Pech

Nosz kurwa, od jakiegoś czasu prześladuje mnie, ciągnie się jak jakiś cień za mną, i w żaden sposób nie mogę się go pozbyć, tak drodzy państwo, jest to cholerny, niemiłosierny pech. Co bym nie wziął do rąk to się zdupcy, dzisiaj już nawet dętki od rowera nie skleiłem bo… bo podczas klejenia zrobiły się inne dziury, bo nie zauważyłem jebanego gwoździa, dziewczyny nie mam, i chyba nie będę miał, bo chyba je odstraszam, pojadę na ryby, oczywiście nic nie złowię, jakże by inaczej, wyjdę na ulicę, potrąci mnie auto…

60
76
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Pech"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kolego, przestań freda marszczyć i zobaczysz, że pech Cię ominie(znam to z autopsji) 😀

    1

    0
    Odpowiedz
  3. no to jak cię auto … to masz problem z głowy!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jak Cię auto to ja biorę Twój rower i klapki. Łączę się z Tobą w bulu, stary..

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Może jakoś samemu wmówiłeś sobie, że to pech? Po prostu nieraz coś się nie układa. Wiesz, że bezradności też można się wyuczyć i to bardzo szybko. Jeśli będziesz wpadał w to częściej i określał to jako pech to fajnie nie będzie.

    Załóż sobie zeszyt i zacznij kategoryzować pewne zdarzenia jako pech i zwykłe zdarzenie przyczynowo skutkowe i po pewnym czasie zobaczysz poprawę.

    Powodzenia.
    Lenard.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. po napisaniu tej chujni, wyszedł na ulice i faktycznie pierdolnoł go samochód. (psycholog, wkręca co nie? do myślenia heh.)

    1

    0
    Odpowiedz
  7. nie ma czegos takiego jak pech.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. to nie pech… to selekcja… nie każdemu jest dane się rozmnażać… dlatego też nie będziesz miał dziewczyny… zaakceptuj to…

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Było znacznie gorzej – nie samochód go pierdolnął tylko wygrał szóstkę w totka i wyskoczył z radości na remontowaną ulicę, bo tam samochody nie jeżdżają, jak się wyraził,i walec go przejechał. wyglądał przez chwilę jak ta postać z kreskówki z Królika Rogera… no przejebane…

    0

    1
    Odpowiedz

Rozpierdala mnie

Kiedyś spokojny człowiek, opanowany, uśmiechnięty, obracający się wśród ludzi, mający dziewczynę, w miarę dobre wyniki w nauce, osiągający sukcesy. Później przeżycia, emocje, kłopoty i zaczęło się tłumienie wszystkiego w sobie, wszystko zaczęło się pierdolić, brak osoby bliskiej sercu, zamykanie się na ludzi, nienawiść do wszystkiego dookoła. Chyba tłumię to w sobie, chcę się wygadać, z drugiej strony nie chcę rozmawiać, niektórzy chcą pomóc, ale gdy zaczynają rozmowę ich punktem wyjścia jest obalenie mojego bezsensownego i spaczonego podejścia do życia. To nie jest kurwa pomoc! To nie pomaga, to pogrąża człowieka w jeszcze gorszy stan, niż ten, w którym się znajduje. Chcą mi tłumaczyć, jak być szczęśliwym. Ale co Oni kurwa wiedzą o szczęściu, przecież to dla każdego co innego, szczęście nie ma swojej definicji. Dla jednego to sex, dla drugiego alkohol, dla trzeciego pieniądze. A ja po prostu nie chcę iść przez życie sam – to jest dla mnie szczęście. Mieć kogoś u boku, normalną pracę, spokojne kurwa życie! Cokolwiek nie zrobię, zawsze jest źle. Tak, życie, nie wszystko musi iść po mojej myśli. Taki stan można wytrzymać, do czasu, nie przez trzy lata pod rząd, trzy lata monotonni, oszukiwania samego siebie, noszenia maski z uśmiechem, trzy lata szukania pierdolonej pracy, dziewczyny, rozwiązania na cały ten bajzel. Najgorzej, gdy nie ma żadnych perspektyw, wiesz jak to jest: czasami upadasz, ale podnosisz się, masz dla kogo, widzisz w tym sens, masz siłę, motywację – ja jej nie mam. Kiedyś była, ale odeszła wraz ze wszystkimi, którzy mówili, że są ze mną, na dobre i na złe. Teraz są tylko momenty, dla których trzymam resztki uśmiechu, momenty, dla których w ogóle wstaję rano, momenty, dla których warto nie przedawkować. Ale jak długo można żyć kurwa momentami, przecież to tylko pierdolone momenty, chwile, minuty! Właśnie momentami myślę, że najprościej zamknąć się w pokoju i pogrążać się w swoich myślach, czekać aż wszystko się samo ułoży, aż szczęście samo mnie znajdzie. Pisanie mnie uspokaja, kiedyś były to wiersze, dla niej, teraz piosenki i rozprawki jak ta teraz. To jedyne, co powstrzymuje mnie od wyjścia na ulicę i nie połamania rąk notorycznie wkurwiającym mnie sąsiadom, którzy założą kaptury na głowy i stoją bez słowa przed blokiem, gapiąc się bezcelowo na każdego przechodnia. Co za pojebani ludzie…

77
76
Pokaż komentarze (28)

Komentarze do "Rozpierdala mnie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Trzy lata pod górkę i już smutny? Nie wygłupiaj się. Mnie się pierdoli odkąd pamiętam, z krótkimi przerwami na poprawę nastroju. Trzy lata… Nie martw się, za siedem powinna przyjść chwila oddechu.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Witaj

    Aż za dobrze rozumiem co cie boli…u mnie trwa to 4 lata i jest nieco z drugiej strony…mam męża mam prace…i nic z życia…mąż nie pracuje zabija mnie psychicznie lubi pić a skoro nie pracuje więc przepija to co zarobie…w pracy co drugi dzień zjeba i groźby zwolnienia aż szlag trafia…znajomi i rodzina chcą podtrzymać na duchu poprawić nastrój ale już na samą myśl o kolejnej pouczającej rozmowie nóż mi się w kieszeni otwiera i po prostu nie chce mi sie gadać…nie zlicze ile razy błagam Stwórce o wieczny sen aby rano nie otwierać oczu i nie patrzeć na tych ludzi wszystkich dookoła którzy działają na mnie jak wrzody na dupie:/ także uwierz mi praca ta druga połówka nie zawsze oznaczają normalne spokojne życie jakiego każdy sobie życzy…ja też chce spokoju ale chyba od całego świata…życzę ci spokoju ducha i pomyślności…

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Pięknie piszesz.Tak rzeczywiście,naturalnie i bez zadęcia jakiegoś tragicznego,które by niszczyło obraz twych przemyśleń i odczuc.Napisz książkę o tym wszystkim co cię otacza.Chcę ją przeczytac.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. @2 nie proś o takie rzeczy, bo jeszcze się spełnią. Sama często tak robiłam, a kiedy okazało się, że mogę mieć poważną chorobę strasznie tego żałowałam. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Story of my life… tyle, że jestem młodszy. Wydawałoby się, że mam całe życie przed sobą, tyle możliwości. Jednocześnie całkowita pustka i bezsens. Doradzaczy także cała masa, wszyscy wiedzą lepiej co ja chcę i co powinienem, ewentualnie mówią, że inni mają większe problemy. Dla mnie moje problemy są największe, bo nie mam do czynienia z innymi, więc to pociecha chyba tylko dla kogoś zawistnego, który cieszy się, że inni mają gorzej.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. ja mam taką chujnie od 15 roku życia, czyli 10 lat. żyję tylko tymi momentami. poza tym nic w moim życiu się na lepsze nie zmienia, chociaż wciąż o to walczę.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Oj Stary jak ja to dobrze znam… te chujowe uczucie aż życ sie nie chcę jak by nie ma dla kogo …wiem cos o tym jak bys mi czytał w myslach pozdrowiam i wielki szacunek:)

    0

    1
    Odpowiedz
  9. Cześć, czytając Twoje słowa miałem wrażenie że czytam o sobie. Miałem podobnie jak Ty, ale potem zmieniłem miejsce studiów, poznałem nowych ludzi i było lepiej.. do teraz, uświadomiłem sobie że stworzyłem iluzję i wierzyłem w nią.. nowi znajomi nie są tacy jak myślałem, nowe miejsce wcale nie jest lepsze niż poprzednie, poznałem fajną dziewczynę, okazało się że jest zajęta, a wysyła pewne sygnały… i nie wiem co zrobić.
    Podobnie jak Ty zawsze gdy ktoś miał mi pomóc zamiast ciepłych słów zaczynało się jak to napisałeś obalanie podejścia do życia, aż się odechciewa szukać pomocy / przyjaciół aby się im wyżalić. u mnie trwa to ponad 3 lata, życzę mimo wszystko wytrwałości i oby nam obydwu wreszcie odmieniło się na lepsze, byśmy mogli kiedyś wspominać to jak zły sen. ps. nie dostosowuj się do ludzi, olej ich, posłuchaj kawałka granice- eldo, będziesz miał inne spojrzenie na pewne sprawy.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Bardzo ładnie sformuowałeś problemy, które trapią wielu wrażliwych i inteligentnych życiowo osób. Niestety nie mogę ci sam nic poradzić, bo gdybym znał odpowiedzi na te pytania to pewnie dawno by mnie tu nie było. 5 gwiazdek. Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Co za dużo to nie po polsku pamiętaj.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Szczerze z Tobą współczuję.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Czaję twoją chujnie. Ja mam żonę i córę i pod tym względem jest gites, ale życie i tak nie jest usłane różami. Na rodzinę trzeba zapierdalać żeby jej co nieco zapewnić, a jak nie dajesz rady więcej niż podstawa (dach, jedzenie) to ogarnia Cię wkurwienie. Poza tym jakie to wszystko kruche, kredyt, opłaty… Wystarczy że stracę pracę i wszystko jebnie niczym domek z kart i nie wiem co wtedy zrobimy. Oby do tego nie doszło, ale nigdy nie wiadomo. Wkurwiają mnie sąsiedzi których słyszę każdy pierd, którzy mają w dupie że mam małe dziecko i mi napierdalają muzą od rana do nocy. Kurwa, miało być o Tobie. Chodzi o to że stary chujnia jest zawsze, większa lub mniejsza, czy jesteś sam czy z kimś, czyś ubogi czy bogaty. Po prostu jest chujnia bo tak już jest ten świat skonstruowany. Na szczęście są te pojedyncze dni, kiedy jest fajnie i dla nich człowiek żyje tak naprawdę.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Podobno w życiu piękne są tylko chwile… Słyszałem też, że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy… Trzymaj się i myśl, że najlepsze przed Tobą!!! Poza tym zgadzam się z komentarzem nr 3!

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Musisz kurde po prostu zacząć palić!

    0

    1
    Odpowiedz
  16. @3: Mareczek, czy to Ty?
    Dla mnie szczęście to właśnie suma tych trzech wymienionych przez ciebie rzeczy: sex, alkohol i pieniądze. Kurde, to mi się naprawdę podoba!
    A tak serio z mojego doświadczenia: negatywne podejście do życia przynosi jeszcze więcej negatywów. To się jakoś przyciąga… Ale spróbuj choć jeden dzień być szczęśliwy. Udaj, że wszystko jest super, że masz szczęście. Uwierz w to. Nastaw sobie twoją ulubioną muzykę, pośpiewaj, pójdź na miasto, bądź miły dla ludzi, pomóż babci przejść przez ulicę, daj biednemu na chleb, uśmiechnij się do ładnej dziewczyny… I może coś się stanie takiego, że zaczniesz życie widzieć w bardziej kolorowy sposób. Bo takie podejście przyciąga szczęście…

    0

    1
    Odpowiedz
  17. Zgadzam się z 3. Napisz książkę, chcę także ją przeczytać.

    Jeśli są iskry, dla których tak wiele chcesz robić to znaczy, że mogą kiedyś zapłonąć i wszystko się zmieni. Swoją drogą to nie bierz tego gówna, o którym prawisz bo możesz nie zdążyć nacieszyć się tą, która przyjdzie do Ciebie ukoić serce.
    Te gówno, o którym napisałem to ci panowie w kapturach często jako wybawienie dają, ale tylko na chwilę bo potem coś człowiekowi odbiera radość.
    ***
    Napisałeś o pojebanych ludziach, ale może dla nich to właśnie jest szczęście. Takie stanie bezcelowe, może oni czegoś szukają w życiu tak jak Ty…
    ***
    Może poszukaj siebie kiedyś, siebie w tamtym czasie? Co Cię inspirowało, było natchnieniem, kim wtedy byłeś? I co się stało, że teraz przestałeś być?
    Mam wrażenie, że nie możesz pogodzić się z czymś co wydarzyło się w przeszłości. Tak jakbyś chciał być jednocześnie kimś innym, ale wracasz cały czas do tamtych wydarzeń.
    ***
    Napisz tutaj w komentarzach więcej o sobie.

    Trzymaj się i nie poddawaj.
    Lenard.

    0

    1
    Odpowiedz
  18. takiego pierdolenia i użalania się nad sobą już dawno nie słyszałem, chciałbym mieć takie problemy jak ty, powinieneś się za robotę wziąć bo ci się w dupie poprzewracało od nieróbstwa

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Wiesz tylko 3 lata hmm… słabiutko ja tak mam od 28 i najgorsze że kiedy już myślę że będzie ok że to ta praca że powoli idę do przodu wiesz co wtedy się dzieje 🙁 z tego co pamiętam miałem jakieś 7 miechów z tych wszystkich lat że miałem tą energię że mi się chciało że wstawałem rano i pierwszą myślą nie było o kurwa znów dzień, była dużo młodsza ale wierzyłem że to ona a potem się okazało że to niby forma zemsty na mnie za coś co fakt zrobiłem ale wtedy jej nie znałem, WIESZ JAK TO BOLI ?? mam nadzieję że nigdy się o tym nie przekonasz ;(

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Od 3 lat zaczynam mieć tego dość, poprzednie 5 lat było gorsze, ale dawałem radę, teraz to już chyba kwestia wyczerpanej psychiki, zmęczenia. Czasami jest lepiej, czasami gorzej, stany załamania i uniesienia. Wiem, kiedyś będzie lepiej, mówię sobie: Dzień jak co dzień, mniej narzekaj, więcej myśl, o pozytywach, o przypadku, który odmienić może wszystko, bez względu na okoliczności. Po prostu, jakby to ująć, niekiedy męczy nawet trzymanie pionu, dążenie do perfekcji, słomiany zapał, upatrywanie radości w czymś, co tak naprawdę jej nie sprawia. Czasami znajdę zastrzyk na całe zło, motor napędowy, który pozwala iść do przodu, działać, ale wystarczy, że wpadnę w pierwszą lepszą dziurę i mam problem, aby się z niej wygrzebać, nie tyle z chęci niemożności, ile z niechcenia, świadomości porażki i bezcelowości. Staram się nie żyć wspomnieniami, choć tak, czasami powracają, jednak to już było, to jest mniej istotne, to już tak nie boli. Boli przyszłość, dziwne zamartwianie się jutrem, trapienie się tym, zapominając, że kształtuje je dzień dzisiejszy i to on powinien być priorytetem. Dziękuję, za rady, za chęć czytania tego. To dziwne, ale pociesza świadomość, że problemy to nasza cecha wspólna, choć nikomu ich nie życzę.

    Na koniec kilka słów do @17 – Co chciałeś osiągnąć swoim komentarzem? Chcesz pokazać swoją inteligencję, zaradność życiową, niepodważalną zajebistość, myślisz, że jesteś lepszy, bo masz głowę na karku i się nie łamiesz? Fajnie, doceń to i wykorzystaj, tymczasem swoje bezwartościowe komentarze zachowaj dla siebie. Kiedyś przyjdzie Ci rozczarować samego siebie, zaskoczyć własną dumę i siłę, wtedy możesz potrzebować kilka słów otuchy, wsparcia, towarzystwa, choćby w milczeniu. Lubisz oceniać z góry, nie potrafisz wczuć się w cudze położenie – nie wymagam tego od Ciebie, jesteś ostatnią osobą, od której chciałbym zasięgnąć rady, ponieważ nie jesteś w stanie jej udzielić. Nie wiem, z czego to wynika, nie znam Cię i nie mam takiej możliwości, by ocenić Cię obiektywnie. Może wiele przeszedłeś, może zbyt wiele, może arogancja i pozbycie się uczuć jest Twoją reakcją obronną, bycie twardym, nieugiętym facetem, który nigdy nie płacze, piętnuje maluczkich, gdyż ich 'delikatność’ uważa za oznakę słabości. Wiele w życiu widziałem, widziałem prawdziwych mięczaków, potrafiących podnieść się z największego bagna. Wcześniej płakali, żyli bez nadziei, podejmowali próby samobójcze, ale dali radę, żyją. Ich koledzy odeszli, chcieli być twardzi – zbyt długo. Nigdy do końca nie wierz w to, co widzisz, nigdy nie bądź zbyt pewny siebie, to Cię zgubi, prędzej czy później. Kończę, chyba próbuję Ci pomóc, choć nie powinienem, ty tej pomocy nie potrzebujesz, ludzie samowystarczalni jej nie potrzebują, żyją egoizmem, którego znajduję nawet w sobie…

    1

    0
    Odpowiedz
  21. @18 Nie zarywaj do małolat. Prawie zawsze kończy się to źle. O ile była młodsza od Ciebie?

    0

    0
    Odpowiedz
  22. @20 To ja kolego z @18 Zgadzam się z tobą w 100000000000000000% szkoda że człowiek uczy się na własnych błędach i nikogo nie słucha po za sercem a one jest najbardziej zdradliwe i pogrąża się jeszcze bardziej ,o prawie 10 latek była młodsza i powiem ci że oficjancie mam ją gdzieś wręcz jestem arogancki ale dalej boli i muszę nosić ta pierdoloną maskę, udawać że mam wyjebane a w środku mnie gniecie i rozrywa mimo iż wiem że to nie miło sensu

    0

    0
    Odpowiedz
  23. A możesz mi odpowiedzieć Autorze na pytania z 16? Pozdrawiam Lenard.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Lenardzie i kolego/koleżanko z @3, kto wie, może kiedyś napiszę książkę, choć nie wiem, czy jest sens, chyba szkoda papieru na kilka stron pesymizmu. Odpowiadając na Twoje pytania, nie wiem dokładnie, co kiedyś mnie motywowało, może mniejsza skala zatroskania o przyszłość, może po prostu 'zwykłość’ dnia codziennego , świadomość, że pomimo niepowodzeń, jest ktoś na kim mi zależy, dziewczyna, rodzina, których teraz często brakuje. Zabrała ich śmierć, przypadek, chwila. Nie miejsce o tym mówić, ale wizja jutra napawa lękiem, są sprawy, które mnie przerastają i będą narastać. To trapi mnie najbardziej, to powstrzymuje od działania, ograbia z sił. Wiedza, że szukanie zmian, których zresztą tak bardzo pragnę, może odmienić życie na lepsze, lub skomplikować na tyle, że nie zdołam go dłużej ciągnąć. To dziwne, że próbuję się z tego wygadać, nigdy tego nie robiłem. Na co dzień nie widać po mnie smutku i rozterek, znajomi uważają mnie za człowieka, który niczym się nie przejmuje, ma wyjebane na cały ten system, nic go nie rusza. Ale rusza, wręcz potrząsa, choć wewnątrz, w samotności, ciszy, która najlepiej mnie rozumie, nie pyta, tylko słucha. ..

    0

    0
    Odpowiedz
  25. kolego u mnie to juz 5lat bez tej jedynej, praca i sen tylko tyle z zycia mam a to co piszesz o znajomych ktorzy chca pomuc to jakbym widzial siebie i szczerze? ja juz nie mam na to sily mam 20lat i wypalilem sie czekam tylko jak mi serce pierdolnie od fajek i tigerow zreszta moze pojawi sie tu wpis „co mnie boli”

    0

    1
    Odpowiedz
  26. U mnie tak samo trwa już trzy lata takie coś, nie czuje sensu, przyzwyczaiłam się że i tak w życiu mi nic nie wyjdzie, może to śmieszne dla niektórych, ciągle mi się życie pierdoli, i mimo że ciągle czekam aż będzie lepiej.. to nic z tego. skończyłam właśnie liceum, miałam perspektywy na przyszłość ale wszystko się zawaliło jak zwykle, pracy nie mam, rodziców przy sobie, przyjaciół, chłopaka też.. czuję się pusta, nie potrzebna nikomu, nawet sobie. Nikt mnie w domu nie rozumie, nawet nie chcą mnie zrozumieć, a mi się nie chce nawet o tym rozmawiać by wszczynać jakieś głupie gadki, których i tak nie kumają. Cieszę się jedynie że nie jestem sama na tym świecie która tak ma.. Teraz to już nawet nie chce mi się nic, nie warto zaczynać, po prostu sobie będę żyć co mi los przyniesie ;D najwyżej 'dupne’ a może w końcu coś się odmieni ? wątpię.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. Kurwa jagbym czytał autobiografie. Moja rada to : Jeśli masz kase to zafunduj sobie 2 tygodnie wakacji albo wyjdz do lokalu wyrwij nieznajomom kobite i spędz z niom noc. Chujnia spierdoli przynajmniej na jakiś czas .pozdro

    0

    1
    Odpowiedz
  28. Normalna praca? Spokojne życie? w polsce kurwa? hahahahaha nie żartuj sobie

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Identyczną sytuację mam,fakt faktem chujnia jest dość konkretna.3,5 roku wybija mi takiej sytuacji teraz, szczerze Ci powiem,że przyzwyczaiłem się.Staram się nie nadużywać alkoholu lub nie pić,bo jak jestem napierdolony jak autobus wszystko bardziej uchodzi ze mnie i ból sercowy się nasila.Chodzę na siłownię,pakuje ale z umiarem,robię muzę,szukam pracy i mam wyjebane.Dziewczyny nie znajdę za chuja wiec przyzwyczaiłem się być sam i miłe komplementy „gej”.Ale mając 14 lat pierwszą kobite jako 1 miałem z moich kumpli i znajomych ogólnie,to był szał kurwa bo koledzy też szukali miłości i koleżanki a teraz… Oczywiście nie jestem jakimś grubasem i nie mam aż tak krzywego ryja,może będzie lepiej.Piona kolego.

    0

    0
    Odpowiedz

Wiara w ludzi

Mój pracodawca mnie ojebał na 60 godzin mojej katorżniczej pracy. Jak się okazuje, okres wypowiedzenia, drodzy Państwo, działa wstecz! Fuck yeah! Wiara w ludzkość zawieszona na czas nieokreślony. Chuje! Bandyci! Opryszki!

51
51
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Wiara w ludzi"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. idź do Państwowej Inspekcji Pracy i zgłoś to im. Odda chuj kasę z nawiązką.
    Nawet jak pracowałeś na czarno, bo ustna umowa też jest wiążąca.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. spal mu samochód albo dwa.to i tak nic nie pomoże.Chuj dla którego coś zrobiłem zaczął byc nieprzyjemny finansowo.I co? Jest sprawiedliwośc na tym świecie 🙂 wkrótce potem klient ojebał go na parę tysi. Alleluja!Za moją krzywdę.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. KOSMOS stary współczuję..

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Niestety tak właśnie jest w Polsce, sam zapierdalam za najniższą krajową – głupie tłumaczenie że praca na miejscu to tak jakbym zarabiał o 300pln więcej i takie tam… Lecz co poradzić gdy pracować trzeba żeby za coś życ?

    0

    0
    Odpowiedz

Koko koko, nie jest spoko…

A w innych słowach: jest chujowo. Choć miało być kolorowo. Najpierw rano straciłem niemal cały majątek na giełdzie, nie ogarnąłem egzaminu, a na koniec rzuciła mnie dziewczyna. Wybory w Grecji i Francji są pierdolone. I kupiłem za małe buty. Jak żyć? KURWA!

43
70
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Koko koko, nie jest spoko…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Spierdalaj.Jak bawisz się w gjełdę to stac cie na zbyt małe buty.I śrut.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Jebać majątek, pierdolić dzieewczynę. Szkoda jedynie że buty za ciasne

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Zainwestowałeś cały majątek?:O

    0

    0
    Odpowiedz
  5. są pierdolone, najgorsze!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Hahaha… @1 – dobre 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Na giełdzie to ty grasz, ale samochodowej w trzy karty…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ad1. Pierdolony polaczek jak tylko usłyszy,że ktoś próbuje czegoś innego niż jebanie za 1500 u jakiegoś parówczana, z zazdrości zielenieje. Co za pojebany naród…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. 1do8mego.zabolało?napisz więcej-pośmiejemy się.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. 8do1 dawno stąd wyjechałem, nie muszę oglądać codziennie zazdrosnych mord, praca nudna ale dobrze płatna, w tv mniej debilizmu robiącego z mòzgu serek grani, na ulicach nie ma złośliwości i głupoty, drogi dobre, jedzenie też, prase polską też można kupić, na giełdzie próbować a przede wszystkim więcej jest szacunku wzajemnego a nie tej kretyńskiej mentalności, żeby drugiemu zawsze i wszędzie dojebać… wystarczająco śmiesznie? pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  11. 1do8mego 🙂 niezłe.podoba mi się i zazdroszczę ci tego dystansu jak beczki piwa.ładnie podsumowałeś to w czym tu żyjemy i jacy przez to jesteśmy.a może tak żyjemy bo tacy jesteśmy? o kurde…

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Nowy do 1. jesteś śmieciem i niczego w życiu nie osiągniesz z taką mentalnością zawistnika:) Pozdro:D

    0

    0
    Odpowiedz
  13. 8do1. To, że nie bluzgasz za wszelką cenę świadczy o tym, że każdy z nas może się zmienić i nie uczestniczyć w tym ogromnym zaklętym kole absurdu. Potrzeba czasu i szerszego spojrzenia (co w pl jest zajebiście trudne) ale tylko w ten sposób można coś zmienić w tym kraju. Inaczej do końca świata będziemy się topić we własnych odchodach i pracować za michę żarcia spłącając zabójczy kredyt całe życie. pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  14. co nas nie zabije to nas wzmocni.k.n

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Mam sportowe Adidasy 7,5 Chcesz za free?

    0

    0
    Odpowiedz

Architekci (jebani)

Mieszkam w bloku. 3 piętra, kilka mieszkań na piętrze. Super, nowo postawiony rok 2006. Gdyby nie to że sąsiad ma kibel i łazienkę w środku mojego mieszkania. Przez ścianę do salonu, do przedpokoju i na wprost drzwi do pokoiku.

Lubi sobie wieczorem przyjść i napierdalać słuchawką od prysznica o ścianę, włączać jebany tani kran, który w chuj głośno szumi, włączać jebaną pralkę, która mi kurwa w nocy buczy.

Pierwszą noc to myślałem, że mi ktoś na chatę się wjebał i imprezę urządza.

Chuje architekci, proszę tak projektować domy by sąsiad nie lał do sedesa komuś nad głową.

Czego was w tej szkole uczą? Jak się opierdalać 5 lat, a potem odpierdalać taką manianę?

64
66
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Architekci (jebani)"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. ja mam kibel kolo salonu z taką akustyką, że goście słyszą każdy najcichszy pierd

    0

    0
    Odpowiedz
  3. I tu się kolego bardzo mylisz…to nie jest wina architektów, tylko inwestorów i developerów.Chcą jak najtaniej, to znajdzie się taki jeden z drugim, którzy wyjdą im na przeciw i lipa gotowa. Pracuję przy konstrukcjach stalowych i szef już miał kilkunastu klientów, którzy chcą coś poprawić w istniejących konstrukcjach, bo ktoś coś spieprzył.A czyja to wina? To samo jest z butami.Kupisz tanie, to pochodzisz dwa miesiące i lecisz po drugie. Kupisz droższe, to latasz dwa lata.Interes się kręci jak cholera.Uwierz mi,że temat jest głębszy niż myślisz.;)Pozdrawiam i wytrwałości życzę.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Bo te nowe bloki to jeszcze większa chujnia niż prl-owskie wielkopłyciaki, które też są przecież chujowe. Kumpel się ostatnio przeprowadził z wielkiej płyty do APARTAMENTOWCA (LOL) z 2008 roku. Wizualnie to to może i ładniejsze, ale mówi że jeśli chodzi o akustykę i praktyczność to jak zawsze myślał że gierkowskie bloki są zjebane tak teraz zmienił zdanie o 180*! Niestety nasi kochani developerzy patrzą tylko na swój portfel, a więc chodzi o to że by wybudować JAK NAJTANIEJ czyli z jak najtańszych materiałów (czyli najgorszych) przez jak najtańszą firmę (czyli przez najgorszą). A potem sprzedać jak najdrożej, bo to przecież kurwa APARTAMENTOWIEC a nie blok 🙂 Pusty śmiech człowieka ogarnia. Cena 2x wyższa a oprócz estetyki to taka sama albo i jeszcze większa chujnia.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. To nie jest wina architektów. To wina tych, którzy zgadzają się na takie budownictwo i pozwalają, aby tak ludziom się żyło. Ja mieszkam w Warszawie i scyzoryk sam się otwiera jak patrzę, że blok, który zaraz powstanie zasłoni okna w domu jednorodzinnym po drugiej stronie ulicy. Takie są przepisy budowlane, które jednym pozwalają jak się posmaruje odpowiednio w urzędzie, a drugim utrudniają.
    ***
    Możesz wytoczyć sprawę developerowi wraz z innymi mieszkańcami o to, że blok ma złą akustykę, tylko kwestia czy ktoś będzie chciał się ruszyć z tematem.

    Dzisiaj buduje się mieszkania tanio i dobrze, a sprzedaje drogo i źle.

    Zrób coś z tym, działaj.
    Lenard

    0

    0
    Odpowiedz
  6. ciesz się że masz gdzie mieszkać w nowiutkim bloku a nie tylko narzekał, po pierwsze rozkład pomieszczeń zależy od inżyniera po budownictwie a nie po architekturze a po drugie to ty nieuku w ogule nie powinieneś się wypowiadać na te tematy bo głupi nie projektują budynków ale co ty możesz o tym wiedzieć, pewnie jesteś po zawodówce albo po studiach typu zarządzanie polem namiotowym…

    0

    2
    Odpowiedz
  7. A może tak wykonać izolacje akustyczną??? Ludzie to co spieprzył wykonawca da się naprawić

    0

    0
    Odpowiedz

Kupiłem chujowe chrupki!

Poszedłem dzisiaj z koleżanką do sklepiku szkolnego by kupić sobie czekoladowe chrupki na religię 😀 Wydałem 2 jebane złote i tu co?! I chuj. Te chrupki to były chyba zrobione z gówna…

38
133
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Kupiłem chujowe chrupki!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. jaka firma? lubię wszystkie chujowe smaki więc chętnie spróbuję

    1

    0
    Odpowiedz
  3. choćby chrupki były z gówna nic im w smaku nie dorówna:)

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Może sprzedawca widząc takiego imbecyla obsrał te chrupki i stąd ten posmak gówna?

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Chyba z chuja były zrobione, skoro chujowe.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Do której klasy chodzisz?;)

    0

    0
    Odpowiedz
  7. pachnie mi to podstawówką.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. bardzo życiowa chujnia od serca. łączę się w 'bulu’ 🙂

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Ja pierdole, żeby tylko takie chujnie były to by było dobrze.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ja wydałem jakieś 20 000 pln na narkotyki i co? I chuj. Pojebało mi się w głowie. Mam nadzieję że Ci lepiej. Takie z królikiem:P ?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Chciałeś czekoladowe-więc muszą byc zrobione z gówna.Co się dziwisz?

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Pan cię pokrarał za głupotę.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Kupiłeś chujowe chrupki, i do tego jeszcze jesteś zjebany. Przejebane.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Bóg cię pokarał że na religii chciałeś żreć

    0

    1
    Odpowiedz
  15. Jak miałem tyle lat co ty to nawet nie wiedziąłem, że jest takie słowo jak ch…a. Więc raczej pisanie takich rzeczy na takich stronach prognozuje, że będzie z ciebie niezły matoł.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Kurwa a co ty się spodziewasz za 2 złote? To tak jakby chcieć za 1 tys. zł nowego lamborghini

    0

    0
    Odpowiedz
  17. a spierdalaj, kara boska.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. A podupcyłeś chociaż?

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Chciałbym mieć takie problemy.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Gówno miałeś więc i gówno kupiłeś

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Taa… super… powiadom o tym media… i prasę… A tak na serio – nie jesteś śmieszny 🙁

    0

    0
    Odpowiedz
  22. @6 – racja… Nie ma to jak bulwersować i obrażać się na cały swiat i jeszcze żalić na portalu gdzie niektórzy mają naprawde przejebane, z powodu jakichś chrupków ze sklepiku w podstawówce.

    0

    0
    Odpowiedz

Nie lubię ludzi….

Witam was drodzy chujowicze! Mam pewną przypadłość, a mianowicie nie lubię ludzi… Gdy tylko myślę o tych zgredach, robi mi się nie dobrze. Za każdym razem, gdy wychodzę czy to na miasto czy do sklepu nieważne gdzie, gapią się na mnie jak cioty. Już zaczyna mnie to denerwować, tak samo jest z gówniarzami płci żeńskiej(z reguły). Dlaczego gdy przechodzę obok dziewuch siedzących na ławce one muszą głupio się zaśmiać? To jest ocena człowieka czy co? Jasne, może nie jestem super przystojny, ale co to ma być. Istna paranoja, głupota i chamówa w jednym. Idąc dalej jak pracowałem w pewnym zakładzie pracy oczywiście, gdy była przerwa zebrało się kilku chłystków i od razu wiedziałem że będzie wiocha i o dziwo była ;)Jeden musiał na mnie donieść, drugi wyśmiać, trzeci jeszcze coś dopowiedzieć..Zjeby i tyle, co tu komentować. Czy wszystkie człeko-pijawki muszą się tak gromadzić jak w mrowisku? Myślę, że jakby zabójstwo było dozwolone, to jeden drugiemu nóż był w bił w serce. Ostatnio byłem na rozmowie w sprawie pracy, byłem uśmiechnięty, pewny siebie, kulturalny i OCZYWIŚCIE pracodawca buc ma mnie w dupie i powiedział że oddzwoni i nie odzwonił. Od roku szukam pracy i to samo mnie spotyka…. I tak za każdym razem, non stopo muszę się zawieść na tych zwierzętach, nie ma dnia żeby było inaczej. Te wymienione przeze mnie powody, to dopiero wierzchołek góry lodowej problemu z nimi. Ludzie to chore istoty, z którymi lepiej się nie zadawać i to najbardziej boli, bo muszę z nimi żyć.. Nie lubię z nimi przebywać, rozmawiać, pracować itd. Ja po prostu ich nie lubię.

96
81
Pokaż komentarze (23)

Komentarze do "Nie lubię ludzi…."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. też tak mam. a by cię bardziej wkurwić to doradzę Ci wpisać w wikipedię „ludność świata” zobacz jak nas – skurwysynów przybywa. Już nas jest ponad 7 miliardów dla porównania po wojnie było „tylko” 2,5mld. Rozmnażamy się jak króliki. a jebane rządy państw propagują jeszcze politykę prorodzinną by podkręcać konsumpcję i rozwój gospodarczy. rzygam ludźmi – na każdym metrze kwadratowym musi stać jakiś ciul i ocierać się o mnie. za chwilę z tego wkurwienia się pozagryzamy

    8

    0
    Odpowiedz
  3. „Nimi” , „Ich” A Ty kto, kurwa, jesteś? Nie człowiek? Zmień siebie bo świata nie zmienisz.

    0

    2
    Odpowiedz
  4. Jak bym siebie słyszał.Chłopie,ja mam to samo.Też ludzie mnie wkurwiają.Podoba mi się ten wpis,zwłaszcza fragment o gapiących się ludziach i dziewuchach chuj wie z czego śmiejących się.

    5

    0
    Odpowiedz
  5. Witaj w klubie : ). Też nie lubię rozmawiać z ludźmi, zwłaszcza w pracy. Jak słyszę od kogoś „co słychać?”, to zalewa mnie krew i strzela chuj. Nic kurwa, znowu musiałem przyjść do tej zajebanej pracy – mam ochotę powiedzieć. Rozmowa z obcymi ludźmi to dla mnie psychiczna katorga, często nie jestem w stanie utrzymać kontaktu wzrokowego, bo wydaje mi się, że moje oczy krzyczą „WYPIERDALAJ”. Wszelkich zbiorowisk też nie jestem w stanie znieść. Prawda jest taka, że stresuję się nawet przy mijaniu innej osoby na chodniku.. W sumie nie mam nic do ludzi, wkurwia mnie to, jak na nich reaguje. Mam wrażenie, że dzieje się to gdzieś na poziomie układu nerwowego, bo nie ważne jak bardzo staram się ogarnąć i uspokoić, nie jestem w stanie czuć się komfortowo przy ludziach. Zaburzenia psychiczne? Może.. Społeczeństwo, w którym większe szanse na sukces ma jednostka mało inteligentna, ale pewna siebie, niż osoba mądrzejsza, którą charakteryzuje nieśmiałość? Na pewno. Pozdrawiam. Nie jesteś sam.

    6

    0
    Odpowiedz
  6. Piękne i treściwe! kolego z komentarza 4 i Tobą autorze tematu jestem z wami i popieram Was całą objętością mego pento.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. czyli, że mnie też nie lubisz? Więc nie mamy o czym rozmawiać!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. 99% ludzi jakich spotkasz w życiu to zwykłe świnie, chamy i idioci. Łatwo powiedzieć: miej ich w dupie. Niestety często nie mamy wyboru i musimy zadawać się z tą całą hołotą.

    6

    0
    Odpowiedz
  9. to po chuj piszesz do ludzi?

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Chłopie witaj w klubie mam dokładnie tak samo ludzie są nie tolerancyjnymi zwierzętami tylko po wyglądzie oceniają ze mnie jak ktoś się śmieje to od razu w mordę leje po tych pyskach i wtedy pomaga rób tak samo i pokkuj z tobą nie daj się gnoją.

    0

    1
    Odpowiedz
  11. E tam, co to za chujnia. Zobacz powyżej na tego co kupił chujowe chrupki. On ma dopiero przejebane.

    2

    0
    Odpowiedz
  12. Fobia społeczna???

    2

    1
    Odpowiedz
  13. Ja pierdole, jacy wy jesteście oryginalni z tym waszym społecznym wyalienowaniem. Jak się nie podoba, to wypierdalać do głuchej dziczy, żyć z komarami i wilkami…
    Ale nie, wolicie odwalać jakieś gorzkie ciotowate żale w stylu EMO. Niech dotrze do waszych wyobcowanych mózgów, że to dzięki ludziom, których tak nienawidzicie, barany, macie komputery, internet, telewizję, samochody i inne pierdoły. To dzięki nim za młodu nie sraliście i na starość nie będziecie srali pod siebie, tylko w wygodne pieluszki w wygodnych domkach. A jak nie pasi, to siedzieć cicho, a nie na chujni zawracacie dupę ludziom, których zresztą nienawidzicie, jakimś bełkotem pseudoegzystencjalnym.
    Co do pind hihoczących na ławkach i innego chamstwa, to jak ktoś gdzieś pisał – jak idę przez łąkę i widzę gówno, to je po prostu omijam.

    0

    5
    Odpowiedz
  14. Masz rację. Do tego te chujki nakupują tyle samochodów, że w moim 176 tyś. mieście jest ich podobno ponad 94 tyś. no i może nie za bardzo związane z Twoja chujnią, ale nie mam nigdy gdzie zaparkować.

    2

    0
    Odpowiedz
  15. Zostań pustelnikiem

    0

    0
    Odpowiedz
  16. I nagle wszyscy w google co to jest pento 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Mam to samo, ale moja chujnia jest o tyle większa, że ostatnio właściwie zajmuję się sprzedażą, a nie chce mi się z ludźmi gadać. Jak można człowiekowi coś sprzedać, jak się w rozmowie z nim ma minę, jakby był wysmarowany gównem.

    A w ogóle to może masz coś takiego w sobie, co wyzwala zachowania, o których piszesz? Mam takiego kolegę, bardzo fajny chłopak, ale jak za małolata szliśmy razem gdzieś, to zawsze dostaliśmy po mordzie. Jak szedłem sam, to nikt mnie nawet nie zaczepiał. Niektórzy tak mają, co zrobić…

    1

    0
    Odpowiedz
  18. kolego ad.16 bez jaj, każdy wie, że pento mamy między nogami(płeć męska) 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Miałem taką samą sytuację, ale wiesz co zrobiłem? Zacząłem kategoryzować ludzi w jakimś sensie. Z pewnością masz ludzi dobrych obok siebie, zaufanych, tylko dobrze się rozejrzyj. Zobacz ile na chujni ludzie sobie pomagają, choćby tymi komentarzami – czasami warto nawet w taki sposób podać rękę.
    ***
    Napisałeś wiele prawdy, ludzie są pijawkami, ale też nie wszyscy. Wiesz co o nich myśl? Myśl wtedy „wszystko wraca”, a zobaczysz jak to będzie działać, tylko nie od razu.
    ***
    Pamiętaj, że potem te buce przyjdą do Ciebie kiedyś po jałmużnę (w jakiejkolwiek postaci), ale Ty wtedy też odpowiesz tak jak oni Tobie teraz.

    Nie daj się.
    Lenard

    1

    1
    Odpowiedz
  20. Zauważyłeś, że niektóre jednostki nawet z patologicznych rodzin wychodzą na ludzi? Mają pieniądze, normalne życie. Inni mają normalne życie, rodziny ale coś im się w głowach pieprzy i zaczynają narzekać jakie to przejebane życie mają. Kup sobie Fakt poczytaj jakie problemy mają inni ludzie, to może zmądrzejesz. Ja u Ciebie nie widzę problemu. Też nie przepadam za ludźmi, ale do cholery przecież żyjesz w tym społeczeństwie, więc musisz się nauczyć z nimi przebywać. Znajdź grupke ludzi, których lubisz, resztę olej i nie gadaj o swoich egzystencjalnych, urojonych problemach z kosmosu

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Znam to, też mnie ludzie wkurwiają a razem z ludźmi cały świat. Kiedy będzie w końcu ten koniec świata … Lepiej żeby się skończył jak najszybciej, bo wszystko idzie w złym kierunku.

    3

    0
    Odpowiedz
  22. Zostań pustakiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Autorze masz rację, ten świat dąży do zagłady…mam nadzieję, że niedługo pierdyknie jakiś meteor i rozwali całą kulę ziemską. W końcu będzie spokój, ład i porządek.

    1

    0
    Odpowiedz
  24. *22 – chyba pustelnikiem 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Chujnia na emigracji…

Siedzę tu sobie teraz na moim stanowisku materacowym. Szafa udaje ścianę próbując odgrodzić mnie od reszty pokoju… Próbuje – to właściwe słowo. Od nocnych dźwięków chrapania mojego kolegi z pokoju mnie nie odgrodzi…
Chrapanie to jedna z rzeczy, których po prostu nienawidzę. Nieważne, ciche czy głośne. Działa na mnie jak płachta na byka. Jeśli wsadzę sobie w uszy stopery i ścisnę uszy ramionami to jest szansa, że nie będę tego słyszał i zasnę.
A w ogóle to nie mam tu nic. Żona, córka, skuter, samochód i wszystkie inne moje sprawy zostały w Polsce. Ale nawet gdybym miał tu jakąś „męską zabawkę” to nie sprawiłaby mi ona radości… Nawet siedząc na ukochanym skuterze miałbym świadomość, ze moje ukochane dziewczyny są 1000 km ode mnie. Nawet widoki za oknem, nawet zwiedzanie i poznawanie nowych miejsc nie sprawia mi radości… Osiem osób w jednym mieszkaniu, wieczny bałagan, pretensje i takie tam… Przebywanie z tymi samymi osobami i mieszkanie z szefem 24/7, wizyty w Polsce trzy razy w roku na około dziesięć dni… Nawet konia sobie zwalić po cichutku nie można, bo jeśli tamten nie chrapie (co psuje całą przyjemność) to wiecznie ktoś łazi gapiąc się co robię.
Przyjechałem tu żeby znaleźć nowe miejsce dla siebie i rodziny, żeby żyć godnie i mieć jakieś pieniądze, a nie zdychać z głodu jak w Polsce. Kupę Turasów i Polaczków tu zjechało, zwiększają się wymagania pracodawców i coraz trudniej jest dostać pozwolenie na pobyt. Na razie pracuję dla Polaka jako niby w delegacji, ale przecież nie będę do końca życia nosił gazet i ulotek. Zwłaszcza, że nie mogę w tym momencie sprowadzić rodziny, bo mieszkanie jest firmowe. Ech. Jeśli nauczę się duńskiego to mam szanse na godziwą pracę tylko będę musiał zainwestować niezłą kasę w mieszkanie (3-miesięczna kaucja i to z reguły bezzwrotna). Ale kto nie próbuje ten nic nie ma… A najechało się tyle tałatajstwa, że trzeba stawać na głowie żeby coś wywalczyć. Gdybym wyjechał kilka lat temu…
I jeszcze jedno – tu jest cholerny spokój. Jak na wsi. A mi najlepiej żyje się w mieście typu Warszawa. W brudnym, zatłoczonym… Wiem, to dziwne, bo wszyscy kochają spokój i wieś, a tylko ja jestem inny…
A poza tym jestem cipa, bo nie byłem w wojsku – zdanie moich kolegów, których ulubioną rozrywka jest kopanie kotów i kręcenie gałką głośności w radio. Nie znam się na muzyce, bo nie lubię jebanego Modern Talking. Jestem pojebany, bo wolę radio niż telewizję – tak tu uważają.
Wiem, najprościej spakować te dwie walizki, co stoją obok, ale przecież rozwiązania najprostsze nie zawsze są najlepsze:-P Prawda?

47
64
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Chujnia na emigracji…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Co do walenia konia – współczuje. Do reszty – zapierdalaj, może zarobisz, i twoje życie wróci do ogólnie przyjętej ” normy”.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. No niezła chujnia być z daleka od osób, które się kocha. I smutno, że w Polsce bywa ciężko z perspektywami.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Marudzisz. Od 5 lat żyję na emigracji. Na początku wynajmowałem pokój u polskiej rodziny przez 2 miesiące, bo dłużej się nie dało wytrzymać. Obecnie sam wynajmuję mieszkanie, pracuję, odkładam niczego sobie nie odmawiając. Żona codziennie zasypia i budzi się koło mnie. Moja rada – przestań marudzić, rusz się zza tej szafy, zostaw „polactwo” za sobą i zainwestuj w siebie. Ucz się języka, szukaj pracy na własną rękę i jak najdalej od zbiorówek typu mieszkanie w 8 – 10 w polskim domu. Zacznij coś robić teraz bo obudzisz się za 10 lat za tą samą szafą. Pamiętaj – życie w Polsce podczas Twojej nieobecności nie stoi w miejscu. Powodzenia.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. No masz lipę kolego, jak lubisz duże miasta to trza było pchać się do Londynu albo Dublina, tudzież innego Manchesteru czy coś w ten deseń a nie do Danii. Szacun dla Ciebie bo robisz to dla rodziny. Niestety najgorzej na emigracji z tłumem wieśniaków z Polski. Znam temat. Nie daj się, i walcz o swoje. Musi się udać.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale jest mnóstwo osób, jak Ty? Ja też 9 lat temu wyjechałam na studia do Niemiec. Zeby mieć lepszy „start”. Wiem, jak jest ciężko, odizolowanie, bariera językowa i kulturowa… Po 7 latach wróciłam do Pl ( a brakowało mi pół roku, by dostać obywatelstwo), żeby wspólnie prowadzić odziedziczoną w spadku działalność. Nie wyszło. Teraz szukam pracy. Mam możliwość powrotu, ale nie chcę być więcej traktowana jako Poleczka, tania siła do pracy. Nie żałuję pobytu w Niemczech, bo się dużo nauczyłam, ale nie żałuję też powrotu. Głowa do góry, a kumplami- prostakami się nie przejmuj i rób swoje! Powodzenia!

    1

    0
    Odpowiedz
  7. heh, ja tez bylem na emigracji, i olałem takie życie. wrocilem do polski i jest ok. wszystko sie poukladalo. zapytaj siebie czy warto sie tak męczyć – w imie czego? tych paru funtow, euro, koron wiecej? ja bym czasu ktory moge spedzic z zoną i dzieciakami nie zamienil na nic!! teraz to wiem.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Trzeba było wyemigrować do Japonii

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Zajebisty wpis i prawdziwa chujnia. Przerabiałem, znam ból. Pozdrawiam kolegę, będzie lepiej.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Z tym wojskiem to sedno Twojego problemu. Gdybyś miał okazję być w monie, to nie przeszkadzałoby ci choćby 14 chrapiących, pierdzących i walących konia facetów w jednej izbie, bo byś musiał przywyknąć do takich warunków 😀 wiedziałbyś jak odnaleźć się w grupie i jakoś przetrwać, a tak .. jesteś cipą : ) Mimo wszystko powodzenia, Dania to piękne miejsce, pełno blondynek z lekką nadwaga i małymi piersiami : ) Co do twoich kolegów, to oni przedstawiłeś ich tu jako debili.. a oni jakoś dają sobie radę, kopią koty w wolnych chwilach, słuchają muzyki, żeby nie ocipieć i sobie radzą : )

    0

    1
    Odpowiedz
  11. Wracaj do domu. Może będzie ciężej, ale za to z osobami, które kochasz..

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Musisz niestety samemu ocenić swoje życie – tylko nie czekaj, aż będzie za późno. Zobacz co tak naprawdę jest dla Ciebie istotne. Może warto zastanowić się nad zmianą środowiska, w którym jesteś bo to chyba nie są ludzie, którzy pchają Cię do przodu. Może warto coś wynająć u jakiejś rodziny czy coś takiego, nie znam Twojej sytuacji więc trudno mi ocenić. Często jest tak na emigracji, że ludzie zaczynają od zera, ale to właśnie tacy ludzie często stają się kimś bardo ważnym na rynku pracy bo są samodzielni, bo nikt im nie pomagał i nie opowiadają dookoła, że mieli sztab ludzi do pomocy i wsparcia.

    Powodzenia, Lenard.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Się zachciało z bydłem jechać to teraz cierp. I na chuj się tu produkujesz lepiej w ciemno jechać nie raz, niż przez pośredników z bydłem polskim.

    1

    0
    Odpowiedz
  14. trzeba bylo sie uczyc, skonczyc studia jakies w miare dobre i bys cos mial

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Wracaj do swoich. Tam jesteś nieszczęśliwy, tu nie będziesz taki samotny. I tak żyjesz w biedzie więc chyba lepiej żyć we własnej.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Od autora: Zdecydowałem, że wracam na kilka miesięcy. Na zimę znowu wyjadę, a w międzyczasie będę się uczył angielskiego i duńskiego, bo nawet przy dziecku będą lepsze warunki do nauki. I będę wśród swoich. Zimą wyjadę i może w międzyczasie zmienię robotę na lepszą. Tak żeby przybliżyć szanse na sprowadzenie tu rodziny.P.S.: Dunki bardzo mi się podobają, bo są naturalne. Uwielbiam białe kitusie!

    0

    0
    Odpowiedz

Kolejka do łazienki..

Mało oryginalne. Ale kurwa, ile można siedzieć w tej jebanej łazience?!
Wstaje rano – zajęte, bo się malują. Po południu- jest szansa. Wieczór – 2 baby w domu, dla jednej przypada 1.5h na mycie i suszenie włosów.
To kiedy do chuja ja mam się wysrać, umyć zęby, wykąpać jak wiecznie zajęte?!

59
61
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Kolejka do łazienki.."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To ja – z wpisu wyżej. Znam to z autopsji. Rano wszyscy piją kawę i srają po kolei. Wieczorem wszyscy naraz robią obiad, rano srają, a wieczoram się myją. Ośmiu Polaczków w jednym mieszkaniu…

    1

    0
    Odpowiedz
  3. wiem co kurna czujesz, toż to masakra. I uwierz, nie ma nic gorszego niż kibel w łazience. Zawsze wejdą akurat wtedy, kiedy chce sie odlać albo dobrze wysrać!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A po chuj się będziesz mył;)

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Dobuduj łazienkę albo zmień baby.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Nie ma rady, wejdź rano lub wieczorem przed nimi żeby zrobić „dwójkę” i posiedź z 2h niech zobaczą jak to jest. Sposób 2 to idź zrobić „dwójkę” u osobnika który właśnie okupuje łazienkę od godziny.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. kibel i łazienka w jednym to istotnie chujnia

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Sraj do wiadra i wyrzucaj jak akurat będzie wolne.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. jak żona sra na kiblu, to lej do umywalki, a jak używa umywalki to masz kibel wolny więc nie narzekaj, ew. jest jeszcze wanna. tylko nie zapomnij za sobą spłukać!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Lej w gacie Kiler 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Zrób dwójkę przed nimi,kiedy ranne wstają zorze, ale taką ala Endriu Gołota – najedz się czosnku, cebuli, jakichś grzybów, popij kapuśniakiem i tanim winkiem i do dzieła, stary…(w opcji hardcore zapommij spłukać. Nie dziękuj.

    0

    0
    Odpowiedz

Ojciec

Że w głowach się pierdoli, pokój ludziom dobrej woli! Tak mi się zrymowało do początku wpisu o idiocie. Przechodząc do sedna sprawy, a w sumie to chujni wkurwia mnie to, że z własnym ojcem nie mogę pogadać o samochodach. Pracuję, sam się utrzymuję, rachunki wszelkie w domu są dzielone na wszystkich domowników. Do tego sobie odkładam trochę kasy, bo mam możliwość i planuję zmienić auto. Jeszcze trochę brakuje, ale grosz do grosza i będzie kokosza. W momencie jak chce z ojcem pogadać o autach, poznać jego opinię jakie auto itp, po przedstawieniu swoich propozycji słyszę jedynie „to sobie kup”. No kurwa mać. On ma jakieś uczulenie bo zawsze myśli, że ja rozmową nawiązuję do tego żeby to on mi kupił auto. Mimo że nigdy tak nie myślałem. Na wszystko staram się odłożyć sam i sram na czyjeś pieniądze. Ale denerwuje mnie to jego myślenie. Nie można z nim nawet o takich rzeczach pogadać. Mam wrażenie, że im jest starszy tym bardziej mu się w głowie mózg lasuje. Do wszystkiego wrogo nastawiony. Przyjedzie rodzina w weekend, to zaraz źle nastawiony. Każdego ma za złego człowieka, za kurestwo, za złodziei. „bo ci to przyjechali się tylko nażreć, ci to, ci tamto”. No kurwa. Liczniki prądu, wody, gazu kontroluje na czas przyjazdu rodziny i zaraz pierdoli ile to wzrosło zużycie wszystkiego. Masakra. Rozpisałem się, ale lepiej mi. Pozdro.

40
55
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Ojciec"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ojciec trochę większe doświadczenie ma, o pieniądze trzeba dbać. Co do tej upierdliwości, tak się dzieje z wiekiem. Spróbuj szczerze pogadać, i tak nie masz najgorzej.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Miałem kiedyś podobne pretensje do mojego Ojca. Aż któregoś dnia zmarł i teraz oddałbym wszystko żeby posłuchać Jego ględzenia.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. nie, to Paktofonice się zrymowało, Ty jedynie zajebałeś 😛

    0

    0
    Odpowiedz
  5. To nie życie, to wegetacja. Zamiast odkładać na auto odkładaj na mieszkanie bo skończysz jak ojciec – kontrolując liczniki jak odwiedzi Cię rodzina. Patologia na własne życzenie.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Stary tak Ci gada, bo pewnie ma wewnętrzną frustrację że nie może zapewnić Ci pewnych rzeczy. Taka reakcja obronna. Nie żebym jakimś psychologiem był, czy coś, tylko tak sobie po swojemu rozkminiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. @4 sam jesteś patologia, geniuszu życiowy. Ile masz lat, że tak pleciesz? Bo chyba nie więcej niż 20.

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Porozmawiaj z ojcem na spokojnie, pomyśl dla czego on tak robi, kontroluje wydatki bo może obawia się przyszłości, finansów itp. Może warto, abyś porozmawiał z nim o jego sprawach, o jego licznikach go prądu itp., może gdzieś tam jest sedno problemów. A może jest tak, że on coś wie, czego Ty nie wiesz o rodzinie, która faktyczne tylko chce się nażreć. Popatrz na jego życie, na to co zrobił, zobacz o czym on marzy bo w tych marzeniach może nigdy nie było jakiegoś tam samochodu. Czy Ty wiesz kto nauczył Cię samodzielności, czy tata swoją postawą nie pokazał Ci czasem czegoś więcej niż tylko rozrzutność? Porozmawiaj i posłuchaj swojego ojca.

    Powodzenia Lenard

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Jasiu, kup se wreszcie co tam chcesz i nie zawracaj mi dupy pierdołami,wiesz ile tv na stand by bierze prądu? Tak, masz rację, w kurwę i ciut ciut -tato

    0

    0
    Odpowiedz