rowniez wiem, co to znaczy cierpienie, jak w przypadku autora, swiadomosc, ze lepiej nie bedzie, a bicie glowa o sciane tez nie pomoze. Czeste widywanie osoby, ktora tak ogromnie mnie oczarowala, tylko pogarsza obecna sytuacje. Lepiej byloby zmienic grupe, dac sobie spokoj z kontaktami na dluzszy czas, odczekac.
    Dobrze byloby – jesli jakies spotkania musza czy tez dochodza do skutku, mialy miejsce w atmosferze wewnetrznego luzu i odprezenia. jak to juz ktorys z komentujacych juz zaproponowal, i jest to moim zdaniem rozsadna rada, dobrze byloby udac sie na ewentualne rozmowy, czy spotkania po seksualnym/fizycznym/emocjonalnym kontakcie z jakas mila dziewczyna, moze autor ma kolezanki ktoreby mi pomogly osiagnac ten stan.
    A jesli to nie jest problemem dla autora, dlaczego nie zaplacic za to milej, ladnej pannie, o ktora przynajmniej w wiekszym miescie nie ma problemu. Ja nie widze w tym nic zlego, raczej pozytywna ewentualnosc. Autorze, zycie jest dlugie, jest czas przynajmniej na kilka waznych rzeczy. Ale prosze,badz rozsadny. Nie zapedzaj sie w tragiczna slepa uliczke. Albowiem sytuacje podobne do Twojej zdarzaja sie codziennie setki tysiecy razy.Wszedzie i zawsze.

    0

    0
    Odpowiedz
  42. Doczytałem do 3. komentarza bo tu jakiś wysyp jest i dalej już mi się nie chciało. Ale 3 ma racje kolego autorze. Romantycy to siędo filmu nadają. Z tym, że ja uważam, że Ty już poległeś niestety. Pokazałeś jej, że ona może Cię mieć jeśli tylko zechce. A to błąd. Pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  43. Jeden z uczestnikow tej zajmujacej rozmowy stwierdzil jednoznacznie, a przyznaje mu racje w calej rozciaglosci, ze jego zdaniem (a zajmuje sie on tymi sprawami – rowniez zawodowo – od ca. 25 lat) – tylko bardzo nieliczne zwiazki, tzw. szczesliwe malzenstwa a takze rodziny sa czyms niezmiernie rzadkim. Dotyczy to bowiem tylko 3 – 5 % par na spoleczenstwo/populacje. A reszta towarzystwa siedzi, meczy sie ze soba, toleruje, godzi sie na taki stan rzeczy z bardzo wielu innych powodow. Bo jest juz potomstwo na bozym swiecie, zobowiazania podatkowe, finansowe, rezygnacja, depresja, mieszkanie pod jednym dachem ale tylko na papierze itd. A tak to kazdy przebywa, czy spedza swoj czas z kims innym. Taka jest rzeczywistosc. Zadal tez ten gosc uczestnikom tej rozmowy nastepujace pytanie: Jezeli wiesz napewno, ze co drugi samolot (50-60 % zwiazkow) spada na ziemie, czy wsiadziesz do takiego samolotu? wiadomo przeciez, ze wiekszosc zwiazkow, malzenstw itd. nie ma sensu, ale istnieja dalej na papierze, i nie zostaly rozwiazane na drodze sadowej. Myslac o rozwodach nie nalezy zapominac o zwiazkach nieformalnych, nie potwierdzonych przez USC. Ludzie schodza sie ze soba, przebywaja ze soba jakis czas, a potem rownie czesto koncza zwiazek i kazdy idzie swoja droga. Te zwiazki w oficjalnych statystykach rozwodowych nie sa uwzgledniane. To taka mala garsc moich refleksji. A oprocz cierpienia, depresji, obledu, jakiego doznaje wiele osob w momencie, kiedy ich zwiazki, malzenstwa itd. ida w diably, to taki dramat, czy tragedie (nie dla wszystkich oczywiscie) zwiazany jest z utrata masy pieniedzy. Szczegolnie wtedy, gdy zwiazek trwal ladnych pare lat. W dupe najczesciej dostaja mezczyzni. Czesto sa zalatwieni na amen w pacierzu. Placa jak za zboze, alimenty, pieniadze na utrzymanie ewentualnych wspolnych dzieci, co sprawia, ze dla siebie maja malo pieniedzy, tym samym dla wielu potencjalnych kobiet/partnerek nie sa zbyt interesujacy. Albo w ogole nie maja szans. A bylo tak pieknie: Swiece, orkiestra na dalszym planie, skryte pocalunki, zarliwe wyznania, milosne zaklecia, wspolne noce, niemalze bez konca, a dzien jakze krotki, i ta tesknota, aby to sie nigdy nie skonczylo, aby to trwalo wiecznosc cala.

    0

    0
    Odpowiedz
  44. Jeden z uczestniko zajmujacej rozmowy sprzed paru dni stwierdzil jednoznacznie, a przyznaje mu racje w calej rozciaglosci, ze jego zdaniem (a zajmuje sie on tymi sprawami – rowniez zawodowo – od ca. 25 lat) – tylko bardzo nieliczne zwiazki, tzw. szczesliwe malzenstwa a takze rodziny sa czyms niezmiernie rzadkim. Dotyczy to bowiem tylko 3 – 5 % par na spoleczenstwo/populacje. A reszta towarzystwa siedzi, meczy sie ze soba, toleruje, godzi sie na taki stan rzeczy z bardzo wielu innych powodow. Bo jest juz potomstwo na bozym swiecie, zobowiazania podatkowe, finansowe, rezygnacja, depresja, mieszkanie pod jednym dachem ale tylko na papierze itd. A tak to kazdy przebywa, czy spedza swoj czas z kims innym. Taka jest rzeczywistosc. Zadal tez ten gosc uczestnikom tej rozmowy nastepujace pytanie: Jezeli wiesz napewno, ze co drugi samolot (50-60 % zwiazkow) spada na ziemie, czy wsiadziesz do takiego samolotu? wiadomo przeciez, ze wiekszosc zwiazkow, malzenstw itd. nie ma sensu, ale istnieja dalej na papierze, i nie zostaly rozwiazane na drodze sadowej. Myslac o rozwodach nie nalezy zapominac o zwiazkach nieformalnych, nie potwierdzonych przez USC. Ludzie schodza sie ze soba, przebywaja ze soba jakis czas, a potem rownie czesto koncza zwiazek i kazdy idzie swoja droga. Te zwiazki w oficjalnych statystykach rozwodowych nie sa uwzgledniane. To taka mala garsc moich refleksji. A oprocz cierpienia, depresji, obledu, jakiego doznaje wiele osob w momencie, kiedy ich zwiazki, malzenstwa itd. ida w diably, to taki dramat, czy tragedie (nie dla wszystkich oczywiscie) zwiazany jest z utrata masy pieniedzy. Szczegolnie wtedy, gdy zwiazek trwal ladnych pare lat. W dupe najczesciej dostaja mezczyzni. Czesto sa zalatwieni na amen w pacierzu. Placa jak za zboze, alimenty, pieniadze na utrzymanie ewentualnych wspolnych dzieci, co sprawia, ze dla siebie maja malo pieniedzy, tym samym dla wielu potencjalnych kobiet/partnerek nie sa zbyt interesujacy. Albo w ogole nie maja szans. A bylo tak pieknie: Swiece, orkiestra na dalszym planie, skryte pocalunki, zarliwe wyznania, milosne zaklecia, wspolne noce, niemalze bez konca, a dzien jakze krotki, i ta tesknota, aby to sie nigdy nie skonczylo, aby to trwalo wiecznosc cala.

    0

    0
    Odpowiedz
  45. Autor: Ehhh, czuje się tak dziwnie. Nie wiem co robic. Sytuację ratuje chyba fakt, że ta kobieta nie jest ze mną w grupie. Tak bardzo chciałbym zapomnieć, o niej – pomimo, że obawiam się iż osoby takiej jak ona, która poruszyła coś takiego we mnie czego żadna kobieta jeszcze nie poruszyła. Chciałbym rzucić tą znajomość, ale tak bardzo się przywiązałem… Jak niektórzy mi radzą próbowałem umówić się ze znajomą, ale coś się we mnie zablokowało; zafiksowałem się na Nią. Tragizm i marazm. Nie wiem co dalej… nie wiem kiedy straciłem nad tym kontrolę. Nie wiem co mam teraz z tym robić.

    0

    0
    Odpowiedz
  46. No, to i ja dołożę swoje 3 grosze. Mam takie wrażenie (po obserwacji wielu kobiet) że ona, teraz „nie chce nikogo mieć”, a za niedługo spotkasz ją z jakimś frajerem, który nie będzie jej szanował, ale co najlepsze – będzie w niego zapatrzona. Kobiety tak mają – jakoś większość moich kumpli i ja, a uważamy się za miłych gości, nie mamy kobiet, a te które nas interesują wiążą się (mówię tu bez zazdrości) ze zwykłymi ciotami z brzuszkiem i/lub ogoloną głową. To mi wygląda jakby nie wierzyły w coś więcej i brały „nagrodę” gwarantowaną. Mówi Ci, że nie szuka nikogo ? Bujda ! Dla mnie to nic innego jak powiedzenie „nie interesuję się Tobą”, ale, że może nie ma serca Cię wprost spławić, to grzecznie Ci odmówiła. To kolejna kobieta, która będzie w przyszłości nieszczęśliwa w małżeństwie. A Ty, zostaw ją, nie udało się od razu, to znaczy, że to nie ta, nie zostawaj jej non-sexual-male-gay-friend, bo skończysz, że będziesz doradzał jej co ma kupić chłopakowi na walentynki.
    I ostatnie – wspaniałych kobiet, jest naprawdę wiele. Wszędzie.

    0

    0
    Odpowiedz

Chamstwo kierowców MZK Toruń Nr 2

Wsiedliśmy z mężem w autobus linii 31 (na wysokości budowanego mostu przez Wisłę) z odliczonymi pieniędzmi na 2 normalne bilety (5,6o), więc podbijam do kierowcy. Otwiera mi to okienko niesmaczna i wkurwiona kudłata wersja kościotrupa, więc bardzo grzecznie proszę o 2 bilety normalne i kładę pieniądze, a „Pan” z mordą na cały regulator, że może raczyłabym powiedzieć, co chcę kupić, chociaż wszyscy pasażerowie słyszeli. Myślę sobie w duchu „kilogram zwyczajnej Ty palancie” i dalej grzecznie powtarzam „2 normalne bilety poproszę”. Zgarnął wysypane przeze mnie pieniądze, widzę jednak,że zapomniał o jednej 10 groszówce, bo mu się pochylić nie chciało. Niemniej jednak stoję i czekam na te cholerne bilety.Stoimy. A on siedzi podparty i stuka paluchami w kierownicę, aż dodam brakującą monetę. Wciąż stoimy. Nie wytrzymałam. Z całej siły stuknęłam paznokciami w szybę i pokazałam osłu leżącą, nie zauważoną przez niego monetę. Pierdolnął okienkiem i wreszcie ruszyliśmy! Obora toruńskich kierowców sięga zenitu! To jeden z setek przykładów!

84
77
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Chamstwo kierowców MZK Toruń Nr 2"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Wiem z własnego doświadczenia, że kierowcy komunikacji miejskiej to często skończone chamy. :/

    1

    1
    Odpowiedz
  3. Skurwysyństwo ludzkie w polsce, nie ustępuje a wręcz się pogłębia.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Chwała Kierowcom MZK Toruń!!! Bilety to se kupujta w kioskach a nie przeszkadzacie szoferowi wykonywać jego prace!!!

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Ha ha, kudłata wersja kościotrupa! 😀

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Pewnie był z Bydgoszczy.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. moje miasto! 🙂 masz całkowitą rację. Chamy i prostaki!

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Mieszkam w Bydgoszczy od 1,5 roku i tym samym podróżuję też komunikacją miejską. Nie zdarzyło mi się trafić na kierowcę o podobnym zachowaniu, więc z Bydgoszczy zwanej też Brzydgoszczą raczej nie był 😛 Pozdrawiam :
    )

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Wszystko zależy od konkretnego człowieka, niezależnie gdzie pracuje.
    Na kierowcy łatwo się wyżyć, zwłaszcza anonimowo.
    Możesz pracować jako sprzątacz gówien, ale kierowca ma być za 2,80 twoim sługą, na którym możesz się wyżyć. Nic z tego plebsie.

    Zresztą może go plecy bolały po 10 godzinach wożenia bydła, dlatego się nie pochylił i nie zobaczył tych 10 groszy. Oprócz tego to w tych ich kabinach słabo słychać z zewnątrz.
    Niezadowoleni, najlepiej przeprowadźcie się np do Poznania, gdzie u kierowcy nie kupicie biletu, albo doceńcie i uszanujcie toruńskich kierowców:) na mnie dziś jeden zaczekał jak biegłam.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. W Szczecinie to samo. Plebs za kierownicą

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Pewnie bym nie zakłóciła szanownemu Panu jego pracy bo był automat z biletami, niestety nie działał, o czym Pan Szofer powiedział, że „wie”.
    Mam wujka kierowcę w MZK i ciotkę wiceprezes w tej samej firmie i wierz mi(Pani nr 9) – nie są wkurwieni, że na fakt, że muszą tam pracować, czego Pan Szofer powiedzieć zapewne nie może.

    0

    0
    Odpowiedz