W zeszłe wakacje przyjęłam pod mój dach na 2 tyg przyjaciółkę ze studiów, łącznie z tym fantem, że załatwiłam jej praktyki, które razem robiłyśmy.
Jestem od 3 lat w związku i tak się już u nas utarło, że wakacje spędzam ze swoim facetem- on się do mnie sprowadza, na co dzień mamy związek na odległość- 170 km. Najpierw dzwoniły do niego laski z roku- kurwa we WAKACJE!!! Heloł… a on nawet nie umiał mi tego wytłumaczyć. Jak wkurwiona na maksa przestałam się do niego odzywać, na to moja psiapsiółeczka- podła podstępna szmata, pod moim własnym dachem zaczęła mi chłopa uwodzić… Łaziła za nim jakby sraczkę miała dostać, patrzyła na niego oczami jak krowa co się dławi ziemniakiem, na dodatek- obrobiła mi do niego dupę, że niby zasługuje na kogoś lepszego niż ja i ja go do niej obgaduję, jak się kłócimy. Mało tego- naciągała go na spotkanie, na bardziej neutralnym gruncie… A on? Debil… Zaczął się jej zwierzać z NASZYCH intymnych spraw!!! Czaicie to kurwa? powiedział jej, że nie ma ochoty się ze mną kochać, bo nie czuje się szanowany tak jak powinien i jak ma coś do mnie zacząć to się woli odwrócić!!! Myli sobie naczynia razem, rechocząc jak pojebani. Ominę fakt, że laska wygląda jak jakiś pasztet z buraka i ziemniaka i jest totalnie aseksualna. W każdym bądź razie gapiła się na niego z opcją full podziw, więc jemu w to graj, strugał maczo. Własnej kobiecie po 3 latach związku raczej ciężko przystrugać maczo… Ona potrafiła o 22 wleźć nam do sypialni- akurat jak mój facet wyszedł spod prysznica… A jeszcze 3 dni wcześniej pytałam tego złamasa- kochanie, jesteś szczęśliwy? Ależ oczywiście słońce…
Kurwa mac!!! Jebaniec. Od tego czasu minął rok, a ja dalej nie mogę zapomnieć… Nasz związek się prawie posypał, od lipca do lutego tego roku był potężny kryzys. Później jakoś się pozbierałam bo stwierdziłam- przecież ja go kurwa kocham… I chuj z tego. Mijają kolejne miesiące, mnie to dalej cholernie boli, nie umiem zapomnieć, odjebał mi niezłą manianę, nie wypominam bo jak zaczynam temat to mu się agresor włącza, że znów wypominam… Jasne. Własne grzechy najlepiej szybko zapomnieć… Nie wiem jak to wszystko będzie… Czuję się źle, wręcz chujowo, tłamszę to w sobie i czuję się upodloną kobietą… Chujnia i śrut- klasyka.
Skurwienie języka polskiego
2011-09-05 22:42Otóż drodzy chujowicze – strasznie wkurwia mnie powszechne skurwienie języka polskiego. Co mam na myśli? Te wszystkie makaronizmy, typu hejter, lajkuj itp. Krew mnie zalewa jak widzę tego typu słowa. Czy polska młodzież już kompletnie zdebilała, że normalnych polskich odpowiedników nie możecie znaleźć? Czy to jest naprawdę takie ciężkie? To jest po prostu żałosne!
Komentarze do "Skurwienie języka polskiego"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
jedno słowo będzie nigdy niezmienione, niezastąpione: kurwa.
00 -
Odpowiedz
Taka moda. Kiedyś (do XVIIIw) robiono to samo z łaciną- kto więcej wtrącił z niej wyrazów, był lepszy. Jak każda moda, kiedyś to przeminie.
00 -
Odpowiedz
dobrze gada! polać mu/jej!
10 -
Odpowiedz
Ja tam już chyba wolę 'hejtera’ zamiast 'skurwienia’.
00 -
Odpowiedz
Lajkuj, rozumiem, można znaleźć odpowiednik, ale znajdź mi polski odpowiednik słowa „hejter” ?
00 -
Odpowiedz
Makaronizmy pochodzą z języka włoskiego. Przykłady, które podałeś są anglosaskie.
00 -
Odpowiedz
Co za debil. Makaronizm to wtrącenie pochodzące z każdego obcego języka, nie tylko włoskiego! Za dużo makaronu żeś się nażarł półgłówku.
00 -
Odpowiedz
stuffy (rzeczy)
luknij (popatrz)
serfuj (graj w internet)
czipsy (smażone ziemniaczki)00 -
Odpowiedz
również mnie to wkurwia
00 -
Odpowiedz
bo poloczki to naród liżydupów. Zawsze komuś muszą lizać dupsko. Dziś jest moda na dupę anglosaską.
10 -
Odpowiedz
są zabory
00 -
Odpowiedz
komuna skurwiła stare pokolenie a młodsze wychowali w poczuciu pogardy dla wszystkiego, bezczelności, i zamiłowania do złodziejstwa i oszustwa. A historii i poczucia przynależności ni chuja.Stąd hordy debili szczających we własnych klatkach schodowych. W połączeniu z wolnością mamy to co mamy..
00
Rzeka nienawiści i obojętności
2011-09-05 22:42Moja chujnia polega na tym, że nic dobrego nie czuję. Czasem zastanawiam się czy nie jestem jakaś chora psychicznie albo czy nie mam zaburzeń osobowości. Jestem młodą 20 letnią kobietą, powinnam być pełna życia i radości lub chociaż nadziei i chęci do wstania z łóżka następnego dnia. Ja tymczasem czuję się pusta w środku, jak robot zaprogramowany tylko na mechaniczne wykonywanie niezbędnych czynności bez jakichkolwiek uczuć czy emocji towarzyszących mi w życiu codziennym. Nie jest to chwilowa depresja czy inne gówno, bo trwam w takim stanie ducha od kiedy tyko pamiętam. Nie potrafię nawiązać prawdziwej bliskiej relacji z żadnym człowiekiem, nawet z rodziną. Rodzina jest dla mnie tylko ciężarem, masą ludzi, z którymi muszę codziennie się stykać, udając, że mnie oni obchodzą, gdy tymczasem chcę tylko aby dali mi święty spokój. Nie miałabym nic przeciwko gdyby oni wszyscy umarli. No powiedzcie co za „człowiek” może tak myśleć? Nie mam zamiaru z nikim się związać ani mieć dzieci, bo nie mogłabym nikogo obarczyć ciężarem mojej chorej osobowości i psychiki, a poza tym znów dusiłabym się w bliskim związku z mężczyzną, którego musiałabym codziennie oszukiwać. Taka jest prawda, nienawidzę wszyskich i wszystkiego. Jedyne co czuję to ogromna wściekłość na świat za to, że muszę na nim żyć i funkcjonować. Pogarda, złość i zniecierpliwienie to szczyt moich emocjonalnych możliwości. Gdybym tylko miała pewność, że po śmierci nic nie ma, że będę miała święty spokój to nie wahałabym się ani chwili nad popełnieniem samobójstwa. Nie widzę w tym wszystkim sensu, może i chciałabym bardziej doceniać życie, ale gdy tylko rozglądam się po tym źle zorganizowanym świecie, znów bierze mnie wściekłość. Obserwuję ludzi, ich życie, przysłuchuję się im i wpadam w furię nad ich głupotą i marnością egzystencji. Jeżeli istnieje bóg lub jakaś inna jego forma to jest niezłym sadystycznym skurwielem. A jeśli na dodatek stworzył ludzi takich jak ja na swoje podobieństwo to wszyscy mamy ostro przejebane. Obojętność wobec tego wszystkiego to mój jedyny mechanizm obronny, który sprawia, że jeszcze nie wyrządziłam sobie ani nikomu innemu krzywdy.
Komentarze do "Rzeka nienawiści i obojętności"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Jesteś całkiem podobna do mnie. Tyle, że nie zgadzamy się, co do rodziny. Dla mnie moja rodzina jest święta i nigdy w życiu nie dopuściłabym, żeby coś im się stało, gdybym tylko mogła o tym decydować. A najbardziej to zgadzamy się w tym: „Jeżeli istnieje bóg lub jakaś inna jego forma to jest niezłym sadystycznym skurwielem.”. Ostatnio coraz częściej przychodzi mi coś takiego do głowy, choć bardzo chciałabym, żeby było inaczej.
20 -
Odpowiedz
No tak, kolejna samotna i zimna suka. Ha – teraz mówi się: singielka. Idealny materiał na dobrego managera, maklera, dyrektora, komornika, kontrolera skarbowego, prokuratora, klawisza, dowódcy kompani karnej w kamieniołomach. Możesz wykonywać pracę, której inni nie chcą. Masz dobry styl. Spisz wszystko co czujesz w książkę i wydaj. Wyrzucisz z siebie ten cały, negatywny chaos, trochę zarobisz, może wystąpisz u tego prostackiego aroganta Wojewódzkiego i sprawisz mu łomot. Ostatnim, który go wzorcowa zbeształ i zmieszał z szambem był Lepper, ale biedak odwalił kitę. Nie zwlekaj, do dzieła.
01 -
Odpowiedz
Zespół Aspargera może, mój brat tak ma, poczytaj w necie
01 -
Odpowiedz
Cóż, jak sama stwierdziłaś pusta jesteś! Brak Ci pasji, brak może i mózgu by wymyśleć swój sens (myślisz że Ci zleci z nieba?) jesteś za słaba by być odporna na świat i żyć niezależnie..nie będę się rozwodzić bo szkoda czasu…weż się do roboty wtedy nie bedziesz mieć czasu na takie rozkminy i pierdolenie głupot jak dziecko!
01 -
Odpowiedz
Dziewczyno lecz się, mówię serio
01 -
Odpowiedz
Co za gówno! Ale chujnia! Pieprzony scum! A ja chcę wstawać codziennie rano, kocham życie i kocham rodzinę. Żal mi Ciebie, po prostu żal. Chujnia i śrut.
01 -
Odpowiedz
Znam to z autopsji. Mam już troche lat na karku i chyba jedyne wyjscie z sytuacji to umiejętność stworzenia sobie świata w którym Ci dobrze. Kiedy wracam z pracy, wpadam w mój świat i nie pozwalam nikomu mnie z niego wyciagnąć. Fakt, wskazana jest samotność. Licz się także z tym, że tych mysli prawdopodobnie nigdy sie nie pozbędziesz. Widzisz więcej niż przciętny człowiek, a to jest niestety bagaż. Świat jest do dupy, bo jest wypadkową inteligencji naszego społeczeństwa. Odstawanie od normy zawsze będzie powodowało dysonans. Żyj po swojemu na ile to tylko możliwe. Ave.
00 -
Odpowiedz
Jest taki pan/pani co się nazywa psycholog. Wybierz się lepiej.
01 -
Odpowiedz
Witaj w moim świecie.
00 -
Odpowiedz
Im więcej w nas wiary tym więcej zyskamy. Widzę, że masz życie trochę do niczego. To wina twoich rodziców, bo czemu nie nauczyli cię miłości?
01 -
Odpowiedz
te komentarze wyglądają jak pisane przez laików. Nie chcesz się wiązać żeby nie obarczać chujnią potencjalnego faceta. To znaczy, że nie jesteś obojętna na ludzką krzywde a co za tym idzie masz w sobie współczucie, czyli względnie dobrą emocję. Tyle tytułem wersji demonstracyjnej mojej psychologi. Zbyt późna godzina na więcej. Natomiast mówiąc lakonicznie wiele zmieniłoby u ciebie porządne ruchanie. I mowie tu całkiem poważnie. Pomyśl o tym.
00 -
Odpowiedz
Zgadzam się z 11, i poniekąd Cię rozumiem lecz gdybym ja miał pewność że po śmierci jednak coś JEST, to wtedy gotów byłbym na samobójstwo, po to by doświadczyć coś, czego nie znam. Chęć poznania, oto co trzyma mnie na tym świecie, który w pewnym stopniu postrzegam jak Ty. I nie mówię tu o wiedzy książkowej, a o indywidualnych doświadczeniach z każdego momentu życia. Co do ludzi, chyba nie zdajesz sobie sprawy jak wielu z nich tworzy wokół siebie skorupkę tej głupoty i beznadziejności o jakiej mówisz. Cóż mogę poradzić, jak kolega/koleżanka z 11 wspomniała, pomóc może doświadczenie niepodważalnego dowodu na sens naszego błędnego koła zwanego życiem, czyli po prostu dzikiego pieprzenia.
01 -
Odpowiedz
Nie jesteś przypadkiem dzieckiem alkoholika?
00
Do rowerzystów.
2011-09-05 22:42Witam. Dlaczego gdy jadę po jednopasmowej drodze to rowerzysta jadący przede mną środkiem jezdni nie zjedzie mi na chwilę na pobocze abym mógł go wyprzedzić zważywszy na to, że z przeciwka jedzie sznur samochodów a za mną pusto, muszę wtedy jechać 2 km z prędkością 10 km/h… Czy bawół jadący przede mną nie mógłby być uprzejmy i mi zjechać?
Komentarze do "Do rowerzystów."
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Dostali troche przepisów od rządu i w dupach się skurwysynom poprzewracało!
00 -
Odpowiedz
Nie.
00 -
Odpowiedz
Podbijam pytanie. Wszystkich bawołów uprasza się o szacunek do kierowców i ich samochodów, które w akcie zniecierpliwienia mogą sobie zrobić garaż z dupy upraszanych uprzednio rowerzystów. Pozdro
00 -
Odpowiedz
Jadą tak, ponieważ nie mają siodełek i w chwilach ekstazy odlatują i nie kontrolują gdzie są. Teraz jest moda na dobrego anala – hasła grzmią skądkolwiek popatrzeć: mam cię w dupie, do dupy z tym, w dupie byłaś – gówno widziałaś, dupny interes, pocałuj/ugryź mnie/się w dupę, dupa jesteś nie chłop, ale dupa, jasna dupa, od dupy strony, itp, itp … Nie dziw się więc, że ludzie chowani w mirze uwielbienia dupy jeżdżą jak ostatnie dupki ….
01 -
Odpowiedz
Rowerzysta to RÓWNOPRAWNY użytkownik ruchu drogowego, więc nie wymagaj, aby zjeżdżał na pobocze, bo za nim swoją wypasioną furą jedzie PAN I WŁADCA. Więcej kultury i cierpliwości, zacni kierowcy!!!
01 -
Odpowiedz
Do nr 5: jak Cię już synu będzie stać na samochód i zmienisz swojej szanownej dupie siodełko na fotel to pogadamy czy tak fajnie wlec się za jakimś chujkiem 5 km/h.
10 -
Odpowiedz
PO wymyśliło zakaz jeżdżenia po chodnikach. A tras rowerowych jest mało… jednak powinni jeździć z boku, aby nie przeszkadzać samochodom.
00 -
Odpowiedz
Niestety większość ludzi użytkujących rowery to zwykłe matoły a nie rowerzyści.I rzeczywiście,dostali za wiele udogodnień i to teraz widać.
Ale totalnym zlotem debili są masy krytyczne…tzn kretyniczne.Założenie to nawet było dobre,ale teraz to jeżdżą tam matoły tylko po to żeby się nowym sprzętem pochwalić i sparaliżować ruch na dłuższy czas…a jak tak kurwa jedzie karetka to chuje nie przepuszczą.00 -
Odpowiedz
a gdybyś ty autorze jechał wtedy rowerem pomyślałbyś z pewnością 'a, jadę środkiem, nie puszczę skurwysyna!’ taka polska, tacy ludzie w niej.
00 -
Odpowiedz
jeszcze bardziej wkurwia jak dwa barany jadą na rowerach obok siebie a na drodze duży ruch. No kurwa
00 -
Odpowiedz
Misiu kolorowy z komentarza 6-go: rowerem jeździ się do pracy dla zdrowia, przyjemności albo po to, żeby ominąć korki. Ciekaw jestem jak tam Twoje serducho, bo moje zawsze dziękuje mi za wytężony wysiłek (jazda rowerem). Dodatkowo mi droga do pracy rowerem zajmuje 10 minut, samochodem conajmniej pół godziny, często 40 minut. Poza tym podejrzewam, że mój rower jest więcej wart, niż niejeden samochód, więc nie pisz, takich bzdur, że rowerem jeździ ten, kogo nie stać na samochód!!!
02 -
Odpowiedz
Popieram nr 5! Kierowcy to często odmóżdżeni idioci, którzy myślą, że są królami szos! Nawet jak jest mokro, to tak wyprzedzają rowerzystę, aby specjelnie go ochlapać. Sama miałam kilka sytuacji, że nawet na ścieżce rowerowej, która przecina ulicę, debilni kierowcy zajeżdzali mi drogę. Nie mówiąc już o tym, że jak nie ma ścieżek rowerowych, to: a) kierowcy się wkurzają, że rowerzysta jedzie ulicą, b) a jak jedzie chodnikiem, to piesi się wkurwiają! Rowerzysta nie ma więc klawego życia…
01 -
Odpowiedz
Pozdrawiam. Rowery mogą aktualnie jeździć kolo siebie i po całym pasie. Powiem tak: jak jade ba rowerze to wkurwiają mnie samochody, jak jadę samochodem wkurwiają mnie rowery. Widać tak być musi
00 -
Odpowiedz
@13 – mam podobnie, jeśli chodzi o wkurw :), @11 – ja też dla zdrowia czasami jeżdżę rowerem do pracy, choć zwykłym, nie żadnym wypasionym. z tym serduchem pewnie coś jest na rzeczy, dlatego też @reszta – pozdrawiam przedzawałowych samochodowiczów, zamkniętych w swoich metalowych klatkach. nie wkurwiajcie się aż tak bardzo na rowerzystów, bo złość piękności szkodzi 😉 weźcie czasami 2 pedały pod nogi i zobaczycie jak to jest. sam nie wiedziałem, dopóki nie spróbowałem – 1, 2 razy w tygodniu na rowerze do pracy – sama radość 🙂
00 -
Odpowiedz
Nie ocieraj sie o rowerzystów i rowerzystki. Zachowaj odstęp nie mniejszy niż 1 m. Podstawa prawna: art. 24 ust. 2 kodeksu drogowego.
00 -
Odpowiedz
a ja co dzień jeżdżę do pracy rowerem, w większości po ścieżce, ale kilkaset metrów po chodniku, z duszą na ramieniu, ryzykując mandat. Ale wolę tak niż po ulicy wiedząc jak moja żona jeździ autem…
Tak, że
powiem Ci, jeśli jest tak jak piszesz, strąb kutasa bo to patafian i cham nieuczony, żeby tak jechać.00 -
Odpowiedz
Ja się raz tak o rowerzystkę otarłem, że ojcem zostałem.
00 -
Odpowiedz
A wiesz co mnie wkurwia? Zrobili u nas drogę dla rowerzystów szeroką, kurwa, na dwa metry a niektóre barany i tak jadą po jezdni!
10 -
Odpowiedz
Sam jeżdżę rowerem.. i wiem co to znacz jak już nieraz samochód wyprzedzający mnie prawie mnie piznoł… dlatego też jadę środkiem dzięki temu jak mnie wyprzedza mam w razie czego miejsce, żeby odbić w bok i uniknąć wypadku, a nie że odbijam w bok i wpadam w rów kolo drogi… Pozdro.
00
Gotowanie
2011-09-05 22:42Lubię gotować i piec, nawet powtórzę to co mówił Pascal – gotowanie to moja pasja, uwielbiam to robić a że przy okazji wychodzi mi to dobrze i każdemu smakuję to tym bardziej się cieszę. Niestety moje koleżanki tego nie rozumieją. Twierdzą, że jestem kurą domowa, że mój facet (mieszkam z narzeczonym razem) mnie uwiązał wokół palca i ma posłuszną babę która lubi sprzątać i gotować (tak, tak są takie kobiety)a ja po prostu lubię to robić. Przy okazji dowiedziałam się od koleżanek, że jestem babą bez charakteru bo dogadzam swojemu facetowi, a nie powinnam tego robić, (mimo, że mój facet wręcz na rekach mnie nosi), (cytuję) bo faceta trzeba trzymać na smyczy, być niedostępna i niezdarną, w przeciwnym razie mu się znudzisz. Czy to takie dziwne? Czy teraz gotowanie jest wg. innych kobiet takie poniżające? Czy kobieta powinnam być wredna dla swojego faceta, żeby zostać doceniona? Chyba powinnam zerwać kontakt z koleżankami, bo jeszcze zacznę myśleć jak one
Komentarze do "Gotowanie"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Nie powinna być wredna. Przynajmniej tak mi się wydaje ale moja wiedza jest nikał. W każdym razie wydaje mi się że jakby kobieta na siłe udawała niedostępną to prędzej będzie to komiczne niż tajemnicze .
00 -
Odpowiedz
Chciałabym mieć takie problemy.
00 -
Odpowiedz
Po prostu jesteś jedną z niewielu jeszcze żyjących normalnych kobiet,które my,prawdziwi faceci bardzo cenimy.Natomiast tępimy twoje koleżanki i ich pierdolenie.Facet ma bezpieczną przystań i żarcie,ty masz faceta który cię docenia.Razem macie fajny związek a koleżanki pewnie dupy na dyskotekach dają i nic więcej.
00 -
Odpowiedz
ja pie…ani Ty ani one racji nie macie, bo jest po środku -przesada w żadną stronę niewskazana a jeśli w obecnej sytuacji czujesz się szczęśliwa to im chuj do tego.
00 -
Odpowiedz
Koleżanki masz chujowe i głupie, może nawet tak gadają bo Ci zazdroszczą, faceta itp. Zmień je, a Twój mężczyzna to szczęściarz i na pewno bardzo Cię kocha i docenia to jakim jesteś dla niego skarbem!
00 -
Odpowiedz
Tak to jest: im mniej sie starasz tym lepiej dla ciebie, nie partnera
00 -
Odpowiedz
koniecznie. zerwij kontakt z koleżankami. pozdrawiam
00 -
Odpowiedz
Jesteś boska. Chciałbym mieć taką żonę, a tymczasem mam zrzędliwe, wkurwiające pudło, które wiecznie jest niezadowolone i generuje pretensje z częstotliwością prądu w gniazdku – patrz Twoke koleżanki. Zerwij z nimi kontakt. Jeśli będziesz miała ochotę na ciekawą rozmowę, są miejsca gdzie można spotkac ludzi na nieco wyższym poziomie. Amen.
00 -
Odpowiedz
Uuuu kochana, ale masz głupie koleżanki. Niech zgadnę: one faceta nie mają, bo kto by chciał takie plujące jadem żmije ? Lubisz to, to rób to dalej – fajnie, że sprawia Ci to tyle przyjemności. Ja na miejscu Twojego faceta zapieprzałabym na kolanach do Częstochowy, że ma taką fajną kobietkę. A jak masz jakiś swój specjał to podeślij przepis tu, na chujni. Wypróbujemy. A takie koleżanki – won.
00 -
Odpowiedz
To są jakieś postępowe cipy i nie rozumieją tego że niektóre kobiety lubią dbać o swoich facetów. Ale za to powiem Ci jako facet, że na 100% twój facet jest zadowolony i zazdroszczą mu jego koledzy.
00 -
Odpowiedz
Jeśli pasjonujesz się również zmywaniem, sprzątaniem, praniem, prasowaniem, to możesz zostać moją żoną 🙂 .
00 -
Odpowiedz
Nie słuchaj koleżanek. Sam mam dziewczynę która uwielbia mi gotować (czasem aż mi głupio) I jest świetnie. A te Twoje koleżanki to ten rodzaj ludzi który myśli że zna sposób na szczęście (który najpewniej nie działa) i musi go koniecznie wszystkim sprzedać. Jak jesteś szczęśliwa to nie zwracaj na nie uwagi.
00 -
Odpowiedz
Po prostu gotuj
00 -
Odpowiedz
od takich „koleżanek” z daleka
00 -
Odpowiedz
nie słuchaj pseudo koleżanek. zazdrość i tyle. jeśli jesteś szczęśliwa lej na inncyh i nie daj sobie wmówić braku osobowości. sama jestem taka jak Ty i z żalem patrzę na te ”kobiety z charakterem” co robią swoim facetom awanturę o byle gówno.
00 -
Odpowiedz
Skoro lubisz gotować i opiekować się domem, a przy tym twój parter to docenia i jak wspomniałaś nosi Cię na rękach to w czym problem? Olej te feministyczne bzdury, a koleżankom powiedz, żeby przestały czytać debilne babskie tygodniki
00 -
Odpowiedz
Nie słuchaj tych idiotek,porostu zazdroszczą,ze ich wiedza kulinarna stanęła na jajecznicy,Pozdrawiam
00 -
Odpowiedz
Do komentarza 8-to wypierdol to pudło na kopach na śmietnik,co się będziesz męczył.
Ps-Jak jest jeszcze jakaś wolna dobrze gotująca i nie wkurwiająca facetów to chętnie przygarnę:)00 -
Odpowiedz
gotujesz z pasją to nie ograniczaj się do jednego konsumenta (facet)… może pomyśl nad własnym biznesem skoro masz takie zamiłowanie i ewentualnie w przyszłości zaproś te swoje pseudo koleżanki do własnej knajpy na dobre żarcie – pewnie by im rajtuzy z tych owłosionych nóg pospadały :))) pozdrawiam PS: jestem facetem i gdyby co to będę pierwszym klientem
00 -
Odpowiedz
Wreszcie baba, która zna swoje miejsce. Tak trzymać!
00 -
Odpowiedz
Kurde gdzie taki skarb sie uchowal?I SZKODA MI TWOICH KOLEZANEK
00 -
Odpowiedz
Ciekawe co jedzą Twoje koleżanki. Chyba gotują na cały tydzień gar nijakiej pomidorówy z ryżem.
00
Kozaki po internetowych kursach podrywu
2011-09-05 22:42„Miej wyjebane, a będzie Ci dane”, „Nie zgadzaj się na bycie >>koleżanką z fiutkiem<<" i inne bojowe hasła... Drodzy Panowie, te wszystkie mądrości żołędne bywają przydatne, owszem. Ale dla niektórych na tym się kończy życiowa edukacja. Jeszcze przedwczoraj marszczył skórę łapą, a dziś będzie taki traktował innych z pogardą, bo oto nauczył się ruchać! Gratulacje! Patrząc na popularność tych portali zaczynam się zastanawiać jak ludzkość przetrwała tyle lat bez internetu. Tyle pokoleń facetów nie miało guru, który by wytłumaczył, że muszą mieć wyjebane, a tu proszę, rok 2011 i jest nas ładnych parę miliardów. Ale monopol na wszechwiedzę mają ci od filozofii ruchania. Laska tam na Arystotelesa, wylane na Augustyna... A kto pisze wiersze ten cipa i 30-letni prawiczek, a tfu! Ruchanie lekiem na wszystko! "Bo natury mózgiem jeszcze nikt nie poskromił" :))) To może rzeczywiście jest jakiś problem, że ktoś ma 30 lat i nie miał baby. Może i poważny. Ale gdy taki ktoś skorzysta z tych kutaśnych porad, zamieni łapę na babę i stwierdzi, że oto spadły mu strupy z oczu i teraz wie po co żyje, to jest w 100x ciemniejszej dupie niż był. Zresztą, na wychodzenie z takiego stanu rzeczy też powstają już internetowe poradniki.
Komentarze do "Kozaki po internetowych kursach podrywu"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Nie, no jesteś po prostu zajebisty z tą swoją kompilacją! Każdy chujowicz traktuje chujnię na swój sposób, tak jak każdy chłop traktuje swoją babę, albo każdy Polak swoja ojczyznę. Ja najbardziej lubię pojedynki ludzi traktujących wszystko śmiertelnie poważnie i cholernie obowiązkowo z kartoflarzami od kabaretów naćpanych łupieżem babajagi. A propos prawiczków – znam ci ja takiego, który – jak zeznaje – trzymał ten pierwszy raz na noc poślubną. I chajtnął się w wieku 34 lat. Ktoś da więcej?
02 -
Odpowiedz
Hehe – miej wyjebane, a będzie Ci dane – moje motto życiowe, które zajebiście sprawdza się w odniesieniu do lasek 🙂 . A autorką postu zdaje się być właśnie kobieta, na którą ktoś ma wyjebane, której w związku z tym zależy na tym nieosiągalnym mężczyźnie, jest sfrustrowana i musi wyżyć się na forum.
00 -
Odpowiedz
Uwielbiam Twoją wypowiedź. Dodam tylko od siebie: AMEN.
00 -
Odpowiedz
Widzisz, ja też kiedyś tak myślałem, pisałem wiersze swojej kobiecie etc i co? Poszła z innym idiotą który ją rucha 3 razy dziennie i ona jest teraz taka: „dorosła i szczęśliwa”. Świat się zmienia, kobiety się zmieniają to i mężczyźni muszą. Zresztą akurat filozofowie zawsze mieli problem z kobietami 🙂
00 -
Odpowiedz
Amen
00 -
Odpowiedz
@2 Encyklopedyczny przypadek. Gówno zrozumiał, ale za to ma motto życiowe z wyższej półki… Pochwal się nim mamie, jakże męski Conanie Ruchaczu! :))
00 -
Odpowiedz
@4 Bo chujowe te wiersze pisałeś. Słowacki był chuderlawą metro-cipką z dziewiczym wąsikiem, a wiersze walił takie, że od lasek się opędzić nie umiał.
00 -
Odpowiedz
@1 Poza tym, że błysnąłeś dość zabawnym tekstem o babiejadze, to Twój komentarz jest bez sensu 🙂
10 -
Odpowiedz
@4 – Kolego, jest lepiej (czyli gorzej). Miałem kiedyś dziewczynę. Ciągle wymawiała, że ja tylko o seksie, że jestem jakiś niezaspokojony, że ją to męczy. Pragnęła intelektualnej czułości, romantyzmu, bezokazyjnego bilecika z „Kocham cię”, kartki z wierszem miłosnym, rozmów przy kominku itp, itp. No i razu pewnego nawinął się samotnik, poeta, marzyciel, czuły, romantyczny, uczuciowy… Odjechała z nim pierwszym wolnym autobusem. On jej pisał wiersze na miłosnych pocztówkach, dawał karteczki z „Kocham cię”, przynosił kwiaty i inne tego typu pedalskie sztuczki. Niestety, jak przyszło co do czego – bo przyjść musiało, to cwel okazał się być zwykłym impotentem. Rozpalony jak piec indukcyjny a chuj wisiał niczym szur wiejski u szyi brana. I nic nie pomagało, nawet soczyste lody. Wróciła po miesiącu, na zgodę zerżnąłem ją porządnie i wszystko wróciło do normy. Jaki z tego morał? Ano taki, że wszelkie intelektualne korowody, upiornie demonstracyjne filozofie i profesorskie mądrości są niczym w zetknięciu ze zdrową, naturalną golizną. Wielki Szu psychologii i tego typu pierdół, sam prof. Jung, dupczył swoje pacjentki po godzinach, aż iskry leciały i miał gdzieś zarówno tych wszystkich mądrali od Arystotelesa, Epikura do Kanta, jak i swoje nauki i poglądy. Zapewniam cię, nikt nie myśli o Tomaszu z Akwinu, Augustynie czy Franciszku gdy wkłada chuja do pizdy i tryska aż skurcze dupy nim telepią. W dzień filozofujesz, w nocy kopulujesz – tylko tak można zachować równowagę w tym popierdolonym świecie.
00 -
Odpowiedz
@8 – kurna, następny filozof-poszukiwacz gówna w pisuarze. Kocham takich przypierdalaczy, który wszystkich oceniają z lotu ptaka szczającego pod wiatr. Całkiem jak moja teściowa po biegunce – luźne sranie na zawołanie.
00 -
Odpowiedz
Do komenta nr 9-frajer jesteś.Raz cię jebnęła,drugi raz też to zrobi.A poza tym nie czujesz przy pocałunkach posmaku poeciego kutacza?
00 -
Odpowiedz
@ 11 hahaha dobrze powiedziane! jebnij go i ode mnie 😀 kutas co dymie w przeruchaną dziurkę i się wymądrza 🙂
00
Chujnia mi się podoba!
2011-09-05 22:42Zacznę od tego, że jestem nauczycielką i niedługo wracam do pracy. Praca ok, nawet ją lubię, ale nie cierpię bab z którymi pracuję. Są też całkiem fajne babki, i starając się myśleć pozytywnie można powiedzieć, żebym trzymała się z nimi i olewała resztę. Ale prawda jest taka, że jak widzę te tępe rury to bolą mnie zęby, włosy, cała dusza mnie boli. Ich tępy śmiech, pretensjonalny ton głosu, te ich chujowe szaliczki, wszystkie noszą szaliczki jak jakiś zasrany klan pseudointelektualistek. Albo korale pod kolor stroju. Młode dziewczyny i noszą korale. Ach, i wszystkie rozmawiają o ślubach, po kolei każda, jakby ślub był osiągnięciem na miarę nagrody nobla. Nikomu tego nie mówię, bo bardzo staram się być pozytywna, lubić wszystkich, ale kiedyś wybuchnę i wyrżnę te tępe dzidy w pień. Praca to w ogóle beznadziejne miejsce Kochani, zapamiętajcie moje słowa. Polityczna i towarzyska poprawność jest jedynym ratunkiem i jednocześnie obowiązkiem w każdej pracy. Na ogół bardzo nie opłaca się okazywać jakichkolwiek antypatii, a praca musi się opłacać, więc człowiek marynuje w sobie te wszystkie niezdrowe emocje, aż go zjedzą, zjedzą jego duszę!
Rozstrzelać wszystkie niedopchnięte, pretensjonalne, tępe, upośledzone emocjonalnie i intelektualnie rury.
Dziękuję.
Komentarze do "Chujnia mi się podoba!"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Kocham Cię!
00 -
Odpowiedz
No i właśnie dlatego dziecka jeśli kiedykolwiek mi się trafi w życiu do szkoły nie poślę.Nie chcę żeby mu z mózgu robiły gówno albo jakieś tępe stare rury,albo popierdolone histeryczki jak ty.
11 -
Odpowiedz
kurde nauczycielka 🙂 szkoda że ja nie miałem takiej nauczycielki, bym był twoim najlepszym uczniem 😛
00 -
Odpowiedz
Niestety, ale dla nauczycielek ślub jest jedynym sposobem na zyskanie dostępu do jakiejś większej ilości kasy 🙁
00 -
Odpowiedz
Nic dodać, nic ująć. Pomyśl, że to one kształcą młodzież. Pamiętam czasy liceum, kiedy większość nauczycieli miałem za idiotów, z wzajemnością. To jest jakaś paranoja, że w tak wyjatkowym zawodzie nie ma ostrej selekcji. Co one są w stanie przekazać takiemu np. 16-latkowi?
00 -
Odpowiedz
Wielu nauczycieli/nauczycielek w rodzinie – rozumiem twoje wkurwienie. Chuj im w dupe!
00 -
Odpowiedz
@1 dziękuję, to takie miłe czuć się kochanym.
@2 to jest chujnia.pl, ludzie tu lamentują nad urwanym pedałem od roweru. Nie rzucaj wyzwiskami we współchujowiczów, to naprawdę niestosowne.00 -
Odpowiedz
No ja akurat za czasów swojego liceum miałem jeszcze paru porządnych nauczycieli/nauczycielek.Degradacja następuje tak chyba od około 15 lat-stara kadra się wykrusza,a ci młodzi po studiach strasznie tępi i jak już mówiłem rozhisteryzowani.Zwłaszcza kobiety,parę takich poznałem i naprawdę szkoda dzieci do szkoły posyłać.A selekcji nie ma bo za te psie pieniądze to nie pójdzie nikt normalny,a tych z powołania to już nie ma.A jak nawet są,to szybko uciekają:)
00 -
Odpowiedz
Jest dokładnie tak jak napisałaś. I te kurwa apaszki, szaliczki i koraliki wszystko na jedno kopyto.
00 -
Odpowiedz
#1
Spierdalaj, ja bardziej!00
Wszystko mnie wkurwia
2011-09-03 22:46Czytając chujnię pt.: „jestem inny” odnosiłem wrażenie, że autor napisał mi biografię. Ok, ale do rzeczy: wszystko mnie wkurwia. Prawie wszystkich ludzi mam za idiotów, przed którymi muszę udawać kogoś innego, aby mnie zaakceptowali. Nikt nie potrafił mnie poznać w dostateczny sposób. Nienawidzę pierdolonego cwaniactwa, lansowania i innego gówna. Mało tego – mam też dość dziewczyn. Wszystkie na początku wydają się ok. Myślę sobie – to właśnie ta. Pasuje do mnie jak ulał. Po jakimś czasie jednak wszystko idzie się jebać. Jestem tak zrażony do nich wszystkich, że masakra. Wbrew pozorom jestem wrażliwy. Niestety, paru już to pokazałem i mnie od razu zaczęła olewać. Trzeba być po prostu chujem, który pokaże, że ma ją w dupie, czy co? Opowiem też co nieco o mojej byłej. Wszystko mi w niej pasowało, gdyby nie ilość znajomych i przyjaciół. Gdzieś z nią idę, każdego zna, z każdym musi chwilę pogadać. Moje nerwy nie wytrzymały na pewnej imprezie, gdy paru gostków ewidentnie do niej zalatywało. Ona twierdziła jednak, że są ok i to tylko znajomi. Niestety, ale nie wytrzymałem, pokłóciłem się i zakończyłem znajomość. Jak się później okazało, tylko zwolniłem im miejsce. Następną rzeczą są moje kompleksy. Jednym, który mi teraz przychodzi na myśl, to fakt, że nie potrafię tańczyć. Mało tego, nikt nawet nie ma mnie jak nauczyć. Nie czaje rytmu i tyle. Bez tego nawet nie mam po co jechać na jakąś zabawę. Jedyne, przez co odnajduję się w tym świecie to piłka nożna. Chujnia i śrut.
Komentarze do "Wszystko mnie wkurwia"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
jestem dokładnie taki sam -,-
00 -
Odpowiedz
Kurwde chyba byłem nieźle nawalony jak to pisałem bo nie pamiętam… Kurde prawie wszystko pasuje tez do mnie ;/
00 -
Odpowiedz
Dobrze, że ją rzuciłeś – nie ma co sobie zawracać głowy takimi. Co do znajomych – pewnie, jak większość tego typu dziewczyn, miała koło 500 znajomych na FB, NK i tak dalej… To jest dla mnie dziwne. Po drugie – dobrze, że jeszcze są wrażliwi faceci. Nie przejmuj się, na pewno trafisz w końcu na właściwą dziewczynę, uwierz mi – są takie, które naprawdę szukają wrażliwego faceta i nie po to, żeby to wykorzystać. Co do tańczenia – nie każdy musi umieć, tak samo jak i śpiewać czy grać na pianinie. Na pewno masz inne pasje, jak np piłka nożna, o której wspomniałeś – rozwijaj je, poszukaj jakiegoś nowego zajęcia, zapisz się na jakieś warsztaty, poznasz tam ludzi o tej samej pasji i pewnie też fajne dziewczyny :). Głowa do góry i nie bój się być sobą. Pozdrawiam, stała czytelniczka chujni:)
00 -
Odpowiedz
Dobrze, że masz hobby a reszta sama się ułoży… cierpliwości! Wiara czyni cuda ;D
00 -
Odpowiedz
No właśnie, dlatego że jesteś wrażliwy, tak Cie wszystko wku…wia. Mam to samo 😉 Zlewka na wszystko pomaga, ale tylko trochę ;/
00 -
Odpowiedz
ciekawe, bo teraz mam wrazenie, że Ty napisałeś moją biografię (po części) ;P
00 -
Odpowiedz
kurwa jestem taki sam!!!!
00 -
Odpowiedz
Ty pewnie jesteś idealny!!!
01 -
Odpowiedz
Dokładnie! To jest przykre uczucie!
00 -
Odpowiedz
@8 ty na pewno nie jesteś idealna, tez jesteś niedowartościowana że potrzebujesz tabunu mężczyzn żeby cię dowartościowali?
00 -
Odpowiedz
Jestem zrażony do nich wszystkich… To tak ja do facetów, wy tępe jebaki!
Pozdro00 -
Odpowiedz
Czuję się jakbym czytał fabularyzowaną historię opartą na mojej biografii…
00 -
Odpowiedz
Ale pierdolicie…
00 -
Odpowiedz
czasem mam ochotę wsiąść do czołgu i rozpieprzyć całe miasto
00
Wy i te Wasze problemy…
2011-09-03 22:46Irytują mnie Wasze problemy typu – nie zaliczyłem przedmiotu/mój facet za dużo je/wjechał we mnie rower. Wy to nazywacie problemami? A co byście powiedzieli na całe życie walki z własnymi myślami? Dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą, sekunda za sekundą ciągła walka z własnymi myślami, jakby należały do kogoś innego. Jakby w umyśle siedział jakiś demon, który cały czas podpowiada złe myśli, wypomina winy, ZNAJDUJE winy, nawet tam gdzie ich nie ma. I proszę nie mówić mi „wystarczy nie myśleć”. Moja choroba nazywana Zespołem zaburzeń obsesyjno – kompulsywnych, bardziej znana jako Zespół Natręctw, gdyż to na nią właśnie cierpię, UNIEMOŻLIWIA „nie myślenie”. Byłem u terapeuty po 22 (DWUDZIESTU DWÓCH) pierdolonych latach, w czasie których fakt, że coś ciągle podpowiada mi złe myśli stało się dla mnie normą. Dowiedziałem się, że osoby cierpiące na tą chorobę NIE SĄ W STANIE kontrolować swoich myśli. I nie mówię tu o pieprzonej potrzebie ciągłego mycia rąk (kompulsja), która jest dosyć popularna, czy potrzebie kilkunastokrotnego wracania do domu, by sprawdzić, czy aby na pewno zamknęło się drzwi. Zabiłbym chyba, żeby moja choroba ograniczała się do czegoś takiego. Niestety, w moim przypadku dominują obsesje. Obca siła siedząca w mojej głowie, która nie pozwala mi zaznać szczęścia. Jak jestem zadowolony, to momentalnie i automatycznie wyszukuje myśl, która to zniszczy i mi ją podpowiada. Wypomina mi coś, co się stało lata temu (LATA TEMU) i znajduje w tym moją winę, do czego non stop mnie przekonuje. A ja z tym walczę, w mojej głowie siedzi coś, z czym ciągle muszę walczyć, bo nie mogę tego kontrolować. Ponad rok temu byłem z przyrodnim bratem na wakacjach w Chorwacji, miałem wówczas, od miesiąca – po raz pierwszy w życiu dziewczynę. Ostro się napiliśmy i nie pamiętam dokładnie wszystkiego. Niedaleko nas mieszkała jakaś młoda dziewczyna, też Polka, na która strasznie mój brat leciał. Postanowiliśmy (ciężko pijani) pójść na spacer i on ją zaprosił żeby poszła z nami (była na zewnątrz akurat). Pomyślałem, że mam wyjebane, co się może stać? Usiedliśmy na jakiejś ławce i mój brat zaczął się z nią lizać, ja siedziałem obok i cieszyłem się, że ona nie jest mną zainteresowana i mam spokój (w końcu mam dziewczynę). Nagle mój brat się uparł, żeby ta dziewczyna zapaliła ze mną po studencku, czego ja nie chciałem i o tym powiedziałem. Potem piliśmy jeszcze trochę i mój brat się uparł, że ona ma ze mną zapalić. Ja byłem strasznie pijany i nie wierzyłem, że ona będzie chciała to zrobić (leciała na mojego brata i nigdy wcześniej dziewczyny się mną nie interesowały – było to dla mnie abstrakcją). Odwracam się do niej i BUM, ta ustami do moich i zapaliliśmy, odwracam się i SZOK. WTF?! Nie wierzyłem, że do tego doszło, wcześniej żadna dziewczyna tego nie chciała, a tutaj hop-kurwa-siup i po sprawie. Ja zszokowany patrzę na nią, zaskoczony szczerze, że jakaś dziewczyna chciała coś takiego ze mną zrobić. Potem wróciliśmy i cały czas się już pilnowałem, żeby na coś takiego więcej nie pozwolić. Moja dziewczyna wie o wszystkim i kompletnie nie ma mi tego za złe (sama robiła gorsze rzeczy), ale mój umysł ma to, że tak poetycko to ujmę – w dupie. Jestem od roku bombardowany bez przerwy przez myśli, że na pewno tego chciałem, że to tylko moja wina, że zdradziłem swoją dziewczynę, która kocham, że powinienem się zabić i tak dalej. Myśli samobójcze są u mnie na porządku dziennym. Gdyby nie to, że z dziewczyną jesteśmy już zaręczeni i ona chce być już ze mną na dobre, to bym się zabił. Ani chwili bym się nie wahał i dobrze o tym wiem. Obsesje/potrzeba interpretacji wszystkiego, czego zdrowy człowiek nawet nie zrozumie doprowadza mnie do zaniedbywania codziennych czynności, nie mam czasu dla rodziny, nie mogę sobie zrobić obiadu, nie mogę sobie zrobić prania, bo atakują mnie myśli, które to wymyślają coraz to nowsze scenariusze zdarzenia i już nie wiem, co jest prawdą, a co wymysłem mojego umysłu. Tyle mam kurwa do powiedzenia o Waszych „chujniach”.
Komentarze do "Wy i te Wasze problemy…"
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Po paru latach uspokoisz się na tyle, że będziesz mógł funkcjonować. Ale z głowy tego nie wymażesz. Przez takie sytuacje ludzie dostają pierdolca. Serio.
00 -
Odpowiedz
panie! Nie obrażaj pan! Każda chujnia jest inna i niepowtarzalna.
00 -
Odpowiedz
I co, Ty jesteś lepszy od innych, bo jesteś popierdolony? Też mam nerwicę natręctw i walczę z nią dość skutecznie jak na razie, a Ty jesteś słaby i nie dasz rady bez pomocy specjalisty. Pozdro 🙂
00 -
Odpowiedz
Kurwa to że Ty masz takie problemy to nie znaczy że innych problemy się nie liczą. Jeden ma gorzej drugi lepiej ale takiemu baranowi jak Ty ciężko to pojąć
00 -
Odpowiedz
Mam naprawde podobnie ;/ ale nie myślałem że to może być chorobą. Do tego dochodzi nerwica, depresja i wiele innych jebanych problemów. 🙁
Jestem tak pesymistycznie nastawiony do świata że nie wiem czy cos potrafi to zmienić. :((00 -
Odpowiedz
Ten kto tego nie przeżył nie wie jak ci jest ciężko. Ja na nic nie choruję, ale jak mam taki podobny napad myśli to zaczynam sprzątać.
00 -
Odpowiedz
Bez kitu! Nie wymyślaj kolejnej abstrakcyjnej choroby -musisz to pokonać, zacząc myśleć pozytywnie bo nie myślenie też ma przykre konsekwencje. Mnie jak każdego rózne mysli nachodzą i bardzo się mnoża, ale do chuja co ty pierdolisz..zastanów się -twój umysł wymaga twojej kontroli -każda choroba psychiczna to tak naprawdę tylko usprawiedliwienie ciemnoty, potrzebujesz przyjaciela któremu się porządnie wygadasz, rozjaśnisz poglądy a także pracy i zajęć które odciągną Cię od myślenia i rozpierdalania spraw na drobne -to idiotyczne i w niczym Ci nie pomoże! Musisz żyć, w obecny sposób długo nie pociągniesz… do roboty /agl
01 -
Odpowiedz
Przyjacielu! Nie owijając w bawełnę. To o czym piszesz (o ile piszesz prawdę, a nie trolujesz), ma niewiele wspólnego z zespołem natręctw jakichkolwiek. Sam siebie zdiagnozowałeś o wiele lepiej niż ten cały psycho-terapeuta. Kluczowym słowem jest tutaj DEMON, czyli taki koleś, który podsuwa ci pojebane myśli, nawet kusi do samobójstwa. Jakiś czas temu w radio nadawali piosenkę „… bo to co nas spotyka, przychodzi z poza nas …” Chyba sam autor słów nie wie, jak bardzo jest blisko prawdy totalnej. Myśli człowieka nie rodzą się w jego głowie, głowa (tzn. stan świadomy) je tylko odbiera. Tego DEMONA możesz łatwo zobaczyć we snach. To jest najczęściej taki facet, z którym walczysz, który (we śnie, oczywiście) gwałci twoją żonę, kochankę, matkę, siostrę lub inną kobietę; pojedynkujesz się z nim, okrada cię, robi ci krzywdę itp, itp. W stanie świadomym go nie widzisz, ale skurczybyk jest cholernie silny, silniejszy od ciebie 100 razy i zatruwa cię swoimi myślami. Jest twoim pierścieniem Saurona (Tolkien tej bajki z pierścieniami nie wymyślił sam, skopiował pomysł z Norweskich legend, a one nie wzięły się znikąd). Sam z nim nie wygrasz. Jedynie, kto może ci pomóc do dobry ksiądz-egzorcysta. Psycho-terapeuta w ostateczności da ci skierowanie do psychiatry, a ten da receptę na niebieskie tabletki i będziesz resztę życia chodził otępiały. Jeżeli pamiętasz swoje sny, opisz jeden z tym wątku.
01 -
Odpowiedz
@8 chłopie co ty ćpasz?
10 -
Odpowiedz
Biedactwo! Wiem o czym mówisz bo sama mam nerwicę natręctw od wielu lat, i u mnie doprowadziła ona parokrotnie do wycieńczenia, zarówno psychicznego jak i fizycznego. Raz nawet bardzo groźnego dla mojego życia. Myślę, że może Ci pomóc informacja, że to zaburzenie wynika głównie z zachwianej równowagi neuroprzekaźników. Czyli potrzebujesz leków, które tą równowagę przywrócą. Musisz iść do lekarza i uzbroić się w cierpliwość. Pamiętaj, że mogą nie dobrać Ci od razu odpowiednich, a zanim nawet odpowiednie zaczną działać, mijają tygodnie. Ale warto walczyć, życie może być zupełnie inne! Może być wspaniałe! Trzymam mocno za Ciebie kciuki, i ślę mnóstwo pozytywnej energii!
00 -
Odpowiedz
ps. I nie czytaj komentarzy wyżej. To jest choroba, i to bardzo poważna, zagrażająca Twojemu życiu. Ja o włos nie zamęczylam się na śmierć, schudłam do 40 kilo i nie spałam przez 2 tygodnie, do momentu kiedy robiłam pod siebie, traciłam przytomność i wylądowałam w szpitalu. Zrób ABSOLUTNIE wszystko co w Twojej mocy, żeby sobie pomóc. Warto!
00 -
Odpowiedz
Ja też mam tendencje do rozpamiętywania, zamartwiania się, często na zapas… A potem się okazuje, że nie było powodu. I chociaż wiem, że to nic nie da – dalej myślę i nie mogę przestać… Ale znalazłam pewien sposób ostatnio, wydaje mi się skuteczny. Praktyka uważności. Jak do tej pory jest lepiej. Polecam książkę: „Uważność. Trening pokonywania codziennych trudności” pana R.D Siegela. Wpadła mi niedawno w ręce, właściwie przypadkiem. Zaczęłam praktykować, pierwsze efekty już widzę. Jeśli miało by to w czymś pomóc, to szczerze polecam. Pozdrawiam, trzymaj się, nie dajmy się zmartwieniom.
00 -
Odpowiedz
Stary, po pierwsze to ta strona jest właśnie do opisywania każdej chujni! Nie ważne jak poważnej. Z resztą dla każdego inna sytuacja może mieć inną wagę. Co to kurwa ma być jakiś ranking chujni? Moja lepsza od twojej. Moja mojsza od twojszej, kurwa? Spierdalaj do psychiatryka i tyle.
00 -
Odpowiedz
Też tak mam. Nie mówię że choruje na to bo wątpie choć nie wykluczam ale też mam ciągle takie zajawki. jak to jest naprawde silne i nie moge wyprzec to śpiewam byle co albo gadam do siebie coś w tym stylu „Ale jesteś głupi” bądź „zapomnij idioto”.
00 -
Odpowiedz
do 8 ale Ty jesteś ciemna dupa to nie mogę. jest taka klasyfikacja ICD 10 zaburzenia F42 (F42.0 -F42.9) bedziesz wiedział; albo książkę prof. Bilikiewicza, czy książkę Jarema-Jabłońską i weź się rozpędź w ścianę tępa pało !!! tacy jak ty w średniowieczu budowali panom domu i składali ofiarę z żab matce naturze.do autora – jest to nieciekawa choroba i na pewno bardzo męcząca – możesz mieć dość. Po to jest chujnia, żeby się wkurwiać i wyżalać i Ty mas prawo bo to jest Twoja wielka chujnia. Inni też mają, większe i mniejsze. Najczęściej jest tak, że jak ktoś ma na prawdę w życiu dramat to nie mówi o nim i woli pierdoły o pryszczu napisać, żeby zapomnieć na chwilę o swoim horrorze pod dachem ! nara
00 -
Odpowiedz
No proszę – znachorzy, uczeni, profesorowie, troglodyci, mądrale, i jajcarze. Brakuje mi tylko Juranda ze Spychowa.@9 -> kurna, nie wiem jak to się nazywa, ale po każdej pigułce jestem kimś innym. Wczoraj byłem Tarzanem, więc domyślasz się, jak mój dom teraz wygląda? Została mi już tylko jedna, więc się nie podzielę, nawet jakbyś ładnie prosił. @15 – przypomina mi się taki rysunek Sawki. Siedzi pacjent z ręką w gipsie a nad nim laryngolog wali pięścią w stół i krzycy – „To ja decyduję, na co Pan jest chory!”.
00 -
Odpowiedz
Już nie bądź taki kozak. Po to jest chujnia, żeby pisać o tym, co kogo boli. Jedni mają większe problemy, a jedni mniej a ta strona jest po to , żeby się wygadać bez względu na to czy to istotne, czy nie.
00 -
Odpowiedz
Witaj.
Wkurzyłem się, bo przed chwilą miałem zajętego kompa, więc wykupiłem na telefonie pakiet internetowy , i rąbnąłem Ci niezłe wypracowanie na ten temat, którego pisanie zajęło ponad godzinę i kliknąłem coś nie tak, wszystko poszło w przysłowiowe „wpizdu”. No ale cóż, lepiej, że teraz mam już dostęp do kompa bo napiszę wszystko o czym chciałem powiedzieć:Aż do dzisiaj, gdy przeczytałem twój post, myślałem, że całe gówno, które się działo w mojej głowie, to jakiś strasznie indywidualny przypadek; że coś takiego nigdzie nie istnieje, tylko sam sobie to wymyśliłem w mojej popieprzonej głowie. Uznałem, żeby nikomu nigdy o tym nie mówić, bo zdając sobie sprawę z tego, jak to działa u mnie, myślałem, że po tym jak ktoś inny się o tym dowie i zrozumie mechanizmy działania tej choroby, jeszcze się tym ode mnie ?zarazi?. Ale skoro podałeś nazwę choroby, i poczytałem o tym, to zauważyłem, że pokłada się ona mniej więcej z tym z czym miałem do czynienia, i takich przypadków jest sporo.
U mnie zaczęło się właśnie od tego. Że pomyślałem o czymś, o czym nie powinienem myśleć, i nie podobało mi się to, starałem się taką myśl odrzucić? i, z perspektywy czasu, wydaje mi się, że w tym konkretnym momencie, mój mózg sobie to wydarzenie zarejestrował. To był początek. Musiało to wzbudzić trochę emocji, bo pamięć o tym zdarzeniu zaczęła wracać do mnie automatycznie, razem z tamtą wulgarną myślą. I jak wiadomo, tak jak mózg się do wszystkiego przyzwyczaja, przyzwyczaił się również do zaśmiecania mi głowy brudnymi myślami. Sam je wymyślałem (mózg wbrew mojej woli potrafił to zrobić w ułamek sekundy), i one do mnie wracały. Jak wiadomo, z czasem zacząłem się zastanawiać, skąd się takie gówno w mojej głowie wzięło. Chcąc zrozumieć to, doszedłem do wniosku, że zrodziło się w niej coś jak ?wirus komputerowy?, coś co u innych ludzi można częściowo porównać do sumienia (tylko działającego inaczej) ? coś co nasuwa Ci myśli, z czym być może możesz porozmawiać i przede wszystkim, czego głównym defektem jest to, że działa tylko i wyłącznie na twoją szkodę, jak najgorzej.
Ale żeby zachować jakiś porządek wypowiedzi, od początku:
Pierwsza sprawa
Zauważyłem dzisiaj kilka komentarzy. Zupełnie nie przejmuj się większością z nich, bowiem Ci ludzie w ogóle, zupełnie, totalnie nie mają pojęcia z czym Ty musisz się męczyć. Powinni wybaczyć Ci nastawienie, ale z drugiej strony, musisz pamiętać, że nie Ty jeden tutaj masz problem, a wręcz przeciwnie, ten portal jest dla ludzi którzy nie mają się gdzie wygadać, chcą się podzielić problemami i porównywanie ich byłoby trochę tak jak porównywanie gatunków muzyki, a ?o gustach się nie dyskutuje?? wiadomo że ludzie mają różne problemy, różnej natury i różnego stopnia, jednak zawsze, ?Chujnia to Chujnia?, więc uszanuj problemy innych.Druga sprawa
Nie żebym podważał kwalifikacje lekarza/y z którym miałeś do czynienia, ale istnieje szansa, że on/oni gówno wiedzą, skoro jeszcze nie ustawili Cię do pionu. Wiadomo, że osoby na takim stanowisku muszą mieć sporą wiedzę teoretyczną na temat setek przeróżnych chorób, + wiedzę praktyczną zdobytą podczas spotkań z pacjentami. Jednak, moim zdaniem, największą wiedzę która mogłaby Ci pomóc, posiada ten, który ?Tam był? chorował na to i udało mu się z tego wyjść, wymyślić samemu schematy SILNIEJSZE od tych które zakorzeniły się przez lata w głowie, i wprowadzić je w życie. Twój mózg przyzwyczaił się do aktualnego stanu, a ponieważ, nie miałeś pojęcia/siły jak z tym walczyć, ?on? atakując Cię REGULARNIE, brnął w to dalej. Wydaje mi się, że sposób wyleczenia jest taki sam ?REGULARNIE OMIJAJĄC I ŁAMIĄC już ISTNIEJACE w głowie SCHEMATY, potocznie mówiąc ?PRZYZWYCZAIĆ GO DO ZDROWEGO STANU?. Więcej o tym za chwilę.Trzecia sprawa
JA jestem człowiekiem który wyleczył się z tego SAM, bez żadnej konsultacji z lekarzem ani w ogóle z nikim. Więc chyba mam coś tutaj do powiedzenia. Nie mam pojęcia, jak bardzo indywidualne są poszczególne przypadki tej choroby, a głównie, co tutaj ważne, jak bardzo twój przypadek różni się od mojego. Ale z tego co wyżej przeczytałem, większość twoich zachowań pokrywa się z moimi, więc moje wskazówki, nie mogą Ci zaszkodzić. Teraz napiszę wszystko do czego doszedłem po latach przemyśleń nad tym, co jest ze mną nie tak i dlaczego.Na Wikipedii przeczytałem:
TEORIE biologiczne
?Według badań przyczynami zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego mogą być nieprawidłowości w funkcjonowaniu niektórych obszarów mózgu, a przede wszystkim: płata czołowego, przedniej części zakrętu obręczy oraz jąder podkorowych.?Co mam do powiedzenia na ten temat ? Taa, słusznie napisali, że to są TEORIE. Może częściowo prawda? a może to mózg może się zepsuć od tej choroby a nie na odwrót? Kto to wie? Ogółem, ?MÓZG? człowieka (i nie tylko) do dzisiaj jest przedmiotem badań i naprawdę wiele o nim nie wiemy, poza tym, że ma ogromny potencjał i nie znamy granic jego możliwości. Być może psychiczne wyleczenie się z tego, z czasem spowoduje stopniową ?naprawę? ewentualnych drobnych uszkodzeń? a być może po prostu nie ma żadnych uszkodzeń, i wszystko to sprawa psychiki. Nie ma co się nad tym zastanawiać, bo z tego wszystkiego, jedyne co jest pewne, to FAKT, ze mi się udało z tego wyjść, więc czemu Ty nie miałbyś spróbować ?
Uważam, że jeśli zrozumiesz, skąd to się bierze, od najmniejszych podstaw i całkowicie pojmiesz mechanizm działania tego wszystkiego, będziesz w stanie odgonić to od siebie. Należy jednak pamiętać, że wszystko co piszę to moja teoria, a nie chce mi się używać co chwila słów ?prawdopodobnie?, ?być może?, itd. więc będę pisał w taki sposób, tak jakby moje wypociny to była 100% prawda (przynajmniej ja jestem do niej wystarczająco przekonany). Zacznę więc od podstaw, od początku:
Ja jestem pewien, że coś takiego nie bierze się w głowie bez powodu. Wydaje mi się, że człowiek zachorować może na dwa sposoby:
-dowiadując się o chorobie, i jak ona działa, ze świata zewnętrznego, od kogoś? – zastanawiając się nad nią i mając słabą psychikę(cokolwiek to znaczy), może się ona uaktywnić i zakorzenić u tej osoby-sposób numer dwa ? czyli taki jak u mnie ? ja sobie ją po prostu, stopniowo, sam wymyśliłem
Sposób, ?numer dwa? nie bierze się tak sam z siebie. Na wymyślenie czegoś tak skomplikowanego, podatni są ludzie którzy dużo myślą o różnych rzeczach, inaczej, strasznie długo zastanawiają się nad rzeczami o których nawet nie pomyślałby przeciętny człowiek. Część z nich może po prostu taka jest, i takie myślenie jest częścią ich osobowości, jest NATURALNE. A RESZTA ? właśnie, czemu człowiek myśli o najprzedziwniejszych rzeczach, szuka w myślach czegoś, próbuje na siłę coś wymyślić, stara się zrozumieć zasady działania świata, zasady działania ludzi, czemu robią to co robią, jak się poruszać w tym świecie, jak się w nim odnaleźć, itp, itd, słowem, wszystko pojąć ? Odpowiedź brzmi tak?
DUŻO MYŚLĄ ludzie, którzy:
-przede wszystkim, mają ZBYT DUŻO WOLNEGO CZASU, i zamiast spędzać go w pożyteczny sposób, poświęcają go godzinnym rozkminom
-źle się czują w społeczeństwie i zastanawiają się, DLACZEGO (na przykład w szkole, są źle traktowani, a to akurat dzisiaj jest w KAŻDEJ szkole na porządku dziennym)
-NIE POTRAFIĄ SIĘ CIESZYĆ, bo wydaje im się, że nie mają z czego, a swoją drogą, często rzeczywiście nie jest im do śmiechu?. I w każdym z przypadków ZA TEN STAN ?nieszczęścia? WINIĄ tylko SIEBIE
-TŁUMIĄ SWOJE EMOCJE, tłumią swoje naturalne zachowania, robią rzeczy wbrew sobie, słowem, obawiając się braku akceptacji ze strony społeczeństwa, wtapiają się w to społeczeństwo, kopiując zachowania, decyzje, poglądy, od nich, co nawet, jeśli spowoduje częściowe dowartościowanie takiego człowieka, nie daje mu spokoju, bo mimo wszystko, nie zachowuje się naturalnie – nie robi rzeczy bez zastanowienia, tylko analizuje każdą swoją decyzję, skupiając się na tym, żeby zrobić tak, by innym się spodobało (klasyczny przypadek ? ludzie którym nie smakuje alkohol, żeby być ?fajni? i akceptowani przez kolegów, piją razem z nimi i nigdy nie odmawiają kieliszka, a później mają wyrzuty ? więc więcej nad tym myślą, czy robią dobrze)
-NIE MAJĄ ODWAGI by robić rzeczy, których akurat są pewni i które chcą by zrobić od dłuższego czasu (z cyklu wyciągnąć dziewczynę na spacer albo zagadać, i wiele innych) i wiecznie się zastanawiają, kiedy to zrobią, ale ostatecznie pozostaje to w ich marzeniach i z czasem, coraz bardziej żałują coraz to kolejnych niewykorzystanych okazji a jako że nie mogą nic z tym zrobić, jest ich coraz więcej
-którym BRAKUJE SENSU ŻYCIA, brakuje powodu do życia, nie mają pasji, zainteresowania, kogoś/czegoś dla kogo/czego chcieliby co dziennie wstawać, nie wiedzą co ze sobą w tym świecie zrobić, nie mają żadnego celu
-KTÓRZY NIEUSTANNIE TOCZĄ W GŁOWIE MORALNĄ WALKĘ, zastanawiają się jak będą postępować, myślą o przestrzeganiu zasad swojej religii lub innych ogólnie przyjętych zasad
-KTÓRZY MAJĄ PROBLEM Z PODJĘCIEM KONKRETNEJ DECYZJI, W KAŻDEJ Z WYŻEJ WYMIENIONYCH SPRAW, MYSLĄ, ŻE MUSZĄ NAD TYM WSZYSTKIM WCIĄŻ PANOWAĆ, KAŻDEGO DNIA MYŚLĄ O WSZYSTKIM NA RAZ, STARAJĄC SIĘ WRESZCIE DOPROWADZIĆ SETKI SPRAW DO KOŃCA, biorąc na swoje barki, na swoją odpowiedzialność zbyt duży ciężar, którego nie są w stanie udźwignąć, i w wyniku tego w każdej z tych setek spraw pojawiają się porażki, niepowodzenia, bo NIE DA SIĘ ZROBIĆ WSZYSTKIEGO NA RAZ a taki człowiek który się przecież stara, oczywiście WINĄ OBARCZA SIEBIE
Chyba niczego nie pominąłem, (zresztą, nie ma się co oszukiwać, ?w mojej autobiografii sprzed kilku laty?); wyżej wymienione cechy często się łączą, i jestem pewien, że człowiek posiadający choć kilka z nich, może być niestabilny emocjonalnie i skłonny nie tylko do tych konkretnych zaburzeń które Cię dotknęły, ale również do wielu innych (depresje i tym podobne).
Posiadając te wszystkie cechy i wymyślając sobie tą chorobę, było mi naprawdę ciężko. I szukałem sensu życia, szukałem innego świata, szukałem sposobu żeby sobie z tym poradzić.
Jednak z czasem, zrozumiałem, że ŻADNA Z TYCH SPRAW NIE DA MI SPOKOJU, DOPÓKI NIE WYJAŚNIĘ WSZYSTKICH. Dopóki każdej nie przetłumaczę mojemu umysłowi w taki sposób, że gdy wrócę do niej po raz kolejny, tylko sobie o niej przypomnę i będę mógł ją bez problemu zostawić w spokoju, bo wiem, że jest wyjaśniona.
Później szukałem wniosków, które mogą stanowić stabilną podstawę dla pozostawienia wielu różnych myśli za sobą. Tu zajmę się jednym konkretnym, który, gdy zrozumiesz, może i odsunie od Ciebie jedną konkretną myśl.
SAMOBÓJSTWO ? myślałem o nim wielokrotnie. Często, gdy ktoś mnie zdenerwował/poniżył/upokorzył. Wtedy myślałem o nim, bo sądziłem, że gdybym posunął się do tego, Ci ludzie którzy się ze mnie śmiali i robili mi krzywdę, ?dostali by wreszcie za swoje? ? w szczególności, gdybym zostawił stosowną wiadomość pożegnalną w stylu ?Zrobiłem to przez tego i tego, upokarzali mnie i nie mogłem z tym żyć? Często, gdy chciałem zapobiec niechcianej sytuacji, na przykład w domu, gdy były jakieś kłótnie (np. brat z siostrą) sądziłem, że jak się zabiję, to oni oprzytomnieją i przestaną się tak traktować. Często, gdy nie wiedziałem co dalej? nie widziałem żadnego planu na przyszłość i zwyczajnie nie wiedziałem w jaką stronę pójść. Gdy nie widziałem żadnej nadziei w ludziach, w społeczeństwie, w sensie życia, w sobie.
ALE?.. ostatecznie wreszcie ZROZUMIAŁEM jakie SKUTKI wiąże ze sobą samobójstwo. Decydując się na odebranie sobie życia: ZNISZCZYŁBYM ŻYCIE ludziom których obarczyłbym odpowiedzialnością za mój czyn, ZNISZCZYŁBYM ŻYCIE, mojej rodzinie i ewentualnie znajomym którzy są do mnie bardziej przywiązani, i ostatecznie, jestem pewien, że gdybym już to zrobił, i w założeniu że po śmierci jest jakieś życie, miał możliwość zastanowienia się nad swoim czynem, to ŻAŁOWAŁBYM. ŻAŁOWAŁBYM tego, że nie spróbowałem doprowadzić życie do porządku. ŻAŁOWAŁBYM, że nie podjąłem tego ryzyka, żeby spróbować zapanować nad swoimi problemami. ŻAŁOWAŁBYM, że zmarnowałem sobie życie. I ŻAŁOWAŁBYM, że SPRAWIŁEM TYLE BÓLU SWOIM BLISKIM. Co to znaczy ? MIAŁBYM ZA TO WSZYSTKO POCZUCIE WINY ! A PRZECIEŻ TO POWODUJE TA CHOROBA !
Więc, W TEN SPOSÓB, DOSZEDŁEM DO PEWNEGO WNIOSKU, ŻE NIE POPEŁNIĘ SAMOBÓJSTWA I NIE BĘDĘ O TYM MYŚLAŁ, BO GDYBYM TO ZROBIŁ, MIAŁBYM POCZUCIE WINY ZA JEGO KONSEKWENCJE. A DOSYĆ MAM POCZUCIA WINY?
Teraz, za każdym razem, gdy pomyślisz o samobójstwie, pomyśl od razu, że nie chcesz być winnym jego konsekwencji, i tą myśl możesz odrzucić, z nią wygrałeś. Ile razy będzie wracać, tyle razy będziesz ją w ten sposób odrzucać. Aż przestanie wracać, lub przestanie sprawiać kłopot, przestaniesz się nią przejmować.
Jak się odganiać i stopniowo uwolnić od myśli z TAMTĄ DZIEWCZYNĄ ?
Spróbuję przedstawić podobny dowódCytuję ?Nagle mój brat się uparł, żeby ta dziewczyna zapaliła ze mną po studencku, czego ja NIE CHCIAŁEM I O TYM POWIEDZIAŁEM. (?) MÓJ BRAT SIĘ UPARŁ, ŻE ONA MA ZE MNĄ ZAPALIĆ. JA BYŁEM STRASZNIE PIJANY (?) Odwracam się do niej i BUM, ta ustami do moich i zapaliliśmy, odwracam się i SZOK. WTF?! (..) Ja ZSZOKOWANY patrzę na nią, zaskoczony szczerze, że jakaś dziewczyna chciała coś takiego ze mną zrobić. Potem wróciliśmy i CAŁY CZAS SIĘ JUŻ PILNOWAŁEM, żeby na coś takiego więcej nie pozwolić. MOJA DZIEWCZYNA WIE O WSZYSTKIM I KOMPLETNIE NIE MA MI TEGO ZA ZŁE (sama robiła GORSZE RZECZY), ale MÓJ UMYSŁ ma to, że tak poetycko to ujmę ? W DUPIE..?
NAJWAŻNIEJSZE SĄ FAKTY. To, czego jesteś pewien w każdej chwili. A jeśli mówisz prawdę, fakty są takie:
-Byłeś STRASZNIE PIJANY, to jest w przypadku wszystkiego okolicznością łagodzącą
-Ty tego NIE CHCIAŁEŚ
-TO TWÓJ BRAT TEGO CHCIAŁ
-TO SIĘ STAŁO NAGLE, a im więcej alkoholu, tym bardziej człowiek ma opóźnioną reakcję – zwyczajnie nie zdążyłeś zareagować
-CAŁY CZAS SIĘ PILNOWAŁEŚ ? więc, jak wyżej, NIE CHCIAŁEŚ tego zrobić
-TWOJA DZIEWCZYNA NIE MA CI TEGO ZA ZŁE ? to powinien być moment kluczowy.Musisz być tego wszystkiego CAŁKOWICIE pewien.
TWÓJ UMYSŁ MA TO W DUPIE ? RACZEJ W DUPIE MA TO TA CZĘŚĆ UMYSŁU, W KTÓREJ ZAGNIEŹDZIŁ SIĘ SCHEMAT POWROTU DO WSZYSTKICH NIEDOKOŃCZONYCH SPRAW. MYŚLI, ŻE MOŻE CIĘ TYM NĘKAĆ. Ilekroć ta sprawa do Ciebie wróci, musisz pomyśleć o wyżej wymienionych rzeczach oczywistych, o których wiesz, że są faktami?. i zacząć myśleć o czym innym. Bo mówisz, że nie możesz przestać myśleć, ale pośród setek nachalnych myśli, możesz kierować nimi choć trochę na inne tory. Pokaż swojemu mózgowi kto tu rządzi !Niestety nie jestem w stanie napisać wszystkiego, nie mam zwyczajnie czasu, postaram się dodać za jakiś czas kontynuację.
00 -
Odpowiedz
@18 to co napisałeś ma sens i jeśli można podaj jakiś namiar na siebie bo czuję, że możesz i mi pomóc 🙂 Pozdrawiam
00 -
Odpowiedz
NLP – „instrukcja obsługi mózgu” powinno pomoc
00 -
Odpowiedz
Jakiś namiar… głupotą byłoby podanie tutaj jakiegokolwiek regularnie używanego przeze mnie maila/komunikatora bo jak wiadomo, zawsze może się znaleźć jakiś „debil” który zechce mi zaszkodzić, więc podaję na poczekaniu zrobiony mail:
a generalnie to niestety, ale nie miałem w ogóle czasu skończyć mojej myśli (i wciąż nie mam) ale wszystko w swoim czasie. Jak wyślesz mi wiadomość żebym miał twój mail, to będę stopniowo (w przerwach w pracy, w wolnym czasie choć nie znam ostatnio tego słowa) starał się przekazać resztę moich przemyśleń.
00 -
Odpowiedz
Jestem mile zaskoczony tym, że jeszcze tu zajrzałeś i dzięki za namiar – na pewno się odezwę 🙂
00 -
Odpowiedz
jak możesz to zrób jakiegoś innego maila, bo nie wiem czemu, mój komunikator nie chce Ci wysłać odpowiedzi ;|
00
Jak sie wali to wszystko.
2011-09-03 22:46Miałem kobietę 3 lata… zarabiałem 2,500 netto (kierowca ciężarowy) i żyło się jakoś. Wtorki i Piątki wraz z Niedzielą miałem wolne, niestety potem zrobiło się mało osób w firmie i zostawały mi tylko niedziele wolne z tym, że brałem już 3,200zl ale co z tego? Nie miałem życia prywatnego, a teraz gdy odszedłem z firmy żeby spędzić więcej czasu z małżonką zostawiła mnie twierdząc, że nie będziemy mieli za co żyć… Ani pracy ani kobiety totalna chujnia.
Komentarze do "Jak sie wali to wszystko."
-
chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
-
Odpowiedz
Bo to zła kobieta była… Mój brat miał taki sam przypadek, kiedy wreszcie zwolnił się z firmy dla niej (była jego narzeczona), żeby więcej czasu z nią spędzać i znaleźć robotę na miejscu bo ciągle w delegacji to panna odeszła, bo ona nie ma za co żyć, bo już nie dostaję prezentów a znajomym nie chce mówić, że mój brat jest chwilowo bezrobotny bo to wstyd. heh jest plus tego nie będę musiała widzieć tej zdziry, choć mówiłam od początku barciakowi, że z nią będą same problemy. Kobieta kobietę wyczuję. Dlatego faceci miejcie otwarte oczy, bo hieny wśród kobiet to częsty przypadek ale jest ta nieliczna grupa kobietek która jest wartościowa i która nie chcę być wrzucana do jednego worka z tymi hienami…
01 -
Odpowiedz
I to jest prawdziwa chujnia, a nie „Wy i te Wasze problemy”
00 -
Odpowiedz
Bo One nigdy kurwa nie wiedzą czego chcą. Tyle w temacie
00 -
Odpowiedz
Miała innego już wcześniej, na 90%. Źle trafiłeś z kobietą, współczuję.
00 -
Odpowiedz
ta żona to jakaś pizda że tak postąpiła ! a ty się jeszcze odbijesz (po chuj zrezygnowałeś z takiej pracy?) nigdy dla nikogo ne poświęcaj życia:) mnie by musiała błagać o wybaczenie (a sama jestem kobieta:)! niech lepiej się nauczy pracować 😀
00 -
Odpowiedz
Zwykła kurwa,to ty ją powinieneś na kopach z domy wyjebać albo rozjechać.
00 -
Odpowiedz
Szczerze strasznie mi Ciebie szkoda, przykro mi że ludzie mają tak przejebane. Peace Brother, trzymam za Ciebie kciuki.
01

Nie zapomnisz olej kolesie szczera porada, takie zmianie się z pasztetem z Ciebie, jeszcze wróci, im się zawsze pogarsza, a dupek trafi na fajna babke zawsze ech
Dziwię się, że on chce być z tak głupią cipą jak ty
Dziewczyno rzuć go mimo, że go kochasz. Po rozstaniu trochę poboli ale z czasem przejdzie. Ja bym nie wytrzymała gdyby mój facet był taki jak twój. Burak podatny na babskie chwyty. Nie niszcz sobie zdrowia bo widać, że nie pasujecie do siebie
Dorosnij dziecko
no na tym to Ty zdrowego związku nie wyhodujesz. albo Ci odwali, albo w końcu pękniesz w najmniej spodziewanym momencie. a tak szczerze…jak możesz kochać gościa, który w tak perfidny sposób gruchał z Twoją „przyjaciółką” na Twoich oczach. ja pierdo…nie rozumiem takich lasek jak Ty…trzeba było oboje kopnąć w dupe[!] dla mnie niezrozumiałe i chore.
Nie ma to jak samobiczowanie się chujowym związkiem, po czym uświadomienie sobie w wieku 30 lat, że straciło się jedne z lepszych lat życia na jakiegoś złamasa 🙂
Zostaw chuja, wykurwij tej pseudo-przyjaciółce i tyle. Od razu poczujesz się lepiej.
„Ominę fakt, że laska wygląda jak jakiś pasztet z buraka i ziemniaka i jest totalnie aseksualna” – widać że Cie zazdrość bierze… A poza tym nie warto się poświęcać dla innych bo Cię prędzej czy później wydymają. Bądź dobra tylko jak coś potrzebujesz. Jeżeli będziesz zbyt pomocna to ludzie zaczną Ciebie wykorzystywać, a co gorsza gdy nadarzy się okazja to Cię w dupsko wyruhają….
Wybacz, Twój facet to dzieciak, jeśli olewa swoją dziewczynę i leci na pierwszą lepszą laskę, która powie mu miłe słówko. Porozmawiaj z nim porządnie i/lub zostaw. Coś mi się jednak wydaje, że Ty też nie jesteś bez winy. Może naprawdę czasem nie umiałaś go dowartościować. Zastanów się nad tym.
Gdybym był laską, to bym się tak nie pierdolił. Wypierdolić skurwysyna na ryj i niech spierdala.
Nic szczególnego kochana, faceci to cymbały. niestety, każdej z nas zdarza sie taka przyjaciółka. Moja przyjaciółka, kiedy leżałam znokautowana po melanżu, powiedziała mojemu facetowi że może się położyć z nią jeśli ze mną mu niewygodnie. dodam ze z mojej uprzejmości nocowała u mnie. Ale nie sposób zaufać takiej- sorry- piździe jak facet którego opisujesz. zależy ile ma lat.. Myślę ze jak mniej niż 25 to ma szanse sie zmienić. jesli więcej- głupi, tępy chuj, niech sobie znajdzie tępą pizde swojego pokroju. Wiesz co wkurwiłam sie po tym twoim wpisie, ide zajarać.
@12 generalnie dziękuję Bogu, ze nie trafiam w życiu na takich ludzi o jakich piszecie, ale czasem chciałbym mieć z kimś takim do czynienia. Chętnie bym „prostował” takie szmaty.