Miłość, czy co tam.

Wkurwia mnie to, że każdy (a przynajmniej spora część społeczeństwa) dąży do jebanej obsesji zwanej miłością! Dlaczego wszędzie jest o niej? Wielka, ogromna, namiętna, silna, wieczna, trwała. Chuja prawda. A ludzie, jak ćmy, dążą do tego uczucia, żeby się SPALIĆ.
Czy tylko mi się zdaje, że są to wszystko, to pozory? Gra, walka, zazdrość, ból – tak się zawsze to kończy.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że mimo, iż tak psioczę na tej Miłości temat…to sama o niej marzę.
Chujnia jak sto dwa. -_-

36
51
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Miłość, czy co tam."

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. 100% racji…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Taka ludzka natura i tyle. Jej nie okłamiesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Bo bez miłości nie było by nas tutaj. Miłość istnieje, ale nie zawsze jest tą prawdziwą, odpowiednią, jest np. miłość toksyczna…
    Kurde, ludzie są stworzeni m.in. do miłości. Marzysz o niej, dlatego taka chujnia dla Ciebie, nie bój żaby – nie jesteś sam.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. ja to osobiście nie znam tego uczucia 😉 nawet do rodziców nic nie czuje, jedynie przywiązanie ;p

    0

    0
    Odpowiedz
  6. miłość to taka czarna świnia. najpierw omamia a potem wciąga, mieli i wysysa z ciebie całą radość życia bo nie możesz myśleć o niczym innym. jak dasz się w to wciągnąć to będzie źle. zgadnij skąd to wiem…

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Z punktu widzenia biologicznego to pożądanie. Z punktu widzenia społecznego to przywiązane. Z mojego punktu widzenia to szacunek do najbliższej ci osoby na świecie. I dobrze mi z taką definicją 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. tego się nie spodziewałam!

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Prawda jest taka, że media w tym pierdolonym XXI wieku robią ludziom wodę z mózgu, nawet jeżeli Ty sama potrafisz kochać to ciężko będzie Ci znaleźć kogokolwiek kto wie co to jest na prawdę miłość. Szlag mnie trafia jeżeli słyszę np od znajomych: „jestem z tym kolesiem już x miesięcy i jest nam razem dobrze” albo „jestem z laską…” ludzie nie wiedzą co to jest miłość, bo jak naoglądają się takiego gówna w tv typu M jak Miłość czy inne sieczki to tracą swój własny pogląd(jeżeli ogóle jakiś mają, wpojony przez rodziców, którzy dawno po ślubie wiedzą że po prostu muszą ze sobą być i są przywiązani do siebie a nie kochają się)

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Ludzie lubią się oszukiwać i ciężko im przyjąć do wiadomości że tak naprawdę to wszystko chuja warte pozory:)

    0

    0
    Odpowiedz

Studia czyli wielka chujnia

Pod koniec kwietnia minie rok od chwili, kiedy otrzymałem świadectwo ukończenia liceum. Taki moment skłania do refleksji nad rokiem, który minął od tej chwili. Maturę zdałem bardzo dobrze, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby pójść na studia. Nic, oprócz mojej niechęci do uniwersytetu, studiowania itp. Miałem plany na życie całkowicie niezwiązane z życiem studenta. Jako że od zawsze fascynują mnie samochody, prawo jazdy zrobiłem zaraz po skończeniu osiemnastki (zdałem za pierwszym), chciałem zostać kierowcą zawodowym. Planowałem zaraz po maturze rozpocząć kurs na kategorię C, potem C+E, zdać egzaminy i zaczynać pracę. Przeszkoda była jedna – pieniądze. Mieszkam na takim zadupiu, gdzie znalezienie pracy przez 19-latka z maturą bez żadnych kwalifikacji zawodowych jest niemożliwe, praca w większym mieście nie wchodziła w grę, bo po odliczeniu pieniędzy na mieszkanie, utrzymanie itd. na kurs zarabiałbym ok. 2,5 roku, więc liczyłem na pomoc rodziców (pieniędzy im nie brakuje). No i się przeliczyłem, bo ich zdaniem, miałem OBOWIĄZEK iść na studia, a nie robić uprawnienia zawodowe. Powiedzieli, że jak nie pójdę na studia, to oni mnie nie będą utrzymywać itd. Efekt był taki, że po 5-miesięcznych wakacjach poszedłem na kierunek, który wydawał się najmniej nudny, ale i tak jest nudny do sześcianu. Co jest najgorsze? Fakt, że po skończeniu tego kierunku 1. nie dostanę jakiejś dobrze płatnej pracy, będę zarabiał o wiele mniej niż np. kierowca tira. 2. Aby pracować, będę musiał mieszkać w jakimś mieście, tak jak i na studiach, a miast nie znoszę. 3. Dla moich rodziców nie są ważne perspektywy jakie mam po studiach, no chyba że twierdzą, że jeśli jest się magistrem, to pracodawcy dzwonią do ciebie z ofertami pracy. Dla nich ważny jest ten jebany dyplom i to że się pochwalą synem na studiach, no bo przecież wszyscy studiują. Mieszkam w chujowym akademiku z chujowymi ludźmi, z chujowymi ludźmi studiuję, na równie chujowym kierunku. I tak przez kolejne 4 lata, o ile mnie nie wyjebią, na co mam cichą nadzieję. Wkurwia mnie gadanie, że studia to najlepszy okres w życiu. Jak dla kogo. Dla mnie to na razie najgorszy okres w moim życiu. Kończę bo muszę się pakować i jechać na stancję, żeby od jutra znowu słuchać o rzeczach, które mnie wcale nie interesują.

39
48
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Studia czyli wielka chujnia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Ja się Tobie dziwie. Podoba Ci się wieczne życie za kółkiem w trasie? Będąc kierowcą tira nie założysz rodziny, a nawet jeśli Ci się uda, to się rozpadnie w zajebiście szybkim tempie, bo Twoja żona, będzie miała dosyć tego, że w domu jesteś tylko gościem. Twoi rodzice mają rację.

    0

    2
    Odpowiedz
  3. Wielu ludzi nie rozumie tego, że niektórzy po prostu chcą żyć po swojemu. Robiąc w życiu to co się najbardziej kocha! Trzymaj się ziomek! Powodzenia ci życzę!

    3

    0
    Odpowiedz
  4. Bo dziś jest taka wygoda, że nawet ostatniego głąba przyjmą na jakieś studia, więc przyjeło się w życiu społecznym ludzi, że studia trzeba mieć, bo można mieć je ławto. A papier, że dziecko ukończyło studia to już normlanie taka duma dla rodziny, że hej, mimo nawet, że papier jest za ukrainologie czy za jakiś inny bzdet, który można studiować jako hobby a nie dla pracy.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Do chujowicza z pierwszego komentarza: podoba mi się życie za kółkiem, nie mam jakichś większych ambicji, żeby założyć rodzinę, zresztą, nawet gdybym chciał nic by z tego nie wyszło, żadna dziewczyna nigdy mnie nie chciała i wątpię, żeby to się zmieniło. Poza tym, znam wiele rodzin kierowców ciężarówek i są to normalne rodziny, podobnie jak normalne są rodziny marynarzy itp.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. zgadzam się z komentarzem nr 1, coś w tym jest :). chociaż wiadomo, że niektórzy kierowcy tirów mają rodziny i udane związki, osobiście takich znam. z drugiej strony, mając nawet szczęśliwy związek, to czy jadąc ciężarówką chciałbyś za każdym razem zastanawiać się czy Twoja żona tej nocy jest sama, a jeśli nie sama, to z kim dzisiejszej nocy śpi Twoja żona? 😉 no chyba, że masz to w poważaniu, to nie było tematu.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Ja tej, to nie jest temat o rodzinach tirowców, tylko o tym, że chłopak chce iść pod prąd, nie chce studiować i ma do tego prawo! Też mnie to denerwuje, ta mania studiowania, każdy MUSI studiować. Kolego, walcz o swoje marzenia, nie daj się! Może postaraj się znaleźć jakąś pracę, nawet kosztem studiów, rodzicom nic na razie nie mów, uzbieraj trochę kasy, porób kursy i rzuć w cholerę te studia. Wiem, że to oszukiwanie rodziców, ale cóż, skoro inaczej się nie da… Życzę szczęścia i wytrwałości!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. to chociaż spróbuj zmienić podejście, bo się zakatujesz! a co do zakładania rodziny: teraz tak mówisz, znając życie odmieni Ci się.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. A na jakie studia poszedłeś? Skoro Cię interesują samochody trzeba było iść na WAT na budowę maszyn – byś uczył się tego czym się interesujesz, przedłużyłbyś sobie młodość i beztroskie życie, a przy okazji zdobyłbyś wykształcenie, które jest cokolwiek warte.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Stary-pierdol starych bo debile,współczuję Ci,leć za marzeniami,zarejestruj się w Urzędzie jako bezrobotny,może C zrobisz za darmo,wtedy pojeździsz na ciężarówkach i na naczepy zrobisz już za swoje.

    3

    0
    Odpowiedz
  11. KOCHAM CIĘ!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. To jest twoje życie, a nie twoich rodziców i z tego co widzę lepiej będzie dla ciebie jeśli coś w nim zmienisz, a z rodzicami o tym porozmawiaj. Najważniejsze by do nich dotarła jaka jest sytuacja w rzeczywistości, postaraj się im to przekazać spokojnie, jeśli z tego miałby wyjść konflikt to tym trudniejsza twoja sytuacja.

    0

    0
    Odpowiedz

Chyba jestem miernotą

Już cztery miesiące jestem bez pracy, bez zasiłku na emigracji. Kasa mi się kończy, zostało mi ostatnie 120 funtów i taka chujnia, a najgorsze jest to, że całe życie zapierdalałem wszędzie czy to w kraju czy za granicą, a i tak gówno z tego miałem. Zawsze kiedy ktoś z rodziny czy znajomych prosił o pomoc to w miarę możliwości starałem się pomagać, a kiedy mnie życie w dupę kopie to jak zawsze jestem sam i na nikogo liczyć nie mogę. I to mnie właśnie boli. Poza tym wkurwia mnie ten cały maraton szczurów gdzie każdy przepycha się łokciami żeby tylko jak najwięcej kasy zagarnąć w życiu jakbyśmy to się rodzili tylko po to żeby żyć dla pieniędzy.

38
49
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Chyba jestem miernotą"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Pieniądz rządzi światem co poradzisz :/

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zostań galerianem – przyjemne z pożytecznym 😛 a tak poważnie to współczuję! Choć zazwyczaj tak jest , że najpierw się komuś pomaga choć samemu się nie ma zbyt wiele a później jak jesteś w potrzebie to wszyscy chuja kładą na Ciebie… :/

    0

    0
    Odpowiedz
  4. oczywiście, że nie rodzimy się po to, żeby żyć dla pieniędzy. ale ktoś je KURWA kiedyś wymyślił i niestety trzeba zapier…., żeby je mieć. jak masz inny sposób na życie, łącznie z utrzymaniem rodziny, to bardzo chętnie go poznam 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  5. nie Ty jeden tak masz że wypruwasz z siebie flaki żeby pomóc innym, a później te same osoby kładą na Ciebie laskę. nie Ty jeden. mimo wszystko się trzymaj, bo do takich ludzi mam wielki szacunek i wierzę że jednak jest nas więcej.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Zamocz ch.uja niech se pobuja 😀 😉

    0

    0
    Odpowiedz

Życiowe rozterki chujowicza

Od dłuższego czasu moje życie to szczyt chujni, która z dnia na dzień szerzy się jak jebana szarańcza. Od małego pasjonuje mnie muzyka, gram na gitarze już długo, całe gimnazjum to była gitara. Plecak w kąt i całe dnie grałem na gitarze wszystko mając w dupie. Nauka bez wysiłku wychodziła mi bardzo dobrze, zawsze wzorowy uczeń, a zawsze robiłem wszystko po najmniejszej linii oporu więc i rodzice wspierali moje muzyczne hobby dokładając mi coś do tego abym mógł sobie kupić coraz lepszy sprzęt. W końcu pojawił się zespół, z którym osiągnęlismy kilka sukcesów, jesteśmy niby rozpoznawalni tu i tam, coś tam ponagrywaliśmy, na koncertach zdarzają się ludzie co znają nasze teksty. Ale chuj z tego. Nikt z kapeli nie traktuje tego poważnie, chyba tylko ja wiązałem (nadal wiążę) z tym bandem jakieś plany. Jestem na studiach, które niby są fajne i przyszłościowe, ale gówno mnie interesują, wolę grać na gitarze. I piedolnął bym to wszystko w pizdu, założył drugi band, ale mam córkę, którą muszę wykarmić, z roku na rok będą rosły jej potrzeby. A gitarą jej nie na karmię, nie sam. I chuj wie co tu zrobić. Studia lekką ręką nie przychodzą. Nie rzucę ich w pizdu, bo rodzina mnie zatłucze, a ja sam będę żył w stresie, że nie zapewnię dziecku odpowiedniej przyszłości, a z kolei wiem, że jeśli skończę te studia pojawi się robota i będę jak jebany robot zapierdalać po XXX godzin dziennie codziennie rano podbijając pierdoloną kartę zakładową i już nie będzie czasu na granie, ani jaj nie będę miał, żeby rzucić robotę w pizdu. I co tutaj począć chujowicze? Postawić wszystko na 1 kartę i zostać muzykiem, czy może inżynierem? A może próbować być i tym i tym i tylko się wkurwiać jeszcze bardziej, że marnuję swój najlepszy czas.

31
48
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Życiowe rozterki chujowicza"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. bylem w podobnej sytuacji…. wybrnąłem z niej studiowałem dalej i rozwijałem swój talent dalej, chociaż bardzo się gryzły studia i moje hobby z którego teraz utrzymuje siebie i moją rodzinę. Inż zawsze się przyda….

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Niestety, tu już nie chodzi tylko o Ciebie ale w grę wchodzi także córka. Więc jak sam trafnie zauważyłeś, że gitarą jej nie nakarmisz. Kurcze, gdybyś był studenetem bez dziecka, to sprawa była by prostsza. Warto podążać za marzeniami, by po klilkkunastu latach nie płuć sobie w brodę, że nie miało się odwagi zaryzykować.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. powiem Ci, że mam aktualnie podobną sytuację do Ciebie, tyle, że moim zamiłowaniem jest piłka nożna, a rodzice nie pomagali tylko odciągali jak mogli. Dlaczego? bo się bali że mi nogi połamią. Dziś mam 20 lat, dopiero od 6-7 lat trenuje piłkę regularnie, czyli jakieś 6 lat za późno, ale nie poddaje się, mimo że w tygodniu pracuje a w weekendy mam wykłady (studia zaoczne, a wykłady są co tydzień), skończę ten pierdolony pierwszy rok i stawiam wszystko na jedną kartę i w lipcu jadę do Anglii sprawdzić się w niższych ligach (myślę o 4 lidze), wiem, że to moja ostatnia szansa bo młody nie jestem, a jak posiedzę jeszcze rok w Polsce to już niczego nie osiągnę. Piszę tu o tym dlatego, żeby Ci przekazać, że ja na Twoim miejscu postawiłbym wszystko na 1 kartę, aczkolwiek mnie byłoby chyba łatwiej, bo dzieci jeszcze nie mam. Trzymaj się w tej chujni!

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Rozwijaj talent a inżynier będzie kołem zapasowym 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Skończ studia i pozostań muzykiem! Pogódź te dwie rzeczy – uda Ci się, musisz tylko tego bardzo chcieć!
    Trzymam kciuki 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  7. mam 22 lata, na gitarze gram od 11 roku życia. Mam zespół, z którego tylko ja i lider (wokal, gitara) traktujemy go poważnie. Też mieliśmy koncerty itd, potem coś się zaczęło jebać, a to próby nie będzie a to coś znowu. W końcu nasz lider wyjechał do Anglii w celach zarobkowych, ale głównie pojechał tam dlatego że jego dziewczyna pojechała do rodziców którzy tam już mieszkali. To jest dopiero chujnia, teraz nie wiem czy pograć gdzie indziej czy co. Próby co pół roku (bez sensu) i aktualnie traktuje to jako moje hobby. Nie mam dzieci (całe szczęście) i zapieprzam w takim zakładzie jak piszesz również nie mając czasu na życie, też uczę się zaocznie i w sumie żałuję że nie mogę się w końcu wziąć w garść z tym graniem z kimś innym, bo moja gitara i 65 Watowy Laney tylko się teraz kurzą… chujnia, pozdrawiam i rób to co kochasz a na pewno jakoś sobie poradzisz

    0

    0
    Odpowiedz
  8. No widzisz, jak się ma dziecko, to trzeba teraz na nie patrzeć i za nie odpowiadać i zapewniać. Dobrze, że ją kochasz i masz taką rozterkę, bo to świadczy o tym, że masz serce i jesteś człowiekiem. Myślę, że wspaniale jest spełniać swoje marzenia i potem tego nie żałować, ale nie da się tak zapieprzać przez całe życie nie zmieniając nic w nim. Jeżeli masz być szczęśliwy ze swoją córką, to wybrałabym jej dobro. Może znajdź nowych ludzi do zespołu albo znajdź nowy, żeby było w nim przyjemniej. Powodzenia w wyborze!

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Wszystko na 1 kartę-to twoje życie i to ty masz być w nim szczęśliwy.Zgadaj się z kolegą który też miał zespół i opisał to w jednym z komentarzy…będzie was już dwóch;)

    0

    0
    Odpowiedz

KASA! KASA! KASA!

… jestem zniesmaczona materialnym podejściem do życia mojej rodziny! To jest wręcz przerażające! Wkurwia mnie to właściwie do granic! Czy ja zostałam podrzucona?! Nijak do nich nie pasuje! Wszystko kręci się wokół pieniędzy! A gdzie inne, dla mnie ważniejsze wartości? Tak wiem, to chyba mój błąd… jestem idealistką… ale czy takie życie nie jest bogatsze? Święta, rozmowy przy stole, wiele tematów poruszonych… praktycznie we wszystkich JA odstaję! Czy to ze mną jest coś nie tak czy to oni są nienormalni? Czy rzeczywiście w tym brutalnym świecie liczą się tylko pieniądze? Zgodzę się z tym, że są ważne… masz je więc możesz – kupić to co chcesz, wyjechać w ciekawe miejsce, kształcić siebie czy dzieci, czuć się bezpiecznie pod kilkoma względami, zapłacisz rachunku, zrobisz zakupy, ale… co z miłością, przyjaźnią?
Wkurwiam się jeszcze bardziej! Bo rozstałam się z moim Jedynym i…
nie rozumiem ICH podejścia… że teraz powinnam szukać faceta „ustawionego”, bo z takim to COŚ mnie czeka! Życie na pieniądzach jest stabilniejsze, jak nie ma kasy to związki się rozpadają… to wszystko ich jebane słowa! PORAŻA mnie to! Znam miliard sposobów wyrażania uczuć bez wyjścia do kina czy restauracji! Czy miłość naprawdę nie istnieje? A jeżeli istnieje, czy ma szansę trwać?
Mam doła… ale powoli wygrzebię się z tego… jakoś, mam nadzieję… nie pieniądze….

24
43
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "KASA! KASA! KASA!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. wiesz dziewczyno, niedawno sam tak pomyślałem. moi rodzice także są materialistami (może tego bardzo po nich nie widać, ale to dlatego, że nie jesteśmy zbyt bogaci). zakochałem się w dziewczynie z bogatego domu i jakoś okazałem się nie dość dobry (z jakiego powodu? nie mówię, że na pewno o to poszło, ale może). a miłość? obawiam się, że to już przeżytek, romantyzm umarł. wystarczy obejrzeć taki film jak 'Galerianki’ żeby zobaczyć co teraz liczy się dla ludzi. Life is piece of shit when you look at it, i niech nikt nie każe mi patrzeć na jego jasną stronę bo taka nie istnieje. pozdrawiam Cię i życzę szczęścia (w miłości oczywiście ;))

    0

    0
    Odpowiedz
  3. ech szkoda, że w dalszym ciągu nie słyszę takich słów z ust mojej dziewczyny mimo, że jej cały czas zwracam na to uwagę… śrut. pozdrawiam i życzę kogoś fajnego na Twojej drodze życia.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. cytaty z polskiego hh , i dobrze :D:D

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Uwierzcie, dla mnie naprawdę nie liczy się kasa! Nie obchodzi mnie to, że koleś nie ma auta, czy najnowszego modelu komóry… są rzeczy po prostu WAŻNIEJSZE! I nie chodzi o to, że sama jestem „bida z nędzą”! Nigdy niczego mi nie brakowało, ale nie należę do bogatych… tylko zastanawiam się, jak mnie wychowali, skoro mam inne poglądy? W nich na stare lata coś się zmieniło?! Ni chuja, nie dam się! Za wszelką cenę chcą mnie do siebie przekonać, do tego cholernej materialistycznej idei, ale rzygam nią na wszystkie strony i pozostanę po swojej!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Ty to jesteś chyba z innej bajki, mało jest takich dziewczyn jak TY. Wielki szacunek dla Ciebie!!! pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze w życiu

    0

    0
    Odpowiedz
  7. to pewnie dlatego, że masz teraz jakiś bunt i myślisz o wszystkim inaczej niż inni

    0

    0
    Odpowiedz
  8. No miłość nie istnieje…ale to przez takich ludzi jak twoja rodzina…a dzięki takim jak ty tli się iskierka że może jednak nie wszystko stracone…Trwaj przy poglądach to najważniejsze.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Bunt? Nie, mam to już za sobą… to idealistyczne podejście do życia… i choć wiele razy przejechałam się na facetach, to cholera nadal wierzę w miłość 🙂 w taką prawdziwą, bezinteresowną… nie opartą na pieniądzach!

    0

    0
    Odpowiedz

Zlał sie w przedpokoju

Miesiąc temu zauważyłem, że w przedpokoju na dywanie jest mega mokra plama przed pokojem współlokatora. Jak się go zapytałem o plamsko to zaczął pierdolić farmazony, że herbatę w nocy robił i rozlał ją. Kilka dni temu tak zaczęło jebać w przedpokoju, że chatę wstyd otwierać. Okazało się, że przyszedł najebany do domu i naszczał na dywan, bo kibla nie umiał znaleźć. Postanowiłem, że przy najbliższej okazji narżnę mu do szafy, żeby poczuł chujnię pieprzony szczoch. ŚRUT!!!!

30
56
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "Zlał sie w przedpokoju"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. O tak to będzie dobry rewanż :)) Czekam na efekty

    0

    0
    Odpowiedz
  3. dajesz dajesz ;d

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Krzychu Ty mu już dawno powinieneś głowę upier….. ja we śnie 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Krysiek może on ma tarło i zostawił zapach dla samic ;p

    0

    0
    Odpowiedz
  6. ahaha xD zrób mu tak, najlepsza zemsta. albo się wyprowadź od tego brudasa

    0

    0
    Odpowiedz
  7. pewnie sam sie zlałeś i teraz zganiasz na najebanego, bo nic nie pamieta, szczochu jeden!

    0

    0
    Odpowiedz

Druga kategoria

Czy osoba po przejściach nie ma prawa do szczęścia? Czy to, że kobieta ma dziecko skreśla ją jako kandydatkę na zonę, towarzyszkę życia? Czy to ze raz komuś nie wyszło musi znaczyć, że nie wyjdzie nigdy? Czy to, że jestem dzieciatą rozwódką znaczy, że jestem osobnikiem drugiej, gorszej kategorii? Jestem cholernie samotna przez co popadam w coraz gorszą depresję, nie chodzi tu o znajomych bo tych mam ale brakuje mi tej drugiej połowy, kogoś kto byłby na dobre i złe, kochał, szanował i dbał o mnie ale który mądry facet podejmie się wzięcia kobiety z bagażem. Pozostaje samotne płakanie w poduchę, bo takich jak ja faceci tylko do seksu potrzebują. Żaden nie pomyśli żeby potraktować poważnie bo po co. Jestem do niczego , życie jest do niczego, chujnia na całego.

37
52
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Druga kategoria"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kochana! Długo zastanawiałam się, czy nie napisać tu o tym… bo czuję identycznie! Jestem młodą mamą, do tego rozwódką, ale… no właśnie – co jest problemem? To chyba w facetach tkwi jakieś nieporozumienie? Czy w NAS? Szukam ciągle odpowiedzi…
    Trzymaj się ciepło!

    A…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Może na początku jak kogoś poznajesz, nie mów od razu, że masz dziecko. Jak nie pyta, sama nic nie mów. Jak zaczniecie się ze sobą lepiej czuć, poznawać, powiedz mu o dziecku to może przyjmnie to z godnością.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Odpowiem Ci na poszczególne pytania:
    1. Tak.
    2. Tak.
    3. Tak.
    4. Tak.
    5. To już w sumie nie pytanie, sama sobie odpowiedziałaś 🙂
    6. Stwierdzenie – no, to już wiesz co masz robić, nie trać czasu.
    7. Patrz pkt. 5.
    8. Nie sposób zaprzeczyć. Ale fajnie, że przynajmniej zdajesz sobie z tego sprawę.
    Miłego dnia 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Jedź do stanów albo bliżej do anglii, czy gdziekolwiek. Tam rozwód, nie rozwód, konkubinat, nie konkubinat, dziecko czy trójka – wsio rybka.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. nakręcasz się swoim dołem i problemami… kochana, to w chuj trudne, ale spróbuj zacząć wszystko od nowa jakbyś miała zupełnie czystą kartę. i nie wmawiaj sobie że „takich jak Ty faceci tylko do seksu potrzebują”. pokaż światu i SOBIE że jesteś zajebista 🙂 jeszcze znajdziesz tego swojego jedynego, który pokocha i Ciebie, i Twoje dziecko. może w złych miejscach szukasz. mój brat ma trzyletnie dziecko, i rok temu poznał (w necie, najpierw po prostu się przyjaźnili) fantastyczną kobietę, która pokochała jego i jego synka całym sercem. da się? da się! więc głowa do góry i nie komunikuj światu że nie masz już szans na szczęście, ale pokazuj że niezależnie od wszystkiego możesz być szczęśliwa i najfajniejsza. 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Słuchaj, mam 22 lata i samemu ciężko widzę teraz bycie z kimś kto ma dzieci. Nie o to chodzi że Ciebie to skreśla czy coś z Tobą nie tak. Po prostu duża część facetów nie dojrzała do wychowywania dzieci (albo przynajmniej ci na których się oglądasz). Ale może to i lepiej że takiego nie możesz znaleźć? może trafisz również na jakiegoś rozwodnika który będzie umiał zaopiekować się Tobą i dzieckiem. Życzę Ci tego i pozdrawiam ;*

    0

    0
    Odpowiedz
  8. No właśnie, wielu facetów jeszcze nie dojrzało do poważnego związku w ogóle! Nie możesz się tak nastawiać! Oczywiście, że masz prawo do szczęścia i ktoś, kto tu odpowiadał na Twoje pytania jest bezdusznym chamem. Sama mam koleżankę, która ma dziecko, a znalazła sobie wspaniałego chłopaka, który kocha ją i jej dziecko. Będzie dobrze 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  9. To zależy…często spotykałem się z kobietami po rozwodach,dzieciatymi i generalnie to nie posiadanie dziecka je przekreślało(no ja się na ojca nie nadaję a na pewno nie teraz),tylko ich tępota bo jak słyszałem ich historię to pakowały się w takie gówna bez przyszłości na własne życzenie…i niektóre samotne matki to naprawdę nadają się tylko do wyruchania i kopnięcia w dupę(ale to ogólnie większość kobiet taka jest).Może znajdziesz kogoś wartościowego,może nie(chociaż też uważam że raczej będzie to facet po przejściach bo on Cię zrozumie:)

    0

    0
    Odpowiedz

Jesteś samotny na 99,5%, czyli kobieta o życiu

Jakby tego nie ująć, najbardziej rażący jest fakt, iż do końca życia jesteśmy sami. Ludzie masowo bawią się w kłamstwa, intrygi, biegną po trupach do celu. I jakby nie było, dostrzegają wady tylko w innych, w sobie OCZYWIŚCIE nie. Rozumiem, że wszyscy jesteśmy mesjaszami, poczęła nas dziewica, po prostu męczennicy. O nie, drogi kolego, myślę, że jesteś chuja wart. Idea obudzenia w sobie modnych instynktów, talentów, cech-jest po prostu śmieszna. Naprawdę sądzisz, że jesteś fajniejszy, zabawniejszy, bardziej podniecający, gdy wymyślisz kolejną pijacką historię o libacji za domem pani Łazankowej? Nie piętnuję używek, myśl 'wszystko dla ludzi’ ma swoje racje. Ale nic w zawrotnie dużych ilościach nie wygląda dobrze. Życie po życiu straciłoby swoją magię, tak jak tona tabliczek czekolady, czy hektolitry wódki. Ludzie zapominają, że są zwierzętami stadnymi. A wasze śmiechu warte podążanie do tego, co modne, symulowanie spełnienia miłosnego bądź rozpaczy wszechobecnej… Kogo nie zaczepisz na ulicy, twierdzi, iż jest zabawny, lubi sport, jest orginalny, szalony, wierny, ma swój urok. W życiu szuka partnera pięknego, wysportowanego, zabawnego, szalonego, kochającego i wiernego. Człowieczeństwo powiela idee, chcecie być ludźmi, za których się macie. Taka kolej rzeczy nie istnieje, ludzką naturą jest, że zawsze chce więcej wiedzieć, poznać, zobaczyć. A nie wiedząc czego chcesz, powrócisz do punktu wyjścia, czyli tytułu moich wypocin. Wiem, że od mojej myśli jest wiele odstępstw i niekoniecznie się do nich zaliczam-nie mnie się oceniać. Pozdrowienia ze Śląska.

28
50
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Jesteś samotny na 99,5%, czyli kobieta o życiu"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. (pozdrowienia z trójmiasta)

    0

    0
    Odpowiedz
  3. A ja Ci powiem to zależy. Każdy człowiek ma swoje spojrzenie na to jak jest. Są ludzie, którzy nie myslą nawet o 1/20 tego co napisałaś. Oni są szczęśliwi i im nie wmówisz, że są sami tak naprawde. Są ludzie, którzy dopasowują się do takiego stopnia, że ich te tematy nie obchodzą, po prostu. Bo nawet nie mają powodów zeby o tym myśleć.
    I wiesz co jeszcze? Zazdroszczę im. Tak jak pewnie Ty zazdrościsz.
    Bardzo dobrze napisany post, podziw i szacunek. Zgadzam się z tym co napisałaś bo pewnie jeszcze nie pokazano mi tego, że w życiu nie musi być tak popierdolenie. Czekam aż na mnie przyjdzie czas. A tymczasem pozdrowienia z N.G ;D

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Nie wiem, po co nam ten link do lastfm. :>

    0

    0
    Odpowiedz

Otaczająca rzeczywistość

Co mnie wkurwia? Ano podobnie jak wielu ludzi otaczający mnie świat, zjebani ludzie, którzy myślą, że jak mają więcej kasy od innych albo lepsze auto albo pracują za granicą to są mistrzami świata i okolic. Goście, którzy potrafią przesiedzieć całą niedzielę w zasmrodzonej papierosowym dymem knajpie i którzy twierdzą że to ja jestem zjebany bo idę tam raz na dwa miesiące. Panienki, które nie rozumieją, że nie wszystkim łatwo przychodzi nawiązywanie nowych znajomości i nie wszyscy są duszami towarzystwa. Patrzą na mnie jakbym był gejem albo z marsa albo nie wiem skąd. Gdy moi ojcowie byli młodzi, to może nie było pięknie, jednak większość miała takie samo gówno. Nikt nie wyskakiwał ponad pewien poziom. Ludzie gromadzili się na prywatkach, a nie w techno klubach gdzie teraz debile pod wpływem narkotyków zjadają 200 złotych. Stwierdzam, że nie pasuję do tego konsumpcyjnego świata. Chujnia.

31
58
Pokaż komentarze (12)

Komentarze do "Otaczająca rzeczywistość"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Masz 2 ojców?

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Podzielam… Pozdro

    0

    0
    Odpowiedz
  4. ojcowie… hmmm to brzmi trochę dziwacznie ;)prawdą jest co rzeczesz, ludzie są różni jeden lubi jak mu cyganie grają a drugi jak mu skarpety śmierdzą. musisz poznać odpowiednich kompanów po prostu

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ja czuje to samo, próbuje się w tym gównie odnaleźć, ale jakoś nie potrafie. Same palanty i głupie chuje wkoło, a jeden mądrzejszy od drugiego. Czuje taką potrzebe żeby spierdalać stąd jak najdalej. Ta rzeczywistość jest tak zjebana, zabija mnie powoli. Nie przejmuj sie drogi chujowiczu, mam takie same odczucia

    0

    0
    Odpowiedz
  6. ’moi ojcowie’, ke? to ilu ich miałeś?

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Moi ojcowie = moi rodzice = ojciec i matka. Czepiacie się.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Dzisiejszcze czasy są do dupy, tak samo jak i ludzie je tworzący.
    A koledzy z 1 i 5 kometarza mają chyba problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Tak się mówi… „moi Ojcowie”… to nie znaczy że ma 2ch ojców tępaki 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  10. „duszą towarzystwa” nie „duszami towarzytwa” 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  11. może się mówi 'moi ojcowie’ ale na pewno nie w regionie gdzie ja mieszkam bo bym to chociaż raz usłyszałem, a mimo dwudziestu lat na karku nie słyszałem ani razu.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. ojcowie? hmm czyżbyś był tym sławnym kolarzem??

    0

    0
    Odpowiedz
  13. tak kórwa zjeby – „ojcowie”!! chodziło mu pewnie o te słowaw rozumieniu przodkowie;/ ale już dobra nie każdy musi wszystko rozumieć:D

    0

    0
    Odpowiedz

Rozerwanie emocjonalne kobiety

Byłem z kobietą ponad dwa lata, po czym wszystko się zjebało. Wiadomo, były wzloty i upadki, czasem kłótnie, ale było też wiele pięknych chwil. Rozstaliśmy się na początku nowego roku z mojej winy(większa kłótnia, nigdy nie zdradziłem). Spierdoliłem sprawę, żałowałem tego okrutnie. Próbowałem potem wszystkiego, spotykaliśmy się, wyciągałem ją do kina, na spacery, na narty, zawsze z nadzieją że w końcu da mi jeszcze jedną szansę. Przy spotkaniach słyszałem tylko że ona mnie kocha, ale nie wie czy chce ze mną być. Mówiła, że chce się bawić, że ją ograniczałem i trzymałem w klatce (to że NIE CHCIAŁEM żeby chodziła do zajebanych klubów z kumplami ale beze mnie, było wg niej ograniczaniem wolności). I tak wytrzymałem jakiś miesiąc, po czym zwątpiłem. Ile można ludzie? Latać jak pies i cierpieć na każdym kroku słysząc „kiedyś było źle, teraz też będzie”. Ludzie się zmieniają, ale ona tego nie potrafiła zrozumieć. Nie mieliśmy kontaktu przez prawie 2 miesiące, oprócz tego, że nawiązywała do mnie w opisach na gadu „marzeń i wspomnień nikt mi nie zabierze”. I co? W końcu odezwałem się do niej ja( a jakże kurwa mać, jebana miłość) i co? Dowiedziałem się że żyje sobie dalej, a uczucia wcisnęła gdzieś bardzo głęboko. I że to co czuje wyraża piosenka 12 łez. Zabolało. Zabolało aż za bardzo, postanowiłem zerwać już całkowicie kontakt. I uwaga… jeszcze tego samego dnia, kiedy spacerowałem z kumplami, natrafiłem na nią i jej koleżankę. Przywitałem się z koleżanką i poszedłem dalej. Już po 15 minutach dostałem wiadomość z pretensjami, że „nie przywitałem się z nią, nie sądziła że taki będę…” Wytrzymałem i nic nie odpisałem. I jak myślicie? Teraz tylko widzę ciągle jak wypisuje, że bardzo chciałby mnie przytulić i że tęskni. Mam przykład zeszytowy, kobiety z rozdwojeniem jaźni. Rozjebanej emocjonalnie hipokrytki, która sama nie wie czego chce od życia. Czuje jakby bawiła się mną na każdym kroku.. Nie wiem co mam dalej robić. Jak można kochać takiego potwora? Chujnia.

32
67
Pokaż komentarze (15)

Komentarze do "Rozerwanie emocjonalne kobiety"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jak bym czytał swoja historie… Typowo dokładnie to samo;/ teraz bedzie udawać że jej smutno a my że nam żależy będziemy latać wspierać je potem one znajdą innego i koniec histori spadamy w kąt…

    0

    0
    Odpowiedz
  3. latałeś za nią jak pies – miała Cie w dupie.
    wkońcu znalazłeś jaja w spodniach i zachowałeś się jak facet, olewając suke, to zapaliła się jej czerwona lampka z dopiskiem „o kur.. straciłam adoratora” i stąd te jej zabiegi – zaczniesz zwracać na nią uwagę to wrócisz do punktu wyjścia.

    olej totalnie, powiedz że swoją szanse straciła, kiedy bardzo chciałeś to naprawić i dla Ciebie temat jest skończony i zamknięty, a jedyne co jej możesz ofiarować to sowity kop w dvpe lub faja w sakwe.

    i jeszcze odnosnie tej milosci:
    bylem z kobieta 4lata, zaręczyliśmy się, zerwałem z nią – bolało miesiąc czy dwa, a teraz jest tylko lepiej, a nawet jeszcze lepiej, jak z nią (przy obecnej partnerce). ogarnij sie i nie bądź miękkim fjutem.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. kobiety to chuje.
    tak, jestem chujem.
    pozdr. Walczarka.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Olej ją. Ona jest niedojrzała emocjonalnie i do tego pierdolnięta w beret. Nie ma co taką gówniarą sobie głowy zawracać.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Niech spierdala. Ma czego chce, a Ty ciesz się wolnością. Peace.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. brak dojrzałości emocjonalnej…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. „Ludzie się zmieniają, ale ona tego nie potrafiła zrozumieć.” ludzie się nie zmieniają…

    0

    0
    Odpowiedz
  9. olej to w pizdu!!ona raz dwa znajdzie pocieszyciela…olać!!

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Dzięki wszystkim za komentarze.
    Niestety, znowu zgubiłem gdzieś jaja i zadzwoniłem do niej. Ot tak z życzeniami i chwilę pogadać o co jej chodzi, czego chce. I co? Wielki płacz przez telefon, teksty że mnie kocha, ale nie chce znowu przez to wszystko przechodzić. Na pytania to czego ona ODE MNIE W KOŃCU CHCE, nie potrafiła odpowiedzieć.
    I oczywiście od tamtego telefonu, ma na mnie wyjebane.
    I tym oto sposobem rozjebałem się psychicznie, a ona pewnie lata jak skowronek bo przecież w każdej chwili może wrócić do takiego frajera który na nią czeka jak pies na swego pana.

    Modle się żeby to w końcu się skończyło. Życzę sobie w te święta większych jaj.
    Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Człowieku wyjeb wszystkie kontakty do niej i skończ się katować. I kurwa nie odpisuj na jebane smsy ani inne tego typu gówna (jakieś NK,FB, chuje muje).
    Miałem to samo i dopóki będziesz miękkim chujem to ciągle będziesz się z nią kontaktował i później się wkurwiał. Taka syzyfowa praca. Olej szmatę raz a dobrze, a zobaczysz jaka była naprawdę (stawiam, że wróci do tego fagasa o którym piszesz). 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Chłopie weź się w garść – jak będziesz się traktował jak psa to i psem będziesz. I co – niech se lata jak skowronek. CO to cię kurwa obchodzi. Olej totalnie, serce się zagoi a wkrótce być może znajdziesz kogoś kto cię doceni. Bo póki co to widzę że ona jest niedojrzała ale ty też trochę równasz w dół. Szanuj się do chuja!

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Ha ja miałem tak samo! Po zakończeniu związku. Najpierw gada że to definitywny koniec a później że nawet do niej nie zagadałem miała pretensje, dlaczego nic nie robię itp, i w ten oto sposób, w wielkim skrócie baba potrafi zrujnować psychikę faceta i tu zaznaczam facetowi bez doświadczenia. Absolutnie każdy który pierwszy raz szczerze pokocha taką niedojrzałą emocjonalnie idiotkę tak kończy. Trzymaj się, są nas miliony, w końcu odzyskasz jaja tylko pamiętaj one są jak zęby raz odrosną, później musisz ich pilnować, pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Ej słuchaj ona nie że nie jest zdecydowana tylko chce żebys jej mówil jaka to ona jest piękna,że ją kochasz itd itp.Żebys się uganiał jak ten frajer .. Chuj niech będzie z nią olej Kurwę z góry na dół bo tylko na to zasługuje.Widać jesteś wporzo znajdziesz se inną..:)nie dzwoń do niej bo tylko się rozpierdalasz psychicznie..A no i nich nie odwala że jej uczucia wyraża piosenka 12 łez powiedziała ci to żeby wzbudzić w tobie jakieś cholerne poczucie winy czy coś w tym stylu podłamać cie chce i tyle;/
    ta Twoja BYŁA jest żałosna;/ Nie lataj za nią nie dzwoń nie pocieszaj nie odpisuj nie witaj sie z nią po prostu niech ci zwisa lata i na dodatek powiewa xD..[sory za powtórzenia czy orty;]3’m się! ! ![iCee]

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Chłopie..takich jak Ty jest na pęczki.ja odrobłem 5-cio letnią lekcję..też niby ja ograniczam,sprawdzam,wypytuję.W rzeczywistości pytałem tylko o to co widziałem dlaczego nosi ciągle telefon przy sobie,nawet do ubikacji..przed snem sprawdza po kilka razy eski,na noc kładzie wyłączony telefon pod poduszkę.Dlaczego ciągle opowiada o innych facetach,porównuje mnie do nich..Innym razem zapytałem kim jest dla niej kolega,który podczas wigili w Holandii ja obściskiwał,dlaczego ciągle zmienia nr telefonu..dlaczego siedzi ciągle na NK nawet po 4 godziny dziennie..W końcu sie dowiedziałem,że powinienem stanąc przed lustrem i popatrzyć na siebie..więc sie spakowałem i wyszedłem..Zaczęła płakac dzwonic przepraszać.Wróciłem,..ale jej zachowanie nie uległo zmianie..dalej eski,NK.portale randkowe…to wg niej tzw prywatność,która nalezy tylko do niej..Wśód tej prywatności znalazł się koleś o którego zapytałem..i czego się dowiedziałem..,że go nie zna..,że to przypadkowy znajomy..Nie uwierzyłem ,doszło do kłótni..Wtedy dowiedziałem się,że ma 4 poważne zainteresowania i lepiej abym o wszystkim nie wiedział..Nie chciałem wiedziec..wyszedłem zerwałem kiontakt.Gdy sie zastanowiłem doszedłem do wniosku,że łączył nas tylko seks..To zamało.A koleś o którego pytałem wkrótce okazła się jej znajiomym.Ale chyba juz zerwalio bo minęło 1,5 roku a ona dzwoni.prosi abym przyjechał…Tym razem nic z tego juz mi jaja urosły.Ty sobie też dasz rade…

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Patologia to nie jest tylko „większa kłótnia”

    0

    0
    Odpowiedz