Praca vs dziewczyna

Pracuje jako kierowca samochodu ciężarowego. Bywało często że po dłuższej trasie musiałem z miejsca po powrocie wziąść prysznic, ogolić się i przebrać aby spotkać się z moją dziewczyną. Jednak ona tak bardzo chce się spotkać że z miejsca po moim powrocie z trasy (mimo mojego uprzedzenia o moim stanie) chce się zobaczyć. Ja nie miałem serca aby jej odmówiać. Nasz związek rozpadł się, a na koniec wymówiła mi że przyjeżdzam do niej brudny, śmierdzący, nie ogolony – jak to nazwała: -niczym menel!

15
44
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Praca vs dziewczyna"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kobiety takie właśnie są chcesz jak najlepiej a potem i tak Cię wpierdolą w gówno, pierdol to „wybierz tę najlepszą, nie pierwszą lepszą, nie tę co wszyscy pieprzą ” mądre słowa.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. jaka sucz :O (mówię to jako dziewczyna). Ale niestety czasem tak bywa :/ a może szukała pretekstu żeby się z Tobą rozstać i sobie takowy wymyśliła 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  4. i jak tu kobiecie dogodzić? a no srak. rób tak żeby Tobie było dobrze a może kobieta, potencjalna przyszła coś zrozumie. jak nie to niech spada. dbaj o swoje.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Żenująca postawa kobiety. Jako, że jeździsz ciężarówką to jesteś prawdopodobnie prostym człowiekiem. Nie celuj wyżej na co Ciebie nie stać. Trzymaj się chujowiczu.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Polecam zainwestować w słownik języka polskiego, a nie w dziewczynę ;]

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Heh nie widzę związku dlaczego kierowca ciężarówki miałby być prostym człowiekiem…ludzie kurwa ogarnijcie się.
    A co do baby-trzeba było przypierdolić po ryju kluczem do kół:)

    0

    0
    Odpowiedz
  8. właśnie kurwa święta racja

    0

    0
    Odpowiedz

Rezerwacja na busa, a raczej ich milion.

Piątek 30. kwietnia. Po powrocie z roboty szybko ruszam na miasto oddać kartę pracy za ten miesiąc żeby móc wrócić z weekendu majowego dwa dni później. Szybko wracam na stancję, sprzątam i wesoły wybieram się na zarezerwowanego busa do domu. Oczywiście, ostatniego, bo na wcześniejsze wiedziałem, że się nie wyrobię. Zachodzę na miejsce odjazdu pół godziny przed, a tam mrowie ludzi. Chuj tam, ja mam rezerwację więc mi mogą. Dziesięć minut przed odjazdem podjeżdża kierowca i krzyczy „kto z rezerwacją ten pierwszy”… O dziwo, cały tłum ruszył jednocześnie. Ja oczywiście przy końcu kolejki, bo się nie dopchałem bliżej. No przepraszam, mama nie nauczyła mnie jebać ludzi łokciami po oczach żeby się przepchać. Miejsca siedzące się skończyły – jest jeszcze parę miejsc stojących, więc kierowca woła kto jeszcze z rezerwacją i chce stać. No kurwa! Ludzie z rezerwacją stoją, czekają na ich kolej a jakiś pedał się pyta czy do X może pojechać (połowa trasy) bo niby miał rezerwację (chuja tam, na całą trasę tylko można, przynajmniej do tej pory tak było) a ten spocony brudas go wpuścił…wraz z koleżaneczką! No do chuja wafla! No i co wyszło? Że zostało 6 osób z rezerwacją, które już po prostu nie miały gdzie wsiąść. Co najwyżej pod maskę.
I tu się pojawia pytanie: czy ten jebany prezes nie umie liczyć ile mu wejdzie ludzi i ile ma rezerwacji, czy też jest po prostu popierdolony? Nie boli mnie, że muszę jechać następnego dnia, ale że straciłem dwie godziny na dotarcie na miejsce i powrót na stancję. Do tego 2,40zł poszło w pizdu, czyli jedno piwo. Powiedziałby mi frajer, że już ma pełno jak dzwoniłem, to bym się nie pluł, kurwa.

25
29
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Rezerwacja na busa, a raczej ich milion."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. No to naucz się przepychać.
    Poza tym pierwsze prawo komunikacji miejskiej wyraźnie mówi że:
    „Jeżeli do danego środka transportu zdoła wejść n pasażerów,to wejdzie także n+1”

    0

    0
    Odpowiedz

Na chuj z taką pogodą!

Ja pierdolę. Cały dzień piękna pogoda. Wróciłam do domu, obejrzałam film, przyszła siostra. Siedzimy dalej w domu. Jako, że sprawę do załatwienia pewną miałyśmy, to ruszamy kapska z domu. Gdy tylko postawiłyśmy nasze nogi na trotuarze, spadła pierwsza kropla deszczu. Skwitowałam to „chuj z tym”. Poszłyśmy dalej. Tuż za rogiem bloku deszcz zaczął się „rozwijać”. W ciągu minuty deszcz przekształcił się w niesamowitą ulewę, nie wiem nawet czy wyrażenie „zerwanie chmury” nie byłoby przesadzone. Nie wiem, nie znam się na geografii.. Ale mniejsza z określeniem. Ważne, że wiał zajebisty wiatr, znosił ten deszcz, który i tak jebał w chuj mocno. Cóż miałyśmy zrobić. Wróciłyśmy do mnie i przebrałyśmy się w suche szmaty. Jeszcze mi kurwa pióra schną. Podejrzewam, że jeszcze trochę to potrwa, bo uwierzcie – są długie. Mam tylko nadzieję, że w majówkę będzie ładna pogoda, no, przynajmniej bezdeszczowa. Pozdrawiam Chujowiczów 😉

24
38
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Na chuj z taką pogodą!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. niestety zazwyczaj jest tak (szczególnie ostatnio) że na długi weekend jest brzydka pogoda… jak z resztą widać za oknem. po prostu mnie to dobija!

    0

    0
    Odpowiedz

Astra, nie umieraj!

Dziś podczas podróży po polskich fantastycznych drogach, na jednej z bardziej skrajnych nierówności poszło mi zawieszenie w moim staruszku… konkretnie mocowanie amortyzatora z tyłu. Musiałem 20km jechać do mechanika z prędkością 30km/h i kontrolowaniem bujania się auta poprzez odpowiednie manipulowanie pedałem gazu. Gdy dobrnąłem wreszcie do celu mechanik wziął kombiaka na podnośnik, od razu było widać co się stało. Pan Mietek rzucił okiem na astrę od dołu i rzekł znamienne „trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. To auto już się „kończy”. Te słowa brzmiały jak wyrok dla mojego, wysłużonego co prawda, ale wciąż dobrego auta. I wiąże się z nim tyle pięknych wspomnień… ech, żal panowie. Przecież to dobra fura była… 😐

28
48
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Astra, nie umieraj!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ale Beton!!!hahahah!ŻAL!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Kto przepuszcza takie komentarze jak pierwszy do tego posta?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Kolego drugiego komentarza : każdy normalny przepuszcza bo tylko pojeby potrafią pisać coś takiego jak autor 1 komentarza.Do autora tekstu : może warto teraz zmienić Astrę na nowszy model chociażby na wielkie związanie emocjonalne i po to by zawsze wracać do niej wspomnieniami jak będzie się do niej wsiadać, czy warto ? odpowie sobie sam autor.

    0

    0
    Odpowiedz

Facieci to…

Ktoś ostatnio tu pisał, że baby to są straszne chuje a ja napiszę, że to gówno prawda, bo tak naprawdę to można tak napisać o was panowie i nikt mi nie powie, że to nieprawda. Zakochujesz się w takim dupku, nie widzisz świata poza nim on Ci później mówi, że byłaś tylko zakładem, że założył się z kolegami, o to, że w ciągu tygodnia się ze mną prześpi oczywiście zakład przegrał, ale świadomość ze nie udało mu się mnie zdobyć była dla niego jak plama na honorze i nie mógł odpuścić, kiedy w końcu udało mu się mnie rozkochać i spełnić swój cel mówi Ci, że jesteś idiotką, że nic do mnie nie czuje i jestem kolejną odhaczoną panienką w jego kalendarzu i co panowie kto tu jest chujem my czy wy? W ten o to sposób tworzycie takie kobiety, bo teraz to ja będę się bawiła wami nie mam już skrupułów po tym jak mnie potraktowano tym bardziej, iż było to pierwszy tak ważny mężczyzna w moim życiu…

27
39
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Facieci to…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. będziesz się bawiła, tzn. robiła podobnie, czyli będziesz „odhaczała”, „zaliczała” (itp.) facetów w swoim życiorysie?? nie wiem, czy zastanowiłaś się do czego dojdziesz takim postępowaniem, ale gratuluję pomysłu, gratuluję!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Dużo ludzi tak robi, jak ty zamierzasz zrobić. Do pewnego momentu są w życiu mili i sympatyczni, a dla miłości zrobiliby naprawdę wiele. Niestety „życie to nie kurwa serial romantyczny” i po tym jak raz, drugi czy trzeci dostaną porządnego kopa w dupę stwierdzają, że takie postępowanie było strasznym błędem i zmieniają się. Od tej pory za dotychczasowy ból i niepowodzenia odgrywają się na ludziach, których spotykają na swojej drodze w przyszłości. Chcą ich skrzywdzić w taki sposób jak sami zostali skrzywdzeni.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. dokładnie ..faceci to są chuje ^^

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Chujem jest człowiek który zrobił Cię 'w chuja’, Chujowiczko, i nikt więcej. Proszę, nie generalizuj, bo ja jestem mężczyzną i nikogo w życiu nie potraktowałem w ten sposób, więc traktuję ten wpis poniekąd jako obraźliwy. „Kto tu jest chujem – my czy wy?” – Zastanów się w ogóle o czym Ty piszesz. Nawet jeżeli ten koleś zrobił Ci takie chamstwo to nie powinnaś patrzeć przez pryzmat całej populacji mężczyzn, bo jest jeszcze dużo normalnych facetów(mam nadzieję). Generalizują w tym wypadku tylko osoby, które tak na prawdę nie mają pojęcia o płci przeciwnej. A jeżeli widzisz gdziekolwiek, że facet tak generalizuje nt. kobiet to go olej i nie słuchaj, bo już po takim komentarzu powinnaś wiedzieć, że ten facet nic sobą nie reprezentuje i nie powinnaś zniżać się do jego poziomu. Co do Twojej konkretnej sytuacji z tamtym kolesiem powiem tylko tyle, że to jest rzeczywiście podłe, chamskie i nie szanuję takich ludzi ani trochę. Ale nie bój się – skoro nie wie co to znaczy szacunek do drugiej osoby to się prędzej czy później na tym przejedzie i życie go nauczy moresu. Pozdrawiam Maciex

    0

    0
    Odpowiedz
  6. wszyscy tutaj mądrzy napiszą Ci, że jesteś albo łatwa albo naiwna. sraj na nich! faceci nie są chujami, nie ogółem. Ty po prostu trafiłaś na chuja. Nie bój żaby co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Wiesz już jakiego typu kolesi masz się wystrzegać.
    pozdr;)

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Nie zmyślaj mitomanko! Po co ci to? Ja i tak wolę inną, tą która nie przeklina i w odróżnieniu od ciebie ma klasę. Jesteś po prostu skończona.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. o kurwa, to klasa oznacza brak przeklinania? chujowo ;p

    0

    0
    Odpowiedz
  9. w moim zyciu (a nastolatkiem już dawno nie jestem) 5 kobiet mi odwaliło wielką chujnie, czyli bez powodu, nagle, w pewnym momencie związku ze mnie zrezygnowało. widocznie było im za dobrze. a co to zmieniło we mnie? stałem się chujem? nie. może troszeczkę większym skurczybykiem, bo kobiety to lubią. i nie ma siły, że nie, bo nawet gdy kobiety mówią, że wolą czułych facetów to tak naprawdę są to tylko deklaracje, a deklaracje często nie pokrywają się z rzeczywistością. i mimo tych, można nazwać niepowodzeń wcale nie chce się odgrywać na kobietach. co prawda straciłem kolejną ilość wiary w ludzi, zwłaszcza kobiety, ale nie uważam ,żeby moja następna potencjalna partnerka musiała ponosić konsekwencje działań i zachowań moich byłych. ludzie, przyznajcie sami ,ze to przecież nie ma sensu.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. dokładnie tak jest i to nie głupie filmowe wymysły. tak jest naprawdę! faceci są niedojrzali i mają dziecinnie głupie pomysły. ech

    0

    0
    Odpowiedz
  11. ludzie to chuje!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. serdecznie Ci współczuje, że trafiło Ci się przeżyć coś takiego, bo nie należy to najcudowniejszych chwil w życiu…
    ale…
    Czy Ty widzisz co piszesz? „będę się bawiła wami” no to się baw tylko nie jęcz potem, że nie możesz sobie faceta znaleźć, bo żaden normalny mężczyzna nie będzie się chciał z kimś takim związać do końca życia. Wbrew pozorom wieści szybko się rozchodzą nawet jeśli trzymasz je w jak największym sekrecie :] żebyś się tylko kiedyś nie przejechała na tej zabawie, gdy nagle przekreślisz w ten sposób mężczyzne, który zrobiłby dla Ciebie wszystko.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. faceci to chuje i zgadzam sie z tym w 100% !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. A ja powiem tyle:
    Trafiłaś na chuja, ale po co chujem zostawać jak on i dodawać mu autorytetu swoim własnym postępowaniem…

    0

    0
    Odpowiedz
  15. a baby to chuje z cyckami…

    0

    0
    Odpowiedz

Gołębie

Siedzę na klopie, a spokój i ciszę tego świętego miejsca zakłóca wbijający się w podświadomość dźwięk ruchających się na dachu gołębi. Co robić?

13
50
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Gołębie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. co robić?: srać szybciej, a nie wsłuchiwać się … 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ty to masz fajnie. Mi te sraluchy kiedyś chędożyły się na balkonie. Bardzo często nawet przed 6 lub 5 rano. Dopiero po paru miesiącach udało mi je się w miarę skutecznie wypłoszyć.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. też tak mam, jak siedzę na kiblu. może mieszkamy w jednym domu? ;p

    0

    0
    Odpowiedz
  5. to nie są ruchające się gołębie tylko one utkwiły w szybie wentylacyjnym!!!

    0

    0
    Odpowiedz

Żyć mi się nie chce

Nikt mnie nie szanuje. Mam 16 lat i już trzeci dzień żałośnie płacze z powodu egzaminów. Powiem szczerze Polski poszedł mi średnio, matma zaś koszmarnie, a z Anglika już wiem że mam około 4 błędy więc pewnie więcej. Jednym słowem chujnia! Nie jestem złą uczennicą, właściwie to przed egzaminem sporo się uczyłam. Na biurku miałam porozkładane wypracowania z polaka i sprawdziany przygotowywujące z matmy. Sporo powtórzyłam: daty z histy, omawiałam lektury środki poetyckie – niczego niestety było! Uczyłam się też matmy, której też prawie nie było. Tak więc ryczę (bo jakoś się człowiek rozładować musi), a tu zamiast jakichkolwiek słów pocieszenia siostra nazwała mnie HISTERYCZKĄ! Stwierdzam, że ludzie mnie nie szanują, a już na pewno siostra. Nie jestem zbytnio otwartą osobą ale przyznaję, że w tych najgorszych chwilach chciałabym aby ktoś mnie po prostu przytulił. Nawet próbowałam… Okazało się, że jestem dziwna. Mama tylko powiedziała, że będzie dobrze i że jest jej przykro. Bardziej interesują się moją osobą ludzie, których właściwie nie znam. Nienawidzę tego durnego życia! Gdybym się zabiła to może ktoś by zauważył, że czułam się zaniedbana… Pewnie wszyscy teraz myślicie, że pisze to jakieś EMO. Ja w życiu nie miewałam tak złego nastroju. Po prostu uważam, że każdy od czasu do czasu potrzebuje wsparcia.

22
38
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Żyć mi się nie chce"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. idiotko…z powodu egzaminów gimnazjalnych tak histeryzujesz? twoja siostra ma rację, jesteś histeryczką. Egzamin gimnazjalny to pryszczoch, takie gówno-nic, zrozumiesz kiedy pójdziesz do szkoły średniej(jeśli) i dostaniesz przed swoje gały test z polskiego, wtedy zrozumiesz co jest trudne a co nie. To co wy tam przerabiacie w gimnazjum to jest zwykła czytanka ze zrozumieniem- goście na podstawie tekstu układają wam pytania, takie gówno nic, nie trzeba mnieć nawet 90IQ żeby napisać na 60-80%.
    Zamartwiaj się dalej byle gównem, to za 10 lat będziesz się leczyć na serce.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Dziewczyno, nawet nie mów, że się zabijesz! Czarne myśli przejdą, sama zobaczysz, że myśli o samobójstwie to głupota. Duża część młodzieży przechodzi taki etap, sam tak miałem. I to wcale nie znaczy, że jesteś „emo”. Każdy ma prawo być w dołku, natomiast nie warto, nawet w myślach, posuwać się do tak daleko idących działań. Egzaminy? Jakoś będzie. Kończysz gimnazjum, spokojnie. Skoro mówisz, ze do najgłupszych nie należysz, to dasz sobie radę z ewentualnym przeniesieniem do innej szkoły, to nie koniec świata. Samotność? To też minie, zobaczysz. Faktycznie, może panikujesz, ale każdy panikuje, jeżeli zawali coś, na czym mu zależało.
    Głowa do góry, jakoś będzie 😉 Pozdrawiam!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. A może to tylko za dużo samokrytyki? Głowa do góry! 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  5. co do pierwszego komentarza… czemu od razu idiotko, co? C innego jak się nie uczysz i będzie kiepsko bo było się na to przygotowanym , ale znam ten ból, kiedy uczysz się czegoś i myślisz że pójdzie świetnie a tu nagle chujnia z wszystkim. Z resztą dla niektórych to nie jest TYLKO egz. gimnazjalny. Może chcą iść do jakiegoś „dobrego” liceum albo po prostu chcą mieć dobre samopoczucie i wiedzieć ze wysiłki nie poszły na marne. Ja osobiście miałam jeszcze egz. gimnazjalny na starych zasadach i wtedy to było bez różnicy. Niedługo jednak mam NAJWAŻNIEJSZY egzamin w życiu ;/ śrut

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Młoda nie wróż, zobaczysz wyniki wtedy się łam.
    szkoda zdrowia na 'gdybanie’.
    i głowa do góry. pomyśl, że zawsze może być gorzej.
    yo;)

    0

    0
    Odpowiedz
  7. może po prostu spadły Ci hormony? Od nich wiele zależy.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ja mam 17 lat i też nie chce mi się żyć, ale marzę o takich problemach jakie ty masz. Uwierz mi, że w życiu możesz mieć dużo bardziej przejebanie. Ja nie mam żadnego wsparcia.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Ja Ciebie rozumiem. Też mam czasami takie wrażenie, że lepiej byłoby się zabić i ktoś wtedy zwróciłby na mnie uwagę. Ale serio to wyluzuj! Ja już chodziłam do gimnazjum i po testach naprawdę nie jest problemem dostać się do dobrego liceum, nawet jeśli to nie będzie najlepsze w mieście. Ja się dostałam do tego,którego chciałam, bardzo dobrego, ale teraz żałuję, bo miałam taki zapieprz, że nie wytrzymałam. Na szczęści wczoraj już je skończyłam ;p

    0

    0
    Odpowiedz
  10. albo masz PMS.
    spoko, za tydzień miesiączka, a za dwa tygodnie luz-blues :p

    0

    0
    Odpowiedz
  11. o kurde…. dobra, spróbuję jakoś się ogarnąc i naskrobać coś obiektywnego dla ciebie. otóż im więcej problemów przejdziesz tym mocniejsza na potem bedziesz. jeśli się uda to każdy następny będziesz brała na schemat znany z przeszłości. i nie lamentuj przez egzamin, bo jak czytam takie rzeczy to wywołuje się we mnie stan pierdolnięcia wewnętrznego, który dobrze obrazuje czynnośc nazwana facepalm. ale okej, miałem się ogarnąć. biore poprawkę na to ,z jesteś/skończyłaś właśnie gimnazjum więc do stabilizacji emocjonalnej jeszcze masz długą drogę. i słuchaj mamy bo ona jest mądrzejsza od Ciebie. choćby ze względu na doświadczenie. serio 😉 przemyśl moje słowa.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Ja bym Cię przytulił 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Wspaniały szef

Dziewięć lat pracuję. Od dłuższego czasu mam dużą swobodę w przygotowywaniu różnych pism. Szef ich nawet nie sprawdza, tylko podpisuje w ciemno. Czułam się doceniona z tego powodu. W poniedziałek złożyłam wypowiedzenie i zaczęło się. Najpierw wczoraj szef stwierdził, że „teraz to on musi już zacząć sprawdzać” – znaczy założył, że teraz będę gorzej pracować. Zrobiło mi się przykro. Ale dzisiaj to już przegiął… miałam zaplanowany urlop, bo do wykorzystania mam jeszcze 11 dni. Stwierdził, że mój plan urlopu „nie istnieje” i że mam wziąć urlop na sam koniec wypowiedzenia. Po prostu się skurwysyn mści na mnie. Ciekawe, co jeszcze wymyśli, żeby mi uprzyjemnić te ostatnie 3 miesiące… kurwa jego mać.

24
54
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Wspaniały szef"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Weź urlop pod koniec, wcześniej wszystkie możliwe dni urlopu na żądanie(choćbyś miała do niego co dzień dzwonić i powiadamiać o tym) a jeszcze wcześniej idź na chorobowe. Albo jebaj tego chuja i idź na L4 aż do końca jeśli jest taka możliwość. A za niewykorzystany urlop chuj niechaj płaci.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Jak Cię za mocno wkurwi to idź na chorobowe (tylko lekarz musi być „dobry” ;))

    0

    0
    Odpowiedz
  4. no wiesz, nie spodziewał się. sama piszesz, że ufał Ci w ciemno podpisywał Twoje pisma, a ty nagle odchodzisz. widocznie nie jest mu to na rękę i możliwe, że dziwnie się czuje, bo cały czas był dla Ciebie miły, ufny, a Ty składasz wypowiedzenie. Podro

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ja pierdziu, czym Ty sie przejmujesz?
    Śmigaj do lekarza po zwolnienie L4 i masz urlop 3 miesięczny, pierdol dziada. Ja nigdy nie przepracowałem okresu wypowiedzenia zawsze chorobowe brałem i omijały mnie jakieś pożegnania pożal się panie…pierdu pierdu

    0

    0
    Odpowiedz
  6. No to facet kompletnie bez klasy. Ale znam ja takich. Jak z poprzedniej firmy odchodziłem, to się szef nawet nie przyszedł pożegnać, mimo że do tej pory zawsze rano wpadał do pokoju się przywitać. Gdybym go przypadkiem nie spotkał wychodząc na korytarzu, to by w ogóle nawet słowa nie powiedział.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Wkurza mnie taka postawa ludzi. Gościu daje Ci pracę, płaci wszystkie świadczenia itd, a Ty taki przekręt odwalasz? Niechaj szef Twój zrobi Ci jesień średniowiecza przez te ostatnie miesiące pracy. Karierowiczko – poczujesz jeszcze smak bezrobocia! Liczę na to.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Do autora 6-ego komentarza: rozumiem, że żyjesz w XIX wiecznych realiach gdzie człowiek był niewolnikiem swego pracodawcy i powinien swego szefa po nogach całować, że dał mu robotę, że dziedzic łąkę zgodził się dać w arendę, że jaśnie pan kijem przez plecy nie przypierdolił. 9 lat to i tak za dużo dla każdego z nas, trawestując słowa pewnej piosenki.

    0

    0
    Odpowiedz

Zaczynam wierzyć, że jestem zła…

Jestem z facetem chyba już pięć lat-nawet nie liczę, bo po co? Mamy 3-letniego syna. Wszystko byłoby fajnie, gdyby… No, właśnie… odkąd zamieszkaliśmy ze sobą zaczęły się schody. Za mało sprzątam, nie gotuję tego co on by chciał (non stop piersi z kurczaka-ile można?!), nie panuję nad praniem i prasowaniem (30-letni facet brudzi się gorzej od 3-letniego dziecka), bywam zmęczona choć nie powinnam, śpię w dni wolne od pracy do 10 jeśli dziecko mi pozwoli, za mało zarabiam, a za dużo wydaję i czasami zaraz lecieć i od razu szorować gary po obiedzie ja wolę usiąść i odpocząć. W dodatku swój wolny czas, którego i tak mam niewiele poświęcam na realizację swoich pasji, co też spotyka się z oburzeniem partnera. Nie jestem jak jego matka, która zamiast przeczytać gazetę woli wyszorować wszystkie podłogi, okna i co się da. Odkąd jesteśmy razem ciągle wysłuchuję jaka jestem fatalna we wszystkim, że jestem pustą laską, bo wolę iść z dzieckiem na spacer niż wypucować chałupę, a w ogóle to jestem zjebana, bo powinnam ze wszystkim sobie radzić i pogodzić jedno z drugim. Pasje? według niego stanowcze NIE-przecież mam dom, dziecko, obowiązki… A co on robi? Czy chociaż pomaga lub co gorsze wyręcza mnie w czymś skoro nic nie potrafię ogarnąć? Niestety nie…on woli jeździć z kolegami i koleżankami i pić piwsko i wódkę, narobić bałaganu, wyjść z domu i zacząć od nowa… później mieć pretensje do mnie. Najgorsze jest tylko to, że mnie się wydaje że się staram, ale zaczynam wierzyć w to co on mówi… że to ja jestem po prostu do niczego.

21
42
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Zaczynam wierzyć, że jestem zła…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Co za głupi chuj, jeżeli oczywiście nie koloryzujesz 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Kochana, weź zostaw tego „faceta” póki jeszcze nie uwierzyłaś, że naprawdę jesteś zjebana. Może nie jesteś idealna, ale to co robi on to po prostu przechodzi ludzkie pojęcie! Myśl przede wszystkim o sobie i o swoim dziecku. Jaki on przykład daje swojemu synowi? Uciekaj, póki możesz, naprawdę. Bo taki „facet” jak Twój to naprawdę masakra. Celowo piszę „facet” w cudzysłowie, bo to jest jakaś karykatura faceta. Prawdziwy mężczyzna wspiera swoją kobietę, a już na pewno nie mówi jej ciągle, że jest fatalna, zjebana i w ogóle się do niczego nie nadaje. Mówię Ci – zwiewaj gdzie pieprz rośnie. Bo on raczej się już nie zmieni a tylko zjebie Ci życie. I waszemu synowi też, dając mu taki przykład. Innej rady nie mam dla Ciebie. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie no dziewczyno jesteś całkowicie okay. Wina leży po jego stronie, ale nie wiem co możesz zrobić. Niech śpi dziad na kanapie przez pewien czas, obraź się na niego. Cokolwiek byle zauważył że robi źle. Bo tak, to będzie całe życie przejebane jak nic nie zrobisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pomieszkaj z kimś dłuższy czas a ściągnie maskę… Wydaje mi się, że masz męża dominatora, który wszystkim chce rządzić, wszystko wie lepiej i zrobiłby lepiej, oczywiście gdyby tylko na to miał ochotę. Kobieta, która ma pasje? Nie wyobrażam sobie innej obok siebie. Kobieta bez pasji zatraci się w wirze pracy i innych obowiązków, zwyczajnie szarzeje, blaknie. Uwielbiam, kiedy kobieta mówi o swoich pasjach, zainteresowaniach z tym przejęciem i błyskiem w oku, to sprawia, że jest dla mnie dużo bardziej wartościową i ciekawą osobą. Nie wiem , czy rozmowa pomoże, napewno już tego próbowałaś… Ale do skutku, może w końcu zrozumie, że nie jesteś jego niewolnicą, nabytkiem. W żadnym wypadku nie pozwól się zdominować: dasz palec, ręka pójdzie… Jeżeli mu nie pasują Twoje obiadki, niech sam zrobi, Ty to zachwalisz, poprosisz, żeby pokazał Ci co jeszcze potrafi… Czasami trzeba podstępem:) Pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Powiedz chujowi basta i niech wypierdala. Zaraz znajda się mescy obrońcy. Nienawidze tego typu zyciowych maczo. Im dłużej będziesz mu na to pozwalać tym bardziej przestaniesz to zauwazac. Miej szacunek do siebie. Dodatkowo dziecko będzie układać sobie życie w taki sam sposób. dziewczynka będzie uległą i bez samoakceptacj a chlopczyk takim samym fiutem jak tatus. czy tego chcesz? Żeby nie było jestem facetem.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Wygląda na to, że on nie jest Ciebie wart! Choć z drugiej strony wychodzę z założenia, że wina leży zawsze po obu stronach… jeżeli kochasz go, wyciągnij rękę i zrób coś! Najlepsza będzie szczera rozmowa – powiedz mu wszystko to co nam napisałaś. Może on zapomniał, że ma rodzinę, o którą trzeba dbać? Miłość trzeba stale pielęgnować 🙂 Życzę powodzenia! ~Gagatek

    0

    0
    Odpowiedz
  8. jaki z niego chÓj! Toksyczny związek… Radziłabym uciekać bo się wykończysz nerwowo… Chociaż wiem ze masz dziecko ale lepiej żeby żyło bez ojca niż w takiej atmosferze…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Dziewczyno są dwa wyjścia. Zostaniesz z nim i za rok będziesz wrakiem człowieka. Wytrzymałość psychiczna ma swoje granice.
    Albo pakuj siebie, dzieciaka i zwijaj się z jego zycia. Ciekawe kto mu wtedy tą pierś z kurczaka ugotuje. Może jak straci to dopiero doceni to co miał. a jak nie, to nie jest wart Twoich uczuć i uwagi.
    trzymaj się i nie daj stłamsić.!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. NIE JESTEŚ DO NICZEGO! Jak w ogólę mogłaś tak pomyśleć?! Jesteś dobrą matką, która woli poświecić czas dziecku niż myć gary i to się chwali. Dobrym sposobem z tego wyjścia było by wyprowadzenie się z domu np. na tydzień do rodziców, zostawić mu dom i dziecko na głowie. Niech radzi sobie sam. Po tym zobaczy jaką harówkę ci zafundował. Niech się nauczy, że jak nie pomaga to morda w kubeł 😉 Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Współczuję, ni szyć ni pruć z takim typem.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Nie jesteś do niczego. Twój facet to tyran, nawet nie możesz się samorealizować przez niego. Chujnia straszna, bo macie dziecko. Ale może lepiej będzie Ci bez niego. Może Twoja rodzina Ci w jakiś sposób pomoże. Inaczej zmarnujesz się dziewczyno.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. widzisz głupia, na chuj ci był mężulek? teraz goni cię jak burą sukę, a ty zapierdalasz na 104%. Masz dwa wyjścia, albo dasz sobą pomiatać, albo nie.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. nie jestes do niczego, tylko jestes głupia, że z nim jesteś i dajesz się. Zreszta nie wierze w to co napisałas

    0

    0
    Odpowiedz
  15. To Goebbels powiedział że kłamstwo wystarczającą ilość razy powtarzane staje się prawdą. Kiedyś jak walczyłem z niską samooceną niejednokrotnie przypominanie sobie tego stwierdzenia stawiało mnie na nogi. Jak ja bym był wdzięczny losowi za taką dziewczynę jak ty – jesteś dla mnie bohaterem, godzisz życie i codzienne obowiązki z pasją która cie kręci. Szacun!

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Od autorki tekstu:
    To co tu napisałam jest prawdą-widzianą z mojej perspektywy. Szczere rozmowy na nic się zdadzą, bo i tak zawsze wina spada na mnie, że za mało lub w ogóle nic nie robię. Już raz się rozstaliśmy-na pół roku. Fakt jest faktem, że jestem głupia i naiwna i jak przyszedł ze łzami w oczach, z bukietem róż i obietnicą, że się zmieni (a zrobił to po sugestii kolegi) ja głupia uwierzyłam i wróciłam do niego. Teraz jestem w kropce, bo rodzina też się przez ten powrót na mnie wypięła. Nie stać mnie na wynajem nawet najmniejszej klitki, bo przez ten związek i własną naiwność tonę w długach. Chciałabym zmienić swoje życie na lepsze tylko na chwilę obecną nie wiem jak.
    Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. bo to są faceci. Zawsze tak z nimi kurwa jest. I nikt mi nie wmówi, że faceci się zmieniają i że zna takiego, który nie jest taki. Nie myśl tak o sobie, to nie Twoja wina! Taka jest rola żony, że z miłości znosi różne wyrzeczenia, bo tak to chyba wygląda patrząc na wiele małżeństw, w których właśnie problem na tym polega. Żona kocha swojego męża mimo, że jest takim chujem i robi to wszystko i siebie wymęcza. Smutne to bardzo. Sama to widzę patrząc na moich rodziców.

    0

    0
    Odpowiedz

Po ośmiu latach małżeństwa

No i chujnia. 8 lat po ślubie, stabilizacja zawodowa i materialna, zdrowe dziecko. Normalnie żyć nie umierać. Chujnia polega na tym, że maż zaczyna przekraczać granice, których nie powinni przekraczać ludzie na poziomie, przy kłótni z byle powodu skacze do mnie jak indyk, widać że łapy go świerzbią, na razie szarpie i potrząsa – ale jestem realistką i wiem że następnym razem spróbuje czegoś nowego. Ostatnio mi wykrzyczał że się ze mną rozwiedzie. Najgorsze jest to, że zaraz po chwili stara się być miły i kurwa do rany przyłóż. Ja wtedy nie mam jakoś ochoty na przytulanki i mnie to wkurwia niemiłosiernie. Potrzebuję czasu by dojść do siebie. Po prostu nie panuje nad sobą. Jeśli ma tak wyglądać dalsze życie to ja też nie chce z nim być, ale co zrobić z tym wszystkim co dobre między nami. Chujnia kurwa na tym padole łez.

21
51
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Po ośmiu latach małżeństwa"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja pierdole, nigdy się nie ożenie, „za dużo przypałów*” (* – Lech Roch Pawlak). Współczuję kolejnego głupiego chuja (pierwszym jest pan z wpisu nad tobą).

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Przepraszam, że tak piszę, ale wydaje mi się, że Twój mąż jest niezrównoważony psychicznie. Jeśli nie zacznie nad tym panować, to to się może źle skończyć. Może spróbuj go trochę nastraszyć, wyprowadzić się z dziekiem na jakiś czas do rodziców na przykład. Jak to nim nie potrząśnie to może być już tylko gorzej. A może warto by było wybrać się do jakiegoś psychologa po radę. Tylko pójść samej, bez niego. Na pewno wykwalifikowana osoba lepiej Ci doradzi niż na przykład ja. Moim zdaniem to tylko kwestia czasu, kiedy wyleci do Ciebie z łapami tak na serio. Na pewno najgorsze co możesz teraz zrobić, to zostawić wszystko tak, jak jest. Pozdrawiam ciepło.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Kłótnie to norma w normalnym związku. Ale kutas niech nie próbuje machać łapskami bo spierdoli sobie życie a potem będzie płakał.

    Jak jeszcze raz zacznie Cię szarpać to pójdź do koleżanki na noc/dwie. Dziecko weź ze sobą, niech chuj cierpi.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Hej:) No nieciekawa sytuacja , ale wydaje mi się, że niejedno małżeństwo boryka się z takimi problemami. Stres, brak odpoczynku, ciągłe problemy potrafią zmieniać ludzi nie do poznania, oddalić od siebie i stworzyć mur… Kiedyś dowiedziałem się o mojej żonie co wyprawia kiedy mnie nie ma, wiadomo o co chodzi… Ręka świerzbiła mnie niemiłosiernie, krzyczałem jak nigdy w życiu, trzymałem za twarz tak, żeby na mnie patrzyła jak do niej mówię. Na następny dzień powiedziała, że wyprowadza się z dzieckiem do rodziców. Wizja takich zmian sprawiła, że jestem od tamtego czasu spokojnym człowiekiem, co jak co, ale syn jest dla mnie najważniejszy, nie wyobrażam sobie powrotu do domu, w którym go nie ma… Nie mogę na sukę patrzeć po tym, co mi zrobiła, często jak sobie przypomnę, to się we mnie gotuje, ale na zewnątrz jest oaza spokoju. Gdyby nie syn: wyjebałbym bez zmrużenia oka w środku nocy na bruk, a w takiej sytuacji… pozostaje trwać i cieszyć się tym co jest tego warte. Trochę się rozpisałem, ale morał jest krótki : uważam, że terapia szokowa będąca zapowiedzią większych zmian potrafi zdziałać cuda. Pozdrawiam i 3mam kciuki za poprawę.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Po pierwsze uważam, że granic nie powinien przekraczać każdy człowiek, niezależnie na jakim „poziomie”, jak to ujęłaś się znajduje! Na pewno jest to ważny znak dla ciebie – że coś niepokojącego się dzieje! Może ma problemy w pracy i wyładowuje się w domu, na Tobie? Oczywiście zalecam rozmowę (ja to w ogóle lubię rozmawiać :)), ale pamiętaj, że jeżeli choć raz Cię uderzy, nie możesz mu tego zapomnieć! Już wtedy będzie wiadomo, że on się nigdy nie zmieni… wiem to z własnego doświadczenia, więc możesz mi zaufać! Dowiedz się, o co tak naprawdę mu chodzi. 🙂 ~Gagatek

    0

    0
    Odpowiedz
  7. No niestety, przykre. Też myślę, że jak ciebie szarpie i potrząsa, to z czasem uderzy. Myślę, że podtsawą związku jest miłość, zaufanie i szacunek. Jak czegoś z tego brakuje to nie ma sensu ciągnięcia związku.

    0

    0
    Odpowiedz