Ocenianie egzaminów

Dwa dni temu pisaliśmy egzamin. Siedziałem z kolegą, który praktycznie nic nie umiał. Stwierdziłem, że nie mogę być takim chujem i dałem mu do przepisania parę zadań, zadania różniły się tylko danymi, a więc nie było problemu, z tym, że miał inna grupę. Dzisiaj dzień wyników, kolega dzwoni do mnie i mi dziękuje – dostał 4.0. Wiec ja wchodzę na indeks, wiedząc, że miałem więcej zadań zrobionych niż on, nie spinam się i w duszy myślę, że może bedzie nawet 4.5, skoro kolega dostał 4.0… ale w indeksie mam wpisane 3.0. I ja się pytam kurwa jak tez prace były sprawdzane? I dlaczego on ma, aż o ocenę lepszy wynik?

86
81
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Ocenianie egzaminów"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. W chuja cię robił że nic nie umiał. Trafiłeś na tak zwanego ekstrawertyka, to ta grupa ludzi którzy muszą zużywać energię i czas wszystkich dookoła nawet jak tego nie potrzebują. Mogę się założyć że jakbyś to ty chciał spisać to udawał by że nie słyszy. Tacy ludzie będą cię zasypywać pytaniami na które znają odpowiedzi i podniecać się że się dla nich produkujesz, a jak ty zapytasz o coś ważnego to udają głuchych. Możliwy jest też zawsze przypadek że dostałeś niższą ocenę za twarz.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. A nie masz przypadkiem problemów z jakąś dziewczyną, z małym fredem, ze wzrostem, włosami pod pachami tylko takie gówno opisujesz!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Odp. Tu jest POLSKA. czyt. każdy ma wyjebane na swoje obowiązki w pracy. Profesorek pewnie bez sprawdzania powpisywał oceny na chybił trafił. Typowe.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. I tak wyjedziesz na zmywak, na chuj się spinasz gimbie ?!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ja za to jestem w liceum. Przed sprawdzianem z historii i chemii pewna koleżanka mówi: „masz mi dać odpisać. I mów mi odpowiedzi. Nie udawaj, że nie słyszysz jak się ciebie spytam”.
    I ja odsuwam kartkę na górę ławki, ta zagląda. Okazuje się, że ja mam 2, a ona 4.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. to rzeczywiscie masz problem kurwa

    0

    0
    Odpowiedz
  8. wniosek nasuwa się sam. już wiesz jak postąpisz na drugi raz;)

    0

    0
    Odpowiedz
  9. zapamietaj sobie jedno przslowie . Nie rob nikomu dobrze a sam nie bedziesz mial źle.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Olejcie te studia. I tak nie nie ma pracy dla magistrów. Zajmij się lepiej czymś konkretnym, co da ci zarobek tu i teraz. Szkoda odkładać marzenia na później, trzeba łapać dzień. Nikt naprawdę nie żyje dniem jutrzejszym, bo jutro jest jutro, nie dziś. Żyjesz tym, co jest dziś. Trzy stówy do łapy i zapraszam do złożenia CV w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. U nas jest równo i sprawiedliwie. Jeśli dostaniecie z kolegą tę robę, to oboje dostaniecie na początek 850 zł brutto miesięcznie. Powiesz pewnie, że nie jest to wiele, ale od czegoś trzeba zacząć. Jest to robota legalna, z ubezpieczeniem. Zarobki i praca jest elastyczna, pracuje się w młodym, rozwojowym i dynamicznym zespole.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. klasyczny numer, zawsze jak odpisywałem miałem lepszą ocenę od tego, który udzielał mi swojej pomocy. najczęściej to była jakaś dziewczyna, więc wystarczyło ją zaprosić na kawę czy do kina w ramach rekompensaty. może i lepiej bym na tym wyszedł (finansowo) ucząc się do sprawdzianu, ale lepiej spisać bezczelnie i mieć okazję wyciągnąć gdzieś takową dupeczkę – bo wbrew pozorom to stereotyp, że tylko brzydkie panny dobrze się uczą.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Jeśli wiesz czym jest sprawdzanie przez podrzucenie nad stołem – masz odpowiedź.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. może sprawdzający się zdziwił i pomyślał że jednak on coś potrafi tylko jego geniusz jest głęboko ukryty? Ja tak miałam w gimnazjum że miałam ciągle słabe oceny ale wiedziałam że nie jestem głupia i na testach wyszło inaczej,a inni uważają ze miałam farta.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. pewnie podpadłeś kutasowi który to sprawdzał i choćbyś nie miał żadnego błędu to i tak cię udupi (przy dobrych wiatrach da ci -3). Gdybyś poszedł do niego z wątami to kazałby ci się cieszyć z 3.0

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Dostał lepszą ocenę bo zwiększył masę

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Może się krzywo na wykładowce popatrzyłeś. Albo wykładowca wpisywał losowo oceny, jakie mu się „widziało”, bez sprawdzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Niestety też tak miałem z pomaganiem. @3 dobre!

    0

    0
    Odpowiedz
  18. O tak ja tez tak miałam nie raz. Często dostawałam dużo nizszą ocenę od jakiegos tłuka. Pewnego razu poszłam na egzamin raczej bardzo średnio nauczona – olałam naukę. Lałam wodę i pisałam każdą myśl, która do pustego łba naszła i wiecie co dostałam 5-. Koleżanka z grupy, która ZAWSZE ale to ZAWSZE jest obryta dostała 3. Rozmawiałam z nia o tym na przerwie i miała znacznie lepiej i na temat, i z sensem napisaną pracę ale chuj nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Mam też koleżanke debilkę i chachmeenta strasznego. Zawsze tylko pierdoli pod nosem: co masz, co masz albo uda jej sie zerżnąć lub zagadać wykładowcę i normalnie ma renome geniusza. A mówie wam głupia jak but i nic sama nie potrafi zrobić. Zawsze tylko , jak mamy prace w grupie podpina sie pod najmadrzejszych. Życie…

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Masz powód do płaczu zazdrosny kujonie

    0

    0
    Odpowiedz
  20. haha ale masz problem.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Tu twój kolega, któremu pomagałeś jak chcesz to moge ci to 4,0 rzucić na ryj i huj ci na grób a i nie pokazuj sie na mieście

    0

    1
    Odpowiedz

Każdy chce dbać o moje finanse

Co za chujowy pion marketingu. TELEMERKETING, zwłaszcza usług ubezpieczeniowo – finansowych.
Prowadzę od kilku lat firmę, mój numer jest w dużej ilości miejsc i automatycznie dostęp do niego ma każdy – łącznie z firmami które sprzedają bazy danych. W związku z powyższym, średnio raz na tydzień dzwoni jakiś człowiek i bombarduje mnie wbitymi do głowy na szkoleniach formułkami, że chce zadbać o moją finansową przyszłość, że proponuje mi oczywiście darmowe spotkanie na którym dokona analizy. Wydaje mu się że obracam dziesiątkami tysięcy zł i z radością wywalę pare stów na miesiąc, żeby mógł na mnie zarobić. Wkurwia to strasznie z kilku powodów. Chłop nie rozumie jak powiem NIE i dalej ciągnie temat, że ” a może jednak”, że ” wiele osób daje się przekonać i potem są zadowoleni” itp. Dopiero jak się robię zły i agresywny to odpuszcza. Ponadto gada przy użyciu schematów rozmów co mnie irytuje strasznie. Dodatkowo, zgrywa profesjonalistę w każdym calu, intonacja, wyuczone słowa itp a tak naprawdę to jakiś dzieciak z pierwszym wąsem pod nosem, któremu się wydaje, że wkroczył do świata finansów i tak jak na prezentacji podczas rekrutacji on też będzie miał porshe. Dodatkowo jak się z nim spotkam to wyłoży mi dokładnie to co jest na stronie danej firmy i tylko będzie pierdolić o tym innymi słowami. Zacznie rysować jakieś wykresy i symbole i wydaje mu się, że postrzegam go jako kogoś kto się na tym zna. Jak się pojawią konkretne pytania lub problemy to on oczywiście nic nie może zrobić, tylko się musi poradzić kierownika. A na dodatek żebra potem o numery telefonów do znajomych. Mam dość takich pseudo fachowców, zasranych zawracaczy dupy. Jak kurwa będę chciał usług finansowych to w 50 sekund sobie w googlu znajdę najlepszą dla mnie firmę i żadne słodkie pierdzenie nie jest mnie w stanie przekonać.

82
73
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Każdy chce dbać o moje finanse"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. czyli innymi slowy telemarketing na ciebie nie dziala ale seo i sem marketing lykasz jak tempa blondynka bo jest na 1-2 stronie googla, ma logiczna strone z fotkami ze stocka a na forum ktos napisal pare platnych komentow jako prezes72

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Ja zazwyczaj wyciszam mikrofon i wkładam telefon do kieszeni…niech sobie pogada.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. ogarnij się. To tylko ich praca, tak jak twoja…jeśli nie masz ochoty rozmawiać, to się rozłącz;) ja tak czasem robię gdy zbyt nachalnie się robi. Mówię przepraszam, ale nie mam czasu i biiip.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pierdol tę firmę, skoro tak ciężko idzie. Sam wiem, co to znaczy prowadzić własny biznes. Jebiesz od rana do wieczora jak wzorowy pracownik, a nie masz żadnej gwarancji wypłaty, żadnego bezpieczeństwa. Trzy stówy chyba tam udało się odłożyć, prawda? Zapraszam zatem do złożenia CV w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. Może kokosów tam nie ma, ale jest bezpieczeństwo, legal i pewna wypłata co miesiąc. Lepsze to niż ciągłe szarpaniny z ZUS, skarbówką, pracownikami, klientami, itp., itd.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. I po co to się denerwować? Po prostu od razu się rozłączasz i po kłopocie. Nie dyskutuj z nimi!

    0

    0
    Odpowiedz
  7. To wyobraź sobie teraz tego człowieka, który do Ciebie dzwoni: biedny student, który stara się jakoś wyżyć z miesiąca na miesiąc i znajduje pracę tylko w gównianym telemarketnigu, umowa zlecenie i chujowa wypłata. Ale cóż, lepiej poniżyć się trochę i mieć co jeść, a uwierz, że gadanie z Tobą to nie jest dla telemarketera żadna przyjemność.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Nie piszemy porshe tylko Porsche. I mnie też wkurwiają wszystkie reklamy. Jak chcę to sam czegoś poszukam w internecie, a ciągłe nagabywanie tylko odwraca skutek.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Taka praca, chcąc coś sprzedać trzeba wejść w dupę.

    0

    0
    Odpowiedz

Chory dom, chore życie, chore wszystko

Moje życie jest gówna warte.
Nie mam w nim nic, prócz pracy, której szczerze nienawidzę i z której też nic tak na prawdę nie mam. Wszystko idzie na cholerne rachunki, żarcie i i tak jeszcze brakuje. Zarabiam więcej niż wynosi płaca minimalna i na więcej powinno mnie stać, ale nie. A wiecie dlaczego? Bo mam niepełnosprawnego, upośledzonego brata, do którego utrzymania się dokładam. On sam jest tematem na osobną chujnię, ale tak w maksymalnym skrócie-wykańcza psychicznie mnie i całą moją rodzinę. Raz jest wybuchowy i agresywny, czasem boimy się, że coś nam zrobi, a czasem jest potulny i bezradny jak dziecko.
Wiele razy miałam ochotę się wyprowadzić, ale wtedy nie miałabym z czego dokładać się jemu i matce do mieszkania, do życia, nie wiem co by wtedy zrobili, na prawdę by im nie starczyło. Nie miałabym serca tego zrobić.
Ale boli mnie fakt, że się staram, że tylu rzeczy sobie odmawiam, a i tak jestem często wyzywana w domu od skner.
Jestem młoda, mam 22 lata, a moje życie jest wegetacją, znajomi zostali daleko po tym jak parę lat temu się przeprowadziłam (też ze względu na brata), a teraz jakoś nie udaje mi się nawiązać głębszej, dłuższej relacji z jakimikolwiek ludźmi. Mam depresję. Nie wiem co mam dalej robić. Czuję się przerażająco samotna.
Moją pasją są podróże, już niedługo idę na urlop, ale nie mam za co i z kim gdzieś wyjechać. Cholera, to tak mnie przytłacza, podróżując czuję że żyję, jestem wtedy taka szczęśliwa, uwielbiam poznawać nowe miejsca, doświadczać nowych rzeczy. Bardzo potrzebuję takiej chwili wytchnienia, oderwania się od szarej rzeczywistości, nabrania sił na kolejny rok katorgi w pracy. Ale niestety, muszę o tym zapomnieć. Możecie powiedzieć, że poprzewracało mi się w dupie, że powinnam się cieszyć z tego, co mam, ale ja tak nie potrafię. Żyję według schematu praca-dom. W pracy nerwówa, w domu wcale nie lepiej, kłótnie, napięta atmosfera, brat chory, matka znerwicowana i w tym wszystkim ja-łaknąca normalności. 22-latka zmęczona życiem. Wypalona. Tak bardzo bym się chciała od tego wszystkiego odciąć, ale nie mogę, przez moje nazbyt miękkie serce! Czy zatem będzie tak już zawsze?!
Myślałam, że mi ulży jak to z siebie wyrzucę, nie ulżyło. Mimo wszystko dziękuję za możliwość wylania smutków na tej cudownej stronie i łączę się w bólu z wszystkimi cierpiącymi.

103
79
Pokaż komentarze (21)

Komentarze do "Chory dom, chore życie, chore wszystko"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Powiedz mi dlaczego dziewczyny lecą na kasę ja jestem wysportowany ale totalnie spłukany zniszczony psychicznie przez ludzi nikt mnie nie lubi ja nie wiem dlaczego nikomu nic nie zrobiłem od przedszkola nikt mnie nie lubi dziewczyny wogle mną się nie interesują ja nie wiem co to miłość wogule ale widzę zaniedbanych chłopaków z brzuchem jak w ciąży jebane brzydale ale dziewczyny prowadzą pierwsza klasa ciekawe dlaczego bo pewnie pełen portfel kasy skóra i fura full wypas ja pewnie wydzielam odpychające o de mnie ludzi feromony wniosek z tego że dziewczynom tylko zależy na pieniądzach a ja ich niestety nie mam i całe życie jestem sam i chcą mnie zniszczyć ale ja żyje dla siłowni dla siły dla doskonałości fizycznej i już mam wyjebane na te dziewczyny niech się zatracają z tymi grubasami brzydalami i z tą ich kasą puste szmaty .

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Rzuć wszystko w pizdu i jedź gdzie tam masz ochotę. Brat to zmartwienie Twoichstarych i są debilami jeśli obciążyli Ciebie tym problemem!

    1

    0
    Odpowiedz
  4. trudna sprawa bez dwoch zdan.nie bylem w takiej sytuacji i mam nadzieje nigdy nie byc.sam nie wiem jak bym sobie z tym poradzil,ale przyjalbym do wiadomosci,ze choroba mojego brata nie jest w zaden sposob moja wina i wystarczy juz jego cierpienie i rodzicow,nie ma sensu dokladac swojego.wiem ze ja wyjechalbym na poczatek gdzies za granice,jakby mnie bylo stac to wysylalbym moze czasami jakas kase.wiem jedno do momentu od ktorego sam za siebie nie wezme pelnej odpowiedzialnosci nie moge jeszcze za kogos innego odpowiadac.w ten sposob jest tylko wiecej cierpienia i chuja to daje.oczywiscie,ze nie bedzie latwo i czlowiek bedzie siebie winil,ale tak na prawde to chuj wie za co.za przypadek losowy???z jakiej racji?ja bym wyjechal by nabrac dystansu i sral na opinie innych,ale nie sądzę aby byly zle.z pewnoscia dasz jakos sobie rade w tej sytuacji.

    1

    0
    Odpowiedz
  5. Bardzo ci wspolczuje, ale nie zalamuj sie. Chyba nie pracujesz 24 godzin na dzien, tylko pewnie 8, to przeznacz reszte dnia na jakies wyjscia ze znajomymi, staraj sie pokazywac to tu, to tam. Jesli zachowasz pozytywne myslenie w towarzystwie innych, byc moze szybko znajdziesz jakiegos chlopaka, ktory Cie wspomoze, Twoje zycie odmieni sie o 180 stopni i razem cos zadzialacie na Twoja obecna sytuacje zyciowa. Jesli w tym momencie sie ze mna nie zgadzasz, to sama sie skazujesz na swoj schemat praca-dom. Byc moze po pracy jestes bardzo zmeczona i masz ochote po calym dniu juz tylko pojsc spac i zapomniec, ale ja na przekor temu proponuje Ci wyjsc do ludzi. O szczescie w zyciu trzeba sie postarac. Powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  6. wspolczuje ci, ja tez mam chujowy zywot, ciezko znalezc jakas fajna robote. W dodatku rutyna i samotnosc, juz bym wolał zyc w jakiejs dzungli byc wolnym od tych wszystkich pierdół, robic sobie co chce itd

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Sama mówisz że brat jest czasem wkurwiający, wiadome trzeba pomóc ale nie zbytnim kosztem siebie. Zastanów się czy chcesz żyć swym życiem czy tylko jego? tez miałam kiedyś dylemat (ojciec alkos znecający się nad matką) i wiesz mi musiałam się wyprowadzić i zupełnie się zmieniło. mama ma gdzie uciekać więc jest git:)

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Dodam, że też kocham podróże..uwalniają duszę 🙂 także pamiętaj odciąć się to twój cel i zadbaj o swoje życie a nie tylko jego! Trzymaj się (C)AR

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Pierdol to masz własne życie, ja też mam chorego brata, ma lekki autyzm i wkurwia mnie czasem niemiłosiernie, zatruwa mi życie, czasami specjalnie czasami przez chorobę. Wkurwiają mnie ludzie którzy uważają ze powinnam o niego dbać bo to rodzina, a to gówno prawda, współczuję mu czasem bo nie jestem bez serca ale nieraz to już przechodzi wszelkie granice. Rodzice tak mówią bo oni poświęcają dla niego całe życie ale ty nie jesteś jego matką, nie ponosisz za niego odpowiedzialność więc nie pozwól się obciążać jego chorobą bo nie masz w tym żadnego udziału. Zacznij myśleć o sobie bo życie jest tylko jedno. Pozdrawiam i szczerze współczuję.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. polecam wojo na powaznie… za zmiane masz ladne pieniadze a i zdala od rodzinki jestes…

    0

    0
    Odpowiedz
  11. A może jednak powinnaś myśleć tylko o sobie, bo inaczej życie zmarnujesz?

    1

    0
    Odpowiedz
  12. i tak trafisz na zmywak. nie spinaj sie.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Zgadzam się z @2 i @5

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Uświadom sobie, że Twoje życie nie jest mniej ważne niż Twojego brata. Trzeba znalezc rozwiązanie, które zadowoli wszystkich. Życzę Ci wszystkiego najlepszego.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Wyjedź za granicę. Nie będziesz mieszkać z bratem a rodzicom pomożesz bo będzie Cię na to stać. Moje życie to też jedna wielka chujnia przez co mam depresję ale w anglii zaczyna mi się poprawiać. I nie słuchaj tych co piszą że anglia to jedna wielka restauracja i innej pracy jak zmywak tu nie ma bo tacy naoglądali się londyńczyków i myślą że tak rzeczywistość wygląda. Nawet jak nie chcesz wyjeżdżać to napisz: 1jackpot1 @gmail.com

    0

    0
    Odpowiedz
  16. POszukaj sobie faceta, który Cię porwie. Będzie romantycznie i pozbędziesz się nerwówy, dwa pozytywy w jednym.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Teraz zaczynam doceniać moje chujowe życie po przeczytaniu o twoim.
    Rozumiem Cię, bo w tym wieku powinniśmy korzystać z życia a nie zapierdalać w robocie żeby móc ledwo się utrzymać. Ja pierdole to życie :/

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Szczerze współczuję, rzeczywiście masz ciężko. Ktoś jednak słusznie poradził żebyś starałą się gdieś wychodzić i mimo wszystko uśmiechać – bo wtedy być może obejrzy się za Tobą jakiś chłopak i Twoje życie się odmieni. Gdy będziesz siedzieć w domu albo/i mieć skrzywioną minę chłopak Cię nie weźmie. Sam to miałem (w drugą stronę) i załuję teraz że trochę za późno. W takiej sytuacji niestety ale trzeba być wytrwałym i nie wolno się załamywać!

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Jak czytam coś takiego to wraca mi wiara w ludzi. To że nie zostawiłaś brata i mamy to wielka odwaga i poświęcenie. Pamiętaj że czasami życie może zmienić się w jednym momencie. Poszukaj innej pracy jeśli ta Cię wykańcza. Nic nie szkodzi spróbować choćby i wysłać CV. Postaraj się o kogoś u Twojego boku. Ukochana osoba pomoże przetrwać wszystko a i Tobie będzie lżej na duszy. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Co to za pierdolenie „to nie twoja sprawa” twoi starzy placili na ciebie 18lat wiec kurwa moze czas im troche odplacic… pewnie oni tez woleli pojechac na wycieczke niz opiekowac sie corka

    0

    2
    Odpowiedz
  21. nio to jest właśnie jedna z przyczyn dlaczego takie dzieci nie powinny się rodzić.
    a druga sprawa to zagranica czeka. zarobisz, to i nawet coś do Polski wyślesz.

    0

    0
    Odpowiedz

Toksyczna matka

Moją chujnią jest pierdolnięta matka. Ma bardzo ciężki charakter i regularnie zajmuje się utrudnianiem mi życia. Do tego stopnia, że siada mi już psycha (czuję że zbliża mi się nawrót depresji). Sytuacja jest o tyle chujowa, że nie mam nikogo poza nią, ani ojca, ani rodzeństwa. Nikogo nie ma, kto mógłby jej cokolwiek wytłumaczyć, z resztą rodziny nie mamy dobrego dobrego kontaktu i w sumie się nie dziwię, gdybym tylko miała możliwość to też bym się od niej odcięła. W październiku wypierdalam na studia. Bardzo chcę zacząć samodzielne życie całkowicie na własny rachunek, tak żeby nie być od niej w żaden sposób zależną. Już teraz pracuję, ale to są marne grosze, a jak dojdą rachunki i czynsz to nie wiem jak będzie. Dodam jeszcze, że nie jest dla mnie problemem zapierdalać – to nawet daje mi odetchnąć, w fizycznym trudzie chociaż na chwilę zapomina się o problemach natury psychicznej. Możecie mi tu pisać, że nie szanuję i nie doceniam, ale gówno prawda. Ja już jej nie umiem kochać ani szanować i wcale nie jestem jej wdzięczna za życie, nie miałabym nic przeciwko temu, żeby mnie na tym świecie nie było, Ziemia dalej by się kręciła i chuj, a ja nie musiałabym tu teraz wypisywać żali. Trzymajcie kciuki, żebym wytrzymała jeszcze te kilka miesięcy, ta strona i wasze wpisy są jak terapia grupowa, wielbię admina. Tymczasem niech niech wielki, owłosiony kutas żywota będzie z wami.

91
78
Pokaż komentarze (22)

Komentarze do "Toksyczna matka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kiedyś też tak miałam (ojciec alkoholik, matka tokstyczna, rodzeństwo szybko założyło własne rodziny) aż wypierdoliłam wkońcu na własny rachunek, również praca, studia, pasja..było w chuj ciężko, złe myśli, ale jaka odmiana..teraz mamusia jakże kochana, z rodziną świetny układ, mąż jest, dzieci nie ma, praca jest, studia zakończone, podróże trwają..teraz mogę podziękować że mnie urodziła;) tego też Ci życzę. Tacy ludzi mają to skaliste charaktery jeśli przetrwają:) pisz jak chcesz wsparcia asgo.biuro@ gmail

    1

    4
    Odpowiedz
    1. strać na nowo pieniądze to kurwa zobaczysz stary ryj toksycznej matki

      1

      0
      Odpowiedz
  3. Trzymaj się! Za kilka miesięcy będzie już tylko lepiej! Ja, po rozwodzie rodziców, opuściłem dom rodzinny po pierwszym semestrze studiów. W związku z kontynuowaniem nauki wygrałem z oboma rodzicami procesy o alimenty (łatwa sprawa). Dzięki temu ekonomicznie jakoś sobie na studiach radziłem (+ stypendia), a potem zaraz znalazła się poważna praca i samodzielność ekonomiczna nigdy nie była problemem. Bezpośrednio po wyprowadzce zaprzestałem również wszelkich kontaktów – pisania, dzwonienia, odwiedzania. Od 12 lat nie mam kontaktu i mam się świetnie. Na święta jeździłem do dalszej rodziny, aż w końcu założyłem własną i nigdzie nie muszę jeździć. Krótko mówiąc, od 19 roku życia sam jestem sobie sterem i żeglarzem. I odniosłem w zasadzie same korzyści z tego posunięcia. Dzięki temu odetchnąłem i rozwinąłem się. Będąc samodzielną jednostką społeczno-gospodarczą sama decydujesz o wszystkim. Wszystkie sukcesy są wyłącznie Twoje. Porażki również, ale na dłuższą metę nie warto się nimi przejmować (poza wyciągnięciem wniosków na przyszłość). Ogólnie potrzeba dużo planowania i podejścia strategicznego. Do pozwu o alimenty trzeba wykazać swoje uzasadnione potrzeby ekonomiczne (jedzenie, czynsz, ubranie, edukacja – wszystko, co potrzebne do samodzielnego funkcjonowania). Zbieraj paragony, zrób arkusz kalkulacyjny sumujący wydatki. Wszystko się przyda jako dowód w sprawie. A w kwestiach społecznych – przyda się grupa oparcia. Przyjaciele, którzy wpadną z pizzą lub wyciągną z doła na imprezę. Albo partner, a najlepiej i jedno i drugie. Wbrew logice człowiek jest jednak istotą społeczną i na dłuższą metę samotność szkodzi na psychikę. Ogólnie – trzymam kciuki! Nie jesteś sama, jest nas wielu! I chuj w dupę rodzicom, którzy są swoim dzieciom balastem w życiu. Że niby nie szanuję rodziców? A jak można szanować psychopatologię? Szkoda życia na spadanie w dół z rodzicielskim kamieniem u szyi, czasem trzeba szybko odciąć balast, by wznieść się na wyższy poziom. To jedyna skuteczna droga.

    4

    2
    Odpowiedz
    1. o qrba! to mocne!

      1

      0
      Odpowiedz
  4. I w twoich ustach. Rzekłem

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Dziewczyno, powiem Ci jedno. Jak chcesz się wynieść z domu, to to zrób, nie zastanawiaj się i nie oglądaj do tyłu. Mając taką sytuację, jaką opisałeś, to tylko zyskasz. Wiem, co mówię, z przykrego doświadczenia z własną tzw. najbliższą rodziną. Tyle, że ja gdy miałem możliwość zrobienia czegoś takiego i odcięcia się od niej, to z niej nie skorzystałem, bo byłem młody i głupi i tok mojego myślenia był taki, że to przecież najbliższa rodzina, że zrozumieją błędy jakie popełniali i przestaną tak postępować i że razem coś wspólnie i dla naszego dobra osiągniemy. I jeszcze dawałem się brać pod włos na lep jakiś płaczów i wyrachowanego wywoływania we mnie poczucia winy. Nerwy przechodziły, tydzień był spokój po czym zaczynał się cyrk od nowa. A skończyło się to po kilkunastu latach użerania się, gdy w końcu przejrzałem na oczy, przekonałem się ostatecznie jacy są fałszywi i psychicznie popierdoleni, gdy się rozchorowałem, a sprowokowane przez nich podczas mojej choroby awantury mało nie przypłaciłem życiem, a oni w tym samym czasie obrobili mi przed ludźmi dupę, robiąc ze mnie psychicznie chorego narkomana i mając pełną świadomość, że to, co o mnie mówią, jest całkowitą nieprawdą. Od tej pory nie mam i nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Tyle że dziś mam te kilkanaście lat w plecy, zdarte nerwy i muszę zaczynać dosłownie całe życie od początku. Od zera. Także jak wiesz jaką masz poronioną rodzinę, to uciekaj od nich jak najdalej i nie utrzymuj nawet żadnego z nimi kontaktu. Może zaoszczędzi Ci to takiej „rozrywki”, jakiej ja doświadczyłem.

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Znam ten ból dziewczyno, idź z tym do specjalisty. Bo będziesz robić to samo z twoimi dziećmi.

    0

    2
    Odpowiedz
  7. i z toba AMEN!!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Nadzieja matką głupich. Ale każdą matkę trzeba szanować.
    Apropo tego, że Ci wszystko jedno czy jesteś na tym świecie czy nie, to chyba dawno nie byłaś chora.
    Wystarczy, że dostaniesz biegunkę i od razu docenisz zdrowie. Ja tak miałam. Nie mów też, że się zabijesz, bo obrażasz Boga. Twojej mamie jest samej ciężko.

    0

    4
    Odpowiedz
    1. od boga to się odpierdol,faryzeuszu jeden.tak,znam ja ciebie i twoje uczynki,zaprawdę… jeszcze trochę i przyjdę…

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Odstaw matkę do przytułku. Tam będzie miała dobrą i profesjonalną opiekę. Tak będzie dla niej lepiej. A ty wtedy będziesz mogła rozpocząć życie na własny rachunek. Uzbieraj trzy stówy i zapraszam do złożenia CV w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. To byłby początek nowego i lepszego życia. Jeśli zostaniesz przyjęta, to czekają na ciebie nowe znajomości i wielkie wyzwania. Kilku chujowiczów już u nas tyra. Dołącz do nich.

    0

    3
    Odpowiedz
  10. Popieram, coś o tym wiem…

    0

    0
    Odpowiedz
  11. kurwa no nie każdy się nadaje na rodzica, powinny być jakieś psychotesty słowo daję, ja mam też matkę pojeba. Miałam na szczęście super ojca, więc mi było z pewnością łatwiej. Ja z domu uciekładm do faceta, szczęście moje, że jest dziś moim mężem i sprawa jest udana. Ale jakby mi cokolwiek tylko nie wyszło w życiu to by mnie zajebała żywcem, czerpiąc z tego satysfakcję. No sory ale takie wariatki są matkami. Ja żyję z nią na zasadzie z daleka i z żadka. Mam nadzieję, że od października Ci się zmieni. A weź powiedź takiej, że jest wkurwiająca albo jako matka to jest porażka, no kurwa nie da się bo strach o życie. Kij im w ryj.

    5

    0
    Odpowiedz
  12. Wiem co przeżywasz miałam to samo, odżyłam dopiero po usamodzielnieniu. Wyprowadziłam się z domu od toksycznej matki w wieku 17 lat. Oczywiście dalej spotykam się czasem z matką, ale jak mnie wkurzy to po prostu wychodzę do siebie.

    1

    0
    Odpowiedz
  13. napisz co konkretnie Ci robi

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Też mam taki problem tylko tyle że u mnie to cała rodzinka. Wez lepiej wyprowadź się z dala od nich i będziesz mieć spokój

    1

    0
    Odpowiedz
  15. Napisz do Mesia, załatwi ci robote na taśmie w łodzi i bedziesz samodzielny 🙂

    1

    1
    Odpowiedz
  16. owłosiony kutas ?Wiernosc seksualna nie jest zadnym rozwiazaniem. Mnostwo mezczyzn, ale i kobiet, prosze to wziac pod uwage, znajduje sie w podobnej sytuacji.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Polecam sponsoring. Niezłą kase se można dorobić. Szybko usamodzielnisz się od matki.

    0

    1
    Odpowiedz
  18. #25- Dokładnie. Dobrze mówisz kolego, niektórzy to już takie ciapy, że w ogóle swojego zdania nie mają. Banda Gamonii. Pozdro Tobie i Piątkę Ci przybijam :]

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Tu autorka chujni, dzięki za wsparcie, faktycznie nie jestem sama z tym problemem – przynajmniej w wirtualnym świecie. @5 właśnie dlatego nie zamierzam mieć dzieci, nie chcę swoim charakterem i przykrymi doświadczeniami niszczyć innych ludzi (niewykluczone że kiedy kogoś poznam to wróci mi wiara w ludzkość i zapragnę je mieć. do specjalisty nie pójdę bo nie wierzę w ich pomoc i nie lubię się zwierzać obcym ludziom. @7 dla mnie zdrowie to również to psychiczne i o nie staram się dbać najbardziej, bez niego nie jesteś w stanie walczyć z fizycznym. I nie napisałam, że chcę się zabić. Beka z tym obrażaniem Boga xD @8 dzięki mesio, jesteś legendą, gdybyś tylko miał filie fabryk w innych miastach… @10 tak, też jestem zdania, że niektórzy nie powinni się rozmnażać, ale co poradzisz. @16 wiedziałam że ta rada się pojawi 😉 przykro mi ale nie nadaję się do tego, zresztą mi chodzi o niezależność finansową a nie jej zaprzeczenie.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. nie na studia tylko za granicę jedź żyć!

    0

    0
    Odpowiedz

Niezdany egzamin

Właśnie uwaliłam pierwszy egzamin w swoim życiu i do tego najważniejszy na studiach. Niby nic się nie stało, przecież zawsze są poprawki… Ale co z tego? Uczyłam się do tego przez cały rok, a przez ostatnie 2 tygodnie nie wychodziłam z domu i non stop zakuwałam. Zrobiłam wszystko, co mogłam i nawet więcej, a okazuje się że egzamin to czysta loteria. Zabrakło mi szczęścia i… 1 punktu. Teraz całe wakacje zapowiadają się bardzo ciekawie. Wiem, że są gorsze tragedie na tym świecie głód, choroby i powodzie, ale akurat w tym momencie nie dbam o to. Chujnia jak stąd do Australii.

64
82
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Niezdany egzamin"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie martw się ,teraz studia gówno dają.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Australia jest zajebista.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jeśli można było zdobyć 2 punkty i zabrakło 1 to cóż… o jeden rok nauki za mało 😉
    PS> więcej pozytywnego myślenia, zdasz.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Prawo jazdy nie dla kobiet.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Daj sobie spokój ze studiami. Potem i tak czeka cię tyra na taśmie u mesia, a i o to dziś nie łatwo.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. co studiujesz?

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Moze za duzo sie wlasnie uczylas, tak tez sie dzieje – w glowie sie wszystko wtedy miesza. Powodzenia na poprawce.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Pojebało? Przez rok się uczyć do egzaminu?

    0

    0
    Odpowiedz
  10. pociesz sie tym, ze inni maja gorzej np. ludzie mieszkajacy w Australii borykajacy sie z szwendajacymi sie po domu pajonkami wielkimi jak twoje stopy

    0

    0
    Odpowiedz
  11. @3 Wyobraź sobie, że są egzaminy, które wymagają od ludzi czegoś więcej niż przeczytania jednej książki czy przejrzenia notatek.
    Uczyć się cały rok do egzaminu? Skoro zdawalność znajduje się na poziomie 25% to tak będziesz robić wszystko i zapierdalać przez cały rok byle to zdać. Poświęciłam 2 tygodnie? Tak i to nie dlatego, że nie potrafiłam się spiąć w 2-3 dni. Niektóre rzeczy wymagają od nas więcej nakładu pracy i materiał jest znacznie cięższy, a zarazem bardzo obszerny. Nieważne, sama takie studia wybrałam. Chujnią jest to, że naprawdę to umiałam, a przez ten głupi 1 pkt czeka mnie nerwówka we wrześniu. Australia całkiem spoko 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Ja pierdole, ludzie. Na jakich Wy studiach byliście? Chyba w dupie byliście i gówno widzieliście, że do egzaminów się przygotowujecie 3-4 dni, albo nic, a jednak zdajecie – fartem, fuksem, a jak nie, to waruneczek. I w sumie ciągła libacjaaaa. Ogarnijcie medycynę. Ogarniacie? Anatomia. Egzamin. Wszyscy się do tego uczą przez rok (na niektórych uczelniach – półtora roku), chodzą do prosektorium, nakurwiają, ile wlezie, a i tak nie każdy zdaje. Albo biochemia. Ten, kto zna Harpera, to wie, o czym mówię. Ja nie jestem z medycyny, ale z kierunku pokrewnego i, jak my mamy egzamin z takiej np. chemii organicznej, to to jest tak dużo materiału, że każdy sra po gaciach, bo człowiek się uczy, uczy, a i tak czasem jest chujnia. Więc zamknąć paszcze lesery i opierdalacze, i wspierać mi tu dziewczynę – natychmiast!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. To nic takiego. Nie każdy stworzony jest do pracy w garniturze. To żaden wstyd i hańba pracować fizycznie. Najważniejsze to dorwać jakąś robotę i się jej trzymać. Zapraszam do złożenia CV w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. Jest wolne stanowisko obsługi taśmy. Do rozpatrzenia CV należy załączyć trzysta złotych.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Ad kilka komentarzy wyżej
    Myslisz,że uczysz się 3-4 dni wcześniej i zdajesz to jesteś mądry
    HAHA
    większej durnoty nie słyszałam
    zależy co się studiuje
    sorry ale na 95 % studiujesz jakieś gówno

    0

    0
    Odpowiedz
  15. za mało masy, za dużo nauki. Zwiększyć mase, a uczyć sie 2-3 dni, Ja tak robie mam czwórki.POZDR

    0

    0
    Odpowiedz
  16. A ja dostałem tśy 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  17. no to jedź do australii tam bez studiów dostaniesz ze 60 tysięcy dolców. po co komu studia.

    0

    0
    Odpowiedz

Różnice

Ostatnio w radiu natknąłem się na fragment wiadomości w którym były przedstawiane statystyki o różnicach w wynagrodzeniu między pracownikiem i pracodawcą w Europie. I zgadnijcie gdzie są największe różnice w Unii? Bingo kurwa- tak, w Polsce(jesteśmy w zacnym gronie razem z Ukrainą i Ruskimi). A gdzie jest najmniejsza różnica? W Norwegii. Chyba nie muszę mówić gdzie gospodarka ma się lepiej, a ludzie żyją na lepszym poziomie… Tak więc podatki, na które tak narzekają przedsiębiorcy i „businessmani” to jedno które sprawia że żyjemy w nędzy. Drugi czynnik to ich jebana pazerność i chęć wyduszenia ze swoich niewolników choć by ostatniej złotówki. Od tej pory jak widzę takiego kutasa w mesiu który narzeka na te nasze straszne warunki dla przedsiębiorców przez które nie może dać 100 zł podwyżki swoim niewolnikom zapierdalającym na taśmie to widzę tylko obłudę.

86
93
Pokaż komentarze (19)

Komentarze do "Różnice"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To niemożliwe przecież tam jest źródło największego zła na świecie czyli „lewactwa”. To na pewno sfałszowane dane a najlepiej się żyje w krajach gdzie rządzi niewidzialna ręka rynku.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Parę poprawek.
    1. Nie przywołuj przykładu Norwegii, bo to kraj obłożony nieźle „zdobyczami socjalizmu”, ale stać ich na to dzięki zasobom ropy naftowej i gazu ziemnego oraz niskiej liczbie ludności. Z przyczyn demograficzno-społeczno-ekonomicznych w mało którym kraju jest to możliwe. Ergo: Norwegia to jest przypadek tak samo skrajny jak Polska, tym samym nie nadaje się do sensownego porównania „gdzie gospodarka ma się lepiej”. Jeśli chcesz naprawdę dobrego przykładu rozwijającej się i lepszej gospodarki, to patrz na tzw. azjatyckie tygrysy od Singapuru począwszy a na Wietnamie skończywszy. To z nich powinniśmy brać przykład.
    2. Podatki (bezpośrednie i pośrednie) rzeczywiście są o wiele za wysokie. Wiesz czym to skutkuje? Niską konsumpcją. A jak jest niska konsumpcja, to nie ma wzrostu gospodarczego (lub jest on niski) w efekcie nie powstają nowe miejsca pracy, a firmy nie mające zbytu padają. Rośnie więc bezrobocie. A wysokie bezrobocie powoduje wyzysk pracownika, bo na jego miejsce jest 10 chętnych. Ergo: chcesz mieć pewną i dobrze płatną pracę, to raczej bądź w tym wypadku po stronie tych narzekających pracodawców, bo po prostu w dłuższej perspektywie lepiej na tym wyjdziesz. Tylko brak rąk do pracy może poprawić warunki pracy i płacy. A to osiągalne jest jedynie w gospodarkach, które dobrze się rozwijają. A kluczem do tego rozwoju są właśnie niskie podatki (i proste, przejrzyste prawo).
    3. Fascynuje mnie mentalność zdecydowanej większości Polaków. Narzekają na to, że pracodawcy im płacą grosze, ale przecież to nikt inny jak przedstawiciele tego samego społeczeństwa są tymi marnie płacącymi pracodawcami. Rozejrzyj się po rodzinie i znajomych. Na pewno część z nich ma firmy (albo pracuje na kierowniczych stanowiskach w firmach) i zatrudnia ludzi. I zacznij od nich rzucanie się, że marnie płacą i kierują się nepotyzmem. Zapytaj też szczerze siebie samego jak byś płacił na ich miejscu. Ergo: z kogo się śmiejecie (na kogo narzekacie) z samych siebie się śmiejecie.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. No?!?! Kutasie w mesiu z 17-toma tysiami! Napisz coś.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Wciskasz kit kolego. Sprawdź w internecie co oznacza „współczynnik Ginego”. Jeśli idzie o nierówności społeczne to akurat Polska mieści się w środku Unii. A od wstąpienia do UE nierówności w Polsce jednak maleją.
    Wiem, że to co napisałem wy biedne Polaczki w niczym nie zmieni waszego marudnego sposobu myślenia. Narzekajcie dalej, biedaki, Polaki, cebulaki.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. nic nowego nie odkryles, w Niemczech niektore firmy daja premie roczna w wysokosci 8 tysiecy euro, oczywiscie kazdemu pracownikowi, nawet sprzataczce, kto da ci w polsce premie okolo 30k zl zebys mogl kupic nowy samochod? i tam gospodarka sie kreci bo ludzie maja za co kupowac, a tutaj? wyobraz sobie, ze w pl zakladasz biznes to nie bedziesz mial klientow bo ludzize albo nie maja pracy, albo tyraja na czynsz i jedzenie i z tego nic nie zostaje, albo sa zarznieci kredytem na 50 lat itd, tylko bogaci pracodawcy maja u nas kase, a oni wiele nie kupia, a jak juz to wydadza kase na wakacje za granica czy kupno luksusowych zagranicznych samochodow, lepiej byc sprzataczka na zachodzie niz informatykiem biedapolandzie, takie sa realia finansowe

    2

    0
    Odpowiedz
  7. 1- u nas nie „rządzi niewidzialna ręka rynku” tylko zjebany układ. To nie jest ani socjalizm, ani kapitalizm, tylko jakieś jebane pomieszanie tego i tego z najebanymi bzdurnymi podatkami i ograniczeniami.
    2- owszem, zgodzę się, ale w tym przypadku nie chodzi tylko o to że podatki są u nas ekstremalnie chujowe, ale o to że pracodawcy(nie wszyscy oczywiście) są niepohamowanymi pazerami którzy w dupie mają swoich roboli- chodzi tylko o to żeby ktoś zapierdalał a oni tylko przyjmowali kasę. Taka jest u nas mentalność, jak się dorwiesz do kasy to nie myśl o innych tylko bież ile zdołasz unieść. I może rzeczywiście porównanie do Norwegii było trochę nie bardzo, ale ten akurat przykład podali we wiadomościach. Ogólnie jeśli chodzi o kraje Skandynawskie to tam ten szacunek do człowieka, przyrody zasad jest jakiś większy, pewnie dla tego mają taką dobrą organizacje życia. I nie chodzi tu o socjal, tylko ich mentalność. Tam na pierwszym miejscu jest człowiek(jak w reszcie „starej Europy”), u nas człowiek jest w ciemnej dupie.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ps. jestem za jak największym obniżeniem podatków, żeby przedsiębiorstwa i ludzie byli odciążeni od tego chorego gówna, ale boje się że w naszej rzeczywistości nawet jak większość podatków chuj strzeli to dalej pracownicy będą zarabiać mało, a wzbogacą się na tym tylko pracodawcy.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. otwórz firme pajacu i zarabiaj grube bańki a jak nie potrafisz to przyjdz do mnie dam ci robote za 1200 i jebaj

    0

    1
    Odpowiedz
  10. Jak już tu wyjaśniono, najlepszym sposobem na podniesienie stawek wynagrodzenia jest stworzenie takich uwarunkowań, aby nie było bezrobocia. Gdy brakuje rąk do pracy, to automatycznie podnoszą się płace. My wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni. Zrób zatem coś, aby obniżyć bezrobocie w Polsce choćby o tę jedną osobę – o ciebie. Nadarza się akurat okazja, ponieważ prowadzimy aktualnie nabór pracowników do obsługi taśmy w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. Zapewniamy elastyczne godziny pracy oraz płacę, i pracę w młodym, dynamicznym zespole. Rozpatrzenie CV kosztuje trzysta złotych, ale warto. Zapraszam.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. @3 Mesiu już nie pisze bo się rozpierolił swoim 20 letnim mesiem jadąc na tirówki bo przy trasie taniej. Tak to bywa z frajerami w starych rzęchach dowartościowujący się w anonimowo w sieci.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Gdybyś zarabiał 17 tysi i jeździł mesiem, tak, jak ja, to też byś to pierdolił. Skoro ludzie chcą u mnie zapierdalać jak pojebani i godzą się na takie warunki i jeszcze po rękach całują, że w ogóle na taśmie mogą zapierdalać, to po co ja mam płacić więcej? W dupie mam. Nie trzeba mieć jakichś szczególnych umiejętności żeby towar przerzucać więc i hajsy marne.
    Zrób jakąś specyficzną specjalizację albo sam biznes załóż to zobaczymy ile Ty będziesz ludziom płacił, jak Ci zajebią 3/4 tego co zarabiasz na emerytów, uczniów, policję, urzędasów i inny aparat.

    0

    1
    Odpowiedz
  13. Nie przyszło Ci do głowy, że największe różnice to są w korporacjach, a małe i średnie firmy mają przejebane? Korpo to taki sam wrzód jak mafia urzędnicza.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. masz mentalnosc typowego polaka robaka… zazdroscisz tym, ktorzy sa inteligentni i potrafia wyzyskiwac prostych i ulomnych ludzi… jestes zwyklym szarakiem

    0

    2
    Odpowiedz
  15. Jakbyś zarabiał 17 tysi miesięcznie i jeździł mesiem, to inaczej być na to patrzył. Z takim podejściem nie zasługujesz nawet na tyre na taśmie. W naszym łódzkim oddziale fabrycznym przypada kilku z 3 stówami w ręku w kolejce do działu HR, na jednego robola i każdy prosi się o tyre 12h dziennie. W pierwszym kwartale tego roku znacznie zmniejszyliśmy kosztu zatrudnienia zatrudniając studentów na Umowę zlecenie za 4,5 zł/h, którzy przed pójściem na taśmę muszą zaopatrzyć się w pieluchy, no chyba że chcą wydać 3 zł na kibel.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Norwegia nie należy do UE :*

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Niestety taki polski kraj jest pojebany. Wszędzie kryzys, bezrobocie. A co je powoduje??? Ludzie z immunitetami, robiący różne cyrki i przekręty. Zauważ że od dwóch dekad w polityce są ci, tak ci sami. Czy więc pis czy po będzie u władzy nic to nie zmieni. W pl potrzebne są REFORMY, a nie pieprzone konserwatywne pierdzenie. Dziś przeczytałem, że na kolejny pomnik smoleński wydali 300tysięcy zł, do tego koncert jakiejś kurwy za miliony i PO CO TO??? Lekką ręką wydają NASZE pieniądze nasi PODWŁADNI, tak tak, oni pracują dla nas a nie my dla nich zrozumcie to wreszcie! W dodatku w Brazyli wybuchły zamieszki, bo im bilety podrożały. Tutaj paliwo drożeje z dnia na dzień ale każdy się na to godzi, i jak inni za granicą mają nie pomiatać polakami skoro sami się godzą na to?

    1

    0
    Odpowiedz
  18. Najlepsze jest jak Polak wyzywa innych Polaków od cebulaków i polaczków. Kurwa jakim trzeba być debilem, przecież wyzywa też samego siebie. Tak, to do Ciebie kolego z pod @4. To że zapierdalasz na dobrobyt królowej czy innego kanclerza nie sprawia że przestałeś być Polakiem, choć widać że bardzo byś tego chciał.

    1

    0
    Odpowiedz
  19. Ja mam wrażenie że spowodowane jest to ogromnym wprost PRZELUDNIENIEM polski,mieszkam w Gdyni wychodzę sobie na przykład w środę o 13 czy 15 z domu a tu mnóstwo ludzi na ulicy,w tramwajach,autobusach co oni robią na ulicy zamiast być w pracy?PRZESTAŃCIE SIĘ TAK PŁODZIĆ kocmołuchy jebane,ludność polski zmaleje i nawet ten od taśmy będzie musiał podwyższyć płace skoro zamiast 300 CV na jedno miejsce będzie miał 2,MYŚLCIE

    1

    0
    Odpowiedz
  20. coś w tym jest.

    0

    0
    Odpowiedz

Odległość

Moją chujnią jest to, że mój facet mieszka prawie 200 km ode mnie. I, że dopiero za około 2 lata będziemy mogli zacząć myśleć o wspólnym zamieszkaniu… (on u siebie w mieście ma prace, a ja u siebie muszę skończyć studia) Nie ma tragedii.. niektórzy mają gorzej, bo się nie widują tygodniami… my w każdy weekend.. ale zaczynam mieć tego dość. Żyję trochę jak jakieś zombie, od weekendu do weekendu.. na tygodniu 'byle tylko zleciało do piątku, aż znów będę mieć go obok’. I w każdą niedziele ta myśl, że za chwilę pojedzie i znów, będę odliczać dni… i tak tydzień w tydzień… i tak jeszcze ze dwa lata! Wkurwia mnie niemiłosiernie ta NIEMOC. Że nie możemy na ten moment niczego zmienić! Po prostu MUSIMY się z takim stanem rzeczy godzić… Wiem, że nic nie poradzicie.. ale po to jest ta strona aby się wyżalić 😛 P.S. Oszczędźcie sobie komentarzy typu 'trzeba było się nie pakować w związek na odległość’ albo 'zmień faceta’. Bo miłość nie wybiera… Jesteśmy sobie przeznaczeni, jesteśmy siebie pewni i nie ma możliwości, aby jego miejsce zajął ktoś inny! I choć jest ciężko to damy radę! Ale jednak zmęczonym człowiek czasem może być…. ehh…

50
90
Pokaż komentarze (34)

Komentarze do "Odległość"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. spoko, ja jestem w takiej sytuacji od dwóch lat i dajemy radę 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Tak naprawdę nie ma dla Ciebie rozwiązania. Musisz przecierpiec te 2 lata. Na pocieszenie mogę napisać, że później docenisz te chwile, gdy będziesz mieć go przy sobie na stałe. Miejmy nadzieje, że i on doceni.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ja tak miałem od 2 lat. Za 3 miesiące się to już zmienia! Powodzenia

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Znałem podobne układy. Wielka miłość i przeznaczenie, ale na odległość. Wszystkie się rozpadły.

    2

    0
    Odpowiedz
  6. Ja przez 5 lat tak jeździłem,bo dzieliło nas 300 kilometrów,tak więc bardzo dobrze znam Twoje zmęczenie…

    0

    0
    Odpowiedz
  7. trzeba było się nie pakować w związek na odległość

    1

    0
    Odpowiedz
  8. w tygodniu nie nachodzi cie mysl o szybkim i mocnym jebanku?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Mam taka sama sytuacje jak Ty tylko nas dzieli ok 300 km i wgl sie nie widujemy bo najwazniejsze sa teraz jego egzaminy zobaczymy sie moze za 3 miesiace nie wiem ale czekam kazdego dnia to juz trwa z 2 3 lata ale jak mowisz on tez jest moim przeznaczeniem Kocham go na zawsze i nikt inny go nie zastapi nigdy

    0

    0
    Odpowiedz
  10. I tak sie za jakiś czas rozstaniecie.Takie życie.Miłości nie ma.Jest pociąg fizyczny i zauroczenie które się po czasie wyapala.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Podsumowując wypowiedzi dot. powyższego wpisu, to mogę powiedzieć, ze ludzie ludziom stworzyli ten system,Ja, kobieta aktrakcyjna, mila, inteligentna, wykształcona,piękna,wesoła,niebagatelna i posiadająca niezła sytuacje zawodowa, jak czytam komentarze niektórych zakompleksionych samczyków to dochodzę do wniosku że na chwilę obecną całą monotonną powtarzalną pracę można zastąpić maszynami.Jak koń w cyrku nauczony kręcić się tylko w kółko. I to tłumaczenie sobie, racjonalizowanie sytuacji – hej, przecież płacą. Przecież rachunki trzeba opłacić… Przecież nie masz tak daleko… Natomiast kobietki jak zawsze są super :). coz tu duzo powiedziec: Kobiety to jednak zupelnie inny wymiar,different dimension, inna-lepsza kategoria czlowieka, mimo wszystkich wad i niedoskonalosci. Ta, która zna zycie i obie plcie tak naprawde zna.

    0

    1
    Odpowiedz
  12. „Jesteśmy sobie przeznaczeni, jesteśmy siebie pewni i nie ma możliwości, aby jego miejsce zajął ktoś inny!”

    Przeznaczenia nie znasz, to raz. Pewnym to można być śmierci, to dwa. To co napisałaś to twoje zdanie, a pamiętaj, że jest was dwoje. To tak dla wyprostowania twojego naiwnego fragmentu.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. No i co chcesz usłyszeć że jest mi przykro i współczuje. Otóż nie jest mi przykro ani trochę a jak czytam teksty typu „miłość nie wybiera” to mnie się zbiera na wymioty. Przestań się mazać i czytać Harlekiny. Jedno można powiedzieć o związkach na odległość często się rozpadają a dwa lata to dużo czasu i wszystko może się zdarzyć…

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Słowa Typu, „jesteśmy sobie przeznaczeni” śmieszą mnie i bawią. Nie znasz dnia ani godziny, kiedy zakręci się ktoś koło niego albo Ciebie. Nigdy nie mów Nigdy. Dzisiaj Ty, jutro następna. A nic tam nie robi chłopak? Jesteś pewna? Pełne zaufanie? Z tym to różnie, więc uważaj. Daje do myślenia :]

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Jedzcie razem na wakacje, pomieszkajcie 2 tyg. Na odległość się dobrze nie poznacie.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Trzeba było się nie pakować w związek na odległość. Najlepiej zmień faceta !!!

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Rzuć studia – magistrów jak psów, nie ma to żadnej wartości. Zamiast tego proponuję skoncentrować się na pracy. Trzy stówy do łapy i zapraszam do złożenia CV w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. Ciężka robota zapewni jakiś grosz na chleb i pozwoli zapomnieć o odległym facecie. U nas można jebać także w nocki i wszelkie święta, więc czas będzie produktywnie wykorzystany i nie będzie żalu ani pustki w te ciężkie dni.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Jesteś na studiach, więc masz te minimum 19 lat i dalej taka naiwna? Świat zszedł na psy…

    0

    0
    Odpowiedz
  19. @9 stawiam flaszke

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Polecam Autorce przeczytanie komentarzy nr 9, 11, 13. Zawieraja duzo prawdy. Autorka jest bardzo mloda, ja mam ze 20 lat wiecej niz ta mloda dziewczyna. Nie lubie slowa NIGDY, JESTESMY SOBIE PRZEZNACZENI itd. Dopoki nie jestesmy wzglednie dorosli, a wiec moim zdaniem okolo trzydziestki, zalecalbym duza ostroznosc i troche wiecej chlodnego, wywazonego optymizmu. Temat jest ogromny, o tych problemach napisano tysiace stron i tylez pozycji, w wiekszosci dostepnych na rynku ksiegarskim. Nadal uwazam, ze jesli nie mieszkalo sie z drugim czlowiekiem pod jednym dachem bez przerwy okolo 2 lat, nie wie sie tak naprawde o tym drugim az tak wiele. Chodzi o cale mnostwo spraw, ktore kiedys moze bawily (np. ta przyslowiowa nie zakrecona tubka z pasta do zebow, niezamkniety klozet, picie piwa z butelki mimo ciaglych napominan, inny rytm dnia i nocy,tzn. zadne tam zasypianie we wspolnym lozku o punkt 22.30 przytuleni do siebie po namietnym akcie; dlatego jestem za osobnymi sypialniami, bo b. czesto spokoju nie bedzie; czlowiek od pewnego wieku niebardzo sie zmienia, wielu ZNAWCOW TEMATU wrecz twierdzi, ze jest to wrecz niemozliwe. Ja rowniez tak uwazam. A mowienie, ze wytrwam przy kims, kto pewnego dnia okaze sie innym czlowiekiem niz ten, ktorego poznalas i moze nawet bylas z nim bardzo blisko? Wolalbym sie ni e zarzekac i trwac w wierze, ze akurat nam obojgu wydarzylo sie cos zupelnie wyjatkowego. Pomijajac fakt, ze mezczyzni pragnacy posiasc na dluzszy czas kobiete, albo rzeczywiscie na dlugo, obiecuja wszystko, udzielaja odpowiedzi jakich ich wybranka oczekuje. Ale zycie wszystko drastycznie, bezlitosnie, bezwzglednie potrafi korygowac, wyprostowac. A taka zdawaloby sie dosc istotna, powtarzam: w pierwszej kolejnosci dla kobiet, rzecz jak posiadanie, czy tez rezygnacja z dzieci. To moze byc wielki problem. A to sie zdarza, o tym byla mowa na tym portalu wielokrotnie. Zalecam autorce przeczytanie odnosnych komentarzy do niejeddnej interesujacej chujni. On slyszec o tym pozniej nie chce, a dla niej jest to czesto cos wiecej niz tylko potwierdzenie swojej kobiecosci. Oczywiscie wiem, ze w wiekszosci wypadkow kobieta na swoim postawi. Wbrew woli np. mezczyzny. A to czesto pociaga za soba drastyczne konsekwencje. A taka powiedzmy – zdaniem wielu czytelnikow plci obojga – wazna, czy tez mniej wazna kwestia, jak stosunki intymne/seksualne, a takze roznica temperamentow. On pragnie przede wszystkim rano mocnego aktu, a ona absolutnie. Moze kiedys wczesniej byla do jego dyspozycji dla swietego spokoju, albo myslala, ze jest taka, jaka sobie mentalnie, swiadomie wmowila: mila, czula, posluszna, nigdy nie odmawiajaca mezczyznie (co jest czyms pieknym, i czego kazdy normalny zdrowy mezczyzna pragnie). Po krotszym czy dluzszym czasie z tego powodu nie tak wcale rzadko wielkie dyskusje, scysje, klotnie, nieraz ogromne wkur…nie polaczone z krzykiem, placzem, a nieraz pada wiele mocnych slow, ogolnie odbieranych za ordynarne, chamskie , skrajnie nieprzyzwoite. Nie mowie tylko z wlasnego doswiadczenia, znam zycie az za dobrze. A tu w tej dla wiekszosci naszego narodu dosc szarej codziennosci dochodzi przeciez zmeczenie, nieprzespana noc, choroba partnera, a jak sa dzieci, to 1 rok lub 2 czesto nieprzespane nocy, bo dziecko ciagle chore, ciagle jakies klopoty z zoladkiem, bierzesz na rece, wymiotuje biedne stworzenie wszystko na Ciebie, oprocz tego np. cierpienia kobiet w trakcie menstruacji, klopoty z blizsza rodzina, wir wydarzen, obowiazkow dnia codziennego, fatalny klimat w pracy, kolezenstwo i wierchuszka jedna banda, wielu nie do przyjecia, a tu trzeba grac swoja role, bo praca wazna, kasa potrzebna. itd. Jeszcze wracajac do seksu (autentyczna historia): On, mily przystojny, dobry lekarz,bogaty z domu, kochajacy te swoja zone i 2 dzieciakow naprawde autentycznie. Powiedzielibyscie, no super sprawa, gdzie tu ten hak, gdzie problem? Ale nie ma idealu, i im mniej pragniemy, tym lepiej dla nas. Mezczyzna ten jest obdarzony niklym libido, 1-2 razy w miesiacu mu zupelnie wystarczy. I taka jest prawda. Jego zona, ktora studiowala na mojej uczelni, inteligentna, b. ladna dziewczyna, byla chyba zawsze obdarzona dosc duzym temperamentem. Zawsze lubila bardzo chlopcow i dawala z siebie wszystko. Lubila sie kochac i to czesto. Jej rodzenstwo odziedziczylo chyba ten sam temperament i to samo podejscie do przeciwnej plci po swoich przodkach. A zwiazala sie z tym swoim pozniejszym mezem z roznych powodow. Nie znaczy to jednak, aby bylo to malzenstwo z rozsadku. Jest za nim, dzieci zdolal jej zrobic, ale dosc szybko musiala znalezc rozwiazanie swego problemu, bo zle sie czula, nawet schudla, co sprawilo, ze jej piekna figura troche na tym ucierpiala. Mimo pracy zawodowej pragnela mezczyzny ogromnie, a majac go pod reka, swego meza, niemalze, nie mogla liczyc na satysfacje. W koncu jej psychoterapeuta czy doradca w sprawach rodzinnych/malzenskich zaproponowal jej znalezienie sobie wlasciwego mezczyzny, ktory da jej to, czego w domu nie ma i miec nie bedzie. Poniewaz ten madry gosc, a do tego o pragmatycznym, filozoficznym spojrzeniu na zycie i ludzi umozliwil jej kontakt z kilkoma mezczyznami, majacymi poniekad podobne problemy (kobiety niemalze pozbawione pragnien tego rodzaju), i z jednym z nich wyszlo jej cudownie. Jej maz zapewne czegos sie domysla, albo jest tego swiadom, niemniej jest dobrze. Tym bardziej ze to juz trwa od 10 lat. Sluchajcie, nie badzcie hipokrytami, tez znacie troche zycie,takie sytuacje sie zdarzaja. Wiernosc seksualna nie jest zadnym rozwiazaniem. Mnostwo mezczyzn, ale i kobiet, prosze to wziac pod uwage, znajduje sie w podobnej sytuacji. A prawie nikt nie chce z zycia rezygnowac. Dobre to, byc psem ogrodnika? Niechze sie kobieta wyszaleje, mysli niejeden z tych mezczyzn. Jest to w koncu zdecydowanie mniejsze zlo, a ja mam spokoj we dnie i w nocy,mysli sobie np. ten czy ow maz, po co mi rozwod, w imie czego. Dwoje dzieci, nie takich juz co prawda malych biega mi po domu, mysli sobie napewno ten lekarz, maz mojej kolezanki ze studiow, potrzebuja ojca, matki, jezeli juz je powolano na ten swiat bozy. To tylko jeden z wielu aspektow zycia i rzeczywistosci. Wszystko sie zmienia, jutrzejszy dzien bedzie inny niz ten, ktory sie chyli ku koncowi. My rowniez jutro bedziemy troche inni. Jutro moze byc pierwszy dzien tego zycia, ktore nam jeszcze w ogole pozostalo do spedzenia na tym padole. A moze to byc rowniez dzien ostatni. Tomasz z Warszawy.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. #19 LOOOOLLLL, przeczytalem wszystko ale bez jaj zeby az tyle czytac. Pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Mam podobną sytuację- ja i mój facet studiujemy w 2 miastach w odległości prawie 200km. Jednak da się w tej sytuacji być razem i być szczęśliwym- są skype’y, telefony. My również widzimy się w prawie każdy weekend przez 2-3 dni, czyli przez więcej czasu co niektóre znajome mi pary, mieszkające w tym samym mieście. 😉 ja w ten sposób żyję z moim chłopakiem od ponad roku (czyli od początku nasdzego związku). Może Cię to pocieszy- wiedz, że tak się da i można stworzyć szczęśliwy związek! 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Zmień faceta.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Autorko, ludzie Ci tutaj niestety prawdę piszą. Wszystko przemija. Nawet największa miłość. Dzisiaj jest, jutro go nie ma. Więc ciesz sie nawet tym co masz, bo to się kiedyś skończy. Ale zastąpi to coś innego, nowego. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Pomyśl, że zostało Ci 7 dni życia. Nadal chcesz je tak marnować na czekanie do kolejnego weekendu?

    0

    1
    Odpowiedz
  26. Ok studiujesz a on pracuje. Ale przepraszam bardzo! Dlaczego facet zawsze ma się poświęcać, przyjeżdżać, kombinować żeby przyjechać do panny? Jesteś może upośledzona, że raz na miesiąc nie odłożysz kilku dych i nie pojedziesz do niego? Zauważyłem ostatnio, że wielu kobietom coś się poprzewracało w tych ich pokrętnych umysłach. 'kocham nad życie, najważniejszy mój jedyny, tak strasznie za Tobą tęsknię’ ale nie przyjadę bo jestem kobietą i moje zryte poglądy mówią że Ty masz się zesrać ale przyjechać, gdzie ja będę jechała? Faceci też są dupy, latają za wami jak głupie szczeniaki za panem, a gdy się ocknął i upomną o wasz przyjazd, albo zasugerują iż budżet na konkretny dzień żadną siłą nie zaspokoi kolejnej waszej zachcianki szybko kulą ogon gdy taka samica jebnie focha że śmiał mieć inne zdanie. Skoro Ci tak na nim zależy odmów sobie papierosów czy czegoś i pojedź do niego nawet raz w miesiącu, skoro on może to Ty tym bardziej. Równouprawnienie jest do chuja!

    0

    0
    Odpowiedz
  27. dlatego tak się kochacie bo na odległość wszystko wygląda cacy i uczucie jest wzmagane przez tęsknotę. A poczekaj aż zamieszkacie razem i jednocześnie trochę dorośniesz, to wrócisz tu z wpisem „mój misio mnie już chyba nie kocha”. Ot, typowe pierdolenie zakochanej polki

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Kiedyś poznałem kobietę moich snów, niestety dzieli nas 2000 km. Oczywiście słuchałem się ludzi, że: „nic z tego nie będzie, znajdź sobie kogoś na miejscu”. Spróbowałem. Pomyślałem, że nie mogą się mylić. Więc zakończyłem związek, aby poszukać szczęścia na miejscu. Teraz mam depresję i zaburzenia emocjonalne i nie potrafię czerpać z życia nawet cząstki przyjemności. Gdybym tylko mógł, cofnąłbym czas i wszystko naprawił, ale cóż, nie da się. Miłość to najcudowniejsza rzecz na świecie, życzę Ci dużo szczęścia Autorko.
    Peace out 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Od AUTORKI: Dziękuję serdecznie za miłe komentarze… i za te mniej miłe, w sensie mniej pokrzepiające też. Cieszę się, że jest kilka osób, które mnie rozumieją – nie jestem sama. I osobo spod numeru @25! Akurat od początku jeden weekend spędzamy u mnie, a drugi u Niego… Spodziewałam się kilku hejtów, kilku zdań demotywujących zamiast pocieszających… ale okazuje się, że to Wam (niektórym) można by współczuć, braku wiary w miłość i drugiego człowieka… eh. Pozdrawiam. 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  30. Ja kocham mojego roba3ka czy komuś się to podoba czy nie i nic nigdy tego nie zmieni :* i jak wypada na tej stronie chujowicze.. śrut wam w zęby..:D

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Jak już wcześniej pisałem, udeane związki na odległość są możliwe, ale od 35 lat wzwyż.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. @25 nie kazda dziewczyna siedzi i nic nie robi ,wiekszosc z nas tez jezdzi do naszych facetow ,@27 napisz do niej najlepiej zadzwon mialam podobna sytuacje tez dzielilo nas sporo zostawilam go nie moglam sie pozbierac zadzwonilam cisza przez tel nie wiedzialam co powiedziec teraz juz znow jestesmy razem ponad 2 lata wiadomo moze byc zla miec innego ale sprobuj mozliwe ze czuje to samo

    0

    0
    Odpowiedz
  33. bądź twarda.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Ja od ponad roku jestem w związku na odległość. 700 km, drugi koniec Polski. Widzimy się średnio raz lub 2 razy w miesiącu. To mnie dobija, bo choćby przytulić się nie mogę gdy mi smutno. Ale jeszcze tylko rok ;)i zamieszkamy razem 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Nie chcę dzieci?

Mam dziwny problem i nie wiem co robić. Jestem młoda, prawie studentka. Mam cudownego, starszego chłopaka z którym chciałabym związać się na zawsze, on też. Problem w tym, że nie przepadam za dziećmi. Nie kręci mnie ciąża, poród przeraża, a wychowanie dziecka jawi jako katorga. Wszyscy mi mówią, że dojrzeję do tego… a jeśli nie? Chłopak marzy w przyszłości o dzieciach. Boję się, że to mi nie minie. Mówiłam mu o tym, że to mnie przeraża, ale on mówi, że mi przejdzie… boję się sytuacji, że kiedyś mu powiem, że jednak mi się nie zmieniło i co wtedy…? Posiadanie dziecka wydaje mi się ubezwłasnowolnieniem, poza tym boję się, że mimo tego że jestem (choć się może nie wydawać) bardzo uczuciowa i wrażliwa, to że nie będę umiała kochać tego dziecka całą sobą… chyba nie jestem normalna. Obrzydzają mnie małe dzieci, pieluchy itd. To nie zależy ode mnie. Chciałabym stworzyć kiedyś szczęśliwą rodzinę, ale boję się że zawalę. Ktoś tak miał? Ale śrut..

73
79
Pokaż komentarze (42)

Komentarze do "Nie chcę dzieci?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Przejdzie. Jakbyś np wpadła ze swoim facetem, to dzień porodu byłby Twoim najszczęśliwszym dniem, a dzieciaczka byś kochała czymś więcej niż całą sobą. Też nie kręci mnie rodzicielstwo, ale wiele moich znajomych wpadło i bardzo się cieszą, że tak się stało 🙂

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Mam tak samo, tyle że jestem facetem i mam lat 30.

    1

    1
    Odpowiedz
  4. mi nie minęło jeszcze po studiach ale może minie kiedyś 😛 zanim się komórki jajowe nie wyczerpią 😉 ale nie martwiłabym się na Twoim miejscu skoro jeszcze nawet nie studiujesz i masz mnóstwo czasu 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  5. mam to samo, brzydko mówiąc „nie jarają” mnie małe dzieci, wręcz przeciwnie. I w ogóle rozmnażanie wydaje mi się egoizmem bo świat jest chujowy. też nie jestem normalna, spoks. Z tą różnicą że ja i tak nie miałabym z kim mieć tych dzieci xD

    1

    0
    Odpowiedz
  6. A ja Cię całkiem rozumiem dziewczyno. Nie chcesz to nie – Twoja sprawa. Znając życie to nie Ty jedyna taką jesteś w świecie. Sam osobiście znałem dwie takie kobiety, którym wcale nie było śpieszno do macierzyństwa. Jak one teraz tam, to nie wiem. Nie mam z nimi kontaktu obecnie. Ważna rzecz na teraz – absolutnie nie słuchaj wszelkich doradczyń/doradców, które to niby chcą Ci dobrze. Ty lepiej to odczuwasz niż oni. Jeśli Ci sam umysł mówi (kto wie, może to nawet Twa intuicja), że nie nadajesz się na matkę, to słuchaj się tego. Nie rób sobie na przekór, bo to byłoby już głupie. Nieprawdaż? A tak w ogóle, jeśli Ci pisane jest w przeznaczeniu mieć dzieci (wcześniej czy później) to je będziesz miała. I co tu więcej filozofować! Tak czy inaczej, jeśli na teraz nie odczuwasz takiej potrzeby aby mieć dziecko – to nie! Przecież w końcu lepiej dla siebie i społeczeństwa nie mieć dziecka, aniżeli mieć dziecko i być złą matką (bez obrazy!). Spodziewam się już nieprzychylnych komentarzy pod Twym adresem ze strony wszelkich macior (to tak nazywam takie, które mają po kilkoro dzieci i na dodatek „doradzają” takim jak Ty – co robić) i innych dzieciorobów. A chuj z nimi, nie przejmuj się! Pies ich jebał! W ogóle to w Polsce taki zaścianek, jakoś w innych krajach taka presja rzadko występuje. Wiem, bo mieszkam za granicą, podróżowałem też w międzyczasie po innych krajach. Co zauważyłem, to jest to, że u dzieciatych można spostrzec pewne takie rozżalenie na tym tle. To jest w sumie taką niby żałość (chyba przez to, że mają dzieci i spierdolili tym swój żywot) podczas dyskusji na ten temat. No cóż… Z Twoim partnerem tylko gorzej może wyglądać sprawa Waszego związku przez to. No wiesz… musisz jakoś to starać się poukładać na miarę swych możliwości. Listen to your inner voice! I tak chyba będzie najlepiej. BTW: Są przecież w sieci fora róznego rodzaju, między innymi bodajże istnieją takie z użytkownikami, którzy też chwalą sobie bezdzietny los. No i takie tam podobne. Przynajmniej na ten czas coś musisz takiego robić co by Cię jakoś podbudowało w Twych zapatrywaniach, czy utwierdziło Twe przekonania. Życzę wszystkiego dobrego:))////Ojciec Mesia

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Mam tak samo i jestem mężczyzną. Dla mnie dziecko to jak więzienie. Prawda jest taka że niektórzy są najlepsi w prokreacji a niektórzy w robieniu innych rzeczy np. Kościuszko, Sokrates, Jezus, wszyscy nie mieli dzieci a wpłynęli znacząco na losy świata.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Myślę, że dla Ciebie jest po prostu za wcześnie. Ją mam dwójkę i uważam, że to najlepsza rzecz jaka mogła mi sie przytrafić. Dzieci dużo zabierają, ale oddają jeszcze więcej. Pomyśl czy nie zalowalabys na starość, że nie mialabys do nikogo sie odezwać poza kotem.

    0

    2
    Odpowiedz
  9. Spokojnie wszystko przyjdzie z czasem. To nie wyścigi.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. on też ma cudownego starszego chłopaka, z którym chciałby się związać na zawsze?

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Dzieci są dobre tylko trzeba długo gotować! 🙂

    2

    0
    Odpowiedz
  12. Ja jestem facetem i też nie zbyt przepadam za dziećmi.Nie w sensie że ich nienawidzę czy coś,ale po prostu nie rajcowało by mnie zajmowanie się nimi.Nie wiedziałbym jak je zabawiać,opiekować się.Jestem z charakteru człowiekiem poważnym ,może nawet za bardzo i nie wyobrażam sobie abym potrafił takiemu dziecku wymyślić zabawy itp.Przeważnie większość kobiet chce dziecka a częściej się zdarza że facet nie chce.Lepiej powiedz swojemu facetowi dosadnie że nie chcesz mieć dzieci i to się nie zmieni,i niech zaakceptuje,gdyż potem,po paru latach mogą być z tego niezłe konflikty.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. On akurat wie, co mówi. Przejdzie ci. Każda kobieta myśli cipką i prędzej czy później przychodzi ten instyknt. Któregoś dnia przypadkiem poznasz owłosionego, umięśnionego samca alfa, który cię zerżnie we wszystkie dziury i zaleje formę. A ten drugi samiec – łagodna pizdeczka – choć instynktownie czujesz, że do przekazania pizdowatych genów się nie nadaje, to jednak jest w sam raz, aby wychowywać potomstwo.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Miałam tak w liceum, miałam podczas studiów i mam do dziś,a jestem przed 30. Mi się nie zmieniło, ale to nie znaczy, że Tobie się nie zmieni. Tylko nie wiem gdzie Ty tu widzisz chujnię? Moim zdaniem chujnię mają wszystkie niby szczęśliwe, a tak naprawdę sfrustrowane mamuśki, które pewnie będą mnie atakować, tak jak zwykle to robią w miejscach publicznych typu autobus rozpychając się tymi wózkami nie mówiąc nawet przepraszam. Chcesz w domu siedzieć, pieluchy zmieniać i czekać na mężusia bzykającego na boku? Proszę Cię…

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Słusznie, że nie chcesz dzieci. I tak jest nas zbyt dużo na tym świecie. Dzieci są obrzydliwe, srają, rzygają, krzyczą, kosztują. Poza tym pracodawcy szczególnie doceniają tych, którzy na poważnie myślą o karierze i są dyspozycyjni. Zabierz trzy stówy i zapraszam do złożenia CV w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. Twoja postawa wobec życia jest prawidłowa. Dopisz w nagłówku CV kod: PTŁCH02673.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. nie ma co się obawiać, muzułmanie wypełnią lukę za ciebie 🙁

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Masz dziewiętnaście lat. Na jakieś 90% Ci się odmieni. Jak mialam tyle co Ty, to też nie chciałam dzieci. A jak przychodzi odpowiedni facet, odpowiedni wiek i stabilizacja życiowa to pojawiają się i myśli o dziecku.

    0

    0
    Odpowiedz
  18. Mój kumpel miał tak samo. Żona fitness, kariera wygląd jak się patrzy. Na początek twierdziła że straci figurę, potem cos pierdzeliła o większym mieszkaniu a teraz jak ma 100 metrowa chatę i 40l z nie małym hakiem to ta karierę i figurkę może somie wsadzić. Nikt nie twierdzi że będzie malinowo a sam się bałem jak to będzie ale teraz mam śliczną córeczkę bez której trudno sobie wyobrazić że jej kiedyś nie było. Co do porodu w moim przypadku sprawę załatwiła cesarka wiec nadal jest ciaśniutko 😀

    0

    1
    Odpowiedz
  19. a jak nie dojrzejesz to też dobrze, na prawdę lepiej nie mieć dzieci i się nie męczyć niż męczyć i nie cieszyć z posiadania, ulga dla siebie i ulga dla tych dzieci, których nie będzie. Kobieta na prawdę nie jest inkubatorkiem, luzik po co to się wogóle przejmować tym na etapie życia „prawie studentka”. Ciąża nie jest szałem, poród boli jak cholera, a wychowanie jest kurwa jak mantra tyle że
    Budda reaguje. No są fajniejsze rzeczy, wiem mam i nie posrywam tęczą, bo miałam przed zupełnie odwrotnie niż Ty.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Zgadzam się z 12. Poza tym, to pewnie do tego czasu, kiedy Ci sie zachce dzieci, kilka razy zmienisz chłopaka, bo ten Cię zdradzi.

    0

    0
    Odpowiedz
  21. Ja jestem z chłopakiem 8 lat i oboje nie chcemy dzieci, mamy 27 lat. Oboje lubimy dzieci, oprócz tego ja kocham gotować i zajmować się domem, ale mieć własne dziecko to dla mnie jakiś kosmos! Nie czuję tego totalnie.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. piwo dla @4. mało dziś realistów.

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Luzik – w czasach inwazji 13-letnich mam, takie kobiety to wręcz skarb 🙂 Przynajmniej do 28rż. nie musisz o tym nawet myśleć czy Ci się odmieni, potem się zastanów (wiadome że lepiej urodzić przed 30tką jakby co) ja też mam faceta który najpierw mówił o dziecku, jest moim mężem, zrozumiał ile dziecko zmienia..wystarczy podać wszystkie argumenty – częste służbowe wyjazdy, brak własnego! domu (po co w kredyty się pchać-lepiej wyjechać, zarobić) rezygnacja z pasji, czasu tylko dla siebie, kasa której czasem braknie, zmiany w ciele kobiety po porodzie i w psychice. Przeczytaj sobie ile facetów później narzeka „po co im to było” kiedy kobieta pokochuje swe dziecko a jego lekko odsuwa, potem są różne schizy..na prawdę nie masz się czym martwić przez najbliższą dekadę. A jak już będziesz przed 30tką to wtedy zdecydujesz, pozdro (C) AR

    0

    0
    Odpowiedz
  24. Dziwie sie bardzo z powodu niewielkiego rezonansu na powyzsza chujnie dot. dzieci. Mysle, ze jeszcze ktos madry, rozsadny o duzej glebi zyciowej i intelektualnej jeszcze sie tutaj na ten temat wypowie. Czytelnik z Wroclawia.

    0

    0
    Odpowiedz
  25. @21 Piwo!!! 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Polecam Autorce artykul (dosc obszerny) autorstwa Ewy Wilk z Polityki
    nr 16, z tego roku, pod tytulem
    „Beznadziejni”. jest doskonale napisany, mowa jest w nim o sprawach dot. demografii, mezczyzn, kobiet i wielu innych sprawa dot. naszej rzeczywistosci. Zalaczylem ten caly artykul do mego komentarza,ale niestety Administrator tego portalu jakos mi go nie przepuscil. Nie wiem z jakiego powodu. Artykul jest swietny, napisany bardzo dobrze. Niejeden chujowicz wieleby skorzystal, a naprawde sklania do refleksji. Pozdr

    0

    0
    Odpowiedz
  27. NO dobrze juz dobrze z tymi dzieciakami, bo sie tu co poniektorzy komentatorzy zaraz rozplyna z zachwytu. Wiecie w jakim czasie zyjecie. Latwo nie jest. Gadanie o swietlanej przyszlosci, z dobra praca, dobrym zdrowiem i w szczesliwosci do ostatniego oddechu dla tych dzieciakow bedacych juz na tym bozym swiecie, juz splodzonych, czy bedacych w planie, nie ma sensu. Jak to wyglada, niejeden tu juz inteligentnie i obszernie opisal. Zyjemy w systemie, ktore Wasze zyciowe plany, wasze marzenia prokreacyjne ma po prostu w czterech literach. Poza tym kazda decyzja, jaka podejmujemy jest zwiazana z pewnym ryzykiem. Mozna splodzic np. dziecko, a tu sie okazuje ze urodzil sie Wam dzieciak z jakims tam syndromem, albo kaleki, albo zupelnie nie do zycia. Nie zdajecie sobie w ogole sprawy, do czego taka dramatyczna sytuacja doprawadza. Najczesciej ktoras ze stron, czesto mezczyzni, to fakt, psychicznie tego nie wytrzymuja i odchodza w swiat daleki, rowniez swiadomosci, ze jezeli nie ma dla wielu w kazdym czasie i systemie zadnej specjalnej przyszlosci, to dla takich dzieci jej nie ma w ogole, jak dorosna, a swiadomosc, ze dziecko jest po prostu chore, i bedzie do konca takie a nie inne, albo zupelnie zdane na Twoja opieke czy specjalnego zakladu, jest ogromnym obciazeniem przerastajacych sily b. wielu mezczyzn i kobiet. Ci, ktorzy maja taka sytuacje, to tutaj na tym portalu o takiej wlasnie chujni pisac nie beda, bo jest to chujnia zupelna i oni o tym wiedza. Im pomoglby tylko jakis cud, ale cuda sa bardzo rzadkie, tak jak ten z Lazarzem wskrzeszonym przez Jezusa,czy tez o uzdrowieniu czlowieka trzydziesci osm lat majacego w niemocy swojej. Pozwolicie, ze te historie zacytuje, bo jest mocna i tak bardzo poruszajaca. Moze ja znacie, moze nie, ale dobrze sie nad tym zastanowic, nawet jak jestescie niewierzacymi, czy tez bedacymi na bakier z Kosciolem i jego nauka.
    „W on czas: byl dzien swiety zydowski i wstapil Jezus do Jeruzalem. A jest w Jeruzalem owcza sadzawka, ktora po zydowsku zowia Betsaida, majaca piec kruzgankow. W tych lezalo mnostwo wielkie niemocnych, slepych, chromych, wyschlych, ktorzy czekali poruszenia wody. Aniol zas Panski zstepowal czasu pewnego w sadzawke, i poruszala sie woda. A kto pierwszy wstapil do sadzawki po wzruszeniu wody, stawal sie zdrowym, jakakolwiek zdjety byl niemoca. A byl tam niektory czlowiek, trzydziesci i osm lat majacy w niemocy swojej. tego ujrzawszy Jezus lezacego i poznawszy, ze juz dlugi czas mial, rzekl mu: Chcesz byc zdrow? Odpowiedzial mu chory: Panie, nie mam czlowieka, zeby mie wpuscil do sadzawki, gdy bedzie poruszona woda: bo gdy ja przychodze, inny zstepuje przede mna. rzekl mu Jezus: Wstan, wezmij loze twe, a chodz. I natychmiast zdrowym stal sie on czlowiek i wzial loze swe i chodzil”.

    „Vis sanus fieri? Respondit ei languidus: Domine, hominem non habeo, ut cum turbata fuerit aqua, mittat me in piscinam: dum venio enim ego, alius ante me descendit. Dicit ei Jesus: Surge,tolle grabatum tuum, et ambula. Et statim sanus factus est homo ille: et sustulit grabatum suum,et ambulabat”.

    0

    0
    Odpowiedz
  28. Szanowna Autorko! Jeden z komentatorow polecala Pani goraco artykul z Polityki poswiecony w duzej mierze mezczyznom (tytl tego artykulu: „Beznadziejni”) – ale nie tylko – dotyczy niemniej spraw Pania absorbujacych. Autorka tego artykulu jest EWa Wilk. Z ta szczesliwa rodzina, dziecmi, szczesciem, radoscia, cieplymi pantoflami domowymi,omletem, nalesnikiem na deser, to taki synonim domowej sielanki, to nie taka prosta sprawa. Prosze sobie bowiem wyobrazic, ze wiazac sie z kims w bardzo mlodym wieku, czego nie nalezy w takim wieku czynic, bo to prawie nikomu na zdrowie nie wychodzi, bierze Pani na siebie zobowiazania, ktore przerastaja w kazdej mierze Pani sily, mozliwosci, mentalna wytrzymalosc. a dziecko, jesli juz jest na swiecie, jest totalnie absorbujaca sprawa i zobowiazaniem na minimum 20 lata, a moze na jeszcze dluzej. Potomstwo czesto woli siedziec u rodzicow spory kawal swego zycia, albo na stale. Jest Pani wowczas jak na warunki europejskie juz niemloda, ale jeszcze niestara kobieta, ale zyc swoim zyciem Pani nie jest w stanie. Prosze nie wierzyc historiom o milosci opisanych w romansidlach za 5 zlotych czy sfilmowanych przez amerykanskich rezyserow. to sie w realnym zyciu nie zdarza nigdy, pomijajac garsc przypadkow. Zwiazki najczesciej oznaczaja – szczegolnie nadala jeszcze ogromne uzaleznienie kobiet od mezczyzny, ktory w wielu wypadkach ma wiecej pieniedzy i dlatego uwaza, ze w wielu sprawach ma ostatnie slowo. Walka o to, kto ma wiecej wladzy w zwiazku, kto decyduje o wszystkich sprawach dot. zwiazku, jego oblicza, dzieci, pieniedzy itd. jest zjawiskiem codziennym. taki stan trwa w wielu rodzinach cale lata,ba, dziesieciolecia. Dla dzieci jest to czesto traumatyczna, koszmarna sytuacja. Nie chce pisac skrajnie zle o mezczyznach, bo bylabym niesprawiedliwa wobec samej siebie(poznalam wielu interesujacych, inteligentnych mezczyzn o dobrych manierach i milej powierzchownosci), majac poza tym swiadomosc, ze to nie jest do konca wina mezczyzn, ze tak jest i dziac sie bedzie zawsze. Oni czesto wiedza i czuja, ze zycie moze byc inne, ale niestety najczesciej niczego nie mozna zmienic. Idealne uklady, gdzie dochodzi do spotkania dwoch silnych, samodzielnych osobowosci (rowniez pod wzgledem finansowym) sabardzo rzadkie. gdzie miedzy takimi wlasnie osobami rodzi sie uczucie, ktore prawie zawsze nie wytrzymuje proby czasu, i odchodzi tak jak i przyszlo (co przeciez miedzy zwyklymi, normalnymi ludzmi jest zjawiskiem nagminnym i nie ma sie tutaj co oszukiwac. Prosze przyjrzec sie wlasnej rodzinie, byc moze sie myle, znajomym, krewnym, przyjaciolom, kolegom z pracy itd.), a to co ludziom pozostaje, to czesto przyzwyczajenie, nuda, lojalnosc wobec drugiego, swiadomosc, ze tlumie moje pragnienia, moja ciekawosc i zainteresowanie rzeciwna plcia, ze to wszystko koniec koncow dobrze mi nie robi, a tzw. wiernosc nie jest zadnym rozwiazaniem. Uwazam, Ze albo jest uczucie miedzy ludzmi, to nie oczekuj rowniez wiernosci, czesto pojmowanej jedynie jako ekskluzywnosc seksualna, bo tych dwoch rzeczy naraz nie ma, jest tylko albo, albo. Dlatego nalezy w takiej sytuacji, jak opisana powyzej, kiedy juz nie jest tak, jak oboje tego pragnelismy, majac swiadomosc, ze to cos rzadkiego i wyjatkowego, a mysle tu o takiej wyjatkowej parze dwojga ludzi, to wtedy nalezy sie pakowac, zegnac i isc swoja droga. Uczucia, a niech Pani uzyje tutaj nawettego wielkiego slowa jakim jest Milosc, sa dzieckiem wolnosci. Nie da sie ich zatrzymac, zakoserwowac, zamknac w klatce jak dzikie zwierze. Prosze sie nad tym wszystkim dobrze zastanowic. Pani watpliwosci sa uzasadnione. Prosze nie robic niczego wobec siebie, robic uprzejmosc swemu partnerowi, jego rodzinie, swojej rodzinie, ulec presji przyjaciol, kolezenstwa, spoleczenstwa, kosciola, polityki propagowanej przez wladze. Niech Pani nie slucha chlopaka, ze do tego sie dojrzewa, on w koncu absolutnie nie powinien byc dla Pani jakas ostateczna instancja. Pani ma ostatnie slowo w tym wszystkim Przeciez nie musimy zyc tak jak wszyscy, ktorzy nas otaczaja. Kto powiedzial, ze konwencjonalny, tradycyjny styl zycia jest wytyczny dla wszystkich, i ja musze sie na to zdecydowac, co wiecej, musze sie jako kobieta czy mezczyzna wyprzec samej/samego siebie i zyc wg. norm, ktore odbieram jak narzucone, ktore mi nie odpowiadaja. Rodzin, zwiazkow, gdzie jest dwoch mocnych ,niezaleznych, swiadomych swojej wartosci, autonomii i swoich nie zawsze przeciez identycznych wyobrazen o zyciu osob, jest niewiele. Moze 2-3 % na spoleczenstwo. Przyzna Pani, ze to niewiele. Komfortowe, dostatnie zycie sprzyja czesto zwiazkowi dwojga ludzi (ale nie zawsze). Dlatego niezaleznosc finansowa jest tak dramatycznie rzadka. Bez tego, to, na co decyduja sie kobiety i mezczyzni, jest oczywiscie zupenym ubezwlasnowolnieniem,katorga codziennosci, wirem zobowiazan, codziennych czynnosci, sytuacji, porazajacych jedno i drugie. Jezeli pracuje, ale nikt mnie nie odciazy w szarzyznie dnia codziennego, np. blizsza rodzina, ale moga to byc rowniez przyjaciolki, znajomi, albo osoby, ktore zatrudnia Pani w domu na stale. Dziewczyny do dziecka, ktos – kto sprzata, gotuje, odciaza mnie od tego ogromu banalnych i prozaicznych prac, czynnosci, zabijajacych na dluzsza mete moja wrazliwosc, uczuciowosc, moja radosc zycia. Wiem, ze ten komentarz jest dlugi i musi byc obszerny, ale nie jestem naiwna, bo wiem, ze przedstawionej przez Pania sytuacji niesposob zamknac w dwoch, trzech zdaniach. Nie pisze Pani np. o takich sprawach jak srodowisko, z ktorego sie Pani wywodzi, poziom intelektualny i swiadomosc i doswiadczenie zyciowe rodzicow, najblizszej rodziny, bliskich a dojrzalych osob, bedacych z Pania w kontakcie, sytuacji finansowej Pani rodzicow, ewtl. Pani obecnego oblubienca. Nie musi Pani oczywiscie o tym pisac, ale rozumie Pani, o tym pisze. Odnosnie dzieci: Wychowanie dziecka/dzieci, bez opiekunow zatrudnionych przez Pania, ewt. kogos z rodziny, kto sie dzieckiem zajmie na dobre, odciazajac Pania np. od odpowiedzialnej, absorbujacej pracy, bo uwazam, ze kobieta, nawet zamozna, powinna, co wiecej, musi pracowac, bo to ogromnie wzmacnia nasze ego, nasza osobowosc. Poza tym wiemy, przebywajac miedzy ludzmi, do czego jestesmy zdolni, czy jestesmy pewni siebie, czy umiemy sie przebic w trudnych, konfliktowych sytuacjach, rozwinac swoje talenty, zdolnosci, przekonac sie, jaka jest nasza droga, kim jestesmy naprawde, do czego w tym jakze krotkim zyciu jestesmy rzeczywiscie zdolni. Nie trzeba co prawda miec az tak wiele pieniedzy, aby ktos ten caly absorbujacy kram przejal (mysle o opiece nad dzieckiem, jego pielegnacja, dbaloscia o jego czystosc, pieluchy, przygotowanie posilkow itd.). Zdecydowanie sie na dziecko jest oczywiscie jak kazda zyciowa decyzja obciazone duzym ryzykiem. A co bedzie jak urodzi sie dziecko kalekie, obciazone jakims syndromem (np. Down-syndrom), obciazone genetycznie(o czym rodzice czesto W OGOLE NIE WIEDZA), dziecko, ktore nigdy nie spelni jakichs tam moich oczekiwan, w ktorym pokladam prawie wszystkie moje nadzieje, czesto wiedzac, ze one nie ulegna spelnieniu, ze wszystko zakonczy sie fiaskiem? A niechby nawet wszystko sie dobrze ulozylo, jesli juz o dziecku, juz doroslym mowa. Ale taki syn czy corka wyjezdzaja np. na drugi koniec Polski, albo do innego panstwa, iles tam tysiecy kilometrow od W-wy czy Krakowa. KOntakt jest sporadyczny, rzadki, z uplywem lat nie ma czesto dobrego porozumienia, wiecej miedzy mna a moim synem czy corka obcosci niz bliskosci. To co pisze, to nie jest utopia. Ale kilka zasadniczych warunkow spelnionych byc musi. Prosze jednak nie myslec, ze jakos to bedzie, ze bedzie w koncu dobrze, jesli klamka juz zapadla. Ni ejestesmy poza tym tutaj tylko po to, aby sie realizowac tylko i wylaczenie przez nasze dzieci. Niestety mysli tak ogromnie wiele kobiet. To o czym tu pisze, szczegolnie o warunkach, ulatwiajacyh, ale nie gwarantujacych do konca zadowolenie, satysfakcje, udana sytuacje rodzinna i prywatna, moze Pani sobie spokojnie, w cichosci ducha, przeanalizowac, przemaslec. Jako czlowiek znajacy temat i zycie, moge i pragne w tym miejscu z naciskiem zaakcentowac nastepujaca jakze istotna sprawe: nie nalezy sie wiazac formalnie,czy nieformalnie w bardzo mlodym wieku. Powazne decyzje podejmowane w bardzo mlodym wieku, a dotyczace miedzy innymi posiadania dzieci, w wiekszosci wypadkow nikomu nie wychodza na dobre. Ale mlodzi ludzie permanentnie robia ten blad i plac za to wysoka cene. Ja, i wielu moich dobrych znajomych, moze takze dwie osoby, ktore moge nazwac moimi przyjaciolmi, za taka granice wieku uwazaja 30 lat. Zle sie dzieje, kiedy mlodzi ludzie juz na studiach albo wiaza sie ze soba na dobre, albo zaraz po otrzymaniu dyplomu czy podjeciu pracy biegna do USC. Jeszcze jedna wazna uwaga na zakonczenie: Nie znamy najczesciej dobrze – pomijajac nieliczne wyjatki – osoby, z ktora sie wiazemy. Dlaczego wiec nie mieszkac wspolnie 2 lata pod jednym dachem, a dopiero potem zadecydowac o dalszym wspolnym losie? ILez to osob juz po krotkim czasie, czesto z wielka ulga i swiadomoscia, ze jest jednak opatrznosc, ktora czuwala nad nimi i ochronila je przed wielkim zyciowym bledem, dramatem, tragedia, a czesto katastrofa, i wykorzystujac nieobecnosc oblubienca/oblubienicy, wymykalo sie cichaczem ze wspolnego mieszkania wyjezdzajac w swiat daleki,czesto poza Polske, urywajac wszelki kontakt, zmieniajac nazwisko, ukrywajac sie pod pseudonimem, przyjmujac zupelnie nowa tozsamosc. Zycze duzo rozsadku i trzezwego spojrzenia na zycie i rzeczywistosc. Izabela, 60 lat, Paryz i Krakow.

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Mloda dziewczyno, prawie studentko, mila Autorko. jestem od niedawna na tym portalu, ale to co pisza tutaj komentatorzy wstrzasnelo mnie zupelnie. A dowiedz sie, ze mam 35 lat, cos wiem o zyciu, wiedzac ponadto, ze i tak jestem w kanale i w blocie po szyje i chyba nigdy z tego nie wybrne. Dlaczego? Bo jestem takim glupim, popieprzonym durniem, ktory wtedy, kiedy mial tyle lat co Ty, a wiec niewiele, nie spotkal na swojej drodze kogos takiego jak ci, co tu sie wypowiadaja z ogromna glebia, madroscia, zyczliwoscia i chca Ciebie uchronic od nieszczescia i zupelnego kanalu w zupelnie dla wiekszosci istot ludzkich pojebanym zyciu. Prawie ze z drzeniem rak, nie mogac wydobyc slowa do znajomych siedzacych wokol mnie, kiedy siedzac przy laptopie czytalem adnotacje tak barzdo madra, bolesnie prawdziwa i gleboka tej starszej kobiety, Pani Izabeli. Boze Moj, moj Stworco, gdzie sa dzisiaj tacy ludzie, gdzie sie udac, aby ich spotkac i z pokora wysluchac ich slow, ich rad, usiac u ich stop i ich wysluchac, w milczeniu, zastanawiajac sie nad zyciem, czasem, przemijaniem i miec dosc sily, aby cos zmienic. rzeczywiscie mozna sie zupelnie zalamac. Ale poczulem wole walki, tyle w tych slowach bylo prawdy, mocy, sily, poczulem, ze cos da sie jeszcze zrobic. To byla wielka otucha, dla mnie pociecha, nie wiem juz, jak mam to inaczej wypowiedziec. Autorko, moi znajomi przeczytali Twoj wpis i wszystkie komentarze. Ja i oni oczekujemy, ze zabierzesz glos, podsumujesz to wszystko, piszac nam i pozostalym osobom kilka slow. Slawek ze Szczecina.

    0

    0
    Odpowiedz
  30. Halo Autorko powyzszej chujni! Posluchaj madrycj ludzi, co Ci tutaj w zajebiscie madry, nieprawdopodobny sposob dobrze radza. Nie mam studiow, ale jestem pod zupelnym wrazeniem wpisow Pan i Panow komentatorow wzglednie KOmentatorek. Przeczytalem z uwaga ich slowa, rady,przestrogi. Nie wiem co jeszcze wiecej powiedziec? Usiadlem na tylku na dywanie, czulem, ze siedze jak porazony z otwartymi ustami, zupelnie oszolomiony, zbulwersowany, tysiace mysli w glowie. Ta Pani Izabela, osoba starsza od nas powiedziala wszystko, obszernie i madrze, co Ty Autorko zapewne chcialas uslyszec. Jej komentarz jest po prostu superowy. Posluchaj jej, jestes inteligentna, zycie przed Toba. Zatyrasz sie na smierc i bedziesz w mlodym wieku wykonczona i wypalona, jesli zrobisz jakies ogromne glupstwa. Wtedy bedziesz miala potworna, kolosalna Megachujnie. Adam, Jelenia Gora.

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Boze moj kochany jedyny, jesli w ogole jestes! Ale to nic, troche pobluznie, moze mnie wyslucha. Autorko, posluchaj co Ci powiem z mego doswiadczenia i weilu innych osob: Swiat jest skomplikowany, zycie dla bardzo wielu ludzi jest czesto szare, nudne, zmudne – wo ogole szkoda slow. Sama wiesz, jak jest. Ale dzieci np. to ogromna inwestycja, kupe hajsu miec musisz, ktorego moze jednak nie bedziesz miala. Kiedys biedni ludzie mieli troje, czworo, piecioro dzieci. Dzis madry, inteligentny czlowiek nie potrafi zrozumiec, jak to bylo mozliwe. Starsi znajomi czy rodzina opowiada mi, ze tak bylo rzeczywiscie przed wojna, po wojnie i nawet do szescdziesiatych lat minionego stulecia. Dla mnie to jak bajka zelaznym wilku, bo mam dopiero 22 lata, a wiec jestem dla osob starszych, doswiadczonych, takich jak np. Pani Izabela, komentatorka, bedaca w wieku moich ciotek, mlodym, niedojrzalym, nie znajacym zycia zoltodziobem, ktory ma pstro w glowie. Ja rozwazam, co starsi ode mnie mowia, bo moze mi to jednak troche pomoze, tak sobie po cichu mysle, bo oni wszyscy jednak majo dosc dobrze w glowie ( a na dodatek sporo pieniedzy i renomowane pozycje zawodowe), a zupelnie glupio nie gadaja. A dzieci, jak sa malo inteligentne, leniwe i bez dyscypliny, to dla rodzicow udreka. Przez moich kumpli, majacych mlodsze rodzenstwo, ale niezbyt kumate, znam takie sytuacje we wszystkich szczegolach. Wlos mi sie na glowie jezy, jak slysze o nastolatkach, ktorzy musza chodzic na korepetycje, bo leja na szkole, a rodzice maja ambicje, aby taki szczeniak przechodzil jednak z klasy do klasy. Wstyd im rowniez za swoje dzieci przed krewnymi, znajomymi, kolegami z pracy. Taki jeden Jurek bierze korepetycje z 4 przedmiotow. Rodzice, na szczescie dosc zamozni, placa za durnia co miesiac ok. 1500 do 2000 ( a czesto, jak sytuacja jest dla chlopaka dramatyczna, to nawet 3000-4000 ) zlotych. Siostra innego kolegi, z ktorym mam luzne kontakty, calkiem ladna, ale dopiero 17-letnia dosc glupia, pusta dzierlatka, ma w zasadzie tylko w glowie chlopcow, ktorym troche przewrocila w glowie, z czego jest dumna. Rowniez dlatego, bo sie uwaza za strasznie dorosla, poniewaz z kilkoma adoratorami miala juz intensywne kontakty seksualne, a to ja zaprzata obecnie najbardziej. Ma szzcescie glupia dziewczyna, bo rodzice lekarze przynajmniej ja dokladnie uswiadomili, co ma robic, aby im nie sprawiac przez swoje zachcianki, afery jeszcze wiekszych klopotow. Autorko, po co to wszystkie pisze, ja, w gruncie rzeczy mlody czlowiek bez wiekszego doswiadczenia zyciowego? M. in. rowniez po to, aby Ci powiedziec,uswiadomic, ze nigdy nie wiesz, jak zwykly mawiac moje ciotki (cala moja rodzina ma swoje korzenie we Lwowie), ” co z dziecka tak naprawde wyrosnie”. No i taka jest prawda. Ta rozbrykana dziewczyna takze musi chodzic do korepetytorow, ma problemy w szkole (gimnazjum w Warszawie), a rodzice kaza jej dodatkowo chodzic na angielski, organizowany przez rodowitych Anglikow, aby chociaz w tym wzgledzie nie miala w zyciu, no i w szkole zadnych klopotow. O co tu chodzi, pomyslicie?
    A wiec znowu o pieniadze, ktorych wartosc mimo b. mlodego wieku juz zdazylem poznac. A takze jak trudno je zdobyc, mimo wysokich kwalifikacji, studiow, stopni akademickich i dalszych umiejetnosci. Opisana przeze mnie dziewczyna, nie bedac zreszta jedynaczka, ma bowiem jeszcze dwoch starszych braci, kosztuje swoich strapionych rodzicow – korepetycje + angielski cztery razy w tygodniu (pozaszkolna nauka), prawie 6000 tysiace zlotych w miesiacu. Jest to przeciez ogromna suma, ktora trzeba jednak zaplacic. Tym bardziej ze corka rowniez zamierza skonczyc medycyne, wychodzac ze slusznego zalozenia, ze nigdzie lepszych i wiekszych pieniedzy nie zarobi. Tu przyznaje jej calkowita racje, Zreszta mysle sobie, ze zmadrzeje w miare uplywu czasu. Odnosnie jej rodzicow, ale takze mojej matki i ojca jeszcze kilka slow: zasadniczo widze moich rodzicow obecnie najczesciej dwa razy w tygodniu,tzn. w srode i w niedziele i nieraz gdzies na miescie w lokalu, kiedy mam przerwe w zajeciach na politechnice, albo w moim apartamencie, gdzie mam spokoj dla siebie, bo studia sa wymagajace i trudne, a pragne je skonczyc w terminie. Mieszkanie w domu nie jest wiec dla mnie najlepszym rozwiazaniem. Autorko, zycze Ci, aby ta bezsensowna katorga w domowym kieracie, dzieci, pieluchy, skrobanie ziemniakow w kuchni, przyrzadzanie jakichs posilkow, moze nie daj Boze dzieci, krzyk, wrzask, brudne pieluchy, smrod, zostala Ci zaoszczedzona. A kto to ma robic? NO chyba nie Ty. Jezeli uwazasz, ze po swoich studiach na polskiej uczelni nie masz szansy na godne,interesujace zycie, to zachecam Cie do kontynuowania nauki, lacznie z dalsza specjalizacja, na Zachodzie Europy. Mowiac niezbyt uprzejmie: Czy chcesz swiadomie zaharowac sie na smierc? Piszesz przeciez, ze jestes uczuciowa, wrazliwa i napewna delikatna? Dla kogo, dlaczego i w imie czego? A skad bedziesz brala sily na to wszystko? Przeciez ani Ty, ani Twoj przyjaciel tych sil nie maja (a rowniez tych mozliwosci, jakimi dysponuja moi rodzice i nasza dalsza rodzina), a ja jednak slepy nie jestem mimo mlodego wieku, i widze przeciez, ze w domach niektorych moich kolegow i kolezanek ze studiow kobiety, tzn. ich matki, ciotki, itd. sa zupelnie przepracowane, wpadly w jakas katorge, w jakas slepa, ciemna dziure, musza praktycznie robic wszystko same, mezczyzni im czesto nie pomagaja w niczym, a one przeciez tez pracuja w pelnym wymiarze (wszystkie ukonczyly studia wyzsze) i maja prawo do wypoczynku. Sa to czesto mlode jeszcze kobiety, nie maja czesto nawet 50 lat, ale nie powiedzialabys Autorko, ze chodzi o osoby w tym wlasnie wieku. Jest to dla mnie katastrofa zupelna. Dziekuje Opatrznosci, ze zapewne nigdy nie znajde sie w takiej sytuacji, bo wtedy musialbym sobie strzelic w moja jeszcze pusta glowe z parabellum mego dziadka. Za glupote, ktorej nigdy nie popelnie i ktorej bym sobie nigdy nie wybaczyl. A gdzie dla wielu kobiet i mezczyzn wypoczynek po pracy przy lekturze ulubionych gazet, sluchaniu muzyki np. operowej, a gdzie wyjscie na koncert, do teatru,czy chociazby na jakas interesujaca impreze kulturalna, czy na raut do przyjaciol? W domu moich dziadkow i moich rodzicow zawsze byl personel, przynajmniej 2 osoby na stale, pomijajac dziewczyny au-pair z Europy Zachodniej (wiele dziewczyn np. z Wloch, Francji, czy Holandii jest Polska zainteresowanych i chetnie tu przyjezdza, jesli ich zasadnicze oczekiwania sa spelnione, a z tym moja rodzina nigdy nie miala problemow, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo). Moja matka nigdy nigdy nie zajmowala sie czyms tak bezsensownym jak sprzataniem, prasowaniem,gotowaniem, to znaczy w duzym skrocie prowadzeniem gospodarstwa domowego. Juz w ogole nie mowiac o takich sprawach jak przewijanie pieluch, kapanie wlasnych dzieci, czuwanie nad nami dziecmi w nocy, pomijajac wyjatkowe sytuacje, jak np. kiedy jako dziecko doznalem odwodnienia organizmu i bylo ze mna zle. Pomimo to nie mialem nigdy odczucia, ze rodzice mnie i moich siostr nie kochaja, czy tez w jakis sposob zaniedbuja, czy tez nie interesuja sie nami, naszymi problemami, szkola itp. Czas mojej matki (a takze Ojca) jest bowiem zbyt cenny, aby poswiecali go na takie prozaiczne, nudne, rutynowe sprawy, jak to powyzej opisalem. MOja Matka nie po to spedzila na renomowanych uniwersytetach w USA i Wielkiej Brytanii cale dlugie lata, aby zyc tak jak inni, to znaczy tak jak wiekszosc, przecietnie, nudno, w jakiejs bezsensownej pracy za tragicznie nedzne pieniadze. Robert, Warszawa.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. Dziękuję za tak liczne komentarze i zrozumienie…nie sądziłam, że odzew będzie az tak duży i że otrzymam tyle wartościowych rad… co do mojej rodziny i środowiska w jakim żyję: można by powiedzieć, że wymarzone dla rozwoju młodego człowieka. Rodzice kochający się, możliwość rozwoju, zawsze byłam prymuską w szkole i zawsze miałam mnóstwo marzeń. Zawsze jednak myślałam trzeźwo, wiedziałam czego chcę i dążyłam do tego. W pewnym momencie jednak, widząc sytuację w naszym kraju, poczułam strach… strach, że to, co powinno być dla mnie czymś ważnym i docelowym (szczęśliwa rodzina) może być dla mnie ubezwłasnowolnieniem. Środowisko nie sprzyja utopijnej wizji rodziny, jej spełnienia… nie chcę być więźniem we własnym domu. Mam mnóstwo planów, a tu ciągle ktoś wywiera jakąś presję… ucz się, przynoś piątki, idź na studia, potem do pracy… i tą drogą idę, ponoć to dla mojego dobra – może za mało jeszcze wiem o życiu, żeby to negować? A więc siedzę cicho, ale w środku rodzi sie bunt… bunt, że ta ścieżka, która ma prowadzić do spełnienia, może mnie zaprowadzić do zguby, utraty własnej osobowości… chciałabym być „normalna”, jak inni. Może boję sie cierpienia, życia? Może jestem tchórzem? Ale mam mnóstwo marzeń… chcę je spełnić. Mój związek można nazwać jak najbardziej poważnym – ale już nie wiem, czy to źle czy dobrze, w końcu jestem młoda. Jest mi dobrze z drugą osobą, jestem skłonna do poświęceń, do ustępstw. Ciekawe do kiedy i co spowoduje, że będę chciała się wyrwać spod jakiejkolwiek presji. Mam ambicje i chcę je spełnić. Oby udało mi się wszystko pogodzić… Mam nadzieję, że kiedyś się uda.

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Od czasu do czasu czytam te wpisy na tym oslawionym portalu, znanym nie tylko w POlsce, ale takze w krajach Zachodu a takze w Stanach (USA). Coz tutaj nowego powiedziec odnosnie wpisu bardzo jeszcze mlodej Autorki? To oczywiscie bedzie moj subiektywny punkt widzenia n a sprawy zwiazkow, rodzin, malzenstw, dzieci, zycia przez male i duze Z. Ale tyle nie bede pisal, co moi poprzednicy, lacznie z mlodziencem Robertem i Pania Izabela. Napewno pragneli Ci pomoc i z serca doradzic, znam sie troche na ludziach, sporo przezylem. Oczywiscie rowniez studiowalem, glownie w Polsce ale i poza nia. Tam tez spedzilem ladnych pare lat zycia. Cokolwiek zostalo tutaj powiedziane na temat studiow, to prosze mi wierzyc, to nie jest cala prawda. Dobrze miec dyplom w kieszeni a takze swiadomosc, ze bylem jednak zdyscyplinowany, chodzilem tych 5 lat na zajecia, wyklady, seminaria, zdawalem egzaminy, zdobywalem zaliczenia itd. I skonczylem wszystko zupelnie niezle i to w terminie, mimo „piekielka”, jakim byl w tamtych latach wspolny pokoj w akademiku. Nie mialem zamoznych rodzicow jak ten mily Robert z W-wy (mam obecnie 47 lat), musialem sobie zatem jakos radzic w tym zyciu. Dobrze wowczas siedziec w kawiarni w centrum MOnachium, czy tez na Montmartre w Paryzu, popijac kawe, wino, do tego jakis drobiazg na jeden zab i mile rozmawiac sobie z miejscowymi ludzmi, cudzoziemcami i innymi ciekawymi istotami. Dobrze znac jakis jezyk obcy. Czujesz sie dobrze, czujesz sie pewnie, niezaleznie od pracy i sytuacji, w jakiej sie znajdujesz. Bo zycie ciagle stawia na naszej drodze jakies przeszkody, nie szczedzi nam doswiadczen, nie zawsze przyjemnych. Tez kiedys mialem tyle lat co Autorka, w tym zupelnym oszolomieniu, jako b. mlody czlowiek zawarlem zwiazek malzenski, w zasadzie przeciw samemu sobie, a moja pozniejsza zona (zreszta nasz zwiazek trwal krotko; przyszla na swiat corka, z ktora mam nadal dobry kontakt) w glebi ducha myslala rowniez tak jak ja. Ale presja srodowiska, rodzin, faktu, ze w tamtych latach wszyscy chcieli bardzo szybko skonczyc studia, i rownie szybko, czesto na sile, jak to sie zwyklo mowic, z kims jako tako odpowiednim udac sie do USC. Malo komu wyszlo to na zdrowie. Bylismy mlodzi, glodni, ciekawi zycia, szalenstwa w kraju i poza jego granicami. Wielu moich kumpli i kolezanek chcialo tak naprawde dopiero zaczac zyc, tak, jak to sobie wyobrazali, a nie wpakowac sie niemal od razu w wir obowiazkow, zelaznej dyscypliny swiata pracy, klopoty, problemy mieszkaniowe, mankamenty codziennosci, ciaze, porody, dzieci, placzace dniami i nocami, pieluchy i ich gotowanie, czesto trzeba je bylo jeszcze prasowac, zapach tych pieluch (wowczas glownie z materialu) gotujacych sie w duzym kotle na piecu i sporo pary w mieszkaniu, gonitwa, bieganina przed praca, po pracy, wybieganie z mieszkania (w ktorym mieszkali jeszcze inni czlonkowie rodziny), bo ciagle cos trzeba bylo kupic, zalatwic, komus zrobic jakas przysluge, jakies dodatkowe prace. No coz, to nie jest dla kazdego. Taki zywot mnie na szczescie tez koniec koncow nie byl pisany i jestem z tego powodu zadowolony. Mowie to bez cienia ironii czy cynizmu. TAk jak ktorys z komentatorow slusznie tutaj zauwazyl, zwiazki zawierane w mlodym wieku prawie nikomu nie wyszly na dobre, czy tez na zdrowie. W calej rozciaglosci akceptuje ten nieobcy mi punkt widzenia. Zeby sie zdecydowac na przebywanie z kims przez dluzszy okres czasu, trzeba jednak cos przezyc, monogamia jest czyms tylko dla malej grupy osob, wylacznosc seksualna staje sie problemem, kiedy harmonii, wspolgrania, pragnienia, pozadania pewnego dnia jest malo, albo niewiele. Jak szybko przychodza sytuacje, o ktorych czlowiek wolal nie myslec, wiem doskonale. Jak trudno byc z kims, ktory mial byc tym jednym, jedynym, na zawsze, no wiecie, a potem prowadzisz zycie z czlowiekiem, ktoremu przeszlo,nawet cie dotknac nie chce (dotyczy to obu plci), a kontaktow intymnych nie ma taka para nawet 2-3 lata, albo juz nigdy, bo wszystko i tak diabli biora. To sa etapy zycia, ktorych wiele osob, rzekomo tak skrajnie zadurzonych, zakochanych bez pamieci na poczatku tej swojej big love story w ogole nie bralo pod uwage, wysmialyby kazdego, kto smie powatpiewac w ich szczescie, glebie, szczerosc uczuc, osmiela wypowiadac jakies bezsensowne watpliwosci pod ich adresem. Uczucia przychodza, rzadko sa trwale, jak przyszly, tak odchodza, nie da sie ich zatrzymac, zakonserwowac. Ktos to tutaj ladnie opisal. Jak niestety nie jestem takim poeta. jestem przekonany, ze dobrze zdobyc troche doswiadczen, nie tylko jak chodzi o prace, swiat, itp., ale takze z odmienna plcia. Dobrze poznac przynajmniej kilka kobiet czy mezczyzn, zanim zdecyduje sie na cos trwalego, trwalszego, nigdy nie wiedzac do konca, jak to sie ulozy, bo nie znamy siebie do konca, i jak chetnie oszukujemy samych siebie, chetnie wysluchujac rowniez tych, ktorzy zycie i swiat widza podobnie.
    Jak powiedzialem, do ok. 30 lat nie warto sobie glowy zawracac sprawami, ktore absorbuja wiekszosc. Posiadanie dzieci, mimo ze nie z wyboru i nie na wskutek trzezwej decyzji, ale czystego przypadku zostalem co prawda ojcem, nie ma sensu. Co chce przez to komukolwiek udowodnic? Ze zaznalem smaku macierzynstwa, ojcostwa? To takie cudowne, wspaniale doswiadczenie? Skad ta pewnosc, kto mi to powiedzial? Ludzie robia to od tysiecy pokolen i odchodza w nicosc, nie zostawiajac po sobie ani jednej zapisanej kartki, jak szybko nie wie nikt nic wiecej o nich i ich zyciu, egzystencji – po prostu zapomnienie. A niby co pragne przekazac swojemu dziecku, dzieciom? Nie bedac do konca swiadomym siebie samego, swoich planow, zycia, z ktorym tak na dobre nigdy nie zlapalem/nie zlapalam sie za barki? A kto powiedzial, ze w ogole mam cos do powiedzeniu takiej malej i coraz wiekszej istocie? Nawet kiedy mi lat przybedzie. Przeciez jestem tutaj po to, aby zyc autentycznie i mozliwie intensywnie, a nie wpakowac sie zaraz na poczatku swego mlodego zycia, juz tej troche bardziej swiadomej egzystencji w jakas bezdenna chujnie, z ktorej czesto nie ma ucieczki, ewtl. latwej ucieczki. A w trudnych sytuacjach od niewielu osob otrzymasz dobra rade. Nasze zycie jest kruche, niepewne, pelne dobrych i mniej pozytywnych przypadkow, nie dajacych sie przewidziec zbiegow okolicznosci, jesli tak spojrzec na to wszystko okiem filozofa czy czlowieka madrego. Wielu nawet w niklym procencie nie wykorzysta tych 1000 miesiecy (troche ponad 80 lat zycia, ale komu to bedzie dane?) otrzymanych od losu. Bo mamy do swojej dyspozycji tylko ten jeden, jedyny czas, raz jeden, jak dlugo ludzkosc istnieje, teraz jest nasz czas, nasze zycie. A potem odchodzimy do nicosci, tak jak przyszlismy z nicosci, po naszym poczeciu, do naszej osobistej, jakze krotkiej egzystencji. Wracajac do spraw troche z tego swiata: A co bedzie, jesli zakocham sie w moim zyciu wielokrotnie, a moze nawet naraz w dwoch roznych osobach? Jak sobie z tym poradze? To jest mozliwe, to sie zdarza. Wielu mezczyzn i kobiet mialo taka sytuacje. Ja rowniez. Dlatego trzeba byc na wiele rzeczy, ktorych jeszcze sie nie przezylo, przygotowanych i mozliwie nie utrudniac sobie zycia. Np. oficjalnym zwiazekiem malzenskim. Jezeli zle sie dzieje, a dzieje sie nienajlepiej prawie zawsze, to lepiej darowac sobie ten caly kram z adwokatami, sadami, urzedami finansowymi, podzialem majatku, opieka rodzicielska itd. Zyjemy w trudnych i niepewnych latach, czasach. Nad niewieloma sprawami mamy jakakolwiek kontrole. Dlatego polecam poswiecic wiecej czasu filozofii. To nie zaszkodzi. Zycze milego weekendu. Aleksander, W-wa.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. zaadoptuj kurwa psa albo kota i idź się napić jakiegoś drinka – później poruhaj i zapomnisz o całym utrapieniu – poczekaj ok 9 miechów / oczywiście jak kolo będzie miał szczeście to mu się trafi i Tobie też a jak nie to trzeba powtarzać początkowy proces przez miesiąc.
    Dorobisz się stada psów i kotów i dzieciaka – przy samym sprzątaniu gówień przejdzie Ci myśl o narzekaniu. Naprawdę! Polecam!

    0

    0
    Odpowiedz
  35. Wszystko co na powyzszy temat bylo do powiedzenia, komentatorzy w zasadzie juz powiedzieli, z wielka wnikliwoscia, glebia, bystroscia umyslu, madroscia,czesto prowokujac gnebiac swoimi relacjami o zyciu, woimi radami, ironia nie tylko Autorke ale i wszystkich czytelnikow. Ja powiem natomiast, ze kobiety ktore sie zdecydowaly na ciaze, czesto nie maja sie pod kontrola, za duza jedza, czesto w tym okresie tyja, a po porodzie jakze czesto nie umieja dosc do wagi przed poczeciem nowego zycia, i jest to zarowno dla kobiety i mezczyzny bardzo przykra sprawa. Kobieta bowiem traci figure, jej wdzieki gdzies sie gubia, czesto tez kobiety po prostu brzydna, i juz nigdy nie beda takimi fajnymi, godnymi pokusy, czulych intymnych igraszek, wzbudzajacymi tak ogromne pozadania jak przed ta nieszczesna ciaza, tak to musze okreslic, wspanialymi laskami. Dzieci, jezeli juz przyszly na ten swiat, czesto rozjezdzaja sie po swiecie, mieszkaja np. w roznych regionach Polski, nie mozna sobie za wiele obiecywac. POza tym jeszcze jedne madre spostrzezenie moich madrych starszych krewnych i znajomych: Dzieci nie ma sie dla siebie, one sa dla swiata.

    0

    0
    Odpowiedz
  36. Niesamowite, ile prawdziwych i szczerych wyznań dane mi jest czytać pod moim postem… Dziękuję. Nie będę jednak ukrywać, że jestem przerażona. Nie wiem, czego oczekiwałam, może tego, że ktoś napisze mi, że to przejściowe… że w tym wieku taki punkt widzenia jest normalny? I że w końcu to zaakceptuję, bo tak przecież trzeba… bo taka jest powinność kobiety… bo cierpienie uszlachetnia? Jak widać można żyć, będąc wolnym, w zgodzie z samym sobą. Ale jestem strasznie zaskoczona, że nie ma ani jednego komentarza w stylu „dzieci to cud, to najwspanialszy dar” itd. Czyli to nie jest wcale takie piękne, jak to niektórzy przedstawiają… znów kłamstwa, obłuda. Nie wiem już co robić. Póki co cieszę się młodością i udanym związkiem. Nikt mnie do niczego nie zmusza, nie wywiera presji. Chłopak jest starszy, ale nigdy nie był niecierpliwy. Mówi, że chce, żebym była pewna, czego chcę. Nic na siłę. Nie namawia, nie przekonuje, po prostu jest. Chyba wie, że jestem jeszcze dzieciakiem – fizycznie może już nie, ale moja głowa chyba nie do końca wie czego chce, do czego dążyć… Chyba się pogubiłam.

    0

    0
    Odpowiedz
  37. a kto Ci każe mieć dzieci, i tak tego dziadostwa tyle pałęta się po przytułkach i domach dziecka a na świecie przeludnienie.

    0

    0
    Odpowiedz
  38. Mila Autorko powyzszego postu! Przeczytalem wszystkie komentarze, niektore wielokrotnie. Daja mocno do myslenia. Rzeczywiscie, to nie jest proste, nie bylo nigdy proste i tak zapewnie bedzie do konca ludzkosci. Twoj post przeczytalo mnostwo osob, wiele planuje napisac Ci kilka slow na ten temat, bo to przeciez temat tak mocno, archaicznie niewyobrazalnie zwiazany z czlowiekiem i jego egzystencja. TEn portal jest bardzo znany, mimo nietypowego adresu. Ja uwazam, a mam lat 40, ze mozna miec jakies oczekiwania, marzenia (takze o posiadaniu dzieci, dot. Twego milego), ale nie kosztem planow, marzen, oczekiwan itp. tej drugiej osoby. Bo np. dla Ciebie posiadanie dzieci nie jest w ogole ani na pierwszym miejscu, ani na dziesiatym, a juz napewno nie musi ono byc sensem Twego zycia. To kiedys moze sie zdarzalo, widoczne czesto u osob wywodzacych sie ze starszego pokolenia. Byly to czesto kobiety, mezczyzni bez specjalnego wyksztalcenia, albo nawet zadnego, bez zainteresowan, pasji, wiekszych czy mniejszych namietnosci, ktore wrecz wpychaly corke czy syna we wczesny zwiazek, aby potem znalezc sobie nowe zadanie, zajecie, sens, cel dallszego zycia, babciujac czy dziadkujac wnukom, odciazajac zapracowanych Mlodych. Niewatpliwie nie zycze Ci w Twoim zyciu takiej sytuacji, o nie. Poznalem dobrze zycie, poznalem tez wiele kobiet w swoich 40 latach, i nieraz wydawalo mi sie, ze jestem tak ogromnie zakochany, zadurzony, ze to juz koniec mojej swawolnej beztroski, dlugich wieczorow i nocy – rowniez w towarzystwie plci obojga na imprezach, tancach, rautach. Ze chyba sie zwiaze z kims na dobre, dobrze wiedzac, ze oprocz tej garsci wyjatkowych par, zwiazkow, z tych Julii i Romeow staja sie jakze pospolici malzonkowie, jak z gazetowych karykatur, ktorzy nie sa juz milosna para, biegnacyh przez dni, tygodnie, lata jak chomik w tym kole w swojej klatce, nei bedacych juz para cudownych zapatrzonych w siebie kochankow, tylko najczesciej sa to ludzie budujacy zyciowa i ekonomiczna wspolnote, pragmatycznie myslacych, na wspolnote milosna juz miejsca nie ma. Nie chce tu zanudzac, ale niewazne, co czytelnicy sobie pomysla, pisze tak od serca dla Ciebie, mila Autorko, sklonia Ciebie moze moje slowa do dalszych refleksji. Bez dostatniej, wzglednie komfortowej sytuacji, oczywiscie jak najbardziej finansowej, z jako takimi pozytywnymi perspektywami na przyszlosc, z gronem zyczliwych ludzi, przyjaciol, znajomych, nikomu nie polecalbym ani wiazac sie w USC, ani nie decydowac sie na dzieci, bo bedzie nieciekawie, niewesole, a tylko wspolne uczucie, niewiadomo na jak dlugo, napewno nie wystarczy. Nagle nie ma czasu w tym wirze zycia na to, co bardzo lubie, kocham, z czego nigdy wczesniej nie chcialem zrezygnowac, na co mialem zawsze czas. Moze to byc codzienna gra na fortepianie, lektura prasy angielskiej i najnowszych publikacji omawianych w gazetach The Guardian, Times czy New York Times, wyjscie na koncert KONIECZNIE przynajmniej raz w tygodniu, spotkania np. w klubie literackim, oczekiwanie z drzeniem serca na premiere nowej sztuki teatralnej, znanych mi oper, wyjazd do innego miasta na bardzo dla mnie wazna wystawe w znanym muzeum, na wernisaz znanego artysty. Co tu duzo mowic, to wszystko zwiazane jest z czasem, dobra organizacja i pieniedzmi. Nie juz nagle na to sily, kiedy dojda dalsze, bezwarunkowe obowiazki. Ten mlodzieniec Robert z W-wy pisal bardzo interesujaco, zabawnie czasami, ale w sumie madrzo i inteligentnie, a przeciez jest zdaje sie w Twoim wieku. Niemiecki filozof Artur Schopenhauer powiedzial kiedys mniej wiecej tak: Malzenstwo czy posiadanie rodziny oznacza redukcje przyjemnosci , jakie daje zycie, do polowy, oraz podwojenie obowiazkow.

    0

    0
    Odpowiedz
  39. A wiesz co mnie wkurza ze ja np. pracuje dorywczo gdzie sie da za marne grosze a tez mam moze tyle lat co Ty, mila studentko. Ale wiadomo,nie dostaniesz i trzeba od czegos zaczac to wiadome a te mlodociane matki zostawia w domu swoje dzieciaki lub puszczaja sie jak swoje matki a one siedza i nic nie robia no nic i dostaja wszystkie dodatki na samotna matke i calej reszty sasiadka dostaje tyle kasy za nic i do tego jeszcze alimenty od ojca dziecka ,chyba naprawde lepiej byc samotna matka niz zapieprzac w tym kraju ale oczywiste ze ja mysle normalnie nie w tym wieku dziecko a po drugie moim zdanem by miec dziecko trzeba miec regularnie co miesiac sporo pieniadzy, by zapewnic mu godne, ciekawe zycie a nie jakies podle. Radze sie nad wszystkim dobrze zastanowic. Aldona.

    0

    0
    Odpowiedz
  40. Z biologicznego punktu widzenia celem życia jest spłodzenie i odchowanie potomstwa. Potem możesz umierać. Chodzi o przedłużenie gatunku. I o nic wiecej.

    0

    0
    Odpowiedz
  41. dlaczego myslisz ze jestes nienormalna ?
    jezeli bog istnieje, to dal nam przeciez wolna wole, i nikt nie kazal nam wszystkim posiadac dzieci. ja osobiscie tez nie chce ich miec, mam poodobnie jak ty, a najbardziej chyba boje sie porodu.

    0

    0
    Odpowiedz
  42. Nie przejmuj się truciem innych nie chcesz mieć dzieci i nie będziesz ich mieć chyba że ci się odmieni. Twój facet niech to lepiej Tobie pokocha,w przeciwnym wypadku dojdzie do rozwodu z powodu niezgodności charakterów. Ja i moja żona nie lubimy dzieci i nie ukrywamy tego nawet w towarzystwie, nasi znajomi i tak mają to gdzieś. Rodzice nigdy wnukami nie pogardzą, ale nie są też wyrocznią. Wsłuchaj się samą siebie i nie przejmuj się krytyką Twojego wyboru.

    0

    0
    Odpowiedz
  43. A kto lubi te male pojebane purchlaki gówniaki?

    0

    0
    Odpowiedz

Ala ma kota

Bylem wczoraj na imprezie. Oczywiście sam, bo z kim tu iść. Poznałem dwie dziewczyny, Anie i Paulinę. Z Pauliną tańczyłem, zaczęła mnie całować (ona pierwsza), obściskiwaliśmy się na parkiecie nieprzyzwoicie. To jest pierwsza rzecz, której się wstydzę. Ja tego nie szanuje, tak się nie robi i wkurwiam się kiedy widzę jak coś takiego się wyprawia. Niemniej zrobiłem to sam. Nie zainicjowałem tego, ale marna to wymówka, zrobiłem to co dyktował mi penis, bez sprzeciwu wykorzystałem swoją szanse do przelizania pijanej laski.
Co do Pauliny to widać było że śliniła się do każdego sensowniejszego faceta. Nie byłem raczej jej wybrankiem, po prostu znalazłem się w pobliżu. Kiedy zaczęła mnie całować na parkiecie i kiedy już wiedziałem ze mogę pozwolić sobie z nią na bardzo wiele poczułem rozczarowanie. Rozczarowanie jej osobą, że taka jest, że zachowywała się jak typowa szmata. Rozczarowanie tym większe że wydały mi się na początku (obie) porządnymi dziewczynami, takimi żonami przyszłymi, z którymi człowiek mógłby się związać. Ja sam szukam takiej właśnie dziewczyny – chciałbym kogoś znaleźć z kim mógłbym spędzać czas, dzielić go. Tym większe moje wkurwienie na zaistniałą sytuacje. Coś wygrałem coś przegrałem. Wygrałem bo pomacałem i polizałem, przegrałem bo przyłożyłem rękę do kurestwa, do tego wszystkiego co spowodowało że poczułem się rozczarowany, do tego co sprawia że dziewczyny są tępymi sukami, zamiast wrażliwymi istotami.
Dziś dzień po incydencie zaprosiłem ją na kawę. Wypiliśmy, pogadaliśmy. No i znowu to zrobiłem. Pytam się czy nie idzie do mnie, w wiadomych celach. Mówię jej że wczoraj odniosłem wrażenie że ma straszną ochotę na sex, więc ja chętnie, właśnie teraz. I nagle się okazuje, że ona nie jest taką dziewczyną, że owszem ma ale dwa drinki i kawa ze Starbucks’a to za mało. To jest druga rzecz, której się wstydzę – taka propozycja dyktowana po raz kolejny potrzebą zamoczenia. Najgorsze jest to że ona mi się nawet nie podoba. Z twarzy w sensie. Że moją intencją jest tylko zaruchanie bo ma fajne duże cycki, ładne nogi i ogólnie fajną figurę a ja jestem wyposzczony. Nie ma szans na jakiś związek, zresztą nie chciałbym go z nią bo mi się nie podoba i po incydencie w klubie uważam ją za szmatę.
Obstawiam jeszcze max trzy spotkania i dojdzie do tego. Nareszcie będę ruchał. Ale czy gra jest warta świeczki? Jest mi żal tej dziewczyny, bo widać że jest zdesperowana. Jest mi wstyd za siebie że wykorzystuję jej desperacje.Wiem że to dla niej krzywdzące. Ale ten kutas – nie daje żyć, to jest wielka i straszna siła.
Boże daj mi być człowiekiem a nie zwierzęciem. Daj mi siłę, żebym mógł kształtować świat na taki, jakim uważam, że być powinien. Daj żebym zawsze stawiał dobro innych ludzi nad swoją korzyść. Wstrzemięźliwość nad rozpustę, która koniec końców unieszczęśliwi zarówno mnie jak i ją. Mnie – bo nie znajdę nigdy przyzwoitej kobiety, same tępe szmaty. Ją – bo całe życie będzie poznawać tylko facetów, którzy będą ją chcieli przelecieć.

94
92
Pokaż komentarze (33)

Komentarze do "Ala ma kota"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. dołącz do nocnej straży!

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Chlopie, prosze Cie, nie decyduj sie z ta dziewczyna ani na seks ani na nic wiecej. Wiem co znaczy sytuacja, kiedy poziom hormonow we krwi oszalamia czlowieka, uniemozliwiajac chlodne, trzezwe myslenie. Jezeli jestes bardzo wyposzczony, a w tym stanie zrobisz glupstwo, np. nie zabiezpieczysz sie, nie tylko przed ewtl. ciaza, ale takze innymi czesto bardzo przykrymi chorobami i dolegliwosciami, a dziewczyny nie znasz. A jak zapytasz o cokolwiek, to otrzymasz od niej taka odpowiedz, jaka uslyszec pragniesz. Piszac do Ciebie, Autorze powyzszej chujni, uprzedzam poniekad wiele komentarzy o tresci podobnej do mego, ktore czytelnicy przesla Ci dzisiaj, i ktore jutro mozesz sobie dokladnie i na trzezwego poczytac. Proponuje Ci wiec, jezeli masz takie mozliwosci, a sadze, ze raczej nie, to pojdz do kobiet, ktore pomoga Ci sie odreagowac przed takimi spotkaniami, na ktorych genitalia tak przemozna odgrywaja role. Zdecyduj sie na nieskomplikowany seks, stosunek, bez zobowiazan. Zapytaja kolegow, moze kogos z krewnych, w dobrym hotelu tez Ci poleca przyzwoita dziewczyne (wiem, bo mam odnosne doswiadczenie) moze Ci poleca dziewczyny, kobiety, czy w miare mile, czyste, ladne i w miare doswiadczone prosytutki. Zapewniam Cie, ze na obecnym etapie jest to do dla Ciebie rozwiazanie jedyne, najlepsze i rozsadne. Pomysl, w sumie mala inwestycja, a moze Cie ewentualnie uchronic przed super-chujnia, katastrofa, jakiej w swoim mlodym zyciu do tej pory nie zaznales. Nie wiesz bowiem, jak sie wszystko potoczy, gdybys posluchal chuci, pozadania a nie mojej rady, w koncu mezczyzny 50-letniego, ktory w zasadzie w tym dotychczasowym zyciu z kobietami przezyl wszystko, nie mowiac o sytuacjach zawodowych, prywatnych, skrajnego zagrozenia zycia i zdrowia, z uzyciem przemocy, bo bronic sie musialem, z uzyciem wszystkich srodkow, jakie mialem do dyspozycji. Ale to bylaby zbyt dluga historia. Obys w takich sytuacjach nigdy sie nie znalazl. Wiem, ze jestes mlody i chcialbys szybko i zaraz wielu rzeczy, np. dobrego i intensywnego seksu, ale zycie sie kieruje swoimi twardymi i bezwzglednymi prawami, a kazda decyzja, jaka podejmujesz, jest obciazona mniejszym czy wiekszym ryzykiem. Poczytaj komentarzy do podobnych sytuacji, opisanych na tym portalu z minionych osmiu tygodni. Wielu piszacych pisze dobrze i dobrze radzi, chcac uchronic, najczesciej mlodych ludzi przed katastrofa czy duzym cierpieniem. Grzegorz.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. I tak to w tym życiu jest/…

    0

    0
    Odpowiedz
  5. A może te dwie dziewczyny szukają nadzianych hajsem facetów? Tak jak te tu youtube.com/watch?v=Lb0rGG_tO6M Hoho, kolego, ja lepiej bym wyluzował i zaczął rozglądać się za jakąś inną.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Gadasz jak pedał. Bądź mężczyzną! Pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Wyruchaj i wyrzuć. Takie trudne? 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Znaczy się, Ty jesteś wrażliwy i uczciwy oraz szukasz na zakrapianych imprezach cnotliwej, wiernej dziewczyny z którą warto założyć rodzinę. Fakt, że chcesz sobie przy okazji zamoczyć nie umniejsza twojej wrażliwości i uczciwości życiowej. Przecież jesteś wyposzczony. Natomiast jeśli to dziewczyna ma ochotę się zabawić – to jest szmatą nie zasługującą na jakikolwiek szacunek. Powinna przecież pościć tak jak ty, prawda?
    Ale z drugiej strony cipka to cipka, chociaż szmata. Czy ja tu widzę jakąś niekonsekwencję i hipokryzję? Nie, wcale… I my narzekamy na jakichś tam ciapatych…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ta inwokacja do Boga, z prośbą o o poskromienie chuci to jest istna perełka współczesnej prozy internetowej. A hasło „kutas to wielka i straszna siła” powinni drukować na koszulkach i kubkach. Stary, jesteś jednym ze współczesnych mistyków, jak jakiś Orygenes i Abd al Wahhab w jednym. Dobre wiadomości są dwie: 1. Bóg cię nie posłucha i nie zmienisz nam świata na swoje widzimisie.
    2. twój kutas otrzymując więcej krwi niż twój mózg dalej będzie kierował twoim żywotem.
    Jak ci się porządek swiata nie podoba to wygoogluj sobie życiorys Orygenesa i zrób to samo co on.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. znajdz sobie jakąś fajną babę- stały dostęp do ruchania, penis daje żyć a ty masz szacunek do siebie. plus fajną babę. pozdro i nie łam się

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Rozumiem Cię.Lecz i tak masz fajnie.Ja chętnie bym coś poruchał ale jestem tak brzydki że żadna mnie nawet nie dotknie.Kiedyś miałem takie myślenie jak Ty ,znaleźć mądrą kobietę z którą mógłbym dzielić życie itp.Ale z biegiem czasu wyleczyłem się z tego,życie mi pokazało że to nierealne,porządne dziewczyny stanowią mały procent w dzisiejszych czasach w których jest moda na kurewstwo i materializm.Ładna buzia i samochód albo typ „macho”…To się dla nich liczy.Teraz myślę że pasowało by w końcu choć „zamoczyć”.Ale nawet to nie będzie mi dane.Płatne dziwki to nie rozwiązanie.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Ja pierdole.
    Laska jak Cię przelizała to szmata, a gośćiu taki cwaniaczek że korzysta, poruchać porucha i jeszcze udaje poszkodowanego, że jest rozdarty biedaczek święty, no KURWA.

    No proszę Pana albo jedno albo drugie.
    Ale mnie wkurwiła ta chujnia. Tacy właśnie są faceci.
    Nie podejrzewałabym się to ale z dwojga złego wolę już takiego co chodzi mu tylko o jedno, ale przynajmniej każda wie z kim ma do czynienia, a nie ….

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Wsadź fiuta między drzwi i framugę i trzaśnij. Przytomność umysłu wróci. Chyba, że główka w twoim przypadku jest większa od głowy. Wtedy, prawdziwy z ciebie ch.j.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Pomyśl może o kastracji,

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Na dyskotece porządnej dziewczyny nie znajdziesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. może ta dziewczyna myśli dokładnie tak samo jak Ty. Dokładnie tak samo.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Tytuł zajebisty. Nie związany z historią, ale spoko. No niestety, Kutas mówi co innego, a mózg… ale z drugiej strony same się pchają na pal, no taka prawda. Ja laskę będę widział dzisiaj 3 raz i będzie pukanie. No kurwa, a nic takiego nie robię, ani się nie staram ani nic, totalny wyjeb… a tu o. Dupeczka sama się znajdzie. Chuj tak, ruchaj ile masz sił. Kiedyś znajdziesz tą swoją… tak jak może i ja. Może, bo kurestwo to już opcja standardowa, ja pierdole… boli, no niestety boli to, ale co zrobić, przyczyniamy się do tego, no ale chce się zamoczyć. W sumie… pierdol to. Żyje się tylko raz, trzeba korzystać. Porównanie… „nie jedzmy majonezu bo jest niezdrowy, tyle w tym chemii.” Kurwa umrę i później będę mówił, ja pierdole dlaczego nie jadłem majonezu… Tak jak kebab, gówno… no wiadomo że śmieciowe jedzenie, ale dobre to dziadostwo :D. Piona! Wniosek: Ruchajcie i jedzcie ! 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  18. ???? że co nie stanął Ci ? W czym problem ?

    0

    0
    Odpowiedz
  19. Pierdolisz, jak masz okazje to ruchaj, kolejna taka szansa może się nie trafić. Jak jest dziewucha głupia i naiwna to już jej problem.

    0

    0
    Odpowiedz
  20. Nie myśl o tym, nasz okazję to bierz. Też niestety miałem na oku kilka dziewczyn, z pozoru porządne, miłe, atrakcyjne a jednak te same dziwki. Niestety. Skala problemu jest większa niż ludziom się wydaje, kiedyś koleżanki z podstawówki, dziś rasowe kurwy ociekające gęstą spermą ze wszystkich trzech otworów.

    1

    0
    Odpowiedz
  21. …A kot ma Ale.

    0

    0
    Odpowiedz
  22. Haha człowieku ale się uśmiałam przy twoim niby jakże wysublimowanym sposobie pisania a nadto o sprawach tak prozaicznych. Zastanów się co jest dla Ciebie WAŻNIEJSZE? Zaruchanie czy poznanie właściwej? Złoty środek? Pieszczoty i tyle. Pomyśl o wrażliwej kobiecie której będziesz musiał powiedzieć że zamoczyłeś gdzie nie trzeba..Kto wie czy przez to byś jej nie stracił ? Ja taką jestem. Gdyby mój facet miał kogoś przede mną to chujnia, zabiło by moją wyobraźnię, piękno a tak to seks jest magiczny. Mimo że jestem bardzo atrakcyjna i wielu się koło mnie kręciło (oczywiście na 100% w tym Ci co chcieli mnie przelecieć ale się przeliczyli hehe), mam za sobą związki, pocałunki i pieszczoty ale to jedno zostawiłam najlepszemu bez względu na mode, czasy – chuj z tym;) Aha jeszcze jedno- bez masturbacji byłoby Ciężej:D nie żebym polecała, ale z dwojga złego..(C)AR

    0

    0
    Odpowiedz
  23. Ja pierdolę, ale masz dylematy, synku.

    0

    0
    Odpowiedz
  24. O ludzie KURWA!!! „Ja szukam takiej właśnie kobiety(..)”-no rozjebałeś mnie tym tekstem marzycielu 😀 :))) Szukaj dalej! Szukaj! 😀 🙂 Mógłbym się silić i dużo tu pisać, ale to nie ma sensu bo jesteś młody i głupi, a ten post niedługo zapomnisz, ale najlepiej ujął to Boguś Linda:”Baby to kurwy, a faceci to chuje” 😀 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  25. Rozumiem twój zawód. Większość kobiet to szmaty. Dlatego lepiej zająć się karierą. Zapraszam do złożenia CV w naszym łódzkim wydziale fabrycznym. Trzy stówy do łapy i zapominasz o zawodach miłosnych i puszczalskich szmatach 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  26. Kurwa ale pała i jakie problemy eeech żal dupe sciska.

    0

    0
    Odpowiedz
  27. nie wiem co powiedziec

    0

    0
    Odpowiedz
  28. ty nie wiesz ale ty jestes gorszy niz ona po prostu szmaciarz.

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Jak to jest, że wyposzczony facet który chce pobzykać nie jest kurwa ociekajacą spermą a dziewczyna, która też chce seksu jest kurwą ociekającą spermą ze wszystkich otworó. Sama se tę spermę wlewa w otwory czy kurwicie się męskie nienasycone kurwy z tymi żeńskimi kurwami. Może to te baby was dymają i maja z was bekę. Ja pierdolę jaka hipokryzja. Chcecie porzadnej to do kościoła choiciaż te kosciołowe też lubią seks.

    1

    0
    Odpowiedz
  30. Ja pieprzę. Autorze, halo! A Ty nie jesteś szmatą? Wyzywasz dziewczyny od takich i owakich, no a Ty sam? Kim jesteś w porównaniu z nimi?!

    0

    0
    Odpowiedz
  31. Autorze, posluchaj dobrze Ci radzacych Komentatorow, ktorzy, jak czytam, maja duzo doswiadczenia i pragna Ci autentycznie pomoc. Ja tu w zasadzie na tym portalu jestem od niedawna, ale fascynuja mnie te tematy i te komentarze -czesto tak madrze, dobrze, gleboko napisane. Przeciez ja sobie nie przypominam, abym ja z kims rozmawialem, czy to w rodzinie, z kolegami, moze i 2 czy 3 przyjaciolmi w taki sposob, tak prawdziwie, z taka refleksja. Gdzie sa tacy ludzie? Bo w normalnym zyciu ich nie ma. Przyjdziesz do lokalu cz y na jakas impreze, gdzie jest czesto sporo ludzi, gadanie o bzdurach, alkohol, mowienie o mozliwosciach korzystnego zakupu jakichs artykulow zywnoscciowych, czy jakiegos smiecia elektronicznego, niekiedy o udanych, mocnych kontaktach z przypadkowymi kobietami z jakichs pozal sie Boze super – imprez, czy z normalnymi prostytutkami. rzadko jakies normalne osoby, przyzwoita, sensowna konwersacja. A przeciez trzeba nieraz z ludzmi pogadac, bo tego czlowiek potrzebuje. A szczegolnie kiedy sie urobisz jak zwierze u kapitalisty (instaluje WC, wanny, podlaczam pralki, montuje kuchnie i wszystko tez potem podlaczam do pradu, wody, itd. Nic innego nie umiem robic. Troche czytam, slucham muzyki, lubie czytac np. kryminaly brytyjskich autorow). No tak to wyglada. A z kobietami rozmowy sa nielatwe. Niby jestem normalny poprawny gosc, pracuje, mam troche pieniedzy, od lat nie mieszkam u rodzicow moich, jestem poprawny, umiem ogolnie sie wypowieddziec raz mniej szczegolowo raz bardziej na rozne tematy, nie jestem ordynarny, szanuje kobiety, bo przeciez wiele dziewczyn jest uczciwych, normalnych i pragnacych mezczyzn do rzeczy. Ale jednak to za malo. Wy tu piszecie do ludzi po studiach, ze to gowno ten dyplom, ze to sie nie liczy, ze mozna po ilus latach studiow tylko isc do knajpy pracowac, albo do Biedronki. A kobiety mierza o wiele wyzej. Jak slysza, co np. robie, gdzie pracuje, mimo ze mam kwalifikacje calkiem przyzwoite, to niejedna nie chce wcale rozmawiac ze mna, albo przesiada sie do innego stolika, mowiac mnie i innym, ze „tam siedza ciekawsi goscie, co maja lepiej i wiecej w glowie”. tak to wyglada. Kiedys bylem z dwoma kolegami z pracy na imprezie (w roku 2010) w Krakowie, w calkiem przyjemnym lokalu w centrum miasta, z orkiestra. Bylo na poczatku calkiem dobrze. Ale potem wysluchujesz od dziewczyn, ktore moze skonczyly jakas zawodowke,kurs kelnerski, czy pracuja jako pokojowki w jakims hotelu, co mnie oczywiscie nie przeszkadza, bo tez nie jestem po studiach, technikum musialem przerwac, Ze „nie ma tu moj chlopcze (a mam 35 lat; chlopcze, dobrze to brzmi, no nie ?)nic z nami do gadania. Czlowiek, moj drogi, zaczyna sie od matury, i ak wlasnie mysle ja i moje tu obecne kolezanki. Nie dla psa kielbasa”. Takie teksty musielismy wysluchiwac w Krakowie: Ani nie bylismy pijani, nie bylo zadnych rozrob, bylismy przyzwoicie ubrani, wszystkie rachunki zaplacone bez zarzutu, orkiestrze tez grosza nie poskapilismy. Taki mielismy w Krakowie „superowy, bardzo mily wieczor”. Kelner w tym lokalu, mily gosc, uczynny i sympatyczny, mowi nam, ze takie tu towarzystwo przychodzi, mimo ze to nie jest lokal ani dla literatow, artystow, malarzy czy jakichs naukowcow. A te dziewczyny, mozna powiedziec tez ze kobiety, bo troche starsze, przychodza tam, bo interesuja ich goscie na poziomie, wyksztalceni, a pieniadze tez nie zaszkodza. Co Wam tu powiedziec wiecej? czytam teraz i te stare chujnie, moze sie czlowiek jeszcze czegos dowie albo i nauczy, bo wielu pisze tutaj rozsadnie bardzo. To narazie tyle. Musze powiedziec, ze ten Krakow z glowy mi nie wychodzi. czy dla nas juz nie m a zadnych kobiet. O co tu chodzi`? Dosc zrezygnowani wrocilismy po tym pobycie w takim pieknym miescie do Rzeszowa. Jozek z Rzeszowa.

    0

    0
    Odpowiedz
  32. analogicznie do ciebie chciała zrobić co jej wagina dyktowała. skoro ona jest szmatą a ty jej zaproponowałeś sex to jestś szmaciarzem. w ogóle weź to człowieku co napisałes przeczytaj jeszcze raz,jakiej wrażliwości ty wymagasz jeżli w ogóle nie chciałeś tak naprawdę zobaczyć w niej człowieka tylko tępą sukę. oby żona ci się puszczała na prawo i lewo

    0

    0
    Odpowiedz
  33. Autorze, prawdopodobnie jesteś największym pedałem w naszym układzie planetarnym. Przeczytaj na trzeźwo swój post kilka razy, zrozumiesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. nowoczesny świat, nowoczesne kurwy.

    0

    0
    Odpowiedz

Dobry zwyczaj – nie pożyczaj

Witam wszystkie chujowiczki i chujowiczów. Problem mój jest stary jak świat i mechanizm jego działania powinien być już dawno poznany, ale ja ni chuja go nie kumam. Mamy takich znajomych co w zeszłym roku pożyczyli od nas kase, w sumie niemała – 2500zł. Było tak, że pożyczyli podobną kwotę wcześniej na kilka dni i zaraz oddali, a po miesiącu znowu pożyczyli na tydzień i od tego czasu minął rok i pożyczka stała się tematem tabu. Ja rozumiem, że ktoś nie ma kasy i że może mieć lipę (jak mieli oni, gdy pożyczali) no ale od tego czasu poprawiło im się i powinni dawno oddać, choćby starać się zrobić to na raty. Spotykamy się od czasu do czasu a oni zachowują się jak gdyby nigdy nic. Pomimo, że ich lubie to wkurwia mnie to okrutnie, bo sam nienawidzę się upominać, chociaż wiem, że powinienem. Kurwa jego mać, jak można spotykać się z kimś przez ten cały czas i udawać, jakby nigdy nic, że nic się nie stało? Co oni do chuja Wacława sobie myślą??? Że zapomnieliśmy o długu? Może być tak, bo mamy co prawda dużo kasy i brak tych pieniędzy mi jakoś specjalnie nie dokucza, ale są jakieś granice przyzwoitości chyba? Kurwa powiedzcie – co myśli człowiek pożyczający kasę biorący później morde w kubeł?? Jak ja kiedyś się uczyłem i nie pracowałem, gdy pożyczyłem od kogos kasę to nie spałem po nocach, tylko kombinowałem jak mu najszybciej oddać a teraz taki chuj mam w zamian. Mam nadzieję, że Wy tak nie robicie. Chujnia z patatajnią.

79
57
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Dobry zwyczaj – nie pożyczaj"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Też miałam takie rozkminy. U mnie chodziło jednak o dużo mniejszą kasę. Moje wkurwienie osiągnęło taki poziom, że się po prostu upomniałam o swoje. Ta druga strona liczyła na to, że zapomniałam, ale się przeliczyła. O dziwo, to wcale nie popsuło naszych stosunków. Powiedz im, że chcesz tych pieniędzy z powrotem i nawet nie próbuj się tłumaczyć.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ja często pożyczam pieniądze od moich taśmowych roboli. Wiedzą, że z prezesem trzeba żyć dobrze, bo w dobie bezrobocia i kryzysu, na każdego tyrającego przy taśmie przypada trzech z trzema stówami w łapie, czekających w kolejce do HR. Rozsądny robol dostrzega, że może stracić kilka stów na pożyczce, a może też stracić robotę – i to dopiero byłaby chujnia.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie wiesz? Po chuj oddawać. Chcesz mieć przyjaciół a nie wrogów to im nie pożyczaj.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Mam chłopie jak Ty! W sumie raz pożyczyłem poważną kwotę, od najlepszego kumpla kilka stów na prawo jazdy. I co? Oddawałem tygodniowo 20-50zł a z resztą kasy się dogadaliśmy bo miał mi oddać za akumulator. Można? Można! Miesiąc i po problemie. Ale niektórzy są tacy, że olewają ludzi którzy im pomogli. Bratu pożyczyłem parę tysięcy na remont domu, ale później w drodze pojawiło się dziecko i wyłożył mi czarne na białym, że ma ciężko itd. I nie unikał tematów, powoli oddaje. Natomiast znam ludzi co piją, palą, jeżdżą na imprezy, dają dupy lub ruchają ale oddać głupich dych to nie ma! Normalnie wiem, że kilka osób które lubiłem sprzedało się za np 50zł których nie oddało, i tyle są warci. Nie dość, że śmieciowi się pomogło, to potrafi kłamać w żywe oczy. Jak sobie z tym poradzić? Kula w łeb dla śmiecia! Bo skoro swojego oszuka, kogoś kto mu pomógł to kim jest? Odpowiedź pozostawiam Wam.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. Ja pierdolę – skoro są bezczelni to i ty bądź i mów co z kasą! Co w tym złego jak o swoje zapytasz? Przyjaźn przyjaźnią, hajs hajsem! A ty nie bądź pizda – (C)AR

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Twój błąd polega w tym momeńcie żydku… -że tak cię zacytuję:”(…)Ja rozumiem, że ktoś nie ma kasy i że może mieć lipę (jak mieli oni, gdy pożyczali) no ale OD TEGO CZASU POPRAWIŁO IM SIĘ i powinni dawno oddać, choćby starać się zrobić to na raty.(…) -nic im się kurwa nie poprawiło, bo to jest jebana Polska stworzona po 1945 roku przez żydokomunę, rządzona przez najwyżej 20% czystych Polaków, a reszta to jakieś POpaprańce POjebańce (tzw.Polaczki, czyli zdrajcy, lub po prostu żydki, ukraińcy, albo inne robactwo). Taka prawda i koniec.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Nie pierdol się z nimi, połam nogi, rozpierdol mieszkanie i pieniążki znajdą się raz dwa …

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To nie ty powinienes sie upominać tylko te wiejskie paroby powinny oddać bez gadania albo chociaż przeprosić i czym prędzej oddawać. Niestety trzeba im zwrócić uwagę. Może być tak, że po tak długim czasie powiedz, że nic od was nie pożyczali takie chuje też sie zdażają i jeszcze obsmarują wśród znajomych i wyjdziecie na debili – wyjudzaczy. Nienawidzę takich akcji. Jak tu ludziom zaufać.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Wiem że Ci przykro i jesteś wkurwiony ale musisz niestety upomnieć się o kasę , zabajeruj ze coś tam…… I kasa jest ci natychmiast potrzebna .Mialam taka sytuacje z przyjaciółką i niestety już po przyjaźni .Chujnia , Chujnia xoox

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Swój zawsze wydyma.

    0

    0
    Odpowiedz