Co mnie boli?

Gdzieś tu niżej jakaś dziewczyna napisała, że chciałaby być facetem.
Nie zdajecie sobie sprawy, jaka to chujnia siedzieć w ciele kobiety, mając umysł męski.
Operacje i kuracje hormonalne są baaardzo drogie, męczące, wykańczające organizm i nie dają 100% pewności powodzenia zmiany płci.

I tak, dla większości z Was jest to niezrozumiałe, że to minie, taki okres dojrzewania, tere fere. A co, jak ktoś ma już 26 lat i nie minęło.
NIC z tym nie zrobię, będę się męczyć i udawać hetero, mimo, że nie jestem homoseksualna, bo nie ciągnie mnie do kobiet jakoś specjalnie… Chciałabym być facetem i wtedy być z kobietami. Nie jako kobieta 🙁

Ale co, gówno.
Chcę żyć, choć wiem, że nigdy nie będę szczęśliwa.Jestem atrakcyjną dziewczyną, kobietą mającą powodzenie…
Będę udawać zadowoloną z jakimś miłym facetem, może urodzę mu dzieci, będę uszczęśliwiać ich, jak się da. Może w tym znajdę jakiś sens życia.
Nikt nigdy nie dowie się prawdy.

Nie oczekuję zrozumienia, ale wyobraźcie sobie, że przez okres np. roku jesteście w ciele płci przeciwnej i pomyślcie, czy byłoby to fajne na dłuższą metę – na całe życie…

Ach, cóż zrobić… Pozdrawiam..

48
78
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Co mnie boli?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. nie daj się i zawalcz o siebie 🙂 znam takich, którym się udało!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. jakbym był w ciele kobiety to pierwsze co bym zrobił to poszedł pod prysznic !

    1

    0
    Odpowiedz
  4. moze idz do psychiatry psychologa itp?

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Napisałeś:”NIC z tym nie zrobię, będę się męczyć i udawać hetero, mimo, że nie jestem homoseksualna, bo nie ciągnie mnie do kobiet jakoś specjalnie…” Przeczysz sam sobie, bo – skoro masz psychikę faceta, a ciągnie cię do facetów, to jesteś homoseksualistą uwięzionym w kobiecym ciele.

    1

    0
    Odpowiedz
  6. co ty wiesz o byciu facetem, ty stara dupa jesteś.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Jak jeszcze nie mieszkasz w Reichu to jedź tam, bo tam z twoją przypadłością przynajmniej kasę zrobisz w red light district

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Przejebane. A jaka to chujnia być mężczyzną i mieć umysł męski a czuć się podle tylko dlatego że ludziom cholernie przeszkadza że jest gejem.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Twoja chujnia to nic, gość co nie może zwalić sobie w domu, ten to ma problem.
    Zwiększ masę, a będziesz jeździć mesiem i zarabiać 11 tysięcy tak jak ja.Kupię sprzęgło od mesia.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. pozdrawia autorka chujni do której się odnosisz 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  11. @4 „Chciałabym być facetem i wtedy być z kobietami”, rozumiem Cię dziewczyno, i te pytania dlaczego nie masz chłopaka, co ty inna, już człowiek woli czasem być sam niż babrać się w przekłamanych związkach.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. @7, brak zrozumienia dla gejów to dopiero chujnia… Pozdrawiam Cię, życzę, żebyś zaznał dobrych ludzkich uczuć, ja sama jestem dziewczyną, ale bardzo lubię gejów, bo niczego ode mnie nie chcą i są baardzo otwarci. Trzymaj się!

    0

    0
    Odpowiedz

Weselna chujnia

Spędzam część wakacji w niewielkim mieście rodzinnym, niesie mi więc z wszystkich okolicznych restauracji okropne dicho z weselnych potupanek i tak co tydzień w sobotnie wieczory i noce. Nosz kurwa ja pierdolę, na trzeźwo ciężko się tego słucha. Nawet jak gdzieś wyjdę na miasto to i tak ta muzyka jest wszędzie, jestem otoczona przez dicho. Jasne, że każdy słucha czego chce, bawi się przy czym chce itp ale dla postronnych to jednak może być koszmar. Wrrr.

30
65
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Weselna chujnia"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. No to wy…jeżdżaj.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Każda muza dla kogoś może być koszmarem. Dla tych słuchających dicho może być koszmarem house albo techno tudzież inny hip-hop. Grunt to słuchać tak żeby nie przeszkadzać innym.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Cisz się, że nikt nie jodłuje o północy – bo to dopiero stawia na nogi, że aż chuj więdnie na tydzień.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Doskonale Cie rozumiem, a pomyśl dodatkowo, że ja wprost nienawidzę wesel – z bardzo wielu względów – a dodatkowo jestem na nie zapraszany regularnie, teraz nawet nie mam partnerki, chujuwa totalna

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Też nienawidzę tego wiejskiego szjasu, współczuje ci i łącze się w bólu

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Daj sobie na wstrzymanie, spróbuj przywyknąć. Innej drogi NIE MA. Chyba, że jakieś zatyczki…
    Osobiście wolę mocniejszą muzykę, ale jakoś się dostosowałem i nie przeszkadza mi dicho z pola czy jakieś techno. Natomiast za słuchanie dubstepu bym zabił, ale zawsze można zagłuszyć tą „muzykę” jakimś black metalem 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  8. ja tez nie mam z kim chodzic po weselach i wali mnie to !! najlepiej bawie się sam ze sobą !!

    0

    0
    Odpowiedz
  9. czy to ci się podoba czy nie, na weselu najlepsza zabawa jest przy „majteczki w kropeczki”, „bara, bara, bara, riki, tiki, tak” itp. kawałkach – nie jestem w temacie i pewnie te przeboje są już nieaktualne. a co do chujni – no to masz mega problem 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  10. ja tam bym sie akurat na wesele przeszła, chociaż fanką muzyki weselnej nie jestem. Tylko mnie nikt nie zaprasza, 😀

    0

    0
    Odpowiedz

Życie to KUPA niespodzianek

Ostatnimi czasy wpisy na chujni wypełnione są gównem i fekaliami. Niektórych to może brzydzić, odbierać apetyt i wprowadzać w stan pełnego ramadanu. Mnie to jednak nie rusza, może nawet kojarzy się z jedzieniem… Wszystko jest przecież względne, taka mucha powiedzmy uznaje twe gówno za godny posiłek, podobnie jak niektórzy fast-foody. Może właśnie to mieli na myśli twórcy South Parka w odcinku, gdzie wszyscy jedzą dupami a srają ustami (Season 6: Red hot catholic love).
Boli mnie jednak co innego… Biedronka. Kupuje w niej od lat, w dodatku teraz mieszkam od niej 50m (licząc zjazd windą 62m). Przez lata obserwowałem jej transformację, do tego czym jest teraz. Nie jest źle. Jednak każde zakupy są powtarzalne, nie ma już niespodzianek w postaci zepsutego śledzia czy śmierdzącej sałatki. Wiem co kupować, wiem w których rzeczach jest glutaminian sodu, a gdzie nie. W unoranym koszyku z biedronką w godle niosłem już prawie wszystko co jadalne i nie. Zaobserwowałem nawet w jaki sposób podnoszą ceny na przykładzie lasagne – zwiększają wagę produktu o X % oraz cenę o X % dodając plakietkę X % gratis. Po upływie kilku tygodni plakietka „X % gratis znika” podobnie jak X % wagi, natomiast cena pozostaje.
Przerąbane, że jestem za leniwy żeby jechać tramwajem do innego sklepu. Jednym słowem chujnia, rak jąder i pułpasiec. Pozdrawiam wszystkich magistrzących się, przelewających swe myśli i uczucia na chujnie w ramach ustawowego opierdalanka. Ciao bambino!

43
72
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Życie to KUPA niespodzianek"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Spoko stary, ale tekst bardziej nadałby się na portal „Luźnemyśli.pl” a nie na chujnia.pl

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Autorze, czy przypadkiem nie jesteś studentem PWR mieszkającym w pobliżu swojej uczelni, czyli na tzw. Grunwaldzie?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. ale mi chujnia ! ja pierdole !

    0

    0
    Odpowiedz
  5. a półpasiec – tak się pisze 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  6. łoj tam, łoj tam

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Ide na luźne mysli.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Powinieneś napisać że wagę zwiększono o x, a cenę o y, bo to są dwie różne wielkości.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Obsrajcie się wszyscy tymi biedronkami, lidlami itp. Dajecie zarabiać zagranicznym sieciom a później narzekacie że nie ma pracy, że ciężko, że się zesrało !!! że bida !!! Przykład eurocasha który kupił tradis kto siedzi w handlu to wie o co chodzi. Skoro latasz do biedronki i po innych marketach z kapitałem zagranicznym to później nie narzekaj że nie masz roboty, że bida, że ciężko. Nie lataj po zapomogi od państwa polskiego tylko zasuwaj do portugalczyka który wywoź Twoją !!! forsę z kraju którą zostawiłeś będąc na zakupach u niego z cieszącą się michą że jesteś w markecie.

    0

    0
    Odpowiedz

Legendy miejskie

Ostatnio natknąłem się w necie na następującą legendę miejską: w 1996 roku gdy została wydana gra Pokémon Green na GameBoy, mnóstwo dzieci (7-12 l) w nią grało. Efektem tego były koszmary nocne, bóle głowy/brzucha, krew z nosa. 70 proc. z tych dzieci popełniło samobójstwo. Zaintrygowało mnie to. Dowiedziałem się, iż zauważono związek bo wszyscy oni grali w Pokémon Green. Wszyscy przerwali grę na 1 etapie – miasteczku Lavender Town. Było ono malutkie i grała w nim naprawde schoziwa 8bitowa muzyczka. (youtube:Pokemon green beta lavender town). Ta muzyczka mimo prostoty wprowadza w smutny nastrój i niepokój. Okazało się że zawierała niesłyszalne dźwięki wpływające na psychike. Gdy na jednym z filmów koleś odtwarzał tą muzyczkę w programie, na falach dźwiękowych wyrył się napis. (youtube:pokemon missing frequenties-lavender town). Zaintrygowało mnie to i sprawdziłem sam-prawda. Czytałem o tym w necie całymi dniami. Teraz ta pierdolona muzyczka gra mi w uszach ciągle i mam przejebane koszmary z tym w tle. Chujnia.

55
58
Pokaż komentarze (14)

Komentarze do "Legendy miejskie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Weź się do roboty a nie takie gówna wymyślasz

    0

    0
    Odpowiedz
  3. tak to jest jak sie creepy pasty czyta;)

    0

    0
    Odpowiedz
  4. o boże bez kitu posłuchałam tego, to jest okropne. jak to zaczeło lecieć to zachciało mi sie nagle płakać i jakos odczulam taki strach… to dziwne, boje sie.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. Od autora: nie wymyślam gówien, tylko po prostu czytałem o tym, i teraz jak tylko usłyszę tą muzyczke to od razu sie wkurwiam,a na dodatek snila mi sie ona. Mam co do roboty,czytałem z ciekawosci a jesli nie masz do powiedzenia nic wiecej sensownego to nie pisz :]

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Poprostu macie najebane w bani. Ludzie coś napiszą, a wy to łykacie jak młode pelikany. Niedługo będzie, że ktoś analizował muzyczkę z mario i w trakcie analizy audio ukazał sie napis „smoke weed”, bo przecież jest taka skoczna i wesoła.

    2

    0
    Odpowiedz
  7. Przerażająca melodia ! kurwa po cóż tego słuchałem…

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Panie Autorze, co w tej muzyce jest strasznego? Toż to typowe dźwięki dla gier na GameBoy’a w czasach jego świetności.. czyli rytmicznie powtarzane,z momentami szczytowymi, później znowu jednostajnie, rytmicznie, i znowu szczytowanie, aż do znudzenia… To nie jest jakiś marsz pogrzebowy, czy coś, dlatego nie rozumiem reakcji.. posłuchałem całości, to z nudów wytrzymać nie mogłem 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Nie czaję o co z tym chodzi. Muzyczka faktycznie nieco dziwna, acz słucham tego cały czas i niczego „niepokojącego” nie odczuwam.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. o kurwa to ja lepiej tego nie będę sprawdzać:O

    0

    0
    Odpowiedz
  11. gdzie to przeczytałeś? zryta nuta oO

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Urzekła mnie twoja historia.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Nie wiem czy to ma jakiś związek , ale miałam dziś okropny koszmar z kimś kogo dawno nie widziałam i szczerze nienawidzę. Nigdy nie miałam takiego snu. MASAKRA od rana mi nie dobrze i zbiera mi się na wymioty.!!

    0

    0
    Odpowiedz
  14. P…. jak potłuczny. Jak z takiego pierdzącego głośniczka Bame Boya może się wydobyć „niesłyszalny” dźwięk. Infra dźwięki, ultra dźwięki ? I to przy 8 bitach. Masz głęboko nas….. pod kpułą. Chyba czas się leczyć.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Siła sugestii, stary: przeczytałeś, że będzie cię niepokoić, to będzie cię niepokoić.
    Ja gówniarzem będąc gameboya miałem, w pokemony grałem. Nie wiem czy akurat w te, bo nie pamiętam, ale ta muzyczka niczym się spośród innych gameboyowych nie wyróżnia.

    2

    0
    Odpowiedz

Wkurwiający dziadek

Mieszkam od zawsze w wieloosobowym domu. Ze wszystkimi jest ok tylko nie mogę dojść do porozumienia z moim pojebanym dziadkiem. Mam z nim na pieńku praktycznie od zawsze już jako mały berbeć wciąż się z nim kłóciłam, ale teraz jest gorzej. We wszystkim mi rządzi i nikogo nie można zaprosić, bo robi obciach. A to się spierdoli przy gościach i jebie jak by stado cyganek z gołymi dupami przez dom przeciekło. Innym razem zacznie dłubać w nosie. Najgorsza jest jego klapa na muchy. Zrobił ją sobie z jakiegoś kija i kawałka gumy i jebie nią z całej siły niszcząc przy tym meble. Chciałam mu ją zajebać, ale ten stary ramol chodzi nawet z nią spać! Kolejna rzecz jest taka, że jak się wysra to nie spłucze i jeszcze w tym gównie miesza szczotką do kibla, a potem ją wkłada taką usraną z powrotem do pojemnika. Żyć w tym domu to chujnia!

72
46
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Wkurwiający dziadek"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. mialam podobne klimaty z moim bratem:P jedyna rada musisz jakos sie wyprowadzic 😉 choc latwo sie pisze..

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Nasraj mu kiedyś do obiadu, może dostanie jakiejś fobii i będzie unikał smordu i widoku gówna.

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Skoro żyjesz tam od zawsze to znaczy, że to dziadka dom. A więc dziadek może sobie robić, co mu się , kurwa, żywnie podoba. A się nie podoba się to wypierdalaj.

    0

    1
    Odpowiedz
  5. ahaahhahahaha xddd zaczyna się syndrom brązowej kredki u niego!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Może i chujnia, ale obśmiałem się. Dzięki.

    1

    0
    Odpowiedz
  7. pozdrów dziadka, 5 !

    0

    0
    Odpowiedz
  8. @3 Wszystko na temat. Zresztą, moim zdaniem, człowiek tylko z samej racji, że jest stary powinien doznawać dużo więcej dozy tolerancji na różne przypadłości tego wieku. A jeżeli jest do tego np. weteranem wojennym, czy inaczej zasłużonym dla kraju, powinien cieszyć się szczególnym szacunkiem, nawet jeśli ma Alzheimera i jest trochę wkurwiający.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Uważaj żeby tylko twój potomek czegoś w genach po dziadku nie odziedziczył 😉 – a na starość pamiętaj aby ZAWSZE ściągać pośladki i trzymać kupę w dupie a nie na spodniach, no i pod żadnym pozorem nie napierdalać bąków, bo NIE WYPADA! Nie wypada!

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Tu dziadek: czekaj, jutro się tak zjebię, że Andrew Gołota i Tyson wymiękną…

    0

    0
    Odpowiedz
  11. I LOVE YOUR DZIADEK!!!!!!
    Bąki są słodkie :*:*:*:*::*:*:*
    Zapodaj jego numer :*:*:*:*:*

    0

    0
    Odpowiedz

Życie jest nobelon

Moja historia zaczęła się dwa lata temu. Wróciłam na wakacje do domu, do Polski. Studiowałam za granicą. Mniej więcej trzy miesiące przed wyjazdem zaczęłam chudnąć, nie miałam apetytu, popękały mi naczynka. Myślałam że to może przejściowe zmęczenie, nie należę do osób które przesadnie się o siebie martwią. Wizytę u lekarza odkładałam jak tylko mogłam tłumacząc się to nauką to pracą. Wiecznie zabiegana. Dopiero mama zmusiła mnie żeby w końcu się zbadała. Pierwsza diagnoza to zapalenie wątroby. Następna: pierwotny nowotwór wątroby. Dlaczego miałabym podejrzewać, że za pierwszym razem źle mnie zdiagnozowano? Dlaczego też miałabym przypuszczać, że zdrowa, silna kobieta może mieć raka? Objawy tej choroby nie są charakterystyczne. Dla mnie to mogło być wszystko. Nie było płaczu, rozpaczy ani zgrzytania zębów. Pomyślałam sobie: „Dziewczyno, wyjechałaś do obcego kraju na studia, praktycznie nie znając języka, znalazłaś pracę, faceta, nie możesz pozwolić żeby jakiś tam raczek wszystko ci spieprzył. To będzie tylko kolejny etap mojego życia z którym sobie poradzisz”. Musiałam przerwać naukę i wrócić na czas leczenia do domu. Chciałam mieć wsparcie rodziny i spokój. Mój chłopak też wrócił. Kolejne dwa lata to były wycieczki między domem, a szpitalem. Czekanie na przeszczep. Potem na kolejny gdyż mój organizm odrzucił pierwszy. Bywało różnie. Ale miałam wsparcie przede wszystkim mojego ukochanego. Gdyby nie on pewnie bym nie przetrwała tego. Codziennie był ze mną, widziałam jego zmęczone i zmartwione oczy. Dopiero niedawno dowiedziałam się jak tragicznie znosił mój stan. Rodzice ani on nie chcieli mnie martwić. Nigdy nie dał po sobie tego poznać. Był silny dla mnie, nigdy nie pozwolił mi zwątpić, że wyzdrowieje kiedy już traciłam nadzieje. Bo pomimo tego, że choroba mnie nie załamała to były dni kiedy byłam bliska poddania się. Na co dzień nie tracę pogody ducha i raczej staram się obracać wszystko w żart. Bo tak naprawdę mogło mi się przydarzyć coś o wiele gorszego. Mogłam przez to przechodzić sama 🙂 Daję ten wpis na chujni nie po to żeby udowodnić wszystkim, że moja chujnia jest bardziej chujowa od chujni chłopaka, który nie może zwalić bo nie pozwalają mu na to warunki w domu 🙂 Każdy ma swoje problemy, ale ważne jest to żeby dostrzec też pozytywy naszego życia i je docenić. Ale jak tu doceniać kiedy chujnia pełna chujni, a życie kopie nas po dupie. Może mi jest łatwiej to powiedzieć, bo dostałam konkretnego kopa, który odmienił mój światopogląd, moje priorytety i wartości. Sprawił, że mogę powiedzieć, że kocham życie jak nigdy przedtem i jak tonący brzytwy chwytam się wszystkiego, żeby zostać na tym świecie. Na pewno przez chorobę nie stanę się jakąś mniszką, nie zamieszkam na pustyni i nie będę chwalić każdego napotkanego na swojej drodze kwiatka. Kiedy wyzdrowieje, a pewnie jakiś czas mi to jeszcze zajmie, bo są przeżuty na kości, będę żyła normalnie:) Ale na pewno bardziej świadomie. Życzę wszystkim dużooo zdrowia i więcej wiary w to, że z każdej chujni da się wyjść 🙂

79
77
Pokaż komentarze (17)

Komentarze do "Życie jest nobelon"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Łeb do Słońca! Nie daj się!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. terapia gersona

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Jeśli wyzdrowiejesz to będziesz mieć satysfakcje, że ci się udało. Jak nie to naprawde nie ma czego żałować, bo życie tutaj jest naprawdę chujowe !

    1

    0
    Odpowiedz
  5. No i fajnie, współczuje choroby, gratuluję przezwyciężania choroby, jesteś świetną osobą. Ale z jedną rzeczą nie mogę się zgodzić… „moja chujnia jest bardziej chujowa od chujni chłopaka, który nie może zwalić bo nie pozwalają mu na to warunki w domu” KAZDY MA SWOJA MIARE CHUJNI, wiec nie mow, ze Twoja jest chujowsza. Codziennie rozgrywaja się jeszcze większe tragedie niż Twoja choroba, i ktoś ma z tego powodu z Ciebie szydzić?

    0

    1
    Odpowiedz
  6. chujnia chujnią ale niemóc zwalić konia jest gorsze 🙂 wiec to porównanie jest chujowe.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Trzymaj się, dasz radę!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  8. @4 przecież właśnie pisze dziewczyna, że nie o to jej chodzi, żeby udowadniać czy ja chujnia jest większa, więc się nie ekscytuj tak 😛

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Każdy ma swoje problemy i mierzy je wg własnej miary. Nie chcę cię martwić ale przeżuty na kości to nie jest dobry znak. Mimo wszystko życzę wyzdrowienia

    0

    0
    Odpowiedz
  10. @4 Hola Hola! Nie upierdalaj cytatów bo to całkowicie zmienia znaczenie „Daję ten wpis na chujni nie po to żeby udowodnić wszystkim, że moja chujnia jest bardziej chujowa od chujni chłopaka, który nie może zwalić bo nie pozwalają mu na to warunki w domu :)” Widzisz tam gdzieś w tym cytacie żeby autor stwierdzał, że jego chujnia jest gorsza??

    1

    0
    Odpowiedz
  11. @4 no to przecież napisała, że każdy ma swoje problemy i, że nie o to jej chodzi żeby coś komuś udowodnić. A co do autorki to podziwiam Cię!!!

    0

    0
    Odpowiedz
  12. @5 znajdź lepiej lepszą połowę

    0

    0
    Odpowiedz
  13. I wkońcu .. wpis normalnego człowieka. Bardzo współczuje ci choroby i życze jak najszybszego powrotu do zdrowia ; )

    0

    0
    Odpowiedz
  14. @4 Napisałam: „Daję ten wpis na chujni NIE po to żeby udowodnić wszystkim, że moja chujnia jest bardziej chujowa (…)” ponieważ zauważyłam, że każdy na chujni chcę rozwiązywać kwestie wielkości skali cudzych problemów:) uczmy się czytać uważniej. Źle zinterpretowałaś/eś sens mojego wpisu 🙂 pozdrawiam!

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Ad. 4. Ty rozumiesz co czytasz?

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Zdrowiej dziewczyno szybko 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Cześć wszystkim, tu autor spod komentarza nr4. Teraz przeczytałem jeszcze raz i rzeczywiście trochę chujowo to ująłem w słowa – musicie mi wybaczyć, ale pisałem to będąc totalnie napierdolony. Wracałem z melanżu i szedłem już spać właściwie ale dioda na komputerze się świeciła, pomyślałem wejde, zostawie jakiś ślad po sobie

    0

    1
    Odpowiedz
  18. Co to kurwa jest nobelon? Nie pojebało ci się z nowelą?

    0

    0
    Odpowiedz

Jest mi chujowo

Jest mi chujowo z moją płcią. Co dzień się z tym męczę, bo nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym być facetem.

40
80
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Jest mi chujowo"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Witamy na chujni Pana Annę Grodzką.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zmiana płci, nic trudnego, ale musisz widzieć, prawdziwi faceci walą gruchę … cokolwiek by to miało znaczyć. Patrz post „Prywatność”

    0

    0
    Odpowiedz
  4. moja dziewczyna też tak mówi jak się jej okres zbliża

    0

    0
    Odpowiedz
  5. chciałabyś być facetem bo wtedy z łatwością zarabiałabyś 11 tysi i jeździła mesiem. A tak wyjdziesz za jakiegoś frajera i będziesz mu i waszym pomiotom zmieniać pieluchy do końca smutnego jak pizda życia

    0

    0
    Odpowiedz
  6. A mi jest chujowo bo jak byłem młodszy to myślałem że to zajebiście jest mieć dziewczynę no i stało się w wieku 20 lat byłem z pierwszą dziewczyną w życiu i tak mnie zostawiła minął rok za nim się pozbierałem teraz to już nie mam zaufania do dziewczyn czuję do nich wstręt i obrzydzenie za ich postępowanie nie wiem czy jeszcze chciał bym być z dziewczyną ja nie potrafię zmieniać dziewczyn tak jak rękawiczki czyli kobiety facetów i z tym jest mi chujowo.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. do 4. Potem te „pomioty” będą jej zmieniać pieluchy, a ty bucu zdechniesz we własnym gównie.

    0

    1
    Odpowiedz
  8. @5 Też tak mam, tylko od samego patrzenia na cuda dziejące się w związkach znajomych, i na to jak niektórzy faceci traktują moją osobę jako świeże mięso rzucone na żer, pier** takie coś. Jak to się mówi tego kwiatu jest pól światu, a trzy czwarte uja warte. Działa w obie strony.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. ad 6) Pewnie naklepałaś bahory i teraz na każdy wpis krytykujący posiadania dzieci reagujesz agresją. To że masz dzieci nie gwarantuje ci, że na starość nie będziesz samotna.

    1

    0
    Odpowiedz
  10. Ad 5 do ad 7 widzisz ja się starałem ćwiczę na siłowni nie pije nigdy w ustach nie miałem fajki nie ćpam staram się żeby było jakoś w miarę dobrze nie liczę na cuda na wrzystko muszę ciężko sam pracować a one i tak wybierają takich chudych pizdzielców co wyglądem przypominają cioty jakiś odmieńców ćpunów ja nie wiem co dziewczyny we mnie odpycha zachowuje się normalnie pewnie że jestem facetem starszego pokolenia lat 90 mam swoje ideały zasady nie jesteś światowcem jak te pizdeczki 21 wieku takiemu facetowi jak ja który nie ma powodzenia u kobiet to ciężko jest.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. chuj mnie strzela!

    0

    0
    Odpowiedz

Gdzie się podziali moi przyjaciele…

…jak to śpiewał jeden facet z Republiki. No i właśnie jak to jest, że za tyle lat poświęcenia dla każdego kto potrzebował dostaje wielkie gówno? Jeden raz od na prawdę bardzo dawna kiedy potrzebuje z kimś pogadać to nikogo nie ma. A to za sprawą tzw dziewczyn/chłopaków. Noż pogrzmociło wszystkich totalnie. Rozumiem, że można być z kimś ale to nie znaczy od razu że ma sie być jednym ciałem i duszą. Najlepiej kurwa spędzać ze sobą 24h na dobe i olać reszte świata. Idziemy na koncert? „Nie moge, bo misiu chce jechać na ognisko do znajomych”. Masz dzisiaj chwile, bo potrzebuje pogadać? „Jade chyba gdzieś z kochaniem.” To przyjedziesz jutro po mnie na festiwal jak ustalałyśmy? „Niestety już nie ma miejsca w samochodzie, bo brat mojego faceta z dziewczyną się zabiera.” O kumplach nie wspomnę, bo ich laski wszystkie zazdrosne o byle pierdołe i wściekłe jak diabły tasmańskie. I mało taką interesuje że ktoś był dla mnie jak brat. A on na to przystaje. Cholera wszystko potrafie zrozumieć ale coś takiego? Czy na prawdę jestem jakaś inna, bo wierzę w zasady, wierność przyjaciołom i stawianie osób na których mi zależy ponad sobą? Widać tak. Powoli mam ochote odciąć sie od tej zrytej rzeczywistości i mieć wszystkich daleko. Ale jak jakiemuś misiowi coś odpierdzieli to zgadnijmy do kogo ofiara przyleci sie pożalić? I oczywiście ja tam będe, bo mimo wszystko inaczej nie potrafie. Nic tylko sie pochlastać.

68
51
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Gdzie się podziali moi przyjaciele…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. przyłączam się wkurwia mnie to również. NIE MA RADY, wszyscy są tacy sami

    0

    0
    Odpowiedz
  3. A tam, to tylko ludzie. Na chuj Ci oni.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Normalne, ludzie się parują i im odbija, choćbyście się znali od lat a „kochanie” zna od 3 miesięcy to idziesz w odstawke. A potem jak się pokłócą albo im nie wyjdzie to znowu jesteś najlepszą przyjaciółką, bo komuś wyżalić się trzeba. Potem się godzą albo nowe „kochanie” nastaje i tak w kółko. Też właśnie zostałam „odstawiona” przez przyjaciółkę z powodu faceta, który niestety jest dość beznadziejny, więc żeby chociaż było warto. Chujnia.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Ja jestem w odwrotnej sytuacji. Jestem w związku od 4 lat, po drodze wszystkie licealne związki znajomych się porozpadały i teraz tylko imprezują i wydaje im się, że korzystają z życia. Dzwonią tylko kiedy czegoś potrzebują, nawet w głupią piłkę już im się nie chce grać.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. @4 korzystają z życia a ty spłacaj kredyt, zmieniaj pieluchy

    0

    0
    Odpowiedz
  7. nawet jeśli będziesz chcieć dawać jeszcze więcej z siebie – nawet tego nie zauważą.
    ale wykorzystają.
    olać. nie zasługują na poświęcenie.
    ale to nie do końca ich wina. teraz tak jest. ludzie głupieją i tracą zasady. każdy sam zapłaci za wszystko w efekcie

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Ja za to nie mam żadnych przyjaciół. Ani jednego. Znajomych też nie bardzo – to raczej powierzchowna znajomość z dosłownie kilkoma osobami. Z jednej strony jest troszkę przejebane, bo samotność itp, np. od kilku lat sylwestra spędzam samotnie w domu. A jestem młody. Z drugiej zaś strony na nikim nigdy się nie zawiodłem – bo i jak? Nie doznałem żadnej większej przykrości, nic w stylu, co opisujesz. Każdy medal ma dwie strony. Każda sytuacja ma swoje pozytywne i negatywne aspekty. A „przyjaciele” zazwyczaj są tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebują, gdy czyjaś obecność jest pożądana. Później srają na człowieka.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. odlecieli w silną dal jak śpiewa Maciek Maleńczuk.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Zadajesz się z osobami, które nie wiedzą co to prawdziwa przyjaźń. Niestety taka jest prawda. Ale nie rezygnuj w końcu znajdziesz kogoś kto w tym temacie jest podobny do Ciebie. Musissz tylko szukać: poznawać nowe osoby oczewiście w miarę rozsądku – w miarę normalnych ludzi i nie zawężać sie do tych których już znasz. Ja mam przyjaciół prawdziwych. I to takich na zabój, ale to są wyjątki. A osób znam wiele. Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  11. @5 nie mam kredytu i nigdy nie zamierzam być niewolnikiem banków 🙂 czas na korzystanie z życia był parę lat temu, teraz to się w głowach poprzewracało, niedługo sami się zorientują 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Odlecieli w silną dal tak jak śpiewa Maciej Maleńczuk.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. @10 – dokładnie. Korzystanie z życia! Haha, dobre sobie. Jak faceci po 30-40 lat się kuźwa szlajają po lokalach gdzie 95% ludzi to przedział 17-22 lata, przecież to żałosne jest. Ale tak, najebać się i łazić po raz 73424 po tych samych lokalach jest przecież taaaaakie zajebiste. Pamiętam jak byłem małolat to grzaliśmy z takich „tatuśków” że szukają córek, hahahaha… Zresztą chuj mi do tego, niech sobie ludzie robią co chcą. Ja się swojego czasu naruchałem, wybawiłem, wyjeździłem w końcu znalazłem zajebistą kobietę i się ustatkowałem, mamy udany związek, wspaniałe dziecko. Raz na 2-3 tygodnie wyjdę z chłopakami do pubu czy do klubu. I jest gites, czuję że w wieku 35 lat jestem facetem a nie chłopcem. Ale taka moja droga, każdy ma swoją. Tylko wkurwia mnie jak Ci co wybrali drogę tak zwanego Piotrusia Pana wiecznie krytykują i przedstawiają ludzi którzy prowadzą rodzinne życie jako jakichś nieszczęśników co muszą się męczyć z żonami, wrednymi dzieciorami i do tego jeszcze są niewolnikami banków. Ja pierdolę jakie to chore że ktoś tak myśli. Mi się to zaraz kojarzy że ktoś miał tak u siebie w domu skoro tak postrzega założenie rodziny. Są różne związki, małżeństwa jak i są rózni single, starzy kawalerowie i stare panny. Peace!

    0

    1
    Odpowiedz
  14. @12 dokładnie o to chodzi. Też czasem pouprawiam jakiś sport, mam sporo zainteresowań w których zagłębianiu posiadanie rodziny mi nie przeszkadza, a i nawet najtańszym whisky w dobrym towarzystwie nie pogardzę. Ci, którzy krytykują posiadanie takiej minirodzinki po prostu jeszcze sami nie wiedzą jak to jest. Pozdrawiam.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Każdemu zmieniają się priorytety, każdy wybiera inną drogę życiową, trzeba to uszanować. Nie narzucaj się! Daj im żyć! To że ci ludzie poświęcają się dla swoich związków to nie oznacza, że są nieszczęśliwi w tych związkach. Nie mają czasu dla ciebie, uszanuj to! Nic w życiu nie jest takie proste. Mam dwie przyjaciółki, z obiema znam się już ponad 18 lat, jedna wyjechała do UK, piszemy do siebie e-maile, nie mamy czasu się spotkać, chyba raz na rok jak się zobaczymy to jest dobrze. Druga przyjaciółka mieszka 50 km ode mnie i też jak raz na rok lub dwa razy do roku się spotkamy to jest dobrze. Każda z nas ma swoje życie i każda z nas to szanuję, jedna drugiej się nie narzuca, zresztą chodzenie na imprezy, zabawy to też nudzi, bo ile można? Jak dorośniesz to zrozumiesz, życie nie jest proste.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. @10 dorośniesz to i kredyt będziesz mieć, takie pierdolenie o Szopenie. @7 nie pękaj, ja też, prócz żony i najbliższej rodziny nie mam żadnych przyjaciół, znajomych tylko takich cześć – cześć. Większość i tak się nie nadaje, kilku się przewinęło, myślałem, że przyjaciele, wyszło jak zawsze. Złamasy. Chuj z tym.

    0

    0
    Odpowiedz
  17. ale nie tylko są skazani na te swoje misie; tylko jeszcze na środowiska w ktorych sa zmuszeni sie obracac by miec na chleb albo na benzynke zeby z misem pojechac gdzies dalej od tych ludzi moze nawet z Tb jako przyjacielem ale kurwa miś moze byc zazdrosny

    0

    0
    Odpowiedz

Mam chujowy uśmiech

Nosiłam aparat ortodontyczny, bo miałam zajebiście krzywe zęby. Po zdjęciu go zaczęłam o nie dbać, starać się, żeby były białe – generalnie jest w nimi wszystko w porządku. Problemem jest to, że mam zjebaną twarz i jak się uśmiecham i spod tej masakry wychodzą moje zęby to wygląda to jeszcze bardziej chujowo.

42
61
Pokaż komentarze (7)

Komentarze do "Mam chujowy uśmiech"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. przynajmniej zdajsz sobie z tego sprawę, chociaż tyle.. Pociesz się ,że spełniasz ważną funkcję, bo gdyby nie to jaka jesteś obrzydliwa, to mniej byśmy doceniali ładne panny.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. @1 Zastanów się człowieku co piszesz.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Dobrze, że tylko uśmiech chujowy. Mi kiedyś dziewczyna powiedziała „ty to z takim ryjem sie nie rozmnażaj bo ci sie z dzieći w szkole będą śmiali” także… :/

    0

    0
    Odpowiedz
  5. może kariere w branży pornograficznej zrobisz dupą

    0

    0
    Odpowiedz
  6. A inni patrząc na Ciebie widzą to tak: „hm no nie wiem czy mi się podoba ta dziewczyna… ale wow jaki ładny uśmiech” albo „może są ładniejsze laski, ale jaki piękny uśmiech!”. Tak często jest – nie każda jest modelką czy Angeliną Jolie, ale każdy atut się liczy. Ładne włosy, figura czy zęby i od razu wydajesz się ładniejsza. Zęby to mega ważny element wyglądu, więc dbaj o nie i się ciesz, bo na pewno nie ujmują ci urody. Tylko ty tak to widzisz.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Każda dziewczyna może być ładna jak o siebie zadba. No prawie każda. Kwestia ciuchów i fryzury.

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Popieram komentarz nr 5. Facet.

    0

    0
    Odpowiedz

Coś jest nie tak

Witam. Historia wygląda tak: mam to jebane nieszczęście, że jestem typem osoby, która łatwo wpada w stany złe. Matura za mną, studia na kierunku ścisłym na dobrej uczelni czekają, 'niby’ wszystko się ułożyło, jest ok, zdrowie jest, kasa w miarę. Norma we wszstkim. A jednak, mam ochotę zakopać się w ziemi i nie odczuwać tego pokurwionego, nieuzasadnionego prygnębienia. Miałam za sobą dosyć burzliwe okresy, wzloty i upadki, zawsze uzasadnione. Martwię się, że to będzie mi towarzyszyło przez całe życie. Mam iść do psychologa, brać prochy do końca życia na tak zwaną 'depresję’ i całkowicie zatracić siebie? Chujnia!

42
45
Pokaż komentarze (9)

Komentarze do "Coś jest nie tak"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. jakbym czytała swoje życie, tylko nie dostałam się na studia.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Cytuję” Miałam za sobą dosyć burzliwe okresy, wzloty i upadki”, widzisz droga koleżanko, właśnie tak wygląda życie. Problemy dla człowieka się skończą jedynie wtedy gdy pójdzie do piachu. Taka prawda.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Moje całe życie to wielki smutek przygnębienie upadek ja żyje z dnia na dzień z godziny na godzinę z minuty na minutę z sekundy na sekundę i nie martwię się co ze mną się stanie niech się robi co chce.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Znam ten ból, tylko że ja nawet nie mam tych wzlotów a tylko same upadki.Coraz bardziej boję się życia a śmierci coraz mniej i mniej. Czuję, że to się kiedyś źle skończy.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Zacznij biegać. To pomaga na wszystko.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Na deprechę najlepsza kaszanka… – obywatelu, nie pieprz bez sensu albo wystaw dupę, niech ktoś zasadzi ci potężnego kopa…pozdrawiam

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Masz depresję albo nerwice. Ja mam to drugie, często odczuwam jakiś dziwny niepokój właściwie nie wiem dlaczego, nie da rady tego uczucia się pozbyć. Przepierdolone. A ktoś by patrzył z boku to by powiedział, że mam zajebiste życie.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Nie ma nic złego w antydepresantach. Takie czasy. Jeśli jest tabletka, która pomaga mi się uporać z całą wszechobecną chujnią tego świata to ją łykam i tyle. Dziś antydepresanty to nie te mózgojeby co 20 lat temu. Przemęczyłem się tak 4 lata, zanim zdecydowałem się iść do lekarza. Byłem wrakiem człowieka, dziś znów normalnie żyję i mam wyjebane na wszystko 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Jeżeli śpisz normalnie i masz ochotę iść na studia to pewnie nie jest depresja. Pewnie samotność albo coś w tym stylu.

    0

    0
    Odpowiedz